Ranking użytkowników
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.08.2025 uwzględniając wszystkie miejsca
-
3 punkty
-
Trzydzieści lat temu w okolicach podwarszawskiego Piaseczna spadł meteoryt uznany za niezwykle piękny. Natrafiłem w necie na taki ciekawy artykuł wraz z filmem na jego temat: https://g.pl/news/7,187452,32186127,31-lat-temu-w-polsce-spadl-wyjatkowy-meteoryt-wazyl-ponad-15.html3 punkty
-
Jeśli już tak chwalimy się nie sprawozdając, dodam od siebie, że także liznąłem w ubiegłym tygodniu nieba. Jadąc na wieś, ok. 100 km na wschód od Warszawy, zabrałem lornetkę 12x56 licząc bardziej na ptaki niż na pogodne niebo. Tymczasem trafił się jeden wieczór z genialną wręcz przejrzystością powietrza i czystością nieba. Chowając się po ciemnych kątach podwórza przed wszechobecnym blaskiem ulicznych latarni i sasiedzkich lamp LEDowych cieszyłem się a to Gromadą Podwójną (tzw. Chichoty) i gromadami Kasjopei, a to Galaktyktyką Andromedy, kulkami Herkulesa czy też gromadami, obłokami gwiezdnymi i mgławicami Tarczy i Strzelca. Więc niebo jeszcze istnieje a wisual is not dead 🙃.3 punkty
-
Muszę Wam wyznać, że wczoraj pierwszy raz od września zeszłego roku (!) miałam wreszcie okazję do prowadzenia obserwacji, ale nie takich że patrzę na kometę/zaćmienie/zorzę, tylko faktycznie takich, że siadam z lornetą i atlasem, i dłubię w tym co między gwiazdami. Bardzo mi tego brakowało, chociaż przyznam, że na samym początku było mi jakoś tak lekko dziwnie i nieswojo. Po takiej przerwie, gdzie w międzyczasie widziałam tylko niemal idealnie ciemne niebo nad Islandią i jego całkowite przeciwieństwo w Krakowie, nie mogłam przyzwyczaić się do widoku bezchmurnego nieba w swojej rodzinnej wsi. Dopiero po dłuższej chwili plątania się między różnymi częściami nieba i dumaniu nad tym wszystkim, odpłynęłam w wir wyłapywania mgiełek. Mam nadzieję, że póki jestem w domu, jeszcze trafi mi się jakaś nocka, to napiszę może jakąś krótką relację z tego mojego powrotu 🙂2 punkty
-
Publikuję za zgodą Autora 🙂 Cześć! Przede wszystkim początkowo nie wiedziałem, że @Dawid_S i @MichalKaczan planują tej nocy obserwacje w Czechach. Kiedy już się dowiedziałem, w zasadzie wszyscy nie wiedzieliśmy, czy zobaczymy chmury, czy rozgwieżdżone niebo. Mogliśmy jedynie domyślać się, że pogoda będzie rozdawać karty. I tak właśnie się stało. Aura. AccuWeather pokazywało, że duże rozpogodzenie dotrze do nas o 22:00, a Meteoblue, że dopiero o 5:00. Ostatecznie wyszło mniej więcej w połowie tego przedziału. Wcześniej mieliśmy już dosyć długie, 15-25 minutowe przejaśnienia, a czasem tylko krótkie momenty. Dla mnie była to kolejna szalona noc po walce z mgłą i wilgocią w Chrzelicach, gdzie finalnie odniosłem pyrrusowe zwycięstwo i z filtrem CLS zobaczyłem to, co chciałem. Ale zacznijmy od początku. Przyjechaliśmy na miejscówkę równocześnie z Michałem, choć startowaliśmy z różnych lokalizacji. Niebo było wtedy zasnute chmurami, ale od razu wypakowaliśmy sprzęt. Sam zastanawiałem się przy tym nawet, czy nie lunie jakiś chwilowy deszcz z tego, co było nad nami. Najpierw była kawka, herbatka i pogaduchy... aż nagle niebo zaczęło się delikatnie przecierać, odsłaniając jaśniejsze gwiazdy. Po dłuższej chwili odsłoniło się całkowicie, ukazując swoje piękno w pełnej krasie. Droga Mleczna świeciła bardzo mocno, Wielka Szczelina była oczywista, a ciemne pyły w Łabędziu ładnie odcięte. Ogólnie, mrowie gwiazd! W pierwszej chwili człowiek, który na co dzień obserwuje spod jaśniejszego nieba, zwyczajnie traci orientację – tyle tego świeci. Zaskakujące było to, że noc nie była smoliście czarna, góry wyraźnie odcinały się od tła nieba, a biały odrośnik na moim teleskopie niemal błyskał w oczy. Zgodnie stwierdziliśmy, że totalnie czarne noce zdarzały się może kilka dekad temu, ale już nie dziś. Co jednak ciekawe, chmury były nie do odróżnienia od tła nieba, więc nie świeciły na biało. Zwrócił na to uwagę Michał, a kiedyś pisał nam o tym @Dobek, że pod przyzwoitym niebem tak to właśnie wygląda. Dla mnie było to najlepsze niebo, pod jakim kiedykolwiek znalazłem się z teleskopem. Miejscówka i wrażenia. Miejscówka to bardzo przyjemny punkt widokowy, ukierunkowany na południowy zachód. Jak napisał Dawid na naszej grupie na WhatsAppie, i tak wszystko przetoczyło się przed naszymi oczyma: od gwiazdozbiorów wiosennych, aż do jesiennych. Jedynym minusem było to, że znajdowała się blisko zakrętu drogi i co jakiś czas przejeżdżało auto. Ja po prostu zamykałem oczy i odwracałem się, a ponieważ zakręt był na wzniesieniu, miałem na to czas. Wilgoci brak, a wysokość to chyba jakieś 860 m n.p.m. Wiatr również nie doskwierał, bo mieliśmy za plecami wzniesienie. Przebieg obserwacji. Jeśli chodzi o same obserwacje, lustro 22" robi niesamowitą robotę. M13 rozbita w pył, Omega świeciła jak szalona, a w Miotle Wiedźmy miałem wrażenie 3D! Następnie fala uderzeniowa Mgławicy Półksiężyc – niesamowity obiekt, pięknie wywinięta mgiełka. U Dawida wszystko było oglądane na szeroko, obraz był bardzo przyjemny w odbiorze, dając poczucie plastyki i ogromu kosmosu. W moim refraktorze zabawiłem się filtrami. Nowo nabyty OIII zrobił robotę! CLS pokazał znowu tylko Welon Wschodni, ulotnie, ale jednak. Ja już znałem ten obiekt, więc wiedziałem, co mnie czeka. Dawid przy pierwszym podejściu z CLS-em miał problem, aby wychwycić, o co chodzi. Z OIII Welon był już wyraźnie odcięty, a gwiazdki wcale nie były jakoś specjalnie przygaszone. Tutaj i Dawid od razu go wyłapał. Następnie dłuższa chwila z Welonem Zachodnim. Piękny "wywijas", który raz jaśniał mocniej, a raz przygasał, gdy nadciągała lekka chmura. Potem przyszedł czas na Amerykę Północną. Wstyd się przyznać, ale widziałem ten obiekt dopiero pierwszy raz, a to jest po prostu petarda! Zatoka Meksykańska była pięknie i bardzo wyraźnie odcięta, choć sam obiekt był, w moim odczuciu, miejscami bardziej subtelny niż Welon. Michał wyłapał jeszcze Pelikana w moich czterech calach, jednak tym razem to dla mnie był on niewidoczny. Po tym obiekcie zgodnie przyznaliśmy, że jeśli widziało się już kiedyś jakiś obiekt mgławicowy, łatwiej go potem człowiekowi wyłuskać. Dlatego tak ważne jest wcześniejsze przygotowanie i przestudiowanie szkiców oraz spostrzeżeń innych obserwatorów. Później pamiętam jeszcze Wielką Mgławicę w Andromedzie u Dawida, Hantle i jakieś galaktyczki z katalogu Messiera. Następnie powrót do refraktora i buszowanie po Lisku i Strzale. M71, Mgławica Hantle (z OIII bardziej uwydatniony kształt i podbity kontrast) i Wieszak. Koledzy "strzelali" również do bardziej zacnych obiektów. Zakończenie Ostatnie przejaśnienie, a w zasadzie totalne rozpogodzenie, wykorzystaliśmy na kontemplację. Rozmowy umilkły, zrobiło się cicho, każdy czerpał czystą przyjemność z podziwiania wszechświata. Chyba wtedy wszyscy skanowaliśmy już tylko Drogę Mleczną, bez żadnego celu i pośpiechu. A, i ten Saturn z Pablitusa na koniec – mówię wam, bajka! Ehhh... za krótka noc. Czystego nieba, Radek.2 punkty
-
A tu moje trzy grosze. Opis przepisany z AP: Dzięki Radek za tą relację i wspólne obserwy👍. Na tą miejscówkę czaiłem się już od dłuższego czasu, wg map wyglądało to obiecująco, tylko te 116km zniechęcało. Teraz wiem ,że warto i jest tam lepiej niż np w Novych Vilemowicach w którch byliśmy z Dawidem. Aż strach pomyśleć jak się tam przydarzy inwersja na jesień. To miały być obserwy z nutką ryzyka i tak było, ale dla takiej przejrzystości warto było zaryzykować te 2 godziny jazdy. Miałem co prawda listę obserwacyjną, ale że warunki zmieniały się z minuty na minutę postanowiłem po prostu sobie popatrzeć w niebo i z doskoku spróbować czegoś "ambitniejszego". Tutaj krótki opis. Pozwoliłem sobie wstawić zdjęcia ,żeby było łatwiej zrozumieć o czym mowa. M27 i skrzydła teleskop 22" f4 , OIII 7nm i Masuyama 20mm+ barlow 1.5x (166x) Widziałem wielokrotnie w różnych sprzętach ,ale nigdy nie wyskoczyły z tła tak łatwo. Skrzydło po prawej najłatwiejsze, widoczny zerkaniem jako delikatny łuk światła. Pomiędzy nim a mgławicą wyskakiwał czasem bąbel światła, jakby oderwany od jasnych, bocznych łuków mgławicy (zaznaczyłem kółkiem). Skrzydło po lewej trudniejsze, bardziej ulotne i widoczne najlepiej w jednym miejscu. Widać też postrzępienia na górze i dole mgławicy mgławicy. W ogóle mega detal i świetnie jest się pobawić filtrami OIII,UHC,Hbeta - bo każdy pokazuje ją inaczej. Abell 72 OIII 7nm i Masuyama 20mm+ barlow 1.5x (166x) Widziałem ją już wcześniej, ale wciąż polowałem na wewnętrzną strukturę tego Abella. Większa apertura, lepszy filtr OIII i lepsze niebo pokazały w końcu "orzeszka"w pełnej krasie. Więcej, pewnych oznak , że w tym miejscu jest mgławica mogłem się już domyślać obserwując bez filtra. Co widać? Oprócz dwóch jaśniejszych skrzydeł mogłem dostrzec dość słabe, ale wyraźnie widoczne postrzępienia i włókna, które niczym delikatna pajęczyna wypełniały wnętrze mgławicy. Przywiodło mi to na myśl widok mgławicy Ngc 1501, która w 16" pokazywała podobną, wewnętrzną strukturę. Wyborny widok. Sivan 2 Chłopaki już pojechali , a ja postanowiłem popatrzeć trochę gołoocznie i wyłapać duże mgławice bez użycia przyrządów optycznych. M33 okazała się dość łatwa, podobnie IC1396 w Cefeuszu. Natomiast wiedziałem o pewnej dużej mgławicy, która usadowiona jest pomiędzy Kasjopeją i Andromedą. Było to akurat w zenicie i niebo było tam najlepsze. Po kilku mintach mogłem dostrzec delikatny łuk światła tworzący trójkąt z gwiazdą Shedar i Różą Karoliny. Szybki rysunek i w domu okazało się ,że pozycja pasuje do Sivan 2! Nie ma tam zagęszczeń gwiazd , gromad itp, więc wszystko wskazuje na to ,że jest to obiekt do obserwacji "gołoocznej" pod dobrym niebem. Jestem ciekaw czy ktoś miał podobne doświadczenia. Obserwacja do powtórzenia, żeby mieć 100% pewności.2 punkty
-
Hej, tu efekt dwóch pogodnych nocek na niedawno zakończonym zlocie OZMA 2025 w Niedźwiadach, czyli Amelican 🙂 Dawno niczego nie fociłem i nie publikowałem, więc fajnie było posiedzieć - i pod niebem z innymi pasjonatami, i nad obróbką. Tradycyjnie, mgławice focone na f/5, a gwiazdki to mozaika z pięciu paneli, foconych na f/10 (moja metoda "Mozaikowy flattener"). Uwagi mile widziane 🙂 Sprzęt: Achromat SW 80/400 bez fizycznego flattenera + Nikon D5100 mod + filtr SVB Duo Miniguide ZWO + ASI178MM + iOptron CEM25P + ASIair Pro Materiał: mgławice (f/5), 15-16.08.2025: 32 x 480 s, ISO 400, dithering co 2-3 klatki (4h 16 min materiału), 30 x dark, 60 x flat gwiazdki (f/10) 14-15.08.2025: 5 paneli, każdy 10 x 240 s, ISO 400, bez ditheringu, 30 x dark Obróbka: Stackowanie i rejestracja wszystkich klatek na jednej referencyjnej DSS, odszumianie GraXpert, kalibracja kolorystyczna i wstępne rozciąganie Siril, oddzielenie gwiazd Starnet++, sklejenie wszystkiego w całość, kosmetyka i resample do 50% oryginalnej rozdzielczości - GIMP.1 punkt
-
Jiri Gardavsky(znany nam i nie tylko) napisł; "Wskaźnikiem bardzo dobrej przejrzystości nieba jest tutaj bardzo duża mgławica Sivan 2, którą czasami mogę dostrzec gołym okiem. Dobrej jakości filtr OIII również będzie pomocny." Udanych łowów, JG Co ciekawe zdjęcie Sivan2 które tutaj opublikowałeś robione jest w H-alfa. Tutaj zdjęcie z N.przegladu nieba w Olll/Halfa i Si Olll-świeci na czerwono ,H-alfa na niebiesko....1 punkt
-
1 punkt
-
Wykorzystując wczorajszą, pogodna noc postanowiłem przetestować refraktor z ogniskową 360mm na najbardziej znanym obiekcie. Wniosek back focus od flatennera do matrycy różni się o pół centymetra od tego, co podaje ZWO....wniosek dystorsja ok 30% fotki ,dodam pół centymetra i będziemy testować dalej...wszystkie klatki do wyrzucenia, ale zabawa z EAA na świeżym powietrzu to wartość dodana 😉 Poniżej Crop stack 120s x 50 ASI 1600 Gain 139 oraz zdjęcie z sesji EAA .1 punkt
-
Cześć wszystkim. Właśnie skończyłem całkiem udane obserwacje. Pogoda dopisała , gadkowskie niebo również w związku z tym spędziłem przy teleskopie bardzo przyjemne sześć godzinek. Nawet nie wiem kiedy zleciało a wcale wielu obiektów nie oglądałem. Miałem okazję dobrze wypróbować pierwszy mój filtr na łabędziu. Ultrablock od Oriona mnie nie zawiódł. Super wrażenie podczas podziwiania mgławicy półksiężyc, naprawdę sporo było widać , nie tylko sierp ale także środek majaczył wieloma strukturami. Veil , w tym trójkąt pickeringa i te drobniejsze pomiędzy nim a wschodnim i zachodnim veilem ewidentnie i wyraźnie. Także Ameryka Północna i okolice. Oprócz tego jeszcze kilka planetarek oraz kilka galaktyk a na deser wspaniałe prezentujący się Saturn - seeing dzisiaj był znakomity. Muszę przyznać że nie wytrzymał bym tak długo gdyby nie dwie niedoceniane przez początkujących wizualowców rzeczy - mianowicie grzałki na lustro i szukacz oraz krzesełko. W tym miejscu pragnę z całą mocą stwierdzić ,że te dwa elementy są ważniejsze nawet niż dobre okulary czy filtry. Słowa te kieruję do osób które zaczynają przygodę z wizualem i zastanawiają się jaki dokupić okular lub filtr. Myślę że po zakupie 2 niezłych szkiełek warto odżałować te 200-300 zł na grzałeczki i te 600-900 zł na porządne krzesełko. Dzisiaj regulując po ciemku moje krzesełko , przy setnym razie, zastanawiałem się jak robią to ci którzy zamiast dedykowanego krzesełka astronomicznego płynnie zmieniają ustawienia w krzesełkach do prasowania itp. Naprawdę nie warto tutaj nadmiernie oszczędzać. Komfort wygodnego siedzenia, szybkiej i płynnej regulacji oraz nie zaparowanego lustra czy szukacza na dłuższą metę daje po stokroć więcej pozytywnych wrażeń z obserwacji. Myślę że odpowiadając na wiele pojawiających się wątków odnośnie pomocy w wyborze sprzętu na początek powinno się kłaść większy niż dotychczas nacisk na właśnie te dwa elementy. A Wy jak sądzicie ?1 punkt
-
W takim razie zbieram na 16" . Mam już 53 lata , może jeszcze zdążę się nacieszyć widokami przez ten teleskop . Pieniędzy do grobu nie wezmę 🙂1 punkt
-
Jako mieszkaniec prawie Wrocławia i miłośnik czystego wizuala podepnę się pod temat, bo mowa tu sporo o galaktykach, a z tymi miałem niedawno do czynienia na własne oczy. Otóż razu pewnego, całkiem przedwczoraj, wybrałem się na łowy z moim najlepszym sprzętem, czyli lornetką 25x100 i kilkoma mniejszymi. Na galaktyki, tak, tak. Kiedy zajechałem na pole o 22 i rozstawiłem leżaczek, zauważyłem w ostatnim błysku latarki, że na polu coś tam niedaleko stoi (na kształt traktora), ale było cicho i ciemno. Pogasiłem wszystko i adaptowałem oczy napawając się widokiem pustszego niż zwykle nieba. Jak mało gwiazd jest na wiosnę pomyślałem. Siadając na leżaczek, już z lornetką przy oczach, nagle nadjechał wielki traktor oświetlony ledami, jak statek kosmiczny z najlepszych filmów sf klasy B. Ja pier… nie zdążyłem dokończyć w myślach, kiedy snop ledów jak laser, przeciął moją siatkówkę, wypalając wszystkie pręciki. Dobrze, że nie patrzyłem tam przez lornetkę- pomyślałem w ostatniej chwili błysku. Drugi traktor w polu nagle aktywował się, odpalił swoje ledy, jak uśpiona maszyna czekająca setki lat na sygnał z bazy i zaczęła się praca w polu! No załamka. Była już 22.20. Zwijanie sprzętu, zmiana miejscówki i rozkładanie z adaptacją to prawie godzina w plecy. Stwierdziłem, ze jutro chłopaki też mają dzień i pewnie szybko skończą. Schowałem się za auto, a że obserwuje z leżaka prawie na leżąco, to światła mnie już nie oślepiały. Miałem duży kaptur i zacząłem obserwy. 15 minut później faktycznie wszystko odjechało i nastała ciemność. Czy lornetka z 25x nadaje się na galaktyk? Jak najbardziej. Widać ich mnóstwo i można rozróżnić wielkość i kształt. W którymś miejscu Markariana w jednym polu 2,7 stopnia miałem 5 wyraźnych mgiełek i pewnie kilka mniejszych, już nie widocznych. Co za widok! Przepraszam, że nie podam tutaj numerów, bo nie miałem czasu na ustalenia gdzie dokładnie celowałem, a teraz tego nie znajdę. Było tego wszędzie dużo. Skanowałem sobie powoli cały obszar i próbowałem liczyć galaktyki, ale po 20 dałem sobie spokój, bo co mają liczby do niezapomnianych widoków. Jakie myśli miał wtedy Messier, kiedy musiał ustalać każdą mgiełkę, czy nie jest kometą i potwierdzać później, czy któraś się nie przesunęła. Stresujące zajęcie, a sprawa powaźna, bo w owczesnych głowach komety zwiastowały wojny i zarazy, więc sprawa mgiełki była wagi państwowej 😉 Rok temu przeoczyłem Igłę i tym razem wyszukałem ją, posiłkując się najpierw M3, a potem w prawo w stronę Mel 111, która okazała się fajną gromadką widoczną gołym okiem i stanowi najlepszy punkt odniesienia. Igła była faktycznie igłą, mała w 25x, ale długa i ostra nie pozostawiała złudzeń co do swojej widoczności. Z lewej była całkiem spora NGC 4725, ale mój uśmiech i to dosłownie wzbudziła Mel 111. Około 3 stopnie od Igły w prawo jest grupka gwiazd, która żywo przypomina diabelny uśmiech z oczami. Fajny asteryzm, ale tylko w większych lornetkach, bo w 10x56 już był ledwo widoczny, łatwy do niezauważenia. Natomiast w pow ponad 40x zbyt duży, aby został dostrzeżony w tym kształcie. Następnie poszedłem jeszcze wyżej i oczom ukazała się galaktyka Wieloryb NGC 4631, całkiem duża już nawet w lornetce 25x i warta zobaczenia. Następnie wróciłem do M3 i napawałem się tą puchową kuleczką, a po drodze do M13 zahaczyłem o NGC5466, skromniejszej kulistej blisko M3. M13, która już wysoko wzeszła zachwyciła, jakbym zobaczył ją pierwszy raz. Jaką zagadkę w głowach mieli pierwsi obserwatorzy, którzy zastanawiali się, dlaczego część mgiełek jest taka idealnie okrągła i jasna a część rozmyta w różne strony, tworząc wręcz kreski. Przecież to, że są to osobne galaktyki odkrył Hubble dopiero w XX w. Było już mi zimno, więc wstałem na herbatkę z termosa i wtedy doświadczyłem niesamowitego widoku nieba w ….mojej wielkiej, przedniej szybie samochodowej😊 Zabawne, że nigdy wcześniej nie zauważyłem tego, ale dopiero tej nocy, kiedy skupiłem się na herbacie obok auta, spojrzałem na szybę i zobaczyłem bardzo fajny widok. Szyba citroena C4 GP jest wielka i wysoko wchodzi na dach i jej krzywizna nadała gwiazdom bardzo fajną taką przestrzenność. Nie ma to jak wizual, stwierdziłem napawając oczy tym ciekawym widokiem. I tak po 10 latach mój Pikuś stał się pełnoprawnym instrumentem obserwacyjnym 😉 A co z mniejszymi lornetkami i galaktykami? Już lekko przemarznięty wziąłem na koniec do oczu 10x56 i na szybko poczesałem Markariana. Od razu dostrzegłem kilka mgiełek wyraźnie widocznych i kilka na granicy percepcji, z racji, ze już mi ręce drżały i już nie chciało mi się wypatrywać więcej. Na statywie i z kapturem na głowie znalazłbym pewnie kolejnych kilka galaktyk jako pewniaki. Innym razem spróbuję namierzyć Igłę, bo z ręki nie dałem rady. Lustro 14 cali wciąż czeka na wykonanie obudowy i to będzie następny krok po lornetce 25x. Mały krok dla ludzkości, ale wielki dla mnie 😊1 punkt
-
Nadejście dzisiejszej porannej burzy z dwóch ujęć 🙂 1.mp4 Untitled.mp41 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W ostatnią niedzielę lipca w Czechach udało mi się ustrzelić telefonem błyskawice, co jest o tyle ciekawe, że byłam wtedy w aucie i zdjęcia robiłam na refleks, a nie z dłuższym czasem naświetlania. Jakość nie jest oczywiście jak z aparatu, ale chyba wyszło całkiem nieźle jak na takie okoliczności. Jako że mój telefon robi coś, co nazywa się motion photos (a więc z każdym zdjęciem stowarzyszone jest króciutkie wideo ukazujące chwilę przed i chwilę po zrobieniu zdjęcia, które mogę później wyeksportować do formatu mp4 lub gif), mam też nagrania tych wyładowań, poniżej dorzucam jedno z nich, bo moim zdaniem wygląda naprawdę ciekawie. PXL_20230730_190749981_exported_1690850953889.mp41 punkt
-
Cisza przed kwietniową burzą - świeżo powstający cumulonimbus capillatus w akompaniamencie chmur strato- i altocumulus cumulonimbogenitus oraz cumulus Pierwszy deszcz z wyżej wspomnianego przyjemniaczka Kilka panoram z przejścia burzy, na ostatniej widać też skromne mammatusy Widok z samolotu na cumulonimbus capillatus incus velum ponad warstwą cirrostratusa, farfocle na pierwszym planie to prawdopodobnie cirrus floccus (choć bardziej floccusowato niż tutaj wyglądało to na żywo i na niektórych innych zdjęciach) Lipcowa burza nad Krakowem1 punkt
-
1 punkt