Skocz do zawartości

Damian P.

Użytkownik
  • Zawartość

    276
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana Damian P. w Rankingu w dniu 19 Sierpień

Damian P. posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

485 Excellent

O Damian P.

  • Tytuł
    Kapella
  • Urodziny 16.06.1989

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Włodawa

Ostatnie wizyty

863 wyświetleń profilu
  1. Kupię książkę "Kontakt" Carla Sagana w tłumaczeniu Mirosława P. Jabłońskiego.

  2. Kasjopeja – królowa jesiennych nocy

    Miałem swego czasu skromne przygody obserwacyjne z literą W, więc podrzucę swoje opisy z obserwacji tego kawałka nieba Pierwszy link dotyczy obserwacji z przed trzech lat, teleskopem 12 cali i są w nim opisy różnych obiektów (między innymi maleńkich gromad nie widocznych lornetką, czy potyczek z duchami). Opis ciągnie się przez kilka postów - aż do mapki z interstellarum deep sky atlas - bo podchodziłem do Casi kilka razy. Drugi link to obserwacje lornetką 10/50, która mimo tego, że potocznie uchodzi za skromną, pozwala jednak na całkiem dobrą zabawę. https://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=36&t=32022 http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/11355-królowa-bieguna-północnego/&tab=comments#comment-150461 Co do gromady Markarian 6, to nie mogę się zgodzić w powyższym. Gromada rozpada się na gwiazdy już w 10/50, co poniżej cytuję. "Na skraju mgławicy Serce widać także maleńką i podłużną grupkę gwiazd - Markarian 6. Obserwując jakiś czas temu z moim kolegą, złowiliśmy Markariana i wspólnie stwierdziliśmy, że mimo iż jest mały - to cieszy oczy! Przyglądając się na podwórku Mrk 6, dostrzegłem na wprost przynajmniej 2 składniki. Zerkaniem podłużny kształt grupki stawał się coraz bardziej łatwy do wychwycenia. Zobaczyłem po chwili doklejoną gwiazdkę, skręcającą nieco w bok od „osi” Markariana, a w sumie doliczyłem się około 4-5 słońc. Gwiazdy gromady wyraźnie wykazywały spadek jasności w kierunku Mel 15. Warto pamiętać, że Markarian 6, leży prawdopodobnie ponad 2 razy bliżej nas niż NGC 1027 i ponad 4-krotnie bliżej niż Melotte 15". O Markarianie 6, rozbitym na gwiazdy w małej lornetce, pisze także Phill Harrington w odcinku "Nieco gromad królewskich".
  3. Planeta? Proszę o pomoc

    Gregohr, według Stellarium Wenus była w pełni, jednocześnie była daleko od Ziemi i miała w zasadzie najmniejszą średnicę z możliwych. Zresztą nawet jeśli miałaby średnicę kątową taką jak podczas nowiu, to takie zdjęcie nie ujawniłoby chyba jej tarczy. Możliwe, że mam jakieś felerne Stellarium, ale przypuszczam, że jednak wszystko z nim w porządku. To, że Wenus w Stellarium jest obok Słońca, podobnie jak na zdjęciu, nie świadczy w tym przypadku o niczym. Poniżej wrzucam fotki Wenus zrobione teleskopem dwunastu calowym, w powiększeniu - o ile mnie pamięć nie myli - odpowiednio 60, 107 i 319 krotnym. Zwykłe zdjęcia kompaktem. Na zdjęciach widać, że Wenus wtedy nie znajdowała się najdalej od Ziemi, więc miała jeszcze większy rozmiar kątowy na niebie niż kiedy Ty robiłeś swoje zdjęcie.
  4. Planeta? Proszę o pomoc

    To ja jeszcze na poparcie swoich słów, też wrzucę moje zdjęcia, z przed trzech lat, na których złapał się podobny odblask.
  5. Planeta? Proszę o pomoc

    A moje Stellarium nic za bardzo mi nie mówi, poza tym, że Wenus była wtedy blisko Słońca na niebie. Mówi jeszcze, że jej rozmiar kątowy był nie wielki, bo była praktycznie w najdalszej odległości od Ziemi. Sądząc po Słońcu i chmurach, zdjęcie było robione chyba bez jakiegoś zoomu. Nie dałoby rady uchwycić takiej tarczy Wenus. Zwykłe zdjęcie pokazałoby ją prędzej jako słabo widoczny punkcik. Mnie to wygląda na jakiś odblask, artefakt.
  6. Czy to była Galaktyka Andromedy?

    Powinno się dać. Kiedyś skolimowałem swoją ruską Tento za pomocą pierścieni ukrytych pod metalowymi osłonami obiektywów. Pierścienie te mają specjalne, wyżłobione rowki za które można je kręcić (ja używałem śrubokręta). Nie pamiętam dobrze, ale być może kręciłem tylko jednym, coraz patrząc przez lornetkę, czy obraz się zbiega, czy rozchodzi jeszcze bardziej. W końcu udało się i obraz zszedł się w jeden, taki przy którym nie bolała głowa. Trzeba jednak być ostrożnym, bo takie pierścienie mogą być trochę "zapieczone" - mała nieuwaga i na obiektywie zostanie rysa. Może jest lepszy sposób obchodzenia się z nimi, ja tylko mówię jak to było w moim przypadku. Może ta metoda okazać się nieskuteczna i może trzeba by było wtedy zajrzeć do pryzmatów.
  7. Czy to była Galaktyka Andromedy?

    Panowie: DarekS1 i Versus, Jeżeli macie możliwość "dorwania" jakiejś lornetki - może dziadek ma, wala się na strychu, albo kolega ma, ale mu nie potrzebna, załatwcie sobie. To najlepszy i najszybszy sprzęt do nauki orientacji na niebie i odnajdywania obiektów. Przynajmniej wielu tak mówi. Poza tym - pewnie już o tym wiecie, ale piszę, bo ja na tym etapie nie zdawałem sobie z tego jeszcze zbytnio sprawy - pamiętajcie o adaptacji wzroku. Patrzenie na galaktykę zaraz po patrzeniu na Księżyc, albo zaraz po wyjściu z domu w którym oderwaliśmy się dopiero co od komputera, czy telefonu, jest jak zrywanie jeszcze małego i niezbyt dojrzałego owocu, który ma w sobie jeszcze bardzo mało smaku i innych walorów; jeśli poczekamy odpowiednio długo, obiekt urośnie, "dojrzeje", odsłaniając przy tym detale, jakie jest w stanie zaoferować w danych warunkach i przez dany sprzęt, a także dla danego wzroku i doświadczenia, nie wspominając już o poświęceniu odrobiny czasu dla danej mgławicy, czy galaktyki (chwilowe zerknięcie, albo chwilowe zerknięcie na stojąco, czasami nie wystarczy by dostrzec pyłowy pas, cętkowanie, czy inne charakterystyczne cechy dla danego obiektu). Inną sprawą, którą warto jak najszybciej sobie uświadomić, jest wysokość obiektu nad horyzontem. Zresztą, pewnie to także już wiecie, ale gdybym ja kiedyś, kilka lat temu, zarejestrował się i zapytał o cokolwiek na forum a nie dochodził do tego sam, być może oszczędziłbym sobie usilnej próby dojrzenia pierwszy raz w życiu gromady kulistej M13, wiszącej kilka-kilkanaście stopni nad północno wschodnim horyzontem i bez jako takiej adaptacji wzroku. Fakt, że sprzęt wówczas miałem fatalny, ale mogłem sobie dopomóc inaczej. Inna sprawa, że nie żałuję. Mimo wszystko udało mi się wtedy. Zobaczyłem Wielką Gromadę w Herkulesie (wierzcie mi, wtedy nie była wcale taka wielka..) i była to jedna ze wspanialszych moich chwil spędzonych pod niebem. Da się. Da się zobaczyć nawet przy Księżycu w fazie ... procent, który jest na wysokości... Poniżej moja notatka, którą sobie kiedyś zapisałem, zaraz po obserwacji galaktyki Andromedy przy Księżycu. "Byłem tak głodny nieba, że dwudziestego trzeciego Listopada wystawiłem teleskop mimo Księżyca bliskiego Pełni. Spojrzałem na coś, co miało być Neptunem oraz na Urana z malutką, rozmytą tarczką w powiększeniu 319 razy. Neptuna już widziałem kiedyś, jest jeszcze mniejszy. Padły M57, M27 i NGC 6543 - Kocie Oko (mimo Księżyca bardzo jasne!). M31 była widoczna gołym okiem przy Księżycu wiszącym 30 stopni nad horyzontem i fazie 93 procent. Nie jest oczywiście w tym nic dziwnego, bo mimo Księżyca, nadal byłem w miejscu o małym zaświetleniu. Zrobiłem jednak mały test i patrzyłem na rażący Księżyc na wprost, przez około pięć sekund. Galaktyka Andromedy majaczyła gołym okiem już po około 10 sekundach od tego zabiegu".
  8. Jak ciemne mam niebo?

    Od początku znajomości wiedziałem co robię Swoją drogą, teraz widzę, że w tym miejscu na mapie "Ratio" wynosi 0.12, z kolei u mnie pod domem 0.70. Różnice nieistotne, ale może na mapie były wprowadzane jakieś drobne poprawki?
  9. Kwadrans w środku nocy

    Dziękuje bardzo Olu
  10. Kwadrans w środku nocy

    Dziękuje Marku Ano krótko wyszło, bo i całe wyjście trwało nie dłużej jak piętnaście minut. Chyba jeszcze nigdy nie opisywałem krótszych obserwacji
  11. Kwadrans w środku nocy

    Cxb, dziękuje bardzo
  12. Ciekawy układ gwiazd na niebie

    Być może to Plejady, gromada otwarta gwiazd Messier 45. Przy patrzeniu kątem oka - czyli zerkaniem - grupa ta zlewa się ze sobą przypominając niemal jednolitą plamę światła. Jednak na wprost widać tam trochę więcej niż wynika to z Twojego opisu; bardziej przypomina to miniaturkę dużego wozu. Poniżej znalazłem na szybko zdjęcia, jak to mniej więcej widać. Nie daleko jest charakterystyczny układ gwiazd w kształcie litery V. http://www.astrojawil.pl/foto5/ptma_120070115_51.jpg http://167.114.226.27/fbl-2007/200707/5305614.jpg Rafał 123, Galaktykę M33 bym wykluczył na sto procent.
  13. Kwadrans w środku nocy

    Dziękuję wam za miłe i budujące słowa
  14. Zegar na ekranie monitora wskazuję dwadzieścia cztery po drugiej. Ostatecznie namyśliłem się i wychodzę na dwór zobaczyć wschód Księżyca w fazie ponad dziewięć procent i w towarzystwie Wenus. Na dworze jest ciemno, ale niebo nie sprawia dobrego wrażenia. Przejrzystość jest chyba słaba. Takie rzeczy da się zauważyć od razu, bez względnej adaptacji wzroku. Podchodzę do bramki za studnią i widzę czerwonawy punkcik nad horyzontem. W lornetce 10/50 jest wyraźniejszy. Obok, po prawej, niczego jeszcze nie widać. Spoglądam wysoko i zobaczywszy Plejady wplątane w czubek świerku cofam się krok w tył. W lornetce wysypały się niczym diamenciki. Jest warkocz Alkione, nie ma mgławicy Merope. To normalne, adaptacja wzroku dopiero rozpoczęła swój proces ku lepszemu a niebo jest trochę mętne. Odwracam się i patrzę na Amerykę, która w lornetce jest ledwo widoczna. Daleko, słychać słaby stukot pędzących kół samochodu po starych płytach „betonówki”. Mają ją remontować, ale kiedy, to diabli wiedzą. Spoglądam na horyzont obok Wenus i widzę w okrągłym kadrze jakąś słabiutką smużkę światła. Jest podłużna i początkowo nie jestem pewny czy to Księżyc, ale po chwili zaczyna świecić odrobinę lepiej i wszystko wskazuje na to, że się zaczyna. Patrzę, patrzę i światło powolutku się rozżarza niczym spirale w starym piekarniku, tylko o wiele wolniej. Widać już lekkie zagięcie i wygląda to jakby zza horyzontu wyłonił się długi, pomarańczowy pazur jakiejś czarownicy, albo diabła. Mieści się wygodnie i z małym zapasem w polu widzenia razem z Wenus, która także jaśnieje z każdą minutą. Połowa kadru to ciemna połać horyzontu. Widać już słabo światło Księżyca gołym okiem. Idę dalej w stronę drogi, gdzie skręcam za wierzbą na zachód i przykucam patrząc na południową stronę nieba. Jest dobrze, bardzo dobrze. Temperatura jak na spodenki i podkoszulek prawie idealna, choć czasami przechodzi mnie dreszcz. Kilka godzin wcześniej, w pracy, słońce tak dawało popalić, iż miałem wrażenie, że zaraz mój mózg wystrzeli jak popcorn. Teraz siedzę i czuję się dobrze. Na lasek, który mam po prawej, spływa z góry poświata wypranej Drogi Mlecznej, co przypomina trochę urwany wodospad, którego woda prawie dociera do linii drzew. Wstaję i idę parę kroków w prawo mając nadzieję, że zza drzew wysunie się gwiazda Formalhaut. Wysunęła się. Kieruję się lornetką na układ gwiazd wyżej i spoglądam na słabą gwiazdę, która w rzeczywistości jest Neptunem. Tym niebieskim Neptunem z wielką ciemną plamą. Coś zachrzęściło słabo w oddali na drodze, jakby ktoś dał parę kroków w moim kierunku. Wyostrzam odrobinę zmysły i wpatruję się w drogę, jakieś sto metrów dalej, lecz jest tak ciemno, że właściwie nie widać drogi i jest ona całkowicie zlana z polami. Patrzę w ciemność, lecz nic nie nadchodzi. Wracam do swoich spraw. Patrzę gołym okiem na południe i nachodzi mnie myśl, że jeszcze nigdy nie widziałem mgławicy Ślimak. Teraz nie ma szans, ale w końcu wypadałoby ją odnaleźć i zobaczyć. Odwracam się i spoglądam na Wenus i Księżyc. Ten drugi jest o wiele wyraźniejszy i dłuższy. Ciemnożółty sierp wyraźnie pojaśniał. Odrobinę niżej w kadrze widać odległe drzewa zlane w jednolite czarne sylwetki. Patrzę chwilę, to przez lornetkę, to gołym okiem i widzę jak sierp staję się coraz ostrzejszy. Spoglądam wysoko nad głowę i widzę w zenicie Kasjopeję a obok gromadę podwójną. W lornetce to bardzo ładny widok, wraz z grupą Stock 2. Niechcący przesuwam się na gromadę NGC 663 i obok NGC 457, która zerkaniem ujawnia rozciągnięty tułów z gwiazd, tworzący znaną sylwetkę stworka ET. Odrywam oczy i próbuje zobaczyć M33, lecz nic nie widzę. Wracam do Księżyca i Wenus, które są o wiele wyraźniejsze i świecą jeszcze bardziej ochoczo. Na tle sierpa – jest już niemal pełny i zaokrąglony po obu końcach – widać jakieś ciemniejsze obszary wędrujących nisko chmur. Wracam do M33, ale moją uwagę przykuwa szybko M31 i przykładam lornetkę do oczu. Roztacza się nade mną siwy, przeźroczysty dysk i jasne białawe jądro. Wyobrażam sobie kiedy będzie tak wielka na niebie, bez sprzętu optycznego. Odrywam lornetkę od oczu i próbuję zobaczyć M33. Gwiazda o jasności 6 mag widoczna jest dość wyraźnie. Po chwili dostrzegam bardzo słabą chmurę światła, jakby ktoś bardzo delikatnie chuchnął niechcący na lustro. Tylko w tym przypadku niemal czarne lustro i trudniej to dostrzec. Patrzę na Drogę Mleczną i wracam do pary, która nie dawno wychyliła się znad horyzontu. Wenus świeci wyraźniej a Księżyc ujawnia już jakieś zarysy na powierzchni. Dostrzegam także światło popielate. Idę kawałek drogą i skręcam za wierzbą w prawo na dróżkę prowadzącą do domu. Pies na podwórku czasami zapiszczy cicho gardłem, by znów zamilknąć na dłuższy czas w nocnej ciszy. Przypomina to trochę cienki, wysoki dźwięk, jaki wydają większe samochody przy delikatnym hamowaniu. Pewnie nie otwiera przy tym nawet pyska. Woźnica kusi, ale nie patrze tam lornetką. Odwracam się przed siebie i zostawiam ją za sobą po lewej. Po chwili jednak odwracam się i patrzę w momencie kiedy w środku gwiazdozbioru przelatuję, krótki meteor. Spoglądam lornetką w tamto miejsce i widzę gromadę Messier 38 uczepioną niemal do asteryzmu Kota z Alicji w krainie czarów. Zaraz obok świecą dwie inne gromady oraz inne obiekty i widok jest bardzo ładny, jak zawsze ładny w tej części nieba. Idę mijając studnię i nim wejdę do domu, spoglądam jeszcze na Amerykę. Jest już dosyć wyraźna i widać wokół mnóstwo ciemnych mgławic. Ktoś mógłby nawet pokusić się o stwierdzenie, że widać również światło mgławicy Pelikan, lecz ja mam wątpliwości. Gdzieś za studnią, w trawie, coś cicho zaszeleściło, może kot lub inne, mniejsze zwierze. Wędruję jeszcze chwilę pomiędzy gwiazdami Deneb i Sadr. W sąsiednim gospodarstwie zaszczekały duże psy.
  15. Obiekt tygodnia 9.08.2017 IC 4617

    Próbowałem w 12 cali, lecz tylko z podwórka; mimo kilku prób i silnych starań, nie udało się. Jak będzie okazja, to spróbuję z lepszej miejscówki i dam znać, czy się udało. PS Jeżeli ktoś ma już trochę brudne lustro, warto przy takich obiektach je umyć.
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)