Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'modyfikacja' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Obserwujemy Wszechświat
    • Astronomia dla początkujących
    • Co obserwujemy?
    • Czym obserwujemy?
  • Utrwalamy Wszechświat
    • Astrofotografia
    • Astroszkice
  • Zaplecze sprzętowe
    • ATM
    • Sprzęt do foto
    • Testy i recenzje
    • Moje domowe obserwatorium
  • Astronomia teoretyczna i badanie kosmosu
    • Astronomia ogólna
    • Astriculus
    • Astronautyka
  • Astrospołeczność
    • Konkursy FA
    • Sprawy techniczne F.A.
    • Zloty astromiłośnicze
    • Astro-giełda
    • Serwisy i media partnerskie

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Zamieszkały


Interests


Miejsce zamieszkania

Znaleziono 8 wyników

  1. Witam forumowiczów. Luźno rzucam pytanie bo mam drugiego Canona 450d który jest mi zbędny którego nie używam i tylko leży, Czy jest osoba na forum która by potrafiła wykonać odpłatnie modyfikacje polegającą na zeskrobaniu z matrycy maski Bayera oraz zdjęcie filtra uv-ir cut. Czyli takie monohrom-full spectrum. Jeśli tak proszę o kontakt w pw. Pozdrawiam.
  2. Modyfikacja okularu plossla “Sterling” 30mm w formacie 2” pokazana na forum Cloudy Nights zainteresowała mnie tak bardzo, że postanowiłem sam takową przeprowadzić. Tl;dr mode ON (dla nie lubiących długich tekstów): Wimmer znalazł na CloudyNights opis pewnego Amerykanina, który przerobił okular 2” 30mm z polem podchodzącym pod 60° na format 1,25”. Postanowił również zrobić taką modyfikację. Miał kupę problemów, musiał ciąć okular, ale w końcu się udało i ma najdłuższy w ogniskowej i najszerszy (w AFOV) możliwy okular w formacie 1,25” na świecie. (zdjęcie na samym dole) Tl;dr mode OFF Autorem pomysłu na taką modyfikację jest BillP i pokazał ją tutaj: https://www.cloudynights.com/topic/600517-best-30mm-class-125-eyepiece/ Wszystkie prawa do zbierania pochwał są należne temu panu. Ja po prostu postanowiłem zrobić to samo i przekazać to polskim miłośnikom astronomii. Zapytacie może, czym się tu właściwie podniecać? Mam na to kilka odpowiedzi: Jestem przywiązany do formatu 1,25”. Od lat używam mojego starego, bardzo dobrego, pięciocalowego SCT-ka, którego część z Was dobrze zna z mojego wieloletniego chwalenia tej małej, czarnej tubki. Ponadto również od wielu lat używam nieprzerwanie kątówki pryzmatycznej Takahashi z pełnym, czystym przelotem 1,25”, która pozwala mi się nie martwić żadną winietą w żadnym okularze, który do tej pory miałem, a także jest optycznie wspaniała. Jak wiadomo wypada mieć w kolekcji coś dobrego z dużą ogniskową do DS-ów i przeglądu nieba. Jakieś 30-32mm. Ci z Was, którzy przechodzili trudny wybór “trzydziestki dwójki” w formacie 1,25”, z pewnością spotkali się z niedogodnościami wielu pospolitych okularów 32mm dostępnych na rynku. Pierwsza niedogodność, to wąskie pole widzenia. Większość producentów podaje pozorne pole widzenia jako 52°. Większość z tych okularów ma 47°-50°. Druga niedogodność dotyczy tych producentów, którzy postanowili jak najbardziej przybliżyć się do maksymalnej możliwej wartości 52° kosztem field stopu, z którym pozorne pole widzenia jest bezpośrednio związane. Obecnie używam plossla 32mm GSO. Wielu użytkowników poleca ten okular. Poszedłem za ich głosem… I żałuję. Otóż plossl GSO (pewnie inne bliźniacze konstrukcje też) jest tak skonstruowany, że pozbawiony jest wyraźnego field stopu (!). Żałuję, że nie doczytałem tego przez zakupem. O ile wąskie pole widzenia mogę zaakceptować, to brak widocznej, ostrej diafragmy zniechęca mnie do patrzenia przez to szkło. Nie ma brzegu pola widzenia. Okular wydaje się sam z siebie winietować. A więc widać nieprzyjemne dla mojego oka zaciemnienie wokół pola widzenia. Zatem wolałbym mieć 50° z normalnie widocznym field stopem niż maksymalne 52° z “winietą własną”. Owszem, można zobaczyć diafragmę w tym GSO, patrząc z bliższej odległości, czy nieco pod kątem, ale to obarczone jest dużymi, równie brzydkimi zaciemnieniami w polu widzenia. Z tego miejsca można przejść do kolejnej wady. ER, czyli odległość od oka. Producenci plossli 32mm podają różne wartości, 22-25mm. Wprawny obserwator nie będzie miał problemu, ale utrzymanie odpowiedniej odległości i osi patrzenia jest czasem mocno kłopotliwe. Lekkie ruchy głową, a nawet okiem mogą powodować widoczne, nieprzyjemne zaciemnienia pola widzenia. Kiedyś w plosslu 32mm Sky-Watchera rozwiązałem ten problem, instalując wyższą, sztywniejszą muszlę oczną zdjętą z jakiejś starej lornetki. Obciąłem ją do właściwej wysokości i jakoś to było. Alternatywą jest też Vixen NPL 30mm o polu 50°, o którym to, z wyczytanych opinii, dowiedziałem się, że diafragma jest dobrze widoczna i jest to okular przyjemniejszy w użytkowaniu. Nadal jednak dążyłem do chociaż ciut większego pola. I tutaj pojawia się Sterling Plossl 30mm. “Sterling” ponieważ tak tytułowano tą serię, gdy były rozpowszechniane i nazwa ta nadal jest używana. Niby 5° to niewielka różnica, ale jednak widoczna na pierwszy rzut oka. Produkuje je tajwański Long Perng. Podpisuje się pod nimi kilka marek, w tym również Lacerta. I taki właśnie kupiłem. To modyfikowana konstrukcja plossla. Bazuje na podstawowej konstrukcji 2-2 z powierzchniami wypukłymi skierowanymi ku sobie, ale powierzchnie przeciwstawne do siebie - w odróżnieniu od normalnego plossla - są wklęsłe. Konstrukcja zyskuje większe pole widzenia. W książce Williama Paollini “Choosing and Using Astronomical Eyepieces (The Patrick Moore Practical Astronomy Series)”, Patrick Moore podaje, że mierzone pozorne pole widzenia w tej serii okularów wynosi 57°. W niektórych sklepach można znaleźć informację, że pole ma 58°. Jak na moje oko, to faktycznie jest bliżej 60°. W przyszłości postaram się zmierzyć, jakie pole faktycznie ma ta “trzydziestka”. Sterling 30mm ma też znacznie przyjemniejszy ER określony na 17mm lub 18mm oraz dużą soczewkę wyjściową, co czyni obserwacje przyjemnymi. Okular produkowany jest z tulejką w formacie 2”. I tutaj pojawia się BillP, który eksperymentalnie zmienił tulejkę 2” na dorabianą 1,25”. Jak informował, nie ma winiety, całe pole widzenia jest widoczne, a diafragma jest ostra i wyraźna. W jego ślady poszedł inny użytkownik - dufay. On z kolei skombinował nosek 1,25”, kilka pierścieni redukcyjnych, połączył je i osiągnął ten sam cel. Średnica field stopu w tym okularze wynosi około 27mm. Pomyślałem, że skoro ES 24mm 68° 1,25” przy takiej samej średnicy field stopu zapewnia mi szerokie pole bez śladu winietowania, to przekształcony na 1,25” Sterling 30mm również i u mnie nie ma prawa winietować. W Astrokraku zamówiłem odpowiednia redukcję z gwintu M54 znajdującego się w korpusie okularu na nos 1,25” (która ostatecznie się nie przydała). No i kupiłem ten okular. Z pewnymi problemami, nie powiem. Opóźniona realizacja zamówienia. Wysyłka jakiegoś zapylonego między soczewkami, potem wysyłka nowego. Trwało to 20 dni, a miało być od ręki. A potem pojawił się problem znacznie większy. Nikt z dwojga poprzedników na CN nie wspominał o problemach z wykręceniem tulei 2”. Tymczasem w obydwóch okularach, które dostałem, tulejka 2” jest pancernie przymocowana do korpusu. Jest wklejona jakimś hardkorowym klejem albo wprasowana maszynowo. Była tak pieruńsko wkręcona, że można by łapy połamać, ale wykręcić się nie da. Do słabeuszy nie należę, ale narobiłem sobie zakwasów od pasa w górę. Nie ruszysz tego! Trudno - myślę - skoro i tak nie potrzebuję tulei 2” to złapię ją stalowymi szczypcami, takim kluczem-żabką. Najpierw delikatnie. Żeby nie porysować tulejki obłożyłem ją gumą. Nie poszło. No to zaparłem się. Zaorałem ją całą stalowymi szczypcami. I wiecie co? Nie poszło. Więc przeciąłem ją wzdłuż i zacząłem giąć do środka. Myślę - klej na gwincie w końcu puści. Nie puścił! Albo to klej wyprodukowany przez Chucka Norrisa albo faktycznie tuleja jest wprasowana maszynowo. Dlaczego? Czyżby ktoś zmienił sposób montażu i budowy tych plossli żeby ustrzec się przed takimi ciekawskimi, co sobie rozkręcają i konwertują na 1,25”? Ktoś chciał Wimmerowi utrudnić jego plan? Na Cloudy Nights osoby zainteresowane tym okularem zachodzą w głowę, dlaczego Long Perng nie produkuje ich w formacie 1,25”. Już wiadomo, że nie będzie winietować. Mając trzydziestkę z polem podchodzącym pod 60° w formacie 1,25” można zadowolić wielu użytkowników formatu 1,25” i sprzedać trochę więcej tych szkieł. No i dlaczego nowe wyjeżdżające z fabryki Sterlingi są tak produkowane, żeby tulejki 2” nie dało się odkręcić? Nie znam niestety odpowiedzi na te pytania. Nie pozostało więc nic innego, jak odciąć tulejkę 2” w miejscu gdzie łączy się z korpusem okularu. Tak też zrobiłem. Odciąłem “dremelem” posiłkując się brzeszczotem, a papierem ściernym ładnie wygładziłem od spodu ciętą powierzchnię. Pozostał problem dopasowania odpowiedniego adaptera z wewnętrznego gwintu tego, co zostało z tulejki 2”. Ciężko było zmierzyć dokładnie zwój wewnątrz okularu, więc zamówiłem w Astrokraku trzy adaptery 1,25” z różnymi gwintami. Pamiętajmy, że ten gwint to tak naprawdę “baflowanie” wewnątrz pozostałości po tulejce 2”. Okazało się, że najlepiej pasował tam gwint M46 x0,75. Wszystkie czynności cięcia starałem się wykonać z dbałością o to, żeby opiłki nie leciały na soczewki. Potem tylko przedmuchałem od spodu gruchą. I oto mam! Okular, do którego nie równa się żadna “około-trzydziestka”, którą do tej pory posiadałem. Okular, którego jakość ludzie porównują do plossla Tele Vue, a który jest o wiele tańszy. Okular dający piękne, jasne obrazy w całym polu widzenia z punktowymi gwiazdami. Wygodny w obserwacji. Jest tylko delikatnie wrażliwy na nieosiowe patrzenie, i zaciemnienia pojawiają się tylko przy znacznych ruchach poza oś. Całe pole jest widoczne, a diafragma ostra. To najszersze możliwe pozorne pole widzenia dla “trzydziestek” w formacie 1,25”! Jak dla mnie - szkło docelowe. Jedyna niedogodność, którą trzeba opisać jest taka, że okular potrzebuje sporego zakresu ostrości “w dół” i przez to w wyciągach z krótkim zakresem przesuwu drawtube’a może być problem z wyostrzeniem obrazu. Tak wyczytałem na innych forach. Sam jednak nie testowałem go w żadnym innym teleskopie, niż w moim. Bądźcie jednak pewni, że ten okular już na stałe ma miejsce w mojej walizce, więc na każdym zlocie czy spotkaniu obserwacyjnym osoby zainteresowane będą mogły liczyć na przetestowanie. I na koniec chciałbym opisać zachowanie firmy Lacerty w obliczu reklamacji. Początek naszej pierwszej transakcji okazał się dla mnie pechowy. Najpierw bardzo mi zależało, aby otrzymać okular przed zimowym zlotem. Mimo, iż dostępność okularu została potwierdzona jako gotowy do natychmiastowej wysyłki, faktyczna wysyłka nastąpiła kilka dni później. Dodatkowo GLS nie dał mi możliwości przekierowania okularu na zlot. Zatem minąłem się z okularem i odebrałem w Warszawie dopiero po zlocie. Po odebraniu okazało się jednak coś gorszego: Okular miał trochę zabrudzone soczewki. Posiadał widoczne pod jasne światło smugi pyłków. W wizualu takie coś jest niewidoczne, ale zareklamowałem go. Skoro kupiłem nowy okular, to wymagam aby był nieskazitelnie czysty. Jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Wysłałem im zdjęcia tego szkła. Kontakt z Lacertą był cały czas bez zarzutu, przeprosili mnie za te błędy, ale byłem zniesmaczony tą pechową transakcją. Obiecali, że od razu wyślą następny okular. Zrobili dla mnie fotki drugiej sztuki. Poprosiłem również o spojrzenie pod mocne światło. Po potwierdzeniu wysłali mi drugi okular. Tym razem ok. Nie jest idealny, bo jak przeczytaliście powyżej montaż okularu w fabryce przebiega z wykorzystaniem kleju , ale czystość optyki bez zarzutu. Cały czas pytałem czy zlecą kuriera do odbioru tego pierwszego okularu. Po odebraniu i zaakceptowaniu drugiego okularu dostałem informację, że będzie im przyjemnie, jeśli ten pierwszy okular podaruję jakiemuś początkującemu miłośnikowi astronomii w Polsce jako wyraz wsparcia od Lacerty. Czyli, żeby zatrzeć jakoś ten niesmak naszej pierwszej i nie do końca udanej transakcji, podarowali mi ten pierwszy okular. A ja spełniając ich prośbę podaruję go komuś z Was. Nietknięty, w oryginalnym formacie 2” oczywiście. Myślę, że będzie to dobra nagroda na jakimś konkursie, który zorganizuję w najbliższej przyszłości na zlocie. Może do Astrebusów. A może na najbliższym zlocie wiosennym. Zastanowię się.
  3. Przyszedł i czas na mnie aby coś zrobić ze swoim detektorem. zakupiłem osobny aparat do robienia zdjęć dziennych, wiec canon 1000D poszedł stricte pod astro-foto. wahałem się czy nie modyfikować 550D, ale zwyciężyły zalety 1000D: - duży piksel - bardzo dobra rozpietość tonalna i niskie użyteczne ISO przy obróbce astro ( Jolo poruszył ten temat w wątku: iso odchodzi do lamusa - i muszę przyznać ze się potwierdza) - stosunkowo mały rozmiar pliku raw ( canon 550D daje 2x większe pliki) - brak możliwości wgrania alternatywnego softu ( magic lantren działa na 550D - a to się przydaje głownie przy fotografii dziennej) w najbliższym czasie wkleję pierwsze zdjęcia z przerobionego aparatu.... aha - mimo ogromnej cierpliwości i ostrożności nie uniknąłem malej wpadki: To oryginalny filtr canona który wycina pasmo H alfa. po złożeniu do kupy aparat wciąż (o dziwo!) działa (jedna śrubka mi została na biurku! :D) teraz trzymam kciuki za bezchmurna noc (niestety wczorajsza mi uciekła z przyczyn niezależnych ode mnie)
  4. Jak wiedzą użytkownicy tego montażu jak i innych zresztą w astrofotografii bez guide najważniejsze jest dokładne ustawienie na Polarną. Dodatkowo w tak małych montażach zamocowanych często na statywie ważne jest aby robić to z zamontowanym całym zestawem. Oczywiście Star adventurer daje taką możliwość ponieważ L-ka na której montujemy aparat ma odpowiednie wycięcie pozwalające na sprawdzenie ustawienia montażu . Niestety aby nie było tak kolorowo nie da się tam jednak zamontować oryginalnego podświetlenia lunetki gdyż nie pozwala na to średnica tego wycięcia. Czego nie zrobił producent łatwo przy pomocy frezarki naprawić bez szkody dla całego dovetaila. Podzielę się jeszcze jednym ze sposobów ustawienia na biugun. W tym montażu chyba najprościej jest korzystać z aplikacji Polarfinder, w której to po zaznaczeniu w ustawieniach opcji >star adventurer< mamy dokładny widok w lunetce biegunowej z zaznaczonym położeniem Polarnej. Oczywiście wcześniej trzeba tak zorientować obrót lunetki aby 0 było idealnie w pionie. Ja zrobiłem to w ten sposób że po wypoziomowaniu montażu ustawiałem ten pion na krawędzi jakiegoś budynku. Po poluzowaniu śrubki imbusowej na pierścieniu lunetki ustawiłem go w linii z 0 na podziałce godzinowej i następnie zablokowałem w tej pozycji. I teraz po wypoziomowaniu montażu i zgraniu nacięcia z 0 wystaczy ustawić polarną w miejscu wskazanym przez Polarfindera.
  5. Kątówki GSO miewają pewne niedociągnięcia, zarówno jeśli chodzi o wyczernienie jak i o poprawne ustawienie lustra. Denerwujący jest fakt że mając dobrze skolimowany refraktor po wożeniu kątówki widzimy w kolimatorze Cheshire sporą odchyłkę. Podkładanie czegoś pod lusterko tak by uzyskać prawidłowe ustawienie jest możliwe ale to prowizorka. Ponieważ przynajmniej przez jakiś czas pozostanę jeszcze przy kątówce GSO postanowiłem ją zmodyfikować tak by możliwa była regulacja jej lustra. W mojej drugiej kątówce produkcji ES zmiana kąta nachylenia uzyskiwana jest dzięki czterem śrubkom dociskowym M4 na klucz imbusowy którymi możemy odpowiednio odchylać lustro kontrolując jego ustawienie kolimatorem Cheshire. Aby móc w razie potrzeby powrócić bez przeszkód do fabrycznej konfiguracji nie przerabiałem oryginalnej pokrywy ale wykonałem całkiem nową. Zresztą ta fabryczna ma grubość tylko 3 mm więc gwint M4 miałby w niej mało zwojów. Swoją pokrywę zrobiłem z płaskownika aluminiowego o grubości 5 mm, na podstawie wymiarów oryginału. Po wycięciu piłką do metalu wyrównałem pilnikiem i papierem ściernym brzegi, nawierciłem otwory pod śruby. Potem nagwintowałem otwory pod śruby regulacyjne. Na koniec zmatowiłem całość papierem ściernym i pomalowałem na czarny mat. Korpus nasadki i tuleje 2 cale miałem już wcześniej wyklejoną welurem, dodatkowo paski tego materiału nakleiłem też na ściankach gniazda w którym spoczywa lusterko, tak by nie miało ono tam zbędnego luzu, teraz wchodzi lekko ale "na styk" . Samo lusterko przytwierdzone jest do pokrywy za pomocą 1 mm grubości mocnej taśmy montażowej dwustronnie klejącej. Elastyczna piankowa taśma mocuje lustro na środku pokrywy a w narożnikach podpierane jest ono śrubami regulacyjnymi. Dodatkowo wymieniłem śruby mocujące pokrywę na czarne imbusowe. Kątówka po przeróbce: I zamontowana w wyciągu: Z pomocą kolimatora Cheshire regulacja przebiega równie łatwo i szybko jak w kątówce produkcji ES. Zrobienie dobrej fotki obrazu z kolimatora nie jest łatwe bo lustrzanką za bardzo nie ma jak a małą "małpką" z przystawienia trzeba sporo prób by coś w ogóle wyszło... udało mi się uzyskać w miarę dobrą fotkę potwierdzającą prawidłowe ustawienie lustra kątówki: Teraz czas na próby w trakcie eksploatacji...w razie czego w parę minut można powrócić do punktu wyjścia.
  6. W lipcu tego roku od jednego z kolegów z forum zakupiłem refraktor Sky Watcher ED 80/600. Teleskop w starszej wersji z niebieską tubą i wyciągiem bez mikrofokusera. Optyka w idealnym stanie, z wszystkich refraktorów jakie do tej pory miałem ten bez wątpienia daje najlepsze obrazy, maksymalnie ostre i kontrastowe nawet w dużych powiększeniach, praktycznie pozbawione aberracji chromatycznej. W dającej się przewidzieć przyszłości w roli lekkiego travellera nie planuję zastępowania tego teleskopu innym. Sama tuba nosiła jednak ślady intensywnego użytkowania, ze sporą ilością rys i zadrapań na lakierze. Zdecydowałem się więc na odnowienie pokrycia za pomocą okleiny imitującej włókno węglowe. Po odkręceniu celi oraz mocowania statywowego 1/4 cala przykręconego do tuby odtłuściłem powierzchnie benzyną ekstrakcyjną i okleiłem zarówno tubę jak odrośnik odpowiednio odmierzonymi kawałkami okleiny. Korzystając z tego że teleskop był rozkręcony wyczerniłem wnętrze tuby i baffle czarnym samoprzylepnym welurem. Oklejony od środka został również odrośnik.Wyciąg wymieniłem na posiadany wcześniej Crayford z mikrofokuserem Delta Optical -GSO w wersji na łożysku liniowym. Ponieważ do teleskopu zamierzałem używać szukacza kątowego ATM 7x35 konieczny był montaż stopki pod jego uchwyt. Stopka GSO została przykręcona do obejmy a do gniazda śruby 1/4 cala w obejmie zamocowałem szynę dla szukacza kolimatorowego typu red dot. Kolejną modyfikacją którą zdecydowałem się przeprowadzić było zastąpienie stałego odrośnika ruchomym. Zsuwanie go do transportu zdecydowanie poprawi mobilność teleskopu. Jako materiał na odrośnik wybrałem lekką rurę do montażu kanałów wentylacyjnych z PVC. Średnica zewnętrzna rury to 129 mm. By odrośnik był sztywny wykonałem go z rury potrójnej grubości ( wsunięte jedna w drugą po odpowiednim wzdłużnym przycięciu). Do montażu na teleskopie potrzebne były oczywiście odpowiednie pierścienie na przód i tył, jak również dekiel do zamykania odrośnika. Tu z nieocenioną pomocą przyszedł kolega AstroLutek - na podstawie moich rysunków wytoczył z twardego poliamidu odpowiednie elementy. W tym miejscu jeszcze raz chciałbym serdecznie podziękować za Jego pomoc. Wykonanie naprawdę na piątkę z plusem Po odpowiednim dopasowaniu wszystkich części odrośnik został z zewnątrz oklejony folią "carbon" a wewnątrz welurem. Elementy z poliamidu polakierowałem na kolor czerwony metalic, na ten sam kolor pomalowałem dwa pierścienie na szukaczu aby całość dobrze się komponowała Przed ostatecznym montażem cela obiektywu została z wierzchu oklejona paskiem weluru na odpowiednią grubość- tak by odrośnik z należytym oporem przesuwał się po niej. Welurem wykleiłem też tylny przesuwny pierścień by dokładnie dopasować jego rozmiar do średnicy tuby oraz przedni pierścień w części nasuwającej się na celę. Wszystko jest bardzo dobrze spasowane, zarówno w położeniu przednim, tylnym jak i pośrednich opór przesuwu jest na tyle duży że odrośnik nie opada pod własnym ciężarem, nie trzeba więc montować śruby blokującej. Minimalna długość teleskopu to w tej chwili zaledwie 45 cm, w porównaniu do 62 cm które dystrybutor podaje w specyfikacji sprzętu. Również, przynajmniej moim zdaniem teleskop znacznie lepiej się w tej chwili prezentuje- co jest może drugorzędne w stosunku do własności optycznych jednak dla mnie również ważne. W połączeniu z montażem AZ 4 całość tworzy wygodną w transporcie estetyczną całość. Teraz zapewne pora na znalezienie odpowiedniego kuferka i dostosowanie go do tubki...
  7. Ostatnimi czasy przyszedł mi do głowy tai pomysł co by zrobić, żeby nie musieć używać odrośnika. Znalazłem na strychu starą zepsutą kartą graficzną w, której wentylatorek był dobry i od razu przyszedł mi do głowy taki pomysł, wywierciłem z tyłu tuby w aluminiowej obręczy w, której są śruby do kolimacji lustra głównego dwa otwory pod gwint m5 (fi 4,2) nagwintowałem je, przymocowałem na dwóch aluminiowych płaskowniczkach wentylator, który jest podpięty do wyjścia PWM w moim astrohub'ie . Jednak żeby strumień powietrza nie odbijał sie tylko od lustra to z kartki z bloku technicznego format A4 zrobiłem stożek w, którym na środku wyciąłem otwór i przykleiłem go taśmą klejącą dwustronną do wewnętrznej obręczy która trzyma lustro główne. Teraz wentylator pełni dwie funkcje, chłodzi lustro i dzięki obiegowi powietrza w tubie zapobiega osadzaniu się wilgoci na lustrze wtórnym, dzięki podpięciu pod PWM mam też możliwość sterowania prędkością wentylatora z poziomu laptopa. W drugie święto niebo było w miarę przejrzyste, ale co ważniejsze była też spora wilgotność powietrza i patent przeszedł test znakomicie, przez trzy godziny teleskop stał na dworze i pomino, że wszystko dookoła było mokre od rosy, to lustro wtórne było suchutkie!!!!!Dlatego wydaje mi się, że warto coś takiego zrobić.
  8. Udało mi się z sukcesem zakończyć modyfikację napędu mojego montażu NEQ6 Pro zmieniając system napędu z kół zębatych na napęd paskowy. Eliminacja zębatek a dokładniej mówiąc kontaktu pomiędzy zębatkami powoduje znaczną poprawę / ograniczenie błędów prowadzenia. Wykonanie tego samemu to fajne doświadczenie, poznanie budowy i zrozumienie zasady działania montażu i przede wszystkim wielka satysfakcja :) http://moje-nocne-niebo.blogspot.com/2015/11/paskowanie-neq6-neq6-belt-drive.html
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)