Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.11.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 11 punktów
    Cykl "Obiekt Tygodnia" na naszym forum jest dla wielu ludzi inspiracją, ale zaproponowanie jakiegoś ciekawego obiektu nie jest łatwe. Chociaż jest pewien rodzaj obiektów, który został lekko "zaniedbany". Mam na myśli gwiazdy podwójne i układy wielokrotne. Oczywiście pojawiają się one od czasu do czasu, ale jednak bardzo rzadko. Wydaje mi się, że układy wielokrotne są w jakimś stopniu niedoceniane i to nie tylko w tym cyklu. Więc postanowiłem właśnie to zmienić, bo gwiazdy podwójne mogą zachwycać zarówno podobieństwem jak i kontrastem jasności czy koloru. Nasz bohater Achird (η Cas A) mieszka w Kasjopei między gwiazdami α i γ. Jest widoczny gołym okiem i jego odnalezienie nie powinno sprawić najmniejszych problemów. Mobile Observatory Screenshot Ten układ podwójny został odkryty przez Williama Herschela w 1779 roku. Prowadzone przez niego obserwacje na początku, skupiały się właściwie tylko na gwiazdach podwójnych. Podczas ich katalogowania został przez niego przypadkowo odkryty Uran w 1781. η Cas to gwiazdy fizycznie podwójne, które okrążają wspólny środek masy co około 480 lat. Na niebie dzieli je teraz 13.4 sekundy kątowej, więc do rozdzielenia składników, będzie potrzebny raczej teleskop. Więcej informacji na temat tej gwiazdy podwójnej można znaleźć na stronie http://www.stelledoppie.it, którą polecam wszystkim szukającym informacji o układach wielokrotnych. Jaśniejszy składnik (η Cas A) tego układu o jasności 3.44 mag jest zaskakująco podobny do naszego Słońca i tak jak Słońce jest żółtym karłem. Jego masa to 97% masy Słońca, a jasność jest tylko 23% większa od Słońca, przy praktycznie identycznym promieniu. Drugi składnik (η Cas B) o jasności 7.51 mag jest pomarańczowym karłem (K7V) o 57% masy Słońca i 66% jego promienia. Natomiast jasność wynosi tylko 6% jasności Słońca. Rozpisuje się o tym dlatego, że jest to typ gwiazd podwójnych, który najbardziej lubię. Wprost przepiękny kontrast zarówno jasności i kolorów obu składników. Dla mnie ta parka to blado żółta gwiazda wraz z purpurowym towarzyszem. Wydaje mi się, że różnica jasności jeszcze bardziej uwypukla różnice kolorów, a efekt można dodatkowo spotęgować rozogniskowując trochę obraz. Oprócz tego, że jest to jedna z moich ulubionych gwiazd podwójnych jest jeszcze jeden powód, dla którego chciałem wam ten obiekt zaprezentować. Czytając różne publikacje okazało się, że ludzie dostrzegają tu zupełnie inne kolory niż ja. Richard J. Bartlett w "Easy Things to See With a Small Telescope: [...]" opisuje tą parę jako biało-miedzianą. Natomiast Richard Hinckley Allen w " Star Names Their Lore and Meaning" jako pomarańczowo-fioletową. Jestem niezmiernie ciekaw jakie kolory wy dostrzeżecie. Chciałbym na chwilę wrócić jeszcze do samej nazwy Achird. Brzmi jakby to była nazwa antyczna, ale tak naprawdę po raz pierwszy pojawiła się w atlasie "Atlas Coeli Skalnaté Pleso" w 1950 roku. Ale dopiero w zeszłym roku (2017) została formalnie uznana przez Międzynarodową Unię Astronomiczną. Jako ciekawostkę dodam tylko, że grupa robocza zajmująca się nadawaniem nazw gwiazdom w ramach Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU Working Group on Star Names) zdecydowała, że nazwy będą nadawane pojedynczym gwiazdom a nie układom gwiazd. Oznacza to, że nazwa Achird odnosi się tylko do składnika η Cas A. Więc prawidłowy tytuł dzisiejszego postu powinien raczej brzmieć "Achird i jego towarzysz". A Tobie jakie kolory udało się dostrzec w naszym bohaterze? Spróbuj i daj znać jak poszło! PS: Będąc w okolicy możesz odwiedzić: ι Cas (Iota Cassiopeiae) Mobile Observatory Screenshot Składnik Jasność [mag] Kolor Odległość kątowa do A A 4.6 biały - B 6.9 biały 2.9" C 9.0 biały 7.0" σ Cas (Sigma Cassiopeiae) Mobile Observatory Screenshot Składnik Jasność [mag] Kolor Odległość kątowa do A A 5.0 niebieski - B 7.2 niebieski 3.2" Struve 163 Mobile Observatory Screenshot Składnik Jasność [mag] Kolor Odległość kątowa do A A 6.8 pomarańczowy - B 9.1 niebieski 34" C 10.7 niebieski 114" Burnham 1 Mobile Observatory Screenshot Składnik Jasność [mag] Kolor Odległość kątowa do A A 8.6 biały - B 9.3 biały 1.1" C 8.9 biały 3.7" D 9.7 biały 8.5" Mała ściągawka jak trafić do Burnham 1: Consolmagno, Guy; Davis, Dan M: "Turn Left at Orion"
  2. 7 punktów
    Po długiej przerwie, ponownie się zakręciłem Jest to najdłuższy startrails jaki robiłem - 700 klatek po 1min, Canon 50d + Samyang 14mm. -10 stopni i silny wiatr nie sprzyjały komfortowemu ustawieniu wszystkiego, przymroziło mnie porządnie. Jak wspomniałem to najdłuższe takie zdjęcie jakie robiłem. Najpierw ograniczały mnie akumulatory od Canona, dorobiłem zasilanie z aku 12V. Wtedy zaczęły ograniczać czas baterie w pilocie. Wczoraj na szybko wieczorem skleciłem ogniwo do pilota 6xAAA, już 4 powinny starczyć ale nie ryzykowałem że padnie za wcześnie przy tak niskiej temp. Początkowo miałem dorobić zasilanie z aku, używając przetwornicy step down. Już polutowałem kabelki, sprawdzam miernikiem, a tam z 12V zrobiło się 25V. Jak się domyślacie przetwornicę miałem step up szybko, szybko i tak sobie pośpieszyłem. Stanowisko gotowe do całonocnej akcji: Nie obyło się bez przygód. Pierwsze zdjęcia czyli dobór parametrów robiłem na aku Canona, później zmieniłem na większy. Jak rano się okazało po drodze zgubiłem ten wyjęty akumulatorek. Szczęście, że rano chciałem go włożyć do body i na nim jeszcze parę zdjęć wschodu Słońca pstryknąć. Całą torbę i kieszenie przeszukałem i nie ma, no kurde nie ma ! Dobrze że chciałem na nim zdjęcia jeszcze robić, inaczej nie wiadomo kiedy bym się zorientował o zgubie. Trzeba iść tą samą drogą co wieczorem wracałem, może znajdę. Tylko jak skoro ziemia zmarznięta i śladów nie ma. Idę, idę i... ufff, odetchnąłem. Dopiero co kupiłem ten aku,a już chciał mi uciec
  3. 5 punktów
    A co to znaczy "lepszy obraz"? Nie porównywałem bezpośrednio tych lornetek, jednak są pewne ogólne spostrzeżenia warte uwagi: - większa lorneta, znaczniejsze powiększenie = większy zasięg, łatwiejsze rozpoznanie małych obiektów, możliwość rozdzialu ciaśniejszych układów podwójnych - większa lorneta, znaczniejsze powiększenie = mniejsze pole widzenia - mniejsza lornetka, mnniejsze powiększenie = lepszy obraz gwiazd, możliwość podziwiania rozległych gromad, asteryzmów i gwiazdozbiorów - w mniejszych soczewkach łatwiej skorygować wady optyczne - za tę samą cenę mniejsza lornetka będzie z reguły lepsza optycznie (da ładniejszy obraz) - nawet kiepska duża lorneta sięgnie dalej i pokaże słabsze obiekty - mniejsza lornetka będzie łatwiejsza w prowadzeniu i łatwiej będzie przeskakiwać od obiektu do obiektu Więc co jest lepsze?
  4. 5 punktów
    Dzisiejszy,wysoko nad głowami. 200mm, iso 200, F8, czas 1/400 Pozdrawiam
  5. 4 punkty
    Od wczoraj jestem jednym ze szczęśliwców. Widziałem ją w swojej "dwunastce", najpierw w powiększeniu 60-krotnym, gdzie była podłużnym pasem słabego, subtelnego światła, niemniej oczywistym i dość łatwym. Potem zmieniłem okular na 14mm (107 razy). Galaktyka NGC 1560 była już całkiem sporą, ukośną smugą niby dymu. Jej "obłok" światła wydawał się być jednak niepełny - szczególnie dalej od centrum poświata, jakby zanikała w czerni nieba. Było bardzo zimno - mróz i wiatr nie pozwalały się skupić zbyt długo na danym obiekcie.
  6. 3 punkty
    Szyba Kolejny poranek łechcący neurony pomimo przejmującego chłodu. Kolejny spacer z psem. Niby podobnie, a zupełnie inaczej. Łuna od wschodu wżera się coraz śmielej na ciemne dotąd obszary nieba, łapczywie pieszcząc gorejącą Wenus. Ta – chcąc nie chcąc – poddaje się specyficznym naciskom, lecz broni się dzielnie. Nie to co gwiazdy. Te blakną w okamgnieniu, rozpuszczając się w jaśniejącym błękicie. Zauważam tylko te, najjaśniejsze, ale i one z każdą chwilą tracą swój blask. Księżyc, będący panem nocnego nieba ustępuje subtelnie wschodzącemu Słońcu. Jeszcze panuje, rozświetlając sklepienie zimnobiałym światłem, ale jego królestwo dobiega końca. Nie poddaje się jednak całkowicie lecz usuwa w cień, towarzysząc gwieździe w jej niebiańskim, codziennym spacerze. Rozjaśnia się. Wracamy do domu. Tutaj czuję dopiero, że jestem przemarznięty, ale wpadam na pewien pomysł. Trzymając w ręce kubek gorącej herbaty stwierdzam, iż chociaż przez chwilę, spojrzę na Wenus przez refraktor. Stoi przygotowany. Ale w taki mróz nie wytargam go na balkon, wystarczająco zmarzłem na spacerze. Muszę wszak dbać o własny garb. Odstawiam herbatę i popełniam straszliwe faux pas. Obserwuję Jutrzenkę przez balkonową szybę. Światłosilna luneta generuje mi powiększenie 90x. Fiolet maluje się na twarzy planety, pulsuje, delikatnie zmieniając barwy, ale ja uśmiecham się do siebie wyraźnie widząc lśniący, przecudowny rogalik. Wszelkie aberracje i inne wady schodzą na dalszy plan. Nie zwracam na nie uwagi. Niedoskonały obraz pieści moją źrenicę. W polu widzenia okularu jest jeszcze coś, co dodaje uroku bardzo nieprofesjonalnej obserwacji. Oprócz jarzącej się Wenus zauważam skromnie lśniącą niewiadomą gwiazdkę. Zdaje się być maleńka w stosunku do planety. Zupełnie niepozorna i zagubiona, jakby przez przypadek znalazła się w tak doborowym towarzystwie. Piękne złudzenie. Wiem wszak, że ta ledwo zauważalna gwiazda jest nieporównywalnie większa i jaśniejsza niż bohaterka moich zaszklonych obserwacji. Ale w to, nikt mi nie uwierzy … Po chwili gwiazda gaśnie, pozostaje tylko planeta. Czy to iluzja ?. Nie, muszę kończyć. Czas biegnie i obowiązki wzywają ,ale te kilka chwil spędzonych przy refraktorze pozytywnie nastroiło mnie na dalszy ciąg dnia. A Księżyc. No cóż – bez względu na to, co pomyślicie – upodabnia się do Wenus. Nawet przez szybę, ale to już zupełnie inna historia... PS. Wyszedłem na powietrze. Teraz. Słońce i Księżyc są ze mną. Bohaterki refraktorowej obserwacji niestety już nie widzę.. Całą ją wypatrzyłem. Przez szybę.
  7. 2 punkty
    Dobrze podejrzewasz. Na ciemnym niebie w Beskidzie Niskim (przełęcz nad Mszaną koło Chyrowej) wczoraj w nocy widziałem ją gołym okiem bez większego problemu (choć oczywiście dość słabo). Jej jasność oceniłem na 5.1 mag, a średnicę jej głowy na 50'.
  8. 2 punkty
    Wspaniałe zdjęcia nocnego nieba prezentujecie na tym forum. Są zachwycające. Na moich zdjęciach zamieszczam skromne próby uchwycenia perseid na nocnym sierpniowym niebie. Robiłem je zwykłym obiektywem o ogniskowej 18mm ISO 800 czas naświetlania 150sek. ok. godz. 23:00. w dniu 19.08.2018 wykorzystując funkcje "Astrotracer" dostępną w aparacie Pentax KP po zastosowani modułu GPS.
  9. 2 punkty
    Komety to bardzo wdzięczny obiekt obserwacji lornetkowych. Dlatego zrobiłem powtórkę z wczorajszych obserwacji. Tym razem nie udałem się na dłuższy spacer, a jedynie sprzed domu za to dokładnie i na spokojnie siedząc dość wygodnie na krzesełku celowałem w jej kierunku lornetkami 25x100 na statywie oraz z ręki 10x50 i 8x30. Warunki troszkę gorsze od wczorajszych (latarnie bliżej) mroźno i ten śnieg niestety odbija bardzo sztuczne światło, co powodowało, że gołym okiem widziałem gwiazdy do 5 mag. Kometa wyraźnie wyżej i lekko na lewo względem wczorajszej lokalizacji. Gołym okiem niewidoczna. Za to we wszystkich trzech lornetkach widziana bardzo dobrze. Dość rozproszona (rozległa na co najmniej 15'), wyraźna mgiełka, symetryczna względem lekko skoncentrowanego centrum. Dzisiaj przyjrzałem się jej dobrze i dokładnie porównałem z NGC 253 Galaktyką Rzeźbiarz. W stosunku do do galaktyki kometa zdecydowanie wyraźniejsza i większa. NGC 253 ma coś około 8mag i w lornetce 8x30 już ciężka do zobaczenia chociaż ją wyzerkałem. Natomiast tematyczna kometa w 8x30 bezproblemowa. Ponieważ jej gołym okiem nie dostrzegłem na pewno nie ma jeszcze 5mag, ale na podstawie porównania do jasności NGC 253, kometa zdecydowanie jaśniejsza niż 8mag. Czyli jej jasność dzisiaj oceniłem dokładniej i wyszła mi gdzieś w połowie między 5mag, a 8 mag. Czyli coś średnio w przedziale 6-6,5mag ale chyba już bliżej 6mag. Cieszy mnie również to, że kometa jest coraz wyżej, tylko te latarnie i śnieg mnie denerwują. Kometa zaskakuje nie tylko jasnością, ale rozległością. Szkoda tylko, że nie ma wyraźnego warkocza - toż to byłby hit obserwacyjny, ale i tak nie jest źle.
  10. 2 punkty
    Ostatni obiekt z październikowo - listopadowych anomalii pogodowych do którego zebrałem pełny materiał LRGB. Poszczególne kanały naświetlałem podczas 4-5 różnych sesji, kiedy już mgławica górowała na odpowiedniej wysokości. SiriL bezproblemowo radzi sobie z wyrównaniem i rotacją klatek nawet jak przesunięcia są spore. Obiekt to rzadko fotografowana, mała mgławica planetarna NGC2022 położona w pobliżu gwiazdy Meissa (Lambda Orionis). Przypomina ona bardzo Mgławicę Niebieska Śnieżka (NGC 7662) ale jest od niej sporo ciemniejsza i nieco mniejsza. W obu mgławicach głównie dominuje niebiesko-zielony kolor otoczki. Wewnątrz daje się zauważyć strzępiaste, czerwone włókna gazu (prawdopodobnie zjonizowany wodór). Średnica głównej, gęstszej części to około 28'' a zewnętrznej otoczki - około 40''. Gwiazda centralna to biały karzeł o jasności w granicach 16mag. Jasność samej mgławicy oscyluje wokół 12,5 mag - jednak ze względu na mały rozmiar (a co za tym idzie sporą jasność powierzchniową) jest dość oczywistym obiektem. Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader LRGB Kompozycja LRGB L - 1500 x 5 s (gain 82%), nieguidowane RGB - 600 x 6 s (gain 86%) na kanał Offset - 50 300 darków na kanał skala setupu - 0,41''/pix Kilka wersji - w kolejności. 1) pełna klatka - 80% downsize 2) crop na mgławicę - skala natywna 3) crop i upsize - powiększona 1,5x
  11. 2 punkty
    Nooooo, wreszcie jakaś fajna kometa, szkoda tylko, że bez ogona, tfu, warkocza znaczy. Zapolowalem na nią dziś ok. 21 na podmiejsko - słabowiejskim niebie. Celowo nie sprawdzałem dokładnie jej położenia, wiedząc tylko, że przywędrowała gdzieś w poludniowe rejony Erydanu, na północ od Pieca. W lornecie 12x56 widoczna kapitalnie, a w 25x100 - przekapitalnie. Ogromna, jasna (te 6 mag ma jak nic, a może i nieco więcej), wyraźnie jaśniejsza bliżej centrum. Jest o wiele, wiele lepiej niż 2 tygodnie temu. Zdecydowanie polecam. Szkoda tylko, że tak przymroziło. Pół godzinki paczania i strategiczny odwrót. PS Podejrzewam, że w baaardzo ciemnych miejscach może być już widoczna gołym okiem.
  12. 2 punkty
    Poniedziałkowy Muniek z balkonu godz. 23:45 82,2% 362706km P900, stack 6x1/125s ISO100, PIPP, RegiStax 6, PSE9
  13. 2 punkty
    Szron Mam wrażenie, że czasem zastygam. Stan ten jest przyjemny, gdyż wiąże się z emocjami oraz obrazami, które chcę zatrzymać. Dzisiaj tak miałem. Poranny spacer z psem odrealnił wczesną pobudkę oraz kąsające mrozem, rześkie powietrze. Zapytacie, cóż to sprawiło, że zapragnąłem zacząć dzień od specyficznych emocjonalnych stanów. Subtelnej lewitacji świadomości w obszary niedostępne dla osób, którym obce jest piękno tego, co dzieje się ponad nami, na wczesnoporannym niebie. Nie udzielę odpowiedzi, ponieważ jestem pewien, że wiecie co mam na myśli... Wystarczyło, że spojrzałem w górę. Czas trwania potyczki między nocą a dniem jest fascynujący, i co najważniejsze odbywa się bez ofiar. To taki moment przejścia pomiędzy odrealnioną nocą a tętniącym wszelakim realizmem dniem. Stan pośredni, niczym zawieszenie. Gwiazdy bez sprzeciwu przygasają swój blask posłusznie ulegając budzącej się dominatorce. Tylko te nieliczne, najjaśniejsze podejmują próby nieskutecznego buntu. Ale ja je jeszcze wypatruje, zauważam, zanim i one polegną. I ten widok mi się podoba. Księżyc, jeszcze wysoko na niebie, a już zmierza ku zachodowi. Rozświetla poranny półmrok, majestatycznie górując nad małym mną. Patrzę na niego, podziwiam. Który to już raz? Nieważne. Fascynuje mnie nieustannie i niech tak zostanie. Mimo wstającego dnia stara się utrzymywać nocną dominantę. Jest skuteczny, ale kumplując się z nocą mimo wszystko musi ulec. Robi to jednak z klasą towarzysząc zwycięskiej gwieździe, sam tuląc się do snu. I ten widok mi się podoba. Jest i jeszcze coś, co przykuwa mój wzrok. Wkomponowany w jaśniejące niebo, gorejący biały punkt światła. Gwiazda Poranna, która nie jest gwiazdą, aczkolwiek wśród nie-gwiazd za gwiazdę uchodzić mogącą. Jutrzenka. Wenus sierpowata*. Intensywna, jaskrawa, nie dająca się nie zauważyć. Niebiański świetlik, który pojaśniał do granic swych możliwości. Pięknie iskrzy pośród toczącej się walki. Wręcz przykuwa uwagę. Ze wszech miar stara się nic nie stracić na swym uroku, mimo karcącego spojrzenia będącego jeszcze pod horyzontem Słońca. Córka i matka sprzężone w grawitacyjnym tańcu. Misterium. I ten widok mi się podoba. Jest mroźno, ale nie jest mi zimno. Rozgrzewa mnie piękno nieba, które jest nade mną. Walka ciągle trwa,ale wygrany jest już pewny. Pies zaszczekał. Wracamy do domu. Miasto budzi się do życia, ja budzę się do życia, a ja zastygłem. Lubię ten stan. Byłem gdzieś indziej, ale niestety wracam na swoje miejsce. I tego tak bardzo już nie lubię. Jednak mimo to, dzisiejsze przejście zostawiło swój własny niepowtarzalny ślad. I był jeszcze szron. Szron łączący noc z dniem. Szron, który nie uległ niczemu. Szron wymieszany z Wszechświatem. Zacne ... PS. Zdjęcia z dzisiaj. * sprawdziłem jak wróciłem do siebie, lorneta 12x
  14. 2 punkty
    Dopiero poznaje możliwości astrofotografii tym sprzętem. Zdjęcie księżyca to pojedyncza klatka zrobione teleskopem SkyMax 127 i aparatem Pentax KP. Czas naświetlania 1/13 sek , ISO 400. Zdjęcie w sumie to jedno z niewielu zrobionych tym teleskopem, bo teleskop kupiłem w sierpniu tego roku a zdjęcie zrobiłem w listopadzie gdy trafiły się odpowiednie warunki do robienia zdjęć. Robiłem zdjęcie przez okno przy wyjątkowo małym seeingu. Mam spore problemy z uchwyceniem ostrości. Wykonałem kilkadziesiąt zdjęć i z nich wybrałem te najostrzejsze.
  15. 2 punkty
    Gdy kładziesz się sapać, a za oknem całkowite zamglenie z widocznością max. 200m. A gdy tej samej nocy przypadkowo przebudzasz się około piątej rano i za oknem widzisz taki Księżyc w pełni otoczony ciekawymi chmurkami - to co robisz - oj szybko trzeźwiejesz. Taką sytuację przeżyłem dzisiejszego wczesnego poranka - piękne widoki.
  16. 1 punkt
    Od zarania dziejów ludzkość polowała. Z konieczności - by przeżyć czy to z przyjemności - wypełniając wolny czas, realizując siebie w jakiejś dziedzinie. Poluję i ja. Między innymi na Międzynarodową Stację Kosmiczną czyli nieco ponad 400 ton krążące po orbicie okołoziemskiej na wysokości ok. 400km. Dokładnie jutro mijają dwa lata kiedy po raz pierwszy ISS przeciął tarczę Słońca a ja w końcu po niemal dwuletnich próbach torpedowanych pogodą zrobiłem w końcu zdjęcie tego zjawiska. 30 czerwca 2015 roku debiutancki i chyba najlepszy jak do tej pory tranzyt tak bardzo mnie ucieszył, że dzień później zarejestrowałem się na FA by się tym faktem z Wami podzielić W ciągu ostatnich dwóch lat kilka razy polowanie zakończyło się sukcesem, prawdopodobnie podobna ilość prób spaliła na panewce przez pogodę. Przez ostatnie 3 miesiące moim celem było złapanie stacji w każdej możliwej konfiguracji: tranzyt słoneczny i księżycowy oraz przelot solo. 16 KWIETNIA 2017 Efemeryda w dniu 16 kwietnia była dość obiecująca. Było wszystko, Słońce, deszcz, śnieg z deszczem i mocny wiatr. Jak to przeważnie bywa musiałem udać się na miejscówkę, która była oddalona od Bochni o około 30km. Pod Proszowicami pojawiłem się 45 minut przed tranzytem. Zastała mnie piękna pogoda, ale porywisty wiatr nie wróżył niczego dobrego. Kilka testowych klatek i czekam. Chmury z zachodu nadciągały błyskawicznie więc ustawiłem jeszcze raz ostrość, zablokowałem wyciąg i pozostało mi tylko czekać. Stałem na uboczu dość ruchliwej drogi, ale w niedzielę wielkanocną ruch był niezbyt duży jednak wzbudzałem spore zainteresowanie podróżnych. Kwadrans do tranzytu - chmury, 10 minut przed - to samo, 5 minut - wciąż chmury. Czekam twardo bo skoro już przyjechałem to odczekam aż stoper oznajmi mi, że już nie mam po co czekać Minuta do tranzytu - jakieś niewielkie przejaśnienia przez które widać zamglone Słońce. 16 sekund przed tranzytem Słońce było jeszcze schowane za chmurami, wtedy mała dziura odkryła naszą gwiazdę, zwolniłem blokadę wyciągu, szybkie ostrzenie i ostatnie 5 sekund odliczania już w pełnej gotowości. Na matrycy załapało się 5 klatek ze stacją na tarczy razem z przesuwającymi się chmurami. Seeing niestety słaby, wiatr zrobił swoje. Ale warto było czekać! W wyciąg wkręciłem filtr Ha 35nm wobec czego nasza gwiazda jest krwiście czerwona. 10"/1200mm, Pentax K-5 w ognisku głównym, folia Baader ND3.8, wkręcony Baader Ha 35nm, ISO200, 1/2000 godzina 14.08'44,4" rozmiar kątowy ISS: 50,37" odległość 536,4km czas tranzytu 0,82s Jak dynamiczna była pogoda w czasie tranzytu pokazuje gif (9 klatek w tym 5 ze stacją na tarczy): 25 MAJA 2017 Pod koniec maja był okres pojawiania się ISSa na wieczornym niebie w jasnych przelotach. Jako, że Słońce już dość płytko chowa się o tej porze pod horyzont jednej nocy można obserwować nawet trzy jasne przeloty. Pogoda z końcówki maja nie rozpieszczała i w końcu 6 dni przed końcem miesiąca sprzęt po polowaniu na samoloty został w ogrodzie z zamiarem sfotografowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w przelocie solo. Gdy wyszedłem za dom 20 minut przed przelotem rzuciłem okiem na kilka gwiazd i wiedziałem, że warunki są dość średnie ponieważ nie dało się fajnie wyostrzyć żadnej z nich. Sporo wilgoci w powietrzu, ale co tam, spróbować trzeba. Przeloty na nocnym niebie nieco różnią się od tranzytów, przy których jedynie celuję w Słońce lub Księżyc i czekam na odpowiedni moment. Stacja porusza się bardzo szybko (27600km/h) i wycelowanie szukaczem (tu nie ma problemu) a następnie umiejscownie jej w wizjerze (tu jest problem) nie jest łatwe. Zwłaszcza jak ma się nieco rozregulowany szukacz Nerwowych kilka namierzań i w końcu jest! W wizjerze to już jest walka. ISS zasuwa na tle gwiazd, ja staram się ustabilizować śledzenie i jednocześnie ostrzę. Seria kilkunastu zdjęć, znowu ostrzę i tak kilka razy. Gdy tubus jest już blisko mnie muszę zrobić krok w tył. Oczywiście Stacja na chwilę ucieka z wizjera, ale jej blask jest tak duży, że szybko ją namierzam! Kolejne serie i po około minucie walki obserwuję jak powoli zmierza ku wschodniemu horyzontowi. W 95% przypadków kiedy robię fotografię Stacji solo pot na czole jest obecny, nie inaczej jest i tym razem. Ale walka wygrana! 25 maja 2017, godz. 22.42, odległość 425km, -4.0mag 10"/1200mm, Pentax K-5, barlow TVP 2x, ISO400, 1/500, pojedyncza klatka. 03 CZERWCA 2017 Kolejna okazja do wypełnienia zadania nadarzyła się 3 czerwca kiedy to w nieodległej ode mnie lokalizacji ISS przecinał Księżyc oświetlony prawie w 3/4. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że tranzyt jest tuż po 18. Moja pierwsza okazja złapania Stacji za dnia na Księżycu. Gdy już miałem się pakować nieoczekiwanie żona wkroczyła do akcji i pojechała na spotkanie z koleżanką, o którym przecież "wcześniej mi mówiła" No cóż, zostałem z dwoma córkami. Co zrobić, trzeba fotografować z domu. Wiedziałem, że pas tranzytu nieznacznie mija mój dom, ale bardzo niewiele. Po sprawdzeniu okazało się, że Księżyc i ISS zmieszczą się w jednym kadrze. Pogoda w miarę pewna, w ogrodzie rozłożyłem sprzęt i zrobiłem kilka testowych klatek. Pamiętając, że muszę mieć czas w okolicach co najmniej 1/1600 lub 1/2000 by ISS złapać ostro dostosowałem ISO w aparacie. Na kilka minut przed tranzytem córka koniecznie chciała mi pomóc a jedyną czynność jaką mogła wykonać to trzymanie stopera, który odliczał czas do tranzytu. Z kamieniem na sercu dałem go jej, ale spisała się wzorowo Tradycyjnie 5 ostatnich sekund zostało "wypikane" a ja potraktowałem Ksieżyc serią. Stacji nie zauważyłem w czasie przelotu, ale po sprawdzeniu klatek oczywiście była obecna. Pierwszy dzienny przelot ISS zaliczony! Tym bardziej cieszy, że w doborowym towarzystwie Księżyca. 3 czerwca 2017, G1807 10"/1200mm, Pentax K-5, ISO250, 1/2000 Księżyc: 72,4% ISS: 36,96"; 747,63km 20 CZERWCA 2017 Na tranzyt 20 czerwca nie nastawiałem się za bardzo ponieważ 2 dni wcześniej miałem jeden z najlepszych w tym roku, ale jak to często bywa pogoda storpedowała polowanie. Może to i dobrze bo w niedzielę 18-go żona miała bieg w Niepołomicach i byłem kierowcą gdyby była pogoda ja byłbym pochmurny widząc Słońce i wiedząc, że ISS zaraz przetnie tarczę. Zatem 20-go zaraz po pracy podjechałem 5 km na południe od Bochni i bez jakiejś większej historii tranzyt zaliczyłem. Żałuję, że nie zabrałem żadnego filtra poza folią Baadera. Jedyną "atrakcją" było to, że podczas 30-minutowego oczekiwania nie było kierowcy, który by nie zwolnił na widok betoniarki Stałem przy dość ruchliwej drodze Bochnia-Limanowa i nawet dwóch zatrzymało się zaciekawionych co robię. Kilka minut przed tranzytem spotkałem Kolegę, który mieszka nieopodal a z którym fotografujemy samoloty. Towarzyszył mi do końca, był ciekawy jak to robię. Jak stwierdził "żadnej magii w tym nie ma, ale trzeba być precyzyjnie przygotowanym" Jak zwykle 10"/1200mm, Pentax K-5, ISO100, 1/8000, filtr Baader ND3.8, pojedyncze klatki 20 czerwca 2017 / G16h11m54,08" Rozmiar ISS 45,79" Odległość do stacji 606, 28km, czas tranzytu: 0,89s 27 CZERWCA 2017 Końcówka czerwca to czas kiedy tranzyty ISS na tarczy słonecznej są najbardziej efektowne przez potencjalnie największy rozmiar kątowy stacji sięgający a czasem nieznacznie przekraczający 60". 18.VI w chmurach mi zwiał tranzyt z rozmiarem stacji 59,54" a 27.VI miałem najlepszy tegoroczny pod tym względem: 59,84" Wyjechałem z Bochni o 12.20, godzinę przed zdarzeniem. Linia centralna przebiegała niecałe 8km ode mnie, ale w centrum było kiepsko z parkingiem więc zatrzymałem się ok. 500m na północ od centrum. Niestety z zachodu nadciągał front a z nim sporo chmur. Po niecałych 20 minutach byłem na miejscu, rozłożyłem sprzęt, testowo parę zdjęć Słońca - ostrość ok. Na szczęście na powierzchni naszej gwiazdy jest rejon aktywny AR2664, który znacznie ułatwił ustawienie fokusa. Z minuty na minutę coraz większe mleko nadciągało i były chwile kiedy Słońce na chwilę znikało pod grubą pierzyną chmur. 2-3 minuty przed byłem pewien, że tranzyt sfotografuję, ale przez cienką warstwę chmur. Jak zwykle stoper odliczył mi ostatnie 5 sekund, migawka wciśnięta. ISS na tarczy, ja zaś kolejny raz z tarczą 27 czerwca 2017 / G13h20m26,42" 10"/1200mm, Pentax K-5, ISO100, 1/6400, filtr Baader ND3.8, pojedyncze klatki Rozmiar ISS 59,84" Odległość do stacji 465,11km, czas tranzytu: 0,57s Plany na drugą połowę roku to sfilmowanie tranzytu kamerką, która robi 240 klatek na sekundę (chyba, że znajdę jeszcze lepszą). Zawsze o tym myślałem... No i wciąż niespełnione marzenie, podwójny tranzyt: ISS + samolot. Tak, to marzenie przez wielkie M, chyba największe.
  17. 1 punkt
    Nikona 10x50ex mam, Skyguide 15x70 miałem okazję testować pod przyzwoitym niebem. Jak bym miał wybierać to.. brałbym obie. Nikon to dobrze skonstruowana, lekka i uniwersalna lornetka dobra do wszystkiego. W dzień piękny i ostry -biorąc pod uwagę cenę - obraz. W nocy gwiazdki ostre jak igiełki w ok 3/4 pola widzenia i możliwość paczania z ręki. Z kolei Skyguide na stabilnym statywie to już całkiem poważna dwururka, która pod dobrym niebiem pokaże sporo jednocześnie nie ustępując drastycznie jakością obrazu Nikonowi.
  18. 1 punkt
    Hmm, czasem jedna sesja obserwacyjna weryfikuje moje plany co do kolejnego „Obiektu Tygodnia”. Miała być ulotna IC342, a będzie – równie ulotna – NGC 1560. W tym odcinku posiadacze lornetek raczej nie powinni szukać inspiracji, a do zabawy zapraszam użytkowników średnich i dużych apertur. Kojarzycie przewodnik obserwacyjny z serii Deep - Sky Companions pod tytułem „Hidden Treasure”? Dla mnie jednym z takich ukrytych skarbów późnojesiennego i zimowego nieba jest wspomniana wyżej engiecetka. Dodajmy od razu, że nadzwyczaj dobrze ukrytym – zarówno dość skomplikowany starhopping, jak i niska jasność powierzchniowa nie ułatwiają obserwatorowi zadania. Ale wracając do rzeczy – konstelacja Żyrafy, z uwagi na niewyraźny kształt (a w zasadzie brak jakiegokolwiek) oraz deficyt jasnych gwiazd, jest dość trudnym terenem do eksploracji, szczególnie dla mniej zaawansowanych astroamatorów. Pamiętam moje boje z początków kariery obserwatora, by namierzyć chociażby taką NGC 2403… Nawigację w kierunku NGC 1560 każdorazowo zaczynam zatem od najbardziej charakterystycznego punktu - widocznej bezproblemowo już w szukaczu Kaskady Kemble’a (zwieńczonej, niczym wisior drogim kamieniem, ładną gromadą otwartą NGC 1502); kaskada sama w sobie jest na tyle efektowna, że pewnie prędzej czy później doczeka się swego odcinka, autorstwa któregoś z forumowych lorneciarzy. Następnie odbijam od Kaskady w kierunku gwiazdy zmiennej BE Cam (o jasności 4.35mag) i dalej w stronę galaktyki IC 342. Stąd robię kolejny skok, do gwiazdy γ Cam (ok.4.5mag). Uff, jesteśmy już prawie w domu... mapka wygenerowana z pomocą Stellarium Jeżeli komuś opis drogi dojścia przypomniał scenę z filmu Bareji, to skojarzenia są jak najbardziej na miejscu... Z jej numerem katalogowym też było nieco problemów, bo błędnie identyfikowano ją jako IC 2062 (pod tym drugim oznaczeniem kryje się zwykła gwiazda). NGC 1560 została odkryta przez niemieckiego astronoma Ernsta Wilhelma Tempel (tego od licznych komet) z pomocą jedenastocalowego refraktora w 1883 roku. To galaktyka spiralna o rozmiarach kątowych 10’x1.8’, jasności 11.3mag i jasności powierzchniowej 14.2mag. W rzeczywistości ma ok. 35 tys. lat świetlnych średnicy i znajduje się w odległości szacowanej na 8-12 milionów lat świetlnych. Należy do grupy galaktyk Maffei (określanej też jako grupa IC 342), najbliższej w stosunku do Grupy Lokalnej. Przez odkrywcę została opisana jako „bardzo słaba, duża, rozciągnięta, z gwiazdą 9.3mag po południowo - zachodniej stronie”. Galaktyka – z niewiadomych względów – została pominięta w „Interstellarum Deep Sky Atlas” (musiałem ją tam sobie domalować ręcznie ), natomiast jest ujęta w „Night Sky Observer’s Guide”, gdzie opisaną ją – jakże trafnie – słowami „ghostly streak”. Myślę, że minimalna apertura teleskopu potrzebna do podjęcia prób sensownych obserwacji to 150 mm soczewki lub 8 cali lustra. Do tego przyda się ciemne, przejrzyste niebo (niska jasność powierzchniowa!) plus czas górowania obiektu. Tak obiekt wygląda w osiemnastocalowym newtonie, pod ciemnym niebem Finlandii: źródło: http://deepsky.arkku.net/SketchTemplate.php/?id=622 Ja miałem okazję spoglądać na nią kilkakrotnie, każdorazowo za pomocą Taurusów 300 i 330 mm. Nie należy przesadzać z powiększeniem (low surface brightness ) – najbardziej wskazane są więc okulary długo- i średnioogniskowe. W tej konfiguracji zobaczymy podłużną, subtelnie zarysowaną, świetlistą szramę o jednolitej jasności, nieco zbliżoną wyglądem do NGC 4236 w Smoku (choć ta ostatnia ma większe rozmiary kątowe) – będąc jednak od niej trudniejszą do wyłapania. Galaktyczka jest nieco jaśniejsza w centrum (choć nie da się wyodrębnić żadnego wyraźnego centralnego zgrubienia) i delikatnie rozmywa się w czerni kosmosu na krawędziach. Otacza ją kilka słabych gwiazd. Co tu wiele pisać – jest po prostu piękna… źrodło: Wikipedia Ciekawe, ilu z was miało okazję ją usidlić. Niewielu? No to spróbujcie i dajcie znać, jak poszło!
  19. 1 punkt
    Zaczaiłem się wczoraj na Koziorożca, celem jego rogu. Algedi (6 Cap) była odrobinę jaśniejsza i jakby żółciejsza od Prima Gedi (5 Cap), która była z kolei bledsza. Po bokach były 8 Cap i 3 Cap o barwach zimniejszych. Na południowy wschód świeciła para Dabih β1 i Dabih β2. Wyraźnie różniły się kolorem. Pierwsza żółta ( lub coś z pomarańczowego) druga zaś, tuż obok, o wiele słabsza i niebieskawa - może biaława. Oglądałem w 10/50 z ręki, siedząc w fotelu, więc troszkę drżały, przez co nie mogłem się im przyjrzeć zbyt dokładnie.
  20. 1 punkt
    Przed balkonem mam teraz wieczorami białego Altaira (α Aql), najjaśniejszą gwiazdę Orła. Rzuca się w oczy na wieczornym niebie, tym bardziej, że towarzyszy mu czerwony Tarazed (γ Aql). Obie gwiazdy widać od razu po wyjściu na balkon, pomimo miejskich świateł. Jeśli jednak wyciągnę lornetkę, jakieś 20° pod nimi zobaczę ułożone ukośnie na jednej linii 4 gwiazdy. Okolice α1 i α2 Koziorożca. Źródło: Sky-map.org Obraz ich tchnie harmonią i jest dziwnie kojący. Pośrodku znajduje się pomarańczowożółta para α1 i α2 Koziorożca (inaczej Algiedi lub 5 i 6 Cap), po bokach niebieskobiała 3 Cap z prawej strony i jaśniejsza od niej choć podobnej barwy 8 Cap (ν Cap) z lewej. Wprawdzie gwiazdy te nie są ułożone symetrycznie, lecz mamy tu zapewne do czynienia ze złotym podziałem, wynalezionym już przez starożytnych. W naszym przypadku odległości kątowe na nieboskłonie między skrajnymi gwiazdami wynoszą około 60’ (minut), zaś między środkową parą a skrajnymi odpowiednio 30’ i 15’. Środkowa para to gwiazdy o zbliżonej jasności (4,3 mag i 3,6 mag) - α1 Cap (5 Cap) i α2 Cap (6 Cap). Mają także podobną barwę, dla mnie wyraźnie żółtopomarańczową, choć według ich typu widmowego (odpowiednio G3 Ib i G 8 IIIb) powinny być raczej żółte. Być może wpływ na postrzeganą barwę ma także dość niskie położenie na nieboskłonie i związane z nim poczerwienienie. Odległość kątowa między nimi także jest niewielka – niecałe 7’. Pomimo tego para jest wyłącznie optyczna. W rzeczywistości α1 Cap znajduje się w odległości ponad 5 razy większej niż α2 Cap – odpowiednio 570 lat świetlnych i 109 lat świetlnych. α1 Cap jest przy tym gwiazdą znacznie większą i jaśniejszą (nadolbrzym), choć dla nas wygląda nieznacznie słabiej i mniej pomarańczowo niż α2 Cap. Skrajne gwiazdy asteryzmu są słabsze i kontrastują niebieskobiałą barwą ze środkowymi. Ta z prawej, zachodniej strony (3 Cap) ma wielkość gwiazdową 6,3 mag, zaś 8 Cap (inaczej ν Cap) po lewo, na wschodzie, ma ok. 4,7 mag. Wszystkie one, poza 3 Cap, są w rzeczywistości układami wielokrotnymi, zawierającymi także bliskie, słabsze składniki. W jednym polu widzenia lornetki mieszczą się także z zapasem jeszcze dwie pary kontrastowo zabarwionych (pomarańczowa + niebieskobiała) gwiazd: 1 Cap + 2 Cap oraz β czyli 9 Cap (Dabih, β1 + β2 Cap). Dabih jest prawdziwą gwiazdą wielokrotną, składniki β1 oraz β2 są fizycznie związane. Przy starannym przyjrzeniu się tej parze wypatrzyć można jeszcze jedną, słabszą gwiazdkę po lewo, formującą z nimi wydłużony trójkącik rozwartokątny i równoramienny, coś nieco podobnego z kształtu do bardziej znanego układu ρ Oph, choć o bardziej zróżnicowanej jasności. John Chumack – zdjęcie beta Cap Źródło: https://www.flickr.com/photos/johnchumack/15275085457/in/photostream/ Wszystkie opisane obiekty mieszczą się już w polu widzenia 4° (Vortex Kaibab 15x56), choć najlepiej prezentują się na sześciostopniowym polu Fujinona 10x60 czy nieznacznie mniejszym Kowy 12x56. A teraz, skąd wziął się tytuł tego opowiadanka. Koziorożec, wbrew swej nazwie, niewiele wspólnego ma z wielkorogim mieszkańcem Alp i Pirenejów. Jest raczej stworem wodnym, pół-kozłem a pół-rybą. Koziorożec, gwiazdozbiór wg. Heweliusza Źródło: http://www.astrolabium.pl/czytelnia/galeria Według mitologii greckiej, zmienił się w niego koźlorogi bóg Pan, opiekun pasterzy, nieszczęśliwie zakochany w nimfach, gdy musiał uciekać do morza przed straszliwym potworem Tyfonem. Pan Patrz też: http://pl.mitologia.wikia.com/wiki/Pan Tyfona pokonał dopiero sam Zeus, rażąc piorunem i przywalając Etną. Potwór jednak żyje w głębinie, plując ogniem i lawą. Tak to już jest z potworami, że potrafią obudzić się łaknąc krwi. Odmienny mit głosi, że gwiazdozbiór Koziorożca to przeniesiona na nieboskłon koza Amaltea – ta, która wykarmiła maleńkiego Zeusa ukrytego przed okrutnym ojcem Kronosem (rzymskim Saturnem) w grocie na Krecie. W takim razie, opisany asteryzm byłby rogiem Amaltei, czyli mitycznym Rogiem Obfitości. Ta wersja bardziej mi przypadła do gustu - przecież opisany tutaj asteryzm kapie obfitością kolorowych, wielokrotnych gwiazd. Więc póki Koziorożec gości na jesiennym nieboskłonie, spróbuj odnaleźć jego róg. Możesz delektować się nim na każdym niebie – wiejskim a nawet miejskim, byle nie nadmiernie zachmurzonym. Potem zaś, jak zwykle – daj znać, jak poszło!
  21. 1 punkt
    Dzięki koledzy za odzew. Teraz temat jest dla mnie bardziej jasny Zdarza się, że z racji odległości nie słychać huku, a widać tylko pulsowanie, takie miganie, ale - tak jak piszesz - oznacza to najczęściej rozpad. A czy skorupa obtopieniowa meteorytów kamiennych - ta ciemna warstwa - też rdzewieje czy raczej "chroni" meteoryt przed tym procesem? Kto nadaje nazwę znalezionemu meteorytowi?
  22. 1 punkt
    Skrzynka już jedzie, a soniacza kupię jak będe w PL, bo nówek nie ma, a używkę , to trza panie pomacać. ? Canonek zostanie w rezerwie, bo to sprawdzony sprzęt i szkiełka z przejściówką, będą do Nex6. Na razie...?
  23. 1 punkt
    Kiedyś szukałem jak odróżnić meteory komety i znalazłem taką o to stronkę polecam może się przyda komuś. https://pl.depositphotos.com/124207704/stock-illustration-realistic-color-vector-meteor-asteroid.html
  24. 1 punkt
    Czyli 2 Giga bity... to jakieś 250 Mega Bajtów.... (250MB) ? Sory! nie mogłem się powstrzymać ? takie zboczenie zawodowe......
  25. 1 punkt
    Byłbym chory jakbym nie wyszedł choć na 5 min U mnie kometa dość słabo widoczna w 10x50. Słabe warunki w tej części nieba. Orion przeciwnie, chyba widziałem NGC 2024, pierwszy raz w lornetce
  26. 1 punkt
    Fotografowanie przez szybę wiąże się z degradacją obrazu, natomiast po otwarciu okna powstają silne turbulencje powietrza wynikające z różnicy temperatur. Pewnie z tego biorą się problemy z ostrością. Pozdrawiam
  27. 1 punkt
    17 listopada warunki były niełatwe z powodu obecności Księżyca (poza kadrem z prawej), ale udało się odnotować postęp Miry w nabieraniu blasku Oby pogoda dopisała w terminie przewidywanego maksimum, a przekonamy się na ile stać Mirę w bieżącym cyklu. Czystego nieba!
  28. 1 punkt
    Dzisiejszy zachodzący,dwie minuty przed zachodem. 135mm iso200 f5,6 czas 1sek Pozdrawiam
  29. 1 punkt
    Iluminacja 69.4%, Canon 600D + Synta 10, stack z 65 zdjęć
  30. 1 punkt
    Ja też dzisiaj próbowałem, ale warunki masakra 70% tarczy, z balkonu P900 1x1/250s
  31. 1 punkt
    A tu wersja normalna, taka jak mi się podoba.
  32. 1 punkt
    Super Też liczyłem, ze Munia dzisiaj pocykam swoja kamerką ale niestety mgiełka w Ustce. Niemniej na zywca widok dech zapierający w tej chwili Canon 550D z Tamronkiem 70-300. ISO200 z 1 sekundą. Kolorów jednak nie uchwyciłem - prawie tęcza wokoło na żywca.
  33. 1 punkt
    Przymglony Muń w paskach parę minut temu nad Ustką z Canonka 550D z kiciakiem.
  34. 1 punkt
    Mira rośnie w siłę 6 listopada przekroczyła 5.0 mag. Oto dowód... Powodzenia na łowach!
  35. 1 punkt
    Ludziska piszą sobie relacje, a ja też bym chciał więc siadłem i piszę Niedziela, kolejny bezchmurny wieczór jednak różniący się od poprzednich. A to za sprawą stojącej na tarasie 10 calowej rureczki , czekającej aż przez nią spojrzę:) Ostatni raz obserwowałem już dość dawno temu, głównie z braku okularu. Pod koniec września nabyłem Luminosa 15mm (dzięki Ola za przetrzymanie go, aż będzie mnie na niego stać). Jak na połowę października jest ciepło ok. 13 stopni. Wyszedłem z domu po 21, od razu zauważyłem, że kolejny raz przejrzystość znacząco spadła. Zaraz po zmroku było widać multum gwiazd od razu po wyjściu z domu, a teraz musiałem porządnie się skupić by wyłuskać charakterystyczny układ gwiazd Strzały. O widoku M31 gołym okiem mogłem zapomnieć. Miło obserwować nie zarywając nocy, wczesna pora niesie ze sobą także minusy z których największy to światła latarni, a przede wszystkim lampa u sąsiada oświetlająca całe podwórko plus waląca w niebo (muszę coś z tym w końcu zrobić). Nie miałem planu obserwacji, wziąłem kilka stron z atlasu nieba dla początkujących by w ogóle coś znaleźć. Najpierw krążyłem po niebie bez celu, trafiając przypadkiem na M31 - jasna plama ale wrócę do niej później. Szybko obskoczyłem kilka obiektów które łatwo zlokalizować, zaczynając od M57, chyba po raz pierwszy patrzyłem na ogryzka M27, niepozorne kulki M56 i M71. Potem ambitnie poszedłem w stronę mgławicy Veil, jednak bez rezultatu. Obracając się w przeciwnym kierunku wróciłem do M31 która urosła w polu widzenia okularu, wylewając się poza jego krawędzie. Wtedy też trochę wstyd, ale pierwszy raz obserwowałem jej towarzyszki M32 i M110. Przyszła kolej na M33, zawsze miałem trudności z jej zlokalizowaniem, może poza jedną nocą gdy widziałem ją gołym okiem. Tym razem również parę minut zajęło, zanim do do niej dotarłem. Pojaśnienie zajmujące większą część pola widzenia, po dłuższym wpatrywaniu jakby majaczyła spiralna strukura. Wreszcie Gromada Podwójna wzniosła się nad dach, szybko obróciłem się i podziwiam masę błyskotek. Jednak te obiekty dużo bardziej podobają mi się w szerszym polu, przy 15mm są ciasno upakowane przy krawiędziach pola widzenia, trzeba oglądać każdy obiekt osobno z tej pięknej parki. Jeszcze szybki rzut okiem w stronę M76 oraz gromad otwartych w Kasjopei. Już miałem kończyć gdy przyszła mi myśl do głowy, że przecież kupiłem filtr OIII który czekał obok na montaż przed kamerą. A może by tak najpierw.... Było ciemno, a ja miałem tylko czerwoną latarkę z padniętymi bateriami która ledwo potrafiła oświetlić białe kartki atlasu. Ostrożnie wyjąłem filtr z pudełka, i podjąłem próbę wkręcenia go w 2" przedłużkę wyciągu. Nie widziałem zbyt wiele więc robiłem to powoli powtarzając sobie w myślach spokojnie Darku, ostrożnie, nie śpiesz się, żeby nie wyślizgnął Ci się z palców... i wtedy zgadnijcie co....:( Zadziwiające jest, jak wiele myśli potrafi przemknąć w ciągu ułamka sekundy. Najpierw w myślach poszła cała wiązanka przekleństw. Odruchowy ruch ręką by po omacku próbować złapać filtr, jednak poczułem tylko jak odbija się od dłoni. Kolejna myśl , że 600 zł poszło się je...., szybkie bicie serca, a w głowie ułożyły się dwa scenariusze: 1. Uderzenie o płytki i odgłos pękającego szkła. 2. Uderzenie o płytki, chwila ciszy i odgłos pękającego szkła 4 metry niżej. Czekam na nieuniknione. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie było moje zdziwienie gdy usłyszałem głuche tąpnięcie, przyglądam się, a filtr wylądował na stojącym obok plecionym krześle. Całe zdenerwoanie przeszło w niedowierzanie i poczucie ulgi. Aż usiadłem na chwilę by złapać kilka oddechów. Po uspokojeniu podjąłem drugą próbę wkręcenia filtra, tym razem robiłem to klęcząc na płytkach trzymając elementy nad samych krzesłem które przed chwilą okazało się ratunkiem dla filtra. OIII zamontowany, drugie podejście do Zachodniego Veila czas zacząć. Chwilę zajęło zanim doskakałem po gwiazdach w odpowiednie miejsce no i... jest! Bez trudu widoczny charakterystyczny spiczasty kształ , falujący i rozszerzający się ku drugiemu końcowi. Dłuższą chwilę przyglądałem się, czułem jednak pewien niedosyt, podejrzewam że w dłuższej ogniskowej widok byłby lepszy. Korzystając z założonego filtra jeszcze skok do M27, tym razem ta planetarka waliła po oczach mocno, wyraźnie wychodząc z tła ukazując charakterystyczny zarys ogryzka. Po nieco ponad godzinie zakończyłem szybkie obserwacje szczęśliwy z wielu powodów: pierwszych obserwacji od dawna, zaliczenia kilku nowych obiektów, oraz... ocaleniu filtra. Na koniec jeszcze dodam, że mimo ułatwienia jakie daje filtr w dostrzeżeniu niektórych obiektów, nie jestem zwolennikiem używania filtrów. Może to kwestia przyzwyczajenia , ale przeszkadza mi to przygaszanie gwiazd i zafarb jaki wprowadza filtr. Zdecydowanie wolę obraz naturalny, choć wtedy welonu bym nie mógł dopisać do listy zaliczonych obiektów. Ot taka sprzeczność na koniec "nie fajnie, ale fajnie" I to koniec historii, gdy śmierć spojrzała mi w OIII
  36. 1 punkt
    Pewnej nocy w pewnym miejscu. @MateuszW dzięki pomoc i przede wszystkim towarzystwo!
  37. 1 punkt
    27. "Chmury po zachodzie Słońca" Autor: Krzysztof Król Aparat: Pentax K-r + Pentax 18-55 Santa Susanna, 13.08.2018
  38. 1 punkt
    25. Autor: Przemysław Kępa Aparat: Fujifilm SL1000 Szczecin, 11.08.2018 "Złociste chmury na zachodzie"
  39. 1 punkt
    Droga Mleczna D7200 + Sigma 17-50 f/2.8 17mm ISO 3200 f/3.2 czas 25 s Pp CS6
  40. 1 punkt
    14. Autor: Jacek Erbel Aparat: Canon 550D z Tamronem 70-300, nastawiony na krajobraz, ostrzenie ręczne. ,,Wszelkiej maści chmurewki" Ustka, 25.06.2018r.
  41. 1 punkt
    21 Autor: Dariusz Wiosna Miejsce: Jasień (łódzkie) Data: 21 lipca 2018 Obiekt: Księżyc Instrument: GSO 10" Detektor: ASI224 Montaż: NEQ6 Ekspozycja: Mozaika z 13 paneli Obróbka: AS2!, PS CS5 Akceptuję regulamin konkursu.
  42. 1 punkt
    Fotki z piątku:) Widać jakąś różnice między zdjęciami?
  43. 1 punkt
    Fragmenty Księżyca z wczorajszego dnia MAK 180 + ASI 224 MC
  44. 1 punkt
    9 Autor : Maciej Zakrzewski Miejsce : Kozłów, Kiełpiniec Data : 10-05-2018, 08-07-2018 Obiekt : Sadr i okolice ( IC 1318, NGC 6888) Instrument : TS 60/260 Detektor : Canon 500d Montaż : HEQ 5 Ekspozycja : 60 klatek po 4 minuty Obróbka : Adobe PS CS 5, Fitswork Akceptuję regulamin konkursu.
  45. 1 punkt
    4 Autor: Mirek Zagórski Miejsce: Połom/Bochni Data: 16 czerwca 2018 Obiekt: tranzyt ISS przez tarczę Słońca Instrument: 254/1200 Detektor: Pentax K-5 Montaż: dobson Ekspozycja: ISO80, 1/8000 - 4 klatki Obróbka: PS CC Akceptuję regulamin konkursu.
  46. 1 punkt
    3 Autor: Maciej Kapkowski Miejsce: Brok nad Bugiem Data: 15.06.2018r. Obiekt: Galaktyka Messier 101 Instrument: Takahashi FS 128 Detektor: ZWO ASI 1600 MM-C Montaż: ASA DDM 60 Espozycja: L:60x300 sekund, RGB 20x180 sekund na kanał. Obróbka: PixInsight, Maxim DL, Adobe PS CS 5 Akceptuję regulamin konkursu.
  47. 1 punkt
    2 Autor: Tomek Zwoliński Miejsce: Wołomin Data: 2018-05 + 2017-06 Obiekt: Propeller (DWB-111) Instrument: TSAPO100q, ED80 Detektor: QHY9m, QHY8L Montaż: NEQ6 Espozycja: Ha ~18,5h, RGB ~2,5h Obróbka: Maxim DL 6, PixInsight 1.8, PS CC Akceptuję regulamin konkursu.
  48. 1 punkt
    1 Autor: Maciej Kapkowski Miejsce: Brok nad Bugiem Data: 15.06.2018r. Obiekt: Messier 16 Mgławica Orzeł Instrument: Takahashi FS 128 Detektor: ZWO ASI 1600 MM-C Montaż: ASA DDM 60 Espozycja: Ha i OIII: 24x300 sekund, SII: 36x300 sekund Obróbka: PixInsight, Maxim DL, Adobe PS CS 5 Akceptuję regulamin konkursu.
  49. 1 punkt
  50. 1 punkt
    26 listopada bawiłem się co nieco z fotometrią, m.in wycelowałem Canona 450d w rejony Miry Ceti, przy czym nie miałem pojęcia jaką powinna mieć wtedy jasność. Zrobiłem około 20 zdjęć po 3.2 s każde, przy ISO 400. Zestackowałem je ostatnio i okazało się, że oprócz Miry załapała się tam jeszcze jedna zmienna tego samego typu zmienności, R Cet. Ledwo co widoczna na poniższym zdjęciu: Mira wydaje się być jaśniejsza niż sąsiadka, ale tylko pozornie. Fotometria zrobiona w Muniwinie pokazała, że obie gwiazdy miały jasność na poziomie 7.55 mag. Wydawać by się mogło że to jakiś błąd, ale jak się okazuje obserwacje obu gwiazd bardzo dobrze wpasowują się w krzywe zmian blasku z AAVSO. Poniżej krzywa zmian blasku R Cet z tego okresu. Widać na niej że była akurat tuż po maksimum. Zauważcie przy okazji, że zaledwie miesiąc później jej jasność spadła do około 10 mag. Czerwoną strzałką zaznaczyłem moją obserwacje z tego wieczoru: Poniżej krzywa zmian blasku Miry Cet uzyskana z obserwacji AAVSO. Widać na niej, że Mira była tuż przed szybkim wzrostem jasności, zaledwie miesiąc później jej jasność przekroczyła 4 mag. Czerwoną strzałką zaznaczyłem moją obserwację:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)