Skocz do zawartości

Janko

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 960
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Odpowiedzi dodane przez Janko

  1. Korzystam z różnych miejsc. Na szybko, gdy dzieje sią coś ciekawego na niebie, koniunkcje, wieczorny Księżyc czy dzienne plamy na Słońcu to wiadomo - najbliżej jest balkon. Mam spory, z niezłej południowo-zachodniej strony, "plecami" do centrum Warszawy. Jednak to tylko balkon w zaświetlonej dzielnicy mieszkaniowej.

    Wypróbowałem bądź sam wynalazłem parę miejscówek w odległości kilkanaście - dwadzieścia kilka km (podwarszawskie pola i lasy). Jest lepiej a niekiedy znacznie lepiej niż w mieście, jednak łuna nadal bije po oczach. Naprawdę dobre miejscówki mam niecałe 100 km na wschód od Warszawy, na skraju Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego, w rodzinnych okolicach żony. Wyrywam się tam niekiedy nawet na parę godzin, zaś latem, gdy rodzina przesiaduje na wsi, także na (przedłużone) weekendy. Gdy nie ma chmur ani pełni, jest naprawdę fajnie, obok domu (lokalne światła), na polach (tylko odległe światełka) bądź w lesie na polanie (to jest to). W dodatku przed północą gmina wygasza oświetlenie i zaczyna być naprawdę dobrze (czytaj - galaktyki w lornetce garściami).

  2. Tak czytam jak się niektórzy z kolegów ubierają i mam pytanie - czy możecie jeszcze poruszyć ręką i nogą mając na sobie 4-5 warstw grubych wełnianych izolatorów? :) ...

    Jeśli to było pytanie do mnie, odpowiem tak:

    rzeczywiście przynajmniej na na kluczowych obszarach miewam 4-5 warstw odzieży. Są to jednak warstwy odpowiednio dobrane, nie wszystkie grube ani tym bardziej sztywne. Ponieważ moja odzież jest głównie typu sportowo-turystycznego (góry to moja "pierwsza miłość"), więc nie krępuje wcale ruchów, umożliwiając wręcz sportową aktywność.  :P

  3. Podstawa - gruba bielizna przylegająca do ciała. Najlepsza wełniana (ze sklepów turystycznych). Wada - kosztuje majątek.

    Najlepiej dwie warstwy, przynajmniej w miejscach kluczowych (wiadomo gdzie). Spodnie narciarskie, lub polarowe + jakieś nieprzewiewne. Na górę przylegający do ciała sweter, lepiej dwa, lub polar. Kurtka z kapturem, idealnie - puchowa (znów drogo). Czapka włóczkowa pod kaptur ew. dodatkowo kominiarka (polar). Co najmniej 2 pary wełnianych skarpet. Buty np. myśliwskie, są obecnie w handlu kanadyjskie, jeszcze nie na wagę złota (tylko srebra). Mogą być gigantyczne ocieplane kalosze, wtedy 3 warstwy wełny lub botki puchowe (polecam firmę Yeti). Rękawice narciarskie lub lepiej puchowe, + nieprzewiewne cieńsze do zmiany podczas rozstawiania się itp.

    Wypróbowane w -20 stopni i poniżej.

  4. 31. Chytrość, która zamęcza nas, gdy mamy chrapkę na upatrzony sprzęt.

    32. Wyrzuty sumienia, które zamęczają nas, gdy już kupiliśmy wymarzony sprzęt.

    33. Natychmiastowa chrapka na coś nowego, gdy powyższe nam nieco ulży.

    34. Niemożność odnalezienia obiektu, który poprzednim razem wprost kłuł w oczy.

  5. Obserwowałem na polach i w lasach, polskich i słowackich, nizinnych i podgórskich, a także za cmentarzem (polecam - tam jest na ogół ciemno). Nieraz "straszyło", ale jedyne realne zagrożenia które napotkałem to wywrócenie statywu / montażu lub zgubienie akcesoriów.

  6. Wszyscy złorzeczą na pełnię Księżyca. Jednak jest to okres, kiedy pewien niezwykle ciekawy obiekt można zobaczyć nawet przez małą lornetkę (w moim przypadku - 8,5x44). Nosi on nazwę Reiner Gamma, od pobliskiego krateru Reiner.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Reiner_Gamma

    Jeśli znajdziemy krater Kopernik, widoczny w tym okresie  jako rozległa plama z wypustkami promieni w centrum tarczy, szukajmy na zachód (po lewo) od niego Keplera, wyglądającego niemal dokładnie tak samo, choć w pomniejszeniu. Drugie tyle w lewo od Keplera zobaczymy z łatwością jasną plamę. Nie jest to może specjalnie porywający widok, dopóki nie poczytamy, co to może być. Nie jest to ani krater ani inna formacja wypukła czy wklęsła. Od otoczenia różni się jasnością - zdolnością odbijania światła (albedo), dzięki czemu jest tak dobrze widoczna. Wykazuje ponadto wyraźne właściwości magnetyczne - wytwarza całkiem silne i rozległe pole, "rozganiające" wiatr słoneczny. Istnieją przypuszczenia, że ta i kilka podobnych formacji powstała w wyniku zaburzeń sejsmicznych wywołanych potężnym impaktem dokładnie po przeciwnej stronie księżycowego globu. W przypadku Reiner Gamma po przeciwnej stronie Księżyca znajduje się gigantyczny krater Ciołkowski.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cio%C5%82kowski_%28krater_ksi%C4%99%C5%BCycowy%29

    • Like 2
  7. Lornetka Delta Optical Everest 12x60. Przemyślany, choć ekonomiczny zakup. Chyba służy do dzisiaj, choć nie u mnie. Nadal mam sentyment do powiększenia 12x Już jest spore a jeszcze nie "zabija" możliwości obserwacji z ręki ani zbytnio nie ogranicza  pola widzenia.

  8. Codziennie przejeżdżam w obie strony przez Wisłę. O tej porze roku w wodzie odbijają się pomarańczowe latarnie ustawione wzdłuż Wisłostrady. Towarzyszą im rzędy białych świateł samochodowych na prawej jezdni i czerwonych na lewej. Z mostu widać sznur paciorków i ich odbicia w wodzie, rozciągnięte na kształt fortepianowych klawiszy. Nad tym panorama Starego Miasta. Dzisiaj rano w panoramę nad iluminowaną wstęgą rzeki wkomponowany był niski Księżyc w pełni. Wiem, że tego nie da się oddać słowami, bo każdy opis będzie trącił kiczem, ale wierzcie mi, to jest jeden z najpiękniejszych widoków, jakie znam.

  9. Jeśli jesteś całkiem początkuijący, to odradzam Ci lornetki 70 mm i większe. Dlaczego? Bo gdzieś pomiędzy 10x50 a 15x70 leży granica między lornertką - sprzętem lekkim, szerokokątnym (ponad 6 stopni) i możliwym do opanowania z ręki ewentualnie leżaka, a lornetą - sprzętem wyraźnie cięższym i większym, (w zasadzie) statywowym, o niewielkim polu widzenia (trudniejsze znalezienie obiektów).

    W założonym budżecie spróbuj kupić znaną z dobrej jakości lornetkę Nikon Action Ex 10x50 (pamiętaj, Ex, nie inną). Do tego jeszcze odpowiednia lektura. Proponuję prenumeratę miesięcznika Astronomia Amatorska ze stałym działem poświęconym obserwacjom lornetkowym. Z tym zestawem poznasz niebo. Zadziwisz się, ile można zobaczyć przez lornetkę 10x50. Z czasem pomyślisz o wielkiej lornecie lub teleskopie, zależy, co Ci będzie odpowiadać.

    Dodatkowym czynnikiem za taką decyzją jest to, że lornety 70-80 mm w tej cenie są bardzo marne, Dobra lorneta 70 mm kosztuje od 3 razy więcej w górę, do ho, ho!

    • Like 2
  10. Dołączam się z najserdeczniejszymi życzeniami. Dla wszystkich - katolików i nie-katolików, wierzących i niekoniecznie wierzących. W te największe święta wszystkich kultur solarnych witamy odrodzone, nowe Słońce, najpotężniejszą, życiodajną siłę. Zaczynamy nowy rok! Przesilenie zimowe jest jego  naturalnym początkiem. Minęły stare waśnie, gniewy czy urazy. Nowe Słońce oczyszcza myśli i serca. Życzmy sobie nawzajem wszystkiego co dobre, a przede wszystkim wzajemnej życzliwości.

    • Like 1
  11. Szukaj Wielkiej Galaktyki w Andromedzie (M31) a jak wzejdzie Orion, Wielkiej Mgławicy w Orionie (M42), poniżej Pasa Oriona (3 jasne gwiazdy na jednej linii w połowie gwiazdozbioru), w tzw Mieczu Oriona. Jeszcze później, jak Kastor i Polluks (najjaśniejsze gwiazdy Bliźniąt ) znajdą się dość wysoko, szukaj pod nimi (w Raku), nieco na lewo (wschód) od przedłużenia linii  łączącej Kastora i Polluksa, jasnej gromady otwartej Żłóbek. Powinieneś ją zresztą dostrzec także gołym okiem jako pojaśnienie (no, chyba, że obserwujesz z bardzo zaświetlonego miejsca). 

    No o mapy, mapy, mapy, jak piszą koledzy. Bez tego ani rusz, przynajmniej na początku.

  12. Nigdy, przenigdy nie należy kupować lornetki zmiennoogniskowej do celów astronomicznych. Nawet reklamowany jako astronomiczny, całkiem drogi model pokazał utratę ostrości przy dużych powiększeniach, wąziutki, "studzienny" obraz i podejrzaną delikatność budowy. O tanich modelach w ogóle szkoda gadać - miałem w ręku lornetkę, która ostrzyła wyłącznie przy najniższym, zresztą i tak zawyżonym w informacji powiększeniu, traciła 20% średnicy w teście latarkowym, w którym także pryzmaty były widoczne jako półcienie na krążkach światła wychodzącego z obiektywów. 

  13. Mam 2x UHC-E Astronomik. Moje uczucia są mieszane. Ogólnie, wyciągają lepiej mgławice planetarne i M42, czyli te z komponentą tlenową - zieloną. Hantle, Ślimak, Pierścień i M42 wyraźnie zyskują. Jednak słabsze mgławice nikną - ogólna strata światła przeważa nad hipotetycznym wzrostem kontrastu. Zawsze kończę na wyjęciu filtrów i cieszeniem się wygodą obserwacji bez nich  :D

  14. Jestem Wam winien tę relację, bo uważam, że takimi emocjami należy się dzielić.

    Przełom jesieni i zimy to dla nas najcięższy okres. Nawet wyże i prognozy dobrej pogody znaczą o tej porze niemal zawsze ponurą mgłę pod niskimi chmurami. Byłem ?na głodzie? a kolejne przymiarki do obserwacji kończyły się porażką. Tym razem jednak stało się coś dziwnego. Po pochmurnym czwartku niebo wieczorem zaczęło się szybko przecierać. Więc telefon do kolegi, drugi do rodziny w okolicy miejscówki (czy aby nie ma mgły?), szybkie pakowanie sprzętu oraz dodatkowych warstw ubrania i wyjazd. Znajoma droga nie dłuży się, kolega precyzyjnie przybywa na umówioną stację benzynową i kilkanaście minut później rozstawiamy się wśród pól.

    Trochę oparów snuje się przy tężejącym mrozie, zresztą później znikną, ale i tak od Wegi nurkującej na zachód do wschodzącego Oriona wszystko jest nasze. Nie mamy świadomości, że trafiliśmy na maksimum roju Geminidów, ale natychmiast widzimy to naocznie. Co kilkanaście - kilkadziesiąt sekund pojawia się jasny (0, -1 a nawet -2 mag), biały i wolny meteor, na ogół widoczny na dość krótkim odcinku.  Bliźnięta coraz wyżej i meteory śmigają gdzie nie spojrzeć, we wszystkich rejonach nieboskłonu.

    A tymczasem M31 ? Wielka Galaktyka w Andromedzie ? robi, co może, by zasłużyć na swą nazwę. Nie mieści się w polu widzenia lornety 2,5 stopnia, nawet w lornetce 8,5x44 wygląda okazale. Więc do NGC 7331 nad czerwoną eta Peg zanim rumak nie umknie. A jakże, tym razem bez pudła i bez najmniejszej wątpliwości. Jakieś słabe gwiazdki widać na jej tle, ale najwyraźniej tam jest i to widoczna już w lornetce 15x56. Więc z powrotem ku wschodowi - M33, także M74 obok eta Psc, zaś obok wyraźnej M77 we łbie Wieloryba migają czasem na skraju percepcji i wyobraźni dodatkowe galaktyczne duszki.

    Tymczasem wschodzi Syrusz, M42 świeci jak szalona w filtrach UHC-E wetkniętych w muszle okularowe a i bez nich robi się z czasem nie gorsza. Rozeta przy najeżdżaniu na swą gomadę NGC2244 pojawia się na moment, by zaraz zniknąć po ustaleniu lornetki. Powtarzam sztuczkę z Choinką (NGC 2264) i też miga zarówno sama choinkowa mgławica jak i kompleks na zachód i północ od niej.

    Gdy Wielki Pies zacznie ?służyć?, na oczyszczonym już z przymglenia południu widzę go aż po Adharę (epsilon CMa) a M41 początkowo ledwie zauważalna ukazuje swe bogactwo gwiezdne w każdej lornetce.

    Były jeszcze gromady M47 z M46 w Rufie, M50 w Jednorożcu i M48 już w Hydrze, chyba wszystkie czysto porozbijane, Był Żłóbek (M44), M35 okazała już w małej lornetce i mnóstwo, mnóstwo innych gromad i mgławiczek, niektóre rozpoznane, większość nie.

    Było mroźnie, gwiaździście i pięknie.

    Było warto.

    • Like 2
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.