Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Rozstrzygnięto finał 61. Olimpiady Astronomicznej
Wysłane przez czart w 2018-03-11
Znamy wyniki 61. Olimpiady Astronomicznej, której finałowe zawody trwały od 8 do 11 marca w Planetarium Śląskim w Chorzowie. Zwyciężczynią została Anna Olechowska z Warszawy.
Zawody Olimpiady Astronomicznej odbywają się w kilku etapach. Piewszy polega na rozwiązaniu w dwóch seriach łacznie sześciu zadań i zadania obsewacyjnego. Swoich sił spróbowało tutaj 135 uczniów. Z tego grona do etapu drugiego, czyli zawodów okręgowych, awansowało 62 uczestników. Zawody okręgowe odbyły się w tym roku w Szczecinie, Włocławku i Katowicach. Trzeci etap to zawody finałowe w Planetarium Śląskim w Chorzowie. Do finału zakwalifikowało się 22 uczniów.
Po kilkudniowych zmaganiach wyłoniono laureatów Olimpiady. Zwyciężczynią została Anna Olechowska ucząca się w 3 klasie II Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Pawła Jasienicy w Warszawie.
Podczas uroczystości zaprezentowano także nową publikację zawierającą zbiór zdań z wielu lat Olimpiady Astronomicznej wraz z przykładowymi rozwiązaniami. Publikacja pt. "Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX" obejmuje zadania z lat 1992-2017 i będzie niezwykle przydatna dla przyszłych uczestników Olimpiady, a także dla nauczycieli opiekujących się uczniami chcącymi wystartować w tych zawodach.
Kolejne tytuły laureatów wywalczyli:
II miejsce – Kornel Księżak, 3 klasa XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie
III miejsce ex aequo – Wojciech Kolesiński, 2 klasa XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie.
III miejsce ex aequo – Jurand Prądzyński, 3 klasa IV Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie.
III miejsce ex aequo - Patryk Skrzeczkowski, 3 klasa I Liceum Ogólnokształcącego w Radzyniu Podlaskim.
Pięcioro laureatów będzie reprezentowało nasz kraj w 12. Międzynarodowej Olimpiadzie z Astronomii i Astrofizyki, która odbędzie się prawdopodobnie w Pekinie.
Tytuły finalistów otrzymali z kolei:
Piotr Bielak - 3 kl. III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej w Lublinie
Elie Boulanger - 3 kl. gimn. Gimnazjum i Liceum Akademickiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Szymon Cedrowski - 1 kl. XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Warszawie
Kamil Ciebiera - 2 kl. Liceum Ogólnokształcącego Sióstr Prezentek im. Jana Pawła II w Rzeszowie
Krzysztof Druciarek - 2 kl. XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie
Miłosz Dudek - 3 kl. I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie
Szymon Frąckowiak - 2 kl. XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie
Adam Gonstal - 3 kl. I Liceum Ogólnokształcącego im. Ziemi Kujawskiej we Włocławku
Mateusz Kapusta - 1 kl. III Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza we Wrocławiu
Agnieszka Makulska - 2 kl. XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Warszawie
Piotr Masajada - 2 kl. XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Polonii Belgijskiej we Wrocławiu
Wiktor Matyszkiewicz - 2 kl. XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Warszawie
Filip Rękawek - 3 kl. Katolickie Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Garwolinie
Bartosz Salwiczek - 2 kl. I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Kołobrzegu
Kamil Szydłowski - 2 kl. Gimnazjum i Liceum Akademickiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Mateusz Winiarski – 1 kl. I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Krośnie
Wiktor Włodarczyk - 3 kl. XIII Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie
Olimpiada Astronomiczna organizowana jest przez Planetarium Śląskie w Chorzowie. Co roku dużego wsparcia udziela jej czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii", a także Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii (PTMA). Organizacja olimpiady jest możliwa także dzięki środkom finansowym z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach i Komitetu Astronomii PAN. Z kolei udział reprezentacji Polski w międzynarodowej olimpiadzie ma finansowe wsparcie od Ministerstw Nauki i Szkolnitwa Wyższego. Wśród fundatorów nagród jest też Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika w Warszawie.
Więcej informacji:
•    Witryna Olimpiady Astronomicznej
•    Oficjalne wyniki zamieszczone na Facebooku
•    Książka "Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX" w internetowym sklepie Uranii
 
Źródło: Planetarium Śląskie
Na zdjęciu:
Uczestnicy i jurorzy zawodów finałowych 61. Olimpiady Astronomicznej 2017/2018. Źródło: Planetarium Śląskie.
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rozstrzygnieto-final-61-olimpiady-astronomicznej-4203.html

Rozstrzygnięto finał 61. Olimpiady Astronomicznej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ukazał się zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych
Wysłane przez czart w 2018-03-12
Ukazał się zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych od 1992 do 2017 roku. Publikacja zawiera też przykładowe rozwiązania. Będzie wielką pomocą dla uczniów przygotowujących się do kolejnych edycji szkolnej olimpiady. Książka ukazała się pod patronatem czasopisma i portalu "Urania - Postępy Astronomii".
W "Uranii" w każdym numerze znajduje sie "Kącik olimpijczyka", w którym publikujemy zadania z Olimpiad Astronomicznych z różnych lat, załączając też przykładowe rozwiązania. Autorami rozwiązań są uczniowie - laureaci poprzednich edycji.
Dawno temu ukazała sie publikacja pt. "25 lat Olimpiad Astronomicznych", ale obecnie jest praktycznie dostępna - trzeba jej szukać w antykwariatach, na Allegro lub w dobrze wyposażonych bibliotekach. Nowsza pozycją jest niewielka książeczka pt. "Zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych XXVI-XXXV", dostępna w internetowym sklepie Uranii.
Najnowsze wydawnictwo z zadaniami z Olimpiady Astronomicznej miało swoją premierę 11 marca b.r. w Chorzowie poczas końcowej uroczystości finałowych zawodów 61. Olimpiady Astronomicznej. Nosi tytuł "Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX". Książkę opracowali młodzi ludzie, pod kierunkiem Mateusza Krakowczyka, który jest prezesem Klubu Astronomicznego Almukantarat. I właśnie Almukantarat, wspólnie z Polskim Towarzystwem Astronomicznym (PTA) są wydawcami książki. Dodatkowo druk dofinansowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a patronatu udzieliła Urania.
Warto wspomnieć, że wiele rozwiązań zadań zamieszczonych w książce pochodzi z różnych numerów "Uranii - Postępów Astronomii".
Nowa publikacja jest niezbędna dla każdego kto przygotowuje się do Olimpiady Astronomicznej, a także dla nauczycieli fizyki, opiekunów kółek astronomicznych, uczniów szkół średnich i wszystkich innych osób interesujących się ciekawymi problemami astronomicznymi.
Dane książki:
Tytuł: Zadania z olimpiad astronomicznych XXXVI-LX
Redakcja: Mateusz Krakowczyk
ISBN 978-83-938279-8-5
Wydanie I, Warszawa 2018
Okładka: twarda
Liczba stron: 444
Wydawcy:
Klub Astronomiczny "Almukantarat"
Polskie Towarzystwo Astronomiczne
 
Więcej informacji:
•    Zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych XXVI-XXXV
•    Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX
•    Witryna Olimpiady Astronomicznej
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ukazal-sie-zbior-zadan-z-olimpiad-astronomicznych-4204.html

 

Ukazał się zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

67P powstała w wyniku kolizji a nie złączenia?
2018-03-12. Krzysztof Kanawka
Nowa publikacja naukowa sugeruje, że kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko powstała wskutek kolizji, a nie “łagodnego” zlepienia dwóch obiektów.
Bez wątpienia europejska misja Rosetta jest jedną z najciekawszych wypraw bezzałogowych do Układu Słonecznego. Wystrzelona 2 marca 2004 roku ku komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko (67P), dotarła do niej 6 sierpnia 2014 roku. Oczom naukowców ukazał się niesamowity obiekt, składający się z dwóch części.
Koniec misji Rosetta nastąpił 30 września 2016 roku, gdy sonda wylądowała na powierzchni komety. Analiza danych będzie trwać jeszcze wiele lat.
Kolizja a nie zlepienie?
W 2015 roku pojawiła się publikacja naukowa, która sugerowała, że 67P powstała wskutek “łagodnego” zlepienia dwóch obiektów. Nowa publikacja naukowa autorstwa amerykańsko-europejsko-chińskiego międzynarodowego zespołu, któremu przewodniczy Stephen Schwartz z University of Arizona, sugeruje bardziej dramatyczne powstanie komety 67P. Wg tego zespołu kometa 67P powstała w wyniku kolizji dwóch obiektów. Proces złączenia dwóch części komety 67P mógł trwać nie więcej niż kilka dni. Jest to znacznie szybciej niż to wcześniej podejrzewali naukowcy. Praca została opublikowana na łamach prestiżowego czasopisma Nature.
Prędkość względna pomiędzy dwoma obiektami mogła wynieść nawet 1 km/s. Takie prędkości względne wydają się być typowe dla Pasa Kuipera, skąd kometa 67P prawdopodobnie pochodzi. Oznacza to, że kometa 67P wcale nie musiała powstać w obecnym kształcie już we wczesnym Układzie Słonecznym – mogło się to stać także później. Wiele odłamków powstałych w trakcie kolizji powinno “powrócić” na kometę w stosunkowo krótkim czasie. Co ciekawe, zespół Stephena Schwartz’a uważa, że kolizja nie “podgrzała” obiektów, przez co na komecie zachowała się materia (w tym materia lotna) z początku Układu Słonecznego.
Powrót na 67P?
Choć misja sondy Rosetta się już zakończyła, nadal trwa analiza zebranych danych. Jednocześnie, amerykańska agencja kosmiczna NASA analizuje możliwość przeprowadzenia misji typu “sample return” do komety 67P. Koncepcja misji nosi nazwę COmet Nucleus Dust and Organics Return (CONDOR). Decyzja o ewentualnym przeprowadzeniu misji zapadnie do końca 2019 roku.
(Nature)
http://kosmonauta.net/2018/03/67p-powstala-w-wyniku-kolizji-a-nie-zlaczenia/

67P powstała w wyniku kolizji a nie złączenia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Raport nt wizerunku sektora kosmicznego w Polsce
2018-03-12 Redakcja
Agencja Rozwoju Przemysłu i Europejska Fundacja Kosmiczna opublikowały raport na temat wizerunku sektora kosmicznego w Polsce.
Od kilku lat obserwujemy większą aktywność polskich podmiotów w branży kosmicznej. Ma to przede wszystkim związek z wejściem naszego kraju do struktur Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), jak również utworzeniu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) oraz obecnością w Unii Europejskiej (UE).
Jak na razie dość niewiele było wiadomo na temat ogólnego wizerunku krajowego sektora kosmicznego. W ogólnotematycznych i specjalistycznych mediach pojawiały się różne przekazy, często również błędne i o bardzo negatywnym wydźwięku.
Na początku marca 2018 Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i Europejska Fundacja Kosmiczna (EFK) opublikowały raport na temat wizerunku sektora kosmicznego w Polsce. Jest to pierwszy raport wizerunkowy na temat tej branży w Polsce.
Raport przeanalizował m.in. następujące zagadnienia:
•    badanie wizerunku wśród polskich podmiotów aktywnych w tej branży,
•    badanie wizerunku wśród dziennikarzy, którzy aktywnie publikują artykuły o polskim sektorze kosmicznym,
•    ogólny wizerunek medialny polskiej branży kosmicznej,
•    porównanie z 2016 rokiem.
Raport zawiera kilka ciekawych spostrzeżeń. Przekaz jest ogólnie dość pozytywny, choć duży wpływ “na minus” miał zeszłoroczny raport NIK na temat nieprawidłowości w POLSA. Panuje także przekonanie, że o sektorze kosmicznym publikuje się za rzadko w polskich mediach.
Najwięcej publikacji medialnych dotyczących polskiej branży kosmicznej pojawiało się w województwie Mazowieckim. Na kolejnych miejscach znajdują się województwa Łódzkie, Kujawsko-Pomorskie, Lubuskie i Pomorskie. W tych województwach znajduje się większa ilość podmiotów aktywnych w branży kosmicznej, co oznacza, że lokalne media częściej piszą o “kosmosie”.
Raport wyłonił także pięciu przedstawicieli krajowego sektora kosmicznego, którzy są uważani za “liderów opinii”. Są nimi: dr Grzegorz Brona (Creotech Instruments), Paweł Wojtkiewicz (prezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego, ZPSK oraz przedstawiciel GMV Poland), dr inż Piotr Orleański (Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, CBK PAN), Łukasz Wilczyński (EFK) oraz dr inż Krzysztof Kanawka (Blue Dot Solutions). W tej liście przeważają głosy z Warszawy, gdzie ulokowana jest większość polskich podmiotów aktywnych w branży kosmicznej.
Co ciekawe, raport docenia potrzebę organizacji konkursu ESNC, który skupia się na praktycznym wykorzystaniu sygnału nawigacji satelitarnej. Co roku polska edycja tego europejskiego konkursu cieszy się dużą popularnością i wysoką jakością zgłoszeń. W tym roku konkurs ESNC zaczyna się już 1 kwietnia.
Raport można pobrać ze strony ARP pod tym linkiem.
https://www.arp.pl/__data/assets/pdf_file/0008/79523/2018_raport_sektor-kosmiczny_ARP.pdf

(ARP, PlanetPR)
http://kosmonauta.net/2018/03/raport-nt-wizerunku-sektora-kosmicznego-w-polsce/

Raport nt wizerunku sektora kosmicznego w Polsce.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wzruszający film o locie Falcona Heavy od twórców WestWorld
2018-03-12. Filip Geekowski

Elon Musk pojawił się w ubiegłą sobotę na konferencji SXSW w Austin w Teksasie. Podczas rozmowy z Jonathanem Nolanem i Lisą Joy, twórcami popularnego serialu WestWorld emitowanego na HBO, Musk zaprezentował 2-minutowy film przygotowany przez nich o niezwykłym wydarzeniu, jakim był dziewiczy lot rakiety Falcon Heavy od SpaceX.
Jest on swoistym reportażem z wydarzeń, które miały miejsce 6 lutego bieżącego roku. Możemy zobaczyć na nim nie tylko przygotowania do startu, sam start rakiety, wyniesienie Roadstera i Starmana na ziemską orbitę i  lądowanie pierwszych stopni Falcona Heavy na przylądku Canaveral, ale również radość i łzy na twarzach entuzjastów lotów kosmicznych i wszystkich ludzi zaangażowanych w całe przedsięwzięcie.
Na konferencji Musk powiedział, że jego sensem życia jest realizowane niezwykłych i inspirujących projektów, dzięki którym mamy szansę stać się cywilizacją kosmiczną.
Zacytował też wypowiedź Konstantyna Ciołkowskiego, rosyjskiego uczonego polskiego pochodzenia: "Ziemia jest kolebką ludzkości, ale nikt nie zostaje w kołysce na wieki. Nadszedł czas, aby wyruszyć, stać się cywilizacją kosmiczną, przebywać wśród gwiazd, poszerzyć zakres i skalę ludzkiej wiedzy".
Szef SpaceX zdradził, że jego zespół przygotowuje się do kolejnego lotu Falcona Heavy, obecnie najpotężniejszej rakiety wykorzystywanej w prywatnym sektorze przemysłu kosmicznego. Start planowany jest na czerwiec.
Źródło: GeekWeek.pl/SXSW / Fot. SXSW
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/32458/wzruszajacy-film-o-locie-falcona-heavy-od-tworcow-westworld

 

Wzruszający film o locie Falcona Heavy od twórców WestWorld.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Błękitna Planeta tonie w plastikowych odpadach
2018-03-12. Filip Geekowski
Nasza piękna planeta tonie w plastikowych odpadach i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie ludzkości uda się pozbyć tych milionów ton tworzyw sztucznych i ograniczyć ich produkcję czy wykorzystywanie.
Już sama ilość plastikowych butelek może nas wprawić w osłupienie. Według brytyjskiego dziennika The Guardian, w ciągu jednej minuty na całym świecie kupujemy ich około 1 miliona. Za 4 lata ta liczba wzrośnie o 20 procent, a więc tylko w jednym roku zakupimy ich 583 miliardy sztuk na całym świecie. Co ciekawe, 10 lat wcześniej zakupowaliśmy ich ok. 300 miliardów, więc mamy tutaj ogromną tendencję wzrostową.
Naukowcy alarmują, że w oceanach tworzyw sztucznych znajduje się aż 170 milionów ton. Te plastiki, które dzisiaj trafiają do akwenów, będą zagrożeniem dla wszystkich żyjących na naszej planecie stworzeń nawet za 400 lat.
Plastikowe kawałki unoszące się w oceanicznych wodach są szkodliwe dla ponad 700 gatunków zwierząt morskich. Niestety, przynajmniej 17 procent z nich znajduje się na Czerwonej Liście Gatunków Zagrożonych, a 10 procent myli je z pożywieniem.
Jeśli myślicie, że jeden z największych problemów naszej cywilizacji, czyli góry tworzyw sztucznych, Was nie dotyczy i nie jest zagrożeniem, to badanie brytyjskich naukowców powinno dać Wam do myślenia. Otóż aż 1/3 ryb sprzedawanych w Wielkiej Brytanii zawiera pozostałości tworzyw sztucznych, które dostały się do mórz. Podobna sytuacja dotyczy większości krajów świata, w tym również Polski.
Jak możecie przyczynić się do poprawy sytuacji i zapewnienia sobie życia w czystszym świecie? Bardzo prosto. Ograniczcie zakup wody w butelkach plastikowych, nie używajcie plastikowych sztućców czy słomek i nie wyrzucajcie plastikowych śmieci gdzie popadnie, bo prędzej czy później trafią one do Waszych żołądków, tylko nieco w innej postaci.
Źródło: GeekWeek.pl/Mercola / Fot. Pexels
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/32459/blekitna-planeta-tonie-w-plastikowych-odpadach

Błękitna Planeta tonie w plastikowych odpadach.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stephen Hawking tłumaczy, co było przed Wielkim Wybuchem (film)
2018-03-12. Filip Geekowski.
Stephen Hawking gościł ostatnio w programie popularnonaukowym StarTalk, którego gospodarzem jest sam Neil deGrasse Tyson. W trakcie programu pojawiło się pytanie skierowane do borykającego się z potworną chorobą brytyjskiego fizyka: Co było przed Wielkim Wybuchem? Hawking z całą stanowczością odpowiedział, że nie było niczego.
"Można spojrzeć na czas rzeczywisty i wyobrażony, zaczynający się na biegunie południowym, który jest gładkim punktem czasoprzestrzeni i w jakim trzymają się normalne prawa fizyki. Nie ma niczego na południe od bieguna południowego, więc przed Wielkim Wybuchem nie było nic" – tłumaczy Hawking.
Odpowiedź wydaje się banalna, ale można ją rozumieć dwojako. Abyśmy mogli coś ogarnąć swoim umysłem, musimy mieć o tym wyobrażenie, które powstaje na podstawie informacji. Problem w tym, że nigdy nie uda nam się uzyskać informacji o okresie przed Wielkim Wybuchem, ponieważ wszystko to, co widzimy i w czym się znajdujemy, powstało już po tym wydarzeniu. Czas, w naszym rozumieniu, wówczas nie istniał, po prostu był zniekształcony w innym wymiarze.
Wraz z cofaniem się w czasie, aż do Wielkiego Wybuchu, czas wygładza się, przestrzeń kurczy się, a materia gęstnieje. I zanim osiągniemy punkt zero, czyli moment sprzed 13,8 miliarda lat, czas zmienia swoją istotę, stając się podobny do wymiaru przestrzennego, do czasu wyobrażonego. Dlatego Hawking określił moment przed Wielkim Wybuchem mianem "niczego".
"Czas był obecny zawsze, ale w innej formie. Warunkiem brzegowym Wszechświata jest fakt, że nie ma on żadnej granicy. W kategoriach porządkowych, czasoprzestrzeń euklidesowa jest powierzchnią zamkniętą bez końca, podobnie jak powierzchnia Ziemi" – dodał Hawking.
Obecnie w ten sposób jeden z najwybitniejszych naukowców XX i XXI wieku, Stephen Hawking, tłumaczy istotę powstania i rozwoju Wszechświata. Być może przyszłość i upływający czas diametralnie odmienią naszą wiedzę na ten temat. Tymczasem obejrzyjcie jedną z najpiękniejszych i najbardziej obrazowych filmów poklatkowych ukazujących wydarzenia od Wielkiego Wybuchu aż po powstanie Ziemi i człowieka.
Źródło: GeekWeek.pl/TechTimes / Fot. NASA
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/32461/stephen-hawking-tlumaczy-co-bylo-przed-wielkim-wybuchem-film

 

 

Stephen Hawking tłumaczy, co było przed Wielkim Wybuchem (film).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku
2018-03-12. Ariel Majcher
To już ostatni tydzień zimy. W przyszły tygodniu, dokładniej we wtorek 20 marca kwadrans po 17 naszego czasu zacznie się astronomiczna wiosna. Zaś w poniedziałek 12 marca Słońce przejdzie z gwiazdozbioru Wodnika do gwiazdozbioru Ryb. Ze względu na zjawisko refrakcji, czyli podnoszenia obrazu ciał będących blisko horyzontu zrównanie dnia z nocą nastąpi nie 20 marca, lecz w najbliższy weekend. W sobotę 17 marca od wschodu do zachodu Słońca minie mniej niż 12 godzin, dobę później — już więcej. Na półkuli południowej z tego samego powodu równonoc nastąpi 2 dni po pierwszym dniu kalendarzowej jesieni (z jej perspektywy).
Zima pożegna nas nowiem Księżyca, który przypada w sobotę 17 marca po południu naszego czasu, a już niewiele ponad dobę później, w niedzielę wieczorem można próbować dostrzec bardzo cienki sierp Srebrnego Globu tuż po zmierzchu. W jego odnalezieniu na pewno pomocne będą planety Merkury i Wenus, z których pierwsza osiągnie w tym tygodniu maksymalną elongację wschodnią. Wieczorem coraz gorzej widoczne są planeta Uran i gwiazda zmienna Mira Ceti, ale nadal dobrze planeta karłowata (1) Ceres. Całkiem blisko niej znajduje się inna jasna w maksimum miryda, R Leonis, której maksimum aktywności przypada pod koniec marca. Na niebie porannym na początku tygodnia pokaże się zbliżający się do nowiu Księżyc, którego należy szukać na lewo od Saturna, coraz lepsze warunki obserwacyjne mają też planety Jowisz i Mars oraz planetoida (4) Westa.
Tym razem opis wydarzeń na niebie nadchodzącego tygodnia zacznę od tego, co się dzieje rano, tuż przed świtem. Od dłuższego czasu o tej porze doby niezbyt wysoko nad południowo-wschodnią częścią nieboskłonu można obserwować trzy najbliższe Ziemi planety zewnętrzne oraz planetoidę (4) Westa. W zeszłym tygodniu wszystkie te ciała minął Księżyc w okolicach ostatniej kwadry, natomiast w tym tygodniu Srebrny Glob pokaże się na północny wschód od Saturna. Będzie można go obserwować w pierwszej części tygodnia, gdyż w sobotę 17 marca, niecały kwadrans po godzinie 14 naszego czasu przejdzie on przez nów, a potem pokaże się na niebie wieczornym. Nachylenie ekliptyki rano jest już niekorzystne, w przeciwieństwie do nachylenia wieczornego, zatem naturalny satelita Ziemi zniknie w zorzy porannej na kilka dni przed nowiem, za to bardzo szybko po nowiu stanie się dostępny obserwacjom na niebie wieczornym.
W poniedziałkowy poranek 12 marca prawie 2,5 godziny przed Słońcem, a o godzinie podanej na mapce dla tego dnia znajdował się w północno-wschodniej części gwiazdozbioru Strzelca, w fazie 25%. Około 5° na prawo od Księżyca sąsiadował charakterystyczny łuk gwiazd 3. i 4. wielkości głównej figury Strzelca, 8° dalej w tym samym kierunku — planeta Saturn, natomiast 10° na prawo i w dół od Księżyca — gwiazda Nunki, jedna z jaśniejszych gwiazd całej konstelacji, druga co do jasność z gwiazd Strzelca widocznych z Polski. Planeta Saturn zbliża się do jasnej gromady kulistej gwiazd M22, którą minie w przyszłym tygodniu w odległości około 1,5 stopnia. Jasność obserwowana gromady, to 6,5 magnitudo, czyli jest ona dobrze widoczna w lornetkach, nawet mimo niskiego położenia nad widnokręgiem, zaś Saturn pojaśniał do +0,5 wielkości gwiazdowej, przy tarczy o średnicy 16″. Przez lornetki można dostrzec również Tytana, najjaśniejszego księżyca Saturna. W tym tygodniu jego maksymalna elongacja — tym razem zachodnia — przypada w niedzielę 18 marca. Saturn nadal zwraca ku nam swoją północną półkulę, trwa na niej lato, stąd jego księżyce można obserwować przez cały czas, nie tylko blisko ich maksymalnych elongacji. Obecnie Tytan oddala się od Saturna na prawie 160″, a gdy jest najbliżej swej planety macierzystej, wciąż jest to 70″, a więc ponad 4 średnice kątowe tarczy Saturna. Tytan świeci z jasnością obserwowaną +8,8 wielkości gwiazdowej.
We wtorek 13 marca Księżyc pojawi się na nieboskłonie około godziny 4:20, a jego sierp zwęzi się do 18%. Tego dnia Srebrny Glob oddali się od Saturna już na 25°, a na północ od niego znajdą się dość jasne gwiazdy z północno-zachodniej części gwiazdozbioru Koziorożca. Gwiazda Dabih (β Cap) pokaże się 4,5 stopnia od Księżyca, gwiazda Algedi (α Cap) — nieco ponad 2° dalej. Do godziny podanej na mapce Księżyc zdąży się wznieść na około 4° ponad widnokrąg.
Naturalnego satelitę Ziemi można próbować jeszcze dostrzec w środę 14 marca. Potem Księżyc podąży ku sobotniemu nowiu i zginie w brzasku Słońca. Ale nie będzie to już proste, ponieważ w środę jego sierp osiągnie fazę 10%, a pokaże się on na niebie tuż przed godziną 5 rano. W momencie wschodu Słońca niecałą godzinę później Księżyc dotrze na wysokość 8° ponad widnokrąg i może ginąć w blasku zorzy porannej. Na próby jego odszukania warto zabrać lornetkę, gdyż w tym tygodniu, o ile pogoda dopisze i Księżyca nie zasłonią jakieś przeszkody terenowe, to bardzo ładnie powinno być widoczne tzw. światło popielate, czyli nocna część Srebrnego Globu, oświetlona światłem odbitym od Ziemi.
Do Saturna coraz bardziej zbliża się Mars. W niedzielę 18 marca dystans między planetami spadnie do 8°. Czerwona Planeta wschodzi mniej więcej 0,5 godziny przed Saturnem, ale na godzinę przed świtem obie planety znajdują się na podobnej wysokości około 12° w południowo-wschodniej części nieboskłonu. Do niedzieli jasność Marsa zwiększy się do +0,5 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza osiągnie średnicę 8″ przy fazie 88%. Dzięki wzrastającej średnicy planety jej faza jest coraz wyraźniej widoczna. Jasność Marsa jest obecnie prawie taka sama, jak jasność Saturna, jednak obie planety różnią się wyraźnie barwą: Saturn jest biało-żółty, zaś Mars – rdzawo-pomarańczowy. W weekend w odległości około 1° od Marsa znajdą się dwie znane mgławice z katalogu Messiera: M8 i M20. Na początku przyszłego tygodnia Czerwona Planeta przejdzie między nimi.
Zwiększa się już dystans między planetą Mars a planetoidą Westa. Zbliża się ona do granicy między Wężownikiem a Strzelcem, a przekroczy ją na początku przyszłego tygodnia. W najbliższych dniach Westa przejdzie niewiele ponad 2° na południe od świecącej z jasnością obserwowaną +3,5 magnitudo gwiazdy ξ Serpentis. Westa stale jaśnieje i obecnie świeci blaskiem +7,2 wielkości gwiazdowej. Tutaj można pobrać wykonaną w programie Nocny Obserwator mapkę z trajektoriami Marsa, Saturna i Westy w marcu br.
Z widocznych rano planet najwcześniej nad widnokręgiem pojawia się planeta Jowisz, która czyni to już około godziny 23 i góruje 4,5 godziny później, jeszcze na ciemnym niebie. Jowisz niedawno pokonał zakręt na kreślonej przez siebie pętli i obecnie rozpędza się w ruchu wstecznym, jakieś 7,5 stopnia od gwiazdy Zuben Elgenubi. Do końca tygodnia blask Jowisza urośnie do -2,3 magnitudo, a jego tarcza — do 41″.
W układzie księżyców galileuszowych planety w tym tygodniu będzie można dostrzec następujące zjawiska (na podstawie strony Sky and Telescope oraz programu Starry Night):
•    12 marca, godz. 2:04 – wyjście Europy zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
•    14 marca, godz. 1:39 – minięcie się Europy (N) i Ganimedesa w odległości 28″, 74″ na zachód od brzegu tarczy Jowisza,
•    14 marca, godz. 4:30 – Ganimedes chowa się w cień Jowisza, 49″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
•    15 marca, godz. 4:24 – Io chowa się w cień Jowisza, 19″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
•    16 marca, godz. 1:42 – wejście cienia Io na tarczę Jowisza,
•    16 marca, godz. 2:50 – wejście Io na tarczę Jowisza,
•    16 marca, godz. 3:54 – zejście cienia Io z tarczy Jowisza,
•    16 marca, godz. 4:58 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    16 marca, godz. 22:58 – o wschodzie Jowisza przejście Kallisto 10″ na południe od brzegu tarczy planety,
•    17 marca, godz. 2:04 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia),
•    17 marca, godz. 2:57 – minięcie się Io (N) i Kallisto w odległości 22″, 15″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    17 marca, godz. 4:16 – minięcie się Europy (N) i Io w odległości 18″, 36″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    17 marca, godz. 4:45 – minięcie się Europy (N) i Kallisto w odległości 41″, 32″ na wschód od brzegu tarczy Jowisza,
•    17 marca, godz. 4:58 – wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,
•    17 marca, godz. 22:54 – o wschodzie Jowisza Io i Ganimedes na tarczy planety, Io w I ćwiartce, Ganimedes – w IV, tuż przy północnym brzegu tarczy planety,
•    17 marca, godz. 23:24 – zejście Io z tarczy Jowisza,
•    18 marca, godz. 0:02 – zejście Ganimedesa z tarczy Jowisza,
•    19 marca, godz. 0:00 – Europa chowa się w cień Jowisza, 29″ na zachód od tarczy planety (początek zaćmienia),
•    19 marca, godz. 4:30 – wyjście Io zza tarczy Jowisza (koniec zakrycia).
W sobotę 17 marca najpierw Kallisto minie Jowisza od południa, a potem razem z Io i Europą ustawi się prawie na jednej linii.
Pora przenieść się na niebo wieczorne, gdzie zaraz po zachodzie Słońca można dostrzec dwie pierwsze planety Układu Słonecznego. Obie nadal znajdują się kilka stopni od siebie i trudno je pomylić z czymś innym, gdyż o godzinie podanej na mapce jest jeszcze całkiem widno i w ich sąsiedztwie nie widać innych ciał niebieskich. 15 marca Merkury osiągnie swoją maksymalną elongację wschodnią, nieco ponad 18° od Słońca. Tego wieczoru 45 minut po zmierzchu planeta wzniesie się na wysokość ponad 9° i jasność -0,2 wielkości gwiazdowej. Wenus dotrzyma towarzystwa Merkuremu w odległości 4°. Szczegóły wyglądu tarcz obu planet w najbliższych dniach pokazuje poniższa tabela:
W niedzielę do obu planet dołączy Księżyc w fazie niecałe 2%. Srebrny Glob zajdzie 62 minuty po Słońcu, a o godzinie podanej na mapce dla tego dnia (17 minut wcześniej) zajmie pozycję na wysokości niecałych 2° prawie dokładnie nad punktem kardynalnym W horyzontu. Do odnalezienia Księżyca oprócz lornetki przyda się na pewno planeta Wenus. Srebrny Glob znajdzie się niecałe 5° od niej, prawie na przedłużeniu linii, łączącej Merkurego z Wenus. Jest to szansa na dostrzeżenie najwęższego sierpa Księżyca w tym roku. Miesiąc później, po kolejnym nowiu naturalnego satelity Ziemi jego sierp będzie wyraźnie szerszy. Podobnie cienki, ale jednak nieco szerszy i nieco odleglejszy od Słońca sierp księżycowej tarczy pokaże się na niebie porannym 10 sierpnia. O ile tylko pogoda pozwoli warto zatem spróbować polowania na ledwie widoczny sierp księżycowej tarczy.
Niedaleko pary Merkury-Wenus znajduje się planeta Uran. W niedzielę 18 marca Merkury dotrze na 11° do Urana. Oczywiście zaraz po zachodzie Słońca jest za jasno, aby dostrzec tę planetę i trzeba poczekać, aż się odpowiednio ściemni, czyli do godziny co najmniej 19:30. W tym momencie dwie pierwsze planety od Słońca już zachodzą, a Uran znajduje się na wysokości mniejszej niż 10° nad widnokręgiem. Zatem warunki obserwacyjne Urana nie są już dobre, ale powinno dać się go jeszcze dostrzec przez lornetkę. Obecnie jasność planety wynosi +5,9 magnitudo. Do końca tygodnia dystans między Uranem a gwiazdą o Psc spadnie poniżej 100′.
Równie słabo widoczna jest gwiazda Mira Ceti. O tej samej porze zajmuje ona pozycję na wysokości zaledwie 5° i jej obserwacje jeszcze bardziej zaburza atmosfera. Ale nadal jest bardzo jasna i — gdyby nie wysokość (a raczej niskość) nad widnokręgiem — byłaby z ciemnych miejsc bez problemu widoczna gołym okiem, jej jasność ocenia się na jakieś +4,5 wielkości gwiazdowej. Tutaj można pobrać wykonaną na stronie AAVSO mapkę okolic Miry z gwiazdami do +8 magnitudo i naniesionymi jasnościami gwiazd porównania.
Na początku nocy astronomicznej wysoko nad południową częścią widnokręgu wznowi się planeta karłowata (1) Ceres, która wędruje przez północną część gwiazdozbioru Raka, przy granicy z Rysiem. Ceres jeszcze przesuwa się ruchem wstecznych, ale w przyszłym tygodniu wykona zakręt na swojej pętli i przejdzie do ruchu prostego. Planetoida znajduje się nieco ponad 3° na północ od gwiazdy 4. wielkości ι Cancri, a w tym tygodniu zbliży się do świecącej blaskiem obserwowanym +6,2 magnitudo gwiazdy HIP 42538. Jasność samej Ceres do końca tygodnia spadnie do +7,7 wielkości gwiazdowej, a więc porównywalnej do jasności Neptuna. Tutaj można pobrać wykonaną w programie Nocny Obserwator mapkę z trajektorią Ceres do początku maja br.
W gwiazdozbiorze Lwa, jakieś 25° na południowy wschód od Ceres znajduje się kolejna jasna Miryda R Leo. Oczywiście znacznie lepszym wskaźnikiem do jej odszukania jest najjaśniejsza gwiazda Lwa, Regulus oraz znajdująca się 7° na zachód od niej gwiazda o Leonis. Blask Regulusa wynosi +1,4 wielkości gwiazdowej, o Leo jest o ponad 2 magnitud słabsza. Natomiast R Leo znajduje się niewiele ponad 2° na północny wschód od o Leo. R Leo zmienia blask z okresem 310 dni, a w maksimum może osiągnąć nawet +4,4 magnitudo, czyli być dostrzegalna gołym okiem. Tegoroczne maksimum blasku przewiduje się jeszcze w marcu. R Leo ma wyraźnie czerwoną barwę, dzięki czemu łatwo ją zidentyfikować. Ułatwić to może wykonana na stronie AAVSO mapka okolic R Leo z naniesionymi jasnościami gwiazd porównania. Najjaśniejsze na mapce gwiazdy, to mająca jasność obserwowaną +5,7 magnitudo 18 Leonis i o 0,7 magnitudo słabsza 19 Leonis. Obecnie jasność gwiazdy ocenia się na +6,2 magnitudo. Jest ona zatem łatwo widoczna przez lornetki, a niedługo może stać się widoczna gołym okiem.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/03/12/niebo-na-poczatku-drugiej-dekady-marca-2018-roku/

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku.jpg

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku2.jpg

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku3.jpg

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku4.jpg

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku5.jpg

Niebo na początku drugiej dekady marca 2018 roku6.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

JWST zacznie od poszukiwania wody w przestrzeni międzygwiezdnej
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 12/03/2018
Woda jest kluczowa dla życia, ale jak zrobić wodę? Do stworzenia H2O nie wystarczy tylko wymieszanie wodoru z tlenem. Aby powstała woda potrzeba odpowiednich warunków, które istnieją głęboko we wnętrzu chłodnych obłoków molekularnych, w których pył chroni wodę przed niszczącym promieniowaniem ultrafioletowym i wspomaga reakcje chemiczne. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba  będzie zaglądał w te kosmiczne rezerwuary poszukując nowych informacji o powstawaniu i ewolucji wody i inny kluczowych składnikach planet sprzyjających powstawaniu życia.
Obłok molekularny do międzygwiezdny obłok pyłu gazu i różnych związków chemicznych począwszy od wodoru cząsteczkowego (h2) po złożone związki organiczne zawierające węgiel. W obłokach molekularnych skrywa się większość wody we Wszechświecie, a same obłoki są  swego rodzaju żłobkami dla nowonarodzonych gwiazd i ich planet.
Wewnątrz tych obłoków, na powierzchni drobnych ziaren pyłu, atomy wodoru łączą się z tlenem tworząc wodę. Węgiel łączy się z wodorem tworząc metan. Azot łączy się z wodorem tworząc amoniak. Wszystkie te związki chemiczne przyklejają się do powierzchni drobin pyłu, akumulując lodowe warstwy na przestrzeni milionów lat. Skutkiem tych procesów jest zbiór „płatków śniegu”, które zabierane są przez młode planety, które zbierają materiał do tworzenia życia takiego jakie znamy. „Gdy będziemy rozumieli chemiczną złożoność tych lodów w obłoku molekularnym i zrozumiemy jak one ewoluują w trakcie powstawania gwiazdy i jej planet możemy dowiedzieć się, czy kluczowe składniki życia powinny istnieć w każdym układzie planetarnym” mówi Melissa McClure z Universitait van Amsterdam, główna badaczka projektu badania tych kosmicznych lodów.
W celu zrozumienia tych procesów jeden z pierwszych projektów realizowanych na JWST będzie badał pobliski obszar gwiazdotwórczy, katalogując znajdujące się w nim lody. „Planujemy wykorzystać paletę instrumentów Webba nie tylko do zbadania tego jednego regionu, ale także sprawdzenia w jaki sposób najlepiej badać te kosmiczne lody za pomocą Webba” mówi Klaus Pontoppidan z STScI.  W ramach tego projektu badacze wykorzystają spektrografy wysokiej rozdzielczości zainstalowane na JWST do wykonania najbardziej precyzyjnych obserwacji na długościach fali, które pozwalają na pomiary obfitości lodu. NIRSpec oraz MIRI, spektrografy Webba zagwarantują pięciokrotnie wyższą precyzję od jakichkolwiek wcześniejszych teleskopów kosmicznych obserwujących w bliskiej i średniej podczerwieni.
Zespół badawczy kierowany przez McClure oraz Adwina Boogerta i Harolda Linnartza planuje skupić się na kompleksie Kameleona, obszarze gwiazdotwórczym południowego nieba oddalonym od nas o 500 lat świetlnych i zawierającym kilkaset protogwiazd, z których najstarsze mają około 1 miliona lat. „Akurat ten obszar  ma po trochu wszystkiego czego poszukujemy” mówi Pontoppidan.
Naukowcy wykorzystają czułe detektory podczerwieni Webba do obserwowania gwiazd znajdujących się za obłokiem molekularnym.  Gdy światło z tych słabych gwiazd tła przechodzi przez obłok, wypełniające go lody będą pochłaniały część ich promieniowania. Obserwując wiele gwiazd tła rozsianych po niebie, astronomowie mogą stworzyć mapę lodów wewnątrz obłoku i dowiedzieć się gdzie które z nich powstają. Naukowcy zamierzają także zbadać pojedyncze protogwiazdy w obłoku, aby dowiedzieć się jak promieniowanie ultrafioletowe z tych gwiazd pobudza powstawanie złożonych cząsteczek.
Astronomowie zbadają także miejsca narodzin planet, rotujące dyski gazu i pyłu, tzw. dyski protoplanetarne, otaczające wiele nowo powstałych gwiazd. Będą w stanie zmierzyć ilość i względne obfitości lodów już 7 miliardów kilometrów od gwiazd centralnych.
Aby zrozumieć wyniki obserwacji prowadzonych za pomocą Webba, naukowcy bdą musieli przeprowadzić eksperymenty na Ziemi. Spektrografy Webba będą rozszczepiały obserwowane promieniowanie podczerwone na widmo. Różne cząsteczki pochłaniają promieniowanie na określonych długościach fali, powodując powstawanie ciemnych linii widmowych. Laboratoria mogą mierzyć różne substancje, aby stworzyć bazę danych swoistych odcisków pozostawianych na widmie przez różne związki chemiczne. Gdy astronomowie ujrzą takie same odciski w widmie przesłanym z Webba, będą mogli zidentyfikować cząsteczkę lub rodzinę cząsteczek odpowiedzialnych za poszczególne linie absorpcyjne.
„Badania laboratoryjne pozwolą nam odpowiedzieć na dwa pytania. 1. Jakie związki obecne są w obłokach molekularnych. 2. Jak owe lody dostały się tak. W jaki sposób powstały.  To co odkryjemy za pomocą Webba pozwoli nam usprawnić nasze modele i pozwoli nam zrozumieć mechanizmy formowania się lodu w bardzo niskich temperaturach” mówi Karin Oberg z CfA na Harvardzie.
„Dane zebrane za pomocą Webba będą dostarczały nam informacji przez wiele lat” dodaje Oberg.
Źródło: NASA
http://www.pulskosmosu.pl/2018/03/12/jwst-zacznie-od-poszukiwania-wody-w-przestrzeni-miedzygwiezdnej/

JWST zacznie od poszukiwania wody w przestrzeni międzygwiezdnej.jpg

JWST zacznie od poszukiwania wody w przestrzeni międzygwiezdnej2.jpg

JWST zacznie od poszukiwania wody w przestrzeni międzygwiezdnej3.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

15 nowych planet krążących wokół chłodnych karłów
Napisany przez Radosław Kosarzycki dnia 12/03/2018
Zespół badawczy pracujący pod kierownictwem Teruyuki Hirano z Tokyo Institute of Technology potwierdził 15 nowych egzoplanet krążących wokół chłodnych czerwonych karłów. Jeden z najjaśniejszych czerwonych karłów, K2-155, oddalony od Ziemi o jakieś 200 lat świetlnych posiada trzy tranzytujące super-ziemie. Z tych trzech planet, najbardziej zewnętrzna K2-155d o promieniu 1,6 promienia Ziemi, może znajdować się w ekosferze swojej gwiazdy.
Wyniki opublikowane w dwóch artykułach, które ukazały się w periodyku The Astronomical Journal bazują na danych z Kosmicznego Teleskopu Keplera realizującego misję K2 oraz z uzupełniających obserwacji przeprowadzonych za pomocą teleskopów naziemnych takich jak Teleskop Subaru na Hawajach czy Nordic Optical Telescope (NOT) w Hiszpanii.
Badacze odkryli, że na powierzchni K2-155d teoretycznie może znajdować się woda w stanie ciekłym. Wniosek ten opiera się na trójwymiarowych symulacjach globalnego klimatu na tej planecie. „W naszych symulacjach, atmosfera i skład chemiczny planety przypominały ziemskie, ale to tylko nasze założenie” zastrzega Hirano.
Aby z większą pewnością ocenić czy faktycznie K2-155d posiada warunki sprzyjające powstaniu życia niezbędne są bardziej precyzyjne szacunki dotyczące promienia i temperatury gwiazdy K2-155. Osiągnięcie takiej precyzji wymaga dalszych badań, na przykład za pomocą interferometru. Kluczowym wnioskiem z obecnych badań jest fakt, że planety krążące wokół czerwonych karłów mogą być zaskakująco podobne do planet krążących wokół gwiazd typu słonecznego.
„Warto zauważyć, że liczba planet wokół czerwonych karłów jest dużo mniejsza niż wokół gwiazd podobnych do Słońca”  mówi Hirano. „Układy planetarne wokół czerwonych karłów, a szczególnie wokół najchłodniejszych czerwonych karłów, dopiero zaczynamy badać, więc stanowią one bardzo ekscytujące cele przyszłych badań egzoplanetologów”.
Badacze badali jednocześnie związek między promieniem planety a metalicznością gwiazdy macierzystej. „Duże planety odkrywamy jedynie wokół gwiazd o wysokiej zawartości metali” mówi Hirano „i to co odkryliśmy w naszych badaniach zgadza się  tymi przewidywaniami. Te kilka planet o promieniu około trzech promieni Ziemi odkryliśmy na orbitach wokół czerwonych karłów o najwyższej zawartości metali”.
Powyższe badania przeprowadzono w ramach współpracy KESPRINT – grupy powstałej z połączenia KEST (Kepler Exoplanet Science Team) oraz ESPRINT (Equipo de Seguimiento de Planetas Rocosos Interpretando sus Transitos) w 2016 roku.
Źródło: Tokyo Institute of Technology
http://www.pulskosmosu.pl/2018/03/12/15-nowych-planet-krazacych-wokol-chlodnych-karlow/

15 nowych planet krążących wokół chłodnych karłów.jpg

15 nowych planet krążących wokół chłodnych karłów2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Włóknista sieć pasm w Wielkiej Mgławicy w Orionie

2018-03-13

Nowe dane z Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) i innych teleskopów zostały wykorzystane do utworzenia oszałamiającego zdjęcia pokazującego włóknistą sieć pasm w Wielkiej Mgławicy w Orionie. Na tym dramatycznym zdjęciu struktury te wydają się rozpalone do czerwoności, ale w rzeczywistości są tak zimne, że astronomowie muszą używać teleskopów takich jak ALMA, aby móc je obserwować.


To spektakularne i nietypowe zdjęcie pokazuje część słynnej Wielkiej Mgławicy w Orionie, obszaru gwiazdotwórczego znajdującego się 1350 lat świetlnych od Ziemi. Zdjęcie stanowi mozaikę obrazów na falach milimetrowych z Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) i 30-metrowego teleskopu IRAM, pokazanych w kolorze czerwonym, oraz bardziej znanego widoku w podczerwieni z instrumentu HAWK-I na należącym do ESO Bardzo Dużym Teleskopie (VLT), pokazanego w barwie niebieskiej. Grupa jasnych niebiesko-białych gwiazd w lewym górnym rogu to Gromada Trapez - składająca się z młodych, gorących gwiazd, które mają zaledwie po kilka milionów lat.

Zwiewne, włókniste struktury widoczne na tym dużym zdjęcia to długie pasma zimnego gazu, widoczne tylko dla teleskopów pracujących w zakresie fal milimetrowych. Są natomiast niedostrzegalne zarówno w zakresie optycznych, jak i podczerwonym, co powoduje, że ALMA jest jedynym instrumentem dostępnym dla astronomów, którym mogą je badać. Gaz te umożliwia wzrost nowo narodzonych gwiazd - stopniowo zapada się pod wpływem siły własnej grawitacji, aż staje się wystarczająco skompresowany, aby uformować protogwiazdę - prekursorkę właściwej gwiazdy.

Naukowcy, którzy zebrali dane, z których powstało prezentowane zdjęcie, badali pasma, aby dowiedzieć się więcej o ich strukturze i powstawaniu. Użyli sieci ALMA, aby sprawdzić sygnatury gazu diazenylium, z którego zbudowana jest część struktur. W ramach prowadzonych badań zespołowi udało się zidentyfikować sieć 55 pasm.

Mgławica w Orionie  jest najbliższych względem Ziemi obszarem powstawania gwiazd masywnych i dlatego jest szczegółowo badania przez astronomów próbujących lepiej zrozumieć to, w jaki sposób gwiazdy powstają i ewoluują w ciągu swoich pierwszych kilku milionów lat życia. Teleskopy ESO obserwowały ten interesujący obszar wiele razy.

 Obraz powstał z połączenia 296 indywidualnych zestawów danych z teleskopów ALMA i IRAM, co oznacza, iż jest jedną z największych mozaik w wysokiej rozdzielczości, obejmujących obszar powstawania gwiazd, uzyskanych jak dotąd na falach milimetrowych.

INTERIA.PL/informacje prasowe


http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-wloknista-siec-pasm-w-wielkiej-mglawicy-w-orionie,nId,2555207

Włóknista sieć pasm w Wielkiej Mgławicy w Orionie.jpg

Włóknista sieć pasm w Wielkiej Mgławicy w Orionie2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Maritime Eovation – to już ten weekend
2018-03-13. Michał Moroz


Już w najbliższy weekend w Gdańsku odbedzie się 24 godzinny warsztat informatyczny poświęcony Morzu Bałtyckiemu. Wydarzenie jest organizowane w ramach projektu EOClimlab realizowanego dla Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Darmowy warsztat informatyczny (zwany również hackatonem) odbędzie się 16-17 marca w Inkubatorze Starter na ulicy Lęborskiej 3B w Gdańsku. W jego ramach uczestnicy w grupach (własnych lub utworzonych już podczas wydarzenia) będą musieli opracować pomysł jak radzić sobie z przejawami zmian klimatycznych na Morzu Bałtyckim.

Wydarzenie skierowane jest do wszystkich zainteresowanych – nie tylko informatyków. Należy pamiętać, że najciekawsze pomysły są zazwyczaj wynikiem prac interdyscyplinarnych zespołów.
W piątek wieczorem uczestnicy usłyszą również prelekcję Aleksandry Kardaś z serwisu Nauka o Klimacie o problemach zmian klimatycznych na Morzu Bałtyckim oraz mini-wykład dr hab. Mirosławy Ostrowskiej, profesor nadzwyczajnej Instyutu Oceanologii PAN o technikach pomiarów satelitarnych.
Drugiego dnia uczestnicy będą musieli przedstawić swoje prace przed Jury, która oceni najlepsze pomysły. Ważne aby poruszony został nie tylko aspekt wykorzystania danych satelitarnych, ale także potencjalnych użytkowników i klientów rozwiązania.
Najlepsze zespoły otrzymają zespoły: voucher na komercyjne dane satelitarne wartości 2000 EUR, czujniki jakości powietrza, przenośne panele słoneczne oraz zestawy Arduino, usługi konsultingowe, naukowe oraz miejsce w przestrzeni biurowej przydatne do dalszego rozwoju pomysłu.
Rejestracja na serwisie Evenea pod adresem: maritimeeovation.evenea.pl
Organizatorem hackatonu jest firma Blue Dot Solutions. Partnerami wydarzenia są Inkubator Starter, Black Pearls VC, serwis Nauka o Klimacie, portal Kosmonauta.net oraz konsorcjum SatBałtyk.
Ws dodatkowych pytań prosimy o kontakt na adres mailowy: michal.moroz@bluedotsolutions.eu
O projekcie:
EOClimlab to niekomercyjny projekt zlecony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) dla polsko-czesko-rumuńskiego konsorcjum. W jego skład z Polski wchodzą Omnilogy, Blue Dot Solutions, Orange, Integrated Solutions oraz Kapitech. Po stronie czeskiej są to Czech Invest i SpaceSystems Czech, a po stronie rumuńskiej znajduje się trzech partnerów informatycznych: Arobs Transilvania Software, Aries Transilvania oraz Indeco Soft.
Celem projektu nadzorowanego przez Omnilogy jest rozwijanie platformy informatycznej integrującej różne dane satelitarne i naziemne związane z problematyką zmian klimatycznych ze szczególnym uwzględnieniem danych pozyskanych przez europejski program satelitarny Copernicus. Drugim celem projektu jest zwiększanie świadomości dotyczącej problematyki zmian klimatycznych, jak i wiedzy o narzędziach i możliwościach wykorzystania danych satelitarnych dla nowych rozwiązań do przeciwdziałania ich skutkom. Odbywa się to między innymi na warsztatach o zbiorczej nazwie EOvation odbywających się w Polsce, Czechach i Rumunii.

http://kosmonauta.net/2018/03/maritime-eovation-to-juz-ten-weekend/

Maritime Eovation – to już ten weekend.jpg

Maritime Eovation – to już ten weekend2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kłopot z satelitami SpaceBEE
2018-03-13. Krzysztof Kanawka
Czy wystrzelone w styczniu cztery małe satelity SpaceBEE funkcjonują na orbicie bez odpowiedniej zgody?
Cztery satelity SpaceBEE zostały wyniesione na orbitę dwunastego stycznia 2018 roku za pomocą indyjskiej rakiety PSLV-XL. Podczas tego lotu wyniesiony został zestaw ponad 30 satelitów na orbity polarne o wysokości około 500 km i nachyleniu około 97,5 stopnia.
Wśród wyniesionych satelitów znalazły się cztery małe obiekty o nazwie SpaceBEE. Należą one do amerykańskiego startupu o nazwie Swarm Technologies. Każdy z satelitów SpaceBEE ma rozmiar 1/4 CubeSata 1 U. Ich celem jest testowanie rozwiązań telekomunikacyjnych dla Internetu Rzeczy (IoT).
Dziesiątego marca media amerykańskie przekazały, że satelity SpaceBEE znalazły się na orbicie pomimo braku zezwolenia ze strony amerykańskiej komisji Federal Communications Commission (FCC). Komisja FCC jest odpowiedzialna za regulacje (głównie) amerykańskich satelitów komercyjnych. Firma Swarm Technologies otrzymała brak zgody na start już 12 grudnia 2017 roku, mimo tego postanowiła kontynuować przygotowania do umieszczenia satelitów na orbicie. (Dokument w formacie .pdf z odmową można przeczytać na stronie FCC).
Według FCC cztery satelity SpaceBEE stanowią zbyt duże ryzyko kolizji na orbicie. Ma to związek z ich niewielkimi rozmiarami – mniej od 10 cm w jednym z trzech wymiarów. Jest to na granicy możliwości detekcyjnych obecnego amerykańskiego systemu Space Surveillance Network (SSN). Co więcej, FCC obawia się, że dane o pozycji SpaceBEE będą dostępne tak długo jak układ lokalizacji za pomocą nawigacji satelitarnej (GNSS) będzie funkcjonować na pokładzie każdego z tych satelitów. W przypadku awarii lub zakończenia pracy istnieje ryzyko, że satelity SpaceBEE nie będą poprawnie monitorowane – stając się tym samym “kosmicznymi śmieciami”.
Wygląda na to, że satelity SpaceBEE są pierwszymi, które znalazły się na orbicie bez pełnego zestawu zgód wymaganych w państwie operatora.  Firma Swarm Technologies planuje umieszczenie kolejnych czterech satelitów SpaceBEE w przyszłym miesiącu, jednak znów FCC nie wydała zgody na takie działanie.
Jak na razie trudno ocenić implikacje umieszczenia czterech satelitów SpaceBEE na orbicie bez autoryzacji. Może stanowić to precedens do bardziej restrykcyjnego traktowania aplikacji ze strony małych satelitów, w szczególności tych, które wymagają zgody amerykańskiego FCC.
(Ie, FCC)
http://kosmonauta.net/2018/03/klopot-z-satelitami-spacebee/

Kłopot z satelitami SpaceBEE.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niezwykłe pochodzenie łańcucha górskiego na Japecie

2018-03-13

Istnieje wiele teorii dotyczących Japeta, trzeciego co do wielkości księżyca Saturna. Jedną z najbardziej niezwykłych cech jest dziwne dwutonowe zabarwienie jego powierzchni, prawdopodobnie spowodowane odparowaniem z powierzchni dużych pokładów lodu. Jak to możliwe?

Inną ciekawą cechą jest kształt Japeta. Księżyc ten nie jest - jak większość dużych naturalnych satelitów w Układzie Słonecznym - obiektem sferycznym lub elipsoidalnym. Naukowcy określają, że ma on kształt orzecha. Jest to wynikiem obecności dziwacznego pasma górskiego, które idealnie otacza ok. 2/3 równika księżyca. Naukowcy sugerują, że grzbiet ten może być pozostałością pierścienia, który spadł na powierzchnię Japeta.

Grzbiet ma w niektórych miejscach 20 km szerokości i 20 km długości, co jest jednym z najbardziej spektakularnych wyników w całym Układzie Słonecznym. Trudno wytłumaczyć nie tylko rozmiar tego łańcucha górskiego, ale położenie - niemal idealne w stosunku do środka księżyca.

Jedna z hipotez zakłada, że Japet miał kiedyś pierścień, który z czasem spadł na jego powierzchnię. Pasmo górskie jest jego pozostałością.

Dlaczego zatem spadające na powierzchnię księżyca fragmenty nie spowodowały kraterów jak podczas uderzenia meteorytu? Okazuje się, że spadający materiał pierścieniowy zachowuje się inaczej, ponieważ raz schwytany przez grawitację księżyca nie opadnie na powierzchnię w sposób gwałtowny, a wręcz "w zwolnionym tempie".

Symulacje komputerowe potwierdziły te rewelacje. Konieczne są jednak dalsze badania, które pomogą ostatecznie wyjaśnić pochodzenie łańcuchów górskich na Japecie.

 
http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-niezwykle-pochodzenie-lancucha-gorskiego-na-japecie,nId,2554123

Niezwykłe pochodzenie łańcucha górskiego na Japecie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Misja polskiego mikrosatelity Intuition-1
Wysłane przez grochowalski w 2018-03-13
Na rok 2022 planowane jest wyniesienie w kosmos polskiego satelity klasy 6U nazwanego Intuition-1. Satelita budowany jest przez konsorcjum FP Space, w skład którego wchodzą trzy śląskie firmy z sektora kosmicznego: Future Processing, FP Instruments i KP Labs.
Celem misji mikrosatelity Intuition-1 jest przetestowanie na orbicie okołoziemskiej wydajnej jednostki obliczeniowej oraz instrumentów do obrazowania Ziemi pracujących w zakresie światła widzialnego oraz bliskiej podczerwieni. Wysoce wydajna jednostka obliczeniowa pozwoli na zastosowanie głębokich konwolucyjnych sieci  neuronowych do segmentacji i klasyfikacji obrazów pochodzących z instrumentu hiperspektralnego jeszcze na orbicie. Dzięki czemu będzie możliwa co najmniej 100-krotna redukcja ilości danych przesyłanych z satelity do stacji naziemnej. Częściowe przetworzenie obrazów z instrumentów na orbicie może również przyczynić się do skrócenia czasu dostępu przez użytkownika końcowego do istotnych dla niego informacji.
Intuition-1 planowany jest jako CubeSat klasy 6U, w kształcie prostopadłościanu o wymiarach 10x22x36 cm, o wadze w przybliżeniu 10 kg. Zostanie w nim umieszczona specjalistyczna kamera o wysokiej rozdzielczości spektralnej w zakresie światła widzialnego i bliskiej podczerwieni. Dzięki podzieleniu tego pasma na 150 kanałów będzie można uzyskać zdecydowanie więcej informacji w stosunku do aktualnie istniejących na rynku instrumentów. Maksymalna moc dla ładunku użytecznego ok. 30 W. Objętość przestrzeni dla ładunku użytecznego ≥ 4U. Łączność z satelitą ma być prowadzona przez X-band (payload) oraz VHF/UHF (TT&C). Instrument obrazujący to matryca monochromatyczna z globalną migawką oraz matryca hiper-spektralna pracująca skaningowo 470nm-950nm, 150 pasm, filtry Fabry-Perot o szerokości 10 nm, 300 klatek na sekundę; optyka ogniskowej 135 mm. Jednostka obliczeniowa będzie złożona z 4 węzłów obliczeniowych: RAM >= 8 GB,  Flash >= 16 GB, wydajność co najmniej 400 GFLOPS (FP32). Systemem operacyjnym węzłów będzie Linux + TensorRT.
Zwiększona liczba kanałów ma pozwolić na podniesienie jakości wykonywanych zdjęć satelitarnych, a segmentacja obrazów na pokładzie satelity – na skrócenie czasu reakcji na zdarzenia, które będą monitorowane. Przetworzone w ten sposób dane mają znaleźć  zastosowanie w wielu sektorach, np.:
•    w rolnictwie (klasyfikacja pokrycia gruntów, prognoza plonów, mapy upraw, mapy gleb, detekcja chorób roślin, śledzenie biomasy, mapowanie chwastów),
•    w leśnictwie (klasyfikacja lasów, określanie gatunków i stanu zdrowia lasów, planowanie zalesiania),
•    w ochronie środowiska (mapy emisji zanieczyszczeń, mapy zanieczyszczeń wód i gleby, zarządzanie i analiza zagospodarowania gruntów).
Projekt dofinansowany jest ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Jego  realizacją zajmują się KP Labs Sp. Z o.o. i FP Instruments. Przewidziany czas realizacji to  styczeń 2018 – grudzień 2023. „Intuition-1” zostanie wyniesiony na niską orbitę okołoziemską (LEO), na wysokość 600-650 km n.p.m. Planowany czas wystrzelenia satelity to 2022 rok. Planowany czas misji podstawowej przewidziany jest na niecały rok.
Harmonogram prac przy satelicie Intuition-1 wygląda następująco: w latach 2018-2019 przewidziane są prace badawczo-rozwojowe, w latach 2020-2021 integracja satelity, początek 2022 roku to testy kwalifikacyjne modelu, wiosna 2020 – budowa stacji naziemnej, koniec 2020 roku wystrzelenie satelity. Rok 2023 przewidziany jest na testy na orbicie.   
W czasie misji testowane ma być:
•    obrazowanie obszaru Ziemi o powierzchni 40 km na 40 km z rozdzielczością przestrzenną 25m na piksel dla pomiarów hiper-spektralnych.
•    obrazowanie obszaru Ziemi o powierzchni 40 km na 40 km z rozdzielczością przestrzenną 10m na piksel dla światła widzialnego.
•    uruchomienie wysoce wydajnej jednostki obliczeniowe (>400GFLOPs) do analizy i klasyfikacji pozyskanych obrazów.
•    uruchomienie i zweryfikowanie poprawności działania implementacji algorytmów analizy obrazów satelitarnych.
•    testy opracowanych algorytmów sterowania orientacją satelity na potrzeby zadań związanych z obrazowaniem oraz komunikacją ze stacją naziemną.
Przetwarzanie danych już na pokładzie satelity jest to innowacyjny pomysł, który daje przewagę polskiemu satelicie w porównaniu do obecnie istniejących i budowanych na świecie satelitów.
8 marca 2018 r. dr inż. Krzysztof Czyż oraz inż. Maciej Urbanowicz z firmy KP Labs Sp. z o.o. wzięli udział w seminarium fizyki kosmicznej w Centrum Badań Kosmicznych PAN, gdzie przedstawili założenie misji mikrosatelity Instuition-1. Naukowcy i inżynierowie pracujący w CBK PAN mają ogromne doświadczenie nie tylko w budowaniu urządzeń kosmicznych, ale także i satelitów. W tym instytucie powstały wszystkie trzy polskie satelity: PW-Sat, BritePL1 Lem oraz BritePL2 Heweliusz.  
Pracownicy CBK PAN ocenili projekt jako interesujący. Uznali, że założenie misji są ambitne, a nawet zbyt ambitne. Przy czym wyrazili zdanie, że wybranie platformy CubeSat 6U może być niewystarczające do zapewnienia satelicie odpowiedniego zasilania z jednej strony, a z drugiej efektywnego odprowadzania ciepła z urządzeń. Sugerowali, że może warto pomyśleć o platformie 10U, 12U, a nawet 14U. Zwrócili uwagę, że budowa stacji naziemnej została zaplanowana zbyt późno, niemal przed startem satelity, co może przyczynić się, w razie opóźnień przy budowie, do problemów z nawiązaniem łączności z satelitą. Pojawiły się także wątpliwości odnośnie stabilizacji kamery oraz czy projekt zarobi na siebie. Musiałby bowiem konkurować z darmowymi zdjęciami z satelity Sentinel-2. Dr inż. Krzysztof Czyż zapewniał, że zdjęcia z polskiego satelity będą lepszej jakości oraz będą wykonywane codziennie, co pozwoli na bieżące monitorowanie sytuacji, np. w czasie powodzi.
Mikrosatelita Intuition-1 to nie jedyny kosmiczny projekt, nad którym pracują firmy tworzące konsorcjum FP Space. Z pozostałych projektów warto wymienić:
• Projekt AMMER (Automated Method for Measuring Eutrophication of Inland Water Using Remote Sensing) to nowe spojrzenie na wykorzystanie technologii satelitarnych do automatycznego określania jakości wody w zbiornikach wodnych.  Lepszy nadzór nad zbiornikami wody spowoduje zmniejszenie zagrożenia związane z jej zanieczyszczeniem, co może przełożyć się m.in. na mniejsze ryzyko wystąpienia epidemii. Projekt na zlecenie ESA realizuje: Future Processing.
 • Projekt SISPARE (Satellite Image SPAtial Resolution Enhancement)  ma  na  celu  opracowanie  rozwiązań  algorytmicznych pozwalających na podnoszenie rozdzielczości obrazów satelitarnych oraz przedłużenie „życia” istniejącym już satelitom obserwacyjnym, które są wyposażone w optykę starszej generacji. Projekt na zlecenie ESA realizuje: Future Processing.
• PW-Sat2 to projekt edukacyjny Politechniki Warszawskiej, w który zaangażowane są firmy Future Processing i FP Instruments. Satelita CubeSat 2U ma za zadanie przetestowanie innowacyjnego systemu deorbitacji w postaci żagla o powierzchni 4m², a także sprawdzenie systemu otwieranych paneli słonecznych, czujnika Słońca oraz systemu zasilania. Start planowany jest na drugą połowę 2018 r.
Członkowie konsorcjum FP Space to trzy śląskie firmy z sektora kosmicznego:
KP Labs:
Działalność spółki skupia się na wytwarzaniu zaawansowanych rozwiązań informatycznych w zakresie wizji komputerowej i uczenia maszynowego (machine learning). Oprócz projektu Intuition-1, spółka jest zaangażowana w projekt związany z inteligentną analizą wideo – City Eye. City Eye ma na celu zwiększenie skuteczności operatorów monitoringów miejskich w wykrywaniu zdarzeń potencjalnie niebezpiecznych. Tworzony system będzie zgłaszał sytuacje, na które operator powinien zwrócić szczególną uwagę. Więcej o firmie pod linkiem.
FP Instruments:
Firma dostarcza projekty urządzeń elektronicznych na międzynarodowe rynki, głównie dla klientów z Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii, Szwajcarii, Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Zajmuje się tworzeniem kompletnych rozwiązań dla dedykowanych układów, specjalizuje się w usługach R&D, dostarcza prototypy wraz z obudowami, implementuje dedykowane algorytmy, testuje urządzenia i przygotowuje wymaganą dokumentację. Więcej o firmie pod linkiem.
Future Processing
Future Processing (w skrócie FP) to gliwickie przedsiębiorstwo informatyczne wytwarzające specjalistyczne oprogramowanie komputerowe na potrzeby międzynarodowego handlu, przemysłu i usług. Więcej o firmie pod linkiem:
 
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: FP Space;  Jarosław Kacprzak, PR Manager Future Processing
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/misja-polskiego-mikrosatelity-intuition-1-4206.html

 

Misja polskiego mikrosatelity Intuition-1.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aktualności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej #52
Wysłane przez grabianski w 2018-03-13
Międzynarodową Stację Kosmiczną pożegnało pod koniec lutego trzech astronautów. Kolejna trójka przygotowuje się już do swojego lotu w 21 marca. Jak zwykle ostatnie tygodnie na stacji przebiegały pod znakiem prowadzenia badań naukowych i konserwacji obiektu. Zapraszamy na nasze tradycyjne podsumowanie ostatnich dwóch tygodni działań ISS.
We wtorek, 27 lutego z wielomiesięcznej podróży na Ziemię powrócił statek Sojuz MS-06. Po 168 dniach spędzonych na orbicie na Ziemię wrócili: Aleksandr Misurkin (Rosja), Mark Vande Hei i Joe Acaba (obaj USA).
Załoga swoją przygodę rozpoczęła we wrześniu 2017 roku, startując na pokładzie rakiety Sojuz FG. Trójka weszła w skład 53. i 54. Ekspedycji do ISS. W trakcie pobytu Misurkin wziął udział w rekordowym rosyjskim spacerze kosmicznym , a Amerykanie wzięli udział w serii spacerów kosmicznych, mających na celu remont końcówek ramienia robotycznego.
Statek z astronautami rozpoczął powrót na Ziemię tuż po północy czasu polskiego. Lądowanie na stepach kazachstańskich odbyło się o 3:31 w nocy czasu polskiego (gdy w Kazachstanie Słońce było już nad horyzontem).
Technologie do testów w kosmosie

Agencja NASA wybrała pięć technologii do kolejnej serii eksperymentu materiałowego MISSE (ang. Materials International Space Station Experiment). Misje MISSE umożliwiają długoterminowe testy materiałów takich jak kompozyty i sztuczne polimery w wystawieniu na środowisko kosmiczne.
Ostatni program MISSE poleciał na stację 6 lat temu. Od tego czasu przeszedł sporą odmianę. Stworzono całkowicie nową platforma do eksperymentu, mieszczącą więcej próbek materiałów. W tej chwili w siedzibie firmy Alpha Space Test & Research Alliance budowany i integrowany jest pierwszy egzemplarz nowego urządzenia.
Najnowsze misje MISSE polecą jeszcze w tym roku: wiosną na orbitę trafi MISSE-9, a na jesień planowany jest lot MISSE-10. Ostatnie ogłoszenie przyznania miejsca dla nowych materiałów dotyczy misji MISSE-11, która ma polecieć wiosną 2019 roku.
Dla wielu firm i instytucji wysłanie innowacyjnych materiałów w ramach MISSE to bardzo duża szansa rozwojowa. Materiały zostają na co najmniej rok poddane trudnym warunkom kosmicznym.
Lista elementów mogących zniszczyć materiał na niskiej orbicie jest długa: jednoatomowy tlen (???), naładowane cząstki, promieniowanie UV, skrajne różnice temperatur, próżnia, mikrometeoroidy i odłamki śmieci kosmicznych - nie da się tego wszystkiego symulować jednocześnie w warunkach ziemskich.
Nie sposób zliczyć wszystkich technologii materiałowych, które powstały dzięki programowi od jego początku w 2001 roku.
Oto lista z krótkimi opisami materiałów, które zostały wybrane przez NASA na lot w 2019 roku:
•    3D-MAT On-Orbit Exposure - trójwymiarowy, wielofunkcyjny materiał ablacyjny, rozwijany przez centrum NASA Ames. Ma budować osłonę ablacyjną dla załogowego statku NASA Orion. Po testach na Ziemi przyszedł czas na sprawdzenie jak w długim przedziale czasu spisze się w przestrzeni kosmicznej.
•    Electrodynamic Dust Shield (EDS) Experiment - aktywne urządzenie usuwające kurz z powierzchni za pomocą dynamicznych pól elektrycznych. Technologia rozwijana przez Kennedy Space Center ma być użyta w misjach NASA odwiedzających środowiska planetarne o dużym zakurzeniu.
•    Space Qualification Studies of Quad Photodiode, Focal Plane Array, and Solar Paint - urządzenia rozwijane przez centrum badawcze Langley w Virginii (NASA), służące do obrazowania, teledetekcji i generowania energii elektrycznej. Teraz zostaną wystawione na warunki panujące w przestrzeni kosmicznej.
•    Risk Reduction for Mars Ice Home Materials - materiały polimerowe rozwijane przez centrum Langley w ramach koncepcji budowy habitatu na Marsie. Inżynierowie chcą sprawdzić czy rozwinięte materiały sprawdzą się w wystawieniu na warunki panujące w kosmosie.
•    Materials Experiment for Long-Duration Exploration (MELDE) - Centrum Lotów Kosmicznych im. Marshalla w Alabamie przygotowało cały zbiór rozmaitych materiałów do testów na orbicie. Mnóstwo epoksydów i materiałów kompozytowych, materiałów do budowy żagla słonecznego, pasywnej ochrony termalnej, osłon radiacji, czy nawet anten i okien. To wszystko z propozycją wykorzystania w satelitach standardu CubeSat i statku Orion. Najpierw jednak materiały muszą zostać przetestowane w przestrzeni kosmicznej.
W ostatnim czasie astronauci przebywający na pokładzie stacji pobrali od siebie próbki krwi, wykorzystywane w eksperymencie Cell-Free Epigenome Japońskiej Agencji Kosmicznej. Badanie ma na celu dokładniejszą analizę działania ludzkiego organizmu na poziomie komórkowym w warunkach nieważkości.
Parę tygodni temu zamontowano nowy eksperyment na platformie DECLIC, służącej do badań przezroczystych cieczy podczas przemian fazowych w mikrograwitacji. Nowy eksperyment pozwoli poznać dokładniej właściwości płynów na granicy wrzenia. Ciepło podczas tej przemiany rozchodzi się inaczej na orbicie niż na ZIemi i wyniki tego badania mogą udoskonalić przyszłe systemy chłodzenia, wysyłane w kosmos.
Załoga stacji musiała już wyłączyć i schować zestaw do fotografowania Ziemi EarthKAM, który był wykorzystywany przez uczniów szkół do zdalnego sterowania cyfrową kamerą na orbicie i wykonywania zdjęć ciekawych miejsc na Ziemi. Łącznie w programie brało udział 273 szkół z 35 krajów. Na Ziemię wróciło w sumie prawie 9 000 zdjęć, wszystkie są opublikowane na stronie earthkam.org.
Źródło: NASA
Więcej informacji:
•    oficjalny blog NASA dotyczący działań na ISS
•    naukowe podsumowanie ostatnich tygodni na ISS
•    konkurs MISSE-11
•    relacja z powrotu załogi Sojuz MS-06
Na zdjęciu: Astronauta NASA Scott Tingle podczas zbiorów mizuny i czerwonej sałaty rzymskiej w ramach eksperymentu Veg-03. Część ze zbiorów została już zjedzona przez załogę. Źródło: NASA.
http://www.urania.edu.pl/iss/52

Aktualności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 52.jpg

Aktualności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej 52.2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

MIT: Synteza jądrowa już za rogiem
2018-03-14. Krzysiek Dzieliński
Kontrolowana synteza jądrowa jest technologią, która może w największym stopniu odmienić bieg ludzkości dając nam dostęp do nieograniczonej wręcz energii. Ostatnio temat ten podjęła grupa inżynierów z MIT, która twierdzi, że w zasadzie technologia ta jest tuż za rogiem.
W ramach wspólnego projektu, który MIT rozpoczęło razem z firmą Commonwealth Fusion Systems, pierwsza w pełni funkcjonalna elektrownia fuzyjna powstać ma już w ciągu 15 lat.
Synteza jądrowa jest procesem, w którym lżejsze jądra atomowe łączą się w jedno cięższe - na przykład z jąder izotopów wodoru powstaje cięższy hel i dodatkowy neutron oraz, oczywiście, energia. Energii tej jest bardzo wiele - jedna szklanka wody dawać ma jej tyle ile pół miliona baryłek ropy naftowej.
Problemem nie jest stworzenie takiej rozgrzanej do ogromnej temperatury (rzędów milionów stopni Celsjusza) plazmy, a zrobienie tego w wydajny energetycznie sposób. W tym celu, w ramach nowej kolaboracji ruszyć ma eksperyment nazwany SPARC. Plazma ta, właśnie ze względu na temperaturę, utrzymywana musi być przez pole magnetyczne i przełomem reaktora SPARC ma być zastosowanie zupełnie nowych, bardzo potężnych magnesów bazujących na nadprzewodnikach wysokotemperaturowych (dokładniej na YBCO, czyli tlenku itrowo-barowo-miedziowym), co ma pozwolić na uzyskanie dodatniego bilansu energetycznego.
Amerykański eksperyment ma być ponad 60-krotnie mniejszy od europejskiego, mającego ruszyć w przyszłym roku ITER-a (International Thermonuclear Experimental Reactor), który ma być drugą najkosztowniejszą instalacją badawcza świata, po Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W jego budowie udział naukowy jak i finansowy biorą nie tylko państwa Unii Europejskiej lecz także Japonia, USA, Rosja, Chiny, Korea Południowa i Indie - a całkowity koszt jego stworzenia ma zamknąć się w 10 miliardach euro. Powstać ma w nim największy na świecie tokamak (z języka rosyjskiego toroidalnaja kamiera s magnitnymi katuszkami, czyli toroidalna komora z cewką magnetyczną), w którym fuzja ma być podtrzymywana przez około 1000 sekund osiągając moc 500-1000 MW. Niemniej dzięki użytej technologii SPARC ma być co najmniej tak samo przełomowy.
Czekamy zatem, zanosi się bowiem na to, że najbliższe lata (ITER ma rozpocząć eksperymenty w roku 2025) przynieść mogą rewolucję, której tak bardzo potrzebujemy.
Źródło: MIT, Zdj.: PD
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/32473/mit-synteza-jadrowa-juz-za-rogiem

MIT Synteza jądrowa już za rogiem.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Problemy Brazylii w ESO
2018-03-14. Krzysztof Kanawka
Z uwagi na przedłużające się procedury akcesyjne, Brazylia została zawieszona w Europejskim Obserwatorium Południowym.
Europejskie Obserwatorium Południowe (ang. European Southern Observatory, ESO) to wiodąca międzynarodowa instytucja naukowa, skoncentrowana na badaniach Wszechświata oraz rozwoju zaawansowanych technologii związanych z obserwacjami astronomicznymi, precyzyjnym sterowaniem czy obróbką danych. ESO dysponuje potężnym zestawem obserwatoriów, pozwalających na obserwacje i pomiary Wszechświata na wielu różnych zakresach fal – od ultrafioletu, poprzez zakres widzialny, podczerwony, aż po mikrofale. Co więcej, rozpoczęła się także budowa ogromnego teleskopu o nazwie European Extremely Large Telescope (E-ELT), który z pewnością znacząco poszerzy naszą wiedzę na temat Wszechświata, jego początku i ewolucji.
ESO zostało założone w 1962 roku. Aktualnie ESO zrzesza 15 państw członkowskich, w tym Polskę. W tym roku do ESO dołączy również Irlandia.
Brazylia od grudnia 2010 roku jest stowarzyszona z ESO. Prawie pięć lat później, w maju 2015 roku, Kongres Narodowy Brazylii zaakceptował wejście do ESO, jednak prace legislacyjne nie zostały zakończone. Przedłużający się proces akcesji spowodował pogorszenie się relacji pomiędzy ESO a Brazylią.
W konsekwencji 7 marca 2018 Rada ESO postanowiła zawiesić stowarzyszenie Brazylii, aż do momentu wyjaśnienia kwestii akcesji. Jedną z możliwych form wyjaśnienia relacji pomiędzy ESO a Brazylią jest ponowne rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych.
Jak na razie ta decyzja nie ma wpływu na prowadzone już projekty z udziałem brazylijskich astronomów i inżynierów. Z czasem istnieje jednak ryzyko powstania braku dostępu Brazylii do nowych projektów i kontraktów.
Warto tu dodać, że Polska jest członkiem ESO od połowy 2015 roku. Formalne procedury związane z wejściem do ESO rozpoczęły się we wrześniu 2011 roku. Proces ratyfikacji Polski z ESO zakończył się 8 lipca 2015 roku.
(ESO)
http://kosmonauta.net/2018/03/problemy-brazylii-w-eso/

Problemy Brazylii w ESO.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Grzegorz Brona nowym szefem Polskiej Agencji Kosmicznej
2018-03-14
Grzegorz Brona został szefem Polskiej Agencji Kosmicznej - poinformowało na twitterze Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.
Nominację nowemu prezesowi PAK wręczył we wtorek premier Mateusz Morawiecki - poinformowało PAP biuro prasowe MPiT.
Jak czytamy na stronie wydziału zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, Grzegorz Brona jest wykładowcą na Wydziale Fizyki UW oraz byłym pracownikiem laboratorium badawczego Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN, z którym współpracował w latach 2009 – 2011. "W laboratorium CERN odpowiadał za oprogramowanie detektorów promieniowania oraz zarządzanie zespołem badawczym pracującym przy Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC)" - wyjaśniono.
Nowy szef PAK jest ponadto współautorem ponad 300 artykułów naukowych publikowanych m.in. w „Physical Review Letters”, „Nuclear Instruments and Methods” i „Nature”.
Brona jest również współzałożycielem firmy Creotech Instruments, od 2015 roku pełni funkcję jej prezesa. "W Creotech odpowiedzialny za budowanie wizji i strategii rozwoju spółki, w szczególności w obszarze technologii kosmicznych, który stał się dla spółki kluczowy" - czytamy.
Od 2015 roku zasiada w Radzie Polskiej Agencji Kosmicznej. "Dr Grzegorz Brona w wolnym czasie uwielbia podróżować i poznawać historię odwiedzanych miejsc. Kocha dobre filmy i ambitną literaturę" - napisano na stronie Creotech Instruments.
PAP - Nauka w Polsce, Magdalena Jarco
maja/ skr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28675%2Cgrzegorz-brona-nowym-szefem-polskiej-agencji-kosmicznej.html

Grzegorz Brona nowym szefem Polskiej Agencji Kosmicznej.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie żyje Stephen Hawking
2018-03-14
Nie żyje Stephen Hawking. Jeden z najbardziej znanych i wpływowych naukowców ostatnich lat zmarł w Cambridge w wieku 76 lat. O śmierci naukowca poinformował rzecznik prasowy jego rodziny.
•    Hawking był astrofizykiem, kosmologiem i wielkim popularyzatorem nauki. Mimo niepełnosprawności i ciężkiej choroby, dokonał wielu przełomowych odkryć, które zagwarantują mu miejsce w historii
•    O swojej chorobie dowiedział się w wieku 21 lat. Lekarze dawali mu wówczas 2-3 lata życia. Pozostał niezwykle aktywny do końca swoich dni. Nigdy nie przeszedł na emeryturę
•    Jego najbardziej znana książka "Krótka historia czasu" sprzedała się na całym świecie w przeszło dziesięciu milionach egzemplarzy
Choć rodzina Stephena Hawkinga była związana z Londynem, to przyszły profesor Uniwersytetu Cambridge urodził się 8 stycznia 1942 roku w Oxfordzie. W czasie trwającej wówczas wojny było to o wiele bezpieczniejsze miejsce niż stolica Wielkiej Brytanii.  Tam też, w Oxfordzie, Hawking rozpoczął swoje studia – najpierw wybrał fizykę, a potem astronomię. Wkrótce jednak zmienił ośrodek naukowy. Wybór padł na Cambridge. I jemu pozostał wierny do końca. Zajął się tam między innymi kosmologią. Wkrótce obronił pracę doktorską i został wykładowcą, a potem profesorem tej uczelni. Na stałe Stephen Hawking był związany z Wydziałem Matematyki Stosowanej i Fizyki Teoretycznej oraz  Gonville and Caius College.
Będąc u progu swojej kariery naukowej Hawking zaczął borykać się z problemami zdrowotnymi. Wkrótce usłyszał od lekarzy straszliwą diagnozę – stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Miał zaledwie 21 lat. Lekarze dawali mu maksymalnie dwa, trzy lata życia. Jak sam potem otwarcie przyznał, wieść o ciężkiej chorobie doprowadziła u niego do depresji oraz problemów z alkoholem. Mimo tak pesymistycznych diagnoz, genialny naukowiec przeżył z chorobą ponad 50 lat. Tego fenomenu lekarze wciąż nie są w stanie wyjaśnić.
Choć choroba odbierała Hawkingowi kontrolę nad kolejnymi częściami ciała, to jednak zupełnie nie przeszkodziła mu w karierze naukowej. Z każdym kolejnym rokiem lista jego sukcesów stawała się coraz dłuższa. Początki Wszechświata, reguły nim rządzące, grawitacja kwantowa oraz czarne dziury – to najważniejsze zagadnienia, którymi zajmował się brytyjski naukowiec. Dziś, promieniowanie emitowane przez czarne dziury nazywane jest, od jego nazwiska, promieniowaniem Hawkinga.
Mimo tego, że pracował nad wyjątkowo trudną materią, to potrafił o swoich dokonaniach mówić w sposób prosty i zrozumiały. Z olbrzymią dawką poczucia humoru. Najlepiej świadczyły o tym pełne sale podczas jego wykładów oraz niezwykły sukces popularnonaukowej książki "Krótka historia czasu". Od momentu jej pierwszego wydania w 1988 roku, rozeszła się ona na całym świecie w blisko 10-milionowym nakładzie. Co więcej, Stephen Hawking razem ze swoją córką, napisał też trzy powieści popularno-naukowe przeznaczone dla dzieci.
O tym, że Hawking zupełnie nie przystawał do stereotypowego obrazu naukowca świadczą także jego liczne występy w serialach telewizyjnych. Pojawiał się on, zwykle w komediowych epizodach, w takich produkcjach jak "Teoria wielkiego podrywu", "Star Trek: Następne pokolenie" czy "Simpsonowie". Sam Stephen Hawking był także bohaterem filmów fabularnych. Najbardziej znany z nich, "Teoria wszystkiego", powstał na bazie wspomnień jego żony, Jane Wilde Hawking. Eddie Redmayne, który błyskotliwie zagrał Hawkinga, został za swoją rolę nagrodzony w 2014 roku Oscarem. Wcześniej w postać genialnego naukowca wcielił się również Benedict Cumberbatch w filmie "Hawking" (2004 r.).
Jego nieszablonowość, ale także poczucie humoru pokazuje także fakt, iż marzył on o tym, by wystąpić w filmie o przygodach Jamesa Bonda. Jako główny wróg agenta 007. Skąd taki pomysł? Jak tłumaczył, jego elektroniczny głos oraz poruszanie się na wózku idealnie pasowałoby właśnie do tej roli. Niestety, nikt ze scenarzystów nie skorzystał z jego propozycji.
Pojawił się natomiast natomiast u boku innej legendy – brytyjskiego zespołu Pink Floyd. Jego charakterystyczny głos, generowany przez syntezator mowy, możemy usłyszeć w utworach "Keep Talking" oraz "Talkin’ Hawkin’". "Przez miliony lat, ludzkość żyła jak zwierzęta. Wtedy stało się coś, co uwolniło siłę naszej wyobraźni. Nauczyliśmy się rozmawiać, nauczyliśmy się słuchać. Rozmowa umożliwiła przekazywanie pomysłów dzięki czemu nauczyliśmy się wspólnie budować rzeczy niemożliwe" - mówił w nagraniu, które zespół Pink Floyd wykorzystał w swoich kompozycjach.
"Największe osiągnięcia ludzkości powstały dzięki rozmowom. A jej największe niepowodzenia są skutkiem braku rozmowy. Nie musi tak być. Nasze największe marzenia mogą stać się rzeczywistością. Z technologią, którą dysponujemy możliwości są nieograniczone. Wszystko, co musimy zrobić, to upewnić się, że wciąż rozmawiamy" - apelował dalej.
Jednak największym marzeniem Stephena Hawkinga był lot w Kosmos. Co więcej, przekonywał, że taki powinien być kierunek rozwoju naszej cywilizacji jeśli chce ona przetrwać kolejne stulecia. - Oczywiście, w ciągu najbliższych lat widmo wielkiej katastrofy jest relatywnie niewielkie, ale to prawdopodobieństw będzie rosło. Jestem przekonany, że w ciągu następnego tysiąca, czy dziesięciu tysięcy lat, ta katastrofa nastąpi - ostrzegał w wywiadzie udzielonym BBC.  – Do tego czasu powinniśmy wyruszyć w Kosmos, by to nie oznaczało końca rasy ludzkiej - apelował.
Namiastką takiego lotu był prezent, jaki otrzymał z okazji 65. urodzin. Dzięki specjalnie przygotowanemu samolotowi Boeing 727,  Stephen Hawking przez około cztery minuty odbywał lot w stanie nieważkości. Tym samym, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, był w stanie poruszać się bez wózka inwalidzkiego.
Z biegiem lat choroba coraz bardziej pustoszyła ciało Hawkinga. Od połowy lat siedemdziesiątych poruszał się już wyłącznie na wózku. Potem stopniowo zaczął tracić głos. Ostatecznie stracił go w 1985 roku. Od tamtej chwili genialny naukowiec kontaktował się ze światem za pośrednictwem komputera i podłączonego do niego syntezatora mowy. Pod koniec życia, mógł to robić z prędkością zaledwie jednego słowa na minutę. Wymagał też stałej, całodobowej opieki. Mimo to, nie przerwał kariery naukowej. Nigdy nie przeszedł też na emeryturę. Do 2009 roku Hawking piastował fotel profesora w katedrze Lucasa - stanowisko, które przed nim zajmował m.in. Isaac Newton. Potem, aż do śmierci, pozostał dyrektorem ds. rozwoju na Wydziale Matematyki Stosowanej i Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Cambridge.
Za swoje osiągnięcia Stephen Hawking był nagradzany na całym świecie. Medal Eddingtona, Medal Copleya, komandor Orderu Imperium Brytyjskiego, jeden z najmłodszych członków Royal Society czy Nagroda Wolfa - to tylko część wyróżnień jakie otrzymał. Hawking był też członkiem Papieskiej Akademii Nauk. W 2009 roku prezydent Barack Obama uhonorował go Medalem Wolności, czyli najwyższym cywilnym odznaczeniem w Stanach Zjednoczonych. Jego imieniem nazwano jeden z budynków na terenie Uniwersytetu Cambridge. Stanął tam też jego pomnik. Na koncie Stephena Hawkinga zabrakło jednak jednego, ale wyjątkowo cennego wyróżnienia – Nagrody Nobla.
Pytany w 2011 roku przez "New York Times" o radę dla osób niepełnosprawnych odparł krótko - koncentrujcie się na tych rzeczach, które mimo swojej niepełnosprawności, możecie robić dobrze. I nie żałujcie tych, na które ona ma wpływ. - Nie bądźcie jednocześnie niepełnosprawni fizycznie i umysłowo - apelował.
Stephen Hawking był dwukrotnie żonaty. Miał troje dzieci. Jego pierwsza żona, Jane Hawking, wydała wspomnienia zatytułowane "Travelling to Infinity: My Life with Stephen", na podstawie których powstał scenariusz filmu "Teoria wszystkiego".
Słynny astrofizyk i kosmolog razem ze 150 naukowcami należącymi do brytyjskiego naukowego Towarzystwa Królewskiego (The Royal Society) był w gronie osób, które apelowały o pozostanie Wielkiej Brytanii w szeregach Unii Europejskiej. Ostrzegali oni w liście opublikowanym na łamach dziennika "The Times", że taki ruch byłby "katastrofalny dla brytyjskiego świata nauki".
- Patrz w gwiazdy, a nie pod nogi. Bądź ciekawski. I jakkolwiek trudne wydaje się życie, zawsze jest coś, w czym możesz osiągnąć sukces. Wystarczy tylko, że się nie poddasz – przekonywał Stephen Hawking. Tak narodził się geniusz.
http://technowinki.onet.pl/nie-zyje-stephen-hawking/krsf64

Nie żyje Stephen Hawking.jpg

  • Sad 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stephen Hawking zmarł w wieku 76 lat
2018-03-14. Kamil Serafin
Dziś w nocy, w Cambridge zmarł Stephen Hawking – legendarny naukowiec, teoretyk, twórca niezliczonych teorii astrofizycznych i kosmologicznych. Jeden z największych umysłów współczesnego świata, niejednokrotnie porównywany pod względem inteligencji i błyskotliwości z Albertem Einstainem. Od lat, pomimo dręczącego go stwardnienia zanikowego bocznego, wykładał matematykę oraz fizykę teoretyczną na Uniwersytecie w Cambridge. W ciągu swego życia zasłynął między innymi z matematycznego udowodnienia istnienia promieniowania Czarnych Dziur (nazwanego później na jego część promieniowaniem Hawkinga) oraz z publikacji cieszącej się do dziś popularnością Krótkiej historii czasu. Jego całkowity dorobek naukowy jest jednak zbyt obszerny, by wymienić go w należyty sposób w jednym artykule…

Jesteśmy pogrążeni w żałobie po śmierci ukochanego ojca. Był wielkim naukowcem i niezwykłym człowiekiem, z którego dorobku ludzkość będzie korzystać jeszcze latami. Jego odwaga i wytrwałość, połączone z błyskotliwością i humorem były inspiracją dla ludzi z całego świata. Mawiał: “Wszechświat nie byłby wiele wart, gdyby nie było w nim miejsca dla ludzi, których kochamy.” Nigdy nie przestaniemy za nim.

https://news.astronet.pl/index.php/2018/03/14/stephen-hawking-zmarl-w-wieku-76-lat/

Stephen Hawking zmarł w wieku 76 lat.jpg

Stephen Hawking zmarł w wieku 76 lat2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czarne dziury przerastają swoje galaktyki
2018-03-14. Redakcja AstroNETu
Artykuł napisała Emilia Rogowiec.
Zgodnie z nowymi badaniami wykorzystującymi dane z Teleskopu Kosmicznego Chandra i innych teleskopów, największe czarne dziury we Wszechświecie rozszerzają się szybciej, niż formują się nowe gwiazdy w otaczających je galaktykach.
Przez wiele lat astronomowie gromadzili dane na temat powstawania gwiazd w galaktykach i ewolucji supermasywnych czarnych dziur w ich centrach. Te dane sugerowały, że czarne dziury i gwiazdy w ich galaktykach macierzystych rozwijają się wspólnie. Obecne odkrycia dokonane przez dwie niezależne grupy naukowców wskazują jednak na to, że czarne dziury w masywnych galaktykach powiększyły się znacznie szybciej niż te w mniejszych galaktykach.
„Próbujemy zrekonstruować wyścig, który rozpoczął się miliardy lat temu,” stwierdził Guang Yang z Penn State, który kierował jednym z dwóch zespołów badaczy. „Wykorzystujemy niezwykłe dane z dwóch różnych teleskopów, aby sprawdzić, jak rozwinęła się ta kosmiczna konkurencja.”
Wykorzystując duże ilości danych pochodzących z teleskopu Chandra, Teleskopu Kosmicznego Hubble’a i innych obserwatoriów, Yang i jego koledzy badali szybkość wzrostu czarnych dziur w galaktykach w odległościach od 4,3 do 12,2 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Naukowcy obliczyli stosunek tempa wzrostu supermasywnej czarnej dziury do szybkości wzrostu gwiazd w jej galaktyce macierzystej, który powszechnie uznawany jest za stały dla większości galaktyk. Yang i współpracownicy stwierdzili natomiast, że jest on znacznie wyższy dla masywniejszych galaktyk: dla galaktyk charakteryzujących się masą około 100 miliardów mas Słońca stosunek ten jest dziesięciokrotnie wyższy, niż dla galaktyk zawierających jedynie około 10 miliardów mas Słońca.
Rodzi się zatem pytanie, co jest przyczyną takiej różnicy. Współautor pracy badawczej Niel Brandt sugeruje, że być może w potężniejszych galaktykach proces dostarczania chłodnego gazu do centralnych supermasywnych czarnych dziur jest wydajniejszy niż w mniejszych galaktykach.
Inna grupa naukowców niezależnie znalazła dowody na to, że prędkość wzrostu najbardziej masywnych czarnych dziur przewyższyła szybkość wzrost gwiazd w ich galaktykach macierzystych. Mar Mezcua z Instytutu Nauk o Kosmosie w Hiszpanii i jej zespół badali czarne dziury w najjaśniejszych i najbardziej masywnych galaktykach we Wszechświecie. Wybrali 72 galaktyki znajdujące się w centrum gromad galaktyk w odległościach do około 3,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi. W badaniu wykorzystano dane z Chandry i dane radiowe z australijskiego teleskopu Compact Array, obserwatorium Very Large Array i Very Long Baseline Array.
Mezcua i jej współpracownicy oszacowali masę czarnych dziur w tych gromadach galaktyk, używając dobrze znanej zależności, który łączy ze sobą tę masę, promieniowanie rentgenowskie i emisję fal radiowych. Okazały się one być dziesięciokrotnie większe niż masy oszacowane przy założeniu, że czarne dziury i galaktyki rosną wspólnie.
Naukowcy odkryli, że prawie połowa czarnych dziur wykorzystanych w ich obliczeniach miała masy szacowane na co najmniej 10 miliardów mas Słońca. To stawia je w kategorii ekstremalnej wagi, którą niektórzy astronomowie nazywają “ultramasywnymi” czarnymi dziurami. Niektórzy przypuszczają, że tak ekstremalnymi obiektami rządzą  po prostu inne prawa, których my jeszcze nie znamy.
Praca naukowców z Hiszpanii została opublikowana w wydaniu miesięcznika Royal Astronomical Society z lutego 2018 roku i jest dostępna tutaj.
Source :
NASA
https://news.astronet.pl/index.php/2018/03/14/286259/

Czarne dziury przerastają swoje galaktyki.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie odkryli, że galaktyki rotują jak w zegarku
2018-03-14. Autor: Agnieszka Nowak
Astronomowie odkryli, że galaktyki rotują z okresem raz na miliard lat, niezależnie od tego, jak duże są.
eden obrót Ziemi wokół własnej osi daje nam dzień a jedno okrążenie wokół Słońca daje rok.

Okres „obrotu” wokół własnej osi galaktyki, niezależnie od tego, czy jest duża czy mała, trwa miliard lat. Używając prostych metod matematycznych można pokazać, że wszystkie galaktyki tej samej wielkości mają taką samą średnią gęstość wewnętrzną.

Odkrycie takiej regularności w galaktykach pomaga astronomom lepiej zrozumieć mechanizmy, które je powodują. Nie ma gęstej galaktyki, która rotuje szybko, podczas gdy inna o tym samym rozmiarze ale o mniejszej gęstości obraca się wolniej.

Zespół astronomów znalazł także dowody na istnienie starszej populacji gwiazd na skraju galaktyk. Bazując na istniejących modelach spodziewali się raczej znaleźć tam młodą populację. Jednak zamiast gazu i nowo utworzonych gwiazd, znaleźli także znaczną populację starszych gwiazd wraz z cienką smugą młodych gwiazd i gazu międzygwiezdnego.

„To ważny rezultat, ponieważ wiedząc, gdzie kończy się galaktyka, astronomowie mogą ograniczyć obserwacje nie tracąc czasu, wysiłku i mocy obliczeniowej komputerów na badanie danych z tego punktu” – powiedział profesor Gerhardt Meurer z UWA International Centre for Radio Astronomy Research (ICRAR).

Dzięki tej pracy wiadomo, że galaktyki rotują raz na miliard lat, wraz z wyraźnym brzegiem, który jest wypełniony gazem międzygwiezdnym oraz starymi i młodymi gwiazdami.

Profesor Meurer powiedział, że następna generacja radioteleskopów wygeneruje ogromne ilości danych, a to, że wiemy, gdzie leży krawędź galaktyki, zmniejszy moc przetwarzania potrzebną do przeszukiwania danych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
International Centre for Radio Astronomy Research

Urania

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/03/astronomowie-odkryli-ze-galaktyki.html

Astronomowie odkryli, że galaktyki rotują jak w zegarku.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Internauci zdecydowali. Ultima Thule lepsze od Tiramisu


2018-03-14
NASA ogłosiła nazwę, jaką zdecydowała się nadać ostatecznemu celowi misji sondy New Horizons. Kosmiczny pojazd, który w lipcu 2015 roku przesłał niezwykłe zdjęcia Plutona i jego księżyców, kontynuuje podróż i 1 stycznia 2019 roku ma spotkać się z obiektem z Pasa Kuipera, o kryptonimie 2014 MU69. Ów obiekt, planetoida lub zespół planetoid będzie się nazywać teraz Ultima Thule. Nazwa nawiązująca do łacińskiego określenia krańca świata ma głęboki sens, 2014 MU69 będzie bowiem najdalszym obiektem do jakiego kiedykolwiek udało się zbudowanej przez człowieka sondzie dotrzeć.
Nowy cel misji sondy New Horizons ogłoszono niedługo po jej niezwykle udanym spotkaniu z Plutonem. Kosmiczna skała 2014 MU69, krążąca półtora miliarda kilometrów dalej od Słońca, stała się kolejnym wyzwaniem. W listopadzie ubiegłego roku rozpisano wśród internautów konkurs na nazwę, która mogłaby opinii publicznej ten obiekt nieco przybliżyć. Około 115 tysięcy internautów zgłosiło w sumie 34 tysiące propozycji nazw. Po zakończeniu etapu zbierania propozycji w grudniu, ostatecznego wyboru dokonano spośród 37 z nich. Ultima Thule, zgłoszona oryginalnie przez 40 osób, zdobyła najwięcej głosów. Wyprzedziła takie propozycje jak Abeona, Pharos, Pangu, Rubicon, Olympus, Pinnacle czy Tiramisu.

Dziękujemy internautom za zaproponowanie tak interesującej i inspirującej nazwy, która wyraża prawdziwego ducha eksploracji, uosabianego przez sondę New Horizons - podsumowuje Mark Showalter z  SETI Institute of Mountain View w Kalifornii.

Oficjalnie występujący pod nazwą 2014 MU69 obiekt będzie nie tylko najodleglejszym, ale też najbardziej pierwotnym ciałem niebieskim badanym przez pochodzący z Ziemi pojazd kosmiczny. Zespół sondy New Horizons nie zamierza zgłaszać nazwy Ultima Thule do zatwierdzającej nazwy obiektów kosmicznych Międzynarodowej Unii Kosmicznej, chce zaczekać na wyniki obserwacji. To one wyjaśnią, czy Ultima Thule jest pojedynczą planetoidą, układem podwójnym, czy większym zbiorem kosmicznych skał. Po styczniu przyszłego roku nową, prawdziwą nazwę będzie można nadać... bardziej świadomie. Tym bardziej, że pojawiają się opinie, iż Ultima Thule budzi skojarzenia... nazistowskie.
(mpw)
Grzegorz Jasiński


http://www.rmf24.pl/nauka/news-internauci-zdecydowali-ultima-thule-lepsze-od-tiramisu,nId,2556910

Internauci zdecydowali. Ultima Thule lepsze od Tiramisu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wójcicki: Hawkinga można postawić w jednym szeregu z Einsteinem
2018-03-14.


Stephena Hawkinga można dzisiaj ze spokojem postawić w gronie najwybitniejszych fizyków XX wieku, w jednym szeregu chociażby z Albertem Einsteinem - powiedział PAP popularyzator nauki Karol Wójcicki. Słynny astrofizyk zmarł w środę w wieku 76 lat.
"Dzisiaj ze spokojem można postawić Stephena Hawkinga w jednym szeregu chociażby z Albertem Einsteinem, w gronie najwybitniejszych fizyków XX wieku: tak samo popularnych, do końca niezrozumianych, a jednak szalenie fascynujących" - powiedział PAP Karol Wójcicki, popularyzator nauki i autor bloga "Z głową w gwiazdach".
Jak dodał, zarówno Einstein, jak i Hawking zapisali się nie tylko na kartach badań naukowych, ale też w popkulturze. "Ludzie starali się zrozumieć Stephena Hawkinga - myślę, że to był jego duży sukces" - stwierdził rozmówca PAP. "Może o tym świadczyć chociażby fakt, że bestsellerowa książka Hawkinga +Krótka historia czasu+ utrzymywała się na listach bestsellerów - a jak wskazywali biografowie Stephena Hawkinga, czytelnicy tej książki docierali średnio zaledwie do 29 strony. Może to sugerować, że potem stawała się nieco za ciężka - a mimo to ludzie po nią sięgali" - opowiada Wójcicki.
Hawking wierzył jednak w to, że każda teoria naukowa zostanie prędzej czy później zrozumiana przez szeroką publiczność. "Takie przesłanie zawarł zresztą w swojej książce: nawet trudna teoria z biegiem czasu stanie się zrozumiała dla reszty społeczeństwa, nie tylko dla paru naukowców. A wtedy wszyscy, nie tylko naukowcy i filozofowie, ale też zwykli ludzie będą mogli wziąć udział w dyskusji nad tym, dlaczego istnieje Wszechświat i my sami" - opisuje Wójcicki.
Rozmówca PAP dodaje również, że Hawking był doceniany nie tylko przez szeroką publiczność, ale również przez naukowców. "Paradoksalnie, jedyną z ważnych nagród, której nigdy nie otrzymał, była nagroda Nobla. Aczkolwiek tutaj warto zaznaczyć, że komitet przyznający Noble lubi nagradzać za odkrycia, które mają jakieś praktyczne zastosowanie albo przynajmniej zostały eksperymentalnie potwierdzone. Tymczasem teoria Hawkinga o promieniowaniu czarnych dziur nadal czeka na swoje obserwacyjne potwierdzenie" - podkreśla Wójcicki.
Stephen Hawking zmarł w środę w wieku 76 lat. O śmierci uczonego poinformowały jego dzieci w oświadczeniu opublikowanym przez agencję Press Association.
W ciągu trwającej ponad 40 lat kariery naukowej Hawking zajmował się głównie kosmologią teoretyczną, w tym zwłaszcza tzw. czarnymi dziurami i grawitacją kwantową. Wspólnie z Rogerem Penrose’em opracował twierdzenia dotyczące istnienia osobliwości w ramach ogólnej teorii względności oraz teoretyczny dowód na to, że czarne dziury powinny emitować promieniowanie. Znane jest ono dziś, jako promieniowanie Hawkinga, lub Bekensteina–Hawkinga.
Hawking cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne i był częściowo sparaliżowany. Był najbardziej znanym fizykiem teoretycznym na świecie, sformułował wiele przełomowych koncepcji i hipotez naukowych dotyczących zwłaszcza astrofizyki. Jego książka "Krótka historia czasu" trafiła na listę bestsellerów "Sunday Timesa" i utrzymywała się na niej przez 237 tygodni.
Jego publiczne wystąpienia, których nie unikał, mimo że mógł porozumiewać się z otoczeniem jedynie za pomocą syntetyzatora głosu a także książki popularnonaukowe, w których omawiał współczesną kosmologię i własne odkrycia, uczyniły z niego akademicką sławę.
PAP - Nauka w Polsce
autor: Katarzyna Florencka
kflo/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28686%2Cwojcicki-hawkinga-mozna-postawic-w-jednym-szeregu-z-einsteinem.html

Wójcicki Hawkinga można postawić w jednym szeregu z Einsteinem.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kolejne zielone światło dla BepiColombo
2018-03-14. Michał Moroz
Pierwsza europejska misja do Merkurego wkrótce będzie gotowa do transportu na kosmodrom, gdzie odbędą się ostatnie przygotowania przed startem.
W czwartek 8 marca zakończony został kolejny ważny przegląd dla misji. Oznacza to, że trzy sondy kosmiczne wchodzące w skład misji BepiColombo, wraz ze sprzętem naziemnym, są gotowe do transportu z centrum technologicznego ESA w Holandii do kosmodromu w Gujanie Francuskiej pod koniec miesiąca. Okno startowe będzie otwarte od 5 października do 29 listopada.
To była długa i momentami trudna droga. Wciąż mamy jeszcze dużo do zrobienia, zanim będziemy gotowi do lotu”, mówi Ulrich Reininghaus, projekt manager BepiColombo z ESA. „Jesteśmy jednak bardzo zadowoleni, że w końcu możemy przenieść etap przygotowań na kosmodrom, a także wdzięczni wszystkim, którzy to umożliwili”.
„Jednocześnie w warunkach podobnych do kosmicznych pracujemy przy testach długich odpaleń silników umieszczonych na replice modułu transferowego. Będziemy dzięki temu lepiej przygotowani do naszego lotu do Merkurego”.
Kiedy wszystko trafi do Kourou, rozpocznie się intensywna sześciomiesięczna kampania przygotowań, w której akceptację będą musiały przejść kolejne etapy.
W ramach prac sonda zostanie osłonięta izolacją, która pozwoli chronić ją zarówno przed ciężkimi warunkami panującymi w kosmosie, jak i ekstremalnymi temperaturami, gdy sonda będzie pracować znacznie bliżej Słońca. Dołączone i przetestowane zostaną też panele słoneczne oraz mechanizmy ich rozkładania. Zainstalowana zostanie również osłona słoneczna, a trzy sondy zostaną zatankowane i wzajemnie połączone.
Ostatnie tygodnie sondy spędzą wewnątrz osłony aerodynamicznej rakiety Ariane 5. W tym czasie będą już trwały ostatnie przygotowania samej rakiety, która ma wynieść sondy w siedmioletnią podróż wokół Układu Słonecznego, na której końcu zbadają tajemnice Merkurego.
Moduł transferowy, wykorzystujący zasilanie słoneczne, silnik elektryczny oraz dziewięć asyst grawitacyjnych koło Ziemi, Wenus oraz Merkurego, będzie przewoził dwa orbitery naukowe.
Orbitery z różnych orbit będą wykonywały uzupełniające się pomiary najbliższej Słońcu planety i jej otoczenia. Badania będą dotyczyć zarówno głębokiego wnętrza planety, jak i jej interakcji z wiatrem słonecznym. Pozwoli to na najlepsze dotąd zrozumienie zjawisk zachodzących na Merkurym, jak również tego, jak tak blisko Słońca zachodzą procesy formowania się i ewolucji planety.
Misja BepiColombo to wspólne przedsięwzięcie ESA oraz japońskiej agencji kosmicznej JAXA. W jej ramach ESA dostarczyła sondy Mercury Transfer Module, Mercury Planetary Orbiter oraz osłonę słoneczną wraz z interfejsem, zaś JAXA dostarczyła sondę Mercury Magnetospheric Orbiter.
(Źródło: ESA)
http://kosmonauta.net/2018/03/kolejne-zielone-swiatlo-dla-bepicolombo/

Kolejne zielone światło dla BepiColombo.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wideorelacja z 61. Olimpiady Astronomicznej
Wysłane przez czart w 2018-03-14
Obejrzyjcie relację wideo z przebiegu 61. Olimpiady Astronomicznej, której finał odbył się w Planetarium Śląskim w Chorzowie.
Film przygotował w ramach swojej serii "Astronomia pod Grojcem" Michał Kusiak. Finał olimpiady trwał od 8 do 11 marca 2018 r. Do całego konkursu przystąpiło 135 uczniów, natomiast do etapu finałowego zakwalifikowało się. Wygrała Anna Olechowska ucząca się w 3 klasie II Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Pawła Jasienicy w Warszawie.
Podczas uroczystości końcowej miała dodatkowo premierę bardzo potrzebna książka zatytułowana "Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX", w której zawarto około 500 zadań z wielu oraz około 90 przykładowych rozwiązań. Są one w dużej mierze zaczerpnięte z "Uranii - Postępów Astronomii", gdzie w każdym numerze drukowane jest przykładowe zadanie i jego rozwiązanie.
Oto wideorelacja:
Więcej informacji:
•    Zbiór zadań z Olimpiad Astronomicznych XXVI-XXXV
•    Zadania z Olimpiad Astronomicznych XXXVI-LX
•    Witryna Olimpiady Astronomicznej
•    Informacja o zbiorze zadań z Olimpiady Astronomicznej
•    Komunikat PTA o zbiorze zadań
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wideorelacja-61-olimpiady-astronomicznej-4209.html

 

 

Wideorelacja z 61. Olimpiady Astronomicznej.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nieudany lot REXUS 24
2018-03-15. Krzysztof Kanawka
Europejska Agencja Kosmiczna poinformowała, że lot rakiety REXUS ze studenckimi eksperymentami miał nieprawidłowy przebieg.
Program REXUS / BEXUS umożliwia studentom z całej Europy prowadzanie eksperymentów naukowych i technologicznych wykorzystujących rakiety badawcze i balony stratosferyczne. Każdego roku uruchamiane są dwie rakiety i dwa balony, gdzie każdy lot zawiera do 20 eksperymentów zaprojektowanych i zbudowanych przez zespoły studenckie. Do konkursu stają zespoły z kilkudziesięciu uczelni z całej Europy, zakwalifikowanych zostaje tylko kilka najlepszych. Przygotowanie zakwalifikowanych eksperymentów do lotów rakietowych zajmuje do półtora roku.
Eksperymenty REXUS są wynoszone na niekierowanej rakiecie stabilizowanej wirowaniem, napędzanej ulepszonym silnikiem Orion. Dzięki spaleniu niemal 300 kg stałego paliwa jest ona w stanie zabrać do 40 kg eksperymentalnych modułów zwykle na wysokość około 70-100 km (rekordowy lot w 2008 roku osiągnął pułap 175 km). Rakieta ma 5,6 m długości i średnicę 35,6 cm.
REXUS/BEXUS to program realizowany przez niemiecką (DLR) i szwedzką (SNSB) agencję kosmiczną. Szwedzi udostępniają swoje miejsce na rakietach i balonach dzięki porozumieniu z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA). Loty odbywają się z Esrange w północnej Szwecji.
W aktualnej kampanii w marcu odbyły się dwa loty rakietowe REXUS. Oznaczenia tych lotów to REXUS 23 i REXUS 24. Dwunastego marca pojawiła się informacja, że lot REXUS 24 “doświadczył nie-nominalnego lotu”. Ponadto poinformowano, że już trwa dochodzenie wyjaśniające ten nieudany lot.
W REXUS 24 uczestniczyły zespoły studenckie z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Poniżej prezentujemy nagranie z testów zespołu WOLF (Wobbling Control system for spinning Free falling unit) ze Szwecji.
Testy (z lutego 2018) jednego z eksperymentów, który znalazł się na pokładzie REXUS 24 / Credits – WOLF Experiment RX24
Polscy studenci także biorą udział w lotach REXUS i BEXUS. Przykładem jest projekt “kosmicznej wiertarki” o nazwie DREAM (DRilling Experiment for Asteroid Mining), zrealizowany w zeszłym roku.
(Tw)
http://kosmonauta.net/2018/03/nieudany-lot-rexus-24/

Nieudany lot REXUS 24.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stephen Hawking ostatni raz ostrzegł nas przed straszną przyszłością
2018-03-15. Filip Geekowski.
Ciężko będzie sobie teraz wyobrazić światową naukę bez Stephena Hawkinga. Wybitny fizyk teoretyk, astronom i popularyzator wiedzy o kosmosie, opuścił nas wczoraj, w dniu święta liczby Pi i rocznicy urodzin Alberta Einsteina, z którym często był porównywany. Był jedną z najwybitniejszych osobistości świata astronomii i astrofizyki XX oraz XXI wieku.
Ostatnimi czasy często zabierał głos w sprawach dotyczących przyszłości naszej cywilizacji. Ostrzegał nas, że nasze dni na Ziemi są policzone, a właściwie zostało nam mniej niż 100 lat życia, jeśli nie znajdziemy innej planety i nie przystosujemy jej do siebie, abyśmy mogli spokojnie na niej dalej egzystować (zobaczcie tutaj).
Jednak nie chodzi tu tylko o zbliżające się wielkimi krokami zagrożenie pochodzące z głębi kosmosu, ale również to, w obliczu którego znaleźliśmy się na samej Ziemi, czyli globalnego ocieplenia i wielkich zmian klimatycznych.
Według niego, ludzkość zmieni Ziemię w "skwierczącą kulę ognia", w wyniku globalnego ocieplenia, przeludnienia i niebotycznego zapotrzebowania na energię.
"Żeby ludzkość miała przyszłość, musimy uciekać w Kosmos. Nie sądzę, żebyśmy byli w stanie przeżyć kolejne tysiąc lat, jeśli nie uciekniemy z naszej kruchej planety" ... "W związku z tym zachęcam, żeby zacząć interesować się Kosmosem" - przyznał Hawking.
Naukowiec nie wiedział, ile pozostało mu czasu życia na tej pięknej planecie, dlatego każdego dnia próbował zainteresować niezwykłością kosmosu, jak największą ilość ludzi. "Pamiętajmy: patrzmy w górę w gwiazdy, a nie pod nogi" - powiedział fizyk.
Bezustannie zachęcał do szybszego rozwoju przemysłu kosmicznego i kolonizacji Księżyca czy Marsa, aby stworzone tam kolonie mogły dać szansę na przetrwanie gatunkowi ludzkiego w obliczu zagłady na Ziemi z powodu uderzenia kosmicznej skały (zobaczcie tutaj).
Hawking uważał też, że politycy powinni więcej swojej uwagi skupić na problemie przeludnienia Ziemi i bardziej zaangażować się w walkę ze zmianami klimatycznymi oraz ograniczyć emisję zanieczyszczeń.
Był gorącym orędownikiem poszukiwania pozaziemskiego życia. Zaangażował się w projekt Breakthrough Listen, w ramach którego wraz z Jurijem Milnerem chciał wysłać sondy w okolice najbliższych nam gwiazd, m.ni. Alfa Centauri (zobaczcie tutaj).
Jednocześnie mocno podkreślił, że gdyby nawet udało nam się odebrać sygnał od zaawansowanej obcej cywilizacji, to powinniśmy intensywnie zastanowić się nad tym, czy mamy im odpowiedzieć. Hawking bał się, że mogą nam zgotować zagładę (zobaczcie tutaj). Wolał, abyśmy to my rozdawali karty. Całą sytuację porównywał do spotkania europejskich odkrywców Nowego Świata z plemionami indiańskimi, przy czym to my możemy tu wcielić się w rolę Indian (zobaczcie tutaj).
Wybitny fizyk ostrzegał nas przed robotami i sztuczną inteligencją. Należał nawet do inicjatywy OpenAI, gdzie wraz z Elonem Muskiem wywierał presję na rządach, aby te stworzyły odpowiednie regulacje dotyczące rozwoju AI i robotów-zabójców.
Był zafascynowany sztuczną inteligencją i prowadzonymi pracami nad jej rozwojem m.in. na uczelniach Cambridge, Oxford czy Imperial College London. Uważał, że jest ona naszą przyszłością, gdyż z jej pomocą będziemy mogli stworzyć wiele cudownych panaceów na choroby dręczące ten świat, czyniąc go bardziej zaawansowanym technologicznie i o wiele bezpieczniejszym miejscem.
Jednak jednocześnie Hawking ostrzegał, że wszystkie dobrodziejstwa mogą na nas spłynąć tylko wtedy, gdy będziemy rozwijać AI z głową i wyobraźnią. W innym razie, sztuczna inteligencja stanie się przekleństwem ludzkości, gdyż uzna nas za słabszy gatunek, propagujący zło i żyjący w wielkim kłamstwie, rozpęta z nami konflikt i doprowadzi naszą cywilizację do upadku. Całkiem możliwe, że w eliminacji większości mieszkańców Ziemi pomogą jej w tym sami ludzie (zobaczcie tutaj).
Stwierdził nawet, że "AI może rozwinąć swoją własną wolę." i że "Wzrost AI może być najgorszą lub najlepszą rzeczą, która zdarzyła się ludzkości".
Dopatrywał się korzyści płynących z robotyzacji przemysłu. Powiedział, że "W przypadku amplifikacji naszej inteligencji szczególnie ważne jest to, że nie możemy przewidzieć skutków. Być może przy pomocy narzędzi nowej rewolucji technologicznej będziemy w stanie częściowo zrekompensować szkody spowodowane przez poprzednią rewolucję przemysłową". Ale jednocześnie bał się, że sztuczna inteligencja zdziesiątkuje klasę średnią (zobaczcie tutaj).
Zaledwie kilka miesięcy temu, swoim przemówieniem wzbudził mnóstwo kontrowersji na całym świecie, a to za sprawą oświadczenia, że jest zwolennikiem globalizacji i zaproponował stworzenie czegoś funkcjonującego na zasadzie rządu światowego czy jednego państwa (zobaczcie tutaj)
Hawking miał jeszcze przed sobą wiele planów do realizacji. Chciał uczestniczyć w przygotowaniach do wysłania sond kosmicznych na najbliższe nam gwiazdy, w celu poszukiwania tam obcego życia. Miał też bilet od Richarda Bransona na lot na granicę kosmosu z Virgin Galactic (zobaczcie tutaj), chciał przenieść całą swoją wiedzę do komputera i zobaczyć pierwszy obraz czarnej dziury w ramach projektu Event Horizon Telescope (zobaczcie tutaj), czyli najbardziej tajemniczych struktur, które były przecież największym obiektem jego badań i fascynacji.
Stephen Hawking w swoim życiu wielokrotnie zaznaczał, że opowiada się za wspomaganym samobójstwem. Wybitny fizyk, o którego życiu powstał nagrodzony Oscarem film zatytułowany "Teoria wszystkiego", cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Ta potworna choroba sprawiła, że piękny umysł został uwięziony w schorowanym ciele.
Po raz pierwszy na ten ciężki temat Hawking wypowiedział się 5 lat temu mówiąc: "Myślę, że ci, którzy cierpią z powodu śmiertelnej choroby i nie mogą znieść bólu, powinni mieć możliwość zakończenia swego życia, a ci, którzy im w tym pomogą, nie powinni być karani"..."nie pozwalamy cierpieć zwierzętom, to dlaczego pozwalamy ludziom?".
W 2013 roku powiedział, że co prawda nie jest jeszcze gotowy na eutanazję, ale rozważa ją. Fakt podjęcia przez niego takiej decyzji mógłby być podyktowany niemożnością prowadzenia badań i dokonywania kolejnych odkryć, a opieka nad nim stałaby się zbyt trudnym i smutnym zadaniem dla jego najbliższych.
W Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał profesor, pomoc lub namawianie do samobójstwa jest przestępstwem. Jednak tamtejszy odpowiednik Prokuratury Generalnej (Department of Public Prosecutions) wydał zarządzenie, według którego przyjaciele lub rodzina śmiertelnie chorej osoby, którzy pomogą jej w samobójstwie, nie będą ścigani przez państwo.
Pomimo tego, astrofizyk domagał się sprecyzowania tych przepisów. Hawking przyznał, że odkąd zaczął cierpieć z powodu choroby, dwukrotnie chciał popełnić samobójstwo (zobaczcie tutaj).
Pierwszy raz zdarzyło się to w trakcie przechodzenia bardzo ciężkiego zapalenia płuc, wtedy o pomoc poprosił żonę, która odmówiła. Natomiast drugi raz chciał sam targnąć się na swoje życie, poprzez uduszenie, do którego naukowiec chciał doprowadzić wstrzymywaniem oddychania.
Jednak żadna z tych prób nie udała się. Hawking usłyszał, że ma stwardnienie zanikowe boczne w wieku 21 lat. Wtedy lekarze dawali mu maksymalnie 2 lata życia, a przeżył 76. Wczorajszy dzień zapisze się na kartach historii świata nauki jako dzień śmierci Stephana Hawkinga, gdzie znajdzie on swoje miejsce tuż obok święta liczby Pi i rocznicy urodzin Alberta Einsteina. To wszystko daje do myślenia.
Źródło: GeekWeek.pl / Fot. Twitter
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/32480/stephen-hawking-ostatni-raz-ostrzegl-nas-przed-straszna-przyszloscia

Stephen Hawking ostatni raz ostrzegł nas przed straszną przyszłością.jpg

Stephen Hawking ostatni raz ostrzegł nas przed straszną przyszłością2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rysują się plany amerykańskiego powrotu na Księżyc
Wysłane przez grabianski w 2018-03-15
Ciężko w to uwierzyć, ale ostatnia amerykańska misja z lądowaniem na Księżycu odbyła się w 1972 roku. Wtedy przeprowadzono ostatni załogowy wypad na Srebrny Glob, a ostatnim człowiekiem, który po nim stąpał był Eugene Cernan. Czy teraz przychodzą lepsze czasy dla badań Księżyca?
Wkrótce Amerykanie mogą tam wrócić. W grudniu 2017 roku Prezydent USA Donald Trump podpisał dyrektywę, mającą zwrócić wysiłki eksploracji ponownie w stronę Księżyca. Plany powrotu człowieka na Księżyc rysował program Constellation, anulowany przez Baracka Obamę w 2010 roku. NASA przygotowuje teraz plany pod nową strategię.
Już w ubiegłym roku pisaliśmy o projekcie księżycowej stacji DSG. Dziś coraz lepiej wiemy jak miałby wyglądać powrót człowieka na Księżyc. Zaczęłoby się od komercyjnych lądowników, te zastąpiłyby później próbniki NASA, a w drugiej połowie przyszłej dekady rozpoczęłaby się budowa międzynarodowej stacji w bliskości Księżyca. Byłoby to miejsce wypadowe do potencjalnych misji załogowych w dalszej przyszłości.
Bliska przeszłość i przyszłość

To że amerykański lądownik nie dotknął powierzchni Księżyca od 1972 roku nie oznacza, że nasz naturalny satelita nie był badany przez misje robotyczne. Tylko w ostatnim dziesięcioleciu w stronę Księżyca poleciał orbiter LRO, LCROSS rozbił się (specjalnie) w pobliżu południowego bieguna w poszukiwaniu wody, a satelity GRAIL wykonały dokładną mapę księżycowej grawitacji. W 2013 roku Księżyc orbitowała misja LADEE, która badała szczątkową atmosferę naturalnego satelity.
Teraz NASA chce zastosować strategię, która swoje pierwsze sukcesy odnosi na niskiej orbicie okołoziemskiej - szerokie partnerstwo komercyjne. Prywatne firmy sektora kosmicznego mają pomóc w ponownym dotarciu Amerykanów na Srebrny Glob.
Firmy takie jak Moon Express i Astrobotic rywalizowały w konkursie Google Lunar XPRIZE, którego celem było dotarcie ze swoim sprzętem na Księżyc. Termin w jakim trzeba było wykonać zadanie był wielokrotnie przesuwany, a w końcu cała rywalizacja odwołana. Powstały jednak technologie, które wg wielu osób związanych z sektorem kosmicznym powinny być wykorzystane.
Strategia małych kroków

Początkowo misje księżycowe prywatnych przedsiębiorstw byłyby krótkie i stosunkowo proste. Dałyby jednak naukowcom dużo cennych danych. Stosunkowo niewielkim kosztem można zbadać środowisko plazmowe wokół biegunów, nasłuchiwać trzęsień księżycowej ziemi, a ostatecznie podróżować łazikiem, badając pozostające wiecznie w cieniu zbocza kraterów.
Gdy powstanie wreszcie projektowana stacja księżycowa na orbicie, na powierzchnię satelity można będzie wysyłać zdalne misje z powrotem próbek do analizy. W dalszej perspektywie na Księżycu mógłby ponownie stanąć człowiek.
NASA musi się spieszyć

Księżyc jest wdzięcznym celem do testów swojej technologii dla wschodzących potęg. Jeszcze w tym roku w stronę naszego naturalnego satelity poleci indyjski łazik Chandrayaan 2, by badać południowy biegun Księżyca. Chiny chcą do końca tego roku wysłać pierwszy w historii łazik do niewidocznej strony Księżyca.
Czas pokaże czy amerykańskie plany zostaną zrealizowane. Pesymiści mogą przytaczać trwający ponad 6 lat program Constellation, który nie doczekał się nawet testowych lotów projektowanej rakiety Ares. Powodzenie zależeć będzie nie tylko od politycznych zawirowań w USA, ale też od tego jak udana okaże się konstrukcja SLS, od której zależy teraz przyszłość lotów załogowych poza bliskie otoczenie Ziemi.
Źródło: Nature
Więcej informacji:
•    artykuł Nature dotyczący powrotu amerykańskich misji badawczych na Księżyc

Na zdjęciu: Dowódca misji Apollo 17 z amerykańską flagą na powierzchni Księżyca. Był to ostatni człowiek, który po nim stąpał w 1972 roku. Źródło: NASA
 
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rysuja-sie-plany-amerykanskiego-powrotu-na-ksiezyc-4213.html

Rysują się plany amerykańskiego powrotu na Księżyc.jpg

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)