Skocz do zawartości
Paweł Baran

Astronomiczne Wiadomości z Internetu

Rekomendowane odpowiedzi

Kosmiczne studia podyplomowe na SGH
2018-09-13. Redakcja
Na Szkole Głównej Handlowej rusza nabór na studia podyplomowe “Zarządzanie przestrzenią kosmiczną w nowej gospodarce”. Studia zostaną uruchomione w semestrze zimowym 2018/2019.
Będzie to już druga edycja kosmicznych studiów podyplomowych realizowanych przez Szkołę Główną Handlową. Pierwszy raz kierunek był prowadzony na przełomie 2014 i 2015 roku. Jednym z wykładowców był wówczas dr inż. Krzysztof Kanawka z Blue Dot Solutions.
Celem rocznych Podyplomowych Studiów jest przekazanie aktualnej wiedzy i umiejętności, związanych z działalności kosmiczną i eksploracją gospodarczą przestrzeni kosmicznej. W ramach studiów przekazana będzie m.in. wiedza o aspektach prawnych, organizacyjnych, finansowych i etycznych komercyjnego wykorzystania przestrzeni kosmicznej.
Program 168 godzin dydaktycznych, który zrealizowany zostanie w ramach 11 zjazdów, obejmuje kilka bloków tematycznych:
1. Polityka kosmiczna i otoczenie sektora kosmicznego
2. Prawne aspekty wykorzystania przestrzeni kosmicznej
3. Gospodarka kosmiczna
4. Aspekty zarządcze w wykorzystaniu przestrzeni kosmicznej
5. Seminarium dyplomowe
Rekrutacja kandydatów na studia jest otwarta i odbywa się na zasadzie kolejności zgłoszeń poprzez rejestrację w Informatycznym Systemie Studiów Podyplomowych SGH (ISSP). Opłata za studia wynosi 6850 złotych.
Więcej informacji o naborze na stronach SGH.
https://kosmonauta.net/2018/09/kosmiczne-studia-podyplomowe-na-sgh/

 

Kosmiczne studia podyplomowe na SGH.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Inauguracja konkursu KosmoSzkoła z PAK
2018-09-13. Redakcja
Polska Agencja Kosmiczna, Redakcja czasopisma i portalu “Urania – Postępy Astronomii” oraz Polskie Towarzystwo Astronomiczne zapraszają do udziału w konkursie dla szkół, nauczycieli i uczniów, którzy chcą zrealizować projekty edukacyjne z zakresu astronomii, astronautyki i badań kosmosu.
Zgłoszenia przyjmowane są poprzez formularz zamieszczony na stronie internetowej, na której znajduje się także więcej informacji oraz regulamin konkursu. Zgłoszenia będą przyjmowane do 31 października 2018 r., a wyniki zostaną ogłoszone do 25 listopada 2018 r.
Pula nagród wynosi osiem tysięcy złotych. Są to nagrody w formie sprzętu astronomicznego, książek, oraz dodatkowo prenumeraty czasopisma Urania dla pierwszych 100 szkół, które prześlą swoje zgłoszenia.
Konkurs „Kosmoszkoła z PAK” dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych, ogłoszony przez Polską Agencję Kosmiczną we współpracy z Polskim Towarzystwem Astronomicznym i dwumiesięcznikiem „Urania – Postępy Astronomii”, wychodzi naprzeciw statutowym i ustawowym zadaniom, jakie realizuje Agencja na polu szeroko rozumianej edukacji kosmicznej. Ma on na celu zaktywizowanie, docenienie pracy i wysiłków szkolnej społeczności miłośników astronomii, astronautyki i technologii satelitarnych, którzy po kolejnych etapach edukacji zasilać będą rodzimy rynek pracy jako pracownicy naukowi uczelni wyższych, wysoko wykwalifikowani specjaliści firm branży kosmicznej, czy też, jako młodzi biznesmeni, sami zakładający swoje kosmiczne start-upy – komentuje Przemysław Rudź z Departamentu Edukacji Polskiej Agencji Kosmicznej.
Z kolei prof. Maciej Mikołajewski, Redaktor Naczelny „Uranii – Postępów Astronomii”, dodaje: Można powiedzieć, że KosmoSzkoła to trochę jakby kontynuacja prowadzonych w ubiegłych latach przez „Uranię” konkursów „Nasza szkolna przygoda z astronomią”. Tym razem jednak nie będzie oceniania dotychczasowa aktywność szkoły związana z astronomią i kosmosem, a plany prowadzenia takiej aktywności w przyszłości.
(Urania)
https://kosmonauta.net/2018/09/inauguracja-konkursu-kosmoszkola-z-pak/

Inauguracja konkursu KosmoSzkoła z PAK.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na Czerwonej Planecie mogą obecnie funkcjonować różne formy życia
2018-09-14
Astrobiolodzy od dawna zastanawiają się nie tylko nad tym, czy na Czerwonej Planecie kiedyś mogły istnieć jakieś formy życia, ale czy wciąż mogą się tam znajdować.
Chociaż intensywnie eksplorujemy Marsa z pomocą łazików i sond kosmicznych od blisko 15 lat i w tym czasie zebraliśmy wiele cennych danych o burzliwej przeszłości tej planety, to jednak wciąż pozostaje w tym temacie więcej pytań, niż odpowiedzi.
Naukowcy z Uniwersytetu Arkansas zorganizowali dwa duże projekty badawcze, które pokazują, że na tym obiekcie mogą obecnie funkcjonować różne formy życia. Rebeca Mickol i prof. Tima Kralla z Arkansas Center for Space and Planetary Sciences swoje badania oparli na metanogenach, czyli mikroorganizmach produkujących metan.
Występują one powszechnie na naszej planecie, a efekty tego znajdują się w ziemskiej atmosferze w postaci metanu. Co ciekawe, duże ilości metanu odkryto również w atmosferze Marsa. Wówczas ten fakt wstrząsnął światem naukowym i stał się źródłem przesłanek o istnieniu tam życia.
Naukowcy z Uniwersytetu Arkansas skupili się na tym odkryciu. Chcieli w ten sposób ostatecznie sprawdzić, czy ta hipoteza ma naukowe podstawy. W jednym z eksperymentów, Mickol i Kralla poddali cztery gatunki metanogenów oddziaływaniu zmian temperatury w zakresie od minus 80 do plus 22 stopni Celsjusza, czyli takiej, jaka występuje na Marsie.
Okazało się, że aż trzy z czterech gatunków bez problemu przetrwało w tych ekstremalnych warunkach klimatycznych. Jeden z gatunków wyprodukował do atmosfery sporo więcej metanu po powrocie do swojej normalnej temperatury, a mianowicie plus 55 stopni Celsjusza. Co ważne, nie miał na nie większy wpływ szybki cykl zamrażania i odtajania.
Podczas drugiego eksperymentu, naukowcy pod lupę wzięli trzy gatunki metanogenów i poddali je oddziaływaniu zmiennego ciśnienia atmosferycznego, w zakresie od 50 do 100 milibarów. Takie właśnie warunki mogą istnieć pod powierzchnią Czerwonej Planety.
Tym razem również okazało się, że metanogeny bez problemu mogą egzystować pod powierzchnią Marsa. Jeden z trzech organizmów poddanych badaniu funkcjonował przy 50 milibarach, a dwa pozostałe nie były aktywne, ale po eksperymencie ponownie zaczęły rozkwitać.
To pokazuje jasno, że ekstremalne temperatury i niskie ciśnienie, panujące na powierzchni Czerwonej Planety, nie muszą być zabójcze dla organizmów żywych. Skoro potrafią w takich warunkach przetrwać nawet ziemskie organizmy, to bez problemu mogą również marsjańskie. Badania naukowców z Uniwersytetu Arkansas dają nadzieję na odkrycie jakichś form życia, w trakcie przyszłych misji badawczych.
Źródło: GeekWeek.pl/Phys.org / Fot. NASA/Twitter
http://www.geekweek.pl/news/2018-09-14/na-czerwonej-planecie-moga-obecnie-funkcjonowac-rozne-formy-zycia/

Na Czerwonej Planecie mogą obecnie funkcjonować różne formy życia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W Starachowicach rozpoczął się European Rover Challenge
Wysłane przez grabianski w 2018-09-14
400 konstruktorów marsjańskich robotów, spotkanie z brytyjskim astronautą Timem Peake, pokazy naukowo-technologiczne wypełnione wykładami, prezentacjami i warsztatami. Każdy fan kosmosu w Polsce powinien być w ten weekend w Starachowicach.
Dziś w Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach w województwie świętokrzyskim rozpoczął się European Rover Challenge 2018 - międzynarodowe zawody robotyczne, w których weźmie udział kilkunastu drużyn z całego świata. Oprócz profesjonalnych zawodów na terenie wydarzenia nie zabraknie atrakcji dla publiczności.
Każdy będzie mógł doświadczyć emocji towarzyszącym uczestnikom konkursu, bowiem organizatorzy przewidzieli konkurencję dla publiczności. Będzie można spróbować swoich sił w nawigacji kompaktowym łazikiem ziemskim.
Już dzisiaj ci, którzy przyjechali do Starachowic mogli spotkać Tima Peake’a - astronautę Europejskiej Agencji Kosmicznej, który był pierwszym brytyjczykiem na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Zapraszamy w ten weekend do Starachowic. Na terenie zawodów znajduje się specjalna Strefa Pokazów Naukowo-Technologicznych, gdzie przez cały weekend będzie można brac udział w warsztatach, pokazach i posłuchać wykładów związanych z Kosmosem. Na odwiedzających czekać będą m.in. dr Robert Zubrin - założyciel Mars Society, czy Artemis Westenberg - dyrektor Explore Mars Inc.
Swoje stoisko na czwartej edycji imprezy będzie miała także redakcja portalu i czasopisma Urania - Postępy Astronomii. Wstęp bezpłatny. Szczegółowy program dostępny na oficjalnej stronie www.roverchallenge.eu.
Źródło: ERC
Więcej informacji:
•    oficjalna strona European Rover Challenge
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/starachowicach-rozpoczal-sie-european-rover-challenge-4640.html

W Starachowicach rozpoczął się European Rover Challenge.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fale grawitacyjne nie potwierdzają istnienia dodatkowych wymiarów przestrzennych
2018-09-14. Autor. Agnieszka Nowak
Gdy w ubiegłym roku wykryto fale grawitacyjne pochodzące ze zderzenia się gwiazd neutronowych, wstrząsnęło to Ziemią, jednak nie spowodowało to dodania ekstra wymiaru dla naszego zrozumienia Wszechświata. A przynajmniej nie dosłownie.
Astronomowie z University of Chicago nie znaleźli żadnych dowodów na dodatkowe wymiary przestrzenne Wszechświata w oparciu o dane fal grawitacyjnych. Ich badania są jednymi z wielu artykułów po ogłoszeniu w zeszłym roku, że LIGO wykryło zderzenie gwiazd neutronowych.

Pierwsze w historii wykryte w 2015 r. fale grawitacyjne pochodziły z połączenia się dwóch czarnych dziur. W ubiegłym roku naukowcy zaobserwowali zderzenie się dwóch gwiazd neutronowych. Główna różnica między nimi polega na tym, że astronomowie mogli przy użyciu klasycznych teleskopów zaobserwować następstwa zderzenia gwiazd neutronowych, które emitowały promieniowanie na falach grawitacyjnych i elektromagnetycznych.

Teoria względności Einsteina wyjaśnia bardzo dobrze działanie Układu Słonecznego, ale gdy naukowcy dowiedzieli się więcej o Wszechświecie, zaczęły pojawiać się wielkie luki w naszym jego rozumieniu. Dwie z nich to ciemna materia – jeden z podstawowych składników Wszechświata i ciemna energia – tajemnicza siła, która sprawia, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej z upływem czasu.

Naukowcy zaproponowali wszystkie rodzaje teorii, aby wyjaśnić ciemną materię i ciemną energię, a wiele teorii alternatywnych dla ogólnej teorii względności zaczyna się od dodania kolejnego wymiaru. Jedna z teorii głosi, że na dużych odległościach grawitacja „przecieka” do dodatkowych wymiarów. To powoduje, że grawitacja wydaje się słabsza i może tłumaczyć niezgodności.

Jedno-dwa uderzenia fal grawitacyjnych i światła ze zderzenia się gwiazd neutronowych wykryte w zeszłym roku stanowiły dla astronomów okazję do przetestowania tej teorii. Fale grawitacyjne wyemitowane ze zderzenia zostały zarejestrowane przez LIGO 17 sierpnia 2017 r., po wykryciu promieniowania gamma, X, fal radiowych oraz światła widzialnego i podczerwonego. Jeżeli grawitacja po drodze przeciekała by do innych wymiarów, wtedy sygnał, który mierzyli w detektorach fal grawitacyjnych byłby słabszy, niż się spodziewano. Ale tak nie było.

Na razie wydaje się, że Wszechświat ma te same wymiary – trzy przestrzenne i jeden czasowy – nawet w skalach stu milionów lat świetlnych.

Jak mówią naukowcy, to dopiero początek. Istnieje tak wiele teorii, że do tej pory nie mieli konkretnych sposobów na ich sprawdzenie.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Chicago

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/09/fale-grawitacyjne-nie-potwierdzaja.html

Fale grawitacyjne nie potwierdzają istnienia dodatkowych wymiarów przestrzennych.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W kosmicznym obiektywie: Testując Oriona
2018-09-14, Izabela Mandla
Sonda Orion MPCV (Multi-Purpose Crew Vehicle) jest projektem, nad którym aktualnie pracują naukowcy z NASA. Statek ma być używany do przeprowadzania załogowych misji kosmicznych. Zanim się to jednak stanie, sonda musi zostać dobrze przetestowana. Kilka dni temu wzniesiono Oriona w powietrze dzięki samolotowi C-17 i wykonano ostatni test sytemu spadochronowego. Odbywał się on na terenie wojskowym Yuma Proving Ground (YPG). Inżynierowie sprawdzali lądowanie nie tylko w zwykłych warunkach, ale także w sytuacjach gdy system ulegnie awarii albo gdy warunki pogodowe nie będą zbyt korzystne. Test zakończył się sukcesem i statek kosmiczny zakwalifikował się do załogowych lotów kosmicznych, co niewątpliwie otwiera przed nami wiele możliwości.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/09/14/w-kosmicznym-obiektywie-testujac-oriona/

W kosmicznym obiektywie Testując Oriona.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odtwarzanie miejsca narodzin gwiazd tworzących Drogę Mleczną
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 14/09/2018
Międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Ivana Mincheva z Instytutu Astrofizyki Leibniza w Poczdamie (AIP) odkrył sposób odtworzenia miejsc narodzin gwiazd w naszej galaktyce. To jeden z głównych celów w dziedzinie archeologii galaktycznej, która zajmuje się rekonstruowaniem historii formowania się Drogi Mlecznej.
Od dawna wiadomo, że gwiazdy zamieszkujące dyski galaktyczne z czasem oddalają się od miejsc swoich narodzin wskutek zjawiska znanego jako “migracja radialna”. Ten ruch wewnątrz galaktyki skutecznie utrudnia naukowcom odtworzenie historii formowania Drogi Mlecznej. Na migrację radialną ma wpływ wiele różnych czynników: rozmiary i prędkość poprzeczki galaktycznej, liczba i kształt ramion spiralnych tworzących dysk galaktyki oraz częstotliwość zderzeń z mniejszymi galaktykami w ciągu ostatnich dziesięciu miliardów lat czy w końcu masy tych mniejszych galaktyk.
Aby ominąć te przeszkody, naukowcy opracowali nowatorski sposób odtwarzania historii migracji gwiazd w Galaktyce opierający się na wieku i składzie chemicznym gwiazd niczym na artefaktach archeologicznych. Badacze wykorzystali dobrze znany fakt, że procesy powstawania gwiazd w dysku galaktycznym stopniowo rozprzestrzeniają się na zewnątrz – gwiazdy, które powstały w danym miejscu, w określonym czasie mają inny skład chemiczny niż gwiazdy powstałe w tym samym miejscu, ale kiedy indziej. Stąd jeżeli potrafimy precyzyjnie określić wiek i skład chemiczny (na przykład zawartość żelaza) gwiazdy, to można z tego bezpośrednio wyprowadzić miejsce jej narodzin w dysku galaktycznym, bez konieczności przyjmowania dodatkowych założeń modelowych.
naukowcy wykorzystali próbkę około 600 gwiazd z otoczenia Słońca obserwowanych za pomocą wysokiej rozdzielczości spektrografu HARPS zainstalowanego na szczycie 3,6-metrowego teleskopu w Obserwatorium La Silla w Chile. Dzięki bardzo precyzyjnym pomiarom wieku i zawartości żelaza, okazało się, że owe gwiazdy powstawały niemal w całym dysku galaktycznych, przy czym starsze z nich pochodziły z bardziej centralnych rejonów galaktyki.
Badacze teraz mogą wykorzystać tę metodę obliczania miejsc narodzin do gwiazd, które nie znajdowały się w pierwszej próbce. Dla przykładu, biorąc pod uwagę wiek Słońca szacowany na 4,6 miliarda lat oraz jego zawartość żelaza, można wywnioskować, że w  momencie powstania Słońce znajdowało się około 2000 lat świetlnych bliżej centrum Galaktyki niż obecnie.
Minchev dodaje: “Znając odległość miejsca narodzin gwiazdy od centrum galaktyki, można uzyskać nieocenione informacje o przeszłości Drogi Mlecznej, nawet na tak małej próbce gwiazd z jaką mieliśmy tu do czynienia.” Współautor opracowania Friedrich Anders: “W bliskiej przyszłości, stosując tę metodę do ekstremalnie wysokiej jakości danych z misji Gaia i prowadzonych z Ziemi przeglądów spektroskopowych, będziemy mogli dużo dokładniej zmierzyć historię migracji, a tym samym przeszłość całej Drogi Mlecznej.
Źródło: AIP Potsdam
https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/odtwarzanie-miejsca-narodzin-gwiazd-tworzacych-droge-mleczna/

Odtwarzanie miejsca narodzin gwiazd tworzących Drogę Mleczną.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

BUFFALO spogląda w stronę najwcześniejszych galaktyk
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 14/09/2018
Kosmiczny Teleskop Hubble’a rozpoczął realizację nowej misji, która ma rzucić nowe światło na ewolucję najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie. W ramach przeglądu BUFFALO prowadzone będą obserwacje sześciu masywnych gromad galaktyk i ich otoczenia. Pierwsze obserwacje przedstawiają gromadę galaktyk Abell 370 oraz liczne, powiększone wskutek soczewkowania grawitacyjnego obrazy galaktyk wokół niej.
Wiedza o procesach formowania i ewolucji pierwszych galaktyk we wszechświecie jest kluczowa dla badaczy chcących zrozumieć ewolucję całego wszechświata. Choć Kosmiczny Teleskop Hubble’a odkrył już niektóre z najodleglejszych znanych galaktyk, ich liczba wciąż jest niewielka, przez co astronomowie nie mogą stwierdzić czy są one typowymi obiektami we wczesnym wszechświecie.
Masywne gromady galaktyk takie jak Abell 370 przedstawiona na powyższym zdjęciu, mogą pomóc astronomom dowiedzieć się więcej o tych odległych obiektach. Potężna masa gromad galaktyk sprawia, że działają one jak kosmiczne szkła powiększająca. Masa gromady zakrzywia i powiększa światło emitowane przez bardziej odległe obiekty leżące za nimi, ukazując nam obiekty, które w przeciwnym razie byłyby zbyt odległe nawet dla niezwykle czułych instrumentów Hubble’a. Wykorzystując tę kosmologiczną sztuczkę – zwaną silnym soczewkowaniem grawitacyjnym – Hubble jest w stanie badać jedne z najwcześniejszych i najodleglejszych galaktyk we wszechświecie.
Masa gromady Abell 370 soczewkuje obraz licznych galaktyk.  Najbardziej zdumiewający przykład soczewkowania grawitacyjnego widoczny jest tuż poniżej środka kadru. Nazywany “Smokiem” kształt składa się z licznych, zduplikowanych obrazów galaktyki spiralnej znajdującej się bezpośrednio za gromadą.
Powyższe zdjęcie Abell 370 i jej otoczenia wykonane zostało w ramach nowego przeglądu BUFFALO (Beyond Ultra-deep Frontier Fields And Legacy Observations). Projekt ten, kierowany przez europejskich astronomów z Instytutu Nielsa Bohra (Dania) oraz Uniwersytetu w Durham (Wielka Brytania), został zaprojektowany jako następca niezwykle owocnego projektu Frontier Fields. 101 orbit Hubble’a – odpowiadające 160 godzinom cennego czasu obserwacyjnego – przeznaczono na badanie sześciu gromad galaktyk znanych z projektu Frontier Fields. Te dodatkowe obserwacje skupiają się na regionach otaczających gromady galaktyk.
Głównym celem BUFFALO jednak jest zbadanie jak i kiedy powstawały najmasywniejsze i najjaśniejsze galaktyki we wszechświecie oraz jak powstawanie wczesnych galaktyk wiąże się ze skupianiem ciemnej materii. Wiedza ta pozwoli astronomom ocenić jak gwałtownie powstawały galaktyki w pierwszych 800 milionach lat po Wielkim Wybuchu – torując tym samym drogę dla obserwacji, które będzie można prowadzić za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba.
Bazując na obserwacjach prowadzonych w ramach projektu Frontier Fields, BUFFALO będzie w stanie wykrywać najodleglejsze galaktyki około dziesięciu razy wydajniej od swojego poprzednika. Projekt BUFFALO wykorzysta także możliwości innych teleskopów kosmicznych, które obserwowały już obszary otaczające te gromady. Wszystkie te zbiory danych zostaną wykorzystane do poszukiwania pierwszych galaktyk.
Większe pola widzenia teleskopu umożliwią nam lepsze, trójwymiarowe mapowanie rozkładu masy – zarówno materii barionowej (zwykłej) jak i ciemnej – w każdej z gromad galaktyk. Takie mapy pomogą astronomom dowiedzieć się więcej o ewolucji soczewkujących gromad galaktyk  oraz o naturze  samej ciemnej materii.4
Źródło: NASA, ESA, A. Koekemoer, M. Jauzac, C. Steinhardt, and the BUFFALO team
https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/buffalo-spoglada-w-strone-najwczesniejszych-galaktyk/

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Potężne, niebezpieczne układy burzowe w atmosferze Ziemi – jako pierwszy Huragan Florence
Napisany przez Radek Kosarzycki dnia 14/09/2018
Czytając na co dzień o egzoplanetach, o obserwacjach atmosfer planetarnych, nie sposób pominąć fenomenalnej, aktywnej atmosfery ziemskiej. Powyżej huragany Florence, Isaac oraz Helene zmierzające w kierunku wschodniego wybrzeża USA.
Źródło: NOAA / Sean Doran
https://www.pulskosmosu.pl/2018/09/14/potezne-niebezpieczne-uklady-burzowe-w-atmosferze-ziemi-jako-pierwszy-huragan-florence/

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Balon Big 60 - pułap 48,5 km

2018-09-15
 
Należący do NASA balon stratosferyczny “Big 60” pobił rekord w pułapie utrzymanego lotu. Pułap wyniósł 48,5 km.

Jak wysoko może się wznieść balon stratosferyczny? Amatorskie misje regularnie wznoszą się na wysokość ponad 25 km. Aktualny rekord Polski w takim locie stratosferycznym wynosi 42650 m a w przypadku świata - 45003 m. Polski rekord lotu jest dwunasty na liście najwyższych amatorskich lotów stratosferycznych.

 Z kolei naukowe misje balonowe, organizowane przez agencje kosmiczne i instytuty naukowe osiągają regularnie wysokość lotu rzędu 45, a nawet 50 km. Są to wysokości, które nie są utrzymywane przez balon przez dłuższy czas. Nieoficjalnie przedstawiciele niektórych firm uważają, że wraz z rozwojem inżynierii materiałowej możliwe będzie osiągnięcie pułapu nawet rzędu 60 km.

Pomiędzy 17 a 25 sierpnia 2018 NASA przeprowadziła misję technologiczną z wykorzystaniem balonu stratosferycznego o nazwie “Big 60". Ten typ balonu jest obecnie w fazie testowania. Grubość materiału balonu Big 60 wynosi zaledwie jedną setną milimetra.

W trakcie tego lotu technologicznego balon osiągnął stały pułap 48,5 km. Jest to nowy rekord w wysokości stałego lotu stratosferycznego. NASA zamierza korzystać z tego balonu w kolejnych latach dla wielu misji naukowych oraz demonstracyjnych.
Przykładem mogą być misje astronomiczne, testy anten, testy zrzutów i rozkładania struktur w rzadkiej atmosferze oraz badania stanu atmosfery. Te wszystkie misje z wykorzystaniem balonów stratosferycznych są znacznie tańsze i prostsze do przeprowadzenia niż loty orbitalne, w tym na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Warto dodać, że aktualny rekord pułapu lotu balonu stratosferycznego to 53,7 km. W tym locie nie doszło do osiągnięcia stałego pułapu - balon się stale wznosił aż do rozerwania.

Źródło informacji: Kosmonauta,net

 
https://nt.interia.pl/news-balon-big-60-pulap-48-5-km,nId,2631613#comments4-1

Balon Big 60 - pułap 48,5 km .jpg

Balon Big 60 - pułap 48,5 km2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Piknik popularnonaukowy w ramach konferencji „Near Space”
2018-09-15. Redakcja

22 września w ramach trzeciej edycji konferencji stratosferycznej „Near Space” odbędzie się piknik popularnonaukowy. Uczestnicy wydarzenia będą mogli również obserwować start misji stratosferycznych, przygotowanych przez uczestników konferencji.
Piknik odbędzie się na parkingu przed budynkiem Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy w godz. 10:00-12:00 i 13:00-15:00. Uczestnicy będą mieli możliwość m.in. zmierzenia ciśnienia w balonach napełnionych powietrzem i helem, sprawdzenia jaki ciężar można podnieść przy pomocy balonu napełnionego helem, wziąć udział w zabawie z balonami lżejszymi od powietrza, zagrać w grę planszową i wcielić się w pilota rakiety, samolotu lub balonu, a także poeksperymentować z niskimi temperaturami. Nie zabraknie także wystrzeliwania rakiet wodnych. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.
Start misji stratosferycznych zaplanowano na godz. 12:00. To wyjątkowa okazja, aby zobaczyć w jaki sposób przygotowuje się i realizuje tego typu starty. Uczestnicy pikniku zobaczą starty trzech balonów stratosferycznych. Kapsuły podczepione pod balony wyniosą szereg eksperymentów przygotowanych przez uczniów z Polski, Czech, Słowacji oraz Węgier. Na pokładzie znajdzie się też sprzęt przygotowany przez gościa konferencji Billa Brown ze Stanów Zjednoczonych.
Oficjalna strona konferencji: nearspace.pl.
Konferencje została dofinansowana przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki w ramach projektu „Citizen science close to space”.
https://kosmonauta.net/2018/09/piknik-popularnonaukowy-w-ramach-konferencji-near-space/

 

Piknik popularnonaukowy w ramach konferencji Near Space.jpg

Piknik popularnonaukowy w ramach konferencji Near Space2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nadchodzą ciekawe czasy dla astronautów. Tim Peake dla RMF FM


2018-09-14
Gościem specjalnym czwartej edycji zawodów łazików marsjańskich, European Rover Challenge w Starachowicach, był brytyjski astronauta Tim Peake, który ponad pół roku spędził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W rozmowie z RMF FM mówił między innymi o niedawnym incydencie z wykryciem przecieku na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, o zbliżającej się kolejnej edycji naboru astronautów Europejskiej Agencji Kosmicznej, a także o perspektywach komercyjnych lotów załogowych. Grzegorzowi Jasińskiemu zdradził też, które filmy kosmiczne są jego zdaniem najlepsze i dlaczego.


Grzegorz Jasiński, RMF FM: Spotyka się tu pan z wieloma młodymi, utalentowanymi ludźmi, który chcą naprawdę coś poważnego w technologii kosmicznej zrobić. Co chce im pan przekazać?
Tim Peake: To finał imprezy, więc przede wszystkim chce im pogratulować, że tu są. Każdy, kto awansował do finału już wykonał znakomitą pracę. Z pewnością zapału im nie brakuje. Chce też podkreślić, jak ważne jest to, co robią. To nie tylko gra, nie tylko zabawa, ale praca przynosząca innowacyjne pomysły, które kiedyś mogą być nawet wykorzystane przez agencje kosmiczne do budowy przyszłych łazików badawczych. Zajmują się więc, czymś bardzo ważnym. Chce im pogratulować i zachęcać, by nie ustawali w tej pasji.
Podbój kosmosu nie jest łatwy, nie jest tani, czemu powinniśmy się nim zajmować?
Faktycznie nie jest łatwy, nie jest tani, ale daje nam olbrzymie zyski. Krajom, które się w to angażują, na przykład w prace Europejskiej Agencji Kosmicznej, przynosi oczywiście czysto ekonomiczne pożytki. Inwestycje się opłacają. A jeśli chodzi o stronę badawczą, to te najnowocześniejsze technologie po prosu się ludziom, tu na Ziemi, przydają. Badania naukowe, prowadzone na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, pomagają tworzyć nowe metale, nowe materiały, silniki o poprawionej wydajności, które oszczędzają paliwo w samochodach, czy samolotach. Dzięki nim tworzymy nowe leki, które wydłużają życie i poprawiają jego jakość. Aktywność kosmiczna daje nam bardzo wiele nie tylko w odniesieniu choćby do odsłaniania tajemnic Układu Słonecznego, ale także tu na Ziemi.
Gdy mieliśmy okazję rozmawiać pół roku temu, wspomniał pan, że raczej nie spodziewa się brać udziału w wyprawie na Marsa.
Nie spodziewam się polecieć samemu, ale mam nadzieję, że będę żył wystarczająco długo, żeby doczekać chwili, gdy pierwsi ludzie faktycznie tam dotrą. Miałem okazję sterować prototypem sondy ExoMars bezpośrednio z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Sonda była wtedy na Ziemi. Jestem wielkim entuzjastą robotyki i związanych z tym technologii.
To nie była pana jedyna szansa współdziałania z robotem, na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej sterował pan ramieniem automatycznym Canadarm 2. Pana opinia o współpracy ludzi i robotów może być oparta na prawdziwym doświadczeniu, co więc pan o tym sądzi?
To niezwykle ważne. Myślę, że wielu ludzi będzie się tym teraz zajmować. Tym co mnie najbardziej intryguje to sprawa komunikacji, połączenia między człowiekiem a maszyną. Szczególnie jeśli chcesz zdalnie robotem sterować, nie widząc bezpośrednio, co on robi. Opierasz się całkowicie na jego "zmysłach". To jak umiemy oddziaływać z pomocą oprogramowania, jest bardzo ważne. Jako ktoś, kto był pilotem testowym, znakomicie o tym wiem, po wejściu do kokpitu widzę, czy wszystko jest zaprojektowane dobrze, czy źle i to ma kluczowe znaczenie dla tego, jak wydajnie możesz działać. Właśnie ten interfejs między człowiekiem i maszyną.
Ludzie są wciąż mądrzejsi od maszyn, czy jesteśmy przygotowani na chwilę, kiedy to one będą mądrzejsze?
Sztuczna inteligencja rozwija się w niezwykle szybkim tempie i bardzo wiele dyskutuje się o tym, jak jesteśmy jej ewolucję w stanie kontrolować. Jestem przekonany, że w pewnej chwili AI będzie w stanie wykonywać niektóre zadania lepiej od nas, ale my wciąż mamy szerszą, pełniejszą wiedzę o tym, jak tę technologię wykorzystywać. Dlatego musimy być włączeni w te procesy, by jeśli zajdzie taka potrzeba, być ostatecznym arbitrem, co do tego, jak użyć jej dla naszego dobra.

Proszę powiedzieć, czy oglądanie kosmicznych filmów jest częścią doświadczenia astronautów. Na pewno zna pan doskonale "Odyseję Kosmiczną 2001", "Obcego", czy inne filmy. Czy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nie było czasem trochę strasznie, kiedy się wiedziało, że niektórzy wymyślali na takich stacjach straszne rzeczy?
Myślę, że każdy, kto marzy o podróży w kosmos, a szczególnie w kosmos się już wybiera, na pewno był zainteresowany literaturą, czy filmami science-fiction. Kocham to, fascynuje się tym, zachwyca mnie kreatywność tego, co proponuje Hollywood. Czasem to potem niemal staje się rzeczywistością. Uważam, że warto te filmy oglądać, by myśleć o koncepcjach, które jeśli nawet niemożliwe dziś, będą możliwe kiedyś w przyszłości.
Czy twórcy niektórych z tych filmów okazali się dla pana bardzo dobrze zorientowani, czy nawet proroczy?
Usiłuje wybrać sobie coś z każdego filmu. Byłem zachwycony "Marsjaninem" bardzo podobała mi się idea, że czyjaś pomysłowość, może dać zdolność przetrwaniana Czerwonej Planecie. Interesowała mnie też strona naukowa tego, jak to mogłoby być możliwe. Życie i przeżycie na Marsie przez długi czas, to przecież coś o czym teraz bardzo wiele myślimy. Dlatego, ten temat szczególnie mi się spodobał, myślę, że w książce był pokazany nawet jeszcze lepiej. W "Interstellar" znalazłem kilka rewelacyjnych pomysłów, w tym dotyczących dylatacji czasu, podróży przez tunele czasoprzestrzenne, czy horyzontu zdarzeń czarnej dziury. To duża odwaga, by w filmie dotknąć tego typu koncepcji i zjawisk.
A "Grawitacja". Nieszczególnie przyjemna...
"Grawitacja" była raczej właśnie takim bardziej hollywoodzkim science-fiction, wiele spraw z naukowego punktu widzenia się tam nie zgadzało, ale tam istotne były efekty specjalne. Obraz był nadzwyczajny. To co pokazywano jako widok z orbity Ziemi, było dokładnie tym, co widać z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To było bardzo dokładnie odwzorowane, zdjęcia były piękne.
Co myśli pan o oficjalnym już ogłoszeniu załóg do pierwszych lotów nowych, prywatnych pojazdów kosmicznych. W bliskiej już przyszłości to prywatne firmy mają wynosić ludzi na orbitę, na Międzynarodową Stację Kosmiczną i oto NASA ogłosiła już nazwiska tych astronautów. Prawdopodobnie zna pan niektórych z nich?
Znam wszystkich i faktycznie to bardzo ekscytujący czas, niecierpliwie wyczekujemy programu testów. Wszyscy międzynarodowi partnerzy, którzy są w to zaangażowani, bacznie to obserwują. Wiadomo, że astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej Luca Parmitano poleci na pokładzie Sojuza w przyszłym roku. Spodziewamy się, że na dłuższy czas będzie to ostatni astronauta ESA podróżujący rosyjskim pojazdem. Następny astronauta ESA, będzie już leciał pojazdem firmy Space X lub Boeinga. Bardzo ściśle śledzimy rozwój tych konstrukcji i czekamy niecierpliwie na nową erę w historii Stacji Kosmicznej, gdy będzie przyjmowała trzy rodzaje pojazdów załogowych i zacznie transformację w kierunku bardziej komercyjnych zastosowań. Mamy nadzieję, że w roku 2024 stacja będzie się już utrzymywała komercyjnie, a państwowe agencje kosmiczne będą w stanie zainwestować swoje środki w inne projekty, związane z eksploracją Księżyca, czy Marsa.
Obecni tu młodzi ludzie uczą się budować kosmiczne łaziki, ale na pewną będą pana pytać także o to, jak zostać astronautą, to w końcu jest marzenie wielu z nich. Polska jest już w Europejskiej Agencji Kosmicznej i młodzi Polacy też o tym marzą. Co pan sugeruje, kiedy będzie kolejny nabór? Jak to przebiega?
Mamy nadzieję na uruchomienie wkrótce kolejnego procesu naboru astronautów. Myślę o bliskiej przyszłości, choć nie umiem podać konkretnej daty, ta decyzja należy do krajów członkowskich. Jeśli popatrzy się na plany na następne 10, 15 lat to niska orbita Ziemi, nawet przy komercjalizacji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, wciąż będzie dla nas bardzo interesująca, wciąż będzie tam do wykonania bardzo dużo pracy naukowej. Ponadto, będziemy planować wysyłanie załóg na planowaną stację Deep Space Gateway, obecnie zwaną Lunar Orbital Platform, na eliptycznej orbicie wokół Księżyca, na której będą przygotowywać się do misji na Marsa, mniej więcej w latach 30-tych bieżącego stulecie. Następny nabór astronautów może oferować naprawdę ekscytujące możliwości, nie tylko niską orbitę Ziemi, ale też Księżyc, a nawet misję na Marsa. Na razie w Agencji zastanawiamy się, jak taki proces selekcji astronautów przeprowadzić, jakich ludzi chcemy rekrutować, także z punktu widzenia profilu psychologicznego. Widzimy, jak to zmieniało się przez lata, od misji Apollo, po Międzynarodową Stację Kosmiczną, wreszcie obecne plany wypraw jeszcze dalej. To bardzo interesujące czasy i tym młodym ludziom, którzy tu są mogę powiedzieć, że mają już coś bardzo ważnego, pasję, zainteresowanie, które są ważne. Niech nie ustają w staraniach.
Obecni astronauci też mają marzenia, pańskim zapewne jest lot wokół Księżyca?
Zdecydowanie, byłbym bardzo szczęśliwy. Te misje wokół Księżyca powinny być organizowane w połowie przyszłej dekady. Europa jest partnerem w projekcie tej Deep Space Gateway. Dostarczamy moduł serwisowy do kapsuły Orion, który do tej stacji miałby dokować. Kilku europejskich astronautów jest tu zaangażowanych, to bardzo ekscytujące.
Latał pan Sojuzem, spędził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ponad pół roku, wiec nie mogą nie zapytać o to, co tam się ostatnio zdarzyło, o tę maleńką dziurkę niewiadomego pochodzenia...
Kiedy to się wydarzyło byłem akurat w europejskim Centrum Kontroli Lotu w Kolonii. Na początku pojawił się delikatny wyciek, który nie był dla załogi żadnym natychmiastowym zagrożeniem. Dlatego nie budziliśmy jej. Rano przystąpiła do ustalania skąd dokładnie jej to powietrze ucieka. Uruchomiono standardową procedurę. Zawsze obawiamy się uderzenia kosmicznymi śmieciami, rozhermetyzowania stacji i to był taki klasyczny scenariusz. Przewidywaliśmy, że to mógł być skutek uderzenia jakimś obiektem. Zamykając kolejne włazy, udało się znaleźć miejsce wycieku, pojazd Sojuz. To nie jest dobry scenariusz, bo to przecież nasza kapsuła ratunkowa, pojazd do powrotu na Ziemię, lepiej żeby nie przeciekał. Na szczęście nie dotyczy to jednak samego lądownika, tylko modułu orbitalnego. Ostatecznie miejsce wycieku ustalono aparaturą ultrasonograficzną. Uszkodzenie jest drobne, nie było potrzeby wdrażania pełnej procedury awaryjnej. Jest teraz dochodzenie w tej sprawie, jak to uszkodzenie się pojawiło i co można w tej sprawie zrobić na przyszłość.
Grzegorz Jasiński

https://www.rmf24.pl/nauka/news-nadchodza-ciekawe-czasy-dla-astronautow-tim-peake-dla-rmf-fm,nId,2631599

Nadchodzą ciekawe czasy dla astronautów. Tim Peake dla RMF FM.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zdjęcia Ceres zamienione w wysokiej rozdzielczości model powierzchni
2018-09-15Anna Wizerkaniuk
Misja Dawn powoli dobiega końca. W ciągu kilku tygodni wyczerpie się zapas paliwa na pokładzie sondy, i choć samo urządzenie będzie orbitowało wokół Ceres jeszcze przez kilkadziesiąt lat, to naukowcy nie będą w stanie nawiązać z nim połączenia. Zanim to się stanie, naukowcy wykorzystują pozostały im czas, by wykonać jak najwięcej zdjęć powierzchni największego obiektu pasa planetoid.
Od ponad roku trwa „rozszerzona faza misji 2” – XM2, w której Dawn została skierowana na eliptyczną orbitę wokół Ceres, co umożliwiło bardzo bliskie przeloty sondy nad powierzchnią planety karłowatej. Z odległości ok. 35 km Dawn fotografuje powierzchnię z rozdzielczością nawet 3 metrów na piksel.
Efektem obserwacji Ceres jest wysokiej rozdzielczości mozaika przedstawiająca trójwymiarowy model krateru Occator. Powstała ona ze złożenia ponad 1000 zdjęć, 600 kombinacji stereo oraz 1,8 miliardów wyliczonych punktów na powierzchni. Model wykonali naukowcy z Instytutu Badań Planetarnych Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR).
https://news.astronet.pl/index.php/2018/09/15/zdjecia-ceres-zamienione-w-wysokiej-rozdzielczosci-model-powierzchni/

Zdjęcia Ceres zamienione w wysokiej rozdzielczości model powierzchni.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy opracowali nowy plan kolonizacji Marsa
Wysłane przez kuligowska w 2018-09-15

 
Pomysł kolonizacji Marsa liczy już sobie kilkadziesiąt lat - mimo to dotychczas jako ludzkość zrobiliśmy niezbyt wiele w kierunku stania się gatunkiem międzyplanetarnym. Od niedawna istnieje jednak przynajmniej konkretny plan założenia bazy marsjańskiej.
10 września tego roku naukowcy ze szwajcarskiego uniwersytetu i centrum badawczego École Polytechnique Fédérale de Lausanne zaprezentowali krok po kroku przemyślaną koncepcję stworzenia ośrodka badawczego na Marsie. Szczegółowy plan przewiduje między innymi to, w jaki sposób tam dotrzemy, jak zorganizujemy pierwszy obóz i jak zbudujemy następnie środowisko nadające się do zamieszkania w dłuższej perspektywie. Przyjmując tę strategię badacze mogą wreszcie rozpocząć planowanie długo oczekiwanej podróży na Czerwoną Planetę.
Jednak uwaga: tak jak w przypadku każdego dużego projektu upłynie jeszcze wiele lat, zanim baza marsjańska dojdzie do skutku. Samo opracowanie strategii może mimo to już teraz pomóc i przyśpieszyć prace niezbędne do jej założenia w ciągu najbliższych dziesięcioleci.
Pierwszym krokiem do budowy kolonii jest oczywiście ustalenie, gdzie będziemy mieć największą szansę na przeżycie. Choć Mars jest jedyną na dziś dzień (poza Ziemią) planetą w Układzie Słonecznym, na której człowiek może żyć, wciąż charakteryzuje się wysoce trudnymi warunkami. Wiemy, że będziemy potrzebować nadającej się do oddychania atmosfery wewnętrz bazy, a także wody. Naukowcy koncentrują się obecnie na biegunach planety, które zawierają spore pokłady lodu gromadzące się tu od tysięcy lat. Uważają, że depozyty te zawierają duże ilości lodu wodnego, który można będzie wydobywać i zamieniać w ciekłą wodę. Bieguny Marsa zawierają również inne zasoby naturalne, takie jak dwutlenek węgla, żelazo, aluminium, krzem i siarkę, które będzie można wykorzystać do produkcji szkła, cegieł czy nawet tworzyw sztucznych. Szacuje się, że przy nieco większym wysiłku będziemy także w stanie wytwarzać paliwa z wodoru i innych związków pozyskiwanych z gruntu planety.
Jednak ani te zasoby, ani odpowiednie środowisko do życia nie będą na pewno dostępne od razu. Dlatego zamiast obarczonego dużym ryzykiem wysyłania ludzi na pierwszą misję na Marsa specjaliści sugerują dziś wysłanie tam raczej floty specjalnych robotów. I to one miałyby rozpocząć budowę bazy dla ludzi.
Baza marsjańska ma składać się z trzech jednostek: centralnego rdzenia, trzech otaczających go kapsuł, oraz masywnej kopuły wznoszącej się ponad tym wszystkim. Centralna część o średnicy 5 metrów miałaby rozciągać się do wysokości 12,5 metra. Będzie służyła jako mała, ale wystarczająca część mieszkalna dla załogi. Otaczające ją trzy kapsuły funkcjonowałyby jako śluzy powietrzne - kanały łączące rdzeń bazy z powierzchnią Marsa i minimalizujące zmiany ciśnienia powietrza pomiędzy nimi. Natomiast ogromna kopuła z polietylenu, zwieńczona grubą warstwą lodu, poza zapewnieniem załodze dodatkowej przestrzeni do życia ma służyć jako osłona przed promieniowaniem i pomagać w dalszej regulacji ciśnienia.
Po tym, jak roboty dokonają wstępnego rozpoznania terenu i stworzą bezpieczne miejsce dla ludzi, sześcioosobowa załoga rozpocznie wreszcie podróż i dotrze na Marsa. Najlepiej, by miało to miejsce podczas tamtejszego lata polarnego, bo wtedy załoga będzie mogła pracować przez aż 288 dni w słońcu. Oczywiście ludzie będą musieli zabrać ze sobą wiele niezbędnych rzeczy: nie psującą się żywność, baterie i reaktory, które przeobrażą naturalne składniki skorupy Marsa (takie jak tor) na energię.
Pierwsza załoga ma spędzić na Marsie dziewięć miesięcy, po czym wrócić na Zimię, kończąc pierwszą taką podróż w obie strony - tam i z powrotem.
Druga misja załogowa ma z kolei polegać dodatkowo na zbudowaniu na planecie specjalnego systemu dźwigów - żurawi. Planuje się, że będą one mogły krążyć wokół planety i transportować materiały z promów kosmicznych do głównej bazy badawczej. Każdy żuraw wielokrotnego użytku byłby w stanie rozładować sprzęt z sześciu różnych misji bezzałogowych, usprawniając kolonizację Marsa i odciążając ludzi od wielu prac wymagających wysiłku fizycznego.
Powyższy plan budowy bazy na Marsie brzmi całkiem dobrze na papierze, ale wciąż nie jest pozbawiony wad i braków. Do skonstruowania bazy potrzeba będzie na przykład aż 110 ton różnych urządzeń, a obecnie nie mamy rakiet zdolnych do przenoszenia tak dużych mas. Mogą też pojawić się dodatkowe czynniki opóźniające cały plan. Ale posiadanie wypracowanej, szczegółowej strategii jest niewątpliwie ważnym krokiem na drodze ku kolonizacji Czerwonej Planety.
 
Czytaj więcej
•    Cały artykuł
•    Więcej informacji na temat planu EPFL w Acta Astronautica.
 
Ilustracja: Wizja specjalnego żurawia wznoszącego się ponad Marsem. Źródło: Ecole Polytechnique Federale de Lausanne
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/naukowcy-opracowali-nowy-plan-kolonizacji-marsa-4641.html

Naukowcy opracowali nowy plan kolonizacji Marsa.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

World Space Week 2018 we Wrocławiu
2018-09-15. Redakcja
World Space Week to coroczne wydarzenie o charakterze międzynarodowym mające na celu popularyzację wiedzy na temat eksploracji kosmosu. Zapoczątkowane przez ONZ w roku 1999 doczekało się pierwszej polskiej edycji w poprzednim roku.
Głównym organizatorem World Space Week we Wrocławiu jest utworzone do tego celu Stowarzyszenie WroSpace, które zrzesza wyłącznie wolontariuszy realizujących to zadanie. Pozostali organizatorzy to Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego, Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii, Liceum Ogólnokształcące nr XVII we Wrocławiu, Dolnośląski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli we Wrocławiu oraz Klub krótkofalowców SP6ZWR.
World Space Week uzyskała Patronat Honorowy: Polskiej Agencji Kosmicznej, Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Centrum Badań Kosmicznych PAN, Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, Dolnośląskiego Kuratora Oświaty, ESERO PL oraz Centrum Nauki Kopernik. Patronat medialny sprawują: Urania, Kosmonauta.net, Astronomia, AstroNet, Astro Serwis oraz We Need More Space.
World Space Week Wrocław 2018 będzie trwało przez 4 dni. Na miejscu będzie szereg atrakcji m.in. konferencja popularnonaukowa, kosmiczne i astronomiczne warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych, kosmiczna galeria sztuki, pokazy łazików, VR, filmów, misja balonu stratosferycznego, astronomiczna gra miejska, szkolenie dla nauczycieli oraz konkurs dla dzieci szkolnych.
W tym roku szczególny nacisk kładziemy na promocję firm z sektora kosmicznego, tak aby wszyscy uczestnicy, a w zwłaszcza młodzież poznała perspektywy pracy w tej branży, a sami przedsiębiorcy mieli okazję poznania potencjału oraz kontaktu z przyszłymi pracownikami. Oprócz prezentacji na stoiskach targowych – firmy oraz młodzi naukowcy – będą mogli przedstawić swoje dokonania podczas krótkich prelekcji w dedykowanej dla nich sali konferencyjnej, jak również wziąć udział w debacie na temat kondycji i przyszłości sektora.
Autorem tegorocznego plakatu jest (jak w roku ubiegłym) utalentowany 7-latek, Hubert Śliwa. Na plakacie widoczna jest Hala Stulecia oraz planety krążące po orbitach.
Więcej informacji można przeczytać na stronie internetowej wydarzenia oraz na Facebooku.
Na stronie http://worldspaceweek.pl/podsumowanie2017/ można zaś zobaczyć relację z poprzedniego roku.
https://kosmonauta.net/2018/09/world-space-week-2018-we-wroclawiu/

World Space Week 2018 we Wrocławiu.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczny Teleskop Hubble'a uwiecznił na zdjęciu wielkiego „smoka”
2018-09-15
Astronomowie z NASA prowadzą nowe misje obserwacyjne najodleglejszych części Wszechświata, które mają dostarczyć nam nowych informacji o jego burzliwej przeszłości formowania się.
W ramach programu Beyond Ultra-deep Frontier Fields And Legacy Observations (BUFFALO), słynny teleskop uwieczni na nowo odległe grupy galaktyk i ukaże nam je na zdjęciach w niedostępnych dotąd szczegółach.
Wszystko będzie to możliwe z pomocą techniki soczewkowania grawitacyjnego. Pozwala ona wykorzystać grawitację różnych obiektów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej, i jednocześnie na linii obserwowanych np. galaktyk, do uzyskania większych ich obrazów. W ten sposób możemy lepiej się im przyjrzeć, a także odkrywać tajemnice ciemnej materii.
Efektem ubocznym tej techniki jest zniekształcony i często pomnożony obraz obserwowanych obiektów znajdujących się za źródłem soczewkującym. Astronomowie z NASA opublikowali fotografię jednej z bardzo odległych galaktyk. Została mocno zniekształcona przez galaktykę Abell 370. Wygląda ona jak wielki smok, który zamierza pożreć znajdującą się przed nim galaktykę.
Astronomowie mają nadzieję, że dzięki soczewkowaniu grawitacyjnemu, uda się lepiej zrozumieć wczesne procesy formowania się Wszechświata i istotę funkcjonowania w nim ciemnej materii. Tymczasem obejrzyjcie najnowsze, najbardziej szczegółowe w historii zdjęcie uwiecznionych przez Hubble'a grupy galaktyk znajdujących się w gwiazdozbiorze Wieloryba.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA
http://www.geekweek.pl/news/2018-09-15/kosmiczny-teleskop-hubblea-uwiecznil-na-zdjeciu-wielkiego-smoka/

 

Kosmiczny Teleskop Hubble'a uwiecznił na zdjęciu wielkiego smoka.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hawking do śmierci uważał, że Wszechświat jest holograficzną iluzją
2018-09-15

Wybitny fizyk ostatnie lata swojego życia spędził nad tworzeniem niezwykłej koncepcji, która zakłada istnienie innych Wszechświatów i wielu innych Wielkich Wybuchów.
14 marca 2018 roku, w dniu święta liczby Pi i rocznicy urodzin Alberta Einsteina, opuścił nas Stephen Hawking, jedna z najwybitniejszych osobistości świata astronomii i astrofizyki XX oraz XXI wieku. Kilka dni po jego śmierci świat lotem błyskawicy obiegła wiadomość o przygotowanym przez niego ostatnim artykule zatytułowanym „A Smooth Exit from Eternal Inflation”.
Hawking i jego przyjaciel Thomas Hertog, poruszyli w nim wizję istnienia innych Wszechświatów i wielu innych Wielkich Wybuchów. Teraz dowiadujemy się, że praca fizyków została właśnie opublikowana przez Uniwersytet Cambridge na łamach magazynu Journal of High Energy Physics.
Według lwiej części świata astronomii, nasz Wszechświat powstał w chwili Wielkiego Wybuchu, po którym nastąpił niewyobrażalnie szybki jego rozwój, tzw. inflacja kosmologiczna. Tymczasem Hawking i Hertog uważają, że proces ten wcale nie zatrzymał się i trwa dalej w innych regionach kosmosu, i tak będzie na zawsze.
Ta wieczna inflacja tworzy wieloświat, czyli większą ilość Wszechświatów. Obaj naukowcy twierdzą, że nie jest ich dużo i są do siebie podobne. Przygotowana przez nich wizja wieloświata obejmuje bardzo dziwną koncepcję. Wszechświat w niej jest jak ogromny i złożony hologram. Rzeczywistość 3D, czyli wymiary przestrzenne i czas, jest tylko iluzją, a wyświetlana jest na podstawie informacji przechowywanych na płaskiej powierzchni 2D.
„To bardzo precyzyjne matematycznie pojęcie holografii. Powstało ono z teorii strun w ciągu ostatnich kilku lat. Nie jest ono w pełni zrozumiałe, ale jest zadziwiające i zmienia scenę całkowicie” - powiedział profesor Hertog.
Hawking i Hertog napisali w swoim artykule, że czas i nasz Wszechświat powstały holograficznie z niepoznawalnego stanu poza Wielkim Wybuchem.

Stephen Hawking powiedział przed swoją śmiercią, że „Nie jesteśmy zdani na pojedynczy, wyjątkowy Wszechświat, ale nasze odkrycia implikują znaczną redukcję wieloświata, do znacznie mniejszego zakresu możliwych wszechświatów”.
Obaj fizycy w pracy również przedstawiają matematyczne obliczenia i sugestie. Mają one być pomoce przy budowie sondy kosmicznej, z pomocą której będzie można zebrać dowody na potwierdzenie tej teorii. Badania mają być głównie oparte na badaniu promieniowania tła Wszechświata i falach grawitacyjnych.
Hertog powiedział, że potwierdzenie przedstawionej przez nich teorii może być osiągalne przez obserwację pierwotnych fal grawitacyjnych. Fale te miałyby być długie, o wiele dłuższe od tych, które aktualnie wykrywamy.
Obserwatorium LIGO nie jest zdolne do ich wykrycia, ale szykowana przez Europejską Agencję Kosmiczną sonda LISA będzie wyposażona w tak czułą elektronikę, że będzie je w stanie wykryć. Start misji LISA ma nastąpić nie szybciej, niż w roku 2034.
Co ciekawe, wybitny fizyk przyznał również, że nie lubi teorii wieloświata, bo nie można jej pogodzić z teorią względności Einsteina. Naukowcy określili teorię Hawkinga i Hertoga jako spekulatywną, a także „stymulacyjną, choć nie rewolucyjną”.
Źródło: GeekWeek.pl/Journal of High Energy Physics/The Guardian / Fot. NASA

http://www.geekweek.pl/news/2018-09-15/hawking-do-smierci-uwazal-ze-wszechswiat-jest-holograficzna-iluzja/

Hawking do śmierci uważał, że Wszechświat jest holograficzną iluzją.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie kosmosu: Nancy Roman
2018-09-16. Anna Wizerkaniuk
Lata 40. i 50. ubiegłego wieku nie były zbyt życzliwe dla kobiet, które pragnęły kariery naukowca. Odradzano to każdej przedstawicielce płci pięknej, między innymi także Nancy Roman, która jeszcze w szkole usłyszała, że żadna młoda dama nie wybrałaby matematyki zamiast kolejnego roku nauki łaciny.
Nancy Roman spotykała się z przeciwnościami praktycznie na każdym etapie nauki. Choć cały czas miała wsparcie rodziców, to przez nauczycieli została zachęcona do kontynuowania nauki astronomii dopiero na studiach magisterskich w Swarthmore College. Niestety, kiedy pisała doktorat na Uniwersytecie w Chicago, znowu pojawiły się problemy. Promotor nie rozmawiał z nią przez pół roku, a władze wydziału chciały przekonać ją, by opuściła uczelnię bez ukończenia studiów doktoranckich. Za to miała dostać pracę nauczyciela. Nancy Roman nie poddała się, pozostała na uniwersytecie i w końcu została profesorem asystentem w Chicago, gdzie przez parę lat pracowała w Obserwatorium Yerkes. Potem przeniosła się do Naval Research Laboratory, gdzie zajęła się radioastronomią.
Kiedy w 1958 roku powstała Amerykańska Agencja Kosmiczna, poszukiwano osoby, która podjęłaby się stworzenia programu astronomicznego dla NASA. Sama Nancy Roman stwierdziła, że przygotowanie planu było wyzwaniem, którego nie mogła odrzucić. Przecież program badań NASA mógł wpłynąć na wytyczenie nowych trendów badawczych w astronomii na następne 50 lat. Po 3 latach prac została pierwszym szefem Astronomii w Biurze Nauk Kosmicznych, a także pierwszą kobietą w NASA, która objęła stanowisko kierownicze.
Nancy Roman pracowała w NASA przez 21 lat. W tym czasie pracowała nad wieloma misjami kosmicznymi. Były to m.in. trzy satelity Orbiting Solar Observatory (Orbitalne Obserwatorium Słońca), które badały Słońce w zakresie światła ultrafioletowego i promieniowania rentgenowskiego, a także urządzenia z serii Orbiting Astronomical Observatory (Orbitalne Obserwatorium Astronomiczne), wyniesione w przestrzeń kosmiczną w latach 1966-72. Doktor Roman zaplanowała również wiele eksperymentów, które zostały przeprowadzone podczas misji Mercury, Gemini, Apollo oraz Skylab.
Jednak do jej największych osiągnięć w agencji kosmicznej, można zaliczyć przygotowanie projektu misji Kosmicznego Teleskopu Hubble’a oraz doprowadzenia go do skutku. Choć sam pomysł należy do Lymana Spitzera, to właśnie Roman, wraz z zebranym przez siebie zespołem astronomów, przygotowali projekt urządzenia, który mógłby zebrać wszystkie pożądane dane. Pomysł był rozwijany już w latach 60., ale dopiero dzięki zebranemu doświadczeniu zarówno przy misjach załogowych, jak i bezzałogowych mógł zostać zrealizowany. W 1990 r. na orbitę został wyniesiony teleskop imienia Edwina Hubble’a, który do chwili obecnej obserwuje różne zakamarki przestrzeni kosmicznej. A Nancy Roman, ze względu na uparte dążenie do zrealizowania projektu, zyskała przydomek „Matka Hubble’a”.
https://news.astronet.pl/index.php/2018/09/16/ludzie-kosmosu-nancy-roman/

Ludzie kosmosu Nancy Roman.jpg

Ludzie kosmosu Nancy Roman2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie badają „niezwykłą tajemnicę” tego, w jaki sposób galaktyki przestają tworzyć gwiazdy
2018-09-16. Autor, Agnieszka Nowak
Galaktyki, takie jak nasza Droga Mleczna są fabrykami wykorzystującymi grawitację do formowania gwiazd z cząsteczek wodoru.
Droga Mleczna zmienia gaz w gwiazdy o masie Słońca średnio raz na rok. Galaktyka jest wypełniona gazem i ciągle dostaje nowy spoza niej. Gaz, który formuje się w gwiazdy wpada do Galaktyki pod wpływem grawitacji, jednak część gazu zostaje z powrotem wydmuchana poza galaktykę.    

Jednak niektóre galaktyki zatrzymały ten proces formowania się gwiazd, a astronomom trudno wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

Astronomowie obserwują wiele galaktyk, które nie tworzą gwiazd. Z jakiegoś powodu mają one w sobie niewystarczającą ilość gazu. Jednak to, dlaczego niektóre z nich są „odcięte” od nowych dostaw gazu, zostają z gwiazdami, które już mają i nie tworzą nowych, pozostaje zagadką.

Kluczem do jej rozwiązania może być nowa dziwna klasa galaktyk znajdująca się około 6 mld lat świetlnych od Ziemi, które są w trakcie procesu gwałtownego usuwania własnego gazu. Teraz naukowcy zaczęli badać te galaktyki aby dowiedzieć się, dlaczego niektóre z nich nie mają już gazu niezbędnego do tworzenia nowych gwiazd.

Niektórzy astronomowie uważają, że powodem, dla którego w galaktykach nie powstają nowe gwiazdy, jest gwałtowne usunięcie gazu przez aktywne jądro galaktyczne (AGN). Każda galaktyka ma w swoim wnętrzu supermasywną czarną dziurę. Gdy gaz do niej wpada, tuż przed uderzeniem w czarną dziurę robi się bardzo gorący, a energia, którą oddaje, może wydmuchać jego resztę z galaktyki. Pomysł jest ciekawy, gdyż jest to mechanizm na tyle energetyczny, aby wydalić cały gaz z galaktyki.

Jednak w 2007 r. zespół astronomów odkrył zbiór „samogaszących się” galaktyk, które wyłączyły tworzenie się gwiazd poprzez inny mechanizm.

Badania pokazały, że tego rodzaju galaktyka wydmuchuje gaz z prędkością tysięcy km/s – to ponad 3500 razy szybciej, niż odrzutowiec – ale nie ma żadnych dowodów na to, że jakikolwiek gaz opadnie do czarnej dziury. Pojawia się zatem pytanie, czy czarna dziura jest wymagana, czy też istnieją inne sposoby, aby do tego doszło.

Dzięki lepszym obrazom galaktyk uzyskanym z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a zespół zdał sobie sprawę, że gaz może być wyrzucany z galaktyki wyłącznie przez skoncentrowane światło gwiazd, bez potrzeby jakiejkolwiek dodatkowej energii z gazu opadającego na czarną dziurę.

Jeden z astronomów będący członkiem zespołu zauważa, że gwiazdy emitują cząsteczki światła, które uderzają w cząsteczki gazu i „popychają” je trochę. Suma wielu tych małych pchnięć wystarczy, aby wypchnąć cały gaz z galaktyki z niesamowitą prędkością.

„Gdy zagęści się całą Drogę Mleczną w niewielkim punkcie w wyniku np. połączenia się galaktyk, może to spowodować, że setki miliardów gwiazd znajdzie się w bardzo zwartym miejscu. Kiedy się to stanie, wystarczająca ilość światła znajdzie się na odpowiednio małej przestrzeni, co może wystarczyć do wypchnięcia całego gazu z galaktyki, bez dodatkowej energii potrzebnej, aby gaz wpadł do supermasywnej czarnej dziury” – mówi Gregory Rudnick, profesor fizyki i astronomii na Uniwersytecie Kansas, członek zespołu zajmującego się badaniem tych galaktyk.

Astronomowie mają możliwość dalszego badania tych samogaszących się galaktyk. Rudnick powiedział, że wraz z zespołem będą badać te galaktyki na różne sposoby, jakie są możliwe, przy użyciu teleskopów takich, jak np. rentgenowski Chandra, obserwatoria Kecka na Hawajach oraz ALMA w Chile.

Astronomowie stwierdzili, że tego rodzaju galaktyka jest pozostałością po gwałtownym połączeniu się dwóch galaktyk. Taka „pozostałość po fuzji” zawiera także potężne wiatry gęstego gazu molekularnego, jednak bez śladu aktywnego jądra galaktycznego. Badacze chcieli ustalić, jak szybko gaz został wyrzucony z galaktyki.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Kansas

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2018/09/astronomowie-badaja-niezwyka-tajemnice.html

Astronomowie badają niezwykłą tajemnicę tego, w jaki sposób galaktyki przestają tworzyć gwiazdy.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Perino dla RMF FM: Jeden stanowczy prezydent nie wyśle nas na Marsa

2018-09-16

W podboju kosmosu konkurencja jest siłą napędową i zapalnikiem, ale jeśli chcemy postawić kogoś na Marsie i chcemy zrobić to szybko, musimy liczyć na międzynarodową współpracę firm prywatnych i publicznych - mówi RMF FM gość specjalny European Rover Challenge, Maria Antonietta Perino, szefowa zaawansowanych projektów eksploracyjnych w firmie Thales Alenia Space. Jej zdaniem, inaczej niż w przypadku programu Apollo, decyzja jednego prezydenta nie wystarczy.

Pani pracuje w firmie, która buduje prawdziwe pojazdy, roboty, łaziki kosmiczne, cały sprzęt, zbudowaliście państwo naprawdę duże elementy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Z których jest pani najbardziej dumna?
Pracuje w tej firmie 31 lat i jestem dumna z każdego istotnego, nawet małego kroku, który w tym czasie postawiliśmy w dziele podboju kosmosu. Trzeba podkreślić, że my sami zbudowaliśmy ponad połowę całkowitej objętości mieszkalnej i badawczej międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Myślę, że przez te 10-lecia nauczyliśmy się jak budować pojazdy, które mogą zapewnić ludziom możliwość pracy i przetrwania w kosmosie. Teraz pracujemy już nad nowym, jak to nazywamy, habitatem, który będzie krążył wokół Księżyca, gdzie załoga znajdzie bardziej dogodne warunki pobytu i pracy...
To nazywano projektem Deep Space Gateway, ale teraz nazwa zmieniła się na Lunar Orbit...
Tak, Lunar Orbital Platform-Gateway (LOP-G). Pobyt będzie tam trwał dłużej, dlatego kluczowe znaczenie ma ochrona przed promieniowaniem, ale chcemy też zapewnić załodze bardziej domowe warunki, większą objętość, więcej komfortu. Będzie tam też jeszcze więcej wspierającej ją technologii. Z orbity Księżyca będą na przykład mogli sterować łazikami, kosmicznymi, takimi, jak te zbudowane tutaj przez studentów. Ogólnie mówiąc, jesteśmy bardzo silnie zaangażowani w tworzenie warunków dla obecności człowieka w kosmosie.
Uczestniczy pani w budowie modułów, które pracują pod ciśnieniem, muszą być szczelne, z tym większym niepokojem zapewne przyjęła pani informację o rozszczelnieniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Co pani sądzi o tej tajemniczej sprawie i dość ostrych słowach, które padły?
Szczerze mówiąc jestem przekonana, że nie zrobiono tego specjalnie, z całą pewnością. Takie niepowodzenia się czasem zdarzają. Pamiętam historię sprzed wielu lat, z początku lat 90-tych, z testami satelity na uwięzi. To my byliśmy odpowiedzialni za mechanizm rozwijania się tej uwięzi. W czasie rozwijania jednak uległa zablokowaniu. Dlaczego? Okazało się, że jeden z pracowników, gdzieś w USA, po to by lepiej umocować tę całą szpulę do pojazdu kosmicznego, dodał jeszcze jeden wkręt, który nie był tam zaplanowany. Błędy się zdarzają, ludzie popełniają je czasem bez złych intencji...
Nie wierzy pani, by uszkodzenie mogło być wynikiem uderzenia mikrometeorytu?
Nie można tego wykluczyć, ale kształt tej dziurki na to nie wskazuje.
Do uszkodzenia doszło od wewnętrznej strony?
Nie mam pojęcia. Nie mogę komentować tego, o czym nie mam dokładnych informacji.
Czy w związku z tym, że do uszkodzenia prawdopodobnie doszło w fazie produkcji, sprawa nie ma tak dużego znaczenia dla pani firmy?
Jest bardzo ważna. My musimy brać pod uwagę wszelkie sytuacje nadzwyczajne, metody jak im zapobiegać. Na szczęście współczesne technologie są bardzo zaawansowane, udało się dokonać naprawy na miejscu. Astronauci są bardzo sprawnymi pracownikami. Są gotowi by mierzyć się sytuacjami nadzwyczajnymi, są w tym celu szkoleni.
Czy technologicznie jesteśmy już gotowi, by powrócić na Księżyc, polecieć na Marsa. Czy można powiedzieć, że na tym etapie to tylko kwestia pieniędzy i woli, ale technologicznie wiemy, co robić?
Jesteśmy gotowi, uwzględniając oczywiście jeszcze poziom bezpieczeństwa, który będziemy chcieli osiągnąć. Ale jesteśmy gotowi. Nie powinniśmy oczywiście zapominać o problemach, pozostających do rozwiązania, dotyczących nie tylko odległości i promieniowania, ale też psychologii takiej podróży, daleko od innych ludzi. Sądzę, że w tej chwili największe problemy dotyczące takiej misji mają charakter ekonomiczny i ponad wszystko, polityczny. W czasach tworzenia programu Apollo, choć koszt był ogromny, był prezydent, który podjął decyzję. To były inne czasy. Dziś nie wystarczy jeden stanowczy prezydent, trzeba zbudować wokół takiej sprawy porozumienie na poziomie międzynarodowym. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
To będzie współpraca sektora publicznego i prywatnego, czy raczej sądzi pani, że bardziej motywujący byłby rodzaj wyścigu? Tak, by opinia publiczna się w to wciągnęła i chciała się do tego przyczynić...
Konkurencja zawsze jest siłą napędową, jest zapalnikiem. Ale w moim przekonaniu, jeśli chcemy postawić kogoś na Marsie w miarę szybko musimy współpracować i zrobić to razem. Dziś zrobiłam zdjęcie małej dziewczynce, blondynce w kombinezonie astronauty. Jestem przekonana, że osoby, które wylądują na Marsie są już wśród nas, być może będzie to ta mała dziewczynka. Jestem przekonana, że po to, by tak się stało, strona rządowa musi współpracować z prywatnymi firmami, Elonem Muskiem, Blue Origin. Różne projekty, choćby Google Space X Prize przyczyniły się do powstania wielu start-upów poświęconym programowi kosmicznemu. To znakomici ludzie. Jadłam z jednym z nich dziś śniadanie, są niezwykle zmotywowani, nie chcą czekać tak długo, jak my. Ludzkość szybko się rozwija, mam nadzieję, że nie porzuci myśli o podboju kosmosu...
Miałem chyba z pięć lat, kiedy spod stołu oglądałem w telewizji lądowanie na Księżycu...
Ja miałam osiem...
I my pewnie chcielibyśmy jeszcze obejrzeć kolejną transmisję, tym razem z lądowania na Marsie. Mam nadzieję, że pani i pani współpracownicy sprawią, że to będzie możliwe, a ja o tym opowiem...
To możemy oglądać wspólnie. Zrobię co w mojej mocy...
Powodzenia.
Grzegorz Jasiński


https://www.rmf24.pl/nauka/news-perino-dla-rmf-fm-jeden-stanowczy-prezydent-nie-wysle-nas-na,nId,2632071

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Drużyna z Politechniki Świętokrzyskiej wygrała European Rover Challenge
2018-09-16.
Drużyna "Impuls" z Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach zwyciężyła w czwartej edycji zakończonych w niedzielę w Starachowicach (Świętokrzyskie) międzynarodowych zawodów łazików marsjańskich European Rover Challenge. Nagrodę wręczył minister nauki i szkolnictwa wyższego, wicepremier Jarosław Gowin.
European Rover Challenge (ERC) to prestiżowe zawody robotów marsjańskich, skonstruowanych przez studenckie zespoły. Od piątku 35 zespołów z 20 państw rywalizowało na terenie Muzeum Przyrody i Techniki "Ekomuzeum" im. Jana Pazdura w Starachowicach. Polskę reprezentowało kilkanaście zespołów.
Podczas uroczystości zakończenia zawodów, szef resortu nauki podkreślił, że impreza ta ma dla Polski "szczególny charakter". "Po pierwsze - od trzech lat realizujemy bardzo śmiały plan przebudowy polskiej gospodarki. Zależy nam na zbudowaniu pomostu pomiędzy światem nauki i gospodarki, i nadaniem polskim firmom jak najbardziej innowacyjnego charakteru. Ale żeby współpraca pomiędzy gospodarką a nauką układała się w sposób twórczy, musimy zreformować także naukę – ta głęboka reforma rozpocznie się od 1 października" – powiedział Gowin.
Jak ocenił minister, Polska "od kilku lat weszła na ścieżkę intensywnego rozwoju, także przemysłu komicznego". "Mamy już kilkadziesiąt dynamicznie rozwijających się prywatnych firm, niektóre z nich są start-upami, a niektóre zaczynają już zaznaczać swoją obecność na światowych rynkach. Mam nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie jest okazją dla młodych naukowców, innowatorów, przedsiębiorców z wielu krajów, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami i zmierzyć się w szlachetnej rywalizacji" – dodał Gowin.
"Narody świata często stawały przeciwko sobie tam, gdzie chodziło o podbój ziemi. Mam nadzieję, że podbój kosmosu - coś, co jest wielkim wyzwaniem dla ludzkości - będzie przebiegał w sposób całkowicie pokojowy" – podkreślił wicepremier, gratulując zespołom rywalizującym w Starachowicach.
Zwycięzcą czwartej edycji ERC została drużyna "Impuls" z Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. W czerwcu ten sam zespół zajął trzecie miejsce w prestiżowych amerykańskich zawodach, University Rover Challenge (URC).
"To dla nas ogromna nagroda za setki godzin ciężkiej pracy. Z każdą kolejna edycją ERC poziom zawodów rośnie. Przyjeżdża coraz więcej drużyn. Są tutaj drużyny z najlepszych uniwersytetów w Europie, z Azji, USA, Kanady. Poziom zawodów jest bardzo wysoki i za każdym razem musimy się coraz mocniej przygotowywać" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami Dawid Pietrala z kieleckiej uczelni.
Jak dodał, żeby zdobyć dodatkowe punkty w zawodach, zespół musiał położyć nacisk na autonomiczne wykonywanie różnych czynności przez robota. Zaznaczył, że drużyna wykorzystuje w swoim łaziku kilka urządzeń bardzo dobrej jakości, które wyróżniają kielecki zespół na tle innych. "Mamy znakomity manipulator, który jest bardzo precyzyjny, który szybko się porusza (…) Mieliśmy specjalnie przygotowany system do pobierania próbek – wbijał swoje wiertło w teren w sposób udarowy. Mamy też znakomicie przygotowany system do rozpoznawania obrazu" - opisywał Pietrala.
Projekt zwycięskiej drużyny zostanie oficjalnym łazikiem prestiżowej misji analogowej AMADEE-2020 (symulacja maksymalnie zbliżona do załogowej wyprawy na Marsa), która zorganizowana zostanie przez Austriackie Forum Kosmiczne na pustyni w Omanie w 2020 r.
Zdobywcy drugiego miejsca to zespół "Raptors" z Politechniki Łódzkiej. Trzecią pozycję zajął zespół "Robotics for Space Exploration" z kanadyjskiego University of Toronto. Drużyna z Kanady uzyskała bardzo dobry wynik mimo tego, że ich łazik dotarł do Starachowic dopiero drugiego dnia zawodów.
Zawody rozgrywano na specjalnym usypanym polu, przypominającym powierzchnię Marsa. Zadaniem uczestników było zaprojektowanie i zbudowanie łazika marsjańskiego, który zmierzy się w czterech konkurencjach terenowych, polegających m.in. na pobraniu próbki gleby czy znalezieniu w określonym miejscu ukrytego przedmiotu, wydobyciu go i przewiezieniu w inny punkt. Członkowie drużyn podczas rywalizacji nie widzieli swoich łazików - sterowali nimi zdalnie.
Uczestniczące w konkursie drużyny przygotowały roboty, budowane na wzór stacjonującego na Marsie pojazdu Curiosity czy też mającego pojawić się tam za dwa lata robota ExoMars. Finałowe konkurencje i ich wytyczne zostały przygotowane na bazie "map drogowych" programów robotycznych planowanych przez NASA i Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).
Zawodom towarzyszyły pokazy naukowo-technologiczne przybliżające kosmos i spotkania z osobistościami światowej astronautyki.
Wydarzenie było współorganizowane przez Europejską Fundację Kosmiczną, Specjalną Strefę Ekonomiczną "Starachowice" S.A., Powiat Starachowicki oraz Mars Society Polska.
Jednym z patronów medialnych wydarzenia był serwis PAP - Nauka w Polsce. (PAP)
Autor: Katarzyna Bańcer
ban/ mhr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C30985%2Cdruzyna-z-politechniki-swietokrzyskiej-wygrala-european-rover-challenge.html

Drużyna z Politechniki Świętokrzyskiej wygrała European Rover Challenge.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prezentacja indyjskiego skafandra kosmicznego
2018-09-16. Krzysztof Kanawka
Indie zaprezentowały skafander kosmiczny dla swoich lotów załogowych.
Indie od kilku lat rozwijają własny program lotów załogowych. Dotychczas najbardziej spektakularnym wydarzeniem tego programu był lot atmosferyczny modelu kapsuły (Crew module Atmospheric Re-entry Experiment, CARE) Przeprowadzony został w grudniu 2014 r. przy okazji testu nowej rakiety nośnej GSLV Mk3. 5 lipca 2018 przeprowadzony został rakietowy test systemu ratunkowego (Crew Escape System). Trwający 259 sekund test został wykonany ze stanowiska startowego na kosmodromie Sriharikota. Był on jednak częściowo udany ponieważ doszło do awarii systemu spadochronów i kapsuła z dużą prędkością uderzyła w wodę. Niemniej jednak ważne dane zostały zebrane.
Pierwszy indyjski lot załogowy ma zostać wykonany w 2022 roku, czyli w 75 rocznicę uzyskania niepodległości kraju. Lot dwuosobowej kapsuły z załogą ma być poprzedzony dwoma lotami testowymi.
Siódmego września 2018 indyjska agencja kosmiczna (ISRO) zaprezentowała skafander kosmiczny, który ma być wykorzystywany do lotów załogowych. Skafander jest koloru pomarańczowego, co jest często używanym kolorem dla tego typu “odzieży kosmicznej”. Jak na razie jednak nie podano dodatkowych informacji – nie wiadomo, czy ten skafander będzie używany tylko podczas startu i lądowania, czy też będzie możliwe przeprowadzenie w nim spaceru kosmicznego (EVA). Wydaje się jednak, że ISRO w późniejszym terminie przygotuje dedykowany skafander do spacerów EVA.
Dotychczas jeden obywatel Indii znalazł się na orbicie. Rakesh Sharma w 1984 roku trafił na radziecką stację Salut 7. W Stanach Zjednoczonych dwie astronautki pochodzenia indyjskiego brały udział w misjach wahadłowców. Kalpana Chawla niestety zginęła tragicznie w katastrofie Columbii. Sunita Williams szykuje się obecnie do lotu w drugiej załogowej misji kapsuły CST-100 Starliner do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
(UT)
https://kosmonauta.net/2018/09/prezentacja-indyjskiego-skafandra-kosmicznego/

Prezentacja indyjskiego skafandra kosmicznego.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Monika Lipińska – dzięki kosmosowi odkrywamy jak niesamowita jest Ziemia
2018-09-16. Radek Grabarek
We Need More Space Society to krótkie wywiady z pasjonatami kosmosu i czytelnikami tego serwisu takimi jak Ty. Nazwa WE need more space nie wzięła się z niczego. Głęboko wierzymy, że MY wszyscy potrzebujemy więcej kosmosu w naszym życiu. Nie tylko ja. Nie tylko redaktorzy piszący tutaj. Nie tylko ludzie pracujący w sektorze kosmicznym, ale także TY! Tak, mówię właśnie do Ciebie!
Monikę pierwszy raz poznałem w bazie Lunares, ale mieliśmy czas porozmawiać dopiero za drugim razem – podczas hackathonu Act In Space. Żałuję trochę, że nie możecie Moniki zobaczyć i usłyszeć, bo to niesamowicie energiczna i wesoła osoba. Mam nadzieję jednak, że może uda się poczuć tę energię przez te kilka słów.
1. Kim jesteś i co robisz?
Nazywam się Monika Lipińska i jestem architektem. Ale, że projektuje i dla Ziemi i poza nią, to jestem architektem kosmicznym! :D
Pierwszy stopień studiów inżynierskich z architektury zrobiłam we Wroclawiu i częściowo w Mediolanie. Po studiach zrobiłam sobie przerwe, zeby idąć na magisterke już dokładnie wiedzieć co chce. Pracowałam przez ten czas w biurach architektonicznych w Tokyo, Kopenhadze i San Francisco, a pod koniec pracy w Stanach juz wiedziałam, ze następne biuro w którym bede pracować bedzie kosmiczne!
na moją magisterską prace dyplomową zaprojektowałam system ochrony radiacyjnej dla bazy na Księżycu czy Marsie, wykorzystujący produkowaną na miejscu nancocellulze i regolit
Idąc na studia magisterskie juz dokładnie wiedziałam co chce robić. Zdecydowałam się na Architekturę na Lund University w Szwecji, ze specjalizacja Spatial Experiments, czyli takie połączenie ekstremalnych środowisk z projektowaniem parametrycznym, programowaniem, drukiem 3D itp. Taki bardzo eksperymentalny kierunek. Ja się tak dogadałam, że moglam robić projekty głównie kosmiczne :D Np. na moją magisterską prace dyplomową zaprojektowałam system ochrony radiacyjnej dla bazy na Księżycu czy Marsie, wykorzystujący produkowaną na miejscu nancocellulze i regolit. Super to wszystko wyszło bo szkoła dawała duże wsparcie, nawet miałam zaproszone jury z NASA. W miedzyczasie mój zespół wygrał międzynarodowy konkurs na bazę na księżycu (Moontopia) i to otworzyło drzwi do kolejnych tematów. Tak jak sobie obiecałam, następne biuro w którym pracowałam zajmowało się architekturą kosmiczną. W zeszłym roku robiłam staż w Liquifer System Groups w Wiedniu, projektując miedzy innymi elementy do budowy ochrony radiacyjnej dla bazy na Księżycu, przy współpracy m.in z DLR (Niemiecką Agencją Kosmiczna). A teraz zaczęłam studia (Master of Space Studies) na wymarzonym International Space University w Strasbourgu! :D I zobaczymy co będzie się działo dalej! :D
2. Co Cię najbardziej interesuje w kosmosie?
To, że to tak przeniesamowite i nieodkryte wszystko, ale z drugiej strony, możemy sprobować i dążyć do tego, żeby zobaczyć jak daleko, jako ludzkość, możemy dojść. Super by było mieć w tym swój jakiś wkład.
3. Skąd się wzięła Twoja pasja do kosmosu?
Astronauci zawsze byli najfajniejszym i najbardziej niezwykłym zawodem, jak się poznawało zawody. Nawet przed strażakami!
4. Czy robisz coś związanego z kosmosem? A jeśli nie to czy chciałabyś i czy masz pomysł co by to mogło być?
Projektuje, projektuje, projektuje, bo jestem architektem. Na razie to praca bardziej researchowa, taka teoretyczna, ale tak naprawdę, to jest to niesamowita międzynarodowa współpraca, która ostatecznie ma doprowadzić do wybudowania pierwszych baz na Księżycu czy Marsie. Bardzo to surowe środowiska, a w grę wchodzi ludzkie życie, dlatego nie ma tu miejsca na żadne pomyłki. Projekt musi być dopracowany w 1000000%. Ogromnie wielki to i skomplikowany temat ale tez ogromnie dużo zabawy i satysfakcji!
5. Jakie jest twoje największe kosmiczne marzenie (ale te z tych do zrealizowania)?
Pojechać zakopać kamień węgielny pod budowę. Bazy na Księżycu albo na Marsie.
Pojechać na inwentaryzacje działki. Na Księżyc albo na Marsa. A tak na poważnie, pojechać zakopać kamień węgielny pod budowę. Bazy na Księżycu albo na Marsie.
6. Dlaczego warto wydawać mln $€ na badania kosmiczne?
Poznając kosmos coraz więcej się uczymy i odkrywamy jak niesamowita i wyjątkowa jest nasza Ziemia
Bo tam jest najpiękniej na całym wszechświecie! I fajnie jak zobaczymy i poznamy jak najwiecej! I jak następnym z nas ludzi, tu na Ziemi, będziemy umieli coraz więcej powiedzieć i pokazać. A poznając kosmos też coraz więcej się uczymy i odkrywamy jak niesamowita i wyjątkowa jest nasza Ziemia. Mam nadzieje, ze coraz bardziej będziemy umieli to doceniać.
7. Gdzie powinniśmy najpierw wysłać astronautów – na Księżyc czy na Marsa?
Ja bym chciała na Księżyc. Bo widać go prawie codziennie. I możesz sobie mówić: “Sieeeema, byłam tu!” Ale Mars też jest mega spoko! No a jak go widać, to by było jeszcze fajniej powiedzieć, ze tam się było!
8. Ulubiony serial, film lub książka science fiction?
•    Serial – Rick and Morty
•    Książka – Out of the Silent Planet, C.S Lewis
http://weneedmore.space/society-monika-lipinska/

Monika Lipińska – dzięki kosmosowi odkrywamy jak niesamowita jest Ziemia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

NASA pokazała, jak przez ostatnie 20 lat zmieniło się życie na Ziemi

2018-09-17

Na jednym z filmów opracowanych przez amerykańską agencję kosmiczną NASA pokazano w ciągu kilku minut, jak zmieniło się życie na naszej planecie w ciągu ostatnich 20 lat.

Nagranie pokazuje Ziemię widzianą za pomocą satelitów NASA. Uwieczniły one jej sezonowe zmiany, co można nazywać nieco na wyrost pulsem naszej planety. Widać na nim, jak pokrywa śnieżna na biegunach północnym i południowym okresowo rośnie i maleje. To samo, tylko na zielono, dzieje się z częściami Ziemi zwykle pokrytymi roślinnością.

 Ta wyjątkowa wizualizacja została stworzona przy użyciu obrazów z różnych satelitów. Wykorzystano jednak w szczególności urządzenie SeaWiFS, uruchomione przez NASA w 1997 r. Jest to satelita, który zbiera dane o życiu oceanicznym. Oprócz tego wykorzystano również przekazy z satelitów meteorologicznych, takich jak Terra, Aqua i Suomi NPP.
Dzięki technologii satelitarnej naukowcy monitorują, jak zmieniło się życie roślin w ciągu ostatnich 20 lat. Śledzi się to, aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób ekosystemy reagują na zmieniające się warunki klimatyczne.

Badania wykazują na przykład, że wzrost temperatury powierzchni morza utrudnia życie fitoplanktonowi, czyli organizmom fotosyntetycznym żyjącym w wodzie. Oznacza to, że w oceanie będzie również mniej organizmów zdolnych do pochłaniania dwutlenku węgla.

 
Zmianynaziemi.pl

https://nt.interia.pl/technauka/news-nasa-pokazala-jak-przez-ostatnie-20-lat-zmienilo-sie-zycie-n,nId,2632232

NASA pokazała, jak przez ostatnie 20 lat zmieniło się życie na Ziemi.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

 

 
Ostatni lot rakiety Delta II

2018-09-17. Michał Moroz
15 września z kosmodromu Vandenberg wystrzelona została ostatnia rakieta Delta II. Wyniosła klimatologicznego ICESAT-2 dla NASA oraz 4 nanosatelity.
Ostatni start rakiety Delta II rozpoczął się o godzinie 15:02 CEST. Lot głównego ładunku – satelity ICESAT-2 – trwał 47 minut i 42 sekundy. Satelita został umieszczony na orbicie na wysokości 481 km i nachyleniu 94 stopni.
Misja ICESAT-2 będzie wykonywać trójwymiarowe pomiary lodu. Pozwoli to na dokładną analizę zmian terenu lodowców czy wiecznej zmarzliny.  Ważący blisko 1400 kg satelita został zbudowany przez przedsiębiorstwo Orbital Sciences Corporation (obecnie zakupionej przez Northrop Grumman) na zlecenie amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Misja jest następcą pierwszego satelity ICESAT, który pracował w latach 2003-2010. Satelita ma wykonywać pomiary naukowe przez co najmniej 3 kolejne lata.
Pierwszy lot Delty II został wykonany w 1989 roku. Od tego czasu rakieta poleciała 155 razy wynosząc szereg różnych misji: m.in. pierwszych satelitów systemu GPS jak również łazików marsjańskich Spirit i Opportunity.
United Launch Alliance, operatorowi lotu Delty II pozostał jeszcze jeden egzemplarz tej rakiety nośnej. Zostanie on umieszczony na terenie Ogrodu Rakietowego w centrum turystycznym Kennedy Space Center.
(PA, GSP, SN)
https://kosmonauta.net/2018/09/ostatni-lot-rakiety-delta-ii/

Ostatni lot rakiety Delta II.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Elon Musk dumnie prezentuje nowe, piękne rendery rakiety Big Falcon Rocket
2018-09-17
Elon Musk, tuż po udanym dziewiczym locie rakiety Falcon Heavy, ujawnił, że SpaceX intensywnie pracuje nad największą w historii rakietą, a mianowicie Big Falcon Rocket (BFR).
To dzięki niej i statkowi kosmicznemu pierwsi ludzie postawią swoje stopy na obcej planecie. Ona pozwoli też stworzyć na Marsie pierwszą kolonię i zabezpieczyć naszą cywilizację przez możliwą zagładą.
Kilka dni temu świat obiegła wiadomość o pierwszym kosmicznym turyście, który chce oblecieć Księżyc na pokładzie rakiety Big Falcon Rocket (zobaczcie tutaj). Byłby to pierwszy taki lot od czasu zakończenia programu Apollo w latach 70. ubiegłego wieku.
Chociaż takie plany SpaceX ogłosiło dwa lata temu, to jednak sprawa szybko ucichła, ale teraz znowu jest coś na rzeczy. Musk nie zdradził, jaki milioner/miliarder chce w samotności oblecieć Srebrny Glob, ale specjaliści obstawiają, że może to być Yusaku Maezawa lub legendarny projektant gier wideo Hideo Kojima. Nadchodzącej nocy zostanie zorganizowana specjalna konferencja, na której ostatecznie poznamy jego tożsamość.
Statek kosmiczny ma przemierzać przestrzeń kosmiczną z prędkością dochodzącą do 100 tysięcy km/h, a w lotach suborbitalnych z prędkością 27 tysięcy km/h. Aby było to możliwe, rakieta BFR ma posiadać 31 silników Raptor (każdy 3 razy silniejszy od Merlina 1D), zdolnych wyprodukować ciąg rzędu 5400 ton. Tymczasem statek kosmiczny ma mieć 7 silników Raptor.
Statek kosmiczny ma mieć 48 metrów długości i średnicę 9 metrów. Może pomieścić 1100 ton paliwa i mieć zdolność wynoszenia 150 ton (LEO). Przypomnijmy, że Saturn V miała zdolność wynoszenia na poziomie 135 ton.
Elon zapowiedział, że pierwsze testy rakiety mają odbyć się już w przyszłym roku. Pierwsza misja orbitalna może odbyć się już w 2020 roku, załogowy lot wokół Księżyca w 2021, na Marsa w 2022 roku, a załogowa 2 lata później.
Chociaż to czasy nieodległe, to jednak tak naprawdę będzie to dopiero wstęp do długiego i mozolnego procesu przemiany Księżyca i Marsa w bardziej przyjazne człowiekowi miejsca. Najważniejsze, że w tej materii coś konkretnego się dzieje. Trzymamy kciuki.
Źródło: GeekWeek.pl/SpaceX/Elon Musk / Fot. SpaceX/Elon Musk/Twitter
http://www.geekweek.pl/news/2018-09-17/elon-musk-dumnie-prezentuje-nowe-piekne-rendery-rakiety-big-falcon-rocket/

Elon Musk dumnie prezentuje nowe, piękne rendery rakiety Big Falcon Rocket.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Indyjski start z dwoma satelitami (16.09.2018)
2018-09-17. Michał Moroz
Z kosmodromu Sriharikota w niedzielę 16 września wystartowała rakieta nośna PSLV. Na pokładzie znajdowały się dwa satelity, radarowy NovaSAR-S oraz obserwacyjny S1-4.
Start rakiety PSLV (Polar Satellite Launch Vehicle) rozpoczął się o godzinie 18:38 CEST. Po 17 minutach lotu oba ładunki zostały wyniesione na orbitę synchroniczną ze Słońcem (SSO) na wysokości 583 km.
NovaSAR-S oraz S1-4 zostały zbudowane przez brytyjski SSTL. Satelita S1-4 uzupełni wyniesioną w 2015 roku konstelację DMC 3. Ma on masę 450 kg i jest w stanie prowadzić równoległe obserwacje kilku celów podczas jednego przelotu. Satelita jest w stanie pozyskiwać panchromatyczne obrazy z rozdzielczością poniżej jednego metra oraz multispektralne obrazy z rozdzielczością poniżej czterech metrów. Ma on służyć przez kolejne 7 lat.
NovaSAR-S ma zademonstrować technologię małego radaru z syntetyczną aperturą przystosowaną do niskokosztowych programów obserwacyjnych. Sam instrument został zbudowany przez Airbusa. Posiada on rozdzielczość od 30 do 60 metrów. Satelita waży 430 kg ma służyć przez kolejne 7 lat.
Był to już 44 start rakiety PSLV ogólnie, oraz 4 orbitalny start z Indii w tym roku.
(ISRO, GSP)
https://kosmonauta.net/2018/09/indyjski-start-z-dwoma-satelitami-16-09-2018/

 

Indyjski start z dwoma satelitami (16.09.2018).jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy Pustka z gwiazdozbioru Wolarza to dowód na istnienie obcej cywilizacji?

2018-09-17
 
Pustka Wolarza to dość specyficzny region w obserwowalnym dla nas wszechświecie. Ten rozciągający się na przeszło 330 milionów lat świetlnych obszar jest domem dla zaledwie 60 galaktyk, kompletnie odseparowanych od siebie ogromem próżni. Naukowcy nie są do końca pewni, co spowodowało powstanie tego niezwykłego tworu, ale zgodnie z jedną z teorii, udział w jego powstaniu mogła mieć między innymi supercywilizacja zdolna do pożerania galaktyk.

Zrozumienie tego, jak dużym obszarem jest Pustka ułatwia porównanie jej z naszą Drogą Mleczną. Zgodnie z wyliczeniami astronomów, w odległości 3 milionów lat świetlnych od naszej galaktyki znajduje się około 22 galaktyk. Tymczasem na obszarze 300 milionów lat świetlnych stanowiących Pustkę Wolarza znajduje się ich zaledwie 60. Dla porównania, ten sam obszar w okolicy Drogi Mlecznej jest domem dla minimum 10 tysięcy galaktyk.

 Co więcej, zdaniem badaczy, gdyby nasza galaktyka znajdowała się wewnątrz Pustki, przynajmniej do lat 60. ubiegłego wieku nie wiedzielibyśmy o istnieniu innych galaktyk. Uważa się, że wnętrze tego kosmicznego regionu stanowi idealną próżnię. Gdyby wewnątrz tej pustki umieścić astronautę, byłby on otoczony kompletnym mrokiem i znalazł się w oddaleniu o setki milionów lat świetlnych od najbliższych źródeł światła lub jakichkolwiek materialnych obiektów.
Jest to o tyle przerażające, że pomimo faktu, iż jesteśmy w stanie zaglądać do wnętrza tego obszaru, w dalszym ciągu nie mamy pewności, co do genezy jego powstania. Obecnie astronomowie posiłkują się trzema teoriami, które tłumaczą niektóre z anomalii tego regionu. Jedna z nich uznaje go po prostu za skupisko kilku mniejszych pustek, które złączyły się w całość. Teoretycznie miałoby to wiązać się z przyciąganiem materii przez bardziej gęste obszary kosmosu, co wiązałoby się z powstawaniem tego typu fenomenów.
Inna teoria wiąże istnienie tej pustki z niezaobserwowaną do tej pory hipotetyczną formą ciemnej materii, która dosłownie rozpycha ten region od środka, wydalając z jego wnętrza galaktyki. Zdaniem badaczy, bardzo podobny proces powoduje obserwowaną obecnie ekspansję galaktyk i nie wykluczone, iż mógłby on doprowadzić do powstawania takich regionów. Warto w tym miejscu nadmienić, że w całym obserwowanym wszechświecie istnieje kilka podobnych pustych obszarów, z tym, że żaden z nich nie dorównuje rozmiarowo pustce z gwiazdozbioru Wolarza.
Ostatnia i zdecydowanie najmniej wspierana teoria sugeruje iż obszar ten nie jest pusty ze względu na procesy naturalne, a raczej działalność hiperrozwiniętej cywilizacji, posiadającą technologię zdolną do pobierania energii z całych galaktyk.  
Skala Kardaszowa

Ostatnia hipoteza bazuje na tzw. Skali Kardaszowa. Powstała ona w 1964 roku za sprawą rosyjskiego astrofizyka, Mikołaja Kardaszowa i zakłada, że poziom rozwoju obcej cywilizacji zależy od tego, ile energii jest w stanie zużyć. Potencjalna cywilizacja z Pustki w Wolarzu miałaby osiągnąć poziom III, a nawet zbliżyć do poziomu IV. Według Kardaszowa, zdolność pozyskania energii i kroczący wraz z tym postęp technologiczny są ze sobą nieodłącznie związane. Kierując się takim kryterium, rosyjski uczony zaproponował następującą skalę rozwoju cywilizacji:
Typ 0 - kultura subglobalna - cywilizacja, która opera się na spalaniu drewna, węgla i innych paliw kopalnych, a rozwój technologii uzależniony jest od pozyskanych rud metali.
Typ I - kultura planetarna - cywilizacja, do której poziomu rozwoju dopiero aspirujemy. Jego osiągnięcie oznacza, że będziemy w stanie wykorzystać wszystkie zasoby naszej planety. Odpowiada to energii 10 do potęgi 15 watów.
Typ II - kultura gwiezdna - taka cywilizacja jest na znacznie wyższym poziomie rozwoju niż nasza. Ziemianie mają szansę dorównać jej dopiero za 1000 do 2000 lat. W tym przypadku mówimy o zdolności do wykorzystania energii gwiazdy, na przykład za pomocą sfery Dysona . Umownie odpowiada to wielkości przynajmniej 10 do potęgi 26 watów.
Typ III - kultura galaktyczna - to już zupełnie inna liga. Cywilizacja taka jest w stanie pozyskać energię galaktyki, czyli jakieś 10 miliardów razy więcej niż cywilizacja typu II. Ziemianie mogą osiągnąć ten poziom za 100 tysięcy do miliona lat. Taka cywilizacja jest w stanie samodzielnie kolonizować całą galaktykę i pozyskiwać energię z miliardów gwiazd.
Typ IV: kultura wszechświata -  trudno nawet pojąć ten poziom rozwoju. Cywilizacja tego typu jest w stanie poruszać się w całym wszechświecie, pozyskując energię z trylionów gwiazd. Istoty te byłyby w stanie prowadzić projekty o iście gargantuicznej skali. Z naszego punktu widzenia posiadłyby zdolności niemal boskie. Na przykład, mogłyby manipulować czasoprzestrzenią, w tym spowolnić, a nawet odwrócić entropię, osiągając w ten sposób nieśmiertelność. Rozważa się też, czy taka cywilizacja nie byłaby w stanie istnieć wewnątrz horyzontu zdarzeń w supermasywnych czarnych dziurach w centrum wielu galaktyk.
Dzieło zaawansowanej cywilizacji

Zgodnie z powyższą skalą, Pustka Wolarza miałaby stanowić widoczny efekt dosłownego pożerania całych galaktyk przez cywilizację typu III lub IV. Tę teorię wspiera między innymi niemal sferyczny kształt tego regionu, odpowiadający teoretycznej ekspansji cywilizacji w poszukiwaniu nowych źródeł energii. Niektórzy skłaniają się nawet ku twierdzeniu, że cywilizacja, która rozpoczęła tę ekspansję, dawno wymarła, a jej rolę mogła przejąć stworzona w tym celu sztuczna inteligencja. W tej sytuacji dalsze poszukiwania galaktyk do pochłonięcia trwałoby niemalże do końca istnienia wszechświata.
Jak łatwo się domyślić, potwierdzenie tej teorii wymagałoby ogromu wiedzy i danych, którymi niestety nie dysponujemy. Z racji tego, iż nie jesteśmy w stanie dostrzec, co takiego kryje się wewnątrz Pustki (poza poszczególnymi i mocno odseparowanymi galaktykami) tajemnica tego miejsca pozostaje nierozwiązana.

Innemedium.pl

https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-czy-pustka-z-gwiazdozbioru-wolarza-to-dowod-na-istnienie-obc,nId,2632202

 

Czy Pustka z gwiazdozbioru Wolarza to dowód na istnienie obcej cywilizacji.jpg

Czy Pustka z gwiazdozbioru Wolarza to dowód na istnienie obcej cywilizacji2.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pewnego dnia Mars będzie bardzo ekscytującym miejscem do życia

2018-09-17
 
Jestem przekonany, że będą na Marsie ludzie wdzięczni swoim dziadkom za to, że wyruszyli tam z Ziemi w podróż w jedną stronę, to będzie bardzo ekscytujące miejsce do życia - mówi RMF FM gość specjalny European Rover Challenge, dr Robert Zubrin założyciel Mars Society, autor koncepcji kolonizacji Marsa. Jego zdaniem prywatni przedsiebiorcy bardzo istotnie przyczynią się do urzeczywistnienia planów lotu załogowego na Czerwoną Planetę. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim Zubrin deklaruje, że bardzo ceni założyciela firmy Space X, Elona Muska, za jego umysł, odwagę, ale też upór i wytrwałość w dążeniu do celu mimo przeciwności i niepowodzeń. Przypomina, że kiedy Musk zaczynał Space X, nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie to będzie trudne. Mimo to nigdy się nie poddał. Dzięki takim, jak on - zdanim Zubrina - możemy się spodziewać teraz ery największego postępu w historii.

 Grzegorz Jasiński: Założył pan Mars Society dwadzieścia lat temu. Wciąż jesteśmy na Ziemi. Można powiedzieć, że przez ten czas niewiele się w tej sprawie wydarzyło. Ale nie traci pan nadziei...
Robert Zubrin: Na pewno nie zdarzyło się tyle, na ile liczyłem. Mimo wszystko wiele się jednak wydarzyło. Dzięki staraniom Mars Society udało nam się podwoić budżet USA na badania Marsa. To doprowadziło do całego szeregu odkryć. Znaleźliśmy tam podziemne jezioro, lodowce zawierające czystą wodę, sięgające nawet 40 stopnia szerokości geograficznej północnej, co na Ziemi odpowiada lokalizacji Aten. Udało nam się zainspirować całą grupę prywatnych firm kosmicznych, z których najbardziej zdumiewające są sukcesy firmy Space X Elona Muska. Oferuje ona systemy rakietowe wielokrotnego użytku, co ma kluczowe znaczenie dla podboju kosmosu. Nie koniec na tym, udało mu się w ten sposób potwierdzić, że prywatne firmy mogą zajmować się tym, czym wcześniej zajmowały się tylko rządowe agencje światowych mocarstw. Dodatkowo jeszcze potrafią to zrobić w dwukrotnie krótszym czasie za jedną dziesiątą kosztów. I jeszcze jedno. Oni potrafią nawet to, co rządowym agencjom mocarstw wydawało się nie do zrobienia, jak powrót i lądowanie rakiet na specjalnej platformie, zamiast zrzucania ich do oceanu. To jest prawdziwy przełom i będziemy widzieć coraz więcej przykładów tego przełomu. Firmy na wzór Space X będą powstawać nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Europie, Chinach, Indiach, z całą pewnością także w Polsce.
Czekamy na ogłoszenie nazwiska pierwszej osoby, która dzięki Space X i rakiecie BFR poleci wokół Księżyca. Elon Musk zapowiedział to na Twitterze w ubiegłym tygodniu. Czego pan się spodziewa?
Nie wiem, czego tak naprawdę oczekiwać, niektórzy twierdzą, że są powody, by przypuszczać, że to będzie ktoś z Japonii. Nie mam pojęcia. Z pewnością jednak całą sprawa jest godna uwagi... Cóż mogę powiedzieć, to wpisuje się w styl działania Muska. Jest geniuszem promocji. Wysłanie jego samochodu na Marsa było czymś nie mieszczącym się w głowie. Jestem pod wrażeniem Muska, jego umysłu, odwagi, uporu, wytrwałości, która każe mu się nie poddawać nawet wtedy, kiedy coś idzie źle. Kiedy zaczynał Space X, nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie to będzie trudne. Pamiętam, że na początku sam mu mówiłem, że powinien spodziewać się wielu niepowodzeń. Pytał mnie wtedy, dlaczego tak sądzę, co w jego projektach się nie zgadza. Mówiłem mu, że nie wiem, co jest złego w jego projektach, ale wiem, że przy pierwszych startach wielokrotnie zawiodą. W 2007 roku spotkałem się z nim po tym, jak dwa pierwsze starty faktycznie się nie udały. I powiedział mi wtedy, że spróbuje jeszcze raz, ale w razie kolejnej porażki się wycofa. Za trzecim razem start też się nie udał, ale on mimo wszystko nie zrezygnował. Próbował kolejny i kolejny raz, wreszcie się udało. Tak samo było w przypadku prób kontrolowanego powrotu na Ziemię stopni rakiet, pięciokrotnie się to nie udało, potem dopiero przyszedł sukces. On ma to, co potrzebne, by takie rzeczy zrobić. Z drugiej strony Musk ma skłonność do podejmowania ryzyka. Jeździ po krawędzi. Może się zdarzyć, że kiedyś z niej spadnie. Ale nawet jeśli tak by się teraz stało, on już wygrał. Tego się nie da zatrzymać. On dowiódł, że podbój Kosmosu przez takich jak on przedsiębiorców jest możliwy. Nawet jeśli jemu by się nie udało, na jego miejsce przyjdzie dziesięć takich firm, jak Space X. Albo jemu się uda i weźmie nas na Marsa do 2030 roku, albo kto inny zrobi to do 2035 roku. To prędzej czy później się stanie. W tej chwili siły wyobraźni zostały już wyzwolone i moim zdaniem efekty tego wyjdą daleko poza program kosmiczny. Na przykład pojawiają się już i zdobywają finansowanie start-upy zajmujące się sprawą pozyskiwania energii z syntezy jądrowej. Dlaczego? Ano dlatego, że ludzie coraz bardziej interesują się rozwiązywaniem problemów, których dotąd nie udawało się rozwiązać, jak właśnie tanie wystrzeliwanie towarów w kosmos, czy energia syntezy jądrowej i zadają sobie pytanie, dlaczego ich dotąd nie rozwiązano. Może przyczyna nie jest techniczna lecz instytucjonalna. I patrzę na to tak, są ludzie, którzy obiecują rozwiązanie problemu syntezy jądrowej, jeśli tylko będą mieli 50 milionów dolarów, może więc zaryzykuję te 50 milionów, a może nawet 100 milionów, jestem bogaty, mogę sobie na to pozwolić. Ile domów mogę kupić? Ile jachtów? Jest tylko jeden sposób osiągnięcia nieśmiertelności, zrobienie czegoś, co faktycznie na nią zasługuje. Będzie tego więcej. Jeśli tylko nasi politycy nie doprowadzą do tragedii, jak choćby w 1914 roku, jeśli tylko nie przydarzy się tego typu katastrofa, możemy się spodziewać teraz ery największego postępu w historii. My tak naprawdę żyjemy dopiero u początków historii.
Loty wokół Księżyca, na Księżyc, na Marsa są coraz bliżej, to oczywiste. Może w ciągu 10, 20 lat doczekamy się takich misji, organizowanych przez agencje rządowe. Równocześnie wydaje się, że firmy prywatne mogą to zrobić szybciej i lepiej. Czy w takim razie kluczem do sukcesu jest partnerstwo publiczno-prywatne, czy raczej wyścig i konkurencja?
Myślę, że ostatecznie to będzie partnerstwo publiczno-prywatne. Już w tej chwili Elon Musk i Jeff Bezos produkują znaczącą część sprzętu potrzebnego, by wysłać ludzi na Marsa. Dzięki temu idea, żeby tam faktycznie polecieć staje się coraz bardziej konkretna, realistyczna, a nawet niedroga. W 2020 roku ktoś zostanie wybrany prezydentem. padnie pytanie, czy możemy polecieć na Marsa przed końcem mojej drugiej kadencji za mniej niż 20 miliardów dolarów. Odpowiedź może być tak lub nie. Jeśli odpowiedź będzie nie, takie samo pytanie padnie w 2024 roku. Czy możemy wysłać ludzi na Marsa w ciągu mniej niż 8 lat, za mniej niż 20 miliardów dolarów? Wtedy już rakieta BFR będzie latać (Big Falcon Rocket firmy Space X), inne rakiety będą latać i może padnie odpowiedź tak. Skoro mamy większość tego, czego potrzeba, może nawet będziemy w stanie to zrobić w ciągu 4 lat. I wtedy zapadnie decyzja, by to po prostu zrobić.
Może ta przyszłość jest dla ludzi, którzy zdecydują się lecieć na Marsa i tam zostać? Wtedy będzie łatwiej ich tam posłać...
Oczywiście po to, by zasiedlić Marsa, musimy mieć ludzi gotowych na podróż w jedną stronę. Kolonizacja tak właśnie działa. Życie w końcu jest podróżą w jedną stronę, bez względu na to, jak je przeżywasz. Ja osobiście cieszę się, że mój dziadek wyruszył w podróż w jedną stronę z Rosji do Ameryki. Bardzo się cieszę. I jestem przekonany, że pewnego dnia na Marsie ludzie też będą zadowoleni, że ich dziadkowie wyruszyli w podróż w jedną stronę z Ziemi na Marsa. uważam, że Czerwona Planeta będzie bardzo ekscytującym miejscem do życia. Będzie też siłą napędową technologicznego postępu. Będą tam niezwykle innowacyjni ludzie, inspirujące środowisko, a także wolność i potrzeba tworzenia nowych rozwiązań. To będzie też społeczeństwo, które już nie będzie miało cierpliwości do nieracjonalnych tłumaczeń, dlaczego nie powinniśmy tworzyć i próbować czegoś nowego. Na przykład będą mieli bardzo mało przestrzeni dla rolnictwa, będą hodować rośliny w cieplarniach, dlatego będą mieli silną potrzebę dokonywania modyfikacji genetycznych, by stworzyć rośliny 10 razy bardziej wydajne, niż te na Ziemi. I nie będą się przejmowali przestrogami, że nagle jakieś pomidory-zabójcy zaczną rozprzestrzeniać się po kolonii. Będzie tam silny niedobór rąk do pracy. I to nie tylko z punktu widzenia liczby pracowników, ale też liczby opanowanych przez nich specjalności. To popchnie ich do jeszcze szybszego rozwoju robotyki i sztucznej inteligencji. Wszystko to przyda się nie tylko im samym, przyda się też tu na Ziemi. I oni będą mogli wszystko to na Ziemi opatentować i czerpać z tego zyski. To pozwoli im importować produkty z Ziemi. To będzie tak naprawdę kolonia wynalazców, którzy będą mogli rozwijać swoją kreatywność bez biurokracji, czy innych mechanizmów, które blokowałyby ich tu na Ziemi. To będzie świetne miejsce do zamieszkania. Bo przecież ze względu na niedobór pracowników, płace będą bardzo wysokie. To zresztą był w końcu powód dla którego ludzie przybywali kiedyś do Ameryki, wolność i wysokie płace. W Ameryce wysokie płace też były wynikiem braku rąk do pracy, to było bardzo dobre dla pracowników, byli bardzo potrzebni. Dzięki temu byli traktowani lepiej, niż tam, gdzie pracowników było za dużo. Z tego powodu uważam, że na Marsie ludzie będą traktowani lepiej, bo każdy będzie bardziej wartościowy, na wiele sposobów. Cywilizacja marsjańska stworzy nowe standardy traktowania zwykłych, normalnych ludzi. Tak jak kiedyś zdarzyło się w Ameryce. Dlatego tak wielu tam przybyło. Inne kraje musiały się potem na tym wzorować, bo w innym przypadku ludzie by im pouciekali. Sowieci musieli wznosić mury, by utrzymać ludzi u siebie, traktowali ich tak źle.
(mpw)
Grzegorz Jasiński

https://www.rmf24.pl/nauka/news-pewnego-dnia-mars-bedzie-bardzo-ekscytujacym-miejscem-do-zyc,nId,2632545

Pewnego dnia Mars będzie bardzo ekscytującym miejscem do życia.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na polskiego astronautę nas w tej chwili nie stać

2018-09-17

Mamy świetnych lotników, świetnych naukowców, którzy mogliby uczestniczyć w programach lotów kosmicznych. Gdybyśmy jednak chcieli mieć szanse na wysłanie naszego astronauty w kosmos, musielibyśmy płacić do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) mniej więcej trzykrotnie więcej pieniędzy, niż płacimy w tej chwili. Wydaje mi się, że w tym momencie na to nas po prostu nie stać, mamy inne, ważniejsze potrzeby, które trzeba zaspokoić - mówi RMF FM prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorz Brona. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim, przeprowadzonej podczas European Rover Challenge w Starachowicach, prezes PAK zapowiada, że pod koniec roku Agencja przedstawi program kosmiczny na najbliższe dwa lata.


Grzegorz Jasiński, RMF FM: Kieruje pan Polską Agencją Kosmiczną od niedawna, ale zapewne tych kilka miesięcy wystarczyło, by zorientować się w sytuacji i mieć plan na to, kiedy polska opinia publiczna pozna nasze plany kosmiczne. Kiedy to nastąpi?
Grzegorz Brona, Polska Agencja Kosmiczna: Pod koniec tego roku. Polska Agencja Kosmiczna pod moimi rządami przystąpiła w marcu tego roku do opracowywania programu kosmicznego na lata 2019-2021. Wcześniej mówiło się o planach 10-letnich, ale ja jestem wielkim zwolennikiem czegoś, co się nazywa "flexible path", czyli przygotowywania krótkich planów i modyfikowania ich na kolejne perspektywy. Plan, który przygotowujemy w tej chwili, obejmuje blisko 50 działań, skierowanych bardzo punktowo w różne obszary sektora, tak aby wypełnić istniejące luki, które zdefiniowaliśmy. Są to działania od edukacyjnych, promocyjnych, przez działania międzynarodowe, zmierzające do silnego usadowienia się w strukturach Unii Europejskiej, w ramach programów kosmicznych, kończąc na działaniach związanych z dostępną w Polsce infrastrukturą, jak i pewnymi programami naukowymi, choćby satelitami, które powinny polecieć w trzeciej dekadzie tego wieku, około roku 2023.
Główne pytanie: czy będziemy próbowali włączyć się w program lotów załogowych? Czy przy najbliższym naborze europejskich astronautów będziemy się starali wystawić swoich kandydatów? Czy może to nie jest ta półka, o którą będziemy walczyć, bo oczywiście wiąże się to z dodatkowymi wydatkami?
My oczywiście bardzo byśmy chcieli. Mamy świetnych lotników, świetnych naukowców, którzy mogliby uczestniczyć w programach lotów kosmicznych. Problem jest rzeczywiście finansowy. Gdybyśmy chcieli przystąpić do Europejskiego Programu Lotów Kosmicznych, musielibyśmy płacić do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) mniej więcej trzykrotnie więcej pieniędzy, niż płacimy w tej chwili, właśnie po to, by mieć szanse na wysłanie naszego astronauty w kosmos. Wydaje mi się, że w tym momencie na to nas po prostu nie stać, mamy inne, ważniejsze potrzeby, które trzeba zaspokoić. Natomiast istnieje pewna furtka, nad którą w najbliższym czasie będziemy pracować. Mamy w Polsce pewną infrastrukturę, która może być udostępniona na szkolenie astronautów w projektach międzynarodowych. Być może przez dłuższe uczestnictwo naszych instytutów badawczych z taką infrastrukturą w końcu uda się przekonać Europejską Agencję Kosmiczną do wysłania naszego astronauty w kosmos. Nie sądzę, by było to w perspektywie do 2025 roku, raczej później. I tu pojawia się oczywiste pytanie, czy Międzynarodowa Stacja Kosmiczna będzie miała żywotność powyżej roku 2025 lub też na jaką nową stację kosmiczną nasz astronauta powinien około roku 2030 być może polecieć.
Brytyjski astronauta Tim Peake, którego pytałem o to, kiedy będzie najbliższy nabór astronautów, nie powiedział nic o dacie, wspomniał tylko, że trwają przygotowania koncepcyjne, przede wszystkim dlatego, że faktycznie astronauci z tego najnowszego naboru będą rozważani zarówno do misji na niskiej orbicie, czyli do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), póki istnieje, do misji wokół Księżyca i wreszcie ewentualnie do misji na Marsa, jeśli Europa się w to włączy, a chce się włączyć. Być może trzeba szukać szans dalej, już nie tylko na ISS?
Ależ oczywiście. My tych szans bardzo mocno szukamy, abstrahując nawet od lotów załogowych. Tak się składa, że za dwa miesiące, w listopadzie bieżącego roku, na Marsie ląduje amerykańska sonda InSight. Jeden z dziesięciu zamontowanych na niej instrumentów to jest instrument pochodzący z Polski, opracowany przez polskich naukowców i wyprodukowany przez polską prywatną firmę. Instrument ten będzie badał powierzchnię Marsa z nowej perspektywy. Wbije się w nią i będzie mierzył drgania skorupy marsjańskiej. Wcześniej w takich eksperymentach również uczestniczyliśmy, nasze układy są na sondzie ExoMars, która teraz orbituje wokół Czerwonej Planety, wcześniej na lądownikach, łazikach amerykańskich znalazły się systemy optyczne polskich firm. Od dłuższego czasu my mamy ambicje, nawet lotu na Marsa, pewnie jeszcze nie załogowego, natomiast możemy dostarczyć bardzo cenne komponenty, instrumenty, czy to dla misji bezzałogowych, czy to być może też dla przyszłych misji załogowych.
Kiedy możemy spodziewać się pierwszego polskiego satelity, takiego już z prawdziwego zdarzenia?
To jest dobre pytanie, bo jeśli mówimy o pierwszym polskim satelicie, to tak naprawdę musimy zdefiniować, co to jest. Do tej pory mówiło się, że to jest satelita w posiadaniu Skarbu Państwa, w posiadaniu wojska lub innych instytucji państwowych. Być może to nie jest do końca prawda, być może powinno się mówić o polskim satelicie jako obiekcie wytworzonym przez polski przemysł i służącym prywatnym potrzebom, by firmy miały zyski i płaciły odpowiednie podatki w naszym kraju. Jeżeli mówimy o tym pierwszym podejściu, czyli satelicie państwowym, to pewnie jednymi z pierwszych nowych satelitów będą satelity naukowe. Mamy już w kosmosie dwa satelity naukowe, satelity konstelacji BRITE od 2013 roku orbitują wokół Ziemi, powinniśmy je po 2020 roku zastąpić nowymi obiektami tak, żeby nasza misja naukowa była kontynuowana. Jeśli chodzi o wojsko, to pytanie nie do mnie, raczej do Ministerstwa Obrony Narodowej, a jeśli chodzi o satelity wykonane przez polski przemysł, to mam nadzieję, że... jeszcze w tym roku.
Na European Rover Challenge widzi pan wielu młodych ludzi, którzy wyraźnie na serio zaczęli się tematami kosmicznymi zajmować. Czy widzi pan dla nich miejsce w Polskiej Agencji Kosmicznej, w instytucjach państwowych współpracujących z PAK, czy może w prywatnych instytucjach? Gdzie pana zdaniem jest w tej chwili największa szansa dla młodych ludzi, by się w tego typu badania włączyć?
Wszędzie. To zależy od nich samych, co chcą robić. Polska Agencja Kosmiczna jest jednostką administracyjną, jej celem jest zarządzanie programem kosmicznym i pewnie większość osób, które przyjechały na zawody łazików marsjańskich, w Agencji by się nie odnalazło. Najlepiej prawdopodobnie odnalazłyby się w prywatnych firmach zajmujących się sektorem kosmicznym. Takich firm rzeczywiście sporo już w Polsce powstało, rozwijają się, poszukują nowych pracowników bardzo intensywnie. Można też poszukiwać pracy w jednostkach naukowych, takich jak Centrum Badań Kosmicznych, które bardzo intensywnie uczestniczy we współpracy międzynarodowej już od lat 70. ubiegłego wieku. W końcu te osoby mogą też znaleźć zatrudnienie w Europejskiej Agencji Kosmicznej, która poszukuje ludzi z Polski i daje im możliwości pracy, czy to krótkoterminowej, czy stałej w perspektywie następnych kilkudziesięciu lat.
Oczywiście Polska Agencja Kosmiczna nie będzie pośrednictwem pracy dla młodych ludzi, ale czy rozważa pan jakiś system, być może informacyjny, ułatwiający orientację w temacie? Czy po prostu uważa pan, że jeśli się tak świetnie orientują w sprawach technicznych, to zorientują się też w sprawach dotyczących miejsca zatrudnienia?
Na pewno nie będziemy pośrednikiem pracy dla firm sektora kosmicznego, możemy jednak ułatwić wejście pracowników do tego sektora na kilka innych sposobów. Pierwszy sposób jest związany z doborem odpowiednich narzędzi edukacyjnych, które pomogą przygotować dla tego sektora nową kadrę. Jak to zrobimy? Jedno takie nowe działanie, które planujemy w ramach Krajowego Programu Kosmicznego, to jest przegląd ścieżek wejścia ludzi do sektora kosmicznego w Polsce. Tak naprawdę w tej chwili nie wiemy, skąd ci pracownicy pochodzą, jaka była ich historia, czego się nauczyli, czego się nauczyli niepotrzebnie. Mamy zamiar przeprowadzić w najbliższym roku takie badania. Drugi sposób to jest idea Agencji Rozwoju Przemysłu, z którą bardzo blisko współpracujemy. On wiąże się ze stażami. ARP wraz ze Związkiem Pracodawców Sektora Kosmicznego i we współpracy - w niedalekiej przyszłości - z Polską Agencją Kosmiczną realizuje i będzie realizowała program stażowy. Staże będą trwać do 6 miesięcy. Ten program pomoże młodym ludziom zobaczyć, czy praca w sektorze kosmicznym jest rzeczywiście dla nich.
(e)
Grzegorz Jasiński


https://www.rmf24.pl/nauka/news-na-polskiego-astronaute-nas-w-tej-chwili-nie-stac,nId,2632408

Na polskiego astronautę nas w tej chwili nie stać.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2018)