Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Cervantes

           Wyobraźmy sobie, że budzimy się z długiego, kriogenicznego  snu a  nasz statek wychodzi  właśnie z tunelu czasoprzestrzennego, który stabilizował naszą „łupinkę” przez ostatnie 50 lat świetlnych . Lekkie rozmycie w przestrzeni, tłumi światło gwiazd i czyni z nich koncentryczne kręgi. Anomalia , niczym widmowy wir zamyka się i rozpływa w mrokach czerni kosmosu.  W ciągu niespełna trzech przespanych, ziemskich lat,  dzięki zaginaniu przestrzeni pokonaliśmy  około 475 bilionów km .

 Załoga  jest już  na nogach, wszyscy ciekawie tłoczą się w pobliżu  panoramicznego iluminatora na mostku, rozświetlającego potężną salę sterowni.  W świetle setek migających lamp i kontrolnych monitorów dwie figurki nawigatorów stabilizują naszą  pozycję, na orbicie gwiazdy.

Jesteśmy w układzie „Cervantes”   Przed nami żółty olbrzym gwiazdozbioru Ołtarz.  

02-solar-system-nice-model-990x743.jpg

źródło: https://planethunters.files.wordpress.com/.

Na Ziemi tego gwiazdozbioru nie ujrzymy bez udania się w tropiki.   To niestety typowy  gwiazdozbiór nieba południowego. Można go dostrzec  nisko na południe od Skorpiona. Znali go już starożytni, przezywając go pierwotnie „Stołem Ofiarnym”. Pod ciemnym zwrotnikowym niebem.  Liczba gwiazd widocznych nieuzbrojonym okiem to około 30. Nasza gwiazda widziana z Ziemi ma wielkość +5,15 magnitudo i jest widoczna okiem nieuzbrojonym.

 

pla.jpg

źródło: Skysafari pro

 

My jednak możemy podziwiać ją z bliska, jesteśmy na orbicie  „Mi Arae”, pędząc  40km/s . Wszystkim nam chyba ta gwiazda przypomina nasze Słońce.   Piękna , jasna,  lśni na  żółto-pomarańczowo. Jesteśmy od niej jakieś 70 mln km, możemy więc podziwiać wspaniałe wyrzuty koronalne.

Słuchać okrzyki zachwytu, gwiazda jawi się obserwatorom  jak rozjarzona w piecu hutniczym  sztabka złota. Obserwujemy ją przez filtr w dalekim ultrafiolecie, widać  łuki złożone z drobnych filamentów.

Pole magnetyczne powoduje silne nagrzewanie korony, tworząc regiony aktywne, rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy.

Wielkie i rozległe , wrzące regiony intensywnej aktywności magnetycznej, tworzą plamy na powierzchni  „Cervantesa”. Konwekcja ciepła jest hamowana przez silne pole magnetyczne, redukując jego transport z gorącego wnętrza na powierzchnię. Obszary te są chłodniejsze dlatego znakomicie wyróżniają się na tle tarczy „żółtego karła”.

Największe aktywne obszary,  przed naszymi oczami  mogą  mieć nawet  średnicę dziesiątek tysięcy kilometrów

Gwiazda jest w sporej aktywności . Widać  nawet setki  małych plam pozbawionych półcienia tzw. porów.

Cudo, na które patrzymy, to gigantyczna elektrownia. Jest  10% bardziej masywna niż Słońce i znacznie od niego starsza, bo o około 6,34 miliardów lat. Promień gwiazdy jest 36% większy niż Słońca i jest przy tym 90% jaśniejsza. Tylko zaawansowana konstrukcja naszego statku chroni nas przed tym ogromnym ciepłem.

            Gwiazda zawiera dwukrotnie większą obfitość żelaza w stosunku do wodoru naszego Słońca, a zatem jest dość zasobna bogata w metal, zawiera też więcej helu ze względu na wiek.

Na razie jest gwiazdą ciągu głównego, jednak zaczyna powoli brakować  jej wodoru w rdzeniu. Gwiazda może więc  wkrótce, (w skali kosmosu)  wejść  w fazę podolbrzyma. Gwiazdy jaśniejszej od przeciętnych , nie tak jednak  jasnej jak prawdziwe olbrzymy.

Nic straconego  kończąc spalanie wodoru w jądrze, może też  rozrosnąć się aż do stadium olbrzyma.

Naszym głównym celem  nie jest  gwiazda, ale jej układ planetarny.

Stanowią go  cztery główne planety oraz niezliczona ilość pomniejszych ciał.

cervantesestrella.jpg

źródło: http://estrellacervantes.es/.

 

Kiedyś, chyba  na początku XXI w, planety pozasłoneczne odkrywano przez: liczenie zmian położenia zataczających  elipsy gwiazd, przesunięcia  linii spektralnych w widmie gwiazdy lub obserwując  tranzyty. Wymyślano wtedy  nazwy tych zaobserwowanych anomalii . Naszą gwiazdę  nazwano  nazwiskiem sławnego hiszpańskiego pisarza,   a odkrywane planety otrzymywały imiona bohaterów jego najsławniejszej powieści. Mamy więc:  cztery planety krążące wokół Cervantesa. Trzy z nich mają duże masy i są gazowymi olbrzymami.

Muszę coś powiedzieć, wypada mi jestem bądź co bądź kapitanem. Ludzie wiedzą po co tu są, znają sytuację z teorii.

 Staję zatem przy konsoli,  za plecami nawigatora, wskazuję na ciekłym ekranie planetę  najbliższą gwieździe. Przybliżam ją optycznie. Daje na ekran główny.  Jawi nam krwiście czerwona,   ma masę porównywalną z masą Urana,  jest  nawet sporą planetą skalistą.

Uformowała  się w wewnętrznych rejonach systemu jako skalista „superziemia”. Przezwano  ją „Dulcinea” – na cześć panny,  w której nieodwzajemnioną miłością kochał się Don Kichot.  Dulcynea z Toboso, jak przystało na damę, jest filigranowa w stosunku do swych trzech towarzyszy.   Masę  ustalono na 10,5 mas Ziemi.  Planeta ta krąży bardzo blisko gwiazdy, wykonując pełny obieg co 9,6 dni. Choć w zasadzie  mogła by  nas interesować, ze względu na fakt,  że da się na niej teoretycznie stanąć.  Wykluczamy ją  jednak z eksploracji, z racji bliskiej odległości od „Cervantesa”.

Jak Merkury i „Dulcinea” jest wypalonym, pustynnym żużlem,  usianym  kraterami uderzeniowymi. Jest jednak nieporównywalnie od niego większa. Temperatura wacha się od wartości w  granicach zera bezwzględnego  −273,15 °C do temperatury pieca hutniczego z kotłem fluidalnym, czyli  ok. + 1000 °C

Obiega swoje słońce zbyt blisko, by mogło istnieć na niej życie, lub choć woda w stanie ciekłym.To „bardzo  wewnętrzna”   planeta o   ciasnej, 9-dniowej orbicie .

To pierwsza odkryta tak mała  wewnętrzna planeta o masie porównywalnej z masą Urana, pierwsza planeta z klasy „gorących Neptunów”.

Patrzymy na jej brązową porowatą strukturę wypalonej skały, jak mknie szybko na tle swego słońca. Naukowcy twierdzą, że może być to jądro potężnego gazowego olbrzyma, kilkadziesiąt razy masywniejszego  od Ziemi, który został odarty z gazu w wyniku przeraźliwej katastrofy kosmicznej. Pasy kosmicznego gruzu oplatające „Układ Cervantesa”  wskazywały by na dawną kolizję  z masywnym ciałem zewnętrznym.

Może bliskość  położenia olbrzyma sprawił,  że został pozbawiony gazowego płaszcza  przez promieniowanie  gwiazdy?

Nie mamy czego  szukać na Dulcynei,  zostawmy ją w swoim ciasnym obiegu w wokół Cervantesa.

Kolejny na naszej drodze, jest gazowy gigant Rosynant (Rocinante). Nazwany na cześć wiernego konia Don Kichota.  Wybieram ją i zumuję. Wypełnia już cały ekran. Oczom ludzi  ukazuje się brązowy gazowy olbrzym. Komputer podaje rzędy cyfr.  Podstawowe dane.   Planeta ma masę o połowę mniejszą od masy Jowisza i krąży po orbicie o promieniu 0,921 j.a.

 Planeta obiega gwiazdę w ciągu 310,55 dni.

- Jak nasza Ziemia - słyszę stłumione głosy za plecami.  

Planeta znajduje się na tyle blisko gwiazdy, aby otrzymać porównywalną ilość promieniowania UV, jakie Ziemia otrzymuje od Słońca, jednak równocześnie jest zbyt blisko gwiazdy, aby utrzymać na powierzchni wodę w stanie ciekłym. Ale to i tak nic nie znaczy, jest bowiem  gazowym olbrzymem bez stałej powierzchni.

Na uwagę zasługuje tu fakt, że w skład jednego z zespołu odkrywców „konia”  weszli Polacy:  Krzysztof Goździewski, Andrzej J. Maciejewski i Cezary Migaszewski .

Nic tu po nas.

Wybieram samego Błędnego Rycerza  - Quijote  (DonKichota) 

– Wielki!

Wiem, że Rocinante i Quijote  w przybliżeniu pozostają ze sobą w rezonansie orbitalnym 2:1, przez co silnie ze sobą oddziałują. System ten jest bardzo niestabilny – symulacje wskazują, że powinien zostać zniszczony po 78 milionach lat, co jest okresem znacząco krótszym niż szacowany wiek gwiazdy.

Komputer wypluwa dane:

Masa Don Kochota to 1,676 masy Jowisza, a okres obiegu wokół gwiazdy wynosi  643,25 dni. Odległość od gwiazdy  wynosi 1,497 j.a

- Krąży w ekosferze - wnioskuje załoga. Mają racje.

Planeta ma dziesiątki  księżyców w tym dwa największe, jeden wielkości  Marsa okryty błękitnymi chmurami.  To cel naszej podróży, nazwaliśmy go „Gają” na wzór mitologicznej matki ziemi.

Analiza zdradza tlen w atmosferze księżyca  i ma on chyba ciekłe oceany, oby wodne.

Skoro ma powierzchnie ciekłą i wodną to  potencjalnie może utrzymać życie.

I tu zaskoczenie: Do planety nie dociera tak dużo promieniowania ultrafioletowego jak do naszej planety, jak wymaga model abiogenezy, aby proces mógł być rozpoczęty. Kto jednak wie co zapoczątkowało życie na naszej Ziemi? Co i w jakich realiach dokładnie zainicjowało   powstanie pierwszej  minimalnej komórki , w której mogłyby zachodzić procesy warunkujące życie?

Te masywne planety  biegną  po – szerokich, niemal kołowych orbitach.

Jest to bardzo nietypowe.  Zwykle w układach poza słonecznych obserwuje się wysoką ekscentryczność orbit planet o długim okresie obiegu. Może owa nietypowość jest kluczem do zrozumienia mechanizmów rządzących w Układzie Cervantesa. Może jest on wyjątkowym, może znajdziemy wreszcie życie w pustej galaktyce. Ileż to ekspedycji po „Drodze Mlecznej” wybierającej potencjalne światy zdolne zrodzić życie wracało z pustymi rękami. Były giganty, niemal  80m krotnie przekraczające masy Jowisza, otoczone dyskami protoplanetarnymi  i zanurzone w ciemnej materii.

Bajeczne mgławice, refleksyjne i emisyjne, żłobki młodych gwiazd. Nie było jednak życia.

W układzie Cervantesa do obejrzenia pozostał, jeszcze wierny giermek, Sancho również – planeta z rodzaju „gazowy olbrzym”

Sancho Pansa był giermkiem Don Kichota, bohatera powieści Miguela de Cervantesa.

- Co za gigant!

 Błękitno-granatowy  rozmiarami przewyższa nawet swego pana.

Komputer wypluwa dane :  Masa 1,8 razy większej niż masa Jowisza. Planeta orbituje w średniej odległości od gwiazdy wynoszącej 5,235 j.a. czyli niemal tyle co nasz Jowisz.

Ma rozległe pierścienie jak ziemski Saturn.

-  Piękna, cudowna!

Jak nasz wielki olbrzym składa się 60% wodoru i 25% helu. Trzecim składnik  (15%) atmosfery Sancha jest metan, podobnie jak na naszym Uranie, metan posiada widoczne pasma absorpcji w zakresie widzialnym i bliskiej podczerwieni, nadając  Sancho  cyjanowy kolor.

Sanczo jest symbolem zdrowego rozsądku, potrafiącego nie tylko czerpać dla siebie korzyści w świecie rządzonym przez obłęd i iluzję, lecz także dochować wierności podstawowym wartościom.

Myślę, że on swoją masą ściąga wszelkie zagrożenie dla „Układu Cervantesa”  chroniąc go (jak swego pana Don Kichota w powieści) przed kosmicznymi intruzami, może też  potencjalne życie na „Gai?”

Zostawiamy sobie błękitnego olbrzyma, na którym panują porywiste tajfuny i skierujemy się w stronę Don Kichota i jego chmurnego księżyca. Z prędkością konwencjonalną  dotrzemy tam za dwa miesiące. W miarę zbliżania będziemy dokumentować „Układ Cervantesa” dla potomnych, skupimy się na „Gai”. Będziemy eksplorować wszystkie księżyce  „Quijote”, może spotka nas  szczęście .

 

 

 

  • Like 5
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)