Skocz do zawartości

daniel.s

Użytkownik
  • Zawartość

    50
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana daniel.s w Rankingu w dniu 2 Kwiecień 2018

daniel.s posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

135 Excellent

O daniel.s

  • Tytuł
    Regulus

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Ożarów Maz.

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Ożarów Mazowiecki

Ostatnie wizyty

1219 wyświetleń profilu
  1. Kiedyś popełniłem kilka wpisów z mojego miejskiego projektu obserwacyjnego przez teleskop SCT 5", są w nim także podwójne z Barana. Tytułowa Lambda to obiekt idealny dla większych lornetek, czy dla krótkich achromatów z powiększeniem kilkanaście razy. Na mnie świetne wrażenie zrobiła wówczas pobliska gamma Ari. Fajny pomysł na OT - chociaż teraz mam fiksację na galaktyczne mgiełki, uważam, że podwójne to bardzo wdzięczna kategoria obiektów
  2. Przez dłuższy czas próbowałem zbadać ten problem. Mimo dokładnych oględzin lornetki w sklepie, gdzie, jak to w centrum miasta, możliwość sprawdzenia na odległych obiektach jest mocno ograniczona i po 2 latach zadowalajacego użytkowania, pewnego dnia dostrzegłem taką "przypadłość" u siebie. Akurat u mnie to przesunięcie jest minimalne (określam na max 5% pola widzenia) i tylko w poziomie. W pierwszej chwili wziąłem to za efekt paralaksy, tzn. zakładałem, że tubusy ustawione są równolegle na nieskończoność, więc naturalnie obserwując obiekty bliższe (pod nieco innym kątem), obraz z dwóch obiektywów nieznacznie musi się różnić. Po skrupulatnym teście pod gwiazdami, z lornetką umieszczoną na statywie, to poziome przesunięcie także byłem w stanie dostrzec. Oddałem lornetkę do sprawdzenia kolimacji w Delcie, ale po powrocie z serwisu ten minimalny "efekt mastercard", jak to nazywają koledzy z CN, jest nadal widoczny. Nie powoduje on bólu głowy, a co najwyżej dyskomfort dla osoby zafiksowanej na punkcie optyki Swoją drogą ciekawy wątek, masa wiedzy dla poszukujących swojej dwururki. Sam od dłuższego czasu choruję na większą lornetę, ale jak na razie żadna opcja mnie nie przekonuje - może zmieni to stacjonarny sklep astroshop Na razie jestem przekonany, że power 8x jest idealny do ręki, do różnych zastosowań (astro, ptaszki, krajobrazy). Rozkminiam, czy kupić lekką 12/15x56 do głębszego sięgania w kosmos z ręki podpartej na leżaku, czy sprawdzoną i ciężką 15x70 na statyw, czy sprzęt jeszcze większy, ale już konkurujący z teleskopem (małe pole widzenia).
  3. Hm... Astroshop w Warszawie? Ma ktoś jakieś przecieki? :) 

    https://www.facebook.com/astroshop.polska/

    1. Pokaż poprzednie komentarze  2 więcej
    2. astrobonq

      astrobonq

      @lolak89 astrobonq już tam jakiś czas pracuje ale „postawienie” sklepu od zera to nie taka prosta sprawa. Tak czy siak do otwarcia niedaleko, najpewniej będzie to już po nowym roku. Na pewno będzie info o dacie na Facebooku, może i tutaj się uda.

    3. daniel.s

      daniel.s

      No to świetne wieści :) Mam sentyment do Delty, ale bardzo przyda jej się konkurencja.

    4. lolak89

      lolak89

      Michał, to bardzo dobre wieści, może będziesz mógł wziąć jakieś fanty do przetestowania, miejscówka pod Stoczkiem czeka na nas i pogodę :) 

  4. daniel.s

    Mam i ja

    W T6 efekt ten praktycznie nie występuje. Za to naglery z tej serii mają na tyle mały ER, że objęcie całego pola widzenia wiąże się już z szuraniem rzęsami po soczewce. Oznacza to niższy komfort (to jest jeszcze do przyjęcia), ale co bardziej uciążliwe - szybsze zaroszenie soczewki lub jej zaparowanie od oka zimą. Jak wspomniał bartolini, to przypadłość okularów o dłuższym ER i na upartego można sobie z nią poradzić poprzez wymianę muszli ocznej na taką, która spowoduje utrzymywanie odpowiedniej odległości oka od okularu. Fasolkowanie jest irytujące w dzień, w nocy zdecydowanie łatwiej sobie z nim poradzić. Tak naprawdę wszystkie z omawianych tu serii: Naglery, Delosy, Pentaxy, Morfeusze, a nawet tanie ESy to bardzo dobre szkła, które mogą być docelowymi - wybór spośrod nich zależy już od preferencji i budżetu.
  5. I ja sięgnąłem do swoich notatek, aż do 2014 roku. Obiekt ten zapamiętałem jako jedną z najbardziej atrakcyjnych mgławic planetarnych należących do katalogu H400. Obserwowałem ją przez pospolitą 8", która planetarkę najlepiej pokazała w Naglerze 13 mm, zapewniającym optymalną kombinację źrenicy wyjściowej i powiększenia. Stosowanie większych powiększeń nie miało w tej aperturze sensu, bo w okularze robiło się ciemno i bez przyrostu detalu. Wyglądała jak dysk o raczej jednorodnej jasności i subtelnie rozmytych brzegach. Zdecydowanie jest to obiekt do polecenia dla mniejszych apertur. W 12" jeszcze jej nie widziałem, ale mam plan poświęcenia Żyrafie całej sesji przy najbliższej okazji. I nie omieszkam dać znać, jak poszło
  6. Kolejna świąteczna promocja Springera: https://www.springer.com/gp/shop/holiday-sale
  7. Hmm, a nie chodzi o lornetki dachopryzmatyczne z tej serii? Moja 8x42 ma centralne pokrętło ostrości na mostku między tubusami, jak w klasycznej porro, więc dostęp podczas obserwacji jest jak najbardziej ok.
  8. Uznałem, że jesienna pogodowa posucha i brak możliwości podyskutowania o obserwacjach to dobry czas na podzielenie się wrażeniami z użytkowania tytułowej lornetki. Jestem jej posiadaczem od 2,5 roku, a niniejszy tekst jest połączeniem luźnych refleksji z jej użytkowania z garścią danych, będących efektem moich amatorskich pomiarów. Wyroby rodzimej firmy Delta Optical zadomowiły się na rynku kilkanaście lat temu, a seria Titanium przez wielu, w tym samego producenta, uznawana jest za flagową. Jej debiut miał miejsce w 2006 r., kiedy firma wypuściła na rynek pierwsze trzy modele, w tym bardzo udany Titanium 8x56. Od tego czasu seria była stale rozbudowywana, a obecnie tworzy ją kilkanaście modeli o konstrukcji porro- i dachopryzmatycznej, które nie sposób wymienić jednym tchem. Są to lornetki dające dużą źrenicę wyjściową, mieszczącą się w przedziale 5,25 - 7 mm (wyjątkiem jest tu model 10x42), a zatem szczególnie przydatną w warunkach słabego oświetlenia dla myśliwych, ale także użyteczną do obserwacji astronomicznych pod ciemnym, wiejskim niebem. Zakup tytułowej Delty jest efektem moich poszukiwań uniwersalnej lornetki w budżecie kilkuset złotych, po tym jak uznawane za najbardziej wszechstronne parametry 10x50 okazały się nie do końca trafionymi. Rzeczywiście ich możliwości pod ciemnym niebem potrafią zaskoczyć, ale drgający obraz powodował, że sięgałem po lornetkę coraz rzadziej. Nie chcąc jednak rezygnować z beztroskiego oglądania szerokich pól nieba przez niewielkie bino postanowiłem, że potrzebuję sprzętu o mniejszej wadze i niższym powiększeniu. Po przeglądzie oferty lornetek w sprzedaży, niejednych oględzinach w sklepie stacjonarnym i długich wahaniach między parametrami 7x35, 8x40, 8x42, 7x50 uznałem, że to właśnie model 8x42 powinien spełnić moje oczekiwania. Biorąc lornetki z linii Titanium po raz pierwszy do ręki, odniosłem bardzo pozytywne wrażenie obcowania ze sprzętem dobrej jakości, co najmniej z mocnej średniej półki. Lornetka wygląda jak klasyczne porro, dosyć surowe i bez zbędnych udziwnień. Jak na model o parametrach 8x42 jest dosyć spora, dzięki czemu dobrze leży w dłoniach, ale trudniej będzie jej konkurować z konkurencyjnymi modelami w kategorii poręczności. Obita jest chropowatą gumą, która gwarantuje pewny uchwyt. Owa gumą, jak pokazały oględziny kilku modeli, potrafi odchodzić od obudowy lornetki, na co warto zwrócić uwagę podczas zakupu. Lornetka posiada wyjście na statyw, zlokalizowane standardowo z przodu pomiędzy obiektywem. Lornetka spoczywa w gustownym i sztywnym pokrowcu, do którego można za pomocą klamer doczepić pasek na ramię – to dobrze, bo zauważyłem że producenci niektórych lornetek czasem zapominają o tym „szczególe”. Choć wygląda efektownie, pokrowiec ten nie zachęca do zabrania lornetki na wycieczkę w teren. Otwarcie i zamknięcie sztywnego pokrowca dwoma suwakami po więcej niż 3/4 jego obwodu (co dobrze obrazuje poniższe zdjęcie) to w warunkach terenowych duże wyzwanie, nie mówiąc już o operowaniu jedną ręką gdy w drugiej mamy aparat, czy inne graty. W zestawie mamy jeszcze szmatkę do czyszczenia optyki i przyjemny w dotyku pasek na szyję. Regulacja ostrości pokrętłem na prawym okularze działa płynnie, z optymalnym oporem. Nieco gorzej pracuje centralne pokrętło ostrości: z dużym oporem i dosyć nierównomiernie. Również regulacja rozstawu tubusów pracuje dosyć ciężko, ale jest to czynnik który mi odpowiada – nie lubię skupiać się na zmianie ustawienia podczas obserwacji, ponieważ za każdym razem na nowo potrzebuję chwili, aby dopasować położenie tubusów do rozstawu oczu, by obraz był w pełni satysfakcjonujący. Metalowy mostek okularowy nie ugina się pod naciskiem, jak każdy element lornetki sprawia solidne wrażenie. Podobnie jak w kwestii wykonania obicia lornetki, działanie mechaniki jest mocno zróżnicowane i zależy od egzemplarza na jaki trafimy. Różnice dotyczyły przede wszystkim równomierności działania pokrętła ostrości i oporu rozstawu tubusów. Dodam, że swoją lornetkę wybrałem spośród trzech. Obiektywy chronią gumowe zatyczki, przymocowane do tubusów, zaś optykę okularów osłaniają gumowe, połączone zatyczki zakładane na muszle oczne. Pochwalam to rozwiązanie, które ogranicza do minimum liczbę elementów, o których trzeba pamiętać w okolicznościach terenowych, a zwłaszcza nocą. Okulary lornetki posiadają własne pole widzenia zbliżone do 60 stopni i można uznać je za komfortowe. Nie jest to porywająca wartość, ale zdecydowanie nie można tu mówić o efekcie dziurki od klucza – zwłaszcza gdy porównamy je z polem widzenia „najjaśniejszych” lornetek z serii, czyli 7x50 i 9x63. W moim odczuciu długość muszli jest na optymalnym poziomie. Mniejsza mogłaby powodować efekt fasolkowania w wyniku zbliżenia oka do soczewki okularu, a dłuższa utrudniałaby objęcie wzrokiem całego pola widzenia. Wykonane są z dosyć sztywnej gumy, która z pewnym trudem da się wywinąć. Mimo, że na co dzień noszę okulary korekcyjne, nigdy nie używałem ich do obserwacji jakimkolwiek sprzętem optycznym. Rozwiązanie to wydaje mi się niekomfortowe - nie pozwala na optymalne ustawienie oczu i „zgranie się” z instrumentem optycznym. Niemniej jednak spróbowałem i z mojego punktu widzenia obserwacje z całkowicie wywiniętymi muszlami powinny być możliwe w okularach, z widoczną jeszcze diafragmą. Amatorski test latarkowy pokazał, że lornetka korzysta z pełnej średnicy obiektywu. Obserwacje w dzień Testy przeprowadzone były w środowisku miejskim, a zatem wszelkich wad poszukiwałem obserwując detale zabudowy i gałęzie drzew. Wnioski są następujące: Aberracja chromatyczna – w centralnej części pola widzenia jest na śladowym poziomie, dostrzegalna tylko na bardzo kontrastowych krawędziach (gałęzie-niebo, krawędź komina-niebo). Nasilenie chromatyzmu pojawia się od około 75% promienia licząc od centrum, a od 85% obarczone jest jej dosyć wysokim poziomem. Nieostrość brzegowa – pojawia się od 80% promienia i oczywiście znacząco postępuje w kierunku krawędzi pola widzenia. Za całkowicie nieużyteczne uznałbym jednak dopiero ostatnie kilka procent pola widzenia. Dystorsja poduszkowata – pierwsze zakrzywienie linii prostych (krawędzie budynku, okna) są dostrzegalne w okolicach 50% pola widzenia od krawędzi, ale na niewielkim poziomie. Przypadłość ta nabiera większej skali zbliżając się do krawędzi pola widzenia, ale nawet tam jest nieduża. W lornetkach niższych serii Delta Optical, które miałem okazję oglądać, wada ta widoczna jest dużo bardziej. Obserwacje dzienne dostarczają bardzo pozytywnych wrażeń. Moja ocena widoczności wad optycznych została dokonana, gdy lornetka spoczywała na statywie, a ja rzeczywiście skupiałem się na ich dostrzeganiu. Użytkując lornetkę w typowych warunkach i trzymając ją w dłoniach skupiamy się na ustawieniu pożądanego obiektu w centralnej części pola widzenia, a wtedy wady brzegowe przestają mieć znaczenie. Obserwacje w nocy Zdecydowanie nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że średnica obiektywów 42 mm dyskwalifikuję lornetkę do obserwacji astronomicznych. Oczywiście dostrzeżenie obiektów głębokiego nieba wymaga ciemnego nieba, a skala obrazu nie pozwoli dostrzec wielu szczegółów, jednak użytkownik świadomy jej możliwości, zdecydowanie znajdzie w niej dobry użytek. Waga 750 g oraz powiększenie 8x to kombinacja, która pozwala odbyć dłuższą sesję obserwacyjną, z naturalnymi przerwami na rozejrzenie się po niebie, czy też rzut oka do atlasu bez oznak zmęczenia. W stosunku do lornetki 10x50 utrata apertury i powiększenia została w moim przypadku w pełni zrekompensowana przez bardziej stabilny obraz. Pole widzenia 7,3 stopnia czyni nawigację po niebie łatwiejszą, a to przydaje się zarówno gdy korzystam z lornetki jako supportu dla teleskopu, jak i podczas dedykowanej sesji lornetkowej. Oczywiście opisywanie poszczególnych obiektów głębokiego nieba mija się z celem, gdyż w tym powiększeniu są one w większości małymi punktami, mgiełkami, czy też ledwie widocznymi pojaśnieniami tła nieba. Jednak dzięki stabilności obrazu liczba obiektów DS w zasięgu obiektywów 42 mm jest zaskakująco duża – obserwacje przebijających z tła drogi mlecznej gromad otwartych, wschodniego Veila, Ameryki Północnej, ciemnych mgławic z moją ulubioną „E” Bernarda na czele robią wrażenie. Doskonale prezentują się w niej szerokie kadry okolic Strzelca, gdzie w jednym polu widzenia możemy obserwować kilka obiektów DS o różnej naturze i odległości od Układu Słonecznego, co daje świetne poczucie przestrzeni i wyobrażenie na temat budowy naszej galaktyki. Estetyczne doznania wzbogaca dobrze i wyraźnie oddana kolorystyka gwiazd. Znane reprezentantki barwnych "słońc", jak Albireo, Alberan czy Miu Cephei przykuwają wzrok na długo, wyróżniając się spośród otoczenia. Przejdźmy jednak do sprawdzenia, jak wygląda korekcja wad optycznych. Lornetka obarczona jest niezbyt uciążliwym astygmatyzmem. W centralnej części pola widzenia obraz gwiazd jest bardzo satysfakcjonujący, stają się one wyraźnymi kreseczkami od około 70% promienia pola widzenia. Nieco dalej, około 75% widoczna jest koma i kierując wzrok dalej w stronę diafragmy obraz gwiazd dosyć szybko staje się nieostry. Dopiero w tej mało już użytecznej części pola widzenia pojawia się dodatkowo chromatyzm w postaci fioletowych obwódek wokół najjaśniejszych gwiazd. Podsumowując, lornetka zdecydowanie zasługuje na uwagę, jako instrument solidnie wykonany, dobrze radzący sobie z korekcją wad optycznych i właściwie pozycjonowany cenowo. Do pełni szczęścia brakuje nieco szerszego pola widzenia, a moje doświadczenie pokazało, że producentowi zdarzają się niedoróbki i przed zakupem warto obejrzeć swój egzemplarz dokładnie.
  9. Gratulacje, rewelacyjna praca!
  10. U mnie rok ubogi w bezchmurne noce, ale coś tam się skrobnęło... 3. Obserwacje 3/4 sierpnia, czyli jak chwyciłem byka za rogi
  11. Dopisany do listy, z pewnością zerknę przy najbliższej okazji.? Niech tylko skończą się te mgły...
  12. Mimo niepewnej pogody i ryzyka pojawienia się mgieł, głód obserwacyjny kazał mi wczoraj spakować sprzęt i ruszyć tyłek, aby zrealizować choć niewielką część obiektów czekających na liście, zanim jesienne niebo zastąpi Orion i spółka. Obserwowałem na standardowej miejscówce kilkanaście kilometrów na zachód od Sochaczewa, gdzie niebo perfekcyjne nie jest, ale pozwala na zadowalające obserwacje DS. Na rozgrzewkę i w celu sprawdzenia warunków postanowiłem odwiedzić nasze galaktyczne sąsiedztwo, tj. M31 i M33. Ta pierwsza zmieściła się z towarzyszkami w polu widzenia okularu ES24, a ten niemal fotograficzny kadr urozmaiciły bardzo wyraźnie widoczne pasma pyłu M31 - pierwsze z nich jako ciemna szrama przecinająca wzdłuż główną bohaterkę oraz drugie, w postaci gwałtownego odcięcia mgiełki od (niestety szarego) tła nieba. Następnie skierowałem teleskop do intrygującej M33. Obiekt niby sztampowy, a jednak ciągle przeze mnie niepoznany. Zmieniając powiększenia między 62x a 120x ciągle coś tam wyskakiwało z tła i mam wrażenie, że obiekt ten zasługuje na dłuższą chwilę skupienia i oddzielną sesję obserwacyjną z dokładniejszą mapą. W oczy rzucił się obszar HII NGC 604, a sama galaktyka, za sprawą kilku jaśniejszych obszarów z grubsza zarysowała swoją spiralną strukturę, nieco bardziej rozbudowaną na południe od centrum. Głównym celem tej sesji miała być grupa galaktyk NGC 507. Tego dnia byłem w stanie wycisnąć jedynie trzy składniki, o oznaczeniach 507, 494 i 499 (jasność odpowiednio 11.2; 12.8; 12.1 mag), ale mam wrażenie że potencjał lustra 12" przy dobrych warunkach pozwoli na więcej (kolejnych 6 składników grupy (504, 508, 495, 496, 515, 517) ma jasność w okolicach 13 mag lub nieco niższą). Niestety zgodnie z oczekiwaniami coś wisiało w powietrzu i trudno było więcej wycisnąć. Zaobserwowane trio wygląda bardzo atrakcyjnie, skupione wokół układu podwójnego gwiazd o różnej jasności i barwie. Najjaśniejsza i największa NGC 507 widoczna była na pierwszy rzut oka, natomiast NGC 494 wymagała najwięcej uwagi i żonglowania źrenicami w celu lepszego skontrastowania. W pewnym momencie wydawało mi się, że z tła przebija się także NGC 504, ale nie mam stuprocentowej pewności. Już nie mogę się doczekać normalnej przejrzystości, aby pobuszować jeszcze raz w tej części nieba. Czy macie jakieś doświadczenia z tą grupką? Na forach nie znalazłem żadnej relacji z ich obserwacji. Następnie skierowałem teleskop w kierunku znajdującej się na granicy Andromedy i Pegaza małej grupy NGC 80, w której oprócz głównej bohaterki NGC 80 (12.1 mag) łatwa do wyłuskania okazała się NGC 83 (12.5 mag). Pierwsza z nich to typowa, średniej wielkości, z grubsza o okrągłym kształcie, galaktyka. Jej sąsiadka jest wyraźnie mniejsza, za to ciekawie położona - tuż obok trójkąta prostokątnego utworzonego z gwiazd o podobnej jasności, Należąca do grupy galaktyka NGC 91 (13.7 mag) pozostała poza zasięgiem tej nocy. Sesję zakończyłem odwiedzinami u innych sąsiadek z grupy lokalnej, do których bardzo lubię wracać - NGC 185 i NGC 147. Pierwsza z nich w 12" lustrze jest ulotna, ale jasna, znacznych rozmiarów, z umiarkowaną koncentracją, atrakcyjnie położona na bogatym w gwiazdy tle. NGC 147 pojawiła się w miejscu, w którym powinna być, jako bardzo subtelne pojaśnienie nieba. Miałem wrażenie, że jest trochę większa od NGC 185.
  13. Czy możecie polecić jakieś krzesełko o regulowanej wysokości, które sprawdziło Wam się podczas obserwacji? :)

    1. mcmaker

      mcmaker

      Ja mam drewniane, fortepianowe wyrwane z OLXa za dwie dyszki. Jest już ze mną drugi rok i nie zamierzam go wymieniać na żadne inne krzesło dedykowane do Dobsona :D 

    2. Jacek E.

      Jacek E.

      Używam od dawna takiego czegoś - bardzo fajnie się sprawdza :) do refraktorków i betoniarki.

  14. Mała liczba bezchmurnych nocy plus miejscówka, w której żyję, a od niedawna też nowe obowiązki rodzinne - to czynniki, które powodują ciągły niedosyt nieba i nie wyobrażam sobie kiedy mogłoby nastąpić znudzenie tą materią. Częstotliwość konkretnych obserwacji średnio raz w miesiącu i newton 12" dają mi poczucie, że na polu obserwacji DS mam jeszcze zabawy na kawał życia. Ale znam też osoby, dla których takie ograniczenia są zniechęcające i jestem w stanie ro zrozumieć. Przeżywałem coś w tylu znudzenia jakieś 10 lat temu, gdy obserwowałem syntą 6" na przedmieściach Sochaczewa i szlagiery nieba się znudziły. Tu jednak wystarczyła odrobina wysiłku, bo okazało się, że wystarczy wyskoczyć kilkanaście kilometrów za miasto by wejść na zupełnie inny poziom obserwacji. Moja recepta na pełną satysfakcję z uprawiania tego hobby: 1. Ciągły stan przygotowania do obserwacji, czyli kilka pochmurnych wieczorów (a tych mamy aż nadto ) spędzonych z TNSOGiem i innymi materiałami. Po pierwsze, aby optymalnie wykorzystać czas (który ciągle coś ogranicza: Księżyc, wilgoć, zmęczenie, mróz). Po drugie - satysfakcja z obserwacji słabych mgiełek wiąże się ze świadomością tego, co obserwuję, jak daleko jest od nas i jakie procesy tam zachodzą. 2. Raz w roku kilkudniowy wyjazd dedykowany w 100% obserwacjom. Upatrzyłem sobie ciemną miejscówkę na Roztoczu, którą odwiedzam wiosną, gdzie 3 pełne noce obserwacji potrafią naładować baterie na kilka miesięcy. 3. Poszerzanie wiedzy, czyli literatura poruszająca w przystępny sposób tematykę z zakresu astrofizyki i kosmologii. Nigdy nie będę na tym polu ekspertem, ale czuję że jest to bardzo wartościowe wzbogacenie samych obserwacji.
  15. daniel.s

    Nie wiem...

    Bez problemu, przy odpowiedniej organizacji: rurki i osłona jeżdżą w samochodzie, a walizkę zamieniłem na torbę fotograficzną, którą przerzucam przez ramię. Pozostałe elementy da się sensownie złożyć do niewielkiej objętości i chwycić - bez odkrecania płóz, jak na załączonym obrazku
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)