Skocz do zawartości

PaperMoon

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

53 Excellent

O PaperMoon

  • Tytuł
    Bellatrix
  • Urodziny 21 Kwiecień

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Zamieszkały
    Polska
  • Interests
    Muzyka, Sztuka

Ostatnie wizyty

1527 wyświetleń profilu
  1. Z pamiętnika laika cz.2

    Ośmielona szkicem M24 sprzed paru dni, wyruszyłam ku dalszemu uwiecznianiu obiektów w Strzelcu. Zamierzałam zapuścić się nieco niżej, ku kadrowi Laguny i Koniczyny, jednak szybkie spojrzenie w tamtym kierunku pozbawiło mnie entuzjazmu. Obiekty rzecz jasna widać, nawet bardzo ładnie, ale ich sąsiedztwo było marne. Bardzo mało gwiazd widocznych, a zależało mi na jak największym wykorzystaniu aktualnej pogody. Rozglądałam się zatem dalej, aż zatrzymałam się na robiących duże wrażenie IC 4756 i NGC 6633. 

    I przeliczyłam swoje możliwości. Gwiazd tym razem było tak dużo, że nie potrafiłam dobrze uprościć ilości w taki sposób, żeby zdążyć przed pojaśnieniem i odmrożeniem, a jednocześnie uzyskać taki efekt wow, jaki wywołał we mnie obraz z lornetki. Zabrakło mi cierpliwości, szybko złapało mnie zdenerwowanie i bezradność. Choć efekt końcowy nie wygląda źle, nie sprawa mi satysfakcji. Zastanawiam się, czy wstawić go do swojego tematu.

    W takim wypadku szybko przerzuciłam się na visual, skacząc sobie między M22, M5, NGC 654 czy M80. Ale mojego humoru nie uratowały nawet obłoki srebrzyste.

  2. Przepraszam, moja odpowiedź niewiele wniesie do tego tematu, ale pan @pmochocki zasugerował, że soczewki nie korygują astygmatyzmu, na co ja jago astygmatyk muszę zareagować. Dla soczewek jak najbardziej są możliwe cylindry Osobiście mam wadę wzroku i na szybkie wypady nie musiałabym zakładać soczewek, tylko wyskoczyć w okularach, ale zdecydowanie wygodniej się obserwuje bez nich, więc może soczewki jednorazowe specjalnie na wypady to nie taka zła opcja, o ile lekarz nie zauważy żadnych przeciwwskazań. Wpadło mi jeszcze do głowy... jaki odstęp ma Nikon EX o mniejszym powiększeniu? 10x50 ma przecież możliwość regulacji osłonek i chodząc na obserwacje ze znajomymi w okularach nie narzekali specjalnie. Jeśli to samo jest w mniejszych powiększeniach, może to dobry wybór? Choć wciąż nie ma wątpliwości, że w soczewkach będzie przyjemniej.
  3. Wyborów trudne zagwozdki, czyli czysta, bezchmurna noc. Już będąc w połowie drogi zerkając co nie co nad głowę przeczuwałam, że tego dnia prawdopodobnie dane będzie mi ujrzeć drogę mleczną pierwszy raz od dłuuugiego czasu. I nie myliłam się. Mleko ładnie rozlało się po niebie, powoli odsłaniając swoje jądro. I tu zrodziło się pytanie: Co właściwie chcę narysować w tak ładną noc? Przecież tyle możliwości stoi przede mną otworem. Ale koniec końców po sprawdzeniu ilości widocznych księżyców Jowisza skierowałam się trochę bardziej na wschód. Oczom moim ukazało się kilka oczywistych mgieł i wcale to nie rozwiązało mojego problemu ''co narysować''. Ostatecznie poszłam na kompromis i w jednym kadrze złapałam M17, M18 i M24, z racji braku czasu na wszystkie obiekty po kolei. Mogę więc powiedzieć, że rzuciłam się z motyką na słońce. A może lepiej z motyką na jądro drogi mlecznej Najbardziej obfity obszar w noc z całkiem przyzwoitą widocznością? A jakże. Szkoda nie skorzystać z takiej okazji, nawet jeśli nie jestem jeszcze wprawiona w uwiecznianiu tak dużej ilości gwiazd. Muszę przyznać, że po półtorej godzinie stawiałam już kropki trzęsąc się z zimna, a od początku widząc ilość gwiazd jakie chcę uwiecznić podświadomie się poddałam i kropkowałam z myślą ''co będzie, to będzie'', stąd nie jest to najbardziej adekwatne dzieło, ale mogło być gorzej. Najtrudniej było pokonać swój perfekcjonizm i odczepić się od szczegółów, kiedy zamiast skupić się na głównych punktach widoku, od razu widząc ''o, a tam mi majaczy jakieś 5 ledwo widocznych gwiazd koło tej, którą właśnie narysowałam'', chciałam już klepać ten jeden małoznaczący obszar, pozbawiając się tym samym czasu na resztę. Przed 2, kiedy uznałam, że więcej dopatrywać już nie chcę, przerzuciłam się na szybki przegląd nieba i... akurat w tym momencie widoczność nagle się pogorszyła. Mgła? Mało co już mogłam dostrzec. Na tym zakończył się mój dzisiejszy wypad. Postanowiłam wstawić dzisiejszy efekt, żeby porównać go z innym podejściem, może nawet jeszcze w tym roku.
  4. Zapowiadają dziś bezchmurne, u mnie pierwszy raz od wielu dni. W dodatku w racjonalnych godzinach odsłonięty jest strzelec, aż nie mogę się zdecydować co rysować. Chyba się wzruszyłam.

  5. Nic mnie tak nie boli, jak fakt, że budzę się, wyglądam przez okno, a tam niebo kryształ, z tak pięknie odsłoniętym moim ulubionym regionem, a ja zamiast na obserwacje, muszę się szykować na maturę. 

    1. prestoneq

      prestoneq

      Tak piękne ostatnie nocki na pomorzu a ja o 23.00 idę spać aby na 5.00 do pracy sie obudzić 😕

    2. Panasmaras

      Panasmaras

      Niebo zawsze kusi najbardziej wtedy, kiedy nie możemy zeń skorzystać.
      Spokojnie, jeśli tylko nie mieszkasz na dalekiej północy, za parę tygodni gwiazdy znów powinny dać szansę :) 

  6. Mam przyczepioną do szkicownika małą lampkę przeznaczoną do czytania. Jedną ręką trzymam szkicownik i jednocześnie zasłaniam światło tak, żeby mi nie przeszkadzało i tylko wystarczająco oświetlało kartkę. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale działa:)
  7. W sumie całkiem schludnie wyszedł ten ostatni szkic, jakiś progress jednak zachodzi 😀

  8. Choć księżyc 87% zaglądał mi przez ramię, szkoda było nie wykorzystać okna pogodowego. Wybyłam na szybkie szkicowanie. Położenie księżyca wskazało mi jasno (😉) kierunek w którym mogłabym cokolwiek dostrzec. Zdecydowałam się na M36. Chciałam uwiecznić ją razem z M38 w jednym kadrze, ale nie mogłam tej drugiej wypatrzyć, choć była tuż obok. No cóż. Tym bardziej, że za chwilę na jakiś czas trzeba będzie się z tym obszarem pożegnać. Tym razem nie zwracałam specjalnie uwagi na dokładność, ale w porównaniu z poprzednimi szkicami nie jest tragicznie. Mgiełka była bardzo delikatna, ilość gwiazd które mogłam uwiecznić też nie zachwycała. Od ostatniego postu dorobiłam się skanera, mimo to edycja wciąż będzie szlifowana. ...a w piekarni którą mijam w drodze na miejscówkę tym razem były pieczone pączki i bułki maślane:)
  9. @Damian P. Ślicznie dziękuję za tą zabawę, miałam nawet sama prosić kogoś, by poświęcił trochę czasu żeby pokazać mi, że faktycznie się da to jakoś obrobić, ale wydawało mi się to zbyt zuchwałe, żeby zabierać komuś czas. Mógłbyś mi proszę wyjaśnić czym dokładnie ponaprawiałeś jakość mojego szkicu? @lukost Aż się czuję zaszczycona taką pochwałą 😀
  10. Jakże ładna noc, łysego ni widu, ni słuchu, duża część pyłów i łun udała się na spoczynek, a więc ja wybyłam z domu ciesząc się z lepszej widoczności. Choć dała mi możliwości na obiekty, których nie było szans dostrzec poprzednio, zabrałam się za szkicowanie czegoś, na co często zwracam uwagę patrząc w tamte rejony. NGC 2301 zauroczyło mnie swoją obecnością w rzucającym się w oczy krzyżu. Ze smutkiem przyznaję, że moje testowanie białych kredek na tym obiekcie kiedy dostałam w ręce mój czarny szkicownik, wyszło zdecydowanie lepiej niż to ''poważniejsze'' posiedzenie. Wykrzywiłam skalę, krzyżyk jest za długi, pięciokąt pod nim zdecydowanie za mały i w innym kształcie niż powinien. Jedyne z czego jestem zadowolona, to że dzięki warunkom mogłam uwiecznić o wiele więcej gwiazd niż przy poprzednich szkicach. Lewa strona jest niedokończona. Kiedy przyszedł na nią czas, zdecydowałam, że czas się zwijać do domu, bo niestety nie czuję już kompletnie nóg, nie mogę rysować kiedy wszystko mi się trzęsie, a czapka cały czas spada mi na oczy. Okazuje się że 3 warstwy kurtek nie są wystarczające na siedzenie na polach przy -5 stopni (Co jest dosyć dziwne, bo dały radę rok temu na wyjściu przy -15 st.) Na pewno podejdę do tego jeszcze raz, kiedy zrobi się cieplej, a wtedy zobaczymy, czy udało mi się poprawić swoje umiejętności:D
  11. Na prośbę przenoszę swój profilowy status do tematu. Mimo kupienia czarnego szkicownika już jakiś czas temu, pogoda odebrała mi możliwość przetestowania go na długo. Dlatego kiedy tylko zobaczyłam możliwą dziurę chmurach, hop, już mnie w domu nie było. Chcąc zacząć od czegoś prostego, zdecydowałam się najpierw na M42. Choć podczas mojej pierwszej próby poległam, z racji problemów wynikłych podczas obróbki postanowiłam jednak podzielić się moimi bazgrołami w celu zasięgnięcia porady u bardziej doświadczonych. Gwiazdy szkicowane są od razu na czarnym papierze, zdradzającym delikatną fakturę, a więc trudno jest im zrobić zadowalające zdjęcie, które nada się pod obróbkę. Zdaje się, że jedynym rozwiązaniem w tym przypadku jest skaner, którego póki co nie posiadam. Lub techniki w programie, których nie znam. Obiekty obserwowane za pomocą lornetki 10x50. Jak bardzo chciałabym wam oszczędzić felernej M42, tak dobrze zobrazuje to borykanie się z problemami niedoświadczenia. Na pierwszym zdjęciu lekko podrasowana surówka, gdzie możemy zauważyć jak bardzo zwiększyłam skalę obiektu oraz jak próbowałam to odratować większym kołem, które i tak było za małe, ale nie mieściło się już na kartce:D Pardon jedną dodatkową gwiazdę, której zapomniałam wygumkować na dole. Następna fotka to poprawiona skala, przynajmniej na tyle ile pamiętałam rozmiar obiektu w okularze. Zablurowana stara obramówka i... w celu wyrównania kolorytu kartki gwiazdy ściemnione do takiego stopnia, że poza głównym obiektem ich nie widać. No cóż. Nie dając za wygraną podczas tej samej nocy postanowiłam narysować coś jeszcze. Hiady? Może plejady? Ale po zastanowieniu zabrałam się za Pas Oriona, ku ćwiczeniom skali. Zwraca to uwagę na potrzebę ćwiczenia rozmieszczenia gwiazd (jaśniejsze plamy powstały od gumkowania). Tutaj problemem jest samo zdjęcie. Światło odbijające się w górnej części, jakość.
  12. Pierwsze astroszkice! 

    Choć nie wyszły zadowalająco, od czegoś trzeba zacząć. Umiejscowienie i skala wymagają poprawy.

    1. Pokaż poprzednie komentarze  3 więcej
    2. Jacek E.

      Jacek E.

      Wstyd to podobno kraść... podobno, bo jakoś nie słyszałem o spadku kradzieży...

    3. Perseus

      Perseus

      Początki zawsze są trudne, mój pierwszy szkic to też była M42 i też wyszło jak wyszło, a wstawiłem na forum ;) Jak to mówią... do odważnych świat należy, także czekamy 😀

    4. PaperMoon

      PaperMoon

      Poszło, zapraszam!

  13. Cóż za noc!

    Z pamiętnika laika cz.1

    Bez nadziei na wyłapanie wielu nowych rzeczy spowodowanej poprzednim wypadem na obserwacje, wybrałam się na moje stałe miejsce. Chciałam tylko przyjrzeć się temu, co ostatnim razem, czyli M36,37 i 38. Ewentualnie wyłapać NGC 2264. 

    Na szczęście patrzyło się na tyle przyjemnie, że moją kochaną 10x50 obleciałam pół nieba trochę na ślepo. 

    Zaliczone M81, 82, 41 i... Poruszając się po obszarze jednorożca niewiele na północny zachód od syriusza wpadłam na 3 obiekty, które średnio mogę zidentyfikować. Dwa jakby odbite od siebie lustrzanie, trzeci wyżej na północny wschód od nich. Przyglądając się im w stellarium doszłam do wniosku, że może to być M50, IC2177, ale te narzędzie rzecz jasna nie daje obrazu tego, co widać okiem w danym sprzęcie, dlatego kształt tego co widziałam oczywiście kompletnie temu nie odpowiada i trudno jest mi nabrać pewności. Możliwe, że nareszcie dorwałam się do galaktyki trójkąta, chociaż byłam zdziwiona rozmiarem tej mgiełki, gdyż spodziewałam się czegoś w rozmiarach M81. Przynajmniej mam nadzieję, że mi się udało.

    W ogóle kierując binokle w obszary takie jak Jednorożec czy Kasjopea niebo jest wręcz usłane obszarami jaśniejszymi i ciemniejszymi, aż niemożliwym jest dla mnie stwierdzenie, czy cokolwiek widzę, czy jednak nie. A nawet jeśli, jest tego tak dużo, że trudno byłoby to w ogóle sklasyfikować. Dlatego dobrze się bawię wyłapując coraz to nowe mgiełki myśląc ''widzę! chociaż nie wiem co:D'' 

    Zdaje się, że jako artystę który nie potrafi dobrze zidentyfikować tego co widzi, jeśli nie jest tak oczywiste jak M36, powinny mnie zainteresować astroszkice...

    ...czarny szkicownik dodany do koszyka;)

  14. Dziś nadarzyła się pierwsza bezchmurna noc, od... a, nawet nie pamiętam. Udałam się więc na balkon, z racji, że po pracy jestem zbyt obolała żeby wybierać się na dłuższe wyprawy i z pomocą mojej 10x50 z radością zarejestrowałam m2, ngc 6760, dziką kaczkę, gromadę letnią, m10 i z niemałym trudem m12. Miło wrócić w kosmos... :) 

    1. lukost

      lukost

      Ale Messiery 10 i 12 są bardzo podobne pod względem rozmiaru i jasności, no i znajdują się bardzo blisko siebie (pozornie, na nieboskłonie rzecz jasna). Skąd więc różnica w stopniu trudności (bo tak odczytałem Twój wpis)?

    2. PaperMoon

      PaperMoon

      Z jakiegoś powodu 10 bez trudu można było zobaczyć nawet nie w całości zerkaniem, kiedy 12 nawet i zerkaniem musiałam długo się przypatrywać. Rozważałabym pomyłkę, ale porównując każdą odległość obiektów w okół niestety to nie to było problemem.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)