Welcome to Forum Astronomiczne

Zarejestruj się w naszej astronomicznej społeczności , aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji.

Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz mogła/mógł:

Tworzyć nowe tematy, pisać w istniejących, oceniać posty innych userów , wysyłać prywatne wiadomości, aktualizować statusy, korzystać z poczty, zarządzać swoim profilem i wiele, wiele więcej!

Janko

Księżyc nad Warszawą

96 postów w tym temacie

Codziennie przejeżdżam w obie strony przez Wisłę. O tej porze roku w wodzie odbijają się pomarańczowe latarnie ustawione wzdłuż Wisłostrady. Towarzyszą im rzędy białych świateł samochodowych na prawej jezdni i czerwonych na lewej. Z mostu widać sznur paciorków i ich odbicia w wodzie, rozciągnięte na kształt fortepianowych klawiszy. Nad tym panorama Starego Miasta. Dzisiaj rano w panoramę nad iluminowaną wstęgą rzeki wkomponowany był niski Księżyc w pełni. Wiem, że tego nie da się oddać słowami, bo każdy opis będzie trącił kiczem, ale wierzcie mi, to jest jeden z najpiękniejszych widoków, jakie znam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiem coś o tym pisałem już kiedyś o Księżycu, który zaglądał do okna w szpitalu, na dodatek, mam tą książkę pt. Księżyc nad Warszawą,też w Warszawie, kupioną, pięknie też opisuje Pani

Hanna Ochocka, można sobie poczytać o wędrówce Księżyca po naszej Stolicy. ;)

post-36-137699876526_thumb.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Janko, wszystko o czym piszesz od pewnego czasu na naszym forum to miod na serce mlodego astroamatora;-). Nie zmieniaj tego. Niema w tym kiczu ;-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za słowa otuchy. "Będąc młodym astroamatorem" postaram się polewać tym miodem. Oby tylko kogo nie zemdliło ;-)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tą książkę polecam każdej osobie, w sumie nie jest gruba, szybko się czyta a opowiada historię wierszami, podobną do mojej, kiedy bywałem w Warszawie, nie ma w niej tylko tyle

że okna szpitalnego, no i oczywiście mnie, ale mam tą książkę u siebie, jest to też taka mała pamiątka z Warszawy. Zaś osoby, co nie wiedzą dokładniej całej mojej historii o Warszawie zapraszam do poczytania na pewno gdzieś tu na Forum u Ignisia jest. Jest to moje przeżycie moje wspomnienia, które nikt mi nie zabierze, czysta prawda. Kiedy ktoś sobie kupi tą książkę przypomni sobie moją historię, oczywiście mnie też. Polecam  :) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Aby do wiosny!

Niedzielny powrót z tygodniowego urlopu równie sprawny jak cały wyjazd. Sześć godzin jazdy z krainy śniegu do krainy warszawskich blokowisk. Wbrew oczekiwaniom warunki narciarskie na Wielkiej Raczy były świetne. Gorzej z warunkami obserwacyjnymi – lornetka nr 2, mój „traveller” 15x56, nawet nie wyjęta z futerału. Ani skrawka nieba nie dało się zobaczyć przez mgły, chmury i śnieg. W Warszawie prognozy też fatalne. Trzeba się wyspać i do roboty.

Tymczasem dziś nad Ursynowem poranny Księżyc. Gruby sierp IV kwadry jak z obrazka w książkach dla dzieci – pionowo ustawiony nisko nad zachodem wprost uśmiecha się do mnie z granatowego nieba. Gdzieś tam wyżej przebija jeszcze Arktur, za nim pewnie Wega i to wszystko. Jednak kolory nieba przedziwne – od głębokiego granatu na zachodzie do szarego błękitu szybko narastającego od wschodu. I jeszcze to powietrze – rześkie od mrozku, ale już z zapachem wiosny. Kolejny raz zimowy urlop staje się bramą do wiosny. Wyjazd jeszcze pełną zimą, ale już powrót, raptem po tygodniu, w warunkach wczesnowiosennych. Wiem, wiem, jeszcze będzie mróz i śnieg nawet w kwietniu. Jednak to już co innego. Dzień jest wyraźnie dłuższy, idzie ku wiośnie.

Widok z mostu na Wisłę też się zmienił. Gdy dojeżdżam, na nadbrzeżach nie ma już koralików latarń a w wodzie świetlnych klawiszy. Za to odbija się niebo, które zrobiło się tymczasem szaro-różowo-perłowe. Powyżej Starówka jak nowa w takim oświetleniu.

Nie jest źle w tej Warszawce. Pewnie jeszcze wyskoczy parę godziny czystego nieba w okolicach nowiu i aby do wiosny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lornetka rządzi!

Chmury cały dzień, aż tu o zmierzchu niespodzianie dojrzałem trzydniowy sierp Księżyca przez okno balkonowe. Więc statyw na balkon (stał gotowy przy drzwiach), na niego lornetkę 15x56 i w 15 sekund stoję i patrzę. Nawet kurtkę zdążyłem narzucić. Sierpik wąziuchny, już mocno przechylony ku zachodowi, zwęża się ukazując coraz drobniejsze perły Bailey’a na południowym, górzystym skraju, zaś na północnym, nizinnym gładko wtapia w nicość. Nie całkiem w nicość, bo światło popielate bardzo dziś intensywne. Nawet jakby coś było widać na zacienionej części tarczy. Może to tylko zarysy lekkich chmur niewidocznych na świecącym sierpie, a może jednak obiekty księżycowe. Czyżbym dostrzegł krater Kopernik? Trudno powiedzieć. Drobne chmurki wędrują szybko, blask sierpa początkowo intensywnieje a potem szybko zanika. Trwało to tylko dziesięć minut, lecz jakże było piękne dla wyposzczonych oczu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

muszę przeczytać tę ksiażkę. Może gdzieś znajdę w... Krakowie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

muszę przeczytać tę ksiażkę. Może gdzieś znajdę w... Krakowie :)

Z pewnością znajdziesz. Warto preczytać akurat te książke

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przeczytanie tej książki zajmie Tobie wieki, w sumie nie całe 5 minut i przeczytasz ją całą albo nawet mniej, podoba mi się w książce opis oraz fajnie namalowane obrazki, warto mieć tą książeczkę u siebie nawet przeczytać dzieciom jak ktoś ma. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ogłosiłem wiosnę a tymczasem w Warszawce nie dość, że spadł świeży śnieg, to jeszcze przymroziło. Wyszedłem rano a tu snieg skrzy się i chrupie. W powietrzy mgiełka, taka, jak to często przy mrozie. Niebo zasnute. Jednak gdy dojżdżałem do mostu, już dniało. Wisła, niebo i cały krajobraz w różnych odcieniach szarości, tylko obok pylonu Mostu Świętokrzyskiego wisi pomarańczowa kula wschodzącego Słońca. Odbija się w wodzie dając słup ognia. Wyżej sylwetka stadionu, stylistycznie świetnie kompnuje się z linami mostu. I już mam humor na cały dzień a może i nadchodzący weekend. Pragnę się nim z Wami podzielić.

post-1331-13769988116_thumb.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obecnie gdy wstaję, zaczyna świtać. Wczoraj i dziś miałem dokładnie przed balkonem  Księżyc na przełomie III i IV kwadry. Korzystam z tego chociaż przez 5 minut - poranny Księżyc to dla mnie ciągle nowość. Nigdy się nim jeszcze nie zdołałem nasycić. Teraz też nie, ale zdołałem ujrzeć łańcuch Alp podświetlony od zachodniej strony (od strony Morza Deszczów - Mare Imbrium). Także pojedyncze góry na M. Deszczów biało świecące w egzotycznym dla mnie zachodnim oświetleniu. Zaś wschodni skraj łańcucha Alp (wczoraj) a Kaukazu (dzisiaj) ukosem wychodził w przestrzeń poza linię terminatora na co najmniej 10', jak wycinanka z papieru wykonana niepewną ręką dziecięcą.

Tylko pięć minut i lornetka 15x56 a ile radości na cały dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Fajnie opisujesz, dobrze robisz Janko, bo gdy czytam powracają mi moje wspomnienia o Warszawie. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję, Paweł, to dla mnie ważne, że doceniasz. Czasem boję się, że piszę oczywistości albo przesładzam. Bez zachęty pewnie bym przestał pisać  :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj wracałem przez Ursynów tuż po zachodzie Słońca. Znajome ulice, bloki z mini-ogródkami, w górze przewody elektryczne oraz zapalające się pomarańczowe latarnie. I wtedy zobaczyłem bladą pełnię Księżyca przeświecającą przez chmury. Znajome miasto, cywilizacja i technika a nad tym kawałek dziewiczego Kosmosu. Kontrast totalny –  barwy, linii i odczuć. Proste kreski ścian i dachów a tam zwichrzone obłoki z kolistą tarczą. Pomarańczowe, ciepłe światło latarń a tam blada, sinawo srebrzysta poświata rozlana na chmurach. Swojskość osiedla mieszkaniowego a tam niedostępny, tajemniczy, bajkowy Wszechświat.

Chyba rozumiem te wilki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Janko- jak to czytałem, to taki jakby prąd popłynął mi przez całe ciało aż do czubków palców. Piszesz wiersze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Janko- jak to czytałem, to taki jakby prąd popłynął mi przez całe ciało aż do czubków palców. Piszesz wiersze?

No nie, muszę obniżyć napięcie, bo to niebezpieczne  :) Nie chciałbym Ci zaszkodzć.

Zaś moja "tfurczość" to głównie na bardzo nudne tematy zawodowe, a tam wierszy nie dopuszczają  :'(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To jest tak bywałem we Warszawie, co wiele razy tu taj piałem wspominałem i jak trzeba będzie wspomnę, chociaż by nie wiem, co, Janko pisze i to mnie cieszy nie wiem jak Was, ja czytając to, co napisał, wiedząc, kiedy napisał, bo przychodzi informacja do mnie pocztą, cieszę się i zaglądam czytając. Janko Dziękuję Tobie, bo jak pisałem Warszawa tam zaczęła się moja przygoda Astronomią i dzięki Warszawie mam życie uratowane i dzięki jej mam Was wszystkich, których lubię i szanuję. Kocham Warszawę, kocham cały nasz Kraj, jaki jest Polska, ale Warszawa była i pozostanie dla mnie szczególna. Dziękuję jeszcze raz Tobie Janko. Pisz dalej ja będę czytał nadal. Miałem możliwość przyjęcia się do PTMA do Krosna nie zrobiłem tego przyjąłem się do PTMA Warszawa to coś mówi i o czymś świadczy. :) ;)

1 osoba lubi to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wielkie Oko – tak nazwaliby Indianie dzisiejszy Księżyc.

Jednak od początku. Dostrzegłem go dość niespodziewanie na jasnym niebie przed zmierzchem. Oj, warto wystawić statyw z lornetą kątową – te barwy chmur i nieba, ten wąski sierp. Rzeczywiście było warto. Niebo przedziwne – ni to błękitne, ni to szarawe. Sierp srebrzysty ale stopniowo złociejący. No i jeszcze to Morze Przesileń, ledwie mieszczące się w obrysie sierpa. Nad nim kółko Cleomedesa, poniżej – owal Langrenusa z wyraźnym centralnym wierzchołkiem góry.

A na Morzu Przesileń widać dwa maleńkie kratery Picard i Peirce. Ciekawe, czy przy powiększeniu 15x też je zobaczę . A jakże, są całkiem nieźle widoczne. Więc z „dziesiątki”. Oj, ciężko, ciężko, ale ponieważ wiem, ze tam są, więc wyzerkuję je całkiem szybko.

I jeszcze na południowym skraju perły Baily’ego, za nimi parę minut błękitu i jeszcze ta ostatnia złota iskierka samotna poza sierpem.

Kto ma oczy do patrzenia, niech patrzy. Co zobaczy, to jego. Nikt mu nie odbierze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj fajnie widać Dolinę Rheita na samym dole sierpa. Dobrze widoczna w powiększeniach 15-20x, do wypatrzenia przy 10x.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oszczędź - Proszę  :(

>:( >:( >:( >:(

post-587-137699904934_thumb.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj natomiast widać najdłuższy klif księżycowy - Rupes Altai, przecinający terminator pod grupą kraterów Theophillus,Cyrillus i Catherina. Rheita Vallis znikła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj Rupes Altai bialo podświetlona, esowato wygięta, świetna w 20x. Cały terminator wśród dzikich gór i kraterów. W pobliżu terminatora wprost bezdenne kratery Eudoxus i Aristoteles na pólnocy a Maurolycus i Gemma Frisius na południu. Jest co oglądać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że miało by sens zamieszczenie tu w tym wątku przez Ciebie, co jakiś czas, Linka

do odpowiednich (nie nazbyt szczegółowych) map Księżyca.

Niekiedy może nawet tu mógłbyś wstawić jakiś obrazek, z domalowną czerwona strzałką

wskazującą omawiany teren Łysego.

Idealnie by było gdyby było to coś formatu mniej niż A4 i z małą ilością czerni bo wtedy ktoś mógłby sobie

to nawet wydrukować na zwykłej domowej atramentówce o ile Łysego ma akurat w danym dniu

za winklem (a nie prosto z okna/balkonu blisko kompa).

Pozdrawiam

EDIT:

proponuję jednak Janko maksymalne ułatwianie sprawy tym co nie są tu starymi tego-forum-wyjadaczami ;)

A i (wewnętrzne) linkowanie FA też nie jest złym pomysłem. Zwracam też uwagę na szczegółowość obrazka/mapy

(czasem nie "w sam raz" dla omawianego tematu/rejonu/poweru).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest już wątek z mapami Księżyca i opisanymi tworami jego powierzchni. Jeśli ktoś chce to bez problemu może sobie odpowiednie zdjęcie odnaleźć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj, zwykle słabe i rozmazane Mare Vaporum (Morze Oparów) widać gładkie i rozległe na środku tarczy Księżyca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wężowy Grzbiet i inne wyzwania

Sobotni zmierzch, wbrew prognozom okazał się pogodny. Księżyc tuż po rozpoczęciu II kwadry, terminator minimalnie wypukły na zachód od kraterów Plato i Eratostenes a pomiędzy masywami gór Teneryfa. Ciepło, sucho, lorneta kątowa na statywie Goliat, więc oprócz standardowych okularów o powiększeniu 20x można także poszaleć z dopasowanymi mikroskopowymi 32x i 40x. W chłodzie nie są one wygodne, metalowy korpus i mały odstęp źrenicy szybko prowadzi do ich zamglenia a wymienianie przy wilgoci może być niezdrowe dla wnętrza lornety. Ale nie dziś – dziś wszystko jest możliwe.
Możliwe więc było dostrzeżenie w jeden wieczór kilku pokazowych obiektów. Najpierw Dolina Alpejska (Vallis Alpes). Przez lornetę to taka idealnie prosta kreska przecinająca łańcuch Alp niedaleko krateru Plato. Dobrze widoczna w lornecie 20x77 i powyżej, jednak tylko z najwyższym trudem, przez krótkie momenty w 15x56.
Poniżej, na obszarze Morza Jasności (Mare Serenitatis) delikatnie rysował się Wężowy Grzbiet (Serpentine Ridge). To system skarp ułożonych na kształt niedoskonałej sinusoidy, lub właśnie grzbietu wijącego się węża. Widziałem go dobrze także w lornetce 15x56, chociaż w inne dni księżycowego cyklu zanika całkiem. Phil Harrington wymienia Wężowy Grzbiet jako jedno z wyzwań obserwacyjnych w swej książce Cosmic Challenge.
Pod wielkim kraterem Archimedes widoczny był masyw gór noszących tę samą nazwę – Montes Archimedes. Wczoraj (w niedzielę) góry te praktycznie znikły.
Zaś na Morzu Chmur (Mare Nubiumum) , pomiędzy „oczkami” kraterów Birt i Thebit Prosta Ściana rysowała się nieco łukowato na kolistym obszarze o zachodniej krawędzi nie zaznaczanej na mapach, choć przez lornetkę dobrze widocznej.
Były jeszcze cienie wierzchołków górskich Pico i Piton i zacienione skarpy wielkich kraterów obok terminatora, które dawały zadziwiające efekty a to nadzwyczajnej głębokości, a to kreskowato prostych skarp.
Ach jaki ten Księżyc jest piękny i ile nowych rzeczy można na nim zobaczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z mojego balkonu na VIII piętrze jest bliżej nieba. Naprawdę. Nie tylko wiatry są silniejsze – ach ten jet stream – lecz także widoki nieba mam fajne. Gdyby jeszcze blok stał gdzieś w ciemnym zakątku, nie w Warszawie, byłaby całkiem niezła miejscówka obserwacyjna. Jednak zachody Słońca i Księżyca mam „na widelcu”.

Wczoraj pod wieczór zaczęło się nieco rozpogadzać. Chmury o zachodzie zrobiły się przedziwne. Były i różowe, i pomarańczowe, i sinawe. Do tego jeszcze miały przedziwne kształty. Obok równoległych pasemek były haczykowate piórka, gdzie indziej rodzaj sita czy sieci. W oczkach sieci niebo – od błękitu do koloru nigdzie niespotykanego, jakiegoś szafirowo-różowego pomarańczu i niebieskawej czerwieni. Całe widoczne niebo w kolorach i wzorach. Pierwsza myśl – fotografować. Druga – i tak nie zdążę, za szybko się zmienia, za wielkie powierzchnie, fotografia nie odda wrażeń. Więc patrzę. Spektakl unikalny, zmienny i niedługi. Ściemnia się, barwy zaczynają zanikać. Jeszcze tylko podświetlone krawędzie obłoków nad horyzontem i można wracać do mieszkania.

Balkon ma jeszcze jedną zaletę – jest cały czas dostępny, na wyciągnięcie ręki. Gdy za pół godziny wracam na niego, widzę pomarańczowo-złoty Księżyc. Wisi tylko 2 stopnie nad poziomą warstwą chmur, którą widać nad zachodnim horyzontem. Patrzę niemal z góry, przynajmniej takie mam wrażenie. Przez lornetkę widać, że na trzydniowym sierpie mieści się Morze Przesileń, ponad nim Cleomedes i niewiele więcej. Jednak liczy się barwa i wrażenia. Patrzę do końca, aż górny rożek sierpa skryje się za odległą chmurę. Czyżby już koniec? A gdzie tam! 25 stopni na północ od Księżyca wypatrzyłem jeszcze Wenus. Równie nisko, więc choć jasna, widać tylko większą kropkę. Jednak sama wiedza, że to odległy świat - siostra Ziemi, budzi emocje.

I jak tu potem spać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przegląda tę stronę.