Skocz do zawartości

Wojta

Użytkownik
  • Zawartość

    21
  • Rejestracja

Reputacja

15 Good

O Wojta

  • Tytuł
    Bellatrix
  • Urodziny 30.06.1978

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Lausitz
  • Interests
    marsupials

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Lausitz

Ostatnie wizyty

937 wyświetleń profilu
  1. Pierwotną postać tekstu zamieściłem wcześniej na forum dla przyrodników, pomyślałem jednak, żeby podzielić się swoimi wrażeniami również tutaj. Parametry 8x30, choć nie należą do klasyki astronomii lornetkowej, czasem znajdują uznanie u miłośników szerokich pól. Fizyczną cechą Habichta 8x30 odróżniającą go od większości obecnie produkowanych lornetek są okulary o niewielkiej średnicy, ważne jest zatem, żeby przy ustawieniu rozstawu tubusów nie kierować się ich (okularów) kształtem i nie szukać dla nich oparcia w nasadzie nosa. Takie ustawienie w przeważającej liczbie przypadków będzie bardzo dalekie od rzeczywistego rozstawu naszych źrenic. Obraz Habichta uderza jasnością i odwzorowaniem bieli, w tej kwestii jest naprawdę rewelacyjnie. Deklarowana przez producenta i potwierdzana w testach transmisja w okolicach 95%, której wykres w dodatku ma płaski przebieg, znajduje potwierdzenie w odczuciach płynących z obserwacji. Kiedy po raz pierwszy podniosłem lornetkę do oczu i spojrzałem na odległe o kilka km góry, po chwili potrzebnej na powrót zdolności dyskursywnego myślenia, przypomniał mi się Fujinon 7x50, obraz wydawał się podobnie jasny i nasycony, ostry i kontrastowy oraz niewiarygodnie wręcz wierny w odwzorowaniu kolorów. Trzeba zaznaczyć tu jednak zauważalnie większe pole widzenia Habichta, w tym sensie - posługując się wygodnym skrótem - obraz ten byłby wypadkową Fuji 7x50 i EII, z idealną bielą będącą już cechą wyłączną Swaro. W korekcji brzegów pola Habichtowi bliżej jednak do Fuji, spadek ostrości następuje późno i nie jest rażący, nie powinno to jednak dziwić zważywszy na rozległość oferowanych przez Nikona widoków. Kolejnym podobieństwem do Fujinona jest bardzo duża głębia ostrości - ustawiając ostrość na przywołane już odległe o kilka km góry, czyli w praktyce na nieskończoność, następnie kierując lornetkę na odległy o kilkanaście metrów krzew, byłem w stanie przywrócić akomodację samym natężeniem wzroku, lub minimalnym ruchem pokrętła, międzyplany praktycznie nie wymagały kręcenia. Aberracja chromatyczna w przeważającej i najważniejszej części pola nieobecna, nie pojawia się nawet w najbardziej sprzyjających dla niej okolicznościach, czyli przy obserwacji ciemnych obiektów na jasnym tle, jest widoczna na brzegu. W tym względzie Habicht wypada znacznie lepiej niż EII. EII góruje nad Habichtem w sensie optycznym w dwóch tylko aspektach - pola widzenia 9 stopni versus 7,8 - różnica odczuwalna, powszechnie wiadomo, że tutaj EII jest nie do pobicia - oraz radzenie sobie z odblaskami, jest to jedyna słabość optyki Swaro. Na początku wspomniałem o niewielkich rozmiarach okularów Habichta, cecha ta w połączeniu z jasnymi okolicami źrenicy wyjściowej skutkuje pojawiającym się w określonych okolicznościach odblaskami, najczęściej ma to miejsce podczas panoramowania, kiedy oko ucieka nam z osi optycznej lornetki, jest to jednak rzecz, którą przy bliższym oswojeniu udało mi się opanować, ważne jest, żeby znaleźć dla okularu właściwe oparcie na oczodole, które jest inne niż dla wszystkich używanych dotychczas przeze mnie lornetek. Jakość wykonania i uroda lornetki są nieprześcignione, piękny eksponat, który rozkocha w sobie każdego lornetkowego fetyszystę. Uroda idzie tu w parze z ergonomią, profil tubusów sprawia, że trzyma się je pewnie i wygodnie, to pewnie sprawa osobnicza, ale znowu dostrzegam tu przewagę nad EII. Mimo małych rozmiarów lornetka sprawia wrażenie bardzo solidnej, pancernej niemal. Wrażenie to potęguje dość duży opór, jaki musimy pokonać, dokonując rozstawu tubusów, nie ma mowy o przypadkowej zmianie ich położenia. Pokrętło ostrości pracuje z równym oporem w całym zakresie, większym niż ten, jaki zapamiętałem z EII, nie jest to jednak nic, co naruszałoby zasady ergonomii. Nie miałem jeszcze sposobności przetestowania lornetki pod gwiazdami, biorąc jednak pod uwagę bardzo wysoką jakość optyki, jaką daje się zauważyć w obserwacjach naziemnych oraz specyfikę obserwacji nocnych, w których odblaskowa przypadłość Habichta wydaje się nie mieć większego znaczenia, można chyba spodziewać się ciekawych efektów. Spostrzeżeniami na pewno się podzielę.
  2. Wojta

    Lornetka ZEN-RAY ED2 7x36

    To są zawinięte muszle, Jutomi.
  3. Wojta

    Lornetka kątowa

    Kilka dni temu widziałem w ofercie Ecotonu powystawowy egzemplarz kątowej Miyauchi 20x77. Ceny dokładnie nie pamiętam, ale była naprawdę okazyjna, coś w okolicach 2,5 tys. Teraz już jednak nie widzę, może ktoś kupił.
  4. Dzisiejszą, pogodną według wszelkich oznak noc zamierzam poświęcić na wolną od szarż sesję kontemplacyjną 8x30. Omikrony głównym celem.
  5. Zachęcony relacją spojrzałem wczoraj po raz pierwszy świadomie na NGC 6910 -W 16x70 udało mi się po chwili starań wywabić wężyk słabych gwiazd porównany powyżej do zminiaturyzowanej Kaskady Kemble'a. Ja z racji mniejszej lornetki nie mogłem dostrzec tego podobieństwa, widok skojarzył mi się natomiast z łukiem elektrycznym biegającym między dwoma wyraźnymi, 7magowymi gwiazdami, które w porównaniu tym odpowiadają elektrodom. A obiekt rzeczywiście ciekawy, subtelny i wart uwagi.
  6. Wojta

    Obok bocianiego gniazda

    Nie, żebym się wymądrzał, ale na trzecim zdjęciu jest piegża, nie pliszka siwa.
  7. Na moje to stary Fujinon był ładniejszy.
  8. Fujinony 7x50 i 10x50 są gabarytowo bardzo zbliżone. Nigdy nie miałem okazji używać 10x, ale 7x już tak i mogę powiedzieć, że w tym przypadku komfort obserwacji z ręki jest bardzo duży - lornetka ta jest w moim odczuciu super ergonomiczna, dobrze wyważona i ma duży odstęp źrenicy (większy niż wersja 10x). Waga nigdy nie była dla mnie problemem, przeciwnie-odnosiłem wrażenie, że wpływa ona dodatnio na stabilność obrazu, ale na pewno w tym akurat aspekcie różnica w powiększeniach będzie miała znaczenie, wagi jednak bym się obawiał.
  9. Wojta

    Niebo w 15 na 70

    Dzisiaj się udało, mógłbym śmiało zrobić nacięcie na Fujinonie, gdybym tylko nie był lornetkowym fetyszystą i nie byłoby mi szkoda. Saturna odnalazłem na zupełnie jasnym jeszcze niebie orientując się względem Księżyca, jeszcze niewidocznego gołym okiem. Rozdział pierścienia i globu w tych warunkach był ewidentny, wyraźny i uporczywy, do tego stopnia, że postanowiłem poddać obserwację eksperymentowi krzyżowemu i zrobiłem coś przeciwnego do tego, co na ogół robimy- wmawiałem sobie, że nie ma żadnego rodziału, że jest tylko eliptycznie wyciągnięty kształt i tyle; ale nic z tego, na nic percepcyjne sztuczki i zaklęcia: była kulka, był pierścień, była między pierścieniem i kulką szczelina.
  10. Robię to nieczęsto, ale dziś zdarzyło używać mi się Fujinona w obserwacjach dzienno-naziemnych/podniebnych, na tle zachmurzonego nieba gołębie były koloru fioletowego i nie była to żadna kolorowa obwódka, a uczciwe po kontur wypełnienie. Raczej trudno pomyśleć coś o znacząco większej AC, żeby to nadal miało sens, ale nie upieram się, bo tytułowego Nikona nigdy nie wiedziałem, tak tylko się zastanawiam.
  11. Wojta

    Niebo w 15 na 70

    Stary, dobry Fuji.
  12. Wojta

    Niebo w 15 na 70

    Eh... Dziwi mnie trochę ta sprzętowa ortodoksja. 16x70 pozwala już zobaczyć Saturna, Wenus i Jowisza jako planety właśnie, a nie tylko jasno świecące punkty. Ostatnie trzy wieczory spędziłem rozstawiony z lornetką na dachu: - Wenus: na godzinę przed zachodem pokazała się jako ładnie wycięty sierp, wolna od astygmatycznych skrzeń i aberracji. Wraz z zapadaniem zmroku i ciemnieniem tła wady te nasilają się, nadal jednak fazę daje się zauważyć. - Jowisz: w tym samym czasie (jeszcze niewidoczny gołym okiem) w lornecie ukazuje się jako pokaźny, dobrze zdefiniowany, jasny groszek, jeszcze bez towarzystwa swoich księżyców. Mimo długiego wpatrywania się i szczerej chęci nie udało mi się dostrzec żadnego detalu na tarczy, niby coś chwilami majaczyło, coś ciemniało, jednak nie na tyle asertywnie, by dało się uczciwie orzec: oto pas. Brak ten rekompensują pojawiające się bliżej zmierzchu księżyce, w szczęśliwych konfiguracjach, kiedy widać całą czwórkę, jest to widok w moim odczuciu w pełni usprawiedliwiający użycie lornetki do obserwacji planet. - Saturn: separacja pierścienia na jasnym jeszcze niebie momentami jest dla mnie oczywista. Problem w tym, że widok ten również jest nietrwały i zwiewny, pierścień oddziela się na chwilę po to tylko, żeby z powrotem zlać się z tarczą w jednolity owal. Cała ta zabawa przypomina trochę próbę nastrojenia starego radia, wszystko zaczyna się od nowa, kiedy tylko zadowoleni puścimy potencjometr.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)