Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla 'taurus'.


Nie znalazłeś tego, czego szukałeś? Spróbuj wyszukać:


Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 152 wyników

  1. Przeszedłeś z Taurusa 300 na 350 i dosłownie wyskoczyłeś z grubej rury, a tytuł wątku brzmi 'Ku chwale Pentaxa XL" Proponuję zmienić słowo Pentax na Taurus i sama nazwa powstanie tj. Taurus XL Jeżeli by się taka nazwa przyjęła należało by prze-edytować (lub utworzyć) temat wątku o nazwie 'Ku chwale Taurus XL"
  2. miron

    Taurus 13"

    Wczoraj, po nieco ponad 3 tygodniach od zamówienia odebrałem Taurusa 13" Dzisiaj postanowiłem go pokazać żonie reakcja pozytywna, uff Złożenie jest bajecznie proste, kolimacja trzyma. Jedyna rzecz do "poprawy" to przemalowanie obejmy do szukacza, biała zupełnie nie pasuje do reszty. W komplecie jest jeszcze całun na kratownicę i zestaw pokrowców na cały teleskop. Teraz tylko pogodne nocki i zaczynamy zabawę
  3. Dwie godziny temu spoglądałem na NGC 1501 teleskopem Taurus 12", pod przeciętnym niebem( SQM-L 20.68) z mojej stałej miejscówki ok. 15km na północ od Kielc. Ten obiekt lubi duże powiększenia i muszę przyznać - podobnie jak autor wątku - że prezentował się również moim oczom lepiej bez wspomagania filtrami. Pentax XW7 (powiększenie 214x, źrenica 1.4mm) pokazał gwiazdkę centralną tylko chwilami, dało się też wyzerkać pociemnienia w centralnej części mgławicy. O wiele lepiej NGC 1501 pokazał Pentax XW5 (powiększenie 300x, źrenica 1.0mm). Gwiazdka centralna widoczna na wprost 100x czasu, ciemne okolice wokół niej również, zaś północne i południowe fragmenty wydawały się wyraźnie jaśniejsze, takie "rogaliki". Bardzo przyjemny widok i świetny wybór OT na jesienno-zimowe wieczory!
  4. Na przeciętnym niebie (SQM-L 20.68) w teleskopie Taurus 12" w okularach 15mm (100x) i 10mm (150x) ta galaktyka nie pokazała mi żadnych szczegółów. Okrągły, jasny, mleczny placek. Natomiast okular Pentax XW7 (214x) w chwilach spokojniejszej atmosfery pozwolił dostrzec małe, gwiazdopodobne jądro (a raczej "jądro w jądrze", bo cała galaktyka świeci dość jednorodnym światłem) i słabą, bladą otoczkę. Ja również nie omieszkałem zerknąć na pobliskie dwie członkinie Gromady Lokalnej. NGC 147 napsuła mi sporo krwi, kiepskie niebo jej nie lubi...
  5. Nr 31 "Byk Poniatowskiego" (Ciołek Poniatowskiego) Ten asteryzm/gromada to fragment dawnego gwiazdozbioru Byk Poniatowskiego (Taurus Poniatovii). Nazwa nadana na cześć króla Polski przez polskiego astronoma, rektora Akademii Wileńskiej Marcina Poczobutta-Odlanickiego w 1777 roku.
  6. Ostatnimi czasy pogoda nie jest zbyt łaskawa dla miłośników obserwacji nocnego nieba, niemniej czas najwyższy się zebrać i opisać coś, bez czego nie wyobrażam sobie wędrówek po jesiennym niebie. Obiekt powinien zadowolić zarówno lorneciarzy, jak i posiadaczy wszelkiej maści teleskopów – bo w przypadku NGC 891 każdy rodzaj sprzętu optycznego ma coś do zaoferowania. * Starhopping nie jest specjalnie skomplikowany – musimy wstrzelić się w obszar położony na pograniczu konstelacji Andromedy i Perseusza; mniej więcej w połowie drogi między gwiazdą Almach (γ And) a gromadą otwartą M34 odnajdziemy gwiazdkę HD 14771 o jasności ok. 6.7 mag. Stąd już tylko rzut beretem do celu; resztę wyjaśni nam obraz, wygenerowany z użyciem strony www.sky-map.org: Net podpowiada mi, że NGC 891 znajduje się w odległości prawie 30 milionów lat świetlnych od Ziemi, zaś jej średnica to ok. 100 tys. lat świetlnych – jest więc zbliżona rozmiarami do naszej Galaktyki i podobnie jak ona jest galaktyką spiralną; powyższe wartości mają przełożenie na rozmiary kątowe ok. 13.5’x2.5’. Mamy niewątpliwą przyjemność obserwować ją od strony krawędzi (mniam, mniam - uwielbiam galaktyczne „igiełki”), a jeśli dodamy do tego pyłowe pasmo przecinające galaktyczny dysk na pół, no - to już pełnia szczęścia. Obiekt jest członkiem grupy galaktyk NGC 1023 (notabene, położonej po sąsiedzku i również wartej odwiedzenia). Engiecka została odkryta przez - a jakże - Wiliama Herschela, w pewną październikową noc 1784 roku. Co ciekawe, dla hipotetycznego obserwatora paczającego z NGC 891 w kierunku Drogi Mlecznej nasza Galaktyka będzie niewidoczna, bowiem przesłania ją wspomniany wyżej pył. Pył ów jest interesujacy także z innego względu - mianowicie przypuszcza się, że wybuchy supernowych powodują jego wyrzucanie z galaktycznego dysku w kierunku halo. Tak widzi to HST w paśmie podczerwieni: źródło: hubblesite.org Dobra, dość suchych faktów i naukowych hipotez, pora na to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli garść wrażeń obserwacyjnych. Niech nie zwiedzie nas sumaryczna jasność NGC 891 (solidne 10 mag), bo liderem w kategorii jasności powierzchniowej to ona nie jest (SB 13.7mag)… Każdy, kto ją obserwował wie, że to niełatwy cel - nawet w całkiem sporym teleskopie może sprawiać problemy, jeśli jakość nieba pozostawia zbyt wiele do życzenia. Z tego powodu trza sobie znaleźć przyzwoitą miejscówkę, a wówczas nasza bohaterka z pewnością się nam odwdzięczy. Zacznijmy od lornetek; podczas październikowego minizlociku na Przełęczy Knurowskiej (z udziałem Aśki, Marasa, drugiego Marka, moim oraz buteleczki wiśniówki) potwierdziliśmy widoczność NGC 891 w lornetce 10x50. W tej aperturze nie był to obiekt oczywisty i wyłapany „z przyłożenia”, ale był! Rzecz jasna, trzeba było znać dokładną lokalizację i ustabilizować łapska, by nic się nie trzęsło (pomagał w tym dach auta i rzeczona wiśnówka ). Po chwili skupienia w polu widzenia pojawił się delikatny, subtelny przecinek, zdecydowanie lepiej widoczny zerkaniem. Dla mnie bomba, bo w tak małym sprzęcie nigdy wcześniej jej nie widziałem (gwoli ścisłości, nie próbowałem nawet widzieć). Zachęceni sukcesem, spróbowaliśmy użyć jeszcze mniejszej dwururki (Olympus 10x42); mimo kilkuminutowych starań, ogłosiłem klapę przedsięwzięcia - choć Panas stwierdził, że ją ma. Ale czy na pewno? O tym napisze pewnie sam zainteresowany. W lornecie 25x100 (którą też mieliśmy na stanie) galaktyka okazała się już całkiem oczywista, a z tego co pamiętam, to i 15x70 spokojnie daje radę. Fajne doznania zafundował mi też swego czasu achromacik 80/400; obserwując igiełkę pewnej jesiennej nocy w 2013 r. (z Naglerem 12 mm na pokładzie), zanotowałem, że pomiędzy zachodem młodego Księżyca a ich nadejściem chmur mi się wyrwać godzinkę czystego nieba, podczas której mały refraktorek znów mnie zaskoczył. (…) W niewielkim achro wyskoczyła mi już po krótkiej chwili, jako podłużna, dość słaba smuga światła, coś jakby ślad delikatnego muśnięcia pędzlem. Zerkaniem oczywista, z upływem czasu stawała się coraz lepiej widoczna patrzeniem na wprost. Oczywiście o ciemnym pasie materii widocznym na zdjęciach i w większych aperturach można było zapomnieć, ale i tak widok był miły dla oka. W pobliżu tej NGC-etki znajduje się gromada Abell 347. Dysponując trzynastocalowcem, podczas tegorocznego, wrześniowego nowiu wyłowiłem w tym rejonie sporo galaktycznych kłaczków. Dwanaście i więcej cali lustra to już prawdziwy odjazd. Pewnej sierpniowej nocy w Roztokach, obserwując wspólnie z Piotrkiem Guzikiem i Jurkiem (Kraterem), podziwialiśmy ją w Columbusie 400/1800, używając Delosa 14 mm. To był jeden z tych widoków, które zapamiętam na długo – NGC 891 zajmowała całkiem spory obszar w polu widzenia, ciemny pas zdawał się być wręcz trójwymiarowy, że nie wspomną o centralnym zgrubieniu i kilkunastu słabych gwiazdkach, świecących na tle galaktyki i w bezpośrednim jej sąsiedztwie. Równie dobre wrażenia zapewnił mi całkiem niedawno, także w Bieszczadach, poczciwy Taurus 300/1500, zaopatrzony w nasadkę bino Denkmeiera i parkę TV Panopticów 24 mm. W tym przypadku wrażenie trójwymiarowości obrazu jeszcze się spotęgowało (choć po prawdzie obraz był już dość ciemny). Widok w okularze nieźle oddaje poniższy szkic: źródło: www.asod.info Swoją drogą ciekaw jestem w jakiej najmniejszej aperturze da się to pasmo złapać. Uwe Glahn donosi, że 8 cali to aż nadto (choć z opisu zawartego w The Night Sky Observer's Guide wynika, że nie jest to możliwe). Może spróbujesz i dasz znać jak poszło? PS Amatorom wdzięków „pasiastych” galaktyk polecam również NGC 1055 w Wielorybie, ale to pewno temat na osobny odcinek Obiektu tygodnia… A, zapomniałbym, sir Patrick Moore stwierdził, że w katalogu Caldwell NGC 891 zajmie pozycję numer 23. * - galaktyka powinna zadowolić nawet Marasa, z uwagi na obecność ciemnego, pyłowego pasa – jak na ironię niewidocznego jednak w lornetach. Chociaż, gdy pomyślę o Miyuachi BR 141 Pawła Trybusa, nie jestem już w stu procentach pewnie prawdziwości tego twierdzenia…
  7. lukost

    Nie wiem...

    Pospieszyłeś się z zakupami, a tymczasem https://astropolis.pl/topic/69237-taurus-400-f42/
  8. Szarlej

    Nie wiem...

    Decyzja podjęta, Taurus 12 jest już u mnie. Standardowa optyka, trójramienny pająk, bez wentylatorów i grzałek, ale zainwestowałem w pokrowce i wygląda na to, że dobrze zrobiłem. Jestem aktualnie na Morawach w pracy, ale dzisiejsza nocka zapowiada się pogodnie i chyba coś poobserwuję. W kwestii okularów postanowiłem póki co odsunąć myśli o nasadce bino i zaopatrzyć się w zestaw ogniskowych dających powiększenia i źrenice odpowiednie dla moich głównych celów obserwacyjnych.
  9. Stare ludowe porzekadło mówi, że każdy kij ma dwa końce. Nie inaczej rzecz ma się z ciemnymi mgławicami, będącymi wizualną emanacją Obłoku Molekularnego Byka. One też mają swoje jaśniejsze strony. ;) Jako, że nie czuję się na siłach konkurować z naczelnym polskim specem od "ciemnotek", zająłem się tym, co dostrzec łatwiej, czyli kilkoma mgławicami refleksyjnymi, skatalogowanymi przez panów Sydneya van den Bergha, Stefana Cederblada oraz – i tu zaskoczenie – E. E. Barnarda. Tak, tak, w spisie Edwarda Emersona też znalazło się pojaśnienie, oznaczone numerem 10. W sieci znajduje się zaskakująco mało informacji o tym obiekcie; czego zatem wypatrywać? Niczego innego jak delikatnego, bladego obłoczka, ulokowanego w ciemnych trzewiach Barnarda 7. Mgławica to owalna, nieco nieregularna plama, o trudnych do zdefiniowania granicach i rozmiarze ok. 8'. Van den Bergh 27, położony około stopień na wschód od B10, to równie ciężki orzech do zgryzienia; pierwsza obserwacja była mocno (baaardzo mocno) niepewna, ale szczęśliwie szybko udało się powtórzyć ją przy lepszych warunkach pogodowych. Vdb 27 jawi się obserwatorowi jako niewielkie pojaśnienie, przylegające do położonej po jego południowej stronie gwiazdki HD 283571 o jasności 10.2mag. Na zdjęciach widoczny jest skomplikowany kształt mgławicy, przypominającej dwa położone tuż obok siebie kometarne warkocze, przedzielone subtelnym, ciemnym pasmem. W dwunastocalowym teleskopie tych szczegółów nie wyłapałem – widać było jedynie jednolitą, bladą, niewielką (ok. 3-4') plamkę; jak już wspomniałem, to obiekt dość trudny, zdecydowanie bardziej wymagający od vdB 29 i 31. Oba obiekty odnajdziemy na pograniczy konstelacji Byka i Woźnicy, a starhopping warto rozpocząć od jasnej gwiazdy ι Aur, odchodząc – odpowiednio – 2.5 stopnia na południe (do vdB 31) i 3 stopnie na południowy zachód (do vdB 29). Obie to łatwizna - niepowtarzalny efekt zaparowanej optyki jest oczywisty. ;) Van den Bergh 29 to mgławica refleksyjna okalająca biało - niebieską gwiazdę HD 30378 o jasności 7.4mag, przy czym najwyraźniej widoczną cześć obszaru mgławicowego odnajdziemy nieco na zachód od tej gwiazdy. HD 30378 najłatwiej namierzyć, odnajdując malutki asteryzm złożony z trzech gwiazdek, układających się w kształt litery "L", przy czym gwiazdka będąca przedmiotem naszego zainteresowania jest położona na północno – zachodnim skraju tej gromadki. Granic Barnardów 26-28, skupionych wokół van den Bergha 31 nie byłem jednak w stanie wyłapać, choć po braku gwiazd dało się stwierdzić, że one tam są. Z kolei sama mgławica okazała się bardzo ładna, będąc widoczna jako wyraźnie pojaśnienie wokół gwiazdki HD 31293 o jasności ok. 7mag, typu widmowego (najprawdopodobniej) A0V. Gwiazda HD 31293 alias (zmienna) AB Aurigae to niewątpliwie ciekawa błyskotka: młoda (ok. 2-4 milionów lat), otoczona potężnym, pyłowo – gazowym dyskiem, w którym rozpoczęło się właśnie formowanie planet. Jako ciekawostkę dodam, że w pobliżu obu tych mgławic refleksyjnych skryła się gromada kulista Palomar 2. W teleskopie dwunastocalowym najlepiej widać ją przy pow. ok. 100-150x, ale i tak możemy spodziewać się tylko bardzo słabego, widocznego zerkaniem "kleksa" o rozmiarze ok. 2' i jasności w okolicy 13mag (przy czym jasność powierzchniowa jest – rzecz jasna – zdecydowanie mniejsza); śladów rozbicia próżno jednak wypatrywać. Czemu o niej piszę? Ano, za osłabienie blasku gromad kulistych z katalogu Palomar odpowiedzialne są dwa czynniki – znaczna odległość lub przesłonięcie przez pyły przynależne naszej Drodze Mlecznej. Tak się jakoś złożyło, że tuż na północ od "dwójki" przyczaił się Barnard 221. Granice tej ciemnotki są równie trudne do wyodrębnienia jak w przypadku kompleksu B26-28, ale ona tam jest – tło jest praktycznie pozbawione gwiazd. Ale ciii... – ponoć Maras jej jeszcze nie widział, a on bardzo nie lubi, gdy pisze się o nieznanych mu rzeczach z katalogu B. ;) Podążając dalej na południowy – zachód, wzdłuż rozległego, ciemnego pasma B19 i 22, docieramy do IC 2087 (w katalogu Barnarda to numer 14). Ta mgławica została odkryta przez Barnarda w dniu 18 stycznia 1892 roku; IC-ek to małe (ok. 4'), lecz niezbyt trudne do wyłapania pojaśnienie pośrodku niczego - znaczy ciemnej pustki, okolonej przez trójkąt złożony z niezbyt jasnych gwiazd. Zaraz, zaraz – czy aby na pewno niczego? W podczerwieni coś tam jednak widać. ;) Co tam jeszcze wynajdziemy? O, jest Cederblad 33 – zatopiony "wewnątrz" Barnarda 17. W jego przypadku zaliczyłem jedną mocno niepewną obserwację (podczas której chyba widziałem jakieś pojaśnienie - z naciskiem na "chyba" i "jakieś") i kolejną, w lepszych warunkach, podczas której potwierdziłem paskudę; to niemal "doklejone" do słabej gwiazdki pojaśnienie, bardzo subtelne i najsłabsze ze wszystkich celów z tej kategorii (nie licząc oczywiście NGC 1555, czyli Zmiennej Mgławicy Hinda, która jest prawdziwym ekstremum). Rzeczoną NGC 1555 można zadawać za karę niegrzecznym obserwatorom. ;) Wyłapałem ją, ale to jedna z najtrudniejszych mgławic, z jakimi miałem do czynienia. Gdybym nie wiedział, że ona tam jest - przeoczyłbym, ale widoczne zerkaniem pojaśnienie (wyglądające w okularze jak delikatny odblask od gwiazdy) pojawiało się tylko z jednej strony. Słabizna to straszna, ale i satysfakcja spora. W użyciu był Nagler 12 mm i Pentax XW 7. Na deser zostawiłem sobie mgławicę Merope – trójkątną, położoną równolegle do warkocza Alkione; mgiełka wygląda jak warkocz pyłowy jakiejś komety – jest piękna! Wyłapałem też całkiem wyraźną mgławicę wokół Mai, natomiast poległem na IC 349 – ale to temat na osobną opowieść. PS To miał być większy projekt obserwacyjny, realizowany wespół z Panasem, opisujący teren starcia sił światła i ciemności ;) - czyli stosunkowo bliski, niespokojny, gwiazdotwórczy region, znany jako Taurus Molecular Cloud. Niestety, brak pogody i dostępu do wystarczająco dobrego nieba nie pozwolił nam na rzetelne podejście do przynależnych Bykowi ciemnych mgławic (pojaśnienia, których wyłuskanie było moim zadaniem, okazały się znacznie łatwiejsze). One tam są – co da się odczuć po wyjątkowo ubogim w gwiazdy tle, ale by zdefiniować ich granice i kształty trzeba naprawdę niezłych warunków obserwacyjnych – lepszych niż moje (z Knurowskiej), Marasowe (blizińskie) i zlotowe (Oderne). Drogą eliminacji pozostały nam Bieszczady, a do tematu pewnie jeszcze wrócimy. Czesaliśmy (z grubsza) ten obszar nieba: Użyty sprzęt to Taurus (a jakże!) 300/1500 i (domyślnie) okular Meade 26 mm. Niniejsza relacja jest pokłosiem kilku sesji z listopada i grudnia 2015 r., a obrazy wygenerowano z użyciem Aladin Lite.
  10. Teleskop kratownicowy (np. Taurus takie robi).
  11. piotrfie

    Nie wiem...

    Taurus 12 (15kg) a także już nie produkowana 13 (19kg) jest na prawdę mobilny sprzęt. Trzynastkę na raz można zabrać po schodach (mieszkam na trzecim piętrze), choć przeważnie biorę na dwa razy bo jeszcze trzeba zabrać regulowane astrokrzesełko, a ono waży też trochę i jest nieporęczne.
  12. daniel.s

    Nie wiem...

    Lustro 8" pozwala już na bardzo dużo i może być dla wielu teleskopem na długie lata. Myślę, że do sporadycznego oglądactwa "wszystkiego po trochu" jest wręcz idealne. Dla mnie jednak po kilku latach użytkowania znoszenie tego sprzętu z 4 piętra zaczęło być męczące i przez dobrych kilkanaście miesięcy szukałem dla siebie sprzętu bardziej mobilnego. Próbowałem innych, bardziej kompaktowych konstrukcji, ale zawsze pozostawał niedosyt apertury. Okazało się że Taurus 12", ważący około 15 kg, daje się znosić na raz, będąc tym samym (dla mnie) bardziej mobilny od pełnej tuby 8". Oczywiście nadal jest to pewien wysiłek, ale taki złożony truss jest dużo bardziej poręczny od syncianego dobsa czy tuby 8". Dodatkowa zaleta - w aucie zajmuje tyle miejsca, co jeden pasażer, więc nie trzeba wybierać, czy na wakacje zabrać teleskop czy rodzinkę Z minusów - szybkie parowanie LW i mniejsza wygoda obserwacji stosunku do 8".
  13. lukost

    Nie wiem...

    Paweł, przecież dobrze wiesz. Tylko Taurus, 350 mm naprawdę jest jeszcze mobilne. Odpuść te lustra Oriona i super hiper wyciągi, weź wersję basic. Ona i tak cię zadowoli. Poproś Adama o dorobienie dystansów na kratownicy, z czasem dokupisz nasadkę - za chwilę na rynek wejdzie choćby Baader Maxbright II, zapowiada się ciekawie. Do tego parka Morfeuszy 14 mm czy APMów 12.5mm (są teraz w cenie poniżej 250 euro), a z dłuższych np. ESy 24 mm w wersji 68*. To nie są jakieś horrendalne koszty.
  14. No cóż, jeśli mowa o sprzętach (prawie) idealnych to Taurus 330. To mój docelowy sprzęcior do wizuala. Zasięg spory, a sprzęt nadal mobilny (z okularami i innymi drobiazgami całość tak ze 20 kilo i zajmuje tylko pół bagażnika).
  15. Planetarka, która rozpala umysły na sąsiednim forum . Tak z ciekawości luknąłem sobie na N7027 i podczas obserwacji z soboty na niedzielę popełniłem taki oto szkic . Sprzęt: Taurus 16" z nowo zakupionym okularem Delite 5mm (370x) i z barlowem TMB 1.8x (x670), na platformie. Seeing miałem rewelacyjny, gwiazdy punktowe, obiekt w zenicie. Choć w takim powiększeniu (670x) to już niezła gimnastyka nawet na platformie paralaktycznej. W moim odczuciu to wyższe powiększenie nie wniosło prawie nic nowego do obrazu. Szkic nie jest idealny. Trudno narysować to co widać tylko zerkaniem, a tak było z tym ciemnym pasem. Również skaner trochę zdegradował szkic, czyniąc ciemny pas bardziej wyraźnym. Ale w sumie jestem zadowolony z rezultatu :), zwłaszcza, że to pierwszy szkic po dość długiej przerwie. Fajnie też planetarka wygląda w OIII. Wszystkie gwiazdy znikają i zostaje tylko ona, jasna jak pochodnia ps. mam jeszcze szkic NGC7332 z sąsiadką z tejże nocki, ale dwójka moich małych urwisów skutecznie sabotuje twórczość taty . Nie wiem jak pozbyć się tłustych plam ze szkicu. Chyba trzeba będzie go przerysować jeszcze raz.
  16. Fajnie opisane Z tym patrzeniem bez muszli ocznych, to mam podobnie z Ultimami 30mm. Jak wrota do innego wymiaru. Szkoda, że ten Taurus nie dojechał. N6934 powinien już ładnie rozbić w gwiezdny pyłek. Ps. Chyba nigdy nie zrozumiem tej pogoni do oglądania dsów w jak najmniejszym sprzęcie. Po co to wzrok psuć?
  17. Ostatnie starty chińskich rakiet orbitalnych 2019-09-22. W ostatnich dniach Chiny przeprowadziły dwa udane starty orbitalne. Z Taiyuan wystartowała 12 września rakieta Długi Marsz 4B z trzema satelitami, a tydzień później w Jiuquan przeprowadzono start rakiety Długi Marsz 11 z pięcioma ładunkami. Satelita rządowy i eksperymenty na orbicie Z kosmodromu Taiyuan w północnych Chinach wystartowała 19 września rakieta Długi Marsz 4B. Po udanym locie umieściła na orbicie dwa satelity obserwacyjne i eksperyment testujący żagiel słoneczny jako napęd. Głównym ładunkiem misji był cywilny satelita rządowy Ziyuan 1-2D. Satelita został wysłany na polarną orbitę heliosynchroniczną, skąd będzie rejestrował obraz w psketrum światła widzialnego i bliskiej podczerwieni na potrzeby planowania urbanistycznego, zarządzania zasobami naturalnymi, ochrony środowiska oraz zarządzania klęskami żywiołowymi. Dwoma dodatkowymi ładunkami lotu były: mikrosatelita BNU-1 do prowadzenia obserwacji zmian pokrywy lodowej w rejonie polarnym oraz identyfikacji statków przemierzających szlaki handlowe w tym obszarze oraz Taurus 1 - satelita standardu CubeSat z żaglem słonecznym, przeznaczonym do obniżania orbity i deorbitacji. Satelity obserwacyjne Zhuhai 1 Z kosmodromu Jiuquan wystartowała 19 września lekka rakieta nośna Długi Marsz 11, wynosząc na orbitę pięć satelitów budowanej komercyjnej sieci obserwacyjnej Zhuhai 1. Cztery z pięciu wysłanych satelitów są wyposażone w wielospektralne urządzenia obrazujące, a jeden w kamerę wideo, umożliwiającą rejestrację obrazu o rozdzielczości 1 m/px. Firma Zhuhai Orbita Aerospace Science and Technology planuje zbudować konstelację satelitów obserwacji radarowej, światła widzialnego, podczerwieni i wideo składającą się z 34 statków. Po czwartkowym locie ich flotylla urosła do 12 statków. Podsumowanie W tym roku przeprowadzono już 60 udanych startów orbitalnych. Chiny wysłały swoje rakiety 16 razy podobnie jak Stany Zjednoczone i Rosja. W przypadku Chin 2 starty nie zakończyły się powodzeniem. Ostatnia chińska awaria miała miejsce 22 maja, gdzie zawiódł 3. stopień rakiety Długi Marsz 4C. Wrześniowy start rakiety z tej samej rodziny był pierwszym po tej awarii. Źródło: SN/Xinhua Opracował: Rafał Grabiański Więcej informacji: • informacja prasowa o udanym starcie rakiety Długi Marsz 11 z satelitami Zhuhai-1 • informacja prasowa o udanym starcie rakiety Długi Marsz 4B z trzema ładunkami Na zdjęciu: Rakieta Długi Marsz 11 podczas startu z satelitami flotylli Zhuhai-1. Źródło: XInhua/Wang Jiangbo. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ostatnie-starty-chinskich-rakiet-orbitalnych
  18. Jeśli chodzi o kolimację to niestety nie jest idealnie. Proste rurki jednak gdzieś się uginają. Po skolimowaniu teleskopu w pozycji 45* różnice na maksymalnych odchyleniach są na poziomie 1/4 obrotu jednej śruby kolimacyjnej. W wizualu w niczym nie przeszkadza, ale występuje. Zapewne dlatego Taurus nie robi już teleskopów z prostymi rurkami. Rurki w dolnej klatce przechodzą przez górny pierścień i są przykręcane do dolnego blokując się jednocześnie w górnym pierścieniu. Bardzo to proste i szybkie - złożenie całego teleskopu to 1-1,5 min. W porównaniu do kratownicy to bajka. Wstawię zdjęcia to będzie wszystko jasne. Rurki wyjmuje się do transportu. Są trzy rurki więc 6 śrub - góra i dół po jednej. W sumie nie śruby tylko pokrętła. Projekt oczywiście robiłem. Trzeba to było wszystko policzyć no i na CNC zrobić do wycięcia.
  19. Wybaczcie, zupełnie zapomniałem napisać na forum o nowym numerze. ---- AUTOSTOPEM PRZEZ GALAKTYKĘ Szóstego lutego 2018 roku doszło do niezwykłego wydarzenia. Rakieta Falcon Heavy została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną z wyrzutni LC-39A na Florydzie, wynosząc w swoim pierwszym locie nietypowy ładunek. Elon Musk, założyciel SpaceX, wysłał w Kosmos... samochód Tesla. Teraz mamy na niebie nie tylko mały i duży wóz... Mamy jeszcze Teslę Roadster! DROGA DO ODKRYWANIA GWIAZD ZMIENNYCH Zapraszamy do pierwszej części artykułu Gabriela Murawskiego pt. „Droga do odkrywania gwiazd zmiennych”. Wiosną 2016 roku autor aktywnie uczestniczył w projekcie Zooniverse – Exoplanet Explorers, w którym miał możliwość pracowania na danych uzyskanych przez sondę Kepler. Ogrom danych na temat gwiazd zmieniających swoją jasność zachęcił go do próby odnalezienia takiego obiektu na podstawie obserwacji. Już w sierpniu 2016 odkrył swoją pierwszą gwiazdę zmienną. Chcecie dowiedzieć się, jak odkryć gwiazdę zmienną? Prześledźcie sposób pracy z tego typu obiektami. TAJEMNICE 1I/`Oumuamua W drugiej połowie października 2017 roku astronomów zajmujących się badaniem Układu Słonecznego zelektryzowała niesamowita wiadomość – odkryty kilka dni wcześniej obiekt, zaklasyfikowany początkowo jako nieokresowa kometa okazał się pierwszą w historii astronomii pozasłoneczną planetoidą obserwowaną w Układzie Słonecznym. Odkrycie to otworzyło zupełnie nowy rozdział w historii astronomii – bezpośrednie obserwacje drobnych ciał pochodzących z innych układów planetarnych. O pozasłonecznej planetoidzie opowie Wam Piotr Guzik. WZIĄĆ BYKA ZA ROGI – TEST 16” TELESKOPU FIRMY TAURUS Dobson Taurus T400 Classic to niezwykły teleskop, który otrzymaliśmy do testów od właściciela firmy Taurus – Adama Salawy. Początkowo test miał się ukazać już w lutym, ale materiału i chęci do obserwacji było tak dużo, że chcieliśmy zatrzymać teleskop nieco dłużej! Z niezwykłym polotem przez test teleskopu poprowadzi Was Damian Demendecki. Przyznam, że sam czytałem ten artykuł z wypiekami na twarzy. SPIS TREŚCI • Autostopem przez Galaktykę - udany pierwszy start rakiety Falcon Heavy • Wieści ze świata astronomii i astronautyki // Kosmonauta.net • Astrogastronomia pod polskim niebem • ISS: Jak przetrwać i nie zwariować? // Dominika Jasińska • Tajemnice 1I/`Oumuamua // Piotr Guzik • Początki astronomii // Marta Chajczyk • Orion - Gwiezdny kalejdoskop // Jan Desselberger • Warsztaty młodego astronoma // Wiktor Niedzicki • W zagadkowym świecie gwiazd // Dominika Jasińska • Kalendarium marzec // Maria Pacholak-Cybulska • Luna naszą przewodniczką // Damian Demendecki • Obserwujemy planety // Damian Demendecki • Niebo poranne / niebo wieczorne • Niebo w marcu 2018 • Kalendarz astronomiczny // Piotr Brych • Efemerydy gwiazd zmiennych // Gabriel Murawski • Aktualności ze świata komet // Piotr Guzik • Ciekawe obiekty mgławicowe // Piotr Guzik • Droga do odkrywania gwiazd zmiennych - część pierwsza // Gabriel Murawski • [BIBLIOTECZKA] Moda, wiara i fantazja w nowej fizyce Wszechświata // Maria Pacholak-Cybulska • [FILM/KINO] National Geographic „Mars” // Tomasz Wiśniewski • [GRALNIA] Deluxe Galaga // Tomasz Wiśniewski • Wziąć byka za rogi – test 16” teleskopu firmy Taurus // Damian Demendecki • Astrofotografia Roku 2017 - wyniki IV finału • Astrofotografia Roku 2018 - wyniki etapu styczniowego Pozdrawiam Mariusz Kulma
  20. Korzystając z ostatnich, pogodnych nocy (a zwłaszcza nocy 07 sierpnia), natchnienia tym artykułem: i przekonaniem, że wizual not dead, postanowiłem zmierzyć się z planetarkami z katalogu Abella i podzielić się swoimi zapiskami. Co prawda nie lubię szukać obiektów obserwacji tylko "na zaliczenie", ale kilka z tych celów tak właśnie wygląda, co w sumie nie umniejszyło satysfakcji z ich dostrzeżenia. Były to 3 nocki obserwacyjne, w tym jedna z super niebem jak na zaświetlony Dolny Śląsk. Sprzęt to Taurus 16" f4.5 + szkiełka. Ogromną pomocą okazały się dokładne mapki z tego linku: http://www.reinervogel.net/pdf/Abell_PN.pdf bez nich nie byłoby tej relacji . Abell 43 w Wężowniku: Dość szybki łup, łatwa w namierzeniu i widoczna również bez filtra. Dużo lepiej jest w UHC. W okularze przeglądowym (Nagler26) widoczna jako malutka okrągła tarczka. W BCO 18mm najlepszy widok, w środku mgławicy widać stłoczone trzy gwiazdki. Abell 46 w Lutni: Naszukałem się jej. Pełno gwiazd, nie za bardzo wiedziałem czy jestem we właściwym miejscu. Bez filtra nic nie widać. Z UHC widoczna! Najlepiej w BCO 18mm, zerkaniem, chwilami znikała, ale oczywista plamka światła. W odległości ok 30' piękny sznur słabych gwiazdek ciągnący się przez pole widzenia. Abell 50 w Smoku: Widoczna już w okularze przeglądowym bez filtra. Trochę przeszkadza pobliska gwiazda. Ładna idealnie okrągła tarczka.Dobrze reaguje na UHC/OIII i na duże powiększenia, ale lepszy filtr UHC, bo zostawia więcej gwiazd i widok jest przyjemniejszy. Abell 53 w Orle: Ekstremum, dopiero i tylko w D14 z UHC pojawiło się nad pobliską gwiazdką blade kółeczko. Słabsze warunki. Abell 55 w Orle: Najlepiej widoczna w OIII i Delosie 14mm, wtedy jest oczywista, ale widoczna też w okularze przeglądowym. Nie ma równomiernej jasności, lewa, górna strona jaśniejsza. Przez pomyłkę gdzieś jeszcze trafiłem na jedną planetarkę w pobliżu. A i bez filtra nie widać Abell 61 w Łabędziu: Słabiutka i ulotna mgiełka widoczna tylko z filtrami. Tarcza bardziej zarysowana z jednej strony.Dość trudna, ale fajna kulka. Abell 62 w Orle : Obserwacja niepewna. W D14 i OIII coś mignęło ze dwa razy. W czasie obserwacji duża wilgotność powietrza się zrobiła, może to przez to. Abell 65 w Strzelcu: Pomimo, że była już nisko nad horyzontem udało mi się ją dostrzec jako podłużną plamkę światła na tle gwiazd. Zerkaniem oczywista, dość łatwa. Abell 70 w Orle: Bez filtra nic nie widać. Najlepsza w OIII i Delosie 14mm i SSW 10mm. Oczywista plamka światła. W UHC też ją widać, ale tylko zerkaniem. Nie widziałem pojaśnienia w miejscu, gdzie jest galaktyka, ani dziury w środku. Jeszcze tu wrócę Abell 72 w Delfinie: amorficzna i rozlazła, nestety nie przypomina zdjęć DSO. Tylko z filtrami widoczne zerkaniem dwie, półokrągłe części. W pobliżu dość jasna gwiazda. Abell 75 w Cefeuszu: Widoczna też bez filtra. Okrągła z jaśniejszą częścią. W środku widoczna gwiazda centralna i jeszcze 2 gwiazdki. Abell 77 w Cefeuszu: ciężkie cholerstwo. Bardzo ulotna, widoczna tylko chwilami w D14 i BCO18 i filtrami. Spędziłem przy niej ok godzinę próbując różnych kombinacji filtrów i powiększeń, fakt że warunki też były słabsze. Abell 78 w Łabędziu: Bez filtra nic nie widać. Z OIII ulotna, ale oczywista okrągła mgiełka wokół gwiazdy centralnej. Fajne pole gwiazdowe, planetarka widoczna pomiędzy dwiema dość jasnymi gwiazdami. Abell 81 w Cefeuszu: Łatwa, widoczna bez filtrów, od razu rzuca się w oczy w okularze przeglądowym. Mała tarczka o równomiernej jasnośći. Lista nie jest jeszcze kompletna, pozostało parę potencjalnych celów. Może jeszcze zdążę we wrześniu. Mam też pewien niedosyt, bo na kilku planetarkach nie szalałem z powiększeniem, a można było. Mam nadzieję, że zachęcę tym innych obserwatorów do spróbowania. Niektóre cele pokazują, że nie taki Abell straszny jak go malują zdjęcia: http://www.stathis-firstlight.de/deepsky/abell.htm http://www.faint-fuzzies.de/en/observations_abell_pn.html
  21. Po kilku tygodniach oczekiwania, weekendową noc 3/4 sierpnia udało mi się spędzić na całkiem udanych obserwacjach w rodzinnych stronach. Po bardzo dobrym 2017 i 2018 roku, obecny jest ubogi nie tylko pod względem częstotliwości obserwacji, ale też warunków na jakie trafiam. Wiosenny kilkudniowy wypad obserwacyjny był nieustanną walką z chmurami i wilgocią, a i jedyna lipcowa noc okazała się klapą za sprawą zasłony chmur wysokiego piętra. Głód obserwacyjny spotęgowany był niedawną rewolucją sprzętową, za sprawą której zamieniłem klasyczną ósemkę na dobsie na sprzęt wyraźnie większy, a zarazem zdecydowanie bardziej mobilny, jakim jest Taurus 12". Pierwsze wrażenie było takie, że człowiek chciałby odhaczyć jakieś brakujące Herszele, wyłuskać paskudztwa z serii obiekt tygodnia, a tu musi się zmagać z chęcią sprawdzenia jak wyglądają w takim lustrze oklepane Messiery. A że wyglądają kapitalnie i odkrywają masę szczegółów, to pierwsze półtorej godziny zbierałem szczękę z ziemi, robiąc ich szybki przegląd przez nową maszynę. Z drugiej strony czas ten pozwolił na oswojenie się z nowym sprzętem oraz ze skalą obrazu - postanowiłem pozostać przy podobnych wartościach źrenicy wyjściowej jak w 8", co poskutkowało wyraźnie większym powiększeniem. I tak sesję numer 241 rozpocząłem od M13 pokazującej rozbicie aż do samego centrum i M92 - też pięknej, nieco bardziej skoncentrowanej w kierunku centrum. M27 odkryła przede mną "nowe" części mgławicy po obu stronach ogryzka, a jego kształt został zarysowany wyraźniej. Pierścionek M57 był po prostu jaśniejszy, bardziej kontrastowy z subtelnym mglistym wnętrzem. Z sympatią spojrzałem też na dziką kaczkę, wyśmienicie zaserwowaną przez Morfeusza 12,5 mm i powędrowałem dalej w kierunku M16 i M17. Z orłem mam pewien problem - mam wrażenie, że gdzieś między gwiazdami gromady widać subtelną mgiełkę, ale nie jestem pewien czy nie jest to efekt świecenia kilkunastu jasnych gwiazd. Mam wrażenie, że przydałby się tu okular o dłuższej ogniskowej, może złapanie większego pola i szerszego kontekstu tła pozwoliłoby łatwiej rozpoznać pojaśnienie. Z kolei omega pokazała oprócz znanego kształtu łabędzia "farfocle" w najjaśniejszej części mgławicy, ale też dodatkowy rozległy obszar mgławicy. Będąc w temacie letnich mgławic nie mogłem odpuścić Veila. Tu również poczułem brak dłuższego okularu i w przypadku wschodniej części, można było dosłownie podróżować po różnych partiach tej subtelnej łukowatej mgławicy i podziwiać jej detal. Zachodnia część zaskoczyła mnie jasnością i kontrastem wijącego się pod gwiazdą 52 Cygni pojaśnienia (tutaj okularek 26 mm był w sam raz). Na koniec owego przeglądu postanowiłem trochę pogalaktyczyć. Pierwszą bohaterką była M51, która po chwili zerkania pokazała zarys pięknej spiralnej struktury. Później padła majestatyczna M31 ze swoim bardzo wyraźnym pasem materii - chyba pierwszy raz pomyślałem, że nie musi to być obiekt tylko lornetkowy. Wcześniej przez 8” podczas lepszych nocy udawało się wyłapać pas, ale nigdy nie był tak oczywisty. Na szczęście prognozy mówiące o nadchodzących po północy chmurach nie sprawdziły się i wystarczyło mi czasu na kilka nowych obiektów, które upatrzyłem sobie w okolicach Orła i Strzały, przeglądając TNSOG. Pierwszym z nich była znajdująca się w Tarczy średniej wielkości kulka NGC6712, pozostająca bez rozbicia, lecz z widoczną "granulowatością" i średnią koncentracją w kierunku centrum. Uroku dodała jej znajdująca się jakieś pół stopnia na wschód mgławica planetarna IC1295, widoczna razem z kulistą w jednym polu widzenia Morfeusza. Obiekt ten jednak wymagał chwili skupienia, gdy wyskoczył z tła jako słaby, owalny kleks. Obserwacja par różnego rodzaju DSów, położonych w różnej odległości od układu słonecznego, w jednym polu widzenia zawsze robi na mnie duże wrażenie. Działa pobudzająco na wyobraźnię jak zbudowana jest nasza galaktyka, dając coś w stylu efektu 3D. Będąc w okolicy, spojrzałem też na otwartą NGC6664 ujętą w katalogu H400. Pokazała 15-20 podobnej jasności, nieregularnie rozmieszczonych gwiazd. Następnie skierowałem Taurusa w kierunku konstelacji Orła, by namierzyć kilka nieznanych mi mgławic planetarnych. Pierwszą była NGC6751, ujawniająca się jako obiekt gwiazdopodobny w morfeuszu 12,5, a dopiero w ESie 6,7 mm nabrałem przekonania jakiego rodzaju obiekt oglądam. Mgławiczka jest nieduża, ale jasna, widoczna jako dysk, bez zalążka jakichkolwiek struktur. Bardzo podobnym obiektem była NGC6778, choć wydawała się nieco słabsza, a kształt (zbliżony do dysku) był trochę mniej wyraźnie zarysowany. Kolejnym obiektem była NGC6772 - planetarka zupełnie inna niż poprzednie. Zaprezentowała się jako owalne, jednorodne i subtelne pojaśnienie tła, bardziej przypominając słabą galaktykę niż mgławicę planetarną. Jest dosyć słaba, ale widoczna bez problemu - wyskoczyła akurat w obszarze ubogim w gwiazdy. Na końcu padła NGC6781, która szybko stała się jedną z moich ulubionych planetarek. Na pierwszy rzut oka ten średniej wielkości szary dysk ujawnia detal w postaci lekko rozmytej północnej krawędzi, kontrastującej z ostro zarysowaną południową krawedzią, a także zarys struktury (nieregularne pociemnienia) w środkowej części. Trudno jednak opisać ich kształt i wielkość, bo miałem wrażenie, że patrząc pod różnym kątem jej wygląd dynamicznie się zmieniał, pokazując z różną intensywnością opisane wyżej szczegóły. Tak minęły 3 godziny obserwacji, dających sporą satysfakcję, choć jakość nieba pozostawiała wiele do życzenia. Mimo braku jakichkolwiek lokalnych źródeł światła, odległe o kilkanaście kilometrów miasta (Sochaczew, Łowicz) dają LP na kilkanaście stopni nad wschodnim i południowym horyzontem. Niemniej jednak nawet takie mazowieckie niebo i lustro 12" gwarantują przednią zabawę i pozostaje czekać na kolejny nów, a w dłuższej perspektywie także wyjazd pod lepsze niebo.
  22. piotrfie

    Dobson kratownicowy

    Karolu, widać jesteś bardzo przyzwyczajony do trójnogów. Tam ustawia się porządnie poziom. Taurus to jest Dobson. Mój nie ma regulowanych nóżek (może nowsze mają, choć to zbędne). Trzeba więc go po prostu równo ustawić (poziomica się przydaje). Gdy na leśnym podłożu go ruszysz to nie da rady ale drobne przesunięcia podstawy względem pionu się dzieją. Niewiele trzeba przy powiększeniu rzędu 300 gdzie kąt widzenia jest bardzo wąski, aby to utrudniało trafienie. Dlatego najłatwiej jest łapać z grubsza obiekt na w miarę szerokim kącie, a potem zmieniać okular na krótszy. Sądzę, że gdyby miejscówka miała np. wybetonowane podłoże byłoby łatwiej, ale niestety ciemna i wybetonowana miejscówka to nieczęsta kombinacja ?
  23. To był naprawdę fajny wieczór. Chmury okupujące południowe rubieże Rzeczpospolitej w końcu się rozeszły, odsłaniając czyste, ponadprzeciętnie przejrzyste niebo. Jako, że Księżyc zachodzi jeszcze dość wcześnie, kierunek i cel wyjazdu mógł być tylko jeden – deesowe łowy na Przełęczy Knurowskiej. Czasu miałem naprawdę niewiele (rano trza wstać do pracy, a dodatkowe nocne atrakcje zapewnia mi mały synek), więc przygotowałem krótką, lecz treściwą i różnorodną listę celów. Tym razem na warsztat trafiła niewielka konstelacja Delfina (z przyległościami), a w użyciu był wyłącznie Taurus 300. Po początkowych problemach ze zmontowaniem teleskopu (posłuszeństwa odmówiła jedna ze śrub mocujących kratownicę) oraz stwierdzeniu, że zgubiłem gdzieś redukcję okularową (szczęśliwie udało się ją zastąpić elementem konstrukcyjnym soczewki barlowa) reszta poszła już gładko. Zacząłem od dwóch mgławic planetarnych (cóż za zaskoczenie, prawda?), mianowicie znanej i lubianej NGC 6905 (nazywanej Blue Flash) oraz chyba dość rzadko obserwowanej NGC 6891. Nie żałowałem im powiększenia – tym bardziej, że numer 6891 to maleństwo o rozmiarze zaledwie 12". W wyciągu wylądował Pentax XW 7, z którym uzyskuję pow. nieco ponad 200x. Przy takim powerku "Niebieski Błysk" ukazał pewne niejednorodności w strukturze, z kolei NGC 6891 jawiła się jako jasna (10.5mag), zwarta, malutka kuleczka. W ramach rozgrzewki łupnąłem jeszcze dwie przynależne Delfinowi kulki – dość efektowną NGC 6934 (która ładnie "mrowiła" na obrzeżach, ukazując dodatkowo wyraźnie jaśniejszy rdzeń) oraz maleńką (3.6') i bardzo odległą NGC 7006. W przypadku tej ostatniej nawet spore lustro okazało się bezradne – niezależnie od użytego powiększenia w okularze widać było tylko mglistą plamkę. Hasając w okolicy engieca numer 7006 warto zahaczyć o ładny, choć niewielki asteryzm, z racji kształtu zwany Muchomorem. W przeciwieństwie do wielu tego typu celów - najlepiej prezentujących się w lornetach – akurat ten, z racji wymiarów, wymaga zastosowania nieco wyższych powiększeń. Jeśli apertura będzie odpowiednia (myślę, że osiem cali to minimum), to mamy szansę dostrzec niewielką galaktykę NGC 7025 o jasności 12.9mag, przyklejoną do gwiazdki zlokalizowanej u nasady "grzybka". Naprawdę przyjemny widok w szerokim polu Maxvisiona 24 mm (choć do wyłuskania galaktyczki najlepszy okazał się być Delos 10 mm). źródło: www.sky-map.org Nie byłbym sobą, gdybym nie zerknął na mgławicę Abell 72 (PK 59-18.1) o jasności 12.7mag, ukrywającą się nieco na południowy wschód od charakterystycznego rombu tworzącego tułów Delfina. Patent na nią to użycie długoogniskowego okularu. Nie sprawia wówczas obserwatorowi większych kłopotów, a zerkaniem staje się oczywista. Jest dość duża, owalna, o niejednorodnej jasności i strukturze; momentami majaczy delikatnie przy patrzeniu na wprost. O dziwo pobliskie stosunkowo jasne (8-9mag) gwiazdki nie przeszkadzają specjalnie przy jej obserwacji. Filtr OIII jest nieodzowny. Sporo czasu spędziłem na próbie wyłuskania mgławicy określanej jako Merill's Star (Sh2-80). Z czym to się je opisano tutaj: http://www.deepskyforum.com/showthread.php?168-Sh-2-80-quot-Merrill-s-Star-quot. Rezultat? Porażka, ale do mgiełki z pewnością podejdę jeszcze raz, podczas pobytu w Bieszczdach. Na kolejny obiekt poświęciłem najwięcej cennych minut. Mowa o gromadzie kulistej uwzględnionej w katalogu Palomar pod numerem 10 (Sb – raptem 16.2mag, przy rozmiarze ok. 4'). Jak zapewne wiecie, cały problem z palomarskimi kulkami wynika z tego, że są albo bardzo odległe, albo też przesłonięte przez gwiazdy, pyły i gaz. Do paskudy podchodziłem od trzech długich lat, ponosząc pasmo porażek; nawet podczas sesji z użyciem szesnastocalowego niutka nie miałem pewności, czy widzę widmową poświatę gromady, czy też oko płata mi figle. Analizujac relacje obserwatorów, którym się powiodło, dowiedzialem się najważniejszego - istotna jest nie tyle jakość nieba, co jego klarowność. Spróbować nie zaszkodzi, więc przyssałem się do starej, dobrej Ultimy 18 mm, wspomagajac się od czasu do czasu Delosem 10 mm. Pamiętałem z grubsza, gdzie przyczaiła się gromada, jednak celowo nie wydrukowałem dokładnej mapki - chciałem wyłuskać to cholerstwo, sporządzić szkic i porównać z obrazem wygenerowanym przez stronę www.sky-map.org, by mieć pewność, że widziałem to, co trzeba. No i bingo – słaba, widoczna jedynie chwilami i wyłącznie zerkaniem poświata wylazła dokładnie tam, gdzie trzeba! To mocno ekstremalny obiekt, ale satysfakcja z jego dostrzeżenia jest proporcjonalna do ilości włożonego czasu i wysiłku. źrodło: www.sky-map.org Pod koniec sesji przeczesałem okolice znanej gromady kulistej M15 w Pegazie, odnajdując mgławicę planetarną NGC 7094 - widoczną jako dość słabe, okrągłe pojaśnienie (jasność 13.4mag, rozmiar 99"x91"), po czym zawędrowałem do Cefeusza, namierzając kolejne bledziutkie, planetarne kółeczko, skatalogowane jako NGC 7139. Mgławiczka jest stosunkowo niewielka (1.3') i niezbyt jasna (13.3mag), lecz dwanaście cali lustra i filtr OIII robią swoje. Omiotłem też północne rubieże Orła, zaliczając gromady otwarte NGC 6840, 6843 i 6858 (mało efektowne i niewarte raczej dłuższej wzmianki). Spróbowałem jeszcze usidlić kometę C/2015 F4 Jacques, jednak bezskutecznie. Pamiętałem co prawda, że kilka dni temu minęła gromadę otwartą NGC 6791 w Lutni (notabene jedną z moich ulubionych), ale nie miałem mapki z naniesionym jej aktualnym położeniem, więc po dłuższej chwili skanowania nieba temat odpuściłem. To tyle. Podczas pakowania klamotów do auta co rusz zerkałem na wznoszące się coraz wyżej Plejady. Jesień idzie...
  24. Wyraźna różnica względem ośmicalowca, do której warto dopłacić, to 12 cali. Od pięciu lat korzystam z lustra 300 mm w wersji truss (Taurus) i nie ma nic lepszego w kontekście gabaryty/możliwości. Jest to zadecydowanie bardziej mobilne i lżejsze od ósemki na dobsie w pełnej tubie. Za jakiś czas (miesiąc?) będę pewnie sprzedawał ten sprzęt, w związku z nabyciem 14 cali. Muszę tylko jeszcze dać lustra do napylenia.
  25. Bazyl

    Dobson kratownicowy

    Po cytowanym przez kolege Pablito moim poście z 2016 r. kupiłem sobie Nexstara 6 (teleskop dla leniwych niedzielnych oglądaczy nieba). Wcześniej miałem GSO 10 i byłem zachwycony możliwościami tego teleskopu, jednak jego gabaryty zdecydowanie nie nadawały się do mojego mieszkania i z ciężkim sercem musialem sie z nim rozstać. Teraz kupiłem działkę pod miastem, zaczynam budowę domu i już odliczam dni kiedy (niestety pewnie dopiero w przyszłym roku) będę mógł wrócić do dużego Newtona (już bez go to, skoro mam travelerka z tym systemem). Na pewno wybiorę coś z wymienionej przeze mnie trójki, choć moimi faworytami są Columbus i Taurus. Z pewnością zjawię się w tym roku na zlocie, mam nadzieję, że będzie okazja spojrzeć sobie przez te szkiełka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)