Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów '62' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
    • Foto-obserwacje czyli EAA
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Zloty astromiłośnicze
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 1 wynik

  1. Im dłużej obserwuję lornetkami, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lornetki są dla dziwaków. Ich właściciele w końcu gonią za obiektami niepopularnymi, prześcigają się w poszukiwaniu coraz to dziwniejszych katalogów, a co gorsza - próbują potem te obiekty wciskać innym. Po...szaleli? Nie łudźcie się, że tym razem będzie inaczej - w ramach odkrywania dla siebie nieboskłonu proponuję obiekt wyraźny i niewyraźny zarazem. Łatwy do zlokalizowania, ale ciężki do zidentyfikowania. O jasności 4,2mag - ale wartość ta wywiedzie Was w pole. Jakby mało było udziwnień w samym obiekcie - trzeba będzie się samemu przy okularze (okularach) nagłowić, co autor (Per Collinder) miał na myśli. Jak szaleć - to szaleć. Poznajcie gromadę Collinder 62. mapka na podstawie CdC, położenie gromady wg Uranometrii W północno-zachodniej części konstelacji Woźnicy, nieopodal znanego asteryzmu Koźlęta znajdziemy dość charakterystyczny, nieco odkształcony romb złożony z gwiazd czwartej i piątej wielkości. Jeśli wycelujecie w sam jego środek i powiem Wam - już! - pewnie odpowiecie - a gdzie gromada? (przynajmniej takie pytania słyszałem, pokazując Cr 62). Zacznijmy od tego, że ów klaster najwyraźniej przysparza kłopotów astrokartografom, gdyż różnice w jego lokalizacji na mapach sięgają aż 15-20?. Tak więc niektóre atlasy pokażą nam gromadę skupioną wokół wschodniego wierzchołka rombu - gwiazdy HD34904, podczas gdy inne przyjmują, że lucidą gromady jest HD34557. Jeśli wierzyć atlasom z pierwszej grupy, za gromadę powinniśmy przyjąć (oprócz wspomnianej HD34904) delikatne pojaśnienie słabych gwiazd, których położenie z grubsza pokrywa się z krótszą przekątną rombu. Jednakże czy taka słabizna miałaby jasność 4,2mag? Z pewnością nie. Znacznie bardziej ?gromadopodobnie? wyglądają okolice HD34557. Jasność wspomnianej gwiazdy to 5,46mag, a w bezpośredniej okolicy znajduje się kilka gwiazd ósmej wielkości - i to właśnie one miałyby wspólnie być odpowiedzialne za sporą wartość całkowitej jasności gromady. Ale czy to wszystko? Sprawa nie dawała mi spokoju na tyle, że podliczyłem (czytaj: spytałem Piotra Guzika, jak policzyć) jasność gwiazd w interesującym nas rejonie. Poniżej przedstawiam kilka grafik pokazujących sumę jasności gromady w zależności od tego, które z gwiazd weźmiemy za jej składniki. Pierwszy obrazek (A) odnosi się do najczęstszego zaznaczenia gromady (m.in. Pocket Sky Atlas, Interstellarum, Cartes du Ciel): Drugi (B) - do rzadziej spotykanego zaznaczenia astrokartograficznego (Uranometria): Trzecia grafika (C) obejmuje całą przekątną rombu wraz z sąsiedztwem - i w tej sytuacji wyliczenie jest najbliższe katalogowej jasności 4,2mag. Wszystkie trzy mapki na podstawie CdC, zasięg: 11mag Kolejnym problemem jest, czy mamy do czynienia z rzeczywistą gromadą czy tylko przypadkową koncentracją gwiazd na małym kątowym wycinku nieba. O tym, że coś jest na rzeczy, może świadczyć to, że znalezienie w czeluściach internetu odległości do obiektu nie jest łatwe (ile znacie jasnych, ale słabo opisanych gromad, nawet pod względem najbardziej podstawowych parametrów?). Wobec solidarnej ciszy znanych mi źródeł, sprawdziłem ręcznie ile mogłem - HD34557 jest oddalona od nas o 276 lś. Schody zaczynają się przy prześwietlaniu towarzyszek - najjaśniejsze z nich są oddalone o ponad 500, 700, a nawet 1000 lś! Tak więc jeśli wierzyć katalogom z Cartes du Ciel, okazuje się, że jest to jedynie wizualne sąsiedztwo. Pewne nadzieje zdawała się dawać HD34904 (czyli wschodni wierzchołek rombu), bo oddalona od HD34557 o nieco ponad 15 lś i o podobnym typie widmowym, ale... kompletnie różnej prędkości radialnej. Nie wygląda to dobrze. Ale? rozum swoje, a oczy swoje. Podobnie jak w przypadku Cr 65, chciałoby się rzec - gromada czy nie, jest to piękny obiekt dla lornetki (i ogólnie dla małych powiększeń, nawet oglądanych zaledwie jednym okiem). Przejdźmy więc do tego, co widać. Wg klasyfikacji Trumplera (która zapewne dotyczy gromady rozumianej jako opcja A lub B), gromada jest trudna do wydzielenia z otaczającego pola gwiazd, o mocno zróżnicowanej jasności składników i uboga (a więc - IV 3 p). Przewodniki po niebie i raporty również wspominają o obiekcie ubogim, z ledwie paroma wybijającymi się gwiazdami i pewną ilością słabszych słońc. I faktycznie - jeśli wierzyć atlasom, na pierwszy rzut oka widać dosłownie kilka gwiazd. Mniej ostrożny obserwator, który nie zaufa astrokartografom, a zacznie gdybać, co Per Collinder mógł mieć na myśli, stwierdzi, że całe skupisko zawarte z grubsza w krótszej przekątnej rombu przy Koźlętach jest całkiem jasne, piękne i bez wątpienia warte paru minut skupienia i powrotów podczas kolejnych sesji obserwacyjnych. Gdy damy sobie nieco więcej czasu, cała ta okolica zaczyna się dość efektownie ?zagęszczać? - pojawiają się słabsze składniki, gromada nabiera ciężaru, niektóre z gwiazd zaczynają wyróżniać się swoją barwą (jak chociażby HD34381). Średniej wielkości lornetka wyłapie co najmniej dwadzieścia gwiazd skupionych w nieco wyciągniętym równoleżnikowo klastrze. Zachodnia część wybija się zdecydowanie bardziej, szczególnie gdy dobrze zaadoptowane oczy zaczną wyłapywać pomniejszą drobnicę pomiędzy gwiazdami ósmej wielkości. Pozornie pustawa część wschodnia (czyli według większości źródeł - ta właściwa) również warta jest dłuższego przystanku, by i słabsze słońca układające się w drobny, złamany łańcuszek, wyskoczyły z tła i pięknie dopełniły dyskretnego uroku gromady Collinder 62. Sprzedam Wam teraz mój własny patent na ten klaster. W trzech słowach streściłbym go jako: wracajcie do niego. Kierujcie swe lornetki i teleskopy zarówno w przeciętną noc, jak i w wybitną. Któregoś razu zobaczycie w tym obiekcie więcej niż zwykle. Mimo skromności, którą obiekt nas raczy przy pierwszym wejrzeniu, nie ulegajmy zniechęceniu. Dajmy czas temu skrawkowi nieba, nie poprzestawajmy na najjaśniejszych gwiazdach, pozwólmy wyjść z tła także tym słabszym - w końcu to one podbijają estetyczne walory Cr 62! W dobrych warunkach ten kawałek nieba naprawdę potrafi pokazać swoje piękno. Ze względu na niezbyt dużą ilość gwiazd, trzymajcie się raczej powiększeń rzędu 10-25x. źródło: Aladin Lite Przyznacie pewnie, że Cr 62 to dziwadło. Cóż, każdy chce sobie uszczknąć nieco nieśmiertelności, wykrawając dla siebie kawałek nieba - tutaj Per Collinder nie należał raczej do wyjątków. Niemniej, to właśnie te niepopularne obiekty potrafią zaskoczyć najmocniej - bo czyż niespodzianka nie jest największa, kiedy się nie spodziewamy niczego? A Wy - napiszcie koniecznie co tam widzicie: gromadę, niepozorne skupisko czy też... nic? Przyjrzyjcie się Collinderowi 62 - i dajcie znać, jak poszło!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024