Bartek M.
Użytkownik-
Liczba zawartości
219 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
8
Ostatnia wygrana Bartek M. w dniu 13 Października
Użytkownicy przyznają Bartek M. punkty reputacji!
Profile Information
-
Płeć
Mężczyzna
-
Zamieszkały
Wrocław
Converted
-
Miejsce zamieszkania
Wrocław
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Bartek M.'s Achievements
-
Bardzo ucieszyło mnie potwierdzenie, że binobox był już testowany przez dwie osoby o różnym rozstawie oczu i można było szybko zmieniać rozstaw okularów bez utraty kolimacji! Huuurrra! Warto było pogłówkować 😉 @danielc Bardzo dziękuję za wpis, ale nie wyświetla mi się ten link. Opisana metoda wydaje się ciekawa, ale nie mogę jej w pełni zrozumieć, co jak ustawić i jak celować w te rozproszone światło. Czy metoda nie tyczy się tylko sprawdzenia samego obiektywu? Weryfikacja samego obiektywu jest ważna, ale może być poza naszymi możliwościami regulacji. Dla mnie to za trudne. Mam wpływ tylko na geometrię boxa i o tym piszę. Dziękuję! Zaznaczę, ze nie jestem znawcą optyki, pogrzebałem trochę i w teorii masz rację, bo jak popatrzymy na naukowe rysunki pozornego pola widzenia, to to co przelatuje przez umowny środek soczewki jest linią prostą. Zatem mój wywód byłby błędny, ale.... Te rysunki pokazują stany idealne i POJEDYŃCZĄ soczewkę z przodu. W rzeczywistości w achromacie mamy dwie grube soczewki i środek obiektywu, który jest otworkiem w pokrywie oddalonej kilka mm od soczewki. Zatem w realnym binoboxie, przy źle ustawionym lustrze dostaniemy wiązkę lasera wychodzącą z okularu do otworu, który widzimy na pokrywce i lecącą w kierunku ściany. Powinnna być idealnie prosto na wyjściu wg teorii soczewek, jak narysowałem na pomarańczowo. Czy będzie idealną linią? Jako inżynier, który już coś tam widział w życiu, nie dałbym głowy pod topór! 🙂 To bardzo ciekawe zagadnienie i chętnie kiedyś to sprawdzę doświadczalnie na obiektywie Sw102/500, bo taki mam, a jego budowa jako F/5 jest identyczna. Dam znać tutaj kiedyś. Póki co wolę założyć, że wynik będzie zafałszowany. Zamiast gdybać, wolałbym ściągnąć obiektyw i wykonać ustawienie lustra bez niego. Tu się nie można pomylić, bo istnieje tylko jedno poprawne ustawienie lustra, które da nam rzut lasera równoległy do montażowej osi obiektywu. Dlaczego piszę tylko o ustawianiu lustra, a co ze sprawdzeniem geometrii boxa? Jest kilka czynników, które wpływają na obraz i są mniej lub bardziej łatwiejsze do regulacji i od nas zależne lub nie. 1) Z obiektywem jest najgorzej, bo to wymaga dużego doświadczenia w optyce, aby nie tylko sprawdzić go osobno, czy jest sam z siebie dobry, ale i coś poprawić. To wykracza poza moje kompentencje. 2) Geometria boxa. Tutaj wszystko w naszych rękach. Sprawdzamy każdy mm po cięciu sklejki, czy są idealne kąty proste i dokładny montaż. Jako ciekawostkę zdradzę, ze wiele elementów jest klejonych, bo przykręcanie wkrętami niesie za sobą duże ryzyko rozjechania łączonych elementów. Lepiej najpierw podkleić, a potem dokręcić, aby być pewnym. Jakie mogą być pomyłki? Przykładowo: sklejka pierwszego obiektywu ma prawie 300 mm szerokości. Gdybym ją przykręcił z odchyłką 1mm bok do boku, to na długości ogniskowej 750mm byłoby nieco ponad 2mm przekoszenia osi w okularze. Co gorsza to jest trudno skorygować, choć możliwe. Na szczęście 1mm odchyłki przy montażu sklejki od razu widać. To na tyle dużo, że łatwo wyłapać byle sprawdzianem, czy gołym okiem. Dopiero 0,5mm można przeoczyć kiepskimi sprawdzianami i małym doświadczeniem. To da odchyłkę ogniskowej 1mm w okularze. Czy to dużo, czy mało? Dajmy na to, że ktoś powie dużo, to teraz: 3) Lustro wtórne. Najpierw musimy wyznaczyć pozycję całego modułu (lustro jest na wsporniku ze śrubami do kolimacji) w boxie, a potem kręcimy pokrętłami, aby je wstępnie ustawić. Błędy montażu, a potem kręcenia kumulują się. I to mocno. Pisałem w poprzednim poście, że promień lasera był aż kilka cm ponad osią obiektywu! Nie 1 mm, a około 30mm! Co ciekawe widoki gwiazd wcale nie były takie rozjechane, całkiem poprawnie się oglądało. Podobne wnioski miał Michał Kaczan w swoim binoboxie, że odchylanie lustra nie daje aż tak nagłej degradacji obrazu. Jest spora tolerancja. Najważniejsze jest to, że akurat dzięki śrubom kolimacyjnym i laserowi jesteśmy w stanie szybko idealnie ustawić osiowość obiektyw/okular. Lustro zatem wprowadza największy błąd, ale najłatwiej go skorygować. Jak widać, budowa takiego boxa, nie jest strasznie trudna i wymaga tylko odrobiny dokładności przy składaniu. Można się dużo naczytać o japońskiej precyzji, metalowych tubach i super wyciągach z dokładnej obróbki CNC i ....zniechęcić, bo tnę piłą, składam wkrętarką i klejem i obraz pewnie będzie do bani. Nie, nie będzie! Będą super wrażenia i mnóstwo radości! Zachęcam do samodzielnej budowy!
-
Pewnego razu zapytano mnie, czy mógłbym zrobić binobox z dwóch obiektywów 150/750mm. Nigdy takiego nie robiłem, ale pewnie dałoby radę, przecież to nie jakiś kosmos! Jak tylko zastanowiłem się w pierwszych sekundach nad projektem, to uświadomiłem sobie, że takie boxy były robione pod jeden rozstaw oczu, a ten był inny niż mój. Hmm.. kuuurczaki jak ustawię i sprawdzę kolimację?? Jednak za chwilę pojawiła się druga myśl: a w sumie dlaczego nie zrobić zmiennego IPD? Przecież wystarczy, aby przesuwał się tylko obiektyw i okular, lustro nie musi. Dodatkowymi wymaganiami były: niska masa i możliwość posadzenia montażu na stromym zboczu góry, czyli montaż górski… i tu zrobiło się ciekawiej. Po wielu tygodniach dłubania, myślenia, poprawiania powstał taki o to instrument obserwacyjny: Mój kot potwierdził, ze jest git, bo zawsze obserwuje ze mną i teraz liczył na dobrą miejscówkę:) Masa całego binoboxa z wyciągami 2 cale i kołami filtrowymi (bez malowania i wyczerniania), to 13 kg. Masa samych tylko obiektywów z celami to aż 4,6 kg. Zważywszy, że pojedyńcza tuba SW 150/750 waży 9,5 kg, to jest i tak lepiej. Do masy dwóch SW (19kg) trzeba byłoby doliczyć nie lekki pewnie system EMS i wyszłoby około 21 kg, no i bez kół filtrowych. A teraz jaka masa montażu pod takie 21 kg? Montaż binoboxa składa się z dwóch części: górna 5,5 kg i dolna 3,6 kg, czyli razem 9,1 kg. Polecany minimalny AZ4 pod SW 150/750 ze stalowymi nogami waży 8,1 kg, ale nosi max tylko 1 tubę, czyli mój znowu górą! 🙂 Sprawę stabilnego ustawienia na stromym zboczu zapewniło koło górskiego roweru Shimano 26 cali 😉 i regulacja na 4 długich nogach. Można stawiać nawet na Rysach 🙂 Rozstaw oczu jest regulowany od 62-69mm. Kręcimy śrubą trapezową Tr8x8 i jej duży skok idealnie się do tego nadaje. Przesuwa w środku cały obiektyw, tak jak kręci się imadłem. Od strony okularów, cały wyciąg przesuwa się wzdłuż prowadnic razem z kołem filtrowym. Zmiana całego rozstawu (obiektyw i okular) zajmuje łącznie 10 sekund, ale nie byłem w stanie sprawdzić, czy trzyma wtedy kolimację. Teoretycznie, jeśli przesuniemy dokładnie o tą samą odległość obiektyw z wyciągiem, to kolimacja powinna być zachowana. Niestety nie miałem czasu i możliwości tego potwierdzić. Podstawy projektowe. Sam projekt należy zacząć od sprawdzenia obu ogniskowych (nie tylko jednej -podpowiedź @MichalKaczan) czy są równe. Do tego zrobiłem małą ławę optyczną i celując w ten sam obiekt sprawdzałem odległości fokusowania. Wydawały się identyczne, ale uwzględniając błąd pomiaru mogły się różnić max 1-1,5mm. Po wymierzeniu ogniskowych należało zaprojektować położenie wyciągów z możliwością opuszczenia ich w dół ( w górę jest łatwizna). Ogniskowa była ustawiana pod moje oczy i okulary UFF 30mm. Jak się później okazało inne okulary z oczami Erika ogniskowały poniżej minimalnego nastawu. Kompensacja przydała się i można było opuścić wyciągi o 5mm i było dobrze. Obudowa boxa została wykonana ze sklejki 6mm, a przegrody z 8mm wzmocnione profilami aluminiowymi. Początkowo projekt był nieco inny, ale zaskoczyła mnie mała sztywność sklejki 8mm i obiektywy (każdy 2,3 kg sztuka z celą) delikatnie ją odkształcały. Masa boxa miała wynosić 12,0 kg, ale musiałem dodać trochę wzmocnień. Kolimacja. Każde lustro zmienia położenie na 3 śrubach i mamy wszystkie stopnie swobody. Natomiast ustawienie osiowości układu (nie mylić z kolimacją), to ciekawe zagadnienie. Należy mieć na uwadze, że można źle ustawić osiowość, ale mieć kolimację i oglądać całkiem dobrze. Zanim przejdę do opisu, należy zaznaczyć, że mogą zaistnieć dwie osobne sytuacje: a) obiektyw zmontowany i ustawiony osiowo i b) przekoszony wewnętrznie i/lub bądź źle zamontowany w boxie. Mój opis zakłada, że ustawienie obiektywu i pozycji okularów jest osiowe, wg projektu. Gdyby okazało się, że nastawy wymaga obiektyw lub okular, to sprawa jest grubsza i wymagałaby dodatkowych sprawdzeń. Temat na osobną rozprawkę. Więc załóżmy, że wykonaliśmy idealną geometrię boxa, ale jak dobrać ustawienie lustra, przykręcanego ręcznie 3 śrubami? Łatwo tutaj o przekoszenie. Pierwsza myśl była taka, żeby osiowość ustawiać laserem razem z obiektywami, ale zastanawiałem się, czy one nie sfałszują pomiaru. Jak tylko przystąpiłem do nastawu (dzięki Michał za laser), natychmiast dostałem twierdzącą odpowiedź. Z newtonem jest łatwiej, bo promień lasera wraca do okularu, a tutaj leci gdzieś dalej, ale gdzie? Poniższy schemat pokazuje tory optyczne achromatu i idealne ustawienie lustra i ścieżki lasera (na czarno). Celowanie w środek obiektywu jest niewystarczające, bo z innej pozycji lustra (pomarańczowe) także trafimy idealnie w jego środek. Co gorsza, jak będziemy sprytniejsi i sprawdzimy czy ten laser rzutuje osiowo na ścianę, to dostaniemy wynik, że jest idealnie, a nie jest! Laser powinien polecieć wyżej (na zielono), a załamie się na obiektywie i wskaże osiowość. Zwróćcie uwagę jak przebiegają linie światła w achromacie: z równoległych przechodzą przez obiektyw pod kątem i zbiegają się w ognisku. Tak właśnie działa obiektyw i w ten sposób fałszuje pomiary. Przekonałem się o tym ustawiając lustro razem z obiektywami (obrazek mój test powyżej). Ustawiłem boxa równo na podłodze i celowałem w ścianę odległą o 3 metry. Promień lasera był wyraźnie 3-4 cm ponad środkiem obiektywu, a jego rzut na ścianę był tylko 8-10 cm wyżej od osi optycznej, a powinien być jakieś 20-30 cm. Najłatwiej i najprecyzyjniej jest robić zatem ustawienie lustra bez obiektywu, z rzutowaniem lasera na odległą ścianę. Box pojechał w świat w stanie surowym jak na zdjęciach, ma być malowany i wyczerniany w środku, ale to kolejna historia. W każdym razie zachęcam do budowy podobnych, bo nie jest to aż tak trudne, a wg tego wątku podobno to sprzęt docelowy. Hm….może kiedyś zrobię sobie 🙂
- 4 odpowiedzi
-
- 15
-
-
-
Cedar - tani szukacz DIY typu plate solver - pierwsze wrażenia
Bartek M. odpowiedział Krawat na temat - Sprzęt astronomiczny
Ja przyznaje także zupełnie nie ograniam kabelkologii i tych Arduino. Co gorsza, pomimo wielu poradników w necie nie znalazłem filmów, które naprawdę pokazywałyby jak to używać od a do z. Widzę, że @MichalKaczan ogarnał temat, a mieszka blisko, to może coś się uda zrobić 🙂 Sama idea jest rewelacyjna. Dla mnie najlepsze jest to, że np robię przęglądy nieba na dużym obszarze lornetką 25x100 i trafiam na fajne rzeczy i nie wiem co to jest, a chciałbym wiedzieć, aby zapamiętać i podzielić się info z innymi. Trudno to czasem znaleźć na Skysafari ręcznie, bo w tle obok sa inne obiekty i bądź tu mądry na który patrzysz. Jest jeszcze inny aspekt, że czasem szukacz może być zamontowany w niewygodnej pozycji i latanie głową od okularu do szukacza może być upierdliwe. Z tym cedarem widzę, że wystarczy ustawić pod wyciągiem telefon i tylko łypać okiem okular-ekran bez ruszania głową. Cudo! -
Gdy jelenie ryczą, a obserwacje są koszerne
Bartek M. odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
No to potrzymaj mi piwo 😉 A tak serio, to jest łatwe (coś podobnie jak kręcenie imadłem) i łatwiejsze niż przesunięcie całego fokusera z kołem filtrowym, tutaj bardziej musiałem się namęczyć projektowo. Natomiast mam wątpliwości co do widoku gwiazd po przesunięciu lustra o 5mm i dokolimowaniu. W centrum pełna zgoda, gwiazda będzie w środku, natomiast dojdzie rotacja obrazu. Gwiazdy na brzegach będą w innym miejscu, obrócone. Nie jestem specem od optyki, ale zrobiłem nawet eksperyment z lusterkiem. Ustawiłem widok na drzwi z klamką patrząc z góry w jednej linii z panelami (prosta linia oko-lustro-panel-klamka z futryną). Następnie nie ruszając głowy odsunąłem lusterko w bok kilka cm i dokolimowałem widok klamki w centrum lusterka. Klamka była w centrum znowu, ale linia futryny była już pod skosem. Doszła rotacja obrazu i nie widzę powodu, że w teleskopie byłoby inaczej. -
Gdy jelenie ryczą, a obserwacje są koszerne
Bartek M. odpowiedział Erik68 na temat - Obiekty głebokiego nieba
Nie wiem, czy to realnie udałoby się dokolimować bez ruszania osi optycznej obiektywów. Zmiana rozstawu jest prosta, wystarczy przesunąć obiektyw i okular o tę samą wartość. Lusterek nie trzeba ruszać. W najszerszych okularach, może pojawiłaby się malutka winieta z jednej strony i tyle. Jeśli tory przesuwu są równoległe do siebie, to teoretycznie nie trzeba nawet kolimować. W praktyce pewnie coś tam lekko się rozjedzie, szczególnie na dużych powiększeniach. Miałem okazję patrzeć kiedyś przez binoboxa Michała i faktycznie efekt był takiego widoku jak przez jakaś szybę, taki bardziej plastyczny w innym wymiarze, inaczej niż w lornetkach. Ciekawe dlaczego. Za kilka dni będę miał okazję spojrzeć przez binoboxa Erika i sam jestem ciekaw, czy ten widok będzie podobny. -
Po budowie wcześniejszego bino 60mm pozostały mi różne części, profile aluminiowe i przede wszystkim pewien niedosyt: a gdyby zrobić z tego lornetkę ziemską na amici do obserwacji samolotów i odległych obiektów ??? Założenia były takie, że ma być to w miarę lekka i mała lornetka do dużych powiększeń -30-40x i obserwacji od horyzontu do 45 stopni w górę. Ma być też wygodniejsza, czyli okulary pod kątem 45 deg. Obiektywy już były, okulary też, więc dokupiłem tylko 2x Amici SVB 1,25 za 2x100 zł i dodałem trochę druku. Jako, że ostatnio trochę poszalałem z wyciągami "odwrotny" Crayford pomyślałem, że zastosuje to też tutaj i wykorzystam główny aluminiowy profil jako prowadzenie łożysk pod kątem 90 stopni. Format 1,25 jest na tyle mały, że spokojnie wszystko się zmieściło. Jak poprzednio, każdy tubus jest regulowany osobno, więc kolimacja i zmiana IPD zajmuje tylko kilkanaście sekund. Tymczasowo umieściłem to na statywie AZ3, a docelowo ma być specjalna platforma do obserwacji samolotów. Z okularami 10mm i obiektywami 60/300 miałem powiększenie 30x. Pomimo gorszej jakości obrazu (o tym za chwilę) widać było jednak fajnie detale, które w Nikonie M5 16x56 były ledwo dostrzegalne. Jestem zadowolony! 🙂 Co naprawdę mnie zaskoczyło, to spodziewałem się większego AC od pryzmatów, ale nic takiego nie było. Praktycznie ledwo dostrzegalna i trzeba jej specjalnie szukać. Natomiast jakość obrazu ma znak zapytania, bo obraz nie był żyletą i tu zastanawiam się nad samą jakością obiektywów (są klejone/cementowane), ale także jakością pryzmatów Amici SVBony. Dodatkowo to tylko F/5, a podobno do kątówek pryzmatycznych lepiej używać dłuższych ogniskowych. Postanowiłem zatem zamówić obiektywy z separacją powietrzną o parametrach 60/400mm, czyli już F/6,6. Ciekawe jaka będzie różnica. Dodatkowo w jednym tubusie nierówno wywierciłem otwory pod pręt ostrości. To jedyna ręczna robota i pomyłka jest zaledwie o 0,3mm na tubusie, ale to już widać w obrazie. Pręt ciągnie nieosiowo prowadnice na łożyskach i okular jest także nieosiowy o około 0,3mm. Idealną ostrość mam tutaj odchylając lekko głowę od osi optycznej. Można to wszystko skorygować lub zrobić na nowo, ale stwierdziłem, że w następnym kroku wywalę te Crayfordy i zrobię to inaczej. Można byłoby na tym etapie zakończyć projekt, bo widoki są i power jest 🙂 ale jestem ciekaw nowych soczewek, bo dadzą także powiększenie 40x zamiast 30x. Może być wtedy za ciemno, ale zobaczymy. Dam znać.
-
- 10
-
-
Wczoraj pod Wrocławiem wyszedłem z domu i mnie zamurowało:) Od jednego krańca horyzontu, po drugi były takie chmurki. Zdjęcia zupełnie nie oddają wciągającego widoku. Gapiłem się dłużej niż w M42 i Veila razem wzięte 😉
-
Kiedy podchodziłem do projektowania wyciągu Crayforda do binoscope 60, natknąłem się na konstrukcyjny problem bliskości okularu do koła filtrowego i jednocześnie dużego skoku na wyciągu. Przeglądając internet znalazłem wiele rozwiązań, zarówno produkcyjnych jak i DIY, ale żadne nie spełniało moich oczekiwań. Potrzebowałem umieścić okular 2 cale jak najbliżej filtrów (najlepiej min 1-2mm dystansu) i mieć jednocześnie duży skok do 20mm w górę. Wszystkie wyciągi w internecie (kupne i DIY) wyglądały podobnie, czyli posiadały od góry powierzchnię bazową na okular i jakiś zakres regulacji. Najniższe były i tak ponad 50mm od "powierzchni bazowej" (przykład TS poniżej). Tymczasem potrzebowałem być tylko 40 (a nawet 38mm) od filtrów, czyli tyle ile wynosi długość szyjki okularu. Teoretycznie można wykonać wyciąg na długości tylko samej tulei okularu, czyli zmieścić na 38mm dwa łożyska, wałek i otrzymać jeszcze kilkanaście mm skoku, ale to zadanie bardzo karkołomne. Trzeba mieć jeszcze na uwadze, że potrzebujemy te blaszki jakoś zamocować (patrz śruby powyżej) co zmniejsza nam skok. W dodatku przy tak małej odległości wałek/łożysko powstaje duży moment gnący dla ciężkiego okularu. Wymagałoby to konstrukcji w pełni metalowej, co wykracza poza moje możliwości warsztatowe. Co zatem zrobić, aby mieć coś co po prostu działa jak chciałbym i dało radę wydrukować? Jak w przypadku moich poprzednich projektów postanowiłem spojrzeć szerzej i zadać sobie pytanie: czym jest generalnie Crayford i jak on działa? Jest to prowadnica z łożyskami, która kręcąc pokrętłem przesuwa się wraz z okularem. Hmmm... w sumie proste. Zatem pytanie: czy okular musi być zawsze oparty na końcu tej tulei? Właściwie dlaczego tak wszyscy robią? Czy nie można zwyczajnie oddzielić okularu od prowadnicy, aby wzajemnie sobie nie przeszkadzały? Jasne, że można! 🙂 I tak powstał wyciag Crayforda.... z windą. Tyle mi przyszło do głowy w kwestii nazewnictwa 😉 Okular jest nisko osadzony, przy samym kole filtrowym, a dalej jest "winda", która zapewnia długi skok i jest oddalona od okularu, nie wchodząc z nim w żadne interakcje wymiarowe. Górne łożysko jest wyraźnie ponad obrysem okularu, co widać na zdjęciu. Taki Crayford bardzo cieszy, bo końcu uwalnia ograniczenia wymiarowe. Można w Newtonie zbliżyć się okularem w stronę LW do samego światła LG zachowując wciąż duży skok z powrotem. W takiej wersji nazwa "wyciąg niskoprofilowy" nabiera pełniejszego znaczenia 🙂
-
Kończę dodawanie wiadomości w Astronomicznych Wiadomościach z Internetu.
Bartek M. odpowiedział Paweł Baran na temat - Astrokafejka
Komu to przeszkadzało? Wystarczyło nie czytać i kliknąć w inny temat. Niesamowite ile energii ludzie poświęcają i czasu, aby dokopać innym. Stąd wiele zła na tym świecie. Dziękujemy za wiadomości! -
Dzięki za info. Chyba faktycznie tak jest. Co gorsza, to na astromaniaku znalazłem świeży temat z tego roku, że ciężko znaleźć dobry okular 8-9mm , który nie fasolkuje.
-
Ostatnio patrzyłem sobie obiektywami 60mm przez Morfeusza 9mm (obraz dzienny), który dał mi źrenicę 1,8mm. Niby nie mało, szczególnie, że za dnia, ale widok już były słaby i obraz gdzieś jakby uciekał, ciężko było ustawić właściwie oko. ogólnie męczyłem się z odbiorem obrazu. Zgłębiłem się na necie, jak ma się źrenica do AFOV, ale nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: Czy z definicji fizyki oka, dla mniejszych źrenic, obraz jest "łatwiejszy" w odbiorze, kiedy mamy np 60 deg vs 80? Czy też łatwość patrzenia do definitywnie cecha samego okulara, a nie jego AFOV? Innymi słowy, czy lepiej poszukać innego szerokiego okularu ok 8-9mm, czy też szukać wyraźnie węższego ok 50-60deg max?
-
Chciałbym zaprezentować mój kolejny ATM, ale nie mojego pomysłu. Otóż pewnego dnia napisał do mnie @MichalKaczan , czy byłbym w stanie wykonać bino składające się z 2 obiektywów 61mm, na okulary 2 cale i z kołem filtrowym. Beż żadnych kątówek, na wprost. Chodziło o małe powiększenia w szerokim polu do mgławic. Pomyślałem chwilę, rozrysowałem wymiary, stożek światła i stwierdziłem, że da się 🙂 Jako tradycyjny lornetkowiec, nawet na to nie wpadłem, aby coś takiego sklecić i sam byłem ciekaw efektu. Do budowy użyłem profili kwadratowych 60x60, które, jak dla mnie, znacznie lepiej się nadają do takich projektów niż okrągłe z kilku różnych powodów, jak: sterowanie, mocowanie do czegoś, wyczernienie od środka, wkręcanie wkrętów na bokach, aby nie wchodziły w stożek światła, itp. Obiektywy mają dokładnie 61mm/300mm i są to soczewki cementowane z ebay/aliexpress za ok 300zł para z wysyłką. Pierwsza wersja bino powstała na wspólnym zawiasie, jak zwykłe lornetki i zastanawiałem się, czy przy małych powiększeniach utrzymam jakoś kolimację. Niestety nie udało się. Kolimacja była blisko, ale gdzieś uciekała lekko w zależności od okularu i jego zaciśnięcia. Stworzyłem zatem rodzaj bazy na której tubusy przesuwają się względem siebie pod rozstaw oczu od 63mm do 75 mm. Jeden tubus może podnosić się w pionie, a drugi obracać w poziomie. Tym samym kolimacja trwa mniej niż 10 sekund. Ustawienie ostrości ma się w dwojaki sposób. Główne ustawienie jest poprzez drukowany gwint, czyli obracając uchwytem okularów zbliżamy i oddalamy okular. Są jednak okulary, których punkt ostrości mocno odbiega od reszty, np Morfeusze vs SVbony, czy ES. Nie można zbyt mocno odkręcić okularów, bo gwint zacznie zwiększać luzy i dodatkowo trzeba dużo kręcić. Wtedy można zwyczajnie poluzować i odsunąć/przybliżyć obiektywy o 20mm. Myślałem o tym, aby sterować ostrością tylko na obiektywach, ale to komplikowało konstrukcję i wydłużyłoby znacznie czas “badań i rozwoju” 🙂 Koła filtrowe to konstrukcja z moich wcześniejszych dokonań na 4 filtry 2 cale + puste pole. W razie czego koło można zdjąć i podmienić filtry odkręcając tylko jedną śrubę, bez zdejmowania bino ze statywu. I teraz ciekawostka. Co było największym wyzwaniem? Nie kolimacja, nie koła filtrowe, czy ustawianie ostrości, to wszystko pikuś. Dużym kłopotem były śruby trzymające okulary, bo wzajemnie sobie przeszkadzały z racji tego, że 2 cale w bino wypada już blisko siebie. Wtedy Michał wpadł na super pomysł, aby mocowanie zrobić na mijankę. Zmodyfikowałem ekstremalnie uchwyty okularów i jest znacznie lepiej. Pierwszy egzemplarz poszedł do Michała i nie miałem czasu go testować, drugi od razu do @Erik68. Mój powstał sporo później, bo zapomniałem zawczasu zamówić soczewki, aż w końcu mogłem na spokojnie usiąść w leżaczku i zobaczyć co ja takiego tam wykombinowałem… 🙂 Założyłem okulary Svbony 34mm, 72deg i spojrzałem na końcówkę zimowego nieba, niestety już z Ksieżycem w tle. Powiększenie z ogniskową ok 300mm wychodziło ok 9x Najpierw Orion..potem Syriusz… o rety…. co ja narobiłem!!!! Już nic nie będzie takie jak było…. Mam kilka ulubionych lornetek i żadna nie dawała takiej ostrości i kontrastu gwiazd na środku obrazu. Syriusz był idealnie punktowy bez żadnych zafarbów AC, czy spajków! Ogólny obraz był bardzo równomierny w jasności i kontraście, w przeciwieństwie do lornetek, które dają różne delikatne pojaśnienia obrazu, szczególnie na brzegach. To było dotąd normalne i podobno pochodzi od pryzmatów. Teraz zaczęło mnie to drażnić, bo w tym bino było idealnie. Brak pryzmatów i luster plus idealne wyczernienie dało imponujący efekt. W dodatku pole było znacznie większe. Autentycznie miałem ochotę wyrzucić wszystkie do kosza. Straciłem przyjemność oglądania nieba zwykłymi lornetkami, a jedyne co je ratuje, to obraz prosty za dnia i rozmiar z wagą. Eh…jednak zostaną 🙂 Z ciekawości spojrzałem na gwiazdy w okolicy Księżyca, tuż za kadrem i dalej od niego, szukając odblasków. Lornetki legły od razu dając różne pojaśnienia i wewnętrzne odblaski, a to bino….NIC! Jakby nie było żadnego Księżyca na niebie. Kręciłem się wokół tarczy z różnych stron, dalej i bliżej i żadnych rozjaśnień. To prawdopodobnie efekt nie tylko wyczernienia, ale chyba też koła filtrowego, które w pewnym oddaleniu od fieldstopu skutecznie odcina boczne światło w torze optycznym. W każdym razie jest super. Odwrócony obraz w każdym kierunku zupełnie mi nie przeszkadzał. Widok szerokiego i równego pola zupełnie mnie wciągnął, a okulary SVB okazały się bardzo komfortowe. Szkoda, że ostrość jest tylko do ok 40%, a potem szybko spada. Miałem potem okazję porównać je z klonem UF30mm/70 i nie były jakoś dużo lepsze. W dodatku na środku pola Syriusz już nie był idealnie punktowy w UFF. Jednak to osobny temat. To co najfajniejsze, że mogę zmienić sobie teraz powiększenia okularami i dodawać filtry, co przy zwykłych lornetkach jest sporym kombinowaniem. Wow, fajna zabawa. Choć bino zostało stworzone do mgławic, to jeszcze nie miałem okazji ich oglądać, bo nie trafiłem w niebo i pogodę. Jednak wiosenne galaktyki wyłapywałem znacznie łatwiej niż lornetką 10x56. Czekam na lato i dam znać.
- 1 odpowiedź
-
- 11
-
-
-
Wyniosłem się z Zakrzowa do Mirkowa, a jeżdżę za Olesnicę, do Działdowej Kłody. Jak coś, to zapraszam, a gdzie Ty jeździsz?
-
Jako mieszkaniec prawie Wrocławia i miłośnik czystego wizuala podepnę się pod temat, bo mowa tu sporo o galaktykach, a z tymi miałem niedawno do czynienia na własne oczy. Otóż razu pewnego, całkiem przedwczoraj, wybrałem się na łowy z moim najlepszym sprzętem, czyli lornetką 25x100 i kilkoma mniejszymi. Na galaktyki, tak, tak. Kiedy zajechałem na pole o 22 i rozstawiłem leżaczek, zauważyłem w ostatnim błysku latarki, że na polu coś tam niedaleko stoi (na kształt traktora), ale było cicho i ciemno. Pogasiłem wszystko i adaptowałem oczy napawając się widokiem pustszego niż zwykle nieba. Jak mało gwiazd jest na wiosnę pomyślałem. Siadając na leżaczek, już z lornetką przy oczach, nagle nadjechał wielki traktor oświetlony ledami, jak statek kosmiczny z najlepszych filmów sf klasy B. Ja pier… nie zdążyłem dokończyć w myślach, kiedy snop ledów jak laser, przeciął moją siatkówkę, wypalając wszystkie pręciki. Dobrze, że nie patrzyłem tam przez lornetkę- pomyślałem w ostatniej chwili błysku. Drugi traktor w polu nagle aktywował się, odpalił swoje ledy, jak uśpiona maszyna czekająca setki lat na sygnał z bazy i zaczęła się praca w polu! No załamka. Była już 22.20. Zwijanie sprzętu, zmiana miejscówki i rozkładanie z adaptacją to prawie godzina w plecy. Stwierdziłem, ze jutro chłopaki też mają dzień i pewnie szybko skończą. Schowałem się za auto, a że obserwuje z leżaka prawie na leżąco, to światła mnie już nie oślepiały. Miałem duży kaptur i zacząłem obserwy. 15 minut później faktycznie wszystko odjechało i nastała ciemność. Czy lornetka z 25x nadaje się na galaktyk? Jak najbardziej. Widać ich mnóstwo i można rozróżnić wielkość i kształt. W którymś miejscu Markariana w jednym polu 2,7 stopnia miałem 5 wyraźnych mgiełek i pewnie kilka mniejszych, już nie widocznych. Co za widok! Przepraszam, że nie podam tutaj numerów, bo nie miałem czasu na ustalenia gdzie dokładnie celowałem, a teraz tego nie znajdę. Było tego wszędzie dużo. Skanowałem sobie powoli cały obszar i próbowałem liczyć galaktyki, ale po 20 dałem sobie spokój, bo co mają liczby do niezapomnianych widoków. Jakie myśli miał wtedy Messier, kiedy musiał ustalać każdą mgiełkę, czy nie jest kometą i potwierdzać później, czy któraś się nie przesunęła. Stresujące zajęcie, a sprawa powaźna, bo w owczesnych głowach komety zwiastowały wojny i zarazy, więc sprawa mgiełki była wagi państwowej 😉 Rok temu przeoczyłem Igłę i tym razem wyszukałem ją, posiłkując się najpierw M3, a potem w prawo w stronę Mel 111, która okazała się fajną gromadką widoczną gołym okiem i stanowi najlepszy punkt odniesienia. Igła była faktycznie igłą, mała w 25x, ale długa i ostra nie pozostawiała złudzeń co do swojej widoczności. Z lewej była całkiem spora NGC 4725, ale mój uśmiech i to dosłownie wzbudziła Mel 111. Około 3 stopnie od Igły w prawo jest grupka gwiazd, która żywo przypomina diabelny uśmiech z oczami. Fajny asteryzm, ale tylko w większych lornetkach, bo w 10x56 już był ledwo widoczny, łatwy do niezauważenia. Natomiast w pow ponad 40x zbyt duży, aby został dostrzeżony w tym kształcie. Następnie poszedłem jeszcze wyżej i oczom ukazała się galaktyka Wieloryb NGC 4631, całkiem duża już nawet w lornetce 25x i warta zobaczenia. Następnie wróciłem do M3 i napawałem się tą puchową kuleczką, a po drodze do M13 zahaczyłem o NGC5466, skromniejszej kulistej blisko M3. M13, która już wysoko wzeszła zachwyciła, jakbym zobaczył ją pierwszy raz. Jaką zagadkę w głowach mieli pierwsi obserwatorzy, którzy zastanawiali się, dlaczego część mgiełek jest taka idealnie okrągła i jasna a część rozmyta w różne strony, tworząc wręcz kreski. Przecież to, że są to osobne galaktyki odkrył Hubble dopiero w XX w. Było już mi zimno, więc wstałem na herbatkę z termosa i wtedy doświadczyłem niesamowitego widoku nieba w ….mojej wielkiej, przedniej szybie samochodowej😊 Zabawne, że nigdy wcześniej nie zauważyłem tego, ale dopiero tej nocy, kiedy skupiłem się na herbacie obok auta, spojrzałem na szybę i zobaczyłem bardzo fajny widok. Szyba citroena C4 GP jest wielka i wysoko wchodzi na dach i jej krzywizna nadała gwiazdom bardzo fajną taką przestrzenność. Nie ma to jak wizual, stwierdziłem napawając oczy tym ciekawym widokiem. I tak po 10 latach mój Pikuś stał się pełnoprawnym instrumentem obserwacyjnym 😉 A co z mniejszymi lornetkami i galaktykami? Już lekko przemarznięty wziąłem na koniec do oczu 10x56 i na szybko poczesałem Markariana. Od razu dostrzegłem kilka mgiełek wyraźnie widocznych i kilka na granicy percepcji, z racji, ze już mi ręce drżały i już nie chciało mi się wypatrywać więcej. Na statywie i z kapturem na głowie znalazłbym pewnie kolejnych kilka galaktyk jako pewniaki. Innym razem spróbuję namierzyć Igłę, bo z ręki nie dałem rady. Lustro 14 cali wciąż czeka na wykonanie obudowy i to będzie następny krok po lornetce 25x. Mały krok dla ludzkości, ale wielki dla mnie 😊
-
U mnie lekkie chmurki, ale było widać. Przyszły dzieci z osiedla i były rozmowy o zaćmieniach. Padło pytanie, kiedy u nas będzie w Polsce i wyszukaliśmy, że obrączkowe za jakieś 50 lat. Wtedy dziewczyny zaczęły liczyć i wyszło najstarszej, że będzie miała wtedy 61 lat:) No to mówię, zapamiętaj to, i nie przegap 🙂 ! Smiechu było co nie miara.