Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Gdzie jest Philae? Jakby machał na pożegnanie...

2018-06-21

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) opublikowała już kompletny zestaw zdjęć i danych z misji sondy Rosetta na jądro komety 67P/Czuriumow-Gerasimenko. Są wśród nich obrazy z pionierskiej misji opadania na kosmiczną skałę lądownika Philae, a także rozbicia o powierzchnię jądra 67P samej Rosetty, są także dane z 11 instrumentów badawczych sondy. W czasie trwającej w sumie 12 lat misji Rosetta przesłała na Ziemię około 100 tysięcy zdjęć. Wśród opublikowanych zdjęć jest i takie, na którym - jeśli dobrze się przyjrzeć - widać lądownik. Philae jakby do nas machał...


Ostatnia seria zdjęć wysokiej rozdzielczości z kamery OSIRIS pochodzi z finalnego okresu misji, od końca lipca 2016 roku do jej zakończenia 30 września 2016. W tym okresie eliptyczna orbita sondy, krążącej wokół jądra komety 67P/Czuriumov-Gerasimenko stopniowo się zacieśniała, sprowadzając Rosettę coraz bliżej i bliżej kosmicznej skały. Najwyższej jakości zdjęcia powierzchni wykonano z pułapu około 2 kilometrów. Widać na nich różnice między obszarami pokrytymi większymi skałami i tymi, gdzie dominuje drobniejszy pył.

Szczególne znaczenie dla kierownictwa misji mają zdjęcia, na których można dostrzec lądownik Philae. Manewr jego opadania na powierzchnię jądra komety nie zakończył się pełnym sukcesem, po dwukrotnym odbiciu się od powierzchni wylądował w końcu pod skalnym nawisem, co uniemożliwiło poprawną pracę jego baterii słonecznych. Brak zasilania sprawił, że pracował krótko, bardzo trudno też było go znaleźć. Jego udane zdjęcia udało się wykonać zaledwie na kilka tygodni przed końcem misji Rosetty.


ESA opublikowała też zdjęcia wykonane podczas kontrolowanego upadku Rosetty na 67P. Do ostatnich chwil sonda wysyłała informacje, ostatnie dane wysłała znajdując się zaledwie 20 metrów nad powierzchnią. Jak poinformował Holger Sierks, główny ekspert zajmujący się analizą zdjęć, wszelkie obrazy z kamery OSIRIS sa dostępne na mocy licencji Creative Commons.

Ostatni zestaw zdjęć uzupełnia prawdziwą skarbnicę danych, którą naukowcy wykorzystują do możliwie pełnego zrozumienia wszystkiego, co się na tej komecie dzieje. Chodzi nie tylko o obrazy, ale też wyniki analiz pyłu czy gazu - mówi Matt Taylor z zespołu naukowego projektu Rosetta. To daje nam szanse zrozumienia roli komet w procesach powstawania Układu Słonecznego. Pozostaje tu wiele tajemnic i mamy wciąż bardzo wiele do odkrycia.

przyjrzeć - widać lądownik. Philae jakby do nas machał...

Na tym zdjęciu, wykonanym 30 sierpnia 2016 roku widać jedną z trzech nóg lądownika Philae (blisko lewej krawędzi, około 1/3 zdjęcia od góry). /ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA (CC BY-SA 4.0) /Materiały prasowe
Ostatnia seria zdjęć wysokiej rozdzielczości z kamery OSIRIS pochodzi z finalnego okresu misji, od końca lipca 2016 roku do jej zakończenia 30 września 2016. W tym okresie eliptyczna orbita sondy, krążącej wokół jądra komety 67P/Czuriumov-Gerasimenko stopniowo się zacieśniała, sprowadzając Rosettę coraz bliżej i bliżej kosmicznej skały. Najwyższej jakości zdjęcia powierzchni wykonano z pułapu około 2 kilometrów. Widać na nich różnice między obszarami pokrytymi większymi skałami i tymi, gdzie dominuje drobniejszy pył.

Szczególne znaczenie dla kierownictwa misji mają zdjęcia, na których można dostrzec lądownik Philae. Manewr jego opadania na powierzchnię jądra komety nie zakończył się pełnym sukcesem, po dwukrotnym odbiciu się od powierzchni wylądował w końcu pod skalnym nawisem, co uniemożliwiło poprawną pracę jego baterii słonecznych. Brak zasilania sprawił, że pracował krótko, bardzo trudno też było go znaleźć. Jego udane zdjęcia udało się wykonać zaledwie na kilka tygodni przed końcem misji Rosetty.

Tu już wszystko jest jasne. W chwili wykonania tego zdjęcia Philae był około 2,5 kilometra od Rosetty /ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA (CC BY-SA 4.0) /Materiały prasowe
ESA opublikowała też zdjęcia wykonane podczas kontrolowanego upadku Rosetty na 67P. Do ostatnich chwil sonda wysyłała informacje, ostatnie dane wysłała znajdując się zaledwie 20 metrów nad powierzchnią. Jak poinformował Holger Sierks, główny ekspert zajmujący się analizą zdjęć, wszelkie obrazy z kamery OSIRIS sa dostępne na mocy licencji Creative Commons.

Ostatni zestaw zdjęć uzupełnia prawdziwą skarbnicę danych, którą naukowcy wykorzystują do możliwie pełnego zrozumienia wszystkiego, co się na tej komecie dzieje. Chodzi nie tylko o obrazy, ale też wyniki analiz pyłu czy gazu - mówi Matt Taylor z zespołu naukowego projektu Rosetta. To daje nam szanse zrozumienia roli komet w procesach powstawania Układu Słonecznego. Pozostaje tu wiele tajemnic i mamy wciąż bardzo wiele do odkrycia.
Grzegorz Jasiński

http://www.rmf24.pl/nauka/news-gdzie-jest-philae-jakby-machal-na-pozegnanie,nId,2596958

Gdzie jest Philae Jakby machał na pożegnanie....jpg

Gdzie jest Philae Jakby machał na pożegnanie...2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

XMM-Newton znajduje brakującą materię międzygalaktyczną
2018-06-21. Autor: Agnieszka Nowak
Po trwających blisko dwadzieścia lat kosmicznych poszukiwaniach, astronomowie korzystający z kosmicznego obserwatorium XMM-Newton znaleźli w końcu dowody na istnienie gorącego, rozproszonego gazu przenikającego kosmos, składnik „normalnej” materii we Wszechświecie.
Podczas, gdy tajemnicza ciemna materia i ciemna energia stanowią odpowiednio około 25% i 70% naszego kosmosu, zwykła materia, która tworzy wszystko, co widzimy – od gwiazd i galaktyk, po planety i ludzi – stanowi tylko około 5%.

Jednak nawet te 5% okazuje się dość trudne do wyśledzenia.

Całkowitą ilość zwykłej materii (określanej przez astronomów barionową) można oszacować na podstawie obserwacji kosmicznego mikrofalowego promieniowania tła, które jest najstarszą poświatą w historii Wszechświata, sięgającą zaledwie ok. 380 000 lat po Wielkim Wybuchu.

Obserwacje bardzo odległych galaktyk pozwalają astronomom śledzić ewolucję tej materii w pierwszych kilku miliardach lat istnienia Wszechświata. Po tym okresie jednak wydaje się, jakby ponad połowa jej zaginęła.

Jak podkreślają astronomowie, brakujące bariony stanowią największą zagadkę współczesnej astrofizyki.

Przeliczając populację gwiazd w galaktykach we Wszechświecie oraz gaz międzygwiazdowy, który przenika galaktyki – materiał do produkcji gwiazd – wiemy, że stanowi tylko 10% całej zwykłej materii. Dodanie do tego gorącego, rozproszonego gazu w halo otaczającego galaktyki i jeszcze gorętszy gaz, który wypełnia gromady galaktyk będące największymi kosmicznymi strukturami utrzymywanymi razem przez grawitację, podnosi tę liczbę do mniej niż 20%.

Jednak nie jest to zaskakujące: gwiazdy, galaktyki i gromady galaktyk tworzą się w najgęstszych zgrupowaniach kosmicznej sieci, włóknistym rozkładzie zarówno ciemnej jak i zwykłej materii, która rozciąga się w całym Wszechświecie. Podobnie jak te gęste miejsca, istnieją także rzadkie, więc nie jest to najlepsze miejsce do poszukiwania większości kosmicznej materii.

Astronomowie podejrzewali, że „brakujące” bariony muszą się czaić we wszechobecnych włóknach kosmicznej sieci, gdzie materia jest mniej gęsta a zatem trudniejsza do zaobserwowania. Przez lata, korzystając z różnych technik, udało im się zlokalizować znaczną ilość tej międzygalaktycznej materii, zwiększając całkowitą ilość do aż 60%.

Wielu spośród astronomów z całego świata jest na tropie pozostałych barionów od blisko dwóch dziesięcioleci, od kiedy obserwatoria rentgenowskie, takie jak XMM-Newton i Chandra stały się dostępne dla społeczności naukowej.

Obserwując w tej części widma elektromagnetycznego, potrafią wykryć gorący gaz międzygalaktyczny o temperaturze około miliona i więcej stopni, który blokuje promieniowanie rentgenowskie emitowane przez jeszcze bardziej odległe źródła.

W tym projekcie Fabrizio Nicastro, główny autor artykułu wraz ze swoimi współpracownikami wykorzystał XMM-Newton do przyjrzenia się kwazarowi – masywnej galaktyce z supermasywną czarną dziurą w centrum, która aktywnie pochłania materię i świeci jasno w od promieni X po fale radiowe. Obserwowali tego kwazara, który jest odległy od nas o 4 mld lat świetlnych, łącznie przez 18 dni między 2015 a 2017 rokiem. Była to najdłuższa jak dotąd obserwacja rentgenowska tego typu źródła.

Po przejrzeniu danych astronomowie znaleźli ślady tlenu w gorącym gazie międzygalaktycznym znajdującym się pomiędzy nami a odległym kwazarem. To tam właśnie znajdują się ogromne rezerwuary związków chemicznych – w tym tlenu – i właśnie w takiej ilości, w jakiej naukowcy się spodziewali, więc wydaje się, że w końcu można wypełnić lukę brakującej materii barionowej.

Ten niezwykły wynik jest początkiem nowych poszukiwań. Potrzebne są obserwacje różnych źródeł na niebie aby potwierdzić, czy odkrycia te są naprawdę uniwersalne, oraz aby dalej badać stan fizyczny tej długo poszukiwanej materii.

Fabrizio i jego koledzy planują w nadchodzących latach badać więcej kwazarów przy pomocy obserwatoriów XMM-Newton oraz Chandra. Aby w pełni zbadać rozmieszczenie i właściwości tego tak zwanego ciepło-gorącego międzygalaktycznego medium, potrzebne będą bardziej czułe instrumenty, takie jak Athena (Advanced Telescope for High-Energy Astrophysics), który ma zostać wyniesiony na orbitę w 2028 roku.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
ESA

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/06/xmm-newton-znajduje-brakujaca-materie.html

XMM-Newton znajduje brakującą materię międzygalaktyczną.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rząd USA opracowuje plan działania dla obywateli na wypadek uderzenia planetoidy
2018-06-22
Biuro Polityki Naukowo-Technicznej Białego Domu opracowuje wielki plan działania na wypadek wielkiego kataklizmu związanego z uderzeniem kosmicznej skały w terytorium Stanów Zjednoczonych lub inną część świata.
Specjaliści zachęcają do współpracy inne kraje i myślą o stworzeniu wspólnego centrum, którego zadaniem byłoby wykorzystanie infrastruktury obserwacyjnej kosmosu do wykrywania potencjalnych zagrożeń. W planie byłoby też stworzenie odpowiednich instytucji i organizacji, a także przeprowadzenie szkoleń. Dzięki temu ludność miałaby większą widzę na temat radzenia sobie w takich ekstremalnych warunkach i mogłaby lepiej wykorzystać dostępne środki do przetrwania.
W Stanach Zjednoczonych od dawna są prowadzone najróżniejsze programy dotyczące planu działania na wypadek trzęsienia ziemi lub uderzenia huraganu, ale nikt na świecie jeszcze nie stworzył podobnego na wypadek uderzenia planetoidy.
Meteor czelabiński jest najlepszym przykładem tego, że zagrożenie jest poważne i realne. Wszedł on w atmosferę naszej planety nad Syberią, gdzie zaludnienie jest małe, i chociaż miał tylko 20 metrów średnicy, uwolnił energię bliską 30 bomb atomowych, co wystarczyło do powstania uszkodzeń w tysiącach budynków i zranienia ponad 1000 osób.
Biuro Polityki Naukowo-Technicznej Białego Domu nie skupia się tutaj przede wszystkim na globalnym kataklizmie, ale na takim na mniejszą skalę. Nawet mała planetoida, gdyby uderzyła np. w Nowy Jork, Moskwę czy Pekin, mogłaby doprowadzić do śmierci milionów ludzi i, co najgorsze, poważnie zdestabilizować funkcjonowanie światowej gospodarki i życie miliardów ludzi. W ciągu zaledwie paru minut zostałby zniweczone wielkie osiągnięcia, do których nasza cywilizacja dochodziła setki lat.
Rząd USA chce również opracować technologie, które pozwolą nam skutecznie zneutralizować zagrożenie bezpośrednio w przestrzeni kosmicznej. Kilka miesięcy temu NASA zaprezentowała szczegóły pierwszej w historii misji, która będzie polegała na ochronie naszej planety przed zagrożeniem pochodzącym z kosmicznych skał przemierzających otchłań kosmosu.
W ramach projektu DART, w laboratoriach Johna Hopkinsa budowana jest sonda, zadaniem której będzie uderzenie w małą planetoidę i zmiana jej trajektorii lotu, aby nie uderzyła ona w Ziemię.
NASA na swój cel wybrała przelatującą w pobliżu naszej planety planetoidę Didymos (65803). Została ona odkryta 11 kwietnia 1996 w ramach programu Spacewatch. Nazwa planetoidy w języku greckim oznacza bliźniaka i została nadana, gdy potwierdzono podwójność planetoidy.
Didymos A ma średnicę ok. 780 metrów i jej okres obrotu wokół własnej osi wynosi ok. 2,26 godziny. Natomiast Didymos B (Didymoon) ma średnicę ok. 160 metrów. Naziemne obserwacje wykazały, że Didymos zbudowany jest planetoidą chondrytową lub kamienną powstałą z pyłu podczas tworzenia się Układu Słonecznego.
Astronomowie z NASA chcą zmienić orbitę tej drugiej, mniejszej i dowiedzieć się, co tak naprawdę stanie się z jedną i drugą kosmiczną skałą. Układ Didymos w rzeczywistości może zagrażać naszej planecie, gdyż należy do grupy Apollo, dlatego jest dla astronomów tak świetnym obiektem do badań nad tworzeniem systemu ochrony Ziemi.
Planetoida Didymos znajdzie się ok. 11 milionów kilometrów od Ziemi w październiku 2022 roku. Wówczas rozpocznie się jedna z najbardziej fascynujących misji w historii ludzkości. Według planu, sonda o wadze 300 kilogramów uderzy w mniejszą planetoidę z prędkością 6 km/s (22 tysiące km/h).
Trzymajmy kciuki, aby misja powiodła się, i udało się naukowcom osiągnąć zakładane cele. Od tego bowiem będzie zależała spokojna przyszłość naszej egzystencji na Błękitnej Planecie.
Źródło: GeekWeek.pl/SpaceFlightNow / Fot. NASA
http://www.geekweek.pl/news/2018-06-22/rzad-usa-opracowuje-plan-dzialania-dla-obywateli-na-wypadek-uderzenia-planetoidy/

Rząd USA opracowuje plan działania dla obywateli na wypadek uderzenia planetoidy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Opportunity – 14 lat jazdy po Marsie
2018-06-22. Krzysztof Kanawka
Czternaście lat jazdy łazika Opportunity po powierzchni Marsa.
Łazik Opportunity bada powierzchnię Czerwonej Planety od lutego 2004 roku, czyli od ponad 5000 soli (marsjańskich dni). W tym czasie łazik przejechał ponad 45 kilometrów, odwiedzając m.in. kilka kraterów. Aktualnie przebywa on przy krawędzi krateru Endeavour, do którego dotarł w 2011 roku.
Jazda łazika od sol 1 do sol 5104 została zaprezentowana na poniższym nagraniu. Dźwięk na nagraniu odpowiada zapisom z pokładowego akcelerometra. Głośniejszy dźwięk odpowiada bardziej “szorstkiemu” terenowi. Na szczególną uwagę zwraca maj i czerwiec 2005 roku, gdy łazik wyjeżdżał z piaskowej wydmy, wrzesień 2006, gdy łazik dotarł do krateru Endurance oraz sierpień 2011 roku, gdy dotarł do krateru Endeavour.
Od początku czerwca Opportunity zmaga się burzą pyłową. Ostatni kontakt został nawiązany 10 czerwca 2018. Od tego czasu łazik prawdopodobnie przebywa w specjalnym trybie, w którym nastąpiło wyłączenie wszystkich systemów łazika poza zegarem pokładowym. Zegar jest zaprojektowany tak, aby próbować co jakiś czas wybudzać inne systemy łazika. Dwudziestego czerwca NASA poinformowała, że nadal nie odebrała żadnego sygnału od Opportunity, ale uważa, że pokładowe baterie powinny przetrzymać aktualną burzę.
(NASA, USF, PFA)
https://kosmonauta.net/2018/06/opportunity-14-lat-jazdy-po-marsie/

Opportunity – 14 lat jazdy po Marsie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue. ub kontynuować jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)