Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Nowa cena Uranii i zmiana numeru konta
Wysłane przez czart w 2017-12-04
Wiele produktów i usług dookoła drożeje, a to oznacza, iż "Urania" musi dostosować się do realiów rynkowych i jej cena nieco wzrośnie. Prenumerata będzie kosztować 72 zł, a pojedynczy numer w kiosku 14,90 zł. Zmianie uległ też numer konta bankowego.
Niestety koszty wydawania Uranii rosną - koszty druku, dystrybucji i innych usług. Nasiliło się to szczególnie w ostatnim okresie. Przykładowo, drastyczna podwyżka opłat pocztowych na początku 2017 roku mocno odbiła się na kosztach obsługi prenumeraty Waszego ulubionego czasopisma o astronomii i kosmosie. Można przypuszczać, że w perspektywie kolejnego roku inflacja jeszcze bardziej przyspieszy, a obecnie zamawiane prenumeraty dotyczą przecież przyszłego roku.
Ostatni raz zmienialiśmy cenę w styczniu 2014 r., czyli trzy lata temu. Aby "Urania" mogła się ukazywać, musi dostosować się do realiów rynkowych i dlatego od grudnia 2017 r. jej cena nieco wzrośnie. Prenumerata będzie kosztować 72 zł (do tej pory było to 60 zł), a pojedynczy numer w kiosku 14,90 zł (do tej pory było to 12,90 zł). Oczywiście podwyżka nie obejmuje aktualnie trwających prenumerat - jeśli ktoś zdążył zamówić i opłacić prenumeratę do wczoraj, to zaoszczędził kilka złotych.
Mamy nadzieję, że pomimo podwyżki pozostaniecie naszymi wiernymi Czytelnikami.
Przypominamy, iż niedawno zmianie uległ też numer konta bankowego. Jeśli opłacacie prenumeratę przelewem, to koniecznie uaktualnijcie dane. Nowy numer konta w Banku Millenium S.A. to 85 1160 2202 0000 0003 3341 8732. Adres odbiorcy to Polskie Towarzystwo Astronomiczne, ul. Bartycka 18, 00-716 Warszawa, natomiast w tytule wpłaty należy zaznaczyć na jaki okres jest to prenumerata i koniecznie podać adres do wysyłki.
Przy okazji przypominamy, iż trwa promocja dla prenumeratorów Uranii. Możecie nabyć nową grę planszową "Pierwsi Marsjanie - przygody na Czerwonej Planecie" ze specjalnym rabatem. Koszt gry wraz z wysyłką kurierem to dla prenumeratorów 160 zł. Mamy okres przedświąteczny, a gra może być świetnym prezentem pod choinkę dla fana kosmosu ;-)
Zestawienie nowych cen prenumeraty:
•    Prenumerata roczna (6 numerów) - 72 zł
•    Prenumerata przedłużona (12 numerów) - 144 zł
•    Prenumerata zagraniczna jest 100% droższa od krajowej.
•    Prenumerat indywidualna dla członków PTMA - 50 zł
•    Prenumerat zbiorowa dla członków PTMA - 40 zł
•    Prenumerata sponsorowana dla szkół i nauczycieli (z dopłatą z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego) - 35 zł
 
Więcej informacji:
•    Prenumerata Uranii - dokładne informacje
•    Zamów prenumeratę w sklepie internetowym Uranii
•    Promocja prenumeraty: ekstra zniżka na grę planszową "Pierwsi Marsjanie"
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nowa-cena-uranii-zmiana-numeru-konta-3854.html

Nowa cena Uranii i zmiana numeru konta.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wendy Mensink – TEDxYouth@BSN
2017-12-05. Krzysztof Kanawka
Jak zacząć działalność w sektorze kosmicznym? Ciekawym przykładem jest Wendy Mensink z Holandii – dziś kierującej małą firmą Viridian Raven.
Dla Wendy kosmos był zawsze inspiracją. Jednak rozpoczęcie pracy w sektorze kosmicznym nie był łatwe. Pierwsze pomysły na kosmiczny biznes tworzyła między w ramach pierwszego StartupWeekendSpace w Europie, który odbył się w Bremie w 2015 roku.
Dziś Wendy jest jedną z dwóch założycielek firmy Viridian Raven, której celem jest użycie danych obserwacji Ziemi (EO) dla potrzeb monitorowania lasów. Jej firma jest aktualnie wspierana w holenderskim centrum inkubacji biznesowej ESA.
Wendy z wykształcenia nie jest inżynierem, a grafikiem i designerem. Jednak w przypadku biznesu kosmicznego bardzo często najważniejszy jest przede wszystkim pomysł i jego konsekwentne rozwijanie. Warto podkreślić, że w przypadku nowych usług i produktów bazujących na danych satelitarnych koszty i czas wejścia na rynek może być znacznie krótszy, niż w przypadku produkcji sprzętu do zastosowań kosmicznych.
Mieliśmy przyjemność poznać Wendy Mensink m.in. na Disrupt Space 2016 w Bremie i zdecydowanie zachęcamy do wysłuchania jej historii.
(TEDx)
http://kosmonauta.net/2017/12/wendy-mensink-tedxyouthbsn/

 

Wendy Mensink – TEDxYouth@BSN.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy na tym zdjęciu jest pingwin? – czyli o korzyściach z przetwarzania zdjęć satelitarnych
2017-12-05. Redakcja
Jak wygląda Ziemia z orbity? Jaką jakość ma powietrze w Pekinie czy w Poznaniu? To dzięki danym z systemów satelitarnych możemy się tego dowiedzieć.Pomiary wykonywane przez satelity pozwalają nam sprawniej przeciwdziałać klęskom żywiołowym. Dzięki nim jesteśmy w stanie wcześnie zaobserwować rozprzestrzeniające się pożary lasów, monitorować stan rzek zagrożonych powodzią lub otrzymywać sygnały alarmowe o zbliżających się wybuchach wulkanów. Dziś dysponujemy niedostępnymi wcześniej danymi na temat skali zanieczyszczeń środowiska naturalnego. Dzięki interpretacji danych uzyskanych z satelitów wiemy, jak szybko rozrastają się miasta, jaką wielkość ma pokrywa lodowa na biegunie południowym oraz jak wyglądają nasze lasy.
O tym jakie korzyści płyną z przetwarzania danych satelitarnych i do czego je wykorzystywać będzie można dowiedzieć się podczas spotkania organizowanego przez Creotech Instruments S.A., które odbędzie się 11 grudnia, o godzinie 17.00 w Planetarium Niebo Kopernika. Współorganizatorami spotkania jest Centrum Nauki Kopernik oraz działające przy nim Biuro Edukacji Kosmicznej ESERO. Otwarty wykład poprowadzi dr hab. inż. Przemysław Kupidura z Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej.
– Będę chciał wprowadzić uczestników wykładu w zagadnienia związane z teledetekcją i przetwarzaniem obrazu z satelitów – mówi dr hab. inż. Przemysław Kupidura – Uczestnicy dowiedzą się także w jaki sposób pozyskiwać można informacje ze zdjęć satelitarnych i jak radzić sobie z problemami, związanymi z analizą tego typu danych.
Organizatorzy zapraszają studentów nauk ścisłych, młodych profesjonalistów oraz po prostu wszystkich chcących zgłębić temat niesamowitych możliwości jakie dają współczesne satelity w dziedzinach nauk o Ziemi, informatyki, ale również nauk społecznych. W spotkaniu mogą wziąć udział wszyscy zainteresowani tematem wykorzystywania danych satelitarnych. Udział w wykładzie jest bezpłatny po wcześniejszej rejestracji. Formularz rejestracyjny dostępny jest tutaj.
Wykładowi towarzyszyć będzie zamknięte spotkanie adresowane do wszystkich zainteresowanych tworzeniem usług opartych o wykorzystywanie danych satelitarnych, w czasie którego dr hab. inż. Przemysław Kupidura omówi założenia programu Copernicus oraz przykłady zastosowań zdjęć satelitarnych pochodzących z satelitów serii Sentinel w obszarach takich jak rolnictwo, leśnictwo, ochrona środowiska. Formularz rejestracyjny na to spotkanie dostępny jest tutaj.
Wydarzenie ma również stroją stronę na Facebooku.
Copernicus Relay – czyli dane satelitarne dla nas wszystkich
Wykład jest kolejnym z cyklu wydarzeń organizowanych przez Creotech Instruments S.A. będącego członkiem programu Copernicus Relays wraz z Centrum Informacji Kryzysowej oraz Blue Dot Solutions. W ramach programu, Creotech, który wspólnie z firmą CloudFerro stworzył platformę EO Cloud służącą do przetwarzania w chmurze danych satelitarnych, edukuje i wspiera inicjatywy promujące wykorzystywanie danych pozyskiwanych z satelitów obserwacji Ziemi. Copernicus Relays to część unijnego programu Copernicus koordynowanego przez Komisję Europejską we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną i innymi europejskimi instytucjami. Jego celem jest dostarczanie informacji o Ziemi, pochodzących z floty satelitów Sentinel oraz rozwijanie serwisów informacyjnych opartych na satelitarnych obserwacjach Ziemi.
Program ESERO-Polska – czyli edukacja kosmiczna
Europejskie Biuro Edukacji Kosmicznej ESERO jest programem edukacyjnym Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). W Polsce jego koordynatorem jest Centrum Nauki Kopernik. ESERO większość swoich działań kieruje do środowiska edukacji szkolnej. Podstawowym celem programu jest zainteresowanie młodzieży naukami ścisłymi i inżynierią poprzez wykorzystywanie wątków kosmicznych. W ramach projektu organizowane są m.in. uczniowskie konkursy astronautyczne (CanSat, Astro Pi). Ponadto program inspiruje młodych ludzi do zainteresowania się ścieżkami kariery w sektorze kosmicznym, poprzez organizowanie spotkań z profesjonalistami zajmującymi się na co dzień technologią „nie z tej ziemi”.
Dziękujemy Panu Dawidowi Michnikowi za nadesłanie tekstu.
http://kosmonauta.net/2017/12/czy-na-tym-zdjeciu-jest-pingwin-czyli-o-korzysciach-z-przetwarzania-zdjec-satelitarnych/

Czy na tym zdjęciu jest pingwin – czyli o korzyściach z przetwarzania zdjęć satelitarnych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gromada galaktyk zakrzywiająca czas i przestrzeń
Dnia 05/12/2017
Powyższe zdjęcie wykonane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a przedstawia odległą gromadę galaktyk Abell 2537.
Gromady galaktyk takie jak ta zawierają tysiące galaktyk w różnym wieku, różnych kształtów i rozmiarów, które łącznie charakteryzują się masą tysiące razy większą od masy Drogi Mlecznej. To naprawdę kolosalne zgrupowania galaktyk – największe struktury we Wszechświecie związane ze sobą grawitacyjnie.
Gromady doskonale nadają się do badania tajemniczych zjawisk kosmicznych takich jak ciemna energia czy ciemna materia, które zakrzywiają przestrzeń.  Wewnątrz gromady takiej jak Abell 2537 jest tak dużo masy, że jej grawitacja ma widoczny wpływ na otoczenie. Grawitacja Abell 2537 zakrzywia strukturę czasoprzestrzeni, przez co światło  wokół niej podróżuje po zakrzywionych ścieżkach. Tego typu zjawisko odpowiada za powiększanie obrazu tego co znajduje się daleko za ową gromadą galaktyk, a co nie byłoby dostrzegalne z Ziemi gdyby na drodze nie stanęła gromada galaktyk. Abell 2537 to wyjątkowo wydajna soczewka grawitacyjna, co widać po łukach otaczających centrum gromady. W rzeczywistości są to odległe galaktyki, których obraz został zniekształcony przez pole grawitacyjne gromady Abell 2537.
To spektakularne zdjęcie zostało zarejestrowane za pomocą kamery Advanced Camera for Survyes oraz Wide-Field Camera 3 w ramach programu obserwacyjnego RELICS.
Źródło: NASA
http://www.pulskosmosu.pl/2017/12/05/gromada-galaktyk-zakrzywiajaca-czas-i-przestrzen/

Gromada galaktyk zakrzywiająca czas i przestrzeń.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co nowego u anteny z Arecibo?
Wysłane przez kuligowska w 2017-12-05
Wrześniowe uderzenia huraganów Irma i Maria pozostawiły duże zniszczenia na Karaibach. Maria zadała szczególnie dotkliwy cios w Puerto Rico, a jedną z jej ofiar stał się także... słynny radioteleskop z Arecibo. Ale to nie jedyny jego problem.
Choć cały obiekt zdołał uniknąć poważnych uszkodzeń, jeden z jego głównych odbiorników oderwał się i spadł na położoną poniżej czaszę anteny, przebijając ją w tym miejscu. Normalną, operacyjną pracę obserwatorium radiowego udało się przywrócić dopiero mniej więcej miesiąc temu.
To jednak nie jedyny i nie największy problem słynnej, ponad trzystumetrowej anteny z ostatnich lat. W ubiegłym roku amerykańska organizacja finansująca naukę - National Science Foundation zasygnalizowała zamiar zredukowania i ostatecznie zaprzestania finansowania tego obiektu w ciągu następnych kilku lat. Co gorsza, NSF wydała także oświadczenie o jego szkodliwym oddziaływaniu na środowisko, co mogło ostatecznie doprowadzić do całkowitego demontażu czaszy radioteleskopu w celu przywrócenia okolicznego środowiska naturtalnego do jego pierwotnego stanu.
Agencja kosmiczna NASA planuje obecnie finansowanie nowego radaru mającego wykrywać potencjalnie groźne dla nas obiekty NEO - na przykład pobliskie asteroidy. Problem w tym, że jego utrzymanie może kosztować nawet 3,6 miliona dolarów rocznie. Kwestią sporną jest przy tym dalsze utrzymywanie radiotelskopu i systemu radarowego w Arecibo. Pojawił się także pomysł znalezienia innych podmiotów i organizacji, które przejęłyby dużą część obecnego finansowania tego obserwatorium.
Ale spokojnie - na dziś dzień wielka antena jest w zasadzie bezpieczna. Zamknięcie nie grozi jej w każdym razie przez następne pięć lat. NSF przyjęła plan zakładający utrzymanie ośrodka Arecibo w niezmienionej formie i jednocześnie poszukiwanie jego dalszego, alternatywnego finansowania. Współfinansowaniem tym jest zainteresowanych zdaniem jej przedstawicieli już kilka różnych organizacji.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Obserwatorium Arecibo
 
Źródło: Sky & Telescope
Na zdjęciu: odbiorniki radioteleskopu Arecibo zawieszone ponad jego 305-metrową czaszą. Wrzecionowaty, 30-metrowy odbiornik widoczny po prawej stronie oderwał się podczas huraganu Maria we wrześniu 2017 roku.
Źródło: Sky & Telescope / J. Kelly Beatty
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/co-nowego-anteny-arecibo-3850.html

 

 

 

Co nowego u anteny z Arecibo.jpg

Co nowego u anteny z Arecibo2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Leonidy 2017 - podsumowanie
Wysłane przez zoladek w 2017-12-05
W minionych dniach obserwowaliśmy ostatnie meteory z roju Leonidów. Na stronie www.imo.net znaleźć można kompletny profil aktywności stworzony na podstawie obserwacji wizualnych. Maksymalną aktywność obserwowano o świcie 17 listopada, ZHR osiągnął wartość 21 +-4.
Pierwsze obserwacje Leonidów dotarły do IMO 13 listopada, podczas kolejnych dwóch nocy aktywność kształtowała się na poziomie ZHR poniżej 10. W nocy z 16 na 17 listopada odnotowano wyraźnie większą aktywność z maksimum o godzinie 3:58UT 17 listopada 2017 (ZHR=21). Aktywność większa od ZHR=10 utrzymywała się przez kolejne 3 noce, następnie obserwowano stopniowy i równomierny spadek ZHR, ostatnie leonidy obserwowano 30 listopada kiedy to ZHR spadł do wartości 4.
Wykres powstał na podstawie danych pochodzących od 21 obserwatorów, z 50 sesji obserwacyjnych podczas których określono 102 przedziały obserwacyjne. Podczas obliczeń założono stały współczynnik masowy r = 2.5. Większość tegorocznych obserwacji Leonidów pochodzi z Niemiec, Indii oraz USA.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/leonidy-2017-podsumowanie-3861.html

Leonidy 2017 - podsumowanie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dwie superziemie krążące wokół K2-18
Dnia 05/12/2017
Najnowsze dane zebrane przez naukowców z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) wskazują, że mało znana egzoplaneta K2-18b może być powiększoną wersją Ziemi. Co ciekawe, przy okazji naukowcy odkryli, że planeta ta może posiadać sąsiadkę.
„Okazja do zmierzenia masy i gęstości K2-18b była ekscytująca, ale odkrycie przy tym zupełnie nowej egzoplanety to naprawdę świetny wynik” mówi główny autor artykułu Ryan Cloutier, doktorant na Uniwersytecie w Montrealu.
Obie planety krążą wokół K2-18, czerwonego karła oddalonego od nas o około 111 lat świetlnych w kierunku gwiazdozbioru Lwa. Gdy po raz pierwszy odkryto K2-18b w 2015 roku, naukowcy dostrzegli, że planeta ta krąży w ekosferze swojej gwiazdy macierzystej, dzięki czemu na jej powierzchni potencjalnie może znajdować się woda w stanie ciekłym, kluczowy element sprzyjający powstaniu życia takiego jakie znamy.
Zestaw danych wykorzystany przez badaczy został zebrany za pomocą instrumentu HARPS (High Accuracy Radial Velocity Planet Searcher) zainstalowanego po 3,6-metrowym teleskopie w Obserwatorium La Silla w Chile. HARPS umożliwia wykonywanie pomiarów prędkości radialnych gwiazd, na które wpływ ma obecność planet. Stąd też instrument ten umożliwia odkrywanie bardzo małych planet krążących wokół tych gwiazd.
Aby określić czy K2-18b jest powiększoną wersją Ziemi czy pomniejszoną wersją Neptuna, badacze musieli najpierw określić masę tej planety na podstawie pomiarów prędkości radialnej gwiazdy wykonanych za pomocą HARPS.
„Jeżeli uda się określić masę i promień, można też określić gęstość planety, która dużo mówi nam o tym, z czego zbudowana jest taka planeta” mówi Cloutier.
Po skorzystaniu z nauczania maszynowego przy określaniu masy planety, Cloutier wraz ze współpracownikami doszedł do wniosku, że planet albo jest głównie skalistą planetą z cienką atmosferą gazową – tak jak Ziemia, ale większa – albo planetą pokrytą globalnym oceanem i grubą warstwą lodu na powierzchni.
„Na podstawie obecnych danych nie jesteśmy w stanie wyeliminować żadnej z tych dwóch możliwości” mówi. „Jednak za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST) będziemy w stanie zbadać atmosferę planety i sprawdzić czy planeta ma rozległą atmosferę czy jednak jest to planeta pokryta wodą”.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który zostanie wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2019 roku, będzie kluczowym narzędziem w badaniu wielu aspektów Układu Słonecznego, wczesnego Wszechświata i egzoplanet.
„Zapotrzebowanie na ten teleskop jest ogromne, dlatego bardzo dokładnie należy wybierać egzoplanety, którym będzie się przyglądał” mowi Rene Doyon, współautor artykułu, który także jest głównym badaczem NIRISS, instrumentu Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej zainstalowanego na pokładzie JWST.
„K2-18b jest jednym z najlepszych celów do badania atmosfer egzoplanet, i z pewnością będzie blisko szczytu listy celów badawczych”.
To właśnie podczas przeglądania danych dotyczących K2-18b Cloutier zauważył coś nietypowego. Oprócz sygnału powtarzającego się co 39 dni odpowiadającego rotacji K2-18, i sygnału powtarzającego się co 33 dni – pochodzącego od K2-18b, zauważył jeszcze jeden sygnał powtarzający się co 9 dni.
„Gdy po raz pierwszy położyliśmy dane na stole, zastanawialiśmy się co to może być. Przede wszystkim należy się upewnić, że to nie jest po prostu szum. Aby to zweryfikować należy przeprowadzić dokładną analizę. Jednak od początku wszystko wskazywało na to, że to jeszcze jedna planeta” mówi Cloutier.
Nowo odkryta planeta K2-18c jest bliżej swojej gwiazdy macierzystej i najprawdopodobniej jest zbyt gorąca, aby znajdować się w ekosferze gwiazdy. Niemniej jednak wstępne wyniki wskazują, że to także jest superziemia.
Źródło: University of Montreal
http://www.pulskosmosu.pl/2017/12/05/dwie-superziemie-krazace-wokol-k2-18/

Dwie superziemie krążące wokół K2-18.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak ma wyglądać arabskie miasto na Marsie

2017-12-06.

Zjednoczone Emiraty Arabskie zamierzają zbudować pierwsze marsjańskie miasto w ciągu 100 lat. Nie wszyscy dotrwamy do tego czasu, więc na razie miasto możemy podziwiać na wizualizacjach.

Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich umieściły na YouTube film będący wirtualną wycieczką po marsjańskim mieście. Ma ono powstać do 2117 r., o czym zapewnia emir Dubaju Muhammad ibn Raszid Al Maktum. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mają żadnego doświadczenia w lotach kosmicznych, ale dysponują ogromnymi środkami finansowymi, które problem ten mogą rozwiązać.

Na załączonym materiale wideo można wręcz doświadczyć spaceru po marsjańskiej metropolii nazwanej Miastem Mądrości. Obecne są tu wszystkie placówki, które znajdą się w mieście - od laboratoriów po kompleksy mieszkalne.

Projekt Mars 2117 ma być zamieszkany przez 600 000 osób z całego świata. Mimo iż Czerwona Planeta jest zimnym i niegościnnym miejscem, to może udać się uczynić ją przyjaźniejszą. Zjednoczone Emiraty Arabskie wciąż nie mają pojęcia, jak skolonizować Marsa - nieznana jest lokalizacja miasta oraz techniki użyte, do jego wzniesienia.

 
http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-tak-ma-wygladac-arabskie-miasto-na-marsie,nId,2473424

Tak ma wyglądać arabskie miasto na Marsie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zanieczyszczenie nieba światłem nie maleje!
Wysłane przez kuligowska w 2017-12-06
Zmiana oświetlenia dużych miast z lamp sodowych na diody ledowe najwyraźniej nie przyczyniła się do zmniejszenia zanieczyszczenia nieba światłem. Przeciwnie - problem ten zdaje się narastać.
Przejście na oświetlenie LED miało w zamierzeniu zredukować zużycie energii i pomóc w przywróceniu ciemnego nieba ponad obszarami zamieszkanymi przez człowieka. Dane satelitarne wyraźnie wskazują jednak na to, że pomysł ten nie przyniósł oczekiwanych efektów.
W tym roku naukowcy zbadali dokładnie obrazy Ziemi widzianej za pośrednictwem instrumentu VIIRS (Visible Infrared Imaging Radiometer Suite) zainstalowanego na pokładzie okrążającego Ziemię, biegunowego satelity fińskiego Suomi NPP. Celem był dokładny pomiar zmian w globalnej emisji światła w okresie od października 2012 do października 2016. VIIRS jest pierwszym w historii dobrze skalibrowanym radiometrem - naukowym urządzeniem pozwalającym na tego typu monitorowanie nocnych świateł cywilizacyjnych. Wcześniejsze tego rodzaju pomiary były możliwe tylko dzięki mniej dokładnym i nieskalibrowanym czujnikom, a także... satelitom wojskowym.
VIIRS obserwuje Ziemię w świetle widzialnym i w bliskiej podczerwieni. Każdy jeden piksel zbieranych przez niego codziennie obrazów pokrywa mniej więcej połowę kilometra kwadratowego powierzchni. Tak duża przestrzenna zdolność rozdzielcza pozwala naukowcom lepiej niż kiedykolwiek przedtem badać globalny rozkład sztucznych źródeł światła. Wynik tych badan może jednak zasmucić astronomów - okazuje się bowiem, że zanieczyszczenie ziemskiego nieba światłem jest coraz większe, a na uśrednionej Ziemi noce są coraz jaśniejsze. Pomiędzy rokiem 2012 a 2016 ilość sztucznych świateł wzrosła o około 9.1%!
Przejście na światła ledowe, w zamierzeniu mające pomóc w zachowaniu ciemnego nieba ponad obszarami silnie zurbanizowanymi, zdaje się nie mieć na to pozytywnego wpływu - krótko mówiąc, starania te jak na razie niewiele pomagają. Choć generalnie lampy LED przyczyniają się do oszczędzania energii w mniejszych skalach, w skali globu osiągnięty w ten sposób zysk dla pewnych obszarów jest skutecznie rekompensowany przez... nowe lub jeszcze jaśniejsze źródła świateł pojawiające się w innych miejscach. Innymi słowy, zastosowanie tańszych w eksploatacji źródeł światła mogło zdaniem naukowców skutkować raczej... większą ilością całkowitego oświetlenia.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Satelita Suomi NPP
•    Artykuł naukowy "Artificially lit surface of Earth at night increasing in radiance and extent" (Kyba et al., Science Advances)
 
Źródło: Sky and Telecope
Na zdjęciu: zmiany w barwach i natężeniu oświetlenia miejskiego zaobserwowane we włoskim mieście Mediolan w latach 2012 - 2015. Wtedy miało też miejsce przejście z lamp sodowych na białe diody LED.
Źródło: International Dark-Sky Association / NASA
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zanieczyszczenie-nieba-swiatlem-narasta-3858.html

Zanieczyszczenie nieba światłem nie maleje!.jpg

Zanieczyszczenie nieba światłem nie maleje!2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Słońce weszło w trzynasty znak zodiaku, który oficjalnie nie istnieje
2017-12-06.
Wpływ Księżyca sprawia, że od czasów Babilończyków, którzy nazywani byli pierwszymi astronomami, zmieniło się położenie Słońca na tle gwiazdozbiorów. To oznacza, że Twój znak zodiaku może być błędny, bo jest ich trzynaście, a nie dwanaście. Sprawdź.
Siły grawitacyjne Księżyca mają niebagatelny wpływ na obrót Ziemi wokół własnej osi. Ruch obrotowy jest systematycznie spowalniany. Miliony lat temu nasza planeta obracała się znacznie szybciej, przez co doba trwała znacznie krócej. Z biegiem kolejnych epok ruch obrotowy był spowalniany przez wpływ grawitacyjny Księżyca.
Zmiany są widoczne nie tylko na przestrzeni milionów lat, lecz także w perspektywie zaledwie 3 tysięcy lat. Pierwsze spisane obserwacje astronomiczne pochodzą z czasów Babilonu, gdzie po raz pierwszy nazwano gwiazdozbiory. Nie było ich jednak dwanaście, tak jak w czasach obecnych, lecz trzynaście.
Według astronoma Parke Kunkle'a brakującą dziś konstelacją jest Wężownik, znajdujący się między Skorpionem a Strzelcem. Słońce wkracza w niego corocznie 30 listopada i przemierza go aż do 17 grudnia.
W astrologii ten znak nie jest brany pod uwagę, ponieważ w czasach Babilończyków nie stykał się on z ekliptyką, po której pozornie wędruje Słońce. Jednak w czasach obecnych Słońce przecina ten gwiazdozbiór i należałoby go uznać w horoskopach.
Astrolodzy wzbraniają się przed tym, ponieważ znak Wężownika to składowa dawnego gwiazdozbioru Węża, który uważany jest za symbol szatana. Gwiazdozbiór ten jest związany z Eskulapem (Asklepiosem), greckim bogiem sztuki lekarskiej, który potrafił wskrzeszać zmarłych.
Zgodnie z mitologią grecką Zeus zabił go na prośbę Hadesa, króla podziemia, gdyż stanowił dla niego zagrożenie. Zeus umieścił go na pamiątkę na niebie wraz z wężem, pomagającym mu zbierać zioła, który dzisiaj stanowi gwiazdozbiór Węża, podzielony przez Wężownika na dwie części, głowę i ogon węża.
Jakie są osoby spod znaku Wężownika? Wężownik jest typem introwertyka. Spędza czas w samotności, przejawia zachowania antyspołeczne, nie dominuje w grupach. Ukrywa swoje spostrzeżenia i pragnienia, roztacza wokół siebie aurę tajemniczości. Najważniejszą rzeczą dla niego jest przetrwanie. Wężownik stroni od osób, które są bojaźliwe lub nieufne.
Kontroluje umysły, przymila się do swoich wrogów, w ten sposób nimi manipulując. Osoba spod tego znaku skrywa tajne informacje. Może otworzyć puszę Pandory, ujawniając skandale i spiski. Potrafi zniszczyć swoich oprawców. Wężownicy mają też szczytne ideały, są pomysłowe, inteligentne, wizjonerskie i długowieczne.
Gdyby w astrologii zaszły zmiany i znak Wężownika brany byłby pod uwagę, co na niektórych serwisach o tej tematyce od jakiegoś czasu ma już miejsce, to okres obowiązywania poszczególnych znaków zodiaku uległby zmianom i wyglądałby następująco:
Koziorożec: 21 stycznia - 16 lutego,
Wodnik: 17 lutego - 11 marca,
Ryby: 12 marca - 18 kwietnia,
Baran: 19 kwietnia - 13 maja,
Byk: 14 maja - 21 czerwca,
Bliźnięta: 22 czerwca - 20 lipca,
Rak: 21 lipca - 10 sierpnia,
Lew: 11 sierpnia - 16 września,
Panna: 17 września - 30 października,
Waga: 31 października - 23 listopada,
Skorpion: 24 listopada - 29 listopada,
Wężownik: 30 listopada - 17 grudnia,
Strzelec: 18 grudnia - 20 stycznia.
Źródło: TwojaPogoda.pl
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-12-06/slonce-weszlo-w-trzynasty-znak-zodiaku-ktory-oficjalnie-nie-istnieje/

Słońce weszło w trzynasty znak zodiaku, który oficjalnie nie istnieje.jpg

Słońce weszło w trzynasty znak zodiaku, który oficjalnie nie istnieje2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najodleglejsza dotąd czarna dziura
Dnia 06/12/2017
Naukowcy odkryli rzadki relikt po wczesnym wszechświecie: najodleglejszą jak dotąd odkrytą supermasywną czarną dziurę. Ta pożerająca materię bestia charakteryzuje się masą 800 milionów razy większą od masy Słońca – co jest zdumiewającą wartością zważając na tak młody wie. Badacze ogłosili swoje odkrycie w artykule opublikowanym w periodyku Nature.
„Ta czarna dziura rozrosła się znaczniej niż się spodziewaliśmy w ciągu zaledwie 690 milionów lat po Wielkim Wybuchu, i stanowi poważne wyzwanie dla naszych teorii opisujących powstawanie czarnych dziur” mówi współautor opracowania Daniel Stern z NASA Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie.
Astronomowie połączyli dane zebrane za pomocą Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE) z danymi z teleskopów naziemnych i zidentyfikowali potencjalne odległe obiekty badań. Następnie owe obiekty były obserwowane za pomocą teleskopów Magellana w Chile. Eduardo Banados, astronom z Obserwatorium Carnegie odpowiadał za wyłuskiwanie spośród setek milionów obiektów obserwowanych przez WISE tych obiektów, które warto byłoby zbadać dokładniej za pomocą teleskopów Magellana.
Aby czarne dziury mogły stać się tak duże w tak wczesnym Wszechświecie, musiały tam istnieć szczególne warunki – jednak jak na razie stanowią one wielką niewiadomą.
Nowo odkryta czarna dziura intensywnie pożera materię w centrum swojej galaktyki, która tym samym klasyfikowana jest jako kwazar. Kwazar ten jest szczególnie interesujący ponieważ pochodzi z czasów kiedy Wszechświat dopiero zaczynał wyłaniać się ze swoich wieków ciemnych. Odkrycie to dostarczy nam istotnych informacji o warunkach panujących we Wszechświecie, którego wiek stanowił zaledwie 5% jego obecnego wieku.
„Kwazary to jedne z najjaśniejszych i najodleglejszych znanych am obiektów kosmicznych kluczowych do zrozumienia wczesnej historii Wszechświata” mówi współautor opracowania Bram Vehemens z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech.
Wszechświat rozpoczął się jako gorąca zupa cząstek, która gwałtownie powiększyła się w okresie zwanym inflacją. Około 400 000 lat po Wielkim Wybuchu, owe cząstki ostygły i utworzyły obojętny gaz wodorowy. Jednak Wszechświat pozostał ciemny, bez żadnych jasnych źródeł, aż do czasu gdy grawitacja skondensowała materię w pierwsze gwiazdy i galaktyki. Energia uwolniona przez te dawne galaktyki zjonizowała atomy obojętnego wodoru. Gaz ten pozostał w tym stanie do dzisiaj. Po tym jak Wszechświat uległ rejonizacji, fotony mogły zacząć swobodnie przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej. Dopiero wtedy Wszechświat stał się przezroczysty dla światła.
Znaczna część wodoru otaczającego nowo odkryty kwazar jest obojętna. Oznacza to, że jest to nie tylko najodleglejszy kwazar, ale jest to jedyny tego typu obiekt, który możemy obserwować w czasach sprzed rejonizacji.
Odległość do kwazaru określana jest na podstawie przesunięcia ku czerwieni (redshift), miary tego jak bardzo długość fali światła została rozciągnięta przez rozszerzający się Wszechświat zanim dotrze do Ziemi. Im wyższy redshift, tym większa odległość i tym dalej astronomowie patrzą w przeszłość. Nowo odkryty kwazar ma redshift 7,54 – bazując na odkryciu zjonizowanego węgla w galaktyce macierzystej tej masywnej czarnej dziury. Oznacza to, że zanim światło kwazara do nas dotarło, minęło ponad 13 miliardów lat.
Naukowcy szacują, że na niebie istnieje od 20 do 100 kwazarów równie jasnych i odległych co ten. Odkrycie tego typu obiektów będzie możliwe za pomocą misji Euclid (ESA) oraz WFIRST (NASA).
Źródło: NASA
http://www.pulskosmosu.pl/2017/12/06/najodleglejsza-dotad-czarna-dziura/

Najodleglejsza dotąd czarna dziura.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cygnus OA-8 odłączony od ISS
2017-12-06. Krzysztof Kanawka
Szóstego grudnia bezzałogowy pojazd Cygnus w misji OA-8 został odłączony od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Start pojazdu Cygnus w ósmej misji logistycznej nastąpił 12 listopada o godzinie 13:19 CET z kosmodromu Wallops w stanie Wirginia. Statek Cygnus został nazwany “S. S. Gene Cernan” ku czci amerykańskiego astronauty, weterana lotów Gemini i Apollo zmarłego w styczniu 2017 roku. Celem misji OA-8 była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS).
Cygnus OA-8 dotarł do ISS 14 listopada. Pojazd został wypełniony 3300 kilogramami ładunku dla astronautów na pokładzie ISS. Na pokładzie znajduje się: 1240 kg zapasów dla załogi, 740 kg sprzętu do badań naukowych. 132 kg sprzętu do spacerów kosmicznych, 851 kg sprzętu zamiennego dla stacji kosmicznej i 34 kg materiałów komputerowych.
Mniej niż miesiąc później doszło do odłączenia Cygnusa od Stacji. Operacja wyprowadzenia Cygnusa nastąpiła 6 grudnia 2017. Cygnus został wypełniony ponad 2800 kilogramami zbędnego sprzętu oraz śmieci. Poniższe nagranie prezentuje odłączenie Cygnusa OA-8 od ISS.
Przez najbliższe 12 dni Cygnus będzie niezależnie orbitować wokół Ziemi. Planowanych jest jeszcze przeprowadzenie serii eksperymentów oraz uwolnienie kilkunastu zminiaturyzowanych satelitów typu CubeSat. Osiemnastego grudnia Cygnus OA-8 zejdzie z orbity i spłonie w atmosferze, kończąc tym samym tę udaną misję zaopatrzeniową do ISS.
(NASA)
http://kosmonauta.net/2017/12/cygnus-oa-8-odlaczony-od-iss/

Cygnus OA-8 odłączony od ISS.jpg

Cygnus OA-8 odłączony od ISS2.jpg

Cygnus OA-8 odłączony od ISS3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe informacje o KIC 9832227
2017-12-07. Krzysztof Kanawka
Prezentujemy nowy zestaw informacji na temat zbliżającego się zjawiska – złączenia gwiazd w układzie KIC 9832227.
W odległości około 1800 lat świetlnych od Układu Słonecznego, w gwiazdozbiorze Łabędzia, znajduje się układ KIC 9832227. Jest to układ dwóch gwiazd, krążących bardzo blisko siebie i coraz szybciej wokół wspólnego środka masy. Jest to tzw. „układ kontaktowy”. Aktualnie okres obiegu gwiazd wynosi  mniej od 11 godzin.
W styczniu tego roku informowaliśmy o przewidywanym złączeniu się gwiazd układu KIC 9832227. Wówczas przewidywano, że złączenie nastąpi pomiędzy wrześniem 2021 a wrześniem 2022 roku. To złączenie stworzy tzw „czerwoną nową”, zjawisko, które nie jest klasyczną gwiazdą nową. W przypadku „czerwonej nowej” blask pochodzi od złączenia „normalnych” gwiazd, w przypadku nowej jest to zjawisko na powierzchni białego karła.
Obserwowane będzie znaczny wzrost jasności, w szczególności na zakresie podczerwonym – stąd nazwa „czerwonej nowej”. Astronomowie wówczas uważali, że w przypadku KIC 9832227 jasność będzie na tyle duża, że zjawisko da się zaobserwować nawet gołym okiem.
Nowe informacje o KIC 9832227
W kolejnych opublikowano kolejne prace na temat tego złączenia. Z najnowszych informacji wynika, że złączenie nastąpi prawdopodobnie w drugiej połowie 2022 roku. Ostrożne szacunki jasności sugerują maksymalną jasność nawet około +2 magnitudo. Jest to wystarczająco dużo dla obserwacji zjawiska nawet gołym okiem.
Ponadto, oś obrotu gwiazd w KIC 9832227 to 53 stopnie względem obserwatora z Ziemi. Tę wartość wyliczono na podstawie zmian jasności układu podczas obrotu dookoła wspólnego środka masy. Wyliczono także średnicę większej z gwiazd układu – jest około 40 procent większa od naszego Słońca. Udało się także wykonać model temperatury fotosfery KIC 9832227. Najniższa temperatura – około 5300 K – to obszar “szyjki” pomiędzy gwiazdami.
Gwiazdozbiór Łabędzia jest dobrze widoczny z terenów Polski, w szczególności od późnej wiosny do jesieni. Jeśli wówczas nastąpi złączenie – oczom obserwatorów może ukazać się dodatkowa gwiazda w tym gwiazdozbiorze, zmieniająca układ najważniejszych gwiazd. Przez pewien czas Łabędź będzie wyglądać inaczej.
Wciąż nie jest pewne, czego można się spodziewać po złączeniu. Niektórzy naukowcy uważają, że czeka nas zjawisko podobne do obserwowanego od 2002 roku V838 Monocerotis, gdzie rejestrowana jest poruszająca się materia. Nie jest to jednak pewne, dlatego prognoza rychłego złączenia dwóch gwiazd jest elektryzująca dla astronomów – możliwe są zaawansowane obserwacje przy użyciu różnych obserwatoriów astronomicznych.
(Calvin College)
http://kosmonauta.net/2017/12/nowe-informacje-o-kic-9832227/

Nowe informacje o KIC 9832227.jpg

Nowe informacje o KIC 9832227.2.jpg

Nowe informacje o KIC 9832227.3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronauci będą wyposażeni w przycisk "zabierz mnie do domu"
2017-12-07.
Astronauta traci przytomność podczas prac prowadzonych na spacerze kosmicznym i odpływa w otchłań kosmosu. Ten koszmarny scenariusz znany jest nam dobrze z filmów sci-fi, jednak kiedyś może stać się rzeczywistością. NASA właśnie znalazła na niego sposób.
NASA od dekad rozwija systemy ewakuacji astronautów przed najróżniejszymi zagrożeniami czyhającymi na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale dopiero teraz firma Draper Laboratory opracowała swoisty przycisk ucieczkowy, który może znany nam być z dronów.
Według tej idei, każdy astronauta przebywający na spacerze kosmicznym będzie wyposażony w specjalny przycisk "take me home" (zabierz mnie do domu), po którego aktywacji autonomiczny system EVA Rescue (SAFER), czyli prosty moduł w kształcie litery U, który przymocowuje się do pakietu podtrzymującego życie astronauty, dostarczy go w bezpieczne miejsce.
Duże pudło na dole zestawu zawiera butelkę sprężonego azotu, a w ramionach znajdują się maleńkie silniki manewrujące. Dotychczas system EVA Rescue działał tylko wówczas, gdy aktywował go astronauta, teraz wynalazek Draper Laboratory pozwala aktywować system ucieczkowy nie tylko przez astronautę, ale również przez załogę ISS, gdyby np. astronauta stracił przytomność i nie mógł sam go aktywować.
Jako że w kosmosie nie działa GPS, czujniki będą rejestrowały położenie astronauty względem jakiegoś punktu orientacyjnego, jego ruch, przyspieszenie czy położenie gwiazd, dzięki czemu na tej podstawie określą drogę poruszania się astronauty i przygotują najszybszą ścieżkę ewakuacji na Stację.
Dodatkowo ważne informacje np. o poziomie tlenu czy czasie przebywania poza Stacją, mogą być wyświetlane na specjalnym systemie HUD w kasku. Inżynierowie z Drapes Laboratory uważają, że technologia "zabierz mnie do domu" może również znaleźć zastosowanie na Ziemi, np. pomagając ratownikom, strażakom, skoczkom spadochronowym i płetwonurkom w niebezpiecznych sytuacjach.
Źródło: TwojaPogoda.pl / Draper Laboratory.
http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-12-07/astronauci-beda-wyposazeni-w-przycisk-zabierz-mnie-do-domu/

Astronauci będą wyposażeni w przycisk zabierz mnie do domu.jpg

Astronauci będą wyposażeni w przycisk zabierz mnie do domu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ALMA odkrywa masywne pierwotne galaktyki w potężnym oceanie ciemnej materii
Dnia 07/12/2017
Astronomowie zakładają, że pierwsze galaktyki – te które powstały zaledwie kilkaset milionów lat po Wielkim Wybuchu – pod wieloma względami przypominają niektóre galaktyki karłowate, które obecnie obserwujemy w pobliskim wszechświecie. Te wczesne zbiory składające się z kilku miliardów gwiazd następnie mogły stanowić zalążki większych galaktyk, które zaczęły dominować we wszechświecie po pierwszych kilku miliardach lat.
Trwające obserwacje prowadzone za pomocą radioteleskopów ALMA jednak pozwoliły na odkrycie zaskakujących przykładów masywnych galaktyk pochodzących z czasów, kiedy Wszechświat miał mniej niż miliard lat. To wskazuje, że mniejsze zalążki galaktyczne mogły łączyć się w większe galaktyki znacznie wcześniej.
Najnowsze obserwacje prowadzone za pomocą ALMA przesuwają tę epokę formowania masywnych galaktyk jeszcze dalej, dzięki identyfikacji dwóch potężnych galaktyk w czasach kiedy wszechświat miał zaledwie 780 milionów lat czyli zaledwie 5 procent obecnego wieku. Co więcej, ALMA pozwoliła dostrzec, że te niespotykanie duże galaktyki zanurzone są wewnątrz jeszcze masywniejszych struktur kosmicznych – halo ciemnej materii o masie kilku bilionów mas Słońca.
Obie galaktyki znajdują się tak blisko siebie – w odległości mniejsze od odległości Ziemi od centrum naszej galaktyki – że wkrótce połączą się ze sobą tworząc największą jak dotąd obserwowaną galaktykę w tym okresie historii wszechświata. Odkrycie to dostarcza nowych informacji o powstawaniu dużych galaktyk i o roli jaką ciemna materia odgrywa w powstawaniu najmasywniejszych struktur we Wszechświecie.
„W ramach tych rewelacyjnych obserwacji za pomocą ALMA astronomowie obserwują powstawanie najmasywniejszej znanej nam galaktyki w pierwszym miliardzie lat historii Wszechświata” mówi Dan Marrone, profesor astronomii na Uniwersytecie Arizony w Tucson oraz główny autor artykułu opisującego odkrycie, który ukazał się w periodyku Nature.
Astronomowie obserwują te galaktyki w okresie zwanym Epoką Rejonizacji, kiedy większość przestrzeni międzygalaktycznej wypełniona była mgłą chłodnego gazu wodorowego. Wraz z powstawaniem coraz większej liczby gwiazd i galaktyk, uwalniana przez nie energia jonizowała wodór między galaktykami, odsłaniając przed nam wszechświat jaki obserwujemy dzisiaj.
„Zazwyczaj postrzegamy ten okres jako czas, w którym małe galaktyki stopniowo pożerały obojętną materię międzygalaktyczną” mówi Marrone. „Kolejne dowody odkrywane za pomocą ALMA pozwalają nam na stopniowe zmienianie tego obrazu, przesuwając w przeszłość czas powstawania naprawdę masywnych galaktyk”.
Galaktyki badane przez Marrone i jego współpracowników znane łącznie jako SPT0311-58 pierwotnie zidentyfikowano jako pojedyncze źródło. Pierwsze obserwacje prowadzone za pomocą South Pole Telescope wskazywały, że obiekt ten znajduje się bardzo daleko i jasno świeci w zakresie podczerwonym, co oznacza, że jest ekstremalnie zapylony i najprawdopodobniej przechodzi przez okres intensywnych procesów gwiazdotwórczych. Dalsze obserwacje prowadzone za pomocą ALMA pozwoliły ustalić odległość i podwójną naturę tego obiektu, wyraźnie rozdzielając tę parę oddziałujących ze sobą galaktyk.
Aby dokonać tej obserwacji ALMA skorzystała z pomocy soczewki grawitacyjnej, która dodatkowo poprawiła zdolności teleskopu.  Soczewki grawitacyjne powstają gdy znajdująca się na drodze między celem a obserwatorem galaktyka lub gromada galaktyk odkształca przestrzeń wokół siebie i wpływa na drogę pokonywaną przez promienie biegnące od celu do obserwatora. Jednocześnie soczewki grawitacyjne zniekształcają obraz badanego obiektu, przez co odtworzenie jego rzeczywistego kształtu wymaga wykorzystania wyrafinowanych modeli komputerowych.
Proces „odsoczewkowywania” pozwolił naukowcom na wyłuskania interesujących cech obu galaktyk. Okazało się, że większa z nich formuje gwiazdy w tempie 2900 mas słońca rocznie, zawiera gaz o masie około 270 miliardów mas słońca i pył o masie prawie 3 miliardów mas słońca. „To naprawdę ogromne ilości pyłu zważając na młody wiek tego układu” zauważa Justin Spilker z Uniwersytetu w Arizonie.
Astronomowie doszli do wniosku, że intensywne procesy gwiazdotwórcze w tej galaktyce zostały sprowokowane przez bliskie przejście nieco mniejszej galaktyki towarzyszącej, która zawiera gwiazdy o masie około 35 miliardów mas słońca, a w której wciąż rośnie tempo produkowania nowych gwiazd obecnie szacowane na 540 mas słońca rocznie.
Badacze zauważają, że galaktyki z tego okresu są „bardziej chaotyczne” niż obserwowane w pobliskim wszechświecie. Bardziej zagmatwane kształty obu galaktyk spowodowane są przez olbrzymie ilości gaz opadające na nie jak i przez trwające oddziaływanie między sąsiednimi galaktykami.
Nowe obserwacje pozwoliły także na wywnioskowanie obecności naprawdę masywnego halo ciemnej materii otaczającego obie galaktyki. Porównując swoje obliczenia z obecnymi przewidywaniami kosmologicznymi, badacze doszli do wniosku, że owo halo jest jednym z najmasywniejszych, jakie mogło istnieć w tym czasie.
Źródło: NRAO
 
Uff, tłumaczenia było sporo. Jeżeli uważasz jednak, że to wartościowa robota – wesprzyj portal Puls Kosmosu i zostań Patronem PK już od 5 PLN miesięcznie. To tylko dzięki Patronom mogę poświęcić swój czas na dostarczanie Wam najnowszych informacji ze świata astronomii.
Dzięki,
Radek
http://patronite.pl/pulskosmosu
http://www.pulskosmosu.pl/2017/12/07/alma-odkrywa-masywne-pierwotne-galaktyki-w-poteznym-oceanie-ciemnej-materii/

 

ALMA odkrywa masywne pierwotne galaktyki w potężnym oceanie ciemnej materii.jpg

ALMA odkrywa masywne pierwotne galaktyki w potężnym oceanie ciemnej materii2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Książka NRAO - pionierzy radioastronomii
Wysłane przez kuligowska w 2017-12-08
Czy znacie kogoś, kto bardzo interesuje się fizyką i astronomią - a w szczególności radioastronomią? Jeśli tak, ta książka może stanowić doskonały prezent gwiazdkowy.
Nowo wydana książka dokładnie omawia początki nauki znanej dziś jako radioastronomia - badanie Wszechświata na falach radiowych. Jak nauka ta powstawała w różnych miejscach na świecie? Zdaniem autorów książki w Australii miała ona czterech głównych pionierów, którzy nie tylko dali jej solidne podwaliny naukowe, ale i przyczynili się w dużym stopniu do powstania wielu współczesnych technologii znanych nam z życia codziennego. Ci pionierzy to Bernie Mills, Chris Christiansen, Paul Wild i Ron Bracewell.
Książka jest napisana w luźnej formie popularnonaukowej, skierowanej również do osób nie będących naukowcami. To w zasadzie saga opowiadająca historię niewielkiego zespołu naukowego, który miał bardzo istotny wkład w rozwój nowoczesnej astronomii po II Wojnie Światowej. Wkład ten dotyczy zarówno podniesienia samej radioastronomii do rangi uznanej na świecie dziedziny nauki, jak i przetarciu szlaków wielu powszechnym dziś już wynalazkom - takim jak bezprzewodowe sieci Wi-Fi czy obrazowanie medyczne.
Mills, Christiansen, Wild i Bracewell stworzyli też wokół siebie środowisko sprzyjające pracy i badaniom naukowym, wpływając pozytywnie na wielu kolejnych badaczy, którzy kontynuowali z czasem ich prace i dokonania.
Wydawcą publikacji jest Springer. Można ją zakupić (także w formie e-booka) m. in. za pośrednictwem serwisu Amazon.
 
Czytaj więcej:
•    Największa nowość we współczesnej radioastronomii
•    Plany NRAO: nowy interferometr radiowy
 
Źródło: NRAO
Na zdjęciu: kartka pocztowa z lat siedemdziesiątych, przedstawiająca radioteleskop w Green Bank.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ksiazka-nrao-pionierzy-radioastronomii-3860.html

Książka NRAO - pionierzy radioastronomii.jpg

Książka NRAO - pionierzy radioastronomii2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Emiraty rozpoczynają nabór astronautów
2017-12-07. Michał Moroz

Zjednoczone Emiraty Arabskie rozpoczęły nabór astronautów. Pierwszy z nich ma udać się na ISS w ciągu najbliższych czterech lat.
Kosmiczne plany ZEA
W ostatnich latach Zjednoczone Emiraty Arabskie bardzo intensywnie rozwijają własny program kosmiczny. W 2014 roku powołana została narodowa agencja kosmiczna. W 2020 roku ma również wystartować pierwsza misja marsjańska. Zbudowana przede wszystkim przez ekspertów z ZEA sonda Al-Amal (Nadzieja) ma wejść na orbitę Marsa w 2021 i badać atmosferę Czerwonej Planety. W 2020 roku w tym kraju zorganizowany zostanie również Międzynarodowy Kongres Astronautyczny.
2020 to data szczególna, ponieważ wówczas kraj będzie obchodził 50 lat istnienia. Lot astronauty w 2020 lub 2021 roku również będzie elementem jubileuszu.
Nabór
W tej chwili oficjalnie ruszył nabór kandydatów. Muszą być pełnoletnimi obywatelami Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jak również posiadać ukończone studia wyższe oraz posiadać biegłą znajomość języka angielskiego i arabskiego.
W 2018 roku kandydaci przejdą przez szereg testów medycznych oraz psychometrycznych. W 2019 wybrana zaś zostanie mały korpus astronautów. Pierwszy lot orbitalny na Międzynarodową Stację Kosmiczną szacowany jest na 2020 lub 2021 rok. Emiraty podpisały już umowę z Rosją na przygotowanie astronauty do lotu Sojuzem.
Arabscy astronauci
Dotychczas tylko dwóch Arabów odbyło lot kosmiczny. Pierwszym był Saudyjczyk Sultan Bin Salman Al Saud, który odbył tygodniowy lot na pokładzie wahadłowca Discovery w ramach misji STS-51G w 1985 roku. Jednym z celów misji było wyniesienie satelity Arabsat-1B. Obecnie pełni funkcję ministra ds. Turystyki i Dziedzictwa Narodowego.
Drugim arabskim astronautą jest Muhammad Faris z Syrii. W 1987 roku spędził tydzień na pokładzie stacji Mir w ramach misji Sojuz-TM 3. Po rozpoczęciu wojny domowej w Syrii w 2012 przeszedł na stronę opozycji antyasadowskiej, zaś obecnie jest uchodźcą w Turcji.
Około dekadę temu również Jordania rozważała wysłać własnego obywatela Sojuzem do ISS. Plan jednak nigdy nie wyszedł poza wstępny etap deklaracji.
http://kosmonauta.net/2017/12/emiraty-rozpoczynaja-nabor-astronautow/

Emiraty rozpoczynają nabór astronautów.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Orbity galaktyk w lokalnej supergromadzie galaktyk
Dnia 08/12/2017
Zespół astronomów z USA, Izraela i Francji stworzył najbardziej dotąd szczegółową mapę orbit galaktyk w naszym lokalnym sąsiedztwie, która przedstawia ruch prawie 1400 galaktyk w regionie do 100 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej.
Badacze odtworzyli ruchy galaktyk od 13 miliardów lat temu do chwili obecnej. Głównym atraktorem grawitacyjnym na badanym obszarze jest Gromada w Pannie o masie 600 bilionów mas Słońca znajdująca się 50 milionów lat świetlnych od nas. Ponad tysiąc galaktyk wpadło już do Gromady w Pannie, a w przyszłości zrobią to także wszystkie galaktyki obecnie znajdujące się w odległości mniejszej niż 40 milionów lat świetlnych od niej. Nasza Droga Mleczna leży tuż poza tą sferą przechwytywania. Niemniej jednak Droga Mleczna jak i Galaktyka w Andromedzie, z których każda ma 2 biliony mas słońca zderzą się i połączą ze sobą za około 5 miliardów lat.
„Po raz pierwszy w historii nie tylko wizualizujemy szczegółową strukturę naszej Lokalnej Supergromady galaktyk, ale także widzimy jak ta struktura rozwijała się na przestrzeni całej historii Wszechświata” mówi współautor opracowania Brent Tully z Uniwersytetu Hawajskiego.
Orbity można obejrzeć w sekwencji wideo powyżej albo na interaktywnym modelu poniżej. Interaktywny model umożliwia przesuwanie, zbliżanie/oddalanie, obracanie oraz wstrzymywanie/aktywowanie upływu czasu w animacji. Orbity przedstawiono w układzie odniesienia, który usuwa rozszerzanie się wszechświata.
Wyniki badań opublikowano 4 grudnia w periodyku The Astrophysical Journal.
http://www.pulskosmosu.pl/2017/12/08/orbity-galaktyk-w-lokalnej-supergromadzie-galaktyk/

 

Orbity galaktyk w lokalnej supergromadzie galaktyk.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Setki zniszczonych domów, tysiące spalonych hektarów. Potęgę ognia widać z kosmosu
2017-12-08
W Kalifornii szaleją pożary, których ogrom widać nawet na zdjęciach satelitarnych. Ogień podsycany jest przez silny wiatr.
Od poniedziałku w południowej Kalifornii szaleją pożary. W nocy z czwartku na piątek kolejne ognisko pożaru wybuchło w pobliżu San Diego. Trzy osoby zostały poparzone, spłonęło 20 budynków, parking przyczep i uprawa awokado.
Około 212 tysięcy mieszkańców stanu zostało ewakuowanych z domów, a około dziewięciu tysięcy strażaków walczyło z sześcioma dużymi i kilkoma mniejszymi pożarami wywołanymi przez wiatr.
Pożary rozciągają się od rejonu San Diego na wybrzeżu Pacyfiku do hrabstwa Santa Barbara, narażając na zniszczenie nieruchomości warte miliardy dolarów.
Największy z pożarów spalił już ponad 53 tysiące hektarów gruntów. Zniszczył 439 domów na północny zachód od Los Angeles.
Dym i płomienie na zdjęciach satelitarnych
Pożary w Kalifornii doskonale widać na zdjęciach satelitarnych NASA. Z terenów ogarniętych ogniem unosi się gęsty dym. Kilka dni temu spektroradiometr obrazu (MODIS) na satelicie NASA stworzył obraz w naturalnych barwach.
Na zdjęciach widoczny jest pożar nazywany imieniem Thomas w hrabstwie Ventura oraz mniejsze pożary Creek i Rye.
Zdjęcie zrobił też Multi Spectral Imager (MSI) na satelicie Sentinel-2 Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jest to obraz spalonego obszaru o fałszywych kolorach (zdjęcie poniżej). Aktywne pożary są pomarańczowe, brązowe plamy to obszary spalone. Niespalona roślinność jest zielona, obszary miejskie są szare. Obraz Sentinel-2 oparty jest na obserwacjach widzialnego, krótkofalowego światła podczerwonego i bliskiej podczerwieni.
Pożary dotyczyły głównie zalesionego, pagórkowatego obszaru na północ od miasta Ventura, ale płomienie doszły też do północnej krawędzi miasta.
Rozniecił je silny wiatr Santa Ana. Jest to suchy pustynny wiatr fenowy wiejący w południowej Kalifornii od października do marca. Wieje z północnego wschodu lub wschodu od wschodniej części gór Sierra Nevada.
Ostrzeżenia meteorologiczne
Narodowa Służba Meteorologiczna w Los Angeles ostrzegła, że region znajduje się w środku najsilniejszego i najdłuższego wietrznego wydarzenia Santa Ana w tym roku. Meteorolodzy wydali ostrzeżenia w postaci czerwonej flagi dla hrabstw Los Angeles i Ventura do 8 grudnia, zauważając, że możliwe są pojedyncze porywy wiatru do 130 kilometrów na godzinę.
Długi okres suszy także przyczynił się do poważnych pożarów. Jak podał klimatolog NASA z Jet Propulsion Laboratory Bill Patzert, silny wiatr wystąpił po dziewięciu najsuchszych miesiącach z rzędu w historii Południowej Kalifornii.
- Dodaj do tego długotrwałą suszę minionej dekady i pół, i jesteśmy w apokaliptycznych warunkach - powiedział.
Źródło: Reuters, NASA; źródło zdjęcia głównego: NASA
Autor: AP/aw
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/setki-zniszczonych-domow-tysiace-spalonych-hektarow-potege-ognia-widac-z-kosmosu,248300,1,0.html

Setki zniszczonych domów, tysiące spalonych hektarów. Potęgę ognia widać z kosmosu.jpg

Setki zniszczonych domów, tysiące spalonych hektarów. Potęgę ognia widać z kosmosu2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Co kryje w sobie pas planetoid?
2017-12-08. Laura Meissner
Takie zdjęcie wykonane zostało przez instrument SPHERE (ang. Spectro-Polarimetric High-contrast Exoplanet REsearch) należący do teleskopu VLT (ang. Very Large Telescope) w Chile. Zazwyczaj służy on do obserwacji egzoplanet, jednak tym razem uwiecznił na obrazie cztery obiekty pasa planetoid.
W lewym górnym rogu znajduje się planetoida 29 Amphitrite, która została odkryta w 1854 roku i należy do klasy S. Obok niej znajduje się Bamberga 324, która jest jedną z największych planetoid klasy C. Obiekty należące do tej klasy prawdopodobnie pochodzą z dalszych części Układu Słonecznego, a w ich wnętrzu może się znajdować lód. W lewym dolnym rogu widzimy obiekt 89 Julia, który otrzymał swoją nazwę po św. Julii z Korsyki. On również należy do planetoid klasy S. Ostatnią i największą planetoidą jest 2 Pallas o średnicy około 510 kilometrów. Jest ona jednym z największych takich ciał w Układzie Słonecznym, a jej masa stanowi około 7 procent masy całego pasa planetoid, dlatego została kiedyś zakwalifikowana jako planeta.
Pas planetoid jest często przedstawiany jako miejsce chaotyczne, w którym nieustannie dochodzi do kolizji rożnych obiektów. W rzeczywistości ich zagęszczenie  w tym obszarze jest niewielkie, a masa wszystkich ciał w tym pasie stanowi jedynie 4 procent masy księżyca.
https://news.astronet.pl/index.php/2017/12/08/w-kosmicznym-obiektywie-co-kryje-w-sobie-pas-planetoid/

W kosmicznym obiektywie Co kryje w sobie pas planetoid.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronarium nr 49 o Saturnie i misji Cassini
Wysłane przez czart w 2017-12-08
Misja kosmiczna Cassini odkryła wiele zagadek Saturna, jego pierścieni i księżyców. Nie wszyscy wiedzą, że swój udział w tych badaniach mieli także Polacy. Koniecznie obejrzyjcie nowy odcinek "Astronarium"! Premiera w sobotę o godz. 8:05, powtórki w środę o 15:35 i 00:40 oraz a YouTube.
W 1997 roku z Ziemi wystrzelono sondę kosmiczną Cassini. Po długiej i skomplikowanej podróży w roku 2004 weszla na orbitę wokół Saturna. Misja Cassini-Huygens Okazała się jedną z najbardziej udanych misji kosmicznych w historii eksploracji Układu Słonecznego. Sondę pożegnaliśmy we wrześniu 2017 r., kiedy to celowo wleciała w atmosferę Saturna jako ostatnim etapie swojej misji.
W Astronarium nr 49 zaprezentowany zostanie przebieg misji Cassini, najciekawsze odkrycia, a także polski udział techniczny i naukowy w tym projekcie, szczególnie w badaniach Tytana - największego księżyca Saturna.
„Astronarium” to seria popularnonaukowych programów o astronomii i kosmosie realizowanych we współpracy Polskiego Towarzystwa Astronomicznego i Telewizji Polskiej, przy wsparciu finansowym od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Partnerem medialnym programu jest czasopismo i portal „Urania – Postępy Astronomii”. Zdjęcia realizowane są przez ekipę telewizyjną z TVP 3 Bydgoszcz.
Zwiastun "Astronarium" nr 49
Więcej informacji:
•    Witryna internetowa „Astronarium”
•    „Astronarium” na Facebooku
•    "Astronarium" na Instagramie
•    „Astronarium” na Twitterze
•    Odcinki „Astronarium” na YouTube
•    Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką
•    Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium
 
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-49-saturn-misja-cassini-3865.html

Astronarium nr 49 o Saturnie i misji Cassini.jpg

Astronarium nr 49 o Saturnie i misji Cassini.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aktualności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej #45
Wysłane przez grabianski w 2017-12-08
W najnowszym podsumowaniu działań związanych z Międzynarodową Stacją Kosmiczną, piszemy o przygotowaniach do wymiany załogi, przedstawiamy ciekawe eksperymenty, które polecą na pokład kompleksu w najbliższym locie Dragona i podsumowujemy postępy prac nad kapsułą załogową Starliner firmy Boeing.
Dwie załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej - jedna na orbicie, druga na Ziemi, przygotowują się do lotu i wymiany w przyszłym tygodniu. Ekspedycja 52/53 w składzie: Sergiej Riażański, Randy Bresnik i Paolo Nespoli wejdzie 14 grudnia do kapsuły Sojuz MS-05 i powróci na Ziemię. Już 17 grudnia do stacji poleci statkiem Sojuz MS-07 załoga Ekspedycji 54/55. Na stację trafi wtedy rosyjski weteran Anton Szkaplerow i debiutanci: Scott Tingle (USA) oraz Norishige Kanai (Japonia.
W niedzielę 5 grudnia od stacji odłączono statek Cygnus, który przez kilka tygodni pozostawał przycumowany do portu w module Harmony. Kapsuła towarowa firmy Orbital ATK przyniosła na pokład kompleksu zaopatrzenie dla załogi, sprzęt potrzebny do utrzymania stacji oraz dużą ilość eksperymentów z dziedzin biologii, biotechnologii i innych nauk przyrodniczych.
Przed lotem Smoka

13. komercyjna misja zaopatrzeniowa do ISS firmy SpaceX jest obecnie planowana na 12 grudnia. Kapsuła towarowa Dragon zostanie wystrzelona na orbitę przez rakietę Falcon 9 z kompleksu startowego na Florydzie. Jak to zwykle bywa przy okazji misji Dragona, do stacji przyleci masa eksperymentów naukowych. Dziś przedstawiamy pierwszą część krótkiego przeglądu najciekawszych z nich.
Jeden z eksperymentów opisywany był szczegółowo w poprzednim odcinku cyklu
Kosmiczne światłowody

Na stację trafi ZBLAN - specjalny wysokoprzepuszczalny rodzaj szkła powstający z ciężkich metali, który z racji swoich właściwości jest wykorzystywany do produkcji światłowodów. Eksperyment na stacji będzie polegał na wytworzeniu przewodu światłowodowego z tego materiału w warunkach mikrograwitacji.
Struktura atomowa związku, sprzyja formowaniu się na Ziemi kryształów podczas procesu produkcji. Istnieje szansa, że na orbicie krystalizacja nie będzie aż tak duża, przez co optyczna właściwość wyprodukowanego na stacji światłowodu okaże się lepsza.
Obserwacja orbitalnych śmieci

Do stacji przyleci urządzenie SDS (Space Debris Sensor), które będzie mierzyć bezpośrednio przez kilka lat środowisko kosmiczne na orbicie stacji pod kątem występowania śmieci kosmicznych.
Sensor ma powierzchnię około 1 metra kwadratowego i zbudowany jest z dwuwarstwowej błony wyposażonej w czujniki akustyczne i elektryczne, które będą zdolne raportować uderzenia mikrometeoroidów niemal w czasie rzeczywistym. Badanie wpisuje się w szerszą serię zabiegów mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa astronautów znajdujących się na niskiej orbicie.
Postępy Boeinga w budowie kapsuły załogowej

Na koniec przeglądu zaglądamy do fabryk Boeinga, gdzie firma przechodzi teraz przez kluczowe kroki w przygotowaniu do lotu swoich pierwszych trzech kapsuł Starliner, z których jedna już prawdopodobnie w 2019 roku wyniesie astronautów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Przypomnijmy, że w pierwszej fazie programu NASA komercyjnych usług dostarczania załóg na ISS (CCP) Boeing i SpaceX pracują nad własnymi systemami, które w najbliższych latach przywrócą Amerykanom niezależność w wysyłaniu swoich astronautów do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Możliwości te zostały utracone w 2011 roku, kiedy po raz ostatni na stację poleciał wahadłowiec kosmiczny.
Boeing przygotowuje się w tej chwili do przeglądu certyfikacyjnego projektu (DCR - Design Certification Review), który jest dużym kamieniem milowym, potrzebnym, by uzyskać zgodę NASA na realizację ustalonych kontraktów załogowych.
Złożono już pierwszy certyfikacyjny egzemplarz statku oznaczony jako Starliner Spacecraft 1. Zainstalowano awionikę i wyposażono statek w odpowiednie systemy. Przeprowadzono wewnątrz kapsuły prace instalacyjne rozmaitych systemów statku, a następnie zamontowano osłony termiczne. Inżynierowie pracują teraz, by na czas oddać przygotowany moduł załogowy (Crew Module) pierwszego egzemplarza statku.
W drugim kwartale 2018 roku planowany jest test awaryjnego przerwania misji (tzw. pad abort test), który zweryfikuje system potencjalnie ratujący życie astronautów podczas dużej awarii rakiety przy starcie.
Do swoich misji kosmicznych przygotowywane są dwa kolejne egzemplarze Starlinera. Dla Startlinera 2, który poleci w bezzałogowym teście, już przygotowywana jest rakieta Atlas V (AV-080) i stanowisko startowe SLC-41 w Cape Canaveral.
Startliner 3, jeśli wszystko w poprzedniej misji pójdzie zgodnie z planem, poleci już z astronautami.
Źródło: NASA, NSF
Więcej informacji:
•    oficjalny blog NASA dot. ISS
•    informacje o wybranych ładunkach naukowych najbliższej misji kapsuły Dragon
•    relacja z postępów prac nad kapsułą Starliner firmy Boeing (NSF)
Na zdjęciu: Załoga Ekspedycji 54/55 na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Od lewej: Norishige Kanai (Japonia), Anton Szkaplerow (Rosja) oraz Scott Tingle (USA). Źródło: NASA.
http://www.urania.edu.pl/iss/45

Aktualności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 45.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Potwierdzenie istnienia dużej jaskini na Księżycu
2017-12-08. Krzysztof Kanawka
Dane z japońskiej misji Kaguya potwierdziły obecność dużej jaskini na Księżycu. Czy może to być szansa na kolonizację Srebrnego Globu?
Od 2009 roku wiemy, że na Księżycu występują jaskinie lawowe. Te twory, nazywane w języku polskim także tunelami lawowymi, to długie struktury wydrążone wewnątrz skał przez płynącą lawę. Odkrycie tych jaskiń lawowych zawdzięczamy japońskiej sondzie Kaguya (SELENE). Warto tu dodać, że misja tej sondy zakończyła się 10 czerwca 2009 roku, jednak analiza danych trwa do dziś.
W 2015 roku informowaliśmy o teoretycznych wyliczeniach, sugerujących, że niektóre z tuneli lawowych na Księżycu mogą być bardzo duże – większe od wielu ziemskich miast. Teoretyczna średnica takich tuneli może sięgać nawet 5 km.
Najnowsza analiza danych z misji Kaguya potwierdziła istnienie i rozmiary jednego dużego tunelu lawowego. To potwierdzenie powstało po ponownej analizie danych z jednego z instrumentów sondy: Lunar Radar Sounder (LRS). Wejście do tej jaskini ma średnicę około 50 metrów. Szacowana średnica dna tego tunelu to 100 metrów. Ta jaskinia ma szacowaną długość aż 50 km. Jaskinia znajduje się w regionie o nazwie “Ocean Burz”, znajdującym się na zachodnim skraju widocznej z Ziemi strony Księżyca.
Podobnych tworów na Księżycu z pewnością jest więcej. Mogą to być świetne miejsca do stworzenia pierwszych baz załogowych, w szczególności z uwagi na ochronę przed promieniowaniem. Jednocześnie przestrzeń wewnątrz takiego tunelu jest bardzo duża, co pozwala na stopniową rozbudowę baz.
Być może potwierdzenie obecności i względnie łatwej dostępności do wnętrza jaskini lawowych na Księżycu zmieni strategię lotów załogowych. Dotychczas powierzchnia Księżyca – poza obszarami biegunowymi – wydawała się być zbyt niedostępna, by możliwe było zbudowanie bazy załogowej. Z drugiej strony, takie ograniczenie w eksploracji Księżyca tylko do małych obszarów było także krytykowane, gdyż pozostała powierzchnia Srebrnego Globu była by poza zasięgiem wypraw załogowych. Obecność wielu tuneli lawowych znacząco może zmienić to postrzeganie Księżyca.
Niestety, jak na razie nie ma w planach żadnej misji księżycowej, która z bliska zbadałaby tunele lawowe. Jednakże te jaskinie są znane dopiero od kilku lat, zatem jest prawdopodobne, że już niebawem coraz częściej naukowcy będą proponować przeprowadzenie misji bezzałogowej ku jednej z takich jaskiń. Zanim jednak to nastąpi, orbitery, takie jak wciąż przebywający na orbicie Srebrnego Globu Lunar Reconnaissance Orbiter, będą poszukiwać kolejnych wejść do tuneli lawowych.
Co ciekawe, w ostatnich kilkunastu miesiącach coraz częściej wspomina się o Księżycu jako przynajmniej celu “pośrednim” w załogowej eksploracji Układu Słonecznego. Planowana jest m.in. międzynarodowa budowa stacji Deep Space Gateway (DSG), której budowa mogłaby nastąpić w przyszłej dekadzie. Z tej stacji mogłyby odbywać się krótkie loty załogowe na powierzchnię Srebrnego Globu. Lot w pobliże wyjścia do jednej z takich jaskini lawowych wydaje się być bardzo logicznym celem pierwszej wyprawy załogowej.
(JAXA, AS, JT, PFA)
http://kosmonauta.net/2017/12/potwierdzenie-istnienia-duzej-jaskini-na-ksiezycu/

Potwierdzenie istnienia dużej jaskini na Księżycu.jpg

Potwierdzenie istnienia dużej jaskini na Księżycu2.jpg

Potwierdzenie istnienia dużej jaskini na Księżycu3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Komercyjny moduł NanoRacks jest możliwy do wykonania
2017-12-08. Michał Moroz

Wyniki studium NextSTEP-2 (Next Space Technologies for Exploration Partnerships 2) wskazują, że można zbudować komercyjny moduł dla stacji kosmicznej z górnego stopnia rakiety Atlas 5.
Szóstego grudnia podczas konferencji SpaceCom Expo przedstawiono wyniki jednego ze studiów programu NextSTEP-2, które dla NASA wykonała firma NanoRacks. Pomysł spółki zakładał zmodyfikowanie (już na orbicie!) użytego wcześniej górnego stopnia rakiety nośnej, aby przekształcić go na komercyjny moduł dołączany do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej lub innej komercyjnej stacji orbitalnej.
W ramach trwającego pięć miesięcy studium udało się potwierdzić założenia pomysłu. Przekształcenie górnego stopnia rakiety Atlas 5 albo górnego stopnia ACES rozwijanej obecnie rakiety Vulcan w moduł stacji kosmicznej jest realne. Co więcej, okazuje się, że taka operacja może zostać wykonana zarówno przez załogę jak i przez roboty.
W latach 70 NASA wysłała na orbitę stację kosmiczną Skylab, która została zbudowana na bazie górnego stopnia rakiety Saturn 5, jednak w tym przypadku mowa o modyfikacji rakiety wcześniej użytej do wyniesienia ładunku.
Studium zostało wykonane przez spółkę NanoRacks we współpracy z United Launch Alliance, Space Systems Loral oraz Space Adventures, która zorganizowała już loty kilku turystów kosmicznych na ISS. Nowy moduł kosmiczny o nazwie Ixion mógłby być odwiedzany przez turystów lub używany do innych zastosowań komercyjnych, na przykład produkcji nowych materiałów w warunkach nieważkości.
Zanim taki moduł powstanie będą jeszcze potrzebne spore nakłady finansowe. Studium NextSTEP-2 to jednak pierwszy krok, który może pozwolić spółce NanoRacks na znalezienie dalszych rund finansowania czy inwestorów potrzebnych do dalszych prac.
Jednocześnie w ramach programu NextSTEP NASA rozwija różne modele współpracy publiczno-prywatnej, która ma na celu budowę komercyjnych elementów dla ISS oraz przyszłych stacji kosmicznych, w tym również wokółksiężycowej Deep Space Gateway.
(SN)
http://kosmonauta.net/2017/12/komercyjny-modul-nanoracks-jest-mozliwy-do-wykonania/

Komercyjny moduł NanoRacks jest możliwy do wykonania.jpg

Komercyjny moduł NanoRacks jest możliwy do wykonania2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czas na ESPRESSO na pozasłonecznej planecie
Grzegorz Jasiński
Przyszłe doniesienia na temat nowo odkrytych pozasłonacznych planet będą nam się kojarzyć z ESPRESSO. Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) poinformowało właśnie o uruchomieniu najnowocześniejszej aparatury do poszukiwań planet poza naszym Układem Słonecznym. Echelle Spectrograph for Rocky Exoplanet and Stable Spectroscopic Observations (ESPRESSO) wykonał pierwsze obserwacje. W przyszłości pomoże szukać planet, z nadzwyczajną precyzją badając zmiany widma ich macierzystych gwiazd. Instrument zainstalowany w Obserwatorium Paranal w Chile, będzie wykorzystywał światło wszystkich czterech teleskopów systemu VLT (Very Large Telescope).

 
ESPRESSO będzie poszukiwać planet metodą tak zwanych prędkości radialnych, badając ich grawitacyjny wpływ na macierzyste planety. Gwiazda, wokół której coś krąży, delikatnie chybocze, obserwacja niewielkich zmian jej widma pozwala te delikatne zmiany prędkości wykryć. Im mniejsza planeta, tym mniejsze zmiany. Do wykrycia tych najmniejszych, skalistych, podobnych do Ziemi obiektów, potrzebna jest wyjątkowa dokładność, niedostępna z pomocą dotychczasowej aparatury.

Nowy spektrograf jest następcą bardzo udanego instrumentu HARPS z obserwatorium ESO w La Silla w Chile. O ile jednak HARPS umożliwiał pomiary wahań prędkości gwiazd rzędu metra na sekundę, ESPRESSO będzie w stanie mierzyć zmiany rzędu kilku centymetrów na sekundę. Dzięki temu nowa aparatura będzie w stanie wykryć najlżejsze z możliwych do znalezienia planet.
Obserwacje testowe obejmowały gwiazdy ze znanymi już wcześniej systemami planetarnymi. Porównanie ich wyników z tymi zebranymi wcześniej z pomocą HARPS pokazały, że ESPRESSO pozwala uzyskać porównywalnej jakości dane przy dramatycznie krótszym czasie ekspozycji.

Co prawda, głównym zadaniem ESPRESSO będzie poszukiwanie drobniejszych planet pozasłonecznych, ale instrument będzie w stanie prowadzić też innego typu eksperymenty. Z jego pomocą powinny być możliwe badania, czy w trakcie ewolucji Wszechświata zmieniały się wartości stałych fizycznych. Niektóre teorie takie drobne zmiany przewidują, nigdy jednak nie można było tego doświadczalnie sprawdzić.

ESPRESSO będzie wykorzystywać pełna moc zbierającą światło systemu VLT - równoczesne wykorzystanie wszystkich czterech teleskopów sprawi, że ta moc będzie odpowiadała 16-metrowemu teleskopowi. Przez co najmniej 10 lat jego możliwości poszukiwania planet tą metodą będą niedoścignione. Dopiero po uruchomieniu przez ESO teleskopu ELT (Extremely Large Telescope) i zainstalowaniu tam projektowanej aparatury HIRES, możliwe będą poszukiwania i badania atmosfer jeszcze drobniejszych planet.

http://www.rmf24.pl/nauka/news-czas-na-espresso-na-pozaslonecznej-planecie,nId,2475197

 

 

Czas na ESPRESSO na pozasłonecznej planecie.jpg

Czas na ESPRESSO na pozasłonecznej planecie3.jpg

Czas na ESPRESSO na pozasłonecznej planecie2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nowe symulacje tłumaczą skąd na Ziemi pojawiło się tak dużo złota
2017-12-09.
Kolizje planetarne były podstawą formowania się Układu Słonecznego. Naukowcy od dawna wierzyli, że po uformowaniu się Księżyca, wczesna Ziemia doświadczyła długiego okresu bombardowania. Miało to miejsce 3,8 mld lat temu. Podczas tego okresu, zwanego „późną akrecją”, kolizje z obiektami planetarnymi wielkości Księżyca dostarczyły do skorupy i płaszcza naszej planety duże ilości metali i minerałów formujących skały. Przypuszcza się, że planetozymale uderzające w Ziemię dostarczyły materię stanowiącą ok. 0,5% jej obecnej masy.
Dzięki wsparciu finansowym ze środków NASA przeznaczonych na badania Układu Słonecznego i rozwój egzobiologii, naukowcy z Południowo-zachodniego Instytutu Badawczego (SwRI) oraz Uniwersytetu w Maryland stworzyli symulacje zderzeń planetozymali z Ziemią. Można na nich zaobserwować, jak duże fragmenty jądra ogromnego obiektu, który uformował się z materii dysku protoplanetarnego, mogły przebić się aż do jądra Ziemi i się z nim połączyć, lub odbić się od powierzchni nowej planety i na zawsze uciec z jej pola grawitacyjnego.
Zespół Simone Marchiego znalazł dowód na zwiększenie się masy Ziemi jeszcze przed uformowaniem się Księżyca. Do tej pory sądzono, że planeta nabrała masy dopiero po powstaniu jej naturalnego satelity. Okazuje się jednak, że natężenie występowania w płaszczu Ziemi takich pierwiastków jak platyna, iryd czy złoto jest dużo większe, niż powinno być przy założeniu, że pierwiastki te powstały podczas formowania się jądra. Rozbieżność można łatwo wytłumaczyć tym, że kolejne warstwy stanowiące strukturę Ziemi powstały już po uformowaniu się jądra. Z symulacji wynika, że ilość materii dostarczonej na naszą planetę jest od 2 do 5 razy większa, niż wskazywały na to poprzednie oszacowania.
„Wyniki te mają daleko sięgające następstwa dla teorii formowania się Księżyca i innych” tłumaczy Marchi. „Co ciekawe, nasze odkrycia wyjaśniają rolę ogromnych kolizji w dostarczeniu na Ziemię cennych dla człowieka metali, takich jak złoto czy platyna”.
https://news.astronet.pl/index.php/2017/12/09/nowe-symulacje-tlumacza-skad-na-ziemi-pojawilo-sie-zloto/

 

Nowe symulacje tłumaczą skąd na Ziemi pojawiło się tak dużo złota.jpg

Nowe symulacje tłumaczą skąd na Ziemi pojawiło się tak dużo złota2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z hawajskich wulkanów na Marsa
Wysłane przez iwanicki w 2017-12-09

Wulkaniczne skały na Hawajach odegrały rolę poligonu doświadczalnego przed przyszłą misją załogową na Marsa. W ramach programu BASALT naukowcy symulowali niektóre z marsjańskich warunków.
Aktywność wulkaniczna na Hawajach przypominać może aktywność geologiczną wczesnego Marsa. Z tego względu NASA, wraz z innymi instytucjami, prowadzi wśród tamtejszych krajobrazów program BASALT - Biologic Analog Science Associated with Lava Terrains. Najnowszy etap programu trwał przez trzy tygodnie listopada i był rozwinięciem badań przeprowadzonych w zeszłym roku.
Nazwa programu, BASALT, nie jest przypadkowa. Głównym celem badawczym jest analiza wulkanicznych skał bazaltowych pod kątem ich przydatności do rozwoju prostych form życia. Szczególny nacisk kładziony jest na zbadanie czynników, które pozwalają na funkcjonowanie i kwitnięcie bakterii na bazaltowym podłożu. Wnioski wyciągnięte z tych badań mogą przysłużyć się do bardziej optymalnego wyboru miejsc na Marsie, pod kątem poszukiwania śladów życia w tamtejszych skałach wulkanicznych.
Z powodu złożoności przeprowadzanych badań, zaangażowano w nich naukowców m.in. z zakresu biologii, geologii, geofizyki, którzy współpracują z szerszym, kilkudziesięcioosobowym zespołem inżynierów, programistów, specjalistów od komunikacji i przedstawicielami innych kluczowych specjalności. Oprócz ośrodków NASA, wśród których są Centrum Badawcze Amesa, Centrum Lotów Kosmicznych Johnsona w Houston, Kennedy'ego na Florydzie, Goddarda w Maryland oraz Marshalla w Alabamie oraz Jet Propulsion Lab, w badaniach biorą udział również przedstawiciele następujących uniwersytetów: Hawajskiego, Cornella, Purdue, McMaster, York, Edynburskiego, stanowych w Arizonie i Idaho oraz instytutów badawczych i organizacji: MIT, BEAR, PISCES, KBRwyle.
Badania przeprowadzono symulując niektóre marsjańskie warunki. Jedną z uciążliwości dla przyszłych misji badawczych będzie opóźnienie w sygnale docierającym z centrum operacyjnego na Ziemi. W zależności od wzajemnego położenia planet może wynosić od 4 do nawet 22 minut. Podczas pracy naukowców uwzględniono ten czynnik jak również ograniczenia w ewentualnym przesyłaniu danych. Przetestowano również nowe narzędzia, w tym 360-kątną kamerę, która może wykonywać wysokiej rozdzielczości zdjęcia. Może być umieszczona na łaziku, który będzie do dyspozycji przyszłych astronautów.
Badania, które przeprowadzono w listopadzie na Hawajach nie są wyjątkowe pod względem badanego podłoża. W ramach projektu BASALT, naukowcy pracowali w ubiegłym roku na wulkanicznych skałach w Idaho. Podobne projekty, o rożnym stopniu skomplikowania, wykonuje się w innych miejscach na świecie. Wnioski z nich wyciągnięte, wraz z doświadczeniami związanymi z programami symulującymi marsjańskie habitaty, przybliżają nas do załogowej misji na Czerwoną Planetę.
Więcej informacji:
•    Artykuł w NASA
•    Strona projektu BASALT
 
Źródło: NASA
Na zdjęciu: Ekipa naukowców na hawajskim wulkanie Kilauea. Źródło: NASA
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/hawajskich-wulkanow-na-marsa-3867.html

Z hawajskich wulkanów na Marsa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Technologia do montażu satelitów rozwijana w Polsce
Wysłane przez grabianski w 2017-12-09
Europejska Agencja Kosmiczna przyznała firmie SENER Polska kontrakt na realizację technologii produkcji i testowania mechanizmów łączących satelity z urządzeniami do ich transportu i montażu.
Kontrakt realizowany jest w ramach programu “Polish Industry Incentive Scheme”, w ramach którego podmioty z Polski otrzymują fundusze na rozwój technologii kosmicznych, by później z nabytymi nowymi możliwościami móc brać udział w projektach kosmicznych ESA i zwiększać konkurencyjność na rynku kosmicznym, a co za tym idzie zmniejszać koszty produkcji kluczowych elementów dla sektora kosmicznego.
Clamp band, który ma być produkowany przez firmę SENER Polska to jedyny element jaki łączy satelitę z urządzeniami do ich transportu lub montażu. Urządzenie to musi być niezwykle wytrzymałe, niezawodne i nieskomplikowane w połączeniu z satelitą. Projektowany przez polski podmiot element ma ważyć około 60 kg i mieć średnicę 1,7 m. Główny element clamp bandu to cienka (3 mm), stalowa taśma, która pełni funkcję opaski zaciskowej. Całość musi utrzymać do 10 ton masy i być odporna na temperatury w zakresie od -40 do 70 stopni Celsjusza.
Program Europejskiej Agencji Kosmicznej nie tylko zwiększa konkurencyjność i umożliwia polskim firmom walkę o duże kontrakty, ale również wpisuje się w cele programu stażowego “Rozwój kadr sektora kosmicznego” organizowanego przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego. Programy te dają możliwość sprawdzenia swoich sił młodym polskim naukowcom, którzy nie muszą wyjeżdżać za granicę, by brać udział w ambitnych projektach inżynieryjnych, wymagających najwyższej jakości i najaktualniejszych technologii.
Przypominamy, że niedawno obchodziliśmy 5-lecie przystąpienia Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ostatnie 5 lat było intensywnym czasem rozwoju sektora kosmicznego w naszym kraju.
Więcej o polskim sektorze kosmicznym w jednym z odcinków programu popularnonaukowego Astronarium.
Źródło: SENER Polska
Więcej informacji:
•    więcej o clamp bandach na stronie wykonawcy projektu, firmy SENER Polska
Na zdjęciu: Element służący do montażu satelitów podczas transportu, tzw. clamp band. Źródło: SENER Polska.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/technologia-montazu-satelitow-rozwijana-polsce-3868.html

 

Technologia do montażu satelitów rozwijana w Polsce.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Geminidy z roku na rok coraz aktywniejsze
Wysłane przez zoladek w 2017-12-09
Galina Ryabowa i Jurgen Rendtel dokonali analizy obserwacji wizualnych zgromadzonych w bazie VMDB IMO (Visual Meteor DataBase). Udało się dostrzec wieloletni trend wzrostowy, aktywność Geminidów w ciągu ostatnich 17 lat wzrosła o 20 procent i nic nie wskazuje na zmianę w najbliższych latach. Dane obserwacyjne zdają się potwierdzać dane modelowe. Poprzez zmianę położenia węzła orbitalnego dla średniej orbity Geminidów i pod wpływem efektu Poyntinga-Robertsona centralna część strumienia coraz bardziej przesuwa się w okolice orbity ziemskiej. Ocenia się że rój Geminidów powstał około 2000 lat temu. Kometa obecnie znana jako 3200 Phaethon pod wpływem perturbacji grawitacyjnych została wówczas skierowana w centralne rejony Układu Słonecznego, na orbitę z peryhelium pomiędzy 0.1 a 0.15 jednostek astronomicznych. W nowych warunkach doszło do gwałtownego wyrzutu materii który uformował współcześnie znany rój Geminidów a jednocześnie w znaczący sposób zmienił orbitę obiektu macierzystego. Tak oto w dość krótkim czasie powstał strumień Geminidów który jeszcze w 1000 lat po tych wydarzeniach nie był obserwowany z Ziemi. Stopniowa zmiana średnich parametrów orbitalnych roju spowodowała że już po kolejnych 500 latach rój stał się obserwowalny i od tego czasu jego aktywność najprawdopodobniej wzrasta i nawet współcześnie wciąż jeszcze jesteśmy dość daleko od centralnej części strumienia. Orbita obiektu 3200 Phaethon podlega mniejszym zmianom niż orbita roju Geminidów. Materiał świeżo wyrzucany z Phaethona wciąż nie ma zbyt dużych szans aby docierać do naszej planety. W ostatnich latach obserwowano pojaśnienia Phaethona w pobliżu peryhelium orbity kiedy to jasność wzrastała o około 2 magnitudo, modelując meteoroidy wyrzucone podczas ostatnich przejść przez peryhelium uzyskano minimalne odległości od orbity ziemskiej na poziomie 0.02 jednostki astronomicznej. Zdaniem autorów publikacji pomimo bliskiego przejścia planetoidy Phaethon w dniu 16 grudnia nie dojdzie do zauważalnego wzrostu aktywności roju. Wysoka powinna być natomiast aktywność dla strumienia wyrzuconego w przestrzeń 2000 lat temu, dla roku 2017 ZHR powinien być na poziomie 180. Zachęcam gorąco do wizualnych obserwacji Gemindów podczas nadchodzącego maksimum. Aktywność będzie znaczna, samo maksimum rozciąga się na około dwie noce i jest bardziej atrakcyjne niż dobrze wszystkim znane maksimum Perseidów. Przeszkodą w obserwacjach Geminidów jest zazwyczaj zła pogoda typowa dla terenu Polski w grudniu oraz niskie temperatury. Jeśli jednak pogoda dopisze zachęcam do obserwacji. Powyższy przykład pokazuje że klasyczne obserwacje wizualne meteorów wciąż są cenne i prowadzą do uzyskiwania wyników naukowych na najwyższym poziomie.
Na zdjęciu: bolid z roju Geminidów zarejestrowany przez sieć bolidową NASA 15 grudnia 2011 roku
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/geminidy-roku-na-rok-coraz-aktywniejsze-3869.html

 

Geminidy z roku na rok coraz aktywniejsze.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tego jeszcze nie było. Odkryto bakterię, która żywi się powietrzem
2017-12-09
Na Antarktydzie odnaleziono mikroby, które są w stanie przeżyć w ekstremalnych warunkach i wystarczy im do tego wyłącznie powietrze. Naukowcy są zdania, że otwiera to nowy rozdział dla naszego rozumienia możliwości przeżycia w kosmosie.
Do niezwykłego odkrycia doszło na Antarktydzie - to tam naukowcy natrafili na ślad bakterii, która obywa się bez pożywienia i wody. Zdaniem badaczy z Uniwersytetu Nowej Walii Południowej w Australii oznacza to, że również na innych planetach możliwe jest życie.
Nie do życia
- Antarktyda to wybitnie niegościnne miejsce - tłumaczyła kierowniczka badań Belinda Ferrati. - A jednak ten lodowaty, ciemny i suchy rejon świata kryje niezwykłą różnorodność mikrobów - zauważyła. - To, co nas szczególnie interesuje, to ich umiejętność przetrwania. Jakim cudem radzą sobie pozbawione wody, zagrzebane w zupełnie pozbawionej mikroelementów glebie, zimą całkiem bez słonecznego światła - dodała.
Aby zrozumieć fenomen życia w ekstremalnie trudnych warunkach, badacze pobrali próbki gleby z dwóch części kontynentu, które nie są skute lodem - Robinson Ridge oraz Adams Flat.
Dzięki sekwencjonowaniu genomu 23 odnalezionych organizmów naukowcy wyodrębnili dwie grupy mikrobów: WPS-2 oraz AD3. Odkryli przy tym, że większość z nich posiadała wysoką zdolność absorpcji tlenków węgla i wodoru wprost z atmosfery, dzięki czemu były w stanie przeżyć w bardzo trudnych warunkach. Okazały się tym samym pierwszym organizmem, który żywi się tylko powietrzem.
Bakteria w kosmosie
Jak przyznają sami naukowcy, następnym krokiem jest odkrycie, ile takich form życia znajduje się na Ziemi. Możliwe bowiem, że organizmy tak doskonale przystosowane do życia w najbardziej niegościnnym miejscu na Ziemi byłyby w stanie przeżyć również na innej planecie.
- To otwiera zupełnie nowe perspektywy dla naszego rozumienia życia w ekstremalnych warunkach, bez pożywienia czy światła słonecznego, jedynie dzięki zawartym w atmosferze gazom - stwierdziła Ferrari.
Źródło: Nature, ScienceAlert
Autor: sj/map
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/tego-jeszcze-nie-bylo-odkryto-bakterie-ktora-zywi-sie-powietrzem,248228,1,0.html

Tego jeszcze nie było. Odkryto bakterię, która żywi się powietrzem.jpg

Tego jeszcze nie było. Odkryto bakterię, która żywi się powietrzem2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×
© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2017)