Skocz do zawartości

daniel.s

Użytkownik
  • Zawartość

    55
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana daniel.s w Rankingu w dniu 2 Kwiecień 2018

daniel.s posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

148 Excellent

O daniel.s

  • Tytuł
    Regulus

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Ożarów Maz.

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Ożarów Mazowiecki

Ostatnie wizyty

1332 wyświetleń profilu
  1. Druga połowa marca to niewątpliwie świetny czas dla naszego hobby. Tydzień bezchmurnych nocy, brak Księżyca, możliwość pożegnania się z perełkami zimowego nieba i mój ulubiony kawałek nieba, obejmujący wiosenne zagłębie galaktyk. W tym czasie udało mi się dwukrotnie wybrać na miejscówkę obserwacyjną w Jasieńcu na granicy województw mazowieckiego i łódzkiego, a Taurus po niespełna pięciu miesiącach mógł zawitać pod ciemnym niebem... ...no właśnie, czy takim ciemnym? Jesienne obserwacje galaktyk, podczas których udało mi się dostrzec kilka ciekawych grup, sięgając z dumą poniżej 14 mag, plany były ambitne. Jednak pierwsza z wiosennych nocy szybko je zweryfikowała. Nie będzie tu zatem opisu wybitnych paskudztw 14.03.2020, sesja 247 I tak, po pierwszych niepowodzeniach uznałem, że szkoda cennych 2 godzin podczas chłodnej nocy, skupiłem się więc na jaśniejszych obiektach, których nie widziałem od roku. Rozpocząłem od pożegnania gwiazdozbioru Bliźniąt, gdzie wypatrzyłem: NGC 2371/2372 – charakterystyczna mgławica planetarna, wyglądająca jak dwie zlepione kulki. Charakterystyczny kształt był widoczny już w ES24, a Morfeusz 12.5 wzmocnił kontrast i pozwolił przyjrzeć się mgławicy. NGC 2420 – bardzo przyjemna gromada otwarta o znacznych rozmiarach. W powiększeniu 62,5x widocznych kilkanaście jasnych gwiazd, a w ich tle mgiełka złożona z gwiazd słabszych, przebłyskujących z drugiego planu patrząc kątem oka. Klasyfikacja Trumplera w pełni oddaje jej charakter: I – silna koncentracja, 2 – średnie zróżnicowanie jasności, r – bogata w gwiazdy. NGC 2355 – mniejsza i wyraźnie słabsza od powyższej. Okular ES24 pokazał dosyć zwartą i liczną grupę gwiazd. Bardzo ładny i estetyczny widok w szerokim, gwiezdnym polu zimowej drogi mlecznej. Te widoki przypomniały jak ciekawą i zróżnicowaną grupą obiektów są pomijane przeze mnie często gromady otwarte. Choć apertura pozwala na zwiększenie powiększenia i rozbicie większej liczby gwiazd przy nadal jasnym obrazie, postanowiłem pozostać przy widoku w szerokim polu. W końcu takie szersze spojrzenie na gromadę otwartą umiejscowioną w gwiezdym tle najlepiej pozwla poczuć charakter tego rodzaju obiektów. Następnie odwiedziłem dwa obiekty, a właściwie ich grupy, będących dla mnie dobrym wyznacznikiem jakości nieba. Nieco bledszy niż w najlepsze noce Triplet Lwa i grupa HCG44, w której nie było szans na dostrzeżenie na czwartego składnika utwierdziły mnie w przekonaniu, że to dobry czas na obejrzenie klasyków wiosennego nieba. Odwiedzłem tym samym fenomenalną Igłę (NGC 4565), która wypełniła niemal połowę pola widzenia Morfeusza 12,5 mm, pokazując zaskakująco wyraźnie pas pyłowy. Kolejnym przystankiem była jasna M64 z subtelnie zarysowanym przecinkiem pod jądrem. Na koniec sesji spojrzałem na piękną M51 z sąsiadką oraz dwa dublety w Wielkiej Niedźwiedzicy: M108 i M97 oraz M81 i M82. 23.03.2020, sesja 248 Na tę noc miałem przygotowaną listę galaktyk z katalogu H400 w zachodniej części Wielkiej Niedźwiedzicy, którą przez lata zaniedbywałem. Będąc w tej okolicy, spojrzałem na rozgrzewkę na M51 z NGC 5195 i przed oczami miałem pięknie widoczne ramiona galaktyki spiralnej, których tak dokładny układ znany był dla mnie dotychczas tylko ze zdjęć. Dalej zahaczyłem o Smoka: NGC 5907 – cudowna igiełka, do której lubię wracać. Wyraźna szrama, o nieco jaśniejszej centralnej części, przecinająca tło nieba. NGC 5866/M 102 – bardzo jasna elipsa, atrakcyjnie położona między dwiema gwiazdami. NGC5985 – spora, średnio skoncentrowana i dosyć obszernym halo, które rosło patrząc kątem oka. NGC 5982 – nieco mniejsza, ale jaśniejsza, o wyraźniej wyodrębnionym jądrze. Niestety NGC 5981 nie udało się dostrzec, co było dla mnie sporym rozczarowaniem. Rozpoczynając właściwą część obserwacji od M81, M82 (widoczny świetny detal), odwiedziłem: NGC 2985 – ładna galaktyka, z jaśniejszym jądrem i słabszym, niewielkim halo. NGC 3077 – jasny, okrągły duszek o jednorodnej jasności. NGC 2976 – galalaktyka średniej wielkości, mająca owalny kształt i bardzo jednorodną jasność na całej powierzchni. Jej zachodnia krawędź styka się z gwiazdką 12,5 mag. Obiekt ciekawy z punktu widzenia skomplikowanych procesów gwiazdotwórczych na skutek grawitacyjnych interakcji z innymi galakaktykami grupy M81, które sporo namieszały w jej strukturze. NGC 2787 – niewielka, okrągła, z wyraźnie jaśniejszym jądrem NGC 2742 – jednorodna, średniej wielkości plamka, bez widocznych różnic w jasności NGC 2786 – widoczna w jednym polu widzenia z NGC 2742, ale zupełnie od niej odmienna – Morfeusz 12,5 mm pokazał owalną mgiełkę z dużą różnicą jasności między jądrem i halo (co jest akurat charakterystyczną cechą fizjonomii galaktyk Seyferta, do których NGC 2742 się zalicza) NGC 2950 – mała, owalna, z bardzo jasnym jądrem NGC 3079 – chyba największa niespodzianka tej nocy. Przepiękny obiekt, galaktyka widoczna bokiem, pokazująca subtelne nierównomierności jasności, a jej kształt wydaje się nieco wygięty w kierunku południowym. Od północno-zachodniej strony z halo galaktyki styka się gwiazdka 13 mag. Uroku galaktyce dodaje położenie tuż obok trójkąta złożonego z gwiazd 8-9 mag, co skłoniło mnie do do napawania się jej widokiem przez większość czasu właśnie w szerszym polu ESa 24 mm. NGC 2841 – dość jasna, średniej wielkości z gwiazdopodobnym jądrem NGC 2681 – nieco mniejsza od powyższej, okrągła, z jasnym, niewielkim jądrem otoczonym subtelnym halo. Ciąg dalszy, miejmy nadzieję, jeszcze nastąpi. To była tylko niewielka część galaktycznego bogactwa Wielkiej Niedźwiedzicy, do której mam nadzieję wrócić jeszcze tej wiosny. Obserwacje bardzo relaksujące, a widoki estetyczne, praktycznie wszystkie powyższe obiekty były jasne, mieściły się w przedziale 9-12 mag. Zdecydowanie potrzeba mi było takiej sesji
  2. I ja takie konkretne i usystematyzowane relacje lubię najbardziej. Świetna robota! Kilka pogodnych nocy i dział wizuala hula aż miło
  3. daniel.s

    Lornetka

    Jeśli lornetka ma być do różnych zastosowań, to jestem zwolennikiem parametrów 8/10x42. Jesli tylko do astro, to raczej obiektywy minimum 50 mm i docelowo jakiś statyw. Lornetka w niskiej cenie, którą mógłbym z czystym sumieniem polecić na początek, to Delta Optical Silver 10x50. Czasem korzystam z niej gościnnie podczas obserwacji i uważam, że może dać sporo satysfakcji. W nieco wyższej cenie przychodzi mi do głowy jeszcze seria Opticron Adventurer WP - ich dostępność jest ograniczona bodajże do jednego sklepu internetowego i nie miałem okazji przez nie popatrzeć, ale wszystkie opinie na polskich forach, które widziałem, są pozytywne.
  4. Jakiś czas temu postawiłem sobie za cel odszukanie jak największej liczby składników "trapezu". Wówczas newton 10" pokazał składniki A-F. Stojące obok lustro 8" również, ale pamiętam, że było nieco trudniej i sukces był w dużej mierze możliwy dzięki wcześniejszemu odnalezieniu składnika F w większym teleskopie i dobrej znajomości jego położenia. Kilka razy kręciłem się w tej okolicy z posiadanym kiedyś SCT5", ale nie pokazał on nigdy nic więcej, niż składniki A-D.
  5. Czy ktoś z Was miał do czynienia z Argusem 12x50? Od premiery serii minęły już cztery lata, ale informacji o nim jak na lekarstwo.
  6. Kiedyś popełniłem kilka wpisów z mojego miejskiego projektu obserwacyjnego przez teleskop SCT 5", są w nim także podwójne z Barana. Tytułowa Lambda to obiekt idealny dla większych lornetek, czy dla krótkich achromatów z powiększeniem kilkanaście razy. Na mnie świetne wrażenie zrobiła wówczas pobliska gamma Ari. Fajny pomysł na OT - chociaż teraz mam fiksację na galaktyczne mgiełki, uważam, że podwójne to bardzo wdzięczna kategoria obiektów
  7. Przez dłuższy czas próbowałem zbadać ten problem. Mimo dokładnych oględzin lornetki w sklepie, gdzie, jak to w centrum miasta, możliwość sprawdzenia na odległych obiektach jest mocno ograniczona i po 2 latach zadowalajacego użytkowania, pewnego dnia dostrzegłem taką "przypadłość" u siebie. Akurat u mnie to przesunięcie jest minimalne (określam na max 5% pola widzenia) i tylko w poziomie. W pierwszej chwili wziąłem to za efekt paralaksy, tzn. zakładałem, że tubusy ustawione są równolegle na nieskończoność, więc naturalnie obserwując obiekty bliższe (pod nieco innym kątem), obraz z dwóch obiektywów nieznacznie musi się różnić. Po skrupulatnym teście pod gwiazdami, z lornetką umieszczoną na statywie, to poziome przesunięcie także byłem w stanie dostrzec. Oddałem lornetkę do sprawdzenia kolimacji w Delcie, ale po powrocie z serwisu ten minimalny "efekt mastercard", jak to nazywają koledzy z CN, jest nadal widoczny. Nie powoduje on bólu głowy, a co najwyżej dyskomfort dla osoby zafiksowanej na punkcie optyki Swoją drogą ciekawy wątek, masa wiedzy dla poszukujących swojej dwururki. Sam od dłuższego czasu choruję na większą lornetę, ale jak na razie żadna opcja mnie nie przekonuje - może zmieni to stacjonarny sklep astroshop Na razie jestem przekonany, że power 8x jest idealny do ręki, do różnych zastosowań (astro, ptaszki, krajobrazy). Rozkminiam, czy kupić lekką 12/15x56 do głębszego sięgania w kosmos z ręki podpartej na leżaku, czy sprawdzoną i ciężką 15x70 na statyw, czy sprzęt jeszcze większy, ale już konkurujący z teleskopem (małe pole widzenia).
  8. Hm... Astroshop w Warszawie? Ma ktoś jakieś przecieki? :) 

    https://www.facebook.com/astroshop.polska/

    1. Pokaż poprzednie komentarze  2 więcej
    2. astrobonq

      astrobonq

      @lolak89 astrobonq już tam jakiś czas pracuje ale „postawienie” sklepu od zera to nie taka prosta sprawa. Tak czy siak do otwarcia niedaleko, najpewniej będzie to już po nowym roku. Na pewno będzie info o dacie na Facebooku, może i tutaj się uda.

    3. daniel.s

      daniel.s

      No to świetne wieści :) Mam sentyment do Delty, ale bardzo przyda jej się konkurencja.

    4. lolak89

      lolak89

      Michał, to bardzo dobre wieści, może będziesz mógł wziąć jakieś fanty do przetestowania, miejscówka pod Stoczkiem czeka na nas i pogodę :) 

  9. daniel.s

    Mam i ja

    W T6 efekt ten praktycznie nie występuje. Za to naglery z tej serii mają na tyle mały ER, że objęcie całego pola widzenia wiąże się już z szuraniem rzęsami po soczewce. Oznacza to niższy komfort (to jest jeszcze do przyjęcia), ale co bardziej uciążliwe - szybsze zaroszenie soczewki lub jej zaparowanie od oka zimą. Jak wspomniał bartolini, to przypadłość okularów o dłuższym ER i na upartego można sobie z nią poradzić poprzez wymianę muszli ocznej na taką, która spowoduje utrzymywanie odpowiedniej odległości oka od okularu. Fasolkowanie jest irytujące w dzień, w nocy zdecydowanie łatwiej sobie z nim poradzić. Tak naprawdę wszystkie z omawianych tu serii: Naglery, Delosy, Pentaxy, Morfeusze, a nawet tanie ESy to bardzo dobre szkła, które mogą być docelowymi - wybór spośrod nich zależy już od preferencji i budżetu.
  10. I ja sięgnąłem do swoich notatek, aż do 2014 roku. Obiekt ten zapamiętałem jako jedną z najbardziej atrakcyjnych mgławic planetarnych należących do katalogu H400. Obserwowałem ją przez pospolitą 8", która planetarkę najlepiej pokazała w Naglerze 13 mm, zapewniającym optymalną kombinację źrenicy wyjściowej i powiększenia. Stosowanie większych powiększeń nie miało w tej aperturze sensu, bo w okularze robiło się ciemno i bez przyrostu detalu. Wyglądała jak dysk o raczej jednorodnej jasności i subtelnie rozmytych brzegach. Zdecydowanie jest to obiekt do polecenia dla mniejszych apertur. W 12" jeszcze jej nie widziałem, ale mam plan poświęcenia Żyrafie całej sesji przy najbliższej okazji. I nie omieszkam dać znać, jak poszło
  11. Kolejna świąteczna promocja Springera: https://www.springer.com/gp/shop/holiday-sale
  12. Hmm, a nie chodzi o lornetki dachopryzmatyczne z tej serii? Moja 8x42 ma centralne pokrętło ostrości na mostku między tubusami, jak w klasycznej porro, więc dostęp podczas obserwacji jest jak najbardziej ok.
  13. Uznałem, że jesienna pogodowa posucha i brak możliwości podyskutowania o obserwacjach to dobry czas na podzielenie się wrażeniami z użytkowania tytułowej lornetki. Jestem jej posiadaczem od 2,5 roku, a niniejszy tekst jest połączeniem luźnych refleksji z jej użytkowania z garścią danych, będących efektem moich amatorskich pomiarów. Wyroby rodzimej firmy Delta Optical zadomowiły się na rynku kilkanaście lat temu, a seria Titanium przez wielu, w tym samego producenta, uznawana jest za flagową. Jej debiut miał miejsce w 2006 r., kiedy firma wypuściła na rynek pierwsze trzy modele, w tym bardzo udany Titanium 8x56. Od tego czasu seria była stale rozbudowywana, a obecnie tworzy ją kilkanaście modeli o konstrukcji porro- i dachopryzmatycznej, które nie sposób wymienić jednym tchem. Są to lornetki dające dużą źrenicę wyjściową, mieszczącą się w przedziale 5,25 - 7 mm (wyjątkiem jest tu model 10x42), a zatem szczególnie przydatną w warunkach słabego oświetlenia dla myśliwych, ale także użyteczną do obserwacji astronomicznych pod ciemnym, wiejskim niebem. Zakup tytułowej Delty jest efektem moich poszukiwań uniwersalnej lornetki w budżecie kilkuset złotych, po tym jak uznawane za najbardziej wszechstronne parametry 10x50 okazały się nie do końca trafionymi. Rzeczywiście ich możliwości pod ciemnym niebem potrafią zaskoczyć, ale drgający obraz powodował, że sięgałem po lornetkę coraz rzadziej. Nie chcąc jednak rezygnować z beztroskiego oglądania szerokich pól nieba przez niewielkie bino postanowiłem, że potrzebuję sprzętu o mniejszej wadze i niższym powiększeniu. Po przeglądzie oferty lornetek w sprzedaży, niejednych oględzinach w sklepie stacjonarnym i długich wahaniach między parametrami 7x35, 8x40, 8x42, 7x50 uznałem, że to właśnie model 8x42 powinien spełnić moje oczekiwania. Biorąc lornetki z linii Titanium po raz pierwszy do ręki, odniosłem bardzo pozytywne wrażenie obcowania ze sprzętem dobrej jakości, co najmniej z mocnej średniej półki. Lornetka wygląda jak klasyczne porro, dosyć surowe i bez zbędnych udziwnień. Jak na model o parametrach 8x42 jest dosyć spora, dzięki czemu dobrze leży w dłoniach, ale trudniej będzie jej konkurować z konkurencyjnymi modelami w kategorii poręczności. Obita jest chropowatą gumą, która gwarantuje pewny uchwyt. Owa gumą, jak pokazały oględziny kilku modeli, potrafi odchodzić od obudowy lornetki, na co warto zwrócić uwagę podczas zakupu. Lornetka posiada wyjście na statyw, zlokalizowane standardowo z przodu pomiędzy obiektywem. Lornetka spoczywa w gustownym i sztywnym pokrowcu, do którego można za pomocą klamer doczepić pasek na ramię – to dobrze, bo zauważyłem że producenci niektórych lornetek czasem zapominają o tym „szczególe”. Choć wygląda efektownie, pokrowiec ten nie zachęca do zabrania lornetki na wycieczkę w teren. Otwarcie i zamknięcie sztywnego pokrowca dwoma suwakami po więcej niż 3/4 jego obwodu (co dobrze obrazuje poniższe zdjęcie) to w warunkach terenowych duże wyzwanie, nie mówiąc już o operowaniu jedną ręką gdy w drugiej mamy aparat, czy inne graty. W zestawie mamy jeszcze szmatkę do czyszczenia optyki i przyjemny w dotyku pasek na szyję. Regulacja ostrości pokrętłem na prawym okularze działa płynnie, z optymalnym oporem. Nieco gorzej pracuje centralne pokrętło ostrości: z dużym oporem i dosyć nierównomiernie. Również regulacja rozstawu tubusów pracuje dosyć ciężko, ale jest to czynnik który mi odpowiada – nie lubię skupiać się na zmianie ustawienia podczas obserwacji, ponieważ za każdym razem na nowo potrzebuję chwili, aby dopasować położenie tubusów do rozstawu oczu, by obraz był w pełni satysfakcjonujący. Metalowy mostek okularowy nie ugina się pod naciskiem, jak każdy element lornetki sprawia solidne wrażenie. Podobnie jak w kwestii wykonania obicia lornetki, działanie mechaniki jest mocno zróżnicowane i zależy od egzemplarza na jaki trafimy. Różnice dotyczyły przede wszystkim równomierności działania pokrętła ostrości i oporu rozstawu tubusów. Dodam, że swoją lornetkę wybrałem spośród trzech. Obiektywy chronią gumowe zatyczki, przymocowane do tubusów, zaś optykę okularów osłaniają gumowe, połączone zatyczki zakładane na muszle oczne. Pochwalam to rozwiązanie, które ogranicza do minimum liczbę elementów, o których trzeba pamiętać w okolicznościach terenowych, a zwłaszcza nocą. Okulary lornetki posiadają własne pole widzenia zbliżone do 60 stopni i można uznać je za komfortowe. Nie jest to porywająca wartość, ale zdecydowanie nie można tu mówić o efekcie dziurki od klucza – zwłaszcza gdy porównamy je z polem widzenia „najjaśniejszych” lornetek z serii, czyli 7x50 i 9x63. W moim odczuciu długość muszli jest na optymalnym poziomie. Mniejsza mogłaby powodować efekt fasolkowania w wyniku zbliżenia oka do soczewki okularu, a dłuższa utrudniałaby objęcie wzrokiem całego pola widzenia. Wykonane są z dosyć sztywnej gumy, która z pewnym trudem da się wywinąć. Mimo, że na co dzień noszę okulary korekcyjne, nigdy nie używałem ich do obserwacji jakimkolwiek sprzętem optycznym. Rozwiązanie to wydaje mi się niekomfortowe - nie pozwala na optymalne ustawienie oczu i „zgranie się” z instrumentem optycznym. Niemniej jednak spróbowałem i z mojego punktu widzenia obserwacje z całkowicie wywiniętymi muszlami powinny być możliwe w okularach, z widoczną jeszcze diafragmą. Amatorski test latarkowy pokazał, że lornetka korzysta z pełnej średnicy obiektywu. Obserwacje w dzień Testy przeprowadzone były w środowisku miejskim, a zatem wszelkich wad poszukiwałem obserwując detale zabudowy i gałęzie drzew. Wnioski są następujące: Aberracja chromatyczna – w centralnej części pola widzenia jest na śladowym poziomie, dostrzegalna tylko na bardzo kontrastowych krawędziach (gałęzie-niebo, krawędź komina-niebo). Nasilenie chromatyzmu pojawia się od około 75% promienia licząc od centrum, a od 85% obarczone jest jej dosyć wysokim poziomem. Nieostrość brzegowa – pojawia się od 80% promienia i oczywiście znacząco postępuje w kierunku krawędzi pola widzenia. Za całkowicie nieużyteczne uznałbym jednak dopiero ostatnie kilka procent pola widzenia. Dystorsja poduszkowata – pierwsze zakrzywienie linii prostych (krawędzie budynku, okna) są dostrzegalne w okolicach 50% pola widzenia od krawędzi, ale na niewielkim poziomie. Przypadłość ta nabiera większej skali zbliżając się do krawędzi pola widzenia, ale nawet tam jest nieduża. W lornetkach niższych serii Delta Optical, które miałem okazję oglądać, wada ta widoczna jest dużo bardziej. Obserwacje dzienne dostarczają bardzo pozytywnych wrażeń. Moja ocena widoczności wad optycznych została dokonana, gdy lornetka spoczywała na statywie, a ja rzeczywiście skupiałem się na ich dostrzeganiu. Użytkując lornetkę w typowych warunkach i trzymając ją w dłoniach skupiamy się na ustawieniu pożądanego obiektu w centralnej części pola widzenia, a wtedy wady brzegowe przestają mieć znaczenie. Obserwacje w nocy Zdecydowanie nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że średnica obiektywów 42 mm dyskwalifikuję lornetkę do obserwacji astronomicznych. Oczywiście dostrzeżenie obiektów głębokiego nieba wymaga ciemnego nieba, a skala obrazu nie pozwoli dostrzec wielu szczegółów, jednak użytkownik świadomy jej możliwości, zdecydowanie znajdzie w niej dobry użytek. Waga 750 g oraz powiększenie 8x to kombinacja, która pozwala odbyć dłuższą sesję obserwacyjną, z naturalnymi przerwami na rozejrzenie się po niebie, czy też rzut oka do atlasu bez oznak zmęczenia. W stosunku do lornetki 10x50 utrata apertury i powiększenia została w moim przypadku w pełni zrekompensowana przez bardziej stabilny obraz. Pole widzenia 7,3 stopnia czyni nawigację po niebie łatwiejszą, a to przydaje się zarówno gdy korzystam z lornetki jako supportu dla teleskopu, jak i podczas dedykowanej sesji lornetkowej. Oczywiście opisywanie poszczególnych obiektów głębokiego nieba mija się z celem, gdyż w tym powiększeniu są one w większości małymi punktami, mgiełkami, czy też ledwie widocznymi pojaśnieniami tła nieba. Jednak dzięki stabilności obrazu liczba obiektów DS w zasięgu obiektywów 42 mm jest zaskakująco duża – obserwacje przebijających z tła drogi mlecznej gromad otwartych, wschodniego Veila, Ameryki Północnej, ciemnych mgławic z moją ulubioną „E” Bernarda na czele robią wrażenie. Doskonale prezentują się w niej szerokie kadry okolic Strzelca, gdzie w jednym polu widzenia możemy obserwować kilka obiektów DS o różnej naturze i odległości od Układu Słonecznego, co daje świetne poczucie przestrzeni i wyobrażenie na temat budowy naszej galaktyki. Estetyczne doznania wzbogaca dobrze i wyraźnie oddana kolorystyka gwiazd. Znane reprezentantki barwnych "słońc", jak Albireo, Alberan czy Miu Cephei przykuwają wzrok na długo, wyróżniając się spośród otoczenia. Przejdźmy jednak do sprawdzenia, jak wygląda korekcja wad optycznych. Lornetka obarczona jest niezbyt uciążliwym astygmatyzmem. W centralnej części pola widzenia obraz gwiazd jest bardzo satysfakcjonujący, stają się one wyraźnymi kreseczkami od około 70% promienia pola widzenia. Nieco dalej, około 75% widoczna jest koma i kierując wzrok dalej w stronę diafragmy obraz gwiazd dosyć szybko staje się nieostry. Dopiero w tej mało już użytecznej części pola widzenia pojawia się dodatkowo chromatyzm w postaci fioletowych obwódek wokół najjaśniejszych gwiazd. Podsumowując, lornetka zdecydowanie zasługuje na uwagę, jako instrument solidnie wykonany, dobrze radzący sobie z korekcją wad optycznych i właściwie pozycjonowany cenowo. Do pełni szczęścia brakuje nieco szerszego pola widzenia, a moje doświadczenie pokazało, że producentowi zdarzają się niedoróbki i przed zakupem warto obejrzeć swój egzemplarz dokładnie.
  14. Gratulacje, rewelacyjna praca!
  15. U mnie rok ubogi w bezchmurne noce, ale coś tam się skrobnęło... 3. Obserwacje 3/4 sierpnia, czyli jak chwyciłem byka za rogi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)