-
Liczba zawartości
136 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
8
Ostatnia wygrana bikfisz w dniu 22 Marca
Użytkownicy przyznają bikfisz punkty reputacji!
Profile Information
-
Płeć
Mężczyzna
-
Zamieszkały
Wrocław
Converted
-
Miejsce zamieszkania
Wrocław
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
bikfisz's Achievements
-
Zaraz noc będzie ciemniejsza i dłuższa to pojedziemy w góry 😉
-
Odnośnie samych wrażeń obserwacyjnych z ostatniego wyjazdu... Generalnie wracając z Leszkiem z góry zastanawialiśmy się w jaki sposób formułować zdania aby przełożyć wrażenia wizualne i estetyczne. Ja dochodzę do wniosku że niestety nie potrafię precyzyjnie opisać tego co widzę. Nie mniej jednak napiszę jak i co podziwiałem tamtej nocy. Na początek poszedł Lew. Poczynając od głowy czyli NGC2903. Niestety nie doszukałem się w niej jakichś ciekawszych szczegółów. Podobno da się tam zaobserwować wiele ciekawego, jednak albo przez brak odpowiedniej adaptacji, albo prze warunki nic więcej poza drobnymi "farfoclami" w samej galaktyce nie dojrzałem. Natomiast frajdę sprawiło mi dostrzeżenie małej galaktyki tuż obok NGC2916. Widziałem tylko plamkę ale zawsze sprawia mi radość zobaczenie "nowej" galaktyki. Następnie była szyja Lwa i 4 galaktyczki czyli Hickson 44. Tym razem wszystkie 4 widoczne były "wyraźnie" Podczas ostatniej obserwacji w Lubuskiem nie byłem pewien tej czwartej NGC3187 , teraz widać ją było bez problemu. Wtedy właśnie pomyślałem że warunki pozwalają trochę porozglądać się za nieco mnij jasnymi galaktykami niż te najczęściej oglądane i w ten o to sposób "przeczesałem" całego niemal Lwa i wyłapywałem wszystko to co do tej pory opuszczałem. Fajnie prezentowała się "trójeczka" galaktyk m105, ngc3384 oraz ngc3389. W Triplecie Hamburger pokazał trochę detalu i zawiesiłem na nim oko na dłużej. Po Lwie przyszła pora na "test igły". Niestety widok Igiełki nie powalał. Kulka w jej centrum nie była tak ostra jak widziałem kiedyś. Pas pyłowy owszem był wyraźny jednak widywałem ją już lepszą. Coraz lepiej nauczyłem się obsługiwać mój całkiem nie dawni kupiony szukacz kątowy. Dzięki niemu w dużym komforcie wyszukiwałem kolejne obiekty, które czasami potrafiły mi przysporzyć trudu. Podbite oko też jakoś tak mało podbite było. Ewidentnie warunki się pogarszały, jak później się okazało były to cirrusy których coraz więcej nadciągnęło nad niebo nad nami. To co naprawdę sprawiało mi dużą frajdę to precyzyjne wyszukiwanie galaktyk których wcześniej nie oglądałem. Naszła mnie wówczas myśl aby zajrzeć w głębsze rejony. Jak później sprawdziłem 350 mln lat wstecz. Nigdy wcześniej nie zaglądałem w to miejsce i bardzo ucieszyłem się wyszukawszy ngc4874 i ngc4889. Były wyraźnie widoczne. Zawołałem Leszka aby zerknął i zanotował sobie gdyż są to prawdopodobnie najdalsze obiekty jakie do tej pory oglądaliśmy. Próbowałem jeszcze wypatrzyć ngc4921, niestety dość szybko odpuściłem. Potem z racji tego że niebo wyglądało już sporo gorzej (zresztą zgodnie z prognozą gdyż wybiła północ) , "poćwiczyliśmy" wyszukiwanie obiektów - chciałem trochę zarazić Leszka wyszukiwaniem manualnym. W pewnym momencie, po nie całej godzinie, widoki zaczęły się wyraźnie poprawiać. Na tyle że mimo iż mówiliśmy chwilę prędzej że trzeba będzie kończyć to coraz dłużej i chętniej "przyklejaliśmy" się do okularu. W ruch poszły "klasyki" w postaci, Cygara, Bodego, Igły, Wieloryba Kija Hokejowego. W te ostatnie dwie galaktyki wpatrywałem się naprawdę długo. Bardzo je lubię zwłaszcza obserwowanie Wieloryba z maleństwem. Wyglądają jakby naprawdę płynęli w towarzystwie małej gwiazdki wyglądającej jak piłeczka. Zajrzałem także w Psy gończe i podziwiałem polecone kiedyś na początku mojej przygody z galaktykami przez Irka ciekawe galaktyki -duet ngc4490 i ngc4485 oraz nie regularna ngc4490 która jak określił Leszek wyglądała jak klepsydra. Na deser zostawiłem sobie moją ulubioną, ukochaną i niesamowitą M51. Był jeden poważny problem. Znajdowała się w zenicie 🙂 Leszek z wykorzystaniem swojego Push to , trafił na nią dość szybko. Ja w moim o 30 cm wyższym ode mnie teleskopie miałem problem. Początkowo stwierdziłem że poczekam aż się przemieści. Potem stwierdziłem że szkoda czasu a przede wszystkim okazji do podziwiania jej w zenicie i wdrapałem się na krzesełko ustawione w maksymalnym górnym położeniu i dołożyłem "nadludzkiego" wysiłku aby ją zlokalizować. Brzmi komicznie ale przy moim 160 cm wzrostu naprawdę ciężko operować mi teleskopem w poszukiwaniu obiektów w zenicie, mając okular i szukacz na wysokości około 170 cm. Byłem jednak zdeterminowany i po kilku ładnych minutach mogłem się rozmościć na krzesełku z kilkoma okularami w kieszeni i podziwiać w różnych powiększeniach "Wir". Zdaje się że kilka razy wykrzyczałem wówczas "wow" czy może bardziej po naszemu "łał". Widok był świetny. Nie było co prawda to moja najlepsza M51, ale myślę że zasługiwała na miejsce na podium i to bardziej nawet na drugim miejscu. Widać było oczywiście i wyraźnie ramiona. Wyraźnie prezentowała się "smuga" jak nazwałem tą część jednego z ramion które odchodzi po drugiej stronie od tej mniejszej galaktyki. Połączenie między galaktykami tez było prawie całe widoczne, tak samo wyraźnie widać było rozmazanie tej mniejszej. Ogólne wrażenia patrząc na nią tej nocy były niemal takie same jak pewnej pamiętnej nocy w Gądkowie. Moglibyśmy pewnie tak oglądać jeszcze długo, jednak zrobiło się zimno. Niby -2 stopnie ale 6 godzin z lekkim wiaterkiem zrobiło swoje. No zmęczenie też zrobiło swoje, więc równo o 3.00 postanowiliśmy zakończyć galaktyczną ucztę. Było super, choć nie idealnie. Ale to dobrze, bo mam przekonanie że najlepszy widok M51, Igły, Wieloryba , Cygara i innych jeszcze przede mną. Pod warunkiem oczywiście że Visual won't die.
-
Obserwacje wizualne to także okazja do odkrywania nowych urokliwych miejsc. Ja bardzo lubię podróżować i traktuję obserwacje również jako okazję do tego aby pojechać w nowe ciekawe rejony. Ciemnego nieba w Polsce tak wiele nie ma , a już zwłaszcza na Dolnym Śląsku gdzie mieszkam. Podróże zaczynam palcem po mapie. I tym razem ta podróż zawiodła mnie w okolice Śnieżnika. To tam wedle map zanieczyszczenie światłem jest najmniejsze (jeśli chodzi o Dolny Śląsk). Kolejny etap to znalezienie dobrej "miejscówki" nie będąc na miejscu . Oczywiście wirtualne mapy w tym pomagają , ale nigdy tak do końca nie wiemy co zastaniemy na miejscu. Po uważnej analizie miejsc gdzie da się dojechać autem, a jednocześnie jest dostępny nocleg i nie ma zbyt wielu zabudowań udało się wytypować ciekawie wyglądający "pensjonat". Okazja do wypróbowania "miejscówki" pojawiła się kilka dni później. Prognozy pogody pokazywały że jest szansa na całkiem znośną sobotę (tę ostatnią). Co prawda pogoda była nie pewna, piątek kiepski, niedziela też , ale sobota do 2 - 3 w nocy miała być ok. Telefon do Leszka i propozycja by pojechać i wykorzystać "ostatki" przed coraz szybciej nadchodzącym brakiem nocy astronomicznej. Na dzień przed wyjazdem prognozy się "skiepściły" i okienko bez chmur miało być tylko do północy, a więc nie wiele ponad 2 godziny obserwacji. Jak na dość daleki wyjazd zwłaszcza dla Leszka nie wydawało się zbyt "opłacalne". Decyzja zapadła w sobotę rano - jedziemy najwyżej zobaczymy to miejsce i pochodzimy po górach i wykorzystamy okazję do wyrwania się od codzienności i zgiełku miasta. Nie wiem jak opisać miejscu do którego przyjechaliśmy. Dla mnie było to coś co można sobie tylko wymarzyć jak myślimy o miejscu do obserwacji wizualnych. Piękny górski klimat i widoki i w małej dolince na wysokości niemal 700 m.n.p.m. malownicza chatka. W zasięgu wzroku żadnych zabudowań i żadnych świateł. Obok chatki spora polana z odkrytym niebem w każdym kierunku. Prawdziwy szok przyszedł chwilę później gdy okazało się że w chatce nie ma nikogo i będziemy tam sami we dwójkę 🙂 Nie myślcie sobie że był to jakiś szałas. Oprócz kilku świetnie wyposażonych pokoi i dużej malowniczej jadalni była nowocześnie wyposażona kuchnia. To naprawdę nie do wiary że takie miejsca istnieją. Jeszcze o 18.00 na niebie było sporo chmur, jednak rozstawiliśmy sprzęt z nadzieją a to że prognoza się sprawdzi. chyba byliśmy grzeczni w tym roku bo drugi raz z rzędu niebo się odsłoniło wtedy kiedy zrobiło się ciemno 🙂 Wrażenia z obserwacji wrzucę w osobnym wpisie, tu nadmienię że było całkiem fajnie, choć nie rewelacyjnie. Około północy pojawiło się coraz więcej chmur piętra wysokiego, więc powoli już myśleliśmy o zimnym piwku które czekało w lodówce. W tym momencie prognozy się nie sprawdziły. Chmury rozwiało a my coraz bardzie ochoczo, czesaliśmy kolejne galaktyki. Solidnie zmarznięci dokładnie o 3 nad ranem stwierdziliśmy że czas kończyć. Ponad 6 godzin na zimnie w górach zrobiło swoje i rozpoczęliśmy zwijanie sprzętu. Jak skończyliśmy, na niebie były już chmury, musieliśmy być naprawdę grzeczni w tym roku. Kolejny dzień to wycieczka na pobliski szczyt z piękną wieżą widokową. Tego dnia również okazało się że "niebiosa" nam sprzyjają - zaraz po tym jak zeszliśmy z góry i dotarliśmy do auta, zaczął padać deszcz. Zdecydowanie zakochałem się w miejscu które znaleźliśmy. Z pewnością odwiedzę je nie raz. To prawdziwa perełka na mapie Dolnego Śląska i chcąc aby taką pozostała celowo nie zdradzam wszystkich szczegółów tego magicznego miejsca . Polecam każdemu aby wziął ze sobą te nie tanie "graty" które tak pieczołowicie zgromadził i wybrał się gdzieś z dala od miejsc które zna, aby odkrywając uroki ciemnego nieba odkrył też trochę magicznych miejsc na ziemi. Takich przeżyć nie zamienię na żadne kolorowe i wymuskane zdjęcie, dzięki takim przeżyciom wiem że Visual's Not Dead.
-
No to już się nie mogę doczekać tych widoków galaktyk za dwa trzy lata 😉
-
Odnośnie aktywności słońca i widoczności zorzy w Polsce. Coś mi świta że ktoś pisał iż nie basem tak aktywność ma spadać. Czy tak jest w rzeczywistości? Czy jest zatem szansa że w kolejnych latach pod tym względem poprawią się warunki obserwacyjne ?
-
Wracając do widoku Arp 316 to widziałem go niemal identycznie jak na szkicu z poniższego linku : https://www.cloudynights.com/uploads/monthly_04_2021/post-256238-0-77260400-1617564455.jpg
-
Dzięki za miejscówki. Pytam o okolice Śnieżnika bo chętnie wybrałbym się na obserwacje gdzieś wyżej aby sprawdzić jak to jest z przejrzystością na "wysokości" a tu w zasięgu Wrocławia chyba tamte okolice są najciemniejsze.
-
Niestety mam tak że ciężko mi czerpać satysfakcję z obserwacji DSO pod wrocławskim niebem. Jednak jest tak że chce się widzieć więcej i lepiej. Zawsze możemy spotkać się i pojechać ciut dalej , np. na Tąpadła. Chyba że znasz inne dobre miejsce w okolicy. Jednak jak tylko widzę że w okolicy weekendu i nowiu zanosi się na pogodę to jestem w stanie jechać kilka godzin pod dobre niebo żeby znów zachwycić się tym co widzę. Najchętniej wybrałbym się gdzieś w "nasze" góry. Zna ktoś jakąś miejscówkę koło Śnieżnika ?
-
..... W planach było około 50 galaktyk w Lwie, Warkoczu, Pannie i Psach Gończych i został zrealizowany w 100 %. Pokuszę się tylko o wymienienie kilku z nich te które widziałem tej nocy inaczej i/lub lepiej niż zwykle do tej pory (korzystałem oczywiście z mojego z mojego 13 calowego ATM): - Arp 316, czyli NGC3193,NGC3190 i NGC 3185 były naprawdę fajnie i wyraźnie widoczne ale najlepsze że momentami zerkaniem udało się wypatrzyć NGC 3187. Mam nadzieję że nie zdawało mi się i faktycznie była widoczna. Ta obserwacja z wczoraj zdecydowanie na plus. - M105 wraz z NGC3384 i NGC3389 - też całkiem nieźle - Triplet Lwa - naprawdę fajnie , zwłaszcza "hamburger" z widocznym "zerkaniem" mięskiem. Tutaj zrobiłem sobie "przerwę" na weryfikację warunków na obiektach które znam jak własną kieszeń i oglądałem w różnych warunkach na różnych miejscówkach i we wszystkich dostępnych u mnie powiększeniach i źrenicach wyjściowych : M51, M82. Wtedy się nieco zaniepokoiłem. Od razu wiadomo było , że albo jest coś nie tak z moim sprzętem i mycie zamiast pomóc zaszkodziło albo warunki tej nocy są dalekie od optymalnych. Zweryfikowałem obrazy w 10-tce Leszka i okazało się że to warunki. Dalej realizowaliśmy nasz plan i "czesaliśmy" niebo odnajdując po kolei wszystkie obiekty z naszej listy. Około pół godziny po północy postanowiliśmy się nieco ogrzać w domu i napić ciepłej kawki i herbatki. Po kilkunastu minutach spożywania ciepłych napojów w otoczeniu czerwonego światła czołówki wyszliśmy na podwórze i naszym oczom ukazała się widok niebiesko zielonej Zorzy , która zmasakrowała niebo zwłaszcza nisko nad północnym horyzontem. Wówczas "posklejałem" fakty i to tłumaczyło gorsze niż zwykle obrazy , Wiru, Cygara, Igły, Wieloryba , Podbitego oka itp. Około 1.30 obrazy zaczęły się stopniowo poprawiać , Igła zaczęła fajnie ukazywać pasmo pyłowe i "kulkę" w swoim centrum, M51 coraz ładniej pokazywała ramiona spiralne , Wieloryb i "maleństwo" prezentowały się coraz lepiej i Kij hokejowy coraz wyraźniej ukazywał swoje zagięcie. Łańcuch Markariana przeczesałem w każdym kierunku i fajnie udawało się wyłuskiwać wszystkie jego galaktyki (te z zasięgu teleskopu). Super prezentowały się "Oczy" i NGC4388 , ale też NGC4461 i NGC4458. Spodobała mi się tego wieczoru "Silver Streak" - naprawdę przykuła oko, jak zawsze te "cienkie" Dygotaliśmy już z zimna, temperatura spadła poniżej zera i po godzinie 2.30 Leszek zaczął się pakować. Zerknęliśmy jeszcze na Pierścionek, i gromadę w Herkulesie i powolutku zwijaliśmy sprzęt. Naliczyłem ponad 50 zaobserwowanych obiektów i pomimo nie do końca sprzyjających warunków obserwację uznaję za bardzo udane. Dawno nie maiłem takiej "galaktycznej uczty" a gorsze warunki tylko pobudziły "mój apetyt". Strach pomyśleć zo byłoby widać gdyby nie było śladów aktywności słońca i przejrzystość była nieco lepsza. Pewnie wyskoczyłbym z butów. Visual radzi sobie coraz trudniej ale na całe szczęście jeszcze Not Dead ;)
-
Minęło sporo czasu od kiedy wrzucałem coś w temacie. Międzyczasie było kilka obserwacji , ale przyznaję że nie wiele było dłuższych posiedzeń. Raz pogoda innym razem obowiązki itp. Dwa tygodnie temu zrobiłem małą "przygrywkę" z 8 calowym GSO pod Wrocławiem nad zalewem w Prężycach, ale jak koledzy piszą pyłek był i wiele nie udało się wypatrzeć. Trochę pomęczyłem Oriona, kilka galaktyk i już. Plus wypadu był taki że przypomniałem sobie jak wygląda wiosenne niebo i co można na nim zobaczyć. To narobiło mi dużej ochoty na więcej, i zacząłem uprawiać "modły" aby "wyczarować" pogodę na nadchodzący pierwszy weekend wiosenny, kiedy to mieliśmy w planach wyjazd z rodziną pod ciemne niebo w Lubuskiem. Od czwartku było pewne że "złożona ofiara" była odpowiednia, i w sobotę po godzinie 16.00 niebo w Gądkowie otworzy się całkowicie i do rana będzie absolutnie bezchmurne. Umówiłem się z kolegą Leszkiem z Zielonej Góry na wspólne sobotnie obserwacje. Jeszcze w sobotę rano chmury pokrywały większą część nieba jednak wszystko pokrywało się z prognozami więc spokojnie rozpocząłem przygotowania do obserwacji. Podszedłem do tematu z dużym namaszczeniem. Umyłem nawet lustro, było już mocno przybrudzone , wyczyściłem okulary, naładowałem powerbanki i latarkę i zabrałem się za przygotowanie planu obserwacji. Około 18.00 przyjechał Leszek i zaczęliśmy rozkładać sprzęt. Potem mocna kawa , omówienie planu działań i tak około 20.30 rozpoczęliśmy obserwacje......
-
Obserwacje i spotkania astronomiczne - region Poznań
bikfisz odpowiedział Paweł Sz. na temat - Regionalnie
Widziałem. Był super.- 4 915 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- folwark sulejowo
- obserwacje
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Obserwacje i spotkania astronomiczne - region Poznań
bikfisz odpowiedział Paweł Sz. na temat - Regionalnie
Zgadza się. Ja wczoraj byłem na super miejscówce pod bezchmurnym niebem w Lubuskiem i warunki przez słoneczko były sporo gorsze niż normalnie.- 4 915 odpowiedzi
-
- folwark sulejowo
- obserwacje
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Obserwacje z wałów rzecznych a zamglenie
bikfisz odpowiedział Polarkowy na temat - Astronomia dla początkujących
A ja niedaleko Wrocławia mam miejscówkę obserwacyjną na wałach. Obok jest rozlewisko Odry a po drugiej stronie pole z niewielkim rozlewiskiem. Owszem zdarza się że pojawia się mgła, jednak nie zawsze. Poza tym wał jest nieco wyżej i na ogół mam dobrą godzinę lub nawet więcej zanim dojdzie do mnie. Zaliczyłem tam całkiem dużo fajnych sesji obserwacyjnych z tym że raczej takich do 4-5 godzin. Dłużej nigdy tam nie byłem. -
A ja nie jestem pewien czy Ty masz ochotę oglądać niebo, czy może bardziej kupić sobie sprzęt. Jeśli masz kłopot wybrać się i sprawdzić co widać przez różnego rodzaju sprzęt, to kiedy masz zamiar obserwować? Myślę że gdybyś czas który poświęciłeś na studiowanie stron z rodzajami teleskopów i lornetek itp. poświęcił na wyjazd pod nocne niebo wiedziałbyś znacznie więcej. Ale cóż takie czasy. Jak ktoś chce biegać to zamiast wyjść z domu to studiuje fora i godzinami wybiera, koszulki, spodenki , buciki , zegareczki. Pełno potem wszędzie "profesjonalistów" na czyściutkim rowerku za 15 k PLN, w stroju jak z Tour de France itp. Tak więc mili państwo , mniej gadżetów a więcej przeżywania.