Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'm77' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
    • Foto-obserwacje czyli EAA
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Zloty astromiłośnicze
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 4 wyniki

  1. Pełen wpis pod linkiem: https://nieboprzezlornetke.pl/jesienne-galaktyki-w-lornetce-16x70/ Czy mieliście kiedyś okazje wybrać się samotnie poza miasto na nocne obserwacje? Jeśli nie to szczerze polecam. Niesamowite doświadczenie. I nie chodzi mi tutaj o jakiś pobliski teren. Po prostu spakować sprzęt do auta i jechać na wieś pod ciemne niebo. Jeszcze jakiś czas temu było to dla mnie nie do pomyślenia. Nie ze względów społecznych, po prostu nie miałem odwagi wybrać się zupełnie sam na dzikie pole, gdzie widoczność kończy się zaledwie kilka metrów dalej, a potem tylko ciemność i specyficzne dźwięki leśnych zwierząt w pobliżu. Bezchmurna noc w listopadzie to tak rzadkie zjawisko, że po prostu nie mogłem odpuścić okazji. Zabrałem ze sobą tylko lornetkę 16×70, dzięki czemu rozstawienie całego zestawu zajęło mi zaledwie kilkanaście sekund. Gdy tylko spojrzałem na rozgwieżdżone niebo od razu wiedziałem, że było warto. W mgnieniu oka zatopiłem się w widokach i zapomniałem o otaczającym mnie lokalnym świecie. Najlepsze w samotnych obserwacjach jest to, że w pełni skupiamy się na obiektach, dryfujemy wśród gwiazd i nic nas nie rozprasza. Do tego wybitnie dobra adaptacja wzroku w ciemności, maksymalne powiększenie źrenicy, która wręcz dostaje „kopa” kiedy z żadnej strony nie docierają do nas nieplanowane świetlne bodźce. Wracając do samych obserwacji, na ten wieczór miałem dwa główne lornetkowe wyzwania, reszta to rekreacja. Pierwszym z nich była galaktyka spiralna NGC 7331 w Pegazie o jasności 9.2 mag, która nie jest wcale takim łatwym obiektem do obserwacji dla niewielkich lornetek. Wycelowałem w narożnik konstelacji Pegaza i odbiłem do gwiazdy Matar, która stała się moim drogowskazem. Lokalizację galaktyki dość szybko odnalazłem w polu widzenia dzięki charakterystycznym trzem gwiazdom zaraz obok. Co do samego obiektu to miałem spore wątpliwości, jednak nie zamierzałem dać za wygraną. Wpatrywałem się w miejsce dość długo, aż w pewnym momencie zerkaniem zaczęła wyskakiwać niewielka, nieco podłużna poświata. Żeby nabrać pewności zrobiłem kilka podejść, aż dotarłem do takiego poziomu adaptacji wzroku, że galaktyka w zasadzie majaczyła na wprost. Przy tym obiekcie znajduje się jeszcze kilka innych wyzwań takich jak m.in. „Kwintet Stephana”, ale to już zostawiam dla zdecydowanie większej teleskopowej apertury. Cetus A, czyli galaktyka spiralna oznaczona numerem M77 to kolejne wyzwanie tego wieczoru dla mojej lornetki 16×70. Konstelacja Wieloryba nurkowała już w stronę horyzontu, ale jego ogon nadal znajdował się dość wysoko. Po znalezieniu gwiazdy Delta Cet dość szybko ukazała mi się szukana galaktyka. Tym razem było zdecydowanie łatwiej. Przypominała delikatną, niewielką puchatą kulkę. Wszytko za sprawą swego położenia względem nas, jakieś 33 mln lat świetlnych dalej. Odległość robi wrażenie. Zatapiając się kolejno w jesiennych obiektach w zasadzie zapomniałem o otaczającej mnie ciemności. Skupienie na gwiazdach było tak silne, że nie zauważyłbym nawet przechodzącego „leśnego stwora”, gdyby taki zdecydował się podejść bliżej. Z ciekawości rzuciłem okiem jeszcze na Saturna, który zamierzał lada moment zniknąć za horyzontem. Ku mojemu zdziwieniu seeing był na tyle dobry, że chyba pierwszy raz w życiu widziałem coś więcej niż jajowatą kulkę w niewielkiej lornetce. Były momenty, że wskakująca ostrość nadawała charakterystyczny kształt pierścieniom niemal separując je od samej planety. No może „prawie”. Niewielki, ale jednak – Saturn w całym swoim pięknie przez lornetkę 16×70. Rzadki widok. Mijały kolejne minuty, a ja zaliczałem w zasadzie dowolne obiekty będące w zasięgu lornetki. Jednak to klasyki robiły największe wrażenie. Gromada Podwójna w Perseuszu, która kipiała niezliczoną ilością gwiazd. Galaktyka Andromedy, która rozciągała się przez pole widzenia razem ze swoimi sąsiadkami M110 i M32. Plejady, które ukazały swoją poświatę mgławicy, czy wreszcie gromady otwarte w Woźnicy, które rozlewały się niczym diamenty na niebie. W końcu mogłem też pierwszy raz w tym sezonie dłużej popatrzeć na Oriona i M42, czy też na mgławicą Głowa Małpy NGC 2174 będącą tej nocy łatwym obiektem dla lornetki 16×70 nawet bez filtrów. Przyznam szczerze, że była to chyba jedna z najlepszych jesiennych nocy jakie miałem pod względem obserwacji. Nie pamiętam tak krystalicznie czystego nieba o tej porze roku. W zasadzie po sam horyzont można było przebierać w tych prostych, jak i trudniejszych obiektach. Lekki chłód w niczym nie przeszkadzał, z wilgocią również nie było najgorzej. Dobrze było ruszyć się w środku tygodnia poza miasto i popatrzeć na nocne niebo, nawet jeżeli nikomu innemu wtedy nie pasowało. Samotne obserwacje poza strefą komfortu to zupełnie inne doświadczenie. Z jednej strony niewielka adrenalina, że coś może się wydarzyć, a z drugiej to uczucie poznawania nieznanych rejonów nieba w totalnym skupieniu, dzięki czemu można się poczuć jak kosmiczny odkrywca. Warto było. Do następnego razu! Pozdrawiam!
  2. Zdjęcie dokumentacyjne Wczoraj miałem kilkugodzinne okno pogodowe więc naświetliłem planowany obiekt ale wcześniej na jakieś 40 minut skierowałem teleskop w stronę M77 aby zarejestrować supernową która rozbłysła kilka dni temu (naszego ziemskiego czasu :P). SN 2018ivc jest doskonale widoczna jako bardzo jasny punkt na lewo od jądra galaktyki (patrząc na moje zdjęcie) Jej jasność obecnie to około 14,5-15 mag. Ile dokładnie to nie wiem bo nie widziałem wykresu jasności (może ktoś podrzuci) Swoją drogą ciekawe jak długo będzie świecić. Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader L L - 300 x 5 s (gain 82%), nieguidowane Offset - 50 300 darków na kanał skala setupu - 0,41''/pix???
  3. ...i nieco międzyplanetarnie, czyli od Breakera do Skymastera. ? Na początek pierwsza moja obserwacja odległych galaktyk, nie licząc wcześniejszych M31 do znudzenia od dzieciństwa i parokrotnie M33, z trudem na niebie podmiejskim i z łatwością w Izerskim Parku Ciemnego Nieba takim badziewiem jak bazarowa lornetka Comet, której do niczego nie polecam, chyba tylko uparciuchom, którzy już koniecznie pragną powrócić do porzuconych pasji z okazji nadchodzących zaćmień i opozycji W każdym razie ta pierwsza obserwacja słynnej parki Wielkiej Niedźwiedzicy udała się wykonać sprzętem niewiele lepszym, a już z pewnością nie mniej azjatyckim niż jej poprzednik, wspomniany Comet, czyli Breakerem, o ślicznych rubinowych oczydłach, i cudownej zdolności przygaszania wszystkiego na co nim popatrzeć, nie w warunkach Rezerwatu Nieba, a z centrum prześwietlonej mieściny. Wiem, żaden wyczyn, są ludzie którzy M81 łapią gołym okiem. ? OBSERWACJA: GALAKTYK BODEGO, M81 I CYGARO, M82 W WIELKIEJ NIEDŹWIEDZICY CZAS: 30. 09. '18 r., 0:15 - 2:25 CEST. MIEJSCE: Płn. taras bloku, Śródmieście, Zachodniopomorskie. SPRZĘT: Lornetka Breaker Optical JL998 13x70. Statyw. WARUNKI: Dostateczne, mimo miejskiego zapylenia i zaświetlenia, obecności na niebie Księżyca przed ostatnią kwadrą. Brak lub znikome zachmurzenie. Noc astronomiczna. Niepełna adaptacja wzroku pogarszana czerwonym, dość jaskrawym światłem latarki. UWAGI: Ze zliczania gwiazd w rombie Delfina ustaliłem zasięg gwiazdowy w przedziale 9 - 9.5 mag. Widok usytuowania galaktyk względem siebie okazał się nieco przekłamany. Możliwe, że udało się zaobserwować ramiona przy M81 w formie jak gdyby nakładających się na siebie, przecinających pod kątem nieco przesuniętym względem osi długości obiektu, dających się wyodrębnić zerkaniem w jego obrębie płaszczyzn. Kolejną pięknisie, znów ze swojego tarasu udało mi się upolować już tym razem Skymasterem. Później powtórzyłem ten wyczyn spojrzeniem azjatyckiego supermena - Breakera... OBSERWACJA: GALAKTYKA NGC 2403 W ŻYRAFIE. CZAS: 20. 10. '18r., 0:15 - 0:56 CEST. 21. 10. '18r., 0:05 - 1:04 CEST. MIEJSCE: j.w. SPRZĘT: Skymaster 15x70. Statyw. WARUNKI: (20. 10.) Niesprzyjające/dostateczne. Zachmurzenie nieznaczne - znaczne piętra średniego. Zamglenie nieznaczne. Księżyc po 1. kwadrze. Akomodacja częściowa. (21. 10.) j.w. Zachmurzenie brak/nieznaczne. Zamglenie brak. zaświetlenie j.w. Księżyc j.w. przez pierwszą część nocy i dłużej. Akomodacja częściowa. UWAGI: Obserwacja wykonana w przeciągu dwóch nocy. Pierwszej uwieczniłem obiekt i najoczywistsze gwiazdy w sąsiedztwie, drugiej te słabsze. Kolejnych obserwowanych obiektów nie miałem już szans, przynajmniej przy ówczesnym dostępnym usytuowaniu zaobserwować z poprzedniej lokalizacji: one zbyt nisko, wokół zbyt jasno, a kiedy dostatecznie się wspięły by choć się pokusić, przeszkodą stawała się elewacja. mimo to usiłowałem i to dość długo wypatrzeć którykolwiek z pozostałych skarbów Niedźwiedzicy i Psów Gończych, bezskutecznie, poza jedynym wyjątkiem M94, wątpliwie satysfakcjonującym przy takich warunkach, kiedy zaczynał po zapadnięciu zmierzchu ginąć w łunach miejskich gaszony do tego pyłami gęstniejącymi nad horyzontem. Nawet w lepszych warunkach nie jest wiele więcej majestatycznym widokiem przez swoje niewielkie rozmiary, trudnym do wypatrzenia. Co innego jego okoliczna kompania. Gdy tylko wybrałem się z myślą o nich na podmiejskie łąki wypatrzyłem nie tylko ją, ale też obiekty, których się nie spodziewałem jak np. wielorybią M77. OBSERWACJA: GALAKTYKI M77 W WIELORYBIE I M66 W LWIE. CZAS: 1. 11. '18r., 3:15 - 5:25 CET. MIEJSCE: Polna droga, podmiejskie łąki, Zachodniopomorskie. SPRZĘT: Skymaster 15x70. Statyw. WARUNKI: Niesprzyjające/dostateczne. Zasnucie chmurami wysokimi nieznaczne, plus mgłą nieznaczne. Zaświetlenie znaczne podmiejskie, plus Księżyc po ost. kwadrze. Wzrok krótki, plus korekta, akomodacja częściowa, osłabiana głównie odległymi miejskimi światłami oraz czerwoną latarką. Wysokość M77 ok. 20 - 30 st., M66 - 40 st. Widoczność b. słaba/brak, zerkaniem słaba. Zasięg ok. 9mag. Chłodno, nieco wietrznie, wilgotno. Oszołomiony niespodziankami zwlekałem tydzień do kolejnej okazji z obserwacją głównie poświęconą upragnionym, długo wypatrywanym mgiełkom pogranicza Niedźwiedzicy i Psów Gończych. Przy okazji upolowałem po raz pierwszy w życiu sierpik Wenus. OBSERWACJA: GALAKTYKA M106 I M51 W PSACH GOŃCZYCH ORAZ FAZA WENUS. CZAS: 7. 11. '18r., 4:04 - 6:20 CET. MIEJSCE: j.w. SPRZĘT: j.w. WARUNKI: Niesprzyjające(galaktyki) - dostateczne(Wenus). Zasnucie: nieznaczne, bez zachmurzenia. Zaświetlenie: znaczne podmiejskie, noc - początek świtu cywilnego. Wzrok: wada plus korekta, akomodacja niepełna. Wys. ok. 40 - 50 st. (galaktyki), 5 - 10 st. (wenus). Widoczność: słaba, ulotna (galaktyki), wyrazista (Wenus). Chłodno. Wilgotno. Wietrznie przed końcem. Niepokojąca obecność dzików w pobliżu. Dziękuję.
  4. Od Autora: Zbliża się koniec roku. Więc może to jest dobry czas na podsumowanie spotkań z brunetem ;) Wiem, że poprzednia część miała być ostatnią ale biorąc pod uwagę okoliczności (ostatni dzień roku - Sylwester) myślę sobie, że będzie to idealna pora na zakończenie tej serii opisów. Cytując klasyka: ?Wszystko co ma swój początek, ma też koniec?, zapraszam na ostatnie spotkanie z brunetem pod gwiazdami. Relacja zawiera sporo map i szkiców, więc może się wydawać obszerna jednak treści ?czytanej? jest moim zdaniem w sam raz na kilka-kilkanaście minut :D Wszystkie mapy nieba wygenerowałem za pomocą programu Nocny Obserwator autorstwa Janusza Wilanda. OSTATNIA NOC - To dzisiaj. - Co dzisiaj? - No noc, noc z pogodą Brunetka popatrzyła z niedowierzaniem na bruneta. - Ty chyba jesteś w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Wyglądałeś przez okno? - No wiem, że jest syf. Ale za kilka godzin będzie cacy. Planuję sesję między 17 a 20 bo wtedy jeszcze nie będzie Księżyca. Rób co chcesz ? brunetka wzruszyła ramionami i przeciągnęła się na fotelu samochodu. Brunet spojrzał w niebo. Był pewien. Tu nie było miejsca na błąd. Wszystkie serwisy pokazywały pogodne niebo w centrum po 16. Tak więc musiało się udać. Jeszcze tylko kilka spraw na mieście i ta cholerna kabina prysznicowa. Trzeba było ją w końcu złożyć do kupy bo zalegała już od kilku dni w łazience w stanie totalnej dezintegracji. Ale potem? Kilka godzin po gwiazdami. Brunet ocknął się i zastanowił ? plan obserwacyjny od kilku godzin układał mu się w głowie. Rozeta, Stożek, Choinka ? to było coś. Ale te obiekty wschodziły później i trzeba było znaleźć jakieś cele z obszaru Pegaz ? Ryby ? Wieloryb bo między 17 a 19 ten obszar nieba był u bruneta najlepiej widoczny. - Coś wymyślimy ? pomyślał i pojechał załatwiać codzienne sprawy. Minęły minuty i godziny. Było już grubo po 15 kiedy brunet rzucił do brunetki z uśmiechem: - A nie mówiłem - Co mówiłeś? - No, że będzie pogoda. Brunetka popatrzyła ze zdziwieniem na bruneta który wyskoczy do garażu szykować sprzęt. Okulary, szkicownik, ołówki, suszarka? - brunet przerzucał i układał wszystkie niezbędne rzeczy Git malina, wszystko gotowe ? powiedział do siebie i usiadł przed komputerem żeby dopracować sobie plan obserwacji. Co mamy na południu po 17. Rzeźbiarz. No to wrzućmy NGC253 na listę ? szeptał pod nosem brunet. Wyżej jest Pegaz ? NGC 7331. Później Ryby i Wieloryb ? no to weźmy M74 i M77. Potem pojedziemy do Kasjopei żeby upolować Serce i Duszę. A na zakończenie Woźnica z Płonącą Gwiazdą i trochę buszowania w okolicy Oriona. Brunet pokiwał głową z zadowoleniem bo plan który ułożył był dobry. I tak minęła godzina 17. Ściemniło się więc brunet ubrał ciepłe ciuchy (w końcu powiało zimą ? wiatr i -5*C) i wyszedł na zewnątrz. Ustawienie i skolimowanie teleskopu to była tylko formalność. Brunet cieszył się, bo kilka dni wcześniej umył lustro i przygotował osłonę na kratownicę z tworzywa dla poprawy kontrastu. I teraz nadeszła pora aby przetestować ?ulepszony? teleskop. O 17:30 był już gotowy. No to zaczynamy, jedziemy do Deneba Kaitos ? mruknął pod nosem i opuścił teleskop do poziomu. W wyciągu wylądował ulubiony okular bruneta ? Nagler 22mm. Już po chwili beta Ceti świeciła w okularze. Brunet opuścił teleskop jeszcze trochę w dół mijając dwa charakterystyczne gwiazdowe trójkąciki by wychwycić dużą podłużną plamą światła na jasnym tle nieba skąpanego w light pollution. - Ależ ona jasna i duża ? pomyślał brunet. Byłaby pięknym obiektem gdyby wisiała o jakieś 10-20 stopni wyżej na niebie a tak to jej urok w dużej mierze niszczy łuna od pobliskich miast i kościołów. Wpatrywał się w nią kilka minut, ale już po chwili pojawił się charakterystyczny pas pyłowy po jednej ze stron galaktyki, a później centkowane struktury obrazujące pasma i plamy pyłu w galaktyce. Widoczna była również spiralna struktura galaktyki. - Piękne ? szepnął brunet ? lepsze niż się spodziewałem. Muszę ją kiedyś upolować w Bieszczadach. Zadowolony z widoków sięgnął po szkicownik aby uwiecznić obserwację. Po kilkunastu minutach nadszedł czas, żeby skierować teleskop w stronę kolejnego wysoko świecącego gwiazdozbioru ? Pegaza. Brunet chciał tylko zahaczyć o galaktykę NGC7331 która najczęściej stanowi przystanek w drodze do sławnego Kwintetu Stephana. Ustawienie galaktyki w polu widzenia okularu jest bardzo proste. Najpierw odnajdujemy górną prawą gwiazdę kwadratu Pegaza czyli Scheat a później wędrujemy po skosie w górę w kierunku kolejnej jasnej gwiazdy Matar. Odmierzamy długość łączącą te dwie gwiazdy jeszcze raz idąc w górę po prostej tworzącej trójkąt równoramienny i powinniśmy trafić na jasną skondensowaną mgiełkę NGC7331. Galaktyka nie pokazała żadnego detalu oprócz jasnego jądra i nieco ciemniejszej otoczki. Ot, taka mglista plamka. Następnie brunet skierował się w stronę Ryb. - Nadszedł czas na coś bardziej spektakularnego ? powiedział do siebie brunet. Miał ochotę poobserwować trochę detalu w galaktykach więc na następny cel wybrał M74 w Rybach. Galaktykę spiralną o jasności obserwowanej 10mag zwróconą ramionami idealnie w stronę obserwatorów z Ziemi. Brunet czytał wiele relacji opisujących obserwację jej ramion spiralnych więc sam, jako posiadacz dużego lustra, również liczył na sukces. Droga do celu nie była zbyt wymagająca. Należało tylko odnaleźć Hamala ? alfę Barana i od niej udać się poprzez Sharatana do jednej z gwiazd ogona Ryby czyli Alferga. Tuż obok niej świeci M74. - Mam cię ? szepnął brunet gdy w polu widzenia Naglera pojawiła się jasna mgiełka. Na początku taka zwykła, bez wyrazu i charakteru. Jednak wystarczyło kilka minut żeby wokół jądra pojawił się detal dwóch ramion spiralnych widocznych prawie tak dobrze jak w M51. - Niesamowite ? zachwycał się brunet studiując detal galaktyki. Po paru minutach sięgnął po szkicownik. Kolejnym celem również byłą galaktyka. Pobliska M77 w Wielorybie. Ponownie obiekt nie okazał się trudny w odnalezieniu ponieważ leży ?pod płetwą ogonową? Wieloryba tuż przy gwieździe delta Ceti. I tutaj również, podobnie jak w przypadku M74 obiekt na początku ukazał się brunetowi jako słaba ale wyraźna mgiełka. Po paru minutach brunet odniósł wrażenie, że dostrzega ślady podłużnych jaśniejszych struktur oraz jakby pas pyłu biegnący wzdłuż galaktyki. Ponieważ detale pojawiły się i raczej nie chciały zniknąć przy ?szturchaniu? teleskopu brunet uznał, że są naprawdę śladami ramion i pyłów w tej aktywnej galaktyce Seyferta. Natomiast obiekt na pewno ustępuje spektakularnością galaktyce M74. Tym razem w wyciągu siedział okular Antares Speers Waler Zoom 5-8mm ustawiony na 8mm tak aby osiągnąć powiększenie ponad 200x i dzięki temu przygasić nieco tło aby podbić kontrast. - Ok, to teraz czas na mgławicę ? powiedział brunet i skierował teleskop na obszar pomiędzy Kasjopeją a Perseuszem w pobliżu gromady podwójnej Hi-Ha Persei. W międzyczasie do wyciągu powrócił Nagler 22mm. Nie obserwował często mgławic Serce i Dusze ale mniej więcej wiedział gdzie one są. To wystarczyło ? po zgrubnym ustawieniu teleskopu ?obręcz? Serca szybko wskoczyła w pole widzenia. Jasna i oczywista mgławica. Ale bardzo rozległa przez co traci nieco na uroku przy oglądaniu przez duże lustro (tylko 1 stopień pola widzenia). Brunet szybkim ruchem przesunął teleskop w stronę gromady Melotte 15. Mgławica wokół gromady była bardzo jasna i wyraźna wraz z widoczną charakterystyczną gazowo-pyłową wieżyczką ukazującą się jako nieregularne zgrubienie w strukturze mgławicy. - Całkiem, całkiem ? mruknął brunet. - Ale całość zostawię sobie na kiedy indzije. A teraz czas na gwiazdozbiory zimowe Brunet przeciągnął się i spojrzał na zegarek. Było już po 19. - Dobra, trzeba się streszczać bo zaraz wyjedzie Łysy. Przesunął teleskop w stronę Woźnicy aby spróbować wyłapać Płonącą Gwiazdę czyli IC 405. Odnalezienie obiektu zajęło mu kilka minut? - No średnie, słabe wręcz? - ponarzekał. Brunet liczył na nieco bardziej okazały obiekt. Wokół gwiazdy świeciła jasna otoczka bez jakiejś wybitnej struktury. W pewnej odległości majaczyły strzępki mgławicy jakby oderwanej od głównej części. - No nic ? mruknął ? lecimy dalej. ?. Przepraszam Was, no wiem, że miałem już tego nie robić. Miałem odpuścić bo już tyle razy na nią patrzyłem. Ale w tym obiekcie jest coś niesamowitego. Czyż nie jest piękna? W sumie rysunek zrobiony w plenerze nie jest w stanie oddać atrakcyjności i szczegółowości widoków z okularu ale musiałem sobie zrobić pamiątkę :D Z wiadomych względów odpuszczę sobie opis gdzie na niebie znaleźć M42 ;) ?. Brunet jeszcze chwilę popatrzył na M42. Westchnął i ruszył w kierunku Betelgezy a stamtąd do NGC2237 czyli do Rozety. Lubił ten obiekt. Zawsze doskonale widoczny w małych powiększeniach przy użyciu filtra UHC. Tym razem również dostrzegł subtelną mgiełkę przetkniętą od czasu do czasu pasmem ciemnego pyłu, okalającą znajdującą się w środku gromadę NGC2244. *Szkic archiwalny wykonany 27 stycznia 2012 roku w Odernym Było już po 20. Wschodni horyzont zaczął się rozjaśniać. Brunet spojrzał w niebo i przypomniał sobie, że miał jeszcze zerknąć na M1. Szybkim ruchem przesunął teleskop w okolice zety Byka i po chwili pozostałość supernowej świeciła w okularze. Mdła, szara mgiełka bez wyrazu. Brunet zawsze liczy na więcej w przypadku tego obiektu. A zawsze dostawał to samo. - No nic, czas kończyć? Zerknął jeszcze raz na niebo. Coś się kończy, coś się zaczyna. Ten rok był naprawdę dobry. Oby następny był równie udany? >> KONIEC <<
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024