Skocz do zawartości

Kupię kosę


Szarlej

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

Kupię kosę ręczną (samo ostrze), prawą, produkcji polskiej z logiem SFK (Starobielska Fabryka Kos), "siódemkę" lub "ósemkę" (ostrze 70cm albo 80cm). Fabryka zakończyła działalność bodajże w 2011 roku, więc pozostaje polować na używki. Może komuś taka kosa zalega gdzieś w gospodarstwie, może ktoś zna kogoś, kto ma i już nie potrzebuje. 
Ja potrzebuję do koszenia swojej działki. Lubię kosić ręcznie, a na chiński szmelc oferowany w obecnych czasach na rynku nie mogę patrzeć.

Proszę o kontakt przez PW albo na 691 712 363

Paweł

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu jest jedna, chyba nawet dostępna (wizualnie)  - ale trzeba by Panasa podpytać. :)

kosa.thumb.jpg.5440268e43fd437a977a87aba6579fb4.jpg

Sorki Paweł za off, później  po sobie posprzątam. ;) 

Edyta - mam potwierdzenie, że widać: 

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie kiedyś dziadek nauczył ale początki były straszne. Z tego wszystkiego najlepiej mi się ostrzyło osełką haha. Bo co zaryłem w ziemię to musiałem od nowa ostrzyć...

 

 

 

Może ta kosa jeszcze jest w szopce... Jak będę u ojca na wsi to zobaczę..

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Szarlej napisał:

Przyznać się, kto jeszcze potrafi kosić kosą ręczną? :-))

Dziadek nauczył jakieś 30 lat temu. Koszenie szło dobrze, gorzej z osełką i ostrzeniem- strasznie się bałem, że palce sobie poobcinam ;)

Jednak czasy się zmieniają i obecnie koszę małą podkaszarką spalinową. Szybciej, wygodniej i też sobie człowiek pomacha.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, lukost napisał:

Tu jest jedna, chyba nawet dostępna (wizualnie)  - ale trzeba by Panasa podpytać.

Ale to jest chyba lewa, a miała być prawa.

12 godzin temu, Szarlej napisał:

Przyznać się, kto jeszcze potrafi kosić kosą ręczną? :-))

Raz próbowałem, jak mnie mieszczucha rodzice wysłali kiedyś na wieś. Widząc mój wielki talent i grację szybko przydzielono mi jednak inne zadanie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem już trochę "wiekowy", i z kosą jestem za pan brat. Dziadek mnie nauczył i powiedział, że z kosą to trzeba jakby tańczyć. :) Jak dobrze tańczysz, to kosa sama ścina trawę, a ty ją tylko prowadzisz. :))

20200622_104857.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się uczyłem i kosiłem, ostrzyłem, jak miałem jakieś 7-8 lat, niestety później dziadek zmarł. A nawet zdarzało mi się klepać, ale różnie z tym bywało :D 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Szarlej napisał:

Przyznać się, kto jeszcze potrafi kosić kosą ręczną? :-))

Ja koszę taką kosą. Sporą część działki zostawiłem przyrodzie, jednak dla zachowania bioróżnorodności raz do roku wypada skosić, przy czym nie jednocześnie, ale etapami. Ja koszę chaotycznie ;). Jak mnie najdzie ochota, to wykaszam sobie jakąś ścieżkę itp.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, pguzik napisał:

Ja koszę taką kosą. Sporą część działki zostawiłem przyrodzie, jednak dla zachowania bioróżnorodności raz do roku wypada skosić, przy czym nie jednocześnie, ale etapami. Ja koszę chaotycznie ;). Jak mnie najdzie ochota, to wykaszam sobie jakąś ścieżkę itp.

Też tak zamierzam robić u siebie. Póki co działka dopiero zarasta, po mulczowaniu ubieglej jesieni i potraktowaniu broną talerzową kilka miesięcy temu zieleni się coraz bardziej. Skarpę przy drodze już wartoby skosić, a nie chce mi się wdychać spalin, słuchać hałasu i bać się o wibrujące jaja, dlatego nie chcę kosy spalinowej.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po kilku latach przerwy w zeszłym roku kosiłem łąkę pod boisko, oczywiście pierwsze 10 minut to czasem cięcie gleby, po chwili przyzwyczajenia i dodatkowym głaskaniu (osełką) jechało się szybciej niż niektórzy chodzą. Ale teraz w życiu nie zdecydowałbym się jechać ramię w ramię przy koszeniu jak to kiedyś się robiło, nie wiem jak to było że nikt nikomu stopy nie dziabnął.

Kiedyś jak dziadek z ojcem kosili to ojciec leciał szybciej, ale wracał grabić, po dziadku grabić nie trzeba było.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze 3 lata temu , jeszcze przed "zbójecką ustawą" wykąpałem taką jedną ,na polu pod Rzeszowem. Była zardzewiała ale trochę Pepsi i gotowe :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć , operować ręczną kosą umiem bardzo dobrze, ostrzyć osełką raczej dobrze ale klepać to już słaba bajka. Niedoścignionym mistrzem klepania był mój dziadek ze strony ojca. Siadał na taboreciku , pieniek z wbitym , metalowym stemplem, młotek no i jazda. Jak wyklepał to była ostra jak diabli. Podobał mi się odgłos pociągnięcia podczas koszenia jak kładł się pokos. Babcia natomiast sporadycznie ale nieraz używała sierpa jak chciała naciąć pokrzyw czy innego zielska na dodatek do karmy dla trzody chlewnej ( świń ). Dawne czasy, pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Foton napisał:

Cześć , operować ręczną kosą umiem bardzo dobrze, ostrzyć osełką raczej dobrze ale klepać to już słaba bajka. Niedoścignionym mistrzem klepania był mój dziadek ze strony ojca. Siadał na taboreciku , pieniek z wbitym , metalowym stemplem, młotek no i jazda. Jak wyklepał to była ostra jak diabli. Podobał mi się odgłos pociągnięcia podczas koszenia jak kładł się pokos. Babcia natomiast sporadycznie ale nieraz używała sierpa jak chciała naciąć pokrzyw czy innego zielska na dodatek do karmy dla trzody chlewnej ( świń ). Dawne czasy, pozdrawiam.

Tak było ... A potem przewracanie drewnianymi grabiami, żeby wyschło na siano, potem płócienna chusta i heja do szopy... Teraz pewnie bym sobie krzywdę zrobił.... Chustą.... Haha 😁😁😁

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sierpem to i ja operowałem, ścinając kukurydzę do krojenia "na sieczkę" dla krów  albo lucernę dla królików. Ech, dzieciństwo na wsi... Wtedy bywały dni, kiedy nienawidziłem tej roboty. A teraz mieszkam w dużym mieście i "gospodarzę" na działce u Teścia. Drzewka i krzewy owocowe, ziemniaki, kilkanaście krzewów winorośli. Lubię od czasu do czasu porządnie się zmęczyć na świeżym powietrzu :-)) 

A Teść potrafi wyklepać kosę i już przyjął moje zlecenie, gdy tylko przesyłka dotrze 🙂

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Szarlej napisał:

Wykąpałeś w Pepsi?   
No cóż, kto bogatemu zabroni... :-))

Nie doceniasz mocy Pepsi! 😀

Onegdaj pod Moraskiem, kąpaliśmy w niej złom meteorytowy. 😃

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, piotrfie napisał:

@Szarlej - kosa - uniwersalna rzecz. Za Kościuszki przekuwali na sztorc. Szykujesz jakieś powstanie 😉 ?

Nie potrzeba cofać się aż do Kościuszki, we wrześniu 1939 w Gdyni powstała kompania kosynierów uzbrojona w kosy postawione na sztorc, można poczytać o niej na Wikipedii.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Szarlej napisał:

Ech, dzieciństwo na wsi... Wtedy bywały dni, kiedy nienawidziłem tej roboty.

Dokładnie,  mam takie same odczucia.

Za młodego jeździłem z tatą na gospodarkę do dziadka. W większości przypadków był to przymus.  Żniwa były najlepsze, pierwsza jazda traktorem, z tatą na przyczepie układającym snopki. Pamiętam bałem się  jak cholera tego zadania. Na strachu się skończyło. Fajnie było jak wszyscy schodzili z pola na obiad, rodzina wraz z ludźmi z wioski  którzy pomagali.  To była atmosfera.  A  po pracy, dziadek wyciągał flaszeczke swojskiego napitku. Także lubiłem chodzić po krowy na łąki,  jeździć po koniczynę (z kosą) i wiele innych. Najgorsze były wykopki, najnudniejsza praca dla młokosa. Cały dzień na polu z koszykiem  i  tylko ziemniaki do okoła. Następnie trzeba było je posortować na " sadzeniaki"  na następny rok, dla zwierząt i do spożycia. Również cały dzień kręcenia korbą maszyny sortujacej. Dopiero teraz człowiek sobie uświadamia jakie to wszystko było wspaniałe. Wspólna praca zacieśnia więzy rodzinne.

Szkoda że te czasy nie wrócą... Często proszę tatę aby opowiadał o tym jak wyglądało życie za jego młodości.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosa już u mnie. Poklepana, zamontowana na kosisku, naostrzona. Pomachałem sobie w weekend na polu z wysoką trawą, tnie jak złoto 🙂 
I ruchy się przypomniały, po jakichś dwudziestu latach przerwy od koszenia.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)