Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'atm' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 16 wyników

  1. Wcześniej obiecałem opis moich zmagań z postawieniem astrobudki. Doszedłem do etapu, kiedy mogę opisać jak ją stawiałem. Przy okazji opisze błędy, które popełniłem, a których można było uniknąć. Formalności w urzędzie. Dla świętego spokoju i żeby nie kłuć w oczy sąsiadów budowa została zgłoszona jako "Budowa altany ogrodowej" ze wszystkimi szykanami: plan zagospodarowania rzut i przekrój budki, krótki opis. Brak sprzeciwu (oczywiste - do 25m2 można budować bez problemów) i startujemy. Ponieważ działka jest duża, a współwłaścicielka stwierdziła "postaw, gdzie ci pasuje", najpierw zrobiłem zdjęcia panoramiczne w kilku miejscach, żeby wybrać najlepsze. Potem na podstawie wysokości planowanych ścian i możliwego do uchwycenia horyzontu wyliczyłem wysokość piera: 95cm nad podłogę. Wykopana dziura 0,8m x 0,8m x 0,8m. Pod spodem piach, więc nie było sensu głębiej. Pier to rura kanalizacyjna fi200, do tego 3 pręty gwintowane fi 16, extension tube do EQ6 jako top. W sumie stopa montażu znajduje się na wysokości 130cm, co pozwala na swobodne założenie nawet dość ciężkiego teleskopu z oprzyrządowaniem. W dolnej części rury zrobiłem sześcienny cokół 0,5 x 0,5 x 0,3 m, żeby podłoga ładnie do niego dolegała. Fundament pod budkę z bloczków betonowych, wysoki na dwa bloczki. Dookoła obrzeże chodnikowe, żeby nic pod spód nie właziło (trochę zwierząt w okolicy jest - jeże, lisy, itp) i żeby jednak była od spodu wentylacja. Podłoga ułożona na 4 legarach przykręconych na śruby do bloczków, zapewniają jednocześnie poziom podłogi. Wkoło płytki chodnikowe, żeby deszcz nie zachlapywał ścian i dla wygodnego dojścia. Budka kupiona na znanym powszechnie serwisie i dostosowana przez sprzedawcę do wymagań (to była niespodzianka, jak przyjechał zestaw z dodatkowymi elementami). Zamówiłem tylko tak, żeby dach był oddzielony od ścian i posłałem zdjęcie co chcę zrobić docelowo. W paczce przyszła cała konstrukcja łącznie z podporami pod odsuwanie dachu. Takie coś zamawiałem: A dostałem takie coś: Rozmiary w planie 2x2,7m. Dach tymczasowo pokryty folią budowlaną. Słupy zamocowane na kotwach gruntowych stalowych długości ok. 0,5m. Pierwsza próba zamontowania setupu: Trzeba obniżyć tubę na szpilkach, a dziura w podłodze wypełniona została płytą styropianową, więc nie przenosi drgań z podłogi. System jezdny z kółek meblowych fi 56mm, na kątownikach stalowych 40x40 dla napędu ręcznego jest zupełnie wystarczający. Jedną ręką swobodnie można przesuwać. Nawet jak zjeżdża na boki i się haczy o szyny, to nie potrzeba wielkiej siły, żeby do naprostować. Zimą nic nie przymarza, a ponieważ kółka są z twardego plastiku, to się nie odkształcają. Ważna rzecz: zabezpieczenie przed wiatrem. Na początku zastosowałem zaczepy burtowe. Wytrzymały zimowe wichury, ale przy wiosennym huraganie zostały wyrwane razem z dachem i sobie poleciały prosto w garaż. W efekcie nowy dach i remont elewacji. Teraz są 4 duże wrzeciądze, trzymają bez problemu. Ten etap został zakończony zrobieniem stolika uchylnego przy drzwiach. Trochę o setupie: Montaż NEQ6 + belt mod na nim refraktor 107 +guide 80. Kamery zależnie od sytuacji ASI 120 do guidingu, CANON albo QHY8Pro. Całość wpięta do AstroHuba 3.0 sterowana przez MODECOM FreePC. Na początku był zasilacz od xboxa, ale nie wytrzymał i teraz jest porządny zasilacz Whitenergy 150W . Hub USB nie jest potrzebny, zastosowałem prymitywny pasywny rozdzielacz 4xUSB 2.0. Ponieważ FreePC ma bardzo marną kartę WIFI (kiepski zasięg i zrywa połączenia), dołożyłem zewnętrzną kartę TPLinka na USB. Z tego co czytałem niektóre egzemplarze tak mają. Z powodu marnej pogody i spodziewanych licznych wyjazdów postanowiłem dorobić zdalnie sterowany napęd do dachu. Pomysł odgapiony od kolegi Killerus któremu dziękuje za pomoc. Napęd łańcuchowy z silnikiem od wycieraczek. Teraz już wiem, że silnik od tylnej wycieraczki się nie nadaje (mam na zbyciu :P) ze względu na konstrukcję, musi być od przedniej. Kółka zębate: Koło łańcuchowe 10B-1 (5/8) z8 i Koło łańcuchowe 10B-1 (5/8) z9 Łańcuch: Łańcuch rolkowy 1 rzędowy 10B-1 RETEZY VAMBERK Koło zębate na trzpieniu silnika zamocowane przez nawiercone otwory i zawleczkę. Sterowanie przy pomocy płytki z przekaźnikami podłączonej do USB i ograniczniki z dwóch krańcówek. Może jeszcze dołożę czujkę laserową dla ochrony przed uderzeniem w teleskop. Pozostałe przekaźniki się jeszcze przydadzą, może automat do sterowania pokrywą do robienia darków albo flatownicą. Ze względu zjeżdżanie na boki zmieniłem kółka na wózki bramowe: Do tego dołożę szyny z profili półotwartych 40x40 (dziś przyszły i czekają na montaż). Będą jednocześnie stanowiły zabezpieczenie przed wiatrem. I tym sposobem astrobudka dąży do autonomiczności i możliwości pełnej zdalnej obsługi. Popełnione błędy: 1. Extension tube - to nie najlepszy wybór (nie miałem nigdzie tokarza, który zrobiłby top dla piera), mocowanie na 3 śrubki jest trochę niestabilne i trzeba mocno przykręcić. 2. Niedokładne wyznaczenie północy w czasie betonowania szpilek - jest prawie na styk, a przydałoby się trochę luzu w obie strony montażu. 3. Rolki, kółka i szyny - trzeba było od razu zamontować tak jak jest w wersji finalnej, uniknąłbym dodatkowych kosztów i katastrofy z latającym dachem 4. Dobre zamocowanie dachu w razie wiatru - podstawa, nie daj Boże w budce byłby cały setup z teleskopem w czasie katastrofy. 5. Połączenie sieciowe przez WIFI jednak bywa zawodne, nie ma jak to kabel. 6. Porządny zasilacz wodoodporny i z zapasem mocy - bez tego się po prostu nie da. 7. Wszystkie pozorne oszczędności wyłażą i trzeba poprawiać.
  2. Lukasz83

    Słoneczny ATM

    Witajcie, Ostatnio staram się również udzielać na FA więc pozwólcie, że podzielę się z Wami relacją z budowy mojej słonecznej "setki" Zanim przejdę dalej, w tym miejscu chciałem podziękować Pawłowi alias Pablito który na etapie całej mojej przygody z ATMem słonecznym wielokrotnie mi pomagał, dzielił wiedzą i ułatwiał podejmowanie decyzji. Paweł, dziękuję. Podczas ostatniego zlotu w Stężnicy wiosną 2014 roku miałem jeszcze ze sobą swój pierwszy malutki teleskop słoneczny Lunt 35 na zmotoryzowanym montażyku alt-az Był to świetny trawelerek mieszczący się w jednej walizce. Już wtedy wiedziałem, że zabawa z kulkami, ekhmm, w sumie to z jedną dużą żółtą kulką całkiem mocno mnie kręci. No, ale to było tylko 35mm… więc o zbliżeniach tarczy słonecznej można było zapomnieć. Po wielu rozmowach z Pawłem i innymi osobami które siedziały już co nieco w temacie obserwacji Słonecznych zapadła decyzja o zabawie w ATM. Dlaczego? Ze względu na koszty. Fabrycznie produkowane Lunty 100 to koszt 25-27 tysiączków PLN. Kurczę, trochę sporo… A patrząc na przeróbki PST robione przez pasjonatów z zagranicy okazuje się, że wcale nie musi to kosztować majątku. Postanowiłem więc, że nie będę sprzedawał samochodu i pójdę drogą ATM. Pozostało zastanowić się co będzie potrzebne żeby z sukcesem zakończyć projekt. Refraktor o średnicy obiektywu 100mm Odpowiedni ERF frontowy o średnicy 100mm Etalon, czyli serce całego układu Filtr blokujący o średnicy uzależnionej od ogniskowej teleskopu. No i począwszy od kwietnia 2014 zacząłem kompletować zestaw… Na giełdzie trafił się swego czasu świetny achromat TS Individual 102/1100. Świetnie skorygowany, z minimalną aberracją, dający krystaliczne ostre obrazy. Kupiłem go więc z przeznaczeniem do obserwacji Słońca. Mając już teleskop trzeba było się poważnie zastanowić kto będzie dawcą „serca”. Rozum i kieszeń podpowiadały, że powinno to być PST… Jednak podczas naszej dyskusji z Pawłem zasugerował on, że powinienem poczekać na najmłodsze dziecko Lunta czyli teleskop LS50THa PT ze strojeniem ciśnieniowym. Miał być on rzucony do sklepów w US na przełomie czerwca i lipca 2014. Tak więc w maju napisałem do OPT, złożyłem zamówienie, wpłaciłem zaliczkę i czekałem… i czekałem… czekałem, minął lipiec, czekałem…, czekałem…, minął wrzesień, czekałem… teleskop dotarł w listopadzie i załapałem się na pierwszy rzut. Oficjalne uzasadnienie Lunta do tego mega opóźnienia mówiło, że wynika ono z problemów z frontowym dubletem który był nieprawidłowo poskładany. Musieli wymienić podobno soczewkę we wszystkich wyprodukowanych teleskopach. Tak czy siak zaraz po otrzymaniu przesyłki rozbebeszyłem teleskop w celu obejrzenia wszystkich części składowych. Szczęśliwie potwierdziło się, że obiektyw teleskopu to dublet i dzięki temu będzie możliwe jego użycie do modyfikacji innego, większego teleskopu w konstrukcji klejonej dwusoczewkowej. Gdyby był to singlet, tak jak w starych Luntach LS60, przydatność etalonu byłaby ograniczona ponieważ soczewka umieszczona na jego wlocie powodowałaby nadkorekcję aberracji w każdym dublecie achromatycznym… W okresie kiedy niecierpliwe czekałem na mojego nowego Luntka LS50THa zakupiłem w niemieckiej firmie BelOptik (kolejny raz z pomocą Pawła) frontowy filtr „odrzucający energię” czyli ERF (energy rejection filter). Czekał on sobie spokojnie w pudełeczku do dnia montażu teleskopu. Ostatnim elementem potrzebnym do zestawu był filtr blokujący. Lunt produkuje je w wielu wersjach różniących się średnicą – począwszy od B400, poprzez B600, B1200 aż po B3400. W uproszczeniu można przyjąć, że aby nie było winiety w wizualu to wielkość filtr blokującego powinna być równa ogniskowej teleskopu (B400-> 400mm, B1200-> 1200mm). Dlatego też do mojego projektu potrzebowałem filtra B1200. Jest to również bardzo drogi element dlatego polowałem na coś z drugiej ręki i udało się po jakimś czasie kupić go na niemieckiej giełdzie Tak więc na początku grudnia miałem już wszystko. Pozostało jedynie pomierzyć wszystko, rozrysować i zaprojektować złączki. Komplet gratów był gotowy w drugim tygodniu stycznia. Tuba została skrócona, aby w tor optyczny za wyciągiem można było wpasować etalon i nasadkę bino umieszczoną w filtrze blokującym (Słońce w stereo to jest to!! ). Później do zaprojektowanej celi zaaplikowałem ERF umieszczony na gumowych podkładkach i zakontrowany specjalnym pierścieniem. Cela z filtrem wkręcana jest w miejsce ozdobnego pierścienia na przodzie odrośnika. Po podpięciu etalonu poprzez specjalnie przygotowaną przejściówkę z noskiem 2’’ zestaw był gotowy do pracy Zestaw może pracować w kilku konfiguracjach: - z bino jako single stack o średnicy 100mm - bez bino jako single stack o średnicy 100mm - jako double stack o średnicy 50mm z bino lub bez przy wykorzystaniu dodatkowego etalonu frontowego LS50F Ostatnim moim zakupem związanym z tym zestawem było dokupienie walizki od ED120 w celu zabezpieczenia sprzętu I to tyle Zima się kończy, noce się skracają ale dni wydłużają, teleskop słoneczny będzie jak znalazł. Dla porównania jeszcze protuberancje z teleskopów słonecznych 35mm, 50mm i 100mm. Sami oceńcie czy warto inwestować… LUNT35 -> LUNT50 -> LUNT100 -> PS: gdyby ktoś pytał o koszty to napiszę krótko… 30% ceny zestawu sklepowego Lunt100
  3. mcmaker

    ATM Bino 70/700

    Cześć, dawno mnie tu nie było. Przewinęło się przez ten czas u mnie trochę sprzętów, jednak mimo chęci posiadania jak największego teleskopu, kiedy w swoje łapska dostałem 8 calowego Oriona powiedziałem sobie, że to maksymalna apertura w pełnej tubie z jaką mam chęci jeździć na obserwacje Kilka tygodni temu zakwitła u mnie myśl: "a co gdyby tak zrobić lornetę?" Od pomysłu poszło już z górki - Kupiłem 3 albo 4 Skyluxy, wybrałem najlepsze okazy i rozpocząłem ustalanie frontu pracy. Najpierw chciałem zrobić prawdziwe bino asymetryczne w jednym zamkniętym tubusie, więc zacząłem wymiarować, rysować schematy i budować przez dwa tygodnie. Pewnej nocy jednak postanowiłem przymierzyć do siebie dwa tubusy. Okazało się, że największy problem czyli rozstaw źrenic może być zredukowany do minimum przez dopasowanie do siebie dwóch teleskopów tak bardzo żeby stykały się soczewkami. Skleiłem wszystko taśmą, poszedłem do kuchni i jak prawdziwy zboczeniec uchyliłem w nocy żaluzje przy zgaszonym świetle i wycelowałem w blok obok (sorry, nie było żadnego neutralnego obiektu w polbiżu :D) Obraz oczywiście pokazał się podwójny, jednak po ręcznym ustawieniu lunet siłą ujrzałem obraz w 3D Później już została tylko kwestia połączenia tego wszystkiego w jedną lornetę i dorobienia montażu, oczywiście zdecydowałem się na sklejkowy montaż AZ wraz z aluminiowym hamulcem i teflonowych ślizgach w obu osiach. Niedawno dotarła do mnie kurierem para Super Plossli 25 mm więc komfort obserwacji jest sporo większy niż w kitowych Kellnerach. Do zrobienia zostały mi dwie rzeczy - odrośniki i okleić tubusy folią
  4. Modyfikacja okularu plossla “Sterling” 30mm w formacie 2” pokazana na forum Cloudy Nights zainteresowała mnie tak bardzo, że postanowiłem sam takową przeprowadzić. Tl;dr mode ON (dla nie lubiących długich tekstów): Wimmer znalazł na CloudyNights opis pewnego Amerykanina, który przerobił okular 2” 30mm z polem podchodzącym pod 60° na format 1,25”. Postanowił również zrobić taką modyfikację. Miał kupę problemów, musiał ciąć okular, ale w końcu się udało i ma najdłuższy w ogniskowej i najszerszy (w AFOV) możliwy okular w formacie 1,25” na świecie. (zdjęcie na samym dole) Tl;dr mode OFF Autorem pomysłu na taką modyfikację jest BillP i pokazał ją tutaj: https://www.cloudynights.com/topic/600517-best-30mm-class-125-eyepiece/ Wszystkie prawa do zbierania pochwał są należne temu panu. Ja po prostu postanowiłem zrobić to samo i przekazać to polskim miłośnikom astronomii. Zapytacie może, czym się tu właściwie podniecać? Mam na to kilka odpowiedzi: Jestem przywiązany do formatu 1,25”. Od lat używam mojego starego, bardzo dobrego, pięciocalowego SCT-ka, którego część z Was dobrze zna z mojego wieloletniego chwalenia tej małej, czarnej tubki. Ponadto również od wielu lat używam nieprzerwanie kątówki pryzmatycznej Takahashi z pełnym, czystym przelotem 1,25”, która pozwala mi się nie martwić żadną winietą w żadnym okularze, który do tej pory miałem, a także jest optycznie wspaniała. Jak wiadomo wypada mieć w kolekcji coś dobrego z dużą ogniskową do DS-ów i przeglądu nieba. Jakieś 30-32mm. Ci z Was, którzy przechodzili trudny wybór “trzydziestki dwójki” w formacie 1,25”, z pewnością spotkali się z niedogodnościami wielu pospolitych okularów 32mm dostępnych na rynku. Pierwsza niedogodność, to wąskie pole widzenia. Większość producentów podaje pozorne pole widzenia jako 52°. Większość z tych okularów ma 47°-50°. Druga niedogodność dotyczy tych producentów, którzy postanowili jak najbardziej przybliżyć się do maksymalnej możliwej wartości 52° kosztem field stopu, z którym pozorne pole widzenia jest bezpośrednio związane. Obecnie używam plossla 32mm GSO. Wielu użytkowników poleca ten okular. Poszedłem za ich głosem… I żałuję. Otóż plossl GSO (pewnie inne bliźniacze konstrukcje też) jest tak skonstruowany, że pozbawiony jest wyraźnego field stopu (!). Żałuję, że nie doczytałem tego przez zakupem. O ile wąskie pole widzenia mogę zaakceptować, to brak widocznej, ostrej diafragmy zniechęca mnie do patrzenia przez to szkło. Nie ma brzegu pola widzenia. Okular wydaje się sam z siebie winietować. A więc widać nieprzyjemne dla mojego oka zaciemnienie wokół pola widzenia. Zatem wolałbym mieć 50° z normalnie widocznym field stopem niż maksymalne 52° z “winietą własną”. Owszem, można zobaczyć diafragmę w tym GSO, patrząc z bliższej odległości, czy nieco pod kątem, ale to obarczone jest dużymi, równie brzydkimi zaciemnieniami w polu widzenia. Z tego miejsca można przejść do kolejnej wady. ER, czyli odległość od oka. Producenci plossli 32mm podają różne wartości, 22-25mm. Wprawny obserwator nie będzie miał problemu, ale utrzymanie odpowiedniej odległości i osi patrzenia jest czasem mocno kłopotliwe. Lekkie ruchy głową, a nawet okiem mogą powodować widoczne, nieprzyjemne zaciemnienia pola widzenia. Kiedyś w plosslu 32mm Sky-Watchera rozwiązałem ten problem, instalując wyższą, sztywniejszą muszlę oczną zdjętą z jakiejś starej lornetki. Obciąłem ją do właściwej wysokości i jakoś to było. Alternatywą jest też Vixen NPL 30mm o polu 50°, o którym to, z wyczytanych opinii, dowiedziałem się, że diafragma jest dobrze widoczna i jest to okular przyjemniejszy w użytkowaniu. Nadal jednak dążyłem do chociaż ciut większego pola. I tutaj pojawia się Sterling Plossl 30mm. “Sterling” ponieważ tak tytułowano tą serię, gdy były rozpowszechniane i nazwa ta nadal jest używana. Niby 5° to niewielka różnica, ale jednak widoczna na pierwszy rzut oka. Produkuje je tajwański Long Perng. Podpisuje się pod nimi kilka marek, w tym również Lacerta. I taki właśnie kupiłem. To modyfikowana konstrukcja plossla. Bazuje na podstawowej konstrukcji 2-2 z powierzchniami wypukłymi skierowanymi ku sobie, ale powierzchnie przeciwstawne do siebie - w odróżnieniu od normalnego plossla - są wklęsłe. Konstrukcja zyskuje większe pole widzenia. W książce Williama Paollini “Choosing and Using Astronomical Eyepieces (The Patrick Moore Practical Astronomy Series)”, Patrick Moore podaje, że mierzone pozorne pole widzenia w tej serii okularów wynosi 57°. W niektórych sklepach można znaleźć informację, że pole ma 58°. Jak na moje oko, to faktycznie jest bliżej 60°. W przyszłości postaram się zmierzyć, jakie pole faktycznie ma ta “trzydziestka”. Sterling 30mm ma też znacznie przyjemniejszy ER określony na 17mm lub 18mm oraz dużą soczewkę wyjściową, co czyni obserwacje przyjemnymi. Okular produkowany jest z tulejką w formacie 2”. I tutaj pojawia się BillP, który eksperymentalnie zmienił tulejkę 2” na dorabianą 1,25”. Jak informował, nie ma winiety, całe pole widzenia jest widoczne, a diafragma jest ostra i wyraźna. W jego ślady poszedł inny użytkownik - dufay. On z kolei skombinował nosek 1,25”, kilka pierścieni redukcyjnych, połączył je i osiągnął ten sam cel. Średnica field stopu w tym okularze wynosi około 27mm. Pomyślałem, że skoro ES 24mm 68° 1,25” przy takiej samej średnicy field stopu zapewnia mi szerokie pole bez śladu winietowania, to przekształcony na 1,25” Sterling 30mm również i u mnie nie ma prawa winietować. W Astrokraku zamówiłem odpowiednia redukcję z gwintu M54 znajdującego się w korpusie okularu na nos 1,25” (która ostatecznie się nie przydała). No i kupiłem ten okular. Z pewnymi problemami, nie powiem. Opóźniona realizacja zamówienia. Wysyłka jakiegoś zapylonego między soczewkami, potem wysyłka nowego. Trwało to 20 dni, a miało być od ręki. A potem pojawił się problem znacznie większy. Nikt z dwojga poprzedników na CN nie wspominał o problemach z wykręceniem tulei 2”. Tymczasem w obydwóch okularach, które dostałem, tulejka 2” jest pancernie przymocowana do korpusu. Jest wklejona jakimś hardkorowym klejem albo wprasowana maszynowo. Była tak pieruńsko wkręcona, że można by łapy połamać, ale wykręcić się nie da. Do słabeuszy nie należę, ale narobiłem sobie zakwasów od pasa w górę. Nie ruszysz tego! Trudno - myślę - skoro i tak nie potrzebuję tulei 2” to złapię ją stalowymi szczypcami, takim kluczem-żabką. Najpierw delikatnie. Żeby nie porysować tulejki obłożyłem ją gumą. Nie poszło. No to zaparłem się. Zaorałem ją całą stalowymi szczypcami. I wiecie co? Nie poszło. Więc przeciąłem ją wzdłuż i zacząłem giąć do środka. Myślę - klej na gwincie w końcu puści. Nie puścił! Albo to klej wyprodukowany przez Chucka Norrisa albo faktycznie tuleja jest wprasowana maszynowo. Dlaczego? Czyżby ktoś zmienił sposób montażu i budowy tych plossli żeby ustrzec się przed takimi ciekawskimi, co sobie rozkręcają i konwertują na 1,25”? Ktoś chciał Wimmerowi utrudnić jego plan? Na Cloudy Nights osoby zainteresowane tym okularem zachodzą w głowę, dlaczego Long Perng nie produkuje ich w formacie 1,25”. Już wiadomo, że nie będzie winietować. Mając trzydziestkę z polem podchodzącym pod 60° w formacie 1,25” można zadowolić wielu użytkowników formatu 1,25” i sprzedać trochę więcej tych szkieł. No i dlaczego nowe wyjeżdżające z fabryki Sterlingi są tak produkowane, żeby tulejki 2” nie dało się odkręcić? Nie znam niestety odpowiedzi na te pytania. Nie pozostało więc nic innego, jak odciąć tulejkę 2” w miejscu gdzie łączy się z korpusem okularu. Tak też zrobiłem. Odciąłem “dremelem” posiłkując się brzeszczotem, a papierem ściernym ładnie wygładziłem od spodu ciętą powierzchnię. Pozostał problem dopasowania odpowiedniego adaptera z wewnętrznego gwintu tego, co zostało z tulejki 2”. Ciężko było zmierzyć dokładnie zwój wewnątrz okularu, więc zamówiłem w Astrokraku trzy adaptery 1,25” z różnymi gwintami. Pamiętajmy, że ten gwint to tak naprawdę “baflowanie” wewnątrz pozostałości po tulejce 2”. Okazało się, że najlepiej pasował tam gwint M46 x0,75. Wszystkie czynności cięcia starałem się wykonać z dbałością o to, żeby opiłki nie leciały na soczewki. Potem tylko przedmuchałem od spodu gruchą. I oto mam! Okular, do którego nie równa się żadna “około-trzydziestka”, którą do tej pory posiadałem. Okular, którego jakość ludzie porównują do plossla Tele Vue, a który jest o wiele tańszy. Okular dający piękne, jasne obrazy w całym polu widzenia z punktowymi gwiazdami. Wygodny w obserwacji. Jest tylko delikatnie wrażliwy na nieosiowe patrzenie, i zaciemnienia pojawiają się tylko przy znacznych ruchach poza oś. Całe pole jest widoczne, a diafragma ostra. To najszersze możliwe pozorne pole widzenia dla “trzydziestek” w formacie 1,25”! Jak dla mnie - szkło docelowe. Jedyna niedogodność, którą trzeba opisać jest taka, że okular potrzebuje sporego zakresu ostrości “w dół” i przez to w wyciągach z krótkim zakresem przesuwu drawtube’a może być problem z wyostrzeniem obrazu. Tak wyczytałem na innych forach. Sam jednak nie testowałem go w żadnym innym teleskopie, niż w moim. Bądźcie jednak pewni, że ten okular już na stałe ma miejsce w mojej walizce, więc na każdym zlocie czy spotkaniu obserwacyjnym osoby zainteresowane będą mogły liczyć na przetestowanie. I na koniec chciałbym opisać zachowanie firmy Lacerty w obliczu reklamacji. Początek naszej pierwszej transakcji okazał się dla mnie pechowy. Najpierw bardzo mi zależało, aby otrzymać okular przed zimowym zlotem. Mimo, iż dostępność okularu została potwierdzona jako gotowy do natychmiastowej wysyłki, faktyczna wysyłka nastąpiła kilka dni później. Dodatkowo GLS nie dał mi możliwości przekierowania okularu na zlot. Zatem minąłem się z okularem i odebrałem w Warszawie dopiero po zlocie. Po odebraniu okazało się jednak coś gorszego: Okular miał trochę zabrudzone soczewki. Posiadał widoczne pod jasne światło smugi pyłków. W wizualu takie coś jest niewidoczne, ale zareklamowałem go. Skoro kupiłem nowy okular, to wymagam aby był nieskazitelnie czysty. Jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Wysłałem im zdjęcia tego szkła. Kontakt z Lacertą był cały czas bez zarzutu, przeprosili mnie za te błędy, ale byłem zniesmaczony tą pechową transakcją. Obiecali, że od razu wyślą następny okular. Zrobili dla mnie fotki drugiej sztuki. Poprosiłem również o spojrzenie pod mocne światło. Po potwierdzeniu wysłali mi drugi okular. Tym razem ok. Nie jest idealny, bo jak przeczytaliście powyżej montaż okularu w fabryce przebiega z wykorzystaniem kleju , ale czystość optyki bez zarzutu. Cały czas pytałem czy zlecą kuriera do odbioru tego pierwszego okularu. Po odebraniu i zaakceptowaniu drugiego okularu dostałem informację, że będzie im przyjemnie, jeśli ten pierwszy okular podaruję jakiemuś początkującemu miłośnikowi astronomii w Polsce jako wyraz wsparcia od Lacerty. Czyli, żeby zatrzeć jakoś ten niesmak naszej pierwszej i nie do końca udanej transakcji, podarowali mi ten pierwszy okular. A ja spełniając ich prośbę podaruję go komuś z Was. Nietknięty, w oryginalnym formacie 2” oczywiście. Myślę, że będzie to dobra nagroda na jakimś konkursie, który zorganizuję w najbliższej przyszłości na zlocie. Może do Astrebusów. A może na najbliższym zlocie wiosennym. Zastanowię się.
  5. Już jakiś czas temu obiecałem mojemu znajomemu, posiadaczowi 8'' SCT grzałkę do teleskopu - już kilka razy umawialiśmy się na wspólne obserwacje i parę razy trzeba było szukać suszarki, bo zaparowana płyta korekcyjna skutecznie degradowała obraz. Andrzej, bo tak ma na imię mój znajomy to złoty chłop, ale jak mu mówiłem o rezystancji dziwnie się na mnie patrzył myśląc pewnie, że go obrażam :) Ale do rzeczy: do wykonania grzałki potrzebować będziemy - Drutu oporowego do dostania np. na pewnym portalu aukcyjnym w cenie ok. 1zł/m o parametrach zgodnym z naszymi obliczeniami - Dwustronnej taśmy klejącej pełniącej jednocześnie termoizolacji -Rzepa lepiej samoprzylepnego ja jednak dostałem od znajomej zwykły a darowanemu ..... -kawałka PCV, którego użyłem jako dystans do drutu -Kabla przyłączeniowego Zaczynamy: Najpierw poczytałem sobie na nieśmiertelnej Celestii i forach o samych grzałkach, potem obliczyłem wymagane parametry (kartka z "kosmicznymi" obliczeniami widoczna jest na zdjęciu) - czułem się jakbym wrócił 27lat do czasów technikum elektronicznego :) Tak wyglądają wszystkie potrzebne materiały: Odciąłem rzep i drut oporowy na wymaganą długość, warto sprawdzić miernikiem, czy uzyskaliśmy wymaganą rezystancję Wyciąłem z taśmy PCV dystanse zrobiłem w niej dziurki i przeciągnąłem drut oporowy, na wew. stronę rzepa nakleiłem taśmę dwustronną i sam drut pilnując aby druty się ze sobą nie stykały Teraz zostało tylko podłączenie przewodu zasilającego i ... gotowe! Zostało jeszcze ostateczne sprawdzenie czy wszystko działa.. Wszystko OK! zostało jeszcze przylutować wtyczkę chinch do przewodu zasilania - będę zabierał także Astrohuba (już niedługo, już niedługo) więc zgodność musi być i poproszę moją ładniejszą połówkę by przeszyła rzep maszyną do szycia - dlatego lepiej żeby to był rzep samoprzylepny. Teraz został mi do zrobienia grzałki do okularów, szukaczy i obiektywów - jak szaleć to szaleć Poza tym, obiecałem Karolowi Wenerskiemu grzałki w obserwatorium Niedźwiady :) Uwaga, temat ten zawiera kryptoreklamę miernika Metex, który jest mi w takich pracach pomocny i któremu należy się nowa bateria :)
  6. DarX86

    ASI224 Cooled ATM

    Zainspirowany poczynaniami jolo ( http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/9287-chłodzenie-asi-peltierem/#comment-124105), postanowiłem pobawić się z moją ASI224. Co prawda znana jest z tego że mało szumi, ale też chyba nie bez powodu jest dostępna wersja z chłodzeniem. Jako że mam zamiar popróbować też coś DSy nią, zakasałem rękawy i wziąłem się do roboty. Zakupiłem tylko ogniwo Peltiera, reszta gratów wygrzebana z szuflad;) Najpierw test na oryginale, przy krótkich ekspozycjach 10ms kamerka nagrzała się do 33 stopni przy temp otoczenia 22 stopnie. Po wydłużeniu ekspozycji do 10s temp spadła o 1,5-2 stopnie. Lato idzie a ja ASIę ubieram, kubraczek gotowy Finalny efekt: Pora odpalić to ustrojstwo, załączam i czekam 30st...27st...25st...20st... wykresik temp leci w dół. ASI224 ma większą obudowę niż "stodwudziestka" więc i więcej do chłodzenia. Chciałem osiągnąć spadek temp podobny jak jolo, ok 20 stopni mniej niż przy rozgrzanej kamerce. Po kilku chwilach wykres stabilizuje się, zerknięcie na temperaturę jednoznacznie potwierdza osiągnięcie celu:) Ostatecznie temp ustabilizowała się na -1 stopień dla krótkich ekspozycji i -3stopnie dla dłuższych (!), czyli 34 stopnie mniej względem rozgrzanej kam i odpowiednio 23-25 stopni poniżej temp otoczenia. Porównanie klatek 10s z gainem 450 I klatek 30s gain 450. Ciekaw jestem jak dużym problemem będzie wilgoć używając takiego chłodzenia.
  7. Witam, Zakładam ten wątek bo mało jest tego typu rozwiązań bo zazwyczaj stosuje się do zrobienia grzałki zwykłe rezystory, które tak naprawdę nie do tego służą :) Drut oporowy natomiast jest przeznaczony właśnie na grzałki - koszt jego jest porównywalny z rezystorami ale odpada lutowanie i zabawa z dość grubą drabinką. Opaska poniżej powstała w 15 min, bez lutowania i zbędnych emocji :) Proces jej tworzenia przedstawie później.
  8. Ogniwa Peltiera cieszą się sporą popularnością wśród amatorów astronomii - w szczególności astrofotografii. Dzięki nim, możemy schłodzić nasze rozgrzane matryce, które pracując w zimnie odwdzięczają się mniejszymi szumami. Przeglądając w internecie różne rozwiązania ATMowych chłodziarek napotkałem kilka, które zostały zaprojektowane niezbyt optymalnie - najprawdopodobniej wynikało to z niedokładnego przeanalizowania sposobu, w jaki pracują ogniwa termoelektryczne. Żeby wykorzystać do końca możliwości ogniwa TEC, wystarczy przeanalizować jeden wykres. Poniżej przykładowy wykres dla ogniwa typu 12705, ale wszystkie są podobne, różnią się jedynie wartością odprowadzanego ciepła: QC to moc, jaką ogniwo potrafi "przepompować" z jednej strony na drugą. Delta T to różnica temperatury pomiędzy zimną i gorącą stroną ogniwa. Z wykresu wynika jedna ważna informacja - ogniwo ma największą sprawność wtedy, kiedy obie jego strony mają jednakową temperaturę (delta T = 0). To oczywiście ma się nijak do naszych potrzeb ale należy w czasie projektowania ATMowej chłodziarki starać się zapewnić jak najmniejsze opory cieplne na drodze otoczenie - radiator zewnętrzny - peltier - radiator wewnętrzny - chłodzone wnętrze, dzięki czemu różnica temperatury pomiędzy obiema stronami ogniwa będzie jak najmniejsza. Powyżej rysunek poglądowy pokazujący przykładowy rozkład temperatury w różnych punktach naszego urządzenia. Temperatura otoczenia to 16*C, gorąca strona ogniwa ma 20*C, zimna strona -18*C, a wewnątrz chłodziarki jest -10*C. Są to "dobre" wartości zapewniające skuteczną pracę naszego ogniwa. Różnica temperatury pomiędzy obiema stronami ogniwa to 38*C, co dla ogniwa 12705 przekłada się na moc chłodzącą ok. 15W. Gdyby radiatory były o mniejszej sprawności mogłoby się okazać, że np rozkład temperatur byłby taki: -10*C ... -22*C .... +27*C .... +16*C . Wtedy różnica temperatury pomiędzy obiema stronami peltiera byłaby większa o 11*C i jego zdolność odprowadzania ciepła byłaby znacznie mniejsza - dla ogniwa 12705 byłoby to ok. 7W. Oczywiście moc chłodząca i temperatury są ze sobą powiązane. Przy mocy chłodzącej 7W na pewno nie bylibyśmy w stanie osiągnąć takiego spadku temperatury, jak na rysunku, ale kierunek działania jest widoczny. Żeby uzyskać chłodziarkę o jak największej sprawności musimy: stosować radiatory z wentylatorem o niskich oporach cieplnych, a więc spore, z dobrych materiałów, gęsto żebrowane, z rurkami cieplnymi. Niestety nie wszyscy producenci podają takie dane techniczne, ale powinniśmy celować w urządzenia o oporze cieplnym co najwyżej 0.5K/W. Chcąc np odprowadzić z naszego pudełka 30W mocy cieplnej radiator o oporze 0.5K/W zapewni nam temperaturę gorącej strony peltiera wyższą o 15*C od otoczenia, a dobry radiator o oporze 0.2K/W zapewni nam temperaturę gorącej strony wyższą o 6*C - to duża różnica, która się przełoży bezpośrednio na możliwości chłodzące naszego urządzenia podobnie po chłodnej stronie peltiera trzeba zastosować dobry radiator z wentylatorem z tych samych powodów, co w poprzednim punkcie, ale może on być mniejszy, ponieważ przez niego przepływa jedynie ciepło ze środka chłodziarki na zewnątrz. A radiator zewnętrzny dodatkowo musi odprowadzić ciepło, które dostarczyliśmy w postaci energii elektrycznej do ogniwa TEC stosować pasty termoprzewodzące na powierzchni ogniwa nasze chłodzone pudełko powinno być dobrze zaizolowane i nie powinno mieć mostków termicznych. Styropian czy pianka o grubości 10-15mm jest rozsądnym kompromisem pomiędzy rozmiarem izolacji, a gabarytami chłodziarki dobrze jest zaprojektować wnętrze chłodzonej obudowy z blachy aluminiowej, która styka się z ogniwem peltiera. A na niej dodatkowo oczywiście pasta plus radiator z wentylatorem. Zapewni to jeszcze mniejsze opory cieplne pomiędzy ogniwem i wnętrzem obudowy. Izolację termiczną dajemy wtedy na zewnątrz pudełka wykonanego z blachy. zasilając ogniwo peltiera sygnałem PWM należy stosować filtr LC. Bez niego w czasie, kiedy sygnał PWM jest wyłączony, ciepło będzie "uciekało" przez ogniwo, które będzie po prostu wyłączone i będzie działało jako mostek termiczny. Podsumowując - dobra izolacja chłodziarki oraz dobre radiatory i pasta termoprzewodząca.
  9. Ta sama klatka, która wystąpiła w poprzedniej edycji fotoringu http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/7641-fotoring-90mm-apo-vs-200mm-newton/ tym razem znalazła nowego przeciwnika i mamy: - refraktor Takahashi TOA 150mm z kamerką SBIG STXL 11002 na jakimś Paramount sądząc po zdjęciach w Nerpio - ATM newton 200/800 z kamerką Atik 383 na EQ6 w Zatomiu Klatka to okolice M81, naświetlana przez filtr L z czasem 600s. Skala obrazu była podobna (1.7"/px dla TOA vs 1.5"/px dla newtona) - obie klatki są skalibrowane i zostały wyrównane w Pixie. Najpierw pełny obraz, resize 1:3, inwersja, STF: Różnica subtelna, wg mnie ze wskazaniem na bractwo z Zatomia. poniżej porównanie fragmentu 1:1: Tutaj też obraz bardzo porównywalny. Może ten z apertury 200mm ma nieco gładsze tło, przez to pewnie nieco lepszy SNR. Na koniec M82 nieco wyciągnięta i potraktowana HDR Multiscale Trasform Tutaj z kolei lekkie wskazanie wg mnie na zestaw w Nerpio - struktury pyłowe w M82 są nieco wyraźniejsze i lepiej zarysowane. I jeszcze zdjęcia bohaterów:
  10. Witam szanowne koleżanki i kolegów. Jakiś czas temu nabyłem w dość dobrej cenie montaż Losmandy GM8, wydawać by się mogło że sprzęt idealny i nie ma co poprawiać :) Owszem, mechanicznie konstrukcja zaawansowana, producent naprawdę się przyłożył ale w tej konfiguracji nadaje się do ręcznego zgrubnego ustawienia obiektu i dojechanie napędem na cel no i potem śledzenie - ale to nie za wiele zwłaszcza że precyzja napędu nie powala. W tym wątku będę chciał przedstawić proces modyfikacji montażu Losmandy GM-8 a głównie jego napędu. Ktoś zapyta po co poprawiać taki sprzęt? Odpowiedź jest prosta, producent w podstawowej wersji daje napęd o nazwie Digital Drive System czyli para silników krokowych z przekładniami i sterownikiem. Całość jest dość uboga i daje precyzję na poziomie 1 arc sec na impuls, wystarczająco do wizuala, nagrywania planet, słońca czy księżyca... ale chciałbym więcej z myślą głównie o astrofotografii :) Silniki są 24 krokowe, pracujące w 1/2 kroku, połączone z przekładniami 150:1 i całość przez napęd ślimakowy przenoszona jest na główną 180-zębową zębatkę. Tak jak pisałem wyżej daje to w sumie rozdzielczość dokładnie 1 arc sec i zawrotna prędkość x32 pozwalająca na wypicie kawy w trakcie dojeżdżania do obiektu ;) Oczywiście są bardziej zaawansowane systemy które oferuje producent, np Gemini 2 GoTo z servo silnikami ale cena na poziomie 1500$ skutecznie odstrasza a w tej kwocie mam nowy NEQ6 z modyfikacją na paski. Co zatem? Po małych poszukiwaniach, zaciągnięciu opinii eksperta (jolo) wybór był prosty... AstroEQ (http://www.astroeq.co.uk/) - to amatorska konstrukcja w pełni kompatybilna z EQMOD, co najlepsze konstruktor udostępnia pełen kod oraz wzór płytki do wykonania. Można też kupić zmontowany sterownik w naprawdę dobrych pieniądzach (około 600 PLN) ale ja postanowiłem zbudować go sam i w tej kwocie (lub nieznacznie wyższej) mieć komplet z silnikami i przekładnią. * zdjęcia zapożyczone ze strony autora projektu. AstroEQ opraty jest o dwa sterowniki DRV8825 o rozdzielczości 1/32 kroku - jest nieźle ale w połączeniu z typowymi 200-krokowymi silnikami i dodatkowym przełożeniem 4:1 dostane rozdzielczość 0,28 arc sec. Mogło by być troszkę lepiej. Rozwiązania są 2: albo większe przełożenie silnik-slimak czego chciałbym uniknąć lub 400 krokowy silnik. Padło na silniki ale u nas są takie ciężko dostępne a jeżeli są są zasilane napięciem 3V. Wolał bym 12V i takie też znalazłem: http://www.omc-stepperonline.com/9deg-nema-23-bipolar-121v-038a-09nm1275ozin-23hm200384s-p-24.html Kilka dni i po opłaceniu 28zł VATu silniki były u mnie. Dostarczył Fedex. Płytka AstroEQ też już jest w drodze do mnie więc na dniach będę kompletował części. Finalnie dostane rozdzielczość 0,14 arc sec czyli typowa dla montaży lepszej klasy. Silnik 400 krokowy, sterownik mikrokrokowy 1/32, przekładnia 4:1 na paskach łącząca silnik ze slimakiem. A wszystko sterowane EQMODem. Rzeczy do zrobienia z moim GM-8: * Wymiana napędu i sterownika * Wymiana ślimaka na mosiężny z nowej serii * Wymiana siodełka na takie przyjmujące dovetaile Losmandy jak i Vixien (obecne przyjmuje tylko dovetaile losmandy) cdn...
  11. Szukam informacji na temat przeróbki manualnego koła filtrowego tego typu: http://teleskopy.pl/product_info.php?products_id=2095&lunety=Ko%B3o_filtrowe_manualne_5_x_1,25%27%27_TPL na koło sterowane elektrycznie. Znalazłem tak materiał: Ale osobiści nie jestem elektronikiem i nie wiem czy potrafiłbym skonfigurować arduino.. Czy ktoś się spotkał z tego typu modyfikacją?
  12. Obiecałem Alienowi, że się poprawię i opisy moich ATM-ów będą pełne. :D Dzisiaj wracam do POWER+USB HUB-a mojego "wypusku". Do zasilenia urządzenia używam typowego zasilacza x BOX-a 203W, który wpinam w złącze typowe mikrofonowe(WTYK NC514 +GNIAZDO NC515 - sklep AVT). Czemu takie? Bo dwoma pinami steruję włączaniem napięcia 12V na wyjściu zasilacza (w zasilaczu x BOX-a jest funkcja sterowania napięciem). Do budowy użyłem elementów typowych najczęściej kupowanych na Alledrogo: 1.pudełko uniwersalne-rozmiar dowolny, w zależności od potrzeb i zdolności montażysty :D 2.6 gniazd DC 2.1/5.5 3.6 mini przełączników okrągłych DC 4.6 diod led (5 czerwonych+1 żółta) 5.1 gniazdo NC515 6.1 gniazdo USB (wygrzebane w hurtowni TME - wyprowadzenie kabli do huba usb) 7.1 woltomierz do pomiaru i regulacji napięcia reg. 0-12V (2 kabelkowy typowy) 8.1 potencjometr 10k z gałką do regulacji napięcia 9.2 diody led (zielona do sygnalizacji włączenia huba usb + czerwona sygnalizująca włączenie napięcia 12V) 10.1 hub usb 4 wejściowy aktywny - dowolny (płytkę z wejściami wyjąłem z obudowy i umieściłem w obudowie mojego ATM) 11.1 regulator napięcia typu "step down" do zasilenia huba aktywnego (ustawione na stałe napięcie 5V) 12.1 regulator napięcia typu "step down" do wyjścia DC reg. w zakresie 0-12V(regulowane potencjometrem 10k i wyświetlane na woltomierzu) Wszystko to umieściłem w tak małym pudełku dzięki koledze Jarkowi, który był inspiracją w budowie HUBA i wykonawcą części elektrycznej. Mechanikę w większości wykonałem sam. Dzięki temu do mojego NexStara 5SE biegną tylko 2 kabelki: zasilania i usb. HUB ma zasilić: 1.montaż teleskopu 2.sterownik grzałek 3.Jolofocusera 4.moduł sterowania montażem przez BT 5.koło filtrowe (w przyszłości) HUB USB obsługuje(na razie): 1.Jolofocuser 2.kamerę astro Philips N900 3.drugą kamerę Gniazdo regulowane jest na razie wolne. Poniże schemat blokowy HUBa oraz kilka zdjęć. Zachęcam kolegów do własnych eksperymentów.
  13. Wszyscy mają ATM mam i ja :) Chciałbym pokazać w jaki sposób zmodyfikowałem kamerkę internetową LiveCam Studio. Wybaczcie ale nie robiłem dokumentacji step-by-step modyfikacji, nie myślałem że kiedyś pokażę to na forum. Zdjęcie "oryginału" pobrałem ze strony producenta. Kamerka została rozebrana i pozbawiona obiektywu zgodnie z instrukcją znalezioną w sieci, sama obudowa kamerki została przystosowana do umieszczenia w metalowej obudowie,która została wykonana z kawałka mosiądzu na wzór okularu 1,25''. Z każdej strony został wytoczony gwint filtrowy dzięki czemu mam możliwość pracy kamerki z filtrami. Tył obudowy został wykonany z krążka stalowego co zemściło się początkami korozji widocznymi na zdjęciu (to trzeba będzie zmienić). Po wkręceniu filtra i tyłu obudowy kamerka doskonale pozostaje w stabilnej pozycji. Aby przełożyć kabel przez wywiercony otwór w stalowej zatyczce wyjąłem wtyczkę USB z płytki kamerki odblokowałem pojedyncze kabelki z wtyczki po czym przełożyłem kabelki i złożyłem wtyczkę do stanu wyjściowego. Dodatkowo zabezpieczyłem kabel przed wyrwaniem opaską zaciskową. Aby oddać sprawiedliwość chciałbym powiedzieć, że samą obudowę wraz z gwintami wykonał w/g mojego pomysłu kumpel z którym często (no tak, przez te chmury chmm na początku stycznia) prowadzimy obserwacje. Dziękuje Andrzej! Oczywiście czekam na pogodę ale jak jolo i inni się postarają to pozostanie szukać jak wykonać taniec rozpędzający chmury w spisanych przekazach szamanów indiańskich :)
  14. Hej! Chciałbym się pochwalić moim guiderem i przedstawić przepis na jego budowę :) 1. Obiektyw Ja swój obiektyw wziąłem z rzadko używanej lornetki z obiektywami 50mm. Obiektyw wykręcamy, u mnie zamontowany był w stożkowym, plastikowym "czymś". Ten stożek obciąłem i zostaje mi obiektyw wkręcony w plastikowy pierścień. Dlaczego tak? Otrzymujemy obiektyw w którym w celu małej regulacji ostrości możemy lekko wykręcać/wkręcać soczewkę. Na zdjęciu plastikowy pierścień oklejony srebrną taśmą, potem się jej pozbyłem :) 2. Tubus Na początek, potrzebujemy jakąś redukcję 2"/1.25" Ja wziąłem kartonową rurę, z jednej strony wcisnąłem obiektyw, z drugiej redukcję w której wylądowała kamerka. Wszystko to po to, żeby mniej więcej ocenić długość między obiektywem a matrycą kamerki. Potem wychodzimy za dom, i bierzemy rurę PCV o średnicy ~50mm Taką oto rurę przycinamy do odpowiedniej długości, starannie myjemy z ziemi, kurzu i pajęczyn (z ewentualną zawartością :P ) Potem obcięty koniec "przelatujemy" pilnikiem i wszystkie nierówności kasujemy papierem ściernym (ja użyłem ziarnistości 240) Tak przygotowaną rurę malujemy czarnym matem. Osobiście dałem dwie warstwy. 3. Guider Pozostało nam wszystko złożyć. W moim przypadku, kołnierz przy szerszym końcu rury idealnie pasuje do pierścienia z obiektywu. Kołnierz zalewamy super-glue (np. Kropelka) i przyklejamy obiektyw. Z drugiej strony ciasno, na wcisk na rurę wchodzi redukcja 2"/1.25". W zasadzie to wszystko :) Tak prezentuje się prawie skończony guider. Prawie, ponieważ szukam jakiejś odrobinę większej rurki z której wyjdzie mi odrośnik chroniący obiektyw przed wilgocią i uszkodzeniami. Jeszcze tylko zrobię sobie obejmy, mocowanie i mam guiding :) Pozdrawiam!
  15. Hej! Mam pytanko jak zamontować silnik krokowy do wyciągu mojego Equinoxa? Chodzi mi o to, czy mogę: wykręcić i zastąpić śrubki (1) dłuższymi do przymocowania mocowania (tak wiem, masło maślane :P ) wykręcić i zastąpić śrubki (2) dłuższymi, a na nie dać nakrętki do przykręcenia krokowca do mocowania Czy silnik krokowy się... nie wiem... nie rozleci, jeśli wykręcę te śrubki? Przy moim wyciągu zrobienie mocowania jest o tyle łatwe, że tam gdzie są śrubki (1) jest płasko, więc planuję wziąć płaskownik, wygiąć go w kształt litery L, dłuższy bok przykręcić tutaj do płaskiego śrubkami (1), a w krótszym 4 małe otworki na te śrubki z krokowca i jeden centralny duży otwór na ośkę ze sprzęgłem helikalnym. Można użyć tych śrubek (1) do przykręcenia płaskownika? Za co one odpowiadają, bo nie pamiętam? Z góry dzięki za pomoc :) EDIT: Cholercia, proszę moda o zmianę nazwy wątku na "[....] do wyciągu z mikrofocuserem". Jakiś roztargniony jestem...
  16. Jak nie trudno zauważyć pogoda ostatnio mówiąc delikatnie jest bardzo paskudna. W związku z tym zmotywowałem się i rozpocząłem prace nad budową lodóweczki do mojego Canona. Chociaż podobnych tematów można w sieci znaleźć mnóstwo to myślę, że warto chociaż w kilku zdaniach podzielić się tym co się zrobi. Myślę, że już wieczorem będą pierwsze informacje i zdjęcia. Pzdr Szymon
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)