Skocz do zawartości

RobertW

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    250
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana RobertW w dniu 2 Sierpnia

Użytkownicy przyznają RobertW punkty reputacji!

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Elbląg

Converted

  • Miejsce zamieszkania
    Elbląg

Ostatnie wizyty

1286 wyświetleń profilu

RobertW's Achievements

Wega

Wega (10/14)

  • Reacting Well Rare
  • Very Popular Rare
  • First Post
  • Collaborator
  • Week One Done

Recent Badges

558

Reputacja

  1. Skrzywiony swoją szerokością geograficzną, nie dopuszczałem do świadomości, że M7 i M6 można w miarę wygodnie obserwować z Polski. U mnie w domu M7 płoży się maksymalnie 1 st. nad horyzontem. W końcu jednak Wielkopolska leży o ok. 2 st. dalej na południe, nie mówiąc o położonych jeszcze 3 st. niżej Bieszczadach. PS.Tu, w okolicach równika niestety non stop zachmurzenie, tak więc dawno nie widziałem tych cudeniek.
  2. A, to się bardzo cieszę 😊
  3. I rzeczywiście, kolejne obserwacje już na nowym miejscu. Tak jak przewidywałem, zanieczyszczenie światłem potężne - wg LPM 19.45 mag/arc sec2, Bortle 6, czyli nominalnie nieco lepiej niż u mnie w domu, ale sądzę, że jest dużo gorzej. Na moje zaopatrzone w słabawe okulary oko, byłem w stanie zaobserwować jako najsłabszą jedynie 2.7 mag gwiazdę w Centaurze na wysokości ok. 30 st. Nic ponad to niestety. Widok dostępny od ok. 10 st., z powodu dalekich tym razem, wznoszących się z oceanu wzgórz. Widząc dwa jasne obiekty, w pierwszej chwili pomyślałem, że to Saturn w towarzystwie jakiejś jasnej gwiazdy. Wysokość by się zgadzała o tej porze, ale nie kierunek ani towarzysz, bo poprzednio takowego nie było. Szybkie spojrzenie na SS i okazało się, że to Alfa Centauri i Hadar wznoszące się nad południowym horyzontem. Radość nieopisana, że w końcu widzę Centaura i nadzieja na zobaczenie ewidentnie intymnej części ciała tego pół człowieka, pół konia, którą ktoś w przypływie dobrego humoru nazwał Krzyżem. Zachęcam do przyjrzenia się tym gwiazdozbiorom np. w Stellarium czy SS, skojarzenie narzuca się samo. Niestety, Krzyż był już maksymalnie na 6 st. nad horyzontem i był skryty za wzgórzami. Przypadkowo mignął mi w SS celtycki krzyż (i znów dziwne skojarzenia) z obciętymi ramionami. Ale nietypowo duży jak na gromady kuliste, które reprezentuje. W ten sposób trafiłem na najjaśniejszą panią, czyli Omegę Centauri, giganta o średnicy kątowej nieznacznie tylko odbiegającej od średnicy Księżyca w pełni. Niestety, z powodu lp nie była widoczna gołym okiem tak jak powinna być, więc musiałem ją namierzyć lornetką, co nie stanowiło problemu. Rzeczywiście jest ogromna, choć lp i wszechobecna w powietrzu słonawa mgiełka z rozbijających się oceanicznych fal, dodatkowo utrudniająca obserwacje, dużo jej tego ogromu i wyraźności ujęły. Jest to w końcu najjaśniejsza i największa gromada kulista na ziemskim niebie i prawdopodobnie jest jądrem przechwyconej niegdyś przez DM galaktyki karłowatej, ponieważ sądzi się, że w jej centrum znajduje się średniej wielkości pod względem masy czarna dziura. Po drugiej stronie nieboskłonu zauważyłem charakterystyczny kształt, w jednak dość nietypowej pozycji. Tak, to pionowo stojący dyszel Wielkiego Wozu, którego dwie gwiazdy stanowiące drogowskaz ku Gwieździe Polarnej były już jednak zakryte wzgórzami, jako że wznosiły się obie ok. 7 st. nad horyzontem; podobnie jak stopień wyżej położona Polaris. Wg Alkaidu, na zachodzie znalazłem Arktura (48 st. wysokości) i Spikę (33 st.). Niestety nic sensownego nie udało się zaobserwować z cudów Panny i Warkocza Bereniki z powodu wszechobecnej na zachodzie oceanicznej mgiełki. Podejrzewam, że nie zapowiada się na jakieś spektakularne obserwacje, ciągłe zachmurzenie no i to przytłaczające lp, poza tym drugi dzień z rzędu leje. Z drugiej strony można trochę zregenerować siły i dać odpocząć plecom i schodzonym nogom. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Miało być tym razem krótko z uwagi na niewiele zaobserwowanych obiektów, a znowu wyszła epistoła.
  4. Jak zwykle świetny odcinek. Ale w 4:03 min zdarzył się mały powrót do przeszłości 😀 - "(...) 25 kwietnia (...)".
  5. Nawiązując do sugestii @Paweł Sz. tworzę nowy wątek z linkiem do poprzedniej obserwacji. Kolejne obserwacje były możliwe po trzech dniach, jako że panująca tu obecnie pora deszczowa charakteryzuje się obfitymi deszczami po południu i często zachmurzeniem wieczorami. W dzień jest słonecznie, upalnie i parno. Znowu basenowy leżak i oczywiście znowu zapomniałem się nasmarować Muggą przeciw komarom. Po półtorej godziny obserwacji nogi od kolan w dół pocięte, choć nie za mocno. Mam tylko nadzieję, że przez głupotę nie złapię dengi, która tu podobno niestety jest obecna, o czym nigdzie się nie mówi. Tak więc na początek dwie znane, lecz pominięte ostatnio gromady otwarte M28 i trochę mniejsza M22 w Strzelcu oraz weryfikacja IC4628. I rzeczywiście, okazało się, że jest widoczna na wprost jako bardzo delikatne pojaśnienie, uwypuklające się nieco przy zerkaniu. To łukowate uwypuklenie dało nazwę tej mgławicy emisyjnej, jak się później dowiedziałem. Można też zaobserwować otaczające wizualnie Krewetkę, bo taką potoczną nazwę nosi IC4628, gromady otwarte Cr316 i Tr24 (z uwagi na podawane różne odległości tych obiektów w zależności od autora, pozostanę przy jakościowym opisie). Co ciekawe tworzą one dodatkowo "warkocz" Fałszywej Komety, której "głowę" stanowi przywołana we wcześniejszym wpisie NGC6231. Niestety samego kształtu Fałszywej Komety nie uchwyciłem z uwagi na niezbyt korzystne warunki albo prędzej przez nieświadomość tego na co patrzę. Co do warunków, to były lepsze niż poprzednio, bo DM była wyraźniejsza, choć też bez szału z powodu hotelowych świateł. Dużo lepszą widywałem na obserwach 40 km od domu. Niedługo po deszczu, masakryczna wilgotność, więc długo musiałem walczyć z parującymi szkłami po wyjściu z klimatyzowanego pokoju, a wcześniej dokładnie osuszyć leżak. Co do zasięgu gwiazdowego, niestety nie mogę być miarodajny z powodu słabych okularów, ale moje i ptolemeuszowe cudo spokojnie widziałem gołoocznie. 20:45, temperatura ok. 30 st. C, lekki wiatr i co rusz przechodzące chmurewki. Zaraz obok Krewetki same narzucające się ładne gromady otwarte NGC6242 i NGC6281. W momencie gdy zacząłem narzekać na brak mających parcie na szkło DSów, rozpocząłem podpatrywanie jednym okiem Sky Safari (przyzwyczajenie z mojego SCT8, które zbyt dużo nie pomaga przy obserwacjach lornetkowych, ale mimo wszystko ograniczyło olśnienie do jednego oka 😀) po to, aby wybrać jakiś kąsek do upolowania. To zmusiło mnie do dokładniejszego niż poprzednio określenia wysokości, od jakiej poszukiwania miałyby sens. Wyszło 30 st. na wprost i ok. 35 st. po bokach z powodu opisanych wzgórz. Tak więc na zmianę, zbieranie pchających się samemu pod nóż "grzybków" albo wyszukiwanie wybranych okazów. Radość z niespiesznego przeczesywania lornetką tak bogatego skrawka nieba (starałem się nie wychodzić ponad Lagunę, która była na ok. 57 st. wysokości) i podziwiania całości nieboskłonu bez użycia optycznych wspomagaczy jest nieopisana. Niestety cuda Centaura czy też Kila były poza moim zasięgiem. Były po prostu przysłonięte malowniczymi skądinąd wzgórzami. Obok Shauli wypatrzyłem gromadę otwartą Cr338, a pod Haczykiem kulistą NGC6388. Kolejna kulka obok to NGC6541, choć już nie w Skorpionie, a w Koronie Południowej. Omiatając Haczyk sama w oko wpadła mi ładna gromada otwarta NGC6322. Kawałek dalej na północ, już w Wężowniku dwie gromady kuliste M62 i M19. Nie mogłem się powstrzymać i powędrowałem ku górze, gdzie wspaniale prezentował się pomimo niezbyt ciemnego nieba Mały Obłok Gwiazdowy Strzelca M24. Zadziałała tu przede wszystkim świadomość tego, że podgląda się przez dziurkę w pyłach Wielkiej Szczeliny i ramienia Strzelca sąsiadów mieszkających dwa piętra wyżej w kierunku centrum Galaktyki, czyli w ramieniu Tarczy, jak pokazuje SS lub jak chce C. Crossen i niektórzy badacze w ramieniu Węgielnicy. W każdym razie miejsce to samo, odległe od nas o 10000-16000 lat świetlnych, ale jak pisze Crossen nazewnictwo ramion nie zostało do tej pory ustandaryzowane i niektórzy mianem ramienia Węgielnicy określają dopiero kolejne ramię położone jeszcze bliżej centrum Drogi Mlecznej (tak jest np. w SS). Największe jednak wrażenie wywarł na mnie Wielki Obłok Gwiazdowy Strzelca, o wymiarach jak mi się wydaje ok. 6-7 st. I znowu, świadomość tego, że ogląda się fragmencik gigantycznej krągłości bezwstydnie wypinającej się na nas dzięki niechcący zadartej kołdrze pyłów międzygwiezdnych, jest niesamowita. Krągłość ta to oczywiście centralne zgrubienie naszej galaktyki, którego częścią jest w istocie Obłok. Z powodu wolno przesuwających się chmur miałem mały kłopot z właściwym jego zidentyfikowaniem. W końcu, gdy te chmury, co mialy przepłynąć przepłynęły, a po długim i bezowocnym wyczekiwaniu na przepłynięcie pozostałych z okolicy Gamma Sgr w Imbryku zdałem sobie sprawę, że już się nie ruszą, utwierdziłem się w przekonaniu, że to na co patrzę to rzeczywiście Wielka Chmura Gwiazd w Strzelcu. Z drugiej strony pięknie zarysowanego Imbryka w oko wpadła mi śliczna, duża gromada kulista M55. Dosyć ciekawie też, niedaleko zenitu, na północny wschód od M24 prezentował się Obłok Gwiazdowy Tarczy. I znów nawiększe wrażenie zrobiło na mnie uzmysłowienie sobie tego na co patrzę. A jest to nawijająca się na centralne zgrubienie Galaktyki wewnętrzna krawędź naszego bardziej zbliżonego ku centrum sąsiada, czyli ramienia Strzelca, które to być może w tym miejscu przecina się z ramieniem Tarczy (nazwa wg nomenklatury SS). Może to też być samo ramię Tarczy, jako że nie zostało to do tej pory jednoznacznie potwierdzone. Na koniec, niedaleko wznoszącego się Saturna postanowiłem wypatrzyć coś ciekawego i wybór padł na M30. Obiekt okazał się ładną gromadą kulistą, aczkolwiek mniej rzucającą się w oczy niż M55. Po półtorej godziny obserwacji obolałe od twardego leżaka kości i omdlałe ręce dały o sobie znać i nadszedł czas zakończenia obserwacji, chociaż przelatujące świetliki i ogłuszający w różnych żabich językach gwar zachęcały do pozostania. Szalę przeważyły komary. Zobaczymy kiedy będzie kolejna sposobność podziwiania południowych skarbów. Pewnie już na nowym miejscu, z lepszym widokiem na południe, choć jak pisałem wcześniej, obawiam się większego zaświetlenia.
  6. Czytam wszystkie Twoje relacje. Już nie raz zainspirowały mnie do ruszenia czterech liter. Wielokrotnie stawały się źródłem dla moich list obserwacyjnych w SS. Dokładnie nie dalej jak wczoraj poprzednia relacja była decydującym impulsem, aby ruszyć się i poobserwować południowe niebo, o co po zmęczeniu spowodowanym całodziennym zwiedzaniu tajskich zakamarków jest trudniej niżby się wydawało jeszcze w kraju. Moją Tento 7x50, którą tu zabrałem tylko z astropowodów, wczoraj po pierwszym zdezorientowaniu nowym ustawieniem gwiazdozbiorów udało mi się w ciągu 20 min. zaobserwować ok. 20 obiektów, potem zaczęły ciąć komary. Gdy zobaczyłem dużą pomarańczową kulkę dość wysoko nad horyzontem, nie za bardzo wiedziałem z czym mam do czynienia. Ale ledwie majacząca po lewej stronie Droga Mleczna (20.59 mag/arc sec2, Bortle 4 wg LPM - nie ma szału, ale i tak lepiej niż ode mnie z miejskiego ogrodu) wskazywała, że musi to być dobry znajomy. Do tego czasu wzrok wstępnie się zaadaptował i po odstawieniu lornetki zauważyłem znany tylko z atlasów pełny kształt Skorpiona. No tak, Antares, tylko że nietypowo wysoko. Teraz już poszło jak z płatka: Altair, Vega, Deneb, M11 prawie w zenicie, M16, M17, M24, M25, M23, M8, M20. No i totalne nowości od dawna wyczekiwane: gigantyczna cudowna Gromada Ptolemeusza M7, trochę powyżej z prawej gromada otwarta Motyl M6, dalej na wschód gromada kulista M69. Potem po drugiej stronie Żądła cudna gromada otwarta NGC6231 i chyba mgławica IC4628, choć po sprawdzeniu, że wg SS jej jasność to 10 mag nie jestem pewien czy to była ona. Niestety nie miałem SS ze sobą i dopiero po powrocie do hotelu sprawdzałem jakie klejnoty widziałem. Nie było to wprawdzie daleko, bo obserwowałam w przepisowej, wymarzonej lornetkowej pozycji, czyli na leżaczku obok basenu hotelowego 😀, ale pamięć jest ulotna, szczególnie po zmęczeniu. Pokot uzupełnił jeszcze wysoko wędrujący Saturn i Korona Południa. Niestety Centaur i Krzyż Południa nie załapały się zasłonięte malowniczymi wapiennymi wzgórzami zasłaniającymi horyzont do około 20 stopni. Mam nadzieję, że w kolejnym miejscu będzie pod tym względem lepiej, choć lp może być niestety dużo większe. Sorry za wcinkę ze swoją mini relacją, ale to jak pewnie się domyślasz też Twoja wina 😀. Dzięki.
  7. Piękne zdjęcie i ciekawa dyskusja zainspirowały mnie do odświeżenia sobie wiadomości nt. struktury Galaktyki. Struktura Drogi Mlecznej bardzo ciekawie opisana jest w "Binocular Astronomy" Craiga Crossena. Wymaga to wprawdzie wysilenia wyobraźni, żeby zwizualizować sobie poszczególne ramiona, przestrzenie pomiędzy nimi, widoki wzdłuż czy też w poprzek nich, a także przez dziurki od klucza, którymi są lokalne rozrzedzenia ośrodka międzygwiazdowego, które obserwujemy z naszego statku kosmicznego "Ziemia", ale po kilkukrotnym przeczytaniu 😀 daje wspaniałą perspektywę i zrozumienie tego na co tak naprawdę się patrzy i gdzie jest to umiejscowione w przestrzeni, gdy podziwia się np. M8, M24, Antaresa czy też kompleks Ro Ophiuchi. Wg Crossena Antares, Sigma czy też Pi Scorpii są częścią gwiezdnej asocjacji Skorpiona-Centaura, która znajduje się na wewnętrznej krawędzi ramienia Oriona, w którym znajduje się Układ Słoneczny. Przy czym my jesteśmy ok. 550 lat świetlnych bardziej oddaleni od środka Galaktyki niż centrum tej asocjacji. Wg Wikipedii również gwiazda Zeta Ophiuchi należy do tej asocjacji. Crossen pisze, "The dim nebulae around Antares, Sigma, Pi and Nu are on the southern fringes of a large complex of bright and dark nebulosity in which is embedded the multiple star Rho Ophiuchi (...). This cloud of interstellar matter lies only 600 to 700 light-years away, but Association is situated generally in front of it, and thus is probably not physically involved. Antares and Sigma and Pi Sco just happen to be moving through the near edges of the cloud." Wynikało by z tego, że Ro Oph leży jeszcze bardziej ku środkowi Drogi Mlecznej niż Zeta Oph. Jednak oczywiście należy mieć świadomość, że odległości podawane są z czasami dość sporym błędem. Również sama asocjacja rozciąga się na pewnej przestrzeni wzdłuż promienia Galaktyki. Jednak w obu przypadkach mówimy tutaj o odległości -set lat świetlnych od nas. Co do materii międzygwiezdnej, autor "Binocular Astronomy" ocenia odległość M24 od Ziemi na 12000-16000 lat świetlnych zwracając uwagę na fakt, że patrzymy na Mały Obłok Strzelca przez okienko w pyle międzygwiezdnym: "This observing technique also acquainted your eyes with the subtle difference between the glow of the Star Cloud and the relatively dark masses of interstellar dust that surround it ("frame it" might be more accurate to say, because the star cloud is more remote - probably twice as far - as the dust clouds)." Wynikało by z tego więc, że pyły te odległe byłyby o ok. 6000-8000 lat świetlnych od nas w kierunku centrum Galaktyki. Wg Crossena są one związane z ramieniem Strzelca, a sama M24 jest prawdopodobnie częścią ramienia Węgielnicy. Choć z drugiej strony, wg Wiki M24 jest częścią ramienia Strzelca. Wtedy pyły musiałyby znajdować się przed tym ramieniem, czyli pomiędzy ramieniem Oriona a ramieniem Strzelca, czyli ok. 2000-3000 lat świetlnych od Układu Słonecznego w kierunku centrum Galaktyki. Jeżeli uznać je za związane z Wielką Szczeliną byłyby i tak wielokrotnie bliżej centrum Drogi Mlecznej niż asocjacja Sco-Cen, a także kompleks Ro Oph. Oczywiście można rozważać dokładność podawanych odległości (pewnie współczesne pomiary np. sondą GAIA mogą podawać jeszcze inne wartości), ale ponownie, rozpatrywany rząd wielkości jest tu jedno- bądź dwukrotnie większy niż w przypadku asocjacji Sco-Cen, która jest częścią naszego ramienia Oriona. Tak więc najprawdopodobniej pyły przysłaniające Sh2-27 nie należą do Wielkiej Szczeliny i leżą znacznie bliżej Ziemi niż ona.
  8. Proponuję też rozpatrzyć okular Baader Zoom 8-24 mm IV. Ja go używam od 3 lat i jestem bardzo zadowolony. Jest to jeden z lepiej skorygowanych zoomów. Z tym, że ja go używam w SCT8, więc przy f/7 może już coś wyłazić, tu nie mam doświadczenia. Jeżeli sensowność zakupu rozpatrywać pod kątem częstotliwości używania, to w moim przypadku jest to strzał w dziesiątkę, bo większość obserwacji wykonuję właśnie za pomocą Baadera. Oczywiście jak każdy zoom nie grzeszy polem widzenia. Ale za to jak dzięki temu uczy starhoppingu😁. Jak czasem przesiadam się na ES14, czuję się aż zanadto rozpieszczony swobodą poruszania się po gwiazdach. Jednocześnie jestem nieswojo przytłoczony ogromem pola, wolę jednak mniejsze pola. Znacznie lepiej czuję się ze SWAN33, choć tu też jest znacznie większe pole niż w Baaderze. To prawda, że przy niektórych obiektach Baaderowi brakuje czasem pola, ale w większości przypadków jest wystarczające i odpada żonglerka okularami, co jest bezcenne na mrozie oraz przy zmiennym seeingu. Wystarczy szybko zmienić ogniskową dostosuwując się do aktualnych warunków. Szybkie testy z przygaszaniem tła np. przy galaktykach. Mniejsze prawdopodobieństwo również strat ubocznych w postaci zgubionych zaślepek. Tym bardziej polecam, jeżeli chodzi komuś po prostu o to, żeby mieć możliwość czasem spojrzeć w kosmos bez rujnowania budżetu domowego i ograniczania wydatków na inne hobby.
  9. Wg Sky Safari to GAIA 6175983721189454976, gwiazda 14.53 wielkości. Niestety brak bardziej szczegółowych informacji. Kolor w SS po prostu biały. Internety też nic nie mówią. Może ktoś ma dostęp do bazy GAIA i sprawdzi ten numer katalogowy.
  10. Wiosenna cegiełka 30 zł poszła😀
  11. Do mnie proszę breloczka nie wysyłać, dziękuję. Przy okazji podbijam temat 😀
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)