Skocz do zawartości

Stardust

Użytkownik
  • Zawartość

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

73 Excellent

O Stardust

  • Tytuł
    Bellatrix

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Rzeszów

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Dębica

Ostatnie wizyty

421 wyświetleń profilu
  1. Stardust

    Czekając na Strzelca

    Rzeczywiście tak było. Mam nadzieje na poprawę warunków w niedzielę. Powinno być po burzach i pył wiszący w powietrzu zniknie.
  2. Stardust

    Czekając na Strzelca

    Ta druga to M22 jak myślę.
  3. Stardust

    Czekając na Strzelca

    Chodzi o tę lornetę : https://stardust-astroszkice.blogspot.com/2015/04/ts-25x100-lx.html M23 znaleziona bezproblemowo. Chodziło mi bardziej o te mrowie gwiazd, jakie miałem przed oczami :)., stąd moja uwaga. Na ciemnotki i inne atrakcje przyjdzie czas. Czułem się jak młody źrebak wypuszczony na łąkę pełną zieloniutkiej trawy :).
  4. Stardust

    Czekając na Strzelca

    Rzeczywiście, 600 euro to sporo kasy. Sęk w tym, że nie znam żadnego ślusarza, a chodzenie po warsztatach w nadziei że ktoś się skusi na wykonanie raczej mi się nie uśmiecha. Muszę się jeszcze to przemyśleć, ale podoba mi się jego "masywność" (przynajmniej na zdjęciach). 12 kg bez obciążników sam statyw oraz 6 stopni swobody ruchów. Wow!
  5. Stardust

    Czekając na Strzelca

    Mnie się też wydawało, że M20 powinna być łatwo widoczna. Przy Lagunie coś tam było widać, tutaj nic. Przypominam sobie, że pod wieczór okolice horyzontu w tym rejonie były takie pomarańczowe, ale na pewno nie były to chmury, raczej taki pył. Musimy pamiętać o upałach, od paru ładnych dni nie było tutaj deszczu, nawet burzy. Jeśli chodzi o statyw, to jestem zdecydowany na coś takiego: https://www.teleskop-express.de/shop/product_info.php/language/en/info/p8674_Orion-Monster-Parallelogram-Binocular-Mount-for-big-110-mm-binoculars.html Edit: Znalazłem ten sam model jeszcze tu: https://www.astroshop.pl/montaze/orion-montaz-monster-parallelogram-ze-statywem/p,44457 500 zł taniej, tylko ten czas dostawy...
  6. Pogoda w dniu 07.08. br była wymarzona. Przez cały dzień pojawiały się dosłownie pojedyncze chmurki o niewielkich rozmiarach, a na wieczór i one zniknęły całkowicie. Temperatura również była śródziemnomorska oscylując w okolicach 30 stopni. Już nie mogłem się doczekać pierwszych po dwuletniej przerwie konkretnych obserwacji. Zacząłem równo z godziną 21.00 od Marsa. Niebo było jeszcze stosunkowo jasne, w związku z czym można było zaobserwować dość mocną aberrację. Mogło to być spowodowane świeżo założoną lornetą, która jeszcze nie osiągnęła temperatury otoczenia. Podobna historia spotkała mnie przy Jowiszu, gdzie pobawiłem się ustawianiem ostrości lornety aby osiągnąć jak najlepszy efekt. Przy planecie stwierdziłem trzy księżyce, jeden po lewej a dwa po prawej jej stronie. W końcu przyszła pora na główny drogowskaz dzisiejszej obserwacji, mianowicie Saturn. Historia się powtórzyła, jak przy poprzednich planetach - duża aberracja i iskrzenie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że jest to raczej "budżetowa" lornetka o parametrach 25x100mm. Trzeba przyznać, że w miarę obserwacji, niedogodności te zniknęły całkowicie. I w końcu pojawił się on - główny bohater dzisiejszego wieczoru - "jego gwazdzistość" Strzelec. Napisano już całe tomy na temat tego gwiazdozbioru, więc nie będę przytaczał Wikipedii ani innych źródeł na temat historii gwiazdozbioru. Ogólnie, będę starał się unikać dosłownych cytatów na temat obserwowanych obiektów. W założeniu ma to być blog o tym co widać i jak widać przez rzeczoną lornetkę 25x100mm. Po kilkukrotnym lustrowaniu planet, już po godzinie 22, zabrałem się do odszukiwania obiektów z katalogu Messiera leżących w obrębie tego gwiazdozbioru. Na pierwszy ogień poszła Mgławica Laguna M8 . Przy użyciu filtrów UHC zawartych w lornetce można było stwierdzić delikatną mgiełkę w okolicach środka obiektu. Była ona bardzo ulotna mimo dobrych warunków. Mój licznik SQM-L notował wartości od 20,40 do maksymalnie 20,59 [mag/arcsec2] , co odpowiada wartości ponad 5,5 mag do 5,8 mag. Uważam, że jest to dobry wynik jak na warunki podmiejskie (okolice Dębicy). W tym samym polu widzenia można zauważyć Mgławicę Trójlistna Koniczyna M20 i gromadę otwartą M21. Przy Mgławicy M20 kompletna porażka. Nie widać kompletnie nic w miejscu, w którym powinna być słynna koniczynka. Filtry UHC na niewiele się tu zdały. Mimo moich wielokrotnych prób nic się nie zmieniło aż do końca obserwacji. Może jakiś bardziej doświadczony czytelnik podzieli się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami na temat tego obiektu. Była to największe rozczarowanie dzisiejszego wieczoru. Nad Koniczynką leży gromada otwarta M21 . Jest to delikatna chmurka gwiazd na godzinie 10 od Mgławicy M20. Następnie od Laguny M8 skierowałem się w dół i w lewo w kierunku korpusu Strzelca. Jest to obszar bardzo bogaty w gwiazdy, a właściwie całe kłęby gwiazd. Znajdujemy się wszakże w samym sercu naszej Drogi Mlecznej. Pierwszym obiektem, który zwróci naszą większą uwagę jest delikatna chmurka gwiazd - gromada kulista M28. Znajduje się ona nieopodal gwiazdy Kaus Borealis. Kontynuując najazd w lewo, zaraz za gwiazdą niemal tuż za polem widzenia lornetki zauważyć można kolejną gromadę kulistą - M22 . Jest ona o wiele większa niż M28 i sama "wpada" w pole widzenia. Jest to jedna z najjaśniejszych i najbliższych Ziemi gromad kulistych. Powróciłem do Saturna i skierowałem lornetkę pionowo w górę, skanując i kontemplując mrowie gwiazd, jakie przesuwały się przed moimi oczami, aż napotkałem już całe chmury gwiezdne, to był słynny Gwiezdny Obłok Strzelca M24 . Odbijam w prawo i docieram do gromady otwartej M23 . Jest ona dość ciężka do znalezienia w tym całym mrowiu gwiazd. Ale już nabieram wprawy w wyłapywaniu obiektów różniących się od ogólnego tła . Trzeba przyznać, że te dwa lata przerwy sprawiły, że czuję się jak nowicjusz - dopiero poznający niebo. Wracam do okolic M24 i kontynuuję najazd w górę. Napotykam tam bardziej znaczne obiekty. Są to M17 i M18 w jednym polu widzenia. Są to Mgławica Omega M17 , która w mojej lornetce wyglądała jak ukośny pasek przypominający \. M18 to z kolei mała chmurka gwiazd poniżej Omegi z kilkoma jaśniejszymi punktami gwiezdnymi. Minęło już 3 godziny moich dzisiejszych obserwacji. Szyja mnie już boli, nogi mnie już bolą... ale jestem zadowolony. Napatrzyłem się na gwiazdy, stwierdziłem, że entuzjazm jeszcze jest, tylko teraz więcej czasu wolnego, no i pogodnych nocy. Stwierdziłem, że muszę zaopatrzyć się w konkretny statyw lornetowy oraz krzesełko, bo jednak stanie, robienie przysiadów i rozkroków jest jednak trochę męczące. Do następnego razu... Pozdrawiam Wojtek
  7. Witam, cześć i czołem. Minęło ponad dwa lata, odkąd popełniłem tutaj ostatni wpis. Przyczyną tego stanu rzeczy były narodziny drugiego dziecka i związane z tym zwiększone (znacznie) obowiązki rodzicielskie. Jako że mieszkamy w pewnym oddaleniu od naszych rodzin, cały ciężar opieki spoczął na żony i moich barkach. Ale jak widać, dajemy radę i mogę znów pomyśleć o sobie i swoim hobby. Przez ten czas zerkałem na niebo od czasu do czasu, prenumerowałem Astronomię... i w zasadzie tyle. Sprzętowo też wszystko zostało po staremu. Posiadam Columbusa 16 cali i lornetę TS 25x100. Wracając do Bloggera zauważyłem, że większość oglądanych wpisów dotyczy właśnie wspomnianej lornety. Postanowiłem wiec, że skupię się na obserwacjach lornetowych, które zainteresują większą część czytelników. Zaglądajcie do mojego bloga, wkrótce pojawią się relacje z obserwacji. Pozdrawiam Wojtek https://stardust-astroszkice.blogspot.com/
  8. Stardust

    Stardust

  9. Stardust

    Bino-newton Youkona

    UWAGA! Nie wchodźcie na tę stronę Yukona! Po kliknięciu odnośnika mój program antywirusowy oszalał. Wykrył w cholerę trojanów. Sorry za wykrzykniki,ale uważam sprawę za bardzo ważną. Wojtek
  10. Stardust

    13 widoków zimowego nieba.

    Piękna relacja. Teraz już wiem, dlaczego nie widziałem Płomienia, Rozety i innych obiektów. Po prostu brakło mi cierpliwości... Ja to tak "gonię" po niebie, chcę zobaczyć jak najwięcej naraz i dlatego nie poświęcam zbyt wiele czasu na obiekt (już 15 min. to wieczność). Wiem też, że M78 szukałem w złym miejscu, pomyliłem gwiazdy odniesienia .
  11. Stardust

    Trzy grudniowe noce

    O widzisz, to jest odpowiedź, której potrzebowałem! Punkt pierwszy zastosuję już przy pierwszej okazji. Dziś już nie, bo już za chwilę wychodzimy w gości. Odnośnie punktu drugiego, czy mógłbyś na forum ogólnym lub w PW przybliżyć koszt i czas oczekiwania na taką platformę? Myślę, że byłby to rozsądniejszy zakup niż lorneta kątowa. Jeszcze raz dzięki Łukasz
  12. Stardust

    Trzy grudniowe noce

    Przepraszam, za nieporozumienie :). Chodziło oczywiście o 2 główne składniki. Jak pisałem, warunki w drugą noc były znacznie gorsze iż w pierwszą.
  13. Stardust

    Trzy grudniowe noce

    Tak, wiem. Pisałem o tym w poprzedniej dużej relacji , cytuję "Obserwacje rozpocząłem tak gdzieś koło 20 od pojawienia się pierwszych gwiazd, a właściwie planet - Jowisza i Wenus. Zacząłem ustawiać lornetę na Jowiszu, aby uzyskać jak najlepszy obraz, przede wszystkim mam tu na myśli aberrację chromatyczną. Udało mi się tak ustawić ostrość, że mogłem powiedzieć iż migoczą mi jakby dwa paski na tarczy Jowisza. Nie było to takie oczywiste, ale zerkaniem i błądzeniem oczami po całym polu widzenia coś tam było widać. Same księżyce to idealne kropeczki, jest dobrze." Kto chce przeczytać całość tamtej relacji, temu link: Pierwsze światło
  14. Stardust

    Trzy grudniowe noce

    Motto Twój najlepszy sprzęt to ten,którego najczęściej używasz Mikołaj pamiętał w tym roku o sobie i kupił sprzęt, którego zawsze mu brakowało - miernik jakości nieba. Taki amerykański, prosto z Unihedron, a nie jakieś podróbki. Nie musiał długo czekać - jakiś tydzień - aby wypróbować nowy nabytek. Noc I, 29.12.2015r Cały dzień się chmurzyło, przewalały się nieskończone tumany ciemnej waty. Ale prognozy były obiecujące,że prawdopodobnie koło 16 niebo rozjaśni się. I rzeczywiście - gdzieś koło godziny 15:45 zaczęło się przejaśniać, a po godzinie na niebie nie było już ani jednej chmurki. O godzinie 17:30 wyniosłem sprzęt na zewnątrz. A było to: astro krzesełko - rzecz absolutnie niezbędna, statyw alt-az5 oraz walizka z lornetą 25x100. Do tego jeszcze lornetka Nikon Aculon A211 do przeglądu nieba, oraz ręcznik z mikrofibry na głowę w celu odcięcia się od źródeł światła w otoczeniu. Trzeba powiedzieć, że zaświetlenie w moim najbliższym otoczeniu powiększa się w sposób katastrofalny. Wystarczy powiedzieć, że gdzieś w odległości około 2-3km w kierunku południowym, ktoś postawił lampę która świeci prosto w niebo! Normalnie widać snop światła na wysokość co najmniej 30 stopni ponad horyzont. Niebo południowe jest dla mnie stracone. Columbus 16" został w magazynie i jak na razie zbiera kurze. Trochę nam nie po drodze, jeżeli chodzi o obserwacje. Jest bardzo oporny w sterowaniu. Najbardziej wkurza mnie fakt, że jak oglądam jakiś obiekt, to nie ma płynności w ruchu góra-dół. Najpierw obiekt jest gdzieś na skraju pola widzenia, a potem przy nacisku - przeskakuje w drugą stronę, całkowicie poza pole widzenia. Przy małych powiększeniach, rzędu 60-100x jeszcze daję rady, ale gdy wkładam okular 9mm (200x) to szlak mnie już trafia. Już taka Synta 8" jest bardziej przyjazna dla użytkownika. Będę musiał popracować jeszcze nad tym. Ale do rzeczy. Temperatura lekko poniżej zera, około -2 stopnie. Niebo było krystalicznie czyste, jedno z lepszych jakie widziałem tutaj. Początkowo wskaźnik SQM-L pokazywał wartość 21,02, ale pierwsza wartość jest zawsze zawyżona. Po piętnastu minutach ustabilizował się na poziomie 20,65-20,75 mag/arcsec2 co uważam za wynik bardzo dobry. Kiedy spojrzałem w niebo, pierwsze co zauważyłem to Plejady. Skierowałem więc lornetkę w tamtą stronę i zacząłem obserwacje od tego właśnie obiektu. Szkicowanie odłożyłem na później, chcąc nacieszyć się niczym nieskrępowanymi obserwacjami, pierwszymi od niepamiętnych czasów (no, może od 3 miesięcy). Kolejne były Hiady, niekoniecznie mieściły się w polu widzenia w całości, ale były urzekające. następnie na cel wziąłem NGC1647 (6,4m), potem 1746(6,1m) Wikipedia podaje,że w zbliżonej pozycji na niebie znajdują się też gromady NGC1750 i NGC1758, jednak nie jest pewne, czy istnieje związek fizyczny między tymi trzema obiektami, czy też tylko przypadkowo nakładają się na siebie. Niektóre źródła sugerują np. że NGC1746 i NGC1750 to ten sam obiekt, podczas gdy Catalog of Optically Visible Open Clusters and Candidates podaje, że odległości do nich różnią się o 170 parseków, czyli 554 lata świetlne, co wyklucza fizyczny związek. Następnie spróbowałem swoich sił z M1(8,4m). Poszło całkiem łatwo, niewyraźny placek tuż powyżej gwiazdy Zet Tau. NGC1807(7,0m) oraz NGC1817(7,7m) były moimi kolejnymi celami. Grupa Collider 65 była obiektem tygodnia na forum astronomicznym . Następnie spróbowałem swoich sił z mgławicą Kalifornia NGC1499. Była ona położona dość wysoko na niebie. W związku z tym miałem trochę kłopotu. Położyłem się wygodnie na astro krzesełku, opuściłem nogę od montażu i lornetka samoczynnie opadła w moją stronę, tak że bez większego napinania mięśni karku mogłem obserwować okolice położone 70- 80 stopni. Zenit i tak był nieosiągalny dla mnie. Lustrując przez około 10-15 min okolice gwiazdy Ksi Persei (Menkib), zarówno z użyciem filtra UHC, jak i bez, niestety nie byłem w stanie stwierdzić żadnego śladu mgławicy. Przy tej okazji doszedłem do wniosku, że tutaj nieoceniona byłaby lorneta kątowa. obserwacje w zenicie są bardzo męczące... Może Mikołaj usłyszy moje myśli? Wróciłem w rejony bardziej przyjazne lornetkom, do gwiazdozbioru Woźnicy. Jest tu istny raj dla takich jak ja. Zacząłem od Cr 62, czyli kolejnego obiektu tygodnia. Następnie NGC1857 (7,0m) oraz NGC1778(7,7m). Potem M38(7,4m) wraz z nieodłącznym Kotem z Chesire. Nota bene, dopiero teraz, pisząc ten tekst i poszukując informacji na temat obiektów można zauważyć, ile obiektów z tamtej okolicy jest opisane na forum jako obiekt tygodnia:). Następnie na tapetę wziąłem NGC1893(7,5m), gromada ta powiązana jest z mgławicą emisyjną IC410 oraz lecąc w dół M36(6,3m) i M37(6,2m), piękne skupiska gwiazd. Po sąsiedzku leży gwiazdozbiór Bliźniąt, więc naturalną koleją rzeczy przeniosłem się tam. Jako pierwsza wpadła mi w obiektyw gromada otwarta M35(5,3m), następnie NGC2129(6,7m). I znowu zajrzymy do katalogu Collindera. Collinder 89, bo o nim mowa jest opisana przez P.S.Harringtona tak: "Collinder 89 (w skrócie Cr 89), jest luźnym zbiorem jakichś 15 słońc. Jedynie cztery są wyraźnie widoczne w lornetce: 9, 10, 11, i 12 Geminorum, o jasnościach odpowiednio 6,3/6,6/6,9/7,0 mag. Podczas gdy ten smukły diament gwiezdny pomaga określić granice tej mało znanej gromady otwartej, brak jakiegokolwiek zagęszczenia gwiazd wciąż sprawia, że jest ona trudnym obiektem do pozytywnego zidentyfikowania." I tak mimochodem przechodzę do gwiazdozbioru Oriona i spojrzałem na NGC2175(6,8m). Potem Gromada 37 czyli NGC2169(5,9m). Odbijając parę stopni w prawo mamy kolejna gromadę Collinder 69, czyli asteryzm lambda-lambda. Niestety, moja lornetka nie ogarnia całego Pasa Oriona, gdyż ma 2,25 stopnia pola widzenia, ale zaglądnąłem w okolice Alnitaka, aby spróbować zerknąć na Mgławicę Płomień NGC2024, ale niestety porażka. To samo dotyczy M78(8,3m), która teoretycznie powinna być w zasięgu lornety. Może brakuje mi jeszcze jakichś umiejętności patrzenia, kto wie? Po tym doświadczeniu, dla poprawienia nastroju zerknąłem na M42. Widok iście oszałamiający! Gdybym tylko dla tego jednego obiektu miał kupić lornetkę z filtrami, to było warto :). Długo syciłem oczy tą mgławicą, wypatrując coraz to nowszych szczegółów, zarówno z filtrami jak i bez. Już poprawiwszy humor, skierowałem lornetkę w lewo w stronę wschodzącego gwiazdozbioru Jednorożca. Na pierwszy ogień gromada Choinka NGC2264(4,1m) wraz z mgławicą Stożek.Potem próbowałem szczęścia ze Zmienną Mgławicą Hubble`a NGC2261 (obiekt tygodnia, a jakże). Mogę powiedzieć, że coś tam było, ale kształtu trójkąta raczej nie dostrzegłem. Następnie gromady otwarte NGC2251(7,3m) oraz Collinder 111,106 oraz 97. Kolejnym celem była gromada Rozeta NGC2244 wraz z otaczającą ją mgławicą . I tu kolejne niepowodzenie. Wpatrywałem się przez kilka minut, ale bez skutku. Oczywiście ten engiec też jest tematem jednego z ostatnich "obiektów tygodnia". Następnie padły gromady Cr107,96 oraz 91 o których niewiele mogę napisać. Potem jeszcze gromady otwarte NGC2301(6,0m), NGC2232(4,2m) oraz NGC2286(7,5m). Zza drzew i dachów okolicznych domów zaczął wychylać Księżyc, więc pora było kończyć. Dobiegła godzina 21. Ponad 3 godziny na świeżym powietrzu z dwoma przerwami na ciepłą herbatę. Wrażenia były więcej niż pozytywne. Widziałem masę przeróżnych obiektów i jestem zadowolony z posiadanej lornetki. Przewaga lornetki nad teleskopem jest też taka,że montaż zestawu składa się z przykręcenia jednej śrubki, natomiast przy teleskopie kratownicowym tych śrubek jest znacznie więcej. Do domu wróciłem z głowa pełną gwiazd. Noc II, 30.12.2015r Za dnia warunki były podobne jak wczoraj, gęste chmury ale już nie tak jednorodna wata, lecz z przejaśnieniami. I również około 16 pojawiło się czyste niebo. Obserwacje rozpocząłem o godzinie 18:00. Warunki były znacznie gorsze niż poprzednio. Było mglisto, osiadający szron, no i co najważniejsze dużo zimniej niż wczoraj -7 stopni. SQM-L też nie zaszalał, średnio 19,70mag/arcsec2. Obserwacje zacząłem od Wieszaka Cr399, następnie rozdzieliłem epsilony lutni, czyli nie jest tak źle. Będąc w tej okolicy, zerknąłem na M57(8,8m). Była widoczna jako okrągła plamka pomiędzy dwoma jasnymi gwiazdami. Padła również gromada otwarta M56(8,3m) w Lutni. Następnie przeszedłem do gwiazdozbioru Strzały i tam w obiektyw lornetki wpadła kolejna gromada otwarta M71(8,2m). W Lisku zaliczyłem M27 (Hantle, 7.5m), NGC6830(7,9m) oraz NGC6885(Caldwell37, 5.7/8.1m). Przy Pierścieniu i Hantlach nie było najmniejszych problemów ze względu na to, że są to obiekty o małej powierzchni, a dodatkowo pomagał fakt użycia filtra UHC. Odbiłem w lewo, aby zlokalizować dwie gromady kuliste M2(6,5m) i M15(6,2m). Już kiedyś znalazłem je w lornetce, więc poszło szybko. NGC6940(6,3m) był moim kolejnym celem. Teraz nadszedł czas na gwiazdozbiór Łabędzia. Mróz doskwierał coraz bardziej, miernik SQM pokrywał się białym nalotem. Trzeba się sprężać... Wziąłem na cel obiekty położone wzdłuż szyi i kierowałem się w stronę ogona. Na początek rzuca się w oczy mrowie gwiazd, znajdujemy się wszakże wśród gwiazd Drogi Mlecznej. I tak kolejno padały: NGC6871(5,2m), NGC6883(8,0m), jedyny Messier położony w tej okolicy M29(7,1m). Rzuciłem okiem na gwiazdę Sadr, potem Deneb i postanowiłem zapolować na Amerykę Północną NGC7000. Niestety, po kilkuminutowych poszukiwaniach, musiałem odpuścić. Po około 2 godzinach obserwacji, z jedną przerwą na herbatę, zacząłem się zwijać. Lornetka była pokryta takim białym nalotem zamarzniętej mgły, który można było ściągać palcem. Wskaźnik zamienił się w białe pudełko, a ja byłem już nieźle zmarznięty. Dość na dziś. Noc III, 31.12.2015r W pracy siedzieliśmy do 18, bo to zakończenie roku czyli mnóstwo różnego rodzaju raportów. Patrząc przez okno, nie widać było ani jednej chmurki na niebie. Zapowiadała się niezła sesja. Plan na dziś był taki, by skończyć okolice Wielkiego Psa, z przedwczoraj. Obserwacje zacząłem dopiero ok. 20:30. SQM-L pokazywał 20,90mag/arcsec2, a w trakcie sesji nieraz przekraczał wartość 21mag/arcsec2. Temperatura w okolicach -6 stopni ale przynajmniej nie ma takiej wilgoci jak wczoraj. Da się wytrzymać. Nawiązując do wczorajszych i przedwczorajszych obserwacji, nie dawał mi spokoju fakt, że tak wiele obiektów, rozległych co prawda, nie dawało się zauważyć . Pytanie zatem brzmiało: jaki jest zasięg gwiazdowy mojej lornety? Wziąłem na tapetę dwa rejony, w których odrysowałem wszystkie gwiazdy, jakie zdołałem zauważyć. Pierwszy rejon to Pas Oriona, okolice gwiazdy Mintaka, a drugi, to najwyżej jak się dało przez lornetę i padło na okolice Kapelli w Woźnicy. W pierwszym przypadku, były to gwiazdy 10,65m, a drugim 11,25m (według CdC). Czyli wynik całkiem niezły, pytanie zatem dlaczego tak słabo widać obiekty DS... Ale wracając do obserwacji. Na początek zaglądnąłem do M44(3,7m) w Raku. Lubię spoglądać na te diamenciki rozsypane na nieboskłonie. Potem M67(6,1m). M67 jest jedną z najstarszych znanych gromad otwartych, i zdecydowanie najstarszym obiektem tego typu włączonym do katalogu Messiera. Wiek M67 został oszacowany na od 3,2 do 4 miliardów lat.Kolejnie M50(5,9m) zwana Gromadą Serduszko. 7' na południe od centrum gromady znajduje się czerwony olbrzym wyróżniający się na tle białych gwiazd gromady. Następnie w jednym polu widzenia znalazły się dwie gromady NGC2335(7,2m) i NGC2343(6,7m). Gromady te tworzą gromadę podwójną o wspólnej przeszłości. Obie są zanurzone w Mgławicy Mewa. Kolejnym celem były gromady: NGC2353(7,1m), NGC2345(7,7m) oraz NGC2396(7,4m). Rzuciłem okiem Na Syriusza, najjaśniejszą gwiazdę na naszym niebie, i przeszedłem do obiektów z katalogu pana Messiera. Jako pierwszy na celowniku znalazł się M41(4,5m). Messier 41 znajduje się ok. 4 stopni na południe od Syriusza. M48(5,5m). Po tym w jednym polu widzenia znalazły się M46(6,0m) oraz M47(5,2m). W obrębie gromady znajduje się mgławica planetarna NGC 2438. Jednak pomiar prędkości, jak również wiek mgławicy i gromady wskazują, że nie powstała ona w Messier 46. Teraz dla odmiany dwa obiekty z innego katalogu - Caldwella. Pierwszy z nich to gromada otwarta (kolejna już) NGC2360(7,2m), Caldwell 58, zwana również gromadą Karoliny, gdyż została ona odkryta przez Karolinę Herschel w 1783. Oraz NGC2362(3,8m), Caldwell 64, Gromada ta zawiera ok. 60 gwiazd, a jej wiek szacowany jest na 25 milionów lat.Najjaśniejszym składnikiem tej ładnej gromady gwiazd jest leżący prawie w środku, błękitny nadolbrzym czwartej wielkości – tau Canis Majoris, stąd jej nazwa. Ostatnim obiektem Messiera na dziś był M93(6,0m) położony w gwiazdozbiorze Rufy. Potem jeszcze rzut oka na dwie gromady z katalogu szwedzkiego astronoma Per Collidera - Cr 132 i Cr 140, i już można myśleć o świętowaniu Nowego Roku. Zbliża się godzina 23:00. Powoli wznosi się Jowisz. W lornetce nie widać szczegółów planety, pojawia się mała aberracja, ale księżyce są jak małe kuleczki, trzy z prawej strony planety. Składając sprzęt, zostawiam lornetę na statywie, by rzucić jeszcze okiem na wschodzący Księżyc. Reasumując. Lorneta sprawuje się całkiem dobrze. Pytanie jest, czego brakuje jeszcze, by zobaczyć obiekty głębokiego nieba o wielkości ok. 10mag? Podejrzewam, że techniki obserwacji zerkaniem, jak i lepszych warunków, przejrzystości powietrza itp. Na chwilę obecną, aby zobaczyć te obiekty (apetyt rośnie w miarę jedzenia), muszę przeprosić się z moim Columbusem, co pewnie będzie takim astronomicznym noworocznym postanowieniem :). Szczęśliwego Nowego Roku!!! Wojtek
  15. Stardust

    Zhumell Tachyon 25x100 - egzotyczny pięciokilowiec

    Panowie i Panie, Nieważne są milimetry i inne parametry, Ważna jest przyjemność obserwacji. Tego Wam nikt nie odbierze :). A teraz... Za lornetki... I w teren... Trzy grudniowe noce Dosiego Roku! Wojtek
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)