Ranking użytkowników
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.01.2026 uwzględniając wszystkie miejsca
-
Okolice NGC1333 fascynowały mnie od dawna, odkąd pierwszy raz zobaczyłem zdjęcia tego obszaru. Brakowało mi trochę odwagi, żeby je fotografować spod mojego podmiejskiego nieba, ale w końcu się przemogłem i przez kilka ostatnich nocek nałapałem materiału. Nie wyszło do końca tak jak chciałem, ale czuła kamerka i tak pozwoliła sięgnąć dość daleko jak na moje warunki - niebo 19.5, przejrzystość średnia-dobra, wszędzie jaśniejący śnieg, czasami zorza 😄 TS Photoline 130/910, 0.8x FF/FR, EQ6, QHY268M, LRGB 480:120:100:100 minut. Niebo podmiejskie, warunki średnie-dobre, seeing średni, styczeń 2026.3 punkty
-
Szybki i duży wzrost LP niestety zmusił mnie do szukania nowego miejsca obserwacyjnego, z lepszym niebem. Ponad 30 lat człowiek obserwował z podwórka (kiedyś B3/4, obecnie B5), a na starość trzeba ruszyć się w teren. Na szczęście znalazłem fajną miejscówkę, oddaloną o 35 km ode mnie, położoną na niewysokim pagórku (600 m n.p.m.), ze średnim SQM na poziomie 21.0–21.1 mag/arcsec². Od ponad roku przesiadłem się z „deklarowanego pirata” (Newtony 9,5", 14", ref. 6") na dwururkę — lornetkę prostą ATM 10×60 o polu 8° ,z kołami filtrowymi— i nie zamierzam wracać. W planach jest binobox 6", a docelowo, kiedyś, bino-Newton 10–12".Ale dość przynudzania. Końcówka grudnia odbiła się „czkawką mgieł” u wielu obserwatorów, a na mojej nowej miejscówce mgły(zlegające nizej) przez kilka nocy przyczyniły się do znacznej poprawy jakości nieba (SQM pokazało 21.3–21.4 mag/arcsec²). Zaliczyłem kilka fajnych obiektów, wiele zobaczyłem jak nigdy wcześniej — ogólnie uczta dla oczu! Pierwszej nocy SQM wyniosło 21.2 — trochę poszperałem w klasykach i nie tylko. Dopiero jednak dwie kolejne noce, 18 i 19 XII, z SQM 21.3–21.4 i rewelacyjną przejrzystością, dosłownie rozłożyły mnie na łopatki (co akurat nie jest problemem, bo obserwuję z bino-leżaka).Nie będę tego tutaj szczegółowo rozbijał — opiszę ogólnie, co udało się zaliczyć podczas tych dwóch sesji. Na dłuższą rozkminę poszła „Kalifornia” w zenicie, z filtrami Hβ 5.5 nm, choć najjaśniejszy fragment był widoczny także bez żadnych filtrów. Myślę, że szkic mówi sam za siebie i nie wymaga komentarza. Oczywiście jest i reszta klasyków,ale w zupełnie innej odsłonie .Sh2-264 — widoczny cały potężny kompleks (Hβ 5.5 nm), w który „tonęło” trio jasnych gwiazd ze „szczytu” Oriona. Struktura urozmaicona licznymi pojaśnieniami. Pętla Barnarda —pokazała się cała, monumentalna struktura (Hβ 5.5 nm), ciągnąca się w różnych odcieniach szarości od β Ori do γ Ori, stykająca się z Sh2-224. Głowa Czarownicy — obiekt „tabu”, który skutecznie opiera się zwłaszcza dużym aperturom z małym FOV (poniżej 3°). Wyraźnie widoczna, podłużna struktura (Hβ 5.5 nm) o rozmytych krawędziach, uniemożliwiających odczytanie jakiegokolwiek jednoznacznego kształtu czy zarysu. Ciekawość skierowała mnie w stronę Rozety, Cone Nebula oraz „Łuku Jednorożca”, którego pętla SNR G205.5+0.5 łączy te dwie mgławice — a właściwie do całego „ZOO” zróżnicowanych obiektów znajdujących się w ich sąsiedztwie. Na pierwszy ogień poszedł Hu 6 (SNR) — pozostałość po supernowej (OIII 7 nm). Nawet popełniłem szkic, który mówi więcej niż tysiąc słów. Potem przyszła kolej na Pętlę Jednorożca, którą oglądałem już wiele razy, nawet z podwórka — przy arktycznym powietrzu pokazywała się całkiem wyraźnie. Zawsze jednak intrygował mnie sznur mgławic pod Rozetą, tyle że nigdy nie miałem na tyle dokładnej mapy, by je jednoznacznie zidentyfikować. Tym razem było podobnie, z tą różnicą, że niebo nie pozostawiało wątpliwości — trafiłem na obiekt mgławicowy. Okazało się, że była to Sh2-280 (Hβ 5.5 nm).Co do pozostałych „gagatków” nie miałem już pewności — nie wspominając o SNR G213.0-0.6, o której istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia DU 6 — przymierzałem się do niej kilka razy, ale zawsze brakowało odpowiedniego nieba, choć w Hβ 5.5 nm coś tam majaczyło… Tutaj, pod SQM 21.4, z filtrami OIII 7 nm, pokazała się wyraźnie (widoczna w obu pasmach: Hβ i OIII). LBN 292 — „wpadłem” na nią przy okazji obserwacji DU 6; wyraźny, jasny placek (OIII 7 nm). Monogem Nebula — podłużna struktura świecąca głównie w paśmie OIII, o długości ponad 10°, ciągnąca się od Polluksa w stronę Małego Psa. W linii pola widzenia świecił Jowisz, przez co, chcąc „wyrzucić” go poza FOV, mogłem złapać jedynie najjaśniejszą, zaznaczoną na mapie część (OIII 7 nm). Celując w zenit, zatopiłem się w Woźnicy i jego okolicach. Sh2-240 – Spaghetti Nebula O ile w małym polu widzenia większych i dużych apertur można „łowić” jedynie pojedyncze włókna, tutaj mgławica pokazała się w całości (OIII 7 nm). Pierwsze wrażenie to kompletny chaos — kłębiące się, niezwykle subtelne pojaśnienia. Czegoś takiego nie dałoby się naszkicować. Przy dłuższej posiadówce zaczęły jednak wyłaniać się grubsze łuki (prawdopodobnie nakładające się wiązki włókien). Nigdy nie widziałem tego obiektu tak wyraźnie jak tej najlepszej nocy, przy SQM 21.4 mag/arcsec². Mgławica świeci również w Hβ — jest widoczna, ale inaczej i wyraźnie trudniej niż w zjonizowanym tlenie. SNR G179.0+2.6-To dość nietypowy przypadek, w którym o wykrywalności decyduje powiększenie — i to w bardzo wąskim zakresie, około 8–12×. Duży binar 6" z filtrami OIII przy powiększeniach powyżej 20× nie był w stanie jej wykryć, nawet przy porównywalnym niebie i identycznym EP. Tymczasem obiekt bez problemu „wyskoczył” w ATM 10×60 (i nie jest to tylko moje doświadczenie).Tutaj kłania się odpowiednie dopasowanie powiększenia do jej częstotliwości CSF (patrz: O możliwościach dostrzegania, cz. 6). Sh2-216-Tutaj OIII 7 nm i duży FOV załatwiają sprawę nawet pod przeciętnym niebem — oczywiście przy bardzo dobrej przejrzystości. Sh2-221-Znacznie trudniejsza i mało czytelna. OIII, duży FOV i dobre niebo — to warunki kluczowe. LBN 755-Przy 10× z filtrami Hβ 5.5 nm — dostrzegalna. W przypadku Sh2-227 i Sh2-224 pewności brak — szukałem trochę „na pałę”, bo jakość mapy była słaba. Na koniec rzuciłem jeszcze okiem na Mewę — w zasadzie na cały ten kompleks. Filtr Hβ 5.5 nm bardzo ładnie wyłuskał całość, ale szczególnie zaskoczyło mnie południowe skrzydło, które wyraźnie schodziło w dół aż do dolnej gwiazdy (γ CMa) „głowy” Wielkiego Psa. Nigdy wcześniej nie widziałem tego w taki sposób. A zupełnie na sam koniec złapałem sporą część gwiazdozbioru Gołębia (Columba) — chyba dopiero drugi raz w życiu… Na tym kończy się kosmiczna opowieść ze spaceru po niebie. Pozdrawiam, Irek!2 punkty
-
Ja dodałbym że jest też gorzej pod względem pola widzenia. Bo np z prawdziwej lornety D=80 mm, można bez problemu mieć pole widzenia 6.0 stopnia i nadal łapać niemal całe światło z obiektywów. Natomiast z jednego obiektywu 120 mm z nasadką bino, tak się nie da. Po pierwsze, źrenica wyjściowa nadal ma rozmiar taki jaki jest ze 120 mm (tylko że jest 2 krotnie słabsza powierzchniowo), czyli dla takiego zestawu, minimalne powiększenie (dla EP 6.5 mm) wynosi 18.5x. A po drugie - dla max pola widzenia nie można przyjąć fantastycznych 70 - 80 stopni w okularze, bo tego nasadka nie pusći. Dla takiego powiększenia pole w okularze będzie max 55 stopni, więc pole na niebie: 3.0 stopnia. Dla obserwacji dużych mgławic w szerokim polu widzenia, nasadka bino się po prostu nie sprawdza. Natomiast sprawdza się do planet, gromad kulistych i podobnych zwartych obiektów o dużej jasności powierzchniowej.2 punkty
-
Zakładając najniższy współczynnik 1,4×D, lornetka 85 mm jest ekwiwalentnym odpowiednikiem refraktora 120 mm, ale o światłosile f/2,8, a nie standardowego f/5. Dlaczego? Ponieważ oko sumuje sygnał z obu torów optycznych lornetki 85 mm (ogniskowa ok. 430 mm), dając informację odpowiadającą pojedynczemu instrumentowi o aperturze 120 mm, przy czym ogniskowa lornetki pozostaje bez zmian. Na tej podstawie powstały – i nadal powstają – tzw. teleskopy HET (High Étendue Telescope) f/2.7 -f/3, czyli instrumenty o bardzo dużej przepustowości (ogromne FOV w stosunku do apertury). Taki teleskop zaczyna być już w pewnym stopniu porównywalny z lornetkami. Przy standardowym f/5 następuje natomiast znaczny spadek pola widzenia przy identycznej EP, a więc również spadek ilości „informacji” zbieranej przez układ oko–mózg, czyli étendue (przepustowości, którą w obserwacjach wizualnych wyraża się w stopniach/cm²). Wracając do nasadek bino, jak pisałem wcześniej: w praktyce warstwy musiałyby mieć 100% sprawności, aby wiązka światła dzieliła się idealnie na 2×50%. Realnie jest to raczej 48–47% na każde oko, nawet po uwzględnieniu binocular factor (współczynnika sumowania sygnałów przez mózg). W efekcie wykorzystujemy jedynie około 60–70% apertury, co dla teleskopu 120 mm daje odpowiednik instrumentu o aperturze rzędu 70–80 mm.2 punkty
-
- L: 1g 30m (90 × 60") - R: 58m (58 × 60") - G: 58m (58 × 60") - B: 58m (58 × 60") Askar 65PHQ Player One Poseidon-M Pro Pegasus Astro NYX-88 Harmonic Gear Mount Antlia V-Pro Blue 36 mm, Antlia V-Pro Green 36 mm, Antlia V-Pro Luminance 36 mm, Antlia V-Pro Red 36 mm Player One Phoenix Wheel 7x36mm2 punkty
-
Zaciekawił mnie ten LSW - dobrze, że jest też na Linuxa. Ma trochę ciekawych opcji i narzędzi, powalczyłem na starszym lepszym materiale żeby sprawdzić czy zbliżę się do tego co miałem zrobione wcześniej. Po lewej po staremu: PIPP, AS2, WinJUPOS, Registax, GIMP - po prawej z LSW zamiast Registaxa. Po staremu ostrzę wstępnie w Registax i potem w GIMP + skalowanie i korekty, z LSW wszystko zrobiłem tam, w GIMP tylko końcowe skalowanie i minimalne ściemnienie na poziomach. Tradycyjnie SW ED80/600+barlow 3x+UV/IR Cut+Canon 60d:2 punkty
-
Odwiedziłem wczoraj pierwszy raz tytułowy obiekt uzbrojony w 16 cali i niestety doznałem rozczarowania do tego stopnia iż gdy zobaczyłem w atlasie Interstelarium oznaczenie obiekt widoczny w 4" to byłem przekonany że to musi być błąd , ale po przeczytaniu tytułowego posta już wiem że to nie żart 😱 tylko raczej mieszanka wczorajszych warunków mam na myśli przejrzystośc nieba plus myślę wszędobylska w moich stronach wilgoć potęgująca LP (na mojej miejscówce normalnie jest takie solidne B4 , nie mam miernika , w dobre noce NELM 6 mag , w bardzo dobre trochę lepiej, wczoraj nie robiłem tej oceny ale sądzę ,że 5,7 to max ) I co ? Bez użycia filtrów dopiero wiedząc dokładnie gdzie i czego szukać dało się dostrzec że coś tam majaczy . Z filtrem OIII 7nm po prostu magia , niebo z rozlanego mleka przekształciło się w raczej posypane sądzą, czerń, ach gdyby tak mogło wyglądać tło nieeba bez filtrów, obiekt stał się jasny kontrastowy oczywisty, wygięte w rogala włókno słusznie tu w opisie jako przypominające crescenta.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ano, dobrze że Słońce nie leży w takim obłoku, bo byśmy mieli slabe pojęcie o Wszechświecie pewnie 😄1 punkt
-
Kilkudniowe okienko na obserwacje zamknięte. Cieszę się, że udało mi się wreszcie dotrzeć na ten folwark. Zostawiam, jeszcze taką pamiątkę. Szału nie ma, bo brakuje ogniskowej, ale zawsze coś, 😉 (300mm x 1,6 crop). Układ Jowisza z dnia 2026-01-17; godz. około 22:00. Ganimedes się tylko skitrał... Reszta ekipy ładnie pozowała 🙂 (Po kliknięciu w obrazek, nieco lepsza jakość..)1 punkt
-
1 punkt
-
Bino zupełnie odpada bo rozdziela wiązkę na połowę po ok 50% na oko w zależności od jego (bino) transmisji .Dobre i b.dobre rezultaty daje w dużych i średnich aperturach przy b.malych i małych obiektach mgławicowych o wysokiej j.powierzchniowej ( j.mgł i j.mgl.planetarne)zwiększając możliwości czułości CSF, ale tylko te( bino) z najwyższą transmisja własną.1 punkt
-
Dziś warun słaby, coś się tli na niebie i od zachodu idzie syf. Pogoda na obserwacje bez Księżyca była łaskawa przez prawie tydzień, dziś już chyba po zabawie 😃1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Hej @Przemek_K u mnie wygląda to podobnie. Obraz z kamery jest pozbawiony kolorów i kontrastu. Tutaj masz przykładowy stack prosto z AS3! (obraz jest inny niż Twój, bo używam filtra UV/IR Cut, bez filtra obraz jest bardzo podobny do tego co zamieściłeś) Mój typowy workflow wygląda następująco: 1. WaveSharp2 (następca Registaxa) ustawiam Auto-balance (Auto Recalc) kolorów wstępnie rozciągam histogram zwiększam nasycenie kolorów Tak wygląda podgląd podgląd wyniku. 2. AstroSurface Tutaj przy okazji ostrzenia (np. za pomocą Wavelets) robię dalszą korektę: balansu bieli kontrastu, jasności oraz nasycenia, np. za pomocą HDR Tak wygląda podgląd podgląd wyniku. 3. Photoshop (opcjonalnie), tutaj czasami robię dalszą korektę. Teraz czas na fundamentalne pytanie 🙂 Czy te wszystkie kroki są potrzebne, nie da się tego uzyskać jednym narzędziem? Odpowiedź brzmi: oczywiście że tak, np. LSW łączy wszystkie funkcje i pozwala na uzyskanie podobnych rezultatów.1 punkt
-
Cześć 🙂 Po szaleństwie poniedziałkowej nocy, ciężko było świadomie wybrać się ponownie na kilka godzin w teren 😉, dlatego wczoraj dałem radę ruszyć dopiero przed 21. Ominął mnie pierwszy substorm i w zasadzie do okolic 23 nie działo się wiele. Zieleń była widoczna na zdjęciach nisko nad horyzontem, jednak brakowało większej aktywności. Ok. 23:15 zaczął się taniec z filarami i kolorami - zorza zmieniała się bardzo dynamicznie i wyglądało to naprawdę spektakularnie. Momentami słupy światła sięgały zenitu 😄 Trwało to ok. 20 minut, po czym zorza przygasła. Cały czas rejestrowałem ją na zdjęciach aparatem. Zmotywowany tym pokazem postanowiłem poczekać do północy, a potem jeszcze kwadrans. Opłaciło się, bo wtedy zorza rozbłysła na nowo, choć z nieco mniejszą intensywnością. Doskonale było widać falujące filary, ale nie sięgały już tak wysoko jak jeszcze godzinę temu. Po kilkunastu minutach zorza zaczęła przygasać, przez kilka następnych minut łapałem ją na zdjęciach, po czym w ogóle zniknęła. To był doskonały moment by wracać i nadrobić kilka godzin snu po dwóch intensywnych nockach 😉 Zdjęcia z Canon R10 + Sigma 12mm (ISO 800, 5s, F1.6 - 2.0)1 punkt
-
1 punkt
-
Wszystkie „pirackie” instrumenty możesz tutaj odrzucić, chyba że masz dostęp do tzw. HET (High Étendue Telescopes), czyli teleskopów o bardzo wysokiej przepustowości f/3–f/2.7, charakteryzujących się bardzo wysoką luminancją i dużym polem widzenia (FOV). M. Bartels wykonał szkic "Spaghetti"złożony z trzech pół HET 10,5" (f/2.7), o FOV 2,6°, bez filtrów, przy SQM 21.4. Problemem tak jasnych teleskopów jest spadek sprawności filtrów, spowodowany dużym kątem padania wiązki światła. Ostatnio jednak firma Antlia wypuściła filtry, które zachowują pełną sprawność niezależnie od światłosiły. Pozostają więc instrumenty dwuoczne (lornetki, bino-Newtony) z dużym FOV i źrenicą wyjściową >5 mm. Wszelkie konstrukcje typu 20×100, 25×100 czy 20×110 raczej się nie nadadzą. W tym przypadku należy celować w jak największe FOV oraz źrenicę wyjściową minimum 6 mm + filtr OIII 7 nm (3–5 nm może być zbyt ciemny), a nie w samą aperturę — chyba że chcesz zobaczyć jedynie ulotne fragmenty obiektu. Lornetka ATM 10x60 ,była wielokrotnie pokazywana na różnych forach ,omawiana(@BartekM),altyrnatywą może być SRBC 10x50 z nakładanymi filtrami na obiektyw.Tutaj kilka zdjęć mojej ATM-ki z okularami SvB 30mm(80*)1 punkt
-
Niezły filtrowy maraton, wrzucisz może foto tego bino ATM? Większości z obiektów w wizualu nigdy nie widziałem, głównie przez to, że filtrów po prostu unikam, ale może kiedyś się znów skuszę. Konkretna relacja 🙂1 punkt
-
Niekiedy spotyka się opinie, że poziom astrofoto odjechał niemożebnie w stosunku do tego, co oglądało się jeszcze z dziesięć lat temu. Jak widać obserwacje wizualne, głównie dzięki nowym filtrom wąskopasmowym (bo niebo coraz gorsze) też nie stoją w miejscu. W Sh 2-216 wierzę, bo sam to kiedyś widziałem w achro 150 mam (plus Lumicon OIII), ale Spaghetti? Uwierzę dopiero, gdy sam włożę palec do rany. 😉 Ciekawą kwestią jest też użyteczność habety przy Wiedźmie. To w sumie mgławica refleksyjna jest, choć utopiona w morzu słabo świecącego wodoru - co czasem widuje się na fotkach.1 punkt
-
Jeszcze z dwa lata temu powiedziałbym - nie wierzę. Po doświadczeniach z obserwacjami binoskopami i filtrami Hb 5.5 i OIII 7 i 18nm mam wiele bardzo podobnych wrażeń. Świetna relacja, czyta się z przyjemnością! Szkic Kaliforni - miodzio, tak to właśnie wygląda pod ciemnym, przejrzystym niebem w sprzętach i filtrach ,które opisałeś (okiem doświadczonego obserwatora). Niektóre z tych obiektów widziałem w 2x60mm (Spagetti, SNR G179.0+2.6, Sh2-216). W wolnej chwili może coś uda mi się skrobnąć.1 punkt
-
Ostatnio warunki nie rozpieszczają. Coś co w Twojej aperturze i dobrych warunkach powinno być oczywistością może być kompletnie niewidoczne przy tej pogodzie. Ja również, wyposzczony kilkoma miesiącami bez wyjazdu pod ciemne niebo rzuciłem się na obserwacje jak szczerbaty na suchary. I co? Niestety zawód. Niebo które spokojnie mogłem określić mianem słabego B3/mocnego B4 w dobrych warunkach, przy obecnej aurze oferuje mniej niż sierpniowe B5 🙁. Szkoda, bo Bliźnięta wysoko i to najlepszy czas na łowy tego obiektu.0 punktów