Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2016 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Podejście trzecie.
    16 punktów
  2. To jest tak "magiczny" gwiazdozbiór że ile razy bym go nie robił tyle razy wciąga mnie ponownie Wersja z pamiątkowym Saturnem. Canon 5D, 135mm, ~2h
    6 punktów
  3. 16 maja 2016, późne popołudnie. 1200mm/10", EOS50D, ISO100, 1/8000, Baader ND3.8. AR2546, AR2544
    5 punktów
  4. W pierwszym poście napisałem, że są problemy z połączeniem przez USB3.0 do mojego lapka Lenovo T420s, ale chyba udało mi się je rozwiązać: odinstalowałem dedykowany sterownik USB3.0 Renesas i pozwoliłem zainstalować windowsowi ten dostarczony z systemem win10, teraz w menedżerze urządzeń mam pozycję "Renesas USB 3.0 eXtensible Host Controller 0.96 (Microsoft)" wymieniłem kabel dostarczony z kamerką na pierwszy lepszy inny USB3.0 ze sklepu za 20zł I póki co wszystko wydaje się działać ok aż do ustawień USB Traffic 90 - powyżej 90 wartość fps zaczyna spadać, a powyżej 95 video znowu zaczyna się lekko przywieszać. Przetestowane na razie w dzień na Win10 64bit, FireCapture 2.5.05 oraz SharpCap 2.8 - przy pełnej rozdzielczości udaje się uzyskać 78fps / 16 bit i 170fps / 8 bit. Testy w polu jak pogoda pozwoli, może dziś a może jutro Dołączam dwie fotki Łysego z ostatniej sesji zrobione przez SCT8":
    5 punktów
  5. Jest to drugie i zarazem ostatnie z niedokończonych zdjęć. Zdjęcie podoba mi się na tyle że umieściłem je w oddzielnym temacie. Mgławica Hantle, materiału nie tak mało bo 27x10min ale połowa kiepskiej jakości (cirrusy) dlatego też zdecydowałem się że dozbieram lepszy materiał w następnym roku. Jednak plany się zmieniły, nie mam czym dozbierać więc publikuję to co jest:) Neq6, SW150/750, Canon 450d mod, Idas LPS D1.
    4 punkty
  6. Chciałbym się podzielić z Wami zdjęciami mammatusów, które miałem wielką przyjemność oglądać i sfotografować 28 kwietnia tego roku, nad moim miastem Widziałem je pierwszy raz w życiu na żywo i pierwszy raz fotografowałem, a satysfakcja jest tym większa, iż zdjęcia doceniło National Geographic oraz sama Pani Martyna Wojciechowska udostępniając je na swoim profilu FB
    3 punkty
  7. Po dłuższej przerwie w rejestrowaniu DS-ów, wczoraj udało mi się złapać jakieś fotony na matrycy. Padło na światło z NGC 7032 - Mgławicy Irys. Zarejestrowałem tylko niecałe 2 godziny materiału, a to wszystko przez złośliwość oprogramowania i sprzętu. To co tu widać to stack 16x300s i 5 darków. Obróbka w PS-ie tzn. tylko podniesienie jasności, kontrastu, nasycenia i balans kolorów. Jak tylko znajdę odrobinę czasu to dorobię darki, biasy, flaty i podejdę do tego jeszcze raz i postaram się zrobić to trochę lepiej. Sprzęt jak w stopce.
    2 punkty
  8. A przecież wystarczy kliknąć
    2 punkty
  9. Dziś kiepskie warunki: dużo chmur, silny wiatr i słaby seeing. Ale skoro było trochę czasu szkoda byłoby nie uwiecznić nowej dużej plamy. Godz. 14:15 CEST SW ED 80/600 + barlow Hyperion zoom 2.25x, Nikon D3200, Baader ND 3.8+ O III stack 15 klatek. PIPP, Registax 6, FastStone Image Viewer 5.5 Fotka w dwóch wersjach.
    2 punkty
  10. Że dziś udało mi się coś nagrać to jakiś cud.Warunki fatalne i łapane między chmurami.Sprzęt bez zmian,zbliżenie na grupę 2546 przy pomocy telextender made x5.
    2 punkty
  11. Księżyc z dziś, okolice 20:30UT - lunacja 8.16. Warunki nie pozwoliły na zbyt wiele, a raczej na zaostrzenie apetytu - SCT8" + okular 16mm pozwolił na przyjemne, choć bulgoczące spacery SCT8", ASI290MM, Baader IR pass 685nm. Achimedes, Sinus Lunicus i okolice: Cienie Alp Księżycowych: I mozaika od lewej góry: Aristoteles, Rima Hyginus, Alphonsus, Albategnius:
    2 punkty
  12. :) TeleXtender Made.I tak już próbowałem nie raz,ale warunki na prawdę muszą być bardzo dobre.Jak na razie coś takiego udało mi się wyciągnąć.Fotka z 2015r.Tak więc na prawdę jest ciężko,ale będę próbował ;)
    2 punkty
  13. Miałem w planach opisać w ramach tego cyklu przepiękną, galaktyczną igłę, czyli NGC 4244 w Psach Gończych (nie wiedzieć czemu pozostającą w cieniu bardziej znanej i lubianej NGC 4565); ba, nawet zaprezentowałem ją Jurkowi (Kraterowi) w moim Taurusie, z komentarzem, że będzie ona kolejnym Obiektem Tygodnia. Ostatnia sesja w Wilczycach zweryfikowała jednak moje zamiary, a engiec 4244 zaczeka pewnie do kolejnej wiosny... Hmm, a jaki obiekt jest sprawcą tego zamieszania? Odpowiedź jest prosta i kryje się w moim awatarze. Bohaterką dzisiejszego odcinka postanowiłem uczynić mgławicę, która na (w?) nim widnieje, czyli ulotne paskudztwo skatalogowane przez G. Abella pod numerem 39, zaś w katalogu panów Pereka i Kohoutka jako PK47+42.1. W naszych szerokościach geograficznych planetarka "wisi" sobie wysoko nad horyzontem, w gwiazdozbiorze Herkulesa, nieco na zachód od linii łączącej gwiazdy ζ i β Her. Ma jasność 13,7mag i rozmiar 3,9’. Wiki podpowiada mi, że jej średnica to ok. 6 lat świetlnych, a odległość od Ziemi szacowana jest na 7000 lat świetlnych. Gwiazda centralna jest oddalona o 0,1 roku świetlnego od centrum mgławicy. Abell 39 jest znany ze swego perfekcyjnego, idealnie okrągłego kształtu. W przeciętnych warunkach próby jego zaobserwowania można podjąć przy użyciu teleskopu dwunastocalowego, choć pod naprawdę ciemnym niebem (Bieszczady czy inny Zatom) Abellek z całą pewnością jest możliwy do wyłapania w mniejszych aperturach (10, a może i 8 cali). Całkiem niewykluczone, że dałoby się ją wyłuskać nawet w dużej lornecie (typu Miyauchi BR 141mm Pawła Trybusa czy nawet 28x110 serii BA8) - pod warunkiem zaopatrzenia jej w parkę dobrych filtrów OIII. Te spekulacje są oparte na solidnych podstawach, bowiem obiekt został dostrzeżony w Alpach sprzętem zaledwie czterocalowym. Kluczowe było tu zapewne położenie miejscówki obserwacyjnej, na wysokości – bagatela - 2500 m npm, a wyczynu tego dokonał oczywiście Uwe Glahn. źródło: http://www.caelumobservatory.com/mlsc/abell39.jpg Co do zasady, obiekt wymaga niewielkich powiększeń, generujących dużą źrenicę wyjściową. Przy nadmiernym powerku po prostu przestaje być widoczny. Nie próbowałem co prawda obserwacji bez użycia filtra OIII, ale myślę, że w polskich realiach pogodowo – oświetleniowych jest on nieodzowny. O właśnie - filtry OIII. Podczas wspomnianej na wstępie sesji w Wilczycach porównaliśmy wydajność mojego Astronomika i Oriona OIII, będącego własnością Piotrka Guzika. Szczerze mówiąc, po Orionie nie spodziewałem się wiele, mając na uwadze spotykane czasem na forach niezbyt pochlebne opinie na temat jego przydatności. Obiektami testowymi były klasyki: kompleks Veila i Crescent oraz Abell 39. Zaskoczenie było spore – oba filtry wygenerowały bardzo zbliżone obrazy; gdyby doszukiwać się "na siłę" jakichś różnic mógłbym co prawda powiedzieć, że subtelny detal i struktura mgławic nieco bardziej ochoczo wyłaziły w Astronomiku, ale owe różnice okazały się naprawdę minimalne, pomijalne wręcz. Żeby nie było – porównań dokonaliśmy z zachowaniem wszelkich reguł, znaczy z użyciem tego samego okularu (Piotrkowy ES 24 mm) i Taurusa 330. Co tam jeszcze? Aha, nie stwierdziłem większych rozbieżności w obrazie w moim dwunasto – i Piotrowym trzynastocalowcu. W obu sprzętach mgławica była wyraźna i nawet Jurek (znany z negatywnego nastawienia do takich słabizn ) stwierdził, że to obiekt dość oczywisty. Po dłuższej chwili paczania dało się dostrzec subtelne różnice jasności poszczególnych rejonów, w tym nieco ciemniejszy obszar bliżej centrum. Tak to wygląda na szkicu wykonanym z pomocą dużego lustra, na Cyprze (choć, sądząc po wskazaniach miernika, warunki idealne nie były) : źródło: http://www.deepskyforum.com/attachment.php?attachmentid=814&d=1376187463 Warto wykazać się odrobiną cierpliwości – nawet jeśli mgiełka nie jest widoczna od razu, to może wyskoczyć z tła po krótkiej chwili wpatrywania się. Czasem trzeba w tym celu poruszyć delikatnie tubusem teleskopu lub pozwolić oku odpocząć i spróbować raz jeszcze. Abell 39 został opisany w ramach "oryginalnego" cyklu Object of the Week na deepskyforum.com, a wątek zawiera nawet polski akcent. Zaintrygowany? Jeśli tak, to zanim nadejdą białe noce, koniecznie spróbuj i daj znać, jak poszło! PS Zapomniałbym o mapce dojścia – znajdziecie ją w pedeefku zamieszczonym TUTAJ.
    1 punkt
  14. SUPER NIEZAWODNEGO sprzętu i przez STO lat do focenia (i nie tylko ;)) nocek 8)
    1 punkt
  15. Wszystkim pięknie dziękuje za życzenia. Z rozpędu zacząłem czytać te z 2014 roku
    1 punkt
  16. Dziś wchodzi w życie nowy regulamin giełdy. Każdy user musi zaakceptować Regulamin FA ze zmianami (u dołu strony tylko jeden raz) przy kolejnym logowaniu, inaczej nie przejdzie do zakładki forum Dlaczego zmiany? Zrealizowaliśmy nasz cel -handlarze, szara strefa i cwaniaczki skupujące używki, by puścić je dalej, na rynek pierwotny odczepili się od FA Nasi userzy skarżą się zaś, że przez ograniczenia muszą zakładać konta na innych forach lub prosić kolegów o kupno przedmiotu, bo u nas ciężko cokolwiek kupić i sprzedać. idąc im na rękę, znosimy więc akceptacje ofert, limity czasowe, archiwum. Pozostaje tylko liczba 5 postów. Ale aby nie było tak słodko i niewinnie: najważniejszą zmianą jest otrzymanie przez Moderatorów Globalnych szerokich uprawnień jeśli chodzi o blokowanie danego delikwenta jeśli personalnie uznają, że jest to handlarz i spamer rejestrujący się tylko by coś sprzedać . Nie muszą swej decyzji komentować z nikim innym. Jest nas 4+1 więc sprawa jest logistycznie do ogarnięcia. W tej chwili znoszę moderacje w dziale giełda i wprowadzam zmiany w forach. Pozdrawiam Admin FA
    1 punkt
  17. Tym razem mono Czytaj więcej »Wyświetl pełny artykuł
    1 punkt
  18. Bez.znaczenia. Znam ładniejsze ozdoby na półki.
    1 punkt
  19. Zdzisław nie ma sensu, oferta zamknięta ulegnie kasacji po 90 dniach . Będziemy je ukrywać więc ich nie zobaczysz .
    1 punkt
  20. 1 punkt
  21. 100lat zdrowia , uśmiechu i radochy ze swoich astrozabawek!
    1 punkt
  22. 1 punkt
  23. 100 lat, zdrowia, czystego nieba i spełnienia marzeń.
    1 punkt
  24. Wspaniałych przygód z astronomią i oczywiście spełnienia marzeń oraz 100 Lat życzę!
    1 punkt
  25. Fajnie podkręciłeś ten kolorek. Dozbieram materiału i jeszcze się pobawię. Marzy mi się więcej jasnego niebieskiego choć Twoja wersja jest już znacznie bliżej niż moja poprzednia. Dięki
    1 punkt
  26. ------ 2016 ------ Pawełku - bezproblemowych narodzin Zdróweczka, spełnienia marzeń i samych pogodnych dni i nocy przy pieniążkach i wymarzonym sprzęcichu przez najbliższe 100 lat !!!!!
    1 punkt
  27. Już kiedyś na sąsiednim forum była dyskusja na temat tego gadżetu... Dla montaźy klasy ASA zupełnie nieprzydatne, bo mają własny soft do ustawiania na Polaris. Dla normalnych montażu do afoto - jeszcze jeden kawałek grata do zasilenia, kabelków przy wątpliwej dokładności. Gwint w tym gnieździe nie ma nic wspolnego z osią. Kiedyś to wymyśliłem i wymagało sporo zachodu żeby zgrać laser z osią a i tak potem było precyzyjne ustawianie na biegun z lunetką w roli głównej. Gadżet zdecydownie na półkę. http://astropolis.pl/topic/44056-laser-i-ustawianie-na-polarn/
    1 punkt
  28. Rafał spróbowałem zmusić Twój Wiatraczek żeby był bardziej niebieski
    1 punkt
  29. To ja też pokażę co udało mi się zrobić podczas tranzytu. Zdjęcia robiłem niedużym refraktorem 102-1000 mm i Canonem 450D, ale Merkury na pojedynczej klatce mizernie wychodził. Pogoda pozwoliła mi na zrobienie 220 klatek pomiędzy godz. 14:24:53: a godz. 16:27:20. Wcześnie była u nas burza z gradobiciem, a potem znowu chmury spowodowały że zwinąłem już swój sprzęt i tylko obserwowaliśmy dalszy ciąg tranzytu teleskopem kolegi pod kopułą jego obserwatorium. Zdjęcia robiłem co 30s i z tych 220 zdjęć zrobiłem 16 stacków po trzy zdjęcia. Następnie zrobiłem z nich animowanego gifa. Następne zdjęcie to jest tylko jedna klatka a za nim stack z trzech takich klatek. Wydaje mi się że na stacku Merkury wyszedł dużo wyraźniej. Zrobiłem jeszcze stack z całości zebranego materiału, ale to zdjęcie można tylko potraktować jako zdjęcie Słońca podczas tranzytu Merkurego, ponieważ sama planeta zostawiła niewielki ślad, ale plamy wyszły niezłe Ponieważ wszystkie zdjęcia były w formacie raw, to program RegiStax męczył się ponad dwie godziny zanim zrobił stacka. Jak wcześniej wspomniałem, końcówka zjawiska była obserwowana już tylko teleskopem w obserwatorium i tam też robiliśmy projekcję obrazu tarczy na białym płóciennym ekranie. Zrobiłem zdjęcie tego ekranu moim smartfonem. Na koniec ja ze swoim skromnym sprzętem, oraz obserwatorium kolegi.
    1 punkt
  30. Dzięki Faktycznie nie jest tam zbyt kolorowo, a całość bardziej przemawia językiem treści, a nie formy. Najjaśniejsze gwiazdy też nie są jakoś wybitnie kolorowe, a te dalekie galaktyki są już poczerwienione przez ekstynkcję, więc nie ma co szaleć
    1 punkt
  31. 2016-05-07, miejsce: Stanisławów czas: 23:00-2:30. Od ostatniego wypadu minęły dwa dni i ponownie prognozy pogody dobre a Księżyca brak. Cóż robić? Ostatni ciemny nów trzeba by go pożegnać z przytupem, znaczy się pojechać na całą nockę do Stanisławowa. Pojechaliśmy razem z Wojtkiem a na miejscu czekali już Rojas i Ryszard obaj wyposażeni w 12-to calowe lustra. Warunki były bardzo dobre: zero chmur, niezbyt zimno, sucho, lekki wiatr ale dało się przed nim schować za autem. Po 23:00 gdy zapadła noc astronomiczna mój nowy nabytek - miernik SQM-L zaczął pokazywać 21.31 mag/arc sec a w dalszej części nocy pomiary dawały wyniki 21.35 mag/arc sec. Niezbyt to imponujące porównując je z wynikami w okolicy 21.50 o jakich wspomina Piotrek Guzik. No cóż, to Dolny Śląsk.. Będę szukał dalej ale wątpię żebym znalazł ciemniejszą miejscówkę 1h od domu. Gdy już sobie pobiegałem po polu z miernikiem zabrałem się za obserwacje. Na początek jeszcze trochę galaktyk bo letnie obiekty miały wspiąć się przyzwoicie wysoko dopiero za godzinkę z hakiem.. Odhaczyłem kilka 'Herszeli', parę emek. Rozpocząłem od Sombrero na które spojrzałem najpierw przez 12 calowe lustro, potem przez moją APM. Następnie do Łańcucha Makariana a stamtąd już mały skok na południe do NGC 4371: NGC 4371 - galaktyka spiralna w Pannie, 10.8 mag, rozmiar 4x2.3': widoczne oczywiste pojaśnienie, jasne jądro i halo na około szybko tracące na jasności, owalna plamka. Minimalny ruch lornetą na wschód i już kolejna: NGC 4429 - galaktyka spiralna w Pannie, 10 mag, rozmiar 5.8x2.8': jaśniejsza i rozleglejsza od poprzedniczki, lekko rozciągnięta Znowu małe odbicie tym razem na południe i: NGC 4442 - galaktyka spiralna w Pannie, 10.4 mag, rozmiar 4.5x1.8': jasna i bezproblemowa, owalna, podłużna mgiełka W tym samym polu widzenia wyłapałem jeszcze NGC 4417 i NGC 4424. Przed zmianą tematyki odnalazłem jeszcze jedną 'galaktyczną słabiznę', tym razem dalej na północy, na wschód od M100: NGC 4419 - galaktyka spiralna w Pannie, 11.2 mag, rozmiar 3.3x1.2': widoczna jako umiarkowanie jasna i dość rozciągnięta mgiełka. W okolicy M100 zatrzymałem się na dłużej i podziwiałem piękny i zróżnicowany 'tryplet' M98, M99 i M100. Wszystkie trzy galaktyki bardzo wyraźne, przy powiększeniu 60x nie mieszczą się już w jednym polu widzenia APMa ale wystarczał mały ruch mikro ruchami i następny obiekt w polu widzenia. M100 najjaśniejsza i najrozleglejsza, pod nią subtelniejsza ale wciąż wyraźna M99, a na koniec podłużna i niejednorodna mgiełka M98. Oglądając słynny Łańcuch warto odbić mały krok na zachód do tej trójki. W pobliżu zaczaiła się kulka, wystarczyło od M100 odbić na zachód: NGC 4147 - gromada kulista w Pannie, 10.3 mag, rozmiar 4.4': Jasna, mała i zwarta mgiełka dzięki czemu widoczna bez problemu, detalu oczywiście brak. Jak kulki to odbijmy bliżej centrum galaktyki.. Powróciłem jeszcze raz do NGC 6235 którą oglądałem dwa dni wcześniej. Nie zobaczyłem wiele więcej ale widok był jednak minimalnie lepszy, lepsze niebo robi swoje. Szybki rzut okiem na M19 i M62 które pooglądałem chwile a potem użyłem jako drogowskazu do kolejnych obiektów: NGC 6284 - gromada kulista w Wężowniku, 8.82 mag, rozmiar 6.2': mały skok na wschód od M19, widoczna bez problemu, jasna i dość zwarta mgiełka, stopniowo ciemnieje ku brzegom. NGC 6293 - gromada kulista w Wężowniku, 8.22 mag, rozmiar 8.2': tym razem skok na południe od M19 i tam nieco jaśniejsza i rozleglejsza mgiełka porównując do 6284. NGC 6316 - gromada kulista w Wężowniku, 8.4 mag, rozmiar 5.4': kolejna kulka, nieco dalej na południowy wschód, zanotowałem że była dość trudna do wyłapania, w tym miejscu niebo było już dość rozjaśnione.Mgiełka ledwo wychodziła z tła, ale gdy potrząsnąłem lekko lornetą zdecydowanie tam była. NGC 6304 - gromada kulista w Wężowniku, 8.22 mag, rozmiar 8': jeszcze dalej w głąb rozjaśnionego nieba, widoczne duże pojaśnienie, największe z ostatnio oglądanych. Mgiełka wyskakuje szybko z tła gdy spojrzałem zerkaniem, ponownie lekkie stuknięcie w lornetę pomagało. Po 'ciężkiej pracy' zabrałem się za realizację drugiego planu na tę noc, zostawiłem APMa a przesiadłem się do zgrabniutkiej Fuji 10x70. Cel? Ano wszędzie gdzie jasna wstęga Drogi mlecznej odcinała się od ciemniejszego tła. Welon? Jest. B168? Jest. Obiekty same wskakują przed oczy, a niebo kipi gwiazdami. Na luzie przeskanowałem obszary od Łabędzia przez Orła, 'kaczęcie' aż do skarbca w Strzelcu. Czekałem od jakiegoś czasu na ten rekonesans, zawodu nie było. Gdy dotarłem do Strzelca to oczywiście utknąłem tu do końca nocki. Niebo mogłoby być wprawdzie ciemniejsze ale nie narzekam, wyżej położone obiekty padały jeden za drugim, nie pamiętam żebym widział tak jasną Lagunę.. Odległe mgły nad horyzontem niestety zakryły M6 czy M7. Nie mam do nich szczęścia. Po nacieszeniu się szerokimi kadrami wróciłem do APMa żeby spoglądnąć na co jaśniejsze obiekty w większym powiększeniu. Rzuciły mi się w oczy trzy 'herszele' także odnotuję: NGC 6544 - gromada kulista w Strzelcu, 7.8 mag, rozmiar 9.2' NGC 6553 - gromada kulista w Strzelcu, 8.06 mag, rozmiar 9.2' Obie kulki widoczne w jednym polu widzenia tuż 'pod' Laguną. Ta na górze (6544) wydała mi się mniejsza i mniej wyraźna, ta na dole (6553) ukazała ewidentne, duże i jasne pojaśnienie. Laguna powyżej wręcz raziła w oczy. Wszystkie trzy obiekty było też widać bez kłopotu w mniejszej Fuji. NGC 6520 - gromada otwarta w Strzelcu, 7.6 mag, rozmiar 2': Na zdjęciu ciężko wyłowić gromadę z morza gwiazd.. widok w okularze jednak był inny, gromada była wyraźnie widoczna z pojaśnieniem wokół, zanotowałem: ciekawy obiekt, bo wokół gromady widać niejednorodne pojaśnienie widoczne głównie w północnej części gromady. W terenie uznałem że to musi być jakaś mgławica powiązana z gromadą (nawet próbowałem UHCsy zakładać) ale sprawdziłem w domu: żadnej mgławicy tam nie ma. Tłem dla gromady jest niezwykle bogaty w gwiazdy centralny rejon galaktyki który akurat w tym miejscu prześwituje' przez pyłową zasłonę. Przyklejona do gromady jest ciemna mgławica B86, szkoda że nie doczytałem tego 'w polu' ale wrócę tam gdy nadarzy się okazja. O 2:30 rozsądek kazał wracać do domu. Bilans H400: podejście 27, 12 obiektów, rezultat 213/400, obserwacje lornetą APM 100 ED APO -------- Już całkiem na pożegnanie ciemnego nieba wybrałem się jeszcze w teren 10go maja, po prawdzie to najbardziej byłem ciekaw co pokaże SQM-L na bliskiej Wałbrzycha miejscówce którą uznaję za całkiem przyzwoitą. Podjechałem w okolice Rybnicy Leśnej na wysokość ok 850 m n.p.m. Miernik pokazał 21,13 mag/arc sec. Szału więc nie ma.. bliskość miasta robi swoje, choć duża wysokość, czyste powietrze musi działać na plus. Z optyki zabrałem Fuji 10x70, cele miałem dwa: wyłapać wszystkie 'emki' z Panny a potem luźny rekonesans. Na galaktykach w Pannie zeszła mi z godzina, większość nie stawiała oporu jednak dwie wymagały nieco wysiłku: M91 i najtrudniejsza M98. M91 ewidentnie była na swoim miejscu gdy już wiedziałem dokładnie gdzie jej wyzerkiwać. M98 pokazywała się bardzo ulotnie,tylko chwilami jednak zawsze w tym samym miejscu. Potem już luźne wędrówki po niebie i powrót do domu. Niedosytu zdecydowanie po tym nowiu nie mam. Idą białe noce więc nadchodzące 2 miesiące będą przerwą od 'herszeli' jednak jasne klasyki na pewno będzie widać. Są też 'Kolorowe gwiazdy lata' i lista 'coloured doubles' w SkySafari więc nudno nie będzie... zdjęcia pochodzą jak zwykle z: http://aladin.u-strasbg.fr/AladinLite
    1 punkt
  32. Księżycowe Apeniny SCT11" + ASI178MM, Filtr IR-pass 742 nm, ROI=3096x2080, FPS (avg.)=5, Shutter=2.553ms, Gain=249 (48%), Noise(avg.deviation)=7.25 Generalnie transfer danych fatalny - średnio 5FPS!!! Czemu?
    1 punkt
  33. Czyli to nie głębia ostrości tylko moje oko jest zawodne.. Jak pisałem, wiem kiedy jest idealnie ostro, po tylu klatkach to już czuć. Dzięki za informację. Dzisiaj bez przelotówek, za to w okolicach Bochni i nad nią krążył szybowiec. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć nad głową Rolladen-Schneider LS-4: 16maj16 Rolladen-Schneider LS-4 D-1639 4600ft
    1 punkt
  34. Co prawda pora roku nieco niestosowna (bo większość opisanych tu obiektów będzie dostępna dopiero za kilka miesięcy), ale skoro nowy dział ma "żyć", to może warto już teraz wrzucić tu moje wypociny na temat "krótkich" achromatów (materiał opublikowano w "Astronomii" z grudnia 2015 r; bazuje on na postach opublikowanych na FA w tym temacie. ) Wielu miłośników astronomii posiada światłosilne, krótkoogniskowe teleskopy; w tej kategorii sprzętu wyjątkowo popularne (zapewne z uwagi na cenę, mobilność i wygodę użytkowania) są refraktory achromatyczne o aperturze od 80 do 150 mm. Bywają one zwykle wykorzystywane do obserwacji rozległych połaci nieba, czemu dodatkowo sprzyja dostępność stosunkowo tanich, szerokokątnych okularów długoogniskowych. Dysponując takim zastawem, możemy napawać się widokiem kilku obiektów głębokiego nieba jednocześnie czy zmieścić w polu widzenia mgławicę lub galaktykę o dużych rozmiarach kątowych. W tym artykule chciałbym skupić się na takich właśnie obiektach, cechujących się dodatkowo niską jasnością powierzchniową. Zacznijmy jednak od wyjaśnienia, czym jest jasność powierzchniowa (ang. surface brightness - SB). Otóż w odróżnieniu od gwiazd, stanowiących punktowe źródła światła, obiekty mgławicowe mają określone rozmiary kątowe. Jasność powierzchniowa to nic innego jak parametr określający jaką jasność (w magnitudo) ma powierzchnia danego obiektu, przy czym najczęściej przyjmowaną jednostką powierzchni jest minuta kwadratowa. Nie wszystkie katalogi obiektów mgławicowych podają tą jakże istotną dla obserwatora informację, poprzestając na jasności skumulowanej, czyli tej, jaką miałby obiekt "ściśnięty" i widoczny jako punkt. Zasadą jest, że im niższą jasność powierzchniową posiada dany obiekt, tym trudniej jest obserwatorowi wyodrębnić go z tła nieba. Kombinacja małego powiększenia i dużej źrenicy wyjściowej jest w takim przypadku wręcz nieodzowna, by móc podejmować próby jego dostrzeżenia. Opisane niżej „mgiełki” udało mi się usidlić refraktorami achromatycznymi o średnicy soczewki 80 i 150 mm oraz ogniskowych – odpowiednio - 400 i 750 mm, z pomocą okularów z przedziału ogniskowych od 12 do 25 mm. W wielu przypadkach konieczne było też wykorzystanie filtrów mgławicowych typu UHC, OIII bądź H-beta. Co do części proponowanych przeze mnie celów, w popularnych poradnikach obserwacyjnych czy na forach internetowych można natknąć się na kategoryczne sformułowania, jakoby były one dostępne wizualnie tylko dla posiadaczy wielkich, minimum kilkunastocalowych teleskopów lub widoczne zgoła wyłącznie na astrofotografiach. Nic z tych rzeczy – jeśli jesteś cierpliwy i masz dostęp do naprawdę ciemnego nieba, przygotuj się na kilka niespodzianek. Kończąc ten nieco przydługi wstęp dodam tylko, że podając jasności powierzchniowe i rozmiary obiektów posiłkowałem się danymi zaczerpniętymi ze stron www.ngcicproject.org i www.deepskypedia.com, a domyślnym instrumentem obserwacyjnym był rzeczony sześciocalowy refraktor. Z uwagi na porę roku nasz mały rekonesans rozpoczniemy od nieba jesiennego, przechodząc następnie do wyraźnych, rozległych konstelacji zimowych. Chyba każdy astroamator miał okazję podziwiać licznie prezentowane na forach astronomicznych zdjęcia rozległego kompleksu mgławicowego ulokowanego w konstelacji Kasjopei, znanego jako Serce (IC 1805) i Dusza (IC 1848). Astrofotografie z pewnością najlepiej oddają piękno tego obiektu, co wcale jednak nie znaczy, że zerknięcie w okular okaże się rozczarowaniem. Przeciwnie, szczególnie obszar mgławicowy okalający gromadę otwartą Melotte 15 jest zaskakująco wyraźny. Dzięki filtrowi UHC możemy wyłuskać ślady skomplikowanej budowy mgławicowego obłoku, a uważnemu obserwatorowi ukaże się całkiem sporo pasm i pojaśnień, przeplatanych ciemniejszymi obszarami. Cały ten kosmiczny bałagan zajmuje dość rozległy obszar nieba i nie zdołałem go objąć w całości, mimo użycia okularu o polu widzenia 82 stopnie. Trzeba zatem podziwiać go po kawałku, odkrywając stopniowo liczne niejednorodności w jego strukturze. Jeden z bardziej charakterystycznych fragmentów, od razu rzucający się w oczy i widoczny jako odrębna, jasna i zwarta plamka został skatalogowany odrębnie (jako NGC 896 i IC 1795), choć w rzeczywistości stanowi on cześć kompleksu mgławicy Serce. Dziewiętnastowieczne, mocno jeszcze niedoskonałe techniki obserwacyjno – astrofotograficzne skutkują tym, że w katalogu NGC/IC panuje pewien - hmm - delikatny chaos... Tytułem ciekawostki dodam jeszcze, że IC 1795 – z uwagi na charakterystyczna kształt – zyskała zwyczajową nazwę Fishhead Nebula. Całkiem niedaleko, na pograniczu Cefeusza i Jaszczurki, ukrywa się mało znana mgławica emisyjna Sh 2-132, nazywaną czasami mgławicą Lew. To jeden z niewielu obiektów w tym rejonie nieba, których nigdy wcześniej nie próbowałem wyłapać wizualnie. Jakiego widoku można spodziewać się w długoogniskowym okularze? Cóż, niezbyt spektakularnego - sporej, bezkształtnej, bledziutkiej poświaty, zdecydowanie słabszej od wspomnianych wcześniej Serca i Duszy. Na tle obszaru mgławicowego można dopatrzeć się ciemnego pasemka, jednak nader subtelnego. Bez filtra UHC obiekt nie jest widoczny. Czy zatem warto? Moim zdaniem tak, bo to jeden z przykładów, że dzielenie obiektów na predestynowane do astrofotografii albo obserwacji wizualnych nie zawsze jest uzasadnione. Kolejnym argumentem na potwierdzenie tej tezy może stać się inna przynależna Cefeuszowi mgławica emisyjna, znana jako Czarodziej (Sh 2-142), okalająca szczelnie powiązaną z nią gromadę młodych gwiazd, oznaczoną w katalogu NGC numerem 7380. Niestety, mimo użycia filtra nie dostrzegłem detalu i charakterystycznego kształtu, któremu obiekt zawdzięcza swą nazwę, niemniej obszar mgławicowy okazał się rozległy i zaskakująco wyraźnie widoczny, stanowiąc naprawdę wdzięczny widok w szerokokątnym, długoogniskowym okularze. Posiadaczom stosunkowo niewielkich teleskopów ogromną niespodziankę może zgotować dość słaba, rozległa (ok. 5') mgławica planetarna Jones 1 w Pegazie, oznaczona alternatywnie jako PK 104-29.1, a odkryta przez Rebekę Jones w 1941 roku. Źródła podają bardzo różne wartości co do jej jasności – od 12.1mag (M. Griffiths, Planetary Nebulae and How to Observe Them) po 15.1mag, przy jasności powierzchniowej zaledwie 18.5mag (deepskypedia.com); te ostanie wartości wydają się być jednak mocno zaniżone. Mgławicę obserwowałem wielokrotnie, lecz zawsze z pomocą dużych, kilkunastocalowych luster. Podczas sesji obserwacyjnej pod (prawie) bieszczadzkim niebem postanowiłem dopaść ją w refraktorze. W kątówce znalazł się okular 24 mm, z wkręconym weń filtrem OIII, generując powiększenie nieco ponad 30x i prawie pięciomilimetrową źrenicę wyjściową. Początkowo nie zobaczyłem nic, prócz osłabionych przez filtr gwiazd; dopiero po dłuższej chwili okazało się, że coś tam jednak jest. Obiekt jarzył się mdłym, bladym blaskiem, ale wątpliwości nie było żadnych – w okularze ukazał się nader ulotny okrąg, z dwoma wyraźnymi, naprzeciwległymi pojaśnieniami na obwodzie mgławicy. Przyznam, że tego akurat się nie spodziewałem. To znakomita lekcja, że warto czasem przełamać schematy, porzucając myślenie w kategoriach: nie będę próbował, to nie ma sensu, przecież i tak nic nie zobaczę... Niejako na drugim biegunie (w tym sensie, że żadnej przyjemnej niespodzianki nie doświadczyłem) mogę umieścić galaktykę nieregularną IC 1613 w Wielorybie. Jest ona członkiem Grupy Lokalnej i znajduje się stosunkowo niedaleko od Ziemi (ok. 2,4 miliona lat świetlnych). Spore rozmiary kątowe obiektu (16.2'x14.5') przekładają się na jego ekstremalnie niską jasność powierzchniową (ok. 15mag). Niestety, nie udało mi się usidlić go z pomocą refraktora - mimo niezłych warunków, długiego wpatrywania się i kilkakrotnych powrotów we właściwy obszar nieba nic nie dostrzegłem. Galaktyka dała się natomiast wyzerkać w lornecie 28x110. Być może wychodzę w tym momencie poza zakreślone na wstępie ramy artykułu, ale czymże jest lorneta, jeśli nie duetem krótkoogniskowych achromatów? W czasie kilkunastu minut obserwacji galaktyka wyskoczyła z tła kilkakrotnie, zerkaniem, będąc widoczna jako ulotne, blade pojaśnienie, o trudnym do zdefiniowania kształcie. Wydała mi się jakaś mała, zbyt mała; prawdopodobnie nie wyzerkałem całości, a tylko najjaśniejszą jej część (na zdjęciach widać zresztą doskonale, iż poszczególne jej rejony różnią się jasnością). Kropką nad "i" okazała się być dopiero obserwacja przeprowadzona szesnastocalowym newtonem; w takiej aperturze obiekt ukazał się w całej okazałości, będąc widoczny jako duże, owalne (choć nie do końca regularne) pojaśnienie tła. Wertując relacje obserwacyjne zamieszczone w sieci doszukałem się raportu (z załączonym doń szkicem), którego autor informował o dostrzeżeniu IC 1613 sprzętem o aperturze zaledwie 4,7 cala. Gdzie tkwi zatem haczyk? Otóż obserwacja ta została przeprowadzona na wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem morza, gdzieś na Teneryfie... Kolejnym wartym uwagi celem, widocznym na jesiennym niebie, jest inny członek Grupy Lokalnej, a mianowicie galaktyka nieregularna Wolf-Lundmark-Melotte (WLM, PGC 143), zlokalizowana w konstelacji Wieloryba, niedaleko gwiazdy 1 Ceti. WLM okazała się zdecydowanie łatwiejszym łupem niż IC 1613, a i starhopping w jej kierunku nie jest specjalnie skomplikowany (najprościej nawigować od strony stosunkowo jasnej gwiazdy Deneb Kaitos). W okularze 24 mm galaktyki co prawda nie zobaczyłem (z uwagi na zbyt jasne tło), ale wystarczyło wymienić go na ogniskową 18 mm, by zacząć podejrzewać, że coś tam jest. Użycie okularu dwunastomilimetrowego rozwiało wszelkie wątpliwości – w polu widzenia ukazało się spore, podłużne pojaśnienie, zerkaniem oczywiste, choć bez śladów jakiejkolwiek struktury. Satysfakcja gwarantowana – tym bardziej, że mamy do czynienia z celem o jasności powierzchniowej zaledwie 14.6mag (a przynajmniej taką wartość podają autorzy popularnego przewodnika The Night Sky Observer's Guide). Pora jednak wrócić do moich ulubionych mgławic planetarnych, a konkretnie obiektu oznaczonego jako Simeis 22 (tudzież Sh 2-188) w Kasjopei. Z namierzeniem miejsca, w którym skrywa się ta mgiełka, nie powinniśmy mieć kłopotów, bo to niedaleko znanej i lubianej gromadki ET (NGC 457), którą warto wykorzystać do starhoppingu. Mgławicę "zaliczyłem" swego czasu w Bieszczadach, korzystając z 400 mm newtona; mimo wspaniałych warunków obserwacyjnych i użycia dużego lustra wydała mi się trudnym celem, zatem podchodząc do niej ponownie z piętnastocentymetrowym zaledwie obiektywem byłem pełen wątpliwości, czy to w ogóle ma sens (a w zasadzie byłem przekonany, że nie ma). Zaskoczenie było ogromne, gdy pod górskim niebem, podczas mroźnej, zimowej nocy z dość dobrą przejrzystością atmosfery udało mi się wypatrzeć ekstremalnie słabe, nieokreślonego kształtu pojaśnienie, znajdujące się jednak dokładnie tam, gdzie należy. Drugim, równie dużym wyzwaniem w trakcie tej sesji stała się mgławica Sharpless 2-216 w konstelacji Perseusza. To najbliższa Ziemi mgławica planetarna, bardzo zaawansowana wiekiem, zajmująca obszar o średnicy ponad półtora stopnia. Jest ona prawdziwym ekstremum obserwacyjnym; mówiąc kolokwialnie, w porównaniu do niej Abell 21 to przedszkole (i nie jest to bynajmniej pusta figura retoryczna). By ją dostrzec konieczny jest okular generujący spore pole widzenia (u mnie było to ponad 2 stopnie) i źrenicę wyjściową około 5 mm; w tej konfiguracji sprzętowej wyłuskałem tylko (i aż) spore, łukowato wygięte pojaśnienie tła. Jak się okazało, była to jedynie wschodnia, jaśniejsza część mgławicy, przypominająca gruby "rogal"; części zachodniej w ogóle nie dostrzegłem (choć spotkałem się z wiarygodnymi relacjami, że i ją widać, choć z najwyższym trudem). Dla jasności - zarówno Simeis 22, jak i Sh 2-216 wychodziły z tła bardzo opornie, będąc widoczne wyłącznie zerkaniem, jako mglista poświata na granicy percepcji oka; delikatne poruszanie tubą trochę pomagało w upewnieniu się, że widzę to, co trzeba. Bez dobrego filtra mgławicowego typu OIII wszelkie próby obserwacji tych obiektów są skazane na porażkę. Zanim na dobre zapuścimy się na niebo zimowe, zatrzymajmy się jeszcze w gwiazdozbiorze Perseusza, gdzie odnaleźć można ogromny (160'x40') obłok zjonizowanego wodoru, skatalogowany jako NGC 1499, szerzej znany jako mgławica Kalifornia. Obiekt jest widoczny już w lornetkach (z wykorzystaniem filtrów H-beta). Tego typu doświadczenie obserwacyjne dopiero przede mną, wiem natomiast, że wystarczające jest zestawienie refraktora 80 mm i rzeczonego wąskopasmowego filtra. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się wiele po takiej kombinacji, tymczasem Kalifornia ukazała się moim oczom całkiem wyraźnie. Blady blask wodorowej chmury ewidentnie kontrastował z czernią nocnego, górskiego nieba. Użycie soczewka o średnicy 150 mm sprawiło, że mgławica stała się jeszcze wyraźniejsza, jawiąc się jako duża, z grubsza prostokątna, mleczna plama. Widocznego doskonale na zdjęciach detalu niestety nie dostrzegłem; wijące się pasma, przypominające nurt spienionej rzeki, ukazał mi dopiero newton o aperturze 16". Ciąg dalszy zabaw z filtrami to dwie mgławice przynależne zimowej konstelacji Woźnicy, a mianowicie IC 405 (Płonąca Gwiazda) oraz IC 410. Pierwsza z nich nie prezentuje się szczególnie okazale – ot, spore (50'x30'), bezkształtne pojaśnienie wokół AE Aurigae, z filtrem UHC ewidentne. Nie będę koloryzował – ten akurat obiekt nie rzuca na kolana, a swe prawdziwe piękno ujawnia dopiero na astrofotografiach. Niemiecki astronom Max Wolf opisał mgławicę jako "palące się ciało, z którego niczym gigantyczne protuberancje wydaje się buchać parę olbrzymich, zakrzywionych płomieni" i to właśnie sformułowanie doprowadziło do powstania stosowanej do dziś nazwy. Druga mgławica jest na szczęście bardziej efektowna – numer 410 to spory (11'), jasny łuk, okalający szczelnie gromadę NGC 1893. Zdecydowanie warto pamiętać o niej podczas planowania obserwacji zimowego firmamentu. Dodam jeszcze, że IC 405 można łapać już soczewce 80 mm; tutaj po raz kolejny zaskoczył mnie filtr H-beta, który okazał się użyteczny, mimo niewielkiej apertury sprzętu. Do kolejnego celu - mgławicy planetarnej NGC 1360 - podchodziłem kilka lat. Cóż, taki mamy klimat, a relatywnie mała wysokość obiektu nad horyzontem (nawet w chwili górowania zaledwie kilkanaście stopni) skutkuje koniecznością prowadzenia obserwacji przy dobrej przejrzystości powietrza. Obiekt jest dość duży (11 × 7.5') i z prezentowanych tu celów najjaśniejszy, więc kłopotów sprawić nie powinien. W refraktorze 80 mm widoczny na wprost, jako duże, owalne, nieco spłaszczone (jajowate) pojaśnienie tła, z kolei soczewka 150 mm soczewka i filtr UHC w zupełności wystarczają, by napawać się widokiem całkiem sporej, wyraźnej elipsy. Po wykręceniu filtra na pierwszy plan wybijała się gwiazdka centralna o jasności 10,98mag. Jako ciekawostkę dodam, że to jedna z kilku mgławic planetarnych, których tarczkę można dostrzec w lornetce 10-12x50. Nie omieszkałem też sprawdzić jak mają się sprawy z mgławicą IC 434 i widocznym na jej tle ciemnym Barnardem 33, czyli popularnym Końskim Łbem. Niestety, w trakcie tej sesji nie dysponowałem filtrem H-beta, zaś użyty jako zamiennik Ultrablock pozwolił jedynie na wyłapanie delikatnej, podłużnej poświaty wodorowej mgławicy, z jednej strony zdecydowanie wyraźniej odciętej od czerni nieba. Początkowo korzystałem z okularu 25 mm, lecz prędko okazało się, że blask Alnitaka przeszkadza zbyt mocno. Zastosowałem zatem barlowa o krotności 2x, podnosząc tym sposobem kontrast i zmniejszając pole widzenia, by usunąć "przeszkadzajkę". Ciemnego wcięcia Barnarda ostatecznie nie wyłapałem, choć nie powiem – było blisko. Z każdą minutą wpatrywania się mdły blask IC 434 stawał się bowiem coraz bardziej oczywisty... Obserwując przez krótkoogniskowy sprzęt koniecznie należy wycelować w kierunku mgławicy Rozeta, który to kompleks został skatalogowany pod numerami NGC 2237-39. Ten spory (90'x90') obiekt kocha szerokie pola – mała gromadka jasnych gwiazd oznaczona jako NGC 2244 jest z każdej strony otoczona kłębiącą się mgławicą. Nie bójmy się fltrów wąskopasmowych - zmiana filtra z UHC na OIII tylko poprawia widok; byłem naprawdę zaskoczony ilością widocznych w niej włókien i obłoczków! Błądząc po zimowym niebie, warto odwiedzić gromadę otwartą zwana Choinką (NGC 2264). To sam w sobie efektowny obiekt, ale mój cel był inny – usilnie starałem się zobaczyć ciemne, widoczne na tle okalającego gwiazdy obszaru mgławicowego wcięcie, nazywane mgławicą Stożek (Cone Nebula). Niestety, mimo iż wspomniana mgiełka wydała mi się całkiem wyraźna, nie potrafiłem zidentyfikować charakterystycznego, tak dobrze znanego ze zdjęć pociemnienia. Ale może właśnie Tobie się udało? Podobne pytanie mógłbym zresztą zadać w przypadku mgławicy refleksyjnej IC 2118, zwanej Głową Wiedźmy... Tego typu problemów nie ma na szczęście z IC 2177, czyli kompleksem mgławicowym z racji kształtu nazywanym Mewą. Ptaszysko można wyzerkać z użyciem szerokokątnego, długoogniskowego okularu i filtra UHC (który jest niezbędny, by przedsięwzięcie się powiodło). Co widać? - rozległą, wydłużoną smugę, rozciągniętą lekko po skosie na linii północ – południe, subtelnie zarysowaną, lecz oczywistą. Dość wyraźnie widoczne jest pojaśnienie stanowiące głowę Mewy (oznaczone odrębnie jako NGC 2327). Po stosunkowo łatwej Mewie czas na prawdziwe wyzwanie, ukryte pod nazwą Meduzy, czyli rozległą, a przez to nadzwyczaj słabą pozostałość po supernowej, oznaczoną jako IC 443. To prawdziwe wyzwanie obserwacyjne – próbując ja dostrzec, zaliczyłem kilka porażek (i to nawet z szesnastocalowym lustrem). Do kolejnych prób zainspirowało mnie zdjęcie Łukasza Sochy (bardzo "realistyczne" - w tym sensie, że doskonale odzwierciedla skalę trudności uwiecznionych na nim obiektów). Widoczna w prawym, dolnym rogu fotografii mgławica zwana Głową Małpy (NGC 2174 ma się do "Meduzy" tak, jak stuwatowa żarówka do czerwonych czołówek, używanych do czytania map nieba na miejscówce obserwacyjnej. Walcząc z IC 443, naprzemiennie korzystałem z filtrów OIII i UHC (Orion Ultrablock). W okularze ewidentnie coś majaczyło – nader słabe, nieregularne, podłużne pojaśnienie, nieco wyraźniej widoczne z pomocą Ultrablocka, pojawiające się momentami i rozmywające po chwili w tle. Porównując sporządzony naprędce szkic z obrazem wygenerowanym przy użyciu www.sky-map.org nie stwierdziłem większych rozbieżności w lokalizacji najjaśniejszej części mgławicy, lecz stuprocentowej pewności nadal nie mam. Wnioski? Podczas pobytu pod naprawdę ciemnym niebem eksperyment należy powtórzyć. Mgławica planetarna Jones – Emberson 1 (PK 164+31.1) w Rysiu nie jest aż takim wyzwaniem. Wkręciwszy w okular filtr OIII i przyjąwszy zdecydowanie niewygodną pozycję (obiekt był akurat w zenicie), uskuteczniłem dość skomplikowany starhopping w jego kierunku. Po upewnieniu się, że celuję we właściwe miejsce przyłożyłem oko do okularu i ... jakież było moje zdziwienie, gdy po chwili wyskoczył widoczny zerkaniem spory (399"), blady owal, z biegiem czasu prześwitujący jednak coraz śmielej i ujawniający niejednorodną strukturę - w sensie zróżnicowanej jasności poszczególnych rejonów mgławicy (coś à la M 97 - Sowa). Myślałem, że będzie trudno (swego czasu przeprowadziłem mocno niepewną obserwację z użyciem sześciocalowego newtona), a tu taka miła niespodzianka. Sesja ta unaoczniła dobitnie zdecydowaną wyższość (w sensie sprawności optycznej) refraktora nad teleskopami systemu Newtona o tej samej aperturze. Ubiegłej zimy spróbowałem też podejścia do galaktyki Leo I (PGC 29488). Ta karłowata galaktyka jest jednym z najbardziej odległych satelitów naszej Drogi Mlecznej. Kto próbował ją wyłuskać wie, że z powodu bliskości Regulusa i niskiej jasności powierzchniowej obiektu (15.5mag) nie jest to proste zadanie. Warto wiec skorzystać z dokładnego atlasu (ja akurat wykorzystałem mapkę zamieszczoną w "Cosmic Challenge" P. Harringtona); prócz mapki w użyciu był okular 25 mm, w połączeniu z barlowem 2x, który to zestaw wygenerował powiększenie 60x. Po odsunięciu alfy Leo poza krawędź pola widzenia początkowo nie widziałem nic. Nie odpuszczałem jednak i po dłuższej chwili w okularze zaczęło majaczyć blade, ulotne pojaśnienie o nieokreślonym kształcie, widoczne zerkaniem. Nie był to odblask od gwiazdy, bo mimo lekkiego poruszania tubą owo pojaśnienie nie zmieniało swego położenia. Widoczność "duszka" potwierdziłem w okularze 10 mm. Podekscytowany tym niespodziewanym (bo poprzedzonym licznym pasmem porażek) sukcesem, postanowiłem zmierzyć się z karłowatą galaktyką Leo II – kolejnym członkiem Grupy Lokalnej, położoną nieco na północ od gwiazdy Zosma (δ Leo). Niestety, jejmość nie raczyła wyskoczyć z tła. Nie byłem nawet specjalnie rozczarowany, pamiętając o jej ekstremalnie niskiej jasności powierzchniowej (zaledwie 17.6mag). Tu jednak trzeba naprawdę dużego lustra... Krótkoogniskowe refraktory achromatyczne to mocno niedoceniane teleskopy, czasami wręcz dyskredytowane na forach astronomicznych, a przecież w rękach cierpliwego obserwatora potrafią pokazać przysłowiowy pazur. Jesteś w posiadaniu takowego? Jeśli tak, to cóż szkodzi zejść z utartych szlaków i spróbować swych sił w starciu z niebanalnymi celami... Autorami wykorzystanych w tym artykule zdjęć są Łukasz Socha - Jolo (Lew i Meduza) oraz Marcin Paciorek - MaPa (Kalifornia i Mewa).
    1 punkt
  35. Skorzystałem z Twojej rady i pomogło + wyciąganie poziomami z maską gwiazd. Ale generalnie straszenie się morduje z tą galaktyką. Za cholerę nie mogę wyciągnąć ładnego niebieskiego koloru na ramionach wiatraka. ps. wersja 6852
    1 punkt
  36. Hej, szperałem trochę po Sieci i odnoszę wrażenie, że nie jest to często fotografowany obiekt. Galaktyka spiralna z poprzeczką NGC 4236 (aka PGC 39346, UGC 7306) , otoczona przez żółte gwiazdy, oddalona jest od Ziemi o około 11,7 mln lat świetlnych, a zlokalizowana w ogonowej części konstelacji Smoka :) Należy do grupy galaktyk M81, zawierającej co najmniej 34 galaktyki, w tym znaną parkę M81 i M82. Ma bardzo małą jasność powierzchniową - wg różnych źródeł między 15.9 a 24 mag, może stąd próby wydobycia jej z tła nie wpłynęły korzystnie na poziom szumu... Gdyby ktoś wiedział, jak zmusić Pixa do generowania opisów zorientowanych zgodnie z kadrem, a nie odwróconych w poziomie, to chętnie przyjmę radę :) HEQ5 belt mod, Synta 150/750, QHY8L, TS 60/228, Atik 16IC 30x600 sek, darki, biasy, flaty
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Dołączam się do wszystkich życzeń, sto lat Wysłane z mojego XT910 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  39. Wszystkiego najlepszego i zadowolenia z życia!
    1 punkt
  40. NAJLEPSZEGO I 100 LAT !!!!
    1 punkt
  41. Wszystkiego dobrego Kenny:)
    1 punkt
  42. Ode mnie również stówka ;)
    1 punkt
  43. 1 punkt
  44. Sto lat i czystego nieba.
    1 punkt
  45. Wszystkiego dobrego, 100lat:)
    1 punkt
  46. O!!! Kenny nam się postarzał. Powodzenia chłopie w poczynaniach a-fotograficznych. Bezproblemowych i bezstresowych sesji. Także w życiu prywatnym wszystkiego NAJ!!!
    1 punkt
  47. 1 punkt
  48. Życzę zdrowia szczególności Oby dopisywało podczas obserwacji nieba Teleskopu tak wielkiego byś odkrył Wszechświat na nowo przez niego Radości obcowania Oraz samych miłych wspaniałych chwil w życiu Pozdrawiam serdecznie wiadomo, kto Paweł ;)
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)