Skocz do zawartości
Jacek E.

O inspiracjach i marazmie słów kilka - dyskusja wydzielona z wątku "NGC 4631 - Galaktyka Wieloryb"

Rekomendowane odpowiedzi

11 minut temu, Jacek E. napisał:

Taa, śmiej się, śmiej. To co prezentuje Łukasz, Hamal i kilka innych osób to powiew świeżości w zapyziałym światku astrofoto. Ja naprawdę nie mogę już patrzeć na kolejne cukierkowe Messiery, pod którymi zaczyna się dyskusja o punktowości gwiazd w rogach kadru czy szumie w tle. To plus szerokie kadry MaPy, Domka, Marka (gryf188) to dla mnie creme de la creme astrofoto.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, lukost napisał:

Ja naprawdę nie mogę już patrzeć na kolejne cukierkowe Messiery, pod którymi zaczyna się dyskusja o punktowości gwiazd w rogach kadru czy szumie w tle. To plus szerokie kadry MaPy, Domka, Marka (gryf188) to dla mnie creme de la creme astrofoto.

O - jakaś nowościa.... No to Twoim tokiem rozumowania nie powinieneś lukać przez ,,normalny" teleskop bo niestety ale większość detali to wyobraźnia....
A czy gwiazdki punktowe, czy kolorki takie jak być powinny i czy tło takie jak na niebie to przecież podstawy astrofotografii.
Ty niebo masz, ewentualnie bez problemu jedziesz go szukać, inni mogą mieć problemy. To raz.
A 2 dla wielu fotka nawet oklepana zrobiona samodzielnie to pełnia szczęścia - mam, moja, w miarę poprawna - uwieczniłem to co widziałem :)
A te dyskusje prowadzą do doskonalenia warsztatu zwanego astrofotografią.
Świat był by strasznie nudny, gdyby wszystkim to samo się podobało :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jacku, to tylko moje skromne zdanie. ;) Po prostu cenię osoby, które potrafią (i chcą) wyjść poza schemat, tak w technice focenia, jak i doborze obiektów. Nie ma ich wiele. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, lukost napisał:

 Nie ma ich wiele. 

Tak, też takie fotografie lubię, niemniej jak doskonale wiesz do tego przełamania schematu jest potrzebne i niebo i porządny sprzęt najlepiej w obserwatorium. O pogodzie nie wspomnę :) 
A jeszcze raz powtórzę z chyba moich zdań w statusach kiedyś - minimum poprawności w gotowej zaprezentowanej fotce jest niezbędne i już.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za pozytywne przyjęcie fotki :) W pierwszym poście wrzuciłem nowe wersje kolorystyczne.

 

 W tej dyskusji każdy ma trochę racji - jedni cenią najbardziej kunszt techniczny i jakość fotki, inni bardziej zwracają uwagę na detal i szczegół (często kosztem jakości gwiazdek czy tła). I każdy ma rację :)

Każda technika niesie pewne kompromisy. Dobrze, że technologia daje nam szerokie możliwości i każdy ma prawo wybrać jaką drogą podążyć. A odbiorca może cieszyć się różnorodnością.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, lukost napisał:

Taa, śmiej się, śmiej. To co prezentuje Łukasz, Hamal i kilka innych osób to powiew świeżości w zapyziałym światku astrofoto. Ja naprawdę nie mogę już patrzeć na kolejne cukierkowe Messiery, pod którymi zaczyna się dyskusja o punktowości gwiazd w rogach kadru czy szumie w tle. To plus szerokie kadry MaPy, Domka, Marka (gryf188) to dla mnie creme de la creme astrofoto.

No nic przepraszam za kolejne oklepane Messiery :( Chyba raczej lepiej nic nie publikować. Cieszę się i szanuje inne podejście do astrofoto, ale to umożliwiły obecne kamerki. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A ja nie przepraszam. Podobnie jak zapyziały światek astrofoto niedobitki wizualowców piszą nudne opisy obserwacji w ramach kolejnego maratonu Messiera. I nie wychodzą poza sztampę. I jeden czy dwa opisy za nią wykraczająe niczego nie zmienią.

To oczywiście tylko moje prywatne zdanie :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po prostu niech każdy z nas  robi to co odpowiada i cieszy najbardziej, niech eksperymentuje, testuje ćwiczy i szokuje - tak powstają genialne pomysły! Poza tym hobby ma sprawiać radochę! :) Galaktyczki super, bardzo przyjemnie się ogląda..

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, wessel napisał:

A ja nie przepraszam. Podobnie jak zapyziały światek astrofoto niedobitki wizualowców piszą nudne opisy obserwacji w ramach kolejnego maratonu Messiera. I nie wychodzą poza sztampę. I jeden czy dwa opisy za nią wykraczająe niczego nie zmienią.

To oczywiście tylko moje prywatne zdanie :)

I masz sporo racji. Sam mam poczucie, że kręcę się w kółko za własnym ogonem. Aktualnie jestem na etapie hmm, poszukiwania jakiejś własnej, nowej ścieżki czy może niszy  "wizualowej", bo mam wrażenie, że dotychczasowa formuła obserwacji i ich opisywania w moim przypadku się wyczerpała. Ale to temat na osobną dyskusję. I żeby była jasność - nie jest moim zamiarem zniechęcanie kogokolwiek do publikacji swoich prac. To zawsze jest wartościowe i rozwojowe, tak dla autora, jak i społeczności forum. Przedstawiam tylko swój punkt widzenia, premiując tych, którzy wychodzą poza sztampę. W światku wizuala też tacy są - pierwszy z brzegu przykład to Panas, który zmienił hmm, pozycjonowanie lornetek jako samodzielnych i pełnoprawnych instrumentów obserwacyjnych, no i wypromował ciemne mgławice - wcześniej ignorowane.  

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, wessel napisał:

niedobitki wizualowców piszą nudne opisy obserwacji w ramach kolejnego maratonu Messiera.

W którym miejscu, tak konkretnie? Pamiętaj proszę o proporcji, na którą się przywołujesz:

2 godziny temu, wessel napisał:

I jeden czy dwa opisy za nią wykraczająe niczego nie zmienią.

Rozumiem, że opisy obserwacji mogą kogoś mało obchodzić, ale nie musisz się obnosić z tym, że nie czytasz ich wcale i masz małe pojęcie, co w ogóle jest opisywane...

Co do reszty, każdy niech robi, na co ma ochotę. Jednak - wspominałem o tym w dyskusji w którymś statusie - za mało w tym wszystkim jest poszerzania horyzontów. Sam lubię czasem przeputać całą sesję na klasyki, szczególnie po dłuższej nieobecności pod niebem. No ale ileż czasu, ileż sezonów, ileż lat można wracać wciąż do tych samych obiektów (nieważne, czy wizualnie czy fotograficznie), nie wychodząc poza własną strefę komfortu?

A może poza własną znajomość nieba?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obnoszę się z tym, na co mam ochotę. Za mało o mnie wiesz źeby tak osądzać moją wiedzę. I tyle. Dla mnie wizual jest nudny, dla innych astrofotografia. Życie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Panasmaras napisał:

No ale ileż czasu, ileż sezonów, ileż lat można wracać wciąż do tych samych obiektów (nieważne, czy wizualnie czy fotograficznie), nie wychodząc poza własną strefę komfortu...

Wizualowcy mają trudniej. W ciągu dwóch takich wiosenno-letnich nocy, ile można wizualnie zaliczyć obiektów? Ja dwie takie nocki potrzebuję na jeden obiekt. Więc w naszych warunkach wolę nie zastanawiać się za ile lat zacznę myśleć o dublowaniu "zdobyczy". 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, wessel napisał:

Obnoszę się z tym, na co mam ochotę.

Luz, rób co chcesz. Tyle, że obnoszenie się z ignorancją jest ten, no, jak by to powiedzieć... :P

Poza tym, nikt nie napisał, że astrofotografia jest nudna. Po prostu czasem człowieka bierze pewien rodzaj złości, widząc niewykorzystany potencjał.
Coraz więcej osób robi zdjęcia bardzo dobre, nierzadko doskonałe technicznie, a wśród nich jest stosunkowo niewiele poznawania (lub znajomości) nieba.

 

7 minut temu, DarX86 napisał:

Wizualowcy mają trudniej. W ciągu dwóch takich wiosenno-letnich nocy, ile można wizualnie zaliczyć obiektów? Ja dwie takie nocki potrzebuję na jeden obiekt.

Wiele zależy, ile chcesz wyłuskać z obiektu (i ile się da), jednak obskoczenie kilku obiektów podczas krótkiej sesji do kilkunastu w dobrą noc, nie jest wielkim wyczynem.
Wydaje mi się, że to raczej astrofotografowie uważniej dobierają cele, w końcu jeden obiekt bywa naświetlany i przez kilka-kilkanaście godzin.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, wessel napisał:

Obnoszę się z tym, na co mam ochotę. Za mało o mnie wiesz źeby tak osądzać moją wiedzę. I tyle. Dla mnie wizual jest nudny, dla innych astrofotografia. Życie.

Nie sprowadzaj dyskusji do rzekomej niechęci/antagonizmu i konieczności wyboru pomiędzy afoto a wizualem. Tego nie ma, co więcej - są ludzie, którzy z powodzeniem realizują się w obu dziedzinach. Chodzi o to, by było bardziej różnorodnie, ciekawiej po prostu. Przykład? Dziś większą część sesji poświęciłem Hicksonowi 68. Różne powerki, w użyciu nasadka bino itd. A ile zdjęć tej przepięknej grupy znajdziemy na Forum?   

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale czy muszą być zdjęcia kaźdego fragmentu nieba? Nawet jeśli to jest mała gromada otwarta, właściwie kilka gwiazd? ( nie piszę o przywołanym wyżej Hicksonie). Ja akurat nie biorę tych zarzutów o sztampowość do siebie , bo jeśli ktoś zada sobie trud i zajrzy do mojej galerii to zobaczy oczywiście tam obiekty "must have" ale zobaczy też mnóstwo innych w tym takie które były fotografowane po raz pierwszy w Polsce. 

Ale wracając do dyskusji - oczywiście sam wielokrotnie wypowiadałem się z - niechęcią- na temat kolorowych pocztówek - kolejna M 42, kolejna M 31 ale - po pierwsze są to obiekty duże i jasne a więć łatwo dostępne dla większości setupów, po drugie ich wysyp w określonych porach roku  spowodowany jest pojawieniem się wśród nas nowych kolegów zaczynających swą przygodę z astrofotografią. A oni automatycznie sięgają po obiekty znane, bo chcą sobie porównać swoje dzieło, swój sposob obrobki, podpytac.

Zadam pytanie inaczej - ilu jest aktywnych astrofografów w Polsce, tzn. takich co robią i publikują minimum jedno- dwa zdjecia miesięcznie. I do tego dysponujących czyms więcej niż DSLR z obiektywem na koziołku?  Odpowiedź pewnie będzie - ok. trzydziestu. A z tej trzydziestki ilu ma sprzęt pozwalający na coś więcej niz wspomniana M 42  na galaktyki, małe obiekty? No tu już ograniczamy się pewnie do dwudziestki. Dziesięciu wymieniliście powyżej. 

I ta dwudziestka to jest siła kreacyjna nowych obrazków, bo oni niezbyt często powtarzają kadry. Popatrzcie na Konkurs Henia - jaki jest procent obiektów nowych do pocztówek? I jakie są ich oceny? I od razu z tej dwudziestki dziesięciu odpada bo oni chcą brać udział w konkursach i  wygrywać. A po to żeby zadowolić vox populi musisz produkować pocztówki - ładne i kolorowe. Bo 50% głosujących nie jest w stanie ocenić wartości zdjęcia ze zględu na wybór obiektu i stopień trudności- im się podobają pocztówki. I też dobrze, bo to też forma popularyzacji i utrwalania piękna kosmosu. 

Ta grupa o ktorej pisaliście powyżej rośnie bardzo powoli. I moim zdaniem - głównie ze względu na koszt setupów o długich ogniskowych, małych pikselach. W wizualu wymagane jest duże lustro i dobry okular. W astrofoto to b.drogi teleskop, dedykowana kamera mono, dobre filtry i wreszcie montaż który da radę to wszystko uprowadzić. Wyjątkiem jest lucky imaging, no ale ten ma ograniczone możliwości - galaktyki tak, ale np. ciemnotki  już nie. Chcecie wiedzieć ile kosztuje setup robiący poprawne techniczne zdjęcia w skali 0.7 arcsec/ piksel? 50-70 tysięcy złotych. 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, wessel napisał:

Ale czy muszą być zdjęcia kaźdego fragmentu nieba?

Oczywiście, że nie. Ale też niech nie będą to zdjęcia tych samych dwudziestu fragmentów nieba.
Rozumiem argument o wchodzeniu w astrofoto i skupienie się na jasnych obiektach. Ale wiesz dobrze, że tylko częściowo rozgrzesza fotografujących.

Godzinę temu, wessel napisał:

A po to żeby zadowolić vox populi musisz produkować pocztówki - ładne i kolorowe. Bo 50% głosujących nie jest w stanie ocenić wartości zdjęcia ze zględu na wybór obiektu i stopień trudności- im się podobają pocztówki.

 Tu zdecydowanie się zgodzę i też mnie to martwi.

Od siebie dodam jeszcze tyle, że rzadko zdarza się, by kręcenie się wokół tych samych tematów przynosiło rozwój. Po paru latach przyniesie wypalenie i tyle. To jak jeżdżenie rowerem po tej samej drodze przez kilka lat. Jeśli nie odkrywasz nowych ścieżek, to nawet ta jedna, choćby była najpiękniejsza, zacznie nudzić.
Oczywiście są wśród nas osoby, które nie mogą poświęcić tyle czasu i energii na astronomię, ile by chcieli - i to również należy zrozumieć. Mogąc obserwować raz czy dwa na kwartał, też wracałbym do klasyków. 

Ale czasem dopada człowieka kryzys i potrzebuje inspiracji. Sam byłem wielokrotnie wyciągany za uszy z marazmu obserwacyjnego - czy to przez piszących "te nudne relacje", czy przez ciekawe, nieszablonowe zdjęcie. Ostatnio widać jak na dłoni, że Lukost tych inspiracji dostaje mniej. Piszących obserwatorów - niewielu, a spośród nich połowa lornetkuje. Czemu więc się dziwić, gdy w końcu ktoś tych inspiracji dostarcza i że Lukost podkreśla to komplementami?

Sam miałem bardzo podobnie, kiedy Marcin Paciorek, Marek (Gryf) czy Łukasz (Jolo) wrzucali trochę szerokich kadrów, co było takim lornetkowym ekwiwalentem obserwacyjnym i kapitalną inspiracją dla mnie. Bez zdjęć MaPy, miałbym ciemnotkowe portfolio uboższe o dobrych kilkadziesiąt sztuk.
A TEN wątek? Przecież pierwsze zdjęcie jest nieprzypadkowo wrzucone - to również była inspiracja i wyjście poza utarte ścieżki.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie jakoś jeszcze marazm nie dopada. Astrofoto to nie tylko sam akt tworzenia, ale też cała otoczka technologiczna i to jest dobra odskocznia jak już brak pogody daje w kość. A jak juz jest zupełnie nędznie- bo jestem w domu, bo nie mam możliwości wyjazdu pod ciemne niebo, bo są tylko przerwy między chmurami- to wyciągam Newtona i strzelam w planety albo w Księżyc. I wtedy powstaje coś takiego. Ktoś powie - oj taka kulka, ale fachowiec powie - kurde chmury na Wenus! Ale fota! A ja sobie pomyślałem - mam, mam wreszcie te chmury na Wenus! I jak dla mnie to wystarcza- wow, szczeny i ochy i achy jakby bledną przy moich prywatnych odczuciach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ależ my wszyscy jesteśmy drażliwi na punkcie naszego hobby. Każdą wypowiedź odbieramy jako kamyk do naszego ogródka. Wielokrotnie to odczułem na własnej skórze przy okazji promowania astronomii lornetkowej. Prawie zawsze znalazł się ktoś, kto odbierał moją wypowiedź jako atak na jego ulubiony teleskop. Tutaj widzę to samo. Nie dajmy się zwariować - to jest zabawa a każdy ma prawo bawić się tak, jak lubi. W przeciwnym razie grozi nam paranoja, jak to opisał Gałczyński

:kubus:

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A jesteśmy jak cholera wrażliwi :) to prawda... no ale.... z góry przepraszam kolegów za niefortunne określenie... warto rozmawiać :)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak. Nie odbierałbym naszego hobby w kryteriach wychodzenia poza strefę komfortu, czy koniecznością rozwoju. Po pierwsze - nie mam potrzeby czucia się niekomfortowo w moim hobby. A po drugie nigdy nie wiemy, ile czasu, wysiłku i kosztów ktoś włożył w zrobienie zdjęcia, które dla innej osoby mogło przyjść o wiele łatwiejszą drogą.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przy czym dla jednego strefa komfortu to taki rodzaj zabawy gdzie czuje się najlepiej - szeroki kąt, zero kłopotu z prowadzeniem, a dla innego strefa komfortu gdzie czuje się najlepiej to okiełznanie sprzętu i perfekcyjne gwiazdy w skali 0.5 arcsec/piksel. Co kto lubi i czego się spodziewa bo swoim hobby.

Obrazek z RODOS: godzina druga w nocy, dziesięciu chłopa przy laptopach, co chwila leci mięsko i tekst" ale zimno, spada temperatura""opuśćcie zasłonę bo wieje"" ale mi zmarły nogi"" zobacz, normalni ludzie o tej porze to śpią przy cieplutkiej żonie a my tu nie dość że marzniemy to jeszcze nieźle za to płacimy" ale też słychać" o rany, zobaczcie, na 10 sekundowej klatce ile widać" "o kurde ale szczegół". I to jest MOJA strefa komfortu i o ile wiem współdzielona z paroma innymi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, jolo napisał:

Nie odbierałbym naszego hobby w kryteriach wychodzenia poza strefę komfortu, czy koniecznością rozwoju.

Racja, to hobby i ma dawać przyjemność. Ale będę tłukł jak mantrę - doceńmy tych, którzy się jednak rozwijają - jako odkrywcy (supernowe J. Grzegorka, egzoplanety G. Murawskiego) czy po prostu doskonalą warsztat i biorą się za obiekty trudne, niepopularne, niszowe. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł Trybus

Wiecie, od kilkunastu sesji (w zdecydowanej większości udanych) nic nie napisałem na żadnym Forum, nie licząc statusów. Czuję, że hobby daje mi przyjemność, jest tak, jak dawniej, przed erą forów internetowych - jestem ja, niebo, teleskop/lorneta, notatka w dzienniku obserwacyjnym, naładowane akumulatory i świetne samopoczucie w kolejne dni. Trochę egoistyczne podejście, wiem. Ale jakoś przestało mnie kręcić zamieszczanie relacji, na zdjęcia nie głosuję i ich nie komentuję, jestem trochę jak neutron w gąszczu naładowanych cząstek - nie reaguję... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A szkoda. Paweł, to właśnie Twoje (i Piotrka Guzika) relacje sprzed lat sprawiły, że wkręciłem się na dobre w wizual. Pisałeś o planetarnych Abellach, galaktycznych Hicksonach i całej reszcie tego mało u nas znanego dziadostwa. To było nowe, świeże i inspirujące. Gdybym wtedy znajdował na forach tylko Messiery, pewnie nadal kręciłbym się wokół nich. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, lukost napisał:

 Ale będę tłukł jak mantrę - doceńmy tych, którzy się jednak rozwijają - jako odkrywcy (supernowe J. Grzegorka, egzoplanety G. Murawskiego) czy po prostu doskonalą warsztat i biorą się za obiekty trudne, niepopularne, niszowe. 

Oczywiście że tak! Ale też zauważajmy że inni coś robią. Czasem jest tak, że ktoś wrzuci fotkę i czeka na jakąkolwiek opinię i jej nie ma... widzę że jest zalogowany, widzę że przegląda temat - godzinę dwie, trzy potem fotka spada z pierwszej strony... i przechodzi w niebyt. To zniechęca, taki totalny brak zainteresowania...Sam tego kiedyś doświadczałem to znam to uczucie..

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, lukost napisał:

Ale będę tłukł jak mantrę - doceńmy tych, którzy się jednak rozwijają - jako odkrywcy (supernowe J. Grzegorka, egzoplanety G. Murawskiego) czy po prostu doskonalą warsztat i biorą się za obiekty trudne, niepopularne, niszowe. 

Ależ wszyscy ich doceniają, podziwiają i czerpią z nich inspirację. Tylko że astrohobby jest trochę jak sport. Są mistrzowie, wybitnie uzdolnieni i wybitnie pracowici, są też amatorzy cierpliwie uprawiający swój jogging, są i przypadkowi widzowie włączający się na krótko albo tylko kibicujący. Są samotnicy - himalaiści ale są też członkowie drużyn piłkarskich wyruszający po medale na drugi koniec świata. Jedni wybierają aplauz, inni samotną kontemplację. Jedni się rozwijają, inni zwijają. Taka jest kolej rzeczy, prawo przyrody czy też zrządzenie sił wyższych  Jednak wszyskich nas łączy Kosmos.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Paweł Trybus
Godzinę temu, lukost napisał:

A szkoda. Paweł, to właśnie Twoje (i Piotrka Guzika) relacje sprzed lat sprawiły, że wkręciłem się na dobre w wizual. Pisałeś o planetarnych Abellach, galaktycznych Hicksonach i całej reszcie tego mało u nas znanego dziadostwa. To było nowe, świeże i inspirujące. Gdybym wtedy znajdował na forach tylko Messiery, pewnie nadal kręciłbym się wokół nich. 

Ty Łukasz już dawno wyprzedziłeś mnie o kilka długości w dziedzinie obserwacji wizualnych i podziwiam Twój zapał do pisania relacji/OT. Ja poszedłem trochę w innym kierunku, "wyspecjalizowałem się" i coraz bardziej kręcą mnie gwiazdy podwójne (im trudniejsze, tym lepiej). Refraktor FS102 po czterech latach poszedł w inne ręce, kupiłem Maka Santel 180/1800, który po skolimowaniu przez Janusza Płeszkę (niełatwa sprawa, kilka wieczorów na to poświęcił) okazał się potężną maszyną, przyjmującą bez problemu powiększenia 360x-514x przy dobrym seeingu. Oczywiście co jakiś czas obserwuję lornetą, przy dobrym niebie zdumiewająco wiele da się wyłapać w układzie 45x141. Takie galaktyki 13 mag na przykład ? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)