Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'łańcuch markariana' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 2 wyniki

  1. Łańcuch Markariana – łańcuch galaktyk należący do Gromady w Pannie. Nazwa łańcuch nawiązuje do widocznego z Ziemi ułożenia poszczególnych galaktyk na zakrzywionej linii. Został on nazwany nazwiskiem ormiańskiego astrofizyka, Beniamina Markariana, odkrywcy łańcucha na początku lat 60. XX wieku. Główne galaktyki należące do łańcucha to M84 (NGC 4374), M86 (NGC 4406), NGC 4477, NGC 4473, NGC 4461, NGC 4458, NGC 4438 oraz NGC 4435. Co najmniej siedem galaktyk porusza się w sposób spójny, lecz inne wydają się być nałożone w łańcuch przez przypadek. WS150-750 / HEQ5 / EOS 5DMarkII / 60x300
  2. Od Autora: Pierwsza relacja w tym roku – mogłaby być lepsza. W sumie może nie relacja ale sesja. Ale z drugiej strony biorąc pod uwagę, że pierwszy kwartał upłynął pod znakiem kompletnej niepogody to i tak jestem zadowolony, że udało mi się zrealizować chociaż jedną sesję obserwacyjną. Tym razem oprócz opisów samych obserwacji znajdziecie również garść opisów sprzętowych i technikaliów. Wszystkie mapy nieba wygenerowałem za pomocą programu Nocny Obserwator autorstwa Janusza Wilanda. „Dziesięć srok za ogon…” Styczeń zaczął się pięknie, kilkoma pogodnymi dniami. A potem się zaczęło… w sumie to skończyło. Skończyła się pogoda i zaczął się chmurowy horror. I jak na niszowy horror klasy B przystało wlókł się przez kilka odsłon i sequeli aż do początku marca. No i w końcu nadszedł 6 marca. Dzień niesprzyjający – bo niedziela. Następnego dnia przed 8 trzeba się stawić w pracy więc pozostaje perspektywa krótkiej sesji obserwacyjnej albo zarwanej nocki i porannego koszmaru pobudkowego. Tak czy siak, tego dnia wszystko wyglądało naprawdę nieźle. Już po południu było bezchmurnie i sat24 pokazywał, że tak ma pozostać na nieco dłużej. Nieśmiało pojawiłem się więc w drzwiach pokoju i rzuciłem do drugiej połówki: - Dzisiaj będzie pogoda, wyskoczę po 21 na podwórko ze sprzętem. - Chcesz to idź, nie musisz ciągle pytać. Ze względów pogodowych wcześniej nie spędzałem dużo czasu na obserwacjach więc tym razem negocjacje nie były potrzebne ;) Wytachałem więc celę LG na płozach i celę LW i wstawiłem do samochodu żeby się chłodziły. Dlaczego do samochodu? Od września 2015 mamy nowego lokatora – suczkę owczarka długowłosego której głównym zajęciem jest zjadanie małych drzewek oraz dewastowanie każdego plastikowego elementu działki który można wziąć w pysk. Postanowiłem więc nie sprawdzać co potrafiłaby zrobić z drewnianym Dobsonem. Popołudnie minęło szybko, dzieci zostały wykąpane i położone do łóżek. Nadeszła godzina 21 więc pobiegłem rozstawiać sprzęt. Plan na wieczór był prosty: avikowanie Jowisza, obserwacje galaktyk z okolic Panny i Lwa oraz próby avikowana DSów. Przez chwilę zaczęła mi się kołatać po głowie myśl: - Może za dużo próbujesz na raz. Zamiast kilku po łebkach zrób jedną rzecz porządnie. Po co łapać dziesięć srok za ogon… Neee, szybko odegnałem te myśli – Kto nie ryzykuje ten nic nie zyskuje – wymruczałem i w tym duchu rozpocząłem rozstawianie sprzętu. Procedura ta sama: ustawienie platformy paralaktycznej (poziomowanie + kierunek na biegun północny), skręcenie Dobson i kolimacja. Całość – około 20 minut. Ostatnio przekonałem się, że kolimacja jest baaardzo ważna - dlatego przed każdym avikowaniem, zaraz po skręceniu wszystkich elementów dobsa, ustawiam teleskop na Jowisza i kolimuję w pozycji dokładnie takiej w jakiej będę później fotografował. Tak więc skolimowałem – LW ustawione idealnie, znaczniki na LG – wszystko idealnie. Więc można było zaczynać. Jowisz w polu widzenia. Szybki wizual z powiększeniem około 350x – doskonale widoczne pasy i tranzytująca WCP. Seeing był niezły i w porywach było widać trochę niejednorodności w pasach, zwłaszcza w pobliżu WCP. Ale tego wieczoru ciągnęło mnie bardzo do czegoś innego. Chciałem w końcu pod ciemnym niebem przetestować astrofoto kamerką planetarną w ultrakrótkich czasach rzędu max kilku sekund. Dlatego też przerwałem zerkanie na Jowisza i skierowałem teleskop w okolice zenitu gdzie znajdował się w tym czasie duet M81 i M82. W tym konkretnym wypadku chodziło mi oczywiście o Cygaro które jest dość jasną galaktyką o dość sporej jasności powierzchniowej. To czyni ją doskonałym obiektem na pierwsze próby avikowania DSów. Zacząłem błądzić w okolicy gdzie powinna być galaktyka – w szukaczu była widoczna bez problemu ale trafić w nią mikrym polem kamerki nie było już tak łatwo. W końcu się udało – nie będę opisywał procesu focenia – to nie ten dział. Zamieszczę tylko fotkę z tej sesji i szkic który zrobiłem kilka lat temu – w wizualu prezentowała się bardzo podobnie jak na tej fotce – podłużny jasny kształt poprzetykany ciemnymi nitkami pyłu. Bardzo wdzięczny obiekt dla dużej apertury (tydzień później 13 marca wróciłem jeszcze raz do tego obiektu wizualnie i fotograficznie – wizualnie bez zmian, fotograficznie dorobiłem kolor w RGB). Na pewno ta przygoda będzie miała ciąg dalszy. Przy dużych powiększeniach i dużej skali odwzorowania kamery nieceniony stał się wynalazek który zaimplementowałem dość niedawno w moim sprzęcie – mam tu na myśli drugą oś platformy paralaktycznej. Zasada działania jest dość prosta – jedna z nóg teleskopu znajduje się na ruchomym trzpieniu i dzięki temu możemy podnosić tą nogę do góry i wprowadzać korekty w osi „deklinacji” (nie jest to typowa oś deklinacji jak w paralaktyku ale na potrzeby opisu zastosujmy ten skrót myślowy :) ). Dodatkowo mam pilota który pozwala mi sterować obiema osiami platformy podobnie jak w montażu paralaktycznym i dzięki temu ustawiać precyzyjnie obiekt w polu widzenia oraz korygować ewentualne ustawienie podczas avikowania. No dobra – ale wróćmy do obserwacji. Po odwiedzeniu parki M81/M82 skierowałem teleskop w stronę Panny – a dokładniej w stronę Messiera 61. Dość łatwo tam trafić – wystarczy pokierować się dwoma jasnymi gwiazdami z gwiazdozbioru Panny – deltą i gammą czyli Porrimą i Auvą. I wyobrazić sobie coś na kształt lekko wyciągniętego trójkąta równoramiennego z M61 na czubku. Sama galaktyka w powiększeniu około 130x ukazuje się nam na początku jako dość wyraźna oczywista mgiełka. Jednak już po 2-3 minutach wpatrywania się właściciele dużych 14-16’’ teleskopów powinni bez problemu zauważyć lekko wirującą strukturę – ja wyłuskałem dwa ramiona dość mocno zakręcone ale nie udało mi się jednoznacznie potwierdzić poprzeczki w tej galaktyce – w sumie jak później doczytałem jest ona dość subtelna i mocno zlewa się w wizualu z ramionami i jasnym jądrem. Tak czy inaczej bardzo wdzięczny jasny obiekt, ukazujący swoje piękno w dużych apreturach. Po naszkicowaniu M61 przesunąłem się nieco wyżej żeby postudiować parę minut Łańcuch Markariana który akurat górował na niebie. W wyciągu wylądował Nagler 22mm co dało mi pole około 1 stopnia. W związku z tym musiałem oglądać łańcuszek na raty ponieważ żeby objąć całość od M84 do NGC 4477 potrzeba około 2 stopni pola. Zacząłem od odnalezienia M84 i M86 czyli najjaśniejszych mgiełek które prezentowały się jako bardzo jasne ciapki z wyraźnie jaśniejszym jądrem. Nad M86 świeciła podłużna galaktyka NGC4402 oraz pod nią druga „kreska” czyli NGC4388. W pobliżu „engieca” 4388 majaczyły też słabo widoczne ale jednak oczywiste NGC 4387, 4413 oraz 4425. Idąc dalej wzdłuż łańcucha napotkałem „Galaktykę Oczy” czyli parkę NGC 4435 i 4438 które prezentowały się jako wyraźne mgiełki ale bez detalu. Ciekawi mnie czy pod naprawdę ciemnym niebem ( w trakcie sesji miałem NELM około 6,3mag) jest do wypatrzenia detal w tej parze galaktyk. Zmierzając dalej po łuku łańcucha trafiamy na dwie mniej wyraźne, leżące obok siebie NGC 4458 i NGC 4461 a na koniec dochodzimy do jasnej galaktyki eliptycznej NGC4473 i galaktyki soczewkowatej NGC4477 – obserwując tą ostatnią, miałem wrażenie że widzę jasne jądro otoczone jakby pierścieniem, takim halo ale wyraźnie oddzielonym od jądra. Pewnie pod lepszym niebem da się ten detal zauważyć w bardziej oczywisty sposób. Podsumowując – świetny obiekt dla większych apertur – na pewno na dłuższe posiedzenie. Na najbliższym zlocie w Zatomiu pewnie pokuszę się o szkic tego obszaru który w pełni odda piękno tego obiektu. Łańcucha Markariana należy szukać w połowie drogi pomiędzy betą Lwa (Denebola) a epsilonem Panny (Vindemiatrix) Na koniec sesji obserwacyjnej postanowiłem zerknąć jeszcze na trio Lwa – M65, M66, NGC 3628. Podobnie jak kilka lat temu bez problemu zaobserwowałem zawijasowaty (takie mocno kopnięte „S”) kształt obu emek oraz „kanapkowatą” strukturę engieca 3628. Jako referencja mój szkic z 2012 roku. Tym razem widok miałem bardzo zbliżony. Na tym zakończyłem obserwacje. Ale jeszcze nie zwinąłem sprzętu. W wyciągu ponownie wylądowała kamerka PG Chemeleon 3 z kołem filtrowym RGB. Ponowna kolimacja , Jowisz w polu widzenia i kilka pożegnalnych avików. Warunki były średnie ale nie tragiczne. O ile w przypadku obserwacji DSów seeing praktycznie nie miał znaczenia o tyle przy planetach, a szczególnie przy ich fotografii w dużej skali, gra on pierwsze skrzypce i decyduje o sukcesie bądź porażce całej sesji. I tak po godzinie 2 w nocy zacząłem zwijać sprzęt a po 3 byłem w łóżku. Można powiedzieć, że zrealizowałem cały plan obserwacyjno-fotograficzny. Łapanie „kilku srok za ogon” zakończyło się sukcesem jednak wszystko było na styk. W przyszłości chyba jednak warto bardziej roztropnie planować sesje i skupiać się tylko na jednej aktywności. Wstałem przed 7 rano. Niech za komentarz do tej sytuacji posłuży ten obrazek… (źródło: http://www.zbierak.pl/static/img/gotowe/8a86a80767133ad173190cd1bcdc8a10.jpgg)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)