Skocz do zawartości

Mareg

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana Mareg w dniu 13 Lutego

Użytkownicy przyznają Mareg punkty reputacji!

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    ~50°N, ~20°E
  • Interests
    fizyka, fotografia, rower

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    ~50°N, ~20°E

Ostatnie wizyty

14 711 wyświetleń profilu

Mareg's Achievements

Kanopus

Kanopus (12/14)

  • Posting Machine Rare
  • Reacting Well
  • Very Popular Rare
  • Conversation Starter
  • Collaborator

Recent Badges

847

Reputacja

  1. Rozważałem aluminium, ale tu byłoby o wiele drożej i byłbym zależny od czasu i dobrej woli innych ludzi. Wytrzymałość PET-G do takiego zastosowania (wg mnie) jest zupełnie wystarczająca, bo znaczną część sztywności zapewniają stalowe obejmy na okrągłej tubie. Jeśli szukałbym innego materiału to ze względu na współczynnik rozszerzalności termicznej, aby był bliższy aluminium, bo PET-G ma tak trzy razy większy. Wątpię aby to miało większe znaczenie, ale nie mam pewności. Czas i obserwacje na mrozie pokażą. Nie wykluczam ulepszeń w nowocześniejszych materiałach gdyby PET-G nie całkiem się sprawdził. Projekt wydruków już jest, a to było pewnie z 80 % całej roboty. Będę czekał na wieści na temat wzmacianych filamentów.
  2. Powoli kończę mój (bardzo) długi projekt ATM polegający na przystosowaniu do normalnego użytku sklepowego Newtona VX10 (10” f/4.8) na aluminiowej tubie produkcji Orion Optics UK. Zakres koniecznych przeróbek zdecydowanie przekroczył moje wstępne szacowania, ale z drugiej strony uzyskany efekt także przerósł moje oczekiwania. Z uzyskanych wyników jestem bardzo zadowolony i dlatego chciałbym pokazać tu na Forum to co udało się osiągnąć głównie za pomocą druku 3D w PET-G i pięciu nierdzewnych opasek. Może to komuś w czymś pomoże, może zainspiruje, a może nawet ktoś pokusi się o dalsze ulepszenia. Mój VX10 jest do obserwacji wizualnych i na Dobsonie, ale zgaduję, że Koledzy Astrofotografowie może też mogą znaleźć w projekcie coś interesującego. To co tu pokazuję na przykładzie VX10 pewnie można zastosować także do poprawy innych sklepowych Newtonów, dlatego w tytule nie wspominam o VX10. Tyle wstępu. Jedno zdjęcie mówi więcej niż strony opisów, więc teraz będą tylko zdjęcia, z króciutkimi opisami. Po nich jest jeszcze trochę zwięzłej pisaniny dla bardziej zainteresowanych. 1. "Widok ogólny" 2. Widok "co 90 stopni" 3. Usztywnienie dołu tuby i mocowania celi 4. Mocowanie celi, z pancernym usztywnieniem od spodu, które niestety powoduje, że celę trzeba włożyć do tuby przed założeniem obejm. Jest troszkę gimnastyki, ale "da się". 5. Usztywnienia góry tuby, widok od strony wyciągu 6. Usztywnienia góry tuby, widok od "drugiej strony". Widać łączenia wszystkich trzech obejm. 7. Trójramienny pająk z ulepszonym mocowaniem, które wreszcie pozwala na normalną kolimację. Górna obejma usztywnia górę tuby, robi za "pierwszy bafel" i jest bazą do zamocowanie odrośnika. 8. Fabryczny solidny Dobson, bardzo dobry bez żadnych przeróbek. Świetnie działa też hamulec z tymi dwoma kółeczkami teflonowymi, który pozwala na regulację oporu Dobsona w osi elewacji. 9. Stare dziury po stopce oryginalnego szukacza. Wygięcia w tubie od takiego niepozornego obciążenia dobrze pokazują wiotkość tuby. Ciągle nie wiem, co zrobić, aby nie szpeciły takiego pięknego teleskopu. Od środka jest welur, tak że chodzi tylko o estetykę. 10. Wersja fabryczna, przed przeróbkami, podczas testowania pierwszej kolimacji na "odległych obiektach naziemnych". Dlaczego VX10: Certyfikowane lustro główne PV ~1/10 i Strehl 0.994. Sprawne i trwałe powłoki HiLux. Przyzwoita cela lustra głównego. Lekka tuba aluminiowa. Obejmy na tubie, pozwalające łatwo wyważać teleskop i orientować wyciąg. Przyzwoity metalowy Dobson, który do dłuższego wyjazdu można sprawnie rozkręcić na płaskie profile dla optymalizacji bagażu. Największe pozytywne zaskoczenia: Mały ciężar. Łatwość przenoszenia i manewrowania całą tubą trzymając za „koła Dobsona” na obejmach. Solidność Dobsona. Największe negatywne zaskoczenia: Wiotkość tuby, którą przed montażem przeróbek musiałem prostować w okolicy przepustów śrub. Niepraktyczny, słaby i ciężki wyciąg. Skrajna prymitywność kolimacji lusterka wtórnego. Lista zmian, mniej więcej w kolejności ważności: Usztywnienie tuby w okolicy celi. Tuba aluminiowa o grubości ~ 1 mm nie ma szans pewnie trzymać na trzech śrubach celę z lustrem, ważące w sumie pewnie z 5 kg. Mocowania celi po montażu w fabryce miały luz, aby przy ich przykręcaniu do tuby nie za bardzo ją pogiąć, więc cela nie była sztywno przymocowana do tuby. Obawiam się, że cela kiwałaby się przy manewrowaniu teleskopem podczas obserwacji. Z biegiem czasu też pewnie otwory w tubie wyrobiłyby się na większe. Usztywnienie celi w okolicy wyciągu. Już przy lekkim osiowym nacisku na wyciąg było wyraźnie widać, jak się wszystko ugina. Usztywnienie tuby w okolicy pająka. Wiotka tuba nie pozwalała na jakikolwiek sensowy naciąg ramion pająka i pewne ustalenie pozycji lusterka wtórnego. Wymiana pająka na trójramienny, bo czteroramienny nie pozwalał na prawidłową kolimację z sensownym kształtem ramion. Przy okazji przeróbki usprawniające kolimację lusterka wtórnego, która w wersji fabrycznej była tragiczna. Wymiana fabrycznego wyciągu z tzw. „smoothlock”, który do unieruchomienia okularów wymaga DWÓCH rąk (jedna kręci OSIOWYM zaciskiem okularu, a druga trzyma za wyciąg, aby nie ruszać całym teleskopem !), więc brakuje trzeciej ręki, aby trzymać dokręcany okular. Poza tym wyciąg nie trzymał pewnie i prosto nawet małych okularów, pomimo swojej prawie kilogramowej wagi. Przystosowanie wlotu tuby do mocowania odrośnika. Sklejenie niedoróbki zgrzewu na wejściu tuby. Wyklejenie tuby welurem. Wyczernienie brzegów lusterka wtórnego. Usztywnienie mocowania szukacza. Dołożenie drugiej stopki na „zgrubny” szukacz "red-dot". Efekty przeróbek: Nic nie jest przykręcone bezpośrednio do wiotkiej aluminiowej tuby. Tuba ma tylko 3 otwory przepustowe na śruby trzymające celę i 3 na ramiona pająka. Wszystko jest mocowane do drukowanych obejm. Nic się nie ugina ani nie kiwa. Teleskop można dokładnie i (w miarę) przyjemnie skolimować. Kolimacja bardzo dobrze trzyma przy manewrowaniu teleskopem. Zobaczymy, jak będzie przy transporcie. Normalny wyciąg, z normalnym clamping ringiem, który można docisnąć kręcąc małą śrubką, co wymaga małej siły i dwóch paluszków (a nie dwóch rąk). Kompletne i porządne wyczernienie. Lista rzeczy do dokończenia: Drukowana maska na czoło wyciągu (proste kółko z weluru nie trzyma się). Drukowany daszek nad uchwyt lusterka wtórnego (uchwyt ma już gwinty na śruby mocujące). Drukowana przysłona nad fazowaniem lustra głównego. Odrośnik z czarnej karimaty, z trzema drukowanymi wręgami - baflami. Torba transportowa z twardą pianką PE i usztywnieniem z cienkiej sklejki. Dalsze szczegóły zostawiam na ewentualne pytania.
  3. ... i bardzo dużej jasności.
  4. Duża źrenica jest potrzebna nie tylko do wszelkich słabizn obserwowanych na bardzo dobrym niebie, ale też do filtrów wąskopasmowych, które dają bardzo ciemne obrazy nawet przy średnim niebie. Dlatego do 12" f/5 mam Pentaxa XW 30 mm, licząc się z tym, że daje to pole tylko 1.4 o. Aby się przekonać, czy taka ogniskowa ma u mnie sens, wcześniej kupiłem taniego (ale bardzo dobrego optycznie !) Plosla 32 mm Baadera i popróbowałem w różnych warunkach.
  5. Używam platformy paralaktycznej do OBSERWACJI WIZUALNYCH Dobsonem 12" i uważam ją za jeden z moich najlepszych astrozakupów. Taka platforma pozwala ustalić pole widzenia na 10 - 15 minut, w czasie których można spokojnie odnaleźć malutkie obiekty w dużych powiększeniach. Rozstawienie platformy zajmuje 2 minuty. Raz wypoziomowaną platformę stawiam zawsze w tym samym miejscu, w takiej samej orientacji względem linii N-S na kostce podjazdu i taka dokładność ustawienia pozwala na te 10 - 15 minut prowadzenia w powiększeniach rzędu 300. Platformę rozstawiam także do obserwacji księżycowo-planetarnych, gdy seeing zapowiada się dobry i jest szansa na duże powiększenia, i wtedy zamiast popychać newtona co 30 sekund koryguję go raz na 10 minut.
  6. Jest jeszcze klasyczna i bezkomputerowa "metoda dryftu", która pozwala precyzyjnie skorygować błędy ustawienia montażu: https://astropolis.pl/topic/16692-metoda-dryfu-jak-ułatwić-sobie-życie/
  7. Na takich okularach nie można się pomylić, więc cokolwiek zrobisz będzie i tak dobrze. Ale to co komu najbardziej pasuje to już indywidualna sprawa. Więc najlepiej kup i jeden, i drugi, tu najlepsza byłaby giełda, i sam się przekonaj na własne oczy. Nie chcę Ci nic sugerować, więc to na pewno nie powinno mieć żadnego znaczenia, że osobiście jestem wielkim fanem XW, które wg mnie są bardzo dobrymi, uniwersalnymi i superkomfortowymi okularami.
  8. @Jacek_K, gratuluję świetnego sprzętu ! Też by mi było szkoda zakładać nasadkę Amici do takiego teleskopu... Jeśli to ma być telep do DSów pod ciemnym niebem, w co wątpię, bo do tego nie trzeba wypasionego tripletu, to najlepiej porządna kątówka lustrzana 2". Jeśli to ma być telep na US, to najlepiej pryzmat Baadera BBHS z przelotem 34 mm. Jak budżet nie puszcza, to pryzmat Baadera 32 mm. Ten pierwszy używam w f/7.5 i jeśli jest jakaś śladowa aberka, to na pewno zupełnie nie przeszkadza w cieszeniu się pięknym kontrastem i czernią tła. Jest jeszcze pryzmat Baadera BBHS 2", ale tam jest dłuższa droga w szkle i w f/7.5 aberka może już być widoczna. Gdybyś miał ochotę na niego, to koniecznie poczytaj co ludzie piszą o jego zachowaniu w f/7.5. Ale jego cena jest taka, że w podobnych pieniążkach będzie BBHS 34 mm do planet plus pełne 2" przelotu dobrej kątówki lustrzanej, która na pewno nie da aberki (ale będzie miała gorszy kontrast niż pryzmat BBHS).
  9. Plus dłuższy czas chłodzenia, plus pewnie więcej wad optycznych ze względu na grubsze soczewki. Ale zgadzam się z argumentacją, że warto rozważyć nowe 120 EDX zamiast 100 ED jeśli są w podobnej cenie.
  10. No właśnie, ta sporo większa waga jest bardzo zastanawiająca. Może być też tak, że to co się przyoszczędzi na tańszym EDX trzeba będzie dodać do lepszego montażu, który go stabilnie udźwignie: ED 80 - 2.5 kg, EDX 80 Evostar - 4 kg, Esprit - 4 kg. ED 120 - 5.3 kg, EDX 120 Evostar - 6.7 kg, Esprit - 10.8 kg (!)
  11. Ciekawe, że wielu producentów odchodzi od FPL-53, bo drogie, bo trudno dostępne, bo ciężkie w obróbce, a tu proszę, cała nowiusieńka seria dubletów i trypletów na FPL-53. Co do cen, to stare ED-ki były z szukaczami, kątówkami i jednym okularem, a te nowe to golasy. Na plus, w EDX-ach są w końcu rozsuwane odrośniki. Co do 100/900 zamienionego na 100/700, to pewnie liczą na większy rynek, bo dla wielu f/7 jest lepsze do astrofoto niż f/9. Poza tym na rynku są świetne 102/1122 i może nie chcieli z tym konkurować. Te Długie EDki są sporo droższe niż EDX-y 100/700 (za to tańsze od SW 100/900 ED !), ale też są lepsze mechanicznie i mają świetne wyciągi. Wszystko skręcane na gwintach, wykręcana wstawka 100 mm do nasadki bino, a ten EDX wygląda że nadal ma wyciąg mocowany na trzy śrubki jak stare ED-ki, gdzie nie ma zapewnionej dokładnej osiowości. Wszystkie aberacje dla tej samej apertury i kombinacji szkieł spadają przynajmniej jak 1/światłosiła (wzdłużna aberacja sferyczna, sferochromatyzm, reszta spada szybciej), więc można się spodziewać, że f/9 będzie miało mniej wad optycznych niż f/7 o przynajmniej ~30 % a f/11 od f/7 o przynajmniej ~60 %. Poza tym w f/7 słabo działają kątówki pryzmatyczne, dające najlepszy kontrast w obserwacjach planetarnych. Niestety, rynkiem rządzi astrofoto i wybór ED-ków o małej światłosile do planetarnego wizuala jest bardzo ograniczony, a teraz zdaje się, że z rynku znikną SW 100/900 ED (na razie jeszcze do kupienia).
  12. @bozkawu, witamy na Forum ! Lunety ze zwykłą kątówką dają obraz odwrócony prawo-lewo i to jest zupelnie normalne. W obserwacjach astronomicznych mało komu to przeszkadza, natomiast w ziemskich niektorym już tak i wtedy można uzyć specjalnej kątówki typu Amici dajacą obraz prosty. Ja obserwuję zawsze ze zwykłą kątówką, bo one zazwyczaj dają lepszą jakość obrazu a odbicie prawo-lewo mi zupełnie nie przeszkadza. Gorzej jest z innymi teleskopami, gdzie obraz dodatkowo jest "do góry nogami", i tu obserwacje ziemskie są całkowicie nienaturalne.
  13. W końcu udało mi się spędzić kilka godzin przy Długim EDku TS 102 f/11 postawionym obok Taurusa 300/1500 przysłoniętego pozaosiowo do takich samych 102 mm przy światłosile f/14.7. Celem porównania były poszukiwania odpowiedzi na szereg nurtujących mnie od dawna pytań: Co daje lepsze obrazy w obserwacjach planetarnych, czy dobry refraktor, czy dobry bezobstrukcyjny reflektor o takiej samej aperturze ? Jak się mają kolory w takim refraktorze do teoretycznie idealnych kolorów z takiego reflektora ? Czy refraktor może mieć tak małą aberrację chromatyczną, że obrazy są praktycznie identyczne jak z bezobstrukcyjnego reflektora, z definicji wolnego od wszelkiej aberracji chromatycznej ? Jak wygląda porównanie transmisji i zasięgu w takich teleskopach ? Jak wygląda porównanie wrażliwości na seeing ? Oba porównywane teleskopy o ogniskowych różniących się o 34 % miały bardzo podobne powiększenia i tym samym źrenice wyjściowe. EDek miał cały czas w wyciągu Pentaxa XW 3.5 mm, co dawało powiększenie 320 i źrenicę wyjściową 0.32 mm, a kratownicowy Newton podczas porównań pracował z XW 5 mm, co dawało powiększenie 300 i źrenicę 0.34 mm. Takie ekstremalne parametry obserwacji miały w moim zamyśle ułatwić wychwycenie różnic pomiędzy optyką na soczewkach i na lustrach. Obserwacje robiłem z podkrakowskiej wsi na niebie ~20 mag/arcsec2 w nocy z 17. na 18. grudnia, gdzieś od 21-tej, jak Jowisz, główny bohater obserwacji był nad horyzontem ~ 20o, do około 4-tej rano, z kilkoma przerwami. Seeing w ciągu tych ~7 godzin oscylował gównie od średniego do dobrego, przy czym każdy z nich mógł trwać od ułamka do raczej nie więcej niż kilkunastu minut. Czas najsłabszych warunków wykorzystywałem na dogrzewanie się i herbatki. Zestaw obserwowanych obiektów był dobrany do powyższych pytań, ich dogodnej lokalizacji i stałych, bardzo dużych powiększeń. Większość obiektów obserwowałem wielokrotnie, przy różnym seeingu: Jowisz (i jego Galileuszowe księżyce). Główny obiekt obserwacji, do którego wracałem wielokrotnie i obserwowałem najdłużej, może nawet z 25 % całego czasu. Uran planetarka Eskimos NGC 2392 planetarka Niebieska Śnieżna Kula NGC 7662 M3 Trapez i okolice (centrum M42) centrum M81 Polaris A i B Castor A i B Alnitak A i B Rigel A i B Syriusz Dla mniej cierpliwych od razu piszę, że na żadnym obiekcie, w żadnych warunkach nie wypatrzyłem niczego, co zauważalnie różniłoby obrazy dawane przez porównywane teleskopy. Ilość szczegółów, kolory, kontrast, jasność obiektów i tła, poświata w okolicy bardzo jasnych obiektów, zasięg gwiazdowy, obrazy dyfrakcyjne gwiazd w ogniskach, wielkości, separacja i kolory gwiazd podwójnych, wrażliwość na seeing, aberracja atmosferyczna niżej położonych obiektów były dla mnie identyczne. Czyli odpowiadając na tytułowe pytanie, 102 mm apertury na dobrych soczewkach działa praktycznie identycznie jak tyle samo bezobstrukcyjnej apertury wyciętej z dobrych luster. Jedyną zauważalną różnicę w obrazach z obu teleskopów udało mi się znaleźć tylko na teście gwiazdowym, czyli w obrazach lekko rozogniskowanych. Tu refraktor pokazywał nieznaczne ale wyraźnie widoczne niedokorygowanie, podczas gdy w bezobstrukcyjnym reflektorze test gwiazdowy wypadał idealnie, przynajmniej przy dostępnym wtedy seeingu. Dodatkowym wnioskiem z tego porównania jest to, że ten TS 102 f/11 jest świetnym optycznie refraktorem, wolnym od wszelkiej zauważalnej aberracji chromatycznej, i jakością dawanych obrazów dorównuje bezobtrukcyjnemu, całkowicie wolnemu od aberacji chromatycznej, pozaosiowemu Newtonowi na bardzo dobrej optyce, o minimalistycznej światłosile ~f/15. Porównywany refraktor jest na szkle FPL-53 (SD), ale bardzo wątpię, aby wersja na FPL-51 (ED) przy tak małej światłosile dawała zauważalnie inne obrazy, co zresztą też sugeruje tutaj Sacek. Powyższy wniosek da się również odwrócić: Newtona (zwłaszcza większego) można za pomocą prostej przysłony pozaosiowej uwolnić od obstrukcji centralnej kosztem znacznej redukcji apertury, co przy gorszym seeingu może nawet poprawić planetarne obrazy w okularze (o tym piszę „dla najbardziej cierpliwych” dalej), i cieszyć się obrazami jak ze świetnego planetarnego refraktora, z zerową aberracją chromatyczną, nie gorszą niż najlepsze na świecie APO. Dla bardziej cierpliwych i dociekliwych Przy najlepszym seeingu tej nocy udało mi się porównać obrazy Jowisza w EDKu z XW 3.5 w wyciągu, czyli powiększeniu 320 i źrenicy 0.32 mm takich jak w obserwacjach już opisanych, do obrazu dawanego przez Taurusa w pełnej aperturze 300 mm z okularem Tak TOE 2.5 mm, dający powiększenie 600 i źrenicę 0.5 mm. To porównanie jest dla mnie najbardziej zaskakującą obserwacją z całej nocy. Było to pod koniec sesji, kiedy Jowisz był już wtedy ~50o nad horyzontem, i to na pewno pomogło w uzyskaniu dobrych obrazów w takich powiększeniach. Było wtedy wiać piękne szczegóły tarczy Jowisza, postrzępienia pasów, ich zmienne kolory, pojaśnienia i pociemnienia, zarysy drobnych szczegółów w strefach podbiegunowych. Przez większość czasu obrazy w Taurusie i EDku wyraźnie różniły się praktycznie tylko jasnością, co powodowało, że szczegóły w Tarursie były łatwiej widoczne. Natomiast po dłuższym wpatrzeniu się w obraz w okularze EDka ilość szczegółów była podobna, przy sporo bardziej „wypranych” barwach. „Seeingowa stabilność” obrazów dostrzegalna okiem wyglądała podobnie, więc detal w trzy razy większej aperturze musiał być rozmyty „zjawiskami seeingowymi” zmieniającymi się szybciej niż percepcja oka. Tylko w porywach najlepszego seeingu, które trwały pewnie niedużo dłużej niż sekundę, obraz z Newtona miał sporo więcej drobniutkich detali, całkowicie poza zasięgiem rozdzielczości EDka. Przy czym obrazy w Newtonie nie wydawały się wtedy bardziej stabilne niż przy gorszym seeingu, i tylko ta „ilość szczegółów” odróżniała dobry seeing od bardzo dobrego. Dla najbardziej cierpliwych i dociekliwych Obserwacje Jowisza Taurusem prowadziłem zmieniając jego aperturę za pomocą wymiennych przysłon pozaosiowych, od pełnych 300 mm, poprzez elipsę 110 x 185 mm (pole równe kołu o średnicy ~143 mm), koło 110 mm, aż do 102 mm, które używałem podczas wcześniej opisanych porównań do EDka 102 f/11. W zależności od aktualnego seeingu i wysokości Jowisza, zmieniała się optymalna apertura dająca najlepsze detale powierzchni Jowisza. Dopiero pod koniec obserwacji, jak Jowisz był już prawie 50o nad horyzontem, najwięcej można było dostrzec w pełnej aperturze. Natomiast wcześniej, czym gorszy był seeing, tym mniejsza apertura dawała najlepsze obrazy Jowisza, paradoksalnie czasami właśnie ta najmniejsza. Te obserwacje były kontynuacją zabawy, której początek został opisany w tym wątku. Przyjrzałem się też bliżej różnicy w obrazach z „EDkowej apertury” 102 mm i 110 mm, największego koła, które z rozsądnym marginesem daje się zmieścić pomiędzy ramiona pająka Taurusa oraz obrysy jego luster. Zysk jasności na Jowiszu był już widoczny, co także poprawiało nasycenie barw. A to przecież było tylko 8 % więcej apertury i 16 % więcej światła. Natomiast nie dostrzegłem wyraźnej różnicy w ilości szczegółów. Pewnie przy lepszym seeingu, czyli już bardzo dobrym, może byłoby inaczej. Natomiast jaśniejszy obraz pozwalał wyłapywać te podobne szczegóły szybciej i z mniejszym natężeniem „uwagi obserwacyjnej”. Dopiero jak zapisałem powyższe procenty zdałem sobie sprawę, że w porównaniach refraktor/reflektor 102 mm źrenice w obu teleskopach różniły się o 7 %, czyli bardzo podobnie jak w tym porównaniu apertur 102 i 110 mm. W tamtych porównaniach jasność obrazów oceniałem głównie na bardzo ciemnych obiektach w powiększeniach 320/300, czyli np. gwiazdkach w rozbitym w drobniusi maczek M3 i centrum M81, i na takich obiektach widziałem praktycznie to samo. Następnym razem przy ocenie jasności powinienem raczej skupić się na jasnych obiektach, typu Jowisz albo Księżyc, który podczas opisywanych obserwacji był przynajmniej ~30o pod horyzontem. Właśnie głównie ze względu na Księżyc będę chciał jeszcze kiedyś powtórzyć opisywane tutaj zabawy, najlepiej przy bardzo dobrym seeingu, aby całe 102 mm apertury pracowało stabilnie, a nie tylko tyle, ile puści seeing. Przy stosunku ogniskowych EDka i Taurusa 1500/1122 = 1.337 jedynym pomysłem na lepsze zrównanie źrenic wyjściowych krótkoogniskowymi okularami z tej samej rodziny byłoby użycie Taków TOE 3.3 i 2.5, i wtedy źrenice różniłyby się tylko o około 1 %. TOE 2.5 już mam… Tyle, że wtedy trzeba by było obserwować z jeszcze mniejszymi źrenicami ~ 0.23 mm. Przy bardzo dobrym seeingu tak obserwowałem już Księżyc EDkiem i jak dołoży się do tego parę gwiazdek podwójnych, to powinno wystarczyć na drugie fajne porównanie reflektor/refraktor 102 mm. Z tego co czytam, to dokładność ogniskowych w XW 3.5 i 5 oraz TOE 2.5 i 3.3 jest doskonała, pewnie lepsza niż ogniskowych porównywanych teleskopów.
      • 13
      • Like
      • Thanks
  14. Pełna zgoda, tyle, że przy ograniczonym budżecie trzeba wybierać, i niestety zacząć od spraw najważniejszych na danym etapie rozwoju hobby, a wszystko inne zostawić na potem. Zwłaszcza, że, jak wiemy, hobby czasem "nie chwyta", i dobrze jest minimalizować koszty takiej ewentualności. Przy odpowiadaniu na pytania początkującym staram się zawsze pamiętać, że oni często i tak są przytłoczeni nawałem informacji i opcji wyboru, tak, że jak ktoś pyta o okulary, to odpowiadam na temat i nie dorzucam jeszcze więcej pytań, co często bardziej szkodzi niż pomaga. Po co gość ma myśleć o filtrach, jak nie ma jeszcze ogarniętych okularów. Najlepszy filtr będzie działał kiepsko z kiepskim okularem. Bardzo mnie zdziwiło wspomnienie filtrów H-beta początkującemu, bo przecież to są najbardziej wyrafinowane filtry do wizuala, nadające się do niewielu obiektów, ciemne, najlepiej działające z większymi aperturami i wymagające bardzo dużej źrenicy wyjściowej. Ciekawe ilu z nas, nawet z dłuższym stażem, ma filtry H-beta. Żeby nie było że teoretyzuję, to tak się składa, że ja akuratnie taki filtr mam. A jak już sobie tak fajnie dyskutujemy w wątku o okularach dla pierwszego achromatu, to wyrażę swoje jeszcze większe zdziwienie uwagami o lornetce zamiast teleskopu, który pytający już najprawdopodobniej ma. Może kupił go za prawie wszystkie swoje oszczędności, jeszcze nigdy nim w niebo nie wycelował, a tu fachowcy na specjalistycznym forum piszą mu, że jego teleskop jest do bani i powinien był sobie kupić lornetkę. Może trochę bardziej powinniśmy ważyć co piszemy, zwłaszcza do początkujących, i starać się pamiętać, jak to było u nas na początku hobby.
  15. @darek0508, witamy na Forum ! W Twoim teleskopie okular z ogniskową 26 mm da powiększenie 500/26 = 19.2 razy i źrenicę wyjściową 102/19.2 = 5.3 mm. To będzie odpowiednia źrenica do obserwacji pod dobrym, ciemnym niebem. Do obserwacji pod gorszym, podmiejskim niebem lepsza byłaby źrenica ~ 4 mm, która wtedy da przyjemniejsze, ciemniejsze tło i trochę większe powiększenie, zwiększające trochę zasięg obserwacji. W takim przypadku chyba lepszy byłby okular ~ 20 mm. Okular z Twojego pytania jest uważany za bardzo dobry w swoim przedziale cenowym i na pewno nadaje się do obserwacji DS-ów achromatem f/5. Także proponowana kątówka na DS-y będzie odpowiednia. O wspomnianych wyżej filtrach pomyślisz kiedyś, jak ogarniesz sobie już kątówkę i z dwa, trzy lepsze okulary, i jak będziesz więcej wiedział, jakie obiekty najbardziej Cię interesują. Także uwagami na temat lornetki się nie przejmuj, bo Twój achromat f/5 z wymiennymi okularami jest o wiele bardziej uniwersalny niż lornetka 20x80.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.