To jeszcze piękne i mądre myśli z zakończenia Czułego narratora (mowy z okazji otrzymania Nagrody Nobla):
Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości.
Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest "ja".
Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć nieco melancholijnym współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu.
Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący i współzależny...
Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu próbujemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd... Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, niszczyć, który można wykorzystywać.
Dlatego wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był istotą żywą, nieustannie stającą się na naszych oczach jednością, a my jego - jednocześnie małą i potężną - częścią.