Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

Paweł Baran

Użytkownik
  • Zawartość

    9207
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    42

Ostatnia wygrana Paweł Baran w Rankingu w dniu 13 Styczeń

Paweł Baran posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

3097 Excellent

1 obserwujący

O Paweł Baran

  • Tytuł
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnie wizyty

1830 wyświetleń profilu
  1. Rusza kolejna edycja Galileo Masters 29.03.2017 Pomysły na innowacyjne wykorzystanie nawigacji satelitarnej można zgłaszać w tegorocznej edycji European Satellite Navigation Competition, czyli Galileo Masters. Pula nagród w konkursie wynosi aż 1 mln euro. Zgłoszenia można przesyłać od 1 kwietnia do końca czerwca. European Space Navigation Competition (ESNC) - potocznie Galileo Masters - to konkurs, którego celem jest wyszukanie najciekawszych pomysłów oraz projektów wykorzystujących nawigację satelitarną. Jego regionalne edycje odbywają się w większości europejskich krajów. Do zawodów może się zgłosić każdy, kto ma pomysł, jak wykorzystać nawigację satelitarną w dowolnej dziedzinie nauki, gospodarki czy też życia codziennego. Może to być innowacyjna usługa, produkt albo pomysł na badania naukowe. Projekty mogą być zgłaszane, nawet jeśli są dopiero w fazie koncepcyjnej, jednak im bardziej zaawansowane, tym większa szansa na dostrzeżenie ich potencjału. W konkursie mogą wziąć udział pojedynczy innowatorzy, całe zespoły, jak również organizacje, firmy czy instytucje naukowe. Zgłoszenia można przesyłać wyłącznie przez oficjalną stronę konkursu (http://www.galileo-masters.eu/) i tylko w języku angielskim. Zgłoszenia przyjmowane są od 1 kwietnia do 30 czerwca. Uczestnik, używając tego samego loginu do logowania na stronie konkursu, może zgłosić więcej niż jeden pomysł. To samo rozwiązanie można zgłaszać tylko do jednego regionu konkursu. Konkurs Galileo Masters jest organizowany od 2004 roku. Na całym świecie przeprowadzanych jest około 25 regionalnych edycji konkursu. W każdej z nich wybierany jest zwycięzca regionalny. Zakończenie edycji kończy się Gala Finałową, która odbywa się na przełomie listopada/grudnia. Zwycięzca końcowy zawodów – Galileo Master - zostanie wyłoniony spośród wszystkich regionów i zwycięzców nagród specjalnych przez międzynarodowy panel ekspertów. Nagroda główna w konkursie wynosi 20 tys. euro, a suma wszystkich nagród przekracza 1 milion euro. Oprócz nagród finansowych, uczestnicy konkursu co roku walczą o nagrody specjalne i inkubację swoich pomysłów w europejskiej sieci inkubatorów sektora kosmicznego. Na finalistów polskiej edycji czekają również staże w firmach sektora kosmicznego, szkolenia, usługi IT, powierzchnie biurowe oraz pomoc mentorów, która może okazać się niezbędna w przekuciu pomysłu w rzeczywisty produkt lub usługę. Na najlepszych czeka możliwość udziału w programie akceleracyjnym Space3ac. W ubiegłorocznej polskiej edycji konkursu Galileo Masters zwyciężył projekt Aerobits, zapewniający bezpieczną odległość między dronami a samolotami. Skala problemu zwiększa się tak szybko, że potrzeba wprowadzenia nowych systemów bezpieczeństwa dla dronów. Technologia Aerobits może zabezpieczyć lotnictwo przed kolizjami z dronami. Organizatorem i koordynatorem Polskiej Edycji Galileo Masters jest Blue Dot Solutions sp. z o.o., współorganizatorem Black Pearls VC. PAP - Nauka w Polsce ekr/ agt/ http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413635,rusza-kolejna-edycja-galileo-masters.html
  2. HiRISE: Marsjańska cisza i pustka Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 28/03/2017 Film złożony ze zdjęć wykonanych za pomocą kamery HiRISE zainstalowanej na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter w sierpniu 2010 roku z wysokości 258 kilometrów nad powierzchnią Marsa. Od góry do dołu kadr przedstawia pas o szerokości < 1 km. Źródło: NASA/JPL/University of Arizona Na obszarze Hellespontus występują liczne zbiory ciemnych wydm powstających w rozlicznych kraterach. Czarno-białe zdjęcia przedstawiają obszar o długości ok. 5 km, kolorowe – 1 km. Źródło: HiRISE na YouTube http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/hirise-marsjanska-cisza-i-pustka/
  3. Czy gejzery na Enceladusie to pozostałość po kosmicznej kolizji? Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 28/03/2017 Południowy biegun Enceladusa to jedna wielka rana, z której wycieka ciepło i woda. To uszkodzenie mogło powstać wskutek uderzenia potężnej skały w lodową powierzchnię tego księżyca jakieś 100 milionów lat temu. Pozostałością po kolizji mogą być widoczne tam dzisiaj przeciekające pęknięcia. Obszar okołobiegunowy na południowej półkuli Enceladusa jest jedną z najciekawszych zagadek Układu Słonecznego. To właśnie stąd wyrzucane są pióropusze wody z oceanu podpowierzchniowego oraz duże ilości ciepła. Emisja ciepła z południowego bieguna jest o około 10 gigawatów wyższa od oczekiwanej – to równowartość energii produkowanej przez 4000 turbin wiatrowych pracujących na pełnych obrotach. Pozostała część księżyca jest stosunkowo jednorodna i zimna. Tak naprawdę nie wiemy do końca dlaczego aktywność w tym obszarze jest tak skoncentrowana – mówi John Spencer z Southwest Research Institute w Kolorado. Na więkzości księżyców lodowych głównym źródłem ciepła są pływy: globy te są rozciągane przez grawitację planet wokół których krążą oraz sąsiadujących z nimi księżyców. To prowadzi do powstania ciepła w ich wnętrzach. Gdyby Enceladus ogrzewany był tylko przez pływy, północny i południowy biegun powinny być do siebie podobne – mówi Angela Stickle z Johns Hopkins University w Maryland. Stickle wraz z Jamesem Robertsem wykorzystała symulacje komputerowe do sprawdzenia czy zagadkę tą może rozwiązać gigantyczne zderzenie z przeszłości. Okazało się, że osobliwy wygląd południowego bieguna Enceladusa może tłumaczyć zderzenie na tyle poważne, że doprowadziło do pęknięcia pokrywy lodowej. Tego typu kolizja ogrzałaby i osłabiła lód na biegunie – przyznali naukowcy podczas spotkania Lunar and Planetary Science Conference w Teksasie tydzień temu. Zderzenie może odpowiadać za powstanie warunków, które doprowadziły do powstania formacji powierzchniowych jakie dzisiaj możemy obserwować na Enceladusie – mówi Stickle. Aby tak się stało, zderzenie musiałoby być na tyle duże, że pozwoliło przebić się przez 20 kilometrowej grubości skorupę lodową pokrywającą podpowierzchniowy ocean. Oczywiście nie moglibyśmy zobaczyć dzisiaj krateru, ponieważ lód tuż po zderzeniu zacząłby zamarzać. Już w godzinę po zderzeniu zamarzłoby wierzchnie 10 centymetrów odsłoniętej cieczy co byłoby początkiem odnawiania skorupy lodowej. Taka rana szybko by się zagoiła, lecz pozostawiłaby po sobie bliznę mówi Roberts. Zderzenie tego typu dostarczyłoby energię na powierzchnię Enceladusa ogrzewając i zmiękczając lód w najbliższym otoczeniu miejsca zderzenia. Co więcej spowodowałoby powstanie fali uderzeniowej i aktywności sejsmicznej, która całkowicie mogłaby otworzyć skorupę. Zderzenie nawet nie musiało mieć miejsca w pobliżu bieguna. Z uwagi na fakt, że pęknięcie spowodowałoby spadek lokalnej grawitacji, księżyc obróciłby się tak, że krater lub otwór stopniowo migrowałby na pozycję bieguna. Zderzenie mogło mieć miejsce gdziekolwiek, a tuż po nim Enceladus zacząłby rotować tak, że miejsce zderzenia po jakimś czasie znalazłoby się na jednym z biegunów – mówi Francis Nimmo z University of California Santa Cruz. Źródło: New Scientist http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/czy-gejzery-na-enceladusie-to-pozostalosc-po-kosmicznej-kolizji/
  4. Astronomowie obserwują halo gwiazdotwórczej galaktyki NGC 253 Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 28/03/2017 Astronomowie korzystający z radioteleskopu w Australii Zachodniej wykonali wyjątkowo szczegółowe zdjęcie halo pobliskiej galaktyki gwiazdotwórczej. Galaktyka gwiazdotwórcza (ang. starburst galaxy) to galaktyka przechodząca przez okres intensywnego formowania gwiazd. W tym przypadku jest to NGC 253, tzw. Galaktyka Rzeźbiarza oddalona od nas o około 11,5 miliona lat świetlnych. W Galaktyce Rzeźbiarza gwiazdy powstają obecnie w tempie pięciu mas Słońca rocznie – wielokrotnie szybciej niż w Drodze Mlecznej – mówi dr Anna Kapińska z University of Western Australia oraz z International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR) w Perth. Galaktyka ta jest znana ze swojej urody, którą możemy podziwiać dzięki stosunkowo niewielkiej odległości. Co więcej, to co się dzieje w jej środku – jest naprawdę wyjątkowe. Galaktyka Rzeźbiarza otoczona jest rozległym halo gazu, pyłu i gwiazd, których nie obserwowaliśmy na częstotliwościach poniżej 300 MHz. Halo to powstaje z galaktycznych fontann wywołanych przez procesy gwiazdotwórcze w dysku i super-silne wiatry emitowane z centrum galaktyki. Mamy ogromne szczęście, że tak fantastyczny przykład galaktyki gwiazdotwórczej znajduje się tak blisko nas – to tak jak byśmy mieli do dyspozycji laboratorium o rozmiarach galaktyki, w którym możemy przeprowadzać eksperymenty i testować nasze teorie – mówi dr Kapińska. W ramach badania wykorzystano dane z przeglądu GLEAM (GaLactic and Extragalactic All-sky MWA) realizowanego za pomocą radioteleskopu Murchison Widefield Array w Australii Zachodniej. Dzięki danym z przeglądu GLEAM byliśmy w stanie po raz pierwszy w historii spojrzeć na tę galaktykę w niespotykanej rozdzielczości na niskich falach radiowych – mówi dr Kapińska. To zaskakujące jak łatwo MWA wykryła rozproszone halo tej galaktyki – wystarczyła nam zaledwie godzina obserwacji – dodaje. Udało nam się dojrzeć emisję w zakresie radiowym pochodzącą od elektronów przyspieszanych przez eksplozje supernowych oraz absorpcję od gęstych obłoków plazmy – to naprawdę fascynujące. Radioteleskop MWA jest prekursorem SKA (Square Kilometre Array), którego fragment będzie budowany w Australii Zachodniej w nadchodzącej dekadzie. Prof. Lister Staveley-Smith, współautor opracowania z ICRAR i ARC Centre of Excellence for All-sky Astrophysics (CAASTRO) zaznacza, że SKA będzie największym radioteleskopem na świecie i będzie w stanie odkryć wiele nowych galaktyk gwiazdotwórczych gdy już zostanie uruchomiony. Jednak zanim zaczniemy przeprowadzać wielkoskalowe przeglądy galaktyk gwiazdotwórczych za pomocą SKA musimy się dowiedzieć tak dużo jak to tylko możliwe o tych galaktykach i o procesach, które doprowadzają do tak ekstremalnie wysokiego tempa powstawania gwiazd. http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/astronomowie-obserwuja-halo-gwiazdotworczej-galaktyki-ngc-253/
  5. NuSTAR bada zagadkowy merger galaktyk Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 28/03/2017 Supermasywna czarna dziura w centrum malutkiej galaktyki testuje wiedzę naukowców o tym co się dzieje gdy dwie galaktyki łączą się w jedną. Was 49 to nazwa układu składającego się z dużej galaktyki dyskowej zwanej Was 49a i łączącej się z nią dużo mniejszej galaktyki karłowatej zwanej Was 49b. Galaktyka karłowata obiega centrum większej w odległości około 26 000 lat świetlnych od jej centrum aktualnie przelatując przez jej dysk. Dzięki misji Nuclear Spectroscopic Telescope Array (NuSTAR) badacze odkryli, że galaktyka karłowata jest tak jasna w zakresie wysokoenergetycznego promieniowania rentgenowskiego, że w jej centrum musi znajdować się supermasywna czarna dziura dużo większa i silniejsza niż oczekiwano. To zupełnie nieoczekiwany układ, który podważa naszą obecną wiedzę o łączeniu się galaktyk – mówi Nathan Secrest, główny autor artykułu opisującego odkrycie i badacz w US Naval Research Laboratory w Waszyngtonie. Dane z misji NuSTAR oraz z przeglądu Sloan Digital Sky Survey wskazują, że masa czarnej dziury w centrum galaktyki karłowatej jest ogromna w porównaniu do galaktyk o podobnych rozmiarach i sięga 2 procent masy całej galaktyki. Nie sądziliśmy, że galaktyki karłowate mogą posiadać tak masywne supermasywne czarne dziury mówi Secrest. Ta czarna dziura jest kilkaset razy masywniejsza niż oczekiwaliśmy po galaktyce tych rozmiarów. Czarna dziura w centrum tej galaktyki karłowatej stanowi silnik napędzający aktywne jądro galaktyczne (AGN), kosmiczne zjawisko, w którym ekstremalnie wysokoenergetyczne promieniowanie emitowane jest z pobliża czarnej dziury pożerającej duże ilości gazu i pyłu. Ten konkretny AGN wydaje się być otoczony pierścieniem gazu i pyłu. Zazwyczaj gdy dwie galaktyki zaczynają się ze sobą łączyć, czarna dziura wewnątrz większej galaktyki staje się aktywna i zaczyna łapczywie pożerać gaz i pył emitując przy tym wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie. Jednak w tym przypadku to mniejsza z dwóch galaktyk posiada jaśniejsze aktywne jądro galaktyczne z bardziej aktywną supermasywną czarną dziurą, podczas gdy czarna dziura w centrum większej galaktyki jest stosunkowo spokojna. Optyczne zdjęcie układu Was 49 powstało dzięki obserwacjom prowadzonym za pomocą teleskopu Discovery Channel Telescope w Happy Jack w Arizonie wykorzystującego te same filtry barwne co w przeglądzie Sloan Digital Sky Survey. Z uwagi na fakt, że Was 49 jest tak daleko od nas, kolory zostały zoptymalizowane tak, aby oddzielić emisję pochodzącą od wysoko zjonizowanego gazu (różowy obszar wokół aktywnej supermasywnej czarnej dziury) od normalnego promieniowania gwiazd (zielony). Dzięki temu astronomowie mogli dokładniej określić rozmiar galaktyki karłowatej. Źródło: NASA http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/28/nustar-bada-zagadkowy-merger-galaktyk/
  6. RECENZJA: Przestrzenie Wszechświata – Michał Heller Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 27/03/2017 Kilka dni temu premierę swoją miała kolejna książka autorstwa ks. prof. Michała Hellera. Pozycja o bardzo ogólnym tytule Przestrzenie Wszechświata. Od geometrii do kosmologii to wciągająca opowieść. Opowieść o sile ludzkiego umysłu na przestrzeni wieków. Tematem książki jest rozwój geometrii od czasów Newtona do czasów obecnych. Być może dla wielu z Was sam pomysł książki o geometrii wyda się co najmniej dziwny lub mocno przeciętnie interesujący. Nic bardziej mylnego. Historia rozwoju koncepcji geometrii to historia rozwoju myśli o przestrzeni, historia filozofii i historia kosmologii w jednym. Tutaj warto zauważyć, że myśl o geometrii, o przestrzeni nie zaczyna się w czasach Newtona, a ma wielowiekowy rodowód – o okresie przednewtonowym Michał Heller pisał jednak już w Bogu i geometrii – pozycji, którą opiszę wkrótce. [4 godziny później] Od kilku godzin zastanawiam się jak podejść do tej recenzji. Najlepiej chyba będzie jak opiszę Wam odczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury tej książki. Przede wszystkim Przestrzenie Wszechświata to książka niełatwa. Warto naprawdę zmusić się do przebrnięcia przez pierwsze kilka rozdziałów (szczególnie grząski rozdział traktuje o Kancie), bo nie należą one do rzeczy łatwo przyswajalnych. Dopiero w drugiej połowie książki mając większy obraz całości można w pełni docenić pierwszą część. Mówiąc, że to książka niełatwa nie mam bynajmniej na myśli wysokiego zmatematyzowania materii. De facto w całej książce nie pojawia się żaden skomplikowany wzór, ba, żaden w ogóle wzór. Wyzwanie tutaj polega na czymś innym. Na przestrzeni dziejów koncepcja przestrzeni (sic!) stanowiła nie lada problem dla naukowców. Czym jest przestrzeń? Czy przestrzeń w ogóle istnieje? Czy przestrzeń jest euklidesowa? Czy przestrzeń jest przemienna? Czy istnieje jedna przestrzeń? Czy to obserwator czy eksperyment definiują przestrzeń? Aby zrozumieć poglądy naukowców na te pytania musimy sami zapoznać się z tymi określeniami, a często wymaga to myślenia nieszablonowego. Niektóre koncepcje wymagają od czytelnika dłuższego zastanowienia się nad sensem danej postawy. Zapewniam jednak, że warto podjąć ten wysiłek i przebrnąć przez całą tę treść – dopiero wtedy nasze obecne spojrzenie na przestrzeń będzie pełne. Równie fascynujące okazuje się spojrzenie na ewolucję myśli o geometrii w większej skali. Dopiero wtedy można w pełni docenić znaczenie badań podstawowych. Żaden wielki umysł nie byłby w stanie sam dojść do naszej dzisiejszej wiedzy. Do tego trzeba było niezliczonych wielkich umysłow, przypadków, osobistych historii, zbiegów okoliczności, przypadkowych skojarzeń czy w końcu olśnień, do których dochodziło w najbardziej nieoczekiwanych momentach (np. na moście podczas spaceru z żoną – ale o tym już w książce). Jako laikowi w tej materii szczególną przyjemność podczas czytania tej książki sprawiło uświadomienie sobie, że geometria to nie tylko matematyka, że przestrzeń to nie tylko rzeczywistość fizyczna. Ani fizyka, ani matematyka jako takie nie byłyby w stanie posunąć naszej wiedzy o przestrzeni do obecnego stanu, bez udziału filozofii. Wbrew powszechnej opinii te nauki bardzo łączą się ze sobą i wzajemnie się przenikają, co wyraźnie daje się odczuć podczas podróży od Newtona do Einsteina. Michał Heller z charakterystyczną dla siebie swobodą przeprowadza Czytelnika przez meandry historii fizyki, matematyki, filozofii i kosmologii. To co zauważy każdy uważny Czytelnik to niesamowicie bogaty warsztat Autora, który z łatwością łączy fakty powszechnie znane z niesamowicie ciekawymi niuansami wyczytanymi gdzieś w oryginalnych dziennikach, zapiskach pozostawionych czy to przez Newtona, Eulera czy Riemanna – to właśnie one nadają całej historii nowego, bardzo ludzkiego wymiaru. Przyznaję, że po przeczytaniu Przestrzeni Wszechświata zacząłem się zastanawiać… … a gdyby tak rzucić wszystko i zająć się geometrią… i to jest myśl, która nigdy wcześniej nie przeszła mi przez głowę. Jeżeli jeszcze nie udało mi się Was przekonać do Przestrzeni Wszechświata – może przekona Was nagranie rozmowy z samym Michałem Hellerem. SPOILER ALERT! Jeżeli chcecie w 100% delektować się podróżą przez historię geometrii to nie odtwarzajcie poniższego filmu. Naprawdę najlepiej zrobicie jak najpierw książkę przeczytacie, przetrawicie, a dopiero potem w ramach powtórki i systematyzowania wiadomości klikniecie Play na poniższym filmie. SPOILER ALERT! Tytuł: Przestrzenie Wszechświata. Od geometrii do kosmologii Autor: Michał Heller Stron: 284 Wydawnictwo: Copernicus Center Press Link: http://www.ccpress.pl/produkt/Przestrzenie_Wszechswiata._Od_geometrii_do_kosmologii_338 http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/recenzja-przestrzenie-wszechswiata-michal-heller/
  7. Niebo w ostatnim tygodniu marca 2017 r. 28 marca 2017, Ariel Majcher Kilka dni temu zaczęła się astronomiczna wiosna, zaś niebawem zacznie się czwarty miesiąc 2017 roku. I to od maksymalnej elongacji zachodniej Merkurego. Niestety, jak to na północnej półkuli bywa, ta elongacja nie będzie specjalnie duża, pierwsza planeta od Słońca oddali się od niego na jedyne 19°. Jeszcze przed końcem marca, dokładniej we wtorek 28 dnia tego miesiąca, Księżyc przejdzie przez nów, a już jakieś 39 godzin później da się go dostrzec na wieczornym niebie, tuż po zmierzchu, nisko nad widnokręgiem. Kilka stopni na prawo od Księżyca będzie świecić jasny Merkury. Potem Księżyc podąży ku I kwadrze, wędrując każdego kolejnego dnia wyraźnie wyżej na niebie i zachodząc coraz później. Poza Merkurym i Księżycem na wieczornym zachodnim nieboskłonie pozostała planeta Mars. Niestety na obserwacje Urana i gwiazdy zmiennej Mira Ceti jest już za jasno. Oba ciała niebieskie chowają się za horyzont jeszcze na niezbyt ciemnym niebie. Praktycznie przez całą noc widoczna jest zbliżająca się szybko do opozycji planeta Jowisz oraz wędrująca dużo wyżej od niej kometa 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak, natomiast niewiele przed świtem – planeta Saturn. Merkury wyraźnie rozgościł się na niebie wieczornym i mimo sporo słabszej jasności i średnicy kątowej godnie on zastępuje Wenus. 1 kwietnia (to nie jest Prima Aprilis) Merkury osiągnie swoją maksymalną elongację wschodnią, 19° od naszej Gwiazdy dziennej. W tym czasie pierwsza planeta od Słońca przemierzy gwiazdozbiór Ryb i przejdzie do sąsiedniego Barana. Przez cały czas jasność Merkurego systematycznie spada i pod koniec tygodnia osiągnie +0,2 magnitudo. Przy maksymalnej elongacji, godzinę po zachodzie Słońca planeta świecić będzie niecałe 8° nad zachodnim widnokręgiem. W teleskopie można próbować dostrzec tarczę, której średnica pod koniec tygodnia urośnie do 8 sekund kątowych, jednocześnie spadnie jej faza, z 60 do 36%. Na początku kwietnia pierwsza planeta od Słońca zbliży się do czwartej na odległość mniej więcej 15°. Potem Merkury zawróci w kierunku Słońca i zacznie się on oddalać od Czerwonej Planety, świecącej z jasnością +1,5 magnitudo, przez co na próby jego obserwacji trzeba czekać dłużej, niż na obserwacje Merkurego, mimo zdecydowanie większej wysokości, na jakiej on przebywa o danej porze nocy. Marsjańska tarcza ma obecnie średnice 4″, stąd dostrzeżenie jej jakichkolwiek szczegółów jest bardzo trudne. Obie planety odwiedzi w tym tygodniu Księżyc. Srebrny Glob we wtorek 28 marca, tuż przed godziną 5. polskiego czasu Księżyc przejdzie przez nów, a następnie zacznie pojawiać się na niebie wieczornym, początkowo w fazie bardzo cienkiego sierpa. Największego z naturalnych satelitów Ziemi da się dostrzec już następnego wieczoru, jakieś 40 godzin po nowiu. Tego dnia 45 minut po zachodzi Słońca Księżyc zajmie pozycję na wysokości 6° nad zachodnim widnokręgiem, przy tarczy oświetlonej w 4%. Niecałe 8° na prawo od Księżyca świecić będzie bardzo jeszcze jasna planeta Merkury, zaś około 13° od niego, na godzinie 1, widoczne będą najjaśniejsze gwiazdy konstelacji Barana. Blisko Merkurego z Księżycem przebywa planeta Uran, jednak jasne tło nieba i niskie położenie nad widnokręgiem uniemożliwi jej obserwacje. To samo tyczy się gwiazdy zmiennej Mira Ceti, która już co prawda zmniejsza swój blask, ale znika za widnokręgiem niezbyt daleko po Słońcu. W piątek 31 marca Księżyc zawita do gwiazdozbioru Byka, mając na uwadze spotkanie z Hiadami i bardzo jasną gwiazdą Aldebaran. Do tego dnia faza Księżyca urośnie do 17%, zaś 10° nad nim da się dostrzec znaną gromadę otwartą gwiazd Plejady. W tej samej odległości, tylko na wschód od Księżyca, świecić będzie właśnie Aldebaran, natomiast niecałe 6° od niego świecić będzie gwiazda γ Tauri. W następnych godzinach Księżyc będzie się zbliżał do Hiad, jednak zanim zacznie je zakrywać, zdąży się schować wraz z gwiazdami za widnokrąg. 1 kwietnia wieczorem Księżyc przejdzie na wschód od Aldearana, około 5° na wschód od najjaśniejszej gwiazdy Byka. Przez całą ciemną część nocy nad horyzontem przebywa planeta Jowisz. Na początku przyszłego tygodnia przejdzie ona przez opozycję względem Słońca, co – poza wzrostem jasności i średnicy tarczy – na razie objawia się tym, że księżyce galileuszowe chowają się w cień bardzo blisko brzegu tarczy swojej planety macierzystej. Również niewielki odstęp dzieli dany księżyc galileuszowy od jego cienia, podczas wędrówki przez jowiszową tarczę. Po opozycji zmieni się nieco charakter zjawisk w układzie tych księżyców: teraz można obserwować początek zaćmienia danego księżyca i koniec zakrycia, potem widoczny będzie początek zakrycia i koniec zaćmienia. Obecnie Jowisz ma jasność -2,5 magnitudo, a jego tarcza urosła do 44 sekund kątowych. Jowisz systematycznie zbliża się do gwiazdy 4. wielkości θ Virginis. Pod koniec tygodnia zmniejszy od odległość do niej do 27 minut kątowych W układzie księżyców galileuszowych planety w najbliższych dniach będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night): • 27 marca, godz. 3:40 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza, • 27 marca, godz. 3:58 – wejście Io na tarczę Jowisza, • 27 marca, godz. 5:50 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza, • 27 marca, godz. 6:06 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 28 marca, godz. 0:48 – Io chowa się w cień Jowisza, 5″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia), • 28 marca, godz. 2:44 – Ganimedes chowa się w cień Jowisza, 11″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia), • 28 marca, godz. 3:14 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia), • 28 marca, godz. 5:56 – wyjście Ganimedesa zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia), • 28 marca, godz. 20:46 – minięcie się Io (N) i Europy w odległości 18″, 30″ na wschód od tarczy Jowisza, • 28 marca, godz. 22:08 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza, • 28 marca, godz. 22:24 – wejście Io na tarczę Jowisza, • 29 marca, godz. 0:20 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza, • 29 marca, godz. 0:32 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 29 marca, godz. 21:40 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia), • 29 marca, godz. 22:30 – przejście Kallisto 9″ na południe od tarczy Jowisza, • 30 marca, godz. 3:45 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 12″, 92″ na wschód od tarczy Jowisza, • 30 marca, godz. 23:04 – minięcie się Ganimedesa (N) i Kallisto w odległości 39″, 195″ na wschód od tarczy Jowisza, • 1 kwietnia, godz. 1:08 – minięcie się Ganimedesa (N) i Europy w odległości 27″, 67″ na zachód od tarczy Jowisza, • 1 kwietnia, godz. 5:00 – Europa chowa się w cień Jowisza, 6″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia), • 2 kwietnia, godz. 23:16 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza, • 2 kwietnia, godz. 23:32 – wejście Europy na tarczę Jowisza, • 3 kwietnia, godz. 1:48 – zejście cienia Europy z tarczy Jowisza, • 3 kwietnia, godz. 2:00 – zejście Europy z tarczy Jowisza, • 3 kwietnia, godz. 5:34 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza, • 3 kwietnia, godz. 5:40 – wejście Io na tarczę Jowisza. Również przez całą noc, lecz znacznie wyżej nad widnokręgiem, w okolicach zenitu, swoją trajektorię po niebie pokonuje kometa 41P. Obecnie wyszła ona już z granic Wielkiego Wozu i kieruje się ku gwieździe Thuban, czyli jednej z jaśniejszych gwiazd Smoka, oznaczanej na mapach nieba grecką litera α. W niedzielę 2 kwietnia kometa zbliży się do niej na odległość mniejszą od 1°. Jasność komety oceniana jest na jakieś +7 magnitudo, a jej warunki obserwacyjne pod nieobecność Księżyca są znakomite: o godzinie podanej na mapce kometa przebywa prawie 70° nad widnokręgiem, dwie godziny później – jeszcze ponad 10° wyżej. Zatem jeśli tylko ktoś ma czym, warto spróbować uwiecznić tę kometę na fotografii. Dokładne położenie komety wśród gwiazd przedstawia mapka, wykonana w programie Nocny Obserwator. W drugiej części nocy poprawiają się także warunki obserwacyjne planety Saturn. Obecnie przygotowuje się ona do zmiany kierunku swojego ruchu z prostego na wsteczny, co uczyni w środku przyszłego tygodnia. Fakt ten oznacza, że planeta wchodzi właśnie w okres swej najlepszej widoczności podczas tego sezonu obserwacyjnego oraz że do opozycji zostało niewiele ponad 2 miesiące. W związku ze zmianą ruchu w najbliższych kilkunastu dniach Saturn prawie nie będzie przesuwał się względem okolicznych gwiazd. Przez cały czas mieści się on w jednym polu widzenia standardowej lornetki ze słynnymi mgławicami z Katalogu Messiera: M8 (Laguna) i M20 (Trójlistna Koniczyna). Dzięki temu obie mgławice są zdecydowanie łatwiejsze do odszukania, ale niestety na dużych północnych szerokościach geograficznych nie wznoszą się one wyżej, niż małe kilkanaście stopni nad widnokrąg, co bardzo utrudnia ich obserwacje. Warto zatem pamiętać o nich podczas wakacyjnego wyjazdu gdzieś na południe od Polski, gdzie wszystkie te ciała niebieskie świecą wyżej. W tym tygodniu jasność planety urosła już do +0,4 wielkości gwiazdowej, zaś jej tarcza ma średnicę 17″. Maksymalna elongacja Tytana (tym razem zachodnia) przypada w niedzielę 2 kwietnia. http://news.astronet.pl/index.php/2017/03/28/niebo-w-ostatnim-tygodniu-marca-2017-r/
  8. Tajny wahadłowiec X-37B pobił kolejny rekord na orbicie 2017-03-27 Start misji OTV-4 nastąpił 20 maja 2015 roku o godzinie 17:05 CEST przy wykorzystaniu rakiety Altas V. Do startu doszło z wyrzutni numer 41 z przylądka Canaveral na Florydzie. Oznaczenie tej misji to OTV-4. Jest to czwarta misja bezzałogowego wahadłowca używanego przez US Air Force (USAF) i druga misja drugiego egzemplarza tego pojazdu. USAF nie podały do publicznej wiadomości praktycznie żadnych informacji na temat aktualnej misji. Nie jest nawet znana spodziewana długość pobytu wahadłowca na orbicie. Trzy poprzednie misje X-37B trwały kolejno 224, 469 oraz 674 dni. Czwarta misja X-37B trwa już dłużej niż trzeci lot tego minipromu. Tydzień po starcie X-37B OTV-4 został namierzony przez astronomów amatorów. Wówczas orbita tego pojazdu miała następujące parametry: 312 x 325 km i 38 stopni nachylenia. W ciągu kolejnych miesięcy nastąpiło wiele korekt orbity X-37B. Rok po starcie orbita X-37B OTV-4 ma wysokość 348 x 359 km – na początku maja doszło do znacznego podniesienia orbity, o około 36 km. Na podobnej wysokości X-37B przebywał w tej misji jesienią 2015 roku. W ciągu kolejnych miesięcy dochodziło do serii podobnych zmian orbity. Aktualnie (stan na 25 marca 2017) X-37B OTV-4 przebywa na orbicie o wysokości 322 x 335 km. Nachylenie orbity pozostaje takie samo: 38 stopni. Co jest celem misji OTV-4? Z dostępnych informacji wynika, że jednym z głównych eksperymentów podczas OTV-4 są długotrwałe testy silnika jonowego. Ten silnik w przyszłości ma być na wyposażeniu nowej generacji amerykańskich wojskowych satelitów telekomunikacyjnych, co ma znacząco podnieść czas trwania ich służby w przestrzeni kosmicznej. Oprócz tego prawdopodobnie wykonywane są także testy wytrzymałości różnych materiałów na warunki panujące na niskiej orbicie wokółziemskiej, w tym odporności na jony tlenu i na promieniowanie UV. Nie wiadomo, jak długo jeszcze pozostanie OTV-4 na orbicie. Nie wiadomo też, gdzie ten egzemplarz X-37B wyląduje, choć możliwe, że tym razem koniec misji odbędzie się na Florydzie. Źródło informacji Kosmonauta.net. http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-tajny-wahadlowiec-x-37b-pobil-kolejny-rekord-na-orbicie,nId,2374204
  9. Kres marzeń o drugiej Ziemi? Egzoplanety nie mają atmosfer? Nie tak dawno światowe media odbiegła elektryzująca wiadomość, że astronomowie odkryli odległy układ planetarny TRAPPIST-1, na którym może się znajdować życie, bo położony jest on w sprzyjającej strefie. Teraz okazuje się, że egzoplanety mogą nie mieć atmosfer. Na początku marca NASA przedstawiła pierwsze zdjęcie układu planetarnego TRAPPIST-1 (Zobacz artykuł), w którym wokół czerwonego karła krąży aż 7 skalistych globów, a właściwie drugich Ziemi, na których może istnieć życie. Układ planetarny TRAPPIST-1 rozpalił wyobraźnię wszystkich fanów astronomii i wszystkich tych, którzy uważają, że nie jesteśmy sami (jako inteligentne istoty) we Wszechświecie (Zobacz artykuł). Naukowcy przyznali, że stabilność całego układu jest dla nich nieznana, a wynika to z jego dynamiczności. Nie wiadomo też dokładnie, jakie masy mają poszczególne planety, a o ostatniej, czyli siódmej (TRAPPIST-1g), specjaliści nie wiedzą prawie nic. Nie wykluczają też, że znajduje się tam więcej planet, które aktualnie ciężko jest im wykryć. Od 15 grudnia do 4 marca prowadzone były obserwacje tych egzoplanet. Przez ponad 70 dni naukowcy, z pomocą Kosmicznego Teleskopu Kepplera, zebrali sporo danych, które dadzą nam większą ilość informacji o tych tajemniczych obiektach (Zobacz). Tymczasem układowi TRAPPIST-1 przyjrzeli się bliżej z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a astronomowie z Obserwatorium Komicznego w Genewie. Naukowcy obejrzeli gwiazdę w falach ultrafioletowych. Okazuje się, że czerwony karzeł emituje mniej promieniowania Lyman-alfa od podobnych mu obiektów, co oznacza, że jest od nich chłodniejszy. Jednak jednocześnie wypromieniowuje duże ilości wysokoenergetycznego promieniowania X. Astronomowie ustalili, że emisja promieniowania w całym widmie elektromagnetycznym jest tak wysoka, że prawdopodobnie przez ostatnie miliardy lat mogła ona doprowadzić do zniszczenia atmosfer na wszystkich planetach układu. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to jest małe prawdopodobieństwo, że egzystuje tam jakiekolwiek znane nam życie. Nie traćmy jednak nadziei, kolejne obserwacje układu TRAPPIST-1 będą bowiem prowadzone z pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera, a ostatecznie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, czyli najpotężniejszego i najnowocześniejszego w historii świata teleskopu umieszczonego w kosmosie oraz Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego (E-ELT), czyli największego na świecie teleskopu optycznego i na podczerwień opracowanego przez Europejskie Obserwatorium Południowe. Wówczas dowiemy się o wiele więcej o tym fascynującym układzie egzoplanet i będziemy mogli zweryfikować swoje poprzednie tezy. Źródło http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/116852,kres-marzen-o-drugiej-ziemi-egzoplanety-nie-maja-atmosfer
  10. Urania nr 2/2017 - siedem planet i łowcy planetoid Wysłane przez czart w 2017-03-27 Do prenumeratorów powinna już docierać "Urania" nr 2/2017, a w EMPiK-ach i kioskach pojawi się we wtorek 28 marca. Tematy okładkowe to siedem planet skalistych w układzie TRAPPIST-1, łowcy planetoid oraz serce Plutona. Ale w numerze zawarliśmy dużo więcej ciekawej treści. Zachęcamy do lektury i prenumeraty jedynego polskiego dwumiesięcznika o kosmosie! W najnowszym numerze "Uranii" nie mogło oczywiście zabraknąć informacji o sensacyjnym odkryciu siedmiu planet skalistych w układzie TRAPPIST-1. To zaledwie 40 lat świetlnych od nas! Do tematu wrócimy też w kolejnym numerze. W "Uranii" nr 2/2017 mamy bogactwo obszernych i bardzo ciekawych artykułów. Na początek proponujemy lekturę tekstu pt. "Łowcy planetoid - ludzie kontra automaty" napisanego przez polskiego specjalistę w tej dziedzinie, Michała Kusiaka. Tekstowi towarzyszy szczegółowe zestawienie planetoid o polskich korzeniach. Potem przenosimy się w dalsze rejony Układu Słonecznego. W tekście o sercu Plutona zapoznamy się z najnowszym stanem badań nad ta planetą karłowatą, a szczególnie jej tajemniczego tworu geologicznego Sputnik Planitia o kształcie przypominającym serce. Polecamy też dwa teksty o astropodróżach - tym razem do Florencji (jednym z jej najwybitniejszych mieszkańców był Galileusz) i do Armenii. Z kolei z tekstów historycznych warto przeczytać artykuł o Stanisławie Mrozowskim - pierwszym redaktorze Uranii. Jak zwykle mamy też zbiór nowinek i ciekawostek z badań kosmosu oraz kronikę astronomiczną i dotyczącą lotów kosmicznych. Jest też mnóstwo stałych działów, jak Komeciarz, CYRQLARZ o meteorach i meteorytach, Obserwator Słońca, Młodzi badacze, Kącik olimpijczyka, Ciemne niebo, Sylwetki, Astronomia i muzyka oraz innych. Nie brak też obszernego kalendarza astronomicznego, propozycji obiektów do obserwacji i poradnika obserwatora. Więcej informacji: • Zamów prenumeratę "Uranii - Postępów Astronomii" • Prenumerata "Uranii" dla szkół i nauczycieli (z dopłatą z ministerstwa) • Kup numer 2/2017 w sklepie internetowym • Numer 2/2017 w wersji elektronicznej na komputery, tablety i smartfony • Spis treści numeru 2/2017 • Słowo wstępne do numeru 2/2017 • Kalendarzyk kieszonkowy Uranii na rok 2017 • Płyta CD z muzyką pt. "Planetoidy" • Pakiet: Urania nr 2/2017 + płyta CD (rabat 28%) http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/urania-nr-2-2017-siedem-planet-lowcy-planetoid-3218.html
  11. Na Księżycu, odkryto gigantyczne podziemne tunele autor: admin (27 Marzec, 2017) Japońscy naukowcy, na podstawie danych otrzymanych z ich sondy kosmicznej Kaguya, potwierdzili istnienie ogromnych tuneli pod powierzchnią Księżyca. Ich zdaniem rozciągają się one na wiele kilometrów. Po raz pierwszy istnienie tuneli pod powierzchnią satelity Ziemi, zostało ogłoszone w 2009 roku i od tego czasu naukowcy analizują to zjawisko z wykorzystaniem księżycowych orbiterów. Według jednej z hipotez istnienie tych pustych przestrzeń może mieć związek z dawnym wulkanizmem Księżyca. Pierwszy z odkrytych księżycowych tuneli to znaleziono dzięki otworowi Marius Hils, który początkowo uważano za krater poimpaktowy. Okazało się jednak, że to wejście do podziemnej pustej przestrzeni. Spekulowano, że pod powierzchnią znajduje się coś jak pusta komora magmowa. Potem poszukiwania pustych miejsc pod powierzchnią Księżyca przeprowadzano w czasie misji NASA, Gravity Recovery and Interior Laboratory (GRAIL). Orbitery dokonały pełnego mapowania anomalii grawitacyjnych naszego satelity, co sugerowało istnienie wielu takich struktur. Teraz do tej pracy dołożyli się również uczeni japońscy, którzy dzięki pomiarom radarowym, wykonanym przez sondę Kaguya, potwierdzili puste przestrzenie w okolicy wspomnianego Marius Hills. Ich zdaniem tunele te ciągną się tam na dziesiątki kilometrów. Następny etap poznania tych struktur wymaga fizycznej eksploracji czy to za pomocą robotów czy też astronautów. Dopiero wtedy po zebraniu geologicznego materiału badawczego, będzie można potwierdzić lub wykluczyć, że te puste przestrzenie powstały na skutek aktywności wulkanicznej. Naukowcy twierdzą, że fakt istnienia tych księżycowych tuneli ciągnących się na kilometry pod jego powierzchnią to bardzo dobra wiadomość dla planów przyszłego osadnictwa na Księżycu. Te formacje z pewnością mogą zostać wykorzystane do tworzenia stałych baz kosmicznych na srebrnym globie. Źródła: http://www.lpi.usra.edu/meetings/lpsc2017/pdf/1711.pdf https://phys.org/news/2016-04-grail-lava-tubes-moon.html http://lroc.sese.asu.edu/posts/202 http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/na-ksiezycu-odkryto-gigantyczne-podziemne-tunele
  12. Gigantyczne tsunami na Marsie wskazuje na wczesny ocean Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 27/03/2017 Zespół badaczy z Francji, Włoch i USA odkrył dowody na potężne tsunami na Marsie, do którego doszło jakieś 3 miliardy lat temu wskutek uderzenia planetoidy w istniejący wtedy na powierzchni ocean. Artykuł opublikowany w periodyku Journal of Geophysical Research omawia owe dowody i tłumaczy dlaczego naukowcy uważają, że tsunami jest najbardziej prawdopodobnym czynnikiem, który mógł doprowadzić do powstania unikalnych formacji widzianych dzisiaj na powierzchni planety. Naukowcy już od kilku lat rozważają czy na Marsie mogły istnieć oceany, jednak jak dotąd nie udało się tego dowieść. Co więcej, inni badacze także znajdowali dowody wskazujące na tsunami na Marsie jednak nie byli w stanie zidentyfikować prowadzących do nich oceanicznych kraterów impaktowych. Tym razem jednak naukowcy uważają, że udało im się i jedno i drugie. W trakcie wcześniejszych badań badacze odkryli na powierzchni Marsa formacje skalne przypominające odcisk palca. Niektórzy naukowcy porównywali je do błota spływającego po zboczach wulkanów lub wypychanego przez lodowce. Mogły one jednak powstać wskutek potężnego tsunami. Co więcej, naukowcy odnaleźli krater, który mógł być praprzyczyną takiego tsunami. Krater Łomonosowa znajdujący się na północnych równinach może być pozostałością po uderzeniu planetoidy w ocean znajdujący się na północnej półkuli Czerwonej Planety, które to zderzenie mogło doprowadzić do powstania fal o wysokości kilkudziesięciu-kilkuset metrów. Tego typu fale rozlałyby się po lądzie pozostawiając po sobie potężne ilości osadów. Jeżeli taka planetoida uderzyła w ocean – kontynuują badacze – po przebiciu się przez warstwę wody spowodowałaby powstanie krateru w dnie oceanicznym. Krater ten przez chwilę byłby potężną pustką, która momentalnie zapełniona zostałaby napływającymi z każdej strony i zderzającymi się masami wody. To z kolei doprowadziłoby do powstania tsunami wtórnego. Gdy zatem pierwsze tsunami cofałoby się już znad lądu, docierałaby do niego druga fala. To właśnie te dwie współoddziałujące ze sobą fale mogłyby – według naukowców – odpowiadać za charakterystyczne odciski palców na powierzchni Marsa. Naukowcy wspierają swoją teorię modelami numerycznymi opisującymi propagację fal. Badacze podkreślają, że jak na razie nie istnieje żadne inne rozsądne wytłumaczenie powstania tych formacji skalnych – co sprawia, że jest to silny dowód przemawiający nie tylko za tsunami lecz także za obecnością oceanu na powierzchni wczesnego Marsa. Źródło: Phys.org http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/gigantyczne-tsunami-na-marsie-wskazuje-na-wczesny-ocean/
  13. Gwiazdy powstające w dżetach materii z supermasywnych czarnych dziur Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 27/03/2017 Obserwacje prowadzone za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu pozwoliły naukowcom zaobserwować gwiazdy powstające w silnych wypływach materii wyrzucanych z pobliża supermasywnych czarnych dziur zamieszkujących jądra galaktyk. To pierwszy przypadek zaobserwowania procesów gwiazdotwórczych w tak ekstremalnym środowisku. Odkrycie to niesie za sobą wiele informacji o właściwościach i ewolucji galaktyk. Wyniki badań opublikowano dzisiaj w periodyku Nature. Grupa europejskich astronomów korzystających z instrumentów MUSE oraz X-shooter zainstalowanych na Bardzo Dużym Teleskopie w Obserwatorium Paranal w Chile obserwowała trwające zderzenie dwóch galaktyk znane łącznie jako obiekt IRAS F23128-5919, a oddalone od nas o około 600 milionów lat świetlnych. Astronomowie zaobserwowali w tym obiekcie niezwykle silne wiatry materii – czy też wypływy – mające swoje źródło w pobliżu supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum południowej galaktyki i odkryli, że także w nich powstają gwiazdy. Takie galaktyczne wypływy napędzane są przez potężną energię uwalnianą z aktywnych i burzliwych centrów galaktycznych. Supermasywne czarne dziury skrywają się w centrach większości galaktyk, a kiedy pożerają materię rozgrzewają otaczający je gaz i wyrzucają go z galaktyki macierzystej w silnych, gęstych wiatrach materii. Astronomowie od jakiegoś czasu podejrzewali, że wewnątrz tych wypływów mogą panować warunki pozwalające na powstawanie gwiazd, jednak jak dotąd nikomu nie udało się dostrzec na to dowodów – mówi Roberto Maiolino, kierownik zespołu badawczego z Uniwersytetu w Cambridge. Nasze wyniki są naprawdę ekscytujące ponieważ dowodzą one jednoznacznie, że w tych wypływach powstają gwiazdy. Celem grupy badaczy było bezpośrednie badanie gwiazd w wypływach jak i otaczającego je gazu. Wykorzystując dwa czołowe instrumenty do spektroskopii na VLT astronomowie mogli bardzo szczegółowo zbadać właściwości emitowanego światła i określić jego źródło. Promieniowanie emitowane przez młode gwiazdy sprawia, że otaczający je gaz świeci w bardzo charakterystyczny sposób. Wyjątkowa czułość X-shootera pozwoliła badaczom wyeliminować inne możliwe źródła tego światła takie jak chociażby fale uderzeniowe czy aktywne jądra galaktyczne. Następnie naukowcy bezpośrednio wykryli populację młodych gwiazd wewnątrz wypływu. Gwiazdy te mają zaledwie kilkadziesiąt milionów lat, a wstępna analiza wskazuje, że są gorętsze i jaśniejsze niż gwiazdy powstałe w mniej ekstremalnych warunkach, np. w dysku galaktyki. Co więcej, astronomom udało się określić ruch i prędkość tych gwiazd. Promieniowanie większości gwiazd w tym rejonie wskazuje, że uciekają one z dużą prędkością z centrum galaktyki – co ma sens zważając na fakt, że są to obiekty zanurzone w strumieniu szybko przemieszczającej się materii. Helen Russell, współautorka artykułu tłumaczy: Gwiazdy powstałe w wiatrach w pobliżu centrum galaktyki mogą spowolnić i nawet zacząć powracać do centrum galaktyki, jednak gwiazdy powstałe znacznie dalej doświadczają mniej zwalniania i z czasem uciekają całkowicie z galaktyki. Źródło: ESO http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/gwiazdy-powstajace-w-dzetach-materii-z-supermasywnych-czarnych-dziur/
  14. SDSS J0104+1535: Najczystszy i najmasywniejszy dotąd brązowy karzeł Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 27/03/2017 Międzynarodowy zespół astronomów zidentyfikował rekordowego brązowego karła o „najczystszym” dotąd składzie chemicznym i najwyższej masie. Obiekt oznaczony jako SDSS J0104+1535 należy do tak zwanego halo galaktycznego – najbardziej zewnętrznego obszaru naszej Galaktyki, składającego się głównie z najstarszych jej gwiazd. Naukowcy opisują swoje odkrycie w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Brązowe karły to obiekty znajdujące się gdzieś pomiędzy planetami a pełnoprawnymi gwiazdami. Ich masa sprawia, że są one za małe, aby w ich wnętrzach rozpoczęły się procesy fuzji wodoru w hel, jednak są one zdecydowanie dużo masywniejsze od planet. SDSS J0104+1535 znajdujący się 750 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Ryb składa się z gazu 250 razy czystszego od Słońca. Obiekt ten składa się w 99,99% z wodoru i helu. Naukowcy szacują, że powstał on ok. 10 miliardów lat temu, a jego masa sięga 90 mas Jowisza czyniąc go jak dotąd najmasywniejszym odkrytym brązowym karłem. Do niedawna naukowcy nie byli pewny czy brązowe karły mogą powstać z aż tak pierwotnego gazu, jednak odkrycie SDSS J0104+1535 wskazuje na całą populację nieodkrytych ekstremalnie czystych brązowych karłów z początków naszej galaktyki. Zespół badawczy pracował pod kierownictwem dr ZengHua Zhanga z Instytutu Astrofizyki na Wyspach Kanaryjskich. Dr Zhang mówi: Nie oczekiwaliśmy, że uda nam się zaobserwować tak czyste brązowe karły. Odnalezienie jednego zazwyczaj wskazuje na dużo większą nieodkrytą jeszcze populację obiektów tego typu – bardzo bym się zdziwił gdyby nie było wielu podobnych jemu obiektów czekających na odkrycie. SDSS J0104+1535 został zaklasyfikowany jako ultra-podkarzeł typu L na podstawie analizy widma w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni. Do wykonania widma posłużył Bardzo Duży Teleskop (VLT). Źródło: RAS http://www.pulskosmosu.pl/2017/03/27/sdss-j01041535-najczystszy-i-najmasywniejszy-dotad-brazowy-karzel/
  15. Taki Model Księżyca Takiego modelu ksieżyca chyba jeszcze nikt dotychczas nie stworzył - posiada średnicę około 7 metrów i jest odwzorowany w skali 1:500,000 a jeden centymetr przedstawia z grubsza 5 km powierzchni naszego naturalnego satelity. Jest to zrobione w ten sposób, że całość jest pokryta mozaiką zdjęć z NASA (LRO) w ultra wysokiej rozdzielczości, a naniesieniem mapy podjęła się Astrogeology Science Centre z USA. (okazuje się, że jest coś takiego jak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Geologia_planetarna) Projekt o nazwie "Museum of the Moon" stworzył artysta Luke Jerram jako pewien rodzaj sztuki, która przywędruje do wielu różnych miejsc na ziemi (festiwale, muzea itp). Ponadto olbrzymi ksieżyc jest oświetlony (zdaje się od wewnątrz), a całość doprawiona klimatyczną muzyką Dana Jonesa (znany kompozytor min. filmowy). Nie brakuje też prelekcji dot nauki o ksieżycu, mitologii i jego historii. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka skala musi robić wrażenie na odwiedzających i wzbudzać zainteresowanie. 25-26 marca sztuczny ksieżyc bedzie można odwiedzić na uniwersytecie w Bristolu w UK. Dalej będzie w Holandii, Belgii, Francji. Polska jak widzę nie jest w planie (pytanie dlaczego nie) - a szkoda...to świetny pomysł na propagowanie astronomii. https://my-moon.org/ http://bgr.com/2017/03/23/moon-model-art-installation/