Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'podwójna' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 6 wyników

  1. Hej Dawno chciałem uwiecznić tę parkę, ale na wyjazdach pod ciemne niebo zawsze co innego wchodziło na priorytet, więc... postanowiłem że spróbuję z miasta. UWAGA - będzie kolorowo Albireo - gwiazda podwójna (wizualnie) w Łabędziu, kolorystyka opisywana jako „topazowo żółty” i „szafirowo niebieski”. Podobno jedna z atrakcyjniejszych parek do obserwacji - spoglądałem na nią własnym okiem i co tu dużo mówić - podoba się RGB: 12:12:12 x 60 sek bin 1 lum: sztuczna z RGB dark, bias, flat NEQ6 mod, TS APO 115/800 f/6.95, QHY9, oryginalna skala zdjęcia: 1,39"/px Wrzucam rozdzielczość + crop na centrum dla nie chcących błądzić
  2. Obserwacje przy użyciu lornetki, bez wątpienia sprzyjają szybkiemu przeskakiwaniu od jednego do drugiego kawałka nieba, a potem jeszcze jednego i kolejnego. Jeśli dodać do tego, że w polskich szerokościach geograficznych, nasz Obiekt Tygodnia nigdy nie chowa się za linią horyzontu, może wyjść na to, że Gromada Podwójna w Perseuszu jest tym co najczęściej „samo” wpada mi w obiektywy. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo te dwa skupiska to obiekty wybitnie lornetkowe. I jeśli nawet, parafrazując klasyka: „Gromada Podwójna – jaka jest, każdy widzi”, to czy nie warto poświęcić jej choćby kilku chwil, zawsze gdy tylko jest taka możliwość? A nuż, może przypominając sobie kilka faktów na jej temat, odkryjesz ją na nowo? Zatem właściwie: Co? Gdzie? i Jak? Co? Opierając się na katalogu Caldwella – patrzymy na numer 14. W New General Catalogue są to pozycje 884 oraz 869, które to można również odnaleźć w innych spisach jako (na przykład i odpowiednio): Cr 25, Mel 14, Raab 10 oraz Cr 24, czy też Mel 13.[1] Powołując się zaś na powszechniej używane nazwy, mamy do czynienia z gromadami (NGC 884) oraz h (NGC 869) Persei, często nazywanymi po prostu „Chichotami”. Choć pierwsze wzmianki o gromadach pojawiły się już w pismach starożytnych Greków, to te dwa najbardziej znane oznaczenia literowe wywodzą się ponoć z map nieba epoki renesansu. Nigdzie natomiast nie odnalazłem odpowiedzi na pytanie o przyczynę ich braku na liście pana Messiera. NGC 869 oraz NGC 884.[2] Uważam za coś niesamowitego, że obydwie gromady nie istniały ani przed, ani jeszcze długo po zniknięciu dinozaurów z powierzchni Ziemi. Szacuje się nawet, że początek formowania się NGC 884/869 mógł przebiegać równolegle z kształtowaniem się pierwszych praludzi na naszej planecie! Wszak mamy do czynienia z wiekiem określonym na ok. 5,6 mln (NGC 869) i 3,2 mln lat (NGC 884).[3] Można to z kolei powiązać z niebieskim kolorem, młodych, bardzo gorących i jasnych gwiazd, które stanowią zdecydowaną większość składników obu skupisk. Tuzin najjaśniejszych słońc NGC 884 błyszczy jasnymi, „zimnymi” barwami. Wszystkie one są błękitnymi olbrzymami lub nadolbrzymami typu B. Natomiast 8 z 9 najjaśniejszych gwiazd jej starszej siostry to również święcące jasnym, niebieskawym światłem typy B lub A, ale też kilka czerwonych nadolbrzymów typu widmowego M.[4] Każda z gromad liczy po ok. 200-250 gwiazd, ale ich jasność mogłaby być zrównoważona dopiero przez ok. 160 000 naszych Słońc. Wszystko to sprawia, że z odległości ok. 7,3 tys. lat świetlnych, które nas dzielą, ich światło jest ciągle bardzo wyraźne i na podobnym poziomie percepcji dla obydwu gromad: 4,3-4,4mag, choć jeśli wierzyć źródłom, gdyby nie były one schowane za kurtyną pyłu, to wspomniana jasność byłaby większa o nawet 1,5mag. [3][5] Gdzie Patrząc z iście kosmicznej perspektywy, to oczywiście w naszej galaktyce. Ściślej rzecz ujmując, w jednym z jej ramion – dokładniej w Ramieniu Perseusza. Poniższy rysunek pokazuje wzajemne położenie kilku gromad otwartych widocznych w mniej więcej tym samym rejonie nieba. Czy wspomniana już odległość ok. 7,3 tys. lat świetlnych to daleko jak na gromadę otwartą? Raczej tak. Spośród 250 najbardziej znanych tego typu obiektów ok. 85% znajduje się jednak bliżej Ziemi. [6] Rysunek pokazujący położenie NGC 869/884 w obrębie Galaktyki. [5] Jeśli zaś chodzi o mniejszą skalę i nasz widok na nocne niebo, to bardzo prawdopodobne, że i tak prawie każdy doskonale wie jak odnaleźć ten klasyk, ale może ten tekst czyta też ktoś stawiający pierwsze kroki w astronomii amatorskiej? Jeśli więc chciałbyś, Drogi Czytelniku odnaleźć /h Persei po raz pierwszy, to proponowałbym zacząć od lokalizacji ogromnej litery „W” – czyli konstelacji Kasjopei. Następnie, lokalizując 2 bardzo jasne gwiazdy tego gwiazdozbioru – gamma oraz delta Cassiopeiae, utwórz na ich podstawie linię i idź w kierunku Perseusza. W odległości ok. 2 długości jakie dzielą te gwiazdy możesz spodziewać się dostrzec, nawet gołym okiem, mglistą plamkę światła o dużej wielkości – porównywalnej z tarczą Księżyca. To nasz cel. Położenie NGC 869/884 na nocnym niebie. [7] Jak? Moim zdaniem, najlepiej lornetką. Ale prawda jest taka, że „czymkolwiek”, też może być poprawną odpowiedzią. Przypominam bowiem, że mamy do czynienia z ogromnym (jak na DS-y) obiektem widocznym bez uciekania się do pomocy jakichkolwiek instrumentów optycznych. Nieuzbrojonym okiem, nawet na nienajlepszej jakości niebie, widać właśnie sporą mgiełkę. Jednak teraz, kiedy podczas zimowych wieczorów Perseusz znajduje się naprawdę wysoko, na wiejskim niebie widzę już nie jedną, a dwie wyspy światła. Pozostawiając jednak kwestię granic możliwości ludzkich gałek ocznych okulistom, sięgnijmy po lornetkę. Jeśli będzie to na przykład 10x50, dająca podgląd 6-7 stopni, to nasze bohaterki będziemy mogli wygodnie i bezpośrednio porównać jeszcze z trzema gromadami otwartymi (ech lornetka…)! Dostajemy bowiem gratis: Stock 2 – nieco ponad 2o na północ, NGC 957 – ok. 1,5o na wschód, a w kierunku południowym możemy jeszcze dostrzec gromadkę Trumpler 2. Bez dwóch zdań – ciężko skupić na nich wzrok mając Obiekt Tygodnia tuż obok. Obszar na pograniczu konstelacji Kasjopei i Perseusza wraz z kilkoma gromadami otwartymi. Czerwony okrąg ma średnicę ok. 6,5o. [8] W tym zestawieniu NGC 957 wydaje się być przecinkiem złożonym z kilku punktów. Tr 2 można uznać za układ kilku, mniej – lub bardziej przypadkowych gwiazdek, natomiast Stock, choć sporo większy (i ogólnie bardzo go lubię), sporo odstaje pod względem jasności maczku gwiezdnego jaki go tworzy. oraz h Persei świecą już wtedy wyraziście kilkunastoma gwiazdami każda. Słabsze składniki stanowią natomiast rozmyte w niektórych obszarach tło, tworząc przepiękną, zagadkową poświatę. Całość wygląda trochę jak dwa supły z których wychodzą łańcuchy co wyraźniejszych gwiazd. Zachęcam, w miarę możliwości, do zlokalizowania wszystkich tych gromad w szerokim, lornetkowym kadrze. Pamiętajmy przy tym, że Stock 2 oraz NGC 957 znajdują się bliżej nas – w obrębie ramienia galaktyki w którym jest też nasze Słońce i tworzą pierwszy plan, natomiast „Chichoty” oraz Tr 2 są już zlokalizowane w Ramieniu Perseusza. To może dać też jakiś pogląd na ogromne ilości światła emitowanego przez gwiazdy Gromady Podwójnej. Gdyby nasze Słońce znajdowało się w tym miejscu, byłoby widoczne jako gwiazda o wielkości zaledwie około 16mag. [5] NGC 869/884. Szkic ołówkiem. Widok przez lornetkę 8x56 (FOV : 5,9o). [5] Większa lornetka jest tym, co ja bym uznał za najlepszy instrument do podziwiania naszej uroczej parki. Widok w mojej 15x70 po prostu mnie hipnotyzuje. Pole widzenia w tym przypadku to 4,4o i świetnie wtedy widać, że otoczenie Gromady Podwójnej, na które jest jeszcze sporo zapasu w tego rozmiaru lornetce, też składa się z dość jasnych punktów – samych tylko gwiazd o jasności 5,2 – 8,2mag można naliczyć ok. 30. Nie ma jednak mowy o problemach z określeniem granic obu obiektów. Koncentracja gwiazd wokół środka – węzła, w obu gromadach jest oczywista. W tym wypadku ich widok zawsze przywodzi mi na myśl 2 kupki pokruszonego szkła. Niesamowicie, trochę na zasadzie kontrastu, wygląda wtedy tych kilka jasnych, pomarańczowych punktów. [4] Na koniec wyznanie: naprawdę nie jestem lornetkowym fetyszystą i widok z 10-calowego teleskopu, w szerokokątnym okularze i powiększeniu rzędu ok. 50x naprawdę może się podobać (i bardzo mi się podobał). Liczba „szpileczek” i ich wzorów robi wrażenie. NGC 869 jest przy tym bardziej upakowana. Wszystko to przepięknie, ale… Utarło się już określenie, że lornetka to kosmos w 3D. Cóż, ja oczywiście się z tym zgodzę i gdybym miał wybrać jakiś obiekt jako przykład dla różnicy w obrazie z jednego i obojga oczu (no może prócz Księżyca) - byłaby to właśnie para /h Persei. Jak na moje subiektywne odczucia, 10” lustra przegrywa tu rywalizację z dwiema soczewkami w D.O. Extreme 15x70. Czy więc będziesz zbierać światło za pomocą zwierciadła, soczewek, czy też własnych oczu – spojrzyj na Gromadę Podwójną i daj znać jak poszło! [1] http://www.ngcicproject.org [2] http://aladin.u-strasbg.fr/AladinLite/ [3] http://freestarcharts.com/messier-catalogue/21-guides/ngc/103-ngc-869-and-ngc-884-caldwell-14-the-double-cluster-open-clusters [4] Craig Crossen, Gerald Rhemann, „Sky Vistas. Astronomy for Binoculars and Richest-Field Telescopes”, Springer. [5] Rony De Laet, “The Casual Sky’s Observer’s Guide. Stargazing with Binoculars and Small Teleskopes”, Springer-Verlaq New York Inc. 2012 [6] http://www.atlasoftheuniverse.com/openclus.html [7] Stellarium. [8] Roger W. Sinnott, „Sky & Teleskope’s Pocket Sky Atlas” Cambridge, Massachusetts, USA.
  3. 4 na 5 czerwca 2015r. 15 na 16 czerwca 2015r. Poznań Noc pierwsza Teleskop: Meade ED 80mm z pryzmatem Baader T2 32mm, na montażu azymutalnym z AVP Okulary: Plössle TV: 32, 20, 15, 11, 8mm [powiększenia: 15x, 24x, 32x, 43x, 60x] Nagler Zoom 6-3mm [80x-96x-120x-160x] Siebert F.S. 5mm [96x] Pentax XO 2.5 - 2.58mm [186x] Na początku czerwca niemal codziennie silnie wiało, tak było również wieczorem 4 czerwca, dlatego wybór mniejszego refraktora był oczywisty. W owym czasie zapragnąłem przyjrzeć się gwiazdom położonym bardziej na południe, niż czynię to zazwyczaj i to pomimo niezbyt ku temu sprzyjającym warunkom. Z jednej strony musiałem spieszyć się zanim gwiazdy zejdą w najgorszą łunę na zachodzie, a z drugiej strony przed wschodzącym Księżycem znajdującym się wtedy w połowie gwiazdozbioru Strzelca i będącym dwa dni po pełni (oświetlenie tarczy około 93%). Sytuacja zapowiadała się dynamicznie, dlatego nie planowałem konkretnych gwiazd, chciałem tylko zacząć od grzywy Lwa i kierować się w stronę Warkocza Bereniki. Jak już zająłem miejsce przy teleskopie stwierdziłem, że zamiast od grzywy, lepiej zacząć od rejonów nad jego zadem i wybrałem dwie pierwsze gwiazdy. STF 1487, 54 Leo [mag: 4.48 + 6.3; rho: 6.5"] 23:00 - 23:20 STF 1478 [mag: 8.83 + 11.43; rho: 8.8"] 23:25 - 23:40 [jasno, dość silny wiatr, ale seeing zaskakująco przyzwoity] Do 54 Leo szybko dotarłem skacząc od Zosmy po łuku złożonym z gwiazd 72 i 67 Leo. Następnie zmieniłem powiększenie z 15x na 60x i od razu pojawiły się dwie gwiazdy rozdzielone o około dwie tarczki. Obie wydawały się niebieskie, słabsza nieco intensywniej. Gwiazdy rozdzieliłem również w powiększeniach 43x i 32x, a w powiększeniu 24x gwiazdy się zlewały. Na koniec użyłem większych powiększeń (96-186), może to złe słowo, ale trochę żałuję bo rezultat do teraz nie daje mi spokoju: ciemniejsza gwiazda zaczęła wydawać się lekko czerwona lub żółta (pomarańczowa?) To musiało być jakieś złudzenie, ponieważ biorąc pod uwagę typy widmowe gwiazd, nie miałem prawa widzieć takich kolorów. Poszukałem w książkach informacji o kolorach, znalazłem tez kilka relacji w internecie i niektórzy rzeczywiście wspominają o żółtym kolorze, ale w odniesieniu do jaśniejszej gwiazdy... o B piszą: szary, biały, niebieski, szafirowy, zielonkawy. Po ponad dwóch tygodniach od obserwacji zastanawia mnie to w dalszym ciągu i chyba prędko nie przestanie. Na cyfrowym szkicu postanowiłem uwiecznić wrażenie z mniejszych powiększeń. STF 1478 leży w Małym Lwie, około 66' na zachód i nieco na południe od 54 Leo, chciałem więc zaoszczędzić kilka sekund potrzebnych na zmianę okularu i postanowiłem odszukać układ za pomocą dużego powiększenia. Po chwili byłem już przy gwieździe. W Uranometrii miałem zapisane informacje o separacji oraz o różnicy jasności gwiazd, biorąc pod uwagę, że jaśniejsza gwiazda ma około 8.5 mag spodziewałem się zadania albo bardzo trudnego, albo niemożliwego. W trakcie pierwszych pięciu minut bezowocnych starań w dostrzeżeniu ciemniejszej gwiazdy dochodziłem do dwóch wniosków: układ jest rzeczywiście poza moim zasięgiem oraz że szukam w złym miejscu. Uznałem, że najlepiej wykluczyć drugą możliwość, zmieniłem powiększenie na bardzo małe i stwierdziłem, że rzeczywiście szukałem w złym miejscu... zamiast zejść lekko na południe od 54 Leo, zdryfowałem nieco na północ. Zdarza się, bez zbędnego wyrzucania sobie tego i owego, przystąpiłem do zadania. Po kilku bezowocnych minutach stwierdziłem, że układ jest za trudny. Ale jedno warto zapamiętać: kiedy szukasz czegoś trudnego, nie trać czasu na jego przesadną oszczędność. Następnym celem były Alula Australis i Alula Borealis, które obserwowałem dziesięć dni wcześniej refraktorem 120mm. Tym razem poświęciłem im niewiele czasu, ot żeby stwierdzić rozdzielenie (STF 1523) oraz spróbować dostrzec ciemniejszy składnik (STF 1524). STF 1523, Alula Australis [mag: 4.33 + 4.8; rho: 1.8"] 23:45 - 23:50 STF 1524, Alula Borealis [mag: 3.64 + 10.1; rho: 7.4"] 23:50 - 00:00 [wiatr nieco słabszy, ale pojawiły się silne podmuchy, seeing znacznie gorszy] Pisałem już o tym wcześniej więc tylko powtórzę: Alula Borealis, STF 1524, ponownie zachwyciła mnie kolorem, ale słabszej gwiazdy nie dostrzegłem, pomimo tego, że wiedziałem gdzie szukać, próbowałem przez pięć minut. Możliwe, że przyczyną porażki był gorszy seeing, który mniej więcej w tamtym czasie zaczął się pogarszać, dlatego próba nie daje najważniejszej odpowiedzi - nadal nie wiem czy gwiazda jest w zasięgu obiektywu 80mm. Chwilę wcześniej zajrzałem do Aluli Australis, STF 1523, seeing był nieco lepszy, z dłuższymi przerwami lepszej stabilności atmosfery. Spieszyłem się, dlatego od razu użyłem największego powiększenia jakie mogę zastosować, czyli 186x, mniejszych w ogóle nie próbowałem. Gwiazdy rozdzieliłem na włos, po chwili poprawiłem notatki na "siwy włos", ponieważ przestrzeń między gwiazdami nie była idealnie czarna (możliwy wpływ seeingu). Chwilę się zastanawiałem, zanim zdecydowałem, co dalej. W końcu postanowiłem wykonać większy skok do Warkocza Bereniki w rejon gromady otwartej Melotte 111 i chwilę tam pozostać. STF 1639 [AB, AC; mag: 6.74 + 7.83 + 11.42; rho: 1.8", 91,4"] 00:05 - 00:25 SHJ 143, 12 Com [AB, AC; mag: 4.86 + 11.8 + 8.9; rho: 36.7", 59"] 00:25 - 00:35 oraz: ARN 6 [AD; mag: 4.86 + 10.1; rho: 213.1"] Wszystkie układy znajdują się w centralnej, charakterystycznej części gromady Mel 111. Najpierw podszedłem do STF 1639 AB. Jest to ciasna para, więc nie było łatwo. B wydawał się widoczny w 160x, na szkicu naniosłem ciemniejszą gwiazdę i oznaczyłem znakiem zapytania. Chwilę później w 186x i w momentach lepszego seeingu nabrałem pewności. Zanotowałem, że B jest znacząco ciemniejszy. Kiedy przyglądałem się gwiazdom w dużym powiększeniu, nieco na południe wyskoczyła ciemniejsza gwiazda. Wiedziałem, że STF 1639 to układ potrójny i brałem pod uwagę możliwość, że jest to składnik C, co też potwierdziłem później przy komputerze. SHJ 143 - układ wielokrotny, z czego zdawałem sobie sprawę, lecz nie znałem odległości, jasności oraz kątów pozycyjnych. Po kilku minutach wypatrywania gwiazd, oznaczyłem na szkicu dwie mogące być składnikami. Zapisałem: "chyba luźny układ, w pobliżu dwie ciemne gwiazdy". Zaznaczone gwiazdy okazały się składnikami C oraz D (drugi należy do pary opisanej jako ARN 6). B nie udało mi się dostrzec, ponieważ był za blisko jasnej gwiazdy 12 Com, a jego jasność była na granicy zasięgu jaki miałem tamtej nocy. Kilka dodatkowych informacji: Widoczna na szkicu 13 Com to również gwiazda podwójna, zmierzona po raz pierwszy i jedyny w 2010 roku. W katalogu WDS oznaczona jako: YSC 97 [mag: 5.2 + 9.6; rho: 0.2"; theta: 273°] Składnik D pary ARN 6 ma bliską i znacznie ciemniejszą towarzyszkę - E. Para DE opisana jest jako: SMR 57 [mag: 10 + 14.3; rho: 13.1"; theta: 132°] Poniżej zdjęcie DSS wyeksportowane za pomocą darmowego programu Aladin z moimi opisami układów: 17° kątowych na południowy wschód od STF 1639 znajduje się ciemny układ, do którego może kiedyś podejść większym teleskopem: SLE 894 [mag: 12.9 + 12.9; rho: 11.9"; theta: 160°] - dane z 2001 roku Zdjęcie DSS jak poprzednio wyeksportowane za pomocą programu Aladin: Po STF 1639 i SHJ 143 szybko skierowałem się na południowy wschód, do układu: STF 1650 [mag: 9.54 + 10.47; rho: 16.9"] 00:35 - 00:50 Układ położony blisko gwiazdy 21 Com, oba składniki ciemne, B widoczny zerkaniem w 60x, chwilami na wprost w 80x. Najlepiej widoczny w powiększeniach 96x i większych. Po kilku minutach przyglądania się gwiazdom w różnych powiększeniach dopisałem: B widoczny na wprost również w 24x! Coraz bardziej obawiałem się wschodzącego Księżyca, więc już się nieco spieszyłem. STF 1633 [mag: 7.04 + 7.13; rho: 8.7"] 00:55 - 01:10 Dwie dość jasne gwiazdy o podobnej jasności. Doskonale rozdzielone w 24x. Ładny widok, ale okolica dość uboga w gwiazdy w porównaniu do innych rejonów Mel 111. Chyba najmniej ciekawa część gromady. Chciałem się jeszcze przyjrzeć jakimś gwiazdom leżącym głębiej w gwiazdozbiorze. Kusiła mnie STF 1687 - 35 Com - potrójna leżąca blisko galaktyki M 64. Jest to ciekawy cel ze względu na separację pary AB wynoszącą jedynie 1", ale niestety nie był to cel na wtedysiejszy seeing. Dlatego wybrałem położoną dwa stopnie niżej, również potrójną STF 1685 / SHJ 153. STF 1685 [AB; mag: 7.31 + 7.78; rho: 15.8"] 01:15 - 01:25 SHJ 153 [AC; mag: 7.31 + 8.22; rho: 243.1"] SHJ 153 [bC; mag: 7.78 + 8.22; rho: 252.5"] Przez pospiech notatki mam ubogie: ładny i prosty układ, leżący w ciekawej gwiezdnej okolicy. Warta zapamiętania jest jeszcze optyczna para gwiazd 10' na zachód od STF 1685. Gwiazdy oddalone są od siebie o około 52" i mają jasności w przybliżeniu 7.2 mag oraz 11.1 mag. Księżyc był coraz wyżej, ja coraz bardziej zmęczony, właściwy czas żeby zakończyć sesję. Z ciekawszych rzeczy: gwiazda naniesiona na szkicu najbardziej na północ to układ TOK 152. 1.8' na południowy wschód od niej znajduje się ciemny układ J 2087 - do niego może kiedyś podejdę refraktorem 120mm. TOK 152 [mag: 7.67 + 15.3; rho: 11.1"; theta: 321°] J 2087 [mag: 11 + 12.3; rho: 6.9"; theta: 164°] Poniżej trzy obrazy wyeksportowane z programu Aladin. Pierwszy to zdjęcie DSS, na którym TOK 152 B ginie w blasku A, za to na zdjęciu 2MASS, B jest doskonale widoczny. Trzeci obraz powstał przy użyciu opcji w programie, która nazywa się "create a stack folder". Główna warstwa to zdjęcie DSS, które zostało przykryte warstwą z obrazem 2MASS (nieprzeźroczystość - opacity - ustawione na około 30%), pozwoliło to na zachowanie estetyki zdjęcia DSS i wzbogacenie go o informację zawartą na zdjęciu 2MASS. Interesują mnie wspomniane gwiazdy na zachód od STF 1685. Dodatkowo, w odległości 10" od ciemniejszej, znajduje się jeszcze inna o jasności około 15.1 mag. Ciekawe czy te gwiazdy mają ze sobą jakiś związek. Poniżej zdjęcie DSS z Aladina z naniesionymi informacjami z bazy danych Simbad, przede wszystkim ze strzałkami pokazującymi kierunki ruchów własnych gwiazd (ang.: proper motion). Tutaj niestety wkraczam na obszary, gdzie powinno się mieć odpowiednią wiedzą, której kompletnie nie posiadam, więc zostawię to tylko jako niezobowiązującą ciekawostkę. Na tę chwilę to niestety wszystko. Myślałem, że od razu opiszę obie noce, lecz po zapełnieniu w Wordzie prawie pięciu stron A4 odczuwam małe zmęczenie. Dam sobie parę dni odpoczynku i ze świeżą głową przystąpię do opisu drugiej nocy. Pozdrawiam, Wojtek
  4. Akt I 6/7.06.2014, 01:40 - 02:25, seeing raz średni, raz słaby, jasne niebo, wiatr nie mocny, ale odczuwalny STF 695 AB / rho 10".6 / theta 160 / mag 9.02, 9.68 STF 695 BC / rho 2".2 / theta 173 / mag 9.68, 10.46 PKO 6 AB / rho 5".1 / theta 294 / mag 10.75, 11.3 Za te układy zabrałem się o późnej porze, bo wcześniej obserwowałem okolice STF 555 w Cefeuszu, nie miałem więc dużo czasu na obserwacje i wykonanie szkicu. Warunki też nie pozwoliły mi na wiele. STF 695 AB, rozdzieliłem bez problemu w powiększeniu 28x Plösslem 32mm i to w zasadzie jedyny sukces. Ciaśniejszej pary BC już nie udało mi się rozdzielić, nie widziałem chyba nawet nic co by wskazywało na ich podwójną naturę, strasznie się miotały na seeingu. Parę PKO 6 tworzą gwiazdy o jasności około 11mag, więc musiałem ją najpierw nanieść w atlasie. Niestety w pobliżu znajduje się kilka innych podobnie świecących słońc, przez co nie byłem w stanie dokładnie zlokalizować układu w okularze, a warunki uniemożliwiły mi dostrzeżenie ciemniejszego towarzysza. Na szkicu na koniec zaznaczyłem kandydata, ale ze znakiem zapytania, bo bardzo powątpiewałem w tę lokalizację. Wątpliwości potwierdziły się po obserwacjach, które musiałem zakończyć, kiedy zaczęło robić się jasno. Szkic niedokończony, gwiazdy nierozdzielone - dlatego od razu postanowiłem, że podejdę do wszystkiego raz jeszcze i wykonam nowy szkic. Ale załączam ten, który zdążyłem wtedy wykonać, lecz bez żadnego retuszu. STF 695 znajduje się w centrum. --- Akt II 2/3.07.2014, 00:05 - 01:32, seeing dobry, chwilami nawet bardzo dobry, jasne niebo, dobra przejrzystość powietrza, wiatru w zasadzie brak STF 695 AB / rho 10".6 / theta 160 / mag 9.02, 9.68 STF 695 BC / rho 2".2 / theta 173 / mag 9.68, 10.46 PKO 6 AB / rho 5".1 / theta 294 / mag 10.75, 11.3 pod koniec na scenie pojawiają się jeszcze: MLR 492 AB / rho 1".3 / theta 125 / mag 10.47, 10.5 TDS 3276 AB / rho 0".6 / theta 265 / mag 11.57, 12.01 Długo przyszło mi czekać na kolejne podejście, w ciągu następnych dwudziestu kilku dni, na obserwacje mogłem poświęcić około dziesięciu nocek. Za każdym razem jednak pogoda psuła się w ostatniej chwili, lub też była zepsuta od dłuższego czasu. W końcu się udało i to szczęśliwie, bo trafiłem na warunki, które można ocenić jako bardzo dobre. Jedyną odczuwalną trudnością, na którą narzekałem, była kondycja mojego wzroku, zmęczonego ośmiogodzinnym wpatrywaniem się w monitor w pracy, którą zakończyłem niedługo wcześniej. STF 695 AB były oczywiście widoczne jeszcze lepiej niż wcześniej - stabilniej. Za to parę BC zacząłem dostrzegać w powiększeniu 60x w formie przecinka (za pierwszym podejściem, nawet tego nie zarejestrowałem), następnie od razu przeszedłem do powiększeń 112x i 150x, gdzie składniki były najlepiej widoczne. Większe powiększenia za bardzo ściemniały krążki dyfrakcyjne, przez co układ nie wyglądał już tak efektownie. Następnie zszedłem z powiększeniem do 82x (Plössl 11mm) i to był strzał w dziesiątkę - tutaj miałem najlepszy balans między jasnością tła, jasnością gwiazd oraz ich separacją. Widok przepiękny, bezwzględnie wymagający dobrych warunków atmosferycznych. Później ponownie podszedłem do BC w powiększeniu 60x - nadal był to twór podobny do przecinka, ale tym razem odnosiłem delikatne, ulotne wrażenie, że dostrzegam oba składniki osobno Po chwilowym użyciu "ściemniacza", czyli zooma 3-6mm, powrót do Plössli 8mm i 11mm (nie wspominając już o dłuższych ogniskowych) nieprzyjemnie uświadomił mi fakt jak jasne jest niebo, na szczęście przejrzystość skutecznie to rekompensowała. Tym razem wiedziałem już gdzie dokładnie znajduje się PKO 6, nie działałem więc "na czuja", tylko od razu przystąpiłem do "rozbiórki". Łatwo nie było. Mimo, że ta para jest dwa i pół raza luźniejsza od STF 695 BC, to jednak sprawiła mi znacznie więcej problemów. Ich różnica jasności wynosi zaledwie 0.55 mag, lecz wzajemna bliskość sprawia, że B jest naprawdę wymagająca i sprawia wrażenie jakby była ciemniejsza o kolejne 2 mag. Po bezowocnych kilkuminutowych próbach, w końcu wyłuskałem ciemniejszą gwiazdę w Plösslu 8mm (112x), ale zawsze tylko na chwilę, przez co ponownie musiałem na nią polować. Najlepsze efekty uzyskiwałem korzystając z "aktywnego zerkania" - tak na własny użytek nazwałem technikę, polegającą na szybkiej zmianie położenia oka, naprzemiennie, co około 2 sekundy: najpierw zerkanie w odległości około 10° na prawo od układu, następnie spoglądanie w najbliższe otoczenie gwiazdy (ale nie na samą gwiazdę!; najlepiej sprawdzało się miejsce na prawo i nieco poniżej). Po każdorazowej sekwencji kilku, a czasem kilkunastu zmianach położenia oka, składnik B nagle wyskakiwał powyżej składnika A w komfortowej odległości, wtedy wzrok przenosiłem na niego i udawało mi się go dostrzegać przez czas od dwóch do pięciu sekund. Po jego utracie gonitwa zaczynała się od nowa. Jest to lekko zmodyfikowana technika "foveal coaxing" opisana na handprint.com (pod koniec strony, najlepiej kliknąć CTRL+F i wyszukać po nazwie); moja modyfikacja polega na tym, że przeskakuję tylko pomiędzy dwoma punktami i unikam patrzenia na gwiazdę - akurat w tym wypadku lepiej to działało. W Zoomie w powiększeniach 150x i 180x, dzięki przygaszonemu tłu, główna gwiazda wydawała się mocniej świecić, ale ciężej było dostrzec towarzysza, udało mi się to tylko kilkukrotnie i to na króciutkie chwile. W Plösslu 11mm udała mi się ta sztuka tylko raz lub dwa. W końcu uznałem, że nic więcej nie wycisnę i zmieniłem okular na Plössla 15mm (60x) żeby zacząć szkicować. I tutaj widok tak mnie zaskoczył, że w notatkach opatrzyłem tę uwagę wykrzyknikiem. Aż mnie zatkało, bo Składnik B był doskonale widoczny, świecił pięknie i mocno zaraz obok głównej gwiazdy, dwie wspaniałe jasne tarczki, dostrzegalne łatwo i cały czas. Wcześniej, kiedy przyglądałem się okolicy w tym powiększeniu, to niczego nie dostrzegłem, później, kiedy już wiedziałem gdzie B się znajduje, dostrzeżenie jej nie było wyzwaniem, tylko przyjemnością i oczywistością. Interesujący jest związek między jasnością tła i składników oraz ich różnicą jasności i separacją. Każde takie doświadczenie jest na wagę złota i jak przyjdzie mi być pod ciemnym niebem, koniecznie sprawdzę dostrzegalność obu układów w różnych powiększeniach. Na szkicu zdążyłem zaznaczyć jaśniejsze gwiazdy do około 11.5 mag oraz w dwóch miejscach ciemniejsze - około 12.5 mag, kiedy od strony zachodniej i północno-zachodniej cichaczem napłynęła gęsta ściana chmur. Z jednej strony (tej rozsądniejszej) ucieszyłem się, bo w końcu po południu czekała mnie praca i trzeba było się wyspać, z drugiej, wiedziałem, że czeka mnie kolejne podejście i uzupełnienie szkicu ogólnego, oraz wykonanie dwóch uzupełniających z oboma układami widocznymi w większym powiększeniu. Prezentuję tylko szkic, który udało mi się wykonać, również bez żadnej ingerencji. Zostanie jeszcze uzupełniony i zmodyfikowany podczas następnych obserwacji, jakieś gwiazdy może wymażę i naniosę ponownie w odpowiedniejszych pozycjach. Kiedy całość uznam za zakończoną, wykonam zwyczajową kartę. Po obserwacjach dokładniej przeanalizowałem pole, które objąłem na szkicu Plösslem 20mm i odkryłem jeszcze dwa inne układy: bardzo ciasny TDS 3276, na który rzucę okiem, próbując dostrzec chociaż owal (choć może mnie zaskoczy, od momentu odkrycia w 1991 roku, nie był później mierzony), oraz MLR 492 o separacji 1".3, który wydaje się być obiecujący ze względu na niemal identyczną jasność obu składników. Oczywiście w obu przypadkach niezbędne są bardzo dobre warunki seeingowe, na które bardzo liczę (specjalnie z tego względu nie szaleję z astro-zakupami ;)). Na koniec jeszcze prezentuję zdjęcie z zasobów DSS, o podobnym polu widzenia w stosunku do szkiców, na którym oznaczyłem wszystkie cztery układy: --- Akt III ??.??.2014...
  5. [opis obserwacji z nocy 6/7.06/2014; g 23:50 - 01:15] W tytule chodzi oczywiście o łunę słoneczną - północno-zachodnią, miejską - głównie zachodnią, oraz już mocną tamtej nocy łunę księżycową - południowo-zachodnią. Mimo tej niedogodności oraz co najwyżej średniego seeingu, jestem zadowolony z efektów obserwacji, głównie dzięki dobrej przejrzystości powietrza. Tym razem nie szukałem długo celu obserwacji, wiedziałem gdzie skieruję teleskop już po zakończeniu wcześniejszych, kiedy w Uranometrii ujrzałem układ podwójny otoczony kilkoma jasnymi (do 9mag) gwiazdami. A tak się przeważnie składa, że gdzie są jaśniejsze gwiazdy, tam jest też odpowiednio więcej ciemniejszych. Zgodnie z atlasem widok przedstawiał się bardzo ciekawie. Luźny układ STF 555 o separacji 24.5" złożony z gwiazd o jasnościach około 9.3 i 11mag, należy do północno-zachodniego zgrupowania około dziesięciu jasnych i średnio-jasnych gwiazd do mniej więcej 11mag. Na południowym wschodzie kilka innych tworzy zgrupowanie wokół gwiazdy HD 30338 o jasności 5.09 mag. Najwięcej słabych gwiazd - około 12.5mag i mniej - wykryłem w trójkącie w północnej części pola, utworzonym przez dwie jasne gwiazdy oraz optyczny układ dwóch ciemniejszych, trochę podobny do STF 555 (10.2 i 11.8mag, sep. 29" - sprawdziłem, to nie jest nic skatalogowanego). Pierwszą wyłuskałem tę o wartości 12.52mag - jedyna jaką w tym trójkącie wyłapałem w Plösslu 8mm i to dopiero kiedy pobliska gwiazda o jasności 9.19mag uciekła mi z pola widzenia. Żeby wyłapać resztę, musiałem wspomóc się NZ 3-6, przeważnie ustawionym na 4 i 3mm. Ostatnia gwiazda dostrzeżona zerkaniem, znajduje się mniej więcej w połowie najjaśniejszego boku trójkąta - trochę się zdziwiłem, kiedy dowiedziałem się, że ma ona jasność tylko 13.52mag (wszystkie wartości wziąłem z katalogu UCAC4 wczytanego do CdC). Gdzieś w pobliżu, podczas kolejnych minut wypatrywania, mignęły mi jeszcze ze dwie gwiazdy, ale nie bylem pewien czy naprawdę coś zarejestrowałem, czy też to mój wzrok zaczął generować gwiezdny szum - ich więc nie zaznaczyłem. Tę pierwszą zauważoną ciemną gwiazdę 12.52mag, naniosłem mniej więcej w dwukrotnie za małej odległości od jasnego sąsiada - była obserwowalne jedynie w dużych powiększeniach i nie zachowałem skali, w rzeczywistości jest odległa od niej o 52" - można porównać z STF 555. Też trochę nie zachowałem skali przy nanoszeniu gwiazd około 11-12 mag przy zachodnio-północnej krawędzi pola - te z kolei zbytnio rozciągnąłem. Trochę się już spieszyłem do innego układu i postanowiłem to zostawić jak było. Ja widać na powyższym fragmencie przetworzonego szkicu, blisko STF 555 znajduje się jeszcze jeden układ: MLR 490, o którym nie wiedziałem przed obserwacjami i nie zauważyłem w trakcie, co akurat mnie nie dziwi. Jest to bardzo ciasna para o separacji 1.3", składająca się z gwiazd 10.6 i 11.6 mag - absolutnie nie na seeing jaki wtedy panował. Dwa razy przelatywały satelity - pierwszy o godzinie 00.12, kiedy bylem w trakcie ogólnego rozeznania sytuacji Plösslem 15mm, drugi jak przyglądałem się środkowej części pola za pomocą Plössla 8mm o godzinie 00.37. W ciągu kolejnych dwudziestu pięciu minut zacząłem się rozgaszczać w innym bogatym w gwiazdy obszarze, w którym znajdują się potrójna STF 695 i podwójna PKO 6. Niestety po niecałej godzinie i naniesieniu na papier około trzydziestu gwiazd, musiałem przerwać obserwacje z powodu świtu. Podejdę do tego rejonu raz jeszcze od nowa i wtedy jak będzie dobry seeing, ponieważ oba układy zaliczają się do ciasnych i wymagających. Myślę, że najlepiej będzie, jeżeli do końca lipca skupię się na jednym obszarze na sesję i poświęcę mu do trzech godzin, niestety obecnie warunki nie dają czasu na dogłębne poznawanie większej ilości w sposób, który dawałby mi satysfakcję. W tej chwili zastanawiam się, jak ja to robiłem, że np. przy STF 1976 i A 1127 spędziłem jedynie pół godziny!?... W zeszłym roku tempo trzech-czterech układów na sesję uznawałem za wolne i trochę rozczarowujące. Teraz cieszę się z jednego na noc. Zadowoli mnie roczny wynik trzydziestu szkiców. Pięćdziesiąt to będzie super. Najzabawniejsze jest to, że przez ostatni tydzień oznaczyłem lub naniosłem w atlasie około dwustu gwiazd wielokrotnych w promieniu 17° od bieguna (zostało mi jeszcze około stu), w tym wiele wyglądających niezwykle atrakcyjnie... już teraz boli mnie głowa, jak myślę o kolejnych celach, a są przecież i inne rejony nieba... pozdrawiam, Wojtek
  6. W trakcie prób obserwacji tydzień temu strasznie się miotałem - najpierw chciałem poświęcić ze dwie godziny asteryzmowi, który wypatrzyłem wcześniej około dwóch stopni od gwiazdy podwójnej STF 319. Niestety niebo było jakieś nieprzejrzyste i ciemniejsze gwiazdy nie były widoczne w pożądanym powiększeniu. Przerzuciłem się więc na dwie pary ciasnych i dość ciemnych gwiazd podwójnych kilka stopni dalej - lecz tej nocy seeing był bardzo zły i nie pozwolił mi na skuteczną walkę na takich obiektach. Cel zmieniałem jeszcze ze dwa lub trzy razy z podobnym skutkiem. W końcu rzuciłem okiem na Marsa - ukazał się jako wrząca czerwona ciecz zawieszona w próżni... Tak straciłem prawie półtorej godziny, aż przypomniałem sobie o pewnym układzie wielokrotnym blisko bieguna, który rozważałem kilka godzin wcześniej przygotowując się do sesji. Wiedziałem, że liczy pięć składników, ale nie znałem ich separacji ani jasności. Na szczęście system okazał się idealny na panujące warunki, raczej luźny i nie zawierający przesadnie ciemnych składników. Zmusiłem się więc do wykonania szkicu i notatek. Mimo średnich i dużych separacji układ jest bardzo atrakcyjny i charakterystyczny, przypomina trochę szybującego ptaka wypatrującego zdobyczy, albo fregatę Klingonów :) Na szczęście dziób okrętu nie jest skierowany w naszą stronę. Najlepszą widoczność wszystkich składników miałem w Plösslu 11mm (82x, źrenica 1,47mm). Najtrudniejszy do zaobserwowania był składnik 'C', który bez wahania uznałem za najciemniejszy, a naprawdę jest odrobinę jaśniejszy od 'E'. W powiększeniu 60x widoczny był tylko przy całkowitym skupieniu, za to w 112x, 150 i 180x tylko zerkaniem (najtrudniej w 112x). Patrząc na wprost odzyskiwałem go przy 225x i 300x. Seeing bardzo utrudniał obserwacje. W okolicy układu w polu Plössla 15mm (zauważyłem, że przy szkicowaniu najczęściej korzystam z jego pola widzenia) widoczne były dwa jaśniejsze zgrupowania gwiazd - od strony północno-wschodniej oraz południowo-zachodniej i zachodniej, gdzie znajduje się najjaśniejsza gwiazda widoczna na szkicu: HD 87171, 8.35 mag, odległa od nas o około 709 ly. Zachodnia grupa łączy się z ciemniejszym zgrupowaniem centralno-zachodnim, w którym znajduje się najciemniejsza gwiazda, jaką udało mi się wypatrzeć tamtej nocy w większych powiększeniach: 12.72 mag. Po zakończeniu obserwacji podniosłem głowę i rozejrzałem się. Od razu zrozumiałem skąd miałem wrażenie, że tej nocy nie tylko seeing mnie ograniczał - cały horyzont po prostu świecił się na dobre kilkadziesiąt metrów, powietrze musiało być niezwykle zapylone. pozdrawaim, Wojtek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)