Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'relacja z obserwacji' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
    • Foto-obserwacje czyli EAA
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Zloty astromiłośnicze
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 5 wyników

  1. Cześć! Często korzystam z zapisów obserwacji umieszczanych na Forum przez Was - są dla mnie inspiracją, a w pochmurne dni motywują do cierpliwego czekania na kolejną szansę pod ciemnym niebem 🙂 Myślę także, że to dobry sposób na utrwalenie własnej wiedzy i ułatwienie planowania kolejnych obserwacji. Dlatego też zamieszczam moją krótką relację z sobotniego wypadu na podpoznański Folwark. Choć tej nocy w dużych teleskopach królował Saturn, to obiektów lornetkowych na pewno nie zabrakło 😉 W sobotę nie robiłem żadnych większych notatek - zapisałem jedynie w aplikacji SkySafari wszystkie cuda, które odwiedziłem i wykonałem kilka mniej lub bardziej udanych zdjęć smartfonem, które zamieściłem w dalszych częściach tego wpisu. | 19/08/2023 || Folwark Sulejewo || DO Extreme 15x70 + Nikon Action 10x50 | Na Folwark dotarliśmy z @Thomas kilka minut po 21:30, na miejscu czekał już @taffik. Chwilę później przyjechał @polaris, a na końcu @Black Star z dziewczyną. Było ciepło, ok. 20* C i praktycznie bezwietrznie, jednocześnie czuć było już sporą wilgoć. Po dwóch tygodniach wakacji spędzonych pod czarnym, adriatyckim niebem, nie miałem wygórowanych oczekiwań co do tej sesji obserwacyjnej. Rozstawiłem więc lornetę DO Extreme i szybko zauważyłem, że Antares wisi już bardzo nisko nad horyzontem - no tak, teraz jestem prawie 1000 km dalej na północ. W takich warunkach leżąca obok gromada kulista M4 nie była widoczna. Trudno, trzeba celować trochę wyżej i metodycznie wyłapywać klasyki oraz mniej oczywiste obiekty. Zacząłem od okolic Strzelca: M22 - gromada kulista widoczna w jednym polu z dużo mniejszą i słabszą M28. M8 - widoczna w jednym polu z pobliską M20 i M21. Mgławicę Laguna obserwowaliśmy również w 10" Dobsonie Thomasa z filtrem OIII - ten widok przypominał mi to, co widziałem nad Adriatykiem pod czarnym niebem: struktura mgławicy wyraźna, choć z bardziej przygaszonymi gwiazdami (filtr) i w znacznie większej skali ze względu na powiększenie (niestety nie pamiętam, jaki okular był wtedy w wyciągu). Cr 367 - pobliska gromada otwarta, widoczne najjaśniejsze luźno rozsiane gwiazdy. M24 - obłok gwiezdny w Strzelcu, widoczna grupa gwiazd na pojaśnieniu wyraźnie odcinającym się od otoczenia. M18, M17, M16, NGC 6605 - 4 obiekty mieszczące się w polu lornety, piękny letni klasyk. Przesuwając się nieco wyżej dostrzegłem także gromadę otwartą NGC 6604. Słabsza sąsiadka NGC 6625 nie była w tych warunkach osiągalna. M23, M25 - obie gromady otwarte łatwo dostrzegalne w lornecie. Następnie skierowałem się bardziej na zachód, w kierunku gwiazdozbioru Wężownika: M10, M12 - obie gromady kuliste widoczne w jednym polu, jako dwie puchate kulki. Odebrałem M10 jako nieco większą i jaśniejszą z pary. M14 - odnalezienie tej gromady zajęło mi trochę więcej czasu - z tej trójki jest zdecydowanie najsłabsza. IC 4665 - piękna gromada otwarta w północnej części gwiazdozbioru. Cr 350 - widoczne kilka słabych gwiazd tej gromady otwartej, które układają się w dwie linie po 3 gwiazdy. NGC 6633, IC 4756 - dwie piękne gromady otwarte, widoczne razem w polu lornety. Chciałem zostać dłużej w tym rejonie nieba i wyłuskać kilka innych obiektów, ale wszechobecna wilgoć zwiastowała to co nieuniknione. Statyw i rączka prowadząca głowicę były już zupełnie mokre... Nie tracąc czasu szybko odszukałem gromadę Dzika Kaczka (M11) oraz sąsiednią, dużo mniejszą M26 w Tarczy. W pobliżu charakterystyczny układ gwiazd "haczyk". To piękny, bogaty w gwiazdy region do którego koniecznie wrócę przy kolejnej sesji. Kto wie, może uda się także zmierzyć z ciemnymi mgławicami w okolicy? Następne obiekty, które odwiedziłem to gromady kuliste M2 w Wodniku, M15 w Pegazie oraz M71 w Strzale. Krok dalej odnalazłem Hantle (M27) w Lisku - szarą tarczę mgławicy planetarnej zawieszoną w polu dziesiątek gwiazd. To było najbardziej pozytywne zaskoczenie tej sesji. Nie spodziewałem się, że ten obiekt może wyglądać tak pięknie w lornecie 15x70! Skuszony tym widokiem przeniosłem się do Łabędzia, szybko namierzając gwiazdę 52 Cyg. Wschodni Veil był na granicy widoczności, w formie łukowatego pojaśnienia. Na więcej składników Veila nie pozwoliły sobotnie warunki - spróbuję następnym razem. Ostatnim obiektem obserwowanym w lornecie 15x70 był Wieszak (Cr 399) znany i lubiany asteryzm w Lisku. Kilka minut później wilgoć na dobre zadomowiła się na kornetowych obiektywach... Na szczęście w aucie czekał stary dobry Nikon 10x50, który zastąpił DO Extreme na statywie 🙂 Powtórzyłem obserwację Veila, M27, M71 i Wieszaka - teraz w dużo szerszym, ponad 6 stopniowym polu. Następnie skierowałem się do Andromedy. M31 wraz z towarzyszącymi M32 i M110 były już dobrze widoczne. Nieco niżej, w Trójkącie, dostrzegłem M33 jako duże, lekko eliptyczne pojaśnienie. Kilka stopni na lewo od M33 złapałem gromadę otwartą NGC 752 obok asteryzmu przypominającego według niektórych kij golfowy. Nad północno-wschodnim horyzontem wisiały już Plejady (M45), które są oczywistym wyborem dla lornetki 10x50 - jak zawsze wyglądały przepięknie. Na koniec przeniosłem się w okolice Perseusza i jego najjaśniejszej gwizady - Mirfak, która wchodzi w skład Gromady Alfa Persei (Mel 20/ Cr 39). To jeden z moich ulubionych regionów nieba, świetnie prezentujący się w małym powiększeniu. Podobnie jak położona nieco wyżej Gromada Podwójna (NGC 884 i NGC 869) - lornetkowy klasyk. Tuż obok, widoczna w jednym polu, a często pomijana gromada otwarta Stock 2. Sesja powoli dobiegała końca, wilgoć dosłownie wylewała się z tubusów pozostałych na polu teleskopów. Spojrzałem na mapę w SkySafari i na koniec spróbowałem jeszcze odszukać kilka obiektów w tej części nieba. Bez większego problemu dostrzegłem gromadę otwartą Trumpler 2, która znajduje się kilka stopni poniżej Gromady Podwójnej, a także zauważalnie słabszą NGC 957. Dalej skierowałem się do Kasjopei - w jednym polu wyraźnie widoczne gromady otwarte NGC 663, NGC 457 (E.T.) oraz M103. Do pozostałych skarbów tego gwiazdozbioru muszę koniecznie wrócić przy następnej okazji. Dodam, że kilka razy przerywałem obserwacje przez lornetę i podchodziłem do rozstawionych na polu teleskopów, by podziwiać spektakularnego tej nocy Saturna. Muszę przyznać, że były to jedne z najlepszych widoków tej planety jakie widziałem. Duże powiększenie, pierścienie, księżyce - to trzeba zobaczyć na własne oczy 🙂 🔭 Nie mogę również nie wspomnieć o pięknych meteorach, które kilkukrotnie przecięły niebo wzbudzając powszechny zachwyt (choć nie wszystkich 😉). Obserwacje zakończyliśmy około 00:30, chowając do bagażnika praktycznie mokry sprzęt. Mimo dokuczliwej wilgoci spotkanie na Folwarku było jak zawsze bardzo udane! Frekwencja dopisała, a humor i ciekawe rozmowy towarzyszyły nam do końca 😉 Dzięki i do następnego razu!
  2. Ostatnio na forum pojawiło się kilka interesujących relacji z obserwacji. Natchniony, postanowiłem również dodać coś od siebie ? Jak pozwoli czas i pogoda postaram się wrzucić kolejne relacje, opisujące moje zmagania lornetkami na podmiejskim niebie. Chciałbym tutaj pokazać, jakie skarby można dostrzec w małej aperturze i niekoniecznie idealnych warunkach. W styczniu pogodnych nocy miałem jak na lekarstwo. Na przyzwoite warunki trafiłem raz 12.01 i skierowałem lornetkę w stronę Panny, aby spróbować swych sił z najjaśniejszymi galaktykami. Od tego czasu z pogodą bywało słabo. Zapowiadana na połowę stycznia ?bestia ze wschodu? przyniosła mi głównie zachmurzenie, mróz i śnieg. Niewielkim przełomem, a raczej wyłomem w chmurach była koniunkcja Księżyca, Marsa i Urana z 21.01. Od tego dnia aura nieco się poprawiła i częściej wyciągałem lornetkę z pokrowca. Ostatni tydzień lutego to prawdziwa wiosna, ale bezchmurne niebo zmasakrował pył znad Sahary, a dzieła dokończyła wilgoć niczym z amazońskiej dżungli. Dodatkową "atrakcję" stanowił Księżyc, którego mimo wszystko bardzo lubię. Zerkając w dziennik od stycznia do końca lutego zaliczyłem 13 krótkich sesji, głównie balkonowych. Pod tak średnie warunki wybrałem obiekty wcześniej przeze mnie pomijane ? gwiazdy podwójne/wielokrotne. W niniejszej relacji zebrałem tylko najciekawsze obiekty, które aż wstyd przyznać, zaobserwowałem świadomie po raz pierwszy. 21.01.2021 W poszukiwaniu inspiracji na nadchodzącą noc, natrafiłem w Binoculars Highlights na opis trzech gwiazd podwójnych znajdujących się w Wolarzu. Mowa tutaj o ? Boo, ? Boo oraz parce ?? Boo ?? Boo. Uzbrojony w 15x70 na statywie skierowałem lornetkę w kierunku Arktura. Następnie odbiłem w kierunku północno-zachodnim, aby znaleźć pierwszy cel ? Boo. Wspomniana gwiazda jest układem podwójnym powiązanym z sobą grawitacyjnie. Dzięki sporej separacji wynoszącej około 104 sekundy kątowe, układ ten rozbijemy już w niewielkiej lornetce. Jeśli chodzi o kolory to zaobserwowałem dwie barwy: żółtą/pomarańczową (składnik A) oraz białą (składnik B). Dalej ruszyłem w kierunku ? Boo nazywanej inaczej Alkalurops, co z greki oznacza laskę pasterza. Wspomniana gwiazda w rzeczywistości jest układem poczwórnym, ale lornetką jesteśmy w stanie wyłowić jednego towarzysza oddalonego od głównego składnika o 108?. Nieopodal ? Boo znajduje się prawdziwa petarda, a właściwie dwie ?? Boo ?? Boo. Wspomniany układ to parka gwiazd o różnych kolorach, oddalona od siebie o 628?. ?? mieni się na pomarańczowo z kolei ?? przykuwa uwagę chłodną, niebieską tonią. Pierwsze skojarzenie ? Albireo! Dzięki sporej separacji parka ta jest idealną propozycją dla małych lornetek. Moim zdaniem duet ten o wiele lepiej prezentował się w powiększeniu 8x, ponieważ łapiemy sporo gwiezdnego tła, a nawet wspomnianą ? Boo. 31.01.2021 Tej nocy zimowy firmament rozświetlał jasny Księżyc, a na niebie zalegały chmury piętra wysokiego. Obiekty DS z marszu odpadają, musiałem poszukać czegoś innego. Tym razem wybór padł na gwiazdozbiór Lwa oraz dwie gwiazdy podwójne - ? Leo oraz 83 Leo. Zacznijmy od łatwej do rozbicia na dwa składniki ? Leo. Gwiazda ta jest układem podwójnym, widocznym gołym okiem (5 mag). Dzięki separacji wynoszącej 89? układ ten rozbijemy już w małych aperturach. W 15x70 dostrzeżenie mniejszej towarzyszki o jasności 7,5 mag. nie jest żadnym wyzwaniem. Powyżej ? Leo uwagę przykuwa druga gwiazda podwójna 83 Leo. Układ ten tworzą gwiazdy: 83 Leo A (HD 99491) oraz 83 Leo B (HD 99492). Składniki mają zbliżoną jasność, a ich kolor określiłbym, jako mocny, ciemny pomarańcz. Położenie ? Leo oraz 83 Leo dodatkowo wzbogacają liczne gwiazdy o wielkości rzędu 6-7 magnitudo, tworząc razem malowniczą kompozycję. 01.02.2021 Pierwsza noc lutego przywitała mnie nieco mętnym niebem i lekkim mrozem wynoszącym 6 kresek poniżej zera. Około 22:00 postanowiłem odwiedzić ponownie Wolarza a dokładniej trójkę jego osiołków: Asellus Primus (? Boo), Asellus Secundus (? Boo) oraz Asellus Tertius (? Boo). O tym urokliwym trio dowiedziałem się przeglądając jeden z wątków z serii Obiekt Tygodnia na naszym forum (dziękuję!). Asellus Secundus nie stanowił dla powiększenia 15x zbyt dużego wyzwania, mniejsza towarzyszka (7,4 magnitudo) od razu zaznaczyła swoją obecność. Kolorystycznie parka wydawała mi się delikatnie żółta (słabo/ lekko pomarańczowa?). Z kolei drugi składnik określiłbym mianem koloru białego. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa z rozbiciem trzeciego osiołka (Asellus Tertius). Pomimo separacji wynoszącej 13,1? (wg. Stellarium) miałem problem z dostrzeżeniem mniejszej sąsiadki. Być może to kwestia warunków, a może wina sprzętu? Niemniej jednak miałem wrażenie jakbym przez chwilę widział drugi składnik. Zanotowałem w dzienniku, aby spróbować następnym razem. Dwa osiołki już opisałem, a gdzie zgubił się pierwszy osiołek? Tego układu lornetką 15x70 już nie ruszymy, ale mimo wszystko warto na ? Boo zerknąć i docenić piękno całej trójki. 11.02.2021 Tym razem na celownik wziąłem jeden z moich ulubionych obiektów lornetkowych ? Melotte 111. O obecności gwiazd podwójnych w omawianej gromadzie dowiedziałem się ponownie z serii Obiekt Tygodnia edycja z 2015 roku. Do gromady tej wracam dość często jednak nigdy wcześniej nie szukałem w niej stricte gwiazd podwójnych. Jedynie przypadkiem natrafiłem niegdyś na leżącą nieopodal 23 Com, która od razu mnie zaintrygowała. Obserwacje rozpocząłem od gwiazdy wielokrotnej 12 Com, posiadającej dwie towarzyszki, jedną w odległości 36,7? i jasności 11,8 magnitudo oraz drugą, znacznie łatwiejszą w zlokalizowaniu o jasności 8,9 magnitudo i separacji 58,97?. W lornetce odnalazłem jaśniejszą towarzyszkę, której poświęciłem chwilę, po czym ruszyłem dalej do moim zdaniem najciekawszego obiektu tej nocy. Aby nie było zbyt nudno pora na mały asteryzm, czyli gwiazdę 16 Com (5 magnitudo). Wokół gwiazdy znajdują się 3 gwiazdy o jasności wynoszącej ~8,7-10 magnitudo, tworząc interesujący asteryzm znaku radioaktywności. W 15x70 miałem trudność dostrzec najsłabszą gwiazdę, ale po dłuższej chwili zaobserwowałem brakujący składnik. Ostatnim przystankiem była cefeida karłowata 17 Com. Zmienność gwiazdy waha się pomiędzy 5,2 a 5,4 magnitudo. Grawitacyjnie połączone z sobą składniki A i B oddalone są o komfortową dla lornetki odległość 144?. Łatwy cel dla małych sprzętów i bez konieczności rozstawiania statywu. 14.02.2021 Około godziny 18:30 wystawiłem na balkon 15x70 oraz usadowiłem się wygodnie na krzesełku. Mróz aż tak bardzo nie doskwierał, a wilgoć nie atakowała soczewek lornetki. Do obserwacji zachęciły mnie całkiem przyzwoite warunki, zwłaszcza w południowej części nieboskłonu, gdzie zimą z reguły króluje u mnie smog i spora łuna. Wędrując po Wielkim Psie oraz Rufie dotarłem w okolice wyjątkowej, wizualnie podwójnej parki gwiazd ? 145 Cma, noszącej miano zimowego Albireo. Tak, kolejne nawiązanie do wiosennego klasyka. Informację o tym układzie znalazłem w Internecie na krótko przed obserwacjami. Pod względem kolorów parka ta oczarowała mnie podobnie jak oryginał. Kolory gwiazd są wręcz nieziemskie - HD 56578 o mocnym, niebieskim odcieniu oraz HD 56577 o pomarańczowej barwie. Co ciekawe niskie położenie nad horyzontem urozmaica obserwację, gdyż obraz drugiej gwiazdy degradowany przez atmosferę nabierał wręcz czerwonego zabarwienia. Wymienione tutaj obiekty dały mi sporo frajdy. Również po raz kolejny doceniłem lornetki, jako idealny sprzęt na krótkie, nawet na 30 minutowe sesje. Mam nadzieję, że nie zrobiłem żadnej gafy w podawanych liczbach czy oznaczeniach, dopiero odkrywam te interesujące obiekty jakimi są gwiazdy podwójne ?
  3. 20.01.2021 (godz. 21:00), Mosina Nie od dziś wiadomo, że najlepsze obserwacje to te, których nie planujemy. Tak było i tym razem. Pomimo dobrych prognoz na weekend ostatni wypad okazał się wielką klapą - mgła wymieszana ze smogiem, temperatura w okolicach -15 stopni i wilgoć, przez którą zamarzały obiektywy. Tym razem nikt nie zapowiadał bezchmurnej nocy, pogodne niebo pojawiło się nagle, bez zaproszenia i zapewniło jedne z lepszych obserwacji w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Tego wieczoru obecność Księżyca nie przeszkadzała ani trochę, obiekty wpadały do oka bez konieczności zerkania. One po prostu tam czekały, jeden za drugim. Wyposażony w lornetkę Delta Optical Extreme 15x70 ED na statywie Slik Pro 700 DX z głowicą Benro S6 spoglądałem bez najmniejszych problemów na wszystko co było w zasięgu. I przyznam szczerze - nie pamiętam kiedy ostatni raz przerosła mnie ilość dostępnych obiektów - można było obserwować z zachwytem do samego rana. Pomimo miejskiego nieba, gdzie niezbyt często widać gołym okiem Drogę Mleczną tym razem można było dostrzec nie tylko M31, ale także M44, czy NGC 869 i NGC 884 w Perseuszu. Jak na taką lokalizację to naprawdę bardzo dobre warunki. Zacząłem od typowych zimowych obiektów, kolejno obserwacje M41 i M50 w okolicy Syriusza. Obydwie gromady pięknie rozbite na gwiazdki z czego pierwsza z nich zdecydowanie lepiej - bardzo wyraźne i krystalicznie widoczne składniki. Następnie przepiękna para M46 i M47 w Rufie - obiekty widoczne w jednym polu widzenia. Pierwszy z nich bardzo delikatny, drugi wypełniony sporą ilością dostrzegalnych gwiazd. Rys. 1. M46 i M46 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Lecimy trochę niżej - tam niewielka NGC 2362, a wyżej styczniowy klasyk - Zimowe Albireo, czyli 145 CMa - jaskrawa i pięknie ubarwiona para. Przesuwam się bardziej na lewo i pomimo dość niewielkiej wysokości bez problemu widoczna M93. Czas na przejście nieco wyżej do myśliwego. Orion już czeka, a z nim M42 i M43. Widok mgławicy był po prostu obłędny. Jeszcze nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego obiektu dwuocznie w takiej jakości i detalu. Lornetka 15x70 pokazała przepięknie mgławicę, jej charakterystyczne przyciemnienie po lewej stronie i ?wąsy? rozciągające się na boki. Rys. 2. M42 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Nieco wyżej widoczny obiekt NGC 1981. Następnie przyszła pora na Pas Oriona, czyli Cr 70. Szybki przeskok do M78 leżącej nieopodal, potem dalej do Cr 69 i jeszcze wyżej do bardzo rozległej gromady otwartej Cr 65. Będąc już przy gwiazdozbiorze Byka zaczaiłem się na M1. Mgławica Kraba widoczna bez żadnego problemu i to wyraźnie jako puchata kulka. Obiekt bardzo łatwy do zlokalizowania. Rys. 3. M1 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Pozostając w tej okolicy trzeba było odwiedzić urokliwe Hiady, czyli Mel 25 oraz NGC 1647 i NGC 1746 - klasyki lornetkowe tego obszaru. Kieruję lornetkę w stronę gwiazdozbioru Bliźniąt, a tam wyraźna M35. Widok bajeczny, gromada ta należy do mojej tzw. checklisty podczas obserwacji o tej porze roku. Ze względu na swoją powierzchnię i jasność stanowi idealny kąsek dla fanów lornetek. Żeby dopełnić zimowego klimatu poleciałem w stronę gwiazdozbioru Jednorożca do NGC 2264, czyli wdzięczny obiekt o nazwie Gromada Choinka. Kawałek dalej NGC 2244 razem z NGC 2238. Czy widziałem Mgławicę Rozetę? I tak i nie. Zapewne bardzo doświadczony obserwator bez najmniejszego problemu tego dnia wyłapałby subtelną różnicę w jasności tła. W mojej ocenie była ona na pograniczu dostrzegalności, bardziej widoczna po prawej stronie co przekonuje mnie, że mogłem ją faktycznie dostrzec. Wymagało to jednak skupienia i wpatrywania się przez dłuższą chwilę. Zachęcony tym widokiem pokierowałem się w stronę IC2177. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy w tym rejonie to gromada NGC 2343 i bardzo jasne gwiazdy w najbliższym otoczeniu. Czy tutaj udało mi się dostrzec Mewę? Wydaje mi się, że podobnie jak w przypadku Rozety tak i tutaj obiekt był na pograniczu dostrzegalności - aczkolwiek moje doświadczenie jest w przypadku tego obiektu bardzo małe i przyjmuję, że zadziałała bardziej wyobraźnia niż realny obraz. Widziałem delikatne pojaśnienie przy V700 Mon, co może sugerować Głowę Mewy. Jednak czy lornetka 70 mm jest faktycznie w stanie pokazać ten obiekt? Trzeba będzie zweryfikować ponownie przy najbliższej okazji. Niedaleko obok zostały zaliczone kolejno obiekty NGC 2353, a także NGC 2345. Nadszedł czas na inną partię nieba. Przeszedłem kilkadziesiąt metrów ze sprzętem, aby zaczaić się w mniej zaświetlonym miejscu. Warto było. Najpierw M45. Plejady naprawdę nie potrafią się znudzić. W lornetce 15x70 prezentują się chyba najlepiej. Następnie M37, M36 i M38 wraz Kotem z Cheshire. Chyba każdy przyzna, że to M36 jest najbardziej urokliwą gromadą w Woźnicy jeśli chodzi o lornetkowe pole widzenia. Tej nocy każda z tych gromad była wyraźnie rozbita na gwiazdy. Do tego w szerokim otoczeniu z urokliwym zapasem. Rys. 4. M36 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W międzyczasie zaliczyłem też M31 i M110, a następnie M33, NGC 752 i już byłem w Perseuszu przy Alpha Persei Cluster, czyli Mel 20. Rzut okiem na pobliską Głowę Demona. Gwiazda Algol tego dnia rozświetlona i bez skazy. Następnie NGC 1342 i powrót do M34 - gromada jarząca się gwiazdami, żywa i kryształowa. Do NGC 1499 nawet nie podchodziłem. Mgławica Kalifornia ostatnio mnie zniechęciła i nie dałem jej tym razem nawet szansy. Pozostając w Perseuszu odwiedziłem dwa położone obok siebie obiekty NGC 1545 i NGC 1528. Mieszczą się ładnie w jednym polu widzenia w otoczeniu jasnych gwiazd konstelacji Perseusza. Czas na przelot do matki Andromedy i żony Cefeusza, czyli Kasjopei. Po drodze minąłem niewielki obiekt Tr2 i zatrzymałem się przy NGC 884 i NGC 869. Chichotki jak zwykle przepiękne. Efekt przestrzenności i trójwymiarowości tej gromady podwójnej w lornetce jest niesamowity. Spoglądałem przez dłuższą chwilę na NGC 869 i jej centralną, jaśniejącą blaskiem część. Następnie skierowałem się obok do gromady otwartej Stock 2, aby dotrzeć w końcu do celu, czyli gwiazdozbioru Kasjopei. Zacząłem od NGC 7789 - delikatnej i subtelnej gromady otwartej. Róża Karoliny to odkryty przez Caroline Herschel wdzięczny obiekt położony między gwiazdami Sigma i Rhio Cassiopeiai. Dzięki temu bardzo łatwo go namierzyć, choć czasami nieco trudniej dostrzec. Rys. 5. NGC 7789 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Odbiłem na moment kawałek dalej, aby przy okazji zobaczyć M52 - oczywiście obiekt widoczny bez problemu. Powracamy do Kasjopei. Najpierw NGC 457 - Gromad Sowa lub ET jak kto woli. Dla mnie zdecydowanie to pierwsze określenie, zawsze widzę tutaj nadlatującego ptaka z wielkimi oczami. Rys. 6. NGC 457 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie rzucająca się w oczy gromada M103 i NGC 663. Obszar ten to znakomity punkt startowy do delikatnego gwiazdozbioru Żyrafy, a dokładniej do dwóch ciekawych asteryzmów. Pierwszy z nich to Kaskada Kemble?a - 20 gwiazd ułożonych w linii prostej z gromadą NGC 1502 na samym końcu. Rys. 7. Kaskada Kemble?a widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Drugi z nich to mniej popularny tzw. Latawiec Kemble?a - oczywisty i niedwuznaczny obiekt w kształcie latającego płótna ze sznurkiem na zakończeniu. Naprawdę warto poświęcić chwilę i odszukać te dwa asteryzmy. Rys. 8. Latawiec Kemble?a widoczny w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Na zakończenie zajrzałem do wspomnianego już na początku gwiazdozbioru Raka. Gromada M44 była tej nocy widoczna nieuzbrojonym okiem. Gromada Ul lub jak kto woli Żłobek w lornetce 15x70 pokazała swoją bogatą strukturę niezliczonych gwiazd. Będąc w tej okolicy nie zapomnijcie spojrzeć jeszcze na M67 - również widoczna gromada, chociaż już nie tak spektakularna jak jej poprzedniczka. Rys. 9. M44 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Zrobiło się dość późno, niebo było nadal krystalicznie przejrzyste, a z żadnej ze stron nie nadciągało zachmurzenie. Jak na styczeń przystało chłód zaczął doskwierać, więc uznałem, że na dziś wystarczy - tym bardziej, że zobaczyłem więcej niż mógłbym się spodziewać. Czy ktoś jeszcze mi powie, że lornetka nie nadaje się do obserwacji astronomicznych? Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - ) ps. tego dnia była także koniunkcja Marsa i Urana - oczywiście również zaliczona : ) Zdj. 1. Obserwacje astronomiczne - lornetka Delta Optical Extreme 15x70 ED + statyw Slik Pro 700 DX z głowicą Benro S6. Źródło: Zdjęcie własne.
  4. 11.01.2021 (godz. 21:00), Mosina Rok 2021 pod względem pogody zaczął się dość kiepsko. W zasadzie można powiedzieć, że bezchmurnego nieba przez ostatnie 10 dni nie było. W takich warunkach na wagę złota jest każdy incydent bezchmurnego nieba, nawet gdy od zachodu widać podążającą warstwę kłębiastych przyjaciół. Jak najszybciej chwyciłem w dłoń lornetkę Delta Optical Extreme 7x50 ED i skierowałem wzrok w okolice południowego nieba. Tam czekał już na mnie zimowy akcent, iskrzący i krystalicznie dominujący Syriusz. Gwiazda, która swoim blaskiem potrafi przyćmić całego Oriona. Obserwacje zacząłem od okolic zenitu, czyli trzy gromady w Woźnicy, następnie Plejady, Hiady i Gromada Podwójna w Perseuszu. Czasu jednak nie było zbyt dużo. Zaopatrzony w niewielką lornetkę postanowiłem porozglądać się w okolicach gwiazdozbioru Wielkiego Psa. Położenie dość niskie, do tego w oddali zabudowa skutecznie oświetlająca skrawek czystego nieba. Mimo wszystko stabilność lornetki 7x50 przy obserwacjach z ręki pozwoliła mi nacieszyć się ławicą niezliczonych gwiazd. Messier 50, dobrze znana gromada otwarta w gwiazdozbiorze Jednorożca. Punktem odniesienia jest oczywiście Syriusz, wystarczy jedno przesunięcie pola widzenia i światło gromady wpada bezlitośnie przez obiektywy lornetki. Za pierwszym razem widziałem jedynie delikatną plamkę, jednak po dłuższej adaptacji wzroku puchata mgiełka zaczęła być wyraźna jeszcze bardziej. W szerokim polu 7,5 stopnia obiekt prezentuje się bardzo przyjemnie - inna perspektywa, oddech, zupełnie odmienny kontekst niż w obserwacjach teleskopem. (kliknij, aby powiększyć zdjęcie) Rys. 1. M50 w polu widzenia 7,5° - lornetka 7x50. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Do tej gromady mam pewien sentyment, gdyż był to pierwszy obiekt DS jaki zobaczyłem w życiu, a do tego przez lornetkę. Było to kilka lat temu w bardzo mroźny wieczór przy sporej ilość śniegu. Wyszedłem na pobliskie pole z otrzymaną kilka godzin wcześniej lornetką Nikon EX 10x50. Wycelowałem wtedy w Syriusza i zacząłem błądzić na około. Nagle natknąłem się na jakąś dziwną plamkę. Nie wiedząc kompletnie nic na temat tego jak wyglądają tego typu obiekty w lornetce uznałem, że po prostu widzę niewielką chmur. Jednak ona wcale się nie przesuwała i została tam już na stałe. Jakie było moje zdziwienie kiedy po obserwacjach analizując atlas doszedłem do wniosku, że właśnie przed chwilą widziałem M50. Dziś spoglądając na tą gromadę nie czuję się już jak odkrywca, ale obiekt dalej zachwyca jak za pierwszym razem. Tego dnia Syriusz wskazał mi także drogę do innego pobliskiego obiektu. M47, czyli gromada otwarta w gwiazdozbiorze Rufy. Obiekt bardzo łatwy do zlokalizowania, jednak ze względu na niskie położenie niedostępny dla wszystkich obserwujących z terenów zabudowanych. Główne składniki gwiazdowe doskonale widoczne, gromady nie sposób pomylić, ani pominąć. Pobliskiej M46 nie udało mi się wyłuskać, małe powiększenie oraz dość mocno zaświetlone miejskie niebo zrobiło swoje. Warto jednak udać się w te okolice dla samej M47, gdyż widok gromady w szerokim polu ponownie nadaje jej inny wymiar. (kliknij, aby powiększyć zdjęcie) Rys. 2. M47 w polu widzenia 7,5° - lornetka 7x50. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Nim się obejrzałem chmury znów rozlały się po całym niebie. Może to i dobrze, gdyż temperatura nie zachęcała do dłuższego spoglądania. Pierwsze lornetkowe obserwacje tych obszarów w sezonie mogę jednak uznać za zaliczone. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : -)
  5. 18.12.2020 (godz. 22:00), Mosina Przez ostatnie dni prognozy pogody nie były łaskawe. Przyznaję też, że po prostu przestałem je śledzić. Tymczasem dzisiejsze popołudnie zaczęło się dość obiecująco, chwilę po zachodzie Słońca można było już zauważyć zbliżającą się wielkimi krokami koniunkcję Jowisza i Saturna. Para gigantów wygląda bajecznie już przy obserwacjach nieuzbrojonym okiem, a podręczna lornetka 10x50 tylko podkreśliła ten obrazek ujawniająć dodatkowo zawieszone w przestrzeni księżyce galileuszowe. Wieczorem nieśmiało zerknąłem przez okno. Ku mojemu zaskoczeniu niebo wciąż było pogodne. Jeszcze więcej radości dał mi Orion, który w końcu zaczał być w pełni widoczny z mojego balkonowego tarasu. Kilka minut póżniej stałem już na dworze ze statywem i lornetką 15x70. Temperatura dość niska, odczuwalna jesienna aura, do tego nadchodzącą i odchodzaca naprzemiennie mgła. Jednak mimo to niebo było dość przejrzyste jak na miejskie warunki. Zaczałem od Oriona. M42 klasycznie przepiękna, bez problemu mogłem dostrzec cztery składniki w Trapezie. Poświata mgławicy delikatnie widoczna w polu lornetki, chociaż to nie to samo co pod ciemnym niebem. Następnie przesunąłem się trochę wyżej, a tam Sigma Orionis wyraźnie świeciła ukazując piękno całego układu. Czas na Pas Oriona, który wypełnił całe pole widzenia i pozwolił na płynne przejście do M78 widocznej zerkaniem. Później kolejno trochę przeskakiwanie. Plejady, Hiady, NGC 1647, NGC 1746 i poszukiwania M1 przy Zeta Tauri. Nie jestem pewien, czy widziałem zerkaniem Mgławicę Kraba - może to tylko wyobrażnia, a może faktycznie tam była? Pozostając w tym obszarze zjechałem nieco niżej do rozległego obiektu jakim jest Collinder 65. Obfity w gwiazdy pozwolił nacieszyć oko przez dłuższą chwilę. Czas na Woźnicę. Tutaj znów klasycznie M37, M36 i M38. Szybkie przejście do konstelacji Bliżniąt i M35 już na widelcu - zjawiskowa, wyraźnie rozbita gromada. W tym momencie dostrzegłem już znakomicie widoczny Trójkąt Zimowy. Syriusz wznosi się coraz wyżej, a niedaleko Procjon przypomniał mi, że czas na konstelację Jednorożca. Wystartowałem od gwiazdy Alhena w Bliżniętach i już kilka sekund później dostrzegłem świąteczny klasyk - NGC 2264 w pełnej okazałości. Gromada Choinka niczym ozdobiona światełkami błyszczała z każdej strony. Jeśli jeszcze jej nie widzieliście to naprawdę polecam. W lornetce 15x70 prezentuje się zjawiskowo. Źródło: Sky Safari 6 Kiedy tylko nacieszyłem oko świątecznym drzewkiem skierowałem się nieco niżej do Mgławicy Rozeta. Tutaj widoczna tylko centralna część, czyli gromada NGC 2244. Jednak już teraz nie mogę się doczekać wyjazdu z filtrami pod ciemne niebo. Oby jak najszybciej! Nim się obejrzałem znów nadciągnęła mgła, która tym razem skutecznie pogoniła mnie do domu. Dzisiejsze obserwacje poraz kolejny uświadomiły mi, jak łatwo dostępne, a zarazem ciekawe może być niebo przez lornetkę. Wystarczyło zaledwie kilkadziesiąt minut, aby móc zajrzeć w głąb nocnego nieba podczas zupełnie spontanicznych wieczornych obserwacji. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : -)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024