Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'b33' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 8 wyników

  1. Wiele razy słyszałem od kolegów, że jak się sfotografuje coś pod naprawdę dobrym niebiem i dobrze się to poskłada, to obróbka idzie niemalże sama... Cóż jedna z 3 nocy spędzonych w Rozokach była naprawdę przednia, choć okno czasowe na Oriona było mocno wymagające... coś tam udało się uzbierać. Łącznie z 2 nocy... łącznie 176 klatek w 4 panelach głównych i 2 pomocnicznych po 2 minuty oraz 20 klatek po 10s na M42. Całość na HEQ5 i Nikon 610mod @ iso 1600+ Samyang 135/2 @ f/2.8. Składałem to z 5 dni używając naprzemiennie AstroPixelProcessora i Pixa i kręcąc nosem, aż stwierdziłem, ze lepiej nie będzie... (pewnie składałbym to i dłużej,gdyby nie fakt, że przy szybkim dysku na M2 swapowanie komputera aż tak bardzo nie boli, a Pix przy tej składance zaśpiewał sobie 89GB!!! RAMu :D). W końcu zabawa w PS była już czystą przyjemnością... Dzięki dla Dominika za podpowiedź korekty kadru. ...z dedykacją dla tych co utrzymują mnie w formie i wersja dla kartografów....
  2. W końcu dobraliśmy się ze sobą ja i pogoda... pierwsza tegoroczna... świeżynka wczorajsza... czasu niewiele, bo i chmury na więcej nie pozwoliły... ale coś tam wylazło... 20x120s Samyang 135mm/2 @ 2.8 + Nikon D610 @ iso1600 + HEQ5 i wersja dla czytelników pozdr i
  3. Hej – no cóż, postanowiłem jeszcze raz przywrócić bruneta do żywych ;)Ta relacja to taki trochę „odklejony” eksperyment. Wiecie, że takie lubię. Także niektórym może nie przypaść do gustu chociaż mam nadzieję, że trochę Was zaintryguje Trochę przydługie więc od razu ostrzegam. Wszystkie opisy obserwacji z poniższego tekstu są prawdziwe i miały miejsce w czwartek 7 grudnia na moim podwórku. Natomiast miejsca i zdarzenia (choć nie wszystkie ) są fikcyjne. _________________________________ Brunet otworzył oczy. Wszędzie panował lekki półmrok. Siedział na krześle, w niedużym pomieszczeniu pośrodku którego stało stare drewniane biurko. Farba odłaziła od niego płatami od wszechobecnej wilgoci. W rogach pomieszczenia na granicy płytek i starego drewnianego obicia ścian snuły się wstęgi pleśni. Na suficie wisiała stara oprawa z dwiema świetlówkami z których jedna migała uparcie próbując zgasnąć i już się nie zapalić. Pośrodku biurka stała lampka z jedną wielką 150-watową żarówką, ale ta na szczęście była zgaszona. Gdzie ja jestem, co to za miejsce? - pomyślał brunet próbując sobie przypomnieć jak się tu znalazł. Spróbował wstać. Ale nie mógł... Nogi miał przywiązane do krzesła które było przykręcone do podłogi. Co jest do chol.... - zaczął kląć i w tym momencie trzasnęły drzwi. Brunet wzdrygnął się i szybko obejrzał do tyłu. W drzwiach stała duża zwalista postać. Jednak blask wlewający się przez drzwi powodował, że nie można było rozpoznać twarzy. Dopiero po paru chwilach brunet zauważył stary, ponadzierany gdzieniegdzie mundur, zmęczoną pokrytą zarostem twarz i złe oczy. W rękach trzymał teczkę z jakimiś papierami. Na bank jakiś świr, jakiś kurde zły komendant, gdzie ja do cholery jestem... - brunet zaczął panikować Zły Komendant obszedł biurko i usiadł na krześle po jego drugiej stronie. Zapalił lampkę skierowaną w twarz bruneta. Cisnął stos papierów na blat. Oj brunet, brunet. Ty naprawdę myślałeś, że nie wiemy? - powiedział Ale o co chodzi, gdzie jestem, czego chcesz? – brunet pytał krzywiąc się od ostrego światła. Oczy łzawiły mu niemiłosiernie. Myślałeś, że się nie dowiemy? Ale o czym? - krzyknął zniecierpliwiony brunet mając nadzieję na szybkie zakończenie tej dyskusji. No powiedz brunet, kiedy ostatni raz obserwowałeś niebo? - zapytał Zły Komendant i wyciągnął na stół obcinaczki do kopyt które stały ukryte w szafce biurka obok innych dziwnych narzędzi. Brunet przełknął ślinę. Po co Ci to? – zapytał szeptem wystraszony Zadałem Ci pytanie brunet, odpowiedz proszę. To być może pokłapię tylko sobie nimi w powietrzu. W przeciwnym razie... Sam wiesz... Brunet sięgnął do pamięci próbując przypomnieć sobie kiedy prowadził ostatnie obserwacje. I nie mógł. To było tak dawno temu. Trzy tygodnie, cztery tygodnie a może półtora miesiąca. Te pochmurne dni zlewały się już w jedną całość. Masakra. To chyba było jakieś cztery tygodnie temu – powiedział brunet Ooo, cztery tygodnie powiadasz? A dlaczego tak długo? Tylko nie wykręcaj się pogodą, przecież było kilka dziur w chmurach W tym momencie brunet sobie przypomniał, to było jak nagły przypływ świadomości, jakieś olśnienie. I krzyknął: Dzisiaj, to było dzisiaj. Chyba rano, albo w południe, nie pamiętam dokładnie. Obserwowałem Słońce w H-alpha, moim teleskopem. Wiesz takim przerobionym z małego Lunta 50 na dużą 150mm aperturę. Wypuść mnie proszę! O to ciekawe. Opowiedz mi proszę o tym – powiedział Zły Komendant wyraźnie zaintrygowany. A wypuścisz mnie jak Ci powiem? - zapytał brunet Zobaczymy. W Twojej sytuacji raczej bym nie negocjował. Słucham, zaczynaj proszę. Brunet sięgnął do pamięci i zaczął opowiadać. Rano rozeszły się chmury, więc wyszedłem na zewnątrz domu – strasznie wiało ale w sumie przywykłem. Rozstawiłem sprzęt, najpierw małego Lunta, i nakierowałem na Słońce żeby zobaczyć czy warto w ogóle obserwować. Po złapaniu ostrości okazało się, że widać kilka małych protuberancji ale na samej tarczy się nic nie dzieje. Masz kartkę, narysuj co widziałeś – powiedział Zły Komendant Ale ja nie umiem... – powiedział wystraszony brunet Rysuj! Chcę to zobaczyć! Brunet wziął kartkę i ołówek leżący wśród rozrzuconych papierów na stole i zaczął rysować. Dobrze, dobrze – mruknął Zły Komendant – czyli jednak coś widziałeś. No tak, ale potem w 150-tce te protuberancje wyglądały jeszcze lepiej, jak małe mosty z plazmy zawieszone nad kipiącą krawędzią Słońca. Duże i wyraźne – powiedział brunet i nie pytając zaczął szkicować żeby nie drażnić swojego dziwnego rozmówcy. Nieźle. Widzisz, czyli jednak można, ale to jeszcze nie koniec. Tak szybko stąd nie wyjdziesz. Musisz mi jeszcze coś powiedzieć. Ale ja już nic nie wiem, nie pamiętam – krzyknął rozpaczliwie brunet Zły Komendant chwycił szybkim ruchem lampkę i przysunął ją brunetowi do twarzy. Brunet, odwrócił głowę i zamknął oczy... ….................... A po chwili je otworzył... Siedział sobie w swoim rybackim krzesełku na podwórku obok 16'' rozstawionego Cyklopa i 10'' Newtona stojącego obok i cykającego fotki. Ale zryty sen – szepnął do siebie i przeciągnął się zamaszyście. Jak będę spał na tym chłodzie to na pewno długo w zdrowiu nie pociągnę – mruknął i poszedł się rozgrzać gorącą herbatą. Było około 18. Brunet wrócił do teleskopów. W tym czasie akurat fotografował niedużą galaktyczkę w Pegazie o numerze NGC7479. Już nawet na 3 sekundowych klatkach majaczył jej charakterystyczny „esowaty” kształt. Brunet był jednak pewien, że prawdziwe piękno tej galaktyki zobaczy dopiero po połączeniu kilkuset klatek. Swoją drogą ciekawe jak by wyglądała w 16'' – mruknął brunet i wycelował w nią teleskopem z okularem Anteres Speers Waler 14mm co dało mu powiększenie około 115x. Odnalazł ją dość szybko na końcu charakterystycznego łańcuszka gwiazd. Przy źrenicy 3,5mm stanowiła wyraźny lekko podłużny kształt. Po dłuższym wpatrywaniu pojawiała się zerkaniem nieco jaśniejsza część będąca przebłyskiem poprzeczki jednak kręcących się ramion nie zauważył. Pewnie potrzeba ciemniejszego nieba – powiedział do siebie i przesunął teleskop na następny obiekt czyli na NGC7331 NGC 7331to dość jasna galaktyka spiralna leżąca w pobliżu sławnego Kwintetnu Stefana. Brunet wiedział, że na Kwintet tego dnia było za jasno więc jedynie obejrzał NGC7331 przy pomocy 16'' w powiększeniu 115x. Prezentowała się on jako wyraźna podłużna mgiełka z jasnym jądrem jednak tym razem bez zaznaczonych pasów pyłowych. Brunet fotografował ją też jakiś czas temu – wtedy wyszła mu tak na krótkich 6 sekundowych klatkach. Obiecał sobie, że wróci do niej jeszcze pod lepszym niebiem. Co by tu jeszcze zobaczyć – zastanawiał się brunet. Nie miał sprecyzowanego planu. Te obserwacje to był trochę taki spontan przy okazji fotografowania. Chwilę podumał i przypomniał sobie o pewnej galaktyce którą chciał spróbować wyłapać pod swoim niebem. Myślał o dość nietypowym obiekcie. No może inaczej – obiekt był typowy ale jego kształt już mniej Jego jasność wynosi około 10,7mag a numer to NGC660. Galaktyka spiralna z poprzeczką w gwiazdozbiorze Ryb w niedalekiej odległości od M74. Brunet również w tym wypadku użył powiększenia 115x ale okazało się trochę za małe – miał wrażenie zbyt jasnego tła. Dlatego też w wyciągu wylądował również Anaters Speers Waler tyle, że w wersji zoom 5-8mm Przy 200x i źrenicy 2mm tło było już mocno wycięte a galaktyka pokazała jasną poprzeczkę z subtelnymi odnogami które pojawiły się po kilku minutach zerkania. Ładna, ładna – przytaknął brunet No dobra to co teraz? W wyciągu na chwilę zagościł przeglądowy Nagler 22mm a teleskop powędrował w okolice zenitu gdzie królowała między innymi Andromeda ze swoimi skarbami. Bruneta interesowała zwłaszcza jedna galaktyka w tym gwiazdozbiorze – NGC891 Po chwili odnalazł ją w połowie drogi między gammą Andromedy a M34 – długi jasny przecinek którego nie sposób nie zauważyć nawet przy jasnym tle i dużej źrenicy 22mm okularu. Trzeba by ją trochę bardziej skontrastować – mruknął brunet i z powrotem wsadził w wyciąg zooma Antaresa ustawionego na 8mm. Tym razem ukazał mu się ten sam podłużny kształt wypełniający prawie całe pole widzenia. Wokół błyszczało kilka gwiazdek na prawie czarnym tle. Po chwili, bez większego wysiłku brunet zauważył podłużny nieregularny cień przecinający całą galaktykę. Podobna trochę do Sombrero – powiedział do siebie brunet i wykonał szkic. Kolejne klatki schodziły z matrycy a godzina robiła się coraz późniejsza. Zbliżał się czas kiedy Księżyc pojawi się nad horyzontem który już nieznacznie pojaśniał. Brunet zauważył, że Orion wszedł już dość wysoko żeby wykonać kilka próbnych strzałów 10'' Newtonem z kamerką ASI178-MM i przekonać się jak będą rejestrować się mgławice Płomień i Koński Łeb. To była dość spora nowość – brunet jeszcze nie fotografował ciemnych mgławic. Raczej skupiał się na galaktykach. Ciemnotki wymagają dłuższych czasów a porywisty wiatr zadania raczej nie ułatwiał. Oj tam, raz się żyje. Najwyżej nie wyjdzie – powiedział do siebie brunet i wycelował w Alnitaka Odnalezienie B33 czyli Końskiego Łba oraz NGC 2024 nie było szczególnie trudne i już po chwili rejestrowały się klatki. Księżyc już wschodził a od zachodu zaczęły nadciągać chmury. Zbliżał się nieuchronny koniec sesji i obserwacji. Brunet zamknął oczy i wziął głęboki oddech.... …........ I wtedy otworzył oczy. Leżał w łóżko a telefon wybrzmiewał właśnie pobudkowe „Wind of change” Scorpionsów. Ja pierdziu, chyba sobie całkowicie obrzydzę tą piosenkę przez te pobudki – pomyślał Usiadł na brzegu łóżka i zamyślił się. To mi się śniło, czy rzeczywiście zrobiłem tą sesję obserwacyjną ?? Wstał i poszedł się ubrać. Żona zawiozła już dzieci do przedszkola i w domu panowała cisza. Zegar wskazywał 7:30. W kalendarzu widniała informacja - „piątek-spotkanie w Warszawie 10:00”. Zdążę jak wyjadę o ósmej – pomyślał brunet i poszedł zrobić sobie podwójne espresso. Popijając kawę spakował laptopa i portfel do torby. W kuchni na stole leżała dwuzłotówka. Brunet wziął ją w rękę i obrócił kilka razy między pacami a potem zakręcił na stole. Moneta zaczęła wirować. Dochodziła ósma rano. Brunet zawołał psa do domu, założył buty i wyszedł na zewnątrz. Po chwili dało się słyszeć odgłos odpalanego silnika a potem była już cisza. Dwuzłotówka na stole w kuchni ciągle się kręciła... >> KONIEC <<
  4. Rzutem na taśmę postanowiłem wyskoczyć na pierwszą i ostatnią typową sesję obserwacyjną w 2016 roku. Poniżej znajdziecie relację z obserwacji w nocy z 30 na 31 grudnia 2016. Spisaną naprędce w nocy oraz dzisiejszego sylwestrowego poranka „Lepiej późno niż wcale…” Czasem jest tak, że brakuje czasu na rzeczy na które czas powinien być. A brunetowi w 2016 roku zabrakło czasu na obserwacje. Owszem, na astrofotografię trochę się znalazło. Ale na obserwacje nie… Cały rok. Brunet podrapał się w głowę i mruknął do siebie: - No ale, przecież została jeszcze jedna noc. Wstał z krzesła i przetoczył się po pokoju w stronę komputera. Pogodynka pokazywała brak chmur, a Księżyc pokornie schował się za drzewami aby po kilkunastu minutach całkowicie zniknąć za horyzontem. Dodatkowo to był jeden z niewielu dni gdy brunet „nic nie musiał”. - Trzeba wykorzystać warunki – mruknął brunet i zaczął przeglądać sieć aby przygotować sobie plan obserwacyjny. - Zacznę przed 22 więc Orion będzie górował – tłumaczył sobie w myślach – także trzeba poszukać czegoś w tym rejonie. Ale brunet nie miał ochoty na wypłowiałe szlagiery w stylu M42 – chciał czegoś bardziej ambitnego. Wtedy na jednej ze stron zobaczył zdjęcie NGC1999 – mgławicy refleksyjnej z charakterystyczną „dziurą”. - Ciekawe, ciekawe – mruknął i dopisał obiekt do listy - Skoro już będę w sąsiedztwie to zerknę co tam słychać u „konia” – B33 również wylądowała na liście Brunet przeanalizował ile czasu zajmie mu adaptacja i szkice i zasymulował sobie w StarryNight wygląd nieba około 23. Gwiazdozbiór Bliźniąt zbliżał się do zenitu. - Jeszcze nie mam Eskimosa w kolekcji – powiedział do siebie brunet i zapisał pozycję numer trzy. Mapa przeskoczyła o kolejne 30 minut i tym razem to gwiazdozbiór Lwa podchodził coraz śmielej do góry. Brunet przeczesał jego grzywę, a sumie to pogrzebał mu w nosie i wydłubał NGC 2903. - Wystarczy – stwierdził brunet i zaczął w myślach układać sobie dokładny plan czasowy i sprzętowy obserwacji . Było już po 18. Brunet zamknął komputer i poszedł do garażu kompletować sprzęt. Po 15 minutach wszystko było przygotowane i czekało na początek sesji. Cela z 16’’ lustrem głównym wylądowała w bagażniku samochodu żeby mieć czas na wychłodzenie. Brunet wypełznął na zewnątrz z wędzoną kością w ręku. Trzeba było przekupić czymś psa żeby grzecznie poszedł do kojca i nie przeszkadzał / nie dewastował obserwacji. 30kg biegnącej masy, która nie rozumie że to czarne z pręcikami to droga optyka, może narobić sporych szkód Kiedy pies obgryzał już swoją kosteczkę brunet rozpoczął składanie sprzętu. Tuż przed 22 wszystko było gotowe. Brunet sprawdził jeszcze raz kolimację i zjustował szukacz. - No to zaczynamy - mruknął wesoło pod nosem i włożył do wyciągu Naglera 22mm. Skierował teleskop w stronę gwiazdozbioru Oriona w okolice poniżej mgławicy M42. Poszukiwał NGC1999. Odnalezienie tej mgławicy okazało się łatwiejsze niż sądził. Brunet nawigował wewnątrz charakterystycznego trójkąta z 3 jasnych gwiazd (w czerwonych kółkach na grafice poniżej) poszukując gwiazdy zmiennej V380 wokół której powinna znajdować się mgławica. >> Mapka wygenerowana w Cartes du Ciel Ustawił szukacz na obszar gdzie powinien znajdować się obiekt i zerknął w okular. W oczy rzuciła mu się jedna gwiazdka która była wyraźnie nieostra i plackowata w porównaniu z innymi. - Łatwizna – powiedział do siebie i wymienił okular na 14mm aby uzyskać nieco większe powiększenie. Przy 130x mgławica była już wyraźna, dobrze skontrastowana z tłem i po jednej stronie wyraźnie mrugał do bruneta jakiś ciemny kształt ostro odcinając się od mlecznej, niebieskawej poświaty. - Ale maleństwo, trzeba jeszcze trochę powiększyć – stwierdził. Tym razem w wyciągu wylądował nieoceniony okular Anteres Speers Waler Zoom 5-8mm. Brunet manewrował zoomem od 225x do 360x ale najlepszy obraz i ostrość uzyskiwał przy powiększeniu rzędu 300x. Mgławica ciągle nie była duża – zajmowała tylko niewielki obszar w centrum pola widzenia. Ale za to była wyraźna a ciemny kształt dziury w obłoku gazowym miał wyraźny kształt litery „T”. Brunet przeczytał, że ta ciemna plama to nie jest obłok ciemnego pyłu przesłaniającego światło gwiazdy i mgławicy ale po prostu dziura w mgławicy przez którą prześwituje czarna przestrzeń kosmosu. Brunet obserwował obiekt jeszcze kilka minut po czym sięgnął po ołówek i szkicownik żeby narysować ten bardzo ciekawy obiekt. - No dobra, jak już jestem w Orionie to czas zobaczyć Konia – szepnął do siebie brunet i skierował teleskop w stronę B33 czyli Mgławicy Koński Łeb – chyba najbardziej znanej ciemnej mgławicy na naszym niebie. Odnalezienie obiektu było oczywiście banalnie proste. No nie, to złe stwierdzenie. Znalezienie obszaru gdzie obiekt powinien być jest banalnie proste. Samo zobaczenie B33 już takie łatwe nie jest. Brunet przygotował sobie „kadr” w okularze umieszczając Alniataka na skraju pola widzenia (tak naprawdę tuż poza polem widzenia) a w centrum mgławiczkę NGC2023 oraz gwiazdki będące tłem dla IC434. W wyciągu siedział Nagler 22mm z filtrem H-Beta od TSa. - No gdzie jesteś?? – mruczał brunet przeczesując rejony pod Alnitakiem i próbując zerkaniem wypatrzeć słabą poświatę IC434. Nie jest łatwo – stwierdził po 10 minutach bezowocnych poszukiwań . Zakrył oko opaską, żeby nie stracić adaptacji i zaczął się zastanawiać jak zwiększyć swoje szanse. No dobra, spróbujmy z tym okularem 30mm – szepnął do siebie i sięgnął po okular GSO 30mm. Dawał on w teleskopie bruneta powiększenie 60x i źrenicę wyjściową rzędu 6,7 ale po zastosowaniu mocno wycinającego filtra H-Beta była spora szansa, że tło będzie wygaszone i kontrast sporo większy. No, inna rozmowa – ucieszył się brunet widząc praktycznie od razu słabą poświatę mgławicy IC434. Po kilku minutach dolne partie mgławicy stały się zdecydowanie wyraźniejsze i delikatnie „węzłowate” a na wysokości drugiej jasnej gwiazdki poniżej Alnitaka i obok NGC2023 pojawiała się co chwila zerkaniem czarna wyrwa, która po kolejnych minutach zerkania i szturchania teleskopu przybrała oczywisty i charakterystyczny kształt końskiej głowy. Brunet oswoił się jeszcze z tym obrazem przez kolejne minuty po czym wykonał szkic. Było już po 23. Brunet zerknął w niebo w stronę Kastora i Polluksa. - Czas na Eskimosa – stwierdził i skierował teleskop w stronę delty Bliźniąt od której rozpoczyna się poszukiwania tej małej ale bardzo jasnej mgławicy planetarnej. Kiedy odnalazł gwiazdę delta Gem (Wasat) skierował szukacz w dół do charakterystycznego trójkąta trzech gwiazdek a potem delikatnie w lewo. >> Mapka wygenerowana w Cartes du Ciel Kiedy zerknął w okular od razu rzuciła mu się w oczy jedna gwiazdka która nie pasowała do reszty – była nieostra i sporo większa od pozostałych. - Easy – mruknął brunet i wymienił okular na Antaresa Zoom 5-8mm Przy powiększeniu 225x w okularze było ciągle dość jasno a mgławica – mimo, że wyraźnie większa nie była dobrze skontrastowana. Brunet sięgnął więc po filtr OIII od Baadera żeby spróbować wyrwać orwać z tła. Podobnie jak przy mgławicy Kocie Oko ( http://www.forumastronomiczne.pl/uploads/monthly_04_2015/post-331-0-93162900-1428954534.jpg ) filtr zdecydowanie pomógł. Brunet podciągnął powiększenie do około 260x i delektował się widokiem mgławicy w formie dwóch pierścieni okalających centralną gwiazdkę. Pierścień wewnętrzny był bardziej wyraźny i skondensowany a zewnętrzny bardziej subtelny, szerszy i rozmyty. Seeing jednak nie pozwolił na ciągnięcie większych powiększeń więc brunet zadowolił się tym widokiem… Dochodziła północ. Brunet był już zmęczony. Ale w planach miał jeszcze zapoznać się z detalami smarka Lwa czyli NGC2903. - No to szukamy – mruknął brunet i skierował teleskop w stronę gwiazd lambda i epsilon Lwa. >> Mapka wygenerowana w Cartes du Ciel Grzebanie w nosie nie trwało zbyt długo ponieważ NGC2903 jest jedną z jaśniejszych galaktyk nieba północnego . W Naglerze 22mm praktycznie od razu rzucił się brunetowi w oczy podłużny wyraźny kształt na tle szarego nieba. - Trzeba trochę przypowerować, żeby złapać więcej kontrastu – stwierdził brunet i włożył do wyciągu pogromcę galaktyk czyli Anteresa Speers Walera 14mm. Tło było wyraźnie ciemniejsze, a galaktyka większa i ciemniejsza. Jednak kontrast wzrósł na tyle, że po krótkiej chwili brunet zauważył charakterystyczną poprzeczkę ciągnącą się wzdłuż galaktyki a po kolejnych kilkunastu minutach obserwacji – zarysy ramion rozdzielonych ciemniejszymi pasami pyłu. - Nieziemski widok – mruczał do siebie zachwycony brunet. Wziął do ręki ołówek i spróbował narysować to co widzi ale był pewien, że nie będzie w stanie oddać w pełni tego niesamowitego widoku. Brunet zakończył obserwacje około 1 w nocy. W Sylwestra. W ostatni dzień roku. - Oby w przyszłym roku było więcej czasu na takie przyjemności – pomyślał zwijając sprzęt. >> KONIEC <<
  5. Tak jakoś się przyjęło, że w ramach tego cyklu Panasmaras opisuje ciemne mgławice, a ja ulotne paskudztwa (w tym miejscu pozdrawiam Jurka ;) ). W niniejszym odcinku połączę obie te kategorie obiektów, czyniąc jego bohaterem ulotne, ciemne paskudztwo, które z bliżej nieznanych powodów stało się rasowym celebrytą. Panie i panowie, przez Wami Qń. Dlaczego ukradłem ciemną mgławicę Markowi? Czyżby nie dało się wyzerkać jej przez lornetkę? Nic z tych rzeczy, Amerykańce (niejako Harrington z kolegą) swego czasu to zrobili, z pomocą Fujonona 10x70 i parki filtrów H-beta. Podejrzewam, że gdyby dać Marasowi miejscówkę z porównywalnymi warunkami, dokonałby tego samego. Może kiedyś – na Teneryfie na przykład - spróbujesz i dasz znać jak poszło? Ok, przejdźmy do konkretów. Opis starhoppingu ograniczę do minimum – podłużna smuga mgławicy emisyjnej IC 434 (rozmiar ok. 60’x10’), stanowiącej tło dla B33, rozciąga się na obszarze ok. 1 stopnia na południe od gwiazdy ζ Ori, szerzej znanej jako Alnitak. Barnard 33 schował się tuż poniżej HD 37805 o jasności ok. 7.5mag - środkowej z trzech gwiazdek ułożonych w rządku, z których skrajna, najbardziej wysunięta na wschód jest otoczona mgławicą refleksyjną NGC 2023. Najwyraźniej zarysowana jest wschodnia krawędź IC-ka, podczas gdy cześć zachodnia stopniowo rozmywa się w tle. Skoro wiemy już, gdzie szukać, warto wspomnieć na co patrzymy – a widzimy część kompleksu Obłoku Molekularnego Oriona, położonego w odległości ok. 1500 lat świetlnych od Ziemi i rozciągniętego na obszarze setek lat świetlnych; ową chmurkę należy czynić odpowiedzialną za wszystkie zimowe skarby, zlokalizowane w obrębie Pasa Oriona. Konia widać, bo – jak już wspomniałem - w tle świeci zjonizowany przez gorącą gwiazdę σ Ori wodorowy obłok. To rejon gwiazdotwórczy – w rejonie Łba cały czas rodzą się nowe słońca. Barnard 33 nie został odkryty przez pana Edwarda Emersona Barnarda (jak można by przypuszczać), lecz panią Williaminę Fleming, na płycie fotograficznej naświetlonej w 1888 r. w Harvard College Observatory. Obiekt ma rozmiar ok. 6’x4’, a w skali nieprzezroczystości mgławicę oznaczono cyfrą 4 (gdzie 1 oznacza obiekt lekko nieprzezroczysty, a 6 - całkowicie nieprzezroczysty). Tak prezentuje się na płycie fotograficznej ;) naświetlonej przez Jacka Bobowika: źrodlo: www.astrofotki.pl W popularnym przewodniku obserwacyjnym The Night Sky Observer’s Guide opis Qnia rozpoczęto od apertury 12/14 cali, ale czy faktycznie potrzeba nastocalowego Newtona? Niekoniecznie. Przeglądając fora astronomiczne, natknąłem się na wiarygodną relację z obserwacji Konika popularnym ośmiocalowcem. Ja próbowałem następującymi przyrządami: - lornetą 15x70, zaopatrzoną w jeden filtr H-beta – mimo odsunięcia Alnitaka poza krawędź pola widzenia nie zobaczyłem nic, co mogłoby być IC-kiem 434, - refraktorem 80/400, również z habetą na pokładzie - rezultat jak wyżej, - lornetą 28x110 z parką filtrów UHC-s Baadera – w tej konfiguracji udało się już wyłapać bladą poświatę IC 434; podobny rezultat uzyskałem używszy achromatu 150/750, a po sesji zanotowałem: nie dysponowałem niestety filtrem H-beta, zaś wykorzystany jako zamiennik Ultrablock pozwolił jedynie na wyłapanie delikatnej, podłużnej poświaty wodorowej mgławicy, z jednej strony zdecydowanie wyraźniej odciętej od czerni nieba. Początkowo korzystałem z okularu 25 mm, lecz prędko okazało się, że blask Alnitaka przeszkadza zbyt mocno. Zastosowałem zatem barlowa o krotności 2x, podnosząc tym sposobem kontrast i zmniejszając pole widzenia, by usunąć "przeszkadzajkę". Ciemnego wcięcia Barnarda ostatecznie nie wyłapałem, choć nie powiem – było blisko. Z każdą minutą wpatrywania się mdły blask IC-ka stawał się bowiem coraz bardziej oczywisty... No i tym sposobem dotarliśmy do sedna, czyli teleskopów o aperturze 12-13 cali (i większych). Gdy prowadzimy obserwacje dużym niutkiem, a obserwator ma już pewne doświadczenie z tym obiektem i wie w jaki sposób patrzeć, Qń przestaje być wyzwaniem, stając się obiektem lekkim, łatwym i przyjemnym. Jak opisać widok w okularze? Hmm, B33 przypomina odcisk brudnego palucha na jaśniejszym tle, a przy dobrych warunkach i odrobinie cierpliwości można dopatrzeć się charakterystycznego kształtu końskiej głowy – rzecz jasna bez detalu znanego z astrofotek, a w formie uproszczonej (coś w rodzaju pochylonej litery L). Widać też doskonale różnice w jasności i strukturze mgławicy IC 434 – w pewnych partiach jest wyraźniejsza, a w innych słabsza i rozmyta (podobnie, jak to ma to miejsce w przypadku NGC 1499 – Kalifornii). Fitr H-beta jest oczywiście baaardzo przydatny, choć nie nieodzowny – obiekt da się dostrzec z pomocą dobrego filtra typu UHC (przerabialiśmy to we wrześniu z P. Guzikiem). Habeta, pomagając przy Koniu, gasi jednak pobliską mgławicę Płomień (NGC 2024) oraz wspomnianą już NGC 2023. Co tam jeszcze? No tak, nie przesadzamy z powiększeniem (źrenica wyjściowa 4-5 mm jest w sam raz) i koniecznie wywalamy Alnitaka z pola widzenia. W historii polskiej wojskowości kawaleria odegrała istotną, by nie rzec - pierwszoplanową rolę. Niewykluczone, że któryś z Twoich przodków, szanowny Czytelniku, z wyżyn końskiego siodła gromił Tatarzyna czy innego bolszewika. Co pozostaje nam? Ano, też możemy spróbować okiełznać Konia, a później trza koniecznie dać znać, jak poszło! :)
  6. Jakiś czas temu rozpocząłem zbieranie materiału na IC 434, nieco karkołomnie łapiąc fotony kolorową kamerą i filtrem Ha. Pogoda wreszcie pozwoliła na dopalenie koloru - i oto rezultat. Obrazek składałem metodą jcbo, również zdjęcie tego obszaru autorstwa Jacka posłużyło mi jako wzór kolorystyki (jeszcze zanim wygrało rok 2015 :D) - Jacku dziękuję Ha: 60 x 1200 s Kolor: 34 x 600 s Klatki kalibracyjne: dark, bias, flat x 60 HEQ5 belt mod, Synta 150/750, QHY8L, szukaczoguider 8x50, QHY5v mod Konstruktywne uwagi mile widziane
  7. Od Autora: Zapraszam na ostatnie trzecie spotkanie z brunetem (trylogia bruneta? ;) ) Sesja obserwacyjna z 10 grudnia 2015 po ponad 2 miesiącach postu. Wszystkie źródła zdjęć i map wyszczególniono na końcu relacji. „Niespotykanie spokojny człowiek” Chmury, deszcz, śnieg, zimno, chmury, chmury, pogoda (pełnia), pogoda (pełnia)…. W polskim klimacie naprawdę łatwo o astronomicznego doła. Co kilka dni bruneta napadały „samobójcze” myśli w stylu wyprzedaj sprzęt, rzuć to w cholerę – zacznij wędkować, uprawiać bonsai, grać w szachy, cokolwiek – byle nie astronomia. Nawet Słońce nie wychodziło w dzień zza grubej zasłony chmur. A zresztą nawet jakby wyszło to co z tego – brunet wyjeżdżał do pracy w nocy i wracał też w nocy (znaczy po 16). Generalnie dno, muł i wodorosty. To była moja ostatnia relacja w tym roku. Dziękuję za uwagę i poświęcony czas. Dobra żartowałem ;) Jako niespotykanie spokojny człowiek postanowiłem stłamsić instynkty samozachowawcze i powalczyć jeszcze trochę z moim hobby. Po kilkudziesięciu dniach totalnej niepogody wreszcie 8 grudnia ICM pokazał prawdopodobną pogodną noc z 10 na 11 grudnia. Niestety była to czwartkowa noc a następnego dnia rano miałem wyjechać w podróż służbową (prawie 400km) więc postanowiłem obserwować tylko pomiędzy 21 a 23, czy jakoś tak ;) Przygotowałem sobie zatem skromny pakiet obserwacyjny: Czyli: 1) Mgławcię planetarną Jones 1 w Pegazie – z ciekawości czy i jak widać 2) Mgławicę M42 w Orionie – oklepany klasyk ku pokrzepieniu serc 3) Płomień i Koń przy Alnitaku (NGC2024 i B33) – jako rozgrzewkę przed głównym wyzwaniem obserwacyjny 4) Duch Merope – IC 349 – danie główne Po doprecyzowaniu planu pozostało tylko czekać na pogodną noc i rozpocząć obserwacje. A było to tak: Zbliżała się 21, brunet wystawił sprzęt na zewnątrz. Podłączył baterię do wiatraczka i zaczął składać kratownicę. Po 10 minut wszystko było gotowe. Brunet zerknął tylko na kolimację i upewniwszy się, że jest bardzo dobra wszedł do domu aby przygotować okulary i filtry. Plan na wieczór był zwięzły, ale w miarę ambitny. Kto z nas nie widział na zdjęciach Końskiego Łba czy tajemniczego poszarpanego welonu przy jednej z najjaśniejszych gwiazd Plejad. Jednak zobaczyć je na własne oczy to zupełnie inne doświadczenie. Brunet skierował szukacz w stronę kwadratu Pegaza, potem wymierzył połowę drogi pomiędzy Alpheraz (α And) i Scheat (β Peg) i skierował teleskop na gwiazdę 72 Peg. W szerokim polu Naglera 22mm szukał charakterystycznego „L” z gwiazd poniżej którego leży mgławica Jones 1. - Gdzie jesteś – mruknął do siebie po kilku minutach bezowocnych poszukiwań Niebo było zbyt jasne. Dopiero wtedy brunet zorientował się, że nie przykręcił do Naglera filtra OIII… - Szlag – przeklął brunet - stracone cenne minuty. Nałożył opaskę na prawe oko i zapalił czerwoną czołówkę po czym dokręcił filtr OIII Baadera na okular. Zerknął ponownie. Tło zrobiło się czarne. Przesunął mgławicę, a w sumie rejon w którym powinna być, z powrotem w pole widzenia. Na początku nic nie zobaczył. Dopiero po kilkunastu sekundach pojawiły się dwa pojaśnienia domykające się w kształt litery „C”. Brunet wpatrywał się jeszcze kilka minut ale żadne dodatkowe szczegóły się nie pojawiły – jedynie wnętrze mgławicy wydawało się nieco jaśniejsze od otoczenia. - Wyraźna i oczywista, ale grzywy nie urywa – ponarzekał brunet i przesunął teleskop w stronę Oriona i widocznej gołym okiem M42. Zimą nigdy nie omijał tego obszaru. Wielka Mgławica Oriona wraz z pięknie rozpościerającymi się ramionami i domkniętym pierścieniem wokół trapezu zawsze urzekała bruneta. Nad nią jaśniała mgławica NGC 1977 (Running Man). Brunet zawsze zachodził w głowę gdzie ktokolwiek widzi tam biegnącego człowieka… W okularze siedział niezawodny Nagler 22mm z filtrem Lumicon UHC. - No to teraz trochę w górę – mruknął brunet i jednym płynnym ruchem umieścił Alnitaka w polu widzenia Naglera. Płomień przebijał się niemrawo ulegając blaskowi zety Orionis. Brunet przesunął jasną gwiazdę poza pole widzenia aby nie przeszkadzała w obserwacjach. Kiedy to zrobił, Płomień pokazał swoje bardziej atrakcyjne oblicze z pięknym ciemnym pasem pyłowym i poszarpaną strukturą mgławicy. - Dobra, koniec tych wygód. Czas na poważne obserwacje – powiedział do siebie brunet sięgając po filtr H-Beta – pogromcę konia, tkacza kokonów i gubernatora Kalifornii. W pole widzenia wsunęła się jasna i oczywista NGC 2023. Dopiero po chwili brunet dostrzegł majaczące pojaśnienie IC434 z ciągnąca się grubszą smugą wodorowego gazu. Gdzieś pośrodku majaczył nieforemny jajowaty cień mgławicy B33 – Mgławicy Koński Łeb. Pomimo zacięcia i tym razem brunet nie był w stanie zobaczyć kształtu głowy konia. - Może kiedyś, w Bieszczadach, pod lepszym niebem – rozmarzył się i naciągnąwszy opaskę na oko rozpoczął przygotowania do obserwacji ostatniego obiektu tego wieczoru. IC349 – mgławica refleksyjna o jasności 13mag leżąca w bezpośrednim, fizycznym sąsiedztwie gwiazdy Merope w Plejadach. Właśnie przez bliskość i blask tej jasnej gwiazdy ta mała mgławica jest tak trudna w obserwacji. Brunet odnalazł Plejady i ustawił Merope w centrum pola widzenia Naglera. Później w wyciągu wylądował „magiczny” okular Antares Speers Waler Zoom 5-8mm dający powiększenia od 225x do 360x. W centrum pola ciągle widniała jasna gwiazda otoczona sześcioma jasnymi spajkami. Ale „Ducha Merope” nie było widać. Było już grubo po 23. Brunet przetarł oczy ze zmęczenia. - No to lipa, trzeba odpuścić – mruknął i postanowił spojrzeć jeszcze raz. Przytknął oko do okularu i zrozumiał. Spajki… a w sumie to jeden ze spajków zasłaniał mgławicę. Jedynym sposobem aby pozbyć się tego problemu było poczekać około godziny do półtorej aż zmienią one swój układ i pozwolą ją dostrzec. Niestety brunet nie miał czasu. - Szlag by to… - cmoknął niezadowolony. - Icek nie zając, nie ucieknie – pomyślał. Trzeba być cierpliwym i opanowanym. Jutro trzeba stać wcześnie. A pogoda jeszcze się trafi, chyba… W Polsce astronomia uczy pokory. Pokory, cierpliwości i spokoju. Ile to razy pogoda psuła się zaraz po rozstawieniu sprzętu, ile to razy zachmurzyło się nagle po zachodzie Słońca po pięknym słonecznym dniu, ile to razy spadła nam na głowy mgła gęsta jak śmietana, ile to razy… dobra koniec żali, w sumie nie było tak źle. -Szlag by to… >> KONIEC << Źródła: 1) https://www.noao.edu/image_gallery/images/d7/jones1-1500.jpg 2) Treasury Project Team - http://hubblesite.org 3) http://hubblesite.org/newscenter/newsdesk/archive/releases/2000/36/. 4) Mapy nieba - http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/8577-obiekt-tygodnia-19092015-jones-1/ (Jones 1) 5) Mapa obszaru Oriona – Uranometria 2000.0 6) https://www.eso.org/public/outreach/eduoff/cas/cas2002/cas-projects/italy_pleiades_1/ (zdjęcie M45)
  8. Pierwsze podejście do drugiego podejścia ;) sfotografowania Mgławicy Płomień oraz Koński Łeb. Jako, że do końca miesiąca nie mam szans zebrania koloru, to pokazuję samo H-alpha. Nie jestem do końca zadowolony z poziomu szumów, ale możliwe że niekorzystnie na sam materiał wpłynęło to, że większości klatek przyświecał Księżyc. Konstruktywna krytyka zawsze mile widziana, materiał Ha to cały czas dla mnie nowość, chętnie się czegoś nauczę. HEQ5, Synta 150/750, QHY8L, szukaczoguider 8x50, QHY5v mod Ha: 60 x 1200 s Klatki kalibracyjne: dark, bias, flat x 60
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)