Skocz do zawartości

Simon

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    108
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Simon

  • Urodziny 11.03.1985

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Zamieszkały
    Gdańsk

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Simon's Achievements

Capella

Capella (6/14)

  • First Post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • One Month Later

Recent Badges

34

Reputacja

  1. Słuchając nałogowo Czwórki Polskiego Radia postanowiłem zobaczyć, jakie kanały radiowe oferuje Polskie Radio.I tym oto sposobem trafiłem na kanał KOSMOS, który włączam sobie siedząc przy komputerze. Może Komuś się spodoba i również będzie słuchać audycji: http://www.polskieradio.pl/Player/5 http://moje.polskieradio.pl/station/3/Kosmos
  2. Cykl całkowitych zaćmień Księżyca już niedługo. Kolejny dopiero w 2032 r. ZJAWISKO BĘDZIE MOŻNA OBEJRZEĆ ONLINE Niedługo zaćmienie Księżyca, Fot: NASA Mieszkańcy zachodniej półkuli będą mogli obejrzeć "na żywo" całkowite zaćmienie Księżyca 15 kwietnia. Będzie to pierwsze z czterech zaćmień, występujących po sobie w półrocznych odstępach. Kolejny taki cykl będzie można zobaczyć dopiero w 2032 roku. Jak podaje NASA, 15 kwietnia 2014 roku Księżyc wejdzie w cień Ziemi. Zjawisko rozpocznie cykl czterech następujących po sobie co pół roku zaćmień. Mieszkańcy Starego Kontynentu nie zobaczą "na żywo" zjawiska. Będzie ono widoczne w Ameryce Północnej i większej części Ameryki Południowej, a także na szczycie wulkanu Teide na Wyspach Kanaryjskich. Zaćmienie online Naukowcy z projektu GLORIA zamierzają relacjonować zaćmienie w Świętej Dolnie Inków udostępniając materiały w sieci. Tak więc mieszkańcy całej Ziemi, będą mogli obejrzeć zjawisko online. Również na szycie wulkanu Teide mierzącego 3750 m n.p.p. zespół astronomów będzie prowadzić obserwacje. Faza całkowitego zaćmienia wystąpi tam podczas wschodu Słońca. Rudy Księżyc Internauci zobaczą, jak Księżyc wchodzi w cień Ziemi. W trakcie zaćmienia barwa naszego satelity będzie zmieniała odcień na ciemniejszy i bardziej czerwony. Ziemska atmosfera zachowuje się jak soczewka podczas przejścia światła słonecznego przez atmosferę naszej planety. Dodatkowo przepuszcza najlepiej kolor czerwony, stąd zobaczymy rudawe ubarwienie Księżyca. Kolor ten jest spowodowany przejściem światła słonecznego przez ziemską atmosferę, która zachowuje się jak soczewka, zakrzywiająca bieg światła. Działa również jak filtr, przepuszczając więcej światła czerwonego niż niebieskiego, co sprawia, że Księżyc podczas zaćmienia przybiera rudą barwę. Rzadkie zjawisko Ostatnim razem można było zobaczyć cykl zaćmień dekadę temu. Kolejny ciąg ma mieć miejsce w dopiero w 2032 roku. Zaćmienie Księżyca następuje w momencie, kiedy satelita wchodzi w cień rzucany przez Ziemię oświetlaną światłem słonecznym. Dochodzi do tego kiedy trzy obiekty, czyli Słońce, Ziemia i Księżyc znajdują się w linii. Źródło: NASA, Autor: PW/rp http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/cykl-calkowitych-zacmien-ksiezyca-juz-niedlugo-kolejny-dopiero-w-2032-r,119115,1,0.html
  3. Gromada galaktyk El Gordo okazała się jeszcze większa niż sądzono Gromada galaktyk El Gordo widziana za pomocą teleskopu Hubble - Źródło: NASA, ESA Kosmiczny teleskop Hubble'a zdołał dokonać obserwacji, które posłużyły za podstawę dla nowej kalkulacji wielkości gromady galaktyk El Gordo. Okazało się, że ma ona 3 miliony miliardów mas naszego Słońca. Wynik ten jest o 43% większy od wcześniejszych szacunków, które dokonywano po obserwacjach w paśmie rentgenowskim. Mniejsza część tej masy to kilkaset zgrupowanych galaktyk a zdecydowana większość to gorący gaz. Według astronomów reszta pełna jest ciemnej materii, niewidzialnej formy materii, która jest potrzebna do domknięcia wiecznie tego samego fizycznego problemu - masy. Gromady galaktyk powinny być powszechne według obowiązujących modeli kosmologicznych, ale badanie dokonane za pomocą satelity Planck wskazało, że takie formacje nie występują tak często jak wynikałoby to z obliczeń naszych naukowców. Jest to tylko kolejny dowód na to, że przybliżenie, które nazywamy stanem naszej wiedzy jest jeszcze dalekie od rzeczywistości. admin http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/gromada-galaktyk-el-gordo-okazala-sie-jeszcze-wieksza-niz-sadzono
  4. Nadchodzi sekwencja spektakularnych zaćmień Księżyca Źródło: Internet Każdy badacz Pisma Świętego z pewnością spotkał się z opisem krwawego Księżyca, który towarzyszył ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa. Tak się składa, że wkrótce będzie Wielkanoc i czeka nas przedtem podobne "krwawe" zaćmienie Księżyca. To co nas teraz czeka nazywa się tetradą. Jest to cykl zaćmień, które wystąpią w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. W całym XXI wieku będzie 8 takich tetrad. Jedną obserwowaliśmy już w latach 2003 i 2004. Ta tetrada zacznie się w nocy z 14 na 15 kwietnia. Co ciekawe zaćmienie będzie miało miejsce podczas pełni. Zresztą o tej porze roku zaćmienia zawsze zbiegają się z pełnią. Zaćmienie w kalendarzu żydowskim czy muzułmańskim oznacza święto Paschy. Pogłoski o końcu świata powoduje koincydencja zdarzeń astronomicznych i pewnego wersetu w Biblii. Konkretnie z Apokalipsy św. Jana 6:12 "I zobaczyłem, gdy otworzył szóstą pieczęć, a oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosiany wór, a księżyc stał się jak krew." Dla niektórych osób ta tetrada oznacza wypełnienie proroctwa. Kluczowe wydaje się zrozumienie zjawiska "krwawego" Księżyca. Wszyscy zobaczą to w przyszłym tygodniu dlatego warto dowiedzieć się skąd bierze się ten niezwykły kolor. Takie zabarwienie zdarza się podczas każdego całkowitego zaćmienia, Kolor pojawia się podczas wejścia Księżyca w cień Ziemi. Czerwień pojawia się ze względu na rozpraszanie światła słonecznego w atmosferze Ziemi. Intensywność czerwieni zależy od wielu czynników takich jak ilość pyłów atmosferycznych. Naukowcy twierdzą, że jest to zupełnie normalne zjawisko i nie ma w nim nic nadprzyrodzonego. Bez względu na to, czy wierzysz w to, że nadciągają czasy ostateczne przepowiedziane w Apokalipsie, czy też traktujesz to jako dziwaczną historyjkę, warto poświęcić trochę czasu i pooglądać nadchodzące zaćmienie Księżyca. admin http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/nadchodzi-sekwencja-spektakularnych-zacmien-ksiezyca
  5. Merkury jest planetą z obcego układu? NAUKOWCY PODEJRZEWAJĄ, ŻE PLANETA MOGŁA MIGROWAĆ Merkury pochodzi z innego układu planetarnego? NASA Naukowcy podejrzewają, że Merkury nie utworzył się w Układzie Słonecznym. Najprawdopodobniej planeta "przywędrowała" do nas z obcego układu. Dowodem na taką teorię jest odkrycie substancji powstałych w wyniku erupcji wulkanów, które na najbliższej Słońcu planecie powinny wyparować. Aż do 2008 roku astronomowie uważali, że Merkury powstał wraz z innymi planetami naszego układu cztery i pół miliarda lat temu. Jednak sześć lat temu sonda NASA znalazła ślady popiołu wulkanicznego i otwory w skorupie planety. Otwory wulkaniczne Te odkryte otwory są otoczone materiałem czerwonym (piroklastycznym), wyrzuconym z wnętrza planety w wyniku wybuchu wulkanicznego i wypłynięciu lawy na powierzchnię. Tego typu wulkaniczne wybuchy zdarzają się również na Ziemi. Lawa doprowadza do wrzenia wodę oraz inne składniki lotne, które przebijają się przez powierzchnię planety. Merkury leży bliżej Słońca, więc wszystkie substancje lotne powinny wyparować. Tak się jednak nie stało. Naukowcy podejrzewają, że skoro substancje lotne znajdują się na Merkurym, to znaczy że planeta mogła powstać w innym układzie planetarnym i po jakiś czasie "przywędrować" do naszego układu. Timothe Goudge z Brown University w Rhode Island zamierza przyjrzeć się bliżej przechwyconym obrazom w wysokiej rozdzielczości, które zrobiła sonda w 2011 r. Jego zespół odnalazł 51 otworów. Jak podaje raport Jakuba Arona z New Scientist, niektóre z kraterów uległy większej erozji niż pozostałe. Oznacza to, że nie mogły być formowane jednocześnie. Zespół odkrył również że większość otworów we wnętrzu kraterów można datować od 3,5 do 1 mld lat temu czyli wcześniej niż miał się formować Merkury. David Rothery z Open University, który nie brał udziału w badaniu , powiedział New Scientist , że Merkury mógł zostać utworzony w innym Układzie Słonecznym i przemieścił się do naszego. Wspólna misja agencji kosmicznych BepiColombo, czyli planowana wspólna misja między Europą i Japonią (ESA i JAXA) ma pomóc w poznaniu większej ilości faktów na temat Merkurego. Wysłanie sondy datowane jest na 2016 rok, jednak na planetę powinna dotrzeć dopiero w 2024 roku. Naukowcy mają nadzieję, że misja pomoże rzucić więcej światła na tajemnicze pochodzenie i ewolucję planety blisko gwiazdy macierzystej . Nietuzinkowa planeta Merkury jest planetą, która krąży najbliżej Słońca. Znajduje się w odległości 58 mln kilometrów od gwiazdy. Tę najmniejszą planetę Układu Słonecznego można dojrzeć z Ziemi przed wschodem i tuż po zachodzie Słońca. Temperatury na powierzchni Merkurego wahają się od 510 st. C. po stronie oświetlonej, do - 210 st. C. po stronie nieoświetlonej. Dzień na tej planecie trwa, aż 59 dni ziemskich. Przyczyną tak powolnego ruchu obrotowego jest silne oddziaływania grawitacyjnego Słońca. Natomiast rok trwa tylko 88 dni. Źródło: Daily News, New Scientist, Autor: PW/rp http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/merkury-jest-planeta-z-obcego-ukladu,119034,1,0.html
  6. Poszerzyły się granice Układu Słonecznego. Dzięki Bidenowi JESZCZE NIGDY NIE ZAOBSERWOWANO TAK ODLEGŁEGO OBIEKTU W NASZYM UKŁADZIE SŁONECZNYM Oto Biden, Carnegie Institute/Scott Sheppard Aż 12 mld kilometrów od Słońca orbituje obiekt o średnicy 450 km, nazywany przez odkrywców Bidenem (na cześć wiceprezydenta USA). To najdalsze ciało niebieskie, jakie zauważono w Układzie Słonecznym. O odkryciu poinformowano w magazynie "Nature". Składająca się z lodu oraz skał bryła, mająca średnicę około 450 km, to najdalszy znany nam obiekt krążący wokół Słońca. Od naszej dziennej gwiazdy dzieli go aż 12 miliardów kilometrów, a to 80 razy więcej niż wynosi dystans Ziemia-Słońce. - To obiekt o najdalszej znanej nam orbicie - powiedział Scott Sheppard z waszyngtońskiego Carnegie Institution. - Rozszerza on granicę obserwowalnego Układu Słonecznego - zaznaczył. Nazywają go... Biden Zanim otrzyma odpowiednią nazwę, obiekt będzie nazywał się 2012 VP113. Jak podaje "Nature", zespół, który odkrył ciało niebieskie, nazywa je VP lub Biden - na cześć wiceprezydenta USA. Gdy potwierdzą się jego rozmiary, 2012 VP113 otrzyma status planety karłowatej. Zdjęcia Bidena z 5 listopada 2012 roku Dołączył do pewnej samotniczki Układ Słoneczny ma trzy odrębne regiony. Najbliżej Słońca są planety skaliste, takie jak np. Ziemia. Nieco dalej znajdują się gazowe giganty, np. Saturn i Jowisz. Najdalej - granicę wyznacza tu Neptun - znajduje się grupa lodowych obiektów, które leżą w pasie Kuipera. W 2003 roku astronomowie odnaleźli jednak obiekt, który znajduje się poza pasem Kuipera. Nazwano go Sedną. Przez ponad dekadę Sedna była osamotniona, stanowiła anomalię w Układzie Słonecznym. Jednak 2012 VP113 porusza się po tej samej "ziemi niczyjej", sprawiając, ze astronomowie mają prawo podejrzewać, iż tysiące podobnych obiektów tylko czekają na odkrycie. Kolorowe kropki to Biden, któremu robiono zdjęcia co dwie godziny "Wewnętrzny obłok Oorta istnieje" Region, po którym krążą nasi samotnicy, nazywa się wewnętrznym obłokiem Oorta. To miejsce, po którym krążą lodowe obiekty leżące daleko poza orbita Neptuna, który znajdując się 4,5 mld km od Słońca, jest najbardziej odległą planetą Układu Słonecznego. Dotąd nie było wiadomo jednak, czy istnieje on naprawdę. - To, co ekscytuje nas w tym odkryciu, to fakt, że wiemy, iż wewnętrzny obłok Oorta istnieje - powiedziała Meg Schwamb, pracująca w Instytucie Astronomii i Astrofizyki na tajwańskiej Academia Sinica. Nie ma pewności co do tego, jak obłok Oorta się uformował, istnieją jednak trzy teorie na ten temat. Pierwsza jest taka, że samotna planeta wyfrunęła z wczesnego Układu Słonecznego i pociągnęła za sobą obłok Oorta. Druga brzmi następująco: materiał został wypchnięty z wewnętrznego Układu Słonecznego przez przesuwającą się w pobliżu gwiazdę. Trzecia natomiast zakłada, że tego samego, co przechodząca gwiazda, dokonały planety orbitujące wokół gwiazd, które narodziły się w tej samej gromadzie, co Słońce. Daleko, daleko stąd jest planeta podobna do Ziemi? Kąty, pod jakimi orbitują nowo odkryte ciało oraz Sedna, są zaskakująco podobne. Prawdopodobnie stoi za tym oddziaływanie grawitacyjne innego, niezauważonego dotąd ciała. Być może jest to planeta podobna do Ziemi, tylko znacznie od niej większa. - Jeśli weźmiesz taką "superziemię", a potem umieścisz ją kilkaset jednostek astronomicznych dalej, grawitacja może poprowadzić Sednę, a także 012 VP113 na orbity, które posiadają - mówi Sheppard. Zmontowano film, który zaskoczył zwrotem akcji 2012 VP113 odnaleziono, montując zdjęcia nieba wykonane za pomocą Dark Energy Camera (instrumentu należącego do amerykańskiego Narodowego Obserwatorium Astronomii Optycznej) w film poklatkowy. Orbity Sedny i Bidena Źródło: Guradian, carnegie Institute, Autor: map http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/poszerzyly-sie-granice-ukladu-slonecznego-dzieki-bidenowi,117674,1,0.html
  7. NASA odkryła planetę podobną do Ziemi, na której może znajdować się życie Źródło: NASA Odkrycie zostało dokonane przez astronoma Thomasa Barclay'a. Planeta jest jedynie 10% większa od Ziemi i orbituje wokół Czerwonego Karła, natomiast na jej powierzchni może znajdować się woda w stanie ciekłym. Astronom dokonał odkrycia poprzez analizę zdjęć, wykonanych przez Teleskop Kosmiczny Kepler. Egzoplaneta znajduje się w niezidentyfikowanym dotychczas systemie gwiezdnym, który składa się w sumie z co najmniej pięciu planet. Obiekt posiadający rozmiary zbliżone do Ziemi jest najbardziej zewnętrzną planetą w tym systemie, a według Barclay'a, znajduje się w tzw. strefie złotowłosej. Oznacza to, że orbituje w odpowiednim dystansie od swojej gwiazdy macierzystej, przez co planeta ta nie jest ani za gorąca, ani za zimna, a co za tym idzie, istnieje możliwość, że na jej powierzchni znajduje się woda w stanie ciekłym. Uczeni nie wykluczają, że planeta ta, która nie otrzymała jeszcze żadnej nazwy, oprócz samej wody może zawierać również życie. Są to oczywiście jedynie domysły, które wynikają ze sprzyjających warunków, jakie tam panują. Warto dodać jako ciekawostkę, że egzoplaneta Kepler-62f była dotychczas najbardziej podobna do Ziemi pod względem wielkości. Szacuje się, że jest ona o około 40% większa od naszej planety. Dominik Źródło: http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2588005/Has-Nasa-new-Earth-Astronomer-discovers-sized-planet-Goldlocks-zone-host-alien-life.html http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/nasa-odkryla-planete-podobna-ziemi-ktorej-moze-znajdowac-sie-zycie
  8. Planetoida z pierścieniami jak u Saturna. "Odkrycie jest zupełną niespodzianką" DOTĄD NIE WYKRYWANO TEGO TYPU STRUKTUR PRZY PLANETOIDACH Artystyczne wyobrażenie Chariklo i jej pierścieni, ESO (European Southern Observatory) Obserwacje astronomiczne przeprowadzone z wielu miejsc w Ameryce Południowej doprowadziły do odkrycia systemu pierścieni wokół planetoidy Chariklo. To pierwszy przypadek planetoidy posiadającej pierścienie. Wyniki obserwacji opublikowano w tygodniku "Nature". Prawie wszyscy znają spektakularne pierścienie Saturna, chociażby ze zdjęć z teleskopów naziemnych i sond kosmicznych. Pierścienie posiadają także inne planety: Jowisz, Uran i Neptun, aczkolwiek zdecydowanie mniej spektakularne. Do tej pory nie wykryto natomiast żadnych tego typu struktur wokół planetoid ? aż do środy. W środę w internetowej wersji czasopisma "Nature" ukazał się artykuł przedstawiający najnowsze odkrycie: pierścienie wokół odległej planetoidy (10199) Chariklo. Nikt się tego nie spodziewał, nawet członkowie międzynarodowej grupy badawczej prowadzącej obserwacje. Niespodzianka "Nie szukaliśmy pierścieni i nawet nie myśleliśmy, że małe ciała, takie jak Chariklo, w ogóle mogą je posiadać, więc samo odkrycie oraz niesamowita liczba szczegółów dostrzeżonych w tym systemie, jest zupełną niespodzianką!" - powiedział Felipe Braga-Ribas (Observatorio Nacional/MCTI w Rio de Janeiro w Brazylii), który zaplanował kampanię obserwacyjną i był głównym autorem publikacji. Planetoida była na celowniku Naukowcy obserwowali Chariklo, ponieważ przewidywali, że 3 czerwca 2013 r. nastąpi przejście tej planetoidy na tle gwiazdy UCAC4 248-108672, oraz że z terenu Ameryki Południowej będą dogodne warunki do obserwacji tego zjawiska. Takie przejście planetoidy na tle gwiazdy astronomowie nazywają zakryciem. Najczęściej mamy do czynienia z zakryciami gwiazd przez planetoidy albo przez Księżyc. Zakrycia są okazją do dokładniejszego zbadania planetoid. Przy obserwacjach bardzo istotne jest, aby prowadzić je z wielu różnych miejsc, a później odpowiednio przeanalizować uzyskane dane, stąd nie dziwi wielka liczba autorów publikacji w "Nature" obejmująca aż 64 nazwiska. Wiadomo, co blokowało światło Naukowcy użyli teleskopów w siedmiu różnych miejscach, w tym dwóch teleskopów w Obserwatorium ESO La Silla w Chile (duński 1,54-metrowy teleskop oraz teleskop TRAPPIST). W wyniku obserwacji badacze dowiedzieli się o Chariklo dużo więcej niż spodziewali się odkryć. Wcześniej astronomowie wiedzieli, że Chariklo jest największym członkiem grupy obiektów zwanej centaurami. Krążą one pomiędzy orbitami Saturna a Urana i wykazują cechy zarówno planetoid, jak i komet. Chariklo ma średnicę około 250 km i do tej pory nie wykazywało aktywności kometarnej, więc raczej jest bardziej planetoidą. W wyniku przeprowadzonych obserwacji udało się ustalić kształt i uściślić rozmiary obiektu. Ponadto okazało się, że kilka sekund przed i kilka sekund po głównym zakryciu blask zakrywanej gwiazdy odnotował bardzo krótkie osłabienia jasności. Oznacza to, że coś w pobliżu Chariklo blokowało światło gwiazdy. Dzięki obserwacjom z różnych punktów udało się ustalić, że mamy do czynienia z pierścieniami, a nawet określić ich rozmiary. Nowo odkryty system pierścieni wokół Chariklo składa się z dwóch wyraźnie rozdzielonych pierścieni. Pierścienie mają grubość odpowiednio: 7 km i 3 km, a przerwa pomiędzy nimi - 9 km. Pozostałość po kolizji? Nie wiadomo, jak pierścienie powstały. Naukowcy przypuszczają, że mogły uformować się z materiału pozostałego po jakiejś kolizji. Ukształtowanie się dwóch osobnych pierścieni to prawdopodobnie efekt istnienia małych księżyców planetoidy, które w takiej sytuacji czekają na odkrycie. Pierścienie otrzymały nieoficjalne nazwy Oiapoque oraz Chuí od dwóch rzek płynących na północnym i południowym skraju Brazylii. Oficjalne nazwy zostaną nadane później przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU), zgodnie z przyjętymi regułami nazewnictwa obiektów niebieskich. Jedynie IAU ma prawo nadawać obiektom astronomicznym uznawane oficjalnie na całym świecie nazwy. (PAP) Źródło: PAP, Autor: map http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/planetoida-z-pierscieniami-jak-u-saturna-odkrycie-jest-zupelna-niespodzianka,117646,1,0.html
  9. Plejady - gromada gwiazd widoczna gołym okiem Plejady - źródło: Internet Do astronomii wcale nie potrzeba teleskopu. Wiedział o tym dobrze Mikołaj Kopernik, który przecież takim akcesorium nie dysponował. Są na niebie obiekty, które można zobaczyć gołym okiem. Należy do nich między innymi Wielka Mgławica w Orionie oraz Plejady - najlepiej widoczna z Ziemi gromada gwiazd. Plejady według katalogu Messiera to M45. Nawet gołym okiem widać, że jest to gromada gwiazd, ale po użyciu lornetki czy teleskopu, naszym oczom ukazuje się niezwykły obraz. Na pierwszy rzut oka widać, że gwiazd tych jest ogromnie dużo, znacznie więcej bez optyki. Gwiazdy te znajdują się 440 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Byka. Świecą one na niebiesko, ponieważ jest to relatywnie młoda grupa gwiazd. Ich wiek jest szacowany na 100 milionów lat. admin http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/plejady-gromada-gwiazd-widoczna-golym-okiem
  10. Galaktyka Parasol w naturalnych kolorach Źródło: Teleskop Subaru Galaktyka NGC 4651 to obiekt astronomiczny, który został odkryty w 1783 roku przez słynnego astronoma, Williama Herschela. Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Warkocza Bereniki. Średnica tej galaktyki to około 50 tysięcy lat świetlnych. Jej potoczna nazwa powstała ze względu na fakt występowania tam słabej otoczki gazowej, która w kształcie przypomina rozłożony parasol. Powyższe zdjęcia powstały w naturalnych kolorach światła widzialnego. Otrzymano je dzięki wykorzystaniu 8,2 metrowego teleskopu Subaru. Cel jego obserwacji, czyli wspomniana Galaktyka Parasol, jest oddalony od Ziemi o 35 milionów lat świetlnych. admin http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/galaktyka-parasol-w-naturalnych-kolorach
  11. Zaobserwowano pierwsze fale na pozaziemskim morzu Mare Punga w obrazie radarowym - źródło: NASA/ESA Tytan to jedyny oprócz Ziemi glob w Układzie Słonecznym, na którym jest cyrkulacja atmosferyczna podobna do tej jaką znamy z naszej planety. Oznacza to, że są tam chmury, deszcze i morza. Różnica polega na tym, że rolę jaką na Ziemi odgrywa woda tam pełnią węglowodory. Właśnie odkryto pierwsze dowody na to, że na tytanowych akwenach wypełnionych płynnym metanem powstają fale. Dotychczasowe obserwacje nie potwierdzały falowania powierzchni, ale naukowcy zdawali sobie sprawę, że w ograniczonym zakresie takie zjawisko musi tam zachodzić. Misja zbadania tego zagadnienia została przydzielona znajdującej się tam sondzie kosmicznej Cassini. Obserwacje z przerwami trwały w latach 2012 i 2013, a potem przyszedł czas na przetworzenie zgromadzonych danych. Jego rezultatem jest odkrycie, że fale na tamtejszych akwenach rzeczywiście występują. Mare Ligeia- źródło: NASA Nie zaobserwowano ich jednak na największym Mare Ligeia tylko na dużo mniejszym Mare Punga, znajdującym się w okolicy północnego bieguna tego księżyca Saturna. Na jednym ze zdjęć przesłanych przez sondę Cassini zauważono coś, co wyglądało na błysk odbitego światła słonecznego. Przegląd mórz na Tytanie - źródło: NASA/BBC Gdy zobaczyli to astronomowie wiedzieli, że to pierwsza fala zaobserwowana przez ludzkość na powierzchni pozaziemskiego morza. Mare Punga jest trzecim co do wielkości akwenem z metanu na tym globie. Morze to ma około 380 km długości. Tytan - źródło: Sonda Cassini/NASA Wysokość zidentyfikowanych fal nie jest imponująca, bo osiągają one jedynie 2 cm wysokości, ale też nie wywołuje ich z raczej nieznaczny wiatr, który wykrył lądownik Huygens, a jakieś inne oddziaływania, na przykład grawitacyjne. Metan jest poza tym dużo bardziej lepki niż woda, zwłaszcza, że występuje w temperaturze -200C. admin http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/zaobserwowano-pierwsze-fale-pozaziemskim-morzu
  12. Węglarczyk z Hadfieldem. Jak się mieszka w kosmosie? CAŁA ROZMOWA Z ASTRONAUTĄ W NIEDZIELĘ W PROGRAMIE DZIEŃ DOBRY TVN Chris Hadfield podczas pobytu na ISS zrealizował teledysk do piosenki Dawida Bowie, Fot. NASA/CSE Bartosz Węglarczyk rozmawiał z Chrisem Hadfieldem - astronautą, który jako pierwszy Kanadyjczyk odbył spacer w przestrzeni kosmicznej. Hadfield podczas pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zrealizował kilka teledysków, w tym ten do piosenki Space Oddity Davida Bowie. Całą rozmowę zobaczyć można będzie w niedzielę w programie Dzień Dobry TVN. W środę Bartosz Węglarczyk, prezenter Dzień Dobry TVN poinformował na Twitterze, że udało mu się przeprowadzić wywiad z astronautą Chrisem Hadfieldem. "Super facet" - napisał i zaprosił na weekend do programu Dzień Dobry TVN. Do zaproszenia przyłącza się tvnmeteo.pl. Zachęcamy do włączenia telewizorów w niedzielę i śledzenia programu od godz. 8.30. Tymczasem prezentujemy fragment tej niezwykle intrygującej rozmowy. "Umierasz powolną śmiercią, a jakąś szkołę nazywają twoim imieniem" - Najbardziej bym się bał tego, że odlecę podczas spaceru, jak w filmie Grawitacja - powiedział Bartosz Węglarczyk, prezenter Dzień Dobry TVN. - Też bym się tego bał. Wtedy umierasz powolną śmiercią, a jakąś szkołę nazywają twoim imieniem - zażartował astronauta. - Ale podczas spacerów masz przy sobie linę albo dwie, którymi jesteś przywiązany do statku kosmicznego, będą cię trzymały, gdy zaczniesz odlatywać w przestrzeń. Jeśli jednak i one zawiodą pomoże ci twój jet pack, gdy zaczynasz spadać wciskasz przycisk na dżojstik i możesz spokojnie dolecieć do statku - dodał. Cała rozmowa wkrótce na antenie TVN. Źródło: TVN Meteo, Autor: kt/aw http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/weglarczyk-z-hadfieldem-jak-sie-mieszka-w-kosmosie,117129,1,0.html
  13. Nowy satelita ESA wkrótce ruszy w Kosmos. Ma poprawić nasze bezpieczeństwo SENTINEL-1A POTRAFI SKANOWAĆ POWIERZCHNIĘ ZIEMI NAWET W NOCY Sentinel-1A to pierwszy satelita w projekcie Copernicus Satelita Sentinel-1A jest już gotowy do startu, a ESA chwali się możliwościami swojego wynalazku. Według ekspertów, satelita jest w stanie monitorować powierzchnię Ziemi nawet w nocy, a to znacząco poprawi bezpieczeństwo na całym świecie. Start Sentinel-1A pierwszego satelity europejskiego programu obserwacji środowiska Copernicus zaplanowany jest na 3 kwietnia. W lutym został on przetransportowany do kosmodromu w Gujanie Francuskiej, gdzie przechodzi niezbędne testy. Już niedługo zostanie połączony z rakietą Sojuz, która wyniesie go w przestrzeń kosmiczną. W czym tkwi wyjątkowość? Co takiego niezwykłego kryje w sobie Sentinel-1A? Eksperci z ESA wyjaśniają, że na pokładzie satelity znajduje się radar, który dokładnie skanuje powierzchnię Ziemi, bez względu na to jaka jest pogoda i - co ważniejsze - bez względu na porę dnia. Poprawi bezpieczeństwo ludności Dzięki temu, Sentinel-1A doskonale sprawdzi się w sytuacjach kryzysowych do szybkiego reagowania na katastrofy - w przypadku np. trzęsień ziemi czy powodziach. Jego radar będzie na bieżąco monitorować strefy żeglugowe, przesyłać obrazy pokrywy lodowej i dostarczać informacji na temat wiatrów i falowania. Pomoże także wykrywać i monitorować statki czy platformy wiertnicze. Naukowcy pokładają ogromne nadzieje w swoim nowym projekcie i mają nadzieję, że dzięki niemu nie tylko rozwinie się nauka, ale również zwiększy się bezpieczeństwo ludności. Źródło: ESA, Autor: kt/aw http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/nowy-satelita-esa-wkrotce-ruszy-w-kosmos-ma-poprawic-nasze-bezpieczenstwo,117122,1,0.html
  14. W jaki sposób zrobić takie fotografie? Fotograficzne triki sprawiają, że to, co jest nierealne, staje się rzeczywistością. Toczenie Księżyca czy obejmowanie Słońca to fajna zabawa, którą sprawić może sobie każdy z nas. Ale jak się za to zabrać? Takie zdjęcia, jakie możecie zobaczyć poniżej, może wykonać każdy, wystarczy tylko aparat fotograficzny, model, Księżyc i Słońce, no i oczywiście nasza pomysłowość. Najbardziej wdzięcznym obiektem jest Księżyc, zwłaszcza w pełni. Wystarczy tylko krótko przed wschodem Słońca lub chwilę po zachodzie Słońca wybrać się w plener z aparatem fotograficznym. Osoba będąca modelem powinna się wyposażyć w niezbędne eksponaty, jakie tylko przyjdą nam do głowy. Fotograf powinien znajdować w większej odległości od modela tak, aby Księżyc miał odpowiednią wielkość, w zależności od tego, co chcemy uwiecznić. Możemy obejmować Księżyc, ubrać go w ramkę, złapać na lasso, zmienić go w lampę lub udawać, że go toczymy lub nim podrzucamy. Warto zastosować dłuższy czas naświetlania, wówczas kolory będą pełniejsze, ale pamiętajmy, że model musi pozostać przez ten czas w całkowitym bezruchu, chyba, że naszym założeniem jest rozmycie postaci. Warto spróbować, a jeśli już coś z tego ciekawego wyjdzie, to wysyłajcie swoje fotki na: [email protected] i podzielcie się nimi z innymi czytelnikami, może to ich zainspiruje. Źródło: TwojaPogoda.pl http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/111589,w-jaki-sposob-zrobic-takie-fotografie
  15. Czy NASA ukrywa, że niebo na Marsie jest błękitne? Czy NASA ukrywa przed nami prawdziwy, błękitny kolor marsjańskiego nieba? Dlaczego kolejne łaziki pokazują nam jego pomarańczową barwę? Czy tylko zdjęcie pochodzące z sondy Viking-1 z 1976 roku jest prawdziwe? Jedna z głośnych teorii spiskowych krążących po internecie dotyczy koloru nieba na Marsie. Wszystko zaczęło się w 1976 roku, kiedy na Czerwonej Planecie wylądowała sonda o nazwie Viking-1. Ludzkość po raz pierwszy mogła ujrzeć krajobraz innej planety. Już pierwsze zdjęcie, dużego kamienia, zaciekawiło społeczność międzynarodową. Jednak uwagę wcale nie skupiła powierzchnia ziemi, lecz niebo, a dokładniej jego barwa. W zależności od zastosowanych filtrów niebo było ciemnoniebieskie lub też ciemnozielone. Na żadnej fotografii nie pojawiła się barwa z którą mamy do czynienia od czasu kolejnych marsjańskich sond. Najpierw lądownik Pathfinder, potem łaziki Spirit i Opportunity i wreszcie Phoenix zawsze pokazywały nam pomarańczowe niebo. Naukowcy z NASA zawsze tłumaczyli, że to skutek panowania na Marsie ciągłych burz piaskowych. Efekt ma być taki sam, jak na Ziemi podczas tego zjawiska, a więc pomarańczowo-czerwony odcień. Jednak internautów tłumaczenia ze strony NASA w żadnym razie nie przekonywały. Sądzi się, że również zdjęcia pochodzące z łazika Curiosity są fałszowane, a dokładniej barwione tak, aby pokazywać, że niebo na Marsie jest pomarańczowe. Co według teorii spiskowych miała być ukrywać NASA? Błękit, taki sam jak na Ziemi, abyśmy nie pomyśleli, że warunki panujące na Marsie są znacznie bardziej sprzyjające życiu niż może się nam to wydawać. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości na temat tej teorii, postanowiliśmy zapytać eksperta, dr Jacka Szubiakowskiego, fizyka i dyrektora Olsztyńskiego Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego. Oto co nam powiedział: Smoluchowski i niezależnie Einstein wyjaśnili, że błękit nieba zawdzięczamy zjawisku rozpraszania światła na fluktuacjach molekuł tworzących nasza atmosferę, głownie O2 i N2. Jest to tzw. rozpraszanie Rayleigha. Dotyczy ono bardzo małych centrów rozpraszających i prawdopodobieństwo rozpraszania światła jest odwrotnie proporcjonalne do 4 potęgi długości fali. Czyli światło niebieskie rozprasza się bardziej niż czerwone. Dlatego też Słońce wydane się nam żółtawe, a o wschodzie i zachodzie wręcz czerwone, gdyż jego promienie przechodzą przez grubszą warstwę atmosfery. Jeżeli popatrzymy na chmury, to są one białe, ponieważ drobne kropelki wody, które je tworzą, są znacznie większe niż wspomniane wcześniej molekuły. Mechanizm tego typu rozpraszania światła jest inny i nosi on też odmienna nazwę. Jest to rozpraszanie Miego. Natężenie światła rozproszonego nie zależy w tym przypadku od długości fali, i chmury wydają się białe. Na Marsie powinny występować również te dwa zjawiska. Ponieważ atmosfera jest bardziej rzadka błękit nieba powinien być ciemniejszy, taki jak jest widoczny z pokładu wysoko lecącego samolotu. Rozpraszanie Miego następuje tam raczej nie na drobinach wody, bo atmosfera jest wybitnie sucha, ale na drobinach pyłu. Brunatna barwa pyłu powoduje, że rozproszone światło jest czerwonawe. Ten ostatni efekt dominuje zwłaszcza w okresie burz pyłowych. Przy długotrwałej bezwietrznej pogodzie niebo powinno być bardziej niebieskie - powiedział nam dr Jacek Szubiakowski z OPiOA. Tymczasem zdjęcia z łazików Spirit i Opportunity wyjaśniły nam, że najczęściej niebieską barwę marsjańskie niebo przyjmuje o wschodzie i zachodzie słońca. Na Ziemi jest dokładnie przeciwnie, bo za dnia mamy błękit, a gdy słońce chowa się za horyzont niebo mieni się intensywną czerwienią. Dzięki temu niemal codziennie przez kilka chwil możemy się poczuć tak, jakbyśmy podziwiali marsjańskie niebo. Poniżej zdjęcia z Marsa wykonane przez różne sondy na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zdjęcie Marsa z sondy Viking-1. Zdjęcie Marsa z sondy Pathfinder. Zdjęcie Marsa z sondy Pathfinder. Zdjęcie Marsa z sondy Spirit. Zdjęcie Marsa z sondy Spirit. Zdjęcie Marsa z sondy Phoenix. Zdjęcie Marsa z sondy Curiosity. Źródło: TwojaPogoda.pl http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/113377,czy-nasa-ukrywa-ze-niebo-na-marsie-jest-blekitne
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024