Skocz do zawartości
Acidtea

Zatom VIII Zlot astronomiczny - relacja

Rekomendowane odpowiedzi

Zatom VIII Zlot astronomiczny

 

27.03.2014

 

Dzień Pierwszy. Dzień pierwszy upłynął w moim przypadku pod znakiem integracji.  Koledzy z pokoju wybrali się nawet na pole za Pyrlandią. Mi raczej się nie chciało. Zresztą trochę się sam przed sobą usprawiedliwiałem, że niebo nie takie jak wcześniej, że chmury nachodzą. Zresztą może i fakt, że ostatni czas był mocno obłożony i stresujący, to tym bardziej organizm chciał się odstresować. A więc tej nocy nie padł żaden obiekt.

 

 

28/29.03.2014

 

Dzień Drugi. Po tydniu obiecywałem sobie dużo. Już za dnia miałem nadzieję, że zatomskie niebo wreszcie pokaże pazur i w pełni będzie można wykorzystać nockę. Tym razem z Yoopem wybraliśmy świetne miejsce na placu. Przede wszystkim równe i niezasłonięte przez samochody.

 

Zaczęło się od Jowisza, który był sprawdzany w okularze najpierw 20 a potem 7mm. W 20 prezentował się zacnie. Jednak prawdziwą moc pokazuje w krótszym okularze. Dużo detali wyraźnie widocznych. Naprawdę zacny widok, który daje wiele satysfakcji. Później na patelni pojawił się Mars, również obserwowany w 20 i 7. Jak dla mnie, jednak Mars nie przyniósł tak wiele frajdy jak Jowisz. Naprawdę podziwiam tych kolegów, którzy dostrzegają

białą czapę. Jak na takim malutkim punkciku można ją dostrzec?

 

Później przyszedł czas na tak zwane klasyki. Czepialsko można by powiedzieć wręcz - banały. Bo ile można się zachwycać mgławicą w Orionie lub gromadą otwartą w Bliźniakach?

 

A jednak.

Niebo wiosenne, a jednal jeszcze można podziwiać gwiazdozbiory zimowe. I tak, mini-paradę obiektów nieplanetarnych rozpoczęła "nieśmiertelna" M42. 

Po Orionie przyszła pora na Bliźnięta (łac. Gemini). A w nich po kolei: okazale prezentują się gromada otwarta skatalogowana przez Messiera pod numerem 35 (M35) wraz z sąsiadujacą gromadą NGC2158. Następnie, a jednak NGC2129. A po tej NGC'ce Cr89. Trzeba jednak przyznać, że opłaca się czasami dłużej poeksplorować niektóre obszary.

W międzyczasie sugerując się Polarisem, przeskoczyłem w rejon Wolarza (łac. Bootes). Jednak celem nie był Wolarz a gwiazdozbiór Psów Gończych (Canes Venatici), a w nim piękna gromada kulista M3.

Następny był Rak (łac. Cancer). W Raku piękna i ogromna otwarta gromada M44 zwana Żłóbkiem. A zaraz po niej M67, mniejsza ale również inspirująca. Obie gromady najbardziej podobają mi się w okularach 20 i 14.

W międzyczasie na polu wzbierała mgła. Parę razy musiałem skorzystać z suszarki. Ale warunki zaczęły się robić nieciekawe. Niebo było widać dość dobrze, ale jednak do wysokości 2m od gruntu zalegała warstewka mgły.

I przyszedł czas na wiosennego Lwa (łac. Leo). Ostatni akord to pierwszy tryplet Lwa. Najbardziej mnie ucieszyło, że z pełnym akompaniamentem. Czyli M65, M66 i NGC3628 plus NGC3593. Wszystkie widoczne jako mgiełki. Jednak mgiełki trypletu najbardziej widoczne. Ostatnia galaktyka NGC majaczyła, ale była dla mnie widoczna. Niestety brak mi większej wprawy, żeby określić więcej szczegółów wizualnych dla tych galaktyk. Z pewnym niedosytem około 1:30 opuszczałem pole. Zalegająca mgła dość skutecznie "wycinała" słabsze obiekty.

 

29/30.04.2014

I po dniu pełnym niespodzianek - w szczególności na spływie, przyszedł czas na wieczorową porę. Wracając z kolacji po drodze odwiedziliśmy obóz kolegów ze Szczecina. I wracając do Pyrlandii szliśmy przez pole obserwacyjne. Niestety już było widać, że zaczyna się ścielic mgła nad polem. Podjęliśmy decyzję, że przenosimy się na ogrodzoną posesję (działkę) przed Pyrlandią. W momencie przenosin wyglądało to fajnie. Nie było wcale mgły, ponieważ teren był lekko powyżej pola. Grunt utwardzony. Prąd doprowadziliśmy przedłużaczami z gniazda z naszego pokoju. Niestety okazało się, ze to miejsce ma też i wady. Po pierwsze skutecznie wycięta spora część horyzontu południowego ze względu na budynek Pyrlandii. Także wystarczyło około 3 godzin, żeby przestać już podziwiać Oriona. Następny minus był taki, że tego wieczoru tak mniej więcej do godziny 23:00 kilka razy przejeżdżały samochody, które skutecznie ogłuszały nasze oczy powodując spadek adaptacji oka do poziomu zerowego.

 

Jednak co było zrobić. Poleciałem z powrotem na pole, ale tutaj dość gęsto od mgły. Ludzi było widać, ale jednak Dobsy siedzą przy ziemi i widoczność od poziomu gruntu też ma znaczenienie.

Na pierwsy ogień poszły Bliźnięta (łac. Gemini) a w nich dwa obiekty. NGC2420 - mała gromada otwarta. Niezbyt spektakularna. A po niej NCG2392 - czyli mgławica znana jako głowa Eskimosa. A co się jej naszukałem to moje.

 

Następna była mgławica Krab w Byku (łac. Taurus). Mgławica ta wygląda w okularze jako spore pojaśnienie, podobne do jaśniejszego placka.

Później w Woźnicy (łac. Auriga) namierzyłem NGC1582. W okularze widoczne było kilka, lub przy dłuższym wpatrywaniu kilkanaście gwiazd rozrzuconych. Próbowałem dopaść sąsiednią NGC1664. Ale jednak nie wiedziałem jak ona wygląda. Przyznam się szczerze, że nie szukałem M-ek z Woźnicy. Myślę, że już je łatwo znajduje i wolę się skupić na obiektach, których jeszcze nie znam.

Następna była większa gromada otwarta NGC1582 w Perseuszu (łac. Perseus). Tą gromadę już znam. Ale stwierdziłem, że spróbuję ją odnaleźć.

Jednak mgła dotarła i tutaj. Na zakończenie spróbowałem poszukać szczęścia w Lwie (łac. Leo). Skupiłem się na drugim tryplecie Lwa. W okularze omiatając ten rejon i okularem 20 i 14mm widziałem 6 galaktyk. Myślę, że patrząc od dołu okularu, czyli od góry atlasu to były NGC3377, 3367, 3412, M105 zlewająca się z NGC3384 oraz M95 i M96. Jak na mnie spore wyzwanie. Odkrycie tylu galaktyk sprawiło mi dużo radości. Jednak martwi mnie fakt, że nie potrafię identyfikować łatwo obiektów. To znaczy, że nie mam szans, żeby zapuszczać się w rejon Panny lub warkocza Bereniki. Owszem, odnajdę mnóstwo plamek, ale prawdziwą sztuką jest zidentyfikować, co tak naprawdę kryje się za tą plamką. Na pewno wynika to też z mojego lenistwa. Bo to znaczy, że trzeba przysiąść na tyłku i spędzić jedną, dwie lub może więcej nocek, żeby to opanować.

Mgła stała się już na tyle nieznośna, że niestety znów około 2ej zabrałem się do pokoju. To jednak nie było to, co na jesiennym zlocie.

 

Podsumowując, zlot zaliczam do udanych, chociaż zostawił sporo niedosytu. Patrząc na listę obiektów - mizerna. Może jeśli bym się skupił na wyszukiwaniu M'ek to mogłaby być dłuższa. Chociaż trzeba przyznać, że od jesiennego zlotu na obserwacjach spotkaliśmy się tylko raz.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)