Skocz do zawartości

Damian P.

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    642
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana Damian P. w dniu 18 Listopada 2021

Użytkownicy przyznają Damian P. punkty reputacji!

O Damian P.

  • Urodziny 16.06.1989

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Włodawa

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Włodawa

Ostatnie wizyty

7713 wyświetleń profilu

Damian P.'s Achievements

Kanopus

Kanopus (12/14)

  • Dedicated Rare
  • Reacting Well Rare
  • Very Popular Rare
  • First Post
  • Posting Machine Rare

Recent Badges

1,7 tyś

Reputacja

  1. Wyszedłem sobie kilkanaście minut temu na drogę, by zobaczyć Księżyc. Od północy słychać żaby. Niby już ciemno, a łuna jeszcze spora. Księżyc znalazłem nisko na zachodzie. Piękny widok przy wtórze odległego rechotu i w dogasającym dniu. Zaraz później, tuż obok Księżyca, po prawej i ciut wyżej, błysnęła jakaś słabiutka gwiazdka. Malutki punkcik. Merkury? Pobiegłem do domu. Stellarium pokazało, że to istotnie Merkury, więc wróciłem na drogę z lornetką 10x50. Razem z Księżycem mieścił się ze sporym zapasem, a tuż po prawej pojawiały się jeszcze chyba słabo Plejady.

    1. Przemek_K

      Przemek_K

      A jaką miałem radochę jak okazało się, że Merkury zmieścił się w jednym ujęciu z sierpem Księżyca w SW80/400, pstryknąłem im kilka fotek 😉

    2. Charon_X

      Charon_X

      W szerszym ujęciu mozna było złapać i Merkurego i Plejady. Też mam zdjęcia, muszę je zgrać. Ale w APO 60/360 Merkury wszedł w kadrze z Księżycem w Canonie. Potem jeszcze Canonem z 50mm łapałem szerzej.

  2. Niecały miesiąc temu przeczytałem kolejną powieść Lema – Fiasko. Muszę przyznać, że w pewnym sensie liczyłem na tę książkę, ponieważ od dawna tytuł ten, zaraz obok Głosu Pana, jakoś szczególnie mnie ciekawił. Lektura niewątpliwie bardzo dobra, ciekawa i, nie odstępując od wcześniejszych, ukazująca geniusz autora. I tak jak po poprzednich, pozostawiła w głowie pewien bardzo pozytywny efekt. Jednak muszę przyznać, że w początkowych rozdziałach miałem troszkę mieszane uczucia. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy opis z tyłu książki na pewno jej dotyczy, ponadto czułem jakby ociupinkę przeładowanie treści, leciutkie dłużyzny. W końcu zacząłem z utęsknieniem sam siebie zapytywać: no dobra, ale gdzie jest temat główny, który miał tutaj być? Na szczęście temat, czyli sprawa kontaktu z odległą planetą Kwintą, wreszcie pojawił się i był już do samego końca i do samego końca było już tylko coraz lepiej. Czytałem więc z coraz większym zaciekawieniem i zarazem coraz większym... smutkiem. Ale nie smutkiem zawodu, lecz wynikającym z samej historii. Bo to prawda, co mówią o tej książce – jest gorzka i smutna, a tuż po skończeniu człowiek siedzi przez chwilę bez ruchu, bez słowa, i gdyby miał na głos wyjawić komuś wrażenia dotyczące tego, czego przed chwilą był świadkiem, nie powiedziałby nic. Książka bardzo na plus. Efekt całościowy może nie był tak "jednolity" jak po poprzednich (Solaris, Głos Pana, Niezwyciężony), była to również lektura nieco cięższa, bardziej hard, jednak ostatecznie jestem na tyle zadowolony, że stawiam Fiasko obok tamtych.
  3. Podjąłem dziś próbę zobaczenia Trumplera 5 przez teleskop 12", ale znowu jakoś nie mogłem ostatecznie powiedzieć, że widziałem to, co powinienem. Zerkaniem ujawniało się jakieś drobne skupisko gwiazd, wyróżniające się od tła i okolicy, i było otulone nieznaczną mgiełką, jednak chyba nie powinno być widać poszczególnych gwiazd tej gromady, więc obstawiam, że to były jakieś inne słońca, które próbowały mnie zmylić, a gromada była albo ową mgiełką, albo pozostała nieuchwytna.
  4. Byłem dziś na spacerze i miałem przyjemność oglądać światło zodiakalne. Jakoś tak zwykle mam z tym zjawiskiem, że zawsze je dostrzegę, jak o nim nie pamiętam, nie planując. Wyszedłem sobie spontanicznie jakoś za dwadzieścia szósta i o. Światło miało swój początek gdzieś w Rybach, pod Pegazem, i wspinało się w górę podobnie jak Droga Mleczna, jednak pod nieco innym kątem, jak gdyby miało swoim torem przeciąć gdzieś dalej, za Plejadami, DM. Smuga wydawała się również nieco intensywniejsza od delikatniej zarysowanej Drogi Mlecznej. Kątem oka było wyraźnie widać, że wciąż świeci na tle Barana, a nawet pnie się wyżej – ostrożnie mówiąc, do około połowy odległości pomiędzy charakterystycznymi gwiazdami Barana a Plejadami. Było to jakoś tuż przed godziną 18.

    1. Alice

      Alice

      Hmm na pewno tuż przed 18 już tak wcześnie widoczne jest Zodiakalne, a nie jeszcze zmierzchowe? Słońce jakieś -9 stopni pod horyzontem

    2. Damian P.

      Damian P.

      Najmocniej przepraszam. Musiałem pomylić się o godzinkę, gdy pisałem tekst, bo po powrocie do domu (tamtego wieczoru) jeszcze sprawdzałem w Stellarium, ile stopni pod horyzontem znajduje się Słońce i do jakiej wysokości określiłem widoczność światła zodiakalnego; pamiętam dokładnie, że Słońce według programu, gdy obserwowałem światło najwnikliwiej, było jakieś 18-19 stopni pod horyzontem, natomiast wysokość światła, czyli to miejsce między gwiazdami Barana a Plejadami, znajdowało się mniej więcej 45 stopni nad horyzontem. Światło widziałem na pewno, bo obserwowałem je nie pierwszy raz, zarówno wiosenne jak i jesienne, i było wtedy już w zasadzie ciemno.
      Bardzo dziękuje za czujność! Oczywiście przy Słońcu schowanym 9 stopni pod horyzontem, nie ma raczej szans na zobaczenie światła zodiakalnego, bo wtedy w niebo bije ogromna, szeroka, pomarańczowa łuna i jest jeszcze stosunkowo niewiele gwiazd. Swoją drogą ta wielka łuna po zachodzie Słońca, gdy jest ono około 8-9 stopni pod horyzontem, jest przecudowna i jest jednym z moich ulubionych widoków. Często w lecie, czy to rowerem, czy podczas biegania, czy idąc sobie zwyczajnie, zatrzymuję się kawałek od domu, wśród pól, i stojąc przed rozległym polem, gapię się na zachodnie niebo.

    3. Alice

      Alice

      tak też lubię światło zmierzchowe przy przejrzystej pogodzie, najlepiej w towarzystwie popielatego Księżyca i planet, a jeszcze lepiej oglądać w taką pogodę zachód słońca będąc na szczycie w górach, szczególnie jesienią

  5. Wiem, że próbowałem ze dwa razy zobaczyć gromadę Trumpler 5 w 12", ale znalazłem jedynie na kompie taką notatkę jak poniżej (kopiuję i wklejam). W sumie niewiele ona mówi, bo nawet nie wiadomo, czy złapałem gromadę czy nie. "30-31 Grudzień 2019. Trumpler 5 chyba widać pojaśnienie stosunkowo rozległe." Natomiast z tego, co jestem w stanie sobie przypomnieć, jak żem wodził teleskopem wte i wewte, to porównanie do Palomara 5 jest dość trafne.
  6. Znalazłem u siebie tylko jedną, króciutką wzmiankę. Obserwowane w 12" siedem lat temu. "Potem padła jej* sąsiadka - NGC 2194. Też bardzo ładna, lecz odmienna, z drobnym makiem." * Wcześniej obserwowałem NGC 2169.
  7. Zbyt wiele nie mam, nic konkretnego, ale zdaje się, że dwa razy ją widziałem teleskopem 12". 14-15/luty/2015 "Moim innym celem w Orionie była mgławica planetarna NGC 2022, położona niedaleko gromady Collinder 69. Znalazłem ją od razu, bo już w 60x zdawała się krzyczeć: ''to ja, zobacz! Ja jestem mgławiczką, a nie gwiazdką:)''. W 107x malutki owal był wyraźny, a w 319x mgławica urosła, a po pewnym czasie miałem wrażenie, że z jednej strony świeci jaśniejszy punkt." 16-17/luty/2015 "Nie zmieniając okularu, przechodzę potem do NGC 2022, mgławicy planetarnej w Orionie. Ładna, owalna, mam wrażenie jak poprzednich nocy, że z jednej strony ma świetlny punkt. Zdjęcia potem pokazały, że tak jest."
  8. Mówiąc o zagęszczeniu gwiazd, chodziło mi oczywiście o Skrzydło Mewy – nie Głowę🙂 Trochę słabo to podkreśliłem, powinienem był może oddzielić zdania kropką w innym miejscu, przykładowo tak: "Osobiście miałem wrażenie, że głowa Mewy jest trudnym celem. Natomiast południowe Skrzydło wychodzi bardzo łatwo – problem w tym, że jest tam pewne zagęszczenie gwiazd (...)" Co do tego, że widziałeś mgławicę w miejscu głowy Mewy, to jak najbardziej może tak być, bo właśnie z filtrami sprawa może wyglądać inaczej. Dzięki nim być może widać głowę Mewy, natomiast to, co wydaje się wyraźnym Skrzydłem południowym bez filtrów, z filtrami gaśnie, ponieważ w rzeczywistości jest to głównie polana gwiazd. I właśnie to mnie zastanawia, jak to jest. W mojej relacji starałem się dobrać takie zdjęcie i je przygasić, aby ukazać, że w miejscu Skrzydeł są gęstsze pola gwiazdowe, które mogą mnie nieco oszukiwać i udawać Skrzydła. Ale różne zdjęcia różnie to pokazują. Tak tylko sobie nad tym rozmyślam, może zupełnie błędnie. Z Kalifornią mam trochę małe jeszcze doświadczenia, ale coś tam chyba widziałem. Obie notatki dotyczą 10x50 bez filtrów. Pierwsza spod mojego domu, druga z odludzia. 23/12/2016 "Zrobiłem dziś pierwsze, normalne przymiarki do Kalifornii. Obiektu jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem lub też nie uznałem za wyłapany, ale i nie było jakiś poważniejszych prób. Wiedziałem, gdzie dokładnie leży obiekt, ale nie pamiętałem idealnego położenia krawędzi czy najjaśniejszych fragmentów. Pojaśnienie w Nikonie było (zaryzykuję) w miarę oczywiste. Zapamiętałem dokładnie miejsce, gdzie widziałem najwyraźniej odciętą krawędź. Było to łatwe do zapamiętania, bo leżą tam dwie jaśniejsze gwiazdki plus trzecia słabsza. Krawędź przebiegała niemal na linii tych gwiazd. Po powrocie do domu sprawdziłem, że właśnie tam przebiega krawędź południowa, a raczej południowo-zachodnia. Tylko, czy aby żadna grupka słabych gwiazd w tamtym miejscu nie płatała mi figla? Część wschodnia obiektu jakby rozpływała się razem z tłem, a południowa była ciężka do określenia." 17-18/10/2017 "Kalifornia była trudna. Przynajmniej do tamtej chwili, bo pod koniec nocy, który miał nastąpić niebawem – może raptem za pół godziny – sytuacja nieco się zmieniła." Trochę później, około piątej nad ranem... "Spojrzałem gołym okiem na M33, Kasjopeję, Chichoty, Mel 20, Plejady, Hiady, Oriona i Syriusza, a potem wycelowałem lornetkę w mgławicę Kalifornia i ku mojemu zdziwieniu dostrzegłem wyraźnie grube, podłużne pojaśnienie w odpowiednim miejscu. Kalifornia tam była. Jak skrawek rzeki."
  9. Też czekam na pogodę, bo ostatnio jakoś się to nie zgrywa; a to śnieg leży, a to Księżyc coraz większy, a to inne coś. Tymczasem miło poczytać. Wiem, że widoki, a właściwie ich opisywanie, to sprawa poniekąd subiektywna, ale pewne rzeczy ociupinkę mnie zastanowiły. Płomień jako pociemnienie? Tu pewnie chodzi Ci o detal, ciemne pasmo, które przecina NGC 2024, ale pytam dla formalności, bo opis może być trochę mylący i sam Płomień jako taki jest widoczny jako pojaśnienie. No chyba że po prostu wkradł się błąd wyrazowy. Twój opis Rozety przez 10x50 z filtrami w zasadzie pokrywa się również z moimi spostrzeżeniami, tyle że bez filtrów. Troszkę mnie zdziwiło, że Rozeta była niemożliwa do zobaczenia bez filtrów pod ciemnym niebem z dobrą przejrzystością, zwłaszcza, że dostrzegłeś bez kłopotu Płomień. Rozeta jest według mnie o wiele łatwiejszym celem niż NGC 2024. Zaciekawiła mnie obserwacja Mewy z filtrami (wnioskuję, że obserwowałeś ją właśnie z filtrami). Chciałbym się jakoś odnieść, ale moje doświadczenia tyczą się jedynie podglądania bez filtrów. Pisaliśmy już kiedyś o Mewie pod Twoją relacją sprzed roku. Udało mi się później wrócić do IC 2177 i opisałem swoje spostrzeżenia tutaj: link. Osobiście miałem wrażenie, że głowa Mewy jest trudnym celem, natomiast południowe Skrzydło wychodzi bardzo łatwo. Problem w tym, że jest tam pewne zagęszczenie gwiazd i ostatecznie sam nie byłem pewny, czy widzę mgławicę czy może poświatę gwiazdowej polany. Dlatego ciekawi mnie, jak to wygląda przez lornetkę z filtrami, być może jest całkiem odwrotnie. Jeśli w Skrzydle nie byłoby widać za wiele mgławicowości, to może owe gwiazdy są przez filtry "gaszone", zaś głowa Mewy wychodzi na pierwszy plan.
  10. Tak się czasem zastanawiałem, kiedy znów coś napiszesz. Bo to, że w końcu napiszesz, wydawało mi się pewne. Jak zwykle czytało się z ogromnym zaciekawieniem i pewnego rodzaju zaufaniem, że każde kolejne zdanie będzie przyjemne do samego końca – i tak było.
  11. W ostatnich tygodniach, czy też miesiącach, poznałem trzy takie oto książki SF. Blade runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? – Philip K. Dick. To moje pierwsze spotkanie z autorem i bardzo udane. Książka zaintrygowała mnie na tyle mocno, iż od razu wiedziałem, że będę chciał poznać kolejne tytuły. Na razie kupiłem zbiór opowiadań "Krótki, szczęśliwy żywot brązowego oksforda" i powieść "Ubik". Opowiadań już sporo przeczytałem, niektóre są świetne i bardzo mi się podobały. Na pewno kupię sobie wszystkie pięć tomów. Aleja potępienia – Roger Zelazny. Całkiem fajna, klimatyczna. Lubię między innymi książki z przestrzenią. Może nie jest to jakieś arcydzieło, ale przyjemnie się czytało. Obcy – Allan Dean Foster. To chyba pierwszy raz, kiedy czytałem książkę napisaną na podstawie filmu. Z reguły bywa odwrotnie i to książka jest pierwowzorem. Film "Obcy" kiedyś oglądałem i mniej więcej znałem wydarzenia. Co do książki, to myślę, że taki zabieg wypadł całkiem spoko, czytało się w porządku i czasu nie uważam za stracony. Na początku było co prawda tak sobie, jednak później zrobiło się lepiej, zaczęła się historia, w którą się zagłębiłem i było już ok. Być może sięgnę kiedyś po kolejne części.
  12. Używałem dłuższy czas Sky Mastera 15/70, podobno jest to tej samej lub bardzo podobnej jakości sprzęt co DO Starlight 15/70. Jedna z najsłabszych gwiazd (a może najsłabsza), jaką widziałem tą lornetką, miała 11.75mag, ale zasięg gołego oka raczej na pewno dobijał wtedy do 7mag. Zakładając przykładowo zasięg gołego oka 6mag, nastawiłbym się raczej na 10.5-11mag zasięgu tej lornetki. Jeśli naprawdę wyciągasz maks 4.5mag, to ta lornetka może nie pokazać w takich warunkach gwiazd 10 wielkości.
  13. Dwie godzinki temu spróbowałem zobaczyć Teleskop Jamesa Webba przez mój teleskop 12". Nie udało się, zasięg był zbyt słaby. Może to między innymi przez ten śnieg (noc wcześniej też wynosiłem teleskop i było chyba jeszcze gorzej).
    Do polowania zainspirował mnie pewien live, na którym JWST wydawał się być jaśniejszy niż gwiazdka 14.75mag (15.2mag według Sky-map.org) i pomyślałem, a co tam, spróbuję. Po 15 minutach wstępnej adaptacji wzroku, poświęciłem na obserwacje kolejne prawie 30 minut. Rozpocząłem o 22.50, kiedy to Teleskop miał znajdować się tuż przed linią łączącą dwie gwiazdy 10.1mag i 10.95mag (mniej więcej po środku), o godzinie 23 miał dotrzeć na wysokość owej linii, a po kolejnych dziesięciu minutach miał zauważalnie tę linię minąć. Niestety w tym miejscu nie było widać żadnego przemieszczającego się punktu. Tuż obok świeciła dość słabo gwiazdka 13.35mag (13.75mag wg Sky-map.org). Innej gwiazdy, o jasności 13.9mag wg Stellarium (14.25mag wg Sky-map.org), nie dostrzegłem wcale, więc zasięg, jak na Syntę 12, był bardzo słaby. Nawet gromada otwarta NGC 2112, znajdująca się nieopodal, ukazała zaledwie kilka co jaśniejszych słońc spowitych bardzo subtelną mgiełką. Jedynie M78 była podobna do samej siebie, z kolei Płomień tlił się ledwo ledwo. M42 co prawda ucieszyła oko, ale w Trapezie widać było tylko cztery główne składniki.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)