Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją od 20.03.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 29 punktów
    Nocka udana... świta więc czas spać Testowe 300 x 10s
  2. 28 punktów
    Cześć, Tym razem chciałem się z Wami podzielić wynikami małego eksperymentu który zrobiłem w ostatnich dniach. W zeszłym roku wszedłem w posiadanie teleskopu 130/900 na montażu EQ2 Jest to dokładnie ten model: https://teleskopy.pl/product_info.php?products_id=1383&gclid=EAIaIQobChMI4-DtsYbX4QIVheiaCh3Szg43EAQYASABEgJM6vD_BwE Jako, że posiadam już nieco lepszy sprzęt, ten dałem mojemu 9-letniemu synowi aby zarażać go pasją do nocnego nieba. Głównie oglądaliśmy przez niego Księżyc – nawet dawał radę Jednak jakiś czas temu zaczęła kiełkować mi w głowie szalona myśl, żeby podpiąć pod niego kamerę i zobaczyć, co wyjdzie. Dokupiłem więc ekonomiczny napęd za stówę: https://teleskopy.pl/product_info.php?products_id=4624&lunety=Nap d jednoosiowy ekonomiczny do monta y EQ 2 Synta Spinor Optics i Sky Watcher zamontowałem go na montażu i tak teleskop stał sobie kolejne miesiące... aż do ostatniego poniedziałku 15 kwietnia. Wieczorem pracowałem w ogrodzie i zauważyłem, że wiatr całkowicie ucichł. Na niebie też brak było jakichkolwiek chmur. Niestety Księżyc w Lwie był już po trzeciej kwadrze więc o ambitniejszym foto w LRGB można było zapomnieć. Postanowiłem jednak wykorzystać bezwietrzną i bezchmurną pogodę do „astrofotografii” z EQ2. Na setup złożyły się: - Montaż EQ2 – fabryczny, bez modyfikacji i jakichkolwiek dopieszczeń. Tak jak wyjęto z pudła. - Napęd ekonomiczny do EQ2, tylko w osi RA - Teleskop Newtona 130/900 - fabryczny - kamera ASI178 MM-C, bez filtrów (filtry mam w kole a na koło brakło już backfocusa). - Laptop, kabelkologia, stolik i krzesełko wędkarskie Skala tego setupu to około 0,55''/pix (dość wymagająca dla EQ2, nie sądzicie ? ) Jeszcze garść ciekawostek: - teleskop nie ma naklejonego znacznika na LG – zatem kolimacja jest możliwa tylko „na czuja” - „dokładność prowadzenia EQ2” i „sztywność EQ2” to oksymorony - napęd ekonomiczny nie ma zapisanej na sztywno prędkości gwiazdowej – jest tam takie małe pokrętełko które służy do regulacji szybkości „trackingu”. Jeszcze to byłoby w miarę ok, gdyby ta prędkość była stała. Jednak sterownik potrafił lekko zwalniać lub przyśpieszać w trakcie sesji - wyciąg teleskopu jest plastikowy... :/ tulejka, zębatki, obudowa... Tylko ośka pokrętła jest metalowa (pewnie plastikową ciężko było odlać ). Zatem jego sztywność jest mocno, hmmm, iluzoryczna - montaż EQ2 nie posiada lunetki, także pozostaje metoda dryfu albo SharpCap No dobra. To już wiecie, że to raczej nie było komfortowe focenie ale bardziej bieg z przeszkodami (taki „shit equpiment challenge” ). Najpierw trzeba było to ustawić na Polarną. Więc tu wykorzystałem do tego celu rewelacyjnego SharpCapa i jego PolarAlign. Najpierw chciałem odnaleźć Polarną w szukaczu. No ale szukacz to opcja „full plastic jacket” - nawet soczewka jest z plastiku i generalnie ciężko coś zobaczyć. Dlatego Polarną ustawiłem od razu w teleskopie (tu przynajmniej lustro jest normalne, szklane i napylone), załadowałem kamerkę w plastikowy wyciąg uważając żeby go nie złamać i wykonałem procedurę ustawiania w programie SharpCap. Całość zajęła około 15 minut – program miał trochę problemów z dużą skalą (przypominam - 0,55''/pix) ale jakoś dał radę. Ustawiłem Polarną z błędem około 45''. Więcej nie kombinowałem ponieważ stwierdziłem, że ustawienie i tak się posypie przy pierwszym dotknięciu teleskopu podczas celowania w obiekt. Fotografowałem trzy obiekty DS: galaktykę Wir (M51), galaktykę Cygaro (M82) i Gromadę Herkulesa (M13) Wybrałem je ze względu na jasność. Z ciemniejszymi miałbym mega problem. Montaż prowadził nieprzewidywalnie. Przy M51 stosowałem klatki 8-sekundowe. Zdarzały się klatki dobre, nieporuszone. Ale było też mnóstwo pojechanych. Ewidentne były potężne luzy pomiędzy ślimakiem a ślimacznicą. Pewnie można to podregulować, ale jak już wspomniałem wcześniej – montaż był „stockowy” prosto z pudła. Co chwila kręciłem i korygowałem też prędkość prowadzenia napędu ekonomicznego bo ta dosyć mocno pływała. Całość sesji trwała około 4 godzin. Konieczny był ciągły nadzór nad montażem ponieważ inaczej wszystko by się rozjechało. Wnioski końcowe: No cóż, raczej nie polecę montażu EQ2 do astrofoto. Aczkolwiek przy pewnej dozie szaleństwa i samozaparcia można coś tam zdziałać. Podobnie teleskop 130/900 nie jest raczej dedykowany do astrofotografii – chociaż Księżyc można nim spokojnie avikować z niezłymi rezultatami ( o tym w odrębnym temacie już wkrótce). Tak czy inaczej trzeba: - skasować luzy w montażu EQ2 - nakleić znacznik na LG w celu umożliwienia poprawnej kolimacji - dorzucić prowadzenie w osi DEC – do umożliwienia poprawek kadru. - Usztywnić lub wymienić wyciąg. - Wymienić trójnóg na sztywniejszy A jak nie chcesz tego wszystkiego robić – to sprzedaj to wszystko i kup sobie EQ5 No dobra, zbliżamy się do końca więc czas na obrazki (skala 1:1, bez downsize!) Messier 51 Ekspozycja 8s, gain 440 zebrałem 650 klatek, zestackowałem 200 (reszta to odrzut) Messier 82 Ekspozycja 3s, gain 440 zebrałem 600 klatek, zestackowałem 400 (reszta to odrzut) Messier 13 Ekspozycja 8s, gain 440 zebrałem 900 klatek, zestackowałem 300 (reszta to odrzut) zdjęcia setupu w trakcie pracy A na koniec jeszcze te same fotki – luminancja z setupu 130/900 + EQ2 a kolor pożyczyłem z moich zeszłorocznych fotek tych obiektów. Całkiem nieźle jak na EQ2
  3. 28 punktów
    No to prezentuje moje nocne ujęcia Niebo nad Pyrlandią Krepuskularne Łysy 32 godziny Zodiakalne M51 120sek 400mm M81 M82 120 sek 400mm M101 120sek 400mm M66 120sek 400mm M104 Sombrero 60 sek 400mm Mgławica Płomień, tylko trzy klatki 400mm M42 10x60sek 400mm No i trochę krajobrazów poza polem W chwili wolnej pokażę coś jeszcze z dziennych Pozdrawiam
  4. 28 punktów
    To był wspaniały zlot!!! Większa relacja jak się obrobię
  5. 26 punktów
  6. 25 punktów
    NGC2158 - pewnie każdemu ten symbol gdzieś dzwoni w głowie, ale może nie każdy pamięta dokładnie. Choć większość fotografujących ma ten obiekt w swojej kolekcji - niejako przy okazji To ta niepozorna sąsiadka od gromady M35 w Bliźniętach Odkryta przez Herschela (kogóż by innego), położona jest w odległości całkiem sporej, bo około 16500 lat świetlnych od nas. I jest też sporo od M35 starsza, jej wiek ocenia się na około 2 miliardy lat, co jak na gromadę otwartą jest wartością dość znaczną. Stąd też wynika jej barwa - głównie żółta, pochodząca od starych gwiazd, ponieważ błękitne młodziki już dawno się wypaliły. 01.04.2019, Meade ACF 10" f/10, AP CCDT67, EQ6, QHY163M, LRGB 80:40:30:40 x 30 sekund, gain=100, niebo podmiejskie. Przejrzystość dobra, seeing dobry.
  7. 24 punktów
    Backstage'owe + kilka selfie e
  8. 24 punktów
    @Mirek - piszesz i masz Dzięki za świetny zlot, dobrą pogodę i jak zwykle super ekipę gościńcową!
  9. 22 punktów
    Dziękuję Wszystkim za kolejny udany zlot, w spaniałej atmosferze. Do zobaczenia we wrześniu. Moje "wypociny" z sobotniej nocki i inne fotki.
  10. 22 punktów
  11. 21 punktów
    ...a na pewno nie w kwestii kosmicznej chociaż na pewno miał lepsze niebo😂. Działo się to, w nocy z 29 na 30 marca 2019 roku. Niczego nieświadomi Sebastian i Krzysiek nie mogli przypuszczać, że nie zakończy się tego samego wieczoru, ale przeciągnie na kolejną noc z 30 na 31 marca roku 2019. To był typowy wiosenny wieczór z odrobiną białego chmurzystego mleka rozlanego po nieboskłonie. Przy wykorzystaniu nowoczesnej sieci łączności zwanej telefonem komórkowym postanowili zaplanować całą akcje. Nieświadoma niczego ludność planety Ziemia przygotowywała się do snu podczas, gdy tych dwóch planowało zmienić bieg historii. Może nie całej planety, może nie nawet kraju, ale na pewno historii obserwacji jakie były udziałem w ich życiu , ale po kolei… Godzina zero została ustalona na 17.15, a miejscem spotkania było spokojne senne miasteczko na południu Polski zwane Żywiec. Po wymianie zaszyfrowanych wiadomości w tajnym portalu o kryptonimie Facebook oboje wyruszyli, w kierunku miejsca zbiórki. Jadąc mijali zwykłych przeciętnych ludzi nieświadomych kim oni są i co zaraz się wydarzy. Gdyby wiedzieli pewnie, nie próbowali by ich zatrzymać, ale dołączyli do nich . Miejsce zbiórki to sklep Kaufland, gdzie nastąpiło przegrupowanie i korzystając z jednego blaszanego słonia niczym Aleksander Wielki wyruszyli ku podboju przestworzy tylko, że ich cel był niewspółmiernie bardziej ambitny…Wszechświat. Rozpoczął się szturm w kierunku Złatnej. Początkowy etap szedł nieźle i centrum Złatnej zostało zdobyte po czym skierowali się na górską drogę gruntową, gdzie stawiła im opór śnieżna armia zagradzając przejazd po 800 metrach. Postanowili zawrócić, żeby zminimalizować straty i zajść przeciwnika z drugiej strony i tak też uczynili. Smereków Wielki został zdobyty po 20 minutach i rozpoczęło się rozstawianie 14 calowego działa niczym zdjętego z ogromnego pancernika. Cała operacja zajęła około 5 minut kiedy to rozpoczęło się chłodzenie przed pierwszym wystrzałem. Okazało się w pierwszy dzień, że działo nie wymaga specjalnych poprawek kolimacyjnych więc było gotowe do użycia po rozłożeniu. Stopniowo zapadał zmrok, a białe mleko zaczynało się rozpływać odsłaniając przed sobą bezkres kosmosu zapraszający odkrywców. Wtedy rozpoczął się zmasowany atak. Pierwsza została ustrzelona Wielka Mgławica w Orionie i była bez szans. Pomimo, że wciąż było jeszcze jasno około 20-tej na wysokości 820 m.n.p.m. to został załadowany pierwszy pocisk Panoptic 24mm i po uderzeniu rozłożył całą M42 na części pierwsze. Tego wieczoru wracaliśmy do niej jeszcze wielokrotnie i chociaż to nie jest na nią sezon to strzępy włókien pod naporem ataku 14 cali były bez szans. W związku z tym, że to dopiero druga noc nowej armaty i pierwsza długa więc kolejno padały największe i najjaśniejsze obiekty. W lufie działa lądowały podczas tych dwóch nocy, na zmianę Panoptic 24mm, Nagler 31mm, Nagler 13mm, Nagler 20mm, Meade UWA 24mm, Pentax 7mm, Nagler 26mm, Powermate 2,5. Pierwszej nocy atak został wsparty przez artylerzystę Mateusza, a kolejnej przez Marcina i Łukasza, który dodatkowo uwieczniał całą bitwę bezpośrednio w miejscu ostrzału. Wraz z upływem czasu, gdy niebo diametralnie się poprawiło osiągając 21,71 mag/arcsecond² w pierwszą noc, a w drugą 21,64 mag/arcsecond² 14 calowy AstroScope zapewnił nieosiągalne dotychczas dla nich doznania. Warunki były tak dobre, że nawet w 20 calach w zeszłym roku w Złatnej nie mieliśmy takich obrazów. Cygaro było nie tylko pięknie przecięte na połowę, ale pełne kłębów strukturalnych na swoim całym obszarze niczym pieniące się morze. Body wyglądał jak galaktyka Andromedy w 10 calach ze Ścieszkowa. Wianek był jasny i duży jak Body w 10 calach. Whirpool pokazał ogromną szczegółowość struktury i liczne gwiazdy oraz przepiękny most do NGC 5195. Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłem! Całość wyglądała niczym pociągnięcia pędzla mistrza malarstwa…to była poezja, którą nie da się opisać! Galaktyka Wiatraczek wyglądała jak wentylator komputerowy  Przeogromna i bogata w szczegóły, ze swoimi powykręcanymi łopatkami zajmowała ogrom pola w przeglądowych okularach. Czegoś takiego nigdy nie przeżyliśmy. Sombrero wyglądało niczym ufo z pogaszonymi światłami przez środek, stanowiącymi pas materii. Blask poniżej pasa materii po drugiej stronie jądra nie był namiastką tylko jasnym światłem niczym blask lampy rozproszonej we mgle. Każda z galaktyk tripletu przypominała Cygaro w 12 calach ze Ścieszkowa. Ogromne jasne i pełne szczegółów struktury raziły w oczy swym blaskiem. Galaktyka Igła składała się z dwóch połówek, a Black Eye Galaxy mrugała do nas zalotnie ukazując zarys swojego wiru. Zobaczyliśmy podczas tej nocy ogrom obiektów, a większość z nich odkryła mniej lub więcej szczegółów swoich struktur. Tak naprawdę niczym „mały głód”  skakaliśmy od jednego do drugiego obiektu DS. zachwycając się odkrywaniem każdego na nowo. Ustrzeliliśmy podczas tych dwóch nocy z tego co pamiętam następujące obiekty wracając do niektórych po kilka razy: NGC 4361, 3672, 1070, 1110, 3981, 1010, 3521, 3242, 3115, 3521, 2392, 5897, 5634, 5746, 5838, 5846, 5850, 5813, 5831, 5806, 5814, 5845, 5839, 4753, 5053, 4448, 6543, 5585, 5474, 5477, 5473, 5485, 5486, 5475, 5422, 5443, 3992, 3953, 3917, 4102, 4618, 3726, 3675, 3184, 3198, 3733, 3738, 3756, 3631, 3656, 3657, 3079, 2841, 2681, 2693, 2639, 2776, M57, M27, Veil, M71, M56, Płomień, M10, M12, WCP na Jowiszu, gotującego się Marsa, M107, M4, M5, M3, M11, M80, M86 i M87 wraz z sąsiadkami, M53, M49 z sąsiadkami, M85 z sąsiadkami, M96 z sąsiadkami, M15 (niestety zbyt nisko, żeby dojrzeć Pease 1, gwiazdy przy których jest widziałem, ale mgławicy nie mogłem dojrzeć), M92, M106 z sąsiadkami, M94, Sowa, Deska Surfingowa…więcej, w tej chwili nie pamiętam. Przy czym należy wspomnieć, że w teleskopie bardzo słabo majaczyły galaktyki 15 mag czasami wspomagając się zerkaniem, słabo były widoczne 14 mag, ale 13 mag były jasne i oczywiste przy bezpośrednim patrzeniu. To były niesamowitej jakości noce, które przyćmiły wszystko co do tej pory widziałem. Natłok szczegółów w DS-ach dopełniały powalające ciemne kłęby i szczeliny wstającej Drogi Mlecznej. Miałem wrażenie, że gdzie nie skieruję teleskopu to trafiam na kolejne obiekty. Teleskop spisał się znakomicie. Lustro od Pana Stefana daje rewelacyjne obrazy, a cała konstrukcja zrobiona przez Krzyśka i Mateusza to absolutnie pierwsza liga. Kolimacja i konstrukcja kratownicy jest tak wygodnie i dobrze przemyślana, że pomiędzy jednym, a drugim dniem obserwacji nie nastąpiło, żadne rozkolimowanie, a teleskop przejeżdżał po 100 km dziennie w tym na Smereków kilkaset metrów po betonowych kratkach, gdzie trzęsło jak po torach kolejowych! A wiecie co jest najlepsze, tego nocnego piękna, które przeżyliśmy nikt nam nie odbierze Czystego nieba i do zobaczenia na gwiezdnym szlaku…przeżywajmy razem sensacje XXI wieku
  12. 20 punktów
    I jeszcze kilka fotek ze zlotu MC Klucha i DJ Virus Zdobycz Kluski W piątek część osób zdecydowała się na "piknik z jajkiem". Ponoć wodzirej Irek dał czadu I "profesjonalny" montaż za dużych filtrów słonecznych za pomocą pianek ochronnych na tranzyt ISSa I timelaps z 04.04. P4040361.MOV .
  13. 20 punktów
    Ta mała ciemna kropka na tle księżycowej tarczy, to przelatujący sztuczny satelita, Athena-Fidus. Winterkasten, 2019.03.23 godz. 00:09 CWE
  14. 19 punktów
    Na początku muszę przeprosić współtowarzysza wczorajszych obserwacji – Grześka (GKG). Grzesiek, kłamałem, gdy mówiłem o kolejnym Obiekcie Tygodnia. To znaczy nie do końca kłamałem, bo jeszcze wczoraj miała nim zostać świetlista szrama na niebie, czyli NGC 4244 w Psach Gończych. Ale, jak sam widziałeś, ciągnie mnie na południe, baaardzo dalekie południe. Tak dalekie, że górna klatka Taurusa zawisła tuż nad hmm, użyźnioną rolniczo, namokniętą łąką. Niewiele jest obiektów z katalogu Messiera o tak mocno ujemnej deklinacji, a z galaktyk to właśnie numer 83 znajduje się najniżej (z perspektywy północnika, rzecz jasna; w RPA możemy ją podziwiać w zenicie – ale o tym będzie jeszcze mowa). Starhopping, jaki jest każdy widzi. Najpierw Spica – jesteśmy zdecydowanie za wysoko, później jasna, trzymagowa gamma Hydry – niestety, trza podążać dalej w stronę horyzontu. I tu pojawia się mały problem – jeżeli przejrzystość atmosfery jest słaba, względnie LP za duże – kończymy zabawę. Galaktyka jest spora (12.9'x11.5'), więc jej sumaryczna jasność na poziomie 7.54mag jest nieco zwodnicza... Hmm, a jeśli warunki puszczają? No to i tak nie ma co spodziewać się cudów. Właściwie za sukces można uznać czasami samo namierzenie i zidentyfikowanie obiektu. A czym można paczać? Właściwie wszystkim. Pod niebem południowej Afryki wystarcza lornetka 50 mm. W Polsce łapałem ją z powodzeniem lornetą 70 mm. Wczoraj z kolei w użyciu był niutek 300 mm (jak najbardziej właściwy instrument) oraz lorneta kątowa APM 100 mm (jeszcze bardziej słuszny przyrząd). Co i jak przez nie widać? O dziwo, bardzo podobnie – oba sprzęty pokazały małe, jasne jądro otoczone rozległym, delikatnym halo, o trudnych do zdefiniowania granicach (w tym sensie, że otoczka delikatnie się rozmywa – mowy nie ma o ostro odciętych, skontrastowanych z tłem nieba krawędziach). Bardzo interesująco robi się, gdy numer 83 nie pływa akurat w łunie generowanej przez Zakopane na przykład, a zawisł dokładnie nad głową obserwatora. W takich okolicznościach nawet ośmiocalowy SCT pozwala stwierdzić, że mamy do czynienia ze zwróconą płaszczyzną dysku w naszą stronę galaktyką spiralną – tak bardzo spiralną, że nazywana jest Południowym Wiatraczkiem. Z tego co pamiętam używaliśmy wówczas okularu o ogniskowej 26 mm, który wygenerował pow. 76x i źrenicę wyjściową ok. 2.5 mm. Z powerkiem nie ma co przesadzać, bo struktura galaktyki jest zarysowana dość subtelnie. Nie będę powielał informacji dostępnych na stronie Wikipedii czy innych APODach – wystarczy wspomnieć, że galaktyka ma "podwójne" jądro (czarna dziura plus okrążający ją, złożony z gwiazd, asymetryczny dysk) i produkuje sporo nowych słońc, które często kończą swój żywot w nader spektakularny sposób (6 zaobserwowanych wybuchów supernowych oraz ponad 300 pozostałości po takich eksplozjach). źródło: https://www.youtube.com/watch?v=iaPY7CAUlH0 To jak, macie ochotę oprzeć obiektywy o linię horyzontu? Jeśli tak, spróbujcie i dajcie znać jak poszło! PS Ależ mieliśmy wczoraj warunki; powtórzę to, o czym wspomniałem w statusach – bezproblemowo udało się wyłuskać gromadę kulistą NGC 5824 w konstelacji Wilka (deklinacja -33 stopnie), a pobliska, muskająca szczyty Tatr gwiazda Menkent (θ Cen, -36 stopni) była dobrze widoczna gołym okiem. Tak dla zobrazowania – to już tylko ok. 10 stopni do Omegi Centauri.
  15. 19 punktów
  16. 19 punktów
    Melduję, że ja też na miejscu...
  17. 19 punktów
    Pełnia... Teleskop Bresser NT 203/1000 + Canon 600D, stack z 50 klatek, warunki 2/5
  18. 18 punktów
    Ja też żałuję, bo własnie w sobotę miałem przytulić Twój obiektyw i też spróbować zrobić taka ładną DM A to moje zabawy lustrzankowe. Macie takie skarby jak Polaris czy też Mizara w szerokim kadrze Irys M3 M35 M44 M81+ Mały Wóz Mizar, Alkor koniec zimy w 10mm tradycyjny Orion w 50mm Polaris
  19. 18 punktów
    Zimorodek też się czasami pokazywał:
  20. 17 punktów
    i wpadła kolejna eM-ka do katalogu... podczas dokumentowania wpisu przypomniało mi się, że tam przecież powinien być dżet... uwaga nie mylić z dwoma galaktyczkami PGC, na powyższym zdjęciu tak z grubsza na godz 3:00, trzeba sięgnąć głębiej 6" w centrum Polski, stary EOS350, 25*180s iso800 i co? i HDRMultiscaleTransform w PI ukazało:
  21. 17 punktów
    Witam Wiatraczek złowiony przez : TLAPO804 + niemod. Canon 1200D, 57x5min. ISO 800. Brak darków, biasów i flatów. Czy coś mógłbym poprawić?
  22. 17 punktów
    Południe melduje szczęśliwy powrót - dziękuję za cudne chwile i do zobaczenia jesienią. Poniżej kilka (naście) (dziesiąt) fotek
  23. 17 punktów
    Dziękuję wszystkim za kolejny zlot, poniżej kilka fotek
  24. 16 punktów
    W primaaprilisowe okolice starczyło jeszcze czasu na zebranie luminancji do dwóch galaktycznych kadrów - jeden to doskonale znana NGC2903 przed lwią głową. Drugi to trochę mniej znany duet M85 + NGC4394 w Warkoczu Bereniki. Podmiejskie niebo nie pozwala niestety na szaleństwa i ciężko bardzo jest zarejestrować światło z zewnętrznych rubieży takich galaktyk. Trzeba polować na przewiane niebo i mieć nieco szczęścia z seeingiem. Tutaj się to udało połowicznie. M85 jest dość ciekawym obiektem, bo część badaczy upiera się wciąż, że to galaktyka eliptyczna, choć większość się zgadza, że to jednak galaktyka soczewkowata. Przy pewnej dozie dobrej woli można w niej dopatrzeć się niewyraźnych wewnętrznych struktur. 31.03,01.04.2019, Meade ACF 10" f/10, AP CCDT67, EQ6, QHY163M, L 290x60 sekund, gain=100, niebo podmiejskie. Przejrzystość dobra, seeing dobry. 30-31.03.2019, Meade ACF 10" f/10, AP CCDT67, EQ6, QHY163M, L 360x60 sekund, gain=100, niebo podmiejskie. Przejrzystość dobra, seeing średni.
  25. 16 punktów
    Jak ja żałuję, że musiałem w sobotę jechać do domu :(. Poniżej pojedyncze klatki tylko wyciągnięte w Pixie. Milky Way nad Zatomiem M13 w dwóch skalach M101 w dwóch skalach M27 M35 M57 NGC7000 Jeszcze dużo nauki przede mną żeby to jakoś lepiej wyglądało. Dzięki wszystkim za super zlot i do zobaczenia na kolejnym :).
  26. 16 punktów
  27. 16 punktów
    Definitywnie żegnamy zimowe niebo, ze światłem zodiakalnym na pociechę. Dwie, pierwsze kwietniowe noce były magiczne.
  28. 15 punktów
    Bohaterką dzisiejszego opisu będzie efektowna galaktyka NGC 4565, którą widzimy z Ziemi wzdłuż jej krawędzi. Znana jest ona też pod nazwą Galaktyka Igła. Sir Patrick Moore umieścił ją w swoim katalogu pod numerem C38. Sam po raz pierwszy widziałem ją niedawno. Trzy dni przed XVIII złotem w Zatomiu w Blizinach spotkałem Marka @Panasmaras, który pokazał mi ją w lornetce. Następnie na zlocie obserwowałem ją wielokrotnie w Newtonie 13", a także ostatniej nocy zlotu w MAKu 127 Adama @adamer. Muszę przyznać, że praktycznie zawsze widok był urzekający. Zacząłem się zastanawiać czemu wcześniej nie obserwowałem tego obiektu. Przejrzenie mojej biblioteczki wyjaśniło tą zagadkę: Tabela Wimmera - Zestawienie autorstwa Aleksandra Cieśli Cosmic Challenge - Philip S. Harrington Star Watch - Philip S. Harrington Turn Left at Orion - Guy Consolmagno & Dan M. Davis Easy Things to See With a Small Telescope - Richard J. Bartlett Collins Night Sky - Storm Dunlop & Wil Tirion 50 Targets for the Mid-Sized Telescope - John A. Read Atlas Gwiazd - Przewodnik po konstelacjach - Przemysław Rudź Tak... w żadnej z wymienionych pozycji obiekt ten się nie pojawił. Z niewiadomego powodu ta galaktyka jest niedoceniana i nie występuje w kanonie lektur dla początkujących. Jest to o tyle dziwne, że jest jasna, łatwa do odnalezienia i prezentuje się wyśmienicie praktycznie w każdej aperturze. Między innymi dlatego postanowiłem ją tutaj opisać. Galaktyka ta została odkryta 6 kwietnia 1785 roku przez Williama Herschela. Jest to galaktyka spiralna z poprzeczką i znajduje się około 40 milionów lat świetlnych od ziemi. Posiada ona 200 miliardów gwiazd i ma średnicę około 150 tyś lat świetlnych. Ponieważ patrząc z ziemi ustawiona jest pod kątem 87°, dla obserwatora przekłada się to na wielkość 16′ × 2′ oraz jasność 9.6 mag. Teleskop Hubble'a odkrył w NGC 4565 około 200 gromad kulistych. Igła posiada dwie galaktyki satelitarne, a z jedną z nich jest powiązana grawitacyjnie. Krzywa rotacji tej galaktyki jest bardzo zbliżona do naszej Drogi Mlecznej. Teleskopy Chandra i Hubble'a zarejestrowały dwa źródła promieniowania rentgenowskiego związanych z tą galaktyką: aktywne jądro galaktyczne i drugie źródło bliskie jądra, które prawdopodobnie znajduje się w gromadzie kulistej na zewnętrznej krawędzi wybrzuszenia NGC 4565. NGC4565 The Needle Galaxy © Ken Crawford (http://www.imagingdeepsky.com/Galaxies/NGC4565/NGC4565.htm) Nasza bohaterka rezyduje w Warkoczu Bereniki. Odnalezienie jej jest dość łatwe. Zaczynamy od γ Com i wędrujemy wzdłuż jasnych gwiazd (5mag). Przy gwieździe podwójnej 17 Com odbijamy w bok. Odległość Igły od γ Com to 3°, więc wszystkie punkty odniesienia tak naprawdę mieszczą się zarówno w szukaczu jak i dużej lornecie. Mobile Observatory Screenshot Stephen James O’Meara chwali się, że obserwował ją na Hawajach w lornetce 7x35. Jednak prawdziwą przyjemność z obserwacji da pewnie lornetka 70mm. (Tu mam nadzieję, że Marek @Panasmaras się wypowie). W 5" MAKu na zlocie byłem wstanie dostrzec centralne zgrubienie tej galaktyki. W Newtonie 13" majaczył pas pyłowy, ale tylko przy samym centrum. Wprawne oko, przy dobrych warunkach, w dużym instrumencie jest w stanie wypatrzyć pas pyłowy prawie na całej jej długości. Szkic NGC 4565 z "The Caldwell Objects" Stephen James O'Meara Na koniec wypada nadmienić, że NGC 4565 ma siostrę bliźniaczkę NGC 891, która mieszka w Andromedzie. Została ona odkryta przez Williama Herschela pół roku wcześniej. W styczniu i lutym można obie galaktyki obserwować w Polsce nie tylko tej samej nocy, ale praktycznie równocześnie, o tej samej godzinie. Jednak Igła ma tą przewagę, że jest oddalona 3.5° od bieguna galaktycznego. To sprawia, że pył naszej galaktyki przyciemnia ją tylko o około 5%. Z NGC 891 nie mamy tyle szczęścia i jej jasność jest przyciemniona aż o 17%. Na przełomie XVIII i XIX wieku nie wiedziano czym są te tajemnicze "mgławice", nie znano ich rozmiarów ani odległości. Niesamowite jest dla mnie jaką intuicją wykazał się John Herschel, syn Williama, który zaraz po studiach wrócił pomagać choremu ojcu w badaniach. To on NGC 891 opisał jako: “thin flat ring of enormous dimensions, seen very obliquely”. Ale jak naprawdę ogromne są to rozmiary obliczył Edwin Hubble dopiero wiek później. A Ty widziałeś już Igłę? Udało się dostrzec ciemny pas materii ją przeszywający? Spróbuj i daj znać jak poszło!
  29. 15 punktów
    Hej. Nigdy tak jeszcze nie miałem. Materiał zbierany w 3 różnych miejscach. 50xL@5min u Teściowej ~20xRGB@5min u Pawła R. 7xHa@15min na RODOS IOptron CEM60-EC, TS APO100Q, QHY695A Kilka nowych chwytów w obróbce i sporo doświadczenia po zabawie z ta galaktyczką. Uczę sie nowej matrycy. Wszystko jest nowe i mam nadzieje ze sie podoba Ciuteczkę do poprawy prostopadłość matrycy. Pozdrawiam i pogodnych nocy! Tomek
  30. 15 punktów
    Ponoć miśki w górach już się obudziły, ponoć widziano na błotnistych, częściowo jeszcze zaśnieżonych szlakach ślady niedźwiedzich łap. Nie potwierdzam, nie sprawdzałem, bo zdecydowanie wolę włóczyć się po Gorcach latem i wczesną jesienią. Wiem natomiast, gdzie można znaleźć galaktyczną Łapę Niedźwiedzia; co więcej, kilkakrotnie odwiedzałem ostatnio ten zakątek nieboskłonu. Droga dojścia może być nieco upierdliwa, szczególnie dla początkujących astroamatorów. Dodatkowym utrudnieniem jest aktualne położenie obiektu, który wieczorami wisi sobie niedaleko zenitu. Remedium na tą bolączkę (szczególnie odczuwalną w okolicy karku) może stać się zakup szukacza kątowego – osobiście nie wyobrażam sobie już astrożywota bez tej zabaweczki. Starhopping w kierunku Łapy warto zacząć od – nomen omen - przednich łap Wielkiej Niedźwiedzicy, czyli gwiazd Talitha i Talitha Australis, traktując je jako drogowskaz w kierunku gwiazdozbioru Rysia, a konkretnie gwiazdy 31 Lyncis – niepozornej błyskotki czwartej wielkości. Pozory jednak mylą - faktycznie to odległy od Ziemi o 390 lat świetlnych olbrzym typu widmowego K7, znacznie masywniejszy i jaśniejszy od Słońca. Gwiazda znajduje się w zaawansowanym stadium ewolucji i jest szansa, że jacyś pra, pra, prawnukowie piszącego te słowa zobaczą tam kiedyś piękną mgławicę planetarną. Co ciekawe, 31 Lyn jest jedyną gwiazdą w mocno, hmm, nienachalnej konstelacji Rysia mającą nazwę własną, a nie tylko oznaczenie liczbowe czy literowe. Słowo Alsciaukat oznacza po arabsku „cierń”. Dlaczego nosi akurat takie miano – pojęcia nie mam. Warto też dodać, że pod względem parametrów fizycznych to prawie bliźniaczka alfy Rysia (równie nienachalnej jak cała reszta konstelacji ). Ale o czym to ja miałem? Acha, następnie trzeba jeszcze odbić jakieś trzy stopnie na północy zachód i jesteśmy w domu – pardon, w gawrze. źródło: www.sky-map.org NGC 2537 to zwarta, karłowata galaktyka spiralna z poprzeczką (SBm), określana też mianem magellanicznej; nie jest ona demonem jasności – ani całkowitej, ani powierzchniowej. Niemniej, przy jasności nieco poniżej 12 magnitudo i rozmiarach kątowych 1.7’x1.5’ spokojnie można ją namierzyć w ośmiu calach, nawet jeśli niebo nie jest idealnie ciemne. Niestety, nie miałem dotychczas przyjemności obserwować tego engieca niczym większym od dwunastocalowa – a szkoda, bo w sporych aperturach robi się nadzwyczaj ciekawie. Z raportów obserwatorów korzystających z 16 czy 18 cali wynika, że można dostrzec półkoliste pojaśnienie biegnące po obwodzie galaktyki i jaśniejszy „węzeł”w jej wnętrzu. W mojej dwunastce tego nie zobaczyłem, co oczywiście nie znaczy, że 300 mm lustra nie ma nic interesującego do zaoferowania; przeciwnie, przy dużych powiększeniach (nieco pond 200x, które wygenerował Pentax XL 7 mm*) zaczynają nieśmiało ujawniać się pewne nieregularności – zerkaniem widać, że jasność galaktyki nie jest równomierna na całej powierzchni, a wewnątrz czają się o ton ciemniejsze, trudno uchwytne struktury. To bardzo subtelny i nieoczywisty detal – absolutnie nie tak efektowny jak chociażby „podbite oko” Messiera 64. O spowodowanie nietypowego kształtu galaktyki (notabene, skatalogowanej w zestawieniu galaktycznych osobliwości H. Arpa pod numerem 6) przez długi czas podejrzewano sąsiednią IC 2233. Ta też jest ciekawa w wizualu – ustawiona krawędzią w naszym kierunku, piekielnie wąska spiralka. W przeciwieństwie jednak do wielu galaktycznych „igiełek”, kompletnie pozbawiona jest pasma pyłowego, przecinającego płaszczyznę dysku galaktycznego (a ile uroku dodaje ono choćby Igle - NGC 4565 czy jesiennej NGC 891). Próżno też dopatrywać się śladów centralnego zgrubienia. Zresztą, o czym mowa – za sukces można już sobie poczytać samo wypatrzenie galaktyki. Niewielka jasność (12.3mag), a przede wszystkim niezwykle mała „szerokość” (zaledwie 0.58’) czynią z niej dość trudny cel. Nigdy nie obserwowałem jej w niczym poniżej 12 cali, bo to chyba nie miałoby większego sensu. Jeśli się mylę, z niecierpliwością czekam na raporty obserwacyjne z mniejszych apertur. Ostatecznie, w wyniku pomiarów przeprowadzonych z użyciem radioteleskopów VLA (Very Large Array) ustalono, że obie galaktyki są na tyle odlegle w przestrzeni, że raczej nie może być mowy o wzajemnych oddziaływaniach. Jeśli przypadkiem zabłądzicie z teleskopem w ubogi w gwiazdy rejon konstelacji Rysia, koniecznie spróbujcie odnaleźć odcisk Niedźwiedziej Łapy i dajcie znać jak poszło! * - musiałem pochwalić się nowym nabytkiem, a co! Kontrast i transmisja na naprawdę dobrym poziomie plus komfortowy ER; moim zdaniem wygląda to porównywalnie do następcy, czyli Pentaxa XW – czerń nieba jest czarna, a subtelne detale galaktyk czy brzegowe partie gromad kulistych pięknie wyciągnięte z tła. Jeśli ktoś będzie miał okazję nabycia tego „zabytku” – szczerze polecam.
  31. 15 punktów
    Kwietniowy nów to idealny okres na obserwacje astronomiczne. Noc jest jeszcze długa, z reguły bywa cieplej niż zimą zaś do dyspozycji mamy resztki zimowego nieba wieczorem, Pannę i Lwa przez całą noc, Wielką Niedźwiedzicę w zenicie a dla wytrwałych czeka nagroda w postaci letniego nieba nad ranem. Dlatego też postanowiliśmy z kolegą z sąsiedniego forum wybrać się na astro wyprawę. Początkowo celowaliśmy w Bieszczady jednak niekorzystne prognozy i grafik w robocie zmusił nas do zmiany planów. Ostatecznie jednak muszę przyznać, że wyszliśmy na tym bardzo dobrze 😊 Jeśli nie Bieszczady to gdzie? Może okolice Siemiatycz? Będzie dużo bliżej a niebo wg map LP niewiele ustępuje temu bieszczadzkiemu. Wystarczyło ledwie kilka minut buszowania po google maps bym znalazł pierwszy nocleg pod ciemnym niebem. Na dodatek tuż obok była polna droga którą można było wjechać jakiś kilometr w głąb pól. Okazało się jednak, że miejscówka nie funkcjonuje – remont. Na szczęście kolega znalazł inny nocleg kilka km dalej, w Gołubowszczyźnie i tam też się udaliśmy. A propos map LP, dane dla naszej miejscówki: SQM 21.85 mag./arc sec2 Brightness 0.197 mcd/m2 Artif. bright. 25.9 μcd/m2 Ratio 0.151 Bortle class 3 Elevation 168 meters Na miejsce dotarliśmy w Poniedziałek po 22. W około zero świateł, wszystkie latarnie pogaszone, krótko mówiąc istny raj. Mimo zapalonej (jeszcze) lampy przed naszym domkiem pierwsze zadarcie głowy w górę utwierdziło nas w przekonaniu, że trafiliśmy pod dobry adres. Gospodarz powitał nas ciepłą kawą, po krótkiej pogawędce zabraliśmy się za rozpakowanie auta i rozstawianie sprzętu – do dyspozycji mieliśmy achromat 120/600, Dobsona 8 i lornetki. W raz z postępującą adaptacją przybywało gwiazd, te jaśniejsze dosłownie dawały po oczach. Próbny strzał w Tryplet Lwa ukazał trzy piękne i jasne galaktyki. Również grupa M96 wyglądała lepiej, niż zwykle. Potem odpaliliśmy kilka klasyków dla gospodarza, który był wyraźnie zaciekawiony tematem – M13, M44 czy Gromada Podwójna chyba jednak nie zrobiły na nim piorunującego wrażenia. Za to mnie z nóg zwaliła tutejsza M81 i M82. Tak ogromnej Galaktyki Bodego chyba jeszcze nie widziałem, była gdzieś o połowę większa niż na naszych mazowieckich miejscówkach (SQM z reguły ok 21.30-21.50). W Dobsonie 8 z okularem 28mm była wręcz ogromna, wyglądała jak na sterydach, po prostu odlot. Gdy gospodarz poszedł, zabrałem się za coś nieco ambitniejszego – pierwsze podejście do M83. Z racji bardzo niskiego położenia nad horyzontem nie spodziewałem się fajerwerków, ale Messier to Messier, musi być odhaczony. Po dłuższej chwili odnalazłem subtelne pojaśnienie o owalnym kształcie. Szybki check w Sky Safari potwierdził, że to właśnie poszukiwana emka. Dłuższe przyglądanie się nie ujawniło żadnych szczegółów, ot taki rozmazany, niewyraźny placek z nieco jaśniejszym środkiem. Za to gdzieś w Grecji czy na Teide galaktyka musi wyglądać rewelacyjnie. Następnie odświeżyłem sobie parkę, którą bardzo lubię a na obserwacje której w Polsce nie ma zbyt wielu okazji. Chodzi o Antaresa i M4. Przy zestawie 120/600 + okular 23mm oba obiekty z dużym zapasem mieszczą się w polu widzenia. Chyba jeszcze lepiej wyglądało to jednak w dobsie z okularem 28mm – w M4 wyraźnie widać było wewnętrzny „słupek” gwiazd, który wyglądał jakby jakaś kolumna podtrzymująca całą konstrukcję. Z kolei na drugim krańcu pola widzenia intensywnie świecił pomarańczowy Antares, gwiazda tak ogromna, że gdyby umieścić ją na miejscu Słońca to pochłonęła by Jowisza. W międzyczasie warunki zaczęły dawać się nam we znaki, było z 7 czy 8 stopni na minusie zaś wilgotność wg ICM była na poziomie ok 85%. Kapitulacja optyki była więc tylko kwestią czasu. W zasadzie moim głównym celem tego wyjazdu było porządne czesanie galaktycznych pól w Pannie i okolicach, skierowałem więc teleskop w stronę słynnego Łańcucha Markariana. Pierwsze spojrzenie w okular 23mm (rzeczywiste pole widzenia 3,15 stopnia) przyprawiło mnie o lekkie palpitacje. Początkowo nie byłem pewien, czego jest więcej – gwiazd czy galaktyk. Ok, tylko spokojnie. Szybki check w Sky Safari i już wiemy co się dzieje – trafiłem od razu w sam środek łańcucha. Na pierwszy plan wybijały się jasne M84 i M86, dość dobrze widoczne były także pobliskie NGC 4388 i NGC 4438. Dalej rozciągał się cały łańcuch subtelnych mgiełek prowadzący do jasnych M88 i M91, zaś nieco w bok od najciekawszej części łańcucha bardzo łatwo można było namierzyć Virgo A czyli M87. Niestety nie zdążyłem policzyć wszystkich widocznych galaktyk – soczewka teleskopu w końcu powiedziała dość, zaś próby ratowania jej w domku tylko pogorszyły sprawę. Na szczęście Dobson kolegi dzielnie opierał się wilgoci. Trzęsąc się z zimna spojrzałem jeszcze na NGC 4565 – Igła jak to Igła, zawsze robi wrażenie. Tym razem dość wyraźnie widać było pas pyłowy, który sprawiał że galaktyka wyglądała jak przecięta na pół. Potem szybki strzał w Czarooką czyli M64, ukazałą nam się duża, jasna galaktyka z ciemnymi kłaczkami wokół centrum, bardzo fajny obiekt tym bardziej na tak ciemnym niebie. Następnie kolega wycelował jeszcze w Bliźnięta Syjamskie (NGC 4576 i 4568), jednak w tym momencie zimno i zmęczenie brały już górę nad ciekawością i na tym zakończyłem pierwszą, bardzo udaną noc. Jak miało się okazać kolejna miała być jeszcze lepsza. Druga część relacji już niedługo 😊
  32. 15 punktów
    W sumie to sam nie wiem dlaczego zrobiłem to "zdjęcie" (chociaż zdjęcie to w tym wypadku słowo nieco na wyrost). Pewnie z chęci "odhaczenia" obiektu. Jak pewnie wiecie galaktyka M83 - Południowy wiatraczek - snuje się u nas kilka stopni nad horyzontem. U mnie było to granicach 7 stopni kiedy zbierałem materiał. Koło północy zerwał się wiatr który uniemożliwiał dalsze sensowne focenie więc zjechałem Newtonem do poziomu gruntu i poszukałem w wizualu M83. I nie znalazłem... Tam gdzie powinna być było tylko delikatne pojaśnienie sugerujące, że jestem w dobrym miejscu i patrzę na centrum galaktyki. Włożyłem kamerkę do wyciągu i na klatkach 10 sekundowych też nic nie było widać. Nie mówiąc już o ustawieniu ostrości która... to może w ogóle pominę ten fakt. Kręciłem wyciągiem a gwiazdy cały czas przypominały wielkie puchate kule. FWHM pewnie w okolicach 50... Nawet wiatr szarpiący tubą nie psuł klatek bo one i tak były to kitu. No ale zebrałem ich 350. Wywaliłem 50 najgorszych i zestackowałem. No i coś tam widać. Miniaturka nawet taka znośna - na znaczek pocztowy jak znalazł. Newton 250/1250 + ASI 178MM-C na EQ6 Luminancja z filtrem Moon&Skyglow 300 x 15s (gain 440 czyli 86%) Nie ma to jak focenie 7 stopni nad horyzontem
  33. 15 punktów
    Wczoraj zaliczyłem dość szaloną sesję obserwacyjną, w której jedną z głównych bohaterek był OT, czyli NGC2683. Cały tydzień siedzę na szkoleniu w Katowicach i w razie nudy, na wszelki wypadek zapakowałem do auta 16". A co, niech się chłodzi . Wczoraj prognozy były takie pół na pół, ale z braku innych zajęć postanowiłem zaryzykować. Na mapie lightpollution znalazłem miejscówkę koło miejscowości Przedbórz (około 21.70mag/arcsec) i ruszyłem w trasę. Miałem coraz bardziej mieszane odczucia co do sensu wycieczki, kiedy najpierw zaczął padać deszcz, później deszcz ze śniegiem, a na końcu rozszalało się małe piekiełko z jakąś krupą śnieżną, albo gradem. Całe szczęście około godziny 21.30 niebo zaczęło się przecierać i moje oczekiwania zostały wynagrodzone pięknym, przejrzystym niebem. Jeszcze zanim do końca się przetarło luknołem na M51, która akurat zaczęła wyłaniać się z pobliskiego lasu. I tutaj musiałem się przeprosić z "naparstkami" typu ortoskop 12.5mm, który mimo niewielkiego pola dał najpiękniejszy widok tej galaktyki jaki było mi doświadczyć w moim niekrótkim już życiu. Nie mam słów, żeby to opowiedzieć. Stałem wlepiony w ten widok i całkiem zapomniałem, że mam jakiś tam plan obserwacji. Następna była wspomniana N2683. W pierwszym rzucie oka bardzo przypominała rysunek z 12" poniżej. Widoczne niesymetryczne ramiona otoczone dyskem mgiełki z odciętą dolną krawędzią. Cętkowanie w pobliżu jądra zaczęło wychodzić w wyższych powiększeniach (250x). Miałem jeszcze spojrzeć na nią przez nasadkę bino, ale szkoda mi było czasu, bo łysy miał wschodzić krótko po północy. Będąc w tym rejonie skierowałem działko na parkę IC2233/NGC2537 (Łapa Niedźwiedzia). Subtelna igiełka IC2233 najlepiej widoczna zerkaniem i jasna, skondensowana N2537 z widocznym cętkowaniem w wyższych powiększeniach. Ładna parka, a ICek może być łatwo przeoczony w okularze przeglądowym. Później były wiosenne Abelle. Przejrzystość była super, więc nie mogłem im odpuścić. Zwłaszcza, że większość z pięciu jakie świecą na wiosennym niebie to obiekty muskające horyzont. I tak : Abell 33 (Hydra): łatwa w namierzeniu, bo niedaleko gwiazdy l Hydry. Podobna do Abella 12 w Orionie, gdyż jest położona tuż przy jasnej (ok7mag) gwieździe. Jednak dużo łatwiej ją wyłuskać niż A12. Widać ją z filtrem OIII/UHC jako dużą, okrągłą tarczę, a nawet dopatrzyłem się pewnych niejednorodnosci w blasku tej planetarki. Najlepszy widok w okularch dających dużą źrenicę wyjściową. Abell 34 (Hydra): tutaj coś mi się wydawało że widać, ale raczej uległem sugestii. Mianowicie parę słabych gwiazdek układa się po obwodzie Abella i daje wrażenie jakby była widoczna krawędź z prawej strony. Także może innym razem. Abell 36 (Panna): Oczywista i duża. Wyraźnie widoczny trapezowaty kształt mgławicy i gwiazdę centralną. Tak jak poprzednio, kluczem jest filtr i duża źrenia wyjściowa. Odpuściłem sobie Abella 35, który akurat wisiał na łuną z pobliskiej wsi, a i pamiętam, że koledze Lukostowi napsuła krwi . Będzie co robić w Zatomiu. I tak szybko minęły 2,5 godzinki, pora było się zbierać. Było jeszcze parę obiektów w kajecie, niestety łysy już zaglądał przez krzaki. Taki wnoisek mnie naszedł : zaskoczyły minie widoki przez ortoskopy i plossle (18,12.5,7.5) ostrość, kontrast i subtelny detal jest łatwiej widoczny niż przez okulary wielosoczewkowe (przynajmniej pod ciemnym niebem). A może każdy obiekt ma "swoją", najlepszą źrenicę wyjściową i akurat z wielosoczewkami nie trafiłem? W każdym razie eksperymeny z różnymi okularami i filtrami dobrze robią, bo czasem się wyrwie gromkie "o motyla noga"
  34. 15 punktów
    Mgławica Stożek zwana również Futrem z Lisa położona jest w konstelacji Jednorożca. Wewnątrz niej znajduje się gromada otwarta Choinka. Jest ona odległa od Ziemi o ok. 2700 lat świetlnych. Pierwsze zdjęcie to mgławica w bicolorze z gwiazdami w RGB. Czasy ekspozycji: Ha-32x900s, bin1, OIII-10x1000s bin1. Drugie zdjęcie to Stożek w Ha. Trzecie zdjęcie to gromada otwarta Choinka w LRGB. Czasy ekspozycji bardzo krótkie , żeby pokazać piękno samych gwiazd: L-15x60s bin1, RGB-12x60s bin2. Sprzęt: teleskop ASA 10N, kamera FLI 11002, montaż ASA DDM60. Lokalizacja: Lubiaszów Stary.
  35. 15 punktów
    Jeden z nielicznych, dość sporych obszarów aktywnych na Słońcu w ostatnich miesiącach. Dodatkowo w sobotę trafiła się ładna pogoda więc żal byłoby nie wykorzystać okazji :)Niestety podczas rejestracji obszar ten był dość spokojny i nie strzelał żadnymi "fajerwerkami" ale myślę, że w tej skali mimo to wygląda całkiem fajnie (0,2''/pix) Sprzęt: Besser Messier 152/1200 + barlow TV x2 + ASI 178 MM-C etalon od Lunt 50 THaPT + ERF BelOptic Ekspozycja po około 5-8ms, gain w granicach 200, gamma na 30% Różne wersje obróbki: negatyw/pozytyw oraz b/w i sztuczny kolor PS: animacja jest w trakcie przygotowania :)
  36. 14 punktów
    Pierwsze kroki w obserwacjach nieba i szybka fotka z centrum Katowic. GSO 8” + smartfon
  37. 14 punktów
    Gdy zapada zmrok na polu gdy zapada zmrok.mp4
  38. 14 punktów
    Cześć Skoro jest wiosna, wszyscy fotografują galaktyki, fotografuję i ja Jedna z pierwszych bardziej udanych fotek nową kamerą, ASI183mm, póki co, wydaje się że założenia zostały spełnione - krótki ED na NEQ6 + mały pixel = sporo detalu. W wolnej chwili spróbuję dołączyć do tego jeszcze 20:20:20 x 120s RGB, ale że dopiero zaczynam zabawę z kamerami mono nie wiem jak mi to wyjdzie ;) Za to na luminancji w tle można wypatrzeć masę kłaczków co mi osobiście zawsze bardzo się podoba w tym setupie. Jedno zdjęcie to crop centrum kadru, drugie to cały kadr z kamery, w sumie 48 x 120s + 20 x 180s luminancji. I moje pierwsze próby z LRGB
  39. 14 punktów
    Mam mały poślizg z publikowaniem zdj bo znów fotka z przedwczoraj Mozaika z 6 paneli. GSO 12" na NEQ6, ASI 224 + GSO red
  40. 14 punktów
    Już w domku - Radku dzięki za szybką i komfortową podwózkę Wszystkim dzięki za wspaniałe towarzystwo I Dzięki komuś tam na górze za te 3 niemal w 100% cudne nocki Do zobaczenia we wrześniu. Dawajcie foty zlotowe - będzie co wspominać. Fotki z wczorajszego dnia:
  41. 14 punktów
  42. 14 punktów
    Zbyt długo czekałem by ponownie złapać ISS. Dzisiaj w końcu się zebrałem bo przelot był dość długi, jasny i co najważniejsze dość wysoki. jasność: -3.8mag odległość od ISS: 422km (zdjęcia 3 i 4) wysokość: 78 stopni equip: 10"/1200mm, barlow TeleVue Powermate 2x, Pentax K-5, ISO400, klatki 1/400 plus collage ze wszystkich zdjęć:
  43. 14 punktów
    Światełko machnięte na 2 minutowej ekspozycji. Prowadzone na Omegonie.
  44. 14 punktów
    Synta 8” pod miejskim niebem. Od kiedy pamiętam, marzyłem o teleskopie. Wreszcie w wieku 32 lat, dzięki min. temu forum, poradom dla początkujących astro amatorów oraz dzięki mojej drugiej lepszej połówce (prezent urodzinowy), stałem się szczęśliwym posiadaczem Synty 8” na dobsonie. Zestaw (używany) wyposażony w kitowe okulary 10mm, 25mm, Barlowa x2, microfocuser. Mieszkam w Zabrzu, tak więc w nie najlepszym miejscu nadającym się do obserwacji. Jednak przydomowy ogródek dawał jakieś nadzieje (gołym okiem zasięg maksymalny jaki do tej pory udało mi się zaliczyć to ok 4,2mag). Dodatkowo moja mobilność przemówiła na rzecz synty (jednak jeszcze nie miałem okazji wypróbować sprzętu pod ciemniejszym niebem). Wiele osób na forum pyta: „jaki teleskop”, „co zobaczę”, „mieszkam w miescie, co polecacie” itp. Tak więc żółtodziób postanowił napisać krótką relację na podstawie swoich pierwszych 5-ciu obserwacji. Miejsce obserwacji: Górny Śląsk – Zabrze, przydomowy ogródek (wolny od ulicznych latarni). Kierunek możliwych obserwacji: S, W, NW. Zasięg nieuzbrojonym okiem: ok. 4,2mag - Księżyc (blisko pełni): tuż po zachodzie słońca, przepiękny. W okluarze 25mm widoczna całą tarcza z wieloma szczegółami. W okularze 10mm całą tarcza już nie mieści się w polu widzenia, jednak szczegóły które można dostrzec zwalają z nóg. Przy użyciu Barlowa mamy wrażenie niemal stąpania po powierzchni (jednak jakość soczewki znacznie ujmuje jakości obrazu w porównaniu z gołymi okularami bez Barlowa Celestron). Długo po zachodzie słońca, księżyc daje mocno po oczach co praktycznie uniemożliwa obserwacje (konieczny np. Filtr polaryzacyjny). -Mars: nie czas na planety – czerwona mała tarcza bez żadnych szczegółów. -Plejady: na początek super. Bardzo łatwe do odnalezienia, robią fajne wrażenie już w szukaczu, w okularze 25mm tym bardziej, zwłaszcza jeśli ktoś ma takie niebo jak ja, czyli plejady gołym okiem nie są nawet dobrze widoczne. -M42: Niegdy wcześniej nie miałem okazji (wiedzy gdzie szukać), tak więc po namierzenie szukaczem, już coś majaczyło, obraz w okularze 25mm jak dla mnie bajka. Widoczny kształt, zadowalająca jasność obiektu. Jeśli ktoś nie miał wcześniej doczynienia z obserwacjami przez teleskop – jest efekt „wow”. W okularze 10mm nie wyglądała już tak pięknie, zbyt ciamna. -M35, M45, M36, NGC1931: Bardzo dobrze widoczne gromady otwarte, łatwe w namierzeniu. Ładnie wypełniają pole widzenia w okularze 25mm. Do obiektów tego typu zawsze będę chętnie wracał. -M81, M82: Pod niebem które mam do dyspozycji bez ruszania się samochodem, nieśmiało skierowałem teleskop w stronę tych obiektów. Nie spodziewałam się, że w ogóle coś tam znajdę. Trochę błądzenia po gwiazdach, trochę gimnastyki przy szukaczu (obiekty bardzo wysoko) i nagle jest. Minęła mgiełka w okularze. Na początku zauważalna tylko zerkaniem, jednak z czasem widoczna bezpośrednio. Chwilę później w polu widzenia druga mgiełka, obie na raz. Dla mnie to słabo dostrzegalne światło zrobiło ogromne wrażenie. W końcu są to inne, odległe galaktyki, które widzę na własne oczy. Podsumowując: Dla kogoś kto wie czego się mniej więcej spodziewać, sprzęt super. Gabarytowo nadaje się spokojnie do przenoszenia na mniejsze odległości. Jednak aby wydobyć z niego wszystko co najlepsze, dobrze jest być mobilnym i mieć możliwość wyjazdu z tubą gdzieś za miasto (mam nadzieję niedługo się o tym przekonać). Nawet pod miejskim niebem jest z nim sporo frajdy. - Microfocuser – bardzo wygodny, ułatwia życie. - Barlow Celestron x2 – poczekam na planety, dotychczas raczej rozczarowanie. - Okulary kitowe – na początku wystarczające, jednak już jest głód na lepsze szkiełka. Na koniec dodam tylko, że jest to moja subiektywna (żółtodziobowa) relacja, ocena sprzętu. Wszelkie uwagi, opinie, wskazówki mile widziane.
  45. 14 punktów
    Pierwsze w tym roku plamki Achromat SW 100/600, Baader SC, Canon 800D.
  46. 14 punktów
    Pierwsza pełnia tegorocznej wiosny.
  47. 13 punktów
    Którejś nocy razem z Dominikiem @jackomowa postanowiliśmy przejąć cały sprzęt z podwórka. 🤣
  48. 13 punktów
    Materiał do tego zdjęcia zbierałem na przełomie kwietnia i maja 2018 roku, po czym rozpocząłem proces obróbki. Niestety nie udało się zakończyć tego etapu, gdyż na początku czerwca dzięki mocno uwodnionej burzy, do tego wyjątkowo stacjonarnej zalało mi dom. Fotka leżała i leżała aż o niej zapomniałem... do teraz. Trochę danych: NEQ-6 SYN SCAN, TS TRIPLET APO 90/600, TS 80/330, ALccd 5T, ATIK383L+ Ha 36x1200s, OIII 30x1200s bin2, SII 12x1200s bin2
  49. 13 punktów
    Dziś wieczorem wreszcie mogłem skorzystać z okienka pogodowego; warunki były fantastyczne – przejrzyste powietrze pozwoliło zejść nisko nad horyzont (dawno nie widziałem tak wyraziście zarysowanej Mewy), a to, co wisiało wyżej wyglądało zdecydowanie lepiej niż zwykle. Wschód Księżyca uczeni astrolodzy przewidzieli na godzinę 21, tak więc wiele czasu na pożegnanie zimy i powitanie wiosny nie było. Daną mi godzinkę wykorzystałem maksymalnie – rozstawienie lornety 25x100 zajęło chwilę, a sesja została starannie zaplanowana w ciągu dnia i nie traciłem już czasu na paczanie w atlas. Obiektywy wędrowały przeważnie w kieru galaktyk (Igieł, Wielorybów z Kijami Hokejowymi i całej masy Messierów), ale nie mogło przeca zabraknąć zimowych gromad otwartych. Błądząc po Jednorożcu pomyślałem, że to ostatni dzwonek, by uobiektotygodnić kapitalną NGC 2301. Gromadka wieczorami wisi jeszcze dość wysoko i przez najbliższe dwa - trzy tygodnie będzie spokojnie "wyłapywalna". Starhopping każdy uskutecznia po swojemu – ja zwykle zaczynam od Rozetki, odbijając kilka stopni na południowy wschód. Cel jest na tyle charakterystyczny, że nie sposób go przeoczyć – w pewnym momencie w okular(y) wpada grupka stosunkowo jasnych gwiazd układających się w kształt litery Y. Klaster bywa także określany jako Hagrid's Dragon Cluster. Gdy pierwszy raz zetknąłem się z tym nickiem, lekko się uśmiechnąłem (ech, mają ludziska wyobraźnię). Ale, ale – coś jest na rzeczy; paczając dłuższą chwilę faktycznie dostrzegłem wijący się tułów (cztery gwiazdki 8-9mag ułożone w kształt łuku), oczy (dwa słońca w centrum gromady, otoczone gwiezdną drobnicą) i rozpostarte skrzydła gada. Skojarzenia z gromadą ET w Kasjopei też są na miejscu. źródło: www.sky-map.org Tyle fantazji, pora na konkrety. Te wyglądają zachęcająco z punktu widzenia obserwatora – 15 minut kątowych i 6 magnitudo dają szansę na sensowne oglądactwo nawet na lekko spaskudzonym przez LP niebie. Według klasyfikacji Trumplera gromada jest wydzielona, o silnej koncentracji w kierunku centrum (I), o dużym zróżnicowaniu jasności składników (3) i umiarkowanie zasobna w gwiazdki (m). Czego chcieć więcej? Może jeszcze zróżnicowania barw? Proszę bardzo, część składników wpada w ciepłą żółć czy może delikatny pomarańcz.Tu jednak warto skorzystać z większych apertur – w lornecie 100 mm kolorem wyróżnia się tylko ulokowana w centrum TYC 148-2862–1, zatem kolejne podejście z lustrem 12" jak najbardziej wskazane. Ciekawie jest też w mniejszych dwururkach – na bogatym w gwiazdy tle wyraźnie widać gwiezdny "sznureczek" otoczony delikatną poświatą słabszych słońc. Gromadka jest jedną z lepszych propozycji dla osób szukających na niebie głębszych doznań estetycznych (a większość z nas tak ma, no, ewentualnie na przemian z podejmowaniem mniej lub bardziej ekstremalnych wyzwań ). To jak, spróbujecie złapać resztki zimy i dacie znać jak poszło?
  50. 13 punktów
    Robaczy, klonowy. Zwał jak zwał. Grunt, że jest. Mój. Przesileniowy, przy subtelnej mgiełce ...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)