Skocz do zawartości

bikfisz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    101
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana bikfisz w dniu 14 Lutego

Użytkownicy przyznają bikfisz punkty reputacji!

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Wrocław

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Wrocław

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

bikfisz's Achievements

Betelgeza

Betelgeza (7/14)

  • One Year In
  • Very Popular Rare
  • Reacting Well
  • Collaborator
  • One Month Later

Recent Badges

170

Reputacja

  1. Z pewnością. Jednak jak obserwuję spod domu to i tak świeci mi od wschodu Wrocław i sąsiedzi a w dodatku łysy rozświetlał zachód. Dlatego nie nastawiałem się na super widoki a jednak dzięki tej przejrzystości warto było dłużej posiedzieć na świeżym powietrzu.
  2. Ja wczoraj wystawiłem sprzęt przed domem żeby zerknąć w dawno nie oglądany księżyc jak jeszcze było jasno i był wysoko. Widok zachęcił mnie na tyle , że przed północą wyszedłem by przy akompaniamencie księżyca wyszukać co jaśniejsze obiekty. Nie znam się za bardzo na tym ale wydaje mi się że przejrzystość była żyleta. W każdym razie widoki pomimo księżyca zachwyciły mnie na tyle że że dwie godzinki pooglądałem jasne galaktyki, kuliste i kilka planetarek.
  3. Drugiego dnia pogoda zapowiadała się lepsza. Planowaliśmy dojechać na zlot. Okazało się jednak że w okolicy są nasi dawno nie widziani znajomi i bardzo chętnie spotkaliby się z nami na tym biwaku. Ponieważ miejsce było urokliwe, totalnie puste i ciemne postanowiliśmy że zostajemy. Wrażeń obserwacyjnych nie ma co opisywać, po dwóch piwkach oczy już nie te, a dodatkowo cirrusy nie chciały odpuścić. Pokazałem więc znajomym kilka najjaśniejszych obiektów , a po tym jak wszyscy poszli spać w samotności przez godzinę próbowałem wycisnąć co się da z warunków. Generalnie wypad był super, ale warunki nie rozpieszczały co z pewnością potwierdzą uczestnicy zlotu. Miło było przypomnieć sobie w okularze dawno nie widzianą igłę i wieloryba z maleństwem u boku. Poskakać tu i ówdzie po nie niebie i odpocząć w ustronnym miejscu.
  4. Obiektów było sporo z tym że jak pisałem odwiedzałem znane już przez siebie obiekty, żeby przypomnieć sobie ich widok. Spektakularnych wrażeń nie było, pojawiały się ciągle tu i ówdzie chmurki które na jakiś czas zakrywały fragment nieba a i wilgoć była spora, jednak widok igły czy wieloryba z kijem obok były bardzo fajne. Poskakałem tu i ówdzie w niedźwiedzicy, lwie, pannie, Warkoczu i psach gończych. Po nasyceniu się widokiem kilkudziesięciu obiektów zerknąłem na koniec na wzbijający się pierścionek i chmury zakończyły ten pierwszy dzień w DPN.
  5. Trochę już czasu minęło, ale w okolicach ostatniego nowiu wybrałem się z całą rodziną do Drawieńskiego Parku Narodowego, aby wypróbować kampera , którym w lato wybieramy się na północ. Kierunek oczywiście nie przypadkowy, wszak to okolice pełni a w Zatomiu odbywał się wtedy zlot. Ponieważ do końca nie wiadomo było czy i jak wyjedziemy, do końca nie był pewny nasz udział w zlocie. Na miejsce dojeżdżaliśmy już po ciemku w piątek i między innymi po to aby nie robić "zadymy" uczestnikom złotu, a także wypróbować kampera w jego naturalnym środowisku wybraliśmy jako miejsce noclegu biwak "pstrąg" przy samej Drawie. Przywitał nas deszcz i totalne ciemności. Po zjedzeniu kolacji , kiedy wszyscy kładli się już spać wyszedłem po raz ostatni na zewnątrz żeby załatwić to i owo i zobaczyłem że niebo nade mną się otwiera. Po chwili wahania czy "opłaca" się rozkładać teleskop postanowiłem że wezmę leżak i lornetkę. Po podziwianiu nieba przez lornetkę przez jakieś 2,5 minuty wygramoliłem moją rozkładaną trzynastkę i rozpocząłem niemal 3 godzinną przygodę z gwiazdami.
  6. Zastanawiałem się czy wogóle coś pisać po moich ostatnich obserwacjach, z tego względu że na rozkładzie były same klasyki o których już wszystko było napisane, ale jednak nie wytrzymałem 😉 Pomimo tego że na telefonie pisze się nie najłatwiej i nie najszybciej , opiszę dwa ostatnie wypady obserwacyjne pod ciemne niebo.
  7. A ja mam mobilną kratownicową 13 kę i jeżdżę z nią jak tylko jest pogoda. Mieści się spokojnie w bagażniku razem z krzesłem , stolikiem i jeszcze zostaje mnóstwo miejsca a przygotowanie do obserwacji zajmuje 15 minut razem z kolimacją itp . Tani nie był to fakt , ale warto.
  8. A tak wygląda jak przywalić w nie światłem 😞
  9. W sumie to tak wygląda. W sensie że w garażu gdzie mam gorsze oświetlenie nic nie widać. Chyba więc jest dobrze 🤔
  10. N W sumie to tak. Chociaż przy świetle dziennym też go widać, ale jak mówię jak lustro było w wannie gdzie światła dziennego jest nieco mniej, wydawało się że jest ok.
  11. Umyłem dzisiaj ponownie lustro. Spłukałem najpierw obficie letnią wodą. Potem przy użyciu płynu do mycia naczyń Ludwik opuszkiem palca umyłem w miarę dokładnie całe lustro. Następnie spłukałem letnią wodą i na koniec wodą demineralizowaną. Po całym zabiegu w wannie w której zabieg przeprowadzałem efekt wydawał się zadowalający , jednak po wysuszeniu i wyjęciu lustra w miejsce gdzie jest lepsze światło okazało się że w dalszym ciągu pozostało trochę tego nalotu. Nie będę już mył ponownie lustra. Mam wrażenie że zbyt delikatnie je traktuję podczas mycia. Może faktycznie pomogłoby gdyby je wcześniej namoczyć przez jakiś czas w wodzie z odrobiną płynu. Tak czy inaczej trzeci raz nie zamierzam go myć , no chyba że ktoś znający się na temacie powie że jest to koniecznością.
  12. Jasne że płukałem. Sporo jej zeszło. Mam wrażenie że za dużo mydła albo niedostatecznie mocno je spłukałem wcześniej wodą. W sensie że może mogłem np płukać wodą letnią i jeszcze dalej palcem myć tak aby całość mydła zeszła. Ja myślałem że jak poleję wodą że słuchawki a potem destylowaną to będzie ok, ale wygląda na to że jednak sporo mydła zostało. Nie wiem teraz czy ponowić mycie, czy dać na razie spokój i umyć dopiero jak się zabrudzi.
  13. Cześć. Mam pytanie. Mianowicie umyłem kilka dni temu lustro. W sumie zgodnie ze sztuką wszystko zrobiłem. Popełniłem jednak pewien błąd. Mianowicie użyłem mydła i zdaje mi się że albo dałem go trochę za dużo albo za słabo spłukalem albo jedno i drugie i na lustrze widać takie fioletowe jakby zacieki. I tu pytanie na ile są one nie bezpieczne dla lustra i na ile wpływają na jakość obrazów. Nie wiem po prostu czy myć je jeszcze raz ( chciałbym tego uniknąć żeby nie robić tego za często )
  14. "Galaktyki lubią jak je przypowerować". Tak powiedział mi kiedyś pewien znawca galaktyk 😉. Zdecydowanie zgadzam się z tym twierdzeniem. Ale od początku..... Jak zapewne 100% "podglądaczy nocnego nieba" nie mogłem nie wykorzystać tak rzadko spotykanego combo w postaci braku księżyca, bezchmurnego nieba i w dodatku weekendu , aby nie wybrać się na łono przyrody i przypomnieć sobie jak wyglądają galaktyki. Nie uległem modnemu ostatnio tematowi komety 12P coś tam i pojechałem chwilę później tak by na miejscówce być o 20.00. Postanowiłem zobaczyć jak najwięcej😁, i tak uprzedzając już fakty to nie jest najlepszy plan. Moje wczorajsze spotkanie z kosmosem mogę podzielić na trzy etapy : 1. Odganianie mgły i zwierzyny 2. Pochłanianie po łebkach jak największej liczby galaktyk. 3. Napawanie się widokiem kilku z nich we wszystkich możliwych powiększeniach 😄 Nie potrafię barwnie opisywać widoków w okularze , napiszę więc o moich odczuciach z sesji. Ad.1. Po dotarciu i rozstawieniu sprzętu ze smutkiem stwierdziłem że powoli pojawia się mgła. Dodatkowo wyjątkowo uaktywniły się zwierzątka które wydawały tyle dziwnych odgłosów że przez tę część sesji czułem tylko niepokój. Próbowałem zerknąć to tu to tam, ale większość uwagi skupiona była na odgłosach lasu, pola i rzeki. Nie był to optymistyczny zwiastun , jednak sprzęt i tak się musiał wychłodzić a i ja musiałem ochłonąć. Nawet nie wiem kiedy widoki w okularze zaczęły się poprawiać a oderwawszy oko od okularu stwierdziłem że mgły nie ma, a że zwierząt pozostały odgłosy ptactwa, a także żab które zalęgły się na kałuży, albo możnaby powiedzieć stawie na pobliskim polu. Ad.2. Od tego momentu niczym strudzony wędrowiec chłepcący łapczywie wodę, lub spragniony alkoholik pochłaniający kolejne porcje alkoholu, wyszukiwałem jedną po drugiej galaktyki w Wielkiej Niedźwiedzicy, Małym Lwie, Lwie a potem też w Psach Gończych, i Warkoczu Bereniki. Zaliczałem je jedną po drugiej, bez opamiętania bez chwili zatrzymania się na dłużej nad żadną z nich. Gdy już nasyciłem się ich ilością (było ich z pewnością łacznie ponad 40 sztuk) przyszło opamiętanie. Ad.3. Zerknąłem w górę, i stwierdziłem że niemal w samym zenicie znajduje się jego najjaśniejszość galaktyka Cygaro. Chwilę wahałem się czy kierować tam ponownie teleskop jednak ciekawość zwyciężyła. Był to strzał w dziesiątkę widok w 25 mm zapowiadał że warto "dołożyć do pieca". W ruch poszły kolejno 14 mm , 8,8 mm, 6,7 mm a po chwili zastanowienia także i 4,7 mm dające u mnie w teleskopie całkiem spore bo 361 x powiększenie. W każdym z okularów wyglądała naprawdę super. Momentami miałem wrażenie że widzę Jet nie tylko jako przerwę w dysku galaktyki , ale nawet obok (a może mi się zdawało). Po ponad pół godzinnej uczcie z tą galaktyką postanowiłem powtórzyć te wrażenia z M51. Widok nie był tak dobry jak rok temu pod Lubuskim niebem, jednak wysłałem całkiem nieźle widoczne ramiona spiralne. Tutaj jednak najlepiej prezentowała się w 14 mm. Trzecią galaktyką którą pomęczyłem dłużej w różnych powerach była Igła. Jest ona śliczna w każdych powiększeniach jednak wczoraj była najlepsza w 8,8 mm. Na koniec wróciłem jeszcze do Lwa żeby wyłuskać coś więcej z galaktyki Hamburger, niestety nie wyłuskałem nic szczególnego. Na deser przeleciałem przez Łańcuch Markariana tak na zaliczenie i nieco prze godziną pierwszą spakowałem zabawki i skończyłem "kosmiczną podróż"
  15. Widzę że na najbliższe dni szykują się już w Szczecinie i Poznaniu 😄, ma być pogoda. A z okolic Wrocławia może ktoś ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024