Skocz do zawartości

Damian P.

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    829
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    22

Ostatnia wygrana Damian P. w dniu 1 Maja

Użytkownicy przyznają Damian P. punkty reputacji!

O Damian P.

  • Urodziny 16.06.1989

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Włodawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Włodawa

Ostatnie wizyty

12 028 wyświetleń profilu

Damian P.'s Achievements

Kanopus

Kanopus (12/14)

  • Dedicated
  • Reacting Well
  • Very Popular Rare
  • Posting Machine Rare
  • Collaborator

Recent Badges

2 tyś

Reputacja

  1. Z przyjemnością informuję, że sprawa koła filtrowego zakończyła się sukcesem! Kilka dni temu otrzymałem przesyłkę od Bartka M., a to, co znalazłem w środku, przerosło moje oczekiwania. Koło, które zaprojektował i wydrukował Bartek, wygląda bardzo profesjonalnie i naprawdę chylę czoła. Środek obraca się bardzo przyjemnie, a przemyślane detale robią wrażenie. Nie spodziewałem się, że efekt końcowy będzie tak świetny! Jeszcze raz bardzo dziękuję za zaangażowanie oraz poświęcony czas. Szacun!🙂 A jak ostrzą okulary z kołem w Syncie 12"? Teoretycznie wcześniejsze obliczenia wskazywały na to, że takie koło powinno zmieścić się w torze optycznym, jednak tak naprawdę do samego końca nie wiedziałem, jak to będzie. Ale nie ma co przedłużać; wszystkie moje okulary ostrzą! Mało tego, okulary 1,25" ostrzą nawet z redukcją GSO. Co prawda zapas tutaj jest przy niektórych okularach już niewielki, ale jest, poza tym, wystarczy włożyć redukcję zaciskową z druku 3D i wtedy zapasu jest o wiele więcej (właściwie to więcej o około 9, może 9,5 milimetra). Poniżej przedstawiam wyniki, które zanotowałem podczas testu ostrości na gwiazdach z moimi okularami i kołem filtrowym. Oto ile zostaje jeszcze zapasu toru optycznego: Okulary 2" - ES 30mm: zapas 1,6cm Okulary 1,25" + redukcja GSO - Kit 25mm: zapas 2,5mm - ES 14mm: zapas 7mm - Pentax 7mm: zapas 4,5mm - ES 4,7mm: zapas 8mm Okulary 1,25" + redukcja z wydruku 3D - Kit 25mm: zapas 1,15cm - ES 14mm: zapas 1,6cm - Pentax 7mm: zapas 1,4cm - ES 4,7mm: zapas 1,75cm. A tak prezentuje się koło w wyciągu z okularem ES 30mm. Wyciąg jest wysunięty do momentu ostrzenia gwiazd. Pentax 7mm plus redukcja GSO w ustawieniu ostrości. Pentax 7mm z redukcją drukowaną w momencie ostrości gwiazd.
  2. Często są skrojone, ale równie często nie są i w przypadku Maniaka i moim, akurat to drugie. Zaręczam, że nie dostrzegłem żadnego związku mojego przeglądania sieci z żadną reklamą na Maniaku. Nie oglądałem w necie absolutnie nic o stylizacjach, parówkach, monetach, rowerach, miejscach do wypoczynku, piecach na drewno i innych. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo. Na dodatek właśnie pojawiła się reklama miksera, która jest ruchoma... przyspieszony filmik, co nieporównywalnie bardziej rozprasza, choćby kątem oka, niż obrazek. Wiem, że to nie Lulu i załoga, tylko google. A powiązania z moim przeglądaniem miałem chyba często np. na olx. PS Korzystam głównie z kompa, ale czasem wchodzę też z telefonu i tam też wyświetlają się reklamy. Jest o tyle lepiej, że są na dole i można nie przewijać do końca.
  3. Jeśli chodzi o mnie, nie czuję się urażony, pełen luz. Niemniej, myślę, że sam wiem lepiej, jak wyceniam korzyści, jednak chyba nie ma sensu gimnastykować się, żeby próbować cokolwiek wyjaśniać, bo są osoby, które mają po prostu inne spojrzenie na sprawę, no i zawsze mają swoją rację. Konsensus nigdy nie nastąpi. Co do zabiegania o względy, w zupełności się zgadzam i proszę absolutnie nie tracić energii na takie osoby. Ja przykładowo zdążyłem już załapać się na mega promocję na telewizory oraz dowiedzieć się, że koniec z głuchotą i mogę odzyskać słuch, jak tylko będę wkładał coś do ucha. Ziomów naturalnie też trochę się poznało:
  4. Sens jest w braku reklam. Ale może userzy na Maniaku mają neutralne zdanie (lub ich zdanie się nie liczy). Co do mojej aktywności, zawęziłem ją jakiś czas temu z powodu przytłoczenia giełdą i wygaśnięcia wizuala, a dla mnie część obserwacyjna na forum to coś, co mnie trzyma. Nie potrafię dyskutować o wyższości jednego refraktora nad drugim przez 20 stron. Nie jestem też handlarzem, który zawsze ma coś do sprzedania forumowiczom. Swoje durnowate opisy wrzucałem nadal, bo trzymał mnie sentyment; od Astromaniaka zaczynałem dziesięć lat temu i wtedy było to miejsce dość klimatyczne. Był również tak zwany dział "Wolne tematy astronomiczne", w którym można było wrzucić coś luźniejszego, ale jakoś każdy znał umiar. Poza tym, dział ten miał nawet automatyczną kasację wątków po upływie (chyba) pół roku. Nikt jednak nie robił bałaganu, który miał wpływ na jakość forum. Co prawda pamiętam, że już wtedy, z 10 lat temu, była na Maniaku rozmowa o zbanowanej osobie, która miała nick "Ekolog", jednak, z tego co kojarzę, właściciel forum nie pozwalał sobie na takie folklory. Tylko że te piksele, to taka inna odmiana natrętnego spamera. Nawet gorzej, bo w małowartościowe wątki można od biedy nie wchodzić, aby nie widzieć grafik, czy tekstu, a tutaj musisz na to patrzeć, mimo że masz to w dupie; musisz zobaczyć niechciane twarze, musisz zobaczyć majtki i staniki, buty, telefony, narzędzia, parówki, czy przeczytać mimowolnie jakiś tekst. Co prawda takie rzeczy nie odkładają się na kupce w różnych wątkach, za to sypią się przed oczami. Tak czy inaczej, życzę wszystkiego dobrego. Jest tutaj wątek "Nie tylko astro", gdzie pojawiają się od czasu do czasu ptaszki 😉
  5. Chciałbym tylko dorzucić swoją subiektywną opinię odnośnie Astromaniaka, gdyż pojawiła się tam jeszcze jedna rzecz, która według mnie, oprócz całych tych eko-hyde-parków, jest strzałem w drugie kolano. Nie wnikam, czy zamknięto kontener z wysypującymi się śmieciami, prawdę mówiąc niewiele już mnie to interesuje, ale nawet jeżeli tak, to w jego miejsce otworzono kubeł z innymi. Poniżej wyrażam jedynie moje osobiste odczucia i być może tylko ja tak to widzę – jeśli tak, wpis proszę uznać za nieistotny. Niewątpliwie wraz z utratą szefa i sternika kilka lat temu, Astromaniak nie był już taki sam. Z czasem odnosiłem wrażenie, że z wolna schodzi na psy, ale teraz w moim odczuciu sięgnął dna. Reklamy są dla mnie obrzydliwym natręctwem internetu, natomiast fora astronomii pod tym względem są jak czysta woda, albo jak przejrzyste powietrze, gdzie jest miło wejść. Pojawienie się reklam na forum astronomicznym, podobne jest do postawienia latarni w parku ciemnego nieba. Od dłuższego czasu z pewnych powodów ograniczyłem się na Maniaku jedynie do moich mało istotnych opisów obserwacji, chyba tylko z sentymentu, ale teraz zrozumiałem, że mój sentyment był jedynie bańką mydlaną.
  6. To chyba znacznie dłużej niż trwają naprawy teleskopu Hubble'a.
  7. Ano wzięli i chyba nie oddadzą. Zaglądam co raz do cyklu i jakoś tak łyso bez grafik. Do tego jeszcze te znaki zapytania. A gromada bardzo fajnie wyszła na zdjęciu, wygląda trochę jak taki mocny Palomar. Lubię takie bardzo rzadko fotografowane kulki. Przy okazji wrzucę swoją wzmiankę sprzed pięciu lat, kiedy to widziałem gromadę w teleskopie 12". "Przeskoczyłem do Wagi i odnalazłem po raz pierwszy NGC 5897. Spodziewałem się małej, jasnej kulki, tymczasem zastałem dosyć sporą i niezbyt jasną plamę. W okolicy centrum jawił się jakby jaśniejszy obszar."
  8. Bardzo dziękuję wszystkim za budujące słowa! Tak, jest w tym coś pięknego. Obserwacje w pojedynkę pewnie też często pozwalają bardziej skupić się na samym niebie, choć zdaję sobie sprawę, że w grupie jest na pewno fajnie z innych powodów. Inna sprawa, że w mojej okolicy średnio z osobami o takich zainteresowaniach jak astronomia, a już całkiem trudno o kogoś, kto miałby zamiar zainteresować się tym na dłużej i obserwować niebo. Nigdy tego nie rozumiałem, bo wydaje mi się, że to taka wspaniała pasja, ale widocznie regionalnie jestem dziwakiem. Przyznam, że na siedem nocy z gromadą, podczas dwóch towarzyszyła mi koleżanka. Nie wspominałem o tym w relacji, ponieważ okrajałem tekst, jak tylko się da. Mam okropny problem z rozpisywaniem na forum, więc staram się ciąć, jak mogę, żeby ulżyć czytelnikom, bo wiem, że często leję wodę. Tym razem udało się zejść z jakichś trzech tysięcy słów do około dwóch. A teraz nieco o dwukrotnym towarzystwie mojej znajomej: Odradzałem jej to, uprzedzając, że mam konkretny plan obserwacyjny i będzie się nudzić, marznąć, oraz że nie wyśpi się do pracy, bo zamierzam korzystać z pogody. Mimo to chciała jechać, niestety Abell 1656 był na tyle priorytetem, że siedziała cichutko zawinięta w koc, a jednej nocy jej główną czynnością było zapalanie mi czerwonej latarki. Ale żeby nie było, na koniec jednej z sesji pokazałem Hantelki i Amerykę Północną. Jednak na zwierzętach zna się znacznie lepiej ode mnie i właśnie dzięki temu, że ją zabrałem, wiem, że pierwszy raz w życiu widziałem lelka! Co prawda trwało to chwilkę i nie zdążyłem się dobrze przyjrzeć, ale zawsze chciałem zobaczyć tego ptaka. Gdy skręcaliśmy na polną drogę prowadzącą na miejscówkę, zobaczyłem jedynie, że coś jest na ziemi. Szybko okazało się, że to jakiś ptak, który nagle poderwał się do góry i zniknął, nigdy jednak nie odgadłbym jaki. Ale zwykle jestem sam. Generalnie lubię ciszę, spokój, noc, odludzia, no i zwierzęta. Fajnie jest słyszeć, że cię otaczają. Czasem tylko potrafię sobie wyobrazić wyłaniający się z ciemności nos łosia, albo dyszącego, tłustego psa, lub szarżującego dzika. Nigdy jednak tak się nie dzieje. Dokładnie! Fajnie jest czasem nie tylko wyjść i spojrzeć w niebo, ale również zrobić coś wokół tego, poczuć pewne przygotowania. Nawet rozkładanie tego namiotu wydawało mi się jakąś przyjemnością, pomimo że wcześniej zniechęcało mnie często już noszenie samego teleskopu... A galaktyki oczywiście musiały być zidentyfikowane🙂 Obiekty, które widziałem po raz pierwszy świadomie, zawsze chcę mieć spisane (plus data). Nie wiem czemu, ale robię taką listę od samego początku i galaktyki z gromady Abell 1656, które dostrzegłem, również trafią do tego zeszytu. Później naturalnie odwiedzam czasem różne obiekty ponownie już bez wpisywania na tę listę. Pomijając nieliczne sytuacje, to też jedne z pierwszych zetknięć z mapami nieba podczas samych obserwacji. Nigdy nie mogłem przekonać się do czytania map w ciemności, ale tym razem było dobrze, głównie dzięki opasce na oko. Zwykle bardzo słabe, czerwone światło mi nie wystarczało, jednak z opaską na oko, można użyć ciut mocniejszej latarki czerwonej, która pozwala wyraźnie widzieć mapy. Mając zakryte oko obserwujące, nie zauważyłem żadnych strat jego adaptacji, a powiedziałbym, że być może nawet chwilowy skok w dobrą stronę.
  9. Mój namiocik. Zrobiony typowo pod samochód, do którego po prostu go dostawiam z tyłu, otwierając drzwi skrzydełkowe na oścież. Robiłem częściowo z tego, co miałem pod ręką, jednak ostatecznie kupiłem dwie elastyczne rurki do wody (koszt, jak dobrze pamiętam, ponad 50zł). Udało się dobrać takie, aby były w miarę sztywne i przechodziły przez kratkę w samochodzie bez jej demontażu, co pozwalało na długość 3 metrów. Rurki dodatkowo przedłużyłem wkładając do każdej metalowy element, pochodzący chyba ze starej rolety jakiegoś samochodu, który idealnie się mieści i można go wsuwać i wysuwać z pewnym oporem, dzięki czemu uzyskuję w sumie 4 metry. Folia pochodzi z palet po kostce brukowej i jest zszyta zszywaczem po dwie na stronę, a jej brzegi tak, że każdą stronę naciąga się łatwo na rurkę. Rurki z tyłu podpieram i łączę na górze listewką, na którą z kolei przypinam tylną folię. Całość nie zajmuje w samochodzie wiele więcej miejsca, niż gdy jeździłem bez tego koromysła. W zasadzie robiłem to pod konkretne obserwacje i trochę na szybko, ale przytulnie się obserwuje i być może zostanie, ewentualnie coś ulepszę, może wymienię folię na inną.
  10. Dzięki za dobre słowa! To dodatkowa motywacja, żeby obserwować, kiedy można, i dzielić się czasem wrażeniami. Obserwując tę gromadę galaktyk, wracałem do domu niekiedy o 3 nad ranem, ale nie musiałem również wstawać, miałem więc dużo czasu na przygotowania i sen. W przypadku, gdy trzeba wstawać do pracy, naprawdę ciężko mobilizować się oraz walczyć ze zmęczeniem, żeby łapać pogodne noce, więc najpewniej nie dałbym rady zmierzyć się z takim celem. PS Na liście Cosmic Challenge jest kilka galaktyk oznaczonych nietypowym katalogiem. Udało mi się je znaleźć (przykładowo na Sky-map.org czy Aladinlite) po rektascencji i deklinacji, choć w artykule jest ona podana czasem troszkę niedokładnie. Okazało się, że mają one swoje oznaczenia w PGC, ale dopisałem w ich przypadku obie nazwy, gdyby ktoś chciał je szybciej odszukać. Mimo ciut nieprecyzyjnych współrzędnych z listy, wygląda na to, że to same obiekty. Jedna galaktyka ma szczególnie nieprawidłowo podane współrzędne, mianowicie CGCG 160-91. Odpowiada ona prawdopodobnie PGC 44848, mimo że współrzędne są bliższe NGC 4896. Nie dopisywałem w jej przypadku drugiego oznaczenia, ale w zasadzie mógłbym dodać do PGC 44848 dopisek CGCG 160-91.
  11. Fotki ode mnie sprzed ponad dwóch godzin, robione telefonem. Tym razem i mi się poszczęściło. Piękne zwieńczenie nowiu. Co prawda na żywo zorza była bardziej szara, choć momentami miało się wrażenie zaróżowionego nieba, a nisko być może czasem zielonkawego. Zdjęcia robiłem od godziny 22.42 do około pół godziny przed północą. Moi zorzowi towarzysze.
  12. Potrzebowałem kilku dobrych nocy, aby wykonać plan pod nazwą AGC 1656 i choć trudno w to uwierzyć, naprawdę je dostałem. Wciąż jeszcze dochodzę do siebie, im więcej zaś mija czasu, tym bardziej zastanawiam się, czy to wydarzyło się naprawdę, czy to był tylko jakiś długi sen rozbity na wiele nocy. Do sprawy starałem się podejść jak najlepiej. Po pierwsze, nie było mowy o obserwacjach pod domem – tylko i wyłącznie miejsce z dala od cywilizacji. Po drugie, musiałem załatwić sprawę świecenia nieba, żeby wzrok mógł lepiej adaptować się do ciemności (choćby tylko chwilami). Odrzuciłem pomysł z płachtą na głowę, aby zmniejszyć ryzyko parowania okularów i wykonałem coś w rodzaju namiotu obserwacyjnego z otwartym dachem. Muszę przyznać, że niejednokrotnie nabierałem się podczas odrywania oka od okularu, że w moim kierunku zbliża się jakiś samochód. Rozglądałem się ponad ścianami namiotu, ale za każdym razem okazywało się, że to niebo tak mocno świeci, kontrastując jasną linią z górną krawędzią czerni wokół mnie. Zostało mi trochę folii, więc okryłem nią również większość mojego teleskopu, który jest biały i zwykle „świeci” w ciemności. Oprócz tego używałem opaski na oko, zarówno po to, aby nie musieć trzymać ciągle dłoni przy oku i blisko okularu, jak i do zakrywania oka obserwującego podczas używania map i włączania czerwonej latarki. Ponadto, na miejscówce zjawiałem się za każdym razem dużo wcześniej, czasem nawet godzinę przed zapadnięciem ciemności, żeby wzrok jak najwcześniej mógł się zaadaptować, i aby mieć jak najwięcej czasu na efektywne obserwacje. Po trzecie – mapy. Potrzebowałem jak najlepszego zdjęcia gromady Abell 1656. Udało mi się takie znaleźć w sieci, choć, jak się później okazało, był to wciąż mniejszy wycinek centralny całej gromady, niemniej, ze względu na gęstość w pobliżu centrum, stanowił główną część obserwacji. Mapę wydrukowałem na czterech stronach A4 i dokładnie skleiłem. Nie mogła być opisana, ponieważ spowodowałoby to jedynie chaos z powodu natłoku napisów oraz numerów. Taktyka, którą obrałem, to była konfrontacja obserwacji z mapą i oznaczanie dostrzeżonego obiektu kółkiem; szczególnie na początku najpierw obserwowałem, a to, co zobaczyłem, dokładnie porównywałem z mapą. Im bardziej oddalałem się od serca gromady, tym coraz częściej metoda mieszała się, więc zamiennie albo coś wypatrzyłem na niebie i porównywałem z mapą, albo zapamiętywałem obiekt z mapy i szukałem na niebie. Z czasem tworzyć się zaczęły dość trudne kroczki starhoppingu, jednak o ile w pobliżu środka było jeszcze wiele punktów odniesienia i charakterystycznych wzorów tworzonych przez galaktyki i gwiazdy, o tyle później, gdzie gromada traciła na gęstości, paradoksalnie było coraz trudniej. Na takiej nieoznaczonej mapie, przy słabym świetle czerwonym oraz patrząc jednym okiem, nie wszystkie galaktyki da się odróżnić od gwiazd. Podobnie na niebie, w wielu przypadkach trudno odgadnąć od razu, które słabe światełko jest galaktyką, a które gwiazdką, Abell 1656 bowiem składa się głównie z galaktyk eliptycznych, a wiele z nich jest dość mała kątowo. To wszystko musiało poczekać do dokładnej analizy w domu. Oto pobojowisko numer jeden, czyli mapa główna po obserwacjach z udziałem tego zdjęcia. Poniżej również przykład, kiedy zdarzyło mi się wyjechać poza obszar, który przedstawia mapa i kiedy musiałem na szybko coś dorysować. Prostokąt, kreski i trójkąciki, pomogły mi w domu ponownie przyłożyć dokładnie rysunek do mapy. Analizując oznaczone kółkiem dostrzeżone obiekty oraz sporządzając ich listę, jednocześnie otworzyłem w programie zdjęcie i nanosiłem na każde oznaczenie kolor, aby wiedzieć w trakcie, który obiekt jest już oznaczony i zapisany. To, co jest poniżej, to właśnie ten kolorystyczny zapis. Zielone plamki to dostrzeżone galaktyki, a czerwone kropki to obiekty, które okazały się gwiazdami. Pewna rzecz jednak wciąż nie dawała mi spokoju. Obiło mi się, że gromada Abell 1656 rozciąga się na kawałku nieba o średnicy około trzech stopni, podczas gdy moja mapa, którą w większej mierze do tamtej chwili przerobiłem, ukazywała znacznie mniejszy wycinek nieba. Gdy wydawało się, że to niemal koniec przygody z AGC 1656, wróciłem z ciekawości do artykułu Cosmic Challenge na Astronocach i sprawdziłem podaną tam listę zaproponowanych galaktyk. Ciekawiło mnie, które już widziałem i czy coś jeszcze zostało. Szybko okazało się, że nie widziałem jeszcze mnóstwa z tej listy, ponieważ wiele z nich znajduje się daleko od centrum i są poza obszarem mojej mapy. Nów trwał w najlepsze, więc nie mogłem tego tak zostawić. Musiałem sporządzić kolejną mapę, obejmującą również dalsze rejony gromady. Wygląda nieco dziwacznie, bo tak wykadrowały mi się screeny ze Sky-map.org, jednak jest sklejona prawidłowo i zawiera większość interesujących mnie galaktyk. Jako że teraz chodziło o wybrane obiekty rozrzucone tu i ówdzie, oznaczyłem je już w domu kółkiem, żeby wiedzieć czego szukać na obserwacjach, a gdy udało mi się którąś zobaczyć, dostawiałem krzyżyk. Małe kątowniki widoczne na mapie to galaktyki, których nie było na liście Cosmic Challenge, a które znalazłem przy okazji na stronie Sky-map.org. W ich przypadku również dostawiałem krzyżyk, gdy któraś była widoczna na niebie. Na poniższym zdjęciu, przy galaktyce SDSS J125827.84+285826.8, widać zarówno krzyżyk jak i znak zapytania. Galaktyka wymagała powrotu z powodu bardzo bliskiego położenia słabej gwiazdki. Gdy wróciłem do niej, warunki były dosyć dobre, niestety, mimo użycia powiększenia 319x, nie zdołałem wciąż rozstrzygnąć, czy widać galaktykę, gwiazdkę, czy obie, dlatego ostatecznie obiekt nie trafił na listę dostrzeżonych. Taktyka całkowicie zmieniła się już na odczytywanie mapy i namierzanie konkretnego celu. Jednakże rozrzut galaktyk na obrzeżach gromady i brak jaśniejszych gwiazd, wymusiły niekiedy przedzieranie się przez bardzo ubogie pola potwornym starhoppingiem, który trwał od jednej galaktyki do drugiej, posiłkując się nielicznymi słabymi słońcami. Oznacza to, że wciąż nie mogłem używać szukacza, ale musiałem skrupulatnie kroczyć okularem, wstawać, podchodzić do mapy, wracać, i liczyć, że w polu widzenia nadal będzie mniej więcej to samo miejsce. Niejednokrotnie miejsce się gubiło, mimo że czasami zostawiałem teleskop celowo tak, aby dopiero po chwili miejsce pojawiło się w okularze, toteż musiałem wracać do punktu wyjścia, powtarzać starhopping i docierać przez wszystkie poprzednie galaktyki i asteryzmy do tej, gdzie byłem. Tylko niektóre miejsca dało się namierzyć z pomocą szukacza, głównie zaś służył on do namierzania trzech jasnych słońc, przy których znajdują się dwie najjaśniejsze galaktyki w centrum. Gdy odnalazłem większość zaznaczonych obiektów z drugiej mapy, wydawało się, że misja AGC 1656 wkrótce dobiegnie końca. Tak się jednak nie stało. Gromada wymagała jeszcze uwagi, a że zbliżała się chyba ostatnia pogodna noc w tym sezonie dla Warkocza Bereniki i wyglądało na to, że będzie bardziej przejrzysta niż poprzednie, musiałem ponownie rozpatrzeć mapy, dorobić kolejne i dostrzelać co się da, a właściwie to, co zdążę. Oprócz tego, przed ostatnią wyprawą do wnętrza AGC 1656, umyłem także lustro główne i poprawiłem kompletnie rozjechaną kolimację. Mapy dodatkowe, pomocnicze i awaryjne dla Abell 1656. Ostatnia noc z gromadą Coma była bardzo zimna, ale rzeczywiście lepsza od innych. Gdy tylko uporałem się z kilkoma galaktykami, przy których skończyłem ostatnim razem, skierowałem się ku centrum, gdzie natychmiast dostrzegłem różnicę w warunkach i być może w pewnym stopniu – w co chcę wierzyć – w czystszym lustrze. Przede wszystkim udało się zobaczyć nareszcie PGC 44763 i PGC 44771, które próbowałem upolować przez kilka sesji. Tej nocy były widoczne z całkowitą pewnością. Potwierdziłem także kilka innych galaktyk i złowiłem trochę nowych. A co z poprawioną kolimacją? Cóż, nigdy wcześniej nie widziałem w moim Pentaxie 7mm tak punktowych gwiazd, natomiast dość jasna HD 112753 w okolicy NGC 4839, nagle stała się podwójna! Na gromadę Abell 1656 poświęciłem w sumie siedem sesji, a łączny czas całej obserwacji to jakieś 22 godziny. Jednak od tego muszę odjąć trochę czasu na próby dostrzeżenia EGB 6, obserwacje LoTr 5 oraz kilku klasyków. Ponadto, na jednej z sesji było trochę oczekiwania na przerwy i dziury w chmurach, także obserwacje samej gromady zajęły mi prawdopodobnie około 20 godzin. Jednak to nie były tylko obserwacje, ale jak to bywa na odludziu, również obcowanie z przyrodą, z ciemnością nocy, cisza, spokój i oderwanie się od wszystkiego. Spośród różnych zwierząt, jakie widziałem i słyszałem, główną atrakcją był niestrudzony derkacz, który skrzeczał bardzo blisko namiotu prawie przez wszystkie sesje, świdrując nieustannie w mojej głowie swój skrzek. Tylko ostatniej, dość zimnej nocy go nie słyszałem. Na koniec jednej z sesji włączyłem w telefonie dyktafon. 2-maj_-01.32_.mp3 Obserwacje prowadziłem teleskopem 12". Przez wszystkie noce niemal wyłącznie używałem okularu 7mm. Trochę żałuję, że nie zaopatrzyłem się w żadne ortho 6mm, czułem bowiem, że taki okular pomógłby mi przy kilku celach. Kilka razy w wyciągu był ES 4,7mm, który niekiedy pozwolił coś od siebie potwierdzić, odnosiłem jednak wrażenie, że idealną pomocną dłonią byłoby powiększenie pomiędzy tym, jakie dawał Pentax 7mm, a ES 4,7mm. To była również najdłuższa jak dotąd sytuacja, kiedy przez wiele sesji teleskop był skierowany w jedno miejsce na niebie. I chociaż o godzinie 22 celował wysoko na południk, zaś o 1-2 w nocy był przekręcony na zachód i o wiele niżej, ciągle wycelowany był w ten sam rejon. Jedynie musiałem co pewien czas przesuwać odrobinę krzesło, na którym siedziałem oraz pilnować się, aby teleskop nie celował w ścianę namiotu, gdyż pewnej nocy galaktyki niespodziewanie zaczęły słabnąć i właśnie to okazało się przyczyną. Poniżej wycinek nieba, zaznaczony czerwonym prostokącikiem, który odzwierciedla pierwszą i główną mapę. Na tym maleńkim skrawku udało się dostrzec 114 galaktyk. A to porównanie do pobliskich klasyków. Teraz, gdy znów odwiedzę Melotte 111 w lornetce, będę miał w pamięci ten kadr, aby porównać skalę i spojrzeć na odległą o 288 lat świetlnych Mel 111, jak na bliskiego sąsiada w wielkim mieście zwanym Drogą Mleczną. W tle widać kilka innych dalekich miast, lecz Abell 1656 to o wiele dalsza, potężna aglomeracja. Poniżej z kolei zakreślony obszar, na którym dostrzegłem resztę galaktyk, głównie dzięki artykułowi Cosmic Challenge, który przypomniał mi, że nie tak prędko wydostanę się z tego miejsca. Łącznie na tym skrawku nieba udało się zobaczyć 168 galaktyk. Oto ich lista, czyli łup. NGC 4874 NGC 4889 NGC 4873 NGC 4871 NGC 4872 NGC 4886 NGC 4898 NGC 4894 PGC 44771 PGC 44763 IC 4011 NGC 4883 IC 3998 PGC 44656 NGC 4867 NGC 4864 IC 3955 NGC 4869 IC 3973 NGC 4875 NGC 4876 PGC 44649 IC 4021 IC 4026 PGC 44723 PGC 44714 (IC 4012) IC 4042 NGC 4906 IC 4041 PGC 44809 PGC 44849 PGC 44878 PGC 44821 PGC 44699 IC 4040 IC 4051 NGC 4908 IC 4045 NGC 4907 NGC 4911 NGC 4919 NGC 4921 NGC 4923 PGC 44929 NGC 4927 PGC 44928 PGC 44976 PGC 45003 PGC 45002 IC 4106 PGC 44975 PGC 45023 NGC 4929 NGC 4931 IC 4111 NGC 4934 NGC 4943 NGC 4895 NGC 4881 PGC 44848 PGC 44805 NGC 4896 PGC 44537 NGC 4865 PGC 44560 NGC 4860 NGC 4858 PGC 83727 PGC 44511 IC 3943 NGC 4851 PGC 44423 PGC 83716 PGC 44386 NGC 4848 PGC 44367 PGC 44319 PGC 83688 NGC 4841 A NGC 4841 B PGC 44467 NGC 4850 PGC 44364 PGC 83702 PGC 83695 PGC 83686 PGC 83682 PGC 83670 PGC 83663 (CGCG 160-27) NGC 4828 PGC 44151 NGC 4816 PGC 44137 IC 3976 PGC 44585 PGC 44581 IC 3960 IC 3949 IC 3946 IC 3947 IC 3959 IC 3957 NGC 4854 NGC 4853 PGC 44541 PGC 44667 NGC 4840 NGC 4839 NGC 4842 A NGC 4842 B PGC 44563 PGC 1819517 PGC 44304 PGC 44268 NGC 4715 NGC 4728 NGC 4789 NGC 4789 A PGC 43773 (CGCG 159-104) NGC 4787 NGC 4788 NGC 4798 NGC 4807 IC 3900 NGC 4827 NGC 4819 PGC 44394 NGC 4859 NGC 4849 NGC 4892 PGC 44822 NGC 4926 NGC 4926 A PGC 45162 NGC 4944 NGC 4961 NGC 4957 PGC 45580 NGC 4983 NGC 4966 NGC 4952 PGC 45318 (CGCG 160-136) PGC 45388 NGC 4971 IC 4088 IC 843 NGC 4922 PGC 86794 PGC 44973 IC 842 IC 4032 PGC 44722 IC 3991 IC 3990 PGC 44422 PGC 44438 (CGCG 160-62) PGC 1849786 PGC 44263 PGC 44229 PGC 44193 NGC 4793 PGC 43863 NGC 4738 PGC 43726 PGC 43930 PGC 44043 PGC 44044 PGC 1820103 Z pewnością nie są to wszystkie galaktyki, które można dostrzec w gromadzie Abell 1656 za pomocą lustra 12", ponieważ idealna przejrzystość powietrza, która jest darem niebios, lecz która zdarza się niezwykle rzadko, pewnej nocy może nadejść i spowodować, że rój się powiększy. Z drugiej strony nie mam pewności, czy każda, którą widziałem, jest członkiem tego wielkiego, kosmicznego lasu, choć chciałbym mieć źródło, które by to potwierdzało. Wiem natomiast jedno; odszukiwanie oraz identyfikacja galaktyk w gromadzie jest wspaniałym wyzwaniem i niesamowitą przygodą. Co prawda nie sądzę, abym kiedykolwiek ustalił swój ulubiony rodzaj obiektów do obserwacji, ale taka różnorodność na tę chwilę bardzo mnie cieszy. Źródło mapy głównej: https://www.sternwarte-baerenstein.de/abell-1656-en.html Mapa druga: Sky-map.org Screeny: Stellarium
  13. Dołączam do osób dotkniętych całkowitym zachmurzeniem. Nie mogę jednak narzekać na chmury, bo miałem wiele pogodnych nocy podczas tego nowiu na obserwacje. Z drugiej strony szkoda nie zobaczyć takie zorzy. Mam tylko nadzieję, że jeszcze będzie, bo meteo pokazuje u mnie dziś i jutro pogodę.
  14. Wszedłem w temat, dowiedziałem się o wielkiej plamie, wyjąłem z szuflady szkło z maski spawalniczej, otworzyłem okno, spojrzałem i jest! Bardzo wyraźnie widać, ponadto da się dostrzec, że jest podłużna oraz bardziej konkretna od strony krawędzi tarczy.
  15. Damian P.

    TMB Paragon 40mm

    Oprócz powyższego, rozważę także Meade 5000 SWA 40mm. Poczekam jeszcze trochę, a jak Droga Mleczna zacznie kipieć nad głową i nie znajdzie się żaden z wyżej wymienionych, najpewniej będę musiał pomyśleć o Swanie lub klonie TMB.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024