Skocz do zawartości

gruchalo

Użytkownik
  • Zawartość

    58
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana gruchalo w Rankingu w dniu 14 Luty 2018

gruchalo posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

184 Excellent

O gruchalo

  • Tytuł
    Regulus
  • Urodziny 04.08.1989

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Studzienice

Ostatnie wizyty

727 wyświetleń profilu
  1. Zapytam Cię tylko po co? Komu miałaby się ta zmiana przysłużyć? Bo astronomii chyba wcale. I pomyśl jeszcze ile złego przyniesie choćby takim historykom którzy sami się będą zastanawiać czy coś tam kiedyś stało się przed grzebaniem w kalendarzu czy po. Ja sam też byłbym zły tym, że odtąd obchodziłby urodziny nie wtedy co powinienem 😀
  2. Jak to już podkreślił przedmówca nie ma żadnych astronomicznych przesłanek na to by rok zaczynał się akurat od 1 stycznia. Równie dobrze mógłby się zaczynać w marcu czy tam w sierpniu jakby kto wolał. Co do tego całego World Calendar, o którym wspominasz to nie jestem pewien czy jest to lepsze od obecnie stosowanego sposobu rachowania czasu. W sumie rzeczy to żaden zdaje mi się sposób nie będzie idealny a to dlatego, że ustalając rok kalendarzowy trzeba to zrobić precyzyjnie, to znaczy podać długość trwania roku w jakiejś jednostce. Obecnie jest to 365 dni a w latach przestępnych dni tychże jest 366. te z kolei dalej precyzuje się jako odcinek czasu długości 24 godzin, te z kolei... no każdy wie co dalej 🙂 Dochodząc do sekundy staje przed nami już konkretna i bardzo precyzyjna definicja mówiąca tak: sekunda to czas równy 9 192 631 770 okresom przejścia pomiędzy podpoziomami f=3 i f=4 struktury nadsubtelnej poziomu podstawowego S1/2 atomu cezu 133 znajdującego się na poziomie morza. Nieważne czy się tą definicję rozumie czy nie, ważne to, że określa ona sekundę bardzo precyzyjnie i w sposób niezmienny, bo czy to teraz będziemy badać ten Cez czy za 13,5 miliarda lat to nie powinno mieć to wpływu na długość sekundy określaną przez przejścia atomowe tegoż pierwiastka. Precyzja określenia i niezmienność wartości podstawowej jednostki czasu układu SI jest konieczna dla naszej cywilizacji. Systemy GPS to tylko początek bardzo długiej listy urządzeń, usprawnień i innych ulepszaczy pomagającym ludziom przetrwanie na ZIemi. A jako, że sekunda jest także podstawą do określenia długości trwania roku kalendarzowego staje się on tym samym równie niezmienny w swej długości. Ta właściwość przekładając go na miary astronomiczne od razu skreśla rok kalendarzowy w zastosowaniach astronomicznych. Bardziej bliski astrorachowaniu czasu jest rok juliański trwający 365,25 dnia tyle tylko, że taka niepełna, niecałkowita liczba określająca coś takiego jak rok jest niedopuszczalna w zastosowaniach cywilnych. no bo jak to tak z każdym kolejnym rokiem mielibyśmy styczeń zaczynać o 6 godzin później? Dlatego właśnie rok kalendarzowy trwa 365 dni a czasem 366. Ta długa dygresja tylko oto ma na celu by uzmysłowić każdemu, że rachując czas na potrzeby cywilizacyjne potrzebna jest niezmienność. Należało określić coś raz a dobrze. Przechodząc do meritum sprawy możemy wymyślać setki sposobów na określenie długości trwania roku kalendarzowego a i żaden z nich nie będzie aktualny i przydatny po wieki dlatego tylko, że dajmy na to taka doba, konkretnie doba słoneczna trwająca obecnie wspomniane 24 godziny się wydłuża. Średnio o 16 mikrosekund (jedna milionowa sekundy) rocznie. Jest to spowodowane tym że Ziemia jakoby wlecze za sobą nadmiar wód morskich i oceanicznych ciągniętych nadto przez nasz Księżyc. Występują także nieco mniej przewidywalne czynniki wpływające na zmianę długości doby słonecznej takie jak ruchy mas we wnętrzu naszej planety. Wszystko powyższe składa się na obraz taki, że żaden dokładnie sprecyzowany i niezmienny w swej długości rok kalendarzowy nie jest w stanie zawsze adaptować się do warunków astronomicznych gdyż z biegiem czasu sam z siebie się zdezaktualizuje. A to czy stanie się to przez nie całkiem precyzyjne określenie długości jego trwania: jak pisałeś błąd wynikający z nieprecyzyjnego określenia długości roku wynosi 1 sekundę na 3322 lata. Czy przez wydłużanie się doby: 16 sekunda na każdy milion lat nie ma chyba wielkiego znaczenia. No bo kto z nas będzie żył choćby coś znaczącą cząstkę czasu okresów wypisanych w poprzednim zdaniu?
  3. gruchalo

    Sprawdzisz się? ;)

    11/13 i też poległem na obydwu pytaniach o wagę. Ogólnie ok ☺️
  4. gruchalo

    Żonie szkice

    Pierwsza to M61 a druga NGC 4535. Tak bym typował. Swoją drogą pięknie naszkicowane. Tylko zazdrościć talentu ?
  5. Tak to dziś rano wyglądało z mojego biura.
  6. Ja mam podkładkę z klipsem taką najzwyklejszą, którą trzymam "na kolanie". Rysuje w pozycji siedzącej. A co do latarki to mam dwie. Pierwsza czołówka i druga taka luźna na pasku. Z czołówki korzystam rzadziej a to dlatego, że za mocno troszkę skubana świeci i psuje adaptacje. Z reguły korzystam z tej drugiej latareczki, którą jako że ręce zajęte rysowaniem trzymam w pysku...
  7. Tak, znam tą serie artykułów. Początkującemu miłośnikowi nieba ciężko jest ogarnąć i zebrać do kupy wszystkie te ciekawe obiekty znajdujące się w konkretnym rejonie sfery niebieskiej a wymieniane w książkach, atlasach i artykułach. Jednak przy następnej okazji spróbuję zapolować także na choćby NGC 1924.
  8. Sesja obserwacyjna, którą zaliczyłem 8 lutego składała się jakoby z dwóch części. Podczas pierwszej godziny obserwacji skupiłem się przede wszystkim na obiektach z gwiazdozbioru Oriona. Chciałem tu załatwić pewną niecierpiącą zwłoki sprawę, tj. uwiecznienie na szkicu Wielkiej Mgławicy Oriona (M42) obserwowanej w nieco większym powiększeniu oferowanym przez teleskop. Do obserwacji i szkicowania służyłem się okularem GSO 30mm, który w moim 8-calowym dobsonie zapewnia 40-krotne powiększenie. Królowa nieba zimowego - M42 w Orionie. W jej cetrum widać gromadę trapez (θ Orionis). Mgławica znajdująca się w tle gwiazdy nieco na północ od M42 to Mgławica de Mairana (M43). Owal składający się z sześciu gwiazd w górnej części szkicu to NGC 1980. Przy okazji w polu widzenia stale znajdowała się piękna gromada otwarta gwiazd NGC 1980 z najjaśniejszą Hatysą (ι Ori). Gromada ta odkryta w styczniu 1786 roku przez Williama Herschela zawiera około 2000 gwiazd a jej wiek liczony jest na 4,7 miliona lat. Pole widzenia pięknie zdobiła także Mgławica de Mairana (M43), którą wprawdzie ciężko jest od samej M42 oddzielić. W rzeczywistości Mgławica de Mairana jest częścią Wielkiej Mgławicy w Orionie i stanowi obszar H II (obszar powstawania nowych gwiazd). Rejony bezpośrednio okalające M42 cieszyły me oczy przez jakieś 45 minut. Potem wzrok skierowałem ku gwiazdom Pasa Oriona. Powiększenie oferowane przez 30mm okular pozwalało umieścić w polu widzenia tylko centralną część gromady otwartej Cr 70, do której wraz z około setką gwiazd należy także trzech kosiarzy - tak niegdyś zwano gwiazdy Pasa Oriona: Alnilam (ε Ori), Alnitak (ζ Ori) oraz Mintaka (δ Ori). Wracając na chwilkę do M42 to zaciekawi pewnie niejednego astroamatora także to, że cała ta niezliczona chmara mgławic wraz z gwiezdną zawartością znajdująca się w rejonie obecnie zwanym Mieczem Oriona jeszcze nie tak dawno znana była pod bardziej swojską nazwą Grabiarek, które przemierzały sferę niebieską za Kosiarzami. XI wieku n.e. sięgają początki obecnie nieużywanego powiedzenia: "Jesienią Kosy zachodzą - trza wstawać". W tamtych czasach bardziej odczuwano potrzebę kontrolowania rachuby czasu i dat kalendarzowych toteż często niektóre z gwiazd a czasem całe gwiazdozbiory wspomagały człowieka w określaniu pory dnia i roku. Wzbijmy się jednak ponownie wyżej i wróćmy do tematu Pasa Oriona ? Jak już mówiłem gromada Cr 70 niespecjalnie mieścić się chce w "teleskopowym" polu widzenia, polecam zatem prowadzenie obserwacji w tym rejonie przez lornetkę. Niestety ja tamtej nocy lornetkę zostawiłem w domu, gdyż zamierzałem jedynie naszkicować M42. Jeśli jednak patrzysz na Kosiarzy przez teleskop warto przyjrzeć się dokładniej gwieździe ζ Orionis (Alnitak) ponieważ tuż obok znajduje się wspaniały obiekt znany wszystkim astronomom amatorom z pięknych zdjęć. NGC 2024 - Mgławica Płomień to jeden z najbardziej rozpoznawalnych (nawet przez niespecjalnie zainteresowanych astronomią) obiektów całej sfery niebieskiej. Wielu z was kojarzy Płomień mniej więcej tak (to ten płomieniowaty kształt po lewej...?): Wszystkich, którzy przymierzają się do obserwacji wizualnych "Płomyka", należy jednak przestrzec przed możliwym a niemałym rozczarowaniem. Naprawdę ciężko jest w NGC 2024 dojrzeć jakikolwiek zarys płomienia. Ja osobiście najczęściej dostrzegam tu widoczny także na powyższym zdjęciu ciemny wycinek mgławicy znajdujący się w centrum. Wycinek ten w miarę wyraźnie odcina się od delikatnie poszarzałej przez mgławicę otoczki i wiedząc czego się szuka faktycznie można doszukać się tu kształtu płomyka. Kluczowe jest tu jednak odsunięcie z pola widzenia bardzo jasno świecącego Alnitaka. Kiedy już się człek napaczy na wszystkie te cuda z Pasa Oriona warto wycelować jeszcze odrobinkę wyżej. Tak właśnie sam uczyniłem i około 1945 delektowałem się widokiem kolejnego pięknego obiektu głębokiego nieba z Orionowego podwórka. Messier skatalogował tenże obiekt jako M78 jednak nie wiedział, że jest to kolejna mgławica refleksyjna,których jest tu bez liku, należąca do Obłoku Molekularnego w Orionie (tak jak większość opisanych tu obiektów). Ja M78 opisałem w podręcznym notatniku jako poświatę zajmującą połowę pola widzenia (133x), w środku której majaczą dwie słabe gwiazdki. Na tym zakończyłem pierwszą część obserwacji, musiałem zwinąć się na chwilkę do domu ażeby odprawić codzienne rytuały związane z szykowaniem dzieciaków do spania... ? Na szczęście już po 30 minutach na powrót stałem przy tubie teleskopu wybierając następny rejon polowań. Wybór padł na okolice Perseusza i Kasjopei, w której od dawna planowałem ustrzelić kilka świetnych obiektów (po części z listy H-400). Rozpocząć chciałem od NGC 1023 lecz w pole widzenia zupełnie niechcący wpadła mi M34. eMka ta godna jest poświęcenia jej zdecydowanie więcej czasu niż miałem, ale nawet przez tę krótką chwilkę olśnił mnie jej spory rozmiar i blask bijący od wielu jej niebiesko-białych słońc charakteryzujących się bardzo zbliżoną jasnością. W końcu jednak trafiłem na pierwotny cel moich poszukiwań. W pole trafiła galaktyka soczewkowata NGC 1023. W powiększeniu 40-krotnym jest to malutka, aczkolwiek wyraźnie dostrzegalna, mglista plamka, w 133x jest to już wyraźna, rozciągła smuga. Obserwując tą eNGieeCkę nie mogłem się powstrzymać przed ponownym wytaszczeniem szkicownika by uwiecznić jej widok na szkicu a oto efekty: NGC 1023 - to ta szara mgiełka w środku... ? Niestety na powyższy szkic a raczej jego opis wkradł się mały błąd, gdyż NGC 1023 szkicowałem przy powiększeniu 133x nie zaś przy 40x tak jak to widnieje na szkicu. Jestem pewien, że podczas obserwacji dostrzegłem sąsiadkę NGC 1023 znajdującą się po jej wschodniej stronie - PGC 10139 to karłowata galaktyka nieregularna. Razem z NGC 1023 stanowi obiekt numer 135 z Atlasu Osobliwych Galaktyk (wg powyższego jest to zderzenie galaktyk). Następnie przyszedł czas na NGC 1027, czyli jedną z otwartych gromad w Kasjopei. Muszę szczerze przyznać, że obiekt ten należy do grona trudniejszych w zlokalizowaniu, głównie dlatego że mamy doczynienia z bardzo bogatym gwiazdowo rejonem. Ciężko od tego całego mrowia odróżnić obiekt, którego się szuka. Ja tamtego wieczoru na znalezienie NGC 1027 poświęciłem około 15 minut i w końcu z niemałą ulgą cel osiągnąłem. Tak o niej pisałem w notesie: "NGC 1027 - niezbyt skoncentrowana, sporo gwiazd, z których jedna znajdująca się w centrum przewyższa jasnością pozostałe, widoczne składniki gromady". Odkrycie NGC 1027 przypisuje się Williamowi Herschelowi, który uczynił to 3 listopada 1787 roku. Jej odległość od Słońca liczy się na 3360 lat świetlnych. Dalej były NGC 1245 oraz NGC 1342. Pierwsza z wymienionych jawiła mi się jako duża, jasna i wyraźnie odcinająca się od tła gromada (otwarta) gwiazd ze sporą ilością składników w większości wpadających w niebieski kolor. Zachodni obserwatorzy często określają ją jako Patrick Starfish Cluster co bierze się z podobieństwa jej kształtu do bohatera jednej z kreskówek, ja tego w każdym bądź razie wtedy nie dostrzegałem. Druga z wymienionych powyżej (NGC 1342) również należy do grona otwartych gromad i w miarę łatwo ją namierzyć. Wystarczy, że przemierzysz połowę drogi od gwiazdy β Per (Algol) ku gwieździe ξ Per (Menkib) i jesteś już praktycznie u celu. Ja opisałbym tą gromadę jako nieco mniej oczywistą niż NGC 1245. Przypomina ona swym kształtem literę S z rozdwojoną "dolną" końcówką. Jak się później doczytałem często gromadzie tej przypisuje się miano "Gromada Mały Skorpion", co według mnie w stu procentach odzwierciedla jej faktyczny kształt. I tak oto skończyła się kolejna sesja obserwacyjna. Znowu jak widać obserwacje kończę w okolicach Perseusza i Kasjopei. Świadczy to tylko o klasie obiektów znajdujących się w tychże gwiezdnych zbiorach. Przez głowę przechodzi nieraz myśl, że życia nie starczy by je wszystkie odwiedzić... ? Dziękuję i pozdrawiam wszystkich astrozakręconych ?
  9. NGC 457 W gwiazdozbiorze Kasjopei niedaleko gwiazdy drugiej wielkości Ruchba (delta Cassiopeiae, δ Cas) swoje miejsce ma piękna, otwarta gromada gwiazd NGC 457. eNGieeCka ta na stałe przyswoiła sobie trzy bardzo wymowne nazwy. Częstą zwą ją gromada Ważka, Sowa lub E.T. Wszystkie jej miana odnoszą się do jej wyglądu, tak właśnie większość z nas opisuję tą gromadę podczas obserwacji. Mnie osobiście najbardziej pasuje do niej nazwa Sowa. NGC 457 (skatalogowana też jako Caldwell 13) jest otwartą gromadą gwiazd. Odkrył ją William Herschel 18 października 1787 roku. Oddalona jest od Słońca o 7900 lat świetlnych i zawiera około 150 gwiazd, które charakteryzuje dosyć duża różnica jasności. Jej wiek ocenia się na 21 milionów lat. Poniższy szkic powstał 6 lutego pod bezchmurnym niebem. Do obserwacji służyłem się wtedy zwierciadlanym teleskopem GSO z 20 centymetrowym lustrem. Tak wygląda gromada Sowa (NGC 457) obserwowana przez ośmiocalowy teleskop w 40-krotnym powiększeniu. M97 i M108 Jeśli nakierujesz swój teleskop na okolicę β Andromedae to już po chwili powinieneś wpaść na dwa piękne obiekty. Mgławica planetarna M97 ma swoje miejsce w naszej Galaktyce (2030 ly od Słońca), tuż obok znajduje się ponad 20 tysięcy razy bardziej oddalona galaktyka M108. Razem stanowią prawdziwe perełki Wielkiej Niedźwiedzicy. Obserwacja tych dwóch pięknych obiektów w powiększeniu pozwalającym na umieszczenie ich w jednym polu widzenia zawsze wywołuje u mnie kołatanie serca. Są takie wyraźne i dosłowne. Oglądana przez teleskop 8-calowy M97 to taka sporych rozmiarów puchata kuleczka posiadająca podobną jasność powierzchniową jak jej sąsiadka. M108 byłaby zapewne jeszcze bardziej okazała gdyby nie jej boczne ustawienie względem naszej Galaktyki. Poniższy szkic również powstał 6 lutego. Do szkicowania użyłem ołówków HB i B3, same mgławice rozmyte zostały fiszorem. Po powrocie do domu zastosowałem standardową obróbkę w Gimpie: desaturacja i inwersja plus mała korekta rozjechanych gwiazd i usunięcie tego co zbędne i przypadkowe. M97 (na górze) i M108 z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy obserwowane w jednym polu widzenia. Mgławica planetarna M97 odkryta została 16 lutego 1781 roku przez francuskiego astronoma Pierra Méchaina. William Parsons obserwujący ją w 1848 roku wykonał szkic tejże mgławicy uwidaczniający jej skomplikowane kształty. Na szkicu tym M97 wygląda jak głowa sowy, od tamtej pory znana jest szerzej jako Mgławica Sowa. Jej wiek szacowany jest na około 8000 lat. Mgławica mająca masę około 0,13 mas Słońca składa się z materii odrzuconej przez centralną gwiazdę, biały karzeł znajdujący się obecnie w centrum mgławicy posiada masę wynoszącą 0,7 masy naszej dziennej gwiazdy. Méchainowi przypisuje się także odkrycie galaktyki spiralnej M108 znajdującej się w odległości 50 minut kątowych od M97. Galaktyka M108 należy do grupy galaktyk Wielkiej Niedźwiedzicy (należy do niej także m.in. M109), ta z kolei jest częścią większego zgrupowania galaktyk, które wielu miłośników astronomii zna jako Supergromada Galaktyk w Pannie. Według niektórych źródeł M108 to galaktyka spiralna z poprzeczką (SBc), inne podają, że jej typ to Sc (galaktyka spiralna). Jej całkowita masa to około 125 miliardów mas Słońca. Do galaktyki tej należy także około 290 gromad kulistych. M108 posiada bardzo gęsty dysk galaktyczny, obserwuje się w nim sporą liczbę obszarów powstawania nowych gwiazd (obszary H II) oraz młodych gromad gwiazdowych. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich astrozakręconych
  10. gruchalo

    Gwiezdne Zbiory

    Polecam poczytać moje ostatnie dzieło. Jak coś to bardzo chętnie posłucham krytyki. https://gwiezdnezbiory.blogspot.com/2018/02/rzecz-o-gwiazdach.html
  11. ZACHÓD SŁOŃCA PANIE!!! To mówię JA - pomiot szatana
  12. gruchalo

    Gwiezdne Zbiory

    Dzięki. Mam wielkie zapędy żeby bloga rozwijać i pisać jak najwięcej. Tylko, że z czasem wiadomo jak to jest. Mam parę pomysłów na treści ale jak ktoś ma jakieś sugestie na ciekawe tematy do opisania na blogu to chętnie posłucham
  13. Ostatniego miesiąca pochmurne noce (czytaj każdą noc) poświęcałem na uzupełnianie treści na blogu. Teraz jest zdaje się gotowy to się chwalę. Czekam na krytykę i sugestię. https://gwiezdnezbiory.blogspot.com/ Niech się choć jednej osobie przysłuży to będę zadowolony...
  14. Właśnie skończyłem obróbkę jeszcze ciepłego szkicu Mgławicy w Orionie oglądanej dziś od 1840 do 1935. Warunki pogodowe raczej dobre: zimno i dość mocny wiatr. Czasem jego podmuchy wyrywały mi podkładkę ze szkicownikiem z ręki ale dało się przeżyć. Widoczność bardzo dobra: po 15 minutowej adaptacji oka do ciemności M31 widziałem gołym okiem patrząc bezpośrednio na nią. Obserwacje prowadzone z pola, poza granicami małej wsi. Najbliższe źródło światła oddalone o jakieś 500 metrów i to za plecami. Co do samej mgławicy to przez lornetkę centrum i ciut poniżej była najjaśniejsza i rozciągała się szczególnie w kierunku północno zachodnim (na szkicu północ na górze, zapomniałem dopisać znacznik północy), z tymże im dalej od centrum tym bledsza mgławica. Zerkaniem zajmuje naprawdę spory obszar ale z racji na niepewność czy aby nadto nie interpretuje tego cudeńka rysowałem tak jak widziałem ją na wprost. W samym centrum mgławicy widoczne trzy gwiazdki z tymże trzecia ledwo dostrzegalna. Obróbka w Gimpie to tylko desaturacja i inwersja plus mała korekta rozjechanych gwiazd i usunięcie tego co zbędne i przypadkowe. M42 w lornetce Nikon Action Ex 10x50 Dziękuję i pozdrawiam wszystkich astrozakręconych
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)