Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.10.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 11 punktów
    Chmury 2018-10-10. Foto Aparat Nikon Coolpix L.23 Takie chmury były widoczne u mnie.
  2. 7 punktów
    Całe niebo w ten sam wzorek. Szkoda że zdjęcie tego nie oddaje.
  3. 6 punktów
    Zachód Słońca z dnia zaćmienia księżyca koniec lipca 2018 Canon 1300d tamron 70-300
  4. 4 punkty
    Jedna z najpiękniejszych gromad otwartych gwiazd i to jeszcze podwójna. Wyświetl pełny artykuł
  5. 3 punkty
    No widzę, że gruba dyskusja się rozpoczęła wokół tematu krótkoczasowej astrofotografii. Może to i dobrze bo będzie można przy okazji kilka rzeczy podkreślić To teraz obiecane 3 grosze od mnie. @Jacek E. w porządku. Już dawno się pokapowałem, że moje astrofoto krótkoczasowe Ci nie leży. OK. Nie musi. Każdy z nas jest inny i każdy na co innego zwraca uwagę, również w astrofotografii. Cieszy mnie natomiast, że ogólnie mówiąc, temat astrofotografii krótkoczasowej jest dość nośny i wielu osobom takie zdjęcia się podobają (wraz z ich wszystkimi ułomnościami ale o tym za chwilę). I jeszcze jedno, może zabrzmi to patetycznie i śmiesznie ale dwa, trzy lata temu miałem takie marzenie, żeby kiedyś zacząć fotografować i pokazywać innym głęboki kosmos jak był zarezerwowany do tej pory tylko dla dużych obserwatoriów i wielkich teleskopów. Teraz w etapie nowych kamer CMOS w końcu stało się to możliwe i nie ukrywam, że sięganie granic rozdzielczości i "krojenie seeingu" sprawia mi ogromną frajdę. Jak wiecie i zauważyliście nie lubię trzymać fotografii w szufladzie - zawsze wrzucałem na fora moje prace nawet na etapie jak to były straszne plastusie (ot choćby tu: https://astropolis.pl/topic/50140-kamerką-planetarną-w-dsy/?do=findComment&comment=613097 ) . Oczywiście dostawałem i dostaję różny feedback. Czasem konstruktywną krytykę z pokazaniem co poprawić (nauczyłem się nie traktować nigdy takich uwag personalnie ani jako złośliwość bo wiem, że większość osób doradza w dobrej wierze) która jest bardzo potrzebna a czasami po prostu ktoś napisze "fajna fota" czy "super" i uwierzcie bądź nie ale takie proste słowa też "budują" i sprawiają, że czasami człowiekowi chcę się siedzieć tą godzinę więcej nad obróbką chociaż mógłby w tym czasie zrobić coś innego. Nie wiem jak dla innych, każdy jest różny, ale dla mnie opinia innych jest istotna i zawsze biorę ją pod uwagę - fotografuję niebo nie tylko dla siebie ale też po to, żeby pokazać je innym i przy okazji poszerzać, popularyzować niewyeksploatowane aspekty astronomii i astrofotografii. Złośliwych komentarzy na forach raczej jest mało a jeśli już są to raczej rzadko i najlepiej je wtedy olać... Tematu oceny prac nie ruszam, oceniam subiektywnie, po swojemu bo uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania i oceny. Nie lubię szufladkowania tematów i gdy ktoś narzuca mi co ma mi się podobać a co nie. A teraz odnośnie samej techniki - nie ma róży bez kolców. Skala jest ogromna 0,4''/pix lub jeszcze większa. Konia z rzędem komuś kto w przy takiej skali w polskich warunkach zrobi punktowe gwiazdy. A dodatkowo krótkie czasy wymuszają stosowanie wysokich gainów przez co studnia poszczególnych pikseli jest mikra i gwiazdy momentalnie się wypalają. To co teraz możecie obserwować na moich zdjęciach (piszę o gwiazdach) to i tak przeskok milowy w stosunku do wyjaranych placków które prezentowałem jeszcze rok temu (tu porównanie: https://www.forumastronomiczne.pl/uploads/monthly_2018_08/860759484_7331comp.jpg.aaed0532cffb92571ec44379b507832c.jpg ). Przynajmniej teraz wiem jak zrobić gwiazdy mniejsze i bardziej zwarte no i kolorowe. Oczywiście kolejnym problemem jest tło - przy wysokich gainach trudno opanować ten guboziarnisty szum. Pomaga duża ilość klatek i dithering ale to nie jest remedium na całkowite pozbycie się problemu. To co napisał @jolo też jest istotne - krótkie czasy pojazują tylko jasne obiekty - drobnica z tła jest niewidoczna niestety. Przy moim 10'' lustrze ograniczam się do mgławic planetarnych (jasnych i zwartych) oraz galaktyk do 11-11,5mag (powierzchniowo). Niemniej jednak ilość obiektów którą można w ten sposób obrazować i tak jest ogromna. Te wszystkie niedogodności wynagradza nam sam obiekt który pokazany jest w rozmiarze niedostępnym dotychczas i z detalem również o rząd (albo dwa) wielkości lepszym niż przy naświetlaniu długoczasowym - to wszystko dzięki krojeniu seeingu na kawałki i wybieraniu najlepszych części (astrofoto długoczasowe uśrednia seeing i przez to detal jest gorszy). No i minimalistyczny setup (tylko mont + teleskop + kamera z filtrami) który zdecydowanie ułatwia rozpoczęcie fotografowania i opanowanie sprzętu - dla mnie to mega ważny punkt. Technika i sprzęt są nowe, warsztat i obróbkę dopracowuję od roku i na razie jestem bardzo zadowolony z efektów. Wkrótce planuję przesiadkę na sporo większy sprzęt więc możliwości i zasięg znacząco mi się powiększą. Cały czas staram się żeby oprócz walorów "detalu i rozdzielczości" fotografie które pokazuję prezentowały się choć trochę poprawnie pod kątem gwiazd i szumu aczkolwiek biorąc pod uwagę wcześniejsze ograniczenia (niska studnia, szumy) jest to bardzo trudne i nie zawsze się udaje. I jeszcze na koniec - astrofotografia krótkoczasowa na pewno nie jest konkurencją na dla astrofotografii długoczasowej. Jest zupełnie inną dziedziną, tak jak już wcześniej napisał @wessel. Można ją lubić bądź nie ale tych dwóch dziedzin nie powinno się konfrontować (zawsze można porównywać ale to już inna sprawa). Dodatkowym mitem który należy przy okazji obalić jest ten mówiący o tym, że jest to szybka astrofotografia. Bo nie jest. Materiału trzeba zebrać też dużo, tyle że w krótkich klatkach. LRGB do NGC7331 naświetlałem ponad 15 godzin przez 3 noce z czego zestackowałem tylko 8 godzin. Obróbka też jest zupełnie inna i czasami nawet bardziej upierdliwa ( ręczne przebieranie tysięcy klatek jak się chce mieć dobry detal). To tyle, sorry za przydługi tekst
  6. 2 punkty
  7. 2 punkty
  8. 2 punkty
    Jak dla mnie wszystkie zgłoszone paskudy są wystarczająco paskudne.
  9. 2 punkty
    Jacku, ale każdy ma prawo mieć swoje kryterium oceniania. Ktoś wybierze techniczną perfekcję, a ktoś zwróci uwagę na inne aspekty. Przeczytałem poradnik Wessela dwu- lub trzykrotnie, ale wybacz - mimo wiedzy, jaką sobie przyswoiłem, ten tekst nie jest dla mnie ewangeliczny. W muzyce mam podobnie - nie jestem w stanie słuchać Koncertów Brandenburskich Bacha częściej niż raz do roku, choć mogę wybierać spośród dziesiątek, jeśli nie setek nagrań: świetnych, doskonałych i boskich. Ale jakoś na ten moment wolę posłuchać choćby jakichś zapomnianych sonat triowych Johanna Fuxa - choć nie są tak doskonałe jak bachowskie, mają pewną świeżość dla mojego ucha. Wracając do analogii prosto z naszego światka, wyobraź sobie, że nagle miałbym się publicznie zżymać, że jakaś relacja wizualna zdobyła więcej polubień od mojej, choć została napisana ubogim językiem i ma sporo mankamentów stylistycznych. Jak byś zareagował na takie pretensje? Sam głosowałeś w konkursach wizualnych na teksty napisane czasem bardzo przeciętnym językiem i jakoś nikt się nie czepiał twoich wyborów. Czemu? Myślę sobie, że mógłbym napisać jakiś poradnik o tym, jak sam oceniam relacje, a później może ktoś by się nań powoływał. Stosowałbyś się do tych porad? Czy taki "Poradnik czytania tekstów literackich" brzmi dla Ciebie dobrze czy niekoniecznie? Zakładam, że można mieć różny gust literacki, muzyczny, a nawet - astrofotograficzny. Można pewnych wad nie widzieć lub widzieć nieoczywiste plusy takiego, a nie innego wyboru. Czasem coś po prostu do Ciebie trafia, choć nie jesteś w stanie zwerbalizować przyczyny - urzeka i już. Jakieś zdjęcie, jakaś relacja, jakieś cokolwiek - może być jak but niedoskonale uszyty, ale doskonale leżący na stopie. I cała warsztatowa niedoskonałość zwyczajnie przestaje mieć znaczenie.
  10. 2 punkty
  11. 1 punkt
    Nie wiem czy to odpowiedni dział (można przenieść) ale może ktoś skorzysta z moich doświadczeń z teleskopem w systemie RC. Kupiłem używany model RC 6'' GSO chyba 2 lata temu z zamiarem wykorzystania go w okresie jesienno-zimowym na galaktyki - w końcu trzeba zacząć je fotografować . Wykonałem nim próbne zdjęcie na pełnej ogniskowej kamerą QHY8L i na tym się skończyło. Przeleżał w kartonie. Lubię szerokie pola z 200-400 mm ale chciałem zmierzyć się z większą ogniskową i zobaczyć "co w trawie piszczy". Wiadomo że to ciemny teleskop - F9. Dokupiłem reduktor/flattener w D.O. 0,75 czyli ogniskowa w granicach 1000mm i zwiększona światłosiła. Na zdjęciach z Astroluminy nie widziałem wtedy większych niedociągnięć kolimacyjnych poza rozciągniętymi gwiazdami po brzegach. Przy kamerze ASI1600mmc z małym pikselem wyszło wszystko. Gwiazdy jak duszki - przy wyostrzaniu już było to wyraźnie widać. Podjąłem się kolimacji. Trzy wieczory podchodziłem do tematu. Nie wiem czy wszystkie modele tego typu tak mają czy to poprzedni właściciel / właściciele ale śruby na LG dokręcone tak że musiałem użyć sporej siły żeby je poluzować. To samo na pająku. Ale po kolei. 1.1 Kolimacja wyciągu względem plamki na LG. Najsłabszy punkt zestawu. Wyciąg posiada clamping ring. Aby uzyskać względną osiowość wszystko musiałem robić z wyczuciem. Za mocny docisk i miałem spore rozjazdy. Kiedyś bardziej doświadczeni mówili że tego typu zestaw należy kolimować przed każdą sesją - teraz już rozumiem co mieli na myśli. 1.2 Pojawia się problem przy kadrowaniu. Luzując clamping ring wszystko szlak trafia. Zamontowałem kamerę i liczyłem na szczęście że jakoś obiekt się ułoży w kadrze. 1.3 Dociski na wyciągu w postaci śrub. Jedna to opór z jakim porusza się wyciąg druga blokuje położenie focusera. Jak wyżej - znów wszystko z wyczuciem. 2. LG - chyba jednak trafił mi się niezły model bo LG ruszyłem minimalnie. Użyłem kolimatora Cheshire i laserowego od GSO. 3. LW - kilka prób z kolimatorami na zmianę i jakoś to się wszystko poskładało. 4. Odległość matrycy od korektora. Trzymałem się podawanych w internecie 8cm. Złączek mam całą reklamówkę więc większego problemu nie było. Na wszelki wypadek zmontowałem to wszystko z Tilt Adapterem od TSa i dobrze zrobiłem po przy próbach na gwiazdach była potrzebna minimalna korekta. https://www.teleskop-express.de/shop/product_info.php/language/en/info/p4745_TS-T2-collimator---compensation-for-field-tipping-in-astrophoto.html Wynik na 6 klatkach po 300sek Jak dla mnie jest to wynik bardzo akceptowalny. Ogólnie niebo było wczoraj bardzo słabe - ciągle cirusy + duży wiatr szarpał montażem. Na guiderze ząbki w granicach 0,5-1 px. 1 pełna klatka surowa 20x 5 min Ha + crop, DDP, histogram, zdjęcie odrobiny szumu Pzdr.
  12. 1 punkt
    Ciąg dalszy "maratonu planetarek" - jeszcze mam kilka obiektów na liście Tym razem NGC 40 z gwiazdozbioru Cefeusza - czasem nazywana też Mgławicą Muszka (Bow-Tie) chociaż są też inne obiekty które mają taką nazwę. Obiekt jest dość mały, ale nie bardzo mały. Ma około 38'' a jego jasność to około 11mag Góruje wysoko więc dość łatwo o dobry seeing. Taki też trafił się na zlocie nad Tanwią gdzie zebrałem całość materiału. Mgławica jest dość stara - ma około 30tyś lat. Dominuje w niej kolor czerwony ale w dużej skali przebija się delikatne zielono-niebieskie halo wewnętrznej otoczki (w kształcie okrągłej bańki) Z obu stron mgławicy widoczne są bardzo słabe języki gazu (świecące w kolorze czerwonym). W przeszłości pewnie były symetrycznymi wypustkami podobnie jak w innych mgławicach planetarnych jednak obecnie ich kształt jest już mocno zdeformowany przez promieniowanie gasnącej centralnej gwiazdy. Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader LRGB Kompozycja LRGB L - 1300 x 2,5 s (gain 82%), nieguidowane RGB - 500 x 2,5 s (gain 86%) na kanał Offset - 50 300 darków na kanał skala setupu - 0,41''/pix -> Pierwsze zdjęcie to crop i upsize 200% (0,2''/pix) a drugie to upzise 140% i szersze pole (0,29''/pix)
  13. 1 punkt
    Pogoda sprawdziła się niemal idealnie, co prawda o godzinę później chmurwki odeszły i jeszcze troszkę zamszyku ale nocka będzie udana Chyba już ostatnie moje chwile z Łabądkiem i tak mu staram się w kadrze upchane skarby wykraść Sonnar 2,8/180 z QHY183C + AS 60/240 z RC IMX290M 120s. jedna klateczka, +12,6*C, 0*B wiaterek, ciśnienie 1018, wilgotność 76%
  14. 1 punkt
    Słaba mgławica w konstelacji Kasjopei w odległości około 600lat świetlnych. RC 6 GSO, ASI1600mmc, iEQ45 10x5min Ha 7nm Baader
  15. 1 punkt
    Bardzo lubię takie zdjęcia, gdzie esencją jest jak największa ilość detalu. W tym sensie najbliżej im do zmagań wizualowca Dość często wracam do NGC40 w czasie letnio-jesiennych obserwacji. Szczególnie pamiętam jedną sierpniową noc, z bardzo dobrym seeingiem i przejrzystością. W dużym powiększeniu i z filtrem UHC były momenty kiedy w na tle mgławicy pojawiało się kilka czarnych dziurek, podobnie jak na fotce. Pamiętam, że byłem tym mocno podjarany. Obraz z tamtych obserwacji mam ciągle w głowie . Dzięki, bo z tym zdjęciem odżyło wspomnienie .
  16. 1 punkt
    Polecam, żeby dorzuć do porównania jeszcze jednego ciekawego malucha o ciekawych parametrach - lornetkę Opticron 6,5x32. Tu opis ze strony producenta: https://fotozakupy.pl/product-pol-27987-Opticron-6-5x32-Adventurer-T-WP-uniw.html?gclid=Cj0KCQjwl9zdBRDgARIsAL5Nyn31sSddUb94fbMUJZz9JTWGsH3OfL7lWP1GRnr7VxgfrYweuSDEayYaAvwTEALw_wcB A tu moja recenzja: https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/13769-opticron-65x32t-wp-–-trzeci-bliźniak/
  17. 1 punkt
    @kjacek masz rację można tym bardziej, ze Janek ma u siebie okno dachowe dość nisko. Tylko my mamy mega frajdę właśnie z wychodzenia po ciemku na zewnątrz a mały sie cieszy jak nie wiem, bo jest późno a on lata pod gołym niebem ?
  18. 1 punkt
    Pięknie z katalogami Gaia hula!
  19. 1 punkt
    Kurczak no... Wszystko zależy jak kto do konkursu podchodzi. Patrząc na siebie (zdecydowałem się chyba przez 5 lat 3 razy) to zdobycie chyba 8 głosów to było szczęście niepojęte Czy taki dodatkowy nie spowoduje mniejszego zainteresowania ,,głównym"? To myślę tylko sprawa świadomości wystawiającego pace i jego podejście. Kurczak brak mi tu zdecydowanego zdania Chyba na pewno za dodatkowym nie jestem....
  20. 1 punkt
    Z dachu na pewno widać lepiej niż z balkonu, z racji większej powierzchni skuteczniej można odciąć się od okolicznych świateł. Nie da się jednak bezszmerowo na niego wejść. Poza tym jest on łakomym kąskiem dla złodziei i włamywaczy być może większym nawet niż parter. Dlatego mieszkańcy ostatnich pięter są na to uczuleni, a nikt o zdrowych zmysłach nie będzie w nocy informował sąsiadów że właśnie zachciało mu się wejść na dach.
  21. 1 punkt
    Dokładnie tak.Galaktyka M 31 gdy patrzyłem na nią z dachu wieżowca stojącego na sowicie oświetlonym częstochowskim osiedlu pokazała dość wyraźnie swoje "chmury".Widziałem je kilka razy w małym 6 cali SCT przy powiększeniu chyba około 40Xnatomiast z balkonu wiszącego kilka metrów w dół już takich widoków nie miałem. Co do niepokojenia mieszkańców, to trzeba obserwować nie łazić
  22. 1 punkt
    Taki skarb wysyłać do Chile? U nas dobra zmiana kiedyś się skończy, będzie zapotrzebowanie na fachowców
  23. 1 punkt
    Oczywiście widoczność Drogi Mlecznej ogranicza się do takie delikantej poświaty odcinającej się od ciemniejszego tła nieba, w prawdziwie ciemnych warunkach widac ją zupełnie inaczej. W uzupełnieniu napisze bardzo ważną rzecz (tak po szybkich przemyśleniach). Tuż przed opozycją Marsa byłem u siąsiadów z lornetką dwa piętra niżej, pamiętam jak byłem zniesmaczony gdy spojrzałem na ich niebo z balkonu dokładnie dwie elewacje poniżej mojego balkonu. Ich poziom był tuż poniżej lini lamp uliecznych, ja jestem dobre kilka mtrów powyżej. Z balkonu siąsiadów widziałem tylko najjaśniejsze gwaizdy typu "trójąt letni", Marsa, Jowisza, Saturn był majaczący (ledwie co). Wniosek ( ktoś tutaj wcześniej już napisał), na wielkomiejskim, czy też małomiasteczkowym niebie trzeba kierowac się do góry, jak najwyżej. Łuna miejska od horyzontu niewiele się zmieni - tam prawie nic nie zobaczymy. Ale wspinając się powyżej lini swiateł (wszelkich) przynajmniej odkryjemy zenit i tak do 20-30 stopni w dół od niego. Czyli na dach Panowie i Panie!!!!. Zresztą to niezły pomysł, miejska astro impreza na dachu.....
  24. 1 punkt
    Zazdroszczę, ja Drogę Mleczną ostatni raz widziałem lecąc samolotem ? Z osiedla to u mnie nie ma szans, może z jakiś okolicznych łąk/brzegu lasu by się udało wypatrzeć. Dzisiaj jedynie pooglądałem M34, jutro ma być super pogoda i ciepło w dodatku. Chyba wybiorę się w jakieś ciemniejsze miejsce niż balkon. Już sobie wynotowałem co chcę znaleźć na niebie ? Wciągająca zabawa ?
  25. 1 punkt
    Ja z balkonu łapię średnio 3,5Mag a w bardzo robrych warunkach (rzadko) tak do 4,2-4,5max. Nie jest źle, "Mleczuśną" latem prawie zawsze widać. Ale to i tak nic w porównaniu do ciemnej miejscówki poza miastem - sprecyzuję, dla mnie ciemna miejscówka to taka gdzie łąpią się gwaizdy 6Mag gołym okiem.
  26. 1 punkt
    Seeing i szczegół drobnicy. Ogólnie co dla kogo ważne. Sam zauważyłem, że coraz bardziej zwracam uwagę na gwiazdki wrogach. Ale nie one są najważniejsze. OGÓLNE WRAŻENIE zdjęcia, pierwsze spojrzenie i to coś .........
  27. 1 punkt
    Z tym chodzeniem na dwór... Wiesz, to niby wielkie świętokradztwo, ale z domu, przez szybę w oknie, tym małym refraktorkiem też można. O ile po obu stronach szyby jest ciemno ?
  28. 1 punkt
    Łukasz znalazł niszę astrofoto, w której staje się mistrzem. Długo czasowa astrofotografia mu nie dorówna. Z kolei on nie zrobi ładnego zdjęcia Andromedy. Oceniamy zdjęcie, a nie sprzęt czy technikę. Czy podział na kategorię jest potrzeby? Nikt nie zrobił podziału na zdjęcia z kamery chłodzonej i niemod. Canona. Ewolucja idzie do przodu. Niektórzy mistrzowie spadną na drugi plan. Nic na to nie poradzą. Ładne zdjęcie mgławicy planetarnej czy szeroki kadr Drogi Mlecznej samo się obroni. Takie życie. Niech każdy robi zdjęcia jakie lubi, no chyba, że chce być pierwszym, inni to ocenią, i to najbardziej cenię w Konkursie Henia.
  29. 1 punkt
    Miejsce na prezentację jest. Wykonawców brakuje. Ps Swoją drogą mam wrażenie, że niektórych wręcz boli, że te foty Łukasza mają taki feedback.
  30. 1 punkt
    Jacku, a co ja tam będę sam w tym dziale robił Zanudzę się na śmierć i umrę z samotności No chyba, że chcesz stworzyć dedykowany dział tylko dla mnie Póki co amatorów astrofoto krótkoczasowego w PL jak na lekarstwo.
  31. 1 punkt
    Tak jak tu czytam to musicie mieć chłopaki niezłe warunki z balkonów. U mnie okiem to Duży Wóz, jaśniejsze w Lutni i Łabędziu no i Arktur, a jeszcze i Kasia w zenicie i to wsio. Zazdroszcze Wam! Pozdrawiam!!!
  32. 1 punkt
    Witam A teraz przyszedł czas na bąbelka TLAPO804, niemod Canon, + filtr UHC-S dobre 3h materiału
  33. 1 punkt
    Po powrocie z pracy przeczytałem cały wątek i natychmiast przypomniała mi się stara anegdotę, jak znacie to trudno, ale przeczytajcie: ? Przychodzi trzech Żydów do rabina by ten rozsądził spór między nimi. Pierwszy opowiada ze gruszki z drzewa które rośnie na miedzy należą do niego bo jego dziad zasadził drzewo, opowiada żarliwie całą historię na co rabin odpowiada: - Masz rację. Po nim opowiada drugi historię że grusza częściowo jest na jego polu a wszystkie gałęzie są po jego stronie i to tu cień pada gruszy na jego pole i owoce spadają na jego pole. Także na jego wywód rabin odpowiada: - Masz rację. Po nim wchodzi trzeci i mówi że grusza ma korzenie na jego polu a wszystkie liście każdej jesieni on musi grabić dlatego owoce należą się jemu. Także na jego wywód rabin odpowiada: - Masz rację. Na te słowa nie wytrzymała przysłuchująca się wszystkiemu żona rabina i mówi: - Przecież to niemożliwe! Oni spierają się ze sobą, o to który ma rację, a Ty mówisz, że mają ją ? To niemożliwe by wszyscy mieli racje! Rabin z niezmąconym spokojem odpowiada: - Masz rację
  34. 1 punkt
    Piotr, peryole Bieszczady, następny zlot za Twoją chatą. Ustalmy już datę :D:D:D
  35. 1 punkt
    Relacja rewelacja. Mam nadzieję, że szybko ukończysz studia, obejmiesz kierownictwo jakiegoś obserwatorium na Atacamie i zloty będą odbywać się w Chile.......
  36. 1 punkt
    Dopiero teraz ogarnąłem się i mogę skomentować relację Oli. Nic dodać, nić ująć - relacja Pierwsza Klasa. Jak przeczytałem to przeniosłem się z powrotem w czasie i przestrzeni jakbym znowu tam był. Przypominałem sobie zmagania z obiektami na niebie i ze sprzętem na ziemi ?. Kto był niedaleko ten wie ?. Dla mnie zlot jest niezapomniany, atmosfera była niesamowita.
  37. 1 punkt
    Dodam swoje trzy grosze. Astrofoto, moim zdaniem, jest bardziej dziedziną sztuki niż nauki, czy techniki. Owszem techniczna doskonałość jest ważna, ale nie najważniejsza. Dla mnie liczy się, przede wszystkim, kadr, obiekt, kolor itp. Wolę zdjęcie gorsze technicznie ale "ładne", poruszające do cna. Fotografia krótko-czasowa jest w fazie rozwoju i z pewnością, Jacku, niedługo zaspokoi Twoje wymagania, a fotki Łukasza są coraz lepsze i jak sądzę nie koniec na tym. Popatrz jeszcze na zalety: montaż nie musi być drogi, wystarczy dobson, brak prowadzenia, co skutkuje zawsze mniejszym FWHM, czyli lepszymi szczegółami. No i skala mamy możliwość focenia mniejszych obiektów.
  38. 1 punkt
    Oczywiście. Urzeka mnie struktura farfocli w środkowej części mgławicy i kontrast jej czerwonej płachty z błękitną kropą w centrum. Gwiazdy dookoła również dorzucają sporo koloru (co bardzo lubię) i ożywiają tym samym kadr, mimo, że jest to region dość ubogi w kosmiczne latarenki** (z wizuala kojarzę cholernie ubogi star-hopping do obiektu). Tak, widzę aberrę, nierówne obwódki, mocne pionowe spajki - ale to wszystko pikuś, który nie jest w stanie zaburzyć pozytywnego odbioru zdjęcia (co innego, gdyby to był Pan Pikuś). Ale przede wszystkim, uwielbiam każde odejście od kanonu obiektów charakterystycznych dla danej pory roku. Oczywiście nie zabraniam nikomu palić* Andromedy jesienią, Oriona zimą, Cygara na wiosnę i Welonu latem. Ale jeśli taka perełka jak NGC 40 jest częściej obserwowana wizualnie niż fotografowana (a bywa obserwowana raczej rzadko), to znaczy, że albo zbyt słabo znamy niebo, albo za rzadko wychodzimy ze strefy komfortu. Dwa podkreślenia na koniec: Tak, oczywiście, z grubsza wiem co to znaczy mieć setup odpowiedni lub nieodpowiedni do obiektu. Nie, nie czepiam się, że ktoś jednak wypalił kolejną M31, absolutnie nie ganię za kolejnego Veila. Po prostu lubię odejście od kanonu. __________________________ *klatek, żeby nie było! **nie mylić z kosmicznymi latrynkami
  39. 1 punkt
    Niebo czyste po niemal 2 dniach chmurwia. Ale wieje dalej
  40. 1 punkt
    Wczorajsze, przy zachodzie Słoneczka. Sekwencja impresjonistyczna
  41. 1 punkt
    W ramach nieustającego polowania na interesujące lornetki o małych powiększeniach i możliwie dużym polu widzenia wielokrotnie przeglądałem specyfikacje najróżniejszych produktów o powiększeniu około 6x. Praktycznie wszystkie współcześnie produkowane modele - jakby producenci się zmówili – dysponują 8-stopniowym polem widzenia, co przekłada się na klaustrofobiczny AFOV 48°. W natłoku wielu lornetowych premier w 2017 roku, umknęła mi rodzinka porropryzmatycznych, klasycznie wyglądających lornetek Opticron Adventurer T WP, która obejmuje lornetki o parametrach 6,5x32, 8x32, 8x42, 10x42, 10x50 i 12x50. Na szczęście w jednym z wątków na astro forach o lornetkach z małymi powiększeniami, ktoś zwrócił uwagę na najmniejszego przedstawiciela rodziny. Postanowiłem zaryzykować i u oficjalnego przedstawiciela Opticrona na Polskę zamówić instrument o parametrach 6,5x32. Na początek coś, co od razu rzuca się w oczy. (zdj. 3,4,5,6). Czy tylko ja oglądając te zdjęcia doświadczam deja vu? Nie wiem, czy praktycznie bliźniacze podobieństwo z legendarnym Nikonem 8x30 EII można tłumaczyć wygaśnięciem patentu na korpus, czy jest jakieś inne racjonalne wyjaśnienie. Tak czy inaczej Opticron ma obudowę sześciokrotnie droższego Nikona z identycznym mostkiem okularowym i jedynie innym, bardziej „drobnoziarnistym” ogumowaniem. Oczywiście różni je optyka, inne są cele obiektywów i inne okulary ale biorąc do ręki Opticrona ma się bardzo przyjemne wrażenie obcowania z dużo droższym kuzynem. Wrażenie to jest tym silniejsze, że mechanicznie obie lornetki stoją na bardzo zbliżonym poziomie. Komplet fabryczny: (zdj. 1, 2) Z lornetką otrzymujemy kartonowe pudełko i materiałowe, miękkie etui oraz dwa dekielki na obiektywy (mocowane w specyficzny sposób, widoczny na zdjęciu), dwa proste dekielki na okulary i pasek neoprenowy (dużo wygodniejszy niż dostarczany z Nikonem EII). Jeśli już jesteśmy przy cechach, którymi Opticron przewyższa Nikona, to zgodnie z symbolem w nazwie: „WP” jest doszczelniony, czyli wodoodporny przynajmniej w typowym deszczu. Producent: tu mamy problem. Opticron w żadnym miejscu nie pisze wprost: „made in…” Na pudełku mamy kod kreskowy z prefiksem 503, który wskazuje prawdopodobnie jedynie na siedzibę firmy w Wielkiej Brytanii oraz dyplomatyczny napis: „supplied and guaranted by Opticron”. Myślę, że nie nikt nie powinien mieć jednak żadnych złudzeń, iż lornetka powstała fizycznie w Chinach. Cena: Opticron jest znany z tego, że jego wyroby mają bardzo dobrą jakość w stosunku do ceny. Jak widać w przypadku recenzowanej lornetki również się to udało. Nie dość, że wygląda prawie identycznie jak Nikon EII to jeszcze jej krajowa cena zaskakuje. Porównując ceny z rynku amerykańskiego w dolarach do cen zachoodnioeuropejskich a tym bardziej krajowych byłem przyzwyczajony do 30-40% różnicy. Tymczasem cena, którą podał mi krajowy dystrybutor (to pierwszy egzemplarz tego modelu lornetki, który ściągnął na moją prośbę) była … o 7% niższa od amerykańskiej, identyczna z brytyjską i aż o 50% niższa od czeskiej. Kupowanie nowego sprzętu astro od oficjalnego krajowego dystrybutora, w cenie niższej od amerykańskiej to bardzo przyjemne uczucie, którego nie doświadczyłem nigdy wcześniej… Waga: 549g , czyli wagowo niewiele ustępuje Nikonowi 8x30 EII; lornetka w miarę dobrze leży w dłoni, jedynie faktura ogumowania jest zbyt drobna, sprawiająca wrażenie dosyć śliskiej. Pryzmaty: ze szkła BAK-4. Producent zapewnia o wielofazowych powłokach na wszystkich granicach elementów optycznych. Odstęp źrenicy: 18mm – bardzo komfortowy; obserwator nie ma najmniejszych problemów z ogarnięciem całego pola widzenia. Rozstaw oczu: według moich pomiarów wynosi 53-74mm. Niestety skala na mostku okularowym nie dość, że prawie niewidoczna, to jeszcze jest naniesiona niedokładnie, wymagała drobnej korekty papierem ściernym, żeby w pozycji zakręconej w maksymalnym oporem wskazywała rzeczywistą wartość rozstawu oczu. Diafragma: odcina się ostro, na krawędzi można się dopatrzyć delikatnej zielonkawej obwódki. Test latarkowy: równe 32mm – lornetka korzysta z całej apertury. Rozmiar okularów i obiektywów: okulary minimalnie mniejsze niż w Nikonie EII; obiektywy wydają się identyczne, chociaż mają o 2 milimetry większą średnicę. Pozorne pole widzenia: w lornetce mamy AFOV wynoszący prawie dokładnie 60°. To już komfortowa wielkość, wyróżniająca Opticrona spośród współczesnych lornetek o powiększeniu 6x czy 6,5x. Rzeczywiste pole widzenia: pomierzone na gwiazdach jest prawie dokładnie zgodne z deklarowanym i wynosi 9,2-9,3° stopnia – brakuje naprawdę niewiele, żeby w jednym kadrze zmieścić się na styk Beta i Epsilon Aurigae. Muszle okularowe: gumowe proste, z korekcją dioptrii w jednym okularze; ogniskowanie centralne, z płynną regulacją, bez „mlaskania” smaru oraz bez uginania mostka przy średnim nacisku. Kolor powłok: zarówno na obiektywach jak i na okularach króluje delikatna zieleń. Minimalna odległość ostrego widzenia: 2,8 metra – trochę za dużo jak na dzisiejsze standardy. Głębia ostrości: dosyć duża, pokrętło ustawiania ostrości nie jest używane zbyt często; w większości wypadków do minimalnych korekt. Jest ostro od około 30 metrów do ∞. Cały obrót pokrętła ostrości to około 480°. Wyjście statywowe: w odróżnieniu od legendarnego bliźniaka jest, chociaż prawdopodobnie nie będzie w ogóle używane – po prostu obraz przy tym powiększeniu jest bardzo stabilny i nie wymaga dodatkowego wspomagania statywem. Aberracja chromatyczna: w środku pola widzenia jest ledwo dostrzegalna, dopiero około 80% promienia pola widzenia pojawia się wyraźnie ale rośnie do poziomu lekko średniego. Na Księżycu jest bardzo podobnie. W centrum praktycznie brak aberracji, która pojawia się coraz intensywniej dopiero po przekroczeniu 75% promienia. Nieostrość brzegowa: to największa wpadka tej lornetki. Około 65% promienia pola widzenia od centrum jest bardzo ostre, na kolejnych 15% występuje powolna, stopniowa degradacja ostrości. Jednak to, co się dzieje na ostatnich 20% to lekka tragedia – ostrość załamuje się gwałtownie i przy diafragmie jest na wysokim poziomie. Nasilenie tej wady przy diafragmie jest tak duże, że nie nazwałbym jej nieostrością brzegową, ale rozmazaniem obrazu. Efekt jest uciążliwy przy obserwacjach dziennych, gdyż bez problemu ogarniamy wzrokiem całe pole widzenia. W nocy jest podobnie ostatnie 20% pola widzenia jest tragiczne; Księżyc przy diafragmie zmienia się w owal zniekształcony podobnie Słońce jak przez refrakcję atmosferyczną przy wschodzie lub zachodzie. Krzywizna pola: jest dosyć wyraźna, przy przeogniskowaniu obrazu (parę stopni korekty pokrętłem centralnym) można otrzymać dosyć ostry obraz na ostatnich 30% pola widzenia, oczywiście kosztem utraty ostrości na środku. Dystorsja: w trakcie obserwacji architektury czy ściany lasu staje się zauważalna trochę poza połową promienia pola widzenia, na szczęście występuje na poziomie mało uciążliwym, przy skanowaniu horyzontu w poziomie występuje jedynie minimalny „efekt szklanej kuli”. Koma: rośnie do poziomu znacznego na ostatnich 30% pola widzenia. Astygmatyzm: w centrum niezauważalny, rośnie do poziomu dużego na ostatnich 30% pola widzenia. Odwzorowanie kolorów: lornetka pokazuje kolory bardzo neutralnie, bez zauważalnej tendencji ocieplania lub oziębiania kolorów. Odblaski: w trakcie obserwacji Księżyca w nocy lub jasnych latarni odblaski pojawiają się, ale są bardzo delikatne i mało uciążliwe. Na koniec wypada przedstawić jeszcze jednego bliźniaka recenzowanej lornetki; to Levenhuk Sherman Pro 6,5x32. (zdj 7.) Tym razem mamy do czynienia nie z bliźniaczym wyglądem, ale najprawdopodobniej z bliźniaczą optyką. Tylko że w ofercie Opticrona seria Adventurer jest pozycjonowana jako najniższa, natomiast u Levenhuka jest to najwyższa półka, do tego nie wiadomo dlaczego wyceniana prawie dwukrotnie drożej. Według testu na optyczne.pl, który znajduje się tu: https://www.optyczne.pl/308-Test_lornetki-Levenhuk_Sherman_Pro_6.5x32.html produkt Levenhuka nie ma deklarowanych 10° pola ale identyczne w Opticronem pole lekko powyżej 9°. Obie lornetki mają identyczne osłony obiektywów. Natomiast waga Shermana, zapewne ze względu na masywne ogumowanie jest aż o 1/3 wyższa niż proporcjonalnie zbudowanego Opticrona. Po kilkunastu dniach użytkowania Opticrona 6,5x32 postanowiłem, że zostanie ze mną na dłużej. Pomimo denerwującej nieostrości brzegowej polubiłem tego nikonopodobnego malucha. Na tą chwilę, gdy nie mogę sobie pozwolić na docelowe moim zdaniem przy tym powiększeniu lornetki 6x, czyli Leitz’a Trinovid/Amplivid 6x24 ani tym bardziej Sadra 6x42 to nie warto szukać półśrodków i lepiej pozostać przy tej w miarę udanej, budżetowej lornetce . No cóż, może kiedyś… Na dzisiaj nabrałem chęci poznania jeszcze innych przedstawicieli rodziny Opticron Adventurer T WP o klasycznym wyglądzie i oferowanych w równie atrakcyjnych cenach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)