Skocz do zawartości

Florek

Użytkownik
  • Zawartość

    19
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5 Neutral

O Florek

  • Tytuł
    Bellatrix
  • Urodziny 22.10.1988

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Węgrów
  • Interests
    Modelarstwo, Ratownictwo Medyczne, Fizyka, Astronomia

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Węgrów

Ostatnie wizyty

210 wyświetleń profilu
  1. grawitacja

    Newtonowka grawitacja...w zasadzie jest niedokładna. Opisuje dobrze grawitację tylko w niewielkich układach. I tak dla ziemii i księżyca będzie się sprawdzać w większej przestrzeni już błędy są nieakceptowalne. Einstein odkrył tak naprawdę jak opisywać grawitację, jest to zakrzywienie czasoprzestrzeni przez masywne ciało. Im ciało posiada większą masę tym mocniej odgniata czasoprzestrzeń dookoła powodując jak by zapadanie się (przestrzenne) tej czasoprzestrzeni dookoła. To powoduje ruch ciał niebieskich po określonych orbitach. 1. a) można to rozumieć na zasadzie bąka. Jak bąk jest duży to wkładając siłę (naciskając go od góry na korbkę) sprawimy że obróci się mniej razy, niż wtedy kiedy jest mały (przy tej samej sile). b) wpływa tak, że księżyc nie odrywa się ze swojej orbity...no nie wiem jak Ci to powiedzieć. Po prostu dzięki sile grawitacji one orbitują dookoła siebie. c) nie chcę tutaj Cię wprowadzić w błąd...ale zakładam, że siła grawitacyjna słońca przewyższa wielokrotnie siłę zakrzywienia czasoprzestrzeni układu księżyc ziemia. i to mimo odległości...ale tak jak wcześniej napisałem. Moje wydaje mi się, nie jest żadną konkretną odpowiedzą. Może ktoś inny mający większy zakres wiedzy Ci odpowie. Jak nie to ja postaram się znaleźć odpowiedź i dać Ci znać. 2. a) Źle rozumiesz grawitację. Grawitacja nie jest magiczną ręką, która ciągnie księżyc w stronę ziemii, a ten się odpycha. Tak by było gdyby wszechświat był statycznym miejscem jak uważał Newton...ale Newton się mylił. W zasadzie grawitacja nie oddziałuje bezpośrednio z obiektami. Chociaż ciężko to sobie wyobrazić...to w rzeczywistości grawitacja nie jest żadną siłą w standardowym tego pojmowaniu. Grawitacja jest zakrzywieniem czasoprzestrzeni. Żeby to zrozumieć, najlepiej jak byś wyobraził sobie przestrzeń jako wielki obrus trzymany w rogach przez czterech ludzi. Obrus będzie nam w tym przykładzie symbolizował czasoprzestrzeń (czyli to dookoła nas, spójrz w lewo i prawo ). Dopóki na tej tkaninie czasoprzestrzeni nie ma żadnego masywnego obiektu jest on napięty i jednolity. Jednak wrzućmy na środek jakąś masę...np kulę do kręgli. Mimo, że cztery osoby trzymają w rogach, masa obiektu sprawia, że tkanina się rozciąga tworząc zakrzywienie. Kula do kręgli w tym przykładzie udaje słońce... słońce które jest ciężkie i zakrzywia nam obrus. Teraz sobie to jeszcze raz wyobrażamy, cztery osoby trzymają obrus za rogi, rzucam na środek tego obrusu kulę...obrus się wygina. Mamy przykład zakrzywienia czasoprzestrzeni (obrus) przez masywny obiekt (słońce). Teraz musimy dorzucić do naszego słońca zakrzywiającego czas i przestrzeń inne obiekty mające masę... planety! Weźmy bilę bilardową i rzućmy na ten nasz obrus. Ponieważ jest od zapadnięty w środku (zakrzywia go kula do kręgli/słońce), taka bila będzie kręcić się dookoła po tym zakrzywieniu, aż w końcu opadnie na kulę do kręgli. To dokładnie imituje nam ruch planet po orbicie dookoła słońca z wykorzystaniem grawitacji jako zakrzywienia czasu i przestrzeni. Mam nadzieję, że opisałem to na tyle dobrze, żebyś umiał sobie to wyobrazić. W szkole błędnie nas uczą , że grawitacja to taka niewidzialna ręka która łapie księżyc za portki i ciągnieeee do sieeebiee bo ma siłę. A księżyc ma swoją rękę i ciągnie ziemię i wszystko się równoważy i tak trzymając się za ręce się kręcą...to bzdura. Uważam, że przykład powyżej jest dużo lepszy Powyższy przykład myślę Ci wyjaśnił dlaczego mimo eliptycznych orbit planety krążą dookoła słońca. "Turla" się po zakrzywieniu... i zawraca. Ma obrany "wygnieciony" tor
  2. Pierwsza lornetka astronomiczna

    Myślę, że w tym budżecie który zakładasz to dobry sprzęt
  3. Życie na Encladusie

    Wejdę w dyskusję bo akurat strasznie lubię fizykę i z zainteresowania nią, przybyłem tutaj. Życie na Enceladusie, to tylko hipoteza...spokojnie. Faktycznie metan, może świadczyć o organizmach żywych pod powierzchnią, ale na razie ciężko jakoś realnie to oceniać. Daleko nam jeszcze do tego, żeby odkryć inne życie w kosmosie. Większość naukowców badających akurat tą sferę, jasno mówi, że tylko kwestią czasu jest aż znajdziemy proste organizmy w kosmosie. To już nie ważne czy na enceladusie czy gdzieś indziej i mniej ważne czy za 100 lat czy 500lat. To raczej...tylko kwestia czasu. Dużo większy problem będzie ze znalezieniem jakiś istot z którymi będzie można iść na piwko i obejrzeć mecz. Ciekawym aspektem jest też to, że jeżeli w jednym układzie planetarnym...występuje kilka ognisk życia (nawet bardzo prostego i niezłożonego, mogą to być pojedyncze replikujące się nici DNA), to jak dużo tego typu życia musi być w obrębie galaktyki... i całego kosmosu. Jeżeli potwierdzimy życie na jakimkolwiek świecie w naszym układzie planetarnym to w zasadzie będzie pośrednie udowodnienie, że nie jesteśmy w kosmosie sami. Ciekawe co na to religia ? Ale to temat na inną dyskusję, równie ciekawą. Kopernik, Galileusz, Herschel, Hubble i kilku innych pokazało nam już dawno temu, że nie jesteśmy tak ważni i tak wyjątkowi jak się nam wydawało. Przejście z egocentryzmu na heliocentryzm zostało okupione między innymi aresztem i upokorzeniami Galileusza, za które kościół katolicki przeprosił ...wcale nie tak dawno temu. Kościelnym hierarchom nie podobała się wizja świata w której człowiek nie jest wyjątkowy, naznaczony przez boga, niezwykły...co ciekawe aktualnie jeszcze bardziej nauka podważa kościół który absolutnie nie nadąża za zmianami (mechanika kwantowa, spontaniczne rodzenie się materii, kwantowe fluktuacje, odkrywanie materii organicznej w kosmosie...ewolucja, tak zresztą znienawidzona). Wszystko co tylko się da podważa naszą wyjątkowość i niezwykłość i coraz bardziej cegiełka po cegiełce buduje obraz świata w którym nie tyko, życie może być powszechne...i powstawać spontanicznie, bez ingerencji niczego meta fizycznego, ale sam wszechświat mógł powstać samoistnie z puli dostępnych możliwości trafiając w prawidłową. Polecam wykłady Michała Hellera - matematyka przypadku i ...chociażby dr. Lamży jak powstało życie. Są na youtube, bardzo ciekawe. Kontynuując. Myśleliśmy, że ziemia jest wyjątkowa, że nasza atmosfera, gleba, pierwiastki, miejsce w kosmosie, życie nas otaczające i my sami jesteśmy czymś więcej niż ożywioną materią...że jesteśmy iskrą bożą. Człowiek ma tendencje do nadawania sensu swojemu istnieniu, czasami ciężko przyjąć nam informacje, że jesteśmy tacy zupełnie przeciętni...każdy lubi być wyjątkowy, widocznie mamy tak nie tylko jako jednostki, ale również jako gatunek. Przebyliśmy długą drogę od kiedy Galileusz spojrzał przez swojej domowej roboty teleskop i zobaczył księżyce Jowisza. Z wyjątkowych istot w wyjątkowym miejscu staliśmy się przeciętnymi istotami na przeciętnej planecie jakich wiele gdzieś w jednym z ramion ogromnej galaktyki...których są miliardy miliardów. S.Hawking mówi,że: Nawet biorąc pod uwagę skalę odległości jesteśmy niczym. Myślenie, że jesteśmy tak wyjątkowi...że aż samotni we wszechświecie, przez skromność powinno zostać przez nas odrzucone. (Ilustrowana teoria wszystkiego) Powiem jeszcze jedną ciekawą implikację odnośnie życia i warunków jego powstawania. Załóżmy na potrzeby dyskusji, że życie może przybierać kompletnie absurdalne formy i inteligentne pozaziemskie formy życia, nie dość, że nie potrzebują wody i tlenu do życia to jeszcze uważają go za truciznę! Absurd? Nie do końca. Taka sytuacja miała miejsce tutaj na ziemi. W zamierzchłych czasach kiedy , pojedyncze okruchy życia zastanawiały się czym i jak chcą być, większość tych okruszków oddychała beztlenowo. Ziemia była otulona soczystym siarkowodorowym bąkiem. Gdybyśmy przenieśli się w czasie w tamten okres rozkwitu życia beztlenowego, poczulibyśmy mało przyjemny zapach zgniłych jajek. Bakterie takie dzieją się i replikują DNA niesamowicie szybko co zwiększa szanse na spontaniczne mutacje (ewolucja). Któraś z tych mutacji w pewnym momencie spowodowała zmiany w kodowaniu pewnych białek (o ile dobrze pamiętam, więc podkreślę, że nie jestem pewny czy o białka w tym wypadku chodzi) i powstał nowy szczep bakterii, które w procesie pozyskiwania energii...wydalały tlen. Tlen w wysokim stężeniu zabija bakterie beztlenowe (wiem bo jako ratownik wożę czasem pacjentów do komory hiperbarycznej gdzie leczy się zgorzele gazowe, powstające przy ataku bakterii beztlenowych). Nowy organizm nie miał wrogów, miał niszę ekologiczną tylko dla siebie i zaczął dominować w środowisku...zabijając większą część beztlenowców. Dziś organizmów beztlenowych na Ziemi w stosunku do organizmów które podążyły tlenową drogą pozyskiwania energii jest ekstremalnie mało. Czyli tlen był trucizną, dla życia które pokrywało całą planetę. Tlen zabił tych pierwszych małych królów ziemi. Wracając...gdyby były inteligentne istoty które żyły i funkcjonowałyby na kompletnie innych zasadach, być może patrząc na ziemię powiedziały by coś w stylu: Tlen...dużo wody...nie tam nie ma prawa nic żyć. Edit: usunąłem, niepotrzebny bezpośredni wjazd na kościół, który mógł być obraźliwy dla niektórych.
  4. 28x110

    Sam mam podobne dylematy aktualnie. I już w zasadzie zdecydowałem się na D.O Extreme 15x70 (niby ED). Wiele zależy podobno od egzemplarza, ale mam sklep DO w okolicy (60km ode mnie) jak będę zdecydowany to po prostu podjadę i przepatrzę organoleptycznie co tam mają, powinno to zminimalizować prawdopodobieństwo trafienia lornetki z wadą która przyszła by internetem (kurierem). Słyszałem, że ta lornetka jest naprawdę dobra. Jak dojdzie statyw i powiesisz lornetę (jaka by nie była) daj znać jak się zachowuje.
  5. Najtańszy początek

    Chcę zacząć fotografować niebo w możliwie tani sposób, żeby zacząć się tego uczyć krok po kroku i wymyśliłem taki zestaw Używany canon 350D (jak dam radę to go zmodyfikuję) https://www.olx.pl/i2/oferty/q-Aparat-canon-350d/ np wybrać coś z tych I obiektyw też używany https://www.olx.pl/i2/oferta/obiektyw-helios-jupiter-CID99-IDkBA9Y.html#:aeabe6b02a. Może taki jupiter https://www.olx.pl/i2/oferta/obiektyw-tair-3s-CID99-IDmfUQv.html#:1e7d3b620a albo taki https://www.olx.pl/i2/oferta/obiektyw-tair-11a-135-2-8-filtr-uv-55-mm-soligor-japan-CID99-IDiQkIH.html#:da6baed1c8#gallery czy taki tiar Przeczytałem cały internet i wiem ,że powinienem mieć montaż paralaktyczny dlatego zakupię pewnie EQ3-2 też używkę. Chciałem dopytać co myślicie o takiej budżetowej wersji? Ma to sens? Ewentualnie co byście polecali jako bardziej obeznani w temacie? Przy tego typu używanych akcesoriach nie powinienem przekroczyć tysiąca złotych a możliwość focenia już by była na teleskopy i droższe akcesoria przyjdzie czas. Zwyczajnie trzeba dozbierać
  6. Gdzie się szkolić?

    Nie chciałbym Cię obrazić czy coś...więc na wstępie zaznaczę, że nie to jest moim celem, ale jeżeli jesteś studentem i piszesz, że czytanie książek (często bardzo profesjonalnie wydanych, ba nawet mają obrazki! każdy zrozumie...) nic nie daje ...eee to wybacz, ale jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Znaczy, że jawnie się przyznajesz, że czytanie ze zrozumieniem jest dla Ciebie po za zasięgiem? Mocne słowa samokrytyki. Jestem po lekturze świetnie wydanej pozycji "Astronomia dla początkujących. Obserwacje nieba krok po kroku." Autorzy - W.Celnik i H. Hahn i gorąco Ci ją polecam na początek. Jest świetnie wydana (dobrej jakości papier) naprawdę przepięknie ilustrowana i ma podstawowe informacje na temat naszego układu planetarnego z opisem wszystkich ciał niebieskich, są działy o obiektach głębokiego nieba z opisami z czego są złożone, dlaczego zachowują się tak a nie inaczej, jest dział o sprzęcie i o astrofotografii...Takie kompendium wiedzy pod ręką. A jeżeli nie chcesz wydawać na nią pieniędzy (jest stosunkowo droga, mam jobla na punkcie książek więc kupiłem) to na forum znajdziesz te same informacje...a prawdopodobnie o wiele, wiele więcej ! Nie chciałbym wróżyć z fusów, ale po składni wypowiedzi i tym co piszesz...to mam takie dziwne wrażenie, że ty sam do końca nie wiesz o co Ci chodzi. Może warto trochę dozbroić się w pokorę, zabrać tą obrotową mapę nieba z której umiesz korzystać i znaleźć kilka obiektów lornetkowych za jej pomocą? Takie proste ćwiczenie strasznie uczy pokory, bo niewiele znajdziesz Za darmo, bez certyfikatów ! Mam też uwagę...odnośnie tej mapy nieba i Twojej jej znajomości. Cała sztuka polega na tym, żeby znać niebo z pamięci...a nie wyciągnąć karton i kręcić. Znać obiekty które tam są, rozumieć chociaż trochę fizykę i jej podstawowe prawa. Podam Ci może głupi przykład ale, będąc ze znajomymi na ognisku z kiełbaską przy piwku zapytają Cię: -Jak tam Ci ta astronomia idzie? Pokaż coś fajnego na niebie ! Zamiast wyciągać kartonik z mapą nieba...lepiej po prostu podnieść głowę i pokazać paluchem...mówiąc: -Widzicie ten punkt? No ten jasny. To Jowisz, największa planeta naszego układu. Jest oddalony o ponad 700 milionów kilometrów, takim gratem jak Twój samochód to jechałbyś tam tak długo, że nawet Ibisz by się zestażał. A tam jest Orion. Gwiazdozbiór nazwali tak bo... bla bla bla Dlatego warto uczyć się nieba z lornetką jak radzili koledzy powyżej. I dlatego też warto czytać forum, oglądać materiały z jutubów i czytać książki. Mając wiedzę, będziesz inaczej traktowany niż ktoś kto ma mapy nieba, systemy Go to i inne cuda ze sztuczną inteligencją...a dalej nic nie umie , nic nie potrafi bo wszystko robi się za niego same a on tylko przykłada oczy do okularu Zrób tak, żeby Twój umysł był darmowym GoTo Inteligencja będzie zawsze lepsza od sztucznej inteligencji...bo nie jest sztuczna. Jeszcze raz powtórzę najwięcej i najlepiej nauczysz się sam systematyczną pracą ! Bo ludzie którzy poświęcali by Tobie swój czas i tłumaczyli...nie będą zawsze przy Tobie. A na forum możesz wejść zawsze, masz tutaj setki tysięcy wątków gdzie ludzie z doświadczeniem za darmochę walą wiedzą na lewo i prawo i to są często gęsto Ci sami ludzie ...którzy w tych kołach amatorskich się udzielają. Tam mówią. Tu piszą. Więc równie dobrze, możesz poczytać co piszą zamiast z nimi gadać. No chociaż gadać przy piwku pewnie przyjemniej. Pozdrawiam
  7. Księżyc początki

    Mi bledszy podoba się bardziej. Lekko zwiększyłbym kontrast, żeby wyraźnie się struktury powierzchni pokazały. Oba ładne, ale drugi bardziej naturalny
  8. Brak pogody

    Właśnie wróciłem z łowów i potwierdzam co kolega powyżej... mgła i wilgoć doskwiera. Obserwacje zacząłem od 23:30, widoczność była super. Stacja kosmiczna świeciła tak mocno, że mimo iż byłem przygotowany, że będzie widoczna bardzo dobrze i tak mnie zatkało... mieszkam na wsi pod ciemnym niebem (dziś drogę mleczną widziałem niewiele gorzej jak na zdjęciach) to może dlatego taka jasna...ale widok piękny, strasznie się ucieszyłem, że mnie stellarium nie oszukało i w zasadzie bez błędnie o wskazanej godzinie obiekt wyleciał z zachodu jak strzała w stronę zenitu ! Jowisz (mój ulubieniec póki co) zaliczony, śliczny jak zawsze. Rozdzieliłem gwiazdę podwójną Arktur, po czym stwierdziłem , że poszukam Saturna. Znalazłem i mnie znowu zatkało... widziałem pierścień ! Myślałem, że z lornetki to nie do zobaczenia a tutaj takie miłe zaskoczenie. Nie był wyraźny od dołu planety się z nią zlewał, ale górna część wyraźnie się odcinała. Tak patrząc na Saturna nagle zaczął mi z minuty na minutę tracić ostrość...i za nic nie mogłem tego poprawić. Wszystkie inne gwiazdy zresztą też. Kręcę jak głupi i kręcę...no ni chu chu. Wróciłem ze wszechświata na polanę odrywając oczy od okularów...a tam mgła, obiektywy zaparowane. Walkę poddałem klepnięciem w matę koło 00:40, warunki pogorszyły się na tyle, że moja próba zobaczenia Andromedy musi zostać przełożona. Jest jakiś dobry sposób na to, żeby szkła w lornetce nie parowały?
  9. Mocowanie Lornety Tento 20x60 na L-Adapterze. Pomocy.

    Dziękuję serdecznie wszystkim za pomoc. Powyżej prezentuję zdjęcia mocowania z tą obejmą. Wszystko fajnie, stabilnie. No i gdybyście się zastanawiali czemu nie ma słońca i pochmurnie...to ostatnie zdjęcie jest odpowiedzią. Bo skończyłem Temat do zamknięcia. Dziękuję jeszcze raz.
  10. Mocowanie Lornety Tento 20x60 na L-Adapterze. Pomocy.

    M6 się nie wkręca potwierdzone info. Łapie pierwszym zwojem...drugi już na siebie nie trafia
  11. Mocowanie Lornety Tento 20x60 na L-Adapterze. Pomocy.

    Ta obejma wydaje się super pomysłem, już zamówiona. Zaraz skoczę też po taką śrubkę i ocenie względem siebie stabilność montażu w obu wersjach. Jak kogoś będzie to interesować mogę siekać fotkę i wrzucić. Dziękuję za pomoc.
  12. Mocowanie Lornety Tento 20x60 na L-Adapterze. Pomocy.

    Dziś jak znajdę czas to podjadę i zakupię taką śrubę. Zobaczymy, czy wejdzie. Pytanie pomocnicze lornetka jest dość ciężka na pewno na takim mocowaniu się utrzyma? Waży 1,5 kilo.
  13. Witam jestem tu nowy, na razie się nieśmiało rozglądam i co jakiś czas pytam...właśnie z tej drugiej opcji muszę skorzystać. Posiadam lornetkę Tento 20x60, kupiłem do niej statyw Camrock TH70 i adapter http://teleskopy.pl/product_info.php?cPath=25_70&products_id=2342&lunety=Adapter_statywowy_do_lornetek_L-adapter_metalowy_niski_profil_(TPL) dokładnie taki. Już mówię w czym problem...a no nie mogę tego za nic zamontować. Lornetka ma między tubusami odkręcaną zaślepkę a pod spodem gwint. Gwint nie pasuje do śruby z adaptera. Powyżej. Czarna zaślepka z lornety i gwint z adaptera. Wyciągnąłem z adaptera śrubę mocującą (i tak nie pasowała do gwintu lornetki) i próbowałem dobrać jakąś śrubę które mam w domu w pudełkach...niestety takiej nie mam. Tak wygląda to "wejście" . Moje pytanie brzmi...w ogóle jakiej śruby i z jakim gwintem szukać? Ktoś posiada taką lornetkę (albo podobną)? Chyba, że macie inny pomysł jak to uczepić to zamieniam się w słuch? Sama lornetka jest ciężkawa, mechanicznie ma trochę luzów...swoje lata ma. Tata ciągle nią oglądał samoloty na pokazach (Góraszka, Radom) i wysokościach przelotowych, szkła ma całkiem niezłe i po za pożółceniem obrazu, jak na moje niewprawione na różne abberacje i inne cuda oko to optycznie jest naprawdę dobra. Szkła to Bak4, przybliżenie 20x pozwala już coś zobaczyć... Jowisza jakiś tydzień temu przy dobrych warunkach wiedziałem ze wszystkimi księżycami i po prostu zapierał dech w piersiach. Samo myślenie jak daleko ten obiekt się znajduje i ile czasu zajmuje, żeby odbite od niego światła doleciało do mojego oka, był czystą przyjemnością...no ale, oglądanie opartym o maskę samochodu z krzesła, albo z jakiegoś 30 letniego statywy z blaszek składanego...to czysty masochizm. Obraz drga strasznie, gwiazdy nie są punktowe, a każdy oddech powoduje, że lornetka tańczy makarenę... Dlatego kupiłem statyw, adaptery i chcę w ten sposób, tanim kosztem zacząć smakować astronomię (szczególnie , że uwielbiam fizykę). POMÓŻCIE MI TO ZAMOCOWAĆ ! Bo chyba zgłupieję Sorry, za przydługawy wpis, ale przy okazji chciałem się trochę przywitać. Pozdrawiam !
  14. Dlaczego inni widzą a ja nie?

    Dzięki panowie, zabieram się za lekturę. Mam nocny dyżur, jak nie będzie wezwań to przestudiuje. Jeszcze raz pozdrawiam
  15. Dlaczego inni widzą a ja nie?

    Kapralu problemem jest miejsce i narzeczona. Trzymanie dobsona w mieszkaniu z balkonem jak koci tyłek na trzecim piętrze...no sam rozumiesz. Po za tym chciałem pokazać, narzeczonej niebo. Ostatnio oglądaliśmy przez moją 20x60 Jowisza i widać było wyraźnie cztery księżyce. Spodobało jej się! Drugi trick to wycelowanie lornetki w niby puste pole. Okiem nic nie widziała, przez lornetkę widać było dużo gwiazd... zaskoczyło ją to. Jak bym jej pokazał jeszcze jakiś ciekawy kształt, coś fajnego i intrygującego to już jest kupiona! I mam sprzymierzeńca w obserwacjach, nie będzie mi tak gadać... Taki sprytny jestem. Ps. Dzięki za linka do katalogu. Wrócę z dyżuru to od razu drukuję i uczę się tego szukać na niebie. Ps2. Jeżeli teleskop to musiałby być mobilny, dlatego zainteresowałem się lornetką.
×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)