Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'sesja' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
    • Foto-obserwacje czyli EAA
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Zloty astromiłośnicze
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 4 wyniki

  1. Wysiadałem z auta w Blizinach, spojrzałem na niebo i nic nie powiedziałem. Bo i cóż powiedzieć sensownego na widok tak niezwykły jak rozchmurzone niebo na Pomorzu? Przejrzystość co prawda zostawiała nieco do życzenia, ale po kilkumiesięcznej posusze nie mogłem wybrzydzać. Było sucho i niemal bezwietrznie, ziemia uwodziła zapachami przedwiośnia, a cisza biła w uszach. Gdzieś na południu wisiał złowrogi, sodówkowy ślad niskiej chmury, ale łaskawie dla nas, front niosący zachmurzenie zatrzymał się nieco dalej, niż mówiły prognozy. Wyładowałem szpej i szybko zawiesiłem Fujinona na żurawiu. Marek dopiero zaczął rozstawiać swoją Syntę 10”, ja zaś zdążyłem już wycelować w pierwszy obiekt - NGC 1245 w Perseuszu. Dość nietypowy wybór, ale i zrozumiały w kontekście ostatnich dyskusji forumowych (w międzyczasie zdążyłem zwątpić w to, czy faktycznie widziałem tę gromadę w 10x50 - bo może to była w 15x70?). Na szczęście dla mnie, po chwili konsultacji z atlasem (czytaj: psucia świeżo budowanej adaptacji do ciemności) wyłapałem bladą poświatę przy parce 8-9-magowych gwiazd. Widok w 6,5-stopniowym polu, okraszony poświatą od pobliskiej Melotte 20 widok znów uswiadomił mi, jak pozorne przeszkadzajki potrafią okrasić kadr. Chwilę później, już nieco uspokojony, zawiesiłem lornetę kątową 82 mm na widłach i wycelowałem w ten sam obiekt. Tu już poświaty nie było, a gromada pozwoliła wyzerkać kilka najjaśniejszych składników (dokładniejszy opis TU). NGC 1245, żródło: Aladin Po odrobieniu zadania domowego, cała reszta była programem dowolnym. Bez pewności, kiedy będzie kolejna okazja na obserwy, postanowiłem w pierwszej kolejności zaspokoić swój zimowy głód. Wycelowałem obie dwururki w M 42. W lornecie kątowej zamocowane były ES-y 16 mm, dające 30-krotne powiększenie, chyba optymalne spośród moich wariacji sprzętowych. Mgławica w Orionie jest wtedy wyrazista, łapie powoli grubość swoich impastów i pozwala posmakować trochę detalu. Zupełnie inne oblicze pokazuje w fujinonowej interpretacji powiększenia dziesięciokrotnego - tutaj jest zwiewną akwarelową plamą, która z najjaśniejszymi gwiazdami Trapezu przywodzi skojarzenie z jakimś rozczapierzonym stworkiem, patrzącym strachliwymi, świecącymi oczyma. W międzyczasie Marek w końcu rozstawił dziesięciocalówkę i również wycelował w M 42. Dosiadłem się do bino w Syncie i rozpłynąłem się w ciemniejszym ale znacznie bardziej mięsistym obrazie - teraz mgławica była niemal rzeźbą zawieszoną w przestrzeni, można było podziwiać ciężar jej ramion, śledzić włókna schodzące ku nicości czy poczuć gęstość nieprzeniknionego Rybiego Pyska. Powyżej, jak flara wisiała Mgławica de Mairana. Szumiące trawy z Blizinach, fota własna. Wróciłem do ogólnego przeglądu nieba. Zmieniłem powiększenie na 20-krotne (ES-y 24 są naprawdę cudowne!). Nacieszyłem się Messierem 35 w szerokim polu, wraz z nieodłącznymi towarzyszkami NGC 2158 i Cr 89. Prześledziłem linię woźnicowych gromad, po raz setny zachwyciłem się Chichotami, zerknąłem na okruchy Kasjopeji, która w trójmiejskiej łunie ledwo przypominała samą siebie. Tu musiałem zadowolić się przytłumionym widokiem tria NGC 663, 654 i 659 oraz Róży Karoliny (NGC 7789). Stamtąd jednak był już tylko ćwierćobrót do kolejnych klasyków, już przy Dubhe. Zmieniłem powiększenie na 30x, ale szybko wróciłem do 20-krotnego. Trzy odległe wyspy (Galaktyka Bodego, Cygaro i NGC 3077) wisiały na dość ciemnym tle i mimo pozornego braku detalu, każda miała swój charakter. Wszystkie były dziwnie wyraziste. Nie sądzę, żeby zmieniły się znacząco przez ostatnie setki lat, to raczej wyblakło moje ich wspomnienie w głowie. Przy delikatnym kopnięciu kadru bez problemu znalazła się i “czwarta z tria”, łatwa, cboć nieco mniej wyraźna, bladomleczna NGC 2976. Chwilę później uznałem, że należy skompletować kwintet Grupy M81, łapiąc NGC 2403 w Żyrafie. Jej namierzenie przysporzyło mi nieco kłopotu - otóż okazuje się, że termin “dziura Dobsona” dotyczy również lornet kątowych. Obserwowanie w okolicy zenitu to poezja, ale nawigacja jest przekleństwem - bo czymże ma być jeśli odbicie w prawo staje się półobrotem w lewo, a dół jest ćwierćskosem jakby w górę ale nie do końca? Tak czy siak, Żyrafa dała się oswoić, a najjaśniejsza z jej galaktyk w końcu pojawiła się w polu widzenia. Potem było już tylko łatwiej - wpadł Messier 51 z wiernym psiakiem 5195, Słonecznik czy Triplet Lwa. Dorzuciłem do tego NGC 3184 (spora, ale niewybitna), zanurzoną w niedźwiedziej łapie. Powstrzymując coraz bardziej wiosenny nastrój, przekierowałem wzrok ku południu, by jeszcze chwilę pozimować. Złapałem blade wspomnienie M 41, niknącej cicho pod Kanikułą, przebiegłem przez NGC 2360 w drodze do pary M 46 - M 47, zatrzymując się tu na dłuższą chwilę. W międzyczasie i Marek wycelował swój teleskop w to samo miejsce, ale zapomnij wtedy człowieku o widoku obu gromad w jednym kadrze. Widok lornetkowy był zwyczajnie niezrównany - trzy gromady (nie potrafię w tym kadrze nie widzieć NGC 2423), każda inna, każda piękna w inny sposób. Na sam koniec odbiłem kawałek w górę do najpiękniejszej z nich wszystkich, Melotte 71, przesłoniętej pyłami Ramienia Perseusza. Zza południowowschodniej ściany lasu wychynął pomarańczowy Arktur, dając sygnał na poszukiwanie pierwszych skarbów wiosny. Warkocz Bereniki wisiał przyzwoicie wysoko nad rozjaśnionym od łun horyzontem, można więc było odświeżyć sobie parę obiektów. Pierwszym była gromada kulista M 53, łatwa, jasna i puchata. Dłuższą chwilę wałczyłem z jej sąsiadką, NGC 5053, ale w końcu musiałem się poddać (choć kilka razy próbowałem sobie wmówić, że jednak ją widzę). Drobne potknięcie zrekompensowałem sobie widokiem wyrazistej Czarnookiej (M 64). Podobnie nietrudne były w tych warunkach Igła (NGC 4565) i NGC 4494, ale też niczego nie urywały. Skan wschodniej części nieba zakończyłem Messierem 3, który w powiększeniu 30-krotnym momentami zdawał się być ziarnisty na obrzeżach. M 94 i okolice, żródło: Aladin Marek powoli sygnalizował, że za dwa kwadranse chciałby się zwijać (jego auto, jego wybór). Końcówka miała być łatwa i przyjemna, więc skierowałem lornetę wyżej, w okolice Cor Caroli. Alfa Canum Venaticorum pięknie świeciła podwójnym blaskiem, niejako zapowiadając mające zaraz nadejść przyjemne widoki. Pierwszym, przełatwym celem była jasna i owalna M 94. Nietrudna również okazała się NGC 4490, wyraźnie podłużna, zaś jej znacznie słabsza sąsiadka, NGC 4485 siedziała cicho (może dałaby się dostrzec, gdybym próbował). Nieco trudniejsza była NGC 4618, leżąca między Betą CVn a M 94. Znacznie mniejsza niż dwie poprzednie galaktyki, słaba, ale jednoznacznie widoczna zerkaniem, prawie przyklejona do pobliskiej 11-magowej gwiazdki. ... Poskakałem jeszcze trochę - odwiedziłem Sowę z M 108, zerknąłem na M 109 i - jak zawsze - zapomniałem o M 106. Jak na złość, im byliśmy bliżej końca sesji, tym lepsze robiło się niebo a chłód, choć postępujący, wciąż był niespecjalnie dokuczliwy. Gdzieś zakrzyknęły żurawie. Jednak w pewnym momencie trzeba było się zwijać, bo co jak co, ale ostatnio jedna nieznośna rzecz stale przerywa obserwacje i każe zwiewać do domu, pod kołdrę - własny pesel.
  2. Księżyc nad lasem ? 09.07.2017 Wczorajszy zachód Słońca nad Szczecinem był bardzo ładny a na niebie wisiało tylko kilka cienkich chmurek. Rzuciłem okiem na widok z satelity w internecie, z zachodu już płynęły większe chmury ale jeszcze przez dobre pół godziny powinno być czysto. Na wschodzie było czyściutkie niebo nad fragmentem lasu który widać z mojego okna. Zanim jeszcze zaszło Słońce rozstawiłem w oknie sprzęty: statyw z aparatem SL1000 a obok na EQ3-2 powiesiłem poczciwego SW80/400, włożyłem w kątówkę okular GSO 15mm SV z wkręconym filtrem szarym ND 0.9 ? byłem gotowy na powitanie wschodzącego Księżyca który powinien się pojawić gdzieś tam nad tym kawałkiem lasu. Pozostało tylko czekać... Stellarium pokazywało, że Księżyc wyjdzie gdzieś ok. 21:40, liczyłem na kilka minut później ze względu na pokaźnie drzewa w lesie. Czas jakby się dłużył i minuty płynęły wolno co jest jakoś nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach ale jednak. ?No i gdzie ten Łysy?? - pomyślałem sobie, chowa się za lasem i nie chce się pokazać, nieśmiały jakiś czy co? W końcu... jest! Wyłonił się, natychmiast dopadłem aparat i pstryknąłem kilka zdjęć na różnych ustawieniach w trybie manualnym operując zoomem i czasem migawki. Tak ładnie mi się pokazał za drzewami: Teraz co jakiś czas robiłem kolejne zdjęcia i zerkałem przez ustawionego SW80/400. Bardzo lubię widok Księżyca w tym sprzęcie ze wspomnianym okularem i filtrem. Najpierw pomarańczowa a z czasem złota piękna kulka, ostry czyściutki obraz, minimalnie widoczne falowanie ciepłego powietrza na krawędziach tarczy. W powietrzu śmigały jerzyki śmiało popiskując, co jakiś czas przecinały tarczę Księżyca, to bliżej, to dalej. Ale najpiękniejszy moment był jak Księżyc zawisł nad szczeliną drzew i kiedy spojrzałem przez okular w refraktorze zobaczyłem jak w oddali leci na tle tarczy Księżyca grupa ptaków, nieco na ukos w jego kierunku bo robiły się coraz mniejsze by w końcu zniknąć gdzieś w ciemnościach kiedy już przeleciały przez całą widoczną tarczę. Bardzo klimatyczny widok, nie chciałem odrywać oka od okularu więc niestety nie uwieczniłem tego na zdjęciu ale było to mniej więcej w tym momencie: W końcu Księżyc wzbił się ponad drzewa i ?wystrzelił? w przestworza. Kilkanaście minut samej przyjemności, niby nic wielkiego ale jednak. Została pamiątka w postaci zdjęć i niezapomniany widok lecących w stronę Księżyca ptaków. Krótka i bardzo udana sesja, na koniec wklejam zmontowane w jeden obraz zdjęcia
  3. Tak szybkiej zmiany sprzętu to jeszcze nie ćwiczyłem. W poniedziałek na montażu wisiał SCT 8?, a w środę już Newton 300/1500. Dzięki Janusz! No to pierwsze światło ...pierwsza sesja na długiej ogniskowej. Na początek przygotowanie sprzętu. Tuba razem z osprzętem to 23 kg, kawałek kłody! Trzeba jakoś pokonać prawa fizyki i wrzucić to na montaż ASA?hm? zapowiada się niezła walka. Przewiduję też problemy z wyważeniem, bo przecież mam tylko 12,5 kg przeciwwagi na montaż. Mała praca myślowa?generalnie są na świecie dwa rodzaje przedmiotów- takie co to powinny się poruszać i takie co nie powinny się poruszać. Jak coś się porusza a nie powinno- to zastosuj taśmę klejącą. Jak coś się nie porusza a powinno ? zastosuj WD 40! No to zbrojona taśma montażowa, dwa obciążniki po 3,5 kg od Takahashi ( nie pasuje średnica otworu- ASA ma ?pręt? przeciwwagi o średnicy 40 mm) i jest dobrze! Mam 19,5 kg powieszone i to powinno wystarczyć. Palec przytłuczony w pakiecie Teraz tuba. Zablokować montaż, otworzyć obejmy, tuba na stołeczek?kurde ? sufit za nisko! Wyjeżdżam wózkiem z garażu na podjazd i jeszcze raz ? zablokować montaż, otworzyć obejmy, tuba na stołeczek, Małyszem w obejmy, zablokować na jednej śrubie ? jest. Siedzę wykończony pod montażem ale tuba wisi! Wyciąg na wysokości ponad dwa metry jak tuba patrzy na Jowisza. Nieźle, drabinka się przyda. Wyważenie to bajeczka. ASA ma soft wspomagający, niezła gimnastyka z popychaniem rury do przodu i do tyłu w obejmach i gotowe. Teraz to już mam tak dość, że sesji mi się odechciało. Idę na herbatę i kanapkę do domu, muszę odreagować. Z nowymi siłami wracam już po zmroku. Podjeżdżam wózkiem na stanowisko, zasilanie, uruchomienie softu od ASA, odpalam Maxima. Jak tu ustawić na Polaris? Przecież przy takim polu widzenia za cholerę nie zamapuję nieba, chyba szkoda czasu?!? Ustawiam biegun laserem zainstalowanym w montażu pół palca od Polaris, tak jak na początek każdej sesji. Zobaczymy jak szybko będzie Jowisz zwiewał. Podłączam joystick do montażu, łatwiej będzie prowadzić za planetą niż z myszki. Wzdłuż tuby celuję w Jowisza, bo nie mam jeszcze szukacza zamontowanego. Drabina na czwartym stopniu, Plossl 20 mm do wyciągu, joystik w zęby? a gdzie sterownik od fokusera? No dobra, do kieszeni?kicha, nie ostrzy! Co jest grane?!?! Acha, coś tam było że lustro specjalnie ta tuba ma podniesione żeby do astrofoto ostrzyła? czyli co, jakaś przedłużka? Rozglądam się po tym, co zostało po montażu tuby..no jasne, leży na samym środku. Przedłużka do wyciągu, redukcja w przedłużkę, Plossl do redukcji. Zaglądam?.mało nie spadłem z drabiny! Ostrość idealna a widok: zobaczcie sami! Pomimo że Jowisz wali po oczach widać gwiazdy w tle! Księżyce Galileuszowe pięknie ułożone? No to ćwiczymy dalej. Zakładam dwucalowego Barlowa WO 2,5 raza? ogniskowa 3750 mm. Oj coś nie ostrzy znów! Trzeba wyjąć tą przedłużkę? No tak, jest dobrze. Jowisz pokazuje piękno?widać nieregularności w pasach, paskowanie na czapach. Obraz lekko pływa. Wracam na 1500 mm. Jedziemy na M 44. O jasna cholerka? drabinka wypada mi dokładnie w środku żywopłotu. Wiszę nad grządką , zaraz dojrzeję i zaliczę glebę. Uff ?w takim polu widzenia to M 44 się nie ogląda proszę pana. Za godzinkę z kawałkiem Jowisz wlezie nad dach i pewnie będą turbulencje. Wkładam kamerkę w wyciąg? parę avików na 1500 mm.. ładna ostrość, widać sporo szczegółów na tarczy, obrazek jest bardzo stabilny. Zakładam Barlowa 2,5 raza?chyba trochę za dużo. Seeing nie pozwala ładnie tego zarejestrować. No to zakładam 2x czyli wynikowo 3000 mm. I teraz jest dobrze! Gram kilkanaście avików. ASA pięknie prowadzi a korekty joystickiem są niezwykle płynne i precyzyjne. To fajny wynalazek i teraz to zupełnie inna bajka niż ganianie Takahashi EM-10 za planetą. O jasny gwint? w chwili przerwy włącza się Windows update. Miły komunikat ? update potrwa od kilku do kilkudziesięciu minut. Bill, cholera jasna ? dlaczego mi to robisz? Pakuję szkiełka, wtaczam armatę do garażu. Jest jakiś tam ukręt, jutro zobaczymy co wyszło?ostatni rzut oka na niebo - -wschodzi Księżyc tuż popełni. Do zobaczenia!
  4. Jeden z moich kolegów zażartował kiedyś , że jedyny trójkąt jaki jego żona akceptuje to ekierka Na szczęście w ? naszej? branży tych trójkątów jest więcej i może życie jest dzięki temu ciekawsze. Jeden z najciekawszych trójkątów to takie trio w gwiazdozbiorze Lwa ? dwie galaktyki z katalogu Messiera 65 i 66 oraz NGC 3628 ? piękna galaktyka Hamburger z ogonem pływowym. No i one właśnie stały się moim celem ostatnio, przy czym jest to swoisty ? remake?, bo zdjęcie tego obszaru robiłem parę lat temu. Niestety, szerokie pole widzenia kamery STL z optyką FSQ 106 nie było w stanie oddać piękna tych galaktyk. Przygotowałem sobie także bogaty program socjalny na ten wyjazd. W moim przypadku ten ?socjal? to lornetka Fujinon 7x50, atlas i kilka wydruków. Pomaga to zabić nudę wielogodzinnej sesji astrofoto w sposób, przy którym oferta 893 kanałów telewizyjnych wypada raczej blado No to czekamy na pogodę i to najlepiej w okolicach nowiu. Pozostaje jeszcze jedno - jak przekonać chmury żeby nie przeszkadzały? Niebo zawalone na wiele dni, prognozy też optymizmem nie pachną? Aż tu nagle?kiedy już prawie straciłem nadzieję?. niedziela 13 marca! Zdarzył się cud pogodowy! Od samego rana, od 9 czyste niebo! No ale co ważniejsze ? meteoblue, meteo.pl i parę innych serwisów zgodnie twierdzi że będzie tak do 5 rano w poniedziałek! Szybka kontrola ? Księżyc 28 procent, zachodzi około w pół do dwunastej.. do przeżycia, luminancję zostawimy na koniec, a poza tym Lew jest oddalony kątowo sporo od Muńka. Byle tylko było sucho, bez mgiełki? Po śniadaniu delikatnie wybadałem teren domowy- ? wiesz, może bym na noc do Broku pojechał? Sprawdzę jak tam domek zimę przetrwał , coś tam sobie pofotografuję?? Moja żona , zmęczona zapewne marudzeniem ostatnich dni i moim nerwowym spoglądaniem w niebo i serwisy pogodowe, ? poddała się bez walki? - czyli jadę!. Setup do samochodu, małe zakupy ? niestety padło znów na sałatkę domowa z kurczakiem ( to ta sama co kiedyś, domowa z nazwy i z kurczakiem też wyłącznie z nazwy) no i kiełbaska podhalańska?mniam. Temperatura ma spadać a więc bielizna termiczna, buty pośniegowe, czapka, rękawiczki frotte. Na razie jest czysto i plus 4 stopnie. Wyjeżdżam o piątej po południu. Ruch niewielki, po drodze podziwiam początki nowych inwestycji drogowych na północ od Warszawy ? obwodnicy Marek i nowego odcinka drogi S8 od Wyszkowa do Ostrowi Mazowieckiej. Zmiany, zmiany.. Na działce szybko ustawiam setup na piera. Ech, to jednak wygoda, wiele kilogramów statywu mniej do dźwigania. Polaris, dwie iteracje ustawiania softem?.poszło. Teraz ostrość?gotowe. O 19:30 odpalam pierwszą część sesji ? po 6 ujęć 600 sekund na każdy kanał RGB. Klateczki sobie lecą?. W międzyczasie rozpalam w kominku, robię herbatkę?program telewizyjny do kitu.. nowa produkcja TVP ?Bodo? chyba dopiero się rozkręca , bo kiepsko się to ogląda. Włączam jakąś muzyczkę? Pink Floyd , a właściwie Gilmour, koncert w Gdańsku?poezja! Wychodzę na zewnątrz ? muszę zaimprowizowany statyw do lornetki poskładać. Będzie wisiała na rynnie nad gankiem! Leżak pod rynną, ja na leżaku? super! A klateczki lecą ?. Zaczynam od Oriona, bo powoli chyli się ku zachodowi. Postanowiłem sprawdzić co z tą Wiedźmą, jakoś tak niechcący pomyślałem znowu o trójkącie . Była jakaś dyskusja ? widać ..nie widać? No więc widać! Ewidentna krawędź , dwa jasne wypustki?JEST! IC 2118 zaliczona! Dalej! Dalej! W tle ? Time? , Gilmour szyje na gitarze? Ostrość sprawdzam na setupie fotografującym- na szczęście nic nie pojechało, choć temperatura spadła wyraźne. Jest już minus 3. Teraz Płomień. Gdzieś wyczytałem o takim triku, żeby Alnitaka zasłonić czubkiem drzewa, bo jest jasny i przeszkadza. Akurat mam taki układ, że jest to możliwe ? sosenka sąsiada robi za maskę. No i widać! Jasna plama, łatwo widoczna, ale bez szczegółów. Idę za ciosem ? M 78. A klateczki lecą... Dłuższą chwilkę spędzam na obserwacji przelatującego wysoko samolotu, daje odpocząć oczom w wypatrywaniu tego co nie widać?. Starhopping od Alnitaka i MAM jest M78! Wyraźnie widoczny nieregularny jasny obłoczek! Magiczna liczba trzy powraca ? tym razem TRZY mgławice zaliczone w Orionie. Uczciłem to sałatką domową ( tą tylko z nazwy?.itd.) i kawałkiem podhalańskiej zapitym gorącą herbatką. Przygotowuje drugą część sesji ? tym razem 3 godziny luminancji. Ostrość, MLPT ( czyli jakby kalibracja guidera dla montażu ASA) i jazda. A ja? leżaczek? lornetka i kolejny trójkąt w planach! Tym razem z Wielką Niedźwiedzicą Hardcore pomyślicie.. no co kto lubi. Zaczynam od M 81 i M 82?cholera wysoko, niewygodnie. Lornetka wisi na rynnie, ja jakiś pogięty na leżaku, łapy drżą. Odpoczywam, robię herbatkę. Drugie podejście ! A klateczki lecą... Starhopping w tych okolicach mam opanowany. Kiedyś jak jeszcze nie miałem GoTo do montażu Takahashi EM-200 to właśnie na M81 i M 82 testowałem prowadzenie, ale ?ręcznie? musiałem je odnaleźć. Teraz jak znalazł ? szybko znalazłem ładnie widoczne obłoczki galaktyk. Niedawno grasowałem w okolicach M 101 tropiąc Catalinę. Wracam tam teraz? kilka prób?JEST! Wyraźna rozmyta plamka tam gdzie trzeba! M 101 znalazłem! Trzy jeden dla mnie?cholerka, znowu ta liczba trzy? Robi się zimno. Jest już minus 6 stopni, sprzątam leżak i prowizoryczny statyw??? podwieszkę??? do lornetki. A klateczki lecą... Kolejna herbatka, jakiś horror na AXN.. brrrrr.. strachliwy nie jestem, ale w promieniu dwóch kilometrów nie ma żywego człowieka? no właśnie-żywego. Filmowe dzieło kategorii D traktuje o zombi. Zbliża się trzecia, Lew powoli spada za domek. Ostatnia klatka schodzi za dziesięć trzecia. Niebo przecudowne. Rzucam jeszcze okiem na Łabędzia? tam będziemy grasowali niedługo. Wracam do Warszawy, pusta zupełnie droga i klejące się oczy. Trzeba iść do pracy. Chcę ukleić z tego materiału trzy zdjęcia. Kurde , znowu TRZY ?????
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal 2010-2024