Skocz do zawartości
lukost

Wspomnień czar... ;)

Rekomendowane odpowiedzi

Nudą wieje na Forum... Pogody brak i nic nie zapowiada, by ten stan rzeczy miał ulec zmianie. Przy takiej aurze lubię wracać czasem do starych relacji (swoich i nie swoich), by przypomnieć sobie fajne chwile pod niebem. No i właśnie, okazuje się, że niektóre sesje mocno utkwiły mi w pamięci, choć minęło od nich już kilka ladnych lat. Szczególnie intensywne wspomnienia mam z pierwszego spotkania z afrykańskim niebem (ogromne zmęczenie po podróży, niwelowane adrenaliną  i zachwytem nad Omegą Centauri, mgławicą Eta Carinae i Magellanami, tudzież centrum Drogi Mlecznej w zenicie). Drugie "mocne" wspomnienie dotyczy pewnej sierpniowej nocy w Roztokach Górnych, gdy na podwórku wyludnionego ośrodka odkryłem co potrafi dobra nasadka bino podpięta do dużego newtona. 

A jakie są Wasze pamiętne sesje - obserwacyjne czy astrofoto?  Macie ochotę podzielić się wspomnieniami?

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Powspominać zawsze miło :)

Astronomią zajmuję się aktywnie od kilkunastu lat i sesji obserwacyjnych było wiele. Jednak to właśnie 2018 r. dał mi prawdziwy skok jakościowy. Nigdy wcześniej nie organizowałem wyjazdów typowo obserwacyjnych pod ciemne niebo, dlatego przeżyłem prawdziwą euforię w kwietniu tego roku, kiedy przez 3 noce i łącznie około 20 godzin mogłem cieszyć się obserwacjami wiosennych galaktyk podczas małego astrozlotu z kolegą pod roztoczańskim niebem. Przekonałem się jak dużo potrafią zwykłe, tanie lustra 8” i 10”... i zacząłem kombinować jak by tu zorganizować coś większego :)

Pięknym dopełnieniem tego roku była październikowa wizyta (tylko i aż ;) ) z lornetką 8x42 pod ciemnym marokańskim niebem, podczas noclegu na Saharze. Wysoko widoczny strzelec i "nowe" gwiazdozbiory o niższej deklinacji, bijące światłem obłoki drogi mlecznej, poznaczone ciemnymi mgławicami. Niebywałe jak piękny może być widok zwykłego nocnego nieba, które przez bezsensowne zaświetlenie dla większości ludzkości jest nieosiągalne.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja nie zapomnę nigdy widoku Jowisza w lutym 2015. Zwykła Synta 8" ale seeing był taki, że widać było tarczki księżyców. Jedne jaśniejsze inne ciemniejsze. Jowisz uhhh, szkoda gadać, wysokość na jakim był, idealny seeingiem - miazga. Mieliśmy tylko 5 mm LVW i 240 x ale spokojnie byśmy wtedy wyszli ponad 300 x z super ostrym obrazem.  Nigdy potem nie miałem dwóch takich godzin ;)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jedną z sesji która utkwiła mi w pamięci była ta którą opisałem :

https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/9478-pomara%C5%84czowy-baton-mg%C5%82a-i-zapachy-obory/

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Miałem chyba wtedy pięć lub sześć lat,Wracaliśmy dość późno z rodziną z imienin ciotki.Barbórka więc początek grudnia,dzielnica Raków miała wtedy nie oświetlone parki,ulice też nie były delikatnie mówiąc intensywnie oświetlone,Rodzice szli kilka metrów z przodu,ja z Babcią wlokłem się z tyłu,i dystans stale się powiększał bo gapiliśmy się co rusz w niebo.

Babcia wymachiwała ręką i palcem wskazując opowiadała o złej i wyniosłej królowej,o surowym losie księżniczki i jej wybawicielu,o królu Cefeuszu też nie zapomniała.Trwało to chyba około półtorej godzinny,półtorej godziny które chyba zmieniły moje życie na zawsze.To były moje pierwsze obserwacje i to jakie,takich zimowych spacerów z babcią i psem miałem jeszcze kilka,ale to pierwsze zetknięcie się z niebem pod przewodnictwem tej poczciwej staruszki było dla mnie bezcenne i zapadło mi w pamięć na zawsze.

Jeszcze teraz gdy patrzę na gwiazdy Kasjopei,Andromedy czy Perseusza nieraz wracam myślami i jestem wdzięczny Babci i Starożytnym Grekom za ich fantastyczne podejście do nauki.

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie zapomnę nocy spędzonych pod niebem lat 80tych. Mało sztucznych świateł i mało zanieczyszczeń. Niebo jak w Bieszczadach i doskonałe oczy. Snopki słomy zamiast leżaków i radziecka lornetka w rękach. Zawsze kiedy brak pogody wracam pamięcią do tamtych czasów.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, dark napisał:

Nigdy nie zapomnę nocy spędzonych pod niebem lat 80tych. Mało sztucznych świateł i mało zanieczyszczeń. Niebo jak w Bieszczadach i doskonałe oczy.

Dokładnie, choć ja dobrze pamiętam sześćdziesiąte - od połowy w swoich rodzinnych stronach (Starachowice). Szczególnie sierpniowe nocne polowania z tatą. Ruskie Tento w łapie i gwiazdy z Drogą Mleczna przyciskały do ziemi :)
Tata tylko był zmartwiony bo zamiast lornetka w pole u mnie była ,,w niebie" :) Chyba mozna śmiało napisać, że Zatom teraz to cienizna pod względem ciemności... 
A ten rok... To najbardziej mi utkwiła 2 nocka Mini Żlotu w Zatomiu. Długo oczekiwana atrakcja.
Jak dzicy czekaliśmy na poprawę pogody a chmurwy nie odchodziły. Atrakcją nocy miała być 21P/Giacobini-Zinner przy dwóch NGCkach. Wszyscy odpuścili oprócz mnie i Pawła (Energetyk) no i się UDAŁO!!
Kiepsko bo kiepsko (mgła) ale pamiątka jest :)

kom1.JPG

Komecia1.JPG

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja natomiast nigdy nie zapomnę pierwszych obserwacji sierpniowych Perseid. Rok 77 lub 78. Dach babcinej stodoły. Ja z kuzynem plus dziadkowy  (wtedy) Zeiss 8x30, niebo czarne jak smoła. Pierwsze wrażenia z dostrzeżenia kosmicznych drobnek.  Zachwyt, euforia, głośne komentarze. I te Plejady w lornetce  .... Ach, łza się w oku kręci  ...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Skoro już zawędrowaliśmy w drugą połowę XX wieku to wspomnę o jednej z pierwszych sesji obserwacyjnych z radziecką lunetą Turist 3 20x50, będącą moim pierwszym "poważnym" sprzętem obserwacyjnym. Miałem wtedy 8 czy 9 lat i próbowałem ustrzelić Kalifornię, która przecież w atlasie była oznaczona jako baaardzo rozległa mgławica. Oczywiście wynik starcia był łatwy do przewidzenia, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest jasność powierzchniowa. ;) Po długim czasie poszukiwań zobaczyłem, że zrobiło się późno, więc postanowiłem skrócić drogę do domu przez zaorane pole. Niestety, błocko było takie, że w pewnym momencie jeden z butów zwyczajnie został w ziemi. Możecie sobie wyobrazić, co nastąpiło gdy już się dowloklem do domu, mocno spóźniony, z jednym butem w ręku i ubłocony po kolana. :)

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, lukost napisał:

Niestety, błocko było takie, że w pewnym momencie jeden z butów zwyczajnie został w ziemi. Możecie sobie wyobrazić, co nastąpiło gdy już się dowloklem do domu, mocno spóźniony, z jednym butem w ręku i ubłocony po kolana. :)

Skoro już zacząłeś to też coś mam.

Wraz z kolegą-sąsiadem (mieliśmy wtedy po 10-11lat) obserwowaliśmy gwiazdy na północnej stronie oczywiście na stercie słomy. W pewnym momencie kolega zauważył jak  coś błysnęło po lewej stronie za sadem. Zeskoczyliśmy ze sterty i pobiegliśmy w tamtą stronę. Nagle za tym sadem przed moimi oczami na ziemi zobaczyłem płaską jasną prostokątną plamę którą mój kolega przezornie ominął. Ja jednak myśląc że to zastygnięty beton pędem wbiegłem na plamę i wnet zorientowałem się że to lasowane wapno. Wleciałem pod brzuch a mój kolega wyginał się ze śmiechu. 

Co rankiem na to moja mama?...... lepiej nie pisać. 

 

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No i jeszcze transmisja z lądowania na Muniu. Obraz jak w śnieżycy i na drugi dzień nikt niemal nie wierzył... Ja tak i ciągle patrzyłem na Munia :) Im jestem starszy tym bardziej to pamiętam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak, mam to samo. Oglądałem w świetlicy ośrodka FWP w Chałupach na Helu, jeszcze wtedy bez golasów  :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy astro - wyjazd na Zlot Obserwatorów Nieba do Sulejowa we wrześniu 1981. Pierwsze spojrzenie na młodego Munia , a potem  M 57 przez jakiś długi refraktor Zeissa - niezapomniane. Pamiętam do dziś. No i noclegi w namiocie przy całkiem sporym mrozie ... Wtedy zainfekowałem się  ....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co było fajne w latach osiemdziesiątych,wyłączanie prądu z powodu kryzysu.Chodziło o jakieś tam stopnie zasilania itd.Gasnęły całe dzielnice jakby szlak trafił transformatory,Ludzie w domach palili świeczki,na zachód po horyzont ciemno,tylko huta i szmacianki świeciły na wschodzie,widać przemysł miał swoje priorytety.

Niestety ale gdy Jankesy lądowali na Księżycu miałem dopiero kilka miesięcy,w przyszłym roku będzie okrągła rocznica moja i lądowania,ciekawe czy NASA coś wykombinuje.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomią interesuję się tak naprawdę od V-VI klasy podstawówki i od tego czasu w prawie każdą pogodną noc spoglądam w niebo. Pamiętam jak za dzieciaka dostałem zadanie, aby przygotować referat o Merkurym - cały dzień nad nim siedziałem, ale jak na umiejętności 12/13 latka wyszło „cacy” i byłem z niego baaardzo dumny. Szkoda, że oryginał przez te wszystkie lata zaginął gdzieś w czasoprzestrzeni ☹️

Jeśli chodzi o wspomnienia z obserwacji, to miło wspominam noc z 31 października na 1 listopada tego roku. Od kilku dni wiał Halny. Powietrze było czyste od większości zanieczyszczeń, a temperatura jak na jesienną aurę wręcz zachęcała do obserwacji. Z balkonu zerkałem w lornetce 10x50 na jesienne klasyki – Andromedę, Hiady, Plejady oraz okolice Woźnicy. Moim celem był Orion i jego pas. Przed 23:00 domownicy zaczęli już dość mocno narzekać – „wyziębisz nas tutaj”, „zamknij ten balkon” etc. Racja, jak się nie ma kurtki, to faktycznie mogło być trochę chłodno 😋

Nie pozostało mi nic innego jak przenieść się na dwór lub prowadzić dalsze obserwacje z własnego pokoju. Zabrałem swoje manele w postaci atlasu nieba, kocyka, lornetki i telefonu do pokoju. Wyjście na dwór odpuściłem – brak sił po pracy. Wprawdzie obserwacje z okna to nie to samo, ale cóż dobre i to. Otwarłem okno, krzesło ustawiłem na wprost pojawiającego się Oriona i czekałem na swój cel. Z głośników delikatnie rozbrzmiewał utwór „Waiting for Cousteau” autorstwa Jean Michel Jarra – istny kosmos w przenośni i dosłownie ☺️ I tak przyznam szczerze nawet nie wiem kiedy te 46 minut minęło. Utwór się skończył, ale gwiazdy w Orionie radośnie świeciły dalej ☺️

Żałuję, że pierwszy sprzęt do obserwacji kupiłem niedawno, ale jeszcze będą okazje, aby nadrobić zaległości 🙂

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moje wspomnienia sprzed 10 lat są niczym wobec tych Waszych z poprzedniego wieku - czytam jak oglądaliście lądowanie na Księżycu i myślę sobie, że przecież dokładnie tamtego dnia mój tata miał chrzest, jak to dawno było 😜.

Akurat dziś wieczór wzięło mnie na sentymenty i wyciągnęłam moją najukochańszą książkę o astronomii, którą dostałam od rodziców końcem 2007 r. za wygraną w konkursie plastycznym. Kiedy ją przeglądałam i znowu zobaczyłam zawarte w niej zdjęcia, aż się wzruszyłam. Może w porównaniu do dzisiejszych wypadają raczej blado, ale dla mnie mają w sobie coś magicznego, coś co za każdym razem przenosi mnie do chwil, gdy mając 9 lat i pierwszą lornetkę, siedziałam zimowymi nocami przy oknie w pokoju gapiąc się na Oriona. Gdy czytając ją marzyłam o zobaczeniu tych wszystkich pięknych obiektów w niej zawartych, o australijskim niebie usianym nieznanymi gwiazdozbiorami. Do momentów, gdy dziecięcym wzrokiem w końcu odnalazłam M 42 i M 45, gdy dostałam wymarzony teleskop, którym potem w ukryciu przed rodzicami odkrywałam M 41, M 46, M 47... Przez te wszystkie lata moim przewodnikiem po niebie była właśnie ta książka. Chyba dopiero Interstellarum godnie ją zastąpiło w 2015 r.

Swoją drogą te pierwsze podboje zimowych konstelacji (a tym samym tamta książka) nieodłącznie kojarzą mi się z muzyką z lat 80. i 90. (Modern Talking, Belinda Carlisle, Corona...) - w czasie gdy siedziałam przy oknie, tata puszczał piosenki z wieży i tańczył, trzymając w rękach moją malutką siostrę, a jedynym światłem w pokoju była migocąca w kącie choinka... Ale to było wspaniałe!

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zapewne starsi wiekiem forumowicze, pamiętają gazetę "Świat Młodych".  A szczególnie czwartkowe wydania z  "TOMIK", czyli Towarzystwem Miłośników Kosmosu ? Prowadził go redaktor, pan Stanisław Borowiecki. To były początki lat 70-tych. Zaczynałem wtedy swoją przygodę z Astronomią, która trwa do dziś. 😊 Pierwsze, własne artykuły, które zostały wydrukowane na łamach Tomika. Po kilku dniach, listonosz przynosił po kilka listów dziennie z propozycją dalszej korespondencji, zapisania się do klubu albo prośbą o poradę. Ech, to były czasy...I wielkie , nie realne w tym czasie marzenie, o posiadaniu własnego teleskopu, albo chociaż lornetki...Mam w domu wklejane do zeszytu formatu A4, wycinki, może ktoś z Was pisał swoje artykuły, w owym czasie do Tomika ?

tomik.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Ciekawska napisał:

Moje wspomnienia sprzed 10 lat są niczym wobec tych Waszych z poprzedniego wieku

To może ja opowiem. Marzec 2017 rok. Lornetkę miałem już od pół roku i miałem też przeczytane dwie książki o lokaliziwaniu obiektów. Jednak brak czasu, pogody i znajomości nieba sprawiały, że postępy były mizerne. Pewnego wieczoru/nocy po dość ciężkim dniu stwierdziłem że wybieram się na rower poza miasto i biorę lornetkę aby pogapic się w gwiazdy, by się trochę zrelaksować. 

Leżąc na ławce przy ścieżce rowerowej dostrzegłem Jowisza i jego księżyce. Widok tak mnie zafascynował, że już miesiąc później w domu pojawił się MAK 127. Gdy zobaczyłem Księżyc i Jowisza przez ten teleskop z balkonu Astronomia stała się moją pasją... 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, KrisQ napisał:

Zapewne starsi wiekiem forumowicze, pamiętają gazetę "Świat Młodych".  A szczególnie czwartkowe wydania z  "TOMIK", czyli Towarzystwem Miłośników Kosmosu ? ... Pierwsze, własne artykuły, które zostały wydrukowane na łamach Tomika. ...Mam w domu wklejane do zeszytu formatu A4, wycinki, może ktoś z Was pisał swoje artykuły, w owym czasie do Tomika ?

 

Z tego co pamiętam TOMIK pojawiał się na przedostatniej stronie we wtorki (niebieskie wydanie):)Pamiętam, jak spóźniałem się do szkoły,  ponieważ czekałem pod kioskiem Ruchu, aż przywiozą gazety. Na kiosk trafiało 3 (sic!)egzemplarze. O prenumeracie mogłem sobie wtedy pomarzyć...Zabawne, ale i frapujące z perspektywy czasu, było jeszcze to, że Świat Młodych trzeba było sobie w klasie przeciąć linijką. Gazeta trafiała do kiosku złożona, ale nie pocięta. Robiłem to delikatnie, aby nie porozrywać interesującej mnie zawartości.;)Skoro "dinozaury" podniosły głos, poinformuję, iż na początku lat osiemdziesiątych dane mi było pisywać do TOMIKA, a nawet otrzymać odznakę za "aktywność" w publikacji. Odznakę otrzymywało się za wydruk odpowiedniej ilości artykułów (nie pamiętam, ile tego musiało być). List pochwalny od redaktora naczelnego oraz odznaka nie przetrwały jednak próby czasu... Szkoda. Natomiast artykuły, które ukazały się w TOMIKU, gdzieś w domu mam i jak znajdę - a może to być nie lada wyzwanie  -zademonstruję jakiś skan, ku uciesze śledzącym wątek.Crazy Nie zapomnę także, jak mojej polonistce (a jednocześnie wychowawczyni), po kolejnym spóźnieniu się na lekcje i tłumaczeniu, że czekałem na gazety, pokazałem mój pierwszy, wydrukowany w Świecie Młodych artykuł (cóż to było, skleroza). Ja byłem szczęśliwy, a ona dumna, że ma ucznia, który realizuje się w pasji (wiedziała o moim odchyleniu;)) ...i od tamtej chwili mogłem się, jakby prościej na lekcje spóźniać. :)) Ech, wspomnień czar... Był jeszcze KMA "Hadar" ze Szczecina, którego byłem członkiem korespondencyjnym... Notabene zapytam, czy ktoś z Forumowiczów ze Szczecina, coś o tym tworze słyszał? Wymiana listów z prezesem mi przepadła, więc i nazwisko - niestety - uległo zapomnieniu. Może więc, przy tych" wykopaliskach" spróbuję odszukać stracony czas...:)Czas, będący najprostszą rzeczą, czas pokrywający coraz grubszą warstwą kurzu ulotną część mnie.Szanujmy wspomnienia i cieszmy się że są .:)

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Lądowanie na Księżycu - oglądane w Kątach Rybackich z rodzicami i braćmi w kwaterze wynajętej u ś.p. p. Ćwirty. Żadnych przeczuć co do późniejszych zainteresowań astronomicznych.

Kasjopeja pokazana mi przez najmłodszego syna na wygwieżdżonym, górskim  niebie, podczas narciarskiego wyjazdu do wsi Liptowska Tepliczka w Niskich Tatrach. On rozpoznaje a ja nie? Coś tu nie tak.

Mapy nieba drukowane systematycznie, jeszcze wtedy na całą stronę, w czytywanym "od zawsze" miesięczniku Wiedza i Życie. Tamże reklamy "żółtych" teleskopów i moja reakcja: ha, ha - kto takie rzeczy kupuje :))?

Zainteresowanie lornetkami - najpierw do przyrody.

I tak to poszło.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gwiazdeczka :) Ciekawska poruszyła ciekawy temat: muzyka a marźnięcie pod gwiazdami. Każdy pewnie ma coś tam swojego co mu się kojarzy, a mnie do tego stopnia wzięło że jak nie mam albumu " Dark Side of the Moon" przy sobie na sesji albo na zlocie to się dziwnie czuję. Solówki Gilmoura po prostu współbrzmią z kometą, z Plejadami, z pięknem mgławic Oriona, z rozłożystymi skrzydłami Łabędzia. Bez tego nie ma zabawy....

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Muzyka podczas obserwacji?

Świętokradztwo!

Jak można nie wsłuchiwać się w odgłosy nocy, pohukiwania puszczyka, poszczekiwania lisa? :))

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moje pierwsze zetknięcie z astronomią to kontakt z książką "Niebo na dłoni", którą moja ciocia miała w swej pokaźnej bibliotece. Mogłem ją czytać i przeglądać godzinami. Później był prezent od mojego taty - lunetka Tourist 20x50 i pierwsze obserwacje. Cholerstwo ciężko było utrzymać w rękach (zwłaszcza dziesięciolatka), ale frajda była. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie rozkręcił jej na drobe kawałki. Wysypały się z niej
jakieś szkiełka. Po kilku dniach kombinacji udało mi się uzyskać taki układ, który dawał ze 50 powiększenia. I pierwszy widok pierścieni Saturna :) .
Pierwsze obserwacje M13, którą z podwórka domu rodzinnego było widać gołym okiem...
Zbudowałem sobie szałas z którego prowadziłem obserwacje, moje pierwsze i jedyne obserwatorium :) . Do dziś zapach palonej świeczki pomieszany z zapachem dymu z komina przypomina mi o tamtych chwilach.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja podobnie jak Janko lubię ciszę i słuchanie natury. Muzyka na obserwach i foto troszkę mnie drażni.
Niemniej jesienny zlot w Zatomiu i ryk jeleni jest pisząc delikatnie lekką przeginjką - szczególnie ten rok był obfity w ich decybele :)

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Jacek E. napisał:

...Niemniej jesienny zlot w Zatomiu i ryk jeleni jest pisząc delikatnie lekką przeginjką - szczególnie ten rok był obfity w ich decybele :)

Te jelenie to mają bardzo niemiły głos, zwłaszcza gdy się ich słucha schodząc z Ornaku na Iwaniacką Przełęcz, bez latarki, w całkowitej ciemności i po całodziennej wędrówce granią Doliny Chochołowskiej.

Taki to człowiek kiedyś był głupi (i taki mocny :))).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie Janko czy Wesel nie cytuję,ale muzyka to rzecz gustu.Uwielbiam ROCK i pojęcia nie macie jak ta MUZA pasi do obserwacji..

Nie ważne kto gra czy Pink Floyd czy kto inny,ważne by grało w duszy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może to i były wtorkowe wydania "ŚM"...Pamięć już nie taka... Żeby tak dało się wymienić, na nowa kość RAM. 😉

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)