Skocz do zawartości

Anna

Użytkownik
  • Zawartość

    908
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

29 Excellent

O Anna

  • Tytuł
    tło dla astronomii

Profile Information

  • Płeć
    Not Telling
  • Zamieszkały
    Wolne Miasto Gdańsk
  • Interests
    historia (szczególnie: Gdańsk, początki państwa polskiego), piłka nożna, Garnizon Gdańsk

Ostatnie wizyty

721 wyświetleń profilu
  1. Anna

    Coś osobistego

    Tutaj stoi XVIII i XIX wiek. Ja mam na sobie strój z XIX epoki empire (czyli gdzieś do Kongresu Wiedeńskiego 1815). Żupany i kontusze trochę wcześniej. Ale masz dobry tok rozumowania, bo do Gdańska najwcześniej docierały nowinki modowe (z racji międzynarodowej wymiany handlowej) i tu najszybciej następowały zmiany. Rada miejska miała z tym problem, bo koniecznie chciała zróżnicować ubiory poszczególnych stanów, a raczej słabo to się udawało. Każdy starał się szybko nadążać za modą, nawet służba, i omijano przepisy jak tylko się dało. Za czasów wielkich odkryć dominowała moda hiszpańska na przykład. Po odejściu wojsk napoleońskich, które straszliwie spustoszyły Gdańsk i czego mamy skutki do dzisiaj, gdańszczanie wręcz znienawidzili modę francuską i przerzucili się oczywiście na angielską. Trzeba pamiętać, że Gdańsk był miastem kosmopolitycznym i w ciągu 1000 lat swojego istnienia tylko 350 lat był pod panowaniem króla polskiego.
  2. Anna

    Coś osobistego

    No, teraz Cię lubię.
  3. Anna

    Coś osobistego

    Ten z przodu ma laskę, a ten z boku ma broń czarnoprochową. Czarownice w Gdańsku przesłuchiwano w Katowni. Ale wyglądam na bogato uposażoną, to się wykupię. Ale za tego brokera to się obraziłam >:(
  4. Anna

    Coś osobistego

    Dobra, dałam się sprowokować. Inna moja działka. Znajdź mnie, ParadoX
  5. Anna

    Coś osobistego

    O, kolego. Widzę, że nigdy nie miałeś do czynienia z brokerem. Ja nie jestem agentem ani multiagentem, a w hierarchii ubezpieczeń wyżej nade mną stoi tylko aktuariusz (nie dyrektor). Masz uprzedzenia, bo właśnie nigdy się Tobą porządnie nie zajął broker. I podlegam kontroli KNF - jak banki.
  6. Anna

    Coś osobistego

    Dzisiaj idę na Paradę Niepodległości. Chyba zamieszczę info, ile ludzi się za mną obejrzało. >:D
  7. Tak, masz rację. Ale proszę wszystkich: nie mówcie, że jeżdżą ci, co mają kasę, bo to jest wielkie uproszczenie i chyba krzywdzące ten rodzaj pasjonatów. Ignis też ma rację - jedni wydają na sprzęt, drudzy na coś innego. Zaćmienia wymagają planowania - tak samo jak planuje się ślub i urlop. W tej chwili mniej bywam na forach, więcej siedzę w historii Gdańska, by rozpocząć jakąś formę działalności przewodnickiej i w ten sposób podreperować domowy budżet. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale jak się nie przygotuję, to nic nie wyjdzie. A zaćmienie kolejne już za 4 lata (a może nawet za 16 miesięcy).
  8. Ale w ekonomii jest coś takiego jak planowanie. Zupełnie nie rozumiem tej dyskusji. Może rok 2017 to już za blisko, ale w 2020 jest zaćmienie w Argentynie. To jest za 7 lat. Pieniądze trzeba odkładać JUŻ, od grudnia 2013 przez 7 lat co miesiąc, jeżeli nie ma innych możliwości zdobycia kasy. To wyłącznie kwestia priorytetów. Gdy jechałam na pierwsze zaćmienie, utrzymywałam samotnie 6 dzieci, ale było blisko. 2000 wystarczyło - bez drinków i knajp wieczorami, bez zakupów. Gdy wróciłam, wiedziałam, że nie pojadę do Chin za 3 lata, jeśli nie wezmę się za to 3 lata wcześniej. Już nie chce mi się o tym pisać. Mieszkanie bez remontu, stary samochód, ciągłe życie na styk. Ja nie mam pokaźnego portfela. Poza tym "łowca zaćmień" to nie łowca kasy. Zdobycie pieniędzy to dopiero pierwsza faza, potem należy dostać się w pas zaćmienia, potem trzeba polować na to zaćmienie. Kto wyczekuje zaćmień - tych całkowitych i w naturze, wie, o czym piszę. http://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=3&t=28005&p=283573#p283573 - wypowiedź JarekKor Zaćmienia całkowite nie są na liście priorytetów for astronomicznych, co świadczy to, jak ciężko mi było zebrać ekipę. Niestety, nie mogę Wam podsunąć zaćmienia do domu i to za darmo. Wiadomo, kiedy one są. Reszta zależy od planowania i osobistych preferencji.
  9. Dlatego nie zostają łowcami zaćmień.
  10. Znamy się tyle czasu. Nie przypuszczałam, że właśnie Ty to napiszesz. Raczej wolę rozumieć, że ta wypowiedź z emotką jest w tonie skorpionów-ludożerców.
  11. Najgorszy sort łowców zaćmień. Co ja mówię. To nie łowcy. To jakieś nie wiadomo co. Dlatego zaćmieniowcy są łowcami, bo do zaćmienia jak do kobiety należy się POFATYGOWAĆ. I wejść w ten klimat pogoni, niepewności i zmagań z naturą i wszelkimi możliwymi niedogodnościami.
  12. Tu też mamy: http://www.youtube.com/watch?v=sJPhI6QcxPo
  13. 3 listopada jest hybrydowe zaćmienie Słońca. To znaczy, że na początku tego zjawiska będzie ono miało charakter obrączkowy, a pod koniec całkowity. To determinuje szerokość pasa zaćmienia i czas jego trwania. W linku jest pokazane, jak ten pas leci. Faza całkowita rozpoczyna się o 11.06 czasu UT, a kończy o 14.28. Najdłużej 100 sekund będzie na Atlantyku (o 12.46 UT). Być może będą relacje internetowe, o ile jakaś ekipa dotrze do Afryki i zmiłują się chmury wiecznie stojące nad równikiem i będzie to po deszczu zenitalnym. Na wybrzeżu Gabonu 68 sekund fazy całkowitej przy szerokości pasa 47 km (90% zachmurzenia). Największy hardcore w Somalii - 1 sekunda. Sky&Telescope wybiera się do Kenii na 11 sekund i liczą na perły Baily'ego i długi łuk chromosfery. 8) http://eclipse-maps.com/Eclipse-Maps/Gallery/Pages/Annular-total_solar_eclipse_of_2013_November_3.html Całe szczęście, że to w Afryce, bo nie wyobrażam sobie, jakby w Europie wszyscy zwalili się na np. 500 m pasa zaćmienia. Ja miejscówkę trzymałabym od miesiąca. Boston 54% zakrytej tarczy, Miami 36%, Nowy Jork 48% przy wschodzie Słońca. Może ktoś tam jest. W Somalii ta 1 sekunda oczywiście przy minimalnej szerokości pasa zaćmienia. Może ktoś by policzył? Poniżej tabela z czasami częściowymi. http://media.skyandtelescope.com/documents/OH2013-Tab04.pdf
  14. Anna

    Tęcza

    Nawet ja mam. Taki kikucik. I drugi kikucik
  15. A propos Heweliusza to skopiuję tu sama siebie z innego forum i fejsa. Drugą żoną Jana Hevelke (Heweliusz to zlatynizowana forma nazwiska) była Elżbieta Koopman - najwybitniejsza polska astronomka (w dodatku pierwsza), obecnie zapomniana, choć może nie do końca w Gdańsku. Pisząc "polska" dokonuję pewnego uproszczenia. Zapewne jako poddanka króla polskiego Polką była, jednak przede wszystkim była gdańszczanką. Była to kobieta niezwykła i wyrastająca ponad swoje czasy. Takie kobiety wówczas na zachodzie Europy palono. Elżbieta była córką gdańskiego kupca, opanowała kilka języków, interesowała się matematyką i fizyką. Jej znajomość tych nauk wykraczała poza poziom reprezentowany przez współczesnych jej mężczyzn. To Elżbieta zaproponowała Janowi Hevelke małżeństwo. Miała wówczas 16 lat, on 52. Ale Elżbieta chciała być blisko nauki i to zakomunikowała uczonemu. Małżeństwo doczekało się czworga dzieci (synek zmarł). Uczony poznał Elżbietę rok po śmierci pierwszej żony Katarzyny, którą to śmierć bardzo przeżył. Katarzyna nie zajmowała się astronomią, ale przez 20 lat porządkowała życie Heweliusza, który mógł zajmować się swoimi badaniami. Elżbieta weszła w związek jako partnerka, nie asystentka - na tyle mocno, że niektórzy badacze mają wątpliwości, czy rzeczywiście Heweliusz jest autorem wszystkich swoich prac. Na pewno dokończyła dzieło wydane już pośmiertnie czyli "Prodromus astronomiae" - bogaty katalog 1564 gwiazd. Na znanej rycinie przedstawiającej małżonków przy oktancie to Elżbieta przybliża się do przyrządu, a Jan tylko ustawia go we właściwym położeniu. Czy to nie dziwne? Elżbieta prowadziła z mężem wspólne obserwacje, prowadziła je również sama. Razem z nim projektowała i urządzała nowoczesne obserwatorium astronomiczne. Razem z nim odkryła 7 nowych gwiazdozbiorów. A gdy pożar strawił większość ich dzieł i instrumentów (Heweliusz się załamał) - ona była inspiratorką odbudowy i odtworzenia dokumentów, co w dużej mierze się powiodło. Elżbieta dokonywała korekt prac Heweliusza (może i część z nich to jej własne prace, ona musiała być w cieniu męża) i w jego imieniu prowadziła korespondencję z dworami Europy i innymi naukowcami. To dla niej Edmund Halley kupował w Londynie jedwabną sukienkę wg nowoczesnych trendów w modzie. Elżbieta przeżyła męża o 6 lat. Oboje spoczywają w kościele św. Katarzyny, w którym brali ślub. Międzynarodowa Unia Astronomiczna nazwała jej nazwiskiem (Corpman - od angielskiej wersji) krater na Wenus o średnicy 46 km. A współczesna gdańska loża masońska przyjęła naukowców za swoich opiekunów (na znak równouprawnienia). Na koniec grawiury (rodzaj rycin) zdobiących dzieła małżonków - gwiazdozbiory . Niektóre grawiury robił osobiście Jan. Te tutaj są namalowane na jednej z kamienic w centrum Starego Miasta, obok pomnika - niestety tylko samego Jana Hevelke. PS. Elżbieta miała prawdopodobnie romans z Halleyem, choć nie tak długi jak związek jej męża z wdową po malarzu. Trwał on kilka lat i wszyscy o nim wiedzieli. Na zdjęciu prezydent miasta wciął mi się w kadr.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)