Skocz do zawartości

Paweł Baran

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    25076
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    58

Odpowiedzi dodane przez Paweł Baran

  1. 25 cykl: szybki wzrost aktywności
    2022-01-17. Krzysztof Kanawka
    Szybki wzrost aktywności słonecznej.
    Aktywność słoneczna rośnie szybciej niż to wcześniejsze prognozy zakładały.
    Cykl aktywności słonecznej charakteryzuje się odpowiednią “kolejnością” polaryzacji pola magnetycznego obszarów aktywnych. Ta polaryzacja zamienia się w każdym kolejnym cyklu. Podczas 24 cyklu aktywności polaryzacja była następująca: N (północ) za S (południe) dla półkuli północnej i S (południe) za N (północ) na półkuli południowej względem ruchu obrotowego Słońca. W 25 cyklu polaryzacja jest odwrotna.
    Piętnastego września 2020 naukowcy NASA ogłosili, że nasza Dzienna Gwiazda weszła już w nowy cykl słoneczny. Ten 25. cykl rozpoczął się w grudniu 2019 – wówczas obserwowano kilka plam słonecznych o polaryzacji z nowego cyklu. Wówczas przyjęte modele rozwoju aktywności słonecznej wskazywały, że maksimum cyklu słonecznego nastąpi w połowie 2025 roku. To maksimum ma mieć aktywność na poziomie zbliżonym do 24. cyklu. Pojawiają się jednak głosy, że podczas maksimum aktywność będzie na wyższym poziomie.
    Już w maju 2021 aktywność słoneczna wzrastała szybciej niż to wstępne prognozy zakładały. Najnowsze podsumowanie wzrostu aktywności słonecznej (do grudnia 2021), zaprezentowane przez portal Spaceweather, wyraźnie wskazuje, że aktywność w tym cyklu rośnie szybciej niż to przewidywano. Poniższa grafika prezentuje aktualny stan aktywności słonecznej.
    Aktywność cyklu a podróże BEO
    Monitoring aktywności słonecznej w tym cyklu będzie mieć duże znaczenie. W najbliższych latach, właśnie podczas zbliżającego się maksimum cyklu, człowiek po raz pierwszy od lat 70. XX wieku wybierze się poza bezpośrednie otoczenie Ziemi. Te misje załogowe typu BEO (ang. Beyond Earth Orbit) wystawią astronautów na “pogodę kosmiczną” poza ziemską magnetosferą. Jest oczywiste, że większe rozbłyski mogą zagrozić zdrowiu a nawet i życiu astronautów oraz uniemożliwić wykonanie misji. Dlatego też ważne będzie stałe monitorowanie aktywności słonecznej – w szczególności rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy. Ważne także będzie monitorowanie propagacji cząstek i promieniowania wyemitowanego przez Słońce.
    Grafika prezentująca prace astronautów na Księżycu (grafika z 2019 roku, przedstawiająca jedynie koncepcję lądownika – obecna architektura jest inna) / Credits – NASA

    Aktualny stan wzrostu aktywności słonecznej w 25 cyklu / Credits – NOAA, spaceweather

    Aktywność słoneczna jest komentowana w dziale na Polskim Forum Astronautycznym.
    (NASA, PFA)
    https://kosmonauta.net/2022/01/25-cykl-szybki-wzrost-aktywnosci/

    25 cykl szybki wzrost aktywności.jpg

    25 cykl szybki wzrost aktywności2.jpg

    25 cykl szybki wzrost aktywności3.jpg

  2. Znaleziono najjaśniejszą supernową świecącą w promieniach X
    2022-01-16.
    Odkryto kolejnego członka nowej klasy wybuchów supernowych – najjaśniejszą z nich zaobserwowaną w promieniach rentgenowskich. Nowe zdarzenie, nazwane AT2020mrf, jest dopiero piątą odkrytą do tej pory supernową należącą do klasy tzw. „Krowy”. Nazwa grupy pochodzi od pierwszej supernowej odkrytej w tej klasie, AT2018cow, której przypadkowo wygenerowana nazwa składała się ze słowa „krowa” (ang. cow).
    Co kryje się za tymi niezwykłymi eksplozjami? Nowe dowody wskazują albo na aktywne czarne dziury, albo na gwiazdy neutronowe.

    Kiedy masywna gwiazda eksploduje, pozostawia po sobie albo czarną dziurę, albo martwą pozostałość gwiazdową zwaną gwiazdą neutronową. Zazwyczaj te pozostałości gwiazdowe są stosunkowo nieaktywne i spowite materią wyrzuconą podczas eksplozji. Jednak według Yuhan Yao, studentki Caltech i współautorki artykułu, zdarzenia podobne do Krowy mają w swoich jądrach bardzo aktywne, i w większości odsłonięte, zwarte obiekty, które emitują wysokoenergetyczne promieniowanie rentgenowskie.

    Możemy zajrzeć do serca tych eksplozji, aby bezpośrednio obserwować narodziny czarnych dziur i gwiazd neutronowych – mówi Yao, zauważając, że supernowe nie są zasłonięte przez materię.

    Pierwsze zdarzenie Krowy, AT2018cow, zszokowało astronomów, gdy zostało odkryte w 2018 roku: gwiezdna eksplozja była 10 razy jaśniejsza w świetle widzialnym niż typowe supernowe i szybciej gasła. Wydzielała również dużą ilość wysoce zmiennego promieniowania X, co doprowadziło astronomów do przekonania, że po raz pierwszy byli bezpośrednimi świadkami narodzin czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej.

    Innym czynnikiem wyróżniającym Krowy jest to, że wyrzucają one stosy masy zanim wybuchną, a masa ta zostaje oświetlona później, po eksplozji. Kiedy gwiazdy wybuchają, generują fale uderzeniowe, które, jak się uważa, przebijają się przez wcześniejszą materię, powodując świecenie w promieniach radiowych i falach milimetrowych.

    AT2020mrf jest pierwszą, która została odkryta początkowo w promieniach X, a nie w świetle widzialnym. Yao i jej koledzy zauważyli to zdarzenie w lipcu 2020 roku korzystając z danych rentgenowskich rosyjsko-niemieckiego teleskopu Spektrum-Roentgen-Gamma (SRG). Sprawdzili oni obserwacje wykonane w świetle optycznym przez Zwicky Transient Facility (ZTF), który działa w Obserwatorium Palomar, i odkryli, że ZTF również zauważył to zdarzenie.

    Dane SRG wskazują, że eksplozja ta początkowo świeciła 20-krotnie większym natężeniem promieniowania X niż oryginalne zdarzenie Krowy. Dane przechwycone rok później przez Kosmiczny Teleskop Chandra pokazały, że eksplozja nie tylko nadal świeciła, ale promieniowała z 200 razy większym natężeniem rentgenowskim niż ta wykryta w podobnym czasie w przypadku oryginalnego zdarzenia Krowy.

    Astronomowie twierdzą, że intensywne promieniowanie rentgenowskie musi być napędzane przez „centralny silnik” znajdujący się w gruzach supernowej.

    Duża ilość uwolnionej energii i szybka zmienność rentgenowska obserwowana w AT2020mrf dostarczają silnych dowodów na to, że natura centralnego silnika to albo czarna dziura, albo szybko wirująca gwiazda neutronowa, zwana magnetarem – mówi Yao. W zdarzeniach podobnych do Krowy wciąż nie wiemy, dlaczego centralny silnik jest tak aktywny, ale prawdopodobnie ma coś wspólnego z tym, że typ gwiazdy będącej progenitorem różni się od normalnych eksplozji.

    Yao twierdzi, że ponieważ zdarzenie to nie wyglądało dokładnie tak, jak pozostałe cztery, ta nowa klasa supernowych jest bardziej zróżnicowana niż początkowo sądzono. Znalezienie większej liczby członków tej klasy pomoże nam zawęzić obszar poszukiwań źródła ich mocy – dodaje.

    Opracowanie:
    Agnieszka Nowak

    Źródło:
    Caltech

    Urania
    Grafika porównująca normalną supernową z supernową klasy Krowa.
    Źródło: Bill Saxton, NRAO/AUI/NSF.
    https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/01/znaleziono-najjasniejsza-supernowa.html

    Znaleziono najjaśniejszą supernową świecącą w promieniach X.jpg

  3. Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance #5
    2022-01-16.
    Wracamy do relacjonowania działań marsjańskiego łazika Perseverance. W kolejnym odcinku naszego cyklu podsumowujemy co działo się z pojazdem i towarzyszącym mu helikopterem w pierwszych miesiącach kampanii naukowej.
     
    W skrócie:
    •    Łazik Perseverance rozpoczął latem 2021 r. swoją pierwszą kampanię naukową.
    •    Celem początkowych badań jest region na południe od miejsca lądowania, gdzie występują najstarsze odkryte skały krateru.
    •    Dron Ingenuity wykonywał coraz bardziej skomplikowane loty i pomagał łazikowi poznawać otoczenie.
    •    We wrześniu 2021 r. udało się pobrać pierwsze próbki skalne.
     
    10 pierwszych miesięcy misji łazika Perseverance
    Od lutego 2021 r. kiedy łazik Perseverance wylądował na dnie dawnego jeziora w Kraterze Jezero aż do początku czerwca trwała faza testowa. Pierwsze tygodnie działań łazika były skupione na testach jego aparatury, kalibracjach, które zwieńczone zostały udaną demonstracją możliwości lotu za pomocą autonomicznego drona Ingenuity.
    Sukces lotów drona już w maju 2021 r. zachęcił planerów misji, by dali mu dodatkowe zadania. I tak Ingenuity zaczął wykonywać loty rozpoznawcze dla potrzeb łazika. Po startach nie wracał już do miejsca początku lotu, ale leciał do nowego punktu, wyprzedzając w ten sposób łazik.
     
    Więcej w poprzednim odcinku: Perseverance zaczął pracę naukową i dostarcza pierwszych odkryć

    Perseverance w czerwcu opuścił rejon lądowania Octavia E. Butler i zaczął pierwszą naukową wyprawę - na południe - w rejon styku dwóch odmiennych jednostek geologicznych: Crater Floor Fractured Rough oraz Seitah. Naukowcy uważają, że znajdują się tam na powierzchni jedne z najstarszych skał występujących w Kraterze Jezero. W tym kilkumiesięcznym planie miało też zawierać się pobranie pierwszych próbek skał. Próbki mają zostać zamknięte w specjalnych pojemnikach i czekać na zabranie na Ziemię w przyszłej misji.
    W niniejszym odcinku kroniki łazika opisujemy aktywności prowadzone przez ostatnie miesiące właśnie w tym rejonie - na południe od miejsca lądowania.
    Jazda na południe i dziewiąty lot drona
    5 lipca 2021 r. przeprowadzono najbardziej skomplikowany dotychczas lot drona Ingenuity. Helikopter marsjański przebył 625 metrów - niemal cztery razy większą odległość między dwoma punktami od poprzedniego rekordu.
    Największym wyzwaniem była jednak nawet nie odległość ale teren pod dronem, który miał przemierzyć. Ingenuity korzysta z systemu nawigacyjnego, który ocenia swoją pozycję na bazie zdjęć powierzchni, analizowanych w czasie rzeczywistym przez algorytmy rozpoznawania obrazu na pokładzie drona. Do tej pory loty wykonywane były nad obszarami o małym zróżnicowaniu wysokości - unikano nawet niewielkich kraterów. Wszystko po to, by przetwarzanie obrazu było jak najmniej podatne na błędy.
    Tym razem postanowiono przelecieć nad fragmentem obszaru Seitah, gdzie mieści się mocno zmodyfikowany erozją krater, następnie zbocza w dół z falującym terenem i w końcu podwyższenie zakończone równiną, gdzie znajdowało się wyznaczone miejsce lądowania. Ten rejon jeszcze długo nie zostanie odwiedzony przez łazik, a naukowcy już teraz chcieli wykorzystać dron, aby dowiedzieć się o nim więcej.
    Algorytm rozpoznawania właściwości terenu w dronie Ingenuity bazuje na założeniu płaskiej powierzchni. Dlatego wszelkie pionowe zróżnicowanie prowadzi do błędów w ocenie pozycji i autonomicznej nawigacji drona. Inżynierowie nie mogą nic z tym zrobić - to podejście jest wgrane głęboko w projekt helikoptera. Można jedynie starać unikać się trudnego terenu albo zminimalizować błędy wynikające z lotu nad takim za pomocą parametrów oprogramowania i liczyć na najlepsze. Tak było w przypadku 9. lotu.
    Inżynierowie wykonali dokładne symulacje tego trudnego lotu na Ziemi i wprowadzili specjalne modyfikacje - dron miał przelatywać wolniej nad kraterem, dzięki czemu minimalizowano możliwe błędy nawigacyjne w najbardziej newralgicznym momencie. Zmodyfikowano też nie ruszane dotychczas parametry algorytmu.
    Lot był najdłużej trwającym dotychczas. Dron znajdował się w powietrzu przez 2 minuty i 46 sekund. Ingenuity wylądował aż 47 m od środka planowanego lądowiska, które miało promień około 50 m.
    Kilka dni po locie na Ziemię trafiły zdjęcia:
    Pierwsze zdjęcie pokazuje teren nazwany nieoficjalnie “Raised Ridges”. Są to pęknięcia w skałach przez które mogła kiedyś przepływać woda pod powierzchnię, wypłukując znajdujące się tam minerały i deponując je dla potencjalnych mikroorganizmów. Te skały mogą zawierać ślady dawnego życia na Marsie. Misja łazika na pewno wróci do tego typu skał w przyszłości i pobierze z nich próbki. Zdjęcia z drona dają pierwsze wyraźne obrazy takich miejsc.
    Seitah to też miejsce obszernych pól wydmowych. Wydmy piaskowe powodują, że inźynierowie łazika muszą trzymać pojazd z dala od takich terenów.
    Nad wydmami “wyrastają” też podłoża skalne, na który mogą tylko tak popatrzeć naukowcy. Łazik ich nie odwiedzi z uwagi na niebezpieczeństwo ugrzęźnięcia w wydmach.
    Na powyższym zdjęciu kamery nawigacyjne NavCam uchwyciły tył łazika 1 lipca 2021 r. po najdłuższym wykonanym autonomicznym przejeździe o długości 109 m. Perseverance podobnie jak jego pracujący w Kraterze Gale poprzednik Curiosity jest wyposażony w oprogramowanie AutoNav. To funkcjonalność umożliwiająca autonomiczną jazdę łazikowi na bazie wykonywanych na bieżąco zdjęć nawigacyjnych. Curiosity miał taką możliwość i mógł podróżować w ten sposób do 20 m/h. Z autonawigacji zrezygnowano jednak z powodu zbyt dużych zniszczeń kół, czego łazik nie mógł uniknąć. Perseverance dysponuje usprawnionym algorytmem umożliwiającym samodzielne podążanie z prędkością do 120 m/h. Ma też mocniejsze koła, przy których można nie przejmować się ostrzejszymi krawędziami skał.
    Jazda na południe
    Wreszcie latem 2021 r. łazik Perseverance rozpoczął kampanię naukową. Instrumenty na ramieniu robotycznym analizujące skały używając promieni rentgenowskich i światła ultrafioletowego wykonały pierwsze odczyty naukowe. Jeszcze zanim instrument PIXL spojrzał na skały został kalibrowany używając specjalnego testowego celu umieszczonego na pojeździe. Już wtedy wykonano trochę przez przypadek analizę marsjańskiego pyłu skalnego. Jak się okazało to testowe uruchomienie dostarczyło najbardziej szczegółowych danych dotyczących składu chemicznego marsjańskiego pyłu w historii!
    10 lipca 2021 r. podczas 138. dnia marsjańkiego misji (138 sol) ramię robotyczne badało z bliska skały w obszarze "Cratered Floor Fractured Rough". Nazywane przez naukowców potocznie "skały chodnikowe", gdyż są płaskie i jaśniejsze na tle innych obiektów w rejonie były szczególnie interesujące dla zespołu misji.

    Przygotowania do pobrania pierwszej próbki
    W drugiej połowie lipca rozpoczęły się intensywne przygotowania do pobrania pierwszych próbek materiału z powierzchni Marsa. Łazik Perseverance jest wyposażony w aparaturę umożliwiającą pobieranie próbek regolitu i skał, a następnie umieszczanie ich w szczelnych kontenerach. Kontenery te (łazik dysponuje zestawem liczącym 43) zostaną pozostawione w wyznaczonych miejscach na powierzchni Marsa i zostaną one sprowadzone na Ziemię podczas przyszłej misji.
    Na powyższej fotografii wykonanej przez kamerę masztową MastCam-Z widać miejsce planowanego pobrania pierwszej próbki. Celem miała być jedna z jasnych płaskich skał nazywanych nieformalnie “płytami chodnikowymi”. Łazik przebywał wtedy w rejonie nazwanym “Crater Floor Fractured Rough”.
    W ramach przygotowań należało podjechać do wyznaczonego rejonu. Następnie trzeba było znaleźć skałę spełniającą kryteria naukowców oraz możliwości techniczne sprzętu wiercącego, a obok niej drugą podobną skałę celem późniejszego wykonania analizy porównawczej. Kolejnym krokiem przed odwiertem jest wykonanie analiz z bliska za pomocą instrumentów na ramieniu robotycznym: SHERLOC, PIXL i WATSON. Do pracy musiał też zostać zaciągnięty laser SuperCam i kamera MastCam-Z.
    Podczas 155 Sol łazik dotarł na miejsce, gdzie znajdował się cel pierwszego wiercenia. 6 sierpnia wykonano odwiert...
    Dane wysłane po wykonaniu tej próby wskazały, że nie udało się umieścić odwierconego materiału w kontenerze. Chociaż wszystko wskazywało na to, że poprawnie wykonano odwiert i łazik przeprowadził zgodnie z planem wszystkie procedury przygotowania próbki i umieszczenia w kontenerze. Zespół misji od razu zebrał grupę specjalistów, aby przeanalizować problem.
    Na powyższym zdjęciu wykonanym 6 sierpnia 2021 r. przez urządenie Mastcam-Z widać kontener na próbki umieszczony poprawnie wewnątrz wiertła koronowego.
    Pierwsza próba okazała się celować w zbyt kruchą skałę, która rozpadła się w bardzo drobny proszek zanim zdążyła być zebrana przez mechanizm umieszczający materiał w kontenerze. Zespół misji postanowił ponowić próbę ze skałą w innym miejscu w następnych tygodniach.

    11. i 12. lot skauta Ingenuity
    Przed pierwszym wierceniem, 4 sierpnia przeprowadzono 11. lot autonomicznego drona Ingenuity. Pierwszy marsjański helikopter przeszedł z roli demonstratora technologii do roli wartościowego pomocnika łazika, sprawdzającego co znajduje się przed pojazdem, co mogłoby zainteresować naukowców lub mogłoby być niebezpiecznie dla jego systemu jezdnego.
    Ingenuity wykonał kolejny lot i fotografie z góry skał, wydm i odkrywek skalnych w rejonie południowego Seitah. Lot trwał 131 sekund i służył głównie wyprzedzeniu łazika i przygotowaniu się pod nowe loty rozpoznawcze w miejscu, do którego Perseverance niedługo dotrze. Na niektórych kolorowych fotografiach udało się uchwycić z góry samego łazika.
    Dwunasty i już bardziej naukowy lot Ingenuity został wykonany 16 sierpnia. Naukowcy mogli po raz pierwszy za sprawą zdjęć spod helikoptera przyjrzeć się z bliska południowym rejonom Seitah. Ze zdjęć orbitalnych pozyskanych jeszcze przed misją wyglądało, że będzie tam znajdować się wielowarstwowe skały osadowe i odkrywki skalne, do których łazikowi będzie stosunkowo łatwo podjechać.
    Ingenuity spełnił swoją rolę. I nawet ważniejsze jest nie to co zobaczył, ale czego nie zobaczył podczas przelotu. Nie dojrzano warstw skał osadowych i zidentyfikowano wiele miejsc potencjalnie trudnych do przejazdu przez łazik. Lot był najdłuższy w dotychczasowej karierze Ingenuity - trwał prawie 170 sekund. Helikopter wykonał 10 fotografii z góry, z różnych miejsc, osiagając maksymalną wysokość 10 m.
    owyżej jedno ze zdjęć wykonanych nad South Seitah (Południowe Seitah). Naukowcy wiedzą dzięki dronowi, że łazik nie musi jechać bardziej na zachód, aby zbadać coś innego niż to co znajduje się w miejscu, w którym się wtedy znajdował.

    Pierwsze udane pobranie próbek
    Wreszcie 6 i 8 września udała się próba pobrania pierwszej marsjańskiej próbki skał. Łazik Perseverance dokonał tego wykonując odwiert w skale nazwanej Rochette. Łazik znajdował się wtedy przy skalistych głazach Artuby, tworzących grzbiet o długości ponad 900 metrów, na granicy między dwiema jednostkami geologicznymi, które zdaniem specjalistów kryją w sobie najgłębsze i najstarsze warstwy odsłoniętego podłoża skalnego krateru Jezero.
    Powyższe zdjęcie wykonane 6 września 2021 r. kamerą CacheCam wchodzącej w skład systemu pobierania próbek pokazuje pierwszy materiał skalny umieszczony w tytanowej tubce łazika Perseverance.

    13. lot drona
    Dwa dni przed historycznym sukcesem pobrania pierwszej marsjańskiej próbki, swój 13. lot przeprowadził dron Ingenuity. Cel był podobny jak w poprzednim locie - zapoznanie się "od góry" z regionem South Seitah. Tym razem jednak postanowiono wykonać zdjęcia na niższej niż do tej pory wysokości - 8 metrów. Głównym celem wykonywanego rozpoznania był kopczyk skalny nazwany Faillefeu o szerokości około 10 metrów.
    Jedno ze zdjęć z 13. lotu drona Ingenuity. Kopczyk skalny Faillefeu widać na środku po prawej stronie. Za nim rozpościera się długi na prawie kilometr grzbiet Artuby. Na fotografi widać tylko jego fragment.

    Październikowa koniunkcja i przerwa w komunikacji
    W okresie między 2 października a 16 października NASA zaprzestała bezpośredniej komunikacji ze swoimi robotami marsjańskimi. Jest to czas koniunkcji Słońca i Ziemi z powierzchni Czerwonej Planety. Na marsjańskim niebie Słońce z naszą planetą zbliżają się do siebie na tyle blisko, że ewentualny kontakt radiowy mógłby być zakłócany przez zjonizowany gaz z korony słonecznej. To mogłoby zmodyfikować wysyłane z Ziemi komendy i spowodować jakieś nieprzewidziane zachowanie łazików lub orbiterów marsjańskich.
    Oczywiście taki czas nie oznacza całkowitego braku aktywności. Każda z marsjańskich misji miała do wykonania bezpieczną "pracę domową" i stale wysyłała też informacje o swoim stanie. Perseverance na przykład wykonywał pomiary meteorologiczne za pomocą swojej stacji MEDA, rejestrował filmy z kamer na maszcie w poszukiwaniu wirów pyłowych, dokonywał nasłuchiwania otoczenia za pomocą pary mikrofonów oraz przeprowadzał eksperyment stacjonarny penetratora geologicznego RIMFAX. Dron Ingenuity zawiesił całkowicie swoje prace, pozostając w miejscu ostatniego lądowania, około 175 metrów od łazika.

    Podsumowanie
    To tyle w piątym podsumowaniu działań łazika Perseverance publikowanym na naszym portalu. W kolejnym nadrobimy zaległości z aktywności dokonanej przez pojazd w okresie listopad - styczeń. Opowiemy też o pierwszych konkretnych odkryciach, m.in. o nowych informacjach na temat dawnego cyklu wody w Kraterze Jezero czy innych obserwacjach ogłoszonych podczas corocznego zjazdu Amerykańskiej Unii Geologicznej. Nie zabraknie też relacji z kolejnych lotów drona Ingenuity.
     
     
    Więcej informacji:
    •    Oficjalna strona misji Mars 2020
     
     
    Na podstawie: NASA
    Opracował: Rafał Grabiański
     
    Na zdjęciu tytułowym: Miejsce pierwszego udanego pobrania próbek w skale Rochette. Widać dwa wykonane w skale odwiety. Fotografię wykonano 8 września 2021 r. jedną z kamer inżynieryjnych Hazcam. Źródło: NASA/JPL-Caltech.
    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwsza-faza-naukowa-lazika-perseverance-zakonczona-kronika-lazika-perseverance-5

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.2.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.3.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.4.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.5.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.6.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.7.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.8.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.9.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.10.png

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.11.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.12.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.13.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.14.jpg

    Pierwsza faza naukowa prawie zakończona. Kronika łazika Perseverance 5.15.jpg

  4. Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca
    2022-01-16.
    Astronomowie odtworzyli historię ewolucji gwiazd w sąsiedztwie Słońca. Pokazali jak ciąg zdarzeń, który rozpoczął się 14 milionów lat temu, doprowadził do powstania ogromnego bąbla o aktualnej średnicy około 1000 lat świetlnych, który jest odpowiedzialny za powstanie wszystkich młodych gwiazd w pobliżu Słońca. Jak doszło do powstania tych młodych gwiazd?
    Publikacja grupy astronomów z Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian (CfA) i Space Telescope Science Institute (STScI) na ten temat ukazała się w prestiżowym czasopiśmie Nature w dn. 12 stycznia 2022 roku.
    To jest naprawdę oryginalna historia. Po raz pierwszy możemy wyjaśnić jak rozpoczęło się powstawanie gwiazd w otoczeniu Słońca – powiedziała główna autorka publikacji Catherine Zucker.
    Główną ilustracją tej publikacji jest trójwymiarowa animacja czasoprzestrzenna (patrz również rys. 1), która ujawnia, że wszystkie młode gwiazdy i obszary powstawania gwiazd do około 500 lat świetlnych wokół Słońca znajdują się na powierzchni olbrzymiego bąbla kosmicznego zwanego Bąblem Lokalnym.
    Powierzchnia Bąbla Lokalnego jest pokazana w kolorze fioletowym. Krótkie, kolorowe i  zygzakowate linii zwane tutaj „szkieletami”(ang. „skeletons”) wyznaczają granice przestrzennej morfologii głównych obłoków molekularnych w sąsiedztwie Słońca. Trójwymiarowe stożki wskazują na położenie młodych gromad gwiazdowych – przy czym wierzchołek stożka wskazuje na kierunek ruchu danej gromady. Położenie Słońca oznaczone jest żółtym krzyżykiem.
    Nałożono tutaj również morfologię przestrzenną pyłu (szare plamy), modele dwóch galaktycznych struktur Fala Radcliffe’a (czerwona linia) i tzw. Rozszczepienie (ang. Split, niebieska linia; jest to łącznik składający się z materii pyłowo-gazowej o długości powyżej 2 kpc, który rozciąga się pomiędzy Ramieniem Lokalnym i Ramieniem Carina-Sagittarius). Sfera w kolorze zielonym reprezentuje model Superbąbla Per-Tau. Natomiast kolorem oliwkowym oznaczono Pas Goulda, czyli pierścień gwiazd typów widmowych OB w odległości kilkuset parseków od Słońca. Źródło: CfA

    Gaia i Glue umożliwiły odkrycie
    Autorzy omawianej publikacji wykorzystali dane z satelitarnego obserwatorium astronomicznego GAIA i oprogramowanie do analizy danych naukowych - w szczególności do animacji czasoprzestrzennych.
    Jest to niezwykła historia detektywistyczna, determinowana zarówno przez dane jak i teorię. Zebraliśmy w całość historię formowania się gwiazd wokół nas, wykorzystując dużą liczbę niezależnych tropów: modele supernowych, ruchy gwiazdowe i nowe, znakomite mapy trójwymiarowe materii otaczającej Bąbel Lokalny - powiedziała współautorka publikacji Alyssa Goodman i zarazem współtwórczyni ogólnie dostępnego oprogramowania do wizualizacji danych o nazwie Glue, bez którego nie byłoby możliwe odkrycie ewolucji gwiazd w sąsiedztwie naszego Słońca.
    ys.2. Ewolucja Bąbla Lokalnego i kolejność powstawania gromad gwiazdowych na powierzchni jego rozszerzającej się otoczki (kliknij na odnośnik z interaktywną wersją rysunku na stronie CfA). W wersji interaktywnej można ten rysunek przesuwać, przybliżać, obracać. Pojedyncze warstwy z danymi (np. „3D Dust” - rozkład przestrzenny pyłu, itd.) można włączać i wyłączać, klikając na odpowiedni opis na legendzie po prawej stronie („Click to Show/Hide”).
    Ścieżki przemieszczania się gromad gwiazdowych są pokazane za pomocą kolorowych linii. Przed narodzinami danej gromady gwiazdowej ścieżki prezentowane są jako półprzeźroczyste okręgi , aby ukierunkować nasze oczy, ponieważ modelowanie jest niewrażliwe na dynamikę gazu przed jego konwersją w gwiazdy. Po narodzinach gromady gwiazdowej, ścieżki są prezentowane jako wypełnione okręgi i kończą się wielką kropką, która oznacza aktualną pozycję gromady gwiazdowej.
    Tutaj skróty UCL i LCC oznaczają odpowiednio gromady gwiazdowe Upper Centaurus Lupus i Lower Centaurus Crux, które są częścią asocjacji Sco-Cen (Sco OB2) - najbliżej Słońca położonej asocjacji bardzo jasnych gwiazd OB. To w tych gromadach gwiazdowych, zdaniem autorów omawianej publikacji, wybuchło przynajmniej 15 supernowych, które dały początek około 14 milionów lat temu Bąblowi Lokalnemu (kliknij na „SNe in UCL/LCC Make Bubble” w interaktywnej wersji rysunku). Źródło: CfA
    Bąbel Lokalny źródłem gwiazd w otoczeniu Słońca
    Prędkość ekspansji bąbla, jak również historyczne i obecne trajektorie ruchu rodzących się gwiazd na powierzchni bąbla zostały wyznaczone z danych uzyskanych przez satelitarne obserwatorium astronomiczne GAIA. Dzięki tym danym oraz m. in. oprogramowaniu Glue astronomowie stworzyli trójwymiarową mapę powierzchni Bąbla Lokalnego i policzyli trajektorie ruchu siedmiu głównych obszarów formowania się gwiazd lub gęstych obłoków molekularnych, w których mogą powstać młode gwiazdy (Ro Ophiuchi, Fajka - ang. Pipe, Lupus, Chameleon, obszary w gwiazdozbiorze Muchy - Musca, obszar w gwiazdozbiorze Corona Australis i Obłok Molekularny w Byku). Obserwacje pozwoliły też wyznaczyć obecną prędkość ekspansji tej kosmicznej pustki na 6,4 km/sek.
    Cofając się wstecz, Zucker ze współpracownikami pokazali, jak seria wybuchów supernowych około 14 milionów lat temu wywołała ekspansję materii międzygwiazdowej i stworzyła strukturę podobną do bąbla, na powierzchni którego rodzą się gwiazdy.
    Byliśmy w stanie oszacować, ile aktualnie momentu pędu znajduje się w rozszerzającej się  powierzchni Bąbla Lokalnego i porównaliśmy to z ilością momentu pędu wyrzuconego przez supernowe, aby zasilić tą ekspansję. Oszacowaliśmy, że to moment pędu 15 wybuchów supernowych odpowiada aktualnej jego wartości dla tej rozszerzającej się otoczki – powiedziała Catherine Zucker. Podobne liczby są podawane w innych publikacjach naukowych. Najprawdopodobniej te supernowe wybuchły w dwóch oddzielnych gromadach gwiazdowych w ciągu kilku milionów lat.
    Słońce wraz z Układem Słonecznym nie będzie cały czas wewnątrz Bąbla Lokalnego. Szacuje się, że za około 8 milionów lat Słońce opuści tą strukturę. Ale możliwe, że do tego czasu Bąbel Lokalny przestanie istnieć.

    Wszędzie bąble?
    Astronomowie teoretyzowali prawie 50 lat temu, że superbąble są wszechobecne w Drodze Mlecznej. W publikacji C. Zucker ze współpracownikami mamy dowód, że środku jednej z takich struktur znajduje się nasze Słońce z Układem Planetarnym. To odkrycie pozwala lepiej zrozumiej jak powstają obszary, w których rodzą się gwiazdy.
    Gdy pierwsze supernowe stworzyły Bąbel Lokalny, to nasze Słońce znajdowało się daleko od tego miejsca, ale około 5 milionów lat temu orbita galaktyczna Słońca przebiła jego powierzchnię (ilustracja rys.3). Obecnie przez przypadek znajduje się niemal w jego centrum.
    Zasada kopernikańska mówi, że ludzie nie są uprzywilejowanymi obserwatorami we Wszechświecie, a Ziemia nie ma wyróżnionego położenia w Drodze Mlecznej. Z tego powodu pozycja Ziemi razem z Układem Planetarnym i Słońcem wewnątrz Bąbla Lokalnego sugeruje, że najprawdopodobniej superbąble są często występującymi strukturami w Drodze Mlecznej.
    Dlatego zdaniem Alyssy Goodman, statystycznie jest mało prawdopodobne, aby Słońce było w centrum takiego olbrzymiego bąbla, gdyby rzadko występowały w Drodze Mlecznej. Porównuje ona Drogę Mleczną do pełnego dziur sera szwajcarskiego, w którym „dziury” zostały utworzone przez wybuchy supernowych.
    W kolejnym kroku astronomowie zamierzają przygotować trójwymiarowe mapy innych bąbli międzygwiazdowych. Po skatalogowaniu bąbli i zbadaniu powiązań pomiędzy nimi, w końcu będzie możliwe zrozumienie roli odgrywanej przez umierające gwiazdy w procesie narodzin gwiazd nowej generacji oraz struktury i ewolucji galaktyk podobnych do Drogi Mlecznej.
    Gdzie bąble stykają się? Jak oddziałują ze sobą? W jaki sposób superbąble wywołują narodziny gwiazd podobnych do naszego Słońca w Drodze Mlecznej? Oto pytania, które nurtują C. Zucker i na które warto poszukać odpowiedzi.
    Rys.3. Ewolucja Bąbla Lokalnego i kolejność powstawania gromad gwiazdowych na powierzchni rozszerzającej się otoczki. Tutaj pokazano obrazy w wybranych momentach czasu w rzucie z góry. Centralny obraz prezentuje stan obecny (ang. „now”). Obok każdego obrazu podano główne wydarzenie – najczęściej powstanie gromad gwiazdowych (… Born). Wyjątkiem jest moment około 14 milionów lat temu opisany jako „SNe in UCL/LCC Make Bubble”, gdy w wyniku wybuchu supernowych w gromadach UCL i LCC powstał Bąbel Lokalny.
    Tutaj skróty UCL i LCC oznaczają odpowiednio gromady gwiazdowe Upper Centaurus Lupus i Lower Centaurus Crux, które są częścią asocjacji Sco-Cen (Sco OB2) - najbliżej Słońca położonej asocjacji jasnych gwiazd OB.
    Ścieżki przemieszczania się gromad gwiazdowych są pokazane za pomocą kolorowych linii. Przed narodzinami danej gromady gwiazdowej ścieżki prezentowane są jako „niewypełnione koła” (matematycznie → okręgi), aby ukierunkować nasze oczy, ponieważ modelowanie jest niewrażliwe na dynamikę gazu przed jego konwersją w gwiazdy. Po narodzinach gromady gwiazdowej, ścieżki są prezentowane jako „wypełnione koła” (matematycznie → koła) i kończą się wielką kropką, która oznacza aktualną pozycję gromady gwiazdowej.
    Na obrazy zmian w sąsiedztwie Słońca w wieku 14 milionów lat i młodszych został nałożony model ewolucji Bąbla Lokalnego (fioletowa sfera). Orbita Słońca jest oznaczona żółtymi kropkami. Widać, że Słońce „weszło” do wnętrza Bąbla Lokalnego jakieś 5 milionów lat temu.
    Źródło: CfA
    Rys.4. Trójwymiarowy widok otoczenia Słońca ±400 pc.
    Panel a: widok z góry obszarów powstawania gwiazd na powierzchni Bąbla Lokalnego, w których młode gwiazdy poruszają się głównie prostopadle do tej powierzchni.
    Powierzchnia Bąbla Lokalnego jest pokazana w kolorze fioletowym. Krótkie, kolorowe i  zygzakowate linii zwane tutaj „szkieletami”(ang. „skeletons”) wyznaczają granice przestrzennej morfologii głównych obłoków molekularnych w sąsiedztwie Słońca. Trójwymiarowe stożki wskazują na położenie młodych gromad gwiazdowych – przy czym wierzchołek stożka wskazuje na kierunek ruchu danej gromady. Położenie Słońca oznaczone jest żółtym krzyżykiem.
    Wstawka w prawym-dolnym fragmencie rysunku pokazuje w powiększeniu na powierzchni Bąbla Lokalnego obszary formowania się gwiazd: Ro Ophiuchi, Fajki, Lupus i Corona Australis. Strzałki ilustrują ruchy młodych gromad gwiazdowych.
    Panel b: trójwymiarowy widok pokazujący związek pomiędzy Bąblem Lokalnym a głównymi obszarami powstawania gwiazd w pobliżu Słońca i strukturą Drogi Mlecznej.
    Oznaczenia Bąbla Lokalnego i obłoków molekularnych są identyczna jak w panelu a. Nałożono tutaj również morfologię przestrzenną pyłu (szare plamy), modele dwóch galaktycznych struktur - Fala Radcliffe’a (czerwona linia) i tzw. Rozszczepienia (ang. Split, niebieska linia; jest to łącznik składający się z materii pyłowo-gazowej o długości powyżej 2 kpc, który rozciąga się pomiędzy Ramieniem Lokalnym i Ramieniem Carina-Sagittarius). Sfera w kolorze zielonym reprezentuje model Superbąbla Per-Tau. Źródło: CfA

    Opracowanie: Ryszard Biernikowicz

    Więcej informacji:

    Publikacja naukowa:  Star formation near the Sun is driven by expansion of the Local Bubble
    Darmowa wersja na arXiv: Star formation near the Sun is driven by expansion of the Local Bubble
    1,000-Light-Year Wide Bubble surrounding Earth is Source of ALL Nerarby, Young Stars
    Film na Youtube: A Bubbly Origin for Stars Around the Sun

    Źródło: STScI

    Na ilustracji: wizja artystyczna Bąbla Lokalnego z gwiazdami powstającymi na jego powierzchni. Astronomowie pokazali w jaki sposób łańcuszek zdarzeń zainicjowany wybuchem supernowych około 14 milionów lat temu doprowadził do utworzenia ogromnego bąbla, odpowiedzialnego za powstanie wszystkich młodych gwiazd w obrębie około 500 l. św. od Słońca. Należy zwrócić uwagę, że nie ma obszarów powstawania gwiazd w górnej i dolnej części tej struktury. Najprawdopodobniej dlatego, że Bąbel Lokalny jest swego rodzaju „kominem galaktycznym”, który odprowadza materię do płaszczyzny Drogi Mlecznej. Źródło: CfA, Leah Hustak (STScI)
    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/babel-o-wielkosci-1000-lat-swietlnych-zrodlem-wszystkich-mlodych-gwiazd-w-otoczeniu

    Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca.jpg

    Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca2.jpg

    Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca3.jpg

    Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca4.jpg

    Bąbel o wielkości 1000 lat świetlnych źródłem wszystkich młodych gwiazd w otoczeniu Słońca5.jpg

  5. W kosmicznym obiektywie: Kolebka gwiazd w podczerwieni
    2022-01-16/Anna Wizerkaniuk
    Gwiazdozbiór Oriona skrywa w sobie wiele obiektów głębokiego nieba. Jednym z nich jest mgławica emisyjna NGC 2174, a jednocześnie obszar H II, będący kolebką nowych gwiazd. Jeśli przyjrzymy się temu odległemu o 6400 lat świetlnych obiektowi w zakresie podczerwieni, ujrzymy obłoki pyłu ukształtowane tak przez promieniowanie pochodzące nowych, gorących, błękitnych gwiazd.
    Czerwone punkty rozrzucone po całym obszarze zajmowanym przez NGC 2174 to dopiero formujące się gwiazdy, które jeszcze są spowite przez pył, jasno świecący w podczerwieni.
    Zdjęcie zostało wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Spitzera w zakresie podczerwieni. Kolor czerwony odpowiada promieniowaniu o długości fali 24 μm, kolor zielony – 8 μm, a kolor niebieski 3,5 μm.
    Źródła:
    NASA: Baby Stars in the Orion Constellation (dostęp 16.01.2022)
    Źródło: NASA/JPL-Caltech

    https://astronet.pl/wszechswiat/w-kosmicznym-obiektywie-kolebka-gwiazd-w-podczerwieni/

    W kosmicznym obiektywie Kolebka gwiazd w podczerwieni.jpg

  6. Mała supermasywna czarna dziura odkryta tam, gdzie nikt jej się nie spodziewał
    2022-01-16. Radek Kosarzycki
    Astronomowie obserwujący wszechświat za pomocą kosmicznego obserwatorium rentgenowskiego Chandra odkryli ostatnią stosunkowo małą supermasywną czarną dziurę, która skrywa się w galaktyce karłowatej, gdzie jej nie powinno być. Wyjaśnienie jej powstania może powiedzieć nam wiele o największych czarnych dziurach we wszechświecie.
    Najczęściej czarne dziury dzieli się na dwa rodzaje: czarne dziury powstałe w wyniku eksplozji supernowych, tudzież w wyniku kolapsu masywnych gwiazd oraz supermasywne czarne dziury rezydujące w samych centrach masywnych galaktyk. Czarne dziury gwiazdowe mają masę od kilku do kilkudziesięciu mas Słońca, podczas gdy supermasywne czarne dziury mają masy miliony, a nawet miliardy razy większą od masy Słońca.
    Choć najmasywniejsze supermasywne czarne dziury cieszą się masą kilkanaście miliardów razy większą od masy Słońca, to np. SgrA - czarna dziura w centrum naszej galaktyki - ma masę 4 miliony razy większą od Słońca. Warto tutaj jednak wspomnieć, że Droga Mleczna to duża galaktyka, w której znajduje się nawet 200-400 miliardów gwiazd.
    Najnowszym odkryciem jest „mała” supermasywna czarna dziura o masie „zaledwie” 200 000 razy większej od masy Słońca, zanurzona w gęstym obłoku pyłu i gazu w centrum galaktyki karłowatej Mrk 462. Jest to jedna z najmniejszych supermasywnych czarnych dziur, jakie kiedykolwiek udało się odkryć. Warto jednak zauważyć, że Mrk 462 to galaktyka, w której znajduje się zaledwie kilkaset milionów gwiazd i nikt nawet za bardzo nie spodziewał się w niej żadnej supermasywnej czarnej dziury.
    Tak naprawdę tej czarnej dziury w ogóle nie widać, bo dobrze skrywa się ona w gęstym obłoku pyłu i gazu. Obserwatorium Chandra było jednak w stanie dostrzec promieniowanie rentgenowskie emitowane przez gaz tuż przed tym jak wpada on do czarnej dziury. To zaskakujące odkrycie, które może sprawić, że naukowcy zaczną teraz poszukiwać takich niepozornych, skrywających się w gazie małych supermasywnych czarnych dziur w innych galaktykach karłowatych.
    Jeżeli się okaże, że występują one powszechnie, naukowcy znajdą się znacznie bliżej rozwiązania jednej z największych zagadek kosmologii: w jaki sposób pojawiły się we wszechświecie pierwsze supermasywne czarne dziury. To pytanie, na które dzisiaj nie ma żadnej dobrej odpowiedzi.
    Quick Look: "Mini" Monster Black Hole Could Hold Clues to Giant's Growth
    https://www.youtube.com/watch?v=8XRDTf3KdS8

    https://spidersweb.pl/2022/01/mala-supermasywna-czarna-dziura-galaktyka-mrk-462.html

    Mała supermasywna czarna dziura odkryta tam, gdzie nikt jej się nie spodziewał.jpg

  7. Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]
    2022-01-16.
    Ostatnie dwie noce minęły nad Polską pod znakiem niezwykle barwnej zorzy polarnej, która widoczna była niemal we wszystkich regionach. Pojawiła się dosłownie na chwilę, dlatego nie sposób jej było przewidzieć. Ten, kto ją ujrzał, miał szczęście. Zobacz zdjęcia i filmy.
    Zorza polarna to pod naszą szerokością geograficzną rzadkie zjawisko, w dodatku bardzo kapryśne, bo pojawia się znienacka i bardzo trudno jest ją przewidzieć z większym wyprzedzeniem.
    Zdarzało się, że było pewne iż będzie spektakularna, a wychodziły nici. Innym razem, podobnie jak teraz, nikt się jej nie spodziewał, a ku naszemu zaskoczeniu zatańczyła niemal nad całą Polską. Widziano ją w nocy z piątku na sobotę (14/15.01).
    Następnie pojawiła się ponownie w sobotę (15.01) wieczorem, dwukrotnie z krótką przerwą. W tym pierwszym przypadku burza geomagnetyczna osiągnęła klasę G2, a w tym drugim jeszcze wyższą klasę G3, co oznacza potencjalnie zorzę w całej Polsce.
    Przyczyną był wiatr słoneczny pochodzący z dziury koronalnej zwróconej w stronę Ziemi, ale również bardzo sprzyjające dla polskich obserwatorów południowe skierowanie pola magnetycznego słonecznej plazmy i oczywiście pora doby oraz większe rozpogodzenia.
    Najpiękniejszy spektakl zorza dała nad Bałtykiem, gdzie do dalekiej północy było najbliżej. Tam zorza przybrała nie tylko zieloną i czerwoną barwę, ale również różową i fioletową. Jej falbanki rozciągały się na całe północne niebo.
    Zdjęcia zorzy wykonano jednak również w centralnych regionach kraju, wszędzie tam, gdzie niebo było wolne od chmur. Aktywność słoneczna będzie się wzmagać aż do 2025 roku, więc szanse na ujrzenie zorzy nad Polską będą systematycznie coraz większe.
    Źródło: TwojaPogoda.pl

    Kolorowa zorza polarna. Fot. Pixabay.
    Zorza Polarna nad Polską - 14.01.2022

    https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-01-16/zorza-polarna-swiecila-niemal-nad-cala-polska-byla-zielona-czerwona-a-nawet-rozowa-zdjecia/

    Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA].jpg

    Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]2.jpg

    Zorza polarna świeciła niemal nad całą Polską. Była zielona, czerwona, a nawet różowa [ZDJĘCIA]3.jpg

  8. Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu
    2022-01-16.
    Po gigantycznej i gwałtownej erupcji wulkanu Hunga Tonga Hunga Ha'apai, do jakiej doszło na południowym Pacyfiku w sobotę 15 stycznia br. (przed zmierzchem czasu lokalnego), miejsce kataklizmu przesłoniła gęsta i rozległa chmura pyłu, gazu oraz popiołu. W połączeniu z nastałymi wkrótce nocnymi warunkami, sprawiło to, że rozpoznanie rejonu wystąpienia zdarzenia było znacząco utrudnione w pierwszych kilkunastu godzinach od krytycznego momentu. Dotyczyło to zwłaszcza samego epicentrum wybuchu - tutaj jednak niezawodnie z pomocą przyszła radarowa technika satelitarna (zwłaszcza na usługach europejskiego programu Copernicus), która pozwoliła bezpośrednio spojrzeć na miejsce erupcji, nie zważając na porę dnia i warunki atmosferyczne. Z przeglądu tego wyłonił się obraz drastycznych zmian, jakie spowodowała wspomniana erupcja w samej "strefie zero".
    Pierwszych publicznie dostępnych danych i zobrazowań radarowych ukazujących dokładne miejsce wielkiej erupcji w obrębie archipelagu Tonga dostarczyły satelity Sentinel-1, należące do konstelacji obserwacji Ziemi w służbie programu Copernicus. Europejski system w ciągu kilku godzin zapewnił otwarty dostęp do zobrazowań miejsca wybuchu, wykonanych dzięki zastosowaniu technologii radaru o syntetycznej aperturze (SAR).
    Wydobyty w ten sposób aktualny widok "strefy zero" jednoznacznie wskazał, jak dalece erupcja zmieniła lokalny krajobraz. W zestawieniu z serią wcześniejszych zobrazowań tego obszaru, stwierdzono niemal całkowite zniknięcie niewielkiej połączonej wyspy wulkanicznej, dotychczas naprzemiennie spiętrzanej i naruszanej na skutek pomniejszych erupcji w tym rejonie (na przestrzeni grudnia i stycznia). Nad powierzchnią oceanu w rejonie istniejącej kaldery widoczne pozostały jedynie szczątkowe fragmenty niedawnej wulkanicznej wyspy.
    Gigantyczna erupcja z soboty nie zakończyła przy tym bynajmniej aktywności "gniewnego" wulkanu z epicentrum wybuchu. W ciągu zaledwie kilkunastu kolejnych godzin po jego wystąpieniu stwierdzono oznaki kolejnych, pomniejszych już erupcji (sugerowanych kolejnymi silniejszymi wstrząsami). Sytuację sejsmiczną w tym rejonie trwale monitoruje z pewnego dystansu m.in. centrum geologiczne w Nowej Zelandii.
    Wcześniej, spektakularny przebieg samej erupcji Hunga Tonga Hunga Ha'apai został ukazany przede wszystkim dzięki systemowi satelitarnemu Himawari-8, obsługiwanemu przez Japońską Agencję Meteorologiczną. Materiał z obserwacji zgromadziły też systemy satelitarne NOAA (amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej) - na czele z satelitą GOES West. Według danych zgromadzonych przez NOAA w dniu wystąpienia wybuchu, chmura wulkaniczna objęła krótko po erupcji obszar o promieniu aż 260 km od epicentrum.
    Wiele uwagi na całym świecie poświęcono też skutkom mniej dotkliwym, ale nie mniej spektakularnym - zwłaszcza szybko rozchodzącej się w skali całej kuli ziemskiej (a podczas wybuchu wyraźnie widocznej z orbity) fali uderzeniowej. Wyzwolony podczas erupcji na wyspach Tonga skok ciśnienia został jeszcze tego samego dnia zarejestrowany nawet w Europie, o czym donosiły kolejne stacje meteorologiczne na Starym Kontynencie. W Polsce wystąpienie anomalii stwierdzono w sobotę 15 stycznia wieczorem, w okolicach godz. 20.00 tego dnia.
    Sobotnia erupcja wulkanu Hunga Tonga Hunga Ha'apai na południowym Pacyfiku to jak dotąd zdecydowanie najsilniejsze z serii notowanych w ostatnim czasie poważnych zjawisk wulkanicznych w rejonie pacyficznego "Pierścienia Ognia" (obszaru wzmożonej aktywności sejsmicznej na styku lokalnych płyt tektonicznych). W odróżnieniu od poprzedniej poważniejszej (grudniowej) erupcji, wybuch z 15 stycznia br. był co najmniej 7 razy silniejszy.
    Kataklizm poważnie ograniczył możliwości monitorowania i śledzenia sytuacji w regionie. W efekcie gwałtownej erupcji, archipelag Tonga przesłonił sięgający 20 km wysokości i ponad 500 km średnicy piuropusz pyłu, popiołu i gazów wulkanicznych. Sądzi się, że w jej wyniku dojść mogło do uszkodzenia lub upośledzenia działania krytycznej infrastruktury Królestwa Tonga - na czele z podmorską linią światłowodową oraz naziemną infrastrukturą nadawczo-odbiorczą oraz lotniskową.
    Podstawowa konstelacja radarowa programu Copernicus składa się z dwóch satelitów, Sentinel-1A i Sentinel-1B, dzielących tę samą płaszczyznę orbitalną. Wyposażone są w radar z syntetyczną aperturą działający w pasmie C, który zapewnia zbieranie danych w każdych warunkach atmosferycznych, w dzień i w nocy. Instrument zapewnia rozdzielczość przestrzenną do 5 m i zasięg obserwacji do 400 km w jednym ujęciu. Konstelacja znajduje się na orbicie heliosynchronicznej - orbita ma 12-dniowy cykl kontynuacji, obejmując 175 okrążeń w pojedynczej serii.
    Pierwszy satelita (Sentinel-1A) został wystrzelony na orbitę 3 kwietnia 2014 r., podczas gdy Sentinel-1B trafił tam 25 kwietnia 2016 r. Oba satelity wystartowały z centrum kosmicznego Kourou w Gujanie Francuskiej.
    Fot. HIMAWARI-8 / RAMMB - JMA [jma.go.jp]

    SPACE24

    https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/los-gniewnego-wulkanu-z-tonga-satelity-radarowe-wejrzaly-za-zaslone-pylu-i-popiolu

    Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu.jpg

    Los gniewnego wulkanu z Tonga. Satelity radarowe wejrzały za zasłonę pyłu i popiołu2.jpg

  9. Sektor kosmiczny: 16 – 31 stycznia
    2022-01-16. Redakcja
    Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 16 – 31 stycznia 2022.
    (Poczekaj na załadowanie relacji. Jeśli “nie działa” – odśwież stronę).
    Jeśli masz “news” – wyślij email na kontakt (at) kosmonauta.net
    Jak wygląda strumień materii z komety?
    Wygląda o tak! Zdjęcie powierzchni komety 67P - tej, którą odwiedziła sonda Rosetta. Zdjęcie w pełnej rozdzielczości m.in. na stronie APOD.
    Pojazd crawler dla promów kosmicznych
    Warto sobie to przypomnieć - niebawem zobaczymy podobny wyjazd, ale z rakietą SLS!
    Space Shuttle Era: Crawler Transporter
    https://www.youtube.com/watch?v=Ui-ehJlGM1Q
    Nasze najciekawsze artykuły początku stycznia
    Polecamy! Oto najciekawsze artykuły serwisu Kosmonauta.net z pierwszej połowy stycznia 2022:
    •    Publikacja: polskie rakiety cywilne
    •    Kierunek Luna – misje księżycowe w 2022 roku
    •    ISS do 2030 roku
    •    JWST rozłożony!
    •    Sezon huraganów 2021 na Atlantyku – podsumowanie
    Ile rosyjskich startów w 2022 roku?
    Rosjanie się odgrażają: nawet 30 startów rakiet orbitalnych w 2022 roku! Więcej niż 10 z nich ma być komercyjnych.
    (W 2021 roku było 25 rosyjskich startów). Link do strony Roskosmos.
    1994 PC1 zbliża się do Ziemi...
    Już niebawem, 18 stycznia, w odległości nieco mniejszej od 2 mln km, w pobliżu Ziemi przeleci planetoida 1994 PC1. Jest to dobrze poznany obiekt, o dobrze poznanej orbicie. Średnica tego obiektu to około 1,05 km. Mamy nadzieję, że będą dobre obserwacje radarowe 1994 PC1!


    Near-Earth #asteroid 1994 PC1 (~1 km wide) is very well known and has been studied for decades by our #PlanetaryDefense experts. Rest assured, 1994 PC1 will safely fly past our planet 1.2 million miles away next Tues., Jan. 18.

    Track it yourself here: https://t.co/JMAPWiirZh pic.twitter.com/35pgUb1anq
    — NASA Asteroid Watch (@AsteroidWatch) January 12, 2022
    JWST - końcówka podróży do L2
    W drugiej połowie stycznia 2022 kosmiczny teleskop JWST dotrze do punktu L2 układu Ziemia - Słońce.
    James Webb Space Telescope Launch and Deployment
    https://www.youtube.com/watch?v=v6ihVeEoUdo

    Zaczynamy relację!
    Witamy w tej relacji, w której będziemy obserwować sektor kosmiczny do końca stycznia 2022. Dużo się wydarzy! Zostańcie z nami!
    •    Relacja z 1 – 15 stycznia jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 16 – 31 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 1 – 15 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 16 – 30 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 3 -15 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 16 października – 2 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 1-15 października 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z września 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z wakacji 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    https://kosmonauta.net/2022/01/sektor-kosmiczny-16-31-stycznia/

     

    Sektor kosmiczny 16 – 31 stycznia.jpg

    Sektor kosmiczny 16 – 31 stycznia2.jpg

  10. Katalog materii z Ryugu
    2022-01-15. Krzysztof Kanawka
    Ciekawy katalog materii zebranej przez sondę Hayabusa 2.
    Japońska Agencja Kosmiczna JAXA opublikowała katalog ziarenek materii zebranej przez sondę Hayabusa 2 z planetoidy Ryugu.
    Japońska sonda Hayabusa 2 została wystrzelona w grudniu 2014 roku. Jej celem była planetoida 162173 Ryugu. Dotarła do niej po ponad trzech latach lotu, 27 czerwca 2018. Misja w pobliżu tej planetoidy przebiegła sprawnie – dwa razy sonda pobrała próbki materii z powierzchni Ryugu.
    Trzynastego listopada 2019 Hayabusa 2 rozpoczęła podróż powrotną na Ziemię. Na początku grudnia 2019 silniki jonowe sondy zostały przestawione na pełny ciąg. Podróż w kierunku Ziemi trwała rok – piątego grudnia 2020 kapsuła Hayabusy 2 wylądowała na terenie poligonu wojskowego w Australii w regionie Woomera. Sonda Hayabusa 2 wykonała w międzyczasie przelot obok Ziemi i rozpoczęła swoją misję rozszerzoną.
    Przez kolejny rok trwało katalogowanie materii zebranej przez misję Hayabusa 2. 13 stycznia 2022 JAXA opublikowała katalog ziarenek materii. Katalog jest dostępny na stronie JAXA. Katalog ma możliwości przeszukania dostępnych zasobów, np pod względem rozmiarów.
    Katalog nie jest jeszcze pełny, ale docelowo będzie zawierać takie informacje jak wymiary i masa każdej próbki, podstawowe analizy pod różnymi urządzeniami, typ materii (np pojedyncze ziarenko lub “zlepieniec”) a nawet i fotografia. Na skatalogowanie i pogrupowanie czekają setki ziarenek.
    Misja Hayabusa 2 jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.
    (JAXA)
    Planetoida Ryugu widziana z odległości 22 km / Credits – JAXA

    Wnętrze kapsuły powrotnej sondy Hayabusa 2 / Credits – JAXA

    https://kosmonauta.net/2022/01/katalog-materii-z-ryugu/

    Katalog materii z Ryugu.jpg

    Katalog materii z Ryugu2.png

    Katalog materii z Ryugu3.jpg

  11. Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej? Nie mamy dobrych wieści
    2022-01-15. Radek Kosarzycki
    ALH 84001 to oznaczenie, które kilkanaście lat temu pojawiało się na okładkach wszystkich czasopism. To meteoryt marsjański odkryty na Antarktydzie w 1984 roku. Do mainstreamu trafił, gdy naukowcy wykazali, że znaleźli w nim ślady po materii organicznej.
    Choć w najbliższym punkcie orbity Mars znajduje się niemal 60 milionów kilometrów od Ziemi, to na przestrzeni czterech miliardów lat obie planety wielokrotnie wymieniały się skałami kosmicznymi. Gdy potężna planetoida uderzała w jedną z tych dwóch planet, z jej powierzchni wybijane były miliony ton materii skalnej, które wyrywając się z więzów grawitacyjnych swojej planety, po milionach lat podróży mogły przypadkiem trafić na planetę sąsiednią. Nic zatem dziwnego, że jak do dzisiaj naukowcom udało się odkryć na Ziemi kilkadziesiąt meteorytów marsjańskich. Zapewne i na Marsie można znaleźć wiele kamieni pochodzących z Ziemi.
    ALH 84001 powstał na Marsie około 4 miliardów lat temu, wkrótce po powstaniu samego Układu Słonecznego. W jakimś kosmicznym kataklizmie został jednak wyrzucony z Marsa i po milionach lat podróży trafił na swojej drodze na Ziemię, gdzie wylądował na polu lodowym Alan Hills na Antarktydzie. Badający go naukowcy odkryli w jego wnętrzu ślady organicznego węgla, co początkowo zostało zinterpretowane jako dowód na procesy biologiczne na powierzchni Marsa. Stąd też się wzięła powszechna rozpoznawalność tego meteorytu.
    Rzeczywistość okazała się jednak prostsza
    Najnowsze badania tego obiektu wskazują jednak na zgoła inne pochodzenie. Naukowcy podejrzewają, że materia organiczna w próbce meteorytu jest efektem oddziaływania skały z wodą w procesach hydrotermalnych. Podobne procesy zachodzą zresztą także na Ziemi.
    Aby dojść do tego - jakby nie patrzeć rozczarowującego - wniosku naukowcy poddali wycinek skały szczegółowej analizie obejmującej analizę widma oraz skład izotopowy skały. Wnioski przyszły same. Takie same cechy jak ALH 84001 posiadają skały na Ziemi, które ulegają serpentynizacji, np. gdy zastygnięta lawa bogata w żelazo lub magnez wchodzi w interakcje z wodą.
    Warto jednak zauważyć, że takie reakcje jak serpentynizacja czy karbonizacja mogą długofalowo być odpowiedzialne za powstanie zbiorników wody bogatych w materię organiczną, w których po raz pierwszy mogło pojawić się życie na Ziemi. Podobnie zresztą mogło być też na Marsie.
    Zatem choć ALH 84001 nie jest ostatecznie dowodem na to, że na Marsie zachodziły kiedykolwiek jakiekolwiek procesy biologiczne, to wyraźnie wskazuje, że warunki po temu na wczesnym Marsie jednak istniały. Trudno, weźmiemy i to.
    ALH 84001

    https://spidersweb.pl/2022/01/alh-84001-meteoryt-marsjanski.html

    Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej Nie mamy dobrych wieści.jpg

    Pamiętacie meteoryt marsjański, w którym znaleziono ślady materii organicznej Nie mamy dobrych wieści2.jpg

  12. Zorza polarna nad Polską. Była widoczna gołym okiem
    2022-01-15. Źródło: Kontakt 24, tvnmeteo.pl, "Z głową w gwiazdach"

    Zorza polarna była widoczna w Polsce ostatniej nocy. To zjawisko, które rzadko pojawia się w naszej szerokości geograficznej. Zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24.
    Zorza polarna widoczna jest najczęściej na wysokich szerokościach geograficznych, głównie na obszarach podbiegunowych. W nocy z piątku na sobotę okazję do jej obserwacji mieli także mieszkańcy naszego kraju. Największe szanse na podziwianie tego zjawiska miały osoby znajdujące się nad morzem. Zorza pojawiła się jednak nie tylko w północnych regionach, ale także w centrum.
    Na Kontakt 24 otrzymaliśmy zdjęcia zorzy polarnej widzianej z Łeby, miejscowości Niedźwiady w pobliżu Kalisza oraz z Nowego Miasta Lubawskiego w woj. warmińsko-mazurskim.
    Zorza Polarna widoczna w Polsce
    Jak przyznaje popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki "minionej nocy, dosyć niespodziewanie, utworzyła się 'wyrwa' w magnetosferze, która wywołała silne zorze polarne, przy wcale nie tak ekstremalnych parametrach wiatru słonecznego". W wyniku tego - wyjaśnił - "zorze polarne dało się zobaczyć na dużo niższych niż zwykle szerokościach geograficznych, w tym w Polsce".
    Wójcicki dodał, że w niektórych miejscach zorzę dało się dostrzec gołym okiem. Obserwacji sprzyjało pogodne lub nawet bezchmurne niebo.
    Jak powstaje zorza polarna
    Obserwowana z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej lub innego obiektu na orbicie zorza polarna ukazuje się jako świecący na zielono owal wokół jednego z ziemskich biegunów. Jednak w polu magnetycznym zbiera się energia, która co pewien czas jest gwałtownie uwalniana w atmosferę w postaci prądu elektrycznego. Taki wybuch koronalnych wyrzutów masy (CME) powoduje zmiany barw zorzy na purpurową, czerwoną i białą. To wyrzuty gorącej materii w przestrzeń międzyplanetarną, wywołane gwałtowną ekspansją pola magnetycznego tworzącego pętle i łuki w koronie słonecznej.
    Rozbłysk zorzy może trwać od kilku do kilkunastu minut. Gdy cząstki te docierają do Ziemi, poruszają się wzdłuż linii pola magnetycznego naszej planety. Część cząstek trafia w okolice biegunów, powodując świecenie zorzy polarnej. Inne poruszają się wzdłuż wyciągniętego "ogona" pola magnetycznego, ciągnącego się w kierunku od Słońca, czyli w cieniu Ziemi.
    Aktywność słoneczna cyklicznie się zwiększa i zmniejsza w 11-letnich cyklach. Obecnie trwa 25. cykl słoneczny. Jak informuje Wójcicki, "gdy mamy maksimum aktywności słonecznej, na tarczy naszej gwiazdy widzimy więcej plam, jest więcej regionów aktywnych i rozbłysków. Do ziemi dociera wtedy więcej materii słonecznej, która wprost przekłada się na aktywność zórz polarnych na dużych szerokościach geograficznych" - tłumaczy. Jak podkreśla, "dziś jesteśmy w fazie zaawansowanego wstępu, a raczej solidnego rozkręcania się 25. cyklu słonecznego".
    Autor:ps
    Źródło: Kontakt 24, tvnmeteo.pl, "Z głową w gwiazdach"
    Źródło zdjęcia głównego: Kontakt 24/Patryk
    https://tvn24.pl/tvnmeteo/polska/zorza-polarna-w-polsce-w-nocy-z-piatku-na-sobote-141501-byla-widoczna-golym-okiem-zdjecia-5559945

    Zorza polarna nad Polską. Była widoczna gołym okiem.jpg

    Zorza polarna nad Polską. Była widoczna gołym okiem2.jpg

  13. Misja Artemis-1 jeszcze w marcu '22? Optymistyczne zapowiedzi NASA
    2022-01-14. Mateusz Mitkow
    Pomimo nowych opóźnień i komplikacji godzących w przygotowania ciężkiej rakiety SLS do debiutu na wyrzutni, urzędnicy NASA nie wykluczają, że pierwszy start nowego systemu nośnego Space Launch System (SLS) będzie mógł dojść do skutku jeszcze w marcu 2022 r. Doniesienia o spodziewanym momencie debiutu rakiety SLS skomentowała podczas konferencji SpaceCom dyrektor Centrum Lotów Kosmicznych im. Johna F. Kennedy'ego, Janet Petro.
    Długo wyczekiwana misja Artemis-1 jest pierwszym krokiem w powrocie człowieka na Księżyc pod znakiem amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Ma ona na celu przeprowadzenie testów nowego systemu nośnego SLS i kapsuły Orion, która podczas parotygodniowej podróży wykona przelot wokół Księżyca, pokazując gotowość przyjęcia pierwszych astronautów na pokład pojazdu kosmicznego podczas misji Artemis 2.
    Z niedawnych doniesień dotyczących przygotowań do misji agencja informuje, że spodziewa się w połowie lutego przetransportowania SLS na stanowisko startowe LC-39B w celu dokonania testowego tankowania i próbnego odliczania. W dalszej kolejności rakieta wróci do charakterystycznego Vehicle Assembly Building (VAB) celem "dopieszczenia" systemu nośnego przed ostateczną podróżą na wyrzutnię.
    Ostateczny test urządzenia początkowo miał odbyć się już w styczniu bieżącego roku, jednak zostało to wstrzymane z powodu awarii jednego z czterech silników RS-25 w stopniu centralnym rakiety. Inżynierowie NASA pracujący przy projekcie byli zmuszeni do wymiany sterownika, co spowodowało zmianę w terminarzu. Sprecyzowana data lotu rakiety zostanie podana dopiero po udanej "próbie generalnej", która będzie polegała na napełnieniu zbiorników rakiety paliwem i utleniaczem. Pomimo powyższego NASA nie wyklucza startu owej rakiety jeszcze w marcu br.
    Wynika to z wypowiedzi dyrektor KSC z dnia 12 stycznia, jaka została wygłoszona podczas konferencji SpaceCom. Janet Petro oznajmiła, że test skompletowanej rakiety i pierwszy start w programie Artemis odbędzie się jeszcze w pierwszym kwartale tego roku. Pierwsze okienko startowe zostało przewidziane pomiędzy 12 a 27 marca, a późniejsze z kolei na 8-23 kwietnia. Jest to uzależnione od kilku czynników, w tym zajętości personelu centrum kosmicznego, terminu przydatności uszczelniaczy w segmentach rakiet pomocniczych na paliwo stałe, które do połowy bieżącego roku powinny zostać w jakiś sposób wykorzystane, inaczej dwa SRB muszą zostać rozebrane, aby przejrzeć i w razie potrzeby wymienić je. Dodatkowo NASA wymaga, aby pojazd Orion wylądował na Oceanie Spokojnym w ciągu dnia.
    Termin startu Artemis 1 wpłynie również na harmonogram kolejnej operacji, tym razem załogowej misji Artemis 2, ze względu na to, iż będzie ona wykorzystywała zdobyte informacje jak i doświadczenie w pierwszym lot programu księżycowego. Jest to związane z „żelazną granicą", czyli okresem 20-21 miesięcy pomiędzy misjami. Marcowa czy nawet kwietniowa data wydaje się być sporym optymizmem ze strony NASA, biorąc pod uwagę opóźnienia, jakie do tej pory miały miejsce. Niewykluczone jest także, że podczas próby pojawią się problemy, które opóźnią oczekiwany start do nawet następnego roku.
    Pierwotnie rakieta SLS miała wzbić się w powietrze w 2016 roku, jednak z powodu przestojów związanych z awariami elementów składowych urządzenia i spowolnienia prac w związku z pandemią COVID-19 w 2020 r. ukończona rakieta w dalszym ciągu nie doczekała się swojego startu. NASA dąży obecnie do powrotu ludzi na powierzchnię Księżyca nie wcześniej niż w 2025 r., w ramach misji Artemis 3, która pierwotnie została zaplanowana na 2024 r., a decyzja o dość szybkim toku spraw została podjęta jeszcze za czasów administracji powołanej za prezydentury Donalda Trumpa. Jednakże powrót człowieka został odroczony z wielu powodów, m.in. ze względu na kwestię finansowania owego programu. Nie da się ukryć, że program Artemis pochłania ogromne koszty, dlatego też NASA próbuje ograniczyć wydatki jak tylko to możliwe.
    Utrudnienia nie ominęły także wątku związanego z rozwojem kapsuły Orion czy projektowania i produkcji specjalnie przystosowanych skafandrów kosmicznych. Wśród powodów należy wymienić także te związane ze skargą i pozwem złożonym przez firmę Blue Origin, która nie była w pełni zadowolona z wyników przetargu dotyczącego budowy lądownika księżycowego HLS (Human Landing System). Zamówienie to zostało przydzielone tylko jednemu przedsiębiorstwu (zamiast dwóch spodziewanych) - spółce SpaceX.
    Fot. NASA [nasa.gov]
    SPACE24
    https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/misja-artemis-1-jeszcze-w-marcu-22-optymistyczne-zapowiedzi-nasa

    Misja Artemis-1 jeszcze w marcu 22 Optymistyczne zapowiedzi NASA.jpg

  14. Polskie satelity poleciały w kosmos w niezwykły sposób

    2022-01-14. Filip Mielczarek

    Firma należąca do Richarda Bransona właśnie wysłała na orbitę kolejne satelity. Co ciekawe, dostały się one tam w innowacyjny sposób, bo na pokładzie rakiety, która wystartowała z pokładu Jumbo Jeta.

     To już kolejna misja Virgin Galactic, tuż po zeszłorocznej Tubular Bells, która zakończyła się pełnym sukcesem. Do niedawna wielu nie wierzyło, że za pomocą samolotu Boeing 747-400 Cosmic Girl można w bezpieczny i tani sposób wysyłać ładunki na orbitę. Podczas najnowszej misji, która odbyła się w czwartek (13.01), w kosmos poleciały dwa polskie urządzenia od firmy SatRevolution.
    Jest to wielkie wydarzenie w historii Polski i rozwoju naszego rodzimego przemysłu kosmicznego. Firma SatRevolution rozpoczęła budowę konstelacji składającej się z czternastu satelitów obserwacyjnych o nazwie STORK (Bocian). W trakcie najnowszej misji o wymownej nazwie Above the Clouds (Ponad chmurami), na orbitę zostało wyniesione kolejne urządzenie STORK-3, które będzie prowadzić obserwacje na użytek energetyki i rolnictwa.
    Oprócz STORK-3, na orbicie znajdują się już cztery inne urządzenia z tej konstelacji, a mianowicie STORK-1, STORK-2, STORK-4 i STORK-5. Ale to nie wszystko. Na pokładzie rakiety LauncheOne od Virgin Galactic znalazło się również drugie urządzenie. Jak informuje firma SatRevolution, stanowić ma ono platformę testową dla rozwoju nowej satelitarnej jednostki napędowej opartej na wodnym materiale pędnym.

    Polskie innowacyjne urządzenia na pokładzie Launcher One
    SteamSat-2 jest demonstratorem technologii opracowanym dla brytyjskiego SteamJet Space System. Ideą projektu jest innowacyjny napęd, dzięki któremu będzie można bezpiecznie deorbitować małe satelity typu CubeSat i tym samym ograniczyć problem kosmicznych śmieci. Testy laboratoryjne pokazały, że taki napęd miałby ciąg na poziomie 6 miliniutonów, impuls właściwy 172 sekund, zaś pobór mocy nie przekroczyłby 20W.
    Cóż za niezapomniane przeżycie obserwować, jak zespół Virgin Orbit idealnie zrealizował kolejną misję w kosmos. Nie mógłbym być bardziej dumny z pracy, którą wykonują. Promuję się obok nich. Dzisiaj wspieraliśmy eksperymentalne ważne prace dla naszych trzech zadowolonych klientów. Gratuluję im i naszemu wspaniałemu zespołowi - powiedział Richard Branson, założyciel Virgin Orbit.

     Virgin Galactic pochwaliło się na swoim profilu na Twitterze, że poza polskimi urządzeniami, na orbicie pojawiły się: austriacki ADLER 1, NASA: PAN A i PAN B, GEARRSAT 3 i TechEdSat 13. ADLER 1 będzie miał za zadanie wykryć niewielkie kosmiczne śmieci. NASA: PAN A i PAN B (Pathfinder for Autonomous Navigation) są przeznaczone do realizacji eksperymentu z autonomicznym dokowaniem przy obniżonym koszcie realizacji misji. Tymczasem GEARRSAT 3 to system, który pozwoli stworzyć technologię kontroli nad rojem miniaturowych obiektów, a TechEdSat 13 jest akademickim instrumentem badawczym powstałym przy współpracy z NASA.

    INTERIA
     
    STORK-3 i SteamSat-2 - dwa polskie satelity poleciały w kosmos z Virgin Orbit /Virgin Orbit / SatRevolution /materiały prasowe

    LauncherOne launches “Above the Clouds”

    https://www.youtube.com/watch?v=FevcSxFUOPQ

    https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-polskie-satelity-polecialy-w-kosmos-w-niezwykly-sposob,nId,5769596

    Polskie satelity poleciały w kosmos w niezwykły sposób.jpg

    Polskie satelity poleciały w kosmos w niezwykły sposób2.jpg

  15. A gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego? Detektory fal grawitacyjnych mogłyby to wykryć
    2022-01-14. Radek Kosarzycki
    Tunele czasoprzestrzenne (gdyby na pewno istniały) mogą z zewnątrz przypominać czarne dziury. Jednak różnią się od nich tym, że gdy jakiś obiekt wpada do takiej, to już w niej zostaje. Gdy coś zaś wpadnie do tunelu, może przelecieć przez niego na drugą stronę. A gdyby to była czarna dziura? Takie zjawisko mogłyby wykryć detektory fal grawitacyjnych.
    Detektory fal grawitacyjnych w ciągu ostatnich kilku lat odkryły wiele sygnałów pochodzących od łączących się czarnych dziur. Co by jednak było, gdyby udało się zobaczyć coś ciekawszego, np. tunele czasoprzestrzenne?
    Czarna dziura wpadająca do takiego tunelu czasoprzestrzennego także emitowałaby fale grawitacyjne, ale wyglądałyby one inaczej niż te emitowane podczas łączenia dwóch czarnych dziur. Teoretycznie, detektory LIGO oraz Virgo byłyby w stanie zarejestrować także i takie fale.
    Czym są tunele czasoprzestrzenne?
    W skrócie tunel czasoprzestrzenny, kiedyś zwany także mostem Einsteina-Rosena, to swego rodzaju skrót między dwoma odległymi punktami we wszechświecie lub, w wersji ekstremalnej, przejście z jednego wszechświata do drugiego. Jak na razie nie ma żadnych dowodów na to, że takie twory w ogóle istnieją. Jedyne, co można o nich obecnie powiedzieć to to, że ogólna teoria względności ich nie wyklucza oraz że wyglądają fenomenalnie w hollywoodzkich produkcjach sci-fi.
    Z zewnątrz tunele czasoprzestrzenne mogą przypominać czarne dziury, jednak różnią się od nich tym, że gdy jakiś obiekt wpada do takiej, to już w niej zostaje. Gdy coś zaś wpadnie do tunelu, może przelecieć przez niego na drugą stronę.
    •    Zobacz także: Tunelem czasoprzestrzennym w sekundę na drugi koniec galaktyki. Teoretycznie to możliwe
    Należy tu jednak podkreślić, że tunele czasoprzestrzenne to czyste spekulacje, przez duże S. Niemniej jeżeli istnieją, to badacze obecnie mają instrumenty, które powinny pozwolić na ich odkrycie – mówi William Gabella, fizyk z Uniwersytetu Vanderbilt w Nashville.
    Gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego...
    Gabella wraz ze współpracownikami przeanalizował przypadek czarnej dziury o masie pięciokrotnie wyższej od masy Słońca, krążącej wokół tunelu czasoprzestrzennego znajdującego się 1,6 mld lat świetlnych od Ziemi. Zgodnie z obliczeniami okrążająca tunel czarna dziura stopniowo opadałaby na niego po spirali tak samo, jak to się dzieje w układach dwóch czarnych dziur. Początkowo emitowane w ten sposób fale grawitacyjne wyglądałyby identycznie jak standardowe fale grawitacyjne emitowane przez dwie czarne dziury. Ich częstotliwość rosłaby, aby zakończyć się jednym wysokim dźwiękiem.
    Jednak po dotarciu do centrum tunelu czasoprzestrzennego, czarna dziura przeleciałaby przez niego. Badacze postanowili zbadać, co by się stało gdyby po takim przelocie pojawiła się np. w innym wszechświecie. W takim przypadku fale grawitacyjne w pierwszym wszechświecie gwałtownie znikną. W drugim wszechświecie czarna dziura wystrzeliłaby  z drugiej strony tunelu tylko po to, aby po spirali z powrotem do niego opaść. Następnie przelatując przez tunel ponownie pojawiłaby się ponownie w pierwszym wszechświecie.
    •    Zobacz też: Nasza galaktyka to wielki tunel czasoprzestrzenny pozwalający na podróże na skróty?
    Gdyby taka czarna dziura powróciła, najpierw po spirali wydostałaby się z tunelu, być może emitując odwrotny do klasycznego wzór fal grawitacyjnych, a następnie powróciłaby znów do niego. Z czasem, odbijając się między oboma wszechświatami, emitując w obu kolejne rozbłyski fal grawitacyjnych przerywane ciszą, emitowałaby energię do czasu, gdy w końcu zakończyłaby swoją podróż w samym środku tunelu.
    Taki schemat fal grawitacyjnych nie może pojawić się w przypadku dwóch czarnych dziur. Byłby więc to jednoznaczny sygnał wskazujący na to, że mamy do czynienia z tunelem czasoprzestrzennym – mówi Dejan Stojkovic, fizyk z Uniwersytetu Buffalo w Nowym Jorku.
    Skoro mamy już detektory, wypada nasłuchiwać
    Detektory LIGO w USA oraz Virgo we Włoszech wykrywają fale grawitacyjne, czyli zmarszczki czasoprzestrzeni emitowane przez łączące się czarne dziury oraz gęste pozostałości po masywnych gwiazdach, tzw. gwiazdy neutronowe. Obiekty te przed połączeniem się w jedno okrążają się coraz szybciej po spirali, emitując ogromne ilości energii w postaci fal grawitacyjnych. Tracąc energię na emisję tych fal, zbliżają się stopniowo do siebie, a z czasem dochodzi do ich połączenia w jeden masywniejszy obiekt.
    •    Czytaj też: Czarne dziury mają drugą stronę i łączą się w tunel czasoprzestrzenny? I tak nim nie polecimy
    Od 2015 r. udało się już zarejestrować kilkanaście takich sygnałów i z czasem naukowcy zaczną poszukiwać bardziej nietypowych fal grawitacyjnych. Być może w pewnym momencie uda się zarejestrować przelot czarnej dziury przez tunel czasoprzestrzenny. Skoro to nie jest niemożliwe… może warto nasłuchiwać, tak na wszelki wypadek.

    Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.
    Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy na spidersweb.pl 29.07.2020 roku
    Will Wormholes Allow Fast Interstellar Travel?
    Czy tunele czasoprzestrzenne pozwolą na szybkie podróże międzygwiezdne?
    https://www.youtube.com/watch?v=ldVDM-v5uz0

    Detektor fal grawitacyjnych LIGO

    https://spidersweb.pl/2022/01/detektory-fal-grawitacyjnych-czarna-dziura-tunel-czasoprzestrzenny.html

    A gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego Detektory fal grawitacyjnych mogłyby to wykryć.jpg

    A gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego Detektory fal grawitacyjnych mogłyby to wykryć2.jpg

    A gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego Detektory fal grawitacyjnych mogłyby to wykryć3.jpg

    A gdyby czarna dziura wpadła do tunelu czasoprzestrzennego Detektory fal grawitacyjnych mogłyby to wykryć4.jpg

  16. Nieproszona gwiazda odwiedziła dwie młode gwiazdy. Narobiła zamieszania i uciekła
    2022-01-14. Radek Kosarzycki
    Co by się stało gdyby w pobliżu Układu Słonecznego pojawiła się inna gwiazda? Nie byłoby ciekawie. Jej oddziaływanie grawitacyjne na gazowe olbrzymy mogłoby zaburzyć ich orbity. Zrobiłby się tutaj niezły galimatias. Takie coś właśnie wydarzyło się w Wielkim Psie.
    Słońce ze swoimi ośmioma planetami, licznymi księżycami i milionami planetoid znajduje się w stosunkowo przeciętnym miejscu w przestrzeni kosmicznej. W porównaniu do odległości między gwiazdami wszystko, co znajduje się w Układzie Słonecznym, jest blisko siebie. Gdy jednak wylecimy z Układu Słonecznego, na pierwszą gwiazdę napotkamy dopiero po przebyciu 4,26 lat świetlnych. Za jakiś czas to się zmieni, wskutek skomplikowanego ruchu trzech gwiazd tworzących układ Alfa Centauri, najbliższą gwiazdą od Słońca przestanie być Proxima Centauri, a jej miejsce zajmie Alfa Centauri A. Wszystkie gwiazdy w przestrzeni kosmicznej bezustannie zmieniają położenie względem siebie. Jedne się od nas oddalają, inne się do nas przybliżają. Nie ma w tym nic nowego.
    Dla przykładu w 2016 roku astronomowie z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu opublikowali pracę, w której wykazali, że za około 1,36 mln lat w pobliżu Układu Słonecznego przeleci inna gwiazda. Czerwony karzeł Gliese 710 zbliży się do nas na odległość 13 000 AU (1 AU = 150 mln km). Zazwyczaj mówiąc o odległościach między gwiazdami, używamy jednak lat świetlnych. Jeden rok świetlny to odległość, jaką w ciągu całego roku pokonuje światło lecące z prędkością (!) światła. Tak jak wyżej wspomniałem, najbliższa gwiazda aktualnie znajduje się w odległości 4 lat i 3 miesięcy świetlnych. Za 1,36 mln lat Gliese 710 znajdzie się w odległości zaledwie… 77 dni świetlnych. W skali kosmicznej będzie naprawdę blisko. Tyle w kwestii wprowadzenia.
    Kosmiczne spotkanie gwiazd w Wielkim Psie
    Astronomowie obserwujący niebo za pomocą radioteleskopów ALMA oraz VLA odkryli właśnie nietypowe spotkanie gwiazd. Głównym bohaterem obserwacji był układ podwójny Z Canis Majoris (w Wielkim Psie) składający się z dwóch młodych protogwiazd otoczonych gęstym dyskiem protogwiezdnym.
    Najciekawsze w tym układzie było to, że niezwiązana z nim inna gwiazda stosunkowo niedawno zbliżyła się do niego na odległość na tyle małą, że jej grawitacja zaburzyła strukturę dysku pyłowo-gazowego i doprowadziła do powstania wydłużonych włókien gazu i pyłu zawierających materię przyciągniętą przez przelatującą gwiazdę.
    Jak dotąd takie bliskie przeloty między gwiazdami obserwowane były jedynie w symulacjach komputerowych, nigdy jednak nie udało się dostrzec takiego spotkania, bowiem w skali kosmicznej trwają one niezwykle krótko. Jak przekonują astronomowie, dostrzeżenie takiego przelotu przypomina uchwycenie na zdjęciu błyskawicy podczas burzy.
    Co więcej, szczegółowa analiza smug pyłu i gazu pozwoliła badaczom jednoznacznie ustalić, która gwiazda przeleciała w pobliżu Z CMa. Według badaczy jest to niezwykle ciekawe zdarzenie. Jakby nie patrzeć w dysku protoplanetarnym otaczającym młode protogwiazdy mogły powstawać nowe planety. Przelot innej gwiazdy przez taki dysk musiał wpłynąć na jego wnętrze, na jego strukturę i panujące w nim temperatury. Pytanie, czy to mogło pomóc w stworzeniu nowych planet, czy też uniemożliwić powstanie już powstających na razie musi pozostać otwarte.
    Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO), S. Dagnello (NRAO/AUI/NSF), NAOJ

    https://spidersweb.pl/2022/01/wielki-pies-kosmiczne-spotkanie-gwiazd-z-cma.html

    Nieproszona gwiazda odwiedziła dwie młode gwiazdy. Narobiła zamieszania i uciekła.jpg

    Nieproszona gwiazda odwiedziła dwie młode gwiazdy. Narobiła zamieszania i uciekła2.jpg

  17. SpaceX wysyła na orbitę 105 satelitów we współdzielonej misji Transporter-3
    2022-01-14.
    Firma SpaceX wykonała drugą misję orbitalną w 2022 roku. Rakieta Falcon 9 przeprowadziła lot Transporter-3 poświęcony mniejszym satelitom dla wielu klientów. Na orbitę trafiło 105 obiektów, w tym cztery statki polskiej firmy SatRevolution i dwa fińsko-polskiej spółki ICEYE.
    Rakieta Falcon 9 wystartowała ze stanowiska SLC-40 na kosmodromie Cape Canaveral na Florydzie 13 stycznia 2022 r. o 16:25 czasu polskiego. Cały lot przebiegł pomyślnie i górny stopień rozpoczął proces wypuszczania wszystkich satelitów około 59 minut po starcie. Całość trwała 28 minut.
    W misji wykorzystano po raz 10. dolny stopień rakiety Falcon 9 o oznaczeniu B1058. Za jego pomocą wykonano do tej pory następujące misje: pierwszy załogowy lot SpaceX Demo-2 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ANASIS-II, Starlink L12, towarową misję CRS-21 do ISS, misję Transporter-1, loty satelitów Starlink Starlink L20, Starlink L23, Starlink L26 oraz Starlink 4-1. Również po tym locie stopień powrócił na Ziemię. Nie było to jednak typowe lądowanie na autonomiczną barkę, ale bezpośredni powrót na wybrzeże i lądowanie na wyznaczonym miejscu LZ-1 na terenie kosmodromu. Było to pierwsze lądowanie dolnego stopnia Falcona na lądzie od czerwca 2021 r. w misji Transporter-2.

    O ładunkach w misji Transporter-3
    Największym urządzeniem wysłanym w tej misji był ukraiński mikrosatelita Sich 2-1. To ważący 170 kg statek przeznaczony do wykonywania obserwacji Ziemi w świetle widzialnym i bliskiej podczerwieni na głównie cywilne potrzeby: planowania miast, zarządzania uprawami i kontroli środowiska naturalnego. Budowa satelity przez zakłady KB Jużnoje była opóźniona przez wiele lat z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainie.
    Największy udział w liczbie ładunków misji Transporter-3 miała amerykańska firma Planet Labs, która buduje na niskiej orbicie okołoziemskiej konstelację nanosatelitów obserwacji Ziemi. W misji Transporter-3 wysłano pierwsze 44 satelitów SuperDove serii Flock 4x. Po tym starcie firma posiada już ponad 200 działających satelitów. Już w tej chwili pokrywają oni około 350 mln km kwadratowych powierzchni lądowej z codziennie aktualizowanymi danymi obserwacyjnymi z maksymalną rozdzielczością 3 m/px.
    Amerykańska firma Spire Global umieściła w ładowni rakiety Falcon 9 do tego lotu 4 satelity serii Lemur-2. Sieć satelitarna Lemur-2 pełni dwie funkcje: używa zakryć atmosferycznych sygnału z wyżej położonych satelitów GPS do profilowania atmosfery ziemskiej na potrzeby meteorologii oraz odbiorników AIS do śledzenia statków morskich.
    Dwie firmy rozbudowały po tej misji swoje sieci satelitów wykorzystujących radar syntetycznej apertury SAR. Amerykańska Capella Space wysłała satelity Capella 7 i Capella 8, które są kolejno 6. i 7. użytkowanym komercyjnie satelitą sieci. Polsko-fińska firma ICEYE wysłała statki ICEYE X14 oraz X16, które są 15. i 16. satelitą sieci. W tej chwili ICEYE jest posiadaczem największej sieci SAR na orbicie. Swojego drugiego satelitę radarowego SAR wysłała też firma Umbra Space. Na orbitę trafił ładunek Umbra-02.
    Izraelski ośrodek Space Laboratory of the Herzliya Science Centre zaangażował studentów i uczniów szkół średnich do zbudowania 8 identycznych edukacyjnych nanosatelitów Tevel standardu CubeSat 1U, które poleciały w tej misji.
    Swoje satelity wysłała też polska firma SatRevolution. Wśród czterech ładunków wysłanych przez wrocławską firmę znalazły się dwa satelity STORK 1 i 2. Są to nanosatelity standardu CubeSat 3U, które mają budować sieć złożoną z 14 statków, wykonujących obserwację Ziemi dla celów komercyjnych z rozdzielczością dochodzącą do 5 m/px.
    We współpracy z SatRevolution zbudowane też zostały: LabSat - satelita naukowy standardu CubeSat 3U powstały we współudziale Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Statek będzie badał wpływ środowiska kosmicznego na próbki biologiczne.
    Ostatnim satelitą zbudowanym na tę misję przez SatRevolution jest SW1FT. Statek zbudowany również w standardzie CubeSat 3U będzie demonstrował możliwości wykorzystania platformy satelitarnej przez kilka komercyjnych ładunków użytkowych.
    Amerykański startup Kepler Communications wysłał w misji Transporter-3 satelity Kepler 16, 17, 18 i 19. To kolejne statki budowanego przez firmę systemu komunikacji z urządzeniami Internetu Rzeczy (Internet of Things IoT).
    Wśród orbitowanych satelitów pojawiły się też pikosatelity od firmy Fossa Systems. Organizacja non-profit wysłała w tym locie pierwsze sześć demonstracyjnych satelitów FossaSat 2E1-2E6.
    Nasi czescy sąsiedzi również brali udział w tej misji. Czeski ośrodek badawczy Czech Aerospace Research Center VZLU wysłał w misji statek standardu CubeSat 3U VZLUSAT-2, który będzie testował technologie satelitarne dla przyszłej konstelacji.
    Na orbitę trafił też satelita Dodona - CubeSat od Uniwersytetu Południowej Kalifornii, który testował będzie oprogramowanie i sprzęt La Jument firmy Lockheed Martin, która rozwija satelitarne technologie sztucznej inteligencji.
    Na orbitę łącznie w tym locie trafiło 105 ładunków z 20 państw. Powyżej wymieniliśmy i opisaliśmy tylko wybrane z nich.
     
    Podsumowanie
    Misja Transporter-3 była drugim lotem orbitalnym w 2022 roku. Pierwszy również należał do firmy SpaceX i rakiety Falcon 9, która wysłała 6 stycznia kolejny zestaw satellitów telekomunikacyjnych Starlink.
     
     
    Opracował: Rafał Grabiański
    Na podstawie: SpaceX/SN/NS
     
     
    Na zdjęciu: Rakieta Falcon 9 startująca w misji Transporter-3. Źródło: SpaceX.
    Transporter-3 Mission
    https://www.youtube.com/watch?v=mFBeuSAvhUQ&t=892s

    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/spacex-wysyla-na-orbite-105-satelitow-we-wspoldzielonej-misji-transporter-3

    SpaceX wysyła na orbitę 105 satelitów we współdzielonej misji Transporter-3.jpg

  18. Pionowe ruchy powietrza mogą wynieść bakterie na wysokość 120 km
    2022-01-14.
    Naukowy z Higgs Centre for Theoretical Physics w Wielkiej Brytanii znaleźli dane sugerujące, że ruchy pionowe w atmosferze Ziemi wypychają bakterie na wysokość ponad 120 km. W artykule opublikowanym w Proceedings of the Royal Society A Arjun Berera i Daniel Brener przedstawili model opisujący zachowanie silnych wiatrów w górnych partiach atmosfery.
    Jak wysoko sięga ziemskie życie? Przez wiele lat uważano, że biosfera rozciąga się do około 75 km nad jej powierzchnią naszej planety. Ostatnie badania sugerują jednak, że ta granica może sięgać nawet 120 km wyżej. Wynika to z faktu, że na takich właśnie wysokościach znaleziono jeszcze próbki żywych bakterii. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że astronauci obecni na pokładzie stacji kosmicznej ISS, która okrąża Ziemię na wysokości ponad 400 km, także znaleźli bakterie przylegające do zewnętrznej części konstrukcji. Z badań naukowych wynika również, że istnieją silne pionowe wiatry wiejące zarówno w górnej mezosferze, jak i termosferze.
    W swojej nowej pracy dwójka badaczy zastanawia się, czy tak silne wiatry, których prędkości dochodzą nawet do 100 m/s, mogą unosić bakterie znacznie wyżej niż dotychczas sądzono. Aby się o tym przekonać, uczeni stworzyli model komputerowy symulujący warunki panujące w górnych warstwach ziemskiej atmosfery. Do modelu wprowadzili następnie „rzeczywiste” dane ze znanych źródeł, takie jak pomiary prędkości wiatru oraz informacje o wielkości i wadze bakterii.
    Symulacje komputerowe wykazały, że bakterie mogą być łatwo przenoszone na wysokości do 120 km. Ze względu na ograniczoną ilość danych pomiarowych dostarczonych do symulacji był to tylko pewien zakres ustaleń, niewykluczone więc, że ta górna granica może się przesunąć jeszcze wyżej. Naukowcy zauważyli również, że na tych wysokościach sam pęd bakterii niesionych przez wiatr może przenieść je znacznie wyżej. Teoretyzują, że bakterie mogą być przenoszone z powierzchni Ziemi na tyle wysoko, by mógł już na nie oddziaływać nawet pył kosmiczny. Który, jak zauważają autorzy publikacji, porusza się wystarczająco szybko, by przenosić najdrobniejsze żywe organizmy w przestrzeń kosmiczną, a być może i na inne planety.
    Jeżeli te założenia są poprawne, ten sam rodzaj aktywności mógłby wystąpić między innymi na Marsie, a tamtejsze hipotetyczne bakterie byłyby – oczywiście teoretycznie – w stanie przenosić się na Ziemię. Ciekawe wydaje się także sprawdzenie, co podobna symulacja powiedziałaby nam o możliwości wynoszenia prostych, drobnych organizmów do atmosfery Wenus.
     
    Czytaj więcej:
    •    Cały artykuł
    •    Oryginalna publikacja: A. Berera et al., On the force of vertical winds in the upper atmosphere: consequences for small biological particles, Proceedings of the Royal Society A: Mathematical, Physical and Engineering Sciences (2022)
    •    Pleśń na ISS przetrwała wysokie dawki promieniowania jonizującego

    Źródło: Phys.org
    Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
    Na zdjęciu: Równanie prędkości progowej dla trzech różnych cząstek testowych: standardowej cząstki pyłu o gęstości 1000 kg m-3, promieniu nanometra i masie ∼3×10-24 kg (zielone kreski), cząstki testowej wielkości wirusa o gęstości 196 kg m-3 i grubości 109 nm (wirus H1N1, niebieskie kropki) i cząstki wielkości małej bakterii lub organelli bakteryjnej o gęstości 2000 kg m-3, wysokości 40 nm, promieniu ∼2 μm i masie 10-15 kg (pomarańczowe krzyżyki). Źródło: Publikacja Zespołu.
    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pionowe-ruchy-powietrza-moga-wyniesc-bakterie-na-wysokosc-120-km

    Pionowe ruchy powietrza mogą wynieść bakterie na wysokość 120 km.jpg

  19. Kosmiczny „pająk” źródłem potężnych promieni gamma
    2022-01-14.
    Badany przez teleskop SOAR układ podwójny biały karzeł-pulsar milisekundowy, jest pierwszym, który został odkryty na przedostatnim etapie swojej ewolucji.
    Korzystając z 4,1-metrowego teleskopu SOAR w Chile, astronomowie odkryli pierwszy przykład układu podwójnego, gdzie gwiazda będąca w trakcie procesu przemiany w białego karła krążyła wokół gwiazdy neutronowej, która właśnie zakończyła przemianę w szybko wirującego pulsara. Para ta, pierwotnie wykryta przez Kosmiczny Teleskop Fermiego, jest „brakującym ogniwem” w ewolucji takich układów podwójnych.

    Odkryto, że jasnym, tajemniczym źródłem promieniowania gamma jest szybko wirująca gwiazda neutronowa, zwana pulsarem milisekundowym, który krąży wokół gwiazdy będącej w trakcie ewolucji w białego karła o bardzo niskiej masie. Tego typu układy podwójne są określane przez astronomów mianem „pająków”, ponieważ pulsar ma tendencję do „zjadania” zewnętrznych części gwiazdy towarzyszącej, gdy ta przekształca się w białego karła.

    Teleskop Fermiego, od czasu uruchomienia w 2008 roku, kataloguje obiekty we Wszechświecie, które produkują duże ilości promieniowania gamma, jednak nie wszystkie wykryte źródła tego promieniowania zostały sklasyfikowane. Jedno z takich źródeł, nazwane 4FGL J1120.0-2204, było drugim najjaśniejszym źródłem promieniowania gamma na całym niebie, które do tej pory pozostawało niezidentyfikowane.

    Międzynarodowy zespół astronomów wykorzystał spektrograf Goodmana zainstalowany na teleskopie SOAR, aby określić prawdziwą tożsamość 4FGL J1120.0-2204. Źródło promieniowania gamma, które emituje również promieniowanie rentgenowskie, zaobserwowane przez kosmiczne teleskopy Swift i XMM-Newton, okazało się być układem podwójnym składającym się z pulsara milisekundowego, który obraca się setki razy na sekundę, oraz prekursora białego karła o ekstremalnie niskiej masie. Para znajduje się w odległości ponad 2600 lat świetlnych od nas.

    Widmo optyczne układu podwójnego zmierzone przez spektrograf Goodmana wykazało, że światło pochodzące od towarzysza jest przesunięte dopplerowsko – na przemian ku czerwieni i błękitowi – co wskazuje, że krąży on wokół zwartej, masywnej gwiazdy neutronowej co 15 godzin.

    Widma pozwoliły nam również określić przybliżoną temperaturę i ciężar powierzchniowy towarzysza – mówi Samuel Swihart z Laboratorium Badawczego Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie, którego zespół był w stanie wykorzystać te właściwości i zastosować je w modelach opisujących ewolucję układów podwójnych gwiazd. Pozwoliło im to ustalić, że towarzysz jest prekursorem białego karła o bardzo niskiej masie, z temperaturą powierzchni 8200oC i masą zaledwie 17% masy Słońca.

    Kiedy gwiazda o masie podobnej do Słońca lub mniejszej osiągnie koniec swojego życia, zabraknie jej wodoru wykorzystywanego do napędzania syntezy jądrowej. Przez pewien czas hel przejmuje kontrolę i zasila gwiazdę, powodując jej kurczenie się i rozgrzewanie, co z kolei prowadzi do jej ekspansji i ewolucji w czerwonego olbrzyma o rozmiarach setek milionów kilometrów. W końcu zewnętrzne warstwy tej spuchniętej gwiazdy mogą zostać zakumulowane na jej towarzyszu, a synteza jądrowa zostaje zatrzymana, pozostawiając po sobie białego karła o rozmiarach Ziemi, skwierczącego w temperaturze przekraczającej 100 000oC.

    Proto-biały karzeł w układzie 4FGL J1120.0-2204 nie zakończył jeszcze ewolucji. Obecnie jest rozdęty i ma około pięć razy większy promień niż normalne białe karły o podobnych masach – mówi Swihart. Będzie kontynuował ochładzanie i kurczenie się, i za około dwa miliardy lat będzie wyglądał identycznie, jak wiele innych białych karłów o ekstremalnie niskiej masie, które już znamy.

    Pulsary milisekundowe wirują setki razy na sekundę. Są one rozkręcane przez akrecję materii od towarzysza, w tym przypadku od gwiazdy, która stała się białym karłem. Większość pulsarów milisekundowych emituje promieniowanie gamma i rentgenowskie, często wtedy, gdy wiatr pulsara, który jest strumieniem naładowanych cząstek emitowanych z wirującej gwiazdy neutronowej, zderza się z materią emitowaną z gwiazdy towarzyszącej.

    Znanych jest około 80 białych karłów o ekstremalnie niskiej masie, ale jest to pierwszy prekursor białego karła o ekstremalnej masie, który prawdopodobnie krąży wokół gwiazdy neutronowej – mówi Swihart. W związku z tym, 4FGL J1120.0-2204 umożliwia unikalne spojrzenie na koniec tego procesu rozkręcania. Wszystkie inne odkryte układy podwójne białego karła i pulsara już dawno przekroczyły fazę rozkręcania się.

    Opracowanie:
    Agnieszka Nowak

    Źródło:
    •    NOIRLab
    •    arXiv
    Urania
    Wizja artystyczna ewoluującego układu podwójnego białego karła i pulsara milisekundowego. Źródło: NOIRLab/NSF/AURA/J. da Silva/Spaceengine. Podziękowania: M. Zamani (NSF's NOIRLab).
    https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2022/01/kosmiczny-pajak-zrodem-poteznych.html

    Kosmiczny pająk źródłem potężnych promieni gamma.jpg

  20. Powstała największa, trójwymiarowa mapa kosmosu
    -2022-01-14.
    Instrument DESI w ciągu siedmiu miesięcy swojej pracy zmapował ponad 7,5 miliona galaktyk. To więcej niż wszystkie poprzednie przeglądy razem wzięte.
    Instrument Spektroskopii Ciemnej Energii (DESI) zakończył swój pierwszy etap pracy. Przyrząd zainstalowany na teleskopie w obserwatorium Kitt Peak w stanie Arizona pozwolił stworzyć najbardziej szczegółową mapę Wszechświata w historii.
    Czego możemy dowiedzieć się dzięki badaniom DESI
    Efekty pracy DESI pozwolą lepiej zrozumieć fizykom zagadnienia związane z ciemną energią oraz zbadać największe źródła światła w przestrzeni kosmicznej. Trójwymiarowy układ Wszechświata pomoże naukowcom sporządzić mapy gromad i supergromad galaktyk w kosmosie.
    W rozkładzie galaktyk na mapie 3D znajdują się ogromne gromady, kosmiczne włókna i puste przestrzenie. To największe struktury we Wszechświecie.
    o w nich można znaleźć ślady bardzo wczesnego Wszechświata i historię jego ekspansji od tamtego czasu – dodaje Guy.
    Budowa DESI rozpoczęła się w 2015 roku. Instrument zainstalowano w jednym z teleskopów znajdujących się w Narodowym Obserwatorium Kitt Peak. DESI charakteryzuje imponująca wydajność techniczna. Pozycja każdego z 5 tysięcy wbudowanych w instrument robotów ustawiana jest z dokładnością do 10 mikronów.
    To mniej niż grubość ludzkiego włosa. Trzeba ustawić każdego robota tak, aby mógł zbierać światło z galaktyk odległych o miliardy lat świetlnych.
    Zdaniem naukowców, zrozumienie historii Wszechświata oraz tego jak się z czasem rozszerzał jest kluczowe dla poznania przyszłych losów ludzkości. Obecnie, przestrzeń kosmiczną w 70% wypełnia ciemna energia. DESI pozwoli odkryć jak ten tajemniczy składnik Wszechświata zachowywał się w przeszłości.
    DESI jest na początku swojej drogi badawczej. Przed instrumentem jest jeszcze ponad 5 lat misji.
    źródło: NOIRLab
    Efekt pracy DESI - trójwymiarowa mapa kosmosu. Ziemia znajduje się w centrum, a każdy z punktów reprezentuje jedną galaktykę. Fot. D. Schlegel/Berkeley Lab, DESI

    https://nauka.tvp.pl/57955660/powstala-najwieksza-trojwymiarowa-mapa-kosmosu

    Powstała największa, trójwymiarowa mapa kosmosu.jpg

  21. Grudzień 2021 w odkryciach NEO
    2022-01-14. Krzysztof Kanawka
    Podsumowanie grudniowych statystyk w odkryciach NEO.
    Ile obiektów bliskich Ziemi odkryto w grudniu 2021? Czy wśród nich znalazły się duże planetoidy? Czy są wśród tych odkryć obiekty, które zagrażają naszej planecie?
    Rozwój technik obserwacyjnych pozwolił na wyraźny wzrost odkryć obiektów krążących blisko Ziemi (NEO, ang. Near Earth Object). W 2000 roku odkryto 363 obiekty NEO. W 2010 takich odkryć było już 921. W 2019 roku odkryć było ponad 2400, zaś w 2020 roku było ich prawie 3000. Jednocześnie wydaje się, że ludzkość odkryła już prawie wszystkie obiekty NEO o średnicy większej od 1 km, gdyż w latach 2010-2019 odkrywano ich maksymalnie kilkanaście rocznie. Co ciekawe, od kilku lat ilość odkrywanych obiektów większych od 140 metrów jest mniej więcej stała: co roku odkrywa się ich 400 – 500. Tego typu obiekty wciąż mogą wyrządzić duże zniszczenia na Ziemi, szczególnie, gdyby uderzyły w kontynent taki jak Europa (lub pobliskie wody).
    Największy postęp dokonał się w odkryciach małych obiektów. Dziś dość często odkrywa się meteoroidy o średnicy zaledwie 2-3 metrów. Takiej wielkości obiekty były zbyt małe i zbyt słabe jeszcze dziesięć lat temu. Choć aż tak małe obiekty nie zagrażają naszej planecie (a te o średnicy kilkunastu metrów mają potencjał zniszczeń zbliżony do bolidu czelabińskiego), o tyle wiedza na temat wielkości i dystrybucji takich obiektów NEO ma duże znaczenie dla zrozumienia zmian w całkowitej populacji w pobliżu Ziemi. Co ciekawe, ilość odkryć meteoroidów o średnicy mniejszej niż 10 metrów wyraźnie spada w okresie lata na półkuli północnej – wówczas wiele obserwatoriów astronomicznych funkcjonuje krócej.
    Grudzień 2021 w odkryciach NEO
    W grudniu 2021 łącznie odkryto 152 obiekty NEO – wszystkie są planetoidami. 16 nowych planetoid NEO ma szacowaną średnicę większą od 140 metrów – taki rozmiar (uderzającej planetoidy) jest uznawany za mogący wywołać większe szkody na Ziemi. Nie odkryto żadnej nowej niebezpiecznej planetoidy (PHA) bliskiej Ziemi o rozmiarach ponad 1 km. Odkryto 5 mniejszych od 1 km planetoid o statusie PHA (czyli większych od 140 metrów).
    Aktualnie (stan na 12 stycznia 2022) znamy 28061 obiektów NEO, z czego 117 to komety. W 2021 roku łącznie odkryto 3094 obiekty NEO. Poniższa lista obejmuje 3074 obiekty – w niektórych miesiącach statystyki nie były precyzyjne w dostępnych badach danych.
    Bliskie przeloty planetoid i meteoroidów w 2021 roku
    Poniższa tabela prezentuje wszystkie wykryte bliskie przeloty w 2021 roku. (Stan na 12 stycznia 2022)
    W ostatnich latach ilość odkryć wyraźnie wzrosła:
    •    w 2020 roku odkryć było 108,
    •    w 2019 roku – 80,
    •    w 2018 roku – 73,
    •    w 2017 roku – 53,
    •    w 2016 roku – 45,
    •    w 2015 roku – 24,
    •    w 2014 roku – 31.
    W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, o średnicy zaledwie kilku metrów – co na początku poprzedniej dekady było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
    (PFA)
    Tabela bliskich przelotów w 2021 roku – stan na 12 stycznia 2022 / Credits – K. Kanawka, kosmonauta.net
    https://kosmonauta.net/2022/01/grudzien-2021-w-odkryciach-neo/

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO2.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO3.png

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO4.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO5.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO6.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO7.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO8.jpg

    Grudzień 2021 w odkryciach NEO9.jpg

  22. Sektor kosmiczny: 1 – 15 stycznia 2022
    2022-01-14 Redakcja
    Zapraszamy do relacji z sektora kosmicznego z dni 1 – 15 stycznia 2022.
    (Poczekaj na załadowanie relacji. Jeśli “nie działa” – odśwież stronę).
    Jeśli masz “news” – wyślij email na kontakt (at) kosmonauta.net
    1994 PC1 to nieco jak komputer PC z 1994 roku
    No właśnie - jak takie komputery w 1994 roku wyglądały? Na takim, albo nawet i starszym sprzęcie początkowo analizowano orbitę 1994 PC1! 🙂
    RETRO PECET - Czy uda mi się uruchomić komputer z 1994 roku?
    https://www.youtube.com/watch?v=hLURnPXtwpk

    Już niebawem spacer kosmiczny
    I to pierwszy w 2022 roku!
    13 stycznia, godzina 20:10 CET
    Śliczne ujęcie na Atlantyk i obie Ameryki. Europa już schowana w nocy. Satelita GOES-16.
    1994 PC1 - przelot 18 stycznia
    Już niebawem, 18 stycznia, w odległości nieco mniejszej od 2 mln km, w pobliżu Ziemi przeleci planetoida 1994 PC1. Jest to dobrze poznany obiekt, o dobrze poznanej orbicie. Średnica tego obiektu to około 1,05 km. Mamy nadzieję, że będą dobre obserwacje radarowe 1994 PC1!
    Ciekawa dyskusja - egzoplanety i brązowe karły
    Polecamy na zimowy wieczór!
    Fast Radio Bursts / Exoplanets & Bro
    https://www.youtube.com/watch?v=9i44ws0Te5s

    JWST - świetne wyjaśnienie w 9 minut
    Polecamy wszystkim nadal nie przekonanym co do JWST!
    The James Webb Space Telescope Explained In 9 Minutes
    https://www.youtube.com/watch?v=tnbSIbsF4t4

    Udany start Virgin Orbit
    13 stycznia o 23:51 CET nastąpił start rakiety LauncherOne firmy Virgin Orbit. Lot przebiegł prawidłowo i siedem satelitów znalazło się na orbicie.
    Above the Clouds Live Stream | Virgin Orbit
    https://www.youtube.com/watch?v=IEUQksTzGy8

    Piękne lądowanie pierwszego stopnia Falcona 9 w LZ-1
    Niesamowite ujęcie!
    Transponder-3 - udana misja SpaceX
    13 stycznia odbyła się misja Transponder-3 - wysyłka hurtowa dużej ilości satelitów w jednym starcie. Tym razem na orbitę łącznie poleciało 105 obiektów, w formie mikrosatelitów, CubeSatów, satelitów jeszcze mniejszych formatów oraz "tragarzy" (lub też "holowników") dla małych satelitów.

    Jest to ciekawe spojrzenie na wynoszenie (oraz problematykę!) małych satelitów. Po dotarciu na orbitę firmie SpaceX nie udało się potwierdzić separacji dwóch satelitów, ale to było związane z kwestią braku dostępności komunikacji.
    Transporter-3 Mission
    https://www.youtube.com/watch?v=mFBeuSAvhUQ
    Konferencja - TEK.day
    TEK.day to jednodniowe wydarzenie, dedykowane dla osób profesjonalnie związanych z projektowaniem i produkcją elektroniki.

    Spotkanie łączy w sobie targi w formule table-top oraz szereg interesujących wykładów oraz imprezy towarzyszące. Przede wszystkim, TEK.day to targi.

    70 stoisk kluczowych dystrybutorów komponentów elektronicznych, maszyn stosowanych w procesie PCBA, EMS i innych firm, których usług możesz potrzebować projektując i produkując elektronikę. Przyjdź, odśwież relacje z dotychczasowymi partnerami i poznaj nowych ludzi z branży.

    Spragniony wiedzy? Potrzebujesz inspiracji? Spójrz na plan wykładów, przygotowanych przez partnera merytorycznego EMC4B oraz czołowe firmy z branży. Na pewno dowiesz się czegoś nowego i wyjdziesz ze spotkania z nowymi pomysłami.

    Termin: Wrocław - 31 marca 2022
    Więcej: http://tekday.pl/
    Polecajka filmowa!
    W tym tygodniu polecamy Wam Ad Astra z Bradem Pittem i naszym ulubionym Tommy Lee Jones. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej pozycji to zdecydowanie warto to nadrobić!

    Zdania na temat tego filmu są bardzo podzielone, jedni się nim zachwycają, inni uważają za zbyt dramatyczny. Tym bardziej warto sprawdzić na własne oczy 🙂
    Ad Astra | Official Trailer [HD] | 20th C
    https://www.youtube.com/watch?v=P6AaSMfXHbA
    BOSS czyli największa struktura we wszechświecie
    Jest aż 10 000 razy większa od Drogi Mlecznej!
    Meet the BOSS | the Largest Structure in the Universe
    https://www.youtube.com/watch?v=e4807EYK0bs
    Projekt COSMOS-Webb
    Jeden z nadchodzących projektów Webba nosi nazwę COSMOS-Webb. Będzie obserwował skrawek nieba zawierający pół miliona galaktyk – opierając się na ogromnym przeglądzie, który Hubble rozpoczął w 2002 roku.
     30 lat od potwierdzenia planet w układzie pulsara PSR B1257+12
    Planety krążące wokół pulsara PSR B1257+12 są powszechnie uważane za pierwsze odkryte i potwierdzone pozasłoneczne obiekty planetarne. Ich odkrycie to zasługa polskiego astronoma Aleksandra Wolszczana. Tak się rozpoczęła era poszukiwań planet pozasłonecznych!
    Burze piaskowe na Marsie
    Warto tu dodać, że burze piaskowe na Marsie mogą źle wpływać na misje kosmiczne - szczególnie te zasilane panelami słonecznymi. W 2018 roku ten los spotkał łazika Opportunity, który się nie odezwał po potężnej burzy piaskowej.
    Rozbłysk klasy M1.8 zza krawędzi Słońca!
    Jeśli "okołoziemskie" sensory uznały, że rozbłysk był klasy M1.8, to znaczy, że był znacznie potężniejszy! Pojawiają się głosy, że mógł to być rozbłysk nawet klasy X. Za kilka dni ta grupa plam pojawi się po naszej stronie Słońca. Oczekujcie więcej! Polecamy dział słoneczny na Polskim Forum Astronautycznym.
    Burze piaskowe na Marsie
    Informowaliśmy już o burzy piaskowej, co wprowadziła lądownik InSight w "safe mode". Tymczasem łaziki Curiosity i Perseverance także informują o większym zapyleniu.
    Wulkan na wyspie Isabela
    Nowa erupcja - tym razem na archipelagu Galapagos. Zdjęcie (w fałszych kolorach) z satelity Sentinel 2 z 11 stycznia 2022.
    Dzień dobry!
    Polecamy ujęcia z tego organicznego atmosferycznego drona w warunkach górskich zimą oczywiście!
    Silniczki sterujące położeniem luster JWST uruchomione!
    Wszystkie 132 silniczki sterujące lustrami JWST zostały uruchomione. Zaczyna się wielomiesięczny proces ustawiania luster teleskopu JWST.
    •    Relacja z 16 – 31 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 1 – 15 grudnia 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 16 – 30 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 3 -15 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 16 października – 2 listopada 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z 1-15 października 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z września 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    •    Relacja z wakacji 2021 jest dostępna pod tym linkiem.
    https://kosmonauta.net/2022/01/sektor-kosmiczny/

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.jpg

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.2.jpg

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.3.jpg

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.4.jpg

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.5.jpg

    Sektor kosmiczny1 – 15 stycznia 2022.6.jpg

  23. Galaktyczne włókno wodoru mierzy 3900 lat świetlnych
    2022-01-13.
    Wszechświat narodził się w potężnej eksplozji, która dała początek pierwszym cząstkom subatomowym i znanym nam prawom fizyki. Około 370 000 lat później powstał wodór, podstawowy budulec gwiazd, które w swoich wnętrzach wytwarzają większość ciężkich pierwiastków. Choć wodór jest wciąż najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem w kosmosie, wykrywanie pojedynczych obłoków tego gazu w ośrodku międzygwiezdnym jest trudne.
    Trudności w znajdywaniu kosmicznych obłoków złożonych z wodoru bardzo komplikują badania wczesnych faz powstawania gwiazd, które mogą dać nam więcej wskazówek na temat ewolucji galaktyk i kosmosu jako całości. Zespół pod kierownictwem astronomów z Instytutu Maxa Plancka (MPIA) dostrzegł jednak w naszej Galaktyce masywne włókno wodoru atomowego. Struktura ta jest znana jako Maggie. Znajduje się w odległości 55 000 lat świetlnych od Ziemi, przy czym z naszego punktu widzenia leży po drugiej stronie Drogi Mlecznej i jest jedną z najdłuższych pojedynczych struktur, jakie w niej do tej pory zaobserwowano.
    Badaniami opisującymi odkrycie kierował Jonas Syed, doktorant z MPIA. Jego zespół bazował na danych zebranych w przeglądzie HI/OH/Recombination line survey of the Milky Way, który wykorzystuje sieć radioteleskopów Very Large Array (VLA) w Nowym Meksyku. W ramach projektu bada się między innymi formowanie się obłoków molekularnych, przejścia wodoru atomowego w wodór cząsteczkowy (molekularny), pola magnetyczne Galaktyki i inne zagadnienia związane z formowaniem się gwiazd oraz ośrodkiem międzygwiazdowym.
    Jednym z priorytetów jest ustalenie, w jaki sposób dwa najbardziej powszechne izotopy wodoru łączą się, tworząc gęste obłoki, z których z czasem powstają nowe gwiazdy. Te izotopy to wodór atomowy (H) składający się z jednego protonu i jednego elektronu oraz deuter składający się z protonu, neutronu i elektronu. Jedynie ten drugi łatwo ulega kondensacji w dość zwarte obłoki, z których powstają chłodne regiony będące ostatecznie miejscami narodzin nowych gwiazd. Proces, w którym wodór atomowy przechodzi w wodór cząsteczkowy, jest jednak wciąż w dużej mierze zagadkowy. Właśnie dlatego nowo odkryte galaktyczne włókno wodorowe stanowi szczególnie interesujące znalezisko.
    Największe znane dotychczas galaktyczne obłoki gazu molekularnego mają długości dochodzące do około 800 lat świetlnych, ale Maggie mierzy aż 3900 lat świetlnych, a do tego ma szerokość około 130 lat świetlnych. – Do tego odkrycia przyczyniła się lokalizacja włókna. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jak się tam znalazło. Wiemy jednak, że rozciąga się na jakieś 1600 lat świetlnych poniżej płaszczyzny Drogi Mlecznej. Obserwacje pozwoliły również na określenie prędkości zawartego w nim gazu wodorowego. Dzięki temu mogliśmy wykazać, że prędkości materii gazowej wzdłuż włókna prawie się nie różnią – wyjaśnia Syed.
    Badania zespołu wykazały, że materiał włókna ma średnią prędkość 54 km/s. Jej wyznaczenie było możliwe głównie dzięki pomiarom prędkości materii względem rotacji dysku naszej galaktyki, Drogi Mlecznej. Na tej podstawie badacze wywnioskowali, że Maggie jest wewnętrznie spójną strukturą. Ustalenia te potwierdziły obserwacje wykonane rok wcześniej przez Juana D. Solera, astrofizyka z Uniwersytetu Wiedeńskiego i współautora pracy. Nawiasem mówiąc, właśnie temu naukowcowi włókno zawdzięcza swą nazwę. Gdy Soler po raz pierwszy je zaobserwował, postanowił nazwać strukturę na cześć najdłuższej rzeki w swojej rodzinnej Kolumbii, Río Magdalena (po angielsku Margaret, czyli Maggie). Maggie jako duże włókno została zatem rozpoznana już we wcześniejszych analizach danych przeprowadzonych przez Solera, ale dopiero obecne badania udowadniają ponad wszelką wątpliwość, że jest to jedna zwarta struktura.
    Na podstawie wcześniej opublikowanych danych zespół oszacował, że Maggie zawiera 8% wodoru cząsteczkowego na ułamek masowy. Zauważono też, że gaz gromadzi się w różnych punktach na całej długości włókna, co doprowadziło naukowców do wniosku, że wodór zbija się w tych miejscach w duże obłoki. Spekulują oni dalej, że gaz atomowy w przyszłości może się w tych miejscach stopniowo kondensować do postaci cząsteczkowej.
    Wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi – podsumowuje Syed. –Dodatkowe dane, które, na co liczymy, dostarczą nam więcej wskazówek na temat frakcji gazu molekularnego, wciąż czekają na dalsze analizy. Na szczęście wkrótce zacznie działać kilka kosmicznych i naziemnych obserwatoriów – teleskopów, które będą wyposażone w lepsze instrumenty do badania takich włókien w przyszłości. Należą do nich Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) i przeglądy radiowe takie jak Square Kilometer Array (SKA). Pozwolą nam one zobaczyć bardzo wczesne epoki istnienia Wszechświata (tak zwany kosmiczny świt) i pierwsze gwiazdy powstałe we Wszechświecie.
    Czytaj więcej:
    •    Oryginalna publikacja: J. Syed et al, The "Maggie" filament: Physical properties of a giant atomic cloud, Astronomy & Astrophysics (2021)
    •    Cały artykuł
    •    Nowy instrument z Caltech i rozplątywanie kosmicznej sieci
     
    Źródło: Phys.org
    Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
    Na ilustracji: (na górze) Przekrój Drogi Mlecznej wyznaczony przez satelitę Gaia (ESA). W ramce zaznaczono położenie włókna Maggie. (na dole) Obraz rozkładu wodoru atomowego zaprezentowany w sztucznych barwach. Czerwona linia ilustruje położenie Maggie. Źródło: ESA/Gaia/DPAC/T. Müller/J. Syed/MPIA
    The “Maggie” filament: Physical properties of a giant atomic cloud
    https://www.youtube.com/watch?v=sLX7HNclaFA

     

    Galaktyczne włókno wodoru mierzy 3900 lat świetlnych.jpg

  24. Satelita NASA IXPE rozpoczyna badania naukowe
    2022-01-13.
    Najnowsze oczy rentgenowskie NASA już otwarte i gotowe do odkryć. Po ponad miesiącu w kosmosie satelita Imaging X-ray Polarimetry Explorer (IXPE) rozpoczął pracę i zaczął namierzać najgorętsze i najbardziej energetyczne obiekty we Wszechświecie.
    IXPE, wspólny program NASA i Włoskiej Agencji Kosmicznej, jest pierwszym obserwatorium kosmicznym przeznaczonym do badania polaryzacji promieniowania rentgenowskiego pochodzącego z obiektów takich jak eksplodujące gwiazdy i czarne dziury. Polaryzacja mówi nam o tym, jak promieniowanie rentgenowskie jest zorientowane przestrzennie podczas swojej podróży przez przestrzeń kosmiczną. Rozpoczęcie obserwacji naukowych przez IXPE otwiera zatem nowy rozdział w astronomii rentgenowskiej.
    IXPE wystartował w kosmos 9 grudnia 2021 roku na pokładzie rakiety Falcon 9. Trafił na orbitę położoną około 600 kilometrów nad ziemskim równikiem. Wysięgnik orbitalnego obserwatorium, który zapewnia mu odległość potrzebną do zogniskowania promieniowania rentgenowskiego na detektorach, został pomyślnie rozłożony 15 grudnia. Zespół IXPE spędził następne trzy tygodnie na sprawdzaniu możliwości manewrowania i ustawiania (kierowania na poszczególne obiekty) teleskopów.
    W trakcie testów zespół skierował IXPE na dwa jasne cele kalibracyjne: 1ES 1959+650, napędzane czarną dziurą jądro galaktyki z dżetami wystrzeliwującymi daleko w przestrzeń kosmiczną, oraz SMC X-1 – pulsara, czyli szybko wirującą, martwą gwiazdę. Znana wcześniej jasność tych dwóch źródeł ułatwiła zespołowi naukowego IXPE sprawdzenie, skąd dokładnie i w jaki sposób promienie rentgenowskie padają na detektory satelity czułe na polaryzację, a następnie dokonanie niewielkich korekt w ustawieniu teleskopów.
    11 stycznia IXPE rozpoczął obserwacje swojego pierwszego oficjalnego celu naukowego: słynnej Kasjopei A, pozostałości po wybuchu masywnej gwiazdy, która eksplodowała jako supernowa około 350 lat temu w naszej galaktyce. Supernowe są wypełnione energią magnetyczną i podczas wybuchu przyspieszają cząstki do prędkości bliskich prędkości światła, co czyni je idealnymi laboratoriami do badań ekstremalnej fizyki w przestrzeni kosmicznej.
    IXPE dostarczy nowych informacji na temat pola magnetycznego w Kasjopei A, których nie jesteśmy obecnie w stanie uzyskać w żaden inny sposób. Dzięki badaniom polaryzacji promieniowania rentgenowskiego naukowcy będą mogli określić szczegółową strukturę i rozkład pola magnetycznego oraz wyznaczyć te miejsca, w których cząstki nabierają w nich największych prędkości.
    Obserwacje Kasjopei A przez IXPE potrwają około trzech tygodni. Warto dodać, że same pomiary polaryzacji promieniowania X nie są proste. Wymagają zgromadzenia dużej ilości promieniowania, a dodatkowo obecne w nim również niespolaryzowane światło działa w tym przypadku jak szum tła. Wykrycie spolaryzowanego sygnału może zająć trochę czasu.
    IXPE przesyła dane naukowe kilka razy dziennie do stacji naziemnej obsługiwanej przez Włoską Agencję Kosmiczną w Malindi w Kenii. Dane te przepływają następnie do Centrum Operacyjnego IXPE w LASP (Laboratorium Fizyki Atmosfery i Przestrzeni Kosmicznej) na Uniwersytecie Colorado Boulder, a stamtąd do Centrum Operacyjnego IXPE w NASA Marshall, gdzie są przetwarzane i analizowane. Dane naukowe IXPE będą publicznie dostępne w Centrum Badań Naukowych Astrofizyki Wysokich Energii w Goddard Space Flight Center NASA. Zespół naukowy z Marshall koordynuje również prace prowadzone wraz z zespołem operacyjnym misji w LASP w celu planowania obserwacji naukowych.
    W ciągu pierwszego roku misji planuje się obserwacje ponad 30 obiektów. Satelita ma zbadać odległe supermasywne czarne dziury z energetycznymi dżetami. Inne zaplanowane cele misji to czarne dziury o masach gwiazdowych i różne typy gwiazd neutronowych, takich jak pulsary i magnetary. Zespół zarezerwował sobie również około miesiąca na obserwacje innych ciekawych obiektów, które mogą nagle pojawić się na niebie lub niespodziewanie pojaśnieć.
    Czytaj więcej:
    •    Cały artykuł
    •    Obserwatorium IXPE wysłane na orbitę
     
    Źródło: NASA's Goddard Space Flight Center
    Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
    Na zdjęciu: Pozostałość po supernowej Kasjopea A. Źródło: NASA/CXC/SAO
    Na zdjęciu: Stacja odbioru danych satelitarnych (MAL-1) położona jest na północ od miasta Malindi (Kenia), we włoskim centrum kosmicznym Luigi Broglio. Źródło: ESA

    Na zdjęciu: Centrum Operacyjne Misji w Laboratorium Fizyki Atmosfery i Przestrzeni Kosmicznej w Boulder. Źródło: Glenn Asakawa/CU

    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/satelita-nasa-ixpe-rozpoczyna-badania-naukowe

     

    Satelita NASA IXPE rozpoczyna badania naukowe.jpg

    Satelita NASA IXPE rozpoczyna badania naukowe2.jpg

    Satelita NASA IXPE rozpoczyna badania naukowe3.jpg

  25. Złudzenie ciągłości Ramienia Perseusza?
    2022-01-13.

    Do tej pory astronomowie uważali, że Ramię Perseusza posiada wąski i wyraźnie widoczny kształt. Jednak najnowsza publikacja J. Peek’a ze współpracownikami pokazuje, że przynajmniej fragment Ramienia Perseusza położony na zewnątrz orbity galaktycznej Słońca może być iluzoryczny – bez jakiejkolwiek wyraźnie określonej struktury. Ta iluzja jest wynikiem złożoności – co zostało po raz pierwszy przewidziane przez W. Burtona już w 1971 roku.
    Od dawna wiadomo, że nasza Droga Mleczna jest galaktyką spiralną o kształcie podobnym do smażonego jajka o cebulowatym wybrzuszeniu w centrum i cienkim, płaskim dysku składającym się z gwiazd. Przez dziesięciolecia astronomowie próbowali opracować mapę dysku Drogi Mlecznej i związanych z nim ramion spiralnych. Znane porzekadło głosi, że spoza drzew nie widać lasu i jeżeli jesteśmy w jego środku, to nie możemy dostrzec zagajników bez spojrzenia z lotu ptaka?
    Wcześniejsze publikacje sugerowały, że Droga Mleczna ma strukturę spiralną określaną w języku angielskim pojęciem „grand design” („efektowny wzór”/ „robiąca wrażenie konstrukcja”), z długimi, wąskimi i wyraźnie zarysowanymi ramionami spiralnymi. Jednak omawiana publikacja wskazuje na to, że przynajmniej jeden fragment zewnętrznego obszaru Drogi Mlecznej (tzn. obszaru znajdującego się poza orbitą galaktyczną Słońca) jest znacznie bardziej kłaczkowaty i chaotyczny.
    Długo mieliśmy w umysłach obraz Galaktyki oparty na kombinacji pomiarów i domysłów. Niniejsza publikacja poddaje w wątpliwość ten obraz. Nie widzimy dowodów na to, że fragmenty, które połączyliśmy faktycznie są połączone - powiedział główny autor publikacji Josh Peek (the Space Telescope Science Institute, Baltimore, USA).
    Najważniejsze są odległości
    Największym wyzwaniem podczas mapowania naszej Galaktyki jest wyznaczenie odległości do danej gwiazdy, gromady gwiazdowej lub obłoku gazowego. Najlepszą metodą są pomiary paralaksy radioźródeł zwanych maserami. Niektóre z nich można znaleźć w obszarach formowania się masywnych gwiazd. Jednakże nieuchronnie prowadzi to do luk.
    Aby uzupełnić te luki, astronomowie nie badali obszary powstawania gwiazd, ale obłoki gazowe, a konkretniej – ich ruchy. W idealnej sytuacji, mierzone składowe radialne prędkości obłoków gazowych (czyli składowe w kierunku linii obserwator – ciało niebieskie) są bezpośrednio związane z ich odległościami. Jest to spowodowane rotacją Drogi Mlecznej. Więc mierząc prędkości obłoków gazowych wyznacza się odległości, a tym samym odpowiadającą im strukturę Drogi Mlecznej.
    Co w przypadku, gdy nie jest idealnie? To znaczy, gdy obłok gazowy oprócz dominującego ruchu rotacyjnego wokół centrum Drogi Mlecznej również bez wątpienia wykazuje dodatkowe przypadkowe ruchy. Czy te dodatkowe ruchy można usunąć z przygotowywanej mapy Drogi Mlecznej?
    Fragmenty i zagęszczenia
    Aby odpowiedzieć na to pytanie J .Peek ze współpracownikami obserwowali nie gaz, ale pył. Ogólnie w Drodze Mlecznej, gaz i pył są ze sobą silnie związane. Więc jeżeli opracuje się mapę rozmieszczenia pierwszego, to również jest to mapa tego drugiego.
    Trójwymiarowe mapy Galaktyki można stworzyć, mierząc kolory dużego zbioru gwiazd na niebie. Im więcej jest pyłu pomiędzy daną gwiazdą i naszym teleskopem, to tym bardziej czerwona wydaje się gwiazda w porównaniu do jej barwy naturalnej.
    J. Peek ze współpracownikami zbadał obszar przestrzeni zwany spiralnym Ramieniem Perseusza, który znajduje się poza orbitą Słońca w dysku Drogi Mlecznej. Zostały porównane odległości wyznaczone z poczerwienienia pyłowego, z odległościami wyznaczonymi z relacji prędkości radialnymi w Drodze Mlecznej. Okazało się, że wiele z tych obłoków pyłowych nie znajduje się w odległości odpowiadającej Ramieniu Perseusza, ale rozciągają się aż na odległość około 10 tysięcy lat świetlnych.
    Mimo wszystko ramiona spiralne nie są długie i wąskie – przynajmniej w tym obszarze Drogi Mlecznej. Są to fragmenty i zagęszczenia nie podobne do czegokolwiek. Jest całkiem możliwe, że zewnętrzny obszar Drogi Mlecznej przypomina najbliższą galaktykę Messier 83 z krótkimi rozdrobnionymi fragmentami ramion - wyjaśnił J. Peek.
    Astronomowie planują rozszerzyć swoje badania na obszar Drogi Mlecznej wewnątrz orbity galaktycznej Słońca, gdzie ramiona spiralne są miejscem najbardziej aktywnych procesów powstawania gwiazd. Planowane są pomiary poczerwienienia pyłowego od 1 do 2 miliardów gwiazd. Łącząc te nowe mapy rozkładu pyłu z istniejącymi przeglądami prędkości obłoków gazowych, astronomowie zamierzają opracować również udoskonaloną mapę wewnętrznych obszarów naszej Drogi Mlecznej.
    Omawiana publikacja analizuje obserwacje w zakresie optycznym. Jednak w dalszej perspektywie czasowej naszą wiedzą o strukturze Drogi Mlecznej znacznie mogą rozszerzyć obserwacje satelitarne w podczerwieni za pomocą Nancy Grace Roman Space Telescope (od roku 2027?) i w zakresie optycznym - korzystając z Vera Rubin Observatory (od roku 2022-2023?). Pozwoli to w końcu sporządzić mapę naszego kosmicznego „lasu”.

    Opracowanie: Ryszard Biernikowicz

    Więcej informacji:

    Publikacja naukowa: Burton’s Curse: The Impact of Bulk Flows on the Galactic Longitude-Velocity Diagram and the Illusion of a Continuous Perseus Arm
    ArXiv : Burton's Curse: The Impact of Bulk Flows on the Galactic Longitude-Velocity Diagram and the Illusion of a Continuous Perseus Arm
    Our Milky Way may be more fluffy, less wiry
    Źródło: STScI
    Na ilustracji: wizja artystyczna fragmentu Drogi Mlecznej widzianej z góry. Ramię spiralne w sąsiedztwie Słońca jest nazwane Ramieniem Perseusza. Astronomowie opracowali mapę najbliższego fragmentu tego ramienia, mierząc położenie radioźródeł zwanych maserami (różowe kropki) i obłoków pyłowych (niebieskie kropki).
    Po prawej stronie w górnym panelu zakreskowany obszar o granicach wyznaczonych na podstawie pozycji maserów i obłoków pyłu pokazuje to, co do tej pory uważano za Ramię Perseusza.
    Nowe obserwacje (po prawej stronie - środkowy panel) pokazują, że niektóre z tych obłoków pyłowych są bliżej lub dalej od Słońca niż do tej pory uważano.
    Z tego powodu Ramię Perseusza może być bardziej kłaczkowate i mniej wyraźnie określone (po prawej stronie - dolny panel). Źródło: Joshua Peek (STScI), Robert L. Hurt (Caltech, IPAC), Leah Hustak (STScI)
    Zdjęcie niedalekiej galaktyki Messier 83 (M83) wykonane Komicznym Teleskopem Hubble’a. Źródło: NASA, ESA, and Z. Levay (STScI/AURA) Acknowledgment: NASA, ESA, and R. Khan (GSFC and ORAU)
    https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zludzenie-ciaglosci-ramienia-perseusza

    Złudzenie ciągłości Ramienia Perseusza.jpg

    Złudzenie ciągłości Ramienia Perseusza2.jpg

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)