Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 27.01.2017 in all areas

  1. 30 likes
    Dobre kilka lat temu fotografowałem te dwie gromadki przez otwarte okno w bloku na szóstym piętrze lustrzanką z teleobiektywem. W związku z tym mieliśmy pewne sprawy do załatwienia, które to uregulowałem kilka dni temu Tym razem z astroszopki, refraktorem 130mm i kamerka QHY163M. LRGB 20:15:15:15 x 2 minuty, niebo podmiejskie, przejrzystość średnia. Obiekt oczywiście już gościł w serii OT http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/3466-obiekt-tygodnia-02122013-messier-35-m35-ngc-2168/
  2. 23 likes
    Cześć. Dwie noce spędziłem na łapaniu kanału L - 50x5min. Dzisiaj RGB - 41x30s na kanał. Obiekt powszechnie znany więc nie ma się co rozpisywać. Powiem tylko że to mój debiut z mono i LRGB.
  3. 22 likes
    Gdyby mnie zapytano, jaki rodzaj obiektów najpiękniej wygląda w lornetce, nie miałbym kłopotu z odpowiedzią. To otwarte gromady gwiazd. Na zimowym niebie mamy ich całą galerię – rozległe i małe, liczne i kilkugwiazdkowe, zimne – niebiesko-białe i ciepłe – żółto-pomarańczowe. Dzięki tej obfitości i różnorodności możemy prześledzić ich pochodzenie i późniejsze losy. W mgławicach takich jak M42, Wielka Mgławica w Orionie, rodzą się nowe gwiazdy. Nie rodzą się jednak samotnie. Zaburzenie równowagi zimnego, bogatego w gaz i pył obłoku molekularnego skutkuje jego zapadaniem się grawitacyjnym i eksplozją demograficzną a raczej astrograficzną. W gwiezdnych żłobkach czy może klinikach położniczych powstają dziesiątki, setki a nawet tysiące nowych istnień. Młode gwiazdy odczuwają więzy rodzinne, są związane siłami grawitacji i pozostają blisko siebie dopóki przyciąganie napotykanych w przestrzeni gwiazd i gromad oraz siły pływowe Galaktyki nie rozrzucą ich w przestrzeni. Nawet wtedy zachowują przez pewien okres ten sam kierunek wędrówki, dzięki czemu można rozpoznać ich wspólne pochodzenie. Badanie gromad otwartych umożliwiło duńskiemu astronomowi Ejnarowi Hertzsprungowi i niezależnie Amerykaninowi Henry’emu Norrisowi Russelowi stworzyenie najważniejszego wykresu w astronomii, obrazującego zależność między barwą (czyli głównie temperaturą) i jasnością gwiazd. Wykres lub diagram Hertzprunga-Russela (diagram H-R) przyczynił się do poznania ewolucji gwiazd i stanowi świetną pomoc w jej zrozumieniu. Co więcej, gromady otwarte posłużyły do wyznaczania odległości we Wszechświecie. Do bliższych gromad, takich jak Hiady (Melotte 25) czy Plejady (M45) odległość można jeszcze wyznaczyć metodami bezpośrednimi, np. mierząc paralaksę roczną gwiazd. Dzięki praktycznie jednakowemu wiekowi i odległości gwiazd gromady od Ziemi, utworzenie dla nich diagramu Hertzprunga-Russela jest stosunkowo proste. Zamiast jasności bezwzględnych gwiazd, można użyć jasności widomych. Większość gwiazd na diagramie H-R układa się wzdłuż charakterystycznej, ukośnej, nieco krzywej linii. Jest to tzw. ciąg główny. Nałożenie na siebie takich diagramów dwóch gromad daje dwie krzywe ciągów głównych, jedną nad drugą. Krzywa niższa, odpowiadająca mniejszym jasnościom gwiazd o takiej samej barwie (i temperaturze), dotyczy oczywiście gromady położonej dalej. Pionowa odległość krzywych od siebie na diagramie, obrazująca różnicę jasności takich samych gwiazd w dwóch gromadach, jest miarą różnicy odległości tych gromad. Różnicę odległości można prosto obliczyć, znając odległość bliższej gromady wyznaczoną z paralaksy. Wyznaczając odległości do coraz dalszych gromad, udało się rzetelnie określić rozmiary Drogi Mlecznej a nawet wyznaczyć odległości do kilku innych pobliskich galaktyk. To jeszcze nie wszystko. Znając już odległości do dwóch gromad, z diagramu H-R można określić różnicę ich wieku. Tym razem tworzy się wykres zależności barwy i jasności absolutnej. Gwiazdy ciągu głównego osiągając pewien wiek, po zużyciu „paliwa” wodorowego w jądrze przekształcają się w czerwone olbrzymy. Na wykresie widać to jako linię gwiazd odchodzącą w prawo od linii ciągu głównego. Jest to tzw. gałąź olbrzymów. Im starsza jest dana gromada, tym mniejsze (mniej jasne, wolniej ewoluujące) gwiazdy zdążą osiągnąć wiek przemiany. Na diagramie H-R gałąź olbrzymów odchodzi więc od ciągu głównego tym niżej, im gromada jest starsza. Z teoretycznych modeli ewolucji gwiazd można obliczyć wiek gromady, znając punkt odgałęzienia. Oczywiście w praktyce naukowej to wszystko jest bardziej skomplikowane. Odległości wyznaczone jedną metodą potwierdza się innymi metodami. W ocenach jasności i barwy uwzględnić trzeba zakłócenia w wyniku ekstynkcji międzygwiazdowej („ekranowania” przez pył). Jednak i tak wiedza zdobyta dzięki gromadom pomogła nam znacznie lepiej zrozumieć nasz Wszechświat. Ważność gromad pod względem naukowym idzie w parze z ich wartością estetyczną, czyli po prostu pięknem. Już patrząc gołym okiem można docenić Hiady, tworzące rozległy na ponad 10° trójkątny rdzeń gwiazdozbioru Byka. W polu widzenia lornetki, nawet szerokokątnej, jak 8x42 czy 7x50 mieści się tylko centrum gromady. Hiady to najbliższa rozpoznawalna gromada otwarta – znajduje się w odległości 153 lat świetlnych. Warto przyjrzeć się przez lornetkę parom gwiazd o kontrastowych barwach – pomarańczowej i białej – θ1 i θ2 Tau oraz δ1 i δ2 Tau. Czerwonych olbrzymów typu widmowego K jest w gromadzie więcej, w samym centrum są to γ Tau i ε Tau, na obrzeżach dostrzeżemy dalsze. Nie liczę tu oczywiście najjaśniejszej, także pomarańczowej gwiazdy α Tau – Aldebarana, leżącego znacznie bliżej (65 l. ś.) i nie zaliczanego do Hiad. Dlatego na pierwszy rzut okiem widać, że gromada należy do starszych – ma około 660 milionów lat. Zdążyła już utracić swoje szybko ewoluujące najjaśniejsze i najmasywniejsze gwiazdy, które na diagramie H-R zeszły z ciągu głównego i wybuchły jako supernowe lub znajdują się w gałęzi olbrzymów. Najsławniejszą gromadą otwartą są jednak Plejady – M45. Na powierzchni 1,5°x1,5° gołym okiem można zobaczyć kilka do kilkunastu gwiazd, zależnie od jakości nieba i wzroku obserwatora. Przez lornetkę widać nawet kilkadziesiąt srebrzysto białych punktów ułożonych w pary, trójki i łańcuszki. Są to młode, gorące gwiazdy typu widmowego B, powstałe nie wcześniej niż 70-100 milionów lat temu. Przez ten czas obszar gromady został już oczyszczony z macierzystego gazu i pyłu. Jednak gromada w swojej wędrówce zahaczyła o inny obszar mgławicowy i wokół niektórych z jej gwiazd, np Merope, da się wyśledzić delikatna mgiełka odbitego i rozproszonego niebieskawego światła. Plejady należą do najbliższych gromad, znajdują się w odległości 410 lat świetlnych. Świetnie prezentują się w sprzęcie o polu widzenia 3°-4° i powiększeniu 15-20x, gdzie pokrywają większą część obrazu. W powiększeniach 7-10x gromada jest wprawdzie mniejsza, lecz dzięki zwartości jeszcze lepiej odcina się od tła. Z kolei sprzęt o aperturze 60-80 mm i niewielkim powiększeniu, czyli „jasny”, pozwala pod wiejskim niebem wydobyć mrowie słabszych, zwykle niedostrzegalnych gwiazd towarzyszących tym najjaśniejszym. W większości lornetek widoczny jest asteryzm zwany Warkoczem Alkione – lekko łukowaty łańcuch gwiazd 5,5mag-6,5mag zaczynający się od η Tau, czyli właśnie Alkione (Alcyone). Gwieździe tej dodatkowo towarzyszy od zachodu trójka słabszych gwiazd (o jasności ok. 6mag), zaś od północnego wschodu jeszcze słabsza trójka (poniżej 9,5mag). Jeszcze młodszą gromadą jest NGC 2244 (Gromada Rozety) w gwiazdozbiorze Jednorożca. Liczy sobie mniej niż 5 milionów lat. To wiek niemowlęcy w rodzinie gromad. Pod ciemnym niebem także ją można dostrzec gołym okiem jako plamkę świetlną, jednak nie jest to takie łatwe pomimo sporej jasności (4,8mag). Lepiej posłużyć się lornetką, przesuwając pole widzenia ok. 10° na wschód od czerwonej Betelgezy (α Ori). Najpierw dostrzeżemy ukośną „drabinkę” o szerokości ok. 5’ i wysokości 20’. Staranna obserwacja pozwoli zobaczyć dalszych kilkanaście słabszych gwiazd, także ułożonych głównie na linii północny zachód – południowy wschód. Najjaśniejsza gwiazda „drabinki” - 12 Mon (5,9mag), leżąca w jej południowo wschodnim (lewym dolnym) rogu nie należy do gromady. Przy odpowiednim powiększeniu można to poznać po jej cieplejszej, żółtawej barwie. Gwiazdy właściwej gromady mają znacznie zimniejszy, niebieskawy kolor. Dwie spośród nich są rzadko spotykanego typu widmowego O3,5 V, mają ogromną temperaturę rzędu 50 000 kelwinów i emitują wielkie ilości promieniowania ultrafioletowego. Inne niewiele im ustępują, także należąc do typu O, czyli do gwiazd niebieskawych, bardzo gorących. Ich wiatry gwiazdowe i ciśnienie promieniowania oczyściły centrum gromady z macierzystego surowca. Jednak na obrzeżach gromady gaz z dodatkiem pyłu uformował szeroki pierścień, świecący wskutek wzbudzenia wysokoenergetycznym promieniowaniem ultrafioletowym. Pierścień ów to słynna mgławica Rozeta. Jej różne części noszą numery NGC 2237-2239 i NGC 2246, choć często skrótowo całość oznaczana jest tylko jako NGC 2237. Mgławicę można zobaczyć przez lornetkę pod ciemnym niebem, choć nie jest to widok imponujący. Lekką mgiełkę łatwo pomylić z zamgleniem optyki. Warto więc przedtem zadbać o czystość soczewek. Jednak na fotografiach Rozeta zajmuje obszar o średnicy ponad 1° i ukazuje bogatą strukturę w postaci pasm i zagęszczeń, w których nadal formują się młode gwiazdy. Mgławica wraz z gromadą NGC 2244 jest całkiem odległa – 520 lat świetlnych od Ziemi i tylko jej rozległości i intensywności promieniowania gwiazd zawdzięczamy możliwość obserwacji lornetkowych. Miejscem narodzin młodych gwiazd jest także pobliska gromada z mgławicą NGC 2264 popularne nazywana Choinką. Jej dwadzieścia białych gwiazd na tle delikatnej poświaty kilkudziesięciu słabszych rzeczywiście układa się w trójkątny kształt świątecznego drzewka, wierzchołkiem zwróconego na południe. Gromada jest jeszcze młodsza niż poprzednia, liczy sobie tylko 3,2 miliona lat. Jej gwiazdy jonizują i rozświetlają pozostałości mgławicy z której powstały, jednak nie zdążyły ich jeszcze rozwiać. Cały powierzchnia gromady świeci więc jako mgławica emisyjna, wdzierająca się w obszar otaczających ją ciemnych mgławic. Gromada znajduje się na górnym skraju gwiazdozbioru Jednorożca, 5° na północ od Rozety a 2,5° poniżej charakterystycznej biało-pomarańczowej pary z gwiazdozbioru Bliźniąt – ξ Gem i 30 Gem. Jest jaśniejsza (3,9mag) i robi wrażenie rozleglejszej. Spowijająca ją mgławica także możliwa jest do dostrzeżenia zerkaniem na ciemnym niebie i przyczynia się do wrażenia jasności obiektu. Nad południowym skrajem gromady, czyli wierzchołkiem Choinki, znajduje się trójkątne, wydłużone, ciemne pasmo – mgławica Szyszka lub Stożek (Cone). Jest to obiekt niewielki i trudny do dostrzeżenia nawet przez duży sprzęt, jednak świetnie prezentuje się na fotografiach wraz ze zwieńczającą Choinkę białą gwiazdą ok. ok. 7mag. Na górnym, północnym skraju Choinki, czyli w jej pieńku, znajduje się najjaśniejsza gwiazda gromady S Mon (15 Mon). Ma jasność zmienną w zakresie 4,2mag-4,6mag i jest układem spektroskopowo podwójnym, zaś niektóre źródła mówią nawet o ośmiu składnikach układu. Stabilne widmo S Mon jest używane jako punkt odniesienia przy klasyfikacji innych gwiazd. Najjaśniejsza część mgławicy otaczającej gromadę znajduje się tuż po prawo (na południowy zachód) od tej gwiazdy. Ma ciekawą strukturę widoczną na fotografiach i została nazwana Futro z Lisa (Fox Fur). Rozjaśnienie lisiego futerka daje się dostrzec przez lornetkę, zwłaszcza jeśli poruszamy nią delikatnie w trakcie obserwacji. Każda gromada otwarta jest inna, co stanowi ich urok. Jednak cechą ludzkiego umysłu jest poszukiwanie podobieństw i klasyfikowanie wszystkiego. Autorem obecnie używanej klasyfikacji gromad otwartych jest Robert Julius Trumpler, amerykański astronom pochodzący ze Szwajcarii. W toku swoich prac nad rozmieszczeniem gromad otwartych w galaktyce stworzył on trójczłonowy system klasyfikacji: 1. Liczby rzymskie od I do IV określają wyodrębnienie gromady z gwiezdnego tła i sposób rozmieszczenia gwiazd: I – wyodrębniona, silnie zagęszczona ku środkowi; II - wyodrębniona, słabo zagęszczona ku środkowi; III - wyodrębnione, brak zagęszczenia ku środkowi; IV - słabo wyodrębniona z tła. 2. Cyfry arabskie od 1 do 3 określają stopień zróżnicowania jasności gwiazd: 1 – małe zróżnicowanie; 2 – umiarkowane zróżnicowanie; 3 – znaczne zróżnicowanie. 3. Litery stanowiące skróty wyrazów angielskich określają liczebność oraz występowanie mgławicy wokół gromady: p (poor) – uboga, poniżej 50 gwiazd; m (moderately rich) – umiarkowanie liczna, 50-100 gwiazd; r (rich) – bogata, ponad 100 gwiazd; n (nebulosity) – mgławica. Możemy próbować określić typ obserwowanej gromady zgodnie z klasyfikacją Trumplera i porównać wyniki z opisami w książkach czy Internecie. Zobaczymy wtedy, że nie jest to takie proste. Zwłaszcza liczebność gromady trudno jest określić w małym sprzęcie, jakim jest lornetka. Często z powodu znacznej odległości bardzo liczne gromady widzimy tylko jako niewielkie, równomiernie oświetlone plamki. Przykładem może być NGC 7789 w Kasjopei, zimą możliwa do dostrzeżenia na północnym wschodzie nieboskłonu obok prawego ramienia wielkiej litery W gwiazdozbioru. Podobnie prezentuje się widoczna jeszcze w jesienne wieczory w gwiazdozbiorze Tarczy lecz niewidoczna zimą Dzika Kaczka, czyli M11. Z kolei bliższe gromady często rozpoznajemy jako liczniejsze niż są w rzeczywistości. Tutaj za przykład posłuży gromada M48, którą odnajdziemy w gwiazdozbiorze Hydry, tuż za wschodnim skrajem Jednorożca, obok (3° na południowy zachód) od liniowego asteryzmu złożonego z gwiazd 1 Hya, C Hya i 2 Hya (ok. 4mag-5mag). W średniej lornetce zaskoczy nas widok nawet kilkudziesięciu gwiazd tej umiarkowanie bogatej, rozległej na niecały stopień gromady. Przykładem zarówno podobieństw jak i różnic może być M44 czyli gromada Żłóbek w gwiazdozbiorze Raka, górująca wysoko na nieboskłonie w drugiej części styczniowej nocy. M44 jest bliźniaczą gromadą Hiad, co wywnioskowano z ruchu własnego obu gromad. Ich wędrówka w odmiennych kierunkach rozpoczęła się w tym samym rejonie Galaktyki, gdzie powstały z jednego obłoku molekularnego. Także wiek, początkowo szacowany odmiennie dla obu gromad, okazał się zbliżony. W trakcie obserwacji rzeczywiście widać podobną w obu gromadach ciepłą, pomarańczową barwę wielu zaawansowanych ewolucyjnie gwiazd. Poza tym jednak obraz gromad różni się pod każdym względem. Hiady są rozległe na kilkanaście stopni, Żłóbek ma 1,5° średnicy, Hiady ułożone są na kształt trójkąta, Żłóbek jest niemal kolisty, Hiady z naszej perspektywy wyglądają na gromadę luźną i niezbyt liczną, Żłóbek w sporej lornetce mieni się niemal setką ciasno upakowanych gwiazd. W rzeczywistości jest ich drugie tyle. Z kolei gromada M41 w Wielkim Psie, 2,5° poniżej Syriusza, może prezentować się różnie w zależności od przejrzystości powietrza. Na ogół widzimy ją nisko nad horyzontem jako plamkę przyćmioną zimowymi zamgleniami. Jeśli jednak trafimy na noc z bardzo przejrzystym powietrzem, M41 rozbłyśnie kilkudziesięcioma wręcz szafirowymi punkcikami młodych gwiazd, okraszonymi paroma pomarańczowymi kropkami czerwonych olbrzymów. W leżącej 10° ponad Syriuszem lecz już w gwiazdozbiorze Jednorożca, równie licznej lecz rozleglejszej gromadzie M50 dostrzec możemy zaledwie kilka gwiazd na tle wyraźnej, jednolitej poświaty pochodzącej od pozostałych słabszych. Nieodległa gromada NGC 2232 znajdująca się 2° ponad najjaśniejszą w Jednorożcu białą gwiazdą β Mon (3,74mag) ma całkowicie odmienny wygląd. Jej 20 świetnie widocznych gwiazd układa się w kształt pocisku, z najjaśniejszą białą gwiazdą 10 Mon na szczycie. Kontrast wyglądu najłatwiej zaobserwować patrząc na gromady otwarte M46 i M47 leżące w kątowej odległości 1° od siebie. Znajdziemy je startując ponownie od Syriusza i przesuwając lornetkę o 12° (dwa średnie pola widzenia) na wschód. Jest to już obszar gwiazdozbioru Rufy. Pierwsza ściągnie nasz wzrok jaśniejsza lecz rzadsza gromada M47. Wyraźnie zobaczymy w niej kilkanaście młodych, niebieskawych gwiazd 6mag-10mag. W sumie gromada zawiera około 30 gwiazd do 12mag. Leżąca po lewo od niej, odleglejsza, większa i dziesięciokrotnie starsza M46 pozornie jest mniej atrakcyjna. W rzeczywistości składa się ona jednak z ponad 100 gwiazd o zbliżonej jasności. Jej bogactwo rozpoznamy dopiero patrząc przez sporą lornetkę umieszczoną na statywie, gdy zerkaniem będziemy wydobywać coraz więcej drobnych, ciepłych punkcików świetlnych. Jest jednak jeszcze jedna gromada, którą bardzo często obserwujemy zimą nie zdając sobie sprawy, że jest gromadą. To Trapez – θ1 Ori w Wielkiej Mgławicy Oriona, pobudzający mgławicę do świecenia swym promieniowaniem ultrafioletowym. Lornetka o powiększeniu 10x ukaże tam tylko pojedynczą gwiazdę, jednak jakby nieco rozmytą. Już w powiększeniu 15x mamy szanse dostrzec trzy gwiazdki, zaś w 20x nawet cztery. Przez teleskop możliwy jest dalszy rozdział układu. Zobaczyć można jeszcze dwa składniki (10,2-10,3 mag, separacja ok 5”) a przez naprawdę duży teleskop w dobrych warunkach – dodatkowe cztery (14,5-15 mag). W sumie θ1 składa się z dziesięciu bardzo młodych, gorących gwiazd o wspólnym pochodzeniu, jest więc niewielką gromadą otwartą. Obserwując gromady każdy znajdzie więc coś dla siebie. Umysł ścisły będzie starał się określić typ według klasyfikacji Trumplera i związek między obserwowanym obrazem a wiekiem i odległością. Artysta będzie się starał oddać to co widzi na szkicu lub fotografii. Marzyciel zaś całkowicie zatraci się w bogactwie, różnorodności i pięknie gromad otwartych obecnych na zimowym nieboskłonie. Źródło: http://www.brookmarobservatory.com/doublecluster.html
  4. 22 likes
    No to może zaćmienie w kolorze:) GSO 10", Canon 500d, iso100, 200x1/1000s
  5. 22 likes
    To już moje trzecie podejście do tego obiektu i wciąż mam z nim ogromne problemy. Myślę, że jeszcze raz będę kiedyś podchodził, ale tym razem spod naprawdę ciemnego nieba. A tymczasem zebrane w styczniu 8 godzin LRGB w klatkach po 3 minuty. Refraktor TS 130/910 0.79x, QHY163M, EQ6, niebo podmiejskie, przejrzystość średnia, seeing słaby. Warto chyba będzie trochę Ha dopalić, żeby uwypuklić obszary HII w tej galaktyce, których jest tam wiele. Na razie tak mizernie i nieśmiało pokazują się lekką magentą Galaktyka gościła oczywiście w cyklu OT http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/5985-obiekt-tygodnia-19112014-m-33/ Może w końcu uda mi się coś sfotografować, czego jeszcze tam nie było. Wyścig trwa
  6. 20 likes
    Wreszcie trochę pogody Ale ta Wenus urosła w międzyczasie. Ma już 35'' i niedługo będzie prawie rozmiarów Jowisz. Seeing dzisiaj był niezły ale wiało potężnie. Planeta latała jak oszalała po całym kadrze a ustawienie ostrości to była loteria. Takie uroki dobsona... Ale coś tam się udało upichcić. Filtr Baader "U" jest wyraźnie jaśniejszy (lepsza transmisja) niż poprzednia konfiguracja UG1+BG39 dzięki czemu mogłem zmniejszyć gain do 65% i zejść z czasami do około 20ms. Generalnie jestem zadowolony z tego zakupu. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach będzie mniej wiało i uda się zarejestrować lepszy i ostrzejszy materiał. W sumie to już ostatnie dni kiedy będzie można rejestrować chmury przy w miarę jeszcze rozsądnej fazie. Poniżej 25% będzie to już bardzo trudne.
  7. 20 likes
    Obiekt niezbyt okazały a do tego piekielnie trudny w obróbce. Wyprodukowałem chyba ze 15 wersji zanim ta mi się spodobała. Veloce RH200, ATIK ONE 9M na ASA DDM 60 nie guidowane. L:18x600, RGB 6x600 sekund na kanał. Brok, 27/28.01.2017
  8. 20 likes
    Gwiazdozbiór Byka kadrowany na szeroko aby złapać trochę sąsiedztwa. Stosunkowo krótka sesja pod niebem które niestety trochę zawiodło. Zima to ciężki okres przy śniegu, mgiełce w mroźnym powietrzu oraz świecacych wyciągach. Nie mniej jednak widać sporo. Sporo się namęczyłem z jakimiś rożnymi gradientami. Canon 6Dmod, 50mm@ f3.5
  9. 19 likes
    Wczoraj pogoda mnie zastała o 23 z ręką w nocniku - akurat miałem rozbebeszony reduktor. Zapowiadało się kilka godzin z dobrą (jak na moje warunki) przejrzystością, więc musiałem wycelować w coś, co nie zajmuje całego kadru (brak FF/FR) - wzrok padł na Lwa, a teleskop skierował się na 3 godziny na NGC3628. I tak póki co udało mi się zebrać 3 godziny luminancji do Hamburgera. TS 130/910, QHY163M, Baader L, 65x180s, niebo podmiejskie, przejrzystość dobra, seeing dobry.
  10. 19 likes
    Kontynuuje podróż po niebie przez gwiazdozbiory. Był Byk, był Perseusz czas na kolejną perełkę szerokokątną. Kadr przesunięty lekko na prawo ( czyli na południe w orientacji niebieskiej) po to aby złapać szerszy kontekst z zakurzonym Bykiem a nawet Bliźniętami i Orionem. Canon 6Dmod/S50mmA, iso1600, ~2h
  11. 18 likes
    Kolejny zimowy połów. Trochę mnie zaskoczył fakt, że ta mgławica położona jest w granicach gwiazdozbioru Oriona, choć leży tuż pod stopami Bliźniąt. Kolejna rzecz jaka mnie zaskoczyła, to fakt, że świeci ona całkiem jasno w Ha, ale niewiele słabiej w Oiii. Trochę mniej przyjemnie mnie zaskoczył natomiast fakt, że obraz z Ha i z Oiii jest praktycznie taki sam, przez co w mojej kompozycji HaOiiiRGB nie udało się praktycznie uzyskać żadnego zróżnicowania w barwie - bez siarki ani rusz Ale za to czysty materiał RGB wygląda obiecująco, bo kryją się tam jakieś obszary refleksyjne, więc pod ciemnym niebem warto tam trochę ponaświetlać, może na zlocie się trafi okazja. Materiał zebrany z podwórka w grudniu 2016 i styczniu 2017, TS 130/910 0.79x, QHY163M, EQ6, HaOiiiRGB 400:200:120 minut, niebo podmiejskie, warunki zróżnicowane http://astrojolo.com/astrophotography/emission-nebulae/monkey-head/
  12. 18 likes
    Lwy we mgle, czyli pierwsza lutowa sesja z H400 Noc z 15/16 lutego zapowiadała się super. W dzień idealne bezchmurne niebo, z wręcz przeszywającym błękitem, przyjemna temperatura na plusie. Jedyny problem był z Księżycem, który wschodził u mnie o 22:15 przez co psuł ponad połowę nocy. Oznaczało to, że trzeba był się sprężać i jak najszybciej wyjechać wieczorem za miasto. Spakowałem zawczasu swoją synte 8 i cały sprzęt do auta by się dobrze wychłodziły i czekałem na dogodny moment do wyjazdu. Przed godziną 19, a więc w momencie rozpoczęcia się prawdziwej nocy, dotarłem na miejsce, wśród pól, nie daleko miejscowości Daniszyn, 15 km na zachód od Ostrowa Wlkp. Jadąc polną drogą i świecąc długimi światłami, spłoszyłem jakiegoś dużego ptaka, który siedział na gałęzi przydrożnego drzewa. Podobnego ptaka, a właściwie jego cień widziałem nad swoją głową po rozłożeniu sprzętu. Nie wiem, czy to jakaś sowa, czy też myszołów, czy też jeszcze jakiś inny. Wreszcie, kiedy wysiadłem z auta, tuż nad moją głową, od strony zenitu w kierunku zachodnim przeleciał jasny biały meteor. Myślę sobie, że dobrze się zapowiada nocka, ale. No właśnie, okolica niby znajoma, niby niebo bezchmurne, ale ewidentnie coś wisiało w powietrzu. Lampy okolicznych wsi jakby poznikały, a w najlepszych wypadkach przyciemniły się. Nie było też śladu czerwonych lamp z wiatraków, które powinny majaczyć z dwóch stron nad horyzontem. Także gwiazdy poniżej 20° nad horyzontem jakoś tak słabo świeciły. W powietrzu unosiła się mgła, to ona sprawiła, że niżej położone gwiazdy przygasły, a okolica stała się jakby bardziej tajemnicza, chociaż jaśniejsza. Trochę komplikowało to moje plany, bo zamierzałem zaliczyć wszystkie obiekty z H400 z Rufy. Trzeba było więc zabrać się za jakieś obiekty położone znacznie wyżej nad horyzontem. Miałem ze sobą mapy Małego Lwa i Lwa, więc na szczęście obserwacja i wyjazd zostały uratowane. Po tym przydługawym wstępnie przejdę wreszcie do konkretnego opisu obserwacji. Obserwacje rozpocząłem od szybkiej oceny kilku gwiazd zmiennych. Pierwsza, na którą zwróciłem uwagę była Mira Ceti, która świeciła z blaskiem 3.2 mag, bez problemu widoczna gołym okiem. Szybka ocena delty Cep i beta Per, która tym razem nie była w minimum. Pierwszym moim celem przez teleskop była Wenus, która jaśniała pięknie i wysoko nad horyzontem w gwiazdozbiorze Ryb. Oglądałem ją przez scoposa 30 mm. Jej blask porażał, bardzo dobrze widoczny wąski sierp. Mały Lew chował się jeszcze za słupem wysokiego napięcia, dlatego najpierw postanowiłem zaobserwować pewną mirydę, wychodzącą z minimum, R And. Skok od M 31 na zachód i już byłem w znajomej okolicy. Odnalazłem gwiazdę porównania o jasności 12.7 mag, a tuż obok ledwo tliła się R And, nieznacznie jaśniejsza od gwiazdy porównania o jasności 13.7 mag. Do jej oceny użyłem okularu ES 8.8 mm, ustalając jej jasność na 13.6 mag. Już za parę miesięcy, w czerwcu będzie świeciła z jasnością ponad 7 mag. Być może uda mi się w tym roku ładnie ją wypunktować, ale to zobaczymy, czy będzie wena, chęci i możliwość. Położenie R And względem M 31, źródło CdC Po jej obserwacji wreszcie przeszedłem do DSów. NGC 2755 galaktyka spiralna, położona w gwiazdozbiorze Raka, tuż przy głowie Hydry, przepięknie wygląda na zdjęciach, otoczona gęstą ilością ramion. Widać ją już przez Scoposa 30 jako małą, ale wyraźną mgiełkę, w ES 14 mm jest dość duża i wyraźna, wydawała się nieco słabsza na obrzeżach. NGC 2964 galaktyka spiralna z poprzeczką w północnej części gwiazdozbioru Lwa. Z trudem widoczna w Scoposie 30 mm. Zdecydowanie lepiej widoczna w ES 14 mm, jako dość jednolita owalna mgiełka. Tuż obok z trudem dojrzałem NGC 2968, która nie należy do listy H 400. NGC 2859 galaktyka soczewkowata, leżąca w Małym Lwie, dość blisko gwiazdy alfa Lyn. Widoczna w Scoposie 30 mm jako mała, ale wyraźna mgiełka w pobliżu pary stosunkowo jasnych gwiazd. Zdecydowanie lepiej widoczna w ES 14 mm. Przypominała mi nieco małą gromadę kulistą, mała zbita mgiełka nieco jaśniejsza w centrum. NGC 3190 i NGC 3193 para galaktyk w gwiazdozbiorze Lwa. Pierwsza jest galaktyką spiralną natomiast druga eliptyczną. W Scoposie 30 mm NGC 3190 widoczna od razu, jako mała mgiełka przypominająca gwiazdę. NGC 3193 widoczna dopiero po chwili, jako mgiełka przyklejona do pobliskiej gwiazdy. Duet bardzo pięknie prezentuje się w ES 14 mm, NGC 3190 zdecydowanie większa, wydawała mi się lekko podłużna, NGC 3193 mniejsza, ale za to wydawała się być w centrum jaśniejsza. Tuż obok dało się zauważyć dwie inne galaktyki, spoza listy H 400, NGC 3185 i NGC 3187, obie widoczne, jako małe, ledwie widoczne mgiełki. Wszystkie te galaktyki tworzą zwartą grupę galaktyk oznaczoną Hickson 44, leżącą w odległości 60 milionów lat świetlnych od nas. NGC 3226 i NGC 3227, pierwsza to galaktyka eliptyczna, druga jest galaktyką spiralną. Obie są w trakcie kolizji ze sobą. W Scoposie 30 mm widoczne od razu, jako dwie bliskie siebie mgiełki. W ES 14 mm NGC 3227 wydaje się mniejsza, ale za to ma wyraźne centrum. NGC 3226 wydawała się większa, a jej centrum było zdecydowanie mniej wyraźne od sąsiadki. NGC 3226, 3227, 3190, 3193, 3187, 3185 w pobliżu gamma Leo. Źródło CdC. NGC 3414 galaktyka soczewkowata w Małym Lwie. W Scoposie 30 mm widoczna jako słaba niewielka mgiełka. W ES 14 mm można dostrzec w centrum jaśniejszy punkt. NGC 3486 galaktyka spiralna z poprzeczką w gwiazdozbiorze Małego Lwa. W Scoposie 30 mm wygląda na dużą, ale dość słabą mgiełkę. Podobnie w ES 14 mm, mimo, że jest duża to zlewa się z tłem. NGC 3504 kolejna galaktyka spiralna z poprzeczką w Małym Lwie. Widoczna w Scoposie jako rozmyta gwiazda. W ES 14 mm jest z trudem widoczna i dość słaba. NGC 3344 kolejna galaktyka spiralna z poprzeczką w Małym Lwie. W Scoposie widoczna jako mgiełka w pobliżu jaśniejszej gwiazdy. W ES 14 mm bardzo dobrze widoczna, duża, dość jasna i jednorodna. Atrakcyjnie wygląda para gwiazd, która wydaje się być zatopiona w galaktyce. NGC 3294 galaktyka spiralna w Małym Lwie. Mała plamka. W ES 14 mm wydawała się lekko podłużna. NGC 3432 galaktyka spiralna z poprzeczką w Małym Lwie. W Scoposie była wyraźna, podłużna i dość jasna. W ES 14 mm była gorzej widoczna, zlewała się trochę z tłem, na brzegach wydawała się też być nieco jaśniejsza, ale nie byłem pewien czy to faktycznie jakieś pojaśnienie czy też jakieś słabe gwiazdy na pierwszym planie. NGC 3395 galaktyka spiralna z poprzeczką będąca w trakcie kolizji z pobliską NGC 3396. W Scoposie widoczna od razu jako niewielka, słaba mgiełka. Dopiero w ES 8.8 wydawało mi się, że widzę tuż obok NGC 3396. Obie galaktyki praktycznie zlewały się w jeden obiekt. Tuż obok dojrzałem widoczną po chwili wpatrywanie się NGC 3430, nienależącą do listy H400, jako słabą owalną plamkę, praktycznie zlewającą się z tłem. W trakcie obserwacji powyższej pary galaktyk, o godzinie 21:27 nad moją głową, od strony Wielkiej Niedźwiedzicy w kierunku Lwa, przeleciał bardzo jasny, wolny meteor, który w końcowej fazie rozpadł się. Na pewno był jaśniejszy od Syriusza, mógł mieć -2, -3 mag. NGC 3395 i 3396 w Małym Lwie, źródło CdC. NGC 3245 kolejna galaktyka soczewkowata z Małego Lwa. W Scoposie widoczna od razu, jako słaba, nie wyraźna, rozmyta gwiazda. W ES 14 mm lepiej widoczna, mała, ale dość jasna i wyraźna mgiełka. NGC 3277 galaktyka spiralna z Małego Lwa. W Scoposie 30 mm widoczna, jako mała i słaba mgiełka. ES 14 mm nie poprawia za bardzo sytuacji. Trudny obiekt, trochę przypominający słabą gromadę kulistą, centrum wydaje się nieco jaśniejsze, a wokół niego wydaje się, że jest słabsza otoczka. NGC 3607 i NGC 3608 para galaktyk, które odnajdziemy nieopodal gwiazdy delta Leo. Pierwsza z nich jest galaktyką soczewkowatą a druga eliptyczną. Obie już bez problemu widać w Scoposie 30 mm. W ES 14 mm nie idzie oderwać od nich wzroku, bardzo atrakcyjny duet. NGC 3607 jest większa, duże, jaśniejsze jądro otoczone owalnym, rozległym halo. NGC 3608 mniejsza, ale o podobnym wyglądzie, wyraźne jądro otoczone halo. NGC 3626 galaktyka spiralna we Lwie. W Scoposie 30 mm wygląda jak rozmyta gwiazda. W ES 14 mm dużo lepiej się prezentuje, jest dość jasna i owalna, w centrum można dostrzec jaśniejszy punkt NGC 3655 kolejna galaktyka spiralna we Lwie. Nie zbyt widowiskowa, w Scoposie przypomina rozmytą gwiazdą, nawet w ES 14 mm jest mała, słaba i jednorodna. NGC 3686 galaktyka spiralna z poprzeczką we Lwie. Widoczna już w Scoposie, jako dość duża, owalna blada mgiełka. W ES 14 mm wygląda na jednorodną i zlewa się z tłem. NGC 3607, 3608, 3626, 3655, 3686, niedaleko delta Leo. Źródło CdC. Ostatnie 5 obiektów to był istny wyścig z czasem, żeby zdążyć przed wschodem Księżyca. A ten wschód, który obserwowałem tej nocy zasługuje na oddzielny opis. Fenomenalny wschód Księżyca. Nad wschodnim horyzontem przez mgłę już przebijał się Jowisz. Spojrzałem w tamtym kierunku i aż oniemiałem. Tuż nad horyzontem, leżał na boku, niemalże dotykając horyzontu, pomarańczowo- czerwony Księżyc. Na prawo od niego i nieco wyżej wisiał Jowisz, a na lewo widoczna była, pięknie podświetlona od spodu chmurka, zdaje się, że był to jakiś pojedynczy, niewielki cirrus. Takie piękne i niecodzienne trio. W lornetce widok zapierał dech w piersi, część tarczy Księżyca, najbliżej horyzontu wyglądała zjawiskowo, zniekształcona przez refrakcje. Im wyżej Księżyc się znajdował, tym stawał się mniej pomarańczowy. Prześlizgiwał się pomiędzy gałęziami drzew, leżącymi między nim a mną, podświetlając wielkie, kuliste jemioły. Przypominały one jakieś stwory siedzące złowieszczo na gałęziach. Chmurka, o której wspominałem, zdawała się podążać za Księżycem. Ciekawy kształt miał, taki jakby dziwny ściśnięty zygzak. Im dłużej się w nią wpatrywałem, tym bardziej zaczęła poruszać moją fantazję. Przypomniał mi się Pan Twardowski, który niedawno uciekł z Księżyca. Wtedy to chmura przybrała lekko jego kształt, tyle, że był odwrócony do góry nogami i szyderczo ze mnie się śmiał, że przez jego Księżyc musiałem zakończyć łowy galaktyk. Oczywiście wszystko tylko w mojej wyobraźni. Wschodzący Księżyc wraz z Jowiszem. Źródło CdC. Obserwacje trzeba było niestety już pomału kończyć. W pobliżu rozległo się kniazienie zająca, a po chwili jeszcze bliżej straszyć zaczął sarnik. Na galaktyki było już zbyt jasno, ale jeszcze zerknąłem na kilka gwiazd zmiennych. Między innym R Leo, szybko wychodzącą z minimum i świecącą z jasnością 9.3 mag. Nad zachodniej stronie nieba dało się jeszcze bez problemu złapać R Tri, która już dość znacznie straciła swój blask po grudniowym maksimum i świeci aktualnie z blaskiem około 9 mag. Nad północnym horyzontem, dość wysoko świeci T Cep, której jasności od kilkunastu tygodni pozostaje bez zmian, na poziomie około 8 mag, pomału przygotowuje się do szybkiego wzrostu jasności i do maksimum. Wysoko i dość blisko zenitu w maksimum jest także jedna z najpopularniejszych miryd na świecie S UMa, świecąca nieco słabiej niż 8 mag. Z kolei nad wschodnim horyzontem odnalazłem szybko R CrB, jej blask dalej jest w stagnacji, oceniłem ją na 7.8 mag. Jeszcze jesienią myślałem, że o tej porze już powróci do swojej normalnej jasności. Na tym zakończyłem moją dzisiejszą przygodę, do domu wróciłem około północy. Podsumowując, zaliczyłem 21 obiektów z listy H400, tym samym mój aktualny bilans wynosi 201/400, 5 obiektów NGC spoza listy H400 i 16 ocen gwiazd zmiennych. Udany wyjazd.
  13. 18 likes
    Kolejna faza Wenus do kolekcji - wykorzystałem wczorajszą dziurę w chmurach. Seeing po zachodzie Słońca był wyjątkowo dobry
  14. 17 likes
    Wieczorem 15 lutego 2017 wybraliśmy się z Kraterem ponownie na Koskową Górę. W Krakowie i w podgórskich dolinach smog był potężny, za to na Koskowej Górze zastaliśmy (zgodnie z oczekiwaniami) piękne i przejrzyste niebo. Niedługo po nas na miejsce dotarł też Marek - "Gryf". Niebo było całkiem ciemne. Na początku nocy astronomicznej SQM-L wskazywał 20.75 mag/"2, później z chwili na chwilę robiło się coraz ciemniej i tuż przed wschodem Księżyca było to już 21.08 mag/"2. Obserwacje rozpoczęliśmy od komety 2P/Encke, która w 33 cm teleskopie znów była widoczna bardzo wyraźnie, jako mały, zwarty, okrągły obiekt o lekko niesymetrycznej centralnej kondensacji. Jej jasność oceniłem tym razem na 9.3 mag, a średnicę jej głowy na 2.5'. Kometa była też widoczna w lornetce 10x50 (lornetką oceniłem jej jasność na 9.0 mag przy średnicy głowy ~4'), co prawda dość słabo, ale znacznie lepiej niż dzień wcześniej. Kometa świeciła głęboko w świetle zodiakalnym, kilka stopni od Wenus. Światło zodiakalne było wyraźnie i sięgało aż do Plejad, czyli do wysokości blisko 60 stopni. W trakcie obserwacji komety 2P/Encke dołączył do nas Marcin - "Orzeszek". Po komecie 2P/Encke obejrzeliśmy kilka jasnych obiektów (między innymi M 1, M 31, M 42), po czym wycelowałem teleskop zaopatrzony w filtr Lumicon UHC w mgławicę NGC 2359 (Hełm Thora). Mgławica widoczna była widoczna bardzo wyraźnie, z dwoma "rogami" po jednej stronie. Po wymianie filtra na Lumicon O-III mgławica wyglądała jeszcze lepiej - oprócz delikatnych nieregularności w całej mgławicy, pojawiły się także "rogi" po drugiej stronie. Założony filtr O-III zmotywował mnie do spojrzenia na dwie mgławice z katalogu Abella. Najpierw wycelowałem teleskop w okolice mgławicy Abell 21. Choć nie miałem żadnej mapy, a położenie znałem tylko w przybliżeniu, udało się natychmiast. Mgławica była widoczna od razu po spojrzeniu w okular jako olbrzymie, grube, łukowate pojaśnienie nieba, które po chwili pokazywało sporo subtelnych niejednorodności. Druga mgławica z tego katalogu - Abell 33 także okazała się być stosunkowo łatwym obiektem. Już na pierwszy rzut oka widać było przyczepioną do jasnej gwiazdy "smugę", która była najjaśniejszą częścią mgławicy. Po krótkiej chwili zerkaniem wychodziło z tła całe duże, niemal idealne koło o wyraźnie ciemniejszym wnętrzu. Niedługo przed 21 ktoś rzucił hasło w stylu "ciekawe, czy Wenus będzie widać kiedy znajdzie się ona poniżej horyzontu prawdziwego" (w miejscu którym zachodziła, horyzont widomy jest nieznacznie obniżony poniżej horyzontu prawdziwego). Kolejne kilka czy kilkanaście minut spędziliśmy zatem na obserwacji zbliżającej się do zachodu Wenus. Początkowo była ona tylko pomarańczowo i lekko mrugała, z czasem jednak zaczął się całkiem ciekawy spektakl. Gołym okiem widać było, że planeta 2-3 sekundy świeci jaśniej, po czym przez 2-3 sekundy ledwie ją widać. W lornetce zmianom jasności towarzyszyły dodatkowo dramatyczne zmiany barwy. Kilkukrotnie planeta poczerwieniała tak, że jej kolor był podobny do koloru czerwonych świateł drogowych, lub świateł montowanych na masztach telekomunikacyjnych, w innych chwilach stawała się żółto-biała. Kiedy znajdowała się już na wysokości prawdziwej około -0.5 stopnia (poniżej horyzontu prawdziwego), w lornetce można było zauważyć, że "oderwał się" od niej duży soczyście czerwony fragment, natomiast niewielki fragment, który pozostał powyżej zaświecił na sekundę lub dwie intensywnie zielonym światłem. Później, kiedy Wenus chowała się już za odległy las (blisko 1 stopień poniżej horyzontu prawdziwego), jej ostatni skrawek błysnął jeszcze raz soczystym seledynem. Mieliśmy zatem okazję podziwiać podwójny zielony błysk Wenus. Po 21 oglądaliśmy jeszcze kilka jasnych obiektów, po których przyszedł czas na kolejne komety. W lornetce, niezbyt wysoko nad północno wschodnim horyzontem świeciła potężna, wyraźnie spłaszczona 45P/Honda-Mrkos-Pajdusakova, która ciągle znajdowała się zaledwie około 15 milionów kilometrów od nas (jak na kometę, to naprawdę bardzo blisko). W lornetce jej jasność oceniłem na 6.8 mag, a średnicę jej głowy na około 30', przy czym dość ciężko było określić, gdzie tak naprawdę się ona kończy, bo była obiektem ekstremalnie rozmytym. Ze względu na niewielką odległość od Ziemi, przesuwała się po niebie naprawdę szybko, na tyle szybko, że zmiana jej położenia była widoczna w lornetce po 20-30 minutach. W teleskopie, w powiększeniu 67x kometa wyglądała niesamowicie, zwłaszcza wtedy, kiedy wzniosła się trochę wyżej. Na pierwszy rzut oka widać było tylko wewnętrzną, małą eliptyczną plamkę. Z każdą chwilą jednak kometa rosła i po chwili wypełniała dużą część pola widzenia. Była przy tym obiektem bardzo mocno spłaszczonym (o eliptycznym kształcie), o symetrii osiowej, przy czym centralna kondensacja znajdowała się dość daleko od środka głowy komety. Przy okazji obserwacji komety 45P/Honda-Mrkos-Pajdusakova wycelowałem też teleskop w świecącą niecałe 30 stopni na lewo od niej kometę C/2015 V2 (Johnson). Ze względu na to, że znajdowała się ona dość nisko nad horyzontem, a do tego na lekko rozjaśnionym niebie była widoczna nieco gorzej niż się spodziewałem (choć bez najmniejszego trudu). Jej jasność oceniłem na 10.6 mag, a średnicę jej głowy na 1.5'. Była ona dość mocno skondensowana i wyraźnie rozciągnięta w kierunku, w którym powinien znajdować się warkocz. Sam warkocz był jednak niewidoczny (prawdopodobnie ze względu na nieco rozjaśnione niebo). Ostatnią obserwowaną tej nocy kometą była 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak. Widać ją było już na pierwszy rzut oka, jako niewielki, umiarkowanie skondensowany obiekt o średnicy nieco większej niż 1' i jasności około 12 mag. Po dłuższej obserwacji widać było też znacznie rozleglejsze halo, którego średnicę oszacowałem na około 4'. Całkowitą jasność komety oceniłem na 10.8 mag. Próbowałem wypatrzeć ją też w lornetce, jednak w tym wypadku nie odniosłem sukcesu (najsłabsze gwiazdy które udało mi się dostrzec miały jasność 11.0 mag). Około godziny 22 niebo na wschodzie zaczęło się rozjaśniać, po czym spod horyzontu wynurzył się strasznie spłaszczony Księżyc. W lornetce widać było, że jego "odsłoneczny" brzeg jest mocno pofalowany, a jego kształt się ciągle zmienia. Kilkukrotnie Księżycowi wyrastał jakiś "guz" widoczny gołym okiem, co w połączeniu z silnym spłaszczeniem (pochodzącym od refrakcji) sprawiało, że wyglądał on co najmniej dziwnie. W blasku wznoszącego się Księżyca zakończyliśmy obserwacje tej nocy.
  15. 17 likes
    Przedstawiam wynik niedawnej sesji w której wycelowałem w wypust gwiazdozbiou Jednorożca wciskający się tutaj między Oriona i Małego Psa. "Ostatni" obszar wodorowy na tej wysokości w drodze gwiezdnego nieba za wschodu na zachód na następny wodór trzeba "czekać do lata" Północ jest na lewo w tych horyzontalnych wersjach. Miłośnicy ciemnotek będą zawiedzeni: mało zakurzony obszar, więc nie ma co zasłaniać gwiazdek Canon 6Dmod, 200mm iso1600
  16. 16 likes
    Ubiegły tydzień przyniósł mi (przed)urodzinowy prezent w postaci dwóch pogodnych nocek. Niestety, nie mogłem ich wykorzystać w całości (rano jednak trza wstać do roboty i zarobić na nowe astrozabawki, poza tym Łysy wchodził dość wcześnie), niemniej udało się jakoś wykroić dwie dwugodzinne, wieczorne sesje obserwacyjne. Jako, że czasu było mało, postanowiłem jechać na najbliższą względem Nowego Targu, sensowną miejscówkę z maksymalnie odsłoniętym południowym horyzontem, bo w planach miałem eksplorację Wielkiego Psa, Jednorożca i Rufy. Wybór padł na Domański Wierch, zlokalizowany na południe od Czarnego Dunajca. Znam to miejsce doskonale z letnich wypraw rowerowych – położony na wzniesieniu punkt widokowy, pozwalający na ogarnięcie dookolnej panoramy Tatr, Gorców i Babiej Góry jest zaiste przeuroczy. Prowadzi tam niedawno wyasfaltowana, wygodna, choć wąska droga (znaku zakazu wjazdu obowiązującego wszystkich poza rowerzystami i właścicielami okolicznych posesji można przecież po ciemku nie zauważyć ), w dole pozostawiam wszelki syf i zamglenia, no i mam święty spokój – o tej porze roku wśród łąk grasują tylko lisy i sowy. Minusem jest zaśmiecone przez okoliczne stacje narciarskie niebo, niemniej południe i zenit są na tyle „czyste”, że da się uskutecznić satysfakcjonujące oglądactwo. Wilgotność była niska, powiewał lekki wiaterek, więc optyka nie rosiła, było też w miarę ciepło – po tęgich mrozach zapamiętanych ze zlotu w Odernem temperatura w okolicy zera wydawała się komfortowa. Zresztą, w powietrzu czuć powoli przedwiośnie (ech, ten charakterystyczny zapach mokrej, rozmarzającej ziemi), więc sesję potraktowałem jako pożegnanie z niebem zimowym. Choć kto wie, może jeszcze coś się trafi pod koniec miesiąca? Do auta zapakowałem tylko lornetki – niewielkiego Nikona 7x50 (niestety, przy tej źrenicy wyjściowej zaświetlone tło nieba bardzo psuje kontrast) i większy kaliber – TS 25x100 na montażu widłowym Vixena. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem tą dwururkę: mimo solidnej budowy nie jest tak ciężka i nieporęczna jak 28x110 z serii BA8, możliwości (zasięg!) ma naprawdę spore, ER jest całkiem wygodny (kolo 17-18 mm), a i obraz generuje co najmniej akceptowalny – w jakichś 2/3 pola widzenia mamy ostre gwiazdki. FOV też ujdzie – 2 i pół stopnia pozwala na styk zmieścić parkę emek numer 46 i 47 czy napawać się widokiem M42 z domkniętą od południa pętlą, przy odpowiednim zapasie pola. Czegóż chcieć więcej? Zanim zacząłem przyzwyczajać oczy do ciemności (zresztą, jakiej tam ciemności, to niebo podmiejskie), zerknąłem na błyszczącą nad zachodnim horyzontem Wenus. Rzecz jasna, planeta pławiła się w fioletowym sosie aberracji chromatycznej, jednak duży, skierowany „rogami” w górę sierp z pewnością wart był chwili uwagi. W dalszej kolejności na tapetę trafiły mniej lub bardziej klasyczne klasyki (no, z małymi wyjątkami). Sto milimetrów apertury i dwoje oczu to jednak naprawdę sporo – widoki generowane przez „setkę”, szczególnie w przypadku gromad otwartych i jasnych mgławic, spokojnie mogą konkurować z wrażeniami obserwacyjnymi zapewnianymi przez duże lustra (no, chyba, że akurat mamy do dyspozycji nasadkę bino Denkmeiera i jesteśmy w Bieszczadach, ale to już inna historia…). Taki Messier 41 na przykład: rozmiary kątowe porównywalne z tarczą Księżyca w pełni, kilkadziesiąt gwiazd o zróżnicowanej jasności w polu widzenia, no i ten czerwony olbrzym w pobliżu centrum gromady, kapitalnie kontrastujący z resztą słońc wchodzących w jej skład. Gdy trafimy na dobrą przejrzystość atmosfery (a ja trafiłem), można się zwyczajnie zapomnieć i przyssać do okularów na długie minuty… Podobnie sprawy mają się w przypadku gromad M 46 i 47; nie będę nikomu udowadniał, jak pięknie się różnią (kto widział, ten wie, a kto nie miał okazji, niech to koniecznie nadrobi, koniecznie delektując się nimi w jednym polu widzenia), wspomnę natomiast o mgławicy planetarnej NGC 2438; to mgliste kółeczko w stumilimetrowej lornecie jest oczywiste – po dobrej adaptacji wzroku pojawia się w północnej części gromady niemal z marszu i nie trzeba stosować żadnych podejrzanych metod w postaci chociażby zerkania, by mieć pewność, że ona tam jest… Nieco odmienna jest maleńka mgławica oznaczona jako NGC 2440 – jasna, zwarta, zabarwiona na podejrzany (i charakterystyczny) seledynowy kolorek. Powiększenie rzędu 25x to aż nadto, by dostrzec, że nie mamy do czynienia z gwiazdą. Podobnie sprawy mają się z NGC 1535 w Erydanie – tutaj również nie trzeba powiększeń teleskopowych, by poprawnie zidentyfikować obiekt. Niebieskawy zafarb – jest, nieostrość czy raczej rozmycie – też. Co ciekawe, Oko Kleopatry jest jedną z najjaśniejszych planetarek na zimowym niebie, jednak – z niewiadomych powodów – raczej rzadko obserwowaną. Ciekawe dlaczego? A NGC 1360 w Piecu? Ta też jest niezła – rozległa, owalna, z jasną gwiazdą centralną; gdyby nie oświetlony wściekle wyciąg w Cichem, byłaby oczywista… Niemniej, nawet zanurzona w zawiesistym sosie LP, wciąż zadziwiała swoimi rozmiarami. Całkiem spory jest też nieregularny, mglisty owal, nazywany Hełmem Thora (NGC 2359). Dajcie mu kilka minut, a lorneta ukaże nie tylko centrum, ale i zarys (co najmniej) jednego z charakterystycznych skrzydełek, od którego mgławica wzięła swą nazwę. Hmm, a był czas, gdy uważałem ją za dość wymagający obiekt teleskopowy… Podobnie zaskakujące rezultaty mogą dać próby obserwacji emisyjnej Mewy (IC 2177). Kiedyś myślałem, że to cel wyłącznie dla astrofociarzy, tymczasem rozległe, skośne, subtelne, lecz oczywiste pojaśnienie tła jest niemożliwe do przeoczenia, szczególnie podczas najazdu lornetą. Porównałem ją ze świecąca prawie w zenicie Kalifornią (NGC 1499) i wyszło mi, że jest zdecydowanie łatwiejsza, mimo niskiego położenia nad horyzontem. Nawet filtrów nie trza… A taki Abell 21? Ano padł, choć przyznaję - napsuł mi nieco krwi. Podczas dwóch pierwszych podejść cały czas mi umykał, dopiero ostania, trzecia próba, pod sam koniec sesji, przyniosła sukces – przy paczaniu zerkaniem wylazło ogromne, łukowate pojaśnienie tła. Tu jednak zdecydowanie przydałaby się parka o - trójek… Zmienna mgławica Hubble’a? Proszę bardzo, NGC 2261 wyraźnie różni się od okolicznych gwiazd, które przecież nie są rozciapanymi z jednej strony kreseczkami – a przynajmniej nie w centrum pola… Rozetka – czemu nie? Nieregularne, jasne płaty wokół mało zasobnej w gwiazdki gromadki są widoczne całkiem nieźle, a całość ledwie mieści się w polu widzenia. Sporo czasu spędziłem kręcąc się w okolicy charakterystycznego trójkąta, złożonego z gwiazd Adhara, Aludra i Wezen, stanowiącego, hm, zadek Wielkiego Psa. Tutaj głównym celem było oczywiście zimowe Albireo i przepiękna gromadka, skatalogowana jako NGC 2362. To spore wyzwanie dla mniejszych lornetek, bo rozrzucone wokół tau CMa słabe gwiazdki zwyczajnie giną w jej blasku. Powiększenie i apertura zrobią jednak swoje, a jeśli dodatkowo nauczymy się ignorować blask gwiazdy (tak, jak podczas obserwacji Płomienia nie zwracamy uwagi na Alnitaka), to dostrzeżemy kilkanaście słońc, wyskakujących nieśmiało z jasnej, gwiezdnej poświaty. Dwa spośród nich są nieco jaśniejsze, a całe to towarzystwo wydawało się być skupione na południe od τ Canis Majoris (choć na zdjęciach lub podczas obserwacji z użyciem dużych luster widać, że nad nią też znajduje się nieco gwiezdnej drobnicy). Było tego znacznie więcej - Płomień, lwie triplety, sporo „engieców” rozrzuconych na tle zimowej Drogi Mlecznej, no i całe garście emek (w tym przepięknie prezentujące się w dużej lornecie numery 48, 50 i 67), ale nie będę już przynudzał. W każdym razie akumulatory zostały solidnie podładowane i do wiosny się jakoś dociągnie… PS Przypomina mi się dowcip z gatunku tych „z brodą” – mianowicie, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce, a po setce jest jeszcze lepiej… Pomyślcie zatem, jak fajnie musi wyglądać sesja przy dwóch "setkach", znaczy stumilimetrowych obiektywach, zamocowanych na widłach i wychylonych jednocześnie.
  17. 16 likes
    Na zakończonym (niestety...) zimowym zlocie w Odernem zapytałem Marasa o Pętlę Barnarda, obiecaną co poniektórym jako kolejny OT. Jak się okazało, Pętla jest w proszku, a przeca trza jakoś zadbać o kolegów – wizualowców na FA... Pomysłu nie szukałem długo – hitem kilku wieczornych, zlotowych sesji był układ gwiazd nazywany zimowym (albo południowym) Albireo, więc to jego zaserwuję jako propozycję na drugą połowę zimy. Wybaczcie enigmatyczność tekstu, ale muszę w końcu odespać zlotowe szaleństwa... Rzeczona parka jest oznaczona w atlasach nieba jako 145 Canis Majoris (według Flamsteeda). To gwiazda podwójna optycznie (a nie fizycznie), co oznacza, iż brak jest powiązań grawitacyjnych między składowymi, a ich wzajemna bliskość jest przypadkowa i wynika tylko z położenia obu słońc względem Ziemi. Składnik słabszy (niebieski) to gwiazda HD 56578, typu widmowego A5, o jasności 6.02 mag, położona ok. 250 lat świetlnych od Ziemi. Składnik pomarańczowy (HD 56577, jasność 4.83 mag) to z kolei olbrzym typu widmowego K4, znajdujący się w odległości nieco ponad 6 tys. lat świetlnych. W stosunku do letniego "oryginału" (gdzie oba składniki są oddalona o 34.4") tutaj separacja jest nieco mniejsza i wynosi ok. 27" - jednak to nadal szeroki układ, łatwy do rozbicia nawet w niewielkich aperturach i powiększeniach. Pewnym problem – szczególnie dla mieszkańców północnych rubieży Rzeczpospolitej - może być deklinacja (−23° 18′). Niskie położenie nad horyzontem, prócz konieczności odnalezienia miejscówki z odsłoniętym południowym widnokręgiem, generuje inny problem: mianowicie ochoczo wyłażą wszelkie niedogodności seeingowe. Bywa, że gwiazdy niemożebnie falują, a dodatkowo trudno wyostrzyć obraz. Dodatkowo, przy obserwacjach z użyciem niutka na dobsonie, po chwili zaczynają napierniczać nas plecy. Z drugiej jednak strony, lekko rozogniskowany obraz gwiazd pozwala uwydatnić ich kapitalne kolorki. Jak tam trafić, wyjaśni na nam zrzut ekranowy wygenerowany z użyciem Stellarium. Tak to wygląda na zdjęciu (jednym z nielicznych dostępnych w zasobach sieci). źródło: http://www.baskies.com.ar/PHOTOS/145 CMa LRGB.jpg Szukasz celu łatwego, a przy tym niebanalnego i zwyczajnie pięknego? Jeśli tak, spróbuj i daj znać, jak poszło! PS Błądząc w tym rejonie nieba, należy – KONIECZNIE – zahaczyć o gromadę NGC 2362, czyli grupkę gwiazdek skupionych wokół gwiazdy tau CMa. To mocna kandydatura na kolejny OT.
  18. 16 likes
    Trzy strzały. Pełnia o godzinie 22.09, faza z godziny 0.35 i maximum z 01.45. Wszystkie zdjęcia ISO200, 1/1000, Pentax K-5 w ognisku 10"/1200mm
  19. 16 likes
    Mgławica Płonąca Gwiazda, znana też jako IC 405, Znajduje się ona około 1500 lat świetlnych stąd, w gwiazdozbiorze Woźnicy. Na razie B&W w paśmie wodoru, cdn mam nadzieję jeszcze w tym sezonie. Szczegóły techniczne: http://www.astrobin.com/283155/
  20. 16 likes
    Wenus z web kamerki Philipsa i refraktora 102/1000 mm. Tak jak poprzednio połączyłem dwa telekonwertery x2 i x3. Zrobiłem też małe porównanie wielkości tarczy.
  21. 16 likes
    Lecimy dalej z cieplejszymi klimatami. Mozaika gwiazdozbioru Łabędzia złożona z 6 fragmentów. Każdy fragment to kilkadziesiąt klatek po 120s. Robione Canonem 5D mkII + Canon 100mm f/2 (na f/4). Jeśli za bardzo pojechałem to mówcie, bo bardzo możliwe, że spędziłem zbyt wiele godzin nad tym. Chciałbym też niedługo dorzucić wersję opisaną. Jest to moja pierwsza taka mozaika więc nie wszystko jest dopracowane. Wersja mała: wersja większa:
  22. 16 likes
    Galaktyka Bodego (znana również jako Messier 81, M81 lub NGC 3031) – galaktyka spiralna, położona w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. Galaktyka ta należy do Grupy galaktyk M81. Dzięki swojej bliskości względem Ziemi, dużemu rozmiarowi oraz aktywnemu jądru (w którym znajduje się supermasywna czarna dziura o masie 70 milionów mas Słońca). Messier 81 była obszernie badana przez profesjonalnych astronomów. Duże rozmiary galaktyki i jej relatywnie duża jasność czynią ją ponadto popularnym celem obieranym przez amatorskich astronomów. Galaktyka Cygaro (Messier 82, M82, NGC 3034) – galaktyka spiralna z poprzeczką w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy. W zakresie podczerwieni jest najjaśniejszą galaktyką na niebie. Messier 82 jest galaktyką burzy gwiazdowej, co oznacza, że zachodzi w niej intensywny proces powstawania nowych gwiazd. TS70APO / Atik 428ex / L 40x180 RGB 20x180 Ha 25x300
  23. 15 likes
    Skoro nikt jeszcze nie zaczął nowego sezonu na króla planet to może ja rozpocznę :). Mój pierwszy Jowisz z kamerki - Point grey Firefly +SCT 5"+ Eq3-2. Obróbka AS2+Irfanview Stack 120 klatek wersja zwykła + kolor Drizzle 1,5 + kolor. Księżyce - od lewej Europa, Io i Ganimedes wyłaniający się zza tarczy. Callisto się nie złapało w kadr. Wersja z barlowem 2x (zwykła + kolor- 400 klatek. Niestety jakieś syfy matrycy się złapały (trzeba to jakoś wyczyścić).
  24. 15 likes
  25. 15 likes
    Prototyp AstroLinka 4.0 mini zmontowany, nic nie wybuchło, pobiera 50mA w spoczynku. Czas na uruchomienie oprogramowania. Na niektórych elementach widać jak mi się trzęsły ręce w czasie montażu
  26. 15 likes
    Może nie zdrowo tak na śniadanie hamburger, lecz dziś właśnie od niego zacznę dzień;) Dobrze znana grupa M66, focona w końcówce stycznia w średnich warunkach, mimo to coś wyszło NEQ6, SW150/750, QHY8L, 60x600s. Oraz wersja opisana:
  27. 15 likes
    Miałem okienko między zaczętymi obiektami, wykorzystałem je na szybkie m3 NEQ6, SW 150/750, QHY8L 20x600s.
  28. 14 likes
    Przymierzam się powoli do "poszerzenia" horyzontów astrofotograficznych i chciałem sprawdzić czym to się je. Dlatego rozpocząłem pierwsze testy polowe, będę kombinował i testował różne ogniskowe, różne warunki i różne inne rzeczy. Może komuś się takie analizy na coś przydadzą. Na razie zbieram materiał tym co mam. Na pierwszy ogień poszła wisząca już dość nisko u mnie Kasjopea. Canon 550D niemodyfikowany, Canon 70-200 @70mm przymknięty do f/5, 40x3 minuty, ISO400. Niebo podmiejskie, przejrzystość słaba - gołym okiem w zenicie do 4.5mag. To co mi się od razu spodobało, to ślęczenie z takim kadrem nad atlasem i szukanie co się załapało, a co nie Jak widać na Pacmanie u dołu kadru z Canona 550D jest straszna ślepota na Ha. Miałem wcześniej 1100D i z tego co pamiętam nawet bez modyfikacji dało się coś w Ha załapać. Macie jakieś doświadczenia / porównania różnych modeli Canona bez modyfikacji - jak sobie radzą z Ha? PS - znalazłem takie porównanie http://kolarivision.com/articles/internal-cut-filter-transmission/ z którego wynika, że filtry UV/IR większości lustrzanek Canona obracają się w zakresie transmisji 20-30% przy 656nm.
  29. 14 likes
    Wodorowy styczeń był taki sobie, ale trzy obiekty udało się zatrzymać w kadrze. Zarówno seeing jak i przejrzystość w styczniu u mnie pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnie seeing w porównaniu z końcówką zeszłego roku był bardzo pod psem niestety. Wszystko robione z podmiejskiego podwórka, teleskop TS 130/910 0.79x, montaż EQ6, kamerka QHY163M gain/offset 0/40, filtr Baader Ha. Wszystko zmniejszone do 40% (po kliknięciu), czyli do skali 2.5"/px. NGC2174 Małpi Łeb. 24 klatki po 10 minut: IC1795 Rybi Łeb (albo wiadomo co...). 36 klatek po 10 minut Jones-Emberson 1 w Rysiu. 80 klatek po 10 minut
  30. 14 likes
    Chyba ostatnia próba uchwycenia chmur na Wenus. Niestety nasze, ziemskie chmury jak mleko rozcielone na całym niebie i niestety nie udało się. Ale efekt jest fajny. Nawet w moim teleskopie, z barlowem planetka ogromne rozmiary, jak Jowisz :). Kazdy kanal po ok 5k klatek z czego po 30% uzyte ze stackowania
  31. 14 likes
    Witam Żeby nie zaśmiecać forum pojedynczymi fotkami swoje wypociny będę zamieszczał w tym wątku. Wszystkie pokazane tu zdjęcia wykonane są/będą za pomocą : Montaż ASA DDM 60 Kamera QHY 163M +CFW2US zkompletem filtrów Baadera LRGB Ha SII OIII Teleskop CFF 127 Na początek Horsehead Nebula, B33 30x900s Ha +RGB 12x 300s na kanał Bez klatek kalibracyjnych Proszę o konstruktywną krytykę/porady Jestem na etapie oswajania się z obróbką.
  32. 14 likes
    Wstyd wstawiać przy tych zdjęciach, ale co tam Dzisiejszy przelot ISS w pobliżu Wenus, godzina 18:03, 4 zdjęcia po 10 sekund, smartfonem niestety
  33. 14 likes
    Znany obiekt znajdujący się w konstelacji Wożnicy. Charakterystyczne obłoki gazu zwane kijankami są miejscem tworzenia się nowych gwiazd. Czasy ekspozycji: Ha-15x900s bin1, OIII-7x1200s bin2, SII-7x1200s bin2. Sprzęt: Teleskop ASA 10Nf3,6, montaż ASA DDM60, kamera Atik ONE 6 M. Rozdzielczość obrazu 1 arcsec. na 1 piksel. Lokalizacja: Piotrków Trybunalski.
  34. 14 likes
    I ode mnie jeden słoneczny "wide-field" ze zlotu w Odernem Lunt 50ThaPT + PG Chameleon 3
  35. 14 likes
    Pas Oriona to niesamowite bogactwo mgławic schowane, a właściwie skąpane w blasku trzech bardzo jasnych gwiazd FSQ/STL1000
  36. 13 likes
    Odrobinę dzisiejszego słońca 150H-alpha 1500mm PGExp.
  37. 13 likes
    Dzisiejszy Jowisz - ok. godz. 3:00 . Sprzęt: ASI 120MC , MAK 127 , Barlow 2,5x GSO
  38. 13 likes
    Tak na szybko, cropp z pojedynczej klatki, godz 1:55, SW 8'' na montażu dobsona, Canon EOS 760D, ISO 200 exp. 1/800
  39. 13 likes
    Też coś mam z 1:50:) Na razie tak na szybko więcej jutro jak będzie czas.
  40. 13 likes
    Żeby nie dublować tematu to może pokażę też tą parkę robioną z podobnego sprzętu co Łukasz tylko ogniskowa 910 mm. Materiał był zbierany w grudniu 2016 r kamerą QHY 9 mono.
  41. 13 likes
  42. 13 likes
    Owoc nocki 27/28.01.2017 w Broku. Kometa sfotografowana 28.01.2017 o 3:00. Wykorzystałem moduł śledzenia komet montażu ASA DDM 60, dzięki czemu ujęcia po 300 sekund pokazały nie poruszony obraz komety. Jest dość szybka delta Ra 0.8 arcsec/min. Veloce RH200, ATIK ONE 9M na ASA DDM 60. L: kometa 6x300 sekund. RGB 5x120 na kanał. Brok, 27/28.01.2017
  43. 12 likes
    M41 – łatwa czy trudna? Pytanie to zadaje wielu obserwatorów, zwłaszcza tych skazanych na obserwacje w warunkach dalekich od ideału. Należę niestety do takich, choć całkiem skazany się nie czuję. Nikt mi przecież nie zabroni pojechać 100 km na wschód od Warszawy i cieszyć się niezłym niebem. Jednak nie jest to zbyt częste. Naprawdę na co dzień mam balkon w mieszkaniowej dzielnicy Warszawy. Zobaczmy, co z niego widać. Ciemno to u mnie nie jest, ale gromady otwarte nie są aż tak wymagające, dlatego zawsze warto spróbować. M41 jest zwodniczą gromadą. Wielki Pies to gwiazdozbiór zimowy, położony nisko na nieboskłonie. Mapa Wielkiego Psa Mapa pochodzi z Touring the Universe through Binoculars Atlas (TUBA) http://www.philharrington.net/tuba.htm O ile Syriusz, α CMa, widoczny jest od razu, gdy zdarzy się pogodna noc, o tyle już Adhara, ε CMa, ze swą deklinacją niemal – 30° to rzadkość. Jeszcze gorzej jest ze słabszymi gwiazdami położonymi pomiędzy tymi „latarniami”. Jednak zdarzają się noce z idealnie przejrzystym powietrzem. W takich warunkach, przez lornetkę 12x56 a jeszcze lepiej 15x56 daje się „z ręki” wypatrzyć niewielkie pojaśnienie, jakieś 4° poniżej Syriusza, obok prostokątnego trójkącika gwiezdnego. Po umieszczeniu lornetki na statywie, już po chwili na pojaśnieniu zaczynają ukazywać się gwiazdy, najpierw nieliczne, za chwilę całkiem obfite. Widać ich przynajmniej kilkanaście. W lornetce 10x60, zależnie od warunków, widać od kilku do nawet dwudziestu paru gwiazd. Przez mniejsze lornetki, 8x42 lub 8,5x44, trzeba było popracować zerkaniem, by coś zobaczyć. Jednak wiedząc, gdzie zerkać, też dostrzegałem grupkę gwiazd, całkiem oczywistych. Przy czystym powietrzu niewielka lornetka także zdaje egzamin i to pomimo setek latarń w okolicy. Po zainstalowaniu mojego LBT (Large Binocular Telescope), czyli lornety 20x77 i osłonięciu głowy od bocznych świateł już nie mogłem oderwać wzroku. Wielka, liczna gromada jasnych gwiazd jeszcze rosła w miarę wpatrywania się, zerkania i adaptacji wzroku. Zaś w inne noce, pomimo braku chmur – gromada bywa całkiem niewidoczna. Ponieważ moje doświadczenie teleskopowe jest bardzo ograniczone, posłużyłem się tekstem Piotra Guzika, opisującego swoje wrażenia (cwint.org.pl/wp-content/uploads/.../cwint_2016_nr_06_low.pdf) Myślę, że Piotr nie pogniewa się na mnie. Źródło: www.facebook.com/NaszeStronyOstrzeszowskie Już w niewielkim teleskopie zauważymy, ze najjaśniejsza z gwiazd tej gromady jest pomarańczowa. Teleskop o średnicy 15 cm pokaże nam w dobrych warunkach grubo ponad 50 gwiazd, z których dwie najwyraźniejsze, blisko środka, mają kolor zdecydowanie pomarańczowy. W teleskopie o średnicy 20 cm – 25 cm można już dostrzec ponad 100 gwiazd tej gromady, teleskop o średnicy 30 cm – 40 cm pokaże ich już blisko 200. Aby cała gromada zmieściła się komfortowo w polu widzenia, najlepiej obserwować ją szerokokątnym okularem, w powiększeniu nie przekraczającym 60×– 80×. W dużym teleskopie w takim powiększeniu gromada wygląda bajecznie – pomiędzy kilkunastoma jasnymi biało–niebieskimi gwiazdami świeci kilka jasnych żołto-pomarańczowych i mnóstwo nieregularnie rozmieszczonych słabszych „bezbarwnych”, o różnych jasnościach. No i jeszcze parę informacji „wikipedycznych”: liczebność 80 - 100 gwiazd, jasność obserwowana 4,6 mag, średnica 25-26 lat świetlnych, obserwowany rozmiar 38', niskie położona (-20⁰45’), odległość 2,3 tys. lat świetlnych (ok. 710 parseków), gromada oddala się od nas z prędkością 34 km/s a jej wiek według różnych szacunków wynosi od 190 do 240 mln lat. Więc gdy tylko te śnieżyce widoczne za oknem przejdą i niebo się przetrze, wystaw co tam masz na swoją miejscówkę, jaka by ona nie była. Spróbuj, popatrz, pozerkaj i oczywiście daj znać, jak poszło. By Cię do tego dodatkowo zachęcić, wklejam fajne zdjęcie: Żródło: http://www.jthommes.com/Astro/
  44. 12 likes
    Polish Astronomy Picture of the Day - 18 lutego 2017 Gwiazdozbiór Łabędzia - autor Karol Gut www.polskiapod.pl
  45. 12 likes
    Dzisiaj udało mi się wyjść z teleskopami na zimny wietrzyk MAK127 Newton 150/750 Drizzle 3x Program: ShapCap, AutoStakkert, Corel PaintShop Pro
  46. 12 likes
    I pierwsze fotki z zaćmienia. Pojedyncze klatki, 1/400 sek., ISO 200. SW ED 80+ barlow Hyperion zoom 2.25x ,Nikon D 3200 godz. 00:00 CET 11.02.2017 Godz.00:32 CET
  47. 12 likes
  48. 12 likes
    Triplet Lwa (również Grupa M66) – mała grupa galaktyk znajdująca się w konstelacji Lwa w odległości 35 milionów lat świetlnych. Do grupy tej należą galaktyki: Messier 65, Messier 66 oraz NGC 3628 (Hamburger). Triplet Lwa wraz z grupą Lew I może stanowić większą grupę należącą do Supergromady Lokalnej. TS70APO / Atik 428ex / L 50x180 RGB 20x180 / MaximDL+ PS CS3
  49. 12 likes
    Trochę odświeżę temat . 4h materiału z pola obserwacyjno fotograficznego ze zlotu zimowego w Odernem.
  50. 12 likes
    Witam Mgławica Rozeta (znana również jako NGC 2237) – obszar H II i mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Jednorożca. Została odkryta przez Lewisa Swifta w 1865 roku. W katalogu NGC zostały również skatalogowane dwa jaśniejsze fragmenty mgławicy – NGC 2238 zaobserwowany przez Alberta Martha w 1864 roku i NGC 2246 dostrzeżony przez Swifta w 1886 roku. NGC 2237 znajduje się w odległości około 5200 lat świetlnych od Ziemi i rozciąga na obszarze 100 lat świetlnych. Nazwa Rozeta została nadana tej mgławicy ze względu na jej kształt podobny do kwiatu róży. Wewnątrz mgławicy znajduje się gromada otwarta NGC 2244 składająca się z jasnych i młodych gwiazd. Gwiazdy te powstały z materii mgławicy około 4 milionów lat temu. Wiatry gwiazdowe wywołane przez młode gwiazdy wydmuchały dziurę w centralnej części mgławicy izolowanej przez warstwy pyłu oraz gorącego gazu. Świecenie Mgławicy Rozeta jest skutkiem ultrafioletowego promieniowania wywołanego przez gorące gwiazdy gromady. Obecnie naukowcy z National Optical Astronomy Observatory (NOAO) w Arizonie obserwują szczegółowo obszary gwiazdotwórcze w mgławicy Rozeta, aby dokładnie zbadać proces powstawania nowych gwiazd. [Wiki] Mgławica Rozeta, 27.01.2017, newton 150/750, niemodyfikowany Canon 1200D, 28x300s. ISO 1600 + filtr UHC-S Mam dwie wersje kolorystyczne. Zdecydujcie która lepsza. Pozdrawiam