Skocz do zawartości

Damian P.

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    906
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    32

Ostatnia wygrana Damian P. w dniu 13 Czerwca

Użytkownicy przyznają Damian P. punkty reputacji!

O Damian P.

  • Urodziny 16.06.1989

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Włodawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Włodawa

Ostatnie wizyty

17 766 wyświetleń profilu

Damian P.'s Achievements

Kanopus

Kanopus (12/14)

  • Dedicated
  • Reacting Well
  • Very Popular Rare
  • Posting Machine Rare
  • Collaborator

Recent Badges

2,4 tyś

Reputacja

  1. Ostatnio próbowałem łapać telefonem burze. Pierwsze dwa z 13 lipca (kiedy to rejestrowało się jedynie światło błyskawic), kolejne trzy z 6 sierpnia.
  2. Też łapałem w czwartkowy wieczór.
  3. Wczorajszy słup. Na żywo odnosiłem wrażenie, że choć subtelny, sięga dość wysoko nad horyzont, jakby zapowiadał na dziś prognozowany żar z nieba. Chyba nie pamiętam takiej temperatury w moim rejonie.
  4. Słup słoneczny z 17 maja.
  5. Ostatnio trochę brakuje mi czasu, ale zwróciłem uwagę na Wenus i Jowisza blisko siebie już 3 czerwca wieczorem, jednak dopiero z upływem następnych dni dostrzegłem, że planety zbliżają się do siebie na niebie. Piękny widok przy dogasającym świetle dnia. Fotki na szybko telefonem z ręki. 03.06.26. (Na jednej fotce złapali się podejrzani, klonowi goście). A tu świeże, sprzed kilku godzin. 08.06.26. Merkury niestety chyba już się nie złapał.
  6. Wczoraj, szukając doniczki i krążąc po podwórku, spojrzałem w górę na Księżyc i zobaczyłem, że ma nos. Było jeszcze w miarę widno, ale mrok już gęstniał, gołym okiem zaś uparcie widać było niewielką wypustkę mniej więcej w okolicy środka terminatora. Niedługo potem wróciłem na podwórko z lornetką, by sprawdzić, czy to złudzenie. Nie miałem na czym zawiesić Nikona 10x50, ale podpierając łokcie to tu, to tam, dostrzegłem, że cypel istotnie jest prawdziwy i znajduje się nieopodal trzech dużych kraterów – Theophilus, Cyrillus i Catharina. Ów nos przez lornetkę przypominał biegnącego człowieka, który opuścił właśnie światło popielate i wkraczał na oświetloną część tarczy. Udało mi się jedynie ustalić nogi biegnącej postaci; jedna była prawdopodobnie brzegiem krateru Kant, druga górą Mons Penck.
  7. Bardzo fajnie wyszła ta różnica w jasności, chyba główny urok tej parki łapanej razem (nie tylko na zdjęciach, ale i wizualnie). A co do obserwacji tego celu, chciałbym podejść w końcu w 10x50. Dawno temu, w 15x70 i z dala od cywilizacji, NGC 5053 była oczywista i widoczna przez 100 procent czasu zerkania (również w ustabilizowanym wzroku). Mam też zapisane, że odniosłem wrażenie lekko ciemniejszych obrzeży gromady w stosunku do bardziej centralnej części. Jako że była to słaba lornetka, myślę, że Nikon 10x50 może mieć jakieś małe szanse, o ile przejrzystość dopisze.
  8. Coś nieuważnie szukasz, bo wątek jest w tym samym dziale, w którym stworzyłeś ten temat, w dodatku podpięty obok polecanych książek🙂 Swoją drogą miałem napisać o tym już wczoraj, ale pomyślałem, że może była jakaś szczególna chęć wyodrębnionego tematu pod ten konkretny film, oraz że moderatorzy, w razie poleceń innych filmów, będą czuwać i to jakoś połączą w całość. Generalnie szkoda by było, gdyby padło tu trochę fajnych tytułów, ale ktoś na nie nie trafił, bo szukał w tamtym wątku, a ten ominął, ponieważ sugeruje on dyskusję stricte o jednym, konkretnym filmie.
  9. Wczorajszy Księżyc (z telefonu) o 18.20 koło domu i o 19.00 na miejscówce obserwacyjnej. Na żywo przepięknie widać było światło popielate, szczególnie gdy jechałem pomiędzy wyżej wspominanymi porami. Było na tyle mocne, że bez trudu łapało się na fotkach. Widok dopełniała Wenus.
  10. Ostatnio przyglądałem się intensywnie Głowie Małpy w teleskopie 12". Kiedyś powziąłem sobie, że spróbuję dostrzec w tej mgławicy jakiś ślad struktury, kształtu, czy czegokolwiek, mówiąc krótko, chciałem, aby Głowa Małpy przestała być jedynie mglistą poświatą, otulającą jaśniejszą gwiazdę. Sądziłem, że taki plan miałem maksymalnie od kilku sezonów, ale przejrzawszy moje wpisy, odkryłem ze zdumieniem, że czaję się tak na Małpę już od 12 lat. W lornetkach widywałem ją wielokrotnie. Czy to w 10x50, czy w 15x70, była tam zawsze, widoczna jako spore pojaśnienie wokół jaśniejszej gwiazdy, w zależności od warunków i miejscówki, czasem słabsze, czasem bardzo wyraźne. Mgławica pojawia się niekiedy subtelnie już w szukaczu teleskopu, co przyspiesza nalot od Propusa oraz 1 Gem, gdy zaś nie widzę jej w szukaczu, celuję mniej więcej "gdzieś tam" i znajduję zaraz okularem duże pojaśnienie, spowijające z dużym zapasem charakterystyczny układ gwiazd – jasną HD 42088 po środku i dwa rzędy słońc okupujących ją po obu stronach. Odłożyłem na czas pewien jednak pierwotny zamysł, aby wyłuskać detal w lornetkach i skupiłem się na tym, co można zobaczyć w teleskopie. Pierwszą rzeczą, jaką dostrzegłem (jeszcze chyba w poprzednim sezonie), jest pociemnienie w świetle mgławicy, które otacza jeden z dwu wspomnianych rzędów gwiazd. Na poniższym zdjęciu jest ono zaznaczone białym okręgiem i stanowi mniej więcej oczodół, choć im dłużej naświetlane zdjęcia znajdziemy, sam oczodół może się wydawać mniejszy i stanowić tylko część pociemnienia. Ciemniejszą plamę najlepiej widzę z filtrem OIII, w którym to sama mgławica też świeci najmocniej (ale i w h-beta warto zerknąć na całość). Czasem odnoszę wrażenie, że to tak naprawdę dwa osobne paski pociemnień, jednak tego już nie ustaliłem, ponieważ gwiazdy w rządku, generując jakieś światło, być może rozdzielają niekiedy plamę pozornie na dwie części. Kolejnym detalem jest twór, który nazwałem roboczo "Małpim Móżdżkiem". To malutka kulka mgławicy znajdująca się mniej więcej w okolicy środka Głowy. Może nie wypada idealnie tam, gdzie winien być mózg, jednak to tylko nazwa przyklejona na własny użytek podczas planowania obserwacji. W pierwszej chwili musiałem trochę poobcować z obiektem, gdyż nie byłem przygotowany na to, że jest to tak wyraźny cel w moim teleskopie, mało tego, wcześniej zawsze brałem go po prostu za dodatkową gwiazdkę jednego z rzędów. Jednak z każdym kolejnym powrotem utwierdzałem się tylko w przekonaniu, że malutki mglisty obiekt świeci znacznie wyraźniej niż otoczenie i generuje znacznie silniejszą poświatę niż pobliska parka słońc 10.6-10.7mag. Stało się oczywiste, że spowita gęstym kłębkiem gwiazda 11 wielkości i słabiutka, ulokowana tuż przy niej 14,35mag, nie są w stanie wytwarzać takiej poświaty. Cel należy porządnie przypowerować (214x było w sam raz). Co do filtrów, zmieniałem je wielokrotnie i jedyny słuszny wybór to był brak filtra. Następnym celem był niewielki obszar mgławicowy w okolicy podbródka Małpy. Początkowo miałem pewne wahania warunków, lecz podczas kolejnych wieczorów przejrzystość znacznie się polepszyła i ostatecznie obiekt stał się oczywisty, świecąc kątem oka pomiędzy gwiazdkami ponad 14 wielkości i dopełniając z dwoma innymi pewien kątownik. Tutaj także z powodzeniem użyłem okularu 7mm, choć i w 14mm widać było cel bez trudu. I również w tym przypadku filtry jedynie go wygaszały. W odróżnieniu od "Małpiego Móżdżka", ten kłębek mgławicowy jest bardziej rozmyty i znacznie słabszy, jednak z uwagi na to, że nie wtapia się w niego żadne słońce, gdy już go zobaczymy, nie będzie żadnych wątpliwości do rozwiania. Innym celem był obiekt znajdujący się poza obszarem Głowy, i który wygląda jak oderwany, malutki skrawek. Tutaj miałem pewne trudności z jednoznacznym ustaleniem; wydaje mi się, że coś tam świeci, jednak ostatecznie nie udało mi się tego potwierdzić. Ostatnią i niespodziewaną rzeczą, jaką dostrzegłem, był zarys drugiego oczodołu, a właściwie to chyba bardziej łuk brwiowy lub czoło. Szczerze to straciłem już nadzieję na tę krawędź mgławicy, gdyż długo nie mogłem zobaczyć żadnego konkretnego zarysu. Jednak gdy niebo się oczyściło, a ja po raz któryś przyglądałem się Głowie Małpy, nagle spostrzegłem, że widać dość łatwo zerkaniem pewne wybrzuszenie w miejscu czoła Małpy. Język poświaty wystawał daleko na zachód, poza gwiazdę HD 252382 o jasności 10.66mag, natomiast kierując się na północ, zauważyłem brak mgławicowego obszaru, aż mniej więcej do owej gwiazdy, potem z kolei koniec poświaty biegł z grubsza, jak prowadzi małpi nos. Źródło zdjęcia. A może jednak kiedyś uda się wypatrzeć coś nieregularnego także i lornetkowo?
  11. Wywiozłem dziś teleskop na moją odludną miejscówkę. Różnica względem poprzedniej obserwacji spod domu była dość znaczna i tym razem bez wahania mogę uznać, że Sh2-308 była łatwa, widoczna jako obiekt oczywisty. Ponownie sprawdzałem także gromady Tombaugh. Tu różnica była ogromna, w okularze 30mm od razu zobaczyłem numer 1, a po chwili padł również numer 2.
  12. Zapolowałem dzisiaj na księżyce Urana. Miałem wrzucić w statusach, ale po powrocie do domu znalazłem ten wątek. W teleskopie 12" i powiększeniu 319x udało się wyłuskać Tytanię i Oberona. Początkowo wyszły opornie i choć słabiutkie, później stały się stosunkowo łatwe do dostrzeżenia, wyskakując co chwilę, lecz nie przez sto procent czasu zerkania. Oberon, mimo że ma ociupinkę słabszą jasność, pojawiał się jakby trochę łatwiej, może dlatego, że był nieco dalej od tarczy Urana. Przynajmniej jeden z wyżej wymienionych księżyców był również widoczny w powiększeniu 214x. Po drugiej stronie planety, ale bliżej tarczy, wypatrywałem również dłuższy czas Ariela i Umbriela, niestety bez powodzenia. Seeing był trochę marny, więc liczę, że jeszcze padną, a przynajmniej jeden. Obok Urana widać było także gwiazdę 14.39mag, która była łatwiejsza do dostrzeżenia od Oberona i Tytanii, natomiast Ariel ma podaną taką samą jasność co ta gwiazdka, więc może warto będzie pokombinować z paskiem zakryciowym. To było pierwsze polowanie na księżyce Urana, satysfakcja z dostrzeżenia spora:)
  13. Warto sprawdzać kolor nieba tuż przy Słońcu. "Czysty błękit" jest trochę pojęciem względnym i ktoś (osoba a) może uznać, że niebo taki właśnie ma kolor, a ktoś inny (osoba b) określi mianem "czystego błękitu" niebo dopiero wtedy, gdy naprawdę będzie to głęboka barwa. Z kolei obserwacja przy Słońcu pozwala nieco lepiej ocenić sytuację, ponieważ w przypadku osoby "a", niebo mogło wydawać się niebieskie, błękitne, jednak w pobliżu Słońca przechodzi bardziej w biel. Są dni, gdy niebo ma naprawdę głęboki, krystaliczny odcień błękitu i choć przy Słońcu jest jaśniejsze, wciąż pozostaje wyraźnie niebieskie. Metoda jest prosta: wyciągamy jak najdalej dłoń i zakrywamy nią Słońce, patrząc na barwę nieba obok dłoni.
  14. Wczoraj wystawiłem teleskop dość wcześnie, z nadzieją, że uda mi się zobaczyć razem Wenus i Saturna i może cyknąć telefonem. O ile ta pierwsza padła w lornetce 10x50 jeszcze ze Słońcem nad horyzontem, to Saturna zobaczyłem dopiero w teleskopie o godzinie 17.35. Wenus była bardzo małą, jasną kuleczką w powiększeniu 50x, Saturn z kolei prezentował się dosyć blado, ale z wyraźnym kształtem (ta bladość była też znakiem, że nie ma szans na znalezienie pobliskiego Neptuna). Trochę później spróbowałem złapać je razem w okularze 30mm, ale okazało się, że są niemal przy samej krawędzi pola, po przeciwległych stronach, i choć dało się zobaczyć je chwilami razem, to widok pozostawiał wiele do życzenia. Nie było sensu robić zdjęcia, tym bardziej, że musiałbym trzymać telefon w ręku, bo uchwyt nie łapie Esa 30mm. Mam tylko samego Saturna zrobionego w okularze 14mm, ale właściwie i on niewielki ma sens🙂 Zrobiłem więc taką symulację, jak to mniej więcej wyglądało w okularze 30mm na żywo. Trochę później obserwowałem za to z powodzeniem Wenus i Saturna w szerokim polu lornetki 10x50, jednak nie miałem na czym jej zawiesić i nie wyszło żadne zdjęcie. A całkiem później, około 21, zerknąłem na Urana, który w powiększeniu 319x wielkością przypominał trochę Wenus w 50x i na Jowisza, trafiając podobnie jak dwa dni wcześniej na tranzyt WCP, jednak o ile poprzednio widok był bardzo dobry, tak tym razem obraz był dużo gorszy, a krawędź tarczy nieco pływała.
  15. Damian P.

    Syriusz B

    Dokładnie, to ta kropka. Edit: Jeszcze dodam tylko, że miałem nie tylko szczęście pod względem dobrego seeingu, ale i pod kątem samej pory obserwacji, czego tak naprawdę nie byłem świadomy celując w Syriusza. Gdybym zasadził się powiedzmy godzinę później, Syriusz B prawdopodobnie byłby niemożliwy do obserwacji, gdyż zniknąłby za prawym dużym spajkiem. Wczoraj wycelowałem tam teleskop jakoś przed godziną 21 i najbliższa gwiazdka z prawej strony była tuż pod wspomnianym spajkiem, a samo miejsce, gdzie miałby znajdować się karzeł, wyglądało mniej korzystnie niż dwa dni wcześniej. Do tego gorszy seeing i nie było sensu nawet długo się męczyć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.