Skocz do zawartości

Paweł Sz.

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1333
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez Paweł Sz.

  1. Tak wiem, znam to boisko, jednak nie wydaje mi się, aby codziennie po 21 włączali tam oświetlenie, tym bardziej że boisko jest od kilku lat, a źródło świeci dopiero od niecałego roku 🙂 Poza tym boisko jest praktycznie na jednej linii z kościołem patrząc z Folwarku. Wg mnie na 99% to oświetlenie przy silosach, w weekend za dnia tam podjechałem i "namierzyłem" kilka lamp - wg mnie to one dają po oczach 🙂
  2. Jesteś pewien, że to boisko? Wg mnie to oświetlenie przy silosach zaraz przed wjazdem do Brodnicy.
  3. Trochę ponad 21 SQM. Podczas następnej sesji ponownie spojrzałem w ten region - już nie miałem ani grama wątpliwości. Wg mnie kluczowe tutaj jest (poza niebem) szerokie pole, duża źrenica wyjściowa i agresywny filtr jak np. ultra block. Przy polu widzenia ponad 6 stopni obszar ten łatwiej kontrastuje z otoczeniem przez co jest lepiej dostrzegalny (coś jak Ameryka). Jakiego okularu użyliście w 10"? Tak jak pisałem lepiej widoczna jest Dusza, Serce było na granicy widoczności, dwa pojaśnienia w dwóch oddzielnych miejscach. Obszar i zarys całej Mgławicy Serce nie do dostrzeżenia. Wizualizacje oczywiście nie odzwierciedlają rzeczywistego widoku, to raczej zarys tego jak zapamiętałem - szczególnie gdy niektóre fragmenty widoczne są tylko zerkaniem. Tylko jak to pokazać w wizualizacji? Ciężki temat, a jeśli dodamy różne odcienie szarości i jakość wyświetlaczy u różnych osób to u jednego grafika będzie widoczna jako czarna plama, a u kogoś innego jako bardzo wyraźne rozjaśnienie 🙂
  4. 03.09.2021, Folwark Sulejewo Druga pogodna noc z rzędu, do tego w piątek. Nawet się nie zastanawiałem czy jechać - po prostu spakowałem sprzęt i czym prędzej udałem się na pobliski Folwark. Na miejscu był już Polaris, który swoimi 8 calami rozkładał na czynniki pierwsze Jowisza i Saturna. Ten drugi wyglądał jak z obrazka - detal aż wylewał się z okularu. Razem ze mną przyjechał jeszcze Maciej. Zgodnie stwierdziliśmy, że poprzednia noc była lepsza jeśli chodzi o przejrzystość, ale mimo wszystko Droga Mleczna i tak prezentowała się bardzo dobrze. Po jakimś czasie dojechał jeszcze Wojtek z refraktorem uzbrojonym w nasadkę bino. Obserwacje zacząłem od południowego nieba, tam czekały znów gromady otwarte w okolicy Woźnicy, a zaraz poniżej Orła „Dzika Kaczka”, czyli M11. W pobliżu zerknąłem jeszcze na gromadę kulistą NGC 6712, jednak była ona tylko delikatnym pojaśnieniem. Potem była m. in. M71 w Strzale i słynna Mgławica Hantle M27, która jeszcze lepiej wyglądała, gdy założyłem do lornetki 15x70 filtry Orion UltraBlock. Następnie odbiłem do Mgławicy Pierścień w Lutni, ale zanim tam dotarłem zahaczyłem o M56. „Pierścionek”, czyli M57 to obiekt raczej mały zachwycający w niewielkiej lornetce, jednak bez problemu do dostrzeżenia. Wystarczy zestawić gwiazdy widoczne w polu wiedzenia z atlasem i z łatwością zlokalizujemy ten niewielki krążek unoszący się w przestrzeni. Potem odbiłem do M15 i M2 po wschodniej stronie nieba, aż dotarłem do obiektu westchnień każdej osoby zaczynającej przygodę z astronomią - Galaktyki Andromedy. Myślę, że chyba większość z nas poczuła to „wow”, gdy zobaczyła M31 po raz pierwszy. Teraz już tak nie zachwyca, ale od czasu do czasu warto wrócić na stare podwórko i przypomnieć sobie dawne widoki. Bez problemu mogłem dostrzec M110, ale jeśli chodzi o M32 to szczerze powiem, że nie wiem - po prostu o niej zapomniałem. Po Andromedzie skierowałem się w stronę Galaktyki Trójkąta. M33 oczywiście widoczna, ale przez swoją powierzchnię łatwiej „wyciąć” ją z tła w 10x50 niż w 15x70. Nim się obejrzałem cała lorneta pływała w wilgoci i zamiast soczystych chichotek widziałem dwie rozbryzgane plamy mleka. Czas 15x70 tej nocy już minął. Wyciągnąłem 10x50 po czym od razu wkręciłem do niej dwa filtry Orion UltraBlock. W międzyczasie myśliwi dali znać, że rykowisko rozpoczęte, a ja po raz enty zastanawiałem się, czy na pewno wiedzą o naszej obecności w pobliżu. Wycelowałem w NGC 281. Mgławica Pacman w Kasjopei była bez problemu widoczna. Zarys samej mgławicy był oczywisty i dość spory. Na pewno trudno przy takiej skali dostrzec kształt przypominający potworka, ale kontrastowy obszar był niepodważalny. Mgławica Serce i Dusza. Para, która tliła się w mojej głowie już od dawna, jednak dopiero tej nocy warunki i sprzęt były takie, aby móc naprawdę spróbować. Wiedziałem, że potrzeba szerokiego pola. Wiedziałem, że potrzeba filtrów. Wiedziałem, że potrzeba dobrego nieba. To wszystko chyba udało zgrać właśnie tej nocy. W końcu stanąłem „oko w oko” z tym nietuzinkowym obiektem, a w zasadzie to dwoma - IC 1805 i IC 1848. O ile Serce było praktycznie na skraju dostrzeżenia w formie niewielkiego pojaśnienia w okolicy centrum, tak Dusza była widoczna poniżej jako delikatny, lecz wyraźny kształt odcinający się od reszty tła. Wymagało to odpowiedniej adaptacji wzroku, a aby nabrać przekonania, że to nie złudzenia to spojrzałem na ten sam obszar jeszcze bez filtrów. Wtedy już wiedziałem, że to co widzę to właśnie Serce i Dusza, a „rozciągliwość” obiektu i porównanie z atlasem tylko dodało pewności. Nad „głównym” Sercem można było dostrzec jeszcze jeden widoczny z filtrami obszar - NGC 896, który jest jaśniejszym składnikiem całej mgławicy. Na lepszy widok trzeba będzie jeszcze poczekać aż okolice Kasjopei sięgną prawie zenitu. Nie mniej jednak już ten obraz zapewnił sporo pozytywnych emocji. W ten oto sposób znów pojawiło się to fajne uczucie, gdy światło danego obiektu trafia do naszych oczu po raz pierwszy. To jak spojrzenie kilka lat temu na Andromedę i obcowanie z nią sam na sam bez obecności świadków. Choć obraz nie taki jak ze zdjęcia, to właśnie wtedy można sobie uzmysłowić, że właśnie wyciągamy rękę w stronę kosmosu i praktycznie go dotykamy. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  5. Ostatnio też z opóźnieniem włączyli oświetlenie przy silosach 🙂
  6. Oda do radości powiadasz, przyjmę to jako komplement 🙂 W weekend za dnia byłem w tej okolicy na spacerze, poszedłem pieszo na sam koniec ścieżki, w pewnym momencie jest rozwidlenie, kończy się pole i zaczynają tereny trawiaste. Teren ten jest trochę obniżony, na około dość spore wzniesienia, które odcinają widok na pobliską Brodnicę. To miejsce ma pewne zalety: - widać tylko wierzchołek wieży kościoła, a jak się dobrze ustawić to w ogóle - nie widać punktowego światła z Brodnicy, które pojawiło się w tym roku i znacząco oślepia - dobry widok w każdym kierunku nieba (nie zasłaniają żadne drzewa itp.) Minusem może być większa wilgoć, często z tej strony idzie mgła, ale najlepiej będzie sprawdzić 🙂 Myślę, że warto następnym razem zaryzykować i wjechać w głąb pola na to rozwidlenie, miejsca jest bardzo dużo nie będzie problemu z zaparkowaniem. Widok w stronę lasu: Rozwidlenie: Miejsce do rozstawienia i obserwacji:
  7. Osobiście podczas obserwacji nie słucham, wolę wtedy ciszę natury hah 🙂 Natomiast przed obserwacjami lub w czasie powrotu praktycznie zawsze. Nastrajam się 🙂 Podczas pisania relacji to leci już specjalna playlista..
  8. Wczorajsze warunki to był po prostu szok 🙂 Bez wątpienia najlepsze w te wakacje, do tego zero wilgoci i ciepło 🙂 Łącznie było 7 osób.
  9. Widzę, że nie tylko ja słucham Sleeping at last do astro 🙂 uwielbiam utwór Saturn 🙂 Polecam jeszcze Hazy - After the rain, jakbym szybował wśród gwiazd 🙂
  10. @Thomas napisz mi na whatsup jak będziesz jechać to przyjadę, samemu mi się nie chce 🙂
  11. Ja jadę jutro, dziś średnia przejrzystość 🙂
  12. Mam nadzieję, że zarezerwowaliście sobie czas na jutrzejszy wieczór 🙂
  13. To jeszcze zaległa notka z czwartkowej sesji 🙂
  14. 02.09.2021, Folwark Sulejewo Niż i deszczowa aura w końcu odpuściły, na mapach zaczął coraz śmielej zaglądać wyż co skutkowało pogodnym niebem i to w dodatku bez Księżyca. Na miejscu jako pierwszy pojawił się Piotr, który przygotowywał sprzęt do łapania fotonów Galaktyki Trójkąta. Po krótkiej rozmowie rozstawiłem statyw z lornetką 15x70, a w międzyczasie Maciej spoglądał już na Gromadę Podwójną w Perseuszu przez swojego SkyGuide. Na wstępie skupiłem się na rejonach Wężownika. Miałem dość sporą ochotę na cztery obiekty z tego obszaru. Pierwszy rzut to spojrzenie na IC 4665. Obiekt zwany The Summer Beehive, czyli Gromada Letni Ul. Bardzo rozległa, wyraźna, wypełniająca spory obszar pola widzenia gromada otwarta. Nieco podobna do M44 w Raku, ale nie aż tak zwarta. Pod ciemnym niebem widoczna jako pojaśnienie, wystarczy wiedzieć gdzie spojrzeć. Potem przyszła pora na IC 4756 i NGC 6633. Dwie typowo lornetkowe gromady. W moim przekonaniu najlepiej wyglądają właśnie w powiększeniu 15x. Pierwsza z nich bardzo delikatna, składająca się z niezliczonej ilości drobnych jak pył gwiazd. W obserwacjach wizualnych przypominają bardzo subtelne iskrzące ziarenka piasku. Należy już do gwiazdozbioru Węża. Kierując lornetkę nieco na zachód dostrzeżemy drugą z gromad. Przy odpowiednim ułożeniu znajdą się one obydwie w jednym polu widzenia, co jest obrazem wręcz spektakularnym. NGC 6633 to obiekt zdecydowanie lepiej widoczny, lecz nieco mniejszy, a jego główne składniki tworzą razem podłużny pionowy kształt niczym nieśmiały rzeczny meander. Jeśli spojrzymy dokładnie na atlas i rozmieszczenie poszczególnych gwiazd to z lornetką 15x70 bez problemu zobaczymy także znajdującą się tuż obok mgławicę planetarną NGC 6572. Unosi się ona w przestrzeni jako wyraźny punkt o turkusowym delikatnym zafarbie. Dość łatwo ją przeoczyć, gdyż na pierwszy rzut oka wygląda po prostu jak gwiazda. Dopełnieniem sesji było uchwycenie gwiazdy 18 Scorpii, zlokalizowanej tuż pod Wężownikiem, ale należącej już do konstelacji Strzelca. Ta niby niczym nie wyróżniającą się gwiazda to pewnego rodzaju bliźniak naszego rodzimego Słońca. Jest bardzo podobna pod względem rozmiaru, koloru i wieku, a jej odległość to około 45 lat świetlnych. Teraz wyobraźcie sobie, że patrzycie z tamtych rejonów na Słońce - dla obserwatora będzie to widok praktycznie taki sam. Czyż to nie fascynujące? Jakbyśmy spoglądali na własne lustrzane odbicie w bezkresnym kosmosie. Tej nocy padło jeszcze sporo klasyków, w tym asteryzm Wieszak, M27, czy też wznosząca się M33. Wilgoć jednak dość mocno pochłaniała każdy milimetr obiektywów, w związku z czym nie pozostało nic innego jak zakończyć obserwacje. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  15. Kilka fotek z piątku 🙂 Wznoszące się Plejady na ostatnim zdjęciu rewelacja 🙂
  16. Dzięki za wczoraj, kolejne obiekty zaliczone 🙂 Przy pakowaniu ktoś zapomniał o jednej rzeczy, całe szczęście zguba rano się odnalazła 🙂
  17. Jedziemy, będę na miejscu z Maciejem tak za 40 min 🙂
  18. Dam znać bo coś się snuje, napiszę sms tak okolo 21 jak sytuacja 🙂
  19. 19.08.2021, Mosina Tego dnia pogoda była dość kapryśna, ale na wieczornym niebie pomiędzy pędzącymi chmurami pojawiały się co chwilę skrawki przyzwoitego nieba. Zachęcony przepięknym widokiem Księżyca i planet wystawiłem na taras lornetę APM 28x110. Na DSy nie liczyłem, Księżyc wystarczająco rozświetlał niebo, a do tego lokalizacja obserwacji raczej typowo pod obiekty US. Wycelowałem w „łysego”. Mieścił się cały przepięknie w polu widzenia. Wzdłuż linii terminatora niezliczone formacje, do tego kratery, a dalej pasma górskie - można było studiować najróżniejsze detale. Księżyc w lornecie 28x110 to prawdziwa poezja, trójwymiar jakiego nie można doświadczyć przy obserwacjach jednym okiem w okularze teleskopu. Silny wiatr i mknące przez niebo chmury dodawały klimatu i dramaturgii. Niewielka lornetka to nie jest sprzęt do obserwacji planet, co innego lorneta o parametrach 28x110. Choć daleko jej do wyłuskania detali jakie możemy ujrzeć przy teleskopowych powiększeniach rzędu x200, to zastany tej nocy widok zapamiętam na całe życie. Wycelowałem w Saturna. Widoczny w centrum jako przestrzenna kula, z wyraźnymi pierścieniami, a tuż obok jego księżyc Tytan. Widok, który widziałem niejednokrotnie, ale nigdy w takim kadrze. „Gwiezdny” wszechświat na około, a do tego przelatujące gęste chmury - raz z jednej raz z drugiej strony, które od czasu do czasu muskały i przysłaniały delikatnie Saturna. Księżyc oświetlał je od dołu dodając niesamowitego efektu, jakby ktoś oświetlał całą scenerię reflektorem. Wyglądało to bajecznie - jakbym spoglądał na planetę zza kurtyny, wśród gór które stanowiły Cumulusy. Czułem się jak w scenie z filmu science-fiction. Niestety trudno jest odzwierciedlić zapamiętany widok, nie mniej jednak niech poniższa wizualizacja odda choć ułamek tamtego klimatu. Potem był jeszcze Jowisz. Kolejny gazowy olbrzym, zdecydowanie bardziej majestatyczny wraz ze swoimi czterema księżycami galileuszowymi. Tej nocy seeing był naprawdę przyzwoity. Patrząc idealnie osiowo byłem w stanie wyłuskać przez lornetę przynajmniej dwa wyraźne pasy. Gdyby zastosować jakiś rodzaj przysłony na obiektywy to efekt byłby jeszcze lepszy - powiększenie 28x było już wystarczające, żeby ucieszyć wzrok. Podobnie jak w przypadku Saturna tak i tutaj widoki były niesamowite. Zupełnie jakbym odbywał lot w kierunku Jowisza, niczym David Bowman na pokładzie statku Discovery jak to przedstawił A. C. Clarke w swojej powieści Odyseja Kosmiczna. Sytuacja losowa sprawiła, że były to moje ostatnie obserwacje z APM 28x110. Po długim namyśle lorneta trafiła do nowego właściciela zostawiając dobre wspomnienia na lata. Dawanymi obrazami udowodniła, że można przy jej użyciu zaliczyć także ciekawe obserwacje obiektów z Układu Słonecznego. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  20. Ja byłem jakoś od 21:30 do 0:30, niestety pod koniec obserwacji moje lornetki pokonała wilgoć 🙂
  21. Na miejscu był pierwszy @piotrfie, który wczoraj robił zdjęcia M33. Potem pojawiłem się ja wraz z kolegą @maciek2805 - mieliśmy ze sobą lornetki. W międzyczasie dojechał @Black Star z bratem - przytargali edka 100, a na koniec dojechał jeszcze @bebeto52 z lornetką 🙂 Warunki wczoraj były super, do następnego 🙂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)