Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

wwaldek 1947

Użytkownik
  • Zawartość

    356
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

302 Excellent

O wwaldek 1947

  • Tytuł
    Wega
  • Urodziny 22.06.1947

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    wieś Dolice nr 10, 73-130 Dobrzany

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    wieś Dolice nr 10, 73-130 Dobrzany

Ostatnie wizyty

611 wyświetleń profilu
  1. Cóż można jeszcze dopisać?. Cieszy fakt że pojawia się coraz więcej podziękowań za sute danie jakie zaoferowałeś biesiadnikom. Wydaje mi się że tak bardzo typowy (o zgrozo) "opad szczeny" wpisuje się już tylko w części astrofotograficznej forum jako nie wybredny folklor językowo kulturowy. Tutaj w dziale obserwacji koledzy bardziej delektują się smakiem potraw i nieco gustowniej wyrażają swoje doznania. Wynika to chyba z bardziej dojrzałego wieku obserwatorów i bardziej wyczulonych zmysłów naturalnego piękna nie ujmując tutaj astrofotografikom, którzy również dążą do doskonałości, a ich efekty są bardziej widoczne w postaci pięknych udokumentowanych zdjęciami obrazów naturalnego kosmosu, ale już dopracowanego programowo. Może z tego bierze się szokowy "opad szczeny"...... Miałem i ja kilka udanych sesji wizualnych i mimo spełnienia dzięki refraktorowi Meade 127 / 1160 (cudowna maszynka do wizuala) nie miałem zdolności do przekazania swoich emocji na rodzinnym "forum" w przeciwieństwie do pokazania zdjęć nawet tych nieudanych czy nie dokończonych. Z wyobraźnią jest u mnie chyba dość dobrze, emocje potrafię uzewnętrzniać nawet nie chcący, mówić z przekonaniem też potrafię. Z drugiej strony obróbki zdjęć nie opanowałem dostatecznie, zaplecze programowe typowo amatorskie i to przez małe a,- nie pozwala na dobrą obróbkę, jednak zdjęcia się podobają mimo wielu usterek. Więc o co chodzi, - myślę że o obrazy "podane na tacy" bez potrzeby uruchamiania wyobraźni i mam nadzieję że tym tekstem nikogo nie uraziłem. Wielki szacun i głęboki ukłon w stronę wizuala. Pozdrawiam Waldek.
  2. Zerknąłem sobie dzisiaj na swój wczorajszy wpis i jednak rzeczywiście macie rację zerkaniem dokładniej obserwuje się mało widoczne szczegóły. Jak wół stoi napisane "ponad dachem stodoły w okolicach Kapelli", aż dziwne że nikt nie zwrócił uwagi na taki błąd językowy chodziło oczywiście o Wegę. Kapella (przed rokiem nazwana przeze mnie jako "cycki Wenus") znajdowała się wtedy nad dachem garaży. Brak pogody nastraja do wspomnień więc i teraz ten epizod sprzed lat wart jest chyba chwilę uwagi. Jako że temat główny chociaż realny i ważny posiada jedynie wpisy, nic się chyba nie stanie jeśli rozwiniemy go o wspomnienia błędów czy nawet marzeń o własnym hobby. Myślę że Jacek stojący jak Cerber na straży porządku na forum umieści ten temat we właściwym dziale. Nie mam już tych pierwszych astrofotek, brak mi zapisków i dat usmażonych w "przepięciu" wiejskiej sieci energetycznej. Padło wtedy wiele komputerów telewizorów i sprzętu AGD. Trwało to kilka lat i nie pomagały żadne zabezpieczenia komputerów, Traciłem tak co kilka lat całą domową elektronikę, albo na skutek kradzieży linii, albo wywrotki drzewa na linię wysokiego napięcia. Dwa razy smażyła mi się nowa instalacja elektryczna i dwukrotnie była naprawiana, a obecnie zakończyłem remont kapitalny całej elektryki po raz trzeci i mam nadzieję, że już ostatni. Ale wróćmy do "cycków Wenus", teleskop kupiłem w 2011 roku i wtedy od kwietnia nie przepuściłem żadnej bezchmurnej nocce. Swoje pierwsze astro pomieszczenie miałem na pięterku w gościnnym pokoju z którego można było namierzyć polarną. Nie miałem wtedy żadnego doświadczenia, żadnych pomocy ani nawet kontaktów na forum Dopiero po tygodniu namierzyłem Astromaniaka i czytałem, oglądałem, chłonąłem wiedzę. Wszystko co tam napisano było święte i wiarygodne, ale już po miesiącu zrobił się w głowie taki groch z kapustą, że już nic nie kumałem jak pisze Zdzisiu. Nawet najprostsze rzeczy wrzucone do jednego worka przetworzyły się w niejadalnego "fastfuda". W każdym razie w tym pierwszym miesiącu zrobiłem zdjęcie jedno klatkowe Kapelli nie wiedząc nawet co to za gwiazda, - po prostu zachęcająco do mnie mrugała i na kilka zdjęć jedno było na tyle wyraźne, że dało się wyodrębnić obraz dwóch gwiazd jak by złączonych z sobą i na każdej widoczny wyraźnie krater z wystającym obiektem w środku lecz jedna gwiazda względem drugiej była jak by w lustrzanym odbiciu pomarańczowo niebieskie otoczki dopełniały ogólne wrażenie i skojarzyły mi się z kobiecymi piersiami wynurzającymi się z mroku kosmosu same sobie nadając nazwę. Ten obraz przeczył zdrowemu rozsądkowi i prawom fizyki, a jednak sam go zrobiłem, nie stosując żadnych sztuczek. Reszty dokonała natura,bo jak długo można nie spać po nocach, a w dzień czytać forum. Przy śniadaniu ogłosiłem "epokowe zdjęcie zrobione tak małym teleskopem" do czego popchnęło mnie jeszcze oglądnięcie szkiców Kapelli w Wikipedii. Zyskałem tym kilka dni spokoju w rodzinie do czasu gdy nie napisałem do Kuby (qbanos). No i sprawa się "rypłą", aberracja, artefakty po zbyt agresywnej "obróbce" położyły na łopatki epokowe zdjęcie naprawdę ładnych i kształtnych cycków, a Kuba pewnie do dzisiaj śmieje się "w kułak" przy każdym spotkaniu. Dla mnie był to szczęśliwy i radosny okres do którego często wracam. Pozdrawiam Waldek.
  3. Wygląda to tak jak by lewą dłonią zakrywał pyszczek przy ziewaniu, albo wpychał sobie resztkę banana do pyska i jednocześnie lewą łapą próbował oganiać się od owadów. Genialne ujęcie gratuluję refleksu. Pozdrawiam Waldek.
  4. Wieczorem zaczęła się u nas wichura z krótkotrwałymi ale bardzo mocnymi szkwałami, akurat pisałem do Astromarketu i z niepokojem patrzyłem na stojące przed domem drzewa gdy wyłączyła się linia i ciemności ogarnęły cały dom już wiedziałem że mam "pozamiatane" w kompie (bez ochrony), i aby na tym się tylko skończyło. Nie wiem która to mogła być godzina, ale leżąc w ciemności widziałem tylko jakieś pojaśnienie za oknem i pomyślałem czy ktoś do bydła nie podjechał. Było to w gminie Dobrzany, a zapamiętałem ten wieczór przez szkody jakie nam wichura wyrządziła. Czasami takie sytuacje się zdarzają a my gapimy się zwykle bez ruchy zamiast rejestrować. Później dopiero sami do siebie mamy żal że zabrakło refleksu, albo nie było czym. Do dzisiaj pamiętam maj 2012 roku, piękny pogodny wieczór, syn z wnukiem rozpalał ognisko, ja na skraju trawnika ustawiałem teleskop kierując go na południe by wyostrzyć Saturna. Nagły rozbłysk ponad dachem stodoły w okolicy Kapelli postawił nas wszystkich do pionu, jednak nic się nie działo. Był to pojedynczy silny rozbłysk o sile flesza, ale byłem jeszcze zupełnie zielony i nawet nikogo nie zapytałem co to mogło być. Przypominamy sobie o tym każdego roku podczas pierwszych majowych ognisk...
  5. To fajnie, ja faktycznie teraz mam głowę zajętą innymi sprawami, chociaż i tak przynajmniej na godzinkę wpadnę na forum by nie wyjść z wprawy a przede wszystkim kompletuję nowy setup i niestety nie wszystko mi pasuje tak jak powinno. Czasami komuś odpowiem na jakiś temat, ale to wszystko na szybko by zdążyć jeszcze trochę pospać. Wczorajsza wichura narobiła mi wiele szkód, a dodatkowo przybył do stada nowy byczek więc dopiero teraz odpisując Tobie przełykam w pośpiechu śniadanie bo za godzinkę będę musiał wrócić do stada. Na razie kończę i może jeszcze później się odezwę chyba że słoneczko które akurat wyszło przyniesie poprawę pogody. Waldek.
  6. Mariusz, wyśmienita robota. Pomyśl jeszcze proszę nad zebranie całego materiału w jakiś jeden katalog, żeby łatwiej było opanować program bez straty czasu na szukanie.Już niedługo będę wreszcie bardziej dyspozycyjny, skompletuję nowy setup i mam nadzieję na pomyślne uwieńczenie projektu. Podobno do końca tygodnia już nadejdą jedne z ostatnich elementów układanki, a później nauka, nauka, nauka.... Dziękuję serdecznie, pozdrawiam Waldek.
  7. Koledzy, z wrażenia aż mowę mi odebrało (w tym przypadku, ręka mi zdrętwiała) i myśli mi się zablokowały. Jeśli spotkamy się z okrzyczanym tematem i spodziewając się zobaczenia niemożliwego zobaczymy szarą codzienność, na usta cisną się słowa "góra urodziła mysz". Jeśli jednak widzimy to czego dokonaliście słowa te brzmią głośno i wesoło " mysz urodziła górę". Nie wiem jak mogę wyrazić swoją wdzięczność bo wciąż jestem oszołomiony tymi rozwiązaniami i tym że jednokrotne przeczytanie materiału sprawiło że zrozumiałem to co od kilku lat było niezrozumiałe. Zdaję sobie sprawę z tego że jeszcze dużo wody upłynie nim podejmę pierwsze próby, ale tak już ze mną jest, że muszę wszystkiego kilka razy dotknąć zanim pójdę krok dalej, wszystko pozbierać "do kupy" i nauczyć się prawie na pamięć by nie wpaść w panikę jeśli po kilku miesiącach niepogody wreszcie niebo się oczyści i zablokuję sobie jakiś element układanki, którego w nocnym świetle nie uda się naprawić.Dzisiaj jestem w stanie wydukać skromne dziękuję. Waldek.
  8. Ale zauważ Darku jaki spokój "bije" od tego zdjęcia, ile w nim romantyzmu, wobec wszech obecnej "technizacji" nawet tak urokliwych zakątków. Moje szczere gratulacje dla autora i marszanda tej europejskiej astrogalerii. Akurat w tej kompozycji wyjątkowo pasują fiolety i purpura nadając swoisty klimat zdjęciu.
  9. A już myślałem że swój sprzedajesz. Po katastrofie mojego, mam do dyspozycji kolimator Jacka, i nawet nieźle mi się tym kolimowało, a był to luty 2012 i czytałem już Astropolis. Ja pierniczę jaki ja już stary jestem (w tym czasie poznałem Aliena), a jeszcze wcześniej czytałem Astromaniaka. Czyli narodziłem się w 2011 roku a do tej pory trzymam się jak tonący brzytwy Canona i ani jednej próby avikkowania pod nocnym niebem jakąkolwiek kamerką. A tyle było różnych, fajnych pomysłów........
  10. Witaj, dzięki za zaufanie do mojej wiedzy o zwierzętach, ale chociaż w tym temacie,- mogę powiedzieć bardzo dużo, a nawet wiele więcej. Szkoda że tak daleko mieszkasz bo u siebie łosia żywego i wolnego widziałem tylko raz na swoich polach chociaż do lasów Goleniowa gdzie jest ich więcej mam zaledwie ok 40 km. Karl,-problem jest naprawdę duży tym bardziej że spacerujesz z psem i jak się domyślam spuszczonym ze smyczy. Na pewno i łoś i pies zobaczą się wzajemnie prędzej od Ciebie i zanim zdążysz zareagować już jedno z nich zaatakuje.Twój problem jest taki że pies intuicyjnie i zawsze ucieka do swego pana, a pędzącego 800 kg łosia nie zatrzymasz niczym. Więc jeśli obserwacje zwierząt w lesie to tylko bez psa, a jeśli jest zdyscyplinowany to można go zabrać, ale na smyczy i nie podchodzić zbyt blisko. Dystans 30-40 m w przypadku łosia to zdecydowanie za mało chyba że masz możliwości schować się szybko za mocną osłoną. Lepiej jest i bezpieczniej obserwować na bagnach w jego naturalnym środowisku gdzie czuje się spokojniejszy i gdy się znudzi widokiem człowieka ma się gdzie schować. Zwierzę zawsze wybierze bardziej pokojowe rozwiązanie jeśli ma taką szansę. A dystans 100 m w przypadku łosia pozwala na całkiem udaną sesję  fotograficzną. Bardziej niespokojne mogą być w okresie godowym tzw BUKOWISKA na przełomie października, wtedy lepiej nie wchodzić im w drogę. U nas z kolei zagnieździły się wilki i w mojej okolicy jest ich kilkanaście średnio raz w tygodniu jakiegoś widywałem, lecz już od lutego wyniosły się na dalsze łowiska w stronę poligonu Drawskiego. Wspaniałe zwierzęta, najbliżej miałem jednego w styczniu w promieniach słońca, ale z samochodu na ok 5-6m widziałem kolor jego oczu (zielono złote tęczówki wokół czarnych źrenic , czułem dreszcz emocji i ciarki na plecach. Pozdrawiam Waldek

    1. Pokaż poprzednie komentarze  2 więcej
    2. karl

      karl

      Interesuje mnie jeszcze tylko czy wiesz jak ich skutecznie szukać ? A może nie ma żadnych szczególnych "zabiegów" ? Wystarczy "pójść" na torfowiska i mieć szczęcie ?

    3. wwaldek 1947

      wwaldek 1947

      Rozumiem  że chodzi CI o łosie. Niestety w tym doświadczenia nie mam. Z resztą każdy rewir ma swoje pory na odpoczynek, żer, czy niby nic nie znaczące szwendanie się po okolicy. Ogólna zasada, - jak najwcześniej rano, raczej w dżdżystą i mglistą pogodę, z lekkim wiaterkiem i tak jak u nas księżyc raczej nie jest mile widziany, chowają się wtedy w cieniu. Słoneczne dni nie wykluczają spotkań, ale wtedy raczej z zasiadki na jakiejś myśliwskiej ambonie, w zupełnej ciszy i prawie bez ruchu.To samo dotyczy wietrznych dni. Poza sezonem bukowiska, jeśli nie znasz dokładnie terenu to już tylko szczęście.....

    4. karl

      karl

      Dziękuje za wskazówki. Będę próbował.

  11. Fajnie się czytało to za mało napisać, czytając Twoją relację miałem wrażenie że siedzimy tam razem, dosłownie czułem tą atmosferę, a nawet mimo że się nie znamy ,-tą więź która łączy ludzi na wspólnych wypadach. Ważne jest dla mnie że piszesz szczerze, prosto z serca, daje się wyczuć Twoje zaangażowanie i wiedzę. Gratuluję pomysłu obrazowania Twoich obserwacji, a dzików się nie obawiaj. Groźne są jedynie w obronie prosiąt i ranne (niestety czasami się zdarza, że "myśliwy" pozostawia ranną sztukę w lesie czy polu. W takich przypadkach może być niebezpiecznie, ale i wtedy wina leży po stronie "człowieka"). Generalnie dzików się nie obawiajmy, ale zachowujmy się cicho i spokojnie, a wtedy one odchodzą w cień. Gorzej jest z łosiami (Karl, - uważaj bo one nawet w ucieczce potrafią zrobić szkodę swoją masą. Niestety zdarzają się się też ataki "bez powodu" w co ja akurat nie wierzę. Nie wolno podchodzić do dzikich zwierząt za blisko i niespodziewanie. Zwierzę nawet hodowlane powinno być świadome że się do niego zbliżamy. Właśnie dzisiaj podczas obrządku Lucyna naganiając spokojnie cielaka do paszy podeszła niespodziewanie od strony młodej krowy która spokojnie leżała na słomie (nie była to matka cielaka). w momencie gdy żona znalazła się między krową i cielakiem, krowa wstając wierzgnęła jednocześnie kopytem trafiając Lucynę w mięsień udowy. Siła uderzenia była tak duża że Lucyna spadła głową w dól na ściółkę poza cielakiem. Obyło się na szczęście bez złamanie nogi chociaż przeleciała w powietrzu ok 4 m. Czyli każde zwierzę potrafi zrobić nam krzywdę i jest wielokrotnie silniejsze od nas. O tym zawsze trzeba pamiętać. Dziękuję za relację i gratuluję lekkości pióra. Pozdrawiam Waldek.
  12. Hej, gdyby tak było Szymku to już dawno zapewne zrobili byśmy razem wspólny foto- astro- pawilon z dużą salą wykładową i szlifowali byśmy tajniki tego magicznego zainteresowania. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie żeby to sprawdzić. A tak przy okazji, nigdzie nie mogę znaleźć informacji na temat zakupu PIX-a, jego ceny i miejsca oraz warunków nabycia. Jest już kilka fajnych opracowań i myślę że czas najwyższy wziąć byka za rogi o ile dostanę akceptację dziewczyn. Lucyna jest niezbyt chętna do ustępstw, ale Laurę chyba uda się przekonać,- poznała na uczelni kilkoro amatorów astronomii, a między dwudziestolatkami łatwiej znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia jak między nami w rodzinie. Dzieli nas pół wieku i zupełnie inna mentalność i preferencje. Pozdrawiam Waldek.
  13. Też bym tak chciał, dla mnie super, ale gdzie znalazłeś tyle czystego nieba? Przydało by się też trochę info o obróbce bo sam setup zdjęcia nie obrobi do takiej jakości. Gratuluję i pozdrawiam Waldek z krainy deszczowców i mgieł .
  14. Tych rozkojarzeń to jeszcze nie koniec, - wyobrażam sobie minę Zdzisia jak mu napisałem o zastosowaniu korektora RCC. Pewnie do dzisiaj boli go brzuch ze śmiechu, boli też pewnie Ciebie bo polubiłeś ten post, a lubienie czegoś/kogoś kojarzy mi się z radością i śmiechem. Tak że pewnie inni też tak radośnie reagują na moje potknięcia i niebawem stanę na podium rozweselaczy. A tak na poważnie,- jestem trochę zaniepokojony tymi "odpałami", bo jak zauważyłem ostatnio zdarzają mi się coraz częściej. Jeśli więc kogokolwiek czymś urażę to proszę postarać się nie przejmować tą sytuacją tylko od razu, jeszcze na ciepło zapytać na PW o co mi chodziło. Z natury jestem bardzo przyjazny i spokojny więc wszystko da się wytłumaczyć. Na koniec,- już znalazłem w Astromarkecie zestaw filtrów Baadera LRGB i koło filtrowe w Delta Optical. Za kilka dni będę pytał, pytał.... więc uwaga na odciski. Pozdrawiam Waldek
  15. Cześć Adrian, chyba nie wziąłeś sobie do serca tego tekstu o ucinaniu głowy?, był to oczywiście żart i nie posądzam Cię o taką drażliwość. Dzisiaj już zacząłem poszukiwania koła filtrowego i kompletu filtrów oraz zadeklarowałem odkupienie od Zdzisia ten Flattener RC, Ii jeśli nawet nie wyjdzie mi próba z Mammutem (co jest bardzo prawdopodobne) to znajdę dla tego korektora inne zastosowanie z Meade 127/1160 R. Chciałem jeszcze wczoraj spróbować jak się Mammut spisze jako kamera główna, ale Lucyna zaaresztowała mnie w roli szofera do własnych celów i chcąc nie chcąc patrzyłem z boku jak oddala się szansa na jakiekolwiek zdjęcia. I taki miałem cały okres pogody nad swoim prywatnym kawałkiem terenu obserwacyjnego. Sama gorycz,- tak że po powrocie złamałem zakazy i nakazy i pobawiłem się w liczenie procentów. Pozdrawiam Waldek. No to dzisiaj mam jakiegoś szczególnego pecha, albo odreagowuję na procenty. Już grubo ponad 2 godziny temu pisałem do Zdzisia, następnie odpisałem do Ciebie później zajrzałem na giełdę i palnąłem byka pisząc do Darka w jego prywatnym edytorze, jeszcze raz zajrzałem do Twojego tematu i zobaczyłem że "zaginął mój wpis". Więc i Tobie należą się przeprosiny za moje roztargnienie, ale cóż się dziwić jeśli w trakcie pisania tylko tego zdania przyjąłem dwa telefony i rozwiązałem dwie "nadzwyczaj pilne sprawy" jedną w Kraju drugą w Berlinie dokąd mam wysłać skan ważnego dokumentu. Teraz jeszcze Lucyna znów trajkocze że coś, gdzieś. CHYBA POLUBIĘ PROCENTY bo w tle słyszę jakieś uwagi o jabłkach i koniach. Sorry i zapraszam kiedyś na wspólne ZAJĘCIA. Pozdrawiam Waldek