Skocz do zawartości

daniel.s

Użytkownik
  • Zawartość

    43
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana daniel.s w Rankingu w dniu 2 Kwiecień 2018

daniel.s posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

116 Excellent

O daniel.s

  • Tytuł
    Bellatrix

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Ożarów Maz.

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Ożarów Mazowiecki

Ostatnie wizyty

998 wyświetleń profilu
  1. Gratulacje, rewelacyjna praca!
  2. U mnie rok ubogi w bezchmurne noce, ale coś tam się skrobnęło... 3. Obserwacje 3/4 sierpnia, czyli jak chwyciłem byka za rogi
  3. Dopisany do listy, z pewnością zerknę przy najbliższej okazji.👍 Niech tylko skończą się te mgły...
  4. Mimo niepewnej pogody i ryzyka pojawienia się mgieł, głód obserwacyjny kazał mi wczoraj spakować sprzęt i ruszyć tyłek, aby zrealizować choć niewielką część obiektów czekających na liście, zanim jesienne niebo zastąpi Orion i spółka. Obserwowałem na standardowej miejscówce kilkanaście kilometrów na zachód od Sochaczewa, gdzie niebo perfekcyjne nie jest, ale pozwala na zadowalające obserwacje DS. Na rozgrzewkę i w celu sprawdzenia warunków postanowiłem odwiedzić nasze galaktyczne sąsiedztwo, tj. M31 i M33. Ta pierwsza zmieściła się z towarzyszkami w polu widzenia okularu ES24, a ten niemal fotograficzny kadr urozmaiciły bardzo wyraźnie widoczne pasma pyłu M31 - pierwsze z nich jako ciemna szrama przecinająca wzdłuż główną bohaterkę oraz drugie, w postaci gwałtownego odcięcia mgiełki od (niestety szarego) tła nieba. Następnie skierowałem teleskop do intrygującej M33. Obiekt niby sztampowy, a jednak ciągle przeze mnie niepoznany. Zmieniając powiększenia między 62x a 120x ciągle coś tam wyskakiwało z tła i mam wrażenie, że obiekt ten zasługuje na dłuższą chwilę skupienia i oddzielną sesję obserwacyjną z dokładniejszą mapą. W oczy rzucił się obszar HII NGC 604, a sama galaktyka, za sprawą kilku jaśniejszych obszarów z grubsza zarysowała swoją spiralną strukturę, nieco bardziej rozbudowaną na południe od centrum. Głównym celem tej sesji miała być grupa galaktyk NGC 507. Tego dnia byłem w stanie wycisnąć jedynie trzy składniki, o oznaczeniach 507, 494 i 499 (jasność odpowiednio 11.2; 12.8; 12.1 mag), ale mam wrażenie że potencjał lustra 12" przy dobrych warunkach pozwoli na więcej (kolejnych 6 składników grupy (504, 508, 495, 496, 515, 517) ma jasność w okolicach 13 mag lub nieco niższą). Niestety zgodnie z oczekiwaniami coś wisiało w powietrzu i trudno było więcej wycisnąć. Zaobserwowane trio wygląda bardzo atrakcyjnie, skupione wokół układu podwójnego gwiazd o różnej jasności i barwie. Najjaśniejsza i największa NGC 507 widoczna była na pierwszy rzut oka, natomiast NGC 494 wymagała najwięcej uwagi i żonglowania źrenicami w celu lepszego skontrastowania. W pewnym momencie wydawało mi się, że z tła przebija się także NGC 504, ale nie mam stuprocentowej pewności. Już nie mogę się doczekać normalnej przejrzystości, aby pobuszować jeszcze raz w tej części nieba. Czy macie jakieś doświadczenia z tą grupką? Na forach nie znalazłem żadnej relacji z ich obserwacji. Następnie skierowałem teleskop w kierunku znajdującej się na granicy Andromedy i Pegaza małej grupy NGC 80, w której oprócz głównej bohaterki NGC 80 (12.1 mag) łatwa do wyłuskania okazała się NGC 83 (12.5 mag). Pierwsza z nich to typowa, średniej wielkości, z grubsza o okrągłym kształcie, galaktyka. Jej sąsiadka jest wyraźnie mniejsza, za to ciekawie położona - tuż obok trójkąta prostokątnego utworzonego z gwiazd o podobnej jasności, Należąca do grupy galaktyka NGC 91 (13.7 mag) pozostała poza zasięgiem tej nocy. Sesję zakończyłem odwiedzinami u innych sąsiadek z grupy lokalnej, do których bardzo lubię wracać - NGC 185 i NGC 147. Pierwsza z nich w 12" lustrze jest ulotna, ale jasna, znacznych rozmiarów, z umiarkowaną koncentracją, atrakcyjnie położona na bogatym w gwiazdy tle. NGC 147 pojawiła się w miejscu, w którym powinna być, jako bardzo subtelne pojaśnienie nieba. Miałem wrażenie, że jest trochę większa od NGC 185.
  5. Czy możecie polecić jakieś krzesełko o regulowanej wysokości, które sprawdziło Wam się podczas obserwacji? :)

    1. mcmaker

      mcmaker

      Ja mam drewniane, fortepianowe wyrwane z OLXa za dwie dyszki. Jest już ze mną drugi rok i nie zamierzam go wymieniać na żadne inne krzesło dedykowane do Dobsona :D 

    2. Jacek E.

      Jacek E.

      Używam od dawna takiego czegoś - bardzo fajnie się sprawdza :) do refraktorków i betoniarki.

  6. Mała liczba bezchmurnych nocy plus miejscówka, w której żyję, a od niedawna też nowe obowiązki rodzinne - to czynniki, które powodują ciągły niedosyt nieba i nie wyobrażam sobie kiedy mogłoby nastąpić znudzenie tą materią. Częstotliwość konkretnych obserwacji średnio raz w miesiącu i newton 12" dają mi poczucie, że na polu obserwacji DS mam jeszcze zabawy na kawał życia. Ale znam też osoby, dla których takie ograniczenia są zniechęcające i jestem w stanie ro zrozumieć. Przeżywałem coś w tylu znudzenia jakieś 10 lat temu, gdy obserwowałem syntą 6" na przedmieściach Sochaczewa i szlagiery nieba się znudziły. Tu jednak wystarczyła odrobina wysiłku, bo okazało się, że wystarczy wyskoczyć kilkanaście kilometrów za miasto by wejść na zupełnie inny poziom obserwacji. Moja recepta na pełną satysfakcję z uprawiania tego hobby: 1. Ciągły stan przygotowania do obserwacji, czyli kilka pochmurnych wieczorów (a tych mamy aż nadto ) spędzonych z TNSOGiem i innymi materiałami. Po pierwsze, aby optymalnie wykorzystać czas (który ciągle coś ogranicza: Księżyc, wilgoć, zmęczenie, mróz). Po drugie - satysfakcja z obserwacji słabych mgiełek wiąże się ze świadomością tego, co obserwuję, jak daleko jest od nas i jakie procesy tam zachodzą. 2. Raz w roku kilkudniowy wyjazd dedykowany w 100% obserwacjom. Upatrzyłem sobie ciemną miejscówkę na Roztoczu, którą odwiedzam wiosną, gdzie 3 pełne noce obserwacji potrafią naładować baterie na kilka miesięcy. 3. Poszerzanie wiedzy, czyli literatura poruszająca w przystępny sposób tematykę z zakresu astrofizyki i kosmologii. Nigdy nie będę na tym polu ekspertem, ale czuję że jest to bardzo wartościowe wzbogacenie samych obserwacji.
  7. daniel.s

    Nie wiem...

    Bez problemu, przy odpowiedniej organizacji: rurki i osłona jeżdżą w samochodzie, a walizkę zamieniłem na torbę fotograficzną, którą przerzucam przez ramię. Pozostałe elementy da się sensownie złożyć do niewielkiej objętości i chwycić - bez odkrecania płóz, jak na załączonym obrazku
  8. daniel.s

    Nie wiem...

    Lustro 8" pozwala już na bardzo dużo i może być dla wielu teleskopem na długie lata. Myślę, że do sporadycznego oglądactwa "wszystkiego po trochu" jest wręcz idealne. Dla mnie jednak po kilku latach użytkowania znoszenie tego sprzętu z 4 piętra zaczęło być męczące i przez dobrych kilkanaście miesięcy szukałem dla siebie sprzętu bardziej mobilnego. Próbowałem innych, bardziej kompaktowych konstrukcji, ale zawsze pozostawał niedosyt apertury. Okazało się że Taurus 12", ważący około 15 kg, daje się znosić na raz, będąc tym samym (dla mnie) bardziej mobilny od pełnej tuby 8". Oczywiście nadal jest to pewien wysiłek, ale taki złożony truss jest dużo bardziej poręczny od syncianego dobsa czy tuby 8". Dodatkowa zaleta - w aucie zajmuje tyle miejsca, co jeden pasażer, więc nie trzeba wybierać, czy na wakacje zabrać teleskop czy rodzinkę Z minusów - szybkie parowanie LW i mniejsza wygoda obserwacji stosunku do 8".
  9. Potwierdzam, to bardzo wdzięczna parka również dla mniejszego lustra. Była u mnie ważnym punktem jesiennych obserwacji przez newtona 8". Owszem, 7332 wyraźnie jaśniejsza, ale i 7339 widoczna była bez problemu. Przez 12" jeszcze nie miałem okazji jej oglądać - pół ostatniej sesji spędziłem na doliczaniu się składników Stefana i innych deer licków... Jak zwykle przyjemna relacja, z dozą inspiracji na kolejną sesję
  10. daniel.s

    ES 6,5mm 82°,LER, 1,25"

    Ciekawy jestem efektów testów, zwłaszcza w kontekście akcji dotyczącej wstrzymania sprzedaży tych okularków na kilka miesięcy, krótko po ich wypuszczeniu na rynek. Informacja z tego wątku: https://www.cloudynights.com/topic/646860-new-explore-scientific-eyepiece-line-82°-ler/?p=9117119 Dotychczas nie znalazłem żadnych newsów co oferują te okulary po "poprawkach". Taki ES 82 st. z lepszym komfortem obserwacji może być fajną pozycją. To okularki optycznie dla mnie w pełni satysfakcjonujące, ale mały ER przy ciągłej walce z wilgocią przez sporą część roku, a zimą z parowaniem soczewki od oka, jest dla mnie dużą bolączką.
  11. Na przykład delta optical titanium 8x42. Używam od 2 lat i bardzo sobie chwalę. Możesz o niej poczytać tutaj: https://www.optyczne.pl/241-Test_lornetki-Delta_Optical_Titanium_8x42.html
  12. @Karol_C, @lukost dzięki za wskazówki odnośnie filtrów. Najpewniej zacznę od jakiegoś UHC, by wkrótce uzupełnić go o OIII. Patrząc na nasz rynek, od ręki dostępne są Ultrablock i Astronomik UHC. Czy rekomendujecie któregoś z nich bardziej?
  13. Dzięki Filtr jest następny na liście zakupów, ale muszę jeszcze na ten temat co nieco poczytać
  14. Po kilku tygodniach oczekiwania, weekendową noc 3/4 sierpnia udało mi się spędzić na całkiem udanych obserwacjach w rodzinnych stronach. Po bardzo dobrym 2017 i 2018 roku, obecny jest ubogi nie tylko pod względem częstotliwości obserwacji, ale też warunków na jakie trafiam. Wiosenny kilkudniowy wypad obserwacyjny był nieustanną walką z chmurami i wilgocią, a i jedyna lipcowa noc okazała się klapą za sprawą zasłony chmur wysokiego piętra. Głód obserwacyjny spotęgowany był niedawną rewolucją sprzętową, za sprawą której zamieniłem klasyczną ósemkę na dobsie na sprzęt wyraźnie większy, a zarazem zdecydowanie bardziej mobilny, jakim jest Taurus 12". Pierwsze wrażenie było takie, że człowiek chciałby odhaczyć jakieś brakujące Herszele, wyłuskać paskudztwa z serii obiekt tygodnia, a tu musi się zmagać z chęcią sprawdzenia jak wyglądają w takim lustrze oklepane Messiery. A że wyglądają kapitalnie i odkrywają masę szczegółów, to pierwsze półtorej godziny zbierałem szczękę z ziemi, robiąc ich szybki przegląd przez nową maszynę. Z drugiej strony czas ten pozwolił na oswojenie się z nowym sprzętem oraz ze skalą obrazu - postanowiłem pozostać przy podobnych wartościach źrenicy wyjściowej jak w 8", co poskutkowało wyraźnie większym powiększeniem. I tak sesję numer 241 rozpocząłem od M13 pokazującej rozbicie aż do samego centrum i M92 - też pięknej, nieco bardziej skoncentrowanej w kierunku centrum. M27 odkryła przede mną "nowe" części mgławicy po obu stronach ogryzka, a jego kształt został zarysowany wyraźniej. Pierścionek M57 był po prostu jaśniejszy, bardziej kontrastowy z subtelnym mglistym wnętrzem. Z sympatią spojrzałem też na dziką kaczkę, wyśmienicie zaserwowaną przez Morfeusza 12,5 mm i powędrowałem dalej w kierunku M16 i M17. Z orłem mam pewien problem - mam wrażenie, że gdzieś między gwiazdami gromady widać subtelną mgiełkę, ale nie jestem pewien czy nie jest to efekt świecenia kilkunastu jasnych gwiazd. Mam wrażenie, że przydałby się tu okular o dłuższej ogniskowej, może złapanie większego pola i szerszego kontekstu tła pozwoliłoby łatwiej rozpoznać pojaśnienie. Z kolei omega pokazała oprócz znanego kształtu łabędzia "farfocle" w najjaśniejszej części mgławicy, ale też dodatkowy rozległy obszar mgławicy. Będąc w temacie letnich mgławic nie mogłem odpuścić Veila. Tu również poczułem brak dłuższego okularu i w przypadku wschodniej części, można było dosłownie podróżować po różnych partiach tej subtelnej łukowatej mgławicy i podziwiać jej detal. Zachodnia część zaskoczyła mnie jasnością i kontrastem wijącego się pod gwiazdą 52 Cygni pojaśnienia (tutaj okularek 26 mm był w sam raz). Na koniec owego przeglądu postanowiłem trochę pogalaktyczyć. Pierwszą bohaterką była M51, która po chwili zerkania pokazała zarys pięknej spiralnej struktury. Później padła majestatyczna M31 ze swoim bardzo wyraźnym pasem materii - chyba pierwszy raz pomyślałem, że nie musi to być obiekt tylko lornetkowy. Wcześniej przez 8” podczas lepszych nocy udawało się wyłapać pas, ale nigdy nie był tak oczywisty. Na szczęście prognozy mówiące o nadchodzących po północy chmurach nie sprawdziły się i wystarczyło mi czasu na kilka nowych obiektów, które upatrzyłem sobie w okolicach Orła i Strzały, przeglądając TNSOG. Pierwszym z nich była znajdująca się w Tarczy średniej wielkości kulka NGC6712, pozostająca bez rozbicia, lecz z widoczną "granulowatością" i średnią koncentracją w kierunku centrum. Uroku dodała jej znajdująca się jakieś pół stopnia na wschód mgławica planetarna IC1295, widoczna razem z kulistą w jednym polu widzenia Morfeusza. Obiekt ten jednak wymagał chwili skupienia, gdy wyskoczył z tła jako słaby, owalny kleks. Obserwacja par różnego rodzaju DSów, położonych w różnej odległości od układu słonecznego, w jednym polu widzenia zawsze robi na mnie duże wrażenie. Działa pobudzająco na wyobraźnię jak zbudowana jest nasza galaktyka, dając coś w stylu efektu 3D. Będąc w okolicy, spojrzałem też na otwartą NGC6664 ujętą w katalogu H400. Pokazała 15-20 podobnej jasności, nieregularnie rozmieszczonych gwiazd. Następnie skierowałem Taurusa w kierunku konstelacji Orła, by namierzyć kilka nieznanych mi mgławic planetarnych. Pierwszą była NGC6751, ujawniająca się jako obiekt gwiazdopodobny w morfeuszu 12,5, a dopiero w ESie 6,7 mm nabrałem przekonania jakiego rodzaju obiekt oglądam. Mgławiczka jest nieduża, ale jasna, widoczna jako dysk, bez zalążka jakichkolwiek struktur. Bardzo podobnym obiektem była NGC6778, choć wydawała się nieco słabsza, a kształt (zbliżony do dysku) był trochę mniej wyraźnie zarysowany. Kolejnym obiektem była NGC6772 - planetarka zupełnie inna niż poprzednie. Zaprezentowała się jako owalne, jednorodne i subtelne pojaśnienie tła, bardziej przypominając słabą galaktykę niż mgławicę planetarną. Jest dosyć słaba, ale widoczna bez problemu - wyskoczyła akurat w obszarze ubogim w gwiazdy. Na końcu padła NGC6781, która szybko stała się jedną z moich ulubionych planetarek. Na pierwszy rzut oka ten średniej wielkości szary dysk ujawnia detal w postaci lekko rozmytej północnej krawędzi, kontrastującej z ostro zarysowaną południową krawedzią, a także zarys struktury (nieregularne pociemnienia) w środkowej części. Trudno jednak opisać ich kształt i wielkość, bo miałem wrażenie, że patrząc pod różnym kątem jej wygląd dynamicznie się zmieniał, pokazując z różną intensywnością opisane wyżej szczegóły. Tak minęły 3 godziny obserwacji, dających sporą satysfakcję, choć jakość nieba pozostawiała wiele do życzenia. Mimo braku jakichkolwiek lokalnych źródeł światła, odległe o kilkanaście kilometrów miasta (Sochaczew, Łowicz) dają LP na kilkanaście stopni nad wschodnim i południowym horyzontem. Niemniej jednak nawet takie mazowieckie niebo i lustro 12" gwarantują przednią zabawę i pozostaje czekać na kolejny nów, a w dłuższej perspektywie także wyjazd pod lepsze niebo.
  15. Jakiś czas temu również zamieniłem swoją 10x50 na mniejszy model, tj. 8x42 i nawet przez chwilę nie żałowałem. O ile jaśniejsze gromady otwarte faktycznie są mniej rozbite, to większe pole widzenia i przede wszystkim stabilność obrazu (to był główny powód zmiany) powodują, że obraz jest przyjemniejszy w odbiorze. Veila widzę przez nią pod dobrym niebem bez problemu, jednak myślę że jego widoczność w aperturze 32 mm to już coś. Ale też byłem zaskoczony liczbą dostępnych obiektów i pamiętam, że największym "odkryciem" dla mnie było odnalezienie kilku ciemnych mgławic, z których moja ulubiona "E Bernarda" w szerokim polu i na tle drogi mlecznej robi świetne wrażenie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)