Skocz do zawartości

Ranking użytkowników

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 29.05.2022 uwzględniając wszystkie miejsca

  1. Niedługo minie 100 lat od czasu, kiedy George W. Ritchey i Henri Chrétien zbudowali swój pierwszy teleskop w konfiguracji ochrzczonej później ich nazwiskami. Przez długi czas teleskopy RC były dostępne w dużych rozmiarach i używane głównie przez profesjonalistów, nieco później przez zamożnych amatorów. Teleskop Hubble'a, VLT w Chile i wiele innych współczesnych teleskopów używanych w obserwatoriach jest właśnie tego typu. I jakoś tak może z 10 lat temu pojawiło się sporo mniejszych i przystępnych cenowo konstrukcji, nawet tak niewielkich jak 6 cali. Teleskop RC składa się z dwóch hiperbolicznych luster umieszczonych w odpowiedniej odległości od siebie. Układ taki zapewnia eliminację sporej części wad - nie mamy aberracji chromatycznej, nie mamy komy, zachowanie odpowiedniej odległości pomiędzy lustrami (ważne!) eliminuje aberrację sferyczną. Pozostaje pewna krzywizna pola, oraz niewielki astygmatyzm. Krzywizna pola nie jest wielka, i w praktyce najmniejszy 6 calowy RC potrafi dać płaski obraz na kamerce typu 533, 8 calowy obsłuży na płasko popularne ASI1600 czy QHY163, 10 calowy już da ładne pole na matrycy APSC, a 12 calowy powinien na pełnej klatce dać zadowalający obraz. Do minusów tej konstrukcji należy oczywiście dość spora obstrukcja centralna, która w pewnym stopniu obniża nam rozdzielczość, oraz trochę nietypowa kolimacja - ale o tym później. Jako że nigdy nie miałem w łapkach teleskopu w tym systemie wybrałem na początek 8 calowy model z oferty TS - TS-Optics 8" Ritchey-Chrétien Pro RC Telescope 203/1624 mm OTA. To oczywiście konstrukcja GSO brandowana przez całą masę marek. Postanowiłem poskąpić 2000 zł i wybrałem model z metalową tubą - a co tam 🙂 Kolimacja teleskopów RC nie jest banalna, i wielu na niej poległo. Na forach CN czy SGL można znaleźć sporo wątków opisujących różnego rodzaju problemy, których nie udało się rozwiązać kolimatorami laserowymi za kilkaset euro. Źródłem wielu z tych niepowodzeń jest założenie, że kolimacja na mechanicznych elementach teleskopu jest tożsama z optyczną, a tak nie zawsze jest. Generalnie do zgrubnej kolimacji teleskopu RC wystarczy okular Cheshire, a końcową robimy oczywiście na gwiazdach. Trzeba też pamiętać, że teleskopy tej konstrukcji pod strzechy amatorów trafiły nie tak dawno, i musiało upłynąć trochę czasu, zanim ogarnęliśmy temat na tyle, żeby w amatorskich warunkach poprawnie skolimować taki sprzęt bez użycia magicznej różdżki. Zanim teleskop trafił do mojej szopki, spędziłem sporo godzin na lekturze różnych tekstów, z których niektóre linkuję na końcu tego wpisu. Generalnie ważne jest kilka rzeczy: odległość pomiędzy lustrami jest ważna. Dopóki nie wiemy jak ją poprawnie ustawić bazujemy na odległości danej przez fabrykę i nie ruszamy centralnej śruby LW, oraz nie ruszamy jednej wybranej pary śrub do kolimacji LG (np tej pod wyciągiem), żeby nie zmienić tego dystansu w budżetowych teleskopach RC od GSO wyciąg jest zintegrowany z celą lustra głównego. Kolimując LG ruszamy również wyciąg i całość opiera się na założeniu, że w fabryce oś wyciągu ustawiono równo z osią LG. Można to sprawdzić laserem wymontowując całą celę LG z tubusu. Opisano to np tutaj http://www.hnsky.org/RC_collimation.htm - Step 1, i jeśli ktoś się nie obawia takiej operacji, to na pewno warto to sprawdzić na początek. kolimujemy ostrożnie, nie więcej niż 1/4 obrotu śruby na raz, najlepiej 1/8, a końcowe poprawki już bardzo delikatnie. Optyka RC jest bardzo podatna na kolimację i ćwierć obrotu śruby potrafi całkowicie zrujnować obraz Sama kolimacja jest opisana na wielu stronach na wiele różnych sposobów. Mi dość przypadła do gustu metoda opisana przez Tommy'ego Nawratila na stronie http://interferometer-tests.blogspot.com/2013/06/2542000-10-ritchey-chretien-gso.html . Najpierw ustawiamy LW w stosunku do wyciągu. Następnie ustawiamy LG patrząc na pająki LW i ich odbicie. Cały proces jest iteracyjny, bo zmiana położenia jednego lustra powoduje zazwyczaj konieczność korekty drugiego. Ale proces jest szybko zbieżny i po 2-3 kolejkach mamy na biurku wstępnie skolimowany teleskop RC, który następnie trzeba dostroić na gwiazdach. Tak wygląda obraz z biurka - środek LW jest w środku wyciągu, ramiona pająka są równo z ich odbiciem: Końcowe strojenie robimy na gwiazdach i tutaj już tylko operujemy LG. Na lekko rozogniskowanym obrazie gwiazdy w centrum kadru ustawiamy LG, aby uzyskać prawidłowy obraz: Po takiej operacji o ile wyciąg mamy osiowo z LG, to gwiazdy w narożnikach powinny być proste (jeśli mamy małą matrycę), albo symetrycznie rozjechane przez krzywiznę pola. Jeśli nie ma symetrii a jesteśmy pewni ustawienia LW, to przyczyną będzie nieosiowy montaż wyciągu z LG. Większe i trussowe teleskopy RC umożliwiają niezależną regulację wyciągu względem LG. W mniejszych musimy się albo zaopatrzyć w tilter, albo wymienić wyciąg na umożliwiający regulację, np Baader Steeltrack czy Diamondrack. 2 calowe wyciągi GSO czy to Crayforda czy Monorail mogą trochę dać w kość, dlatego warto rozważyć ich wymianę. I to w sumie tyle - mój RC8 trzyma kolimację całkiem dobrze i kierowanie go w różne części nieba nie powoduje zauważalnych zmian w kształcie gwiazd. A jeśli chcemy używać większej kamerki i pozbyć się krzywizny pola, to musimy się zaopatrzyć w korektor albo korektor z reduktorem, albo w większy RCek, który będzie miał mniejszą krzywiznę 🙂 Jest kilka dedykowanych korektorów do teleskopów RC, ale też jest sporo doniesień o stosowaniu z powodzeniem korektorów/reduktorów krzywizny przeznaczonych do refraktorów. Sam zamontowałem na próbę FF/FR 0.8x do apochromatów 70-100mm i na matrycy APSC sprawuje się bardzo dobrze, ale 2 calowy wyciąg Monorail od GSO zupełnie odmówił już podnoszenia takiego ciężaru - kamera APSC z kołem, OAGiem i sporym korektorem położyły go na łopatki. "Hall of mirrors" - jedna z metod sprawdzania równoległego ustawienia luster Póki co jestem całkiem zadowolony z nowego nabytku, na 60 sekundowych zdjęciach teleskop daje bez problemu gwiazdy o rozmiarze 2", żałuję trochę, że różnica w cenie pomiędzy 8 calowym RCkiem i większymi braćmi jest tak duża 😞 I jeszcze kilka słów o odległości pomiędzy lustrami. Jest tylko jedna optymalna i nie należy jej zmieniać, chyba że podejrzewamy, że została źle ustawiona fabrycznie. W ocenie tego pomoże nam okular Ronchi https://www.gerdneumann.net/english/ronchi-okular-ronchi-eyepiece.html , którym możemy wykryć aberrację sferyczną. Oznacza ona, że najprawdopodobniej odległość pomiędzy lustrami można poprawić. Zmiana odległości pomiędzy lustrami wpływa na aberrację sferyczną i w pewnym stopniu również na krzywiznę pola. W przybliżeniu zmiana odległości o 1mm zmienia nam ogniskową o 10mm. Ogniskową łatwo sprawdzić za pomocą dowolnego programu do plate solve. Najlepiej skolimować teleskop wstępnie, sprawdzić jego ogniskową fabryczną i sobie zapisać, następnie skolimować go dokładnie i dopiero wtedy okularem Ronchi możemy badać i poprawiać fabrykę. Fotki Księżyca jakieś 30 stopni nad horyzontem. Kamerka ASI290 mono, filtr IR685 w ognisku głównym: M27 - 30x1 minuta luminancji, kamerka QHY268M filtr L w ognisku głównym, cała klatka APSC: Gromada kulista M3 - 30x1 minuta luminancji, kamerka QHY268M filtr L w ognisku głównym, wycinek kadru w skali 1:2, czyli 0.9"/px: Fotki powyżej powstały w nienajlepszych warunkach, białe noce, Łysy w pobliżu pełni - choć nisko. Warunki w sam raz na testy. Jeśli macie jakieś doświadczenia z teleskopami RC to zapraszam do pisania. Sam w miarę poznawania sprzętu też obiecuję coś jeszcze naskrobać. I podziękowania dla @Sebastian Ś. za ciekawe dyskusje i wsparcie na naszym RCkowym czacie 🙂 Wybrana literatura: Metoda DSI kolimacji - chwalona przez wielu http://www.deepskyinstruments.com/truerc/docs/DSI_Collimation_Procedure_Ver_1.0.pdf Kolimacja RC od twórców programu HNSKY - http://www.hnsky.org/RC_collimation.htm I od deepspaceplace - https://deepspaceplace.com/gso8rccollimate.php Instrukcja obsługi i kolimacji od Astro-Tech - https://www.astronomics.com/wp/wp-content/uploads/2017/04/astro-techastro-tech-at8rc-manual-pdf.pdf Kolejny opis https://www.dropbox.com/s/avpu2vn6s3ynsz5/Collimating GSO Ritchey Chretien with a plastic disc V2.pdf?dl=0 I od Tommy'ego Nawratila z Teleskop Austria - http://interferometer-tests.blogspot.com/2013/06/2542000-10-ritchey-chretien-gso.html
    27 punktów
  2. Czas wypuścić z rąk najważniejszą dla mnie fotkę wiosennego wypadu w Bieszczady. Ten kadr był dla mnie marzeniem od kilku lat, podobnie jak samo Rho Ophiuchi. Szczęśliwie, w tym roku udało się zarówno uchwycić w rewelacyjnych warunkach wspomnianą Rho Ophiuchi (po prawej) jak i kilka dni później dostrzelić kolejne 2 panele, aby stworzyć pełny kadr z rzadziej fotografowaną mgławicą Zeta Ophiuchi (po lewej). Sama mgławica Zeta Ophiuchi (Sh2-27) to potężne pole zjonizowanego i świecącego na czerwono wodoru, mocno przesłoniętego i przebijającego się swoją poświatą przez pyły Wielkiej Szczeliny - wielkiego pasma pyłu, który zasłania sporą część Drogi Mlecznej na północnym niebie. Zdjęcie składa się z 3 paneli wykonanych w dwie noce pod Bieszczadzkim niebem (jakieś 4h) , za pomocą modyfikowanego Nikona D610 i Samyanga 135mm.
    20 punktów
  3. czyli szybkiego focenia podczas najkrótszych (ale za to jakże przyjemnych) nocy ciąg dalszy. Warunki dopisały, fajnie było przeskanować Strzelca Nikonem 10x70. A poranna parada planet w komplecie z Łysym - coś pięknego. 6d mod, TS apo 65q i nieco spierdzielone kadrowanie 😉
    16 punktów
  4. Od jakiegoś czasu eksperymentuję sobie z pozaosiową przysłoną o średnicy 110 mm na Newtona 300/1500 z trójramiennym pająkiem. Z taką przysłoną jak na poniższym zdjęciu Newton f/5 z obstrukcją 24% staje się bezobstrukcyjnym teleskopem f/13.6. Mniejsze apertura i światłosiła pokazały swoje zalety przy słabszym seeingu, zwłaszcza na jasnych obiektach, gdzie apertura nie jest najważniejsza. Najfajniej tu wypadały gwiazdy podwójne. Parę razy porównywałem 110 mm f/13.6 do EDka 80 mm f/7.5 i nie pamiętam, żeby EDek kiedykolwiek wygrał. Zachęcony takimi rezultatami zacząłem kombinować, jakby tu zwiększyć te 110 mm. Pierwszą próbą było zrobienie TRZECH apertur 110 mm "à la maska Hartmanna", co nieco zostało obdyskutowane na sąsiednim Forum [1]. I rzeczywiście, światła było więcej i fajnie się ogniskowało, nakładając trzy obrazy w jeden, ale tu zalety się kończyły. Niestety, każda z tych apertur żyła sobie swoim własnym życiem seeingowym i nie zauważyłem żadnej poprawy odporności na seeing w stodunku do pełnej apertury. A światła było mniej, więc taka przysłona nie ma żadnych "seeingowych" zalet w stosunku do pełnej apertury. Natomiast na pewno nie żałuję czasu na zrobienie takiej maski, bo widok trzech obrazów dyfrakcyjnych gwiazdy, każdy gotujący się inaczej i drgający względem pozostałych jest doskonałą demonstracją wpływu atmosfery i jej seeingowych komórek turbulencyjnych [2]. No i tak dotarłem do przysłony eliptycznej 110 mm na 185 mm, bo taka mieści się pomiędzy obrysy lustra głównego, wtórnego i dwóch ramion pająka, plus parumilimetrowe marginesy. Na Taurusie taka przysłona eliptyczna wygląda tak jak na poniższym zdjęciu. Pole takiej elipsy jest równe kołu o średnicy około 143 mm, co daje z ogniskową 1500 mm światosiłę f/10.5. Oczywiście zanim zrobiłem sobie porządną przysłonę eliptyczną, sprawdziłem internety, czy takie coś już było używane. I okazuje się, że było, i to nawet w prawdziwych badaniach naukowych [3]. Oczywiście taka przysłona eliptyczna powoduje, że rozdzielczość dyfrakcyjna teleskopu jest inna w obu osiach elipsy. Fajnie to widać na klasycznym teście gwiazdowym. Przy sporym rozogniskowaniu widzimy elipsę przysłony. Jak dochodzimy do ogniska, to w pewnym momencie w osi gdzie był większy obraz, staje się on mniejszy. W ognisku prążki dyfrakcyjne są znów eliptyczne, ale krótsza oś odpowiada dłuższej osi przysłony. O moich zabawach z przysłonami zdecydowałem się napisać dopiero po testach na planetach, które w końcu udało mi się zrobić wczoraj nad ranem na Saturnie, Jowiszu i Marsie. Przed zabraniem się za planety sprawdziłem seeing na Wedze w zenicie i był taki sobie: prążki bardzo żywe, ale wyraźnie zdefiniowane i bez przerw. Ale właśnie taki średni seeing był mi potrzebny na zabawę trzema aperturami w tym samym teleskopie i przy tym samym okularze. Obserwowałem z półtorej godziny, pomiędzy 3-cią a 4:30. Zmieniałem tylko apertury a w wyciągu był cały czas Pentax XW 3.5, co daje powiększenie 430. Telep stał na platformie, która bardzo dobrze utrzymywała mi obraz w 10-minutowym polu widzenia. Z kołową przysłoną 110 mm źrenica wyjściowa była tylko 0.25 mm. Pomimo tego właśnie z tą przysłoną widziałem najlepszego Marsa: czapa polarna była bardzo wyraźna i dało się wypatrzeć nieregularne pociemnienie w centrum tarczy Marsa obciętej fazą 87 %. Szczerze mówiąc taki wyraźny obraz Marsa, który ma teraz tylko niecałe 7 sekund i był nad horyzontem maksymalnie 20 stopni, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Z przysłoną eliptyczną obraz był mniej stabilny, bardziej rozmazany przez aberkę atmosferyczną, ale czapa dalej jakoś tam się przebijała. W pełnej aperturze była tylko kolorowa, trzęsąca się plama. Najfajniejsze obrazy dawał Saturn, mimo tego, że Jowisz był nawet wyżej. Mieszając przysłonami można było sobie wybrać, czy chcemy bardzo stabilnie i ciemno, jasno i trzęsąco czy coś pośrodku. W zależności od tego, jak Saturn piął się ponad horyzont i zmieniał się seeing, optymalna konfiguracja się zmieniała, ale pełna apertura nie była chyba nigdy najlepsza. Były momenty, że Cassioni był pięknie i stabilnie widoczny 100 % czasu. Super też wyglądał na planecie czarny cień pierścieni, który wg mnie jest atrakcją tego sezonu. Jowisz był jedynym obiektem, który pod koniec obserwacji najlepiej wyglądał w pełnej aperturze. Przez największą jasność obrazu pokazały się cieniutkie pasy "w strefach umiarkowanych" i pojawiały się jakieś szczegóły na pasach równikowych. Momentami było widać piękny brunatny kolor tych pasów i ich "postrzępienie". Z przysłonami obraz był ciemniejszy, niektóre szczegóły ginęły w mrokach malutkiej źrenicy wyjściowej, ale obraz był stabilniejszy a księżyce Jowisza bardziej punktowe. Do testu przysłon koniecznie chciałem używać tego samego okularu, ale generalnie obraz można było rozjaśnić używając okularów o dłuższej ogniskowej. Kilka uwag co do samych przysłon: Z uwagi na offset, najwięcej miejsca na przysłonę jest na wprost wyciągu, dlatego przysłony umieszczam właśnie tam. Aby zachować precyzję mocowania, kartonowe przysłony są osadzone na wydrukowanych obręczach, a obręcze są "spasowane" do górnej klatki na kawałkach weluru. Takie mocowanie jest też bardzo praktyczne przy wielokrotnych zakładaniach i ściąganiach przysłon podczas obserwacji. Otwory przysłon są wycięte w kartonach z 5-milimetrowym zapasem. Dokładne wymiary przysłon są zrobione w czarnym brystolu. "Od środka" przysłony są wyczernione. Piszę o tych przysłonach tutaj po pierwsze dlatego, że nieładnie jest mieć samemu dobrą zabawę i nie podzielić się tym z innymi, którzy może też chcieliby się pobawić. Po drugie, chciałbym poczytać, jak takie przysłony eliptyczne działają w innych aperturach. I nie chodzi mi tylko o 16", ale chętnie poczytałbym co wnoszą przysłony eliptyczna i kołowa do obserwacji klasyczną Syntą 8". [1] Dlaczego potrójna pozaosiowa przysłona na Newtona nie poprawia kontrastu ? [2] Astronomical seeing [3] Optical vortex coronagraphy with an elliptical aperture
    16 punktów
  5. Pierwsze porządne obłoki srebrzyste w tym roku
    16 punktów
  6. Asocjacja Scorpius OB2 to bliski region niedawnego powstawania masywnych gwiazd. Składa się z licznych jasnych i ciemnych mgławic, które chciałem tutaj pokazać i omówić. OBSERWACJA Obszar asocjacji jest naprawdę spory( ok. 15* średnicy), a znajdujące się w nim mgławice są dosyć rozległe. Do obserwacji najlepiej użyć lornetki lub światłosilnych teleskopów (min f/5) o max. aperturze 15 - 20 cm, z szerokokątnymi okularami i źrenicy wyjściowej 6-7 mm. Czym większy teleskop tym mniej pokaże, w zasadzie tylko same rdzenie mgławic. Obserwowałem ten region w 2021r, 14" dobsem f/4.2 z 30mm szerokokątnym okularem+ filtry i naprawdę niewiele było widać lub prawie nic. Po prostu "utonąłem" w pyłach. W tym roku (2022) przymierzyłem się ponownie do Scorpius OB 2, tym razem z refraktorem 152/760 ,który przy powiększeniu 25x(okular 30mm) daję mi 3,2* pole widzenia. Przejrzystość była krystaliczna, przez co gwiazdy schodziły do samej linii horyzontu. Skanowanie, nawet bez filtrów, pokazało mocne zapylenie regionu Skorpiona, które objawia się bardzo małą ilością gwiazd, po prostu widać że tam coś kurzy. Podobne wrażenie dające nawet lepszy efekt zauważyłem w lornetce 10x50, ale tam już pole to prawie 6.5*. Asocjacja składa się z różnego rodzaju mgławic, pomimo tego najlepszy efekt uzyskałem stosując filtr H-beta SvBony, o szerokim paśmie 50nm (pomiar widma [email protected]),nie wiem jak sprawdziły by się H-bety 12nm i węższe. Można też próbować UHC, ale myślę że efekt będzie słabszy. W przypadku ciemnych mgławic co nieco wyłuskał Lumicon Olll 3gen. ale z powodu ciasnego pola widzenia, nie byłem tego do końca pewny, tutaj musi być lornetka.Jak zauważyłem 3* pole w przypadku tego obiektu to minimum. Nie mogłem zobaczyć go w całości przez co skanowałem obszar po kawałku i nanosiłem na szkic. Przydała się również technika ruszania tubusem, co pozwoliło na złapanie bardziej subtelnych szczegółów. refraktor 152/760 25x+ H beta 50nm NELM 6.6mag. OBIEKTY Klasyfikacja jasnych mgławic wg.Lynds. na podstawie fotograficznych płyt Palomar, Indeks koloru. 1-jaśniejsze w filtrze niebieskim 2-jednakowe w filtrach niebieskim i czerwonym. 3-jaśniejsze w f. czerwonym 4- widoczne tylko w f. czerwonym Jasność od 1-6, 1-najjaśniejsze 6 -najsłabsze Komleks "Błękitna głowa konia"(Blue Horse Head) IC 4592 indeks koloru 1, jasność 3 Mgławica ma prawie 3* długości, i pomimo sporej jasności musiałem chwilę pozerkać i rozłożyć ją na raty. Zastosowanie filtra CCD blue, który dobrze sprawuję się przy tego rodzaju obiektach, nie pokazało nic ponadto co widać było w H beta. Ciemna B-40 widoczna tylko pośrednio, poprzez podkreślenie jaśniejszą smugą (szkic) Sh2-7 indeks koloru 3 jasność 4. Ledwo mieściła się w polu okularu, co bardzo utrudniało jej dostrzeżenie, dosyć trudny obiekt, przynajmniej dla 3*. Najlepiej w H beta. refraktor 152/760 25x+ H beta 50nm NELM 6.6mag. Obłok Rho Ophiuchi IC 4604 indeks koloru 1 jasność 3 Dobrze widoczne halo wokół dwóch najjaśniejszych gwiazd, połączone delikatną szeroką smugą, nieco lepiej w CCD blue. IC 4605 indeks koloru 1 jasność 3. Podobnie jak w przypadku Rho Ophiuchi. Sh2-9 indeks koloru 4 jasność 2 Efekt "zaparowanego okularu" tylko z H beta. Mgławica Antaresa. IC 4606 indeks koloru 3 jasność 1. Mgławica niby najjaśniejsza, jej rozmiar niestety skutecznie psuje ten efekt. Pomimo wszystko zerkaniem można dopatrzyć się tam subtelnych detali ,najlepiej w H beta. Dokładny skan mgławicy pokazał też, słabe "pióro" ,podkreślające ciemną B 44. Zastosowanie Lumicon OIII 3 gen. mocno przyciemniło cały kompleks ,ukazując "chmurowate" struktury, dodatkowo pomiędzy obłokami Rho Ophiuchi a Antares, zamajaczyły ślady ciemnych mgławic LDN Mgławice nie ujęte na szkicu. IC 4601(część kompleksu "Błękitna głowa konia") indeks koloru 1 jasność ? W filtrze H beta , coś tam majaczyło ,podobnie z CCD blue, ale ,nie miałem całkowitej pewność czy ją widzę czy nie, być może większy power ,pokazał by to lepiej. Sh2-1 indeks koloru 1 jasność 4 W CCD blue, jak i w H beta zamajaczył podłużny cirrus pod gwiazdą π Sco. Niestety nie próbowałem się jej przyglądać ,nie miałem pojęcia że jest tak wielka i "potargana", ale jeszcze tam wrócę. IC 4591 indeks koloru 1 jasność 6 Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem że jest tam jakaś mgławica, biorąc pod uwagę niewielki rozmiar i niską jasność tutaj potrzeba powera. Ciemne mgławice Jest tam tego naprawdę sporo ,ale dominują obiekty o znacznych rozmiarach (długie). To już dosyć nisko nad horyzontem i nawet przy super warunie niebo jest jaśniejsze niż w wyższych deklinacjach. Uważam że najlepszym rozwiązanie są tam średnie i duże lornetki, myślę że @Panasmaras ,mógłby uzupełnić ten temat. UWAGI Asocjacja Scorpius OB2, to mix różnego rodzaju mgławic - emisyjnych, refleksyjnych i ciemnych. Do mgławic refleksyjnych najlepiej nadaje się filtr CCD blue (385nm-505nm), pamiętajmy jednak że oprócz Sh2-1 wszystkie pozostałe świecą w filtrze czerwonym.(zobacz https://aladin.u-strasbg.fr/AladinLite/ i pobaw się filtrami), dlatego można próbować UHC i inne. Konstelacja nie dosyć ze szoruje brzuchem po horyzoncie to jeszcze najlepszy okres jej widoczności przypada na "białe noce " które dominują na przeważającym obszarze Polski.Mnie udało się jeszcze w czasie trwania nocy astronomicznych ( Małopolska ) w dniach 26-27 maj ,które kończą się 1 czerwca. Przy niebie Bartuś 2, lub 3 można próbować bez użycia filtrów, najlepiej przez lornetki 10x70, 15x80, 25x100 (ktoś z doświadczeniem lornetkowym może uzupełnić temat). Tutaj szkic, co prawda z Hiszpanii ale niebo d...nie urywa. http://www.asod.info/?p=1892 Na koniec próba wyjaśnienia znakomitego zadziałania filtra H beta SvBony. W przeciwieństwie do wysokiej klasy filtrów Lumicon(9nm) lub Astronomik (12nm), ma on bardzo szerokie widmo (460nm -510nm), czyli bardzo blisko CCD blue( m.refleksyjne), jest jednak małe ale: maksymalny pik przypada na 485nm (ok.95% transmisji) czyli standardowy dla wszystkich filtrów tego typu, stosowanych do niektórych mgławic emisyjnych.(podziękowania dla @dobrychemik) POZDRAWIAM Irek.
    16 punktów
  7. A konkretnie w dwie, w tym jedną weekendową. Nów, sobota i pogoda to prawie jak wygrana w totka. Cóż tu rzec, no kolejny klasyk do kolekcji. 😉 6d mod, TS 65q na CEM 25 p, 75x4 minuty, ISO 1600. Edyta: wersja poliftowa 😉
    16 punktów
  8. 27.05.2022, Folwark Sulejewo Im gorsze prognozy tym więcej osób - tak było i tym razem na Folwarku. Do Sulejewa przyjechałem tym razem jako ostatni, a nagrodą za spóźnienie było przywitanie przez sporą liczbę chmur. Te jednak dość szybko przemijały oferując w przerwach nieskazitelne czyste niebo, o którym marzymy prawie codziennie podczas jesiennych deszczowych wieczorów. Tym razem na obserwacje zabrałem wyłącznie lornetkę APM 10x50 ED. Postawiłem na szybki przegląd nieba z ręki co pozwoliło mi na spontaniczne spoglądanie bez planu. Zacząłem od Lutni, gdzie Wega wraz z Double Double wypełniały znakomicie pole widzenia. Zerkaniem było widać także maleńką kropkę w postaci M57, ale z pierścionkiem nie miała ona nic wspólnego. W międzyczasie zerknąłem na ten sam obiekt u Polarisa w jego 8 calowym Newtonie na Dobsonie. Mieliśmy okazję porównać M57 z wykorzystaniem filtra Orion UltraBlock i Astronomik UHC. W tym drugim kontrast był nieco lepszy i mgławica wyglądała po prostu lepiej. Potem spojrzałem jeszcze w teleskopie na Crescent, czyli Mgławicę Rożek (NGC 6888), która dawała obraz pewnego rogalika zawieszonego między gwiazdkami. Widok równie ciekawy, jednak dla małej lornetki niedostępny. Czas wrócić do 10x50. Spojrzałem w stronę Kasjopei, aby namierzyć Gromadę Podwójną w Perseuszu, ale o tej porze roku wygląda ona dość mizernie. Niebo w tej części było zbyt jasne. Za to Galaktyka Bodego (M81) i Cygaro (M82) prezentowały się już całkiem przyzwoicie. Również w kątowej lornecie 100mm, którą przywiózł ze sobą Piotr. Po chwili zauważyłem, że chmury odsłoniły konstelację Skorpiona. Szybko przeskoczyłem w okolice gwiazdy Antares, gdzie bez problemu widoczna była gromada kulista M4 będąca dość sporym powierzchniowo pojaśnieniem, a nieco wyżej M80, która pomimo tego, że jest mniejsza i ciemniejsza to była lepiej widoczna. Potem kolejno padały obiekty takie jak M13 w Herkulesie, M3 w Psach Gończych nieopodal Wolarza, czy też M5 w konstelacji Węża. Trzy bardzo jasne gromady kuliste, które bez problemu pokaże zwykła lornetka 10x50. Widoczne są jako puchate śnieżne kulki, które trudno pominąć. Klasyki, które otwierają drogę do odkrywania kolejnych skarbów nocnego nieba dla każdej początkującej osoby. W Wężowniku zatrzymałem się nieco dłużej. Najpierw była M107, potem M10 i M12. Natomiast w górnej części konstelacji pięknie prezentowała się IC 4665. Jednak najlepszym lornetkowym obiektem w tym rejonie są dwie gromady otwarte - NGC 6633 oraz IC 4756, które mieszczą się w jednym polu widzenia zapewniając niezapomniany widok. Później była też M70 w Strzale i M27 czyli Mgławica Hantle w Lisku, która w 10x50 wyglądała jak specyficzna owalna kulka. Na koniec Polaris pokazał mi swoich 8 calach galaktykę Wieloryb, czyli NGC 4631 razem z NGC 4656. Nieco zmęczony zapamiętałem tylko nazwę Wieloryb, po czym zacząłem szukać na próżno tej konstelacji w SkySafari. Coś jednak mi nie grało, po czym przypomniałem sobie, że przecież Wieloryb jest widoczny dopiero w lipcu, a rok wcześniej polowaliśmy w tym rejonie nawet razem na podwójne podczas pełni. Po powrocie do domu olśniło mnie, że nie chodził mi po głowie żaden Wieloryb, a jedynie Delfin. W każdym razie też ssak, więc było blisko. Tej nocy nie mogłem sobie pozwolić na dłuższe obserwacje i pierwszy wróciłem do domu. Pomimo dość krótkiej sesji przekonałem się po raz kolejny, że dziury między chmurami zapewniają często lepszą przejrzystość niż niejedne bezchmurne noce. Tym bardziej, gdy do pary dodamy dość silny wiatr. Okolice Łabędzia i Lutni aż kipiały niezliczoną ilością gwiazd. To widok dla którego warto zaryzykować wyjazd, nawet gdy prognozy są bardzo niepewne. Kto był na miejscu, na pewno nie żałuje. Do tego w naszym lokalnym gronie powitaliśmy nową osobę, która mam nadzieję zostanie z nami na dłużej. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
    16 punktów
  9. Wyjazd planowany od kilku dni i najważniejsze, że pogoda dopisała. Rzadko sprawdzalność jest na takim poziomie. Wraz z Wojtkiem dotarliśmy do Złatnej około 21.25, a za nami równocześnie wjechał Marek. Na miejscu zastaliśmy już wyprowadzone na spacer i chłodzące się 24 cale oraz otwarty dach nad fotopułapkami. Po chwili zszedł do nas Marcin i rozpoczęliśmy okres przygotowywania sprzętu do nocy, jak też podziwiania resztek zachodu Słońca oraz zachwytów nad dobrą przejrzystością. Jak to zdarza się w górach, to trochę wiało, ale były też okresy prawie bezwietrzne. Lubię przyjeżdżać z pewnym zapasem na obserwacje, żeby nacieszyć się górskim pięknem. Czasem jestem 3-4h wcześniej i przez na przykład godzinę stoję doceniając ciszę i spokój tych okolic, jak też patrząc się tępo w dal…😊 W międzyczasie zobaczyliśmy leżący odrośnik na 24-cale, który z daleka wyglądał jak górna klatka nowego jeszcze większego bydlęcia i w sercach pojawiła się nadzieja, iż 24-cale staną się travelerkiem, tak jak stała się nim 20-calówka po przyjściu 24-ki 😊 Marek rozpoczął rozstawianie swoich dwóch fotopułapek, natomiast Marcin z pomocą Wojtka dopieszczał foto 16-tkę, a ja snułem się zajmując im czas i w międzyczasie wyciągnąłem moją APM ED 16x80. Po dłuższej chwili przyszedł Wojtek i rozstawił na statywie DO Starlight 15x70. Zanim dobrze się ściemniło zajrzałem ponownie do fotobudki Marcina, a chwilę wcześniej wypróbowałem bardzo ciekawego Nikona 14x40 ze stabilizacją obrazu. Lornetka daje sympatyczny efekt, przez kilka chwil ma się uczucie „pływania”, ale dość szybko można się przyzwyczaić. Ciekawe rozwiązanie i zastanawiam się jakby się sprawdziło w takim APM jak mam lub w przynajmniej lornetkach z obiektywami 70mm. Pomijając dla ogólnych rozważań kwestie możliwych strat/degradacji obrazu w stosunku do standardowego rozwiązania to myślę, że znacząco pomogłoby osobą, które nie używają lub nie chcą używać statywów podczas obserwacji…gdyby tak jeszcze zgrać to z funkcją noktowizora. Wiem, że istnieją już podobne rozwiązania, ale najważniejszym byłoby utrzymać jakość obrazu standardowego APM… Wracając do przygotowań obserwacyjnych, to powoli zapadał zmierzch i zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy, więc oparłem na chwilę ręce o dach samochodu i rozpocząłem ustawianie ostrości w lornetce. Tym razem poszło lepiej niż ostatnio, gdyż zająłem się tym wcześniej i poświęciłem temu dłuższą chwilę. Nadal jednak muszę tą kwestię dopieścić bardziej i chyba spotkamy się ze statywem, ale tylko na czas ustawienia ostrości jednak nie tej nocy, ponieważ nadszedł czas żeby powoli rozpocząć obserwacje. Przez pierwszą połowę prawie nocy (czyli około 1h) walczyłem z moją APM, natomiast drugą połowę (kolejne 1h) poświęciłem przygodzie z 24-ką Marcina 😊 Zatem na sam początek w 16x80 poszła M51 i nawet pokusiłbym się o stwierdzenie pewnej nieregularności budującej/oddzielającej zewnętrzne ramię, ale może to wyobraźnia połączona z oczekiwaniami jej widoków, jakie gościły w dużych teleskopach. Kolejne spojrzenie powędrowało na M101, ale jeszcze zdecydowanie za wcześnie było na te dwa obiekty. Przeniosłem się zatem do niesamowicie jasnej i przebiegającej w okolicach zenitu M13 i nadal uważam że widać ziarnistość, pomimo tak małego powiększenia i nie dużych obiektywów. Wracałem do niej jeszcze parę razy tej nocy ciesząc się jej rozmiarem i jasnością. Po pierwszej wizycie na M13 sprawdziłem co słychać u M92 i powędrowałem do Pierścionka (M57). Był naprawdę intensywny tej nocy. Nadszedł czas na Veila, o czym zapomniałem wcześniej wspomnieć, ale jak zmierzchało to próbowałem już go wypatrzeć jednak wtedy było zbyt jasno. Teraz okazało się, że warunki są już dobre i wschodnia część mocno wybija się z tła. Widać było piękne leżące trochę na boku „C”. W stojącej obok na statywie 70-tce DO Starlight, już nie było tak łatwo i trzeba się było mocno skupić/wpatrzeć, żeby ją zlokalizować. Zachodnia część była trochę większym wyzwaniem i w 70-tce jej nie zobaczyłem, a w 80-tce APM była naprawdę delikatnie widoczna. Udałem się później do Crescenta i nawet wydawało mi się, że go dobrze widzę, ale nie jestem tego pewien. Sądzę, że to mogła majaczyć moja wyobraźnia, bo to dość trudny obiekt zwłaszcza w tak małej aperturze bez filtrów. Jeszcze na pewno podejdę do niego kiedyś, być może bardziej wiosenna porą, albo końcem lata lub pod lepszym niebem. Nastąpiło krótkie spojrzenie na kolorową Albireo i gdzieś tam w międzyczasie pokonałem M71 oraz intensywną M27, żeby usłyszeć przypomnienie od stojącego obok Wojtka odnośnie komety C/2017 K2 (PANSTARRS). Była widoczna zarówno w 70-tce jak też 80-tce jako bardzo delikatna mgiełka. Skoro już jesteśmy w Wężowniku to szybkie spojrzenie na dwie piękne kulki M10 i M12 oraz będącą trochę niżej M107. Wszystkie trzy nie sprawiają żadnego problemu i są łatwe w odnalezieniu. Co ciekawe M10 i M12 mieściły się w jednym polu mojej 80-tki. Skoro byliśmy przy kulkach to jeszcze odwiedziłem znajdującą się nieopodal i uroczą M5, a potem kawałek dalej M3. Powróciłem do M51 i M101, która zaczęła rysować się już nie jako zwykła plama, ale pojawiły się delikatne różnice w intensywności. Kolejnym krokiem była kulka Caldwell 47, ale nie udało mi się jej wyłuskać, wrócę jednak do niej, w innym czasie podobnie jak do kolejnej kulki czyli NGC 6760. Potem zawitałem do Kasjopei i potwierdziłem istnienie Pac-Mana, E.T. oraz M103, M52 i kilku innych gromad, żeby udać się w zacne miejsce letnich wojaży czyli bliżej centrum naszej galaktyki, gdzie czekała na mnie ogromna M22 oraz skarby Strzelca i Orła. Ileż tego tam jest i jakie jest piękne to wprost niesamowite, prawdziwa poezja. Atakowały mnie mgławice i liczne gromady, a gwiazdki w otwartych lśniły niczym Diamenty!!! Doprawdy ma się wrażenie, że najróżniejszych obiektów jest tam niezliczona ilość i można spędzić długie godziny na łuskaniu pojedynczych sztuk… W międzyczasie ruszyły obserwacje 24-ką więc należało udać się w tamte rejony jednak przez chwilę podczas obserwacji miałem w rękach Fujinona 10x70mm. To naprawdę zacny sprzęt jednak nie wiem dlaczego odniosłem wrażenie, że tam jest małe pole widzenia. Jakoś w moim APM tego nie czuję. Dodatkowo jak zauważyłem przez lata obserwacji teleskopem, iż preferuję czysty technicznie i nie ubarwiony obraz, a jak wziąłem do ręki Fujinona to miałem wrażenia adekwatne do tego jak w sytuacji, gdy obserwuję z użyciem na przykład okularów Pentax XW, a następnie wkładam ES-a… Być może się mylę i posypią się na mnie gromy, a to co prezentuje Fujinon jest tym właściwym odzwierciedleniem rzeczywistości, a winę ponosi mój brak doświadczenia w lornetkach, ale cieszę się że kupiłem tego APM-a…Tutaj przywołam na swoją obronę moją teorię 😊, iż sądzę że różnimy się między sobą i dla jednych obraz z danego okularu lub lornetki będzie lepszy/piękniejszy/bardziej naturalny czyli po prostu trafiający bardziej w gust danej osoby. Uważam, że gust jest jednym z aspektów odbioru danego obrazu przez każdą osobę… Wahałem się ponieważ zawsze parłem w jak największe Newtony i to naprawdę daje frajdę…ta szczegółowość obiektów potrafi uzależnić, jednak APM uczy mnie innej drogi i nowego piękna. To właśnie jest wspaniałe w naszym hobby, że na tak wiele aspektów potrafi kupić sobie nasze serca. APM nie jest tanią lornetką, ale lata zmian sprzętowych nauczyło mnie, żeby nie iść w półśrodki jeżeli tylko można przełknąć pewne wydatki, ponieważ i tak skończy się to wymianą na lepsze… Wracając do naszej małej bohaterki czyli 24-ki, to patrzyliśmy przez nią głównie na skarby Strzelca, Orła i Łabędzia zmieniając wielokrotnie okulary i filtry. Szczegóły, struktury i włókna wiły się i prężyły pod naporem 60 centymetrowego lustra T600. Każda z mgławic tak naprawdę była odkrywana przez nas od nowa, a najlepszym skwitowaniem tego niech będzie, iż Marek stwierdził, że na jego foto być może nawet nie załapią się takie szczegóły 😊 Obiektem nocy była dla mnie Omega. Nigdy, ale to nigdy nie widziałem jej tak dobrze, a zwłaszcza jej ciemnych obszarów. Standardowy kształt Łabędzia uległ zatarciu, a wyszedł Skorpion z wygiętymi w triumfie szczypcami. Wrażenie było piorunujące… Po części odpowiedzialnym za ten sukces była dobra przejrzystość powietrza co zauważyliśmy już z Wojtkiem jadąc do Złatnej. Pomiary potwierdziły tą sytuację ponieważ w okolicach godziny pierwszej pomimo białych nocy zawędrowały do 21.51 mag/arcsecond² co jest prawie „katalogowym” wynikiem dla tego miejsca. Jeżeli mnie pamięć nie myli to nigdy podczas białych nocy nie udało się tam osiągnąć takiego rezultatu. Wiosną czyli kiedy panują najlepsze warunki to zdarzało się nam w przeszłości osiągnąć 21.71 mag/arcsecond² jednak to była niesamowita rzadkość, a częściej oscylujemy w okolicach 21.60-21.65 mag/arcsecond², a jesienią i zimą to jest 21.20-21.40 mag/arcsecond². Ponownie wracając do 24-ki należy wspomnieć, iż pokazała pięknie kometę C/2017 K2 (PANSTARRS) z delikatnym wrażeniem ciągnącego się warkocza, ale na Saturna niestety nie było warunków dla sprzętu tych rozmiarów. Co prawda pokazał bez problemu Cassiniego i majaczące dwa pasy atmosfery jednak to nie było to… Kończąc zanim zaśniecie z nudów, to kupujcie APM-y i co najmniej 24-calowe Newtony jako uzupełnienie 😊
    15 punktów
  10. Krótka noc, krótkie klatki, krótki materiał, krótki refraktor, krótka obróbka, krótkie spanie... 😉 plus piękny widok Łysego po kwadrze w towarzystwie Jowisza i Marsa. 6d mod, TS apo 65g, obiektów chyba nie trzeba przedstawiać.
    13 punktów
  11. To nie będzie recenzja i nawet nie obszerna relacja. Będzie to po prostu wstęp do nowego… Ci którzy mnie znają wiedzą, że jestem Newtoniarzem 😊 Nigdy nie splamiłem 😊 się posiadaniem żadnego innego teleskopu (nie widziałem owali 😊) nie licząc szukaczy optycznych 😊 Moją przygodę z astro zacząłem od niebieskiego U-Boota kupionego dla teścia jako kompletny laik jednak temat spoglądania, w górę był mi zawsze bliski. W ten sposób zagościła u mnie poczciwa 8-calowa Synta około 13-14 lat temu jeżeli dobrze pamiętam. Od tamtego czasu miałem wiele teleskopów, ale zawsze były to Newtony. Owszem przez te lata zdarzyło mi się spojrzeć przez Maki, SCT czy też Refraktory, ale były to tylko chwilowe zbłądzenia 😊 Około 10-12 lat temu w wyniku „naczytania się for astronomicznych ”zakupiłem moją pierwszą lornetkę czyli poczciwego SkyMastera 15x70. Lornetka jeszcze ze starego rzutu jak sądzę ponieważ od tamtego czasu jeździła ze mną cały czas w bagażniku samochodu trzymając w miarę kolimację, a co za tym idzie na pewno pokonała odległość większą niż Ziemia-Księżyc 😊 Służyła mi wiernie przez te lata jako alarmowy sprzęt dla szybkich zachwytów niejednokrotnie zatrzymując się w szczerych polach podczas delegacji, żeby popatrzeć w górę. W międzyczasie zakupiłem Lidletkę Bresser 10x50, która leżała w szafie przez cały ten czas i chyba była ze mną na obserwacjach tak może dwukrotnie. Nie mniej jednak SkyMaster ratował moje obserwacyjne życie parę razy podczas zmian sprzętowych, a najdłużej wiernie wspierał mnie przez około półtorej roku oczekiwania na 14 calowego Newtona podczas jego budowy. Spędziłem z nim wiele dobrych nocy łuskając DS. Na pewien okres zagościł u mnie też SkyMaster Pro 20x80, ale to nie było to…po prostu, napotkał mnie dość, nie dawno na swojej drodze, a ja miałem już wzrok „zepsuty” przez okulary typu Delos, Ethos, Pentax XW a na samym końcu przez mój ulubiony Nikon NAV-17HW to zmuszony byłem rozstać się ze SkyMasterem Pro. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła lornetka, ale dla mnie to nie było już to… Jako zadeklarowany wielbiciel łowienia małych DS, miałem swoją mroczną stronę w postaci wspomnień tego pięknego półtorarocznego okresu oczekiwania na 14 cali kiedy to łuskałem DS-y moją standardową SM15x70. Nie jest to lornetka idealna, ale łatwiej w takim sprzęcie było mi zaakceptować wady niż w kilkukrotnie droższym 20x80. Tak to był wspaniały okres odkrywania nowego i do tamtego czasu wracałem z utęsknieniem wspomnieniami. Właśnie pierwszą próbą był SkyMaster Pro 20x80, żeby spotkać znowu tamten czas na swojej drodze. Lornetki zatem, gdzieś tam ciągle leżały mi na sercu, ale teraz wiedziałem że nie mogę iść w półśrodki stąd założyłem wątek o zakupie lornetki 70mm do DS na kilku forach i zbierałem opinie. Założenie padło na 70mm jako max z czym mogę spędzać czas, jak ze SkyMasterem kompletnie bez używania statywu. Lubię wyzwania, a duża lornetka w rękach to jednak trochę wyzwanie, więc takie było główne założenie. Pojawiało się szereg propozycji co warto zakupić, ale pierwsza myśl, która mi towarzyszyła podczas zakładania wątku to z tyłu głowy siedziały mi APM ED. Taka też propozycja zakupu pojawiła się na PW jako pierwsza, chociaż nie był to wątek zakupowy, to zagościła tam APM 16x80 ED. Wiem miało być 70mm, ale nie jedna dobra 70mm waży podobnie do APM 16x80 ED, a jednak ta jak sądzę da mi trochę więcej. Kolejna ważna dla mnie kwestia to „jakość” obrazu więc musiałem mierzyć w raczej mocną średnią półkę stąd jako minimum rozważałem standardowe BA8. Całość zaowocowała zakupem APM 16x80 ED od @GKG i powiem Wam z perspektywy jednej nocy, że to był udany zakup. Teraz kilka słów o samej lornetce z punktu widzenia laika ponieważ moje doświadczenie z lornetkami jak wcześniej można było przeczytać jest praktycznie zerowe. Lornetka jest naprawdę dobrze wykonana, nic nie odstaje, nie ma śladów klejenia czy innych mankamentów. Mam również wrażenie, że jest lepiej wyważona niż SM 20x80, ale może idealizuję, natomiast jest od niej trochę krótsza, a co za tym idzie w mojej opinii bardziej poręczna, na tyle na ile można tak powiedzieć o nie małej już lornetce i to być może wpływa na wrażenie lepszego wyważenia. Wyczernienie wnętrza oceniam bardzo dobrze i nie mam w tej kwestii żadnych uwag. Cała jest pokryta dobrej jakości materiałem i pewnie leży w rękach. Jedyne czego mi brakuje to faktu, że w komplecie z takim sprzętem nie dają walizki jak też nie ma gwintów filtrowych, ale z tym problemem można sobie poradzić, gdyż widywałem już na forach rozwiązania kwestii gwintowej, aczkolwiek została zakupiona do łowienia „mniejszych” DS, a nie zachwycania się szerokim polem czyli jednym z głównych zastosowań lornetek 😊 Tak, na szeroko będzie też wykorzystywana, ale to nie jest przeznaczenie, które dla niej zaplanowałem, więc musi je trochę „oszukać”… Kiedyś być może nastąpi bardziej rozbudowana ocena jej technicznej strony łącznie z być może jakimś testem i innymi tego typu uwagami zbliżającymi się do recenzji, a na razie w pierwszą dziewiczą noc wkroczyła jako element szeroko pojętej „frajdy” 😊 Nie miała idealnie ustawionej pode mnie ostrości, nie chciało mi się nawet tego dłużej dopieszczać, pomijając fakt jak ciężko to zrobić trzymając w jednej ręce tego rozmiaru lornetkę, a drugą walcząc z regulacją ostrości na poszczególnych okularach. Trochę wspomagałem się dachem samochodu, ale nadal nie wyszło idealnie więc poszedłem w bój bo Księżyc wstawał w okolicach 00.30, a o 23 jak zabraliśmy się za obserwacje wciąż biła poświata słoneczna znad zachodu. Było nas czworo tej nocy i mieliśmy do dyspozycje 12-calową Franię, 6-calowego malucha na AZ4, DO Starlight 15x70, APM 16x80 ED, Lidletkę 10x50 i made in cccp 8x30. Franią głównie męczyliśmy tej nocy różne mgławice jak Veil, Crescent, Orzeł, Omega, Trójlistna, Laguna, Hantle itp…wpadła też jakaś standardowa galaktyka typu M51, M101 itp…, które również pojawiły się w małym 6 calowym GSO na AZ4 i to by było na tyle, w tej kwestii czyli głównie standardy ponieważ dawno nie obserwowaliśmy tak małymi teleskopami, gdyż zazwyczaj jest to przekrój od 16 do 24 cale. Pewnie było tego więcej, ale ja poświęcałem czas przede wszystkim mojemu nowemu maleństwu, które czasami zabierali mi z rąk inni obecni na obserwacjach 😊 Krótko o jakości obrazu ponieważ, w tej materii lornetkowej również raczkuję i być może kiedyś skrobnę coś bliższego do recenzji, a na razie dwie kwestie. Po pierwsze ogólna jakość obrazu to jest to czego szukałem. Zdecydowanie lepiej pod każdym względem, w stosunku do SM20x80. Ogólna prezentacja obrazu w mojej opinii jest bardziej naturalna. Kolory zdecydowanie bardziej rzeczywiste, a cały obraz nie jest „mdły” i „zażółcony”. Po drugie, gwiazdki pomimo nie idealnego ustawienia ostrości były zdecydowanie bardziej punktowe niż w SM20x80, a dostępne pole w takiej jakości utrzymane do około 80-85%, gdzie w SM nawet środek niestety mi się nie podobał, nawet podczas wykorzystania do niego statywu. Na pewno muszę powalczyć w niej z ostrością i być może to ten jeden, jedyny raz kiedy wesprę się „kalając” ją statywem 😉 ale na razie będę próbował dopieścić tą kwestię z ręki ponieważ taka jest geneza tego projektu… Przechodząc do samych obserwacji to przyznaję, że jest efekt „WOW”. Już od pierwszych chwil czystość i jakość prezentowanego obrazu naprawdę mi się spodobała, a miałem z tyłu głowy największe obawy w tej kwestii, ze względu na to, że miała dość wysoko postawioną poprzeczkę z racji używanych okularów w teleskopach jak też mając, w pamięci zapewne częściowo już zatarte i być może trochę wyidealizowane obrazy, z krótkiego patrzenia przez rewelacyjnego Fujinona @jutomi chyba w 2017 roku, jak też nie pamiętam z jakiego okresu, ale spoglądałem kiedyś przez DO Extreme. Wracając do obserwacji to parokrotnie tej nocy wracałem do mgławic Veil, Orzeł, Omega, Trójlistna, Laguna, Hantle. Wspomniane mgławice dosłownie świeciły, a najtrudniejszym celem okazała się Miotła Wiedźmy, która zaledwie delikatnie majaczyła, w swojej najbardziej intensywnej części. Niestety to nie była pora jak też warunki na ten obiekt. Lepiej od Miotły był widoczny Pac-Man znaczy jego również najbardziej intensywna część. Obok Pac-Mana odwiedziłem moją ulubioną gromadę E.T. i tutaj pojawił się kolejny problem z lornetką w stosunku do Newtona…czemu ona nie odwraca obrazu 😊Kosmita stoi na głowie, o co tutaj chodzi 😊 Udałem się kolejno do M103 i NGC 663, żeby popędzić do tripletu Cygaro, Body i Wianek. O ile nie byłem zaskoczony widokiem Cygaro i Bodego w ładnym otoczeniu gwiezdnym to nie sądziłem , że mały Wianek również się ukaże. Jego wielkość gwiazdowa według Stellarium to 10.14 mag, a jasność powierzchniowa to 12.00 mag, ale sądziłem, że większą barierą będzie rozmiar w okolicach trochę ponad 2-ch minut łuku. Jednak nie stanowiła problemu pojawiając się tuż za jasną gwiazdą SAO 15054. Oczywiście podczas pierwszego spojrzenia nastąpiła konsternacja i powrót problemu…chwila, jak te galaktyki są ustawione, przecież nie są na swoich miejscach…aha syndrom Newtona 😊 Kolejno odwiedziłem M51 i M101, która pomimo przebywania w okolicach południowo-zachodniej części nieba była zaskakująco dobrze widoczna w lornetce. Stojący obok 6-calowy newton nie poradził sobie tak dobrze. Tym czasem spokojnie, w okolicach zenitu przemieszczała się M13, szybkie spojrzenie i znowu efekt „WOW”, czy widziałem delikatną ziarnistość…pewnie mózg płatał mi figle, ale była naprawdę duża i piękna. Nie zapominając o jej sąsiadce, która swoje skrzydła rozwija w co najmniej 16-calowych newtonach i powiększeniach minimum 200x czyli M92 udałem się do niej i bez problemu odnalazłem także i ją. Kolejnym celem padła bardzo dobrze widoczna M57 i w jej przypadku, będę kiedyś w lepszych warunkach walczył o środek, chociaż nie wiem czy to jest możliwe… Niektórzy z Was zapewne zauważą, że będąc w Kasjopei nie spojrzałem w gromadę podwójną Perseusza, ale to lornetka do małych DS, a nie jakichś tam wielkich gromad…😊 Oczywiście żartuję i chociaż Marek wspominał mi o niej to zachwycony skanowaniem nieba zwyczajnie i przypadkowo ją pominąłem… Za to nie zapominałem o galaktyce Andromedy i była to jedna z najpiękniejszych Andromed jakie w życiu widziałem. W końcu miała piękny „owalny😊” kształt i przypominała siebie ze zdjęć. Piękne centrum i słabsze halo, doprawdy urzekający widok. Kręcąc się dookoła zawitałem do Galaktyki Słonecznik z dobrze widocznym jądrem i delikatnym halo obejmującym gwiazdę SAO 44530. Idąc dalej zawitałem do M3, M53 i Czarnego Oka, które niestety nie pokazało swojego Oka, ale to nie to powiększenie i być może nie wystarczająca ilość cali. Przeskanowałem ponownie Gromady i mgławice Strzelca na koniec zaliczając wschodzącego znad gór Saturna, a wraz z nim witając poświatę wstającego Księżyca i to by było na tyle z mojej pierwszej nocy 80mm szaleństw. Podsumowując na ten moment jestem zauroczony… PS – dla osób, które nie wiedzą o co chodzi z „owalnym” wstawkami załączam linki 😊 https://www.astropoludnie.pl/viewtopic.php?f=34&t=1655 https://www.astropoludnie.pl/viewtopic.php?f=34&t=1658 https://www.astropoludnie.pl/viewtopic.php?f=34&t=1668 https://www.astropoludnie.pl/viewtopic.php?f=34&t=1660
    13 punktów
  12. Powróciłem w okolice Milky Way Great Rift, bo wprawdzie to piekielne trudne w obróbce obszary, ale bogate w rzadkie obiekty. W ubiegłym roku ustrzeliłem tam Sh2-68 (Mgławica Płonąca Czaszka) i pięknego SNRa Westerhout 50. Ale jest tam sporo więcej ciekawostek. Poniżej mgławica Yerkes Mc Donald (YM 16). To bardzo słaba mgławica planetarna w konstelacji Wężownika na deklinacji +6 stopni. Znana jest także jako RCW 181 oraz PN G038.7+01.9. Odkrycie zostało dokonane i potwierdzone przez obserwatoria Yerkes i McDonald w roku 1954. Ma wizualnie 5 minut kątowych średnicy i jest najlepiej widoczna w pasmie wodoru Ha . Nie udało mi się zarejestrować emisji w paśmie OIII i SII. Nie wskazano do tej pory gwiazdy centralnej będącej źródłem emisji. Obróbka tych obszarów w kolorze jest bardzo trudna ze względu na wszechobecne pyły naszej Drogi Mlecznej, szczególnie gęste w tym kawałku nieba. Określamy to nazwą Milky Way Great Rift. Więcej można poczytać tutaj: https://skyandtelescope.org/observing/a-trip-down-the-great-rift/. Położenie tego obiektu wraz z położeniem moich ostatnich prac pokazuje dodatkowy rysunek poniżej. Setup: Takahashi FS 128, ATIK ONE 6.0 na ASA DDM 60, fokuser FLI Atlas, fitlry LRGB Baader Planetrium, filtr Ha Astronomik ASHA 6 nm. Czas akwizycji: 16 godzin.
    12 punktów
  13. 02.06.2022, Mosina Idealna bezchmurna wakacyjna noc. Do tego bez spuchniętego Księżyca. Szkoda tylko, że akurat w czwartek przez co ilość chętnych na wycieczkę na pobliski Folwark spadła do zera. Nie pozostało mi nic innego jak rozpakować auto i rozstawić się pod domem. Na zachodnim niebie czekał już opadający nad horyzontem księżycowy sierp, który zmierzał powoli do okolic pierwszej kwadry. Widok w lornecie 25x100 był bajeczny. Linia terminatora przebiegała przez zachodnią krawędź Morza Przesileń nadając widokowi niesamowity trójwymiar. Nieco wyżej bogato ozdobiony cieniami krater Cleomedes ukazał swoją ciekawą strukturę, a jeszcze dalej okolicę zdobiły dwa kratery: Burckhardt i Geminus. Księżyc w lornecie to pokaz przestrzenności. To nie studiowanie poszczególnych formacji, a widok z perspektywą na całość. Jeśli dodamy do tego przelatującą od czasu do czasu niewielką chmurkę muskającą naszego satelitę to mamy gwarantowany spektakl emocji, któremu dać upust może nieplanowane „o ja pier#*&@!”. Tak było i w tym przypadku : - ) (widok Księżyca przez lornetkę APM 25x100 ED - zdjęcie zrobione telefonem przez przyłożenie do okularu lornetki) Kiedy nasyciłem się już widokiem Księżyca skierowałem lornetę na drugą stronę nieba. Wędrowałem od klasyka do klasyka, ale najdłużej penetrowałem okolice Skorpiona. Podczas tych obserwacji zwycięzcą okazała się gwiazda potrójna Ro Ophiuchi, która tak naprawdę znajduje się jeszcze w granicach konstelacji Wężownika. Widok w lornecie znakomity, bardzo dobrze widoczne trzy składniki, rozdzielone w sposób oczywisty. Warunki miejskie pozwoliły mi tylko pomarzyć o dostrzeżeniu znajdującej się tutaj Mgławicy Ro Ophiuchi. Wisienką na torcie był debiut nowego nabytku jakim jest lornetka Orion 2x54. Nad tego typu wynalazkiem zastanawiałem się dość długo. Do finalnej decyzji zmotywował mnie wątek na forum i sporo pozytywnych opinii na Cloudy Nights. Orion w końcu ujrzał nocne niebo i pozwolił mi skanować konstelację za konstelacją. Jeśli macie do dyspozycji nieprzeciętne niebo to powiem jedno - warto. Naprawdę warto mieć pod ręką taki instrument optyczny, bo ilość gwiazd w tak szerokim polu robi wrażenie. Większość niewielkich konstelacji mieści się z zapasem w polu widzenia. Spoglądałem na Lutnię, która wraz z Wegą i innymi gwiazdami niedostrzegalnymi gołym okiem po prostu iskrzyła, był też Łabędź z bogatymi fragmentami Drogi Mlecznej, lecz największe wrażenie zrobił na mnie gwiazdozbiór Skorpiona. Jego widoczny fragment pod względem wielkości idealnie wpasował się w pole widzenia. To tylko i aż powiększenie 2x. Niewiele i tak wiele, by móc na nowo i w zupełnie inny sposób obserwować nocne niebo. Rzecz jasna Orion 2x54 nie pokaże subtelnych DSów, czy też nie rozdzieli gwiazd podwójnych. Pokaże za to konstelacje w szerokim ujęciu pełnym niezliczonych gwiazd o jakim lornetka typu 7-10x może tylko pomarzyć. Oriona zdążyłem już uzbroić w adaptery i filtry by podziwiać Amerykę z Pelikanem, ale na takie widoki muszę jeszcze chwilę poczekać, aż znów uda się dotrzeć na pobliski Folwark. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
    12 punktów
  14. 21.06. przed północą
    11 punktów
  15. Znowu materiał co leżał długo na dysku - z 11 marca. Porównanie obrazu Słońca w 5 różnych pasmach, słonecznych CaK i H-a, oraz WL z fitlrami wąskopasmowymi Baadera (Methane. Solar Continuum i U-Venus). Można zauważyć, że filtr UV baadera daje lepszy obraz pochodni niż SC i CH4 i zbliża się do pasma CaK. Sprzęt: TS APO 60/360 + ND5 + Chameleon2 + Baader Methane/Baader Solar Continuum+IRcut/Baader U+IRcut) TS APO 60/360 + Lunt CaK B600 + Chameleon2 Lunt 50/350 Double Stack + Chameleon2
    11 punktów
  16. Przez przypadek mam i ja.. Pojechałem fotografować księżyc (co się niezbyt udało - chmurwy) a w drodze powrotnej zobaczyliśmy NLC. Obiektyw na minimum miał dalej 150 mm, więc jest panorama. Trzeba się jeszcze będzie nad tym pochylić, ale tak na szybko wyszła taka:
    11 punktów
  17. To może i ja wrzucę coś od siebie. Obiekt tak oklepany, że nie ma co się nad nim rozpisywać. W sumie wyszło 5 godz wodoru i po godzince na każdy kanał RGB, zbierane przez Redcata i ST8300.
    11 punktów
  18. 22.05.2022, Folwark Sulejewo Wilgoć i chłód. Tak przywitało mnie pole w Sulejewie. Przypominało również, że mimo wszystko zbliża się lato. Niebo o godz. 22 było jeszcze na tyle jasne, że musieliśmy sporo odczekać, by zacząć jakiekolwiek obserwacje. W tym czasie spacerowałem po okolicy robiąc od czasu do czasu zdjęcia i czekając aż zapadnie prawdziwa noc, czy też może już wyłącznie biała noc. Obserwacje zacząłem w momencie, gdy Wężownik znajdował się już dość wysoko na niebie. Na sesję zabrałem wyłącznie APM 25x100 ED, którą wycelowałem na start w IC 4665 - przepiękną i rozległą gromadę otwartą w górnej części konstelacji. Następnie mijając malutką mgławicę planetarną NGC 6572 powędrowałem do NGC 6633, czyli kolejnej ciekawej gromady otwartej, która od zawsze przypominała mi swoim wyglądem meandrującą rzekę. Co ciekawe w literaturze zachodniej nazywana jest ona razem z pobliską IC 4756 jako Tweedledum and Tweedledee (dla niewtajemniczonych są to postacie fikcyjne m. in. z Alicji w Krainie Czarów), jednak dla mnie to skojarzenie jest zupełnie niezrozumiałe. Jako ciekawostkę dodam, że co niektórzy na NGC 6572 mówią jeszcze Captain Hook Cluster. Wracając do widoków - muszę przyznać, że są to obiekty bardzo zjawiskowe, znakomicie widoczne i warto na nie spojrzeć przez każdą lornetkę. Z każdą minutą na niebie Skorpion wznosił się wyżej i wyżej, więc zapolowałem na gromadę kulistą M4, która była widoczna, lecz bez rewelacji. Pojawiła się raczej jako delikatne pojaśnienie wraz z Antaresem w jednym polu widzenia. W pobliżu była jeszcze gromada kulista M80, która z racji tego że jest położona wyżej nad horyzontem zaczęła pokazywać swoją ziarnistość przy krawędzi. Górne części konstelacji Skorpiona to istne bogactwo ciekawych gwiazd. Na początek wystarczy spojrzeć na wysoko zlokalizowaną gwiazdę β Sco, czyli Acrab. Przepiękna gwiazda podwójna, która w lornecie 25x100 jest do rozdzielenia bez najmniejszego problemu. Zaraz obok mamy ω1 i ω2 Scorpii, które można dostrzec pod dobrym niebem już gołym okiem, a na lewo widoczna jest jeszcze gwiazda Jabbah, która w istocie jest gwiazdą wielokrotną. I te wszystkie wymienione obiekty ujrzymy w jednym polu widzenia lornetki. Czy może być lepszy widok podczas majowych nocy? Warto jeszcze na chwilę wrócić do ostatniej gwiazdy (Jabbah, ν Sco), która w istocie składa się aż z 7 składników, z czego 4 z nich są widoczne w teleskopie, a w niewielkiej lornetce dostrzeżemy 2 gwiazdy - jaśniejsza tworzy w rzeczywistości układ poczwórny, a słabsza układ potrójny. Wszystkie one związane są ze sobą grawitacyjnie. Takie zestawienie robi wrażenie, tym bardziej że wizualnie widok jest naprawdę zjawiskowy. Po Skorpionie powróciłem jeszcze do Wężownika, aby zobaczyć M107, M10 i M12 - trzy dobrze widoczne gromady kuliste, a następnie zainspirowany pewnym wątkiem na forum za cel obrałem sobie porównanie wizualne gromad M5 w Wężu i M13 w Herkulesie. Dane podają, że pierwsza z nich posiada jasność 5,65 mag przy rozmiarze 23 minut kątowych, natomiast druga to odpowiednio 5,78 mag i 20 minut kątowych. Jak to ma się w praktyce podczas obserwacji lornetką? Otóż to Gromada Herkulesa jest zdecydowanie jaśniejsza i sprawia wrażenie większej. Chociaż dane nie kłamią to zapisane w pamięci spostrzeżenia tylko się potwierdziły. Na taki odbiór znaczenie ma też zapewne położenie obiektów, a to Herkules znajduje się o tej porze blisko zenitu. Sesję zakończyłem wędrując bez celu po niebie od Łabędzia po Pannę, po czym obiektywy lornetki zaczęły mocno parować. Wilgoć znów dała o sobie znać i tym razem wygrała, choć może to i dobrze, gdyż zarywanie nocy w niedzielny wieczór to nic dobrego, szczególnie gdy następnego dnia trzeba rano wcześnie wstać. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
    11 punktów
  19. 21-06-2022 obłoczki się pojawiły - szkoda że wiatr kręcił łódeczkami ale choć aparat przewietrzyłem 😉
    10 punktów
  20. Tak mi się przypomniały tytuły podręczników akademickich - wstęp do tego, wstęp do tamtego... 😉 Tu jest wstęp do Weloników - krótkie czerwcowe noce, wysoka temperatura i niechłodzony Canon nie pozwalają na więcej. Ale niech no nadejdzie sierpień... Fajna nocka - za plecami nisko zawieszony Łysy bliski pełni, przed oczami wschodzący Jowisz, Saturn i Mars, a wokół zapach sianokosów. 6d mod, TS 65q, STC duoband, 45x300s.
    10 punktów
  21. Po kilku szybkich latach z gwiazdami bez spajków do szopki przywędrowała ponownie optyka dająca gwiazdkom urokliwe (chyba) kreseczki 🙂 Tym razem to teleskop RC o średnicy 8 cali. Po dwóch krótkich letnich nocach udało się baryłkę wstępnie skolimować i pierwsze światło jak zwykle u mnie przyleciało od Hantli. Optyka daje radę i rozdzielczość jest naprawdę przyjemna, ale, tak jak przypuszczałem, narożniki w matrycy APSC już są lekko popsute krzywizną pola i będzie wymagany flattener (ewentualnie z reduktorem - sprawa do przemyślenia). Tymczasem pierwszy RCek w mojej historii już zdobył spory kawałek mojego uznania i jak tylko mechanika będzie dorównywała optyce, to na pewno zostanie u mnie na dłużej. TS-Optics 8" Ritchey-Chrétien Pro 203/1624, QHY268M, EQ6, 30x1 minuta filtr Baader L. Przejrzystość średnia, seeing dobry, Księżyc.
    10 punktów
  22. Dwa kadry z testów teleskopu TS Optics RC8 f/8. Bez barlowa, jedynie podpięta kamerka ASI290MM z filtrem IR Pass 685nm. RC to niezbyt planetarny teleskop ze względu na sporej wielkości lustro główne, warunki były średnie i Księżyc nisko, ale coś tam udało mu się wykręcić. Morze Wilgoci i krater Gassendi po prawej. Fajnie wyszedł cień krawędzi krateru Schiller u góry po lewej. Morze Deszczów i krater Plato Zebrane w SharpCap, złożone w AutoStakkert, wyostrzone w Registaxie.
    10 punktów
  23. Pierwsze jako tako udane próby kolorowego Księżyca. Canon 550D + ED 102/714, materiał z lutego: 12.02.2022 16.02.2022
    10 punktów
  24. Trochę kadrów z początku maja. SCT 8" + Chameleon 2. 5 maj: 6 maj: 10 maj:
    10 punktów
  25. Księżyc 5.06.2022 godzina 20-21, odległość od Ziemi ~397 tyś. km. oświetlony 32,8%, wiek 5,7 dnia. Zdjęcia wykonane za pomocą Sky Watcher 72 Evo, kamera T7C Astro, Zdjęcie to stack około 2000 klatek.
    10 punktów
  26. Słoneczny dzień przydałby się na takim festynie dla dzieci z okazji niedawnego ich święta. Do cierpliwych świat należy, bo takie jest życie astronoma. Słońce pokazało zza chmur piękne protuberancje i plamy.
    10 punktów
  27. Śpieszę do Was z moim raportem obserwacyjnym z dnia 07.06.2022. Widząc piękny Księżyc jeszcze nie tak nisko nad horyzontem o godzinie 22 postanowiłem wystawić teleskop i przetestować nowe zabawki. Postanowiłem zerknąć na ładnie oświetlone zbocza krateru Plato. Jego całe dno było w 100% spowite cieniem. Ale, no właśnie jest pewne ale. Od razu zauważyłem, na czarnym dnie krateru widać pojaśnienia i światło. Pojaśnienia znajdowały się w północno-zachodniej części dna oraz słabsze w południowo-zachodniej. Wydaje mi się, że gdzieś niedaleko kraterków C i D ale mogę się mylić. Były to dwie smugi światła odchodzące od zachodniej wewnętrznej ściany w kierunku wewnętrznym. Smuga północna dodatkowo miała pojaśnienie w formie jakby jaśniejszej kropki. Czy to były prześwity w grani wschodniej krateru, czy odbicia światła słonecznego od zachodniej ściany wewnętrznej? A może jeszcze coś innego? Załączam zdjęcie z wczoraj kolegi @Przemek_K, na którym naniosłem widziane światło. Po rozmowach z kolegą @JSC odnalazłem taki wpis na wikipedii pod hasłem - Transient lunar phenomenon J.Adams (English Mechanic N°2374) noted on two occasions near sunrise, when the interior of the walled plain Plato was filled with shadow, that two beams of light traversed two-thirds of the floor from the western wall resembling searchlights; they were parallel and well-defined, and had the appearance of passing through a slight vapour resting on the surface. Czy ktoś z Was widział kiedykolwiek takie zjawisko? Zapraszam do dyskusji. Ciekawe linki: https://www2.lpod.org/wiki/October_29,_2018 https://en.wikipedia.org/wiki/Transient_lunar_phenomenon
    9 punktów
  28. Pierwsze światełko Askara FRA400 na mgławicy Tulipan wraz z otoczeniem. Dopiero zaczynam zabawę w SHO i jakoś zaczyna mi się to podobać. Jeszcze tylko trzeba zainwestować w mono kamerkę. Obróbka może nie topowa, ale jest fun 😁 ASKAR [email protected],9 Ioptron GEM45 ASI533mcp Antlia ALPT 46x10min Antlia SII edge 25x10min Dodatkowo idąc za trendem bezgwiazdkowym, i taka wersja też jest... 😊
    9 punktów
  29. Kawałek pyłów drogi mlecznej niedaleko Tulipana i Półksiężyca. Na samym środku kadru gromada otwarta NGC 6871 skąpana w pyłach gwiazdozbioru Łabędzia. Po lewej stronie kadru gromada NGC 6883. Na zdjęciu również IC1310, Barnard 146, Barnard 147, ale to co najbardziej chciałem uwiecznić, a jednocześnie nie dawać tego na sam środek kadru, to efekt gwiazdy Wolfa-Rayeta (WR134). A czemu ukryty kot z Cheshire? A bo jak się zbliży sam środek kadru na gromadę ngc6871, to widać tam układ ok. 10 gwiazd tworzących wyraźne oczy i uśmiech od ucha do ucha, niczym u kota z Alicji z krainy czarów 🙂 William Optics GT81/ Ha 80x300sek, OIII 51x300sek, SII 45x300sek, Łączny czas: 14 godz 40 minut Resize: 75%
    8 punktów
  30. No dobra to się pochwalę szczęściem amatora 😉 Bielik z ogniskowej 300 mm. Zwykły fart, ale cieszy 🙂
    8 punktów
  31. Już ostatni materiał z zebranych klatek.
    8 punktów
  32. Dzisiaj mi się poszczęściło - rozstawiłem sprzęt, zacząłem pstrykać zdjęcia i nagle niespodzianka! Czysty przypadek, pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło 🙂 Pojedyncza klatka, SW ED80, barlow 2x, C60D, 1/100s, ISO200, godz. 23:19, zmniejszona, trochę suwaków i B&W w RawTherapee:
    8 punktów
  33. Astronomika konkretnie, z którego jestem bardzo zadowolony, bo nie robi krzywdy jasnym gwiazdkom. 3 h z niedzielno/poniedziałkowej nocy w klatkach po 4 minuty, 6d mod, apo 65q i rzeczony CLS, przy młodym Księżycu i lekkim cirrusie.
    8 punktów
  34. Myślę, że admin dla dobra forum częściej powinien wpuszczać boty. Ostatnio rzadko zdarza się, by posty pojawiały się w ilości większej niż śladowa pod relacjami czy zdjęciami, a tu proszę - jeden jurny generał i od razu cały rozbudowany wątek dyskusyjny. 🙂
    8 punktów
  35. Byłem posiadaczem tej lornetki i czuję obowiązek trochę zgasić ten zapał 😉 Zgadzam się w pełni z tym co napisał kolega @Paweł Sz. Fajnie, że Ci pasuje ta lornetka, fajnie, że się cieszysz i masz dużo zapału, ale nie fajnie, że podchodzisz mało obiektywnie. Aberracja w tej lornetce jest w cholerę zauważalna, i w dzień i w nocy, ostrość to jest w zasadzie tylko w centrum, nie odzwierciedla idealnie kolorów, nie jest wyśmienicie kontrastowa, a wykonanie to tani plastik i chińszczyzna. Regulacja ostrości jest toporna, a obserwacje wymagają KONIECZNIE statywu. Poza tym...był to mój pierwszy instrument i mam z nim związane bardzo miłe wspomnienia i zaliczyłem nim pierwsze eMki. Jednak odnosząc się do Twoich wpisów to: galaktyki na pewno bez ramion spiralnych 😉 (tych to ja nawet w swoich 8 calach nie uraczam gęsto), kuliste bez żadnych absolutnie szczegółów! Po co to piszę? Żeby ktoś kto szuka sprzętu przypadkiem nie zasugerował się Twoim wpisem, bo się mocno rozczaruje. Lornetka fajna jako pierwszy sprzęt, swoje pokaże, w tej cenie jak najbardziej, ale trzeba mieć świadomość, że górnolotny sprzęt z wysokiej półki to na pewno nie jest.
    8 punktów
  36. Jak słusznie zauważył @Paweł Sz. , żeby napisać recenzję trzeba mieć punkt odniesienia w postaci obycia/dostępu do innego sprzętu, w tym z wyższej półeczki i spore doświadczenie obserwacyjne. Inaczej tekst zwany szumnie "recenzją" jest tylko zbiorem wysoce subiektywnych spostrzeżeń i uwag, niekoniecznie sensownych. Recenzję lornetki, spośród znanych mi osób, to może napisać @Panasmaras, @Janko @polarisczy @GKG (i pewnie jeszcze kilku innych wprawionych obserwatorów, których niechcący pominąłem).
    8 punktów
  37. 22 czerwca 2022 r. chwilę przed północą. Jezioro Rychnowskie w Człuchowie. D5200 + Nikkor 50 mm.
    7 punktów
  38. I kilka z wczoraj 🙂 Pierwsza grupa - dość mała i ciemnawa Obok pojawiła się druga. Chowała się za drzewami(!!!) więc jest na lewo i prawo, a potem na szerokości hehe
    7 punktów
  39. Udało mi się dzisiaj ok. godz. 3 uchwycić Księżyc w towarzystwie Marsa i Jowisza 🙂 Piękny widok, Księżyc w okolicach 40%, Mars po lewej, Jowisz wyżej po prawej. Canon 60D z 50mm 1.8 STM, f/2.8, 1/3s, ISO400: I zbliżenie Księżyca z kompaktu SL1000, manual, 1/100s, ISO400, zoom x40:
    7 punktów
  40. Witajcie, zaczynam recenzję tytułowej lornety, najpierw geneza, dlaczego właśnie lorneta i dlaczego ten model. Przerabiałem w swojej astro karierze kilka lornet – pierwsza Sky Guide 15x70, później Kaibab 18x56, Celestron Sky Master 25x100 i APM 28x110 v.2. oraz kątowa APM 100mm /90st. Najdłużej ze mną był Kaibab, jednak brakowało mi lornety typu grab&go o dużych możliwościach obserwacyjnych i do tego w miarę mobilnej. Żałowałem że sprzedałem APMa 28x100 bo była krótka/lekka i naprawdę można o niej powiedzieć że to „nirwana obserwacyjna”, jednak jak to w życiu, to ono zmusiło mnie do sprzedaży i zostałem z Kaibabem, który był jakościowo najlepszą lornetką jaką dotychczas miałem. Kilka dni temu skończyłem 45 wiosen i od jakiś dwóch miesięcy celem było kupno dużej lornety o aperturze 100-110mm. Powiem od razu, w dzisiejszych czasach trudne zadanie, trudne z dwóch powodów 1. dostępność czegokolwiek zarówno na rynku pierwotnym jak i używek, oraz 2. ceny nowych lornetek. Przez te dwa miesiące miałem kilka podejść do zakupów, prawie kupiłem TSa 28x110 wersja 6,8kg od kolegi Arka z Olsztyna, ale ze względów finansowych musiałem się wycofać w ostatniej chwili, teraz z perspektywy zakupu „Omegona” chyba dobrze zrobiłem, jednak gabaryt i masa tej lornety wykluczałoby termin Grab&Go. Po tej niedoszłej transakcji ustawiłem sobie wartości graniczne. Waga max 5kg, apertura 100-110mm, długość do 500mm. Kwota do 2500 PLN. Z automatu odpadła jedyna dostępna w nowej wersji TS-ka 23x110 (podobno najlepszy wariant wszystkich 110-tek) właśnie ze względu na cenę, podobnie „Omegon Argus 25x100” najlepszy z aktualnie budżetowych setek. Wyniuchałem na sklepie internetowym we Włoszech „RP Optics 25X100 Wega”, czyli klon jednej z najlepszych lornetek (o ile nie najlepszej) budżetowych marki Oberwerk Ultra 25x100 (praktycznie niedostępna) – tutaj podziękowanie dla Panamarasa za doradztwo - ale jak to z Italiańcami po wrzuceniu do koszyka po kilku dniach dobijania się do sklepu poprzez maile dostałem odpowiedź, że ta lorneta jest sprzedana już jakiś czas temu i zapomniało im się skasować ofertę, no tak typowo po włosku….na pełnym luzie. Chwilę później na włoskiej giełdzie Astrosell pojawił się „AstroTech 25x100”, który jest kopią WEGI pod innym brandem, ogłoszenie wisiało godzinę, zaproponowałem cenę o 50 EUR wyższą jako przesyłkę i…..nie zdążyłem, sprzedana a cena zacna 300 EUR. Czas uciekał, zostało kilka dni do moich urodzin i trochę więcej do aktualnego długiego weekendu. Opcje się skończyły i jedynym wyborem był tytułowy „Omegon NightStar” w nowej wersji, trochę wkurzony i zrozpaczony kliknąłem na Astroshopie i …..po kilku dniach jest, więc po tym przydługowanym i pewnie przynudnawym wstępie zaczynam recenzję nowej lornety 100mm. „Omegon” przyszedł po 3 dniach z magazynu DE w standardowym pudle kartonowym, z wyciętym opiankowaniem pod korpus lornety. W zestawie jest pasek, instrukcja i chusteczka do czyszczenia optyki, minimalizm w pełną gębą. Sam korpus jest ogumowany neutralnym w dotyku/ tępym nie ślizgającym się w ręce materiałem, dzięki temu nie ma opcji aby ręka trzymająca korpus mogła się przesunąć, trzyma się go bardzo pewnie. Co ciekawe, korpus prawie nie wydaje żadnego zapachu, trzeba się mocno zaciągnąć nozdrzami aby poczuć bardzo słaby zapach tworzywa / gumy, jest ok. Rozstaw chodzi dość ciężko, trzeba napiąć mięśnie ramion aby po chwili bez żadnej reakcji, mostek puścił i wtedy regulacja pracuje płynnie ale z wyczuwalnym oporem. Regulacja dioptrii jest indywidualna dla każdego okularu w zakresie +/-5. Pracuje płynnie bez luzu, dokładnie tak jak powinna. Muszle oczne są dość wysokie i sztywne, na pewno nie elastyczne, nie ma mowy aby ugięły się przy dociskaniu oczu do okularów, można je wywinąć ale nie pójdzie to zbyt łatwo, trochę siły będzie potrzebne. Mostek jest aluminiowy standardowy na jedną śrubę dociskową, co ciekawie śruba trzyma pewnie i przy regulacji rozstawu nic nie przestawia się na mocowaniu mostka, jest po prostu sztywno. Mocowanie lornety jest typowe gwint 3/8” oraz wkręt redukcyjny na 1/4”. Obiektywy są chowane około 15-20mm względem ich obudowy, powłoka nie jest zbyt intensywna i ma kolor zielonkawy. Pierwszy raz spotkałem się z tak dobrze zbudowanymi deklami na części optyczne. O ile od strony okularów jest standard, czyli podwójna zaślepka gumowa (ciasno spasowana) to od strony obiektywów są płaskie gumowe tarcze z obustronnym kanałkiem na brzegu w celu ułatwienia ściągania, pomaga bardzo tym bardziej że „kapsle” są bardzo ciasno spasowane, wręcz czuć, że są zassane i trzeba użyć lekkiej siły aby puściły i odsłoniły obiektyw – na pewno nie grozi tutaj ich samowolne odpadnięcie i odsłonięcie obiektywów. Teraz trochę suchych danych technicznych. Najpierw to co nie jestem w stanie sprawdzić organoleptycznie. - Lorneta jest wodoodporna i wypełniona azotem – czyli odporna na parę. - Powłoki są FMC czyli na każdej powierzchni optycznej. Teraz dane katalogowe vs realne wartości zmierzone – X/X. - długość całkowita (z założonymi osłonami obiektywów) 450mm / 385mm. - średnica maksymalna tubusa 110 / 111mm. - średnica wewnętrzna tubusa od strony obiektywów 100mm / 100,5mm (tutaj realny przelot będzie mniejszy, bo widać pierścienie pomiędzy zespołem optycznym, które zabierają z 2mm po każdej ze stron. Wg testu latarkowego bliźniaczych marek wszystkie budżetowe lornety mają 93-94mm. I należy przyjąć to jako standard) - średnica okularów – 24,5mm. - waga netto 3350g / 3,3kg (z założonymi osłonami obiektywów). Podsumowując temat jakości wykonania i zmierzonych parametrów. Jest to najlepiej wykonana lornetka prosta100 mm. z jaką miałem dotychczas styczność. Jest dopracowana technicznie, nie wykazuje żadnych luzów, elementy gumowe są dobrej jakości i bardzo dobrze (ciasno spasowane). Jeśli patrzymy w kategoriach mobilności (czyli Grab&Go), to dla 100mm, nic na razie nie pobije tej lornety. Długość realna 385mm, średnice tubusów 110mm i waga 3,35kg, robią z tego astro sprzętu coś, co na pewno jest poszukiwane przez wielu w Was. To dowód na to, że producent wyszukuje opinie użytkowników i optymalizuje kolejne wersje swoich wyrobów optycznych, to cieszy. Tutaj zakończę pierwszą część recenzji, druga to już wrażenia z obserwacji i ocena jakości optyki. Co prawda jestem po wczorajszym pierwszym balkonowym świetle, ale wstrzymam się z ocenami do momentu jak wyskoczę w ciemną miejscówkę….fotel regulowany czeka, jutro odbieram żuraw Astrokraka no i pozostaje poczekać na pogodę, na razie wygląda to bardzo słabo….ja zawsze. P. S. Taka wisienka na ciasteczku (na tort poczekam do obserwacji), idzie tym sprzętem patrzeć z ręki. Wczoraj położyłem się na ławeczce balkonowej wziąłem do rąk „Omegona” i przez kilka minut dość udanie przeskanowałem dostępne niebo, da się…..
    7 punktów
  41. 7 punktów
  42. Na pamiątkę z superpełni 13 i 14 czerwca zestawienie kilku fotek. Pierwszego dnia rozstawiłem teleskop ale Księżyc był tak nisko, że miałem tylko chwilę żeby pstryknąć parę klatek w wąskim okienku między drzewami tam gdzie akurat nie ma blisko budynków. Tarcza dosłownie się gotowała - po lewej klatka z EDa i Canona, po prawej dwie klatki z 14-tego pstryknięte już kompaktem SL1000 z okna, było jeszcze gorzej bo przez chmury.
    7 punktów
  43. Cześć Wam wszystkim. Widzę że nie ma chętnych do ogarnięcia tematu Zlotu w Zatomiu. Mogę zająć się kwestią zebrania pieniędzy i wpłatę dla Pana Leszka za nocleg oraz za posiłki dla Pani Krysi, kupić kiełbasę na ognisko, chleb itp. Nie zajmę się smyczami (czy sa potrzebne?), sponsorem (co za tym idzie nie będzie nagród). Wiem, że Robert załatwiał ubezpieczenie na przejazd - też nie ogarniam tematu. Mamy zarezerwowaną tylko Pyrlandie w terminie 22 - 25 września Rozmawiałem dzisiaj z Panem Leszkiem i Panią Krysia i koszty wyglądają następująco Nocleg 45 zł Śniadanie ok 30 zł Obiad ok 50 zł. Wychodzą trzy śniadanie, trzy obiady i trzy noclegi czyli 375 plus kiełbasa. Robert zbierał dodatkowo opłatę złotową i to szło na smycze, kiełbasę i ubezpieczenie. Tak jak wspomniałem smyczy nie zrobię bo nie mam drukarki, nie wiem jak ogarnąć ubezpieczenie i czy jest wogole potrzebne. Proponuję dodatkowo po 10 na kiełbasę. Reszta jak zostanie zasili konto forumowe. Czyli łącznie będzie po 385 zł. Jeżeli ktoś ma inny pomysł to zachęcam do dyskusji Prośba do moderatorów aby wydzielili osobny wątek z zapisami W związku z powyższym otwieram listę: 1. Gayos - pyra 5 2. Stefanchm - pyra 5
    7 punktów
  44. Trochę starych Ksieżyców się uzbierało: Canon 50D mod + ED 102/714 5.03.2022 Canon 550D + ED 102/714 16.12.2021 07.03.2022 08.03.2022 10.03.2022 Canon 550D + SCT 8" 10.01.2022 14.01.2022 11.03.2022
    7 punktów
  45. Fajnie, że poświęciłeś czas na recenzję, która w moim przekonaniu jest jednak mocno subiektywna. Ocena, że lornetka ta nie posiada AC, gwiazdy są punktowe, a obraz żyleta w całym polu jest dla mnie nie do zaakceptowania. Do tego padła rada, że nie potrzeba do niej statywu, aby prowadzić sensowne obserwacje. Podobnie jeśli chodzi o ocenę budowy - przecież to plastik, który potrafi pękać podczas obserwacji zimą. Do tego napisałeś, że: Serio widziałeś ramiona spiralne w M81 i M82 w 15x70? 🙂 Nieskromnie pozwolę sobie zapytać, czy spoglądałeś kiedyś przez sprzęt z nieco wyższej półki typu Delta SkyGuide 15x70, TS Marine 15x70 lub coś w stylu Nikon, Fuji, APM? Miałbyś jakiś punkt odniesienia co do oceny i pogląd na to jak wygląda ogólnie pojmowana estetyka obrazu w lornetkach. Nie chodzi o to, że się czepiam, ale jeśli tworzymy jakąś recenzję sprzętu to powinna ona być oparta na obiektywnej analizie, a nie na emocjach. W każdym razie - najważniejsze że jesteś zadowolony, bezchmurnego nieba! 🙂
    7 punktów
  46. Dopiero nadrabiam z obróbką materiałów ze zlotu.
    7 punktów
  47. Witam Serdecznie. Zdaję sobie sprawę, że prezentowana dziś fotografia nie należy do spektakularnych. Nie jest to kadr dla mojego setupu. Nie mniej jednak wrzucam ją ze względu na to, że mnogość obiektów na zdjęciu zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Dawno temu Jacek Bobowik wrzucał na FA podobny kadr (podobny w sensie obiektów a nie obróbki 🙂 ) ale czas zrobił swoje i niestety fotek już nie ma. Jeżeli ktoś pokusił by się o przepuszczenie zdjęcia przez Pixa i opisanie kadru pokazało by to o czym mówię. Niestety nie mam tego programu a swego czasu robił to dla mnie ŚP Jacek Erbel. pzdr Szymon Dane: Data: 12,13-03-2022 Obiekt: Abel 1367 i okolice Detektor: Atik 383L+Mono Teleskop: SW 150/750 Montaż: HEQ-5 Czas: L23x300s; RGB 9x300s (na kanał)
    7 punktów
  48. No i pokazała się. Nikkor 55-200mm, 1:4-5.6 GII ED & Nikon D3100, ISO 400, 1/3 sec.
    6 punktów
  49. Wystarczy spojrzeć przez okno...
    6 punktów
  50. Pierwszy raz połączyłem gwiazdki RGB z materiałem robionym z filtrem dualband, trochę na czuja i bez tutoriali. Nie jest to jeszcze do końca to o co mi chodzi, ale mniej więcej wiem już o co w tym kaman. 😉 Jeszcze trochę zabawy i metodą prób i błędów mam nadzieję dojść do sensownych efektów. 🙂
    6 punktów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)