Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'apm 100mm' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 2 wyniki

  1. wampum

    100/90=10"

    Hej. Od prawie dwóch miesięcy posiadam lornetę kątową marki APM, model Semi Apo 100mm/90 stopni. Jestem po dwóch właściwych obserwacjach terenowych i kilku akcji „patrzających”. Jak to zwykle bywa po zakupie przeważnie nie ma długo nieba….u mnie było trochę inaczej. Połowa Marca i pierwsza połowa Kwietnia były ogólnie z ładną pogodą, jednak nie mogłem sprawdzić nowego zakupu bo nie miałem na czym go postawić. Długo zbierałem się za projektem łączki/adaptera aby zamocować montaż SkyTee ze słupem rodem z Uniwersala. W końcu się udało – aczkolwiek nie jestem w 100% zadowolony z projektu i na pewno podejdę do niego jeszcze raz. Po 1,5 miesiąca mogłem połączyć wszystko i zacząć próby obserwacyjne. Sama lorneta jest oczywiście pokaźnych rozmiarów (jak na lornetę) i słusznej wagi, która wynosi 7,5kg netto (bez uzbrojenia). Jednocześnie porównując ją do jakiegokolwiek Newtona 8” wzwyż czy refraktora 6”, APM jest bardzo kompaktowym sprzętem. Lorneta składa się z dwóch refraktorów achromatycznych (faunhoffer) i wg opisu producenta posiada 3 soczewki – jedna korygująca (nie za bardzo wiem co, ale uznaję prywatnie że to taki „Bresser” z wsadzonym Petzwallem w środku). Ogniskowa wynosi 550mm czyli światłosiła to F5,5. W zestawie dostajemy parkę okularów APM Ultra Flat Field o ogniskowej 18mm, co daje nam powiększenie x30,5 i źrenicę około 3,3mm.Lornetka przyszła zapakowana w sztywny karton, owinięta folią bąbelkową i wsadzona w obudowę z grubej sztywnej pianki – aktualnie szukam plecaka abym mógł sobie nią nosić na plecach, co jest najbardziej komfortowe i najmniej obciążające (masa rozkłada się na dużej powierzchni). Sama lorneta jest bardzo dobrze wykonana, wszystko jest idealnie spasowanie – nie wykazuje luzów, wszystko jest z metalu (podobno jakiś stop magnezu), nawet wysuwane odrośniki są metalowe. Pierwsze obserwacje po zakupie odbywały się z ręki, podpierając przód tubusów na barierce balkonowej lub krześle. Położony nisko Księżyc był niesamowicie plastyczny i wyraźny, Nie omieszkałem zerknąć na zachodzącego już Oriona i M42 celem porównania do niedawno posiadanego refraktora 6” – widok bardzo podobny, przy okazji sprawdziłem zasięg próbując złapać z mojego podmiejskiego nieba M78, którą refraktorem przy bardzo czystym niebie też wyciągałem z tła, tutaj lorneta mnie zaskoczyła – niebo było w miarę ale nie idealne, a M78 złapałem praktycznie od razu – oczywiście jako mgiełka ale od razu wyskoczyła z tła mimo że Orion chylił się ku Zachodowi a ja obserwowałem z podparcia drgających rąk. Od tego momentu z niecierpliwością czekałem na poskładanie montażu do kupy i wypad w ciemną miejscówkę. Aha…. Jeszcze przy okazji sprawdziłem aberrację – Księżyc coś koło 58-60% i Syriusz. Oczywiście aberracja była i jest. Na Księżycu patrząc w osi widać żółtą tarczę dookoła a jak tylko zejdziemy z osi zmienia się kolor na fiolet. Jest to o tyle ciekawe, że jako były posiadacz refraktora 6” F8 mam odniesienie i nauczyłem się patrzeć z aberracją. Ciekawe jest to, że w refraktorze zawsze widziałem fiolet tylko po zewnętrznej stronie globu, a tutaj mam żółtą ramkę dookoła tego co aktualnie widać i przy ruchu zmienia się w fiolet na zewnętrznej tarczy i żółta cześć jest po stronie terminatora. Na Syriuszu czy jakiejkolwiek innej jasnej gwieździe (Wega, Arktur, Denebola itp.) aberracja występuje ale ma inny charakter niż w moim byłym refraktorze. Refraktor na Ksieżycu czy Syriuszu dawał takie równe fioletowe halo, jakby dodatkową atmosferę dookoła obiektu. W lornecie nazwanej „Semi Apo” Aberracja pojawia się jako mocniejsza (jaśniejsza) obwódka ale zdecydowanie cieńsza – konkretniejsza, nie ma tutaj halo jest po prostu kólko przyklejone do tarczy obiektu o określonej szerokości, zdecydowanie mniejszej niż w refraktorze ale też bardziej intensywnie świecące fioletem - przynajmniej ja to tak widzę. Aberracja, aberracją ale sprzęt kupiłem do oglądania DS-ów i tutaj jest naprawdę bardzo dobrze. Szczerze powiem, że pierwszy wypad tydzień temu jakoś nie zrobił na mnie dużego wrażenia – owszem złapałem sporo klasyków ale jakoś nie pamiętam abym zrobił WOW. Bardziej spodobał mi się stojący obok ED80, który mimo że mały jak na teleskop bardzo pozytywnie mnie zaskoczył obrazami DS.-ów jakie wyciągał z tła. Pamiętam, że nie udało mi się namierzyć Łańcucha Markariana. Drugie podejście, bardzo spontaniczne bo w tygodniu pracy – wypadło rewelacyjnie i na nim się skupię opisowo. To był ostatni Czwartek – nadchodził wieczór i wracając do domu już wiedziałem, ze szykuje się bardzo ładne niebo. Byłem się z myślami czy wystawiać się na balkonie i zrobić pierwszą porządną sesję balkonową (w końcu jednym z zamysłów zakupu lornety były szybkie obserwacje balkonowe), czy brać tobołek i ruszac 20km. Na Południe pod ciemniejsze niebo, decyzje pomógł mi podjąć kolega Daniel, który niespodziewanie zadzwonił z propozycją szybkiego wypadu pod miejscówkę. Decyzja zapadła – jadę, ale najpierw i tak się rozłożę na balkonie – przynajmniej sprawdzę warunki naocznie i schłodzę już bino. Test wypadł pozytywnie – z balkonu złapałem M65 i M66, wiem że górną NGC3628 też jestem w stanie złapać ale musiałyby zgasnąć lampy dookoła Biedronki a to dopiero gdzieś po 23. Jadę. Dotarłem pierwszy, postanowiłem sprawdzić ile się będę rozkładał – wyszło mi coś koło 3,5 minuty, rewelacja, Wcześniej rozkładając CG5 GT i refraktor często do pełni obserwacji uciekało mi więcej niż pół godziny. Niebo było bardzo czyste, nie takie jakie się zdarza kilka razy w roku ale też jedno z lepszych. Na pierwszy ogień Triplet Lwa. Cała trójka bez problemu złapana w okularze 18mm. M65 i 66 widoczne z wyraźnym kształtem już nie jako mgiełki ale jako wyraźnie mgławicowe obiekty na niebie, poprzeczna NGC3638 też widoczna na wprost bardziej jako mgiełka, przy zerkaniu już można była złapać wyraźniejszy charakterystyczny podłużny kształt. Szybko przerzuciłem się na pozostałe obiekty w tej konstelacji. Oprócz M95,M96 i M105 złapałem jeszcze kilka innych mgiełek (tak na oko) z 7 -8 łącznie. Przy okazji przypomniałem sobie o jeszcze jednym obiekcie, który kiedyś udało mi się złapać z balkonu na podmiejskim niebie to tylko raz (oczywiście 6” refraktorem). Bez problemu została złapana dość duża mgiełka znana jako NGC2903. W międzyczasie przyjechał kolega Daniel i rozstawił się ze swoim 10” dobsonem rodem z GSO. Ja natomiast postanowiłem przerzucić się na obiekty widocznego na zachodniej stronie w Woźnicy. Wpatrywałem się dość długo i to kilkakrotnie w gromady otwarte M36,M37,M38 co ciekawe jakoś bardziej odpowiada mi widok zwartej struktury w okularze 18mm, niż bardziej rozbita w okularze 12mm - BST ED. To samo wrażenie mam na chichotkach, które wywołał Daniel swoimi 10”. Od tego momentu zaczęły się częste porównania pomiędzy 4” lornetą a 10” Dobsonem. Bezpośrednie porównanie kulki M13 wygrało 10”, z tym że źrenice były nierówne bo Daniel zapowerował okularem Meade 8,8mm co dało mu powiększenie X150 i źrenicę 1,66 (idealna do rozbijania gromad) ja musiałem się zatrzymać na moich 12-tkach dających powiększenie X46 i źrenicę 2,2. Zrobiliśmy też porównanie z Dobsonem uzbrojonym w Meade 14mm. Ale tutaj też gromada kulista była mocniej rozbita. Co do widoku samej M13 w APMie, widoczna struktura kuli zwartej w od środka do połowy średnicy, później widoczne robicie które postępuje i jest coraz bardziej wyraźne aż do brzegów umownej struktury „kuli”. Szybki przeskok na M57 no i tutaj APM wygrywa, wielkość podobna widok też podobny ale jednak kontrast robi swoje „obwarzanek” bardziej wyraźny i kontrastowy, przypominał mi widok z 6” refraktora z tym, że chyba jeszcze trochę większy. Przyszła pora na Wielką Niedźdzwiedzicę i jej skarby. M81 i M82 – tutaj postawiłbym na remis, zarówno 10” jak i APM 4” pokazały bardzo zbliżony detal, galaktyki bardzo wyraźnie z doskonale widocznym kształtem zewnętrznym – co prawda Daniel gdy zerknął APMem stwierdził, że takie widoki pamięta ze swoje dawnej Synty 12”, ale to chyba bardziej komplement, że 4” bino może tak pokazać DS.-y. Nadszedł czas na „gwiazdę programu” a raczej galaktykę M51. Jak zawsze miałem problem z jej namierzeniem, więc najpierw w ruch poszła przeglądówka nieba Vortex Kaibab 18x56. Już widok w Vortexie był rewelacyjny - mały bałwanek z widocznym spiralnym ułożeniem ramion, widok ze 100mm bino był kumulacją dzisiejszych obserwacji. Widok właściwie jak ze zdjęć na forum tylko, że czarno-biały. Doskonale widoczne dwie galaktyki z pasem łączącym, w M51 po chwili wpatrywania uwidoczniły się ramiona spiralne w kształcie jaśniejszych i ciemniejszych fragmentów układających się w całość spirali, nie widziałem jeszcze takiej galaktyki….nigdy. Tutaj 10” nie było w stanie złapać takiego detalu jak moje bino. Na koniec postanowiłem zapolować na gromady galaktyk w Pannie i w Warkoczu Bereniki. Jakoś ciężko mi było złapać te ulotne mgiełki, czasami patrzałem i ciężko mi było określić czy to co widzę to galaktyka czy bardziej jakaś rozmyta gwiazda. Znowu sięgnąłem po Vortexa, widok taki sobie, przynajmniej dla mnie po prostu parę rozmytych punktów bardzo małych i tyle. APM wszedł trochę głębiej i najjaśniejsze obiekty w tym rejonie były już wyraźnymi galaktykami z jakimiś tam szczegółami kształtów ale jakoś słabo mi się ten rejon obserwuje – teraz pisząc tą recenzję wiem, że do tych gromad galaktyk trzeba być przygotowanym – powtórzyłem obserwacje kilka dni później z balkonu mieszkania ale na spokojnie z mapą nieba w ręku, ale o tym w następnej recenzji. Wzeszedł Jowisz….kierując się w jego stronę po drodze złapałem jeszcze gromadę M5, ładniutka kuleczka z porozrywanymi na punkty brzegami. W końcu Jowisz, był nisko może z 10 stopni nad horyzontem, aby go złapać musieliśmy stanąć na foteliku dziecięcym, zresztą fotelik odegrał znaczącą rolę w obserwacjach w szczególności około zenitalnych (Bode i M51), aby było wygodnie klęczeliśmy na nim – wyglądało komicznie, jak do modlitwy ale było miękko i stabilnie. Wracając do Jowisza…..przede wszystkim wielki, największy jaki do tej pory widziałem, ale to wynikało z tego ze był nisko i atmosfera go powiększyła. Ładna pomarańczowo/ żółta kula z widocznymi bardzo wyraźnie czterema Księżycami, aberracji brak. Daniel jeszcze pokazał mi w dobbsie obiekty których nigdy nie widziałem – Planetarkę „Sowa” i coś jeszcze powyżej niej chyba M100 lub M101 ale już nie pamiętam. Na samiuśki koniec znowu spojrzenie na Jowisza, który już wychodził z pasa rozmycia atmosferycznego, kulka już była bardziej biała i mniejsza – taka podobna jak w refraktorze z powiększeniem maksymalnym (przynajmniej dla mnie) który stosowałem na planety x218. Jednakże widok tarczy bez żadnych szczegółów, za jasny obiekt dla tego powiększenia. Skończyliśmy koło 01:20 obserwacje zajęły około 2,5 godziny. Po raz pierwszy spakowałem sprzęt mniej więcej w tym samym czasie co Daniel rozłożył i zapakował Dobsona – cholera jestem zadowolony. Podsumowując wrażenia obserwacyjno-sprzętowe. 1. APM100mm – bardzo szybki i mobilny sprzęt do obserwacji – przygotowanie do obserwacji zajmuje kilka minut, wychłodzenie średnio 15 minut. 2. Widoki DSów w porównaniu do 10” newtona. - gromady kuliste – tutaj trochę brakuje, są mniej rozbite aczkolwiek i tak wyglądają spektakularnie. - gromady otwarte – widok podobny jednak kontrast i punktowość gwiazd oraz przestrzeń jakie daje lorneta przemawiają za obrazem z APMa. 3. Galaktyki – tutaj detal porównywalny albo nawet w pojedynczych przypadkach lepszy niż w 10” newtone. 4. Inne – co do mgławic jeszcze nie wiem, co do planetarek widok podobny ale jak przy gromadach otwartych – obraz jest o większym kontraście i bardziej przestrzenny. Długo szukałem swojego docelowego sprzętu, teraz po kilku obserwacjach wiem ze na DS.-y mam już dedykowany sprzęt. W porównaniu do 6” refraktora o ogniskowej 1200mm widzę, że zmieniło się jedno. Dużo chętniej i bez oporów lecę do piwnicy po „zestaw obserwacyjny”, z refraktorem mój głód obserwacyjny musiał się „nazbierać” i wiele fajnych czystych nocek olewałem – nawet na balkonie. Wiedząc, że newton 10” będzie za duży na obserwacje balkonowe i zbyt krowiasty na taszczenie go po bloku, wpadłem na pomysł użycia dużego bino. Tutaj muszę podziękować sobie i innym za udział w zlocie Zatom 2017 (wiosna), dużo mi to dało, a niektóre widoki zostaną na zawsze w pamięci. Jednym z nich jest widok ze 100mm bino kątowego skierowanego na galaktykę Bodego, obserwacje w różnych sprzętach pozwala na samoocenę wg własnych upodobań. Co teraz…..brakuje mi teleskopu planetarnego, mam prawie wszystko do jego budowy – będzie to odrestaurowanie Uniwersała S.C. 150/2800. Powyższe dedykuję tym co nadal szukają….w szczególności Jackowi_2, który sprzedaje swojego Dobsona 14” i pewnie szuka czegoś bardziej mobilnego i do użycia na balkonie i na co dzień – zastanów się 10tka nadal będzie wielka. Aha, przypomniało mi się, że M51 widziałem taką (nawet większą) wcześniej – właśnie z 14tki Jacka_2 na zlocie w Zatomiu. CDN….. Parę zdjęć na koniec.
  2. Hej. Postanowiłem napisaĆ krótkie streszczenie z pierwszych prób mojego nowego nabytku - lornetki kątowej. Dla tych bardziej wrażliwych, na wstępie wyjaśniam dlaczego użyłem tak "ohydnego" słowa w tytule. Wszystko co opiszę poniżej odbywało się przy użyciu rąk i ręki, bo nie posiadam na tą chwilę statywu. Bohaterem mini opowiadania jest lornetka kątowa APM Semi Apo 100mm/ 90 stopni. Tak jak wspomniałem nie posiadam jeszcze solidnego podparcia więc na razie szybkie testy obserwacyjne (odbyły się dwa) robię z ręki na balkonie trzymając 7,5kg potworka i starając się ustabilizować maksymalnie drgania. Pomaga mi tutaj barierka balkonowa , na której opieram tubusy, wczoraj jednak wpadłem na pomysł odwrócenia krzesełka i zapięcia się dovetailem za oparcie - poskutkowało to tym, że obraz był momentami bez drgań a poza tym drgania były minimalne. Wczorajsze drugie podejście miało na celu przede wszytskim sprawdzenie czy okulary BST ED 12mm będa ostrzyły i na szczęście ostrzą. Przy okazji wczorajsze niebo było takie, jakie zdarza się kilka razy w roku, czyściutkie i klarowne. Na pierwszy ogień poszedł "Orion" z M42, który był już dość nisko (jakieś 20-25 stopni), widok przecudny, pięknie rozwinięte ramiona schodzące w dół, wyraźnie rozbity trapez (w BST12mm), praktycznie widok porównywany z refraktorem 6", którego (to już wiem) godnie zastapiła lorneta, pokusiłem się o złapanie M78 i była, bez problemu wyskoczyła mi z tła - jako ulotna mgiełka ale nie miałem watpliwości że, to ten obiekt. Przesuwając się powoli na wschód próbowałem złapać M35 w Bliźniętach i M44 w Raku ale się nie udało - oczywiście nie dlatego, że nie były widoczne tylko dlatego że robiłem to z ręki i te obiekty są na tyle wysoko, że celowałem praktycznie bez podparcia w bardzo niewygodnej pozycji - do słabych nie należę, ale czas jaki dały mi moje ręce był za krótki aby namierzyć te obiekty. Przyszła pora na Lwa, górującego już blisko Południa, próbowałem namierzyć M105 i jej towarzyszki ale bez rezultatu (teraz wiem że szukałem zbyt blisko Regulusa), to samo ze słynnym Tripletem jakoś nie mogłem go złapać, a namierzałem z 10 minut podchodząc kilka razy. Wiedziałem, że powinienem zobaczyć przynajmniej M66. Skoro nie mogę ich złapać w powiększeniu x46 trzeba zejść niżej - pozostały mi zestawowe APMy 18mm, co daje x30,5. Zanim się jednak przestawiłem, postanowiłem zrobić test aberracji na Syriuszu, który już był bardzo nisko ale oczywiście i tak świecił najjaśniej. Przy pierwszym podejściu do ręcznych obserwacji, tuż po doręczeniu lornetki - tak samo wyskoczyłem na balkon i przy dużo gorszych warunkach z okularami APM 18mm. stwierdziłem, że na Syriuszu aberracja występuje, teraz chciałem to potwierdzić z okularami ED12mm. Przy namierzaniu (kilkukrotnym) gdzieś po drodze trochę wyżej i na wchód od Syriusza złapałem bardzo ładną gromadę otwartą, nie wiem co to (do sprawdzenia). Na Syriuszu aberrka widoczna od razu, określiłbym ją jako średnią, w porównaniu do refraktora 150mm/F8 jest mniejsza i ma inny charakter, w refraktorze widziałem takie rozlane fioletowe halo wokół gwiazdy, tutaj jest obwódka ale dużo cieńsza i przez to bardziej intensywna. No cóż, w końcu to nadal dwa 100mm refraktory achromatyczne z jakimś szkłem korygującym (3 elementy optyczne). Od razu powiem, że lekki "zafarb" wyszedł mi też na Deneboli gdy podszedłem drugi raz do szukania Tripletu - co prawda pojawił się przy nieosiowym patrzeniu ale był zauważany. Tak jak wspomniałem, po analizie obszaru poszukiwania w Sky Safari i zmianie okularów na APM18mm, podszedłem do grupy jeszcze raz. Tym razem na spokojnie od Deneboli przesuwałem się po kolei szukając charakterystycznych gwiazd i ułożenia między nimi. Lornetka była zapieta uchwytem za krawędź krzesła a ja trzymając oburącz za spód obudowy w miejscu pryzmatów przesuwałem się po nieboskłonie. Lew był tutaj wysokością graniczną gdzie mogłem jeszcze w miarę wygodnie podejść do obserwacji, wszystko powyżej było już bardzo trudne technicznie bo lorneta jest zbyt nisko i nawet klękając parzyłem pod dużym kątem z góry w pole okularu - niewygodnie i niewyraźnie. Wracając do złapania Tripletu......udało się za drugim podejściem, M66 wyskoczyła od razu, po ustalbilizowaniu rąk padła M65 a przypatrując się w środek obszaru zerkaniem złapała się cienka NGC3628. M66 i M65 były bardzo wyraźnie z tym że M66 miała dobrze odcięty kształt a M65 jako plamka. Postanowiłem zmienić okulary i wrócić do 12mm. Miałem o tyle komfort że lorneta zapieta o oparcie zawisła na nim - zmieniłem okulary i podnosząc ją z powrotem musiałem trafić w to samo miejsce, tak się stało na dzień dobry padły M 66 i 65 a po chwili wyskoczyła NGC - nie trzeba było juz patrzeć zerkaniem, bardzo ulotnie ale była widoczna a zerkaniem bezproblemowo widać jej charakterystyczny podłużny kształt. Pozostałe jej dwie towarzyszki były bardzo ładnie odcięte od tła z wyraźnym kształtem i na M66 przez środek jakbym widział taką "kaszkę" ale nie jestem pewnien, może to tylko sugestia - bo już ręce powoli słabły i momenty względnego bezruchu obrazu spadły do około sekundy. Widok jednak przedni, obiekty bardzo duże - w porównaniu do zapamiętanego widoku z refraktora, wyraźnie i to jest to na co liczyłem kupując tą lornetkę. Kusiło mnie wrócić do gromady galaktyk z M105 ale ze względu na zmęczenie ramion stwierdziłem, że bardziej się wkurzę niż cokolwiek zobaczę. Skończyłem obserwacje w bardzo dobrym humorze. Jak już poskładałem w mieszkaniu wszystkie zabawki przypomniało mi się, że mam jeszcze dachówkę 18X56, którą mogę chwilę popatrzeć z ręki. Bardzo byłem ciekaw jak wygląda Triplet z takiej lornetki. Wyskoczyłem jeszcze raz na balkon i....zdziwienie, konsternacja - cholera ale się ciemno zrobiło. Przypomniałem sobie że po 23 latarnie oświetlające teren marketu "Pierdzionka" gasną i mimo że, jestem powyżej ich linii świało odbite rozjaśnia mi cały obszar obserwacji. Teraz nastała ciemność.....kilkaset metrów dalej zaczynały się inne budynki ale tutaj mam w końcu stosunkowo czarno jak na podmiejskie warunki, aż żałowałem że APMa schowałem. Szybka decyzja - najpierw to czego nie złapałem APMem czyli M35 w Bliźniętach, chwila namierzania i jest piękny obszar rozsypanych "złoteczek" bardzo klimatyczny widok, później M44 jest ładnie! jakoś małe lornetki na pewnych obiektach dają bardziej przestrzenne i klimatyczne obrazy - na pewno M44 do nich należy. Coś mnie tknęło i postanowiłem sprawdzić czy dachówka da mi aberrację na Syriuszu, jakoś nigdy na to nie wpadłem, szybki ruch w stronę gwiazdy i..... żółto, nawet nie biało, Syriusz nie pokazał żadnej aberracji a jego kolor był bardziej żółty niż biały. Na koniec porównanie widoku Tripletu do większej towarzyszki rodem z APM. No i tutaj rozczarowanie, kilka razy próbowałem wpatrywać się w znany już obszar i tylko M66 się zamajaczyła jako bardzo delikatna mgiełka - spodziewałem się lepszych efektów. Z dozą lekkiej nadziei i nieufności przeskoczyłem do obszaru Panny tak z pamięci omiatając układ pomiędzy Denebolą a Spiką, wyżej/ niżej/ na boki. Jednak wschodnia strona nieba jest u mnie tą najjaśniejszą i nic nie złowiłem. Może i by coś padło ale już działałem pod presją czasu i trochę zrezygnowany brakiem spektakularnego widoku Tripletu. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z lornety kątowej, widzę że jest tam bardzo duży potencjał. Czekam tylko za adapterem do montażu (ATM) i pierwszy wyjazd pod lokalną ciemną miejscówkę. Obrazy jakie daje lorneta nawet z ręki, są dużo większe a przez to wyraźniejsze niż z refraktora 6". Bardzo możliwe, że na takie wrażenie składa się moja wada wzroku, gdzie patrzenie dwuoczne "naprawia" wzajemnie widziany obraz, a jednookie zerkanie pokazuje wszystko z tą wadą - na pewno lorneta zostanie ze mną jako docelowy sprzęt do DS-ów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)