Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

Paweł Baran

Użytkownik
  • Postów

    8759
  • dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    42

Reputacja

3065 Excellent

1 obserwujący

O Paweł Baran

  • Ranga
    Syriusz
  • Urodziny 20.06.1975

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    PRZYSIETNICA . PTMA Warszawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    PRZYSIETNICA

Ostatnio na profilu byli

1516 wyświetleń profilu
  1. "Gorący Jowisz" krążący wokół pobliskiej gwiazdy zmiennej Wysłane przez nowak w 2017-01-15 Astronomowie odkryli kolejnego „gorącego Jowisza”, egzoplanetę krążącą wokół pobliskiej gwiazdy typu T Tauri, znanej jako TAP 26. Nowo odkryty obiekt, nazwany TAP 26b, jest około 66% masywniejszy od Jowisza i okrąża swoją macierzystą gwiazdę z okresem 10 dni. Odkrycie zostało zaprezentowane w papierowym wydaniu na arXiv.org 6 stycznia. Znajdująca się jakieś 480 lat świetlnych od nas TAP 26 jest gwiazdą zmienną typu T Tauri. Przy swojej masie zbliżonej do Słońca, jej promień stanowi 1,17 promienia Słońca. Jest od niego starsza o 17 milionów lat. Tak młodo formujące się gwiazdy typu T Tauri mogą dostarczyć ważnych informacji na temat tworzenia i wczesnej ewolucji układów planetarnych. Dlatego też wykrywanie obiektów typu „gorące Jowisze” wokół tych gwiazd oraz określenie ich właściwości orbitalnych może pomóc astronomom zrozumieć, w jaki sposób się tworzą i migrują, dając istotny wgląd w procesy fizyczne odpowiedzialne za tworzenie takich planet. Mając to na uwadze, zespół naukowców kierowany przez Liang Yu z Uniwersytetu w Tuluzie we Francji, obserwował TAP 26 w okresie od listopada 2015 r. do stycznia 2016 r. używając 3,6 metrowego teleskopu CFHT (Canada-France-Hawaii Telescope) na Hawajach. Kampania obserwacyjna, która wykorzystuje urządzenia Echelle SpectroPolarimetric dla Obserwacji Gwiazd (ESPaDOnS), została przeprowadzona na podstawie programu Magnetycznej Topologii Młodych Gwiazd i Przetrwania w bliskości masywnych Egzoplanet (Magnetic Topologies of Young Stars and the Survival of close in massive Exoplanets - MaTYSSE). Przez wdrożenie trzech różnych metod obserwacyjnych, naukowcy zdołali wykryć planetę w widmie TAP 26. Odkrycie oparte jest o analizę 29 widm zebranych podczas 72 dni. Według badań nowo odkryta planeta ma masę 1,66 masy Jowisza i okrąża swoją macierzystą gwiazdę w odległości 0,1 jednostki astronomicznej. Dzięki swojemu krótkiemu okresowi orbitalnemu, ogromnej masie i odległości od gwiazdy macierzystej, TAP 26b została sklasyfikowana jako „gorący Jowisz”. Są to gazowe olbrzymy podobne do tych z Układu Słonecznego, których okres orbitalny nie jest dłuższy, niż 10 dni. Mają wysoką temperaturę powierzchniową, ponieważ krążą bardzo blisko swojej gwiazdy. Oprócz wyprowadzenia podstawowych parametrów nowo odkrytej planety, naukowcy ujawnili również kilka ważnych informacji na temat natury jej gwiazdy macierzystej. Zespół stworzył mapę jasności powierzchniowej oraz mapę magnetyczną TAP 26, ukazując obecność chłodnych i ciepłych miejsc. Astronomowie odkryli, że temperatura fotosfery gwiazdy wynosi 4620 K a jej maksymalna jasność absolutna V to 12,16 mag. Ponadto, na podstawie danych obserwacyjnych, naukowcy zakładają, że TAP 26 rozproszyła swój dysk akrecyjny bardzo wcześnie a jej pole magnetyczne zaczęło ewoluować do złożonej topologii. Więcej informacji: 'Hot Jupiter' detected around nearby variable star Opracowanie: Agnieszka Nowak Źródło: phys.org Na zdjęciu: Wizja artystyczna "gorącego Jowisza". Źródło: Ricardo Cardoso Reis (CAUP) http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/goracy-jowisz-krazacy-wokol-pobliskiej-gwiazdy-zmiennej-2848.html
  2. Marsjańskie igloo Wysłane przez kuligowska w 2017-01-15 Misja załogowa na Marsa wydaje się obecnie całkiem prawdopodobna. Ma szansę odbyć się w następnej dekadzie. Podczas gdy trwają już pierwsze próby kompletowania marsjańskiej załogi, naukowców wciąż trapią różne problemy i wątpliwości. Na przykład pytanie o to, gdzie osadnicy marsjańscy będą mieszkać. Jednym z pomysłów inżynierów z Centrum NASA Langley jest wykorzystanie obecnej na Czerwonej Planecie wody – miałaby ona być wykorzystywana do budowy czegoś w rodzaju kosmicznego igloo. Poprzednie pomysły bywały bardzo różne. Niektóre z nich to konstrukcja marsjańskiego domu opartego na skałach - regolitach, lodowe budynki wydrukowane w technologii 3D, schrony zbudowane z przetworzonych materiałów pochodzących ze statku kosmicznego, czy wreszcie podziemne schrony z bazaltów. Większość z nich łączy jedno – to idee bazujące na wykorzystaniu naturalnych zasobów planety, które ostatecznie mają chronić ludzi przed promieniowaniem kosmicznym. Ma to jedną ogromną zaletę – nie trzeba wówczas transportować materiałów budowlanych z Ziemi. Idea Lodowego Domu została opracowana we współpracy z zespołem z SEArch (Space Exploration Architecture) oraz Clouds AO (Clouds Architecture Office). Pomysł zdobył pierwsze miejsce w konkursie NASA o nazwie 3D Printed Habitat Challenge Design Competition. Uznano go za najlepsze z dotychczas proponowanych rozwiązań. Najważniejszą z jego zalet jest „nadmuchiwana” zewnętrza osłona, która może przechowywać wodę w specjalnych komórkach. Woda ta służy wówczas jako materiał chroniący ludzi przed promieniowaniem kosmicznym. Istnieje również możliwość chemicznego przekształcenia marsjańskiej wody dla pojazdu Mars Ascent Vehicle. Lodowe Domy będą także lekkie. To ważne – marsjańscy koloniści muszą być w stanie łatwo transportować ich poszczególne elementy oraz budować je i składać. Podziemne bunkry proponowane jako jedna z alternatyw wymagałyby na przykład wcześniejszego kopania w ziemi – do tego potrzeba ciężkich maszyn, które na Marsa musiałyby być jakoś przetransportowane. Wreszcie – lodowa pokrywa i inne materiały wybrane do konstrukcji tych schronień pozwolą światłu słonecznemu na dość swobodny dostęp do przestrzeni zamieszkiwalnej, co jest ważne dla samopoczucia i zdrowia psychicznego osadników. Jak jednak utrzymana zostanie w nich optymalna dla człowieka temperatura około 22º Celsjusza? Obecny w atmosferze Marsa dwutlenek węgla posłuży jako warstwa izolacyjna umieszczona pomiędzy wewnętrzną strukturą schronu a jego lodową pokrywą zewnętrzną. Lodowe Domy będą też prawdopodobnie w stanie utrzymać odpowiednie ciśnienie, które pozwoli na wykonywanie części prac bez specjalnych skafandrów ciśnieniowych. Czytaj więcej: • 3D Printed Habitat Challenge Design Competition • Skalne domy na Marsie Źródło: NASA, SEArch Lodowe Domy na Marsie będą oparte na lokalnie pozyskiwanych zasobach wody. Pokrywa lodowa ma chronić osadników przed szkodliwym wpływem promieni kosmicznych. Źródło: NASA Langley/Clouds AO/SEArch) http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/marsjanskie-igloo-2847.html
  3. Nieudany lot najmniejszej rakiety świata Wysłane przez grabianski w 2017-01-15 Zmodyfikowana rakieta sondażowa, mająca stać się najmniejszą na świecie rakietą orbitalną wzbiła się w niedzielę po północy polskiego czasu w powietrze, by wynieść na orbitę minisatelitę akademickiego TRICOM-1. Rakieta nie osiągnęła jednak nigdy orbity. Zespół naziemny stracił telemetrię po 20 sekundach pracy pierwszego stopnia. Zaobserwowano separację dolnego stopnia rakiety, jednak górny stopień z satelitą, po weryfikacji swojego złego położenia nie uruchomił silnika i anulował misję. Wszystkie elementy rakiety spadły z satelitą do Oceanu Indyjskiego. SS-520-4 to zmodyfikowana rakieta sondażowa, która miała wynieść dzisiaj ważącego 3 kg satelitę TRICOM-1. Ten niewielki ładunek przeznaczony był do obrazowania Ziemi oraz pośredniczenia w komunikacji. TRICOM-1 to satelita standardu CubeSat-3U mierzący 11,6 na 11,6 na 34,6 cm. W przeciwieństwie do większości minisatelitów, TRICOM-1 miał zostać odłączony od rakiety bezpośrednio za pomocą systemu separacyjnego zamontowanego na jej górnym stopniu. Satelita został wykonany przez Uniwersytet Tokijski. Na jego powierzchni zamontowano panele słoneczne generujące energię elektryczną. Wewnątrz orbitera zainstalowano pięć kamer oraz terminal do pośrednictwa w komunikacji pomiędzy stacjami naziemnymi. Satelita miał możliwość przechowywania komunikatów i nie wysyłania ich natychmiast po odbiorze. Satelita miał znaleźć się na orbicie 180 km na 1 500 km i inklinacji 31 stopni. Miał pracować maksymalnie przez 3 miesiące, a potem pod wpływem oporu szczątkowej atmosfery spaść z orbity, spalając się w drodze na Ziemię. Eksperymentalna rakieta SS-520-4 bazuje na dwustopniowej rakiecie sondażowej SS-520, która poleciała w dwóch misjach naukowych w latach 1998 oraz 2000. Do rakiety został dodany trzeci stopień na paliwo stałe. Rakieta ma wysokość 9,5 m i waży przed startem 2,6 t. Bije znacznie dotychczasowego rekordzistę najmniejszej rakiety orbitalnej – Lambda 4S waży 9,4 t i potrafi wynieść na orbitę ładunek 26 kg. SS-520-4 to jednak jednorazowy projekt. Inżynierowie chcieli zgromadzić dane potrzebne w rozwoju systemu wysyłania ultra-małych satelitów. Rakieta taka miałaby zadanie wysyłania regularnych misji z ładunkami typu CubeSat lub nanosatelitami (satelitami poniżej 10 kg). Postępująca miniaturyzacja systemów elektronicznych, sensorów, urządzeń do obrazowania sprawia, że rynek niewielkich satelitów rozwija się bardzo szybko. Stąd komercyjne zapotrzebowanie na rakietę dedykowaną do tego typu lotów. Obecnie niemal wszystkie takie ładunki są wysyłane jako dodatkowi pasażerowie większych misji. Zaletą takiej specjalizowanej rakiety byłaby też możliwość wysyłania ładunków na nietypowe orbity, na które ciężko trafić przy okazji w locie dużą rakietą jako dodatkowy satelita. Był to już 4. start orbitalny w tym roku. Pierwszy, który się nie powiódł. Ryzyko jednak niepowodzenia w tym przypadku było duże – był to ekesperymentalny, niskobudżetowy projekt. Źródło: spaceflight101.com Na zdjęciu: Rakieta SS-520-4 na stanowisku startowym, z zamontowanym na szczycie satelitą TRICOM 1. Źródło:ISas http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nieudany-lot-najmniejszej-rakiety-swiata-2846.html
  4. Ziemia i Księżyc na wspólnej fotografii z orbity… Marsa! 15 stycznia 2017 Kamil Serafin Ziemia i Księżyc – widok z orbity Marsa Powyższa grafika powstała z połączenia dwóch ujęć wykonanych dwudziestego listopada 2016 roku, kiedy Mars znajdował się 205 milionów kilometrów od nas. Skala Ziemi do Księżyca została zachowana, w przeciwieństwie do ich jasności. Nasz naturalny satelita jest bowiem o wiele ciemniejszy i nie byłby widoczny na normalnie wykonanym zdjęciu. Na powierzchni Ziemi dostrzec możemy Antarktydę (biały obszar u dołu globu), Australię (zaczerwieniony kontynent na środku) oraz południowe obszary Azji. Nie udawajcie, że ten widok Was nie zachwyca… http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/15/ziemia-i-ksiezyc-na-wspolnej-fotografii-z-orbity-marsa/
  5. VLT będzie szukać planet w układzie Alfa Centauri 15 stycznia 2017 Redakcja AstroNETu ESO, reprezentowane przez Dyrektora Generalnego, Tima de Zeeuw, podpisało porozumienie z Breakthrough Initiatives, które reprezentował Pete Worden, Prezes Breakthrough Prize Foundation i Dyrektor Wykonawczy Breakthrough Initiatives. Umowa zapewnia fundusze na instrument VISIR (VLT Imager and Spectrometer for mid-Infrared), zamontowany na teleskopie VLT, tak aby zmodyfikować go do znacznego zwiększenia możliwości poszukiwań potencjalnie nadających się do zamieszkania planet w układzie Alfa Centauri, najbliższym systemie gwiezdnym względem Słońca i Ziemi. Porozumienie zapewnia także czas na teleskopie do programu starannych poszukiwań, które będą przeprowadzone w 2019 roku. Odkrycie w roku 2016 planety Proxima b wokół Proximy Centauri, trzeciej i najsłabszej gwiazdy systemu Alfa Centauri, dodaje jeszcze większego impetu tym poszukiwaniom. Wiedza o tym, gdzie znajdują się najbliższe egzoplanety, jest bardzo potrzebna projektowi Breakthrough Starshot, badaniom inżynieryjnym, które rozpoczęto w kwietniu 2016 roku. Ich celem jest zademonstrowanie koncepcji ultraszybkiej, napędzanej światłem, nanosondy, co da podstawy dla pierwszego lotu do układu Alfa Centauri w przyszłym pokoleniu. Wykrywanie nadających się do zamieszkania planet jest olbrzymim wyzwaniem z powodu jasności gwiazdy macierzystej, w której blasku giną względnie słabe planety. Jednym ze sposobów na ułatwienie tego zadania są obserwacje w zakresie średniej podczerwieni, w którym termiczne świecenie od planety okrążającej gwiazdę w istotny sposób redukuje różnicę jasności pomiędzy planeta, a gwiazdą. Ale nawet w średniej podczerwieni gwiazda pozostaje miliony razy jaśniejsza od planet, co wymaga dedykowanej techniki redukującej światło gwiazdy. Istniejący instrument średniej podczerwieni VISIR na teleskopie VLT może mieć odpowiednią wydajność, jeżeli zostanie usprawniony, aby w istotny sposób polepszyć jakość obrazy przy używaniu optyki adaptatywnej i przystosowaniu go do techniki zwanej koronografią, aby redukować światło gwiazdy i uczynić możliwym ujawnienie sygnału od potencjalnych planet typu ziemskiego. Breakthrough Initiatives zapłaci znaczną część kosztów rozwoju technologii potrzebnych dla tego typu eksperymentu, natomiast ESO udostępni potrzebne zdolności obserwacyjne i czas obserwacyjny. Nowy sprzęt będzie obejmował moduł instrumentu zakontraktowany w Kampf Telescope Optics (KTO), Monachium (Niemcy), w którym będzie zamontowany czujnik frontu falowego oraz nowatorski detektor kalibracyjny. Oprócz tego są plany budowy nowego koronografu, który zostanie opracowany przez University of Liège (Belgia) oraz Uppsala University (Szwecja). Wykrywanie i badanie potencjalnie nadających się do zamieszkania planet okrążających inne gwiazdy będzie jednym z głównych celów naukowych przyszłego Ekstremalnie Wielkiego Teleskopu Europejskiego (E-ELT). Chociaż zwiększony rozmiar E-ELT będzie kluczowy w uzyskiwaniu obrazów planet na dużych odległościach w Drodze mlecznej, to zdolność zbierania światła przez VLT jest wystarczająca do zarejestrowania obrazu planet wokół najbliższej gwiazdy (Alfa Centauri). Modernizacja instrumentu VISIR da także korzyści przyszłemu instrumentowi METIS, który zostanie zamontowany na E-ELT, ponieważ zdobyte doświadczenie i opracowane koncepcje zostaną bezpośrednio na niego przeniesione. Olbrzymi rozmiar E-ELT powinien pozwolić instrumentowi METIS na wykrywanie i badania egzoplanet o rozmiarach Marsa, okrążających Alfę Centauri, jeśli takowe istnieją. Podobnie w przypadku potencjalnie nadających się do zamieszkania planet wokół innych pobliskich gwiazd. Więcej informacji Breakthrough Initiatives to naukowo-technologiczny program rozpoczęty w 2015 roku przez inwestora internetowego i filantropa naukowego Juriego Milnera. Celem projektu jest eksploracja Wszechświata, poszukiwanie naukowych dowodów na istnienie życia poza Ziemią oraz zachęcanie do debaty publicznej z perspektywy planetarnej. Breakthrough Starshot ma do dyspozycji 100 milionów dolarów na badania inżynieryjne zmierzające do udowodnienia, iż możliwe jest utworzenia nowej technologii pozwalającej na ultralekkie, bezzałogowe loty kosmiczne z prędkością 20% prędkości światła i na stworzenie podstaw do misji kosmicznej do układu Alfa Centauri w przyszłym pokoleniu (misja typu: przelot sondy blisko tego układu). ESO jest wiodącą międzyrządową organizacją astronomiczną w Europie i najbardziej produktywnym obserwatorium astronomicznym na świecie. Wspiera je 16 krajów: Austria, Belgia, Brazylia, Czechy, Dania, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Polska, Portugalia, Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania oraz Włochy. ESO prowadzi ambitne programy dotyczące projektowania, konstrukcji i użytkowania silnych naziemnych instrumentów obserwacyjnych, pozwalając astronomom na dokonywanie znaczących odkryć naukowych. ESO odgrywa wiodącą rolę w promowaniu i organizowaniu współpracy w badaniach astronomicznych. ESO zarządza trzema unikalnymi, światowej klasy obserwatoriami w Chile: La Silla, Paranal i Chajnantor. W Paranal ESO posiada teleskop VLT (Very Large Telescope – Bardzo Duży Teleskop), najbardziej zaawansowane na świecie astronomiczne obserwatorium w świetle widzialnym oraz dwa teleskopy do przeglądów. VISTA pracuje w podczerwieni i jest największym na świecie instrumentem do przeglądów nieba, natomiast VLT Survey Telescope to największy teleskop dedykowany przeglądom nieba wyłącznie w zakresie widzialnym. ESO jest głównym partnerem ALMA, największego istniejącego projektu astronomicznego. Z kolei na Cerro Armazones, niedaleko Paranal, ESO buduje 39-metrowy teleskop E-ELT (European Extremely Large Telescope – Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski), który stanie się “największym okiem świata na niebo” Source : ESO http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/15/vlt-bedzie-szukac-planet-w-ukladzie-alfa-centauri/
  6. Niebo w trzecim tygodniu stycznia 2017 roku 6 stycznia 2017, Ariel Majcher W nocy z piątku 20 stycznia na sobotę 21 stycznia Słońce przekroczy 20 równoleżnik deklinacji południowej w drodze na północ, zaś prawie dokładnie dobę wcześniej wkroczy do gwiazdozbioru Koziorożca (nie mylić ze znakiem zodiaku). To oznacza, że najgorszy okres z najkrótszymi dniami właśnie się kończy i od tego momentu dnia zacznie wyraźnie przybywać z doby na dobę. Oczywiście im bardziej na północ, tym zmiany wyraźniejsze. Bliżej bieguna już w całej kontynentalnej części Europy skończy się noc polarna, a za miesiąc, w trzeciej dekadzie lutego tamtejszy dzień będzie trwał długość 8 godzin (u nas – prawie 10,5 godziny, ale z każdym dniem ta różnica przy stale rosnącej długości dnia będzie się zmniejszać, a od równonocy wiosennej dłużej widno będzie na północ od Polski). Na razie jednak na północy Skandynawii noc wciąż trwa całą dobę, a u nas – prawie 16 godzin. W tak długie jeszcze noce, jeśli zdarzą się rozpogodzenia, na wieczornym niebie można obserwować bardzo blisko siebie położone planety Neptun, Wenus i Mars, zaś nie tak daleko od nich znajduje się kolejni członkowie Układu Słonecznego, czyli planeta Uran oraz planeta karłowata Ceres. Przed północą na nieboskłonie pokazuje się planeta Jowisz, zaś nad samym ranem – dwie pozostałe planety: Saturn i Merkury. Warto też zwrócić uwagę na gwiazdozbiór Wieloryba i znajdującą się w nim gwiazdę zmienną, zwaną Cudowną Wieloryba, albo po łacinie Mirą. Ta gwiazda może osiągnąć jasność nawet +2 magnitudo, a pod koniec stycznia spodziewane jest maksimum jej jasności, zatem kształt tego gwiazdozbioru niedługo może na jakiś czas się zmienić. Trzy z czterech widocznych na wieczornym niebie planet, które od kilku tygodniu stanowią dość ciasny układ, czyli Wenus, Mars i Neptun, nadal wędrują niedaleko siebie, choć Neptuna wyminął zarówno Mars, jak i Wenus, i każdej kolejnej doby odległość dwóch sąsiadek Ziemi do ostatniej z planet krążących wokół Słońca będzie się stale zwiększać. W zeszłym tygodniu wszystkie trzy planety dało się objąć standardową lornetką, niestety od tego tygodnia będzie to już niemożliwe. Na jego początku Mars wędruje ponad 11° od Neptuna, zaś pod jego koniec dystans ten zwiększy się o kolejne 4°. Mijającą później Neptuna Wenus w tym samym czasie będzie dzieliło od tej planety odpowiednio niecałe 4 i ponad 9°. W tym tygodniu Czerwona Planeta przejdzie z gwiazdozbioru Wodnika do gwiazdozbioru Ryb, natomiast Wenus zrobi to samo w tygodniu następnym, zbliżając się jednocześnie do Marsa na nieco ponad 6°. Niestety dystans między bezpośrednimi sąsiadkami Ziemi zmieni się już niewiele, do około 5,5 stopnia. W lutym wędrująca do tej pory wzdłuż ekliptyki Wenus skręci wyraźnie na północ od niej, a potem zawróci w kierunku Słońca, przy czym początkowo względem okolicznych gwiazd będzie stała prawie w miejscu. Zaś Mars dalej będzie uciekał przed Słońcem wzdłuż jego drogi po niebie. W połowie tygodnia Wenus minie w odległości 1,5 stopnia gwiazdę 4. wielkości φ Aquarii. Wenus coraz wyraźniej dominuje blaskiem na nocnym niebie, jeśli nie ma na nim Księżyca. Obecnie jej jasność zwiększyła się do -4,5 wielkości gwiazdowej, jej tarcza urosła do 27″, zaś faza spadła do 45%. Z każdym kolejnym tygodniem tarcza będzie rosła, zaś faza – malała, przez co druga planeta od Słońca staje się coraz bardziej atrakcyjnym celem dla posiadaczy nawet niewielkich teleskopów i lornetek. Pamiętać jednak należy, aby obserwować tę planetę na możliwie jasnym niebie, czyli tuż po zmierzchu, lub nawet w dzień, jeśli uda się ją odnaleźć o tej porze doby (w przyszłym tygodniu sprawę ułatwi mijający wieczorne planety cienki sierp Księżyca), aby kontrast między planetą a niebem był jak najmniejszy. Przy większym dają o sobie znać wszelkie wady używanych przyrządów optycznych. powodując zazwyczaj znaczne pogorszenie jakości obrazu, co wielokrotnie sprawdziłem osobiście. Jasność Marsa osłabnie już do +1 magnitudo, przy średnicy tarczy niewiele przekraczającej 5 sekund kątowych. Neptun świeci blaskiem +7,9 magnitudo i zbliża się coraz bardziej do gwiazdy λ Aquarii. Pod koniec tygodnia dystans między tymi ciałami niebieskimi spadnie do 1,5 stopnia, czyli trzech średnic kątowych Słońca, czy Księżyca. Około 30° na północny wschód od Marsa swoje pętle na niebie kreśli planeta Uran i planeta karłowata (1) Ceres. Obie członkinie Układu Słonecznego znajdują się w gwiazdozbiorze Ryb, niedaleko jego granicy z Wielorybem i Baranem. W tym tygodniu Ceres przetnie linię, łączącą Urana z Alreshą, najjaśniejszą gwiazdą tej konstelacji. Ceres wędruje nieco ponad 4° na północny zachód od tej gwiazdy, zaś Uran znajduje się 8° dalej prawie w tym samym kierunku. Jasność Ceres coraz bardziej przypomina jasność Neptuna i wynosi obecnie +7,8 magnitudo, natomiast Uran świeci 2 magnitudo jaśniej. Siódma planeta Układu Słonecznego powoli oddala się od gwiazdy ζ Ryb. W tym tygodniu dzielący je dystans urośnie do 44 minut kątowych. Na koniec opisu tej animacji została gwiazda zmienna Mira Ceti, która jest prototypem tej klasy gwiazd zmiennych i zmienia regularnie swój blask z okresem 331 dni, zatem niewiele różniącym się od długości ziemskiego roku. Stąd zdarza się, że kilka lat pod rząd nie można obserwować maksimum blasku tej gwiazdy ze względu na bliskość Słońca. Zwłaszcza na naszej półkuli, gdzie rano na wiosennym niebie ekliptyka jest nachylona niekorzystnie i długo trzeba czekać na możliwość obserwacji Miry po jej minięciu przez Słońce (kolejny powód do zazdroszczenia południowcom, po korzystnym nachyleniu ekliptyki dla maksymalnych, prawie 30-stopniowych elongacji Merkurego i wędrującego wysoko po niebie Marsa podczas tzw. wielkich opozycji). Mira Ceti (mająca też oznaczenie o Cet) w maksimum swojego blasku może osiągnąć nawet +2 magnitudo, stając się wtedy jaśniejsza do będącego na północnym wschodzie Wieloryba Menkara i dorównując blaskiem położonej na południowym jego zachodzie gwieździe Deneb Kaitos. Mirę można szukać na linii, łączącej dwie wspomniane gwiazdy, w odległości 13° od pierwszej z nich, czyli w 1/3 odległości między nimi. Odnaleźć ją też można, odkładając jeszcze jedną odległość między Menkarem a δ Ceti, czyli gwiazdą bezpośrednio pod charakterystycznym wianuszkiem gwiazd w północno-wschodinej części tej konstelacji. Obecnie Mira świeci blaskiem +6 magnitudo, ale szybko jaśnieje i wkrótce stanie się wyraźnie widoczna gołym okiem. W drugiej części nocy, gdy Wenus z Marsem i Neptunem znikną za widnokręgiem, a Uran z Ceres właśnie będą się do tego szykować na niebie, po jego wschodniej stronie, pojawi się Księżyc i planeta Jowisz. Srebrny Glob odwiedzi w tym tygodniu gwiazdozbiory Lwa, Panny i Wagi, przechodząc przez ostatnią kwadrę, a następnie dążąc do nowiu i spotkania z Saturnem i Merkurym. Jest w nich kilka dość jasnych gwiazd i planeta Jowisz, ale tym razem nie będziemy mieli szczęścia obserwować zakrycia żadnego z tych ciał niebieskich. Księżyc zacznie tydzień w gwiazdozbiorze Lwa, wschodząc około godziny 21, jeszcze w niedzielę 15 stycznia. O godzinie podanej na mapce Księżyc minie już południk lokalny i będzie świecił wysoko nad południowym widnokręgiem w fazie 84%, tworząc trójkąt prawie równoramienny z Regulusem i Denebolą, czyli dwiema najjaśniejszymi gwiazdami Lwa, będąc oddalonym o 13° od Regulusa i 15° od Deneboli. W środę 18 stycznia tarcza naturalnego satelity Ziemi zmieni oświetlenie swojej tarczy 67% i zbliży się do Porrimy, a więc jednej z jaśniejszych gwiazdy konstelacji Panny. Nad ranem dystans między tymi ciałami niebieskimi spadnie do 1,5 stopnia (o wschodzie Słońca brzeg Księżyca zbliży się do Porrimy na mniej niż 0,5 stopnia. Dobę później Księżyc spotka się z Jowiszem, mając fazę 58%. Około godziny 4:30 Księżycowi braknie do Jowisza 2,5 stopnia, o wschodzie Słońca będzie on o stopień bliżej. W tym samym czasie niecałe 4° pod Jowiszem świecić będzie najjaśniejsza w Pannie gwiazda Spica. Jasność Jowisza wzrosła już do -2,1 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza urosła do 38″. Dzięki temu szczegóły jowiszowej tarczy są widoczne w coraz mniejszych przyrządach optycznych. Do dostrzeżenia pasów równikowych tej planety wystarczy mała lunetka, czy większa lornetka, przez które można tez obserwować krążące wokół Jowisza cztery najjaśniejsze księżyce. Tym razem z terenu Polski będzie można zaobserwować (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night): • 16 stycznia, godz. 4:52 – Io chowa się w cień Jowisza, 19″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia), • 17 stycznia, godz. 2:12 – wejście cienia Io na tarczę planety, • 17 stycznia, godz. 3:28 – wejście Io na tarczę Jowisza, • 17 stycznia, godz. 4:28 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza, • 17 stycznia, godz. 5:40 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 18 stycznia, godz. 2:46 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia), • 18 stycznia, godz. 5:50 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 13″, 45″ na wschód od tarczy Jowisza, • 18 stycznia, godz. 7:08 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza, • 18 stycznia, godz. 23:52 – o wschodzie Jowisza wejście cienia Ganimedesa na tarczę planety, zaś Io już będzie na tarczy planety (w I ćwiartce), • 19 stycznia, godz. 0:08 – zejście Io z tarczy Jowisza, • 19 stycznia, godz. 2:30 – zejście cienia Ganimedesa z tarczy Jowisza, • 19 stycznia, godz. 5:04 – wejście Ganimedesa na tarczę Jowisza, • 19 stycznia, godz. 7:10 – zejście Ganimedesa z tarczy Jowisza, • 20 stycznia, godz. 2:16 – Europa chowa się w cień Jowisza, 31″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia), • 20 stycznia, godz. 7:18 – wyjście Europy zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia), • 21 stycznia, godz. 23:38 – Europa na tarczy planety (w IV ćwiartce), • 22 stycznia, godz. 1:24 – zejście Europy z tarczy Jowisza, • 22 stycznia, godz. 2:50 – minięcie się Europy (N) i Kallisto w odległości 34″, 18″ na zachód od tarczy Jowisza, • 22 stycznia, godz. 7:12 – przejście Kallisto 6″ na południe od brzegu tarczy Jowisza, • 23 stycznia, godz. 6:44 – Io chowa się w cień Jowisza, 20″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia). Warto tutaj odnotować, że w niedzielny poranek tuż na południe od Jowisza przejdzie jego drugi co do wielkości Księżyc, czyli Kallisto. Największa planeta Układu Słonecznego zwraca ku nam swój południowy biegun i krążąca najdalej od Jowisza Kallisto nie wchodzi w jego cień, z naszej perspektywy omija też swoją planetę macierzystą, zatem w najbliższych latach nie zobaczymy ani zaćmień, ani zakryć tego księżyca przez Jowisza. W nocy z czwartku 19 stycznia na piątek 20 stycznia Księżyc przejdzie przez ostatnią kwadrę (uczyni to dokładnie w czwartek o 23:45 naszego czasu), świecąc około 10,5 stopnia na wschód od pary Jowisz-Spica, jeszcze na tle gwiazdozbioru Panny. Natomiast dwa ostatnie poranki Srebrny Glob spędzi na tle gwiazdozbioru Wagi. W sobotę rano jego faza spadnie do 39%, a będzie on świecił jakieś 4° na północ od gwiazdy Zuben Elgenubi, czyli gwiazdy Wagi, oznaczanej na mapach nieba grecką literą α. Dobę później księżycowy sierp będzie miał fazę 30% i pojawi się na niebie około godziny 2:30, zatem około 5 godzin przed Słońcem. Tuż po wschodzie Księżyca zaldwie 1° na zachód od jego ciemnego brzegu świecić będzie gwiazda γ Lib. W niedzielny poranek cienki już sierp Księżyca można wykorzystać do odnalezienia Saturna, a następnie Merkurego. Pierwsza z planet świecić wtedy będzie około 25° na południowy wschód od Księżyca (na godzinie 8 względem niego), natomiast Merkury będzie 15° dalej w tym samym kierunku. Do odnalezienia Saturna można też wykorzystać gwiazdę Antares, która w niedzielę będzie oddalona o 15° od Księżyca, lecz na godzinie 7. Mniej niż połowę tej odległości będzie dzieliło Księżyc od dwóch jasnych gwiazd Skorpiona: Graffias i Dschubba. Saturn przebywa obecnie około 15° na lewo od Antaresa, będąc przy tym o 0,5 magnitudo jaśniejszym i mając wyraźnie żółtawą barwę, w przeciwieństwie do rdzawo-czerwonego Antaresa. Tarcza Saturna ma śrenidcę 15″, a jego największy księżyc Tytan swoją maksymalną elongację (tym razem wschodnią) osiągnie w piątek 20 stycznia. Dzień wcześniej Merkury osiągnie swoją maksymalną elongację względem Słońca, tyle że zachodnią, oddalając się na ponad 24° od Słońca. Tego ranka godzinę przed świtem Merkruy zajmie pozycję na wysokości 3° nad południowo-wschodnim widnikręgiem. Na początku tygodnia Merkurego od Saturna będzie dzieliło niecałe 10°, zaś pod koniec tygodnia odległość ta zwiększy się do wspomnianych już 15°. W tym samym czasie jasność planety zwiększy się z -0,1 do -0,2 wielkości gwiazdowej, średnica tarczy spadnie z 7 do 6 sekund kątowych, natomiast faza urośnie z 56 do 69%. W następnym tygodniu pierwsza planeta od Słońca zbliży się szybko do Słońca i pzrestanie być widoczna na porannym niebie. http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/16/niebo-w-trzecim-tygodniu-stycznia-2017-roku/
  7. Polak zrobił niesamowite zdjęcie. Jak tego dokonał? 2017-01-14 Bartosz Wojczyński, polski fotograf, wykonał fantastyczne zdjęcie, podczas swojego pobytu w obserwatorium astronomicznym Teide na Teneryfie na Wyspach Kanaryjskich. Co ono przedstawia i w jaki sposób udało mu się uwiecznić to ciekawe zjawisko? Każdego dnia Słońce wschodzi i zachodzi, nie zatrzymując się na niebie nawet na chwilę. Podobnie jest nocą, gdy nad naszymi głowami przemieszczają się gwiazdy, planety i odległe mgławice. Jedną z najciekawszych gwiazd ziemskiego nieba jest Gwiazda Polarna, która znajduje się na tzw. biegunie niebieskim. To właśnie wokół niego wirują wszystkie gwiazdy. Jeden pełen obrót zajmuje oczywiście dobę. Jedynym z największych wyzwań dla astrofotografów jest uwiecznienie tego ruchu. Bartosz Wojczyński postanowił ukazać to zjawisko w tle obserwatorium astronomicznego, które położone jest na stokach wulkanu Teide na kanaryjskiej Teneryfie. Przepiękna fotografia tak naprawdę składa się z aż 620 zdjęć, które wykonywane były przy 35-sekundowym naświetlaniu w trybie ciągłym. Wymagało to wyjątkowej wytrwałości fotografa, ponieważ sesja zajęła mu w sumie 6 godzin. Zdjęcia nałożone zostały na siebie w Photoshopie i po małym retuszu efekt był zachwycający. Na jednym zdjęciu udało się uwiecznić ruch kilkuset gwiazd, jednych jaśniejszych, a innych bledszych. W samym środku tego kosmicznego wiru, znajduje się Gwiazda Polarna, która też wiruje, ale wykonuje najmniejszy ruch spośród wszystkich gwiazd ziemskiego nieba. Dla wszystkich tych, których zdjęcie Bartosza Wojczyńskiego będzie natchnieniem do stworzenia własnej fotografii wirujących gwiazd, istotne będą parametry zdjęć. Astrofotograf użył aparatu Nikon D5100 z obiektywem Samyang AE 10 mm, wartość przesłony wyniosła f/4.8, zaś ISO 1600. http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/114771,polak-zrobil-niesamowite-zdjecie-jak-tego-dokonal
  8. Czy istnieją wulkany na kometach? Wysłane przez tuznik w 2017-01-14 Komety jako ciała niebieskie krążące po orbitach między Marsem a Jowiszem, wydają się mieć swoje własne oznaki lodowej przeszłości, powiązanej z wulkanizmem, wyrzucając zamarznięty materiał zamiast gorącej lawy. Wolna rotacja komety przyczynia się do osłabienia skorupy w ciągu dnia, podczas gdy tlenek węgla nagromadza się w ciągu nocy. Ostatecznie obiekt taki pod dużym ciśnieniem pod powierzchnią wybucha. W przeciwieństwie do strumieni naniesionych na pozostałych kometach, tzw.zimna "lawa" wybucha nagle i gwałtownie, bez żadnych najmniejszych oznak stopniowego nagromadzenia. "Jest to nagłe zdarzenie,” mówi Richard Miles naukowiec z brytyjskiego Stowarzyszenia Astronomicznego, który przedstawił wyniki badań w Division for Planetary Sciences, podczas spotkania w Pasadenie w Kalifornii. Kometa 29P/Schwassmann-Wachman jest, jak na razie, najaktywniejszym obiektem ze wszystkich znanych nam obecnie komet. Wkrótce po jej odkryciu 1927 roku, jasność tej komety zaczęła diametralnie się zmieniać. Orbita 29P jest niemal idealnym kołem, utrzymując dość spójną odległości od gwiazdy. Pomimo swojej stabilnej orbity kometa ta może miewać niezwykłe zmiany jasności, co czyni ją jednych z ulubionych obiektów polecanych do obserwacji dla astronomów amatorów. Miles i jego współpracownicy badali komety przez ponad dekadę, identyfikując 64 wybuchy tych na malutkich obiektach. Na podstawie tych badań stwierdzono, że lodowe ciała mogą mieć za mało wybuchów i oszacowano je na 3 do 57 wybuchów w ciągu roku, choć niektórzy uczeni do dziś twierdzą, że na tych małych ciałach niebieskich siedem do ośmiu wybuchów, powinno być normą. Śledząc dokładnie położenie erupcji na powierzchni komety naukowcy odkryli, że wiele z nich pochodzi z tego samego regionu. Dziwna aktywność komet może być spowodowana wyjątkowo długim dniem lub nocą występującą w ciągu dobowego cyklu na kometach. W przeciwieństwie do większości innych znanych nam obecnie komet, które obracają się w skalach godzinowych, 29P obraca się tylko raz na 60 ziemskich dni. Podczas wystąpienia długiej nocy, materia może połączyć się w komorach głęboko pod powierzchnią. Natomiast gdy kometa obraca się w ciągu długiego dnia, gaz rozpręża się, zginając tym samym powierzchnię. Dzięki wysokiemu ciśnieniu zgromadzony gaz może eksplodować na zewnątrz, i zamiast gorącej magmy, mamy zmrożony strumień gazu pochodzący prosto z komety. Pomimo swej niezwykłej aktywności, kometa 29P otrzymała bardzo mało uwagi od naziemnych i kosmicznych obserwatoriów. Miles ma jednak nadzieję to kiedyś zmienić, prowadząc między innymi dalsze badania nad tą wyjątkową kometą. Wyniki prowadzonych badań zostały opublikowane w serii artykułów w czasopiśmie "Icarus" na początku tego roku. Źródło: astronomy.com Opracował: Adam Tużnik Więcej informacji: Are there volcanoes on comets? Na ilustracji: Kometa 29P/Schwassmann-Wachmann, obraz uzyskany dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Spitzera. Źródło: NASA/JPL/Caltech/Ames Research Center/University of Arizona http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-istnieja-wulkany-na-kometach-2844.html
  9. Udany start rakiety Falcon! 14 stycznia 2017 Miłosz Kierepka Po ponad czteromiesięcznej przerwie w startach, spowodowanej wybuchem rakiety Falcon 9 z satelitą AMOS na pokładzie, SpaceX wraca do realizacji kontraktów. Dzisiejszy lot miał swój początek w Vandenberg AFB Space Launch Complex 4 (Baza Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii, Kosmiczny Kompleks Startowy nr 4), skąd ok. 19 naszego czasu w przestrzeń kosmiczną wystartowała rakieta wraz z nowymi satelitami z serii Iridium NEXT. Start był wielokrotnie przekładany, a od powodzenia misji zależały dalsze losy przedsiębiorstwa Elona Muska, dlatego oczekiwanie było jeszcze bardziej nerwowe. Rakieta wyniosła na niską orbitę okołoziemską (LEO) 10 satelitów będących częścią planowanej floty 81 urządzeń sieci Iridium NEXT, z których co najmniej 70 mają przetransportować rakiety Falcon. Lot, planowany pierwotnie na pierwszy kwartał ubiegłego roku, był odroczony do sierpnia, a następnie przekładany kolejno z 12. września, 19. września, 16. grudnia i 9. stycznia. Także i dziś zachodziła obawa przesunięcia terminu startu, gdyż według wczorajszej prognozy pogody istniało ok. 40% prawdopodobieństwo zakłócenia procedur startowych przez podmuchy wiatru. Ten pełny sukces jest ważny dla całego przedsiębiorstwa, gdyż ostatnio zachodziły obawy, czy Falcon 9 sprosta wymaganiom. Było to siódme udane lądowanie, 5. na barce, a po raz pierwszy 1. stopień rakiety wylądował na pokladzie statku na Oceanie Spokojnym. Po katastrofie i będącej jej skutkiem przerwie, firma Elona Muska wyjaśniła przyczyny wybuchu rakiety Falcon 9 podczas tankowania, jednak skutkiem tego kilka przedsiębiorstw zmieniło plany dotyczące współpracy ze SpaceX. Lekko ponad 2 lata temu doszło do podobnej sytuacji, kiedy SpaceX kilkukrotnie przesuwał planowany start misji SpX-5. I choć cały czas firma pod przewodnictwem Elona Muska prężnie się rozwija osiągając kolejne sukcesy i bijąc coraz to nowsze rekordy wciąż, boryka się z problemami technicznymi i niesprzyjającą pogodą. Miejmy nadzieję, że w przyszłości takich sytuacji będzie jak najmniej rakiety Falcon mogły bez przeszkód wypełniać swoje zadania. Nagranie z procedur przedstartowych, startu i całego lotu oraz lądowania możecie obejrzeć tutaj. Lekko ponad 2 lata temu doszło do podobnej sytuacji, kiedy SpaceX kilkukrotnie przesuwał planowany start misji SpX-5. I choć cały czas firma pod przewodnictwem Elona Muska prężnie się rozwija osiągając kolejne sukcesy i bijąc coraz to nowsze rekordy wciąż, boryka się z problemami technicznymi i niesprzyjającą pogodą. Miejmy nadzieję, że w przyszłości takich sytuacji będzie jak najmniej rakiety Falcon mogły bez przeszkód wypełniać swoje zadania. http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/14/udany-start-rakiety-falcon/
  10. Księżyc jest starszy niż sądziliśmy? Kamil Serafin 14 stycznia 2017 Niemal co dzień przekonujemy się, jak mało jeszcze wiemy o otaczającym nas Wszechświecie. Zazwyczaj odkrywamy niesamowite fakty dotyczące odległej przestrzeni, sądząc, że przynajmniej nasze najbliższe „kosmiczne podwórko” nie skrywa już przed nami znaczących tajemnic. Wiele już jednak razy okazało się, jak bardzo się w tej kwestii mylimy. Nie inaczej jest tym razem, bowiem najnowsze rewelacje dotyczą naszego naturalnego satelity – Księżyca. Naukowcy z University of California w Los Angeles przyjrzeli się minerałom dostarczonym na Ziemię przez misję Apollo 14 w 1971 roku. Ich szczególną uwagę zwróciły cyrkony. Geochemiczce Mélanie Barboni przewodzącej badaniom, udało się oddzielić aż osiem czystych próbek tego materiału, by zbadać zawarty w nich uran. Skupiła się również na występującym często z cyrkonem hafnem (Hf) oraz lutetem (Lu). Wraz z grupą pozostałych specjalistów udało jej się ustalić, że wiek naszego naturalnego satelity był jak dotąd zaniżany, o około 140 milionów lat. Oznaczałoby to, że Księżyc powstał zaledwie 60 milionów lat po narodzinach samego Układu Słonecznego. Jego uformowanie wiąże się ze zderzeniem niedorozwiniętej Ziemi z Theią – jednym z planetozymali krążących w owym czasie obok przyszłego globu. Wedle przypuszczeń i badań, po kolizji, powierzchnia przyszłego satelity pokryta była w całości magmą. Ów gorący ocean uległ później ochłodzeniu i pozostawił po sobie skorupę, zawierającą cyrkon, oraz oczywiście lutet i hafn. Dzięki dokładnej analizie próbek tych substancji, możliwe było ponowne ustalenie wieku Księżyca, jeszcze zanim jego powierzchnia w pełni się uformowała. Jak twierdzi Kevin McKeegan, wykładowca na UCLA, próbki innych minerałów i skał poddawanych wcześniejszym badaniom, były zanieczyszczone przez liczne kolizje, jakich doznał nasz satelita. Pozwalały one na ustalenie daty wielu wcześniejszych wydarzeń z przeszłości Księżyca, ale nie jego prawdziwego wieku. Zespół z Kalifornii będzie nadal poddawał cyrkon badaniom, w nadziei, że uda im się ustalić kolejne fakty na temat wczesnej młodości Księżyca lub samych jego narodzin. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko im kibicować! http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/14/ksiezyc-jest-starszy-niz-sadzilismy/
  11. W kosmicznym obiektywie: Zderzenie galaktyk okiem Hubble`a 13 stycznia 2017 Katarzyna Mikulska Delikatna smuga kryjąca się daleko w kosmosie… W rzeczywistości nie jest to miejsce tak spokojne, na jakie wygląda. Uchwycona przez Kosmiczny Teleskop Hubble`a galaktyka IRAS 14348-1447 jest tak naprawdę połączeniem dwóch bogatych w gaz galaktyk spiralnych. W przeszłości zbliżyły się one do siebie na zbyt małą odległość, w wyniku czego silna grawitacja w burzliwym procesie złączyła je w jedną całość. Ten nietypowy obiekt znajduje się ponad miliard lat świetlnych od nas. Jego nazwa nawiązuje do satelity-odkrywcy, IRAS (Infrared Astronomical Satellite), którego zadaniem był przegląd nieba w podczerwieni. Nie bez przyczyny galaktyka ta została odkryta w takim zakresie promieniowania – prawie 95% energii emituje właśnie w dalekiej podczerwieni! Zawarty w galaktykach tego typu gaz pochłania światło pochodzące od gwiazd, po czym emituje promieniowanie o mniejszej energii, stąd charakterystyczny zakres promieniowania takich obiektów. Duża ilość gazu podlega również działaniu sił grawitacji, przez co krąży wokół centrum nowo powstałego obiektu. Ten mechanizm przyczynia się do kształtowania własnej, spiralnej struktury nowej galaktyki, co widać w tworzących się widocznych ramionach, rozciągniętych daleko poza centralny obszar. http://news.astronet.pl/index.php/2017/01/13/w-kosmicznym-obiektywie-zderzenie-galaktyk-okiem-hubblea/
  12. Lotnicze obserwatorium SOFIA zbadało Jowisza Wysłane przez czart w 2017-01-13 Teleskop pracujący na pokładzie samolotu wykonał mapy Jowisza w podczerwieni. Obserwacje spektroskopowe teleskopem SOFIA dały w sporym zakresie długości fali dokładność taką, jaka była do tej pory możliwa jedynie w przypadku obserwacji prowadzonych z przestrzeni kosmicznej - pochwaliła się NASA. SOFIA, czyli Stratospheric Observatory For Infrared Astronomy, to obserwatorium astronomiczne jedyne w swoim rodzaju. Nie znajduje się w budynku na powierzchni Ziemi, ani nie lata w kosmosie. Jest czymś pośrednim: to 2,5-metrowy teleskop zamontowany na specjalnie zmodyfikowany samolocie Boeing 747SP. Samolot może wznosić się na wysokość 12 km, co umożliwia ominięcie większości pary wodnej znajdującej się w atmosferze i obserwacje w zakresach promieniowania podczerwonego, dla których tego typu badania nie są możliwe lub są bardzo utrudnione w przypadku teleskopów naziemnych. Leigh N. Fletcher z University of Leicester (Wielka Brytania) wraz ze współpracownikami przeprowadzili przy pomocy teleskopu SOFIA spektroskopowe obserwacje Jowisza w podczerwieni, wykonując je dla zakresu od 17 do 37 mikrometrów. Badacze skupili się szczególnie na badaniach dwóch rodzajów wodoru molekularnego: para i orto. Różnią się one od siebie spinem protonów w atomach cząsteczki wodoru (spin może być zgodny lub przeciwny). Ponieważ wodór molekularny w wersji "para" to dobry wskaźnik dla gazów poruszających się z wewnętrznych warstw atmosfery planety w górę, można było wyciągnąć wnioski donośnie cyrkulacji w atmosferze Jowisza. Większość informacji na ten temat pochodzi z misji kosmicznych sond Voyager, Galileo i Cassini. Dzięki danym z teleskopu SOFIA można sprawdzić jakie zmiany zaszły od tamtej pory. Obrazy pokazują Wielką Czerwoną Plamę jako zimną strukturę na półkuli południowej, w której gaz przemieszcza się w górę. Również struktura pasów w pobliżu równika jest zimna, a otaczają ją ciepłe pasy opadającego w dół gazu. Z kolei w pobliżu bieguna północnego widać ciepłe struktury, za których rozgrzewanie odpowiadają zorze polarne. Projekt SOFIA jest realizowany przez NASA we współpracy z Niemieckim Centrum Aerokosmicznym (DLR). Więcej informacji: • NASA Flying Observatory Makes Observations of Jupiter Previously Only Possible from Space • Strona obserwatorium SOFIA w NASA • Strona obserwatorium SOFIA w DLR Źródło: NASA Na zdjęciu: Jowisz obserwowany przez teleskop SOFIA z użyciem spektroskopowego instrumentu FORCAST. Po lewej Jowisz w świetle widzialnym z zaznaczonymi na niebiesko położeniami szczeliny FORCAT. Przy każdej obserwacji rejestrowano widmo dla każdego punktu na całej długości szczeliny. Panele po prawej pokazują wyniki obserwacji. Wyraźnie widać Wielką Czerwoną Plamę, która przemieściła się pomiędzy dwoma momentami obserwacji. Efektem wszystkich obserwacji jest pełen obraz Jowisza na wszystkich długościach fali do 17,9 do 32,9 mikrometra. Źródło: Visible light image: Anthony Wesley. FORCAST slitscan: NASA/SOFIA/Fletcher et al. http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/lotnicze-obserwatorium-sofia-obserwowalo-jowisza-2842.html
  13. Udana wymiana akumulatorów podczas spaceru kosmicznego na ISS Wysłane przez grabianski w 2017-01-13 Amerykanin Shane Kimbrough oraz Francuz Thomas Pesquet spędzili 5 godzin i 58 minut pracując na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Astronauci zaliczyli kolejny udany spacer kosmiczny. Udało im się dokonać wymiany baterii dla kolejnej linii zasilania oraz wykonać kilka dodatkowych zadań. Poprzedni spacer, który odbył się 6 stycznia był wykonywany przez Shane Kimbrough oraz Peggy Whitson (można o nim przeczytać tutaj). Udało się wtedy zamontować adaptery i okablowanie dla pierwszej linii zasilania (na stacji jest ich 8, po 2 dla każdego z czterech segmentów paneli słonecznych). Cel dzisiejszego spaceru był podobny – należało dokończyć pracę wykonywaną cały tydzień przez roboty na zewnątrz. Od dwóch tygodni trwają intensywne prace na stacji, które mają na celu wymianę starych, wysłużonych akumulatorów nowymi litowo-jonowymi bateriami. Każda z nowych baterii zastępuję parę starych. W sumie wstawionych zostanie 24 takich baterii. Scenariusz prac do złudzenia przypominał poprzednią wymianę. Od niedzieli do środy zaprzęgnięto do działania 17-metrowe ramię robotyczne Canadarm2 oraz robota dwuramiennego Dexter. Za ich pomocą udało się usunąć wszystkie sześć niklowo-wodorkowych baterii z instalacji 1A. Na ich miejsce wstawiono trzy nowe akumulatory. Spacer kosmiczny rozpoczął się formalnie o 12:22 polskiego czasu. Na zewnątrz wyszedł weteran spacerów Shane Kimbrough (był to dla niego 4. spacer) oraz reprezentant Europejskiej Agencji Kosmicznej Thomas Pesquet (debiutował w tej roli). Astronauci wykonali sprawnie montaż trzech adapterów dla nowych baterii oraz podłączyli niezbędne okablowanie. Załoga naziemna potwierdziła prawidłowe zachowanie nowych akumulatorów. Praca nad bateriami trwała nieco ponad 3 godziny, dlatego astronautom zostało dużo czasu, by wykonać dodatkowe zadania. Pierwszym z nich była wymiana zepsutej kamery na platformie robotycznej MTRA. Następnie Pesquet wymienił adapter do montażu uwięzi dla stóp na manipulatorze Canadarm2. Za jego pomocą astronauci przytwierdzają się do czubka ramienia w celu transportu. Następnie Thomas sfotografował miejsca styku dwóch segmentów strukturalnych stacji i modułów mieszkalnych. W miejscu tym znajduje się plątanina różnorakich przewodów. Przyszłe spacery kosmiczne będą wykonywane w tym rejonie, dlatego zespół planowania spacerów chciał mieć dokładniejsze fotografie techniczne tego miejsca. W tym samym czasie Shane przygotował miejsce do przyszłej instalacji anten odbierających sygnał z kamer bezprzewodowych na module Destiny. Na koniec astronauci przemieścili kilka pokryw do miejsca gdzie zostaną zamontowane w marcu, podczas przenosin jednego z adapterów dokujących. Spacer zakończył się o 18:20. Był to już 197. spacer kosmiczny na iSS. Na ten moment to koniec prac przy renowacji systemu zasilania. Następna seria sześciu baterii zostanie dostarczona przez japoński statek HTV na początku 2018 roku. Źródło: NASA Na zdjęciu: Peggy Whitson pomaga astronautom: Thomasowi Pesquet oraz Shane Kimbrough w zakładaniu skafandrów przed spacerem. (Źródło: NASA) Tagi: http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/udana-wymiana-akumulatorow-podczas-spaceru-kosmicznego-na-iss-2843.html
  14. Hubble spogląda w zaskakująco lekką czarną dziurę Radosław Kosarzycki dnia 13/01/2017 Przepiękna galaktyka spiralna widoczna w centrum powyższego zdjęcia nosi nazwę RX J1140.1+0307 i znajduje się w Gwiazdozbiorze Panny. Na pierwszy rzut oka, galaktyka wydaje się byc normalną galaktyką spiralną podobną chociażby do Drogi Mlecznej, jednak pozory mogą mylić! Droga Mleczna tak jak większość dużych galaktyk posiada w centrum supermasywną czarną dziurę, lecz niektóre galaktyki skupiają się wokół lżejszych czarnych dziur o masie pośredniej. RX J1140.1+0307 to właśnie taka galaktyka – tak naprawdę, w jej centrum leży jedna z najmniej masywnych czarnych dziur znalezionych w jakiejkolwiek jasnym centrum galaktyki. To co jednak najbardziej interesuje astronomów to fakt, że w przypadku tej galaktyki nie zgadzają się obliczenia. Przy tak stosunkowo mało masywnej czarnej dziurze w centrum, modele emisji nie tłumaczą obserwowanego widma. Między zewnętrzną i wewnętrzną częścią dysku akrecyjnego otaczającego centralną czarną dziurę muszą zachodzić inne oddziaływania niż uwzględniane przez modele. Źródło: ESA Tagi: Galaktyka spiralna, RX J1140.1+0307, Supermasywna czarna dziura, wyrozniony http://www.pulskosmosu.pl/2017/01/13/hubble-spoglada-w-zaskakujaco-lekka-czarna-dziure/
  15. Co robią supermasywne czarne dziury podczas łączenia się galaktyk? Radosław Kosarzycki dnia 13/01/2017 Za blisko cztery miliardy lat nie będzie już Drogi Mlecznej. Galaktyka, w której mieszkamy jest na kursie kolizyjnym z Galaktyką Andromedy, z którą się zderzy i zjednoczy w dalekiej przyszłości. Aktualnie Galaktyka Andromedy znajduje się jakieś dwa miliony lat świetlnych od Drogi Mlecznej. „W perspektywie życia ludzkiego, nasza galaktyka wydaje się nie zmieniać,” mówi Hai Fu, astrofizyk z University of Iowa,„jednak przyjmując za skalę całą historię Wszechświata, można stwierdzić, że zmienia się ona bezustannie.” Galaktyki łączą się ze sobą przez większość trwającej już od 13 miliardów lat historii Wszechświata, a naukowcy także teraz obserwują kolejne procesy łączenia galaktyk. Jak na razie nie wiedzą jednak w jaki sposób przebiegają takie procesy. Fu, profesor fizyki i astronomii próbuje zrozumieć to zjawisko poprzez obserwacje supermasywnych czarnych dziur (o masie około miliarda mas Słońca), znajdujących się w centrum większości galaktyk. Astrofizycy uważają, że duże galaktyki rosną pożerając z czasem mniejsze. W takim przypadku, czarne dziury obu galaktyk będą krążyły wokół siebie i z czasem łączyły się ze sobą. Fu wraz ze swoim zespołem otrzymał trzyletni grant od National Science Foundation, aby móc odkryć i scharakteryzować te kosmiczne zderzenia. „Próbujemy odkryć późne stadia łączenia się galaktyk, w których obie galaktyki są na tyle blisko siebie, że rozpoczynają się siły pływowe,” mówi. Fu będzie skanował rozległy obszar nieba – wyobraź sobie powierzchnie Księżyca pomnożoną 12000 razy na niebie – mniej więcej taki właśnie obszar będzie przedmiotem badań w poszukiwaniu dowodów na akrecję czarnych dziur. „Pary galaktyk z akreującymi czarnymi dziurami są rzadkie i bardzo ciężko je dostrzec,” mówi Fu, „właśnie dlatego musimy jednocześnie badać tak duży obszar nieba.” Czarne dziury nie akreują materii bezustannie. Jednak te które to robią przypominają człowieka objadającego się bez umiaru przy stole. Akreujące czarne dziury chciwie pochłaniają materię z otoczenia. Stopniowo, pochłaniając coraz więcej materii, coraz bardziej przyciągają do siebie swoją galaktykę macierzystą. „To już nie jest żadna dieta,” mówi Fu. Cała ta uczta uwalnia lawinę energii, intensywne błyski promieniowania zwane kwazarami, które są na tyle jasne, że przesłaniają samą galaktykę. Owe kwazary powinny być łatwe w obserwacji, nawet z dużej odległości, lecz większość emitowanego przez nie promieniowania wygaszana jest przez pył towarzyszący łączącym się galaktykom. Na całe szczęście supermasywne czarne dziury emitują także promieniowanie radiowe, i właśnie ta część promieniowania „nam pomaga ponieważ pył nie ma na nią żadnego wpływu,” mówi Fu. Fu wraz ze swoim zespołem przeanalizuje mapy emisji radiowej wykonane za pomocą Very Large Array, jednego z najlepszych na świecie radioobserwatoriów astronomicznych, mieszczącego się w Nowym Meksyku. Grupa potwierdzi wyniki swoich badań podczas obserwacji w zakresie optycznym w Obserwatorium W. M. Kecka na Mauna Kea. Źródło: Uni of Iowa Tagi: Kwazary, Supermasywna czarna dziura, wyrozniony, Łączenie galaktyk http://www.pulskosmosu.pl/2017/01/13/co-robia-supermasywne-czarne-dziury-podczas-laczenia-sie-galaktyk/