Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Tak wygląda z bliska planetoida Ryugu, która niedługo zostanie zbombardowana
2018-08-08
Japońska sonda wystrzelona w kosmos w 2014 roku, po przebyciu 3,2 miliarda km, w końcu dotarła do swojego celu, planetoidy Ryugu, której zrobiła serię zdjęć.
Urządzenie przygotowane zostało przez japońską agencję JAXA, a jego celem będzie lądowanie na planetoidzie, pobranie próbek jej gruntu i przywiezienie ich na Ziemię, w celu dalszych badań. Hayabusa 2 to następczyni misji Hayabusa, która 13 czerwca 2010 roku, jako pierwsza w historii, sprowadziła na Ziemię próbki planetoidy (Itokawy, planetoidy typu S).
Tym razem będzie jest to typ C, oznaczanej jako (162173) 1999 JU3 Ryugu. Planetoida została odkryta w 1999 roku w ramach programu LINEAR. Ma około 1 kilometra średnicy, a materia, z której jest zbudowana, odpowie nam na kluczowe pytania dotyczące początków formowania się Układu Słonecznego.
27 czerwca 2018 roku, sonda zakończyła swoją podróż do Ryugu i znalazła się ok. 280 milionów kilometrów od Ziemi. Dwa dni temu japońskie urządzenie zbliżyło się do planetoidy na odległość zaledwie 1 kilometra. Naukowcy wykonali więc kilka zdjęć planetoidy. Możemy na nim zobaczyć, że powierzchnia tego obiektu jest pokryta pyłem i dużą ilością głazów. Największy z odkrytych znajduje się w okolicach północnego bieguna Ryugu.
Kształt i powierzchnia planetoidy bardzo zaskoczyły japońskich astronomów. Teraz przygotowują się oni do jak najbardziej precyzyjnego przeprowadzenia całej tej karkołomnej misji, czyli lądowania na niej próbnika.
Japończycy chcą przebadać wszystkie główne grupy planetoid. Według klasyfikacji Tholena/SMASS są to: C, S i X. S już została przebadana, a teraz przyszedł czas na C, czyli jeszcze starszą. W przyszłości specjaliści z Kraju Kwitnącej Wiśni zorganizują jeszcze jedną misję, w ramach której pobiorą próbki z obiektu klasy X.
Oprócz próbek, Hayabusa 2 stworzy w tym ciele niebieskim sztuczny krater, którego proces powstawania będzie śledziła. Zostanie on wydrążony dzięki impaktorowi (Small Carry-on Impactor, SCI), będącym 2,5 kilogramowym blokiem miedzi. Miedź zostanie uformowana w impaktor pod wpływem eksplozji 4,5 kilograma plastycznego materiału wybuchowego typu HMX. Zderzenie z planetoidą powinno odbyć się z prędkością około 2 km/s.
Na pokładzie sondy znajduje się miniaturowy niemiecki lądownik MASCOT oraz dwa japońskie pojazdy MINERVA II-1 i II-2. Hayabusa 2 powinna rozpocząć powrót na Ziemię w grudniu 2019. Próbki natomiast powinny wpaść w ręce naukowców rok później.
Źródło: GeekWeek.pl/JAXA / Fot. JAXA

http://www.geekweek.pl/news/2018-08-08/tak-wyglada-z-bliska-planetoida-ryugu-ktora-niedlugo-zostanie-zbombardowana/

 

Tak wygląda z bliska planetoida Ryugu, która niedługo zostanie zbombardowana.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ESNC 2018 – Polska liderem zgłoszeń!
2018-08-08. Wojciech Leonowicz
Zakończono proces przyjmowania zgłoszeń do European Satellite Navigation Competition, największego konkursu wspierającego komercyjne wykorzystanie nawigacji satelitarnej. Do polskiej edycji tego konkursu wpłynęło najwięcej zgłoszeń.

Aplikacje zawierające pomysł na wykorzystanie nawigacji satelitarnej w codziennym życiu przyjmowane były od 1 maja do 6 sierpnia 2018. W tym roku zgłoszonych zostało 266 kompletnych pomysłów, z czego 46 napłynęło do polskiej edycji konkursu. Umiejscowiło to nasz kraj na pierwszym miejscu na świecie pod względem ilości zgłoszeń. Potwierdza to mocną pozycję zespołów z Polski na arenie międzynarodowej.
Laureatów poszczególnych edycji poznamy podczas Międzynarodowej Gali Finałowej, która odbędzie się w ramach European Space Week w dniach 3-6 grudnia w Marsylii.
Polska, regionalna Gala Finałowa odbędzie się po tym wydarzeniu, najprawdopodobniej w pierwszej połowie stycznia 2019.
Zasady konkursu
Do ESNC zgłosić można pomysł na aplikację, urządzenie, bądź technologię wykorzystującą nawigację satelitarną. Konkurs odbywa się na poziomie regionalnym oraz międzynarodowym. Laureaci edycji regionalnych pojadą na międzynarodową Galę Finałową w Marsylii, która odbędzie się w grudniu 2018. Zgłoszenia do konkursu można przesłać do 31 lipca 2018 r. za pomocą formularza na stronie www.esnc.eu
Do konkursu przesyłać można pomysły na wykorzystanie technologii nawigacji satelitarnej (GNSS) w dowolnej dziedzinie nauki, gospodarki czy życia codziennego. Może to być innowacyjna usługa, produkt lub pomysł na badania naukowe. Zgłaszać się mogą indywidualni pomysłodawcy lub zespoły, organizacje, firmy czy instytucje.
Więcej informacji można znaleźć na stronie esnc.com.pl
Nagrody dla laureatów
Uczestnicy konkursu mają kilka możliwości do zdobycia atrakcyjnych nagród. Nagrodą główną dla najlepszego pomysłu jest 20 000 EUR. Ponadto pomysłodawcy mogą zgłosić się po jedną z siedmiu Nagród Specjalnych oferowanych przez największe europejskie podmioty związane z sektorem kosmicznym. Poszukują one innowacyjnych rozwiązań dostosowanych do ich konkretnych potrzeb w różnych dziedzinach związanych z nawigacją satelitarną. W wielu przypadkach proponowana jest realizacja zwycięskiego pomysłu przez zwycięzcę i partnera, nagrody pieniężne (do 10 000 EUR), a także bezpłatny dostęp do infrastruktury, bazy ekspertów czy potencjalnych odbiorców rozwiązania.
W 2018 roku wyzwania specjalne zostały utworzone m.in przez: Agencję Europejskiego GNSS (GSA), Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) czy Niemiecką Agencję Kosmiczną (DLR).
Laureaci polskiej edycji mogą liczyć nie tylko na zwrot kosztów podróży i zakwaterowania podczas Międzynarodowej Gali Finałowej w Marsylii, ale również na wsparcie techniczne, biznesowe i przestrzeń biurową w dalszej pracy nad pomysłem. Lista nagród stale się poszerza, najbardziej aktualne informacje znajdują się na stronie www.esnc.com.pl
Partnerzy ESNC
Międzynarodową edycję ESNC 2018 wspiera m.in. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), Agencja Europejskiego GNSS (GSA) i Komisja Europejska. Organizatorem polskiej edycji konkursu jest gdańska spółka Blue Dot Solutions z Partnerami w postaci Astri Polska, funduszu Black Pearls VC, Krakowskiego Parku Technologicznego oraz Fundacji Gdańsk Global. ESNC 2018 zostało objęte patronatem honorowym przez Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Polską Agencję Kosmiczną oraz Marszałka Województwa Pomorskiego – Mieczysława Struka.
O Blue Dot Solutions
Blue Dot Solutions stawia sobie za cel rozbudowę sektora kosmicznego w Polsce i Europie. Firma tworzy własne usługi, systemy i aplikacje wykorzystujące dane satelitarne, jak również pomaga firmom spoza sektora kosmicznego rozpocząć w nim działalność. Dzięki interdyscyplinarnemu zespołowi ekspertów oraz obecności na wielu wydarzeniach branżowych, w kraju i za granicą, doskonale orientuje się w problematyce przestrzeni kosmicznej. Więcej informacji znajduje się na stronie: www.bluedotsolutions.eu
kontakt ws polskiej edycji konkursu:
Wojciech Leonowicz
Kierownik ds konkursu ESNC
wojciech.leonowicz@bluedotsolutions.eu
Blue Dot Solutions
Olivia Business Centre, O4
Aleja Grunwaldzka 472
80-309 Gdańsk
https://kosmonauta.net/2018/08/zakonczenie-zgloszen-do-esnc-2018/

ESNC 2018 – Polska liderem zgłoszeń.jpg

ESNC 2018 – Polska liderem zgłoszeń2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

BepiColombo – start w połowie października
2018-08-08. Wojciech Leonowicz

ESA oraz Arianespace ogłosiły 26 lipca, że pierwsza europejska misja do Merkurego będzie wystrzelona najwcześniej 19 października 2018.
BepiColombo, wspólna misja ESA i JAXA, wystartuje na pokładzie rakiety Ariane 5 z europejskiego portu kosmicznego w Kourou. W kierunku Merkurego wspólnie udadzą się trzy pojazdy kosmiczne: moduł transferowy i przyłączone do niego dwa orbitery naukowe, europejski Mercury Planetary Orbiter oraz japoński Mercury Magnetospheric Orbiter. Do celu dotrą wykorzystując zasilane panelami słonecznymi silniki jonowe oraz dziewięć asyst grawitacyjnych koło Ziemi, Wenus oraz Merkurego.
Start zaplanowano na godzinę 03:45 CEST, czyli 18 października o 22:45 czasu lokalnego (GFT).

Wybrana data jest pierwszym dniem, kiedy możliwy będzie start – po wzięciu pod uwagę dodatkowych nieprzewidzianych testów w Kourou. Okno startowe pozostanie otwarte do 29 listopada.
„Rozpoczęliśmy kampanię startową w Kourou i będziemy gotowi do lotu w mniej niż 90 dni”, mówi dyrektor projektu BepiColombo Ulrich Reininghaus.
„Mamy bardzo napięty harmonogram, ale i cieszymy się, po raz ostatni patrząc na sondy podczas końcowych testów”.
Od kiedy sondy trafiły na teren kosmodromu w maju, zakończono już wiele kluczowych przygotowań: sondy zostały osłonięte powłokami ochronnymi, chroniącymi je przed wysokimi temperaturami, zatankowano oraz sprawdzono szczelność i ciśnienie zbiorników ksenonu i azotu. Przeprowadzone zostaną jeszcze testy i prace montażowe związane z rozkładaniem paneli słonecznych.
Symulacje dla kluczowych etapów misji rozpoczęły się też już w centrum kontroli lotów ESA w Darmstadt. Personel ćwiczy również przypadki nietypowych wydarzeń, aby być przygotowanym na wszelkie niespodzianki w czasie podróży do Merkurego.

Trzy pojazdy wykonają wspólnie pierwszy przelot koło Merkurego w trzy lata po starcie. Podczas asyst grawitacyjnych będzie pracować szereg instrumentów naukowych. Podstawowe kamerki w module transferowym będą wykonywały proste zdjęcia, zanim na orbicie Merkurego zostanie uruchomiona kamera główna.
Po rozdzieleniu, już na orbitach docelowych, obie sondy naukowe będą wykonywały uzupełniające się pomiary najbliższej Słońcu planety i jej środowiska. Badane będą zarówno wnętrze planety, jak i jej interakcja z wiatrem słonecznym, co poszerzy naszą wiedzę o Merkurym. Wyniki pozwolą określić, jak tworzą się planety najbliższe gwiazdom i jak przebiega ewolucja takiej planety.
Najnowsze zdjęcia z przygotowań na kosmodromie będą regularnie udostępniane pod tym linkiem.
Źródło: polskojęzyczna strona ESA

https://kosmonauta.net/2018/08/misja-bepicolombo-celuje-w-okno-startowe-w-polowie-pazdziernika/

BepiColombo – start w połowie października.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przypadkowa obserwacja kosmicznego łowcy planet

2018-08-08

Teleskop TESS - kosmiczny łowca planet nowej generacji - jest obecnie w fazie testów. Podczas jednego z nich dokonał zadziwiającej obserwacji komety odkrytej zaledwie kilka tygodni temu.

TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) to teleskop kosmiczny należący do NASA, stworzony w celu poszukiwania egzoplanet metodą tranzytu. Jest to bezpośredni następca Kosmicznego Teleskopu Keplera. Podczas testowych zdjęć TESS uchwycił coś niezwykłego.

Kometa znana jako C/2018 N1 została odkryta przez satelitę NEOWISE 29 czerwca bieżącego roku, a nieco ponad miesiąc później uchwycił ją TESS. NEOWISE jest satelitą, którego zadaniem jest wykrywanie komet i asteroid w pobliżu Ziemi. C/2018 N1 jest oddalony od naszej planety o 48 mln kom, co stanowi mniej więcej 1/3 odległości od Słońca.

Pierwsze obserwacje sugerują, że kometa potrzebuje ponad 10 000 lat, by w pełni okrążyć Słońce. Obserwacje TESS nie są przełomowe pod względem naukowym, ale pokazują przesunięcie ogona komety w pozycji odpowiadającej wpływowi wiatru słonecznego.

Skoro TESS jest zdolny do takich obserwacji "przypadkowo", to w pełnym trybie na pewno popisze się jeszcze bardziej. Naukowcy oczekują, że najnowszy kosmiczny teleskop wykryje ponad 20 000 egzoplanet tranzytowych, w tym 500-1000 planet wielkości Ziemi i superziem.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-przypadkowa-obserwacja-kosmicznego-lowcy-planet,nId,2616364

Przypadkowa obserwacja kosmicznego łowcy planet .jpg

Przypadkowa obserwacja kosmicznego łowcy planet 2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Młodzi astronomowie będą uczyć się i wypoczywać w Chorwacji
2018-08-08.
Szesnastu najaktywniejszych uczestników zajęć w kujawsko-pomorskich Astrobazach wyjeżdża dziś (8 sierpnia) do Chorwacji na obóz żeglarski z elementami astronawigacji oraz astronomii. Organizatorem wyjazdu jest Urząd Marszałkowski, młodzież będzie wypoczywać w ośrodku Chrześcijańskiej Szkoły Pod Żaglami na wyspie Iż. Celem wyjazdu jest promocja wśród młodzieży edukacji astronomicznej, dorobku nauk matematyczno-przyrodniczych, promowanie metody projektu w edukacji szkolnej oraz promocja dorobku najwybitniejszych uczonych w regionie województwa kujawsko-pomorskiego.
Nasz wakacyjny wyjazd łączy w sobie edukację, wypoczynek i rekreację. To jeden z wielu projektów realizowanych przez samorząd województwa z myślą o popularyzacji astronomii i nauk ścisłych. Uczestnicy poprzednich obozów przywieźli z Chorwacji nowe umiejętności i wiele wspaniałych wrażeń. W tym roku z pewnością będzie podobnie – mówi marszałek Piotr Całbecki.

Wyjazd jest nagrodą za aktywność dla szesnastoosobowej grupy uczestników zajęć prowadzonych w Astrobazach. Przez blisko dwa tygodnie młodzi ludzie będą prowadzić obserwacje astronomiczne, uczyć się wykonywania i obróbki zdjęć nocnego nieba, poznawać tajniki astronawigacji. Komponent astronomiczny obozu będzie realizowany we współpracy z obserwatorium astronomicznym w Zadarze. Młodzieży towarzyszyć będzie czterech koordynatorów Astrobaz.


Informacja prasowa: Beata Krzemińska rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego
https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=812

Młodzi astronomowie będą uczyć się i wypoczywać w Chorwacji.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronarium nr 66 o Wielkim Wybuchu
Wysłane przez czart w 2018-08-08
Wielki Wybuch - moment, w którym wszystko się zaczęło. Wyrusz w podróż do początku czasu i przestrzeni w najnowszym odcinku Astronarum. Premiera w czawrtek 9 sierpnia o godz. 17:00 i 20:30 w TVP 3, a potem na YouTube.
W odcinku dowiemy się co naukowcy wiedzą na temat początków Wszechświata i w jaki sposób informacje te mogą wyjaśnić kosmos, który widzimy obecnie wokół nas.  Czy prawa fizyki załamują się w momencie Wielkiego Wybuchu? Jaki jest związek pomiędzy olbrzymim Wszechświatem, a najdrobniejszymi elementami materii? Czy fizyka kwantowa i inne teorie potrafią to wyjaśnić? Rozmówcami będą specjaliści zajmujący się tymi zagadnieniami, m.in. ks. prof. Michał Heller, prof. Leszek Sokołowski.
Astronarium to seria popularnonaukowych programów telewizyjnych o astronomii i kosmosie. Prezentuje zagadki Wszechświata i naukowców, którzy je badają. Kamery programu odwiedzają różne instytuty naukowe w Polsce i poza granicami naszego kraju pokazując najnowszą wiedzę o Wszechświecie, jaką dysponują współcześni astronomowie i fizycy.
Producentami programu są Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz Telewizja Polska (TVP), a partnerem medialnym czasopismo i portal "Urania - Postępy Astronomii". Dofinansowanie produkcji zapewnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Więcej informacji:
•    Witryna internetowa „Astronarium”
•    „Astronarium” na Facebooku
•    "Astronarium" na Instagramie
•    „Astronarium” na Twitterze
•    Odcinki „Astronarium” na YouTube
•    Oficjalny gadżet z logo programu: czapka z latarką
•    Ściereczka z mikrofibry z logo Astronarium
•    Podkładka pod mysz z logo Astronarium
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronarium-nr-66-wielki-wybuch-4570.html

 

Astronarium nr 66 o Wielkim Wybuchu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W niedzielę noc spadających gwiazd w Parku Śląskim
2018-08-08
Na noc spadających gwiazd, czyli wspólne podziwianie jednego z najbardziej spektakularnych rojów meteorów: Perseidów – zapraszają w najbliższą niedzielę naukowcy z Planetarium Śląskiego w Chorzowie.
Ponieważ od początku lipca br. trwa remont Planetarium, nocna obserwacja „spadających gwiazd” odbędzie się nie przy tym charakterystycznym obiekcie, lecz przed „Gołębnikiem”. To okrągły budynek, w którym tymczasowo mieści się siedziba naukowej placówki, znajdujący się w południowej części Parku Śląskiego.
„Jeśli dopisze nam bezchmurne niebo, będziemy mogli zobaczyć nawet do 100 +spadających gwiazd+ na godzinę. Oczywiście Perseidy nie są gwiazdami. To drobne okruchy materii pozostawione przez kometę Swift Turtle” - wyjaśnił Jarosław Juszkiewicz z Planetarium Śląskiego.
„Większość z nich ma średnicę ziarnka piasku. Gdy wpadają z kosmiczną prędkością w atmosferę naszej planety spalają się i jonizują, co skutkuje pięknym widowiskiem na niebie. Chociaż rój Perseidów jest już widoczny na niebie od połowy lipca, jego maksimum przypada na noc z 12 na 13 sierpnia” - dodał przedstawiciel Planetarium.
Spotkanie w Parku Śląskim rozpocznie się w niedzielę o godz. 22. Obserwacji Perseidów będzie towarzyszył komentarz astronoma Damiana Jabłeki, który postara się też odpowiedzieć na pytania dotyczące nocnego nieba. Naukowcy akcentują, że warto wziąć ze sobą koc lub karimatę, termos z herbatą i kanapki. Udział w spotkaniu jest bezpłatny.
Od 1 lipca Planetarium Śląskie jest zamknięte. Rozpoczęła się jego planowana do końca 2020 r. modernizacja i przebudowa. Ponieważ charakterystyczna siedziba placówki wpisana jest na listę zabytków, co powoduje, że nie można naruszyć jej kształtu, rozbudowę skierowano pod ziemię. Nowe obiekty znajdą się we wzgórzu, które jest cokołem dla dzisiejszych zabudowań, zapewniając dodatkowych 2,5 tys. m kw. powierzchni.
Wewnątrz wzgórza powstanie hala w kształcie litery „L” z dwoma tunelami pod obecnymi budynkami, a zegar słoneczny stanie się dachem dodatkowej sali. W nowych pomieszczeniach znajdą się m.in. sale wykładowe, pracownie oraz ekspozycja prezentująca zagadnienia z trzech dziedzin, którymi zajmuje się placówka: sejsmologii, meteorologii i astronomii.
Obok Planetarium powstanie wieża widokowa, zmodernizowane zostanie obserwatorium astronomiczne, przebudowane: kopuła i główna sala projekcyjna, gdzie m.in. zmieni się układ widowni, umożliwiając ustawienie sceny i organizację innych, oprócz projekcji, wydarzeń (np. konferencji, sympozjów czy koncertów).
Po modernizacji sali projekcyjnej gwiazdy będą prezentowane za pomocą analogowego projektora, natomiast dzięki systemowi cyfrowych rzutników pracujących w rozdzielczości 8K na sferycznym ekranie będzie można wyświetlać dowolne ruchome obrazy.
Historyczny główny projektor Zeissa (zbudowany na podstawie planów z 1926 r.), który zostanie zastąpiony przez nowoczesny system analogowo–cyfrowy, trafi na ekspozycję. Oglądający ją będą dzieleni na niewielkie grupy poruszające się w towarzystwie przewodnika wzdłuż logicznie skonstruowanych ścieżek tematycznych. Eksponaty interaktywne mają być innowacyjne i niespotykane w innych parkach nauki.
W specjalnych pokojach klimatycznych będzie można na własnej skórze sprawdzić, jak wilgotność powietrza wpływa na odczuwanie temperatury. Prezentowana będzie kilkumetrowa kolumna pogodowa, w której będzie można w krótkim czasie wytworzyć mgłę, tornado, chmurę oraz opad deszczu lub śniegu. Zbudowany zostanie także symulator pozwalający na wirtualny lot w kosmos.
W bezpośrednim sąsiedztwie budynku ma stanąć stała ekspozycja zewnętrzna „Eppur si muove”, prezentująca różne aspekty ruchu obrotowego.
Ponieważ w czasie prac Planetarium nie może przyjmować odwiedzających, kupiono nadmuchiwane planetarium mobilne, dzięki któremu możliwa jest prezentacja niektórych seansów. Konstrukcję - mogącą pomieścić 30 osób - można rozkładać np. w salach gimnastycznych szkół.
Planetarium Śląskie powstało w 1955 r. Zostało wtedy wyposażone m.in. w czynną do końca czerwca br., choć kilkakrotnie modernizowaną, aparaturę projekcyjną, umieszczoną pod 23-metrową kopułą będącą ekranem sztucznego nieba. Widownia mieściła prawie 400 osób. Obiekt odwiedzało ok. 160 tys. osób rocznie. Po modernizacji i rozbudowie będzie możliwe zwiększenie tej liczby o połowę.
PAP - Nauka w Polsce, Mateusz Babak
mtb/ pat/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C30561%2Cw-niedziele-noc-spadajacych-gwiazd-w-parku-slaskim.html

W niedzielę noc spadających gwiazd w Parku Śląskim.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W poszukiwaniu pyłowych sekretów na Marsie
2018-08-08. Redakcja AstroNETu
Ostatnie dwa miesiące na Marsie były – i nadal są – dla naukowców nadzwyczajne. Wszystko zaczęło się 28 maja, kiedy narodziła się mała, lokalna burza piaskowa, która z czasem powoli rosła, aż ewoluowała do rozmiarów globalnego zjawiska.
Jak często zdarza się coś takiego? Dzięki poprzednim obserwacjom ustalono, że raz na około 6-10 lat ziemskich (czyli od trzech do czterech okrążeń Czerwonej Planety dookoła Słońca). A jak długo trwa? Badacze uważają, że zjawisko potrwa jeszcze kilka tygodni czy nawet i miesięcy. Naukowcy pracujący nad tą misją chcą poznać szczegóły burzy – gdzie wiatr się wznosi a gdzie opada? Jak możemy porównać temperaturę atmosfery do tej teraz i tej z bezwietrznego roku? W jaki sposób stają się one globalne? Służą im do tego różnorakie urządzenia na Marsie i wokół niego.
Burza ma szczególnie duży wpływ na łazik Opportunity, który od 2004 roku bada powierzchnię Marsa. Pojazd ten zasilany jest dzięki energii słonecznej, podczas burzy jednak niemożliwe jest ładowanie go z paneli, ponieważ do powierzchni Marsa nie dociera wystarczająco światła. Dlatego łazik jest w stanie hibernacji do, czasu kiedy pył przestanie unosić się w atmosferze. Od 18 czerwca nie dostaliśmy od niego odpowiedzi, ale na podstawie burzy z 2001 roku naukowcy przewidują, że już w październiku łazik będzie w stanie wysłać „wiadomość do domu”.
Kiedy pył opadnie, przykryje panele słoneczne łazika, które nie będą w stanie się naładować poprzez warstwę piasku na nich. W tej sytuacji bardzo by pomógł silny podmuch wiatru jednak naukowcy nie wiedzą, kiedy znowu powieje na Czerwonej Planecie. Co ciekawe, wiatr nie jest w 100% potrzebny do przebudzenia Opportunity: łazik ma zmagazynowaną energię, która pozwoli mu na oczyszczenie solarów. Na szczęście NASA ma pewność, że temperatura na powierzchni nie spadnie tak nisko, że mogłoby to zagrozić pojazdowi, ponieważ piasek zachowuje się jak izolator.
Sam łazik nie jest w stanie za bardzo przybliżyć nas do odpowiedzi na pytania na temat marsjańskich burz i schematów pogodowych, nad którymi zastanawiają się naukowcy w NASA. Jednak na pomoc przychodzą inne misje kosmiczne, które badają planetę i są w stanie wysyłać dane na ziemię:
•    Mars Odyssey to sonda dzięki, której naukowcy śledzą marsjańską temperaturę powierzchni i atmosfery, a także ilość piasku i pyłu w atmosferze. Pozwala im to na zaobserwowanie wzrostu, ewolucji a także w późniejszym etapie rozproszenia burzy.
•    Misja Mars Reconnaissance Orbiter bada Czerwoną Planetę na wiele sposobów za pomocą różnych wbudowanych urządzeń. Pierwsze z nich, Mars Color Imager, codziennie tworzy mapę planety, na której podstawie możemy stwierdzić w jaki sposób burza się zmienia. Kolejny, Mars Climate Sounder,  mierzy temperaturę, wilgotność i obecność pyłów w atmosferze.
•    Misja MAVEN, która rozpoczęła się w 2013 roku, bada wpływ burzy na wyższą atmosferę Marsa (100 km nad powierzchnią)
•    Łazik Curiosity bada burzę z powierzchni Marsa. Dzięki instrumentom, które posiada, jesteśmy w stanie określić obfitość drobin piasku, oraz jak rozpraszają i pochłaniają światło. Łazik mierzy także zmiany w ciśnieniu.
Artykuł napisała Zofia Wojtkowiak.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/08/08/w-poszukiwaniu-pylowych-sekretow-na-marsie/

W poszukiwaniu pyłowych sekretów na Marsie.jpg

W poszukiwaniu pyłowych sekretów na Marsie2.jpg

W poszukiwaniu pyłowych sekretów na Marsie3.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Eliptyczna elegancja
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 08/08/2018
Zdjęcie wykonane przy pomocy VLT Survey Telescope, najnowocześniejszego 2,6-metrowego teleskopu zaprojektowanego do przeglądów nieba w zakresie promieniowania widzialnego, wypełnia mrowie galaktyk.
O ile Bardzo Duży Teleskop (VLT) potrafi niezwykle szczegółowo obserwować bardzo słabe obiekty astronomiczne, to gdy astronomowie chcą zrozumieć jak wielka jest różnorodność galaktyk, muszą posłużyć się innym rodzajem teleskopu, o znacznie większym polu widzenia. VLT Survey Telescope (VST) jest właśnie tego typu przyrządem. Został zaprojektowany do eksplorowania wielkich obszarów dziewiczego nocnego nieba nad Chile, umożliwiając astronomom wykonywanie szczegółowych przeglądów nieba widocznego na południowej półkuli.
Potężne możliwości VST do wykonywania tego typu przeglądów skłoniły międzynarodowy zespół astronomów do przeprowadzenia przeglądu VST Early-type GAlaxy Survey (VEGAS), aby zbadać zbiór galaktyk eliptycznych na półkuli południowej. Korzystając z czułego detektora OmegaCAM w sercu VST, zespół, którym kierowała Marilena Spavone z INAF-Astronomical Observatory of Capodimonte w Neapolu (Włochy), uzyskał zdjęcie przedstawiającą ogromną różnorodność galaktyk w rozmaitych środowiskach.
Jedną z tych galaktyk jest NGC 5018, mlecznobiała galaktyka widoczna blisko centrum zdjęcia. Na niebie widoczna jest w konstelacji Panny i na pierwszy rzut oka wydaje się tylko rozmytą plamką. Ale przy uważniejszym spojrzeniu można dostrzec cienki strumień gwiazd i gazu — ogon pływowy — rozciągający się na zewnątrz tej galaktyki eliptycznej. Subtelne galaktyczne cechy, takie jak ogony pływowe i strumienie gwiazd są oznakami galaktycznych oddziaływań i dostarczają kluczowych wskazówek dotyczących budowy i dynamiki galaktyk.
Na tej nadzwyczajnej 400-megapikselowej fotografii, oprócz wielu galaktyk eliptycznych (i kilku spiralnych), rozsiana jest kolorowa różnorodność jasnych gwiazd z naszej własnej galaktyki, Drogi Mlecznej. Ci gwiezdni intruzi, jak np. jaskrawo niebieska gwiazda HD 114746 niedaleko centrum zdjęcia, są niechcianymi obiektami na tym astronomicznym portrecie, ale akurat leżą pomiędzy Ziemią, a odległymi galaktykami będącymi przedmiotem niniejszych badań. Mniej widoczne, ale nie mniej fascynujące, są niewyraźne ślady pozostawione przez planetoidy (asteroidy) z naszego Układu Słonecznego. Tuż poniżej NGC 5018 widać słaby ślad planetoidy 2001 TJ21 (110423) — uchwycony w trakcie kilku udanych obserwacji — który może rozciągać się na całym zdjęciu. Dalej na prawo, inna planetoida — 2000 WU69 (98603) — także pozostawiła swój ślad.
Źródło: ESO
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/eliptyczna-elegancja/

Eliptyczna elegancja.jpg

Eliptyczna elegancja2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda kosmiczna która wleci w koronę Słońca
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 08/08/2018
11 sierpnia br. NASA planuje wynieść w przestrzeń kosmiczną pierwszego satelitę, który powędruje wgłąb orbity Wenus i Merkurego, aby dotknąć samej krawędzi korony Słońca.
Wyposażony w instrumenty zaprojektowane i zbudowane na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, satelita Parker Solar Probe pozwoli nam osiągnąć cel, o którym naukowcy marzyli od wielu dekad: zbliży się do Słońca na tyle, aby sprawdzić jak burzliwa powierzchnia naszej Gwiazdy Dziennej przenosi energię do korony i podgrzewa ją do ponad miliona stopni Celsjusza, wytwarzając w ten sposób wiatr słoneczny, który bezustannie bombarduje wszystkie planety Układu Słonecznego.
„Jest to ten fragment heliofizyki, którego poznania pragnęliśmy od dawna, od lat pięćdziesiątych XX wieku” mówi Stuart Bale, profesor fizyki na UC Berkeley i jeden z czterech głównych badaczy odpowiadających za instrumenty zainstalowane na pokładzie sondy. „Osobiście, pracuję nad projektem sondy od momentu jej zatwierdzenia w 2010 roku, ale tak naprawdę spędziłem większą część swojego życia zawodowego przygotowując się do tego zadania”.
Słoneczna sonda będzie najszybszą naszą sondą w historii, w kulminacyjnym momencie osiągającą prędkość 690 000 kilometrów na godzinę. Co więcej w 2024 roku sonda dotrze także na odległość równą zaledwie 4,5 promieni Słońca od powierzchni gwiazdy czyli jakieś 6 milionów kilometrów. Parker Solar Probe wyposażona jest w osłonę termiczną, która będzie chroniła jej czujniki przed ciepłem słonecznym, którego temperatura może sięgnąć 1400 stopni Celsjusza, czyli niemal tyle ile trzeba, aby stopić stal.
W tej odległości, sonda znajdzie się w obszarze, w którym elektrony i zjonizowane atomy – głównie jony wodoru – protony oraz jony helu – cząstki alfa są przyspieszane i kierowane z ogromną prędkością w przestrzeń międzyplanetarną.
Gdy takie jony, zwane wiatrem słonecznym, uderzają w Ziemię, oddziałują z polem magnetycznym Ziemi prowokując powstawanie zórz polarnych oraz burz w najbardziej zewnętrznych warstwach atmosfery, które z kolei zaburzają komunikację radiową oraz działanie satelitów na orbicie okołoziemskiej. Przyspieszone do większych prędkości, tak zwane wysokoenergetyczne cząstki słoneczne mogą także stanowić zagrożenie dla astronautów.
Naukowcy wciąż nie wiedzą jak jony wiatru słonecznego są przyspieszane oraz dlaczego jony i elektrony w koronie są dużo gorętsze niż powierzchnia Słońca, której temperatura to zaledwie 5700 stopni Celsjusza. Sonda Parker Solar Probe może odpowiedzieć na te pytania oraz pomóc naukowcom na Ziemi przewidywać duże erupcje na powierzchni Słońca, które mogą stanowić największe zagrożenie dla naszych satelitów i systemów komunikacyjnych.
FIELDS – zestaw instrumentów zbudowanych w Space Sciences Laboratory na UC Berkeley jest jednym z czterech pakietów instrumentów zainstalowanych na pokładzie sondy. Dzięki dwumetrowemu wysięgnikowi skierowanemu w kierunku ruchu sondy, będzie on mierzył pola elektryczne i magnetyczne w koronie, co pozwoli naukowcom określić łączną ilość energii wypływającej na zewnątrz ze Słońca.
Pomiary te pozwolą przetestować jedną teorię ogrzewania korony przez Słońce: poprzez zaburzanie linii pola magnetycznego. Silne pole magnetyczne Słońca rozciąga się daleko w przestrzeń, ale linie pola magnetycznego przymocowane są do obszarów powierzchni, które bezustannie się przemieszczają z uwagi na procesy konwekcyjne zachodzące poniżej niczym w gotującej się wodzie. Bezustanny ruch podstawy linii pola magnetycznego tworzy fale, które przemieszczają się na zewnątrz wzdłuż linii, tak samo jak wzburzenie jednego końca długiej liny  przenosi powstałą falę do jej drugiego końca. W jakiś sposób te tak zwane fale Alfvena przyspieszają cząstki do dużych prędkości i wyrzucają je w przestrzeń kosmiczną.
„Jeżeli model napędzania falami jest prawidłowy, to uważam, że nasze pomiary będą najważniejszymi pomiarami w trakcie całej misji” mówi Bale.
Inna popularna teoria mówi, że niewielkie rozbłyski zwane nanorozbłyskami na całej powierzchni słońca wytwarzają pola magnetyczne, które przecinają się, ponownie się łączą i wyrzucają oderwane pętle pola magnetycznego w przestrzeń kosmiczną, przyspieszając przy tym jony. Teoria to po raz pierwszy zaproponowana została w 1987 roku przez Eugene Parkera, na cześć którego nazwano sondę. Parker, który obecnie ma 91 lat, przewidział istnienie wiatru słonecznego i ukuł jego nazwę w latach pięćdziesiątych XX wieku.
Anteny radiowe pakietu FIELDS będą poszukiwały fal radiowych wytwarzanych przez nanorozbłyski, których jak na razie nie wykryto, a inny pakiet instrumentów SWEAP (Solar Wind Electrons Alphas and Protons) będzie rejestrował prędkość elektronów, protonów i cząstek alfa wiatru słonecznego przelatujących w otoczeniu sondy. Skorelowanie nanorozbłysków czy mikrorozbłysków ze strumieniem cząstek wypływającym ze słońca może potwierdzić teorię mówiącą o rekoneksji magnetycznej. Instrumentem SWEAP zawiadują naukowcy z University of Michigan, Smithsonian Astrophysical Observatory w Cambridge, MA choć znaczna część instrumentu została zaprojektowana i zbudowana w Space Sciences Laboratory w UC Berkeley.
Na pokładzie sondy znajdą się oprócz tego jeszcze dwa inne pakiety instrumentów. WISPR (Wide-Field Imager for Parker Solar Probe, został zbudowany w Naval Research Laboratory i będzie odpowiadał za wykonywanie zdjęć w zakresie widzialnym korony słonecznej znajdującej się bezpośrednio przed orbitującą sondą. Za ISOIS (Integrated Science Investigation of te Sun) odpowiadają naukowcy z Princeton University, a pakiet będzie mierzył energię i tożsamość energetycznych elektronów i jonów włącznie z jonami cięższymi od jonów wodoru i helu, w celu sprawdzenia w jaki sposób czasami przyspieszane są one do prędkości bliskich prędkości światła blisko powierzchni słońca.
Razem, wszystkie instrumenty powinny być w stanie zarejestrować proces przyspieszania wiatru słonecznego od prędkości poddźwiękowych do naddźwiękowych oraz narodziny cząstek słonecznych o najwyższych energiach.
„Fizyka plazmy jest naprawdę trudna do badania w laboratorium” mówi Bale, który skupia się na roli pól magnetycznych i zjonizowanej plazmy w przestrzeni kosmicznej, w szczególności w otoczeniu gwiazd takich jak Słońce. „Umieszczenie sondy bezpośrednio w gorącej plazmie sprawia, że mamy wprost idealne laboratorium do badań”.
Parker Solar Probe jest okazją życia dla Bale’a. Choć jego zespół wysunie wysięgniki i przetestuje działanie instrumentów w dzień po starcie, większość instrumentów zostanie następnie wyłączona i nie rozpocznie wykonywania rzeczywistych pomiarów korony do czasu, kiedy sonda po raz pierwszy zbliży się do Słońca w listopadzie.
Po pętli wokół Wenus, która pozwoli zmniejszyć prędkość, sonda zbliży się do Słońca bardziej niż jakakolwiek inna sonda, na odległość 36 promieni Słońca licząc od środka Słońca.  Dla porównania orbita Wenus ma promień 155 promieni Słońca, a Merkurego – 83.
W ciągu kolejnych sześciu lat, sonda będzie okrążała Wenus jeszcze sześć razy, stopniowo docierając na odległość zaledwie 9,8 promieni Słońca od środka gwiazdy. W tej odległości sonda będzie znajdowała się głęboko w koronie, przy zewnętrznej krawędzi obszaru, w którym cząstki przekraczają prędkość dźwięku – prędkość Alfvena czyli jakieś 89 m/s i uwalniają się spod wpływu Słońca.
„Celem misji jest dostanie się do ego obszaru przejściowego – znajdziemy się wtedy w prawdziwej koronie, w której przepływ ma niższą prędkość od prędkości Alfvena” mówi Bale. „Uważamy, że granica występuje w okolicach 15 promieni Słońca, a więc nie dotrzemy tam wcześniej niż w 2021 roku”.
Gdy już znajdzie się we wnętrzu korony, sonda może zarejestrować plączące się linie pola magnetycznego, fale Alfvena biegnące od powierzchni słońca do krawędzi korony.
„Na początku grudnia liczymy na pierwszy przelot w odległości 35 promieni Słońca i jestem pewien, że będzie to zdarzenie rewolucyjne. Dowiemy się mnóstwa nowych rzeczy z tego przelotu” zapewnia Bale.
W trakcie swojej zaplanowanej na siedem lat misji, sonda zanurzy się w wewnętrzne warstwy atmosfery Słońca 24 razy.
Parker Solar Probe zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w sobotę 11 sierpnia z Przylądka Canaveral na Florydzie, na szczycie rakiety Delta IV Heavy.
Źródło: University of California Berkeley
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/sonda-kosmiczna-ktora-wleci-w-korone-slonca/

Sonda kosmiczna która wleci w koronę Słońca.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To nie ciemna materia odpowiada za nadmiar promieniowania gamma z centrum Galaktyki
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 08/08/2018
Od niemal 10 lat astronomowie badają tajemnicze rozproszone promieniowanie pochodzące z centrum naszej galaktyki. Pierwotnie uważano, że to promieniowanie może być emitowane przez cząstki ciemnej materii poszukiwane od dawna przez naukowców. Niestety, fizycy z University of Amsterdam oraz Laboratoire d’Annecy-le-Vieux de Physique Theorique odkryli teraz nowe dowody na to, że szybko rotujące gwiazdy neutronowe są dużo bardziej prawdopodobnym źródłem tego promieniowania. Wyniki badań opublikowano wczoraj w periodyku Nature Astronomy.
Obserwacje promieniowania gamma z centralnego obszaru galaktyki prowadzone za pomocą teleskopu Fermi Large Area Telescope (FermiLAT) pozwoliły naukowcom dostrzec tajemniczą rozproszoną i rozległą emisję. Odkryta prawie 10 lat temu, owa emisja wzbudziła dużo ekscytacji w społeczności fizyków cząstek, ponieważ miała wszystkie cechy charakterystyczne dla sygnału anihilacji cząstek ciemnej materii w wewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej. Odkrycie takiego sygnału pozwoliłoby potwierdzić, że ciemna materia, którą jak dotąd obserwowano jedynie poprzez jej wpływ grawitacyjny na inne obiekty, zbudowana jest z nowych cząstek fundamentalnych. Co więcej, pomogło by także określić masę i inne właściwości tych cząstek. Jednak najnowsze badania wskazują, że najlepszym astrofizycznym wyjaśnieniem dla nadmiaru emisji jest nowa populacja w zgrubieniu centralnym, składająca się z tysięcy szybko rotujących gwiazd neutronowych – pulsarów milisekundowych, której jak dotąd nie obserwowano na innych częstotliwościach promieniowania.
„Zrozumienie szczegółów morfologii (lokalizacji i kształtu) oraz widma nadmiarowej emisji  jest zadaniem kluczowym do odróżnienia ciemnej materii od astrofizycznych interpretacji nadmiaru promieniowania z centrum galaktyki” mówi Christoph Weniger, jeden z badaczy uczestniczących w badaniach. Najnowsze badania przeprowadzone przez badaczy z University of Amsterdam oraz Laboratoire d’Annecy-le-Vieux de Physique Theorique czyli badawczą jednostkę Francuskiej Akademii Nauk, pozwoliły na odkrycie silnych dowodów, że owa emisja w rzeczywistości pochodzi z obszarów, w których znajdują się duże ilości masy gwiezdnej w zgrubieniu centralnym. Co więcej, badacze odkryli, że stosunek promieniowania do masy w zgrubieniu centralnym i w centrum galaktyki jest stały, tak więc emisja promieniowania gamma GeV jest zaskakująco precyzyjnym wskaźnikiem ilości masy gwiazd wewnątrz galaktyki. Najnowsze badania były możliwe dzięki wykorzystaniu nowego narzędzia – Sky Factorization with Adaptive Constrained Templates (SkyFACT) – opracowanego przez naukowców, a które łączy modelowanie fizyczne z analizą zdjęć.
Wyniki badać wspierają zatem interpretację mówiącą o tym, że nadmiar emisji pochodzi od pulsarów milisekundowych, ponieważ ani ciemna materia, ani inne zjawiska astrofizyczne najprawdopodobniej nie wskazują tak wyraźnej korelacji. „Nasze wyniki pozwolą zaplanować nowe przeglądy radiowe, które mają na celu odkrycie tej populacji pulsarów milisekundowych w zgrubieniu centralnym, za pomocą MeerKAT oraz Square Kilomere Array” mówi Francesca Calore, jednak z autorem artykułu.
Źródło: Delta Institute for Theoretical Physics
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/08/to-nie-ciemna-materia-odpowiada-za-nadmiar-promieniowania-gamma-z-centrum-galaktyki/

To nie ciemna materia odpowiada za nadmiar promieniowania gamma z centrum Galaktyki.jpg

To nie ciemna materia odpowiada za nadmiar promieniowania gamma z centrum Galaktyki2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Silny rozbłysk FRB 180725A
2018-08-09. Krzysztof Kanawka
Astronomowie zarejestrowali bardzo silny i nietypowy rozbłysk typu “FRB”. Zjawisko otrzymało oznaczenie FRB 180725A.
Astronomów od dekad fascynują energetyczne zjawiska, takie jak rozbłyski naszego Słońca czy innych gwiazd, nowe, supernowe, emisje pulsarowe czy też rozbłyski promieniowania gamma. Do dziś każde z tych zjawisk kryje wiele tajemnic, które wciąż czekają na naukowe wyjaśnienia.
Do tej listy można również dopisać tzw. rozbłyski Lorimera, w których istnienie jeszcze kilka miesięcy temu powątpiewało wielu astronomów. Inna nazwa tych rozbłysków to “Fast Radio Bursts” (FRB). Cała historia rozpoczyna się w 2007 roku, kiedy to za pomocą radioteleskopu Parkes Radio Telescope (PRT) w Australii zarejestrowano pierwszy bardzo energetyczny i krótki rozbłysk. Sygnał trwał zaledwie 5 milisekund, ale spektrum tego rozbłysku było „rozciągnięte” na szeroki zakres częstotliwości. Sugerowało to interakcję z kosmiczną materią wyemitowanego promieniowania podczas podróży na przestrzeni milionów lub nawet miliardów lat świetlnych i jednocześnie bardzo energetyczną naturę zjawiska.
Do dziś zarejestrowano jedynie kilkadziesiąt FRB. Wciąż dość niewiele o nich wiadomo, a próby wyjaśnienia tych zjawisk nie przekonują jeszcze środowiska naukowego. Powstają nawet bardziej “egzotyczne” teorie, jak na przykład powiązanie FRB z lotami międzygwiezdnymi innych cywilizacji. Większość teorii próbuje wyjaśnić zagadkę FRB za pomocą naturalnych zjawisk. Jedna z ostatnich teorii to powiązanie FRB i silnych pól magnetycznych.
25 lipca 2018 został zarejestrowany kolejny bardzo silny FRB. Zjawisko otrzymało oznaczenie FRB 180725A.  Tym razem zjawisko zostało zarejestrowane przez kanadyjskie radioteleskopy Dominion Radio Astrophysical Observatory, znajdujące się w prowincji Kolumbia Brytyjska (zachodnia Kanada). Zjawisko było nietypowe względem wcześniej zarejestrowanych FRB, gdyż zostało zarejestrowane na częstotliwości ok 580 MHz. Jest to o około 200 MHz niższa częstotliwość niż wcześniejsze FRB.
Stosunek sygnału do szumu dla tego FRB wyniósł 20,6. Czas trwania FRB 180725A to zaledwie 2 ms. Jest to potężna wartość, świadcząca o tym, że FRB są emitowane podczas bardzo energetycznych zjawisk. Jak na razie astronomowie nie są w stanie wyjaśnić tego oraz wszystkich innych FRB.
(Atels)
https://kosmonauta.net/2018/08/silny-rozblysk-frb-180725a/

Silny rozbłysk FRB 180725A.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mikroskopijne kryształy znalezione w meteorycie ujawniają aktywną przeszłość Słońca.
2018-08-09. Wysłane przez kuligowska
Obserwacje młodych gwiazd już dawno doprowadziły naukowców do wniosku, że Słońce było silnie aktywne już w swych najmłodszych latach. Teraz jednak specyficzne kryształy znalezione w ziemskim meteorycie dostarczają nam bezpośrednich dowodów na tę energetyczną przeszłość Słońca.
Słońce powstało około 4,6 miliarda lat temu z obracającego się dysku gazu i pyłu, który prawdopodobnie rozciągał się poza obecny rozmiar Układu Słonecznego. Dysk ten zaczął się formować przy temperaturze powyżej 1500 °C, ale następnie uległ ochłodzeniu, umożliwiając zestalenie się zawartego w nim gazu. Część jego materii skupiła się wówczas, tworząc znane nam planety, ale pewna jej część pozostała do dziś w postaci mniejszych odłamków skalnych.
Jeden z takich niewielkich fragmentów znany jest jako Meteoryt Murchison, bowiem spadł on na Ziemię w pobliżu Murchison w Australii, 28 września 1969 roku. Meteoryt ten był skarbem dla naukowców od czasu jego odkrycia. Levke Kööp z Uniwersytetu w Chicago wraz ze swym zespołem odkrył teraz dodatkowo, że zawarte w nim drobniutkie kryształki hibonitu dają nam wiele informacji na temat początków istnienia  Słońca. Wyniki te pojawiły się w Nature Astronomy.
Naukowcy korzystając z dostępu do spektrometru masowego w szwajcarskim ETH ponownie przeanalizowali kryształy znalezione w meteorycie. Wiele z nich mierzy nie więcej niż 100 mikronów! Hibonit, minerał zbudowany z wapnia, aluminium i tlenu, zestala się na poziomie około 1500 stopni Celsjusza, więc musiał powstać w początkach istnienia Układu Słonecznego. Ale wysokoenergetyczne protony i jądra helu emitowane przez aktywne młode Słońce rozbijały wówczas niektóre z atomów tworzących hibonit, zamieniając je w mniejsze atomy takie jak neon i hel. Atomy te pozostały uwięzione w sieci krystalicznej hinonity przez miliardy lat - aż do dziś.
Neon i hel są gazami obojętnymi, przez co nie mają tendencji do wchodzenia w reakcje z innymi atomami i cząsteczkami. Dzięki temu ich ilość w hibonicie nie zmieniła się od tego czasu - czyli od czasu, gdy nasze Słońce było jeszcze bardzo młode. Teraz jednak zespół kierowany przez Kööpa użył wiązki laserowej do stopienia ziaren hibonitu, uwalniając przy tym uwięziony w nich neon i hel. Zmierzono następnie ich ilości za pomocą spektrometru masowego. Okazały się one… zaskakująco duże.
Jądra helu i protony emitowane przez młode Słońca miały bardzo wysokie energie. -Większość z nich przeszła niezauważenie przez hibonit  -wyjaśnia współautor pracy, Philipp Heck (Field Museum/ Uniwersytet w Chicago). -Prawdopodobieństwo zderzenia z atomami hibonitu było bardzo małe, ale z drugiej strony strumień tych cząstek był bardzo silny. To wyjaśnia wysoki poziom powstałego w rezultacie neonu i helu.
Słońce wciąż emituje cząstki o wysokich energiach, ale w obecnym tempie potrzeba byłoby aż 100 milionów lat do wytworzenia takich ilości neonu i helu, jakie w kryształkach meteorytowych znaleźli naukowcy. Oznacza to, że Słońce było dużo bardziej aktywne w swej młodości niż dziś. Podejrzewano to wprawdzie od dawna, ale teraz już mamy na to silny dowód - który wciąż jednak będzie musiał zostać potwierdzony dodatkowymi analizami.

Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna praca w Nature
 
Źródło: Sky & Telescope

Na zdjęciu: Wygląd wczesnego dysku słonecznego. We wstawce:  zdjęcie błękitnego hibonitu, jednego z pierwszych minerałów, jakie powstały w Układzie Słonecznym.
Źródło: Field Museum, University of Chicago, NASA, ESA, and E. Feild (STScl)
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/mikroskopijne-krysztaly-znalezione-meteorycie-ujawniaja-aktywna-przeszlosc-slonca-4567.html

Mikroskopijne kryształy znalezione w meteorycie ujawniają aktywną przeszłość Słońca..jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA chce uratować Międzynarodową Stację Kosmiczną przed zniszczeniem
2018-08-09
Losy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jeszcze nie są ostatecznie przesądzone. Trwa wojna pomiędzy NASA a rządem, który zamierza ją zniszczyć za 6 lat.
Donald Trump jakiś czas temu ogłosił swoje wielkie kosmiczne plany, w których znalazła się budowa portu kosmicznego na orbicie Księżyca (zobaczcie tutaj), kolonii na Księżycu i Marsie czy misje badawcze na fascynujące księżyce Saturna i Jowisza.
Wszystko wskazuje na to, że największym pierwszym kontrowersyjnym kosmicznym projektem 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie likwidacja Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Trump miał nakazać NASA sprawdzenie, czy kosmiczny dom dla astronautów ma jakąś wymierną wartość badawczą dla Stanów Zjednoczonych i w jaki sposób można ją usunąć z budżetu do roku 2025.
Biuro Inspektora Generalnego NASA kilka dni temu przygotowało raport w tej sprawie. Nie powinno być dla nas zaskoczeniem, że agencja uważa, że zniszczenie stacji za niespełna 6 lat nie jest dobrym pomysłem, a przekazanie jej prywatnym firmom nie jest takie proste ze względów logistycznych.
W raporcie możemy przeczytać, że na razie nie ma chętnych firm, które dysponują tak wielkimi budżetami na utrzymanie stacji i prowadzenie na jej pokładach ważnych dla ludzkości eksperymentów, i to nawet ze wsparciem środków federalnych. Do tego dochodzi jeszcze fakt potrzebnych stałych inwestycji w ISS, gdyż zwyczajnie się ona starzeje i za niedługo trzeba będzie dokonać wymian poszczególnych jej części. NASA rocznie wydaje na utrzymanie kosmicznego domu 3-4 miliardy dolarów, a przez ostatnie 20 lat obecności w kosmosie wydała na jego utrzymanie 90 miliardów dolarów.
Kolejną bardzo ważną kwestią są też prowadzone na ISS ważne eksperymenty. Dotyczą one opracowania nowych i skuteczniejszych leków na najgroźniejsze choroby świata oraz opracowania technologii potrzebnych do odbywania bezpiecznych misji kosmicznych. NASA wylicza, że do roku 2024, nie uda się zakończyć 6 z 20 zaplanowanych testów nad czynnikami zagrożenia zdrowia ludzkiego oraz wykonać 4 z 40 planowanych testów opracowywanych technologii.
Agencja więc chce wciąż utrzymywać Międzynarodową Stację Kosmiczną, ale ze zmniejszonym budżetem i wynajmować moduły prywatnym firmom w celach badawczych, aby na tym zarabiać. Inspektorzy napisali w raporcie, że najbezpieczniejszą opcją byłoby kontynuowanie finansowania ISS przynajmniej do roku 2028. Wówczas prywatny sektor przemysłu kosmicznego jeszcze bardziej się rozwinie i będzie szansa, że uda się im przejąć kosmiczny dom i zmienić go w dobrze prosperujący obiekt badawczy.
Minusem takiego planu jest kontynuacja finansowania ISS przez rząd, a to z kolei sprawia, że będzie mniej budżetu na przygotowania do załogowych misji na Księżyc i Marsa oraz budowę tam kolonii. Najlepszym pomysłem dla NASA, Kongresu i prywatnego sektora będzie stopniowa, częściowa komercjalizacja stacji.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA/SpaceNews / Fot. NASA
http://www.geekweek.pl/news/2018-08-09/nasa-chce-uratowac-miedzynarodowa-stacje-kosmiczna-przed-zniszczeniem/

NASA chce uratować Międzynarodową Stację Kosmiczną przed zniszczeniem.jpg

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na ISS uzyskano ekstremalnie niską temperaturę

2018-08-09

Podczas eksperymentu prowadzonego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) osiągnięto niesamowicie niską temperaturę, zaledwie ułamek stopnia powyżej zera absolutnego. To rekord temperatury uzyskanej kiedykolwiek w kosmosie.


Eksperyment Cold Atom Laboratory (CAL) ma na celu wytworzenie kondensatu Bosego-Einsteina (BEC), określanego jako piąty stan materii. Kondensat Bosego-Einsteina jest szczególnym stanem materii, który występuje tylko wtedy, gdy gaz o niskiej gęstości zostanie schłodzony do niskiej temperatury - atomy zachowują się wtedy bardziej jak fale, a nie cząstki.

- Stworzenie kondensatu Bosego-Einsteina na stacji kosmicznej to spełnienie marzeń. To była długa, trudna droga, aby tu dotrzeć, ale warto walczyć, ponieważ będziemy mogli wiele zrobić z tym obiektem - powiedział Robert Thompson, jeden z naukowców biorących udział w CAL.

Podczas CAL osiągnięto temperaturę ok. 100 nanokelwinów, znacznie mniejszą od tej, jaka panuje w przestrzeni kosmicznej. W takich warunkach powstaje kondensant Bosego-Einsteina - na stacji kosmicznej można go badać przez dłuższy czas niż na Ziemi.

- CAL to niezwykle skomplikowany instrument. Zaszwyczaj eksperymenty mające na celu wytworzenie BEC obejmują tyle sprzętu, aby wypełnić całe pomieszczenie i wymagają stałego monitoringu przez naukowców. CAL jednak ma rozmiar małej lodówki i może być obsługiwany z Ziemi - powiedział Robert Whotwell biorący udział w eksperymencie.

CAL nadal jest w fazie testowej. Pełnoprawną działalność ma rozpocząć we wrześniu.


https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/misje/news-na-iss-uzyskano-ekstremalnie-niska-temperature,nId,2616449

Na ISS uzyskano ekstremalnie niską temperaturę .jpg

Na ISS uzyskano ekstremalnie niską temperaturę 2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najszybciej rosnąca supermasywna czarna dziura w znanym Wszechświecie
2018-08-09. Autor: Agnieszka Nowak
Z początkiem bieżącego roku zespół astronomów odkrył najszybciej rosnącą supermasywną czarną dziurę w znanym Wszechświecie.
Ta supermasywna czarna dziura, czyli kwazar, jest 20 mld razy masywniejsza od Słońca i znajduje się 12,5 mld lat świetlnych stąd. Rozszerza się w tempie 1% na milion lat i pochłania masę równoważną naszemu Słońcu co dwa dni. Jej oficjalna nazwa to SMSS J215728.21-360215.1, ale przez zespół naukowców potocznie zwana jest głodnym potworem.

Dwoje studentów z Uniwersytetu w Melbourn, którzy są członkami tego zespołu, jako pierwszych zaobserwowało tego potwora korzystając ze zdalnie sterowanego 2,3-metrowego teleskopu w Obserwatorium Siding Springs w Nowej Południowej Walii w Australii.

Głównym celem projektu SkyMapper jest odnalezienie na niebie południowym kwazarów z wczesnego Wszechświata oraz zbadanie ich cech. Dane, których astronomowie używają do odnajdywania kandydatów na kwazary pochodzą ze SkyMapper Southern Sky Survey (SMSS), który zawiera kompleksowy cyfrowy przegląd całego południowego nieba.

Najnowsze dane z SMSS obejmują około 300 mln obiektów. Aby uzyskać listę kandydatów, którymi naukowcy są zainteresowani, zespół przeszukuje ten ogromny zbiór danych za pomocą algorytmów znajdujących obiekty odpowiadające ich kryteriom, takie jak jasność i barwa. Po otrzymaniu takiej listy astronomowie muszą określić, czy są to kwazary czy nie. Do tego celu używają spektrografu na teleskopie ANU.

Tego wieczora, gdy dokonano odkrycia, astronomowie otrzymali listę 12 kandydatów, które miały wysokie prawdopodobieństwo, że są kwazarami o dużym przesunięciu ku czerwieni. Było jednak coś, co nie pomagało w obserwacjach: Księżyc w pełni. Przez pół nocy nie udało się dokonać żadnych obserwacji.

Gdy Księżyc oddalił się od regionu na niebie, który mieli obserwować, astronomowie zaczęli przeglądać kandydatów z listy. Wtedy właśnie znaleźli głodnego potwora. Używając samego teleskopu, nie byli w stanie stwierdzić, co to jest. Dopiero gdy do analizy użyli spektrografu, zdali sobie sprawę, że znaleźli coś wyjątkowego. Po kilkudniowych analizach obiektu okazało się, że głodny potwór jest zupełnie nowym odkryciem.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Uniwersytet Melbourn

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/08/najszybciej-rosnaca-supermasywna-czarna.html

Najszybciej rosnąca supermasywna czarna dziura w znanym Wszechświecie.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

40 lat temu w kierunku Wenus wystartowała sonda Pioneer Venus Multiprobe
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 09/08/2018
8 sierpnia 1978 roku w przestrzeń kosmiczną wyniesiona została sonda Pioneer Venus Multiprobe, która miała zbadać Wenus – planetę o atmosferze 100 razy gęstszej od ziemskiej i gorętszej od temperatury topnienia cynku i ołowiu. Pioneer Venus Multiprobe składała się z pięciu elementów: głównej sondy, dużego próbnika i trzech identycznych mniejszych próbników nazwanych North (północ), Day (dzień) oraz Night (noc). Zbudowana przez Hughes Company w El Segundo w Kalifornii i wyniesiona w przestrzeń z Przylądka Canaveral na Florydzie na szczycie rakiety Atlas-Centaur, sonda Pioneer Venus Multiprobe zarządzana była przez NASA Ames Research Center w Dolinie Krzemowej.
Wyposażony w siedem eksperymentów oraz spadochron, który miał spowolnić jego opadanie w atmosferze, duży próbnik badał skład chemiczny atmosfery i chmur Wenus. Dodatkowo duży próbnik mierzył także rozkład promieniowania podczerwonego i słonecznego. Trzy mniejsze próbniki nie były wyposażone w spadochrony, a na pokładzie każdego znalazło się sześć eksperymentów. Każdy z tych trzech próbnikach skierował się w inny fragment Wenus. North wszedł w atmosferę Wenus na dużych szerokościach półkuli północnej. Night skierowała się w nocną część planety na umiarkowanych południowych szerokościach, a Day skierował się na dzienną stronę planety. Główna sonda wyposażona była w dodatkowe dwa eksperymenty, które miały badać górne warstwy atmosfery planety. Wszystkie pięć instrumentów zebrało wiele szczegółowych informacji o składzie atmosfery, cyrkulacji i bilansie energetycznym.
Duży próbnik oddzielił się od głównej sondy 123 dni po starcie, w dniu 16 listopada, a trzy małe próbniki dołączyły do niego 20 listopada, docierając i wchodząc w atmosferę Wenus 9 grudnia. Choć nie oczekiwano, że przetrwają swoje ogniste opadanie w gęstej atmosferze wenusjańskiej, wszystkie cztery próbniki transmitowały dane do samej powierzchni, a Day transmitował je jeszcze przez godzinę po uderzeniu w powierzchnię planety.
Źródło: NASA
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/09/40-lat-temu-w-kierunku-wenus-wystartowala-sonda-pioneer-venus-multiprobe/

40 lat temu w kierunku Wenus wystartowała sonda Pioneer Venus Multiprobe.jpg

40 lat temu w kierunku Wenus wystartowała sonda Pioneer Venus Multiprobe2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

SpaceX organizuje warsztaty naukowe dotyczące lądowania na Czerwonej Planecie
2018-08-09
Przygotowania w NASA do pierwszego załogowego lotu na Marsa trwają pełną parą, a teraz dowiadujemy się, że również SpaceX już rozpoczął organizować warsztaty temu poświęcone.
Chociaż oficjalnie SpaceX się nimi nie chwali, to jednak już nie jest tajemnicą, że organizowane są od jakiegoś czasu, a ostatnie miały miejsce kilka dni temu na Uniwersytecie Colorado Boulder. Niestety, spotkania są tylko dla wybranych, a ich uczestnicy na wstępie dowiedzieli się, że nie mogą ujawniać żadnych szczegółów dotyczących ich przebiegu i poruszanych tematów.
Pomimo tego faktu, przecieki mówią, że na warsztatach pojawiło się ok. 60 wybitnych naukowców i przedstawicieli rządu, którzy pomogą Elonowi Muskowi i jego firmie zrealizować wielkie plany pierwszy bezzałogowych i załogowych misji na Marsa, a także budowy tam pierwszych ludzkich kolonii.
Osoby związane z projektem ujawniły, że na warsztatach były omawiane kwestie dotyczące nowej rakiety Big Falcon Rocket, astronautów i ich zdrowia podczas kilkumiesięcznej podróży na Marsa, technologii potrzebnych do budowy tam baz i przeżycia w nich pierwszych kolonizatorów oraz naturalnych zasobów planety, które można wykorzystać na potrzeby przyszłych misji.
SpaceX musi organizować takie spotkania, bo do tej pory mówi się tylko o rakietach i wielkich planach, ale nikt nie skupia się na odpowiednich technologiach i kluczowych rozwiązaniach, aby te piękne wizje urzeczywistnić.
W końcu firma Elona Muska ogłosiła, że zamierza wysłać pierwszych astronautów na Marsa już w 2024 roku, a tymczasem nie widać, aby coś w tej kwestii robiła, pomijając fakt rozwoju samych rakiet. Chyba miliarder nie liczy na to, że całą brudną robotę za niego i jego ludzi odwali NASA, i to jeszcze za pieniądze podatników.
Źródło: GeekWeek.pl/ArsTechnica / Fot. SpaceX/NASA/Gravitation Innovation
http://www.geekweek.pl/news/2018-08-09/spacex-organizuje-warsztaty-naukowe-dotyczace-ladowania-na-czerwonej-planecie/

SpaceX organizuje warsztaty naukowe dotyczące lądowania na Czerwonej Planecie.jpg

SpaceX organizuje warsztaty naukowe dotyczące lądowania na Czerwonej Planecie2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rekord najdalszej odkrytej radiogalaktyki pobity po dwóch dekadach
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 09/08/2018
Po niemal dwudziestu latach rekord najodleglejszej dotąd odkrytej radiogalaktyki został pobity. Zespół naukowców kierowany przez doktoranta Aayusha Saxena (Uniwersytet w Lejdzie) odkrył radiogalaktykę z czasów kiedy wszechświat miał zaledwie 7 procent swojego obecnego wieku, oddaloną od nas o 12 miliardów lat świetlnych.
Do badań wykorzystano teleskop GMRT (Giant Meter-wave Radio Telescope) w Indiach do wstępnego zidentyfikowania radiogalaktyki. Odległość do tej galaktyki ustalono za pomocą teleskopu Gemini North na Hawajach oraz Large Binocular Telescope w Arizonie mierząc redshift galaktyki.
Redshift na poziomie z = 5,72 oznacza, że obserwujemy galaktykę taką jaką była gdy wszechświat miał zaledwie miliard lat. Oznacza to także, że promieniowanie docierające do nas z tej galaktyki istnieje już od 12 miliardów lat. Zespół badawczy składał się z astronomów z Holandii, Brazylii, Wielkiej Brytanii i Włoch. Artykuł naukowy opisujący wyniki obserwacji został zaakceptowany do publikacji w periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.
Pomiar redshiftu galaktyki pozwala naukowcom ustalić odległość do niej. Im bardziej galaktyka jest od nas oddalona, tym szybciej się od nas oddala. Promieniowanie z tych obiektów wydaje się zatem dla nas bardziej czerwone, co jest związane ze zjawiskiem zwanym efektem Dopplera. Stąd też im wyższa prędkość, z jaką galaktyka się od nas oddala, tym większy redshift.
Radiogalaktyki to bardzo rzadkie obiekty we wszechświecie. Są to kolosalne galaktyki z supermasywnymi czarnymi dziurami w swoich centrach, które aktywnie akreują gaz i pył ze swojego otoczenia. Taka aktywność prowokuje emisję wysokoenergetycznych dżetów, które są w stanie przyspieszać naładowane cząstki znajdujące się w pobliżu supermasywnej czarnej dziury niemal do prędkości światła. Takie dżety są bardzo wyraźnie widoczne w zakresie promieniowania radiowego.
Fakt, że takie galaktyki istnieją w odległym wszechświecie zaskoczył astronomów. Odkrycie takich galaktyk w ekstremalnie dużych odległościach jest niezwykle istotne dla naszej wiedzy o formowaniu i ewolucji galaktyk. Szczegółowe badanie radiogalaktyk rzuca także nowe światło na powstawanie pierwotnych czarnych dziur, które napędzały i regulowały wzrost galaktyk.
Główna autorka opracowania Aayush Saxena (Obserwatorium w Lejdzie) mówi: „Zaskakujące jest jak te galaktyki zgromadziły tak ogromną masę w tak krótkim czasie”. Huub Rottgering, współautor dodaje: „Jasne radiogalaktyki skrywają supermasywne czarne dziury. Zaskakującym jest odkrycie takich obiektów na wczesnym etapie historii wszechświata; czas powstania i wzrostu tych supermasywnych czarnych dziur musiał być dość krótki”.
Jak dotąd od 1999 roku najodleglejsza odkryta radiogalaktyka miała redshift z= 5,19. Następna generacja radioteleskopów, we współpracy z największymi na świecie teleskopami optycznymi i podczerwonymi będzie w stanie odkryć radiogalaktyki w jeszcze większych odległościach.
Źródło: Netherlands Research School for Astronomy
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/09/rekord-najdalszej-odkrytej-radiogalaktyki-pobity-po-dwoch-dekadach/

 

Rekord najdalszej odkrytej radiogalaktyki pobity po dwóch dekadach.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obłoki srebrzyste
2018-08-09. Redakcja AstroNETu
Obłoki srebrzyste (Noctilucent clouds, NLC) to najbardziej tajemnicze chmury występujące w ziemskiej atmosferze. Najlepszy okres, żeby zobaczyć te efemeryczne chmury mezosferyczne, to noce w czerwcu i lipcu, w okresie bliskim przesileniu letniemu, kiedy Słońce chowa się pod horyzont na głębokość od 6 do 16 stopni.
Obłoki srebrzyste powstają w mezosferze, na wysokości ok. 85 km, gdy temperatura spadnie tam poniżej -128℃, co dzieje się właśnie w okresie letnim. Najbardziej popularna i wiarygodna teoria sugeruje, że NLC składają się z cząsteczek pyłu meteorowego, rzadziej wulkanicznego, osadzonych w kryształach lodu. Te kryształy lodu, które zawierają cząstki pyłu z meteoroidów i komet, są tak małe, że ich wielkość jest porównywana do cząstek w dymie papierosowym. Kryształy lodu obłoków srebrzystych są jednocześnie tak przezroczyste, że odbijają tylko 0,1% padającego światła słonecznego, dlatego też ich cienki profil nigdy nie jest widoczny na niebie w czasie dnia. Światło słoneczne rozproszone przez te kryształki daje obłokom ich charakterystyczne srebrzysto-niebieskie zabarwienie.
Rok 2018 jest bogatszy w obłoki srebrzyste niż kilka poprzednich lat. Pierwsze obserwacje w Polsce pochodzą z nocy 8/9 czerwca. Noc z 22 na 23 czerwca przejdzie do historii obserwacji NLC. Wówczas to mogliśmy podziwiać jedne z najjaśniejszych i najpiękniejszych obłoków srebrzystych w ostatnich kilkunastu latach. Zadziwiała niezwykła różnorodność form i kształtów, duża dynamika ich zmian oraz nadzwyczajna jasność zjawiska.
Zachęcamy do obserwowania i fotografowania tego widowiskowego zjawiska.
Artykuł napisał Marek Nikodem (Obserwatorium Astronomiczne PPSAE w Niedźwiadach).
https://news.astronet.pl/index.php/2018/08/09/obloki-srebrzyste/

Obłoki srebrzyste.jpg

Obłoki srebrzyste2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zbyt gorące na planety, zbyt chłodne na gwiazdy
2018-08-09. Autor: Agnieszka Nowak
Astronomowie odkryli obiekty, które są zbyt gorące, by być planetami jednak zbyt chłodne, aby być gwiazdami. Na szczęście ich atmosfery mają tzw. „strefę złotowłosej”, czyli są odpowiednie do posiadania wody.
Bardzo gorące Jowisze są nową klasą egzoplanet, które astronomowie coraz częściej odnajdują rozsiane po kosmosie. Te niesamowicie gorące gazowe olbrzymy znajdują się znacznie bliżej swoich macierzystych gwiazd, niż Merkury od Słońca, co oznacza, że planeta zwraca się do gwiazdy zawsze tą samą stroną. To z kolei powoduje, że temperatury po dziennej stronie przekraczają 1900 oC, podczas, gdy w nocy spadają do 1000 oC. Co więcej, bardzo gorące Jowisze mają unikalne cechy atmosferyczne, które nie występują na innych planetach tego typu, takie jak wyraźny brak większości cząsteczek.

Pomimo intrygującej natury tych dziwnych, piekielnych światów, naukowcy wciąż niewiele o nich wiedzą. W swoich badaniach międzynarodowy zespół naukowców modelował atmosfery czterech znanych bardzo gorących Jowiszy, które wcześniej badano za pomocą teleskopów kosmicznych Hubble i Spitzer.

Zespół odkrył w szczególności, że dzienna strona egzoplanet jest tak skrajna, że ciepło może rozdzielić większość typów cząsteczek na ich podstawowe składowe. A ponieważ cząsteczki te się rozpadają, pozostają ukryte przed wzrokiem nawet najbardziej zaawansowanych obserwatoriów. Doprowadziło to naukowców do zaskakującej konkluzji: atmosfera po dziennej stronie bardzo gorącego Jowisza bardziej przypomina gwiazdę niż planetę.

Choć wynik ten sam w sobie jest interesujący, pomaga też wyjaśnić, dlaczego astronomowie wykrywają jedynie cząsteczki wody na granicy dzień-noc bardzo gorących Jowiszów. Zespół odkrył, że gdy atomy wodoru i tlenu dotrą do chłodniejszej, nocnej części planety, ulegną rekombinacji, tworząc wodę. Ponieważ strona nocna jest zbyt ciemna, by ją obserwować, astronomowie mogą wykryć cząsteczki wody tylko na granicy dzień-noc.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Astronomy

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/08/zbyt-gorace-na-planety-zbyt-chodne-na.html

Zbyt gorące na planety, zbyt chłodne na gwiazdy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Urania nr 4/2018 o Marsie
Wysłane przez czart w 2018-08-09
W drodze do prenumeratorów jest już "Urania" nr 4/2018, wkrótce pojawi się też w kioskach. W nawiązaniu do niedawnej Wielkiej Opozycji Marsa w numerze zawarliśmy kilka ciekawych artykułów o Czerwonej Planecie. Polecamy także wywiad z nowym prezesem Polskiej Agencji Kosmicznej - sprawdźcie jakie plany ma krajowa agencja.
27 lipca nastąpiła Wielka Opozycja Marsa. Oznacza to, że mamy teraz dogodny okres do obserwacji tej planety. W numere zawarliśmy kilka artykułów o Marsie. Najpierw piszemy o wulkanach na Czerwonej Planecie. Jest to fragment nowej książki pt. "Planeta Mars". W kolejnym artykule sprawdzamy co można znaleźć w "Nature" i "Science" na temat najnowszych badań planety, a jest tego całkiem sporo (np. odkrycie cyklicznych zmian zawartości metanu w atmosferze, badania związków organicznych w marsjańskim gruncie, analizy trzęsień sejsmicznych). Trzeci artykuł dotyczy polskich kraterów na Marsie. Czy wiecie, że na Czerwonej Planecie znajdziemy np. Grójec, Puńsk, Puławy czy Rypin?
Pozostając przy wątku planetarnym, polecamy pierwszą część obszernego artykułu o zakryciach planet przez inne planety lub księżyce. W tekście występuje oczywiście też Mars. Dopełnieniem marsjańskich tekstów jest natomiast mapa topograficzna Czerwonej Planety na rozkładówce.
Jeśli chcecie z kolei wiedzieć jak obecnie wygląda polski sektor kosmiczny i jakie są plany jego rozwoju, to koniecznie przeczytajcie wywiad z nowym prezesem Polskiej Agencji Kosmicznej, dr hab. Grzegorzem Broną.
Czy zastanawialiście się czemu nocne niebo jest czarne oraz na ile faktycznie jest obecnie ciemne? Koniecznie przeczytajcie artykuł o tym, jak to jest z czarnością nocnego nieba.
Konkurs Astro Pi to bardzo ciekawa inicjatywa organizowana przez biuro edukacji Europejskiej Agencji Kosmicznej, nazwane ESERO. Dzięki Astro Pi uczniowie mogą spróbować swoich sił w programowaniu, a napisany kod zostanie uruchomiony na specjalnym komputerze na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) na orbicie okołoziemskiej. W numerze przedstawiamy ten konkurs i zachęcmy do udziału w najbliższej edycji.
W lipcowo-sierpniowym numerze "Uranii" oczywiście nie brakuje stałych działów, takich jak najciekawsze wieści z badań kosmosu, kalendarz astronomiczny, propozycje obiektów do obserwacji, Komeciarz, Cyrqlarz o meteorach, "Astronomia i muzyka", "Obserwator Słońca", "Astropodróże" i inne. Kontynuujemy też komiks dla dzieci z przygodami małej Uranii.
W doniesieniach z kraju przedstawiamy nowe władze Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (PTMA), które jest jednym z naszych wydawców (drugim jest Polskie Towarzystwo Astronomiczne). Przy okazji przypominamy wszystkim członkom PTMA, że "Urania" to także Wasze czasopismo 🙂
Uranię można nabyć w salonach EMPiK, Relay, Inmedio oraz w niektórych kioskach Ruchu, a także w dobrych planetariach i poprzez stronę internetową. Najłatwiejszą formą otrzymywania czasopisma jest natomiast prenumerata, którą można w wygodny sposób zamówić w naszym sklepie internetowym.
Więcej informacji:
•    Urania nr 4/2018 - spis treści
•    Urania nr 4/2018 - zamów w sklepie internetowym
•    Urania nr 4/2018 - wydanie cyfrowe
•    Zamów prenumeratę Uranii
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/urania-nr-4-2018-marsie-4554.html

Urania nr 4.2018 o Marsie.jpg

Urania nr 4.2018 o Marsie2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kometa PanSTARRS C/2017 S3 może stać się atrakcją wakacyjnego nieba

2018-08-09
 Kometa PanSTARRS C/2017 S3 już w sierpniu może być widoczna gołym okiem. Wraz ze zbliżaniem się do Słońca, bardzo szybko rośnie obłok gazu wokół jądra komety. Na początku lipca wynosił już około 4 minuty kątowe. Oznacza to, że atmosfera komety ma 260 000 km średnicy, czyli prawie dwa razy więcej niż Jowisz. Takie wymiary czynią ją względnie łatwym celem dla obserwacji za pomocą teleskopów.

 Kometa PanSTARRS C/2017 S3 leci do Słońca z obłoku Oorta, ogromnego obszaru w zewnętrznym Układzie Słonecznym, pełnego młodych komet. Ze względu na to, że kometa ta jest nieokresowa i nigdy wcześniej nie odwiedzała wewnętrznych planet, nikt nie wie, co się stanie, gdy jej kruchy lód  zostanie w sierpniu wystawiony na działanie słonecznego ciepła.

 Kometa C/2017 S3 została odkryta 23 września 2017 r. przy użyciu teleskopu PanSTARRS, znajdującego się na szczycie wulkanu Haleakala na Hawajach. Dzięki zebranym danym, astronomowie byli w stanie obliczyć szczegóły orbity komety.
Ustalono, że PanSTARRS zbliża się do Słońca po orbicie hiperbolicznej, która ostatecznie doprowadzi ją z powrotem w kierunku zewnętrznej części Układu Słonecznego. W peryhelium (najbliższym punkcie względem Słońca), znajdzie się w dniach 15-16 sierpnia. Przetnie wtedy orbitę Merkurego, narażając się bezpośrednio na silne promieniowanie słoneczne.
Jeśli kometa PanSTARRS przetrwa to spotkanie, może się stać widoczną gołym okiem atrakcją wakacyjnego nieba. Biorąc pod uwagę jej zielony kolor, może to być niezwykły spektakl.

Tylkoastronomia.pl

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-kometa-panstarrs-c-2017-s3-moze-stac-sie-atrakcja-wakacyjneg,nId,2613519

Kometa PanSTARRS C2017 S3 może stać się atrakcją wakacyjnego nieba.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chandrayaan-2 opóźniony do 2019
2018-08-10. Krzysztof Kanawka

Start indyjskiej misji Chandrayaan-2 został opóźniony do początku 2019 roku.
Celem indyjskiej misji księżycowej Chandrayaan-2 jest osadzenie łazika na powierzchni Srebrnego Globu. Za miejsce lądowania wybrano “podbiegunowe” okolice bieguna południowego Księżyca, pomiędzy kraterami Manzinus C i Simpelius N (około 70 stopni szerokości południowej selenograficznej).
Projekt Chandrayaan-2 został zaakceptowany przez rząd Indii już pod koniec zeszłej dekady. W międzyczasie trwały prace rozwojowe a także (niezależnie od projektu) budowa nowej wersji rakiety GSLV (Mk 2), której pierwszy udany lot nastąpił w styczniu 2014 roku.
Początkowo indyjska agencja kosmiczna ISRO planowała start Chandrayaan-2 w kwietniu 2018, jednakże w marcu zdecydowała o opóźnieniu początku misji. Opóźnienie pozwoli na przeprowadzenie dodatkowych testów orbitera księżycowego oraz łazika. Początkowo planowano opóźnienie startu misji do października 2018, a w ostatnich dniach agencja kosmiczna ISRO postanowiła o przełożeniu startu na 2019 roku. Powodem opóźnienia jest potrzeba przeprowadzenia dalszych testów poszczególnych elementów misji.
(SFI)
https://kosmonauta.net/2018/08/chandrayaan-2-opozniony-do-2019/

Chandrayaan-2 opóźniony do 2019.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zagadkowy sygnał z głębi kosmosu pomoże odkryć tajemnice ciemnej materii
2018-08-10
Istnieje szansa, że jeszcze w tym roku odkryjemy tajemnice ciemnej materii. Będzie to możliwe dzięki badaniom intensywnego źródła promieniowania pochodzącego z głębi kosmosu.
Świat astronomii ostatnimi czasy inwestuje niebotyczne zasoby badawcze w projekty, które pomogą nam odkryć tajemnice ciemnej materii. Wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku może nastąpić w tej kwestii ogromny przełom, a to za sprawą wykrycia zagadkowego, niezwykle intensywnego źródła promieniowania pochodzącego z głębi kosmosu.
Zjawisko jest znane jest jako linia emisyjna na 3.5 kiloelektronowoltach (3.5 keV) i zostało zarejestrowane w 2014 roku przez cztery teleskopy obserwujące różne części ziemskiego nieba, a mianowicie NuSTAR, XMM-Newton, Chandra i Suzaku.
Jest to jeden z najbardziej tajemniczych sygnałów, jaki próbuje rozwikłać nauka. Od tamtego czasu nie udało się odkryć, jaki obiekt odpowiada za tę emisję.
Astronom Nico Cappelluti z Uniwersytetu Miami i Esry Bulbul, astrofizyczka z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics opublikowali w periodyku The Astrophysical Journal i zatytułowany „Searching for the 3.5 keV line in the deep fields with Chandra: the 10 MS observations”.
„Podczas poszukiwań źródła tego zjawiska, nasze teleskopy zarejestrowały widmo promieniowania, które nie pochodzi z żadnej znanej emisji atomowej. Nasza interpretacja mówi, że linia ta powstaje wskutek rozpadu ciemnej materii” - powiedział Nico Cappelluti, autor badań nad linią 3.5 keV.
Naukowcy uważają, że źródłem promieniowania rentgenowskiego są sterylne neutrina, czyli rozpadająca się ciemna materia, która otacza naszą galaktykę, tworząc bańkę.
Jesienią bieżącego roku, astronomowie z całego świata zbiorą się na Uniwersytecie Miami i podejmą próbę szybkiej analizy ogromnych ilości danych zebranych w czasie ostatnich obserwacji.
„Jeśli okaże się, że mamy rację, dowiemy się czym jest ciemna materia, a to może być jedno z większych odkryć w fizyce” - dodał Cappelluti.
Trzymamy za to kciuki, bo jak twierdzi Nico Cappelluti i Esry Bulbul, zagadkowa ciemna materia stanowi aż 95 procent masy całego Wszechświata. Jeśli więc zdobędziemy o niej więcej informacji, to otworzą się przed nami drzwi do poznania wielu innych fascynujących zjawisk.
Źródło: GeekWeek.pl/Phys.org / Fot. NASA/Twitter
http://www.geekweek.pl/news/2018-08-10/zagadkowy-sygnal-z-glebi-kosmosu-pomoze-odkryc-tajemnice-ciemnej-materii/

Zagadkowy sygnał z głębi kosmosu pomoże odkryć tajemnice ciemnej materii.jpg

Zagadkowy sygnał z głębi kosmosu pomoże odkryć tajemnice ciemnej materii2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkryto najdalszą znaną nam galaktykę radiową

2018-08-10

Astronomowie odkryli najdalszą galaktykę radiową w znanym nam wszechświecie. Jej światło dociera do nas z odległości ponad 12,7 mld lat świetlnych. Galaktyka istniała już, gdy wszechświat miał zaledwie 7 proc. swojego obecnego wieku.

O szczegółach odkrycia możemy przeczytać w "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society". Galaktyki radiowe stanowią szczególną klasę aktywnych galaktyk, których supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrum emitują ogromne ilości materiałów. Ruch cząstek emituje fale radiowe, które docierają do Ziemi. Niektóre z galaktyk radiowych mogą być tysiąc razy jaśniejsze niż Droga Mleczna w zakresie tylko fal radiowych.

Energia napędzające ten mechanizm pochodzi z akrecji materiału przez supermasywną czarną dziurę. Galaktyki radiowe są w rzeczywistości niezwykle rzadkie, więc odkrycie kolejnego obiektu tego typu zawsze budzi zainteresowanie świata nauki. Odnalezienie galaktyki radiowej z pierwszego miliarda lat wszechświata to wydarzenie wyjątkowe.

- To bardzo zaskakujące, w jaki sposób te galaktyki zbudowały swoją masę w tak krótkim czasie. Niesamowite jest znalezienie takich obiektów z początków historii wszechświata, gdy supermasywne czarne dziury formowały i rozwijały się bardzo szybko - powiedział Aayush Saxen z Obserwatorium w Leiden, główny autor odkrycia.

Niezwykła galaktyka została po raz pierwszy zaobserwowana za pomocą Giant Metrewave Radio Telescope (GMRT) w Indiach, a jej istnienie zweryfikowano za pomocą teleskopu Gemini North na Hawajach. Poprzedni rekordzista, odkryty w 1999 r., jest o ok. 150 mln lat starszy od tego obiektu.

 
https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/astronomia/news-odkryto-najdalsza-znana-nam-galaktyke-radiowa,nId,2617226

Odkryto najdalszą znaną nam galaktykę radiową.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sonda Parker Solar Probe dotknie Słońca
2018-08-10. dmir, tm

W Centrum Kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie trwają ostatnie przygotowania do jednej z najambitniejszych misji NASA. W sobotę zostanie wystrzelona sonda o nazwie Parker Solar Probe, która – jak piszą media – dotknie Słońca. To pierwszy w historii statek przygotowany do przeprowadzenia badań wewnątrz korony słonecznej.
Sonda jest wielkości małego samochodu. Przed ekstremalnie wysokimi temperaturami ma ją chronić tarcza termiczna wykonana z kompozytów węglowych.

Dzięki badaniom Parker Solar Probe naukowcy chcą dowiedzieć się, dlaczego atmosfera wokół Słońca jest znacznie bardziej gorąca niż jego tzw. warstwa zewnętrzna.

Będą też chcieli poznać przyczyny niezwykłego przyspieszenia wiatru słonecznego, czyli cząstek wyrzucanej plazmy. Misję zaplanowano na siedem lat.

https://www.tvp.info/38459151/sonda-parker-solar-probe-dotknie-slonca

Sonda Parker Solar Probe dotknie Słońca.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Celując w Marsa
2018-08-10. Miłosz Kierepka
Rankiem 3 dni temu wystartowała kolejna rakieta SpaceX. Falcon 9 wykonał misję, wynosząc satelitę na orbicie, po czym wylądował na barce na oceanie. To był już drugi lot tego egzemplarza. Tym samym firma realizuje założenia powtarzalności i ponownego wykorzystania części rakiet i statków kosmicznych, co ma docelowo umożliwić załogowe loty na Marsa – firma od samego początku „celuje” właśnie w podróż na Czerwoną Planetę.
Zdjęcie przedstawia rakietę Falcon 9 Block 5 (B 1046.2) w blasku reflektorów na kilka godzin przed lotem, znajdującą się na stanowisku startowym Space Launch Complex 40 na przylądku Canaveral w stanie Floryda (CCAFS). Także na pierwszym planie widzimy 4 duże wieże instalacji odgromowej, chroniącej rakiety przed wyładowaniami atmosferycznymi. Choć celem lotu była orbita geostacjonarna, cała konstrukcja zdaje się celować w Marsa, co metaforycznie wpisuje się w misję firmy.
Fotografia została wykonana wieczorem 6 sierpnia bieżącego roku przy użyciu Nikona D750, obiektyw 80.0-200.0 mm, f/2.8, apertura ƒ/5.6, ISO 400, czas naświetlania 8 s, ogniskowa 112.0 mm.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/08/10/w-kosmicznym-obiektywie-celujac-w-marsa/

 

W kosmicznym obiektywie Celując w Marsa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Omega Centauri nie jest najlepszym miejscem do poszukiwań życia pozaziemskiego
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 10/08/2018
Poszukiwanie życia w rozległym wszechświecie jest zadaniem iście przytłaczającym, ale teraz naukowcy z miejsc poszukiwań mogą usunąć jedno miejsce.
Omega Centauri – gęsto upakowana gromada gwiazd w naszym regionie galaktyki – najprawdopodobniej nie posiada żadnych planet sprzyjających powstaniu życia – wskazują badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Kalifornii Riversisde oraz Uniwersytetu Stanowego w San Francisco.
W trakcie poszukiwań sprzyjających życiu egzoplanet, Omega Centauri, największa gromada kulista w Drodze Mlecznej wydawała się obiecującym miejscem. Składająca się z około 10 milionów gwiazd, gromada oddalona jest od nas  o prawie 16 000 lat świetlnych, dzięki czemu widoczna jest gołym okiem i jednocześnie jest doskonałym celem obserwacji np. dla Kosmicznego Teleskopu Hubble’a.
„Pomimo ogromnej liczby gwiazd w centrum Omega Centauri, liczba znajdujących się tam egzoplanet pozostaje nieznaną” mówi profesor planetologii Stephen Kane z UCR. „Z drugiej strony, skoro takie kompaktowe gromady gwiazd często występują we wszechświecie, intrygowało nas badanie możliwości istnienia życia w takim środowisku”.
Zaczynając od kolorowych 470 000 gwiazd w jądrze Omega Centauri, badacze zidentyfikowali 350 000 gwiazd, których barwa – wskazująca na ich temperaturę i wiek – wskazuje, że mogą potencjalnie posiadać planety, na których istnieje życie.
Następnie dla każdej z tych gwiazd wyliczono ekosfery – przestrzeń wokół każdej z gwiazd, w której istniejące planety mogą posiadać wodę w stanie ciekłym na swojej powierzchni, co jest kluczowym składnikiem życia takiego jakie znamy. Z uwagi na t, że większość gwiazd w jądrze Omega Centauri to czerwone karły, ich ekosfery są dużo mniejsze niż ekosfera na przykład Słońca.
„Jądro gromady Omega Centauri może być wypełnione licznymi kompaktowymi układami planetarnymi, które posiadają planety w ekosferze znajdującej się blisko swoich gwiazd macierzystych. Przykładem takiego układu jest TRAPPIST-1, miniaturowa wersja naszego własnego Układu Słonecznego, która znajduje się 40 lat świetlnych od Ziemi i która aktualnie postrzegana jest jako jedno z najbardziej obiecujących miejsc dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego”.
Koniec końców jednak łagodna natura gwiazd w gromadzie Omega Centauri doprowadziła badaczy do wniosku, że takie układy planetarne, niezależnie od tego jak bardzo kompaktowe, nie mogą istnieć w jądrze tej gromady. Podczas gdy nasze słońce znajduje się wygodne 4,26 lat świetlnych od najbliższego sąsiada, przeciętna odległość między gwiazdami w jądrze Omega Centauri wynosi 0,16 roku świetlnego, co oznacza zbliżenia między sąsiadującymi gwiazdami średnio co milion lat.
„Częstotliwość z jaką gwiazdy oddziałują ze sobą grawitacyjnie jest zbyt wysoka dla istnienia stabilnych planet sprzyjających życiu” mówi Sarah Deveny, doktorantka na Uniwersytecie Stanowym w San Francisco i współautorka opracowania. „Przyglądanie się gromadom charakteryzującym się podobną lub wyższą częstotliwością interakcji między gwiazdami prowadzi do takich samych wniosków. Zatem badanie gromad kulistych z niższą częstotliwością interakcji może gwarantować wyższe prawdopodobieństwo znalezienia stabilnych planet przyjaznych życiu”
Źródło: University of California Riverside
http://www.pulskosmosu.pl/2018/08/10/omega-centauri-nie-jest-najlepszym-miejscem-do-poszukiwan-zycia-pozaziemskiego/

Omega Centauri nie jest najlepszym miejscem do poszukiwań życia pozaziemskiego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Perseidy 2018. Kiedy, gdzie i jak oglądać deszcz spadających gwiazd
2018-08-11
Już jutro czeka nas wyjątkowy spektakl, jedyny taki w roku. Niebo przetną „spadające gwiazdy”, a dokładniej meteory z roju Perseidów. Zobaczcie, jak, kiedy i gdzie je obserwować.
Ostatnie całkowite zaćmienie Księżyca i opozycja Marsa zaostrzyły nam apetyt na spektakularne zjawiska astronomiczne, które można podziwiać gołym okiem wraz z bliskimi. Przed nami kolejne emocjonujące wydarzenie, którego nie można przegapić.
Co obserwować?
W niedzielny (12.08) wieczór warto zarezerwować sobie wolną chwilę, wybrać się za obszar miejski, wygodnie usiąść i wpatrywać się w niebo, bo "spadną na nas gwiazdy". Chociaż główna część zjawiska potrwa tylko kilkadziesiąt minut, to jednak niemal całą noc będzie można zachwycać się mniejszymi i większymi meteorami
Meteory, nazywane potocznie spadającymi gwiazdami, to tym razem Perseidy, czyli nic innego jak materiał wyrzucony z komety 109P/Swift-Tuttle, która w 1992 roku przeleciała obok Słońca i przecięła orbitę, po której porusza się Ziemia. Pozostawiła po sobie meteoroidy, czyli drobne pyłki i kamienie wielkości nie większej niż kilka centymetrów, z wyglądu przypominające granulowaną herbatę czy płatki śniadaniowe.
Każdego roku między 17 lipca a 24 sierpnia Ziemia przelatuje przez te pozostałości po komecie, które z zawrotną prędkością 212 tysięcy kilometrów na godzinę wpadają z przestrzeni kosmicznej w atmosferę naszej Błękitnej Planety.
Największa ilość materiału obserwowana jest między 10 a 14 sierpnia, z apogeum w nocy z 12 na 13 sierpnia, kiedy w ciągu jednej godziny możemy zobaczyć kilkadziesiąt, a niekiedy nawet ponad 100 "spadających gwiazd". W ubiegłym roku byliśmy świadkami największego spektaklu od 12 lat z udziałem setek meteorów.
Moment spłonięcia meteoroidów w atmosferze jest właśnie najbardziej emocjonujący. Samo zjawisko wygląda tak, jakby z kosmosu spadały ogniste kropelki deszczu, które zostawiają za sobą ślady, nazywane meteorami.
99,9 procenta Perseidów nie dociera do powierzchni ziemi, jednak może się zdarzyć, że gdzieś większa bryła nie zdoła spłonąć w całości w atmosferze i spadnie na ziemię. Prawdopodobieństwo jest jednak niewielkie, więc nie ma się czym przejmować.
Kiedy obserwować?
Apogeum zjawiska nastąpi w nocy z niedzieli na poniedziałek (12/13.08) między godziną 22:30 a 4:00 nad ranem. Wystarczy tylko spojrzeć dosyć wysoko ponad północno-wschodni horyzont. Trzeba być cierpliwym, gdyż czasem, aby zobaczyć meteor potrzeba wpatrywać się w niebo przez kilka minut, niemal nie mrugając oczami. Powinna nam w tym pomóc poniższa mapka nieba.
Najlepiej jest obserwować leżąc na kocu na plecach wpatrując się w niebo. Aby przyzwyczaić wzrok do ciemności nieba, potrzeba około 45 minut. W podziwianiu spektaklu w tym roku nie będzie nam przeszkadzać blask Księżyca, który znajdzie się w tym czasie tuż po nowiu, a więc schowa się za horyzont tuż po zachodzie słońca.
Jaka będzie pogoda?
Wstępne prognozy na niedzielny wieczór są wprost wyśmienite, ponieważ nigdzie nie wskazują na deszcz, a to najważniejsze. Za sprawą wyżu ze wschodu niebo będzie pogodne, przeważnie wolne od chmur. To świetna wiadomość dla obserwatorów.
Problem może stanowić jedynie dość niska temperatura, która do świtu spadnie między 14 stopni na północnym wschodzie, 15-18 stopni na większym obszarze, do 19 stopni na południowym zachodzie kraju. Przy obserwacjach na świeżym powietrzu warto będzie założyć na siebie coś cieplejszego i zabrać termos z gorącą herbatą lub kawą.
Jeżeli nie macie ochoty wychodzić z domu, aby obserwować Perseidy, polecamy Wam transmisję na żywo, dzięki której zobaczycie "spadające gwiazdy" nie ruszając się sprzed komputera, a przy tym nie marznąc na dworze. Transmisja rozpocznie się o godzinie 2:00 i potrwa do bladego świtu.
Źródło: GeekWeek.pl/TwojaPogoda.pl/NASA / Fot. NASA/Max Pixel/Allexxandar/Shutterstock
http://www.geekweek.pl/news/2018-08-11/perseidy-2018-kiedy-gdzie-i-jak-ogladac-deszcz-spadajacych-gwiazd/

Perseidy 2018. Kiedy, gdzie i jak oglądać deszcz spadających gwiazd.jpg

Perseidy 2018. Kiedy, gdzie i jak oglądać deszcz spadających gwiazd2.jpg

Perseidy 2018. Kiedy, gdzie i jak oglądać deszcz spadających gwiazd3.jpg

Perseidy 2018. Kiedy, gdzie i jak oglądać deszcz spadających gwiazd4.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)